Dodaj do ulubionych

znudzone dziecię

01.06.11, 11:14
www.theawl.com/wp-content/uploads/2010/02/simpsonschurchwide.jpg
Z okazji dnia dziecka. Będąc dziecięciem szczeniackim tak jak wiele osób w Polsce byłem prowadzany do kościoła co niedziela. Dodam że niedziela w PRLu to nie była ta sama niedziela co dzisiaj. Bo w niedziele o godzinie dziewiątej rano był reżimowy teleranek. Czyli najlepszy kawałek rozrywki dostępny dla dzieciaka w PRLowskiej rzeczywistości głębokiej podlaskiej prowincji. Teleranek to klimaks tygodnia. A tu na przeszkodzie stała msza niedzielna. Godzina totalnej nudy odczuwana była jako podwójnie zmarnowana. Raz że nuda jest zaprogramowana w katolickiej mszy a po drugie czarę goryczy przepełniała strata teleranka.
Czy katoliccy rodzice nie zdają sobie sprawy jak bardzo nudzą się ich dzieci na mszach? To przecież dla dziecka jest katorga wytrzymać godzinę w dodatku w nienaturalnych pozach i w środowisku kompletnie oderwanym od rzeczywistości.
Obserwuj wątek
    • ikcort Re: znudzone dziecię 01.06.11, 11:23
      > Teleranek to klimaks tygodnia. A tu na przeszkodzie stała msza niedzielna.

      Albo głupawe pomysły Spawacza. :)

      > To przecież dla dziecka jest katorga wytrzymać godzinę

      Co prawda, to prawda. Też za dzieciaka musiałem chadzać do tego przybytku, nic przyjemnego.
    • y.agni.k Re: znudzone dziecię 01.06.11, 11:57
      > Z okazji dnia dziecka. Będąc dziecięciem szczeniackim tak jak wiele osób w Po
      > lsce byłem prowadzany do kościoła co niedziela. Dodam że niedziela w PRLu to ni
      > e była ta sama niedziela co dzisiaj. Bo w niedziele o godzinie dziewiątej rano
      > był reżimowy teleranek. Czyli najlepszy kawałek rozrywki dostępny dla dzieciaka
      > w PRLowskiej rzeczywistości głębokiej podlaskiej prowincji. Teleranek to klima
      > ks tygodnia. A tu na przeszkodzie stała msza niedzielna.

      Ja tam nie wiem, zawsze Teleranek oglądałam, nikt mnie do kościoła nie targał.
      Fakt że po 12 nie było się z kim pobawić bo wszyscy ruszali na mszę a po niej do piaskownicy w chińskich sukienkach nie bardzo... przecież by się "wybrudziły" (za komuny chińskie sukienki dla dziewczynek były bardzo pożądane).

      Nie mam styczności ze zbyt wieloma katolickimi rodzinami więc zupełnie nie kojarzę tematu, zresztą grzeje mnie to :-)
      • bling.bling Re: znudzone dziecię 01.06.11, 12:12
        Msza o dziewiątej była preferowana przez rodzicielkę. Czasem od wielkiego dzwonu udawało się ją namówić na 12, wtedy był teleranek ale nuda mszy (dłuższej niż ta z 9) i tak dawała się we znaki. Inna sprawa że do kościoła było daleko (czasy przez budowlanym boomem sakralnym) to włączając w to dojazd etc z godziny mszy robiły się prawie dwie.
        Miała ta godzina też ten niechciany skutek że dziecięciem pytającym byłem i autorytetów łatwo nie przyjmującym a że wyposażony w aparat myślący w ciągu tej godziny poddawałem krytycznej analizie cały religijny rytuał. I wyszło mi już jako dziecku że to wszystko jest kompletnie bez sensu i się kupy nie trzyma. Potem się dziwiłem już jako starszy że jak to jest że ja jako dziecko zrozumiałem bezcelowość religii to dlaczego dorośli tego nie rozumieją.

        A teleranek też nie był chyba ulubionym programem ale był jednym z nielicznych programów dziecięcych. Kto nie wie co to siermiężność PRLu ten tego nie zrozumie.
        • klosowski333 Re: znudzone dziecię 01.06.11, 12:40
          PRL potwornie siermiezny, ale przesada jest twierdzenie, ze Teleranek byl jednym z nielicznych programow dzieciecych. Wybor we wszystkim byl w podobnym stopniu ograniczony.

          Telewizja w tamtych czasach pelnila inna role niz dzisiaj. Kazdy z nas doskonale pamieta wiele programow z tamtych czasow, podczas gdy moj 11-letni siostrzeniec wieksza role przywiazuje do komputera i internetu, niz do telewizora. Gdy prosze go o wymienienie ulubionych kreskowek jednym tchem wymienia Bolka i Lolka, Reksia, Krecika i Misia Uszatka.

          Piatek z Pankracym, 5-10-15 (z Wojciechem Mannem), Zwierzyniec, Tik-Tak, potem mlodziezowe i popularnonaukowe Sonda i Kwant, rozrywkowy Jarmark, wreszcie program Zina. Dzis w tej niesiermieznej rzeczywistosci nie ma chyba ani jednego programu w telewizji publicznej, ktory poziomem dorownywalbym wyzej wymienionym. Byly jakis czas temu "Duze dzieci", ale choc bohaterami byly dzieci, program ogladali glownie dorosli ;) Ciekawa formule mial tez program prowadzony przez Juszczakiewicza "Od przedszkola do Opola". I to w zasadzie wszystko jezeli chodzi o niesiermiezne czasy w tv publicznej.



          • bling.bling Re: znudzone dziecię 01.06.11, 13:16
            tu nie chodzi o wykazanie wyższości komunistycznego teleranka nad współczesną formą rozrywki dla dzieci a jedynie na ilustrowanie tego że teleranek był w moim szczenięcym życiu o wiele ważniejszy niż jakieś tam ćwiczenia z robienia póz, które nawet nie były lekcją WF.
            Z dzisiejszej persepktywy taki teleranek to kiła i mogiła ale wtedy oranżada w proszku smakowała jak najdroższy nektar. Ty z miejskiej bogatszej perspektywy klosowski tego może nie rozumiesz ale ja wychowałem się na głębokiej prowincji. Wtedy na takiej wsi nie było nic. nada, zero, null. Nie było nawet programu drugiego.
            • piwi77 Re: znudzone dziecię 01.06.11, 13:30
              bling.bling napisał:

              > a jedynie na ilustrowanie tego że teleranek był w moim szczenięcym życiu o wiele
              > ważniejszy niż jakieś tam ćwiczenia z robienia póz, które nawet nie były lekcją WF.

              To jest jasne i nie sądź, że w swoich uczuciach byłeś osamotniony. Ale tak właśnie wygląda przemyślane i w sumie bardzo skuteczne, wdrażanie małolatów do katolickiego kierata. Tylko przez żmudną tresurę.
            • y.agni.k Re: znudzone dziecię 01.06.11, 15:03
              Bling pocieszające jest jedynie to że ci co zawczasu byli targani do kościoła dzisiaj nie powielają schematu rodziców.
              Zawsze trzeba znaleźć pozytywną stronę sytuacji :-)
              Wdzięczna jestem protoplastom za to że nie nakładali mi klapek na oczy, z racji tego że było to mieszane małżeństwo nie praktykowali żadnej religii, pokazywali ale nie zmuszali.
              Choć z drugiej strony czy oby na pewno są to jakieś ograniczenia?
              Czy faktycznie jeśli się nasiąknie religią za młodu to później nie ma odwrotu i wierzy się tylko i wyłącznie dzięki wpojonym schematom?
              Bo ja mam trochę inne refleksje na ten temat.
              Wszystko zależy na jaką glebę padnie ziarno, na mojej ziemi nawet rzucane codziennie raczej by nie wyrosło ;-) a Ty wydajesz się być również mało urodzajny.
    • filippa.pippa modlitwa 01.06.11, 12:25
      bling.bling napisał:

      > To przecież dla dziecka jest katorga wytrzymać godzinę w (...) środowisku kompletnie oderwanym od rzeczywistości.

      Modlitwa jest rzeczywistością :)
      • piwi77 Re: co za ludzie 01.06.11, 13:33
        amortyzatorska napisała:

        > Coście za ludzie?
        > Przeszkadza wam modlitwa? Przeszkadza wam religia?

        Mnie przeszkadza, drażni moje uczucia. Zacofstwa, bezsensu, głupoty i cynizmu nie trawię.
      • bling.bling Re: co za ludzie 01.06.11, 13:58
        skoro jej nie mam to mi nie przeszkadza. To że inni wierzą w co chcą toleruję. Kiedy jednak piszę wprost o tym że religia jest pozbawiona jakiegokolwiek sensu to tego już nie tolerują ludzie religii. Nie tolerują oni bowiem niczego co nawet zdalnie mogło by zasiać zwątpienie w sens tego czemu się poddają. Może to świadczyć że ich racjonalne ego czasem się odzywa siejąc niepokój tylko że to racjonalne ego jest w religii nazwane grzechem.
        Mnie będąc dziewięciolatkiem zajęło to kilka mszy żeby dojść do spostrzeżenia tego paradoksu. Potem było z górki.
        Czego z okazji dnia dziecka życzę wszystkim małym i dużym
    • paco_lopez Re: znudzone dziecię 01.06.11, 19:20
      było coś takiego. moi rodzice naszczeście nie wpajali mi kościelnego drylu. jakoś równolegle odpuściliśmy sobie to wszystko. rano matka albo ojciec robili wielki talerz kanapek. siadaliśmy w kuchni przed oknem i oglądaliśmy teatrzyk z sąsiedztwa. jak to szwgier w krawacie wytaszczał wartburga przed bramę. czekał na ciotkę niecierpliwiąc się i potem ona pojawiała się w niedzielnej kreacji. to był dopiero teatr. za sobą wiodła dzieciaki. a one wszelkimi sposobami spowalniały korowód. wywalił sie jeden na szutrówkę i trzeba było mu portki trzepać z kurzu, a i tak się do końca niee wytrzepały. zakłopotanie gotowe. a my dławimy się ze śmiechu, bo co tu robić w tak pieknie rozpoczęty niedzielny poranek.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka