ikcort
02.04.11, 10:53
Mam tu na myśli, oczywiście, sytuację abstrakcyjną, wyidealizowaną, to znaczy taką, że szkoła w ogóle ma jakiś sens; osobiście mam co do tego pewne wątpliwości. Uważam też, że obecnie jakiekolwiek próby reformowania tej instytucji to topienie pieniędzy. Ale w mojej idealnej szkole byłyby następujące dodatkowe przedmioty (choćby i kosztem niektórych obecnych, na przykład "lekcji" religii, kretyńskiego WOS-u czy durnej geografii):
- podstawy prawa i ekonomii
- logika i podstawy filozofii
- psychologia społeczna
Nie muszę chyba dodawać, że program matematyki powinien uwzględniać podstawy statystyki, a biologia - medycyny.
Mój zestaw jest tak dobrany, żeby przeciętnemu człowiekowi dawał podstawową aparaturę teoretyczną pozwalającą na jakiekolwiek - jak to się dzisiaj mówi - ogarnianie świata przedstawionego.
I jeszcze jedno: należy rozdzielić język polski i literaturę, zrezygnować z niemal wyłącznego omawiania lektur polskich kosztem światowych oraz nieco unowocześnić kanon, ponieważ obecny jest żartem. Kiepskim.