Dodaj do ulubionych

Siedzę i pieprzę o głupotach...

26.06.11, 16:15
...a w rzeczywistości to uciekam od podjęcia decyzji...


Dopiąłem swego.
Dwie, jak najbardziej konkretne oferty...
Jedna w Wiedniu, druga w Stuttgardzie.
Wiedeń blisko, kusi możliwością przyjazdów do Polski przynajmniej raz na miesiąc, w Stuttgardzie (chyba???) lepsza oferta.

W lipcu mijają dwa lata jak wróciłem do Polski.
Ponad rok czasu wbijałem się w realia polskie, od kilku miesięcy udało mi się osiągnąć jaki taki poziom stabilizacji...

Decyzję muszę podjąć już jutro.
Gdybym zdecydował się na wyjazd, pozostał mi tydzień.
W przyszłą niedzielę powinienem być w Stuttgardzie, zakwaterować się, by od poniedziałku wystartować z robotą...

I...
Uszło ze mnie powietrze. Tak naprawdę to już nie mam ochoty nigdzie jechać. Czasu na eksperymenty też już nie mam, cokolwiek teraz postanowię - muszę się tego trzymać do końca...
Mojej aktywności zawodowej, oczywiście:D:)

Co mam zrobić? Jak zadecydować?
Przyznam, że pierwszy raz stanąłem przed takim dylematem...

Wróciłem do Polski mimo "ustawienia się" w Irlandii. Porzuciłem i przekreśliłem wszystko.
Realia w Polsce zaskoczyły mnie jednak, mimo że, (jak mi się wydawało), zdawałem sobie z tego sprawę.
Kilka dni, kiedy miałem dosyć tej pier...nej Polski obecnie zaowocowały...
Oferty zaczęły się sypać. Bez przesady..:D Do wyboru mam dwie, z ofert we Francji zrezygnowałem...
Że tę, że mę, że wu... Tej język mnie wqrwia...

Ale tak naprawdę to nie chce mi sie już ruszać doopy ze skromnego, ale własnego domu...

Mój obecny pryncypał, odkąd przedstawiłem mu, że noszę się z zamiarem wyjazdu, smaruje mi doope miodem, widać że zależy mu abym nadal robił to, co robię, jednak finanse!!! Rozumiem, ze nie zapłaci mi tyle, ile uzyskam za granicą...
Choć i tam przecież nie wszystko pójdzie na moje konta, bo żyć i utrzymać się jednak trzeba...
A i to, że znów od nowa...

Nie oczekuję konkretnej porady. W ostateczności i tak sam zadecyduję.
Ale ciekaw jestem Waszego zdania.
Nie mogę pisać zbyt wiele o szczegółach, ale myśle że główny problem nakreśliłem.

Niech zacznie się burza mojego mózgu...



Obserwuj wątek
    • rata.sofisticada Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 16:19
      Dopiąłem swego.
      > Dwie, jak najbardziej konkretne oferty...
      > Jedna w Wiedniu, druga w Stuttgardzie.
      > Wiedeń blisko, kusi możliwością przyjazdów do Polski przynajmniej raz na miesią
      > c, w Stuttgardzie (chyba???) lepsza oferta.


      Ja bym wybral Wieden. To piekne miasto.
    • krzyc_h Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 16:22
      Ja ci radzę rób jak chcesz.
    • nehsa Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 16:34
      Człowiek, ma obowiązek być aktywnym, a milczenie, jest minimalnym, materialnym dowodem zła.
      Masz oferty, inni czekają lata, i nie dostają żadnych, więc bety w marynarski worek, i do Wiednia, bo Austria to kulturalny, śródziemnomorski kraj. Tu spleśniejesz!
      Życzę zdrówka, na które jak wiadomo, najlepsza połówka.
      • billy.the.kid Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 17:23
        RÓB JAK UWAŻASZ
        TYLKO UWAŻAJ JAK ROBISZ.
    • Gość: ka_p_pa Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... IP: *.lukman.pl 26.06.11, 17:23
      Jedź.
      • karbat Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 17:58
        ile masz lat, ile zarabiasz w kraju, ile dostaniesz np w Wiedniu , Stuttgarcie ...
        jak zmieniac to na lepsze, zmiana tez ... kosztuje, placi sie za nia okreslona cene .

        jestes mlody, przed czterdziestka , jedz . jestes po piecdziesiatce .... nie radzil bym .
        gdyz musisz wiedziec, ze ta zmiana to prowizorka . do emerytury tam nie dociagniesz .

        jesli myslisz, ze dzis w Wiedniu, Stuttgarcie sie mocno dorobisz, to moim zdaniem sie mylisz .
        dzis to wyglada troche inaczej niz przed kilkunastu laty .

        to, ze masz .... jakies oferty ... to nie znaczy, ze masz juz prace ... moim zdaniem .
        no i rzeczywistosc poznasz dopiero na miejscu, a nie poprzez korespondencje , telefon .


        • nehsa Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 18:05
          W naszym, polskim królestwie obłudy, nie będzie lepiej, tylko będzie gorzej.
          My, sami siebie, swoja własną głupotą wykończymy.
        • rossdarty Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 18:19
          I to, jak na razie - najbliższa moim rozterkom odpowiedź.
          Podobnie do tego jak to opisałeś, sam biorę pod uwagę wszystko w swoich rozważaniach: własne ZA i PRZECIW.

          Teraz jestem potrzebny.
          A co będzie za rok, dwa, pięć???

          Wiele zależy ode mnie, ale nie wszystko...



      • Gość: rol Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.11, 18:13
        Nie jedź.
    • Gość: krucabomba Zdecydowanie Wiedeń IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 18:02
      Prawie jakbyś w południowej Polsce, tej galicyjskiej był. I cudne grussgott jak wchodzisz rano na kawe do Cafe Mozart.... No i co wieczor jest gdzie pojsc...
      • karbat Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 18:18
        Gość portalu: krucabomba napisał(a):

        > Prawie jakbyś w południowej Polsce, tej galicyjskiej był. I cudne grussgott

        propagujesz zadupie, ciemnote galicyjska ... gruessgott , klaniam sie do nozek dobrodziejowi , caluje raczki profesorowo ,wizytowki prof prof doc hab dr Tannenbaum ...a myslalem, ze zyjemy 60 lat po wojnie .

        > wchodzisz rano na kawe do Cafe Mozart.... No i co wieczor jest gdzie pojsc...

        zapieprzasz u.. szefa ... ale zanim zaczniesz harowke ... rano wstepujesz do Cafe Mozart .
        masz pojecie o zyciu jak wyrostek w okresie dojrzewania o doopie Marynie .
        • klosowski333 Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 18:54
          Dziwnymi dylematami i rozterkami dzielisz sie na forum otwartym. Nikt Ciebie tu nie zna, ani srodowiska, w ktorym zyjesz, nikt nie wie jakie masz kwalifikacje zawodowe, jakiego rodzaju doswiadczenie, jakie relacje z ludzmi, z rodzina etc. Wszystkie te i inne czynniki maja znaczenie przy podejmowaniu decyzji o emigracji.

          Byles juz w Eire, wiesz mniej wiecej czym to pachnie, jakie sa plusy i minusy zycia z dala od rodziny i starych przyjaciol. Cos napomykasz o kasie, najwyrazniej odczuwasz jakis jej niedostatek w Polsce, przynajmniej na tyle duzy, ze wywoluje brak komfortu.

          Nie jestem pewien czy nie zalozyles tego watku po to by pofolgowac swojemu krytycznemu stosunkowi do Ojczyzny, w tym sensie watek jest tylko pretekstem by zwyczajowo i po polsku ponarzekac na Polske.

          Ja mlodym ludziom, ktorym cos uwiera, ktorzy czuja sie niespelnieni zazwyczaj doradzam emigracje jako forme zdobywania doswiadczenia, poszerzania swoich horyzontow i nabierania dystansu. Ale robie to gdy kogos znam i cokolwiek o nim moge powiedziec. Ty jestes osoba kompletnie nieznajoma i nie mam pojecia co Ci w duszy gra.

          Ja wrocilem do kraju, bo chcialem, bo poczulem taka potrzebe. I tego akurat nie zaluje, bo lubie swoja Warszawe i swoja Polske. Materialnie powodzi mi sie dobrze i ten aspekt z pewnoscia nie moglby mnie motywowac do wyjazdu na stale. Tez mnie nosi, ale jestem zapewne z innej gliny ulepiony niz Ty, mam najprawdopobniej inne potrzeby i aspiracje, co innego jest dla mnie w zyciu wazne. Umiem na rzeczywitosc patrzec szerzej niz tylko przez pryzmat wlasnych trosk i zmartwien. Umiem na polska rzeczywistosc patrzec szerzej niz tylko przez pryzmat kulturowo uwarunkowanego polskiego malkontenctwa. Umiem cieszyc sie roznymi drobiazgami, umiem doceniac zmiany na lepsze, umiem oceniac rzeczywistosc wzglednie obiektywnie.

          Wyjechales z Polski, ktora Cie draznila. Znalazles przystan w Eire. Trzeba bylo tam zostac, ale cos pchalo Cie z powrotem, ciagle byles dusza niespokojna i niezaspokojona. Powod tego jest prosty - najwazniejsze Twoje problemy tkwia nie w Polsce, a w Tobie. Wyjezdzajac z Polski bierzesz je ze soba i musisz sie z nimi borykac.

          Mozesz w ktoryms z krajow niemieckich nauczyc sie zaklinac rzeczywistosc i powiedziec sobie, ze Twoje zycie odmienilo sie cudownie jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki, a nawet mozesz wmawiac sobie, ze zmieniles sie sam wewnetrznie i zewnetrznie. To metoda zwykle dobra na krotka mete. W Eire tez mogles sie czuc dobrze do pewnego momentu, ale gdybys sie czul tam w pelni dobrze, to bys nie wracal do drazniacej Cie w dziwny sposob Ojczyzny.

          Mozesz isc na latwizne - odtad przekonuj sie, ze Polska to dziura zabita dechami, kompletna anomalia w czasie i przestrzeni, fenomen fizyczny i socjologiczny.

          Ale ok - skoro sie meczysz z samym soba, ucieknij przed soba do Wiednia czy Stuttgartu, moze tam samego siebie nie dopadniesz i nie odnajdziesz, moze tam bedziesz kims odnowionym, lepszym, szczesliwszym. Powodzenia.



          • bling.bling Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 19:31
            "leż na plecach i myśl o Polsce" w oryginale oczywiście "lie back and think of England" czyli rada dawana młodym damom na noc poślubną w wiktoriańskiej Anglii. W Polskich realiach to taka wazelina na odbyt która rozdawana jest części społeczeństwa na okoliczność przyjemności mieszkania w Polsce, często utożsamiana z patriotyzmem. Klosowski widzę że chętnie stosujesz tą metodę i jeszcze polecasz innym. Perwert.
            • klosowski333 Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 19:47
              Oczywiscie, znowu sie mylisz, Bling. Kazdy ma prawo mieszkac gdzie mu najwygodniej. Mozesz rwac sobie wlosy z glowy z powodu faktu, ze wielu ludziom w Polsce zyje sie dostatnio i coraz lepiej, ale tej rzeczywistosci nie odmienisz, taka ona po prostu jest - Polska zmienia sie od 22 lat na lepsze w sposob bezwzgledny. Na forach jest co prawda mnostwo malkontenctwa, ale czy na co dzien stykasz sie czesto ze smetnymi ludzmi narzekajacymi na Polske nieustannie? Fora otwarte to kloaka, maja po prostu swoja specyfike, tutaj pewne postawy, czesto w realu marginalne, zdaja sie byc wyolbrzymione.
              Narzekanie na Polske tez jest specyfika pewnego rodzaju ludzi, ktorym sie pewne rzeczy w zyciu mniej udaly, z roznych powodow. Ja nie pamietam kiedy ostatnio spotkalem sie z kims kto smeci na kraj, w ktorym mieszka. Nie podoba mu sie, droga wolna, moze podejmowac prace w calej EU, o ile ma odpowiednie kwalifikacje i zna jezyki. Niech wyjezdza i cieszy sie klimatem Hiszpanii czy organizacja pracy w Holandii. Nikt mu nie zabrania.

              Okolicznosc przyjemnosci mieszkania w Polsce? Haha, jak se poscielesz tak sie wyspisz. Mnie mieszkanie w Polsce sprawia przyjemnosc i znam wielu takich ludzi jak ja. I nic na to, Bling, nie jestes w stanie poradzic, ze cos komus sprawia przyjemnosc.
              • karbat Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 19:56
                klosowski333 napisał:

                > Polska zmienia sie od 22 lat na lepsze w sposob bezwzgledny

                ile osob opuscilo, wyjechalo z Polski w cgu tych 22 lat ... milion , dwa miliony osob ...

                > Na forach jest co prawda mnostwo malkontenctwa, ale czy na co dzien stykasz s
                > ie czesto ze smetnymi ludzmi narzekajacymi na Polske nieustannie? Fora otwarte
                > to kloaka, maja po prostu swoja specyfike, tutaj pewne postawy, czesto w realu
                > marginalne, zdaja sie byc wyolbrzymione.

                nie narzekali ... nie zostali malkontentami ,
                po prostu spakowali sie i wyjechali wielu na zawsze .

                ile osob opusci rozwijajaca sie Polske w cgu nastepnych kilku ,
                kilkunastu lat ... milion ... dwa miliony mlodych osob .
                • klosowski333 Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 20:04
                  I co w tym zlego? Sam piszesz, ze w dzisiejszym swiecie moga mieszkac gdzie im sie zywnie podoba i do kraju ojczystego nie musza byc uwiazani. Calkowicie sie z tym zgadzam. Kazdy szuka najlepszego dla siebie miejsca do zycia, ma do tego pelne prawo. Co ja na to poradze, ze wielu Polakom jest w Polsce dobrze i ze liczba takich osob wzrasta?

                  Ja sam radze mlodym ludziom by pomieszkali troche w innym kraju/krajach, bo to naprawde poszerza horyzonty myslowe, pozwala nabrac dystansu rowniez do wlasnego kraju, pozwala nabrac doswiadczenia, umozliwia poznanie nowych ludzi, kultur, klimatow etc. Czysta korzysc. Jezeli nie beda chcieli wrocic? Ok, nikomu niczego nie mozna w tej materii narzucac, Polska to nie oboz koncentracyjny. Dobrze jest kiedy czlowiek znajduje satysfakcje i spelnienie, niezaleznie od miejsca.

                  Natomiast wieczne smecenie na wlasny los, gdy przeciez mozna go o wiele latwiej zmienic niz w poprzedniej epoce to psychiczny masochizm, tak charakterystyczny dla czesci Polakow. Takie pokomunistyczne skrzywienie mentalne, bo np dzisiejsi mlodzi ludzie wlasnie teraz konczacy studia tak dramatycznego nastawienia do zycia nie maja.
              • bling.bling Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 20:09
                klosowski ja się bardzo cieszę że ludziom się żyje dostatnio i wygodnie w Polsce. Mówię to szczerze. Żal dupę ściska kiedy zaś słyszę o powinności ojczyźnianych, które mają rzekomo motywować ludzi do tego by mieszkać w Polsce. Oprzytomniej, ludzie w swojej masie nie kierują się jakąś pie...ną ojczyzną. Oni liczą nie na ojczyznę ale liczą euro, dolary czy funty. Bo to jest wartość, która pozwala im wieść wygodne życie. Ludzie żyją po to by żyć a nie dawać się jebać z ojczyźnianą wazeliną w postaci patriotyzmu.
                Rossdarty może i założył ten wątek by ponarzekać sobie na ten kraj. Bo ten kraj obiektywnie jest kiepskawy do życia. Jedyne co mu proponujesz to by zacisnął zęby i pracował wytrwale a nagroda go czeka jak nie dziś to może w życiu pośmiertnym. No i rzecz jasna patriotom wielkim będzie. Hura!
                Dziś chwała za to UE ludzie mają możliwość głosowania nogami za ojczyzną. I wiesz co? Może tego nie zauważyłeś ale Polska nie jest celem ich wycieczek.
                To że Polska zmieniła się ogromnie w ciągu ostatnich 20 lat i to na lepsze? A pewnie. Tylko że lepsze nie znaczy dobre
                • klosowski333 Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 20:12
                  Bling, sam musisz oprzytomniec, bo zaczynasz schizofrenicznie polemizowac sam ze soba, albo z tresciami, ktorych nikt tu nie wypowiadal. Gdzies Ty przeczytal o powinnosciach ojczyznianych, bo na pewno nie w moich postach?
                  • klosowski333 Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 20:18
                    A co do patriotyzmu, to juz Twoj osobisty problem. Jestes anarchista ze sklonnosciami nihilistycznymi i nie zaprzeczaj, bo tak sie tutaj prezentujesz. Ok, akceptuje to, ale Ty musisz zaakceptowac to, ze wiekszosc ludzi mysli i czuje inaczej niz Ty, ze ma inne od Twoich poglady i w anarchizm nie ucieka, a nihilizm odrzuca.
                    Nie twierdze, ze jestes czlowiekiem bez wartosci. Watpie, po prostu lubisz sie tutaj na takiego kreowac. Ale w zyciu wazna jest nie tylko kasa, ludzie roznym, naprawde bardzo roznym wartosciom holduja. Ja jestem patriota i uwazam te ceche, to uczucie za cnote, podobnie jak Jan Nowak-Jezioranski. I nic nikomu do tego, bo moje uczucia sa moja prywatna sprawa.

                    • bling.bling Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 20:33
                      Ależ ja miałbym poważne problemy z integralnością gdybym sądził że ludzie myślą tak jak ja. Każdy człowiek jako istota autonomiczna podlega własnemu aparatowi kognitywnemu i samodzielnie formułuje opinie. No, dobrze, nie wszyscy. Część ulega fałszowi że opinia podzielana przez większość musi być prawdziwa.
                      • klosowski333 Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 20:40
                        Ja nie jestem tak calkiem pewien czy nie masz problemow z integralnoscia, bo za czesto jestes wybitnie nielogiczny w dyskusjach, jakbys nie rozumial sensu tego co Twoi rozmowcy Ci przekazuja. Czesto wyciagasz wrecz odwrotne wnioski jak np teraz, w tym watku. Juz w pierwszym poscie do Rossa zwrocilem uwage, ze ja mlodszym znajomym czesto radze emigracje, bo uwazam, ze tym konkretnym ludziom wyszloby to na zdrowie. Ty lecisz jakimis tekstami od czapy. Przypadek Rossa jest inny, bo byl juz za granica i wie, ze latwo tam znowu wyjechac. I powinien to zrobic, skoro mu tu zle i tak bardzo jest swoja Polska rozczarowany. I powinien sprobowac nie wracac, by pozniej nie zalowac, by pozniej nie byc bardziej rozczarowanym, by pozniej nie pluc sobie w brode, by pozniej nie pograzyc sie we frustracji. Skoro on organicznie odrzuca Polske (jezeli tak jest) i cokolwiek sie tu nie bedzie dzialo i jakkolwiek sie Polska nie bedzie rozwijac on zawsze ja bedzie odrzucal, to nie powinien w niej mieszkac. Tak to widze. Po co ma sie meczyc?

                  • bling.bling Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 20:24
                    klosowski333 napisał:

                    > Bling, sam musisz oprzytomniec, bo zaczynasz schizofrenicznie polemizowac sam z
                    > e soba, albo z tresciami, ktorych nikt tu nie wypowiadal. Gdzies Ty przeczytal
                    > o powinnosciach ojczyznianych, bo na pewno nie w moich postach?
                    na przykład tutaj:
                    Ja wrocilem do kraju, bo chcialem, bo poczulem taka potrzebe. I tego akurat nie zaluje, bo lubie swoja Warszawe i swoja Polske.
                    albo tutaj:
                    Mozesz w ktoryms z krajow niemieckich nauczyc sie zaklinac rzeczywistosc i powiedziec sobie, ze Twoje zycie odmienilo sie cudownie jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki, a nawet mozesz wmawiac sobie, ze zmieniles sie sam wewnetrznie i zewnetrznie. To metoda zwykle dobra na krotka mete. W Eire tez mogles sie czuc dobrze do pewnego momentu, ale gdybys sie czul tam w pelni dobrze, to bys nie wracal do drazniacej Cie w dziwny sposob Ojczyzny.
                    powyżej to nawet wprost że ludzie nie wyjeżdżając ludzie nie mogą zaznać szczęścia bo wywieźli z Polski swoje patriotyczne dildo którym się sami walą w tyłek bez wazeliny kiedy są za granicą ponieważ ulepieni są z Polskiej mesjanistycznej gliny nieszczęśnika. Taki bagaż przecież wywieźli z Polski. Bagaż nieszczęśnika, malkontenta i frustrata niezdolnego do odmiany swojego pieskiego polskiego życia. To typowa katolicka szkoła cierpienia. Niesiesz swój krzyż. Urodziłeś się idiotą? Jak nie idiotą to przynajmniej z grzechem pierworodnym bycia Polakiem. No to dźwigaj ten los.
                    • klosowski333 Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 20:32
                      Cos dzisiaj mocno sfiksowales, Bling, bo stajesz sie niedorzeczny. Zaden z przedlozonych cytatow nie potwierdza Twojej osobliwej tezy. Wprost przeciwnie - jest w temacie powinnosci ojczyznianych od czapy.
                      To, ze mnie sie dobrze mieszka w Polsce i ze nie zaluje powrotu do Ojczyzny nie dowodzi tego, ze w Rosswell rozbili sie kosmici. To, ze twierdze, ze ludzie organicznie uczuleni na Polske nie powinni w niej mieszkac i niech najlepiej szukaja sobie dla siebie bardziej odpowiadajacego im miejsca, nie jest skutkiem tsunami w Japonii. Kompletny brak logiki, Bling. Masz nawet problemy z przelknieciem prostych i raczej bezposrednich slow o tym, ze moim zdaniem wyjazd z Polski wielu ludziom moze wyjsc na dobre, z roznych powodow. Szczesliwie zyjemy w takich czasach, ze jest to mozliwe (emigracja), a nawet latwe.




                      • bling.bling Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 20:42
                        No przecież pokazałem ci gdzie wciskasz ludziom brednie patriotyczne szantażując ich emocjonalnie. A ty z uporem ciągle chcesz rozmawiać o mojej skromnej osobie i jak bardzo niedorzeczny jestem.
                        • klosowski333 Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 20:50
                          Bling, niczego nie wykazales, tylko poleciales w niedorzecznosc. Tak po prostu. Patriotyzm jest cnota, wiec ja szanuje u innych, ale pomijajac kwestie cnot i wartosci (ktore dla nihilisty musza wydawac sie irytujace) nigdzie nie udowodniles, ze ja krytykuje emigracje Polakow. Ciezko zebys udowodnil cos co nie istnieje, mozesz co najwyzej podeprzec sie sformulowaniem "pokazalem ci".

                          Juz Ci kiedys powiedzialem, ze wszyscy sie myla, ale sztuka jest umiec przyznac sie do bledu. Ty sie dosc czesto mylisz, ale jeszcze nigdy nie zauwazylem, bys z pokora za pomylke przeprosil. I to nie jest tak, ze nigdy nie zdajesz sobie sprawy z tego, ze sie mylisz, bo pare razy tutaj "pokazano ci", ze zabladziles. Po prostu nie wykazales klasy by dokonac "publicznie" swojego excuso.

                          • bling.bling Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 21:12
                            ok, masz rację, panie cnotliwy. Ja zostawiam sobie prawo do grzechu nieposiadania patriotyzmu. Co oczywiście jest grzechem tylko w przypadku wiary w patriotyzm.
                            BTW?
                            Zawsze mnie to intrygowało a nikt nie potrafił do tej pory udzielić mi odpowiedzi na pytanie:
                            Co robi patriota?
                            • klosowski333 Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 21:20
                              W moim swiecie brak jakiejs cnoty nie musi uchodzic za grzech. Twoj brak patriotyzmu to Twoja prywatna sprawa, a ja Ciebie za to nie krytykuje. Znam niektore Twoje poglady, starasz sie tu mienic w nihilistycznych barwach, to nie jest moj problem.

                              W temacie patriotyzmu polecam lekture Jana Nowaka-Jezioranskiego, bo on wspolczesny patriotyzm zdefiniowal dosc zgrabnie. Tylko staraj sie nie rozumiec opacznie tego co pisal i mowil.

                              Ciekawy artykul o polskosci wyprodukowal tez Szostkiewicz
                              www.polityka.pl/kraj/analizy/1507074,1,co-to-znaczy-byc-polakiem.read
                              ale on nie do konca jest o patriotyzmie sensu stricte.

                              Co robi patriota? Patriotyzm, jak pisal Nowak, jest uczuciem tozsamym z uczuciem milosci do matki. Taka milosc bywa (nie musi byc) bezwarunkowa. Co sie robi z miloscia do matki? Na takie pytania sam musisz sobie odpowiedziec, Bling. Jako dorosly czlowiek juz raczej pogladow w tej materii zasadniczo nie zmienisz. Jak mowie - to Twoja sprawa.
                              • klosowski333 Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 21:23
                                Zagubil sie link do Nowaka. Oto on. O patriotyzmie oczywiscie ;)
                                www.ceo.org.pl/portal/epio_dokument?docId=35453
                                • bling.bling Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 21:28
                                  co robi patriota, klosowski. Mnie nie interesuje jaka jest definicja patriotyzmu a jedynie ciekawi odpowiedź na pytanie co robi patriota. Bo gdyby mi przyszło do głowy być patriotą to chciałbym wiedzieć jakie ruchy są dozwolone a jakie nie.
                                  Co robi patriota?
                                  • klosowski333 Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 21:40
                                    Bling, ocknij sie, jeszcze raz Ci to radze. Brakuje Tobie pewnej - jak Ty to mowisz - integralnosci wewnetrznej, a to jest dosc niepokojace.
                                    Udzielilem Ci wyczerpujacej odpowiedzi, a ze Ty jej nie zrozumiales to jest to znowu wylacznie Twoj problem.
                                    Niektore rozmowy z Toba wlasnie tak przebiegaja. Mowi Ci sie, ze sie nie potepia emigracji Polakow, wrecz przeciwnie w wielu przypadkach, a Ty na to - potepianie Polakow za emigracje jest szantazem emocjonalnym. To nie jest Monty Python, to jest cos powazniejszego, Bling.
                                    Tak samo teraz. Mowie Ci za Nowakiem, ze patriotyzm jest uczuciem. Masz problemy ze zdefiniowaniem tego pojecia? Co robi patriota? A jak sie objawiaja u ludzi uczucia, Bling? Moze Ty jestes autystyczny, jakis emocjonalnie wybrakowany?
            • karbat Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 19:48
              bling.bling napisał:
              > W Polskich realiach to taka wazelina na odbyt która rozdawana jest części spo
              > łeczeństwa na okoliczność przyjemności mieszkania w Polsce, często utożsamiana
              > z patriotyzmem. Klosowski widzę że chętnie stosujesz tą metodę i jeszcze poleca
              > sz innym.

              co ma wspolnego przypadkowe miejsce urodzenia z ... zaszczytem zamieszkania w Polsce ?

              Dobrze , ze skonczyly sie czasy , w ktrych czlowiek musial byc niewolnikiem miejsca swojego urodzenia .

              Dla wielu osob, ( raczej mlodych ) bezproblemowa zmiana miejsca zamieszkanie , pracy
              jest , bedzie normalnoscia i dobrze .
              Dlaczego Polska, dla osob w niej urodzonych musi byc miejscem *przeznaczeniem *,
              miejscem partiotyzmu , ojczyzna itd . nie do konca rozumiem . bo co ... , bo polityk ,ksiadz
              tak mowi .

              ktos odnalazl swoje miejsce w Nowej Zelandii ... czuje se tam partiota , znalazl swoja ojczyzne ... mozna tylko pogratulowac .



          • Gość: rossdarty Re: Zdecydowanie Wiedeń IP: *.dynamic.chello.pl 26.06.11, 22:24
            Widzisz Klos, nie trzeba wiedzieć o kimś wiele i znać szczegóły z jego życia by celnie trafić.
            Dałeś mi do myślenia tą ucieczką przed samym sobą.

            Wyjechałem do Eire po niezłych cięgach jakie dostałem w Polsce.
            Od zwykłych ludzi, od porażki jaką poniosłem angażując się politycznie w myśl zasady:
            Nie narzekaj. Jeśli coś ci się nie podoba, spróbuj to zmienić.

            Bzdura. Nic nie zmienisz.
            Możesz zmienić jedynie siebie.
            A ja się zmienić nie potrafiłem.
            Nadal do mdłości doprowadzają mnie różnego rodzaju sitwy, robienie dupy z gęby, (obietnice bez pokrycia, realizacji), robienie komuś koło pióra za jego plecami...

            Eire okazało się krajem gdzie nie trzeba się "zmieniać".
            Mało. Tam doceniają Cię takim, jakim jesteś.
            W trzy lata osiagnąłem poziom, jaki nie udało mi się w Polsce osiągnąć przez lat 10.
            Od pierwszego miesiąca mojego pobytu tam czułem większy spokój niż w Polsce przed wyjazdem.

            I dodatkowo: miałem motywację by mocno pracować nad utworzeniem tam stabilizacji.

            Z pewnych powodów w czwartym roku motywacja się zmieniła.
            Na motywację aby powrócic do Polski...

            Jak pisałem wcześniej: miałem zbyt słabą wyobraźnię by przewidzieć skutki powrotu.
            Pół roku spokojnego czekania, dziewięć miesięcy - poddenerwowanie, rok - zniechęcenie.
            Zejście do najniższego poziomu na jaki mogłem sobie pozwolić...

            Brzmi budująco:D Prawda:D

            Inwestycja w coś, co nadal pożera wiecej niż przynosi zysków...

            Trudno się dziwić, że znów zacząłem rozglądać się za wyjazdem???

            Jednak, jak na ironię, od czterech miesięcy sytuacja zaczęła się stabilizować.
            Praca którą obecnie mam może nie sprawia mi pełnej satysfakcji zawodowej i finansowej, jednak do obijania zacząłem się przyzwyczajać, (hehehe), a co do finansów... No, jest to więcej niż przysłowiowe 1500, ale też nie pozwala spokojnie patrzeć w przyszłość...

            I oto zaczęły napływać oferty. Sam się gubię i dziwię skąd znają mój nr. telefonu???

            Być może sam sobie teraz przykręciłem śrubę uzgadniając pierwszy proponowany termin, na 04.07. Jest drugi w drugiej połowie lipca, termin w Wiedniu jeszcze do uzgodnienia, ale...
            I jednocześnie blokada...
            "Nie chcem, ale muszem"...

            Czasem dobrze jest posłuchać/poczytać opinii ludzi obcych, nic o Tobie nie wiedzących.
            Może ktoś jeszcze trafi podobnie do Ciebie?
            Bo jeśli nawet nie uciekam przed samym sobą, to czy nie zaczynam gonić króliczka???

            Na tyle ekshibicjonizmu mogę sobie pozwolić...

            I, muszę przyznać, wbrew panującej na tym forum opinii o Tobie, że masz wiele racji w tym co piszesz...
            No, chyba że się ochlasz i czepiasz się:D


            • klosowski333 Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 22:35
              Ross, czy tutaj trafilem to naprawde nie wiem. Nie znam Cie w ogole. Na tym forum wzbudzam u niektorych irytacje, bo jestem zdroworozsadkowy, co jest przeciwwaga dla miejscowych oszolomow, ktorych tutaj pelno.

              1500? Nie chce komentowac podobnych wartosci. Mowisz o stabilizacji, ale brzmi ona jako cos tymczasowego. Nie wiem czym sie parasz zawodowo, ale jezeli masz mozliwosc podpisania dluzszego terminowego kontraktu w krajach niemieckich, to moze powinienes te opcje wybrac. Tu nie chodzi tylko o stabilizacje, ale o jakas zmiane, ktorej byc moze znowu potrzebujesz, tak jak pilnie jej potrzebowales wyjezdzajac do Eire.
              • Gość: rossdarty Re: Zdecydowanie Wiedeń IP: *.dynamic.chello.pl 26.06.11, 22:49
                Napisałem: nieco więcej niż 1500:D I nawet dostałem podwyżkę gdy poinformowałem obecnego szefa że być może będę musiał wyjechać.:):)

                I znów podobnie myślimy.
                W obu przypadkach podkreślałem ze interesuje mnie umowa długoterminowa, nie na jeden raz.
                Wiesz jednak, że ktoś,kto potrzebuje Cię teraz, zaraz nie odkryje wszystkich kart.
                I tego się obawiam, to jest jednym z powodów, który wstrzymuje mnie przed ostateczną decyzją...
              • klosowski333 Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 23:00
                Z Twoich postow co nieco mozna wysaczyc, choc w duzym stopniu intuicyjnie. Miedzy wierszami pojawiaja sie nawet jakies emocje. Kasa i stabilizacja finansowa to jedna strona medalu.

                Nikt nie nazwie tego ekshibicjonizmem, po prostu szukasz rady, inspiracji, moze czasem troche desperacko na forum, co implikuje kolejne spostrzezenia, ktorymi nie chce mi sie tu dzielic. Moim zdaniem masz poukladane w glowie, ale nie poukladane na plaszczyznie emocji, stad moze istniec wrazenie miotania sie. Mozesz mnie poprawic jesli sie myle. Wroze z fusow i wielokropkow.

                Twoj powrot do Polski nie byl do konca przemyslany? zorganizowany? w kazdym razie pochopny. Wszyscy rozumieja co to jest tesknota za domem na obczyznie i roznie ludzie sobie z tym radza, w zaleznosci od okolicznosci. Zgaduje, ze nie mieszkales w Eire z rodzina, dziecmi, nie miales domu na miejscu, Twoj "dom" wciaz pozostawal w Polsce, a wiec tesknota za nim stawala sie naturalnym magnesem ciagnacym z powrotem. I dales sie na ten powrot dosc latwo skusic.

                W dodatku byc moze wykazales sie daleko idacym idealizmem graniczacym z naiwnoscia. Idealizowanie wlasnego domu przed powrotem do niego to cholernie kosztowna i bolesna rzecz.

                Gdy juz tu byles czekales. Czekales na wersje Eire w Polsce, na jakas jej polska inkarnacje, nie rozumiejac, ze tu sa kompletnie inne warunki i realia.

                Teraz znowu gotowy jestes uciec, w kazdym razie rozgoryczony i rozczarowany przed chwilowa stabilizacja byles gotow to zrobic i wrecz o tym marzyles. Niepokojacy jest ten argument o bliskosci Wiednia. Te wiezy i wiezi, to wszystko sprawia, ze stan tymczasowosci rozciagasz na spory kawal swojego zycia. Co to ma wspolnego ze stabilizacja? Jak dlugo mozna zyc okrakiem?

                Nie wiem co Ci powiedziec, nie znajac Cie kompletnie moge patrzec w swoja szklana kule, ma to raczej mala wartosc. Intuicyjnie powiedzialbym: wyjezdzaj, ale nie zostawiaj tylu rozciagnietych kotwic, bo Cie beda blokowac. Zreszta nie rozchodzi sie przeciez tylko o stabilnosc finansowa, Tobie potrzeba czegos wiecej...






                • Gość: rossdarty Re: Zdecydowanie Wiedeń IP: *.dynamic.chello.pl 27.06.11, 18:06
                  klosowski333 napisał:

                  > Z Twoich postow co nieco mozna wysaczyc, choc w duzym stopniu intuicyjnie. Mied
                  > zy wierszami pojawiaja sie nawet jakies emocje. Kasa i stabilizacja finansowa t
                  > o jedna strona medalu.Emocje ogromne.


                  Emocje ogromne!

                  Wróciłem do Polski przekreślając wszystko, co udało mi się osiągnąć. Mało! Przekazałem rynek mojemu "następcy", który mimo spadku zamówień jakoś prosperuje.
                  Ale to "jakoś" zazwyczaj zamyka się powiększeniem stanu konta na koniec miesiąca...
                  Ale, hust tam.
                  Podjąłem decyzję.
                  Osoba, dla której to zrobiłem w sumie mnie nie zawiodła. Zawiodła mnie Polska, do której jednak mocno mnie ciągnęło, a która znów skopała mi tyłek.
                  Ponad rok szukać pracy???!!!
                  Owszem, w tzw. "międzyczasie" uruchomiłem działalność. Przerwa ponad pięcioletnia w prowadzeniu działalności opoważniła mnie do "preferencyjnej" składki ZUS...
                  I tyle mojego, bo gdy starałem się o kredyt dla rozpoczynających... Eeeehhh...
                  I wiesz, co w tym paradoksalnego???
                  Gdy okazałem im stan konta na dowód, że jestem wypłacalny - usłyszałem: jak ma pan takie pieniadze, to po co stara się pan o kredyt???
                  Nosz qurfa mać! Bo w zasadzie należał mi się jak psu pełna miska!
                  Słusznie prawi kappa: nie posmarujesz, nie pojedziesz.

                  I prawda jest taka, że ja tak naprawdę nie chcę już nigdzie jechać...
                  Ale przez te niecałe dwa lata stan mojego konta osiągnął poziom z pierwszych miesięcy pracy w Irlandii.
                  Cofam się!!!
                  Mimo że pracuję!!!
                  Welcome home Poland!!!

                  I zdiagnozowałem także inne moje obawy...
                  Boję się stracić tą pracę, którą mam obecnie, wyszukaną po ponad półtora roku wysyłania ofert, negliżowania się w CV, i rozmowach nie zawsze miłych...
                  2 tys. na rękę to i dużo i mało... dzisiaj szef obiecał mi 25 centów (1 zł!) podwyżki od następnego miesiąca, a w zimie MOŻE!!! następne dwa...złote...

                  Wiem, że to nie mało na polskie warunki.
                  Ale perspektywy też nie są różowe.

                  I jest alternatywa: Stuttgart, bo Wiedeń, (sam to zauważyłeś), to większa pokusa by zajrzeć do kraju częściej...

                  Masz rację z tym rozkrokiem.
                  Dokładnie tak samo motywowałem powrót z Eire: jak długo można?

                  Kotwica?
                  A i owszem, ale (może tylko tak mówi???) daje mi prawo wyboru.

                  Ale i korzenie...
                  Pisałem już na tym forum: Polska to najpiękniejszy kraj w Europie, (a wiele zjeździłem), i trudno mi będzie znów pomachać ręką: bye, bye...

                  Ostateczna decyzja jutro...:D

                  Bo, qurffa, dlaczego w innych krajach Europy można bezproblemowo żyć z rzetelnej i uczciwej pracy, podczas gdy w Polsce do wypłaty należy dokradać aby żyć na w miarę normalnym poziomie???



                  • Gość: balbina Re: Zdecydowanie Wiedeń IP: *.dip.t-dialin.net 27.06.11, 18:18
                    Gość portalu: rossdarty napisał(a):

                    > Bo, qurffa, dlaczego w innych krajach Europy można bezproblemowo żyć z rzetelne
                    > j i uczciwej pracy, podczas gdy w Polsce do wypłaty należy dokradać aby żyć na
                    > w miarę normalnym poziomie???

                    Uogólniasz, w innych krajach Europy też nie wszyscy pracujący wiążą koniec z końcem, tak jak w Polsce nie jest koniecznością dokradać. Uogólniasz i jesteś niesprawiedliwy.
                    • Gość: rossdarty Re: Zdecydowanie Wiedeń IP: *.dynamic.chello.pl 27.06.11, 18:35
                      Gość portalu: balbina napisał(a):

                      > Uogólniasz, w innych krajach Europy też nie wszyscy pracujący wiążą koniec z ko
                      > ńcem, tak jak w Polsce nie jest koniecznością dokradać. Uogólniasz i jesteś nie
                      > sprawiedliwy.

                      Być może...
                      Przemawia jednak przeze mnie doświadczenie.
                      Mam dobry i popłatny zawód.

                      Pierwszy wyjazd do Niemiec w połowie lat 90-tych pozwolił mi na szybką spłatę długów w jakie wpadłem z powodu TYLKO dwóch nieuczciwych kontrahentów w Polsce...

                      Kilkumiesięczne zlecenie we Francji pozwoliło na całkiem niezłą odłożoną kwotę na koncie przy zwiększonych opłatach obligatoryjnych w Polsce...

                      O Irlandii - pisałem.

                      I wszystkie te nadwyżki toną szybko na polskim rynku.
                      Owszem, byłbym niesprawiedliwy, gdybym stwierdził, że rzeczywiście nic z tego nie mam...
                      Mam jednak poparte materialnie wrażenie, że Polska to najdroższy kraj w Europie, (najwięcej się tutaj wydaje i nie tylko na dobra konsumpcyjne), o najniższych przychodach w porównaniu do innych krajów EU...
                      Więc skąd wziąć jak nie starcza???
                      Trzeba ukraść...

                      Przykład?

                      Moi koledzy w pracy kupują różnymi kanałami tytoń papierosowy by "produkować" papierosy w domu specjalną maszynką. Na użytek własny...
                      Tytoń trefny, oceniając po różnicy cen między tym w sprzedaży oficjalnej a tym, który im się udaje gdzieś tam kupić...
                      Czy oni nie kradną???



                      • klosowski334 Re: Zdecydowanie Wiedeń 27.06.11, 19:12
                        Ross, Ciebie Polska zawiodla, bo zbyt wiele od niej oczekiwales. Podczas gdy nie nalezy sie na panstwo ogladac, tylko robic swoje. Skoro w Twojej branzy w Polsce ciezko bylo znalezc prace, trzeba bylo po dwoch, trzech miesiacach zorientowania sie w realiach z powrotem wyjechac, do Eire czy gdziekolwiek indziej, gdzie Twoje kwalifikacje byly pozadane.

                        Poza tym dobrze wiesz, ze w Polsce wiekszosc ludzi sobie jakos radzi, a rosnaca czesc radzi sobie coraz lepiej. I nie musi w tym celu krasc, ani dawac w lape. Tak wiec tego rodzaju sformulowania musze skwitowac ukochanym slowem "demagogia". Prawie wszyscy moi koledzy zarabiaja godziwe pieniadze, zaden z nich nie kradnie i nie daje w lape. Takie sa FAKTY.

                        Najpiekniejsza kobieta na swiecie stracila prace w Hiszpanii, bo tam w jej branzy bezrobocie jest ogromne a kryzys branze architektoniczno-budowlana dotknal szczegolnie. Wrocila do Polski, znalazla prace, mialo to byc tymczasowe rozwiazanie, pozostala do dzisiaj i nawet wiecej - jest zadowolona z zarobkow, ktore nieoczekiwanie w ciagu dwoch lat zaczely sie zblizac do zarobkow hiszpanskich (w jej konkretnym przypadku). Juz nie chce wyjezdzac, ostaly sie jeno wzgledy osobiste, bo jej maz nie jest Polakiem i z kolei on teskni do kraju ojczystego (w ktorym dla niego tez nie ma pracy).

                        Sa rozne przypadki, rozne historie. Ty opowiadasz o swojej tak jakby byla jakims zobrazowaniem nedzy i rozpaczy jaka jest Polska. Ja na ulicach na co dzien nie widze twarzy naznaczonych nedza i rozpacza. Owszem, moge sprobowac patrzec na Polske przez pryzmat zebraka spiacego w Parku Skaryszewskim, ale jaki to ma sens? Obiektywnie jest w tym kraju coraz latwiej zyc, przecietnie, statystycznie. A ze jest piekny? To kwestia indywidualnych upodoban, ale raczej do najbrzydszych rzeczywiscie nie nalezy. Ja sie tu, pomijajac sprawy osobiste, czuje dobrze, finansowo niczego mi nie brakuje i w czarna rozpacz, pesymizm i detetyzm ani mysle popadac, bo nie mam ku temu racjonalnych przeslanek.

                        Skoro w Polsce Tobie konkretnie tak ciezko sie zyje - wyjedz. Wyjedz by nie byc wiecznie niezadowolonym. Sam bedziesz sobie winien, jezeli zostaniesz po to by z kazdym rokiem popadac w coraz wieksza zgorzknialosc, frustracje i rozczarowanie wlasnym zyciem. I tak podejrzewam, ze sama Polska ma z tym stanem niewiele wspolnego, wszystko tkwi w Twojej glowie, nastawieniu, emocjach i spowodowane jest zapewne calym szeregiem bledow, ktore popelniles. Co ma z Twoimi bledami wspolnego Polska, tego nie rozumiem. To tak jakby obwiniac pociag o to, ze Cie przejechal, choc chwile wczesniej polozyles na szynach glowe.

        • Gość: krucabomba Re: Zdecydowanie Wiedeń IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 20:05
          masz pojecie o zyciu jak wyrostek w okresie dojrzewania o doopie Marynie

          Mam pojęcie o życiu w Polsce i w Austrii. Natomiast ty masz raczej zaściankowo-polski sposób odnoszenia się do innych. i zapewniam, na zmywaku nie pracuję, choć w młodości niejednego fachu się imałem, dzięki czemu sporo o życiu się dowiedziałem.

          propagujesz zadupie, ciemnote galicyjska ... gruessgott , klaniam sie do nozek
          > dobrodziejowi , caluje raczki profesorowo ,wizytowki prof prof doc hab dr Tanne
          > nbaum ...a myslalem, ze zyjemy 60 lat po wojnie


          Myśl dalej, zobaczymy dokąd cię to zaprowadzi. Tobie Galicja się nie podoba, mnie przeciwnie, ale tyś pewnie z kongresówy.

          Pozdrawiam
          • klosowski333 Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 20:08
            Ja jestem z Kongresowy, ale mnie Malopolska podoba sie bardzo bardzo ;)
            • Gość: krucabomba Re: Zdecydowanie Wiedeń IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 20:11
              No proszę, żeby cię tam nie wyklęli tylko... :)
              • klosowski333 Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 20:14
                A to czemuz? Mnie takie regionalne animozje nie ruszaja. W zasadzie wieksza czesc zyjacej rodziny mieszka w Krakowie. Ja sam zas jestem warszawiakiem z dziada prakolodzieja. Krakow jest niejako moja druga mala ojczyzna :D
                • Gość: krucabomba Re: Zdecydowanie Wiedeń IP: *.home.aster.pl 26.06.11, 20:19
                  Ciebie nie, ale twoich sąsiadów mogą. Kongresówa już taka jest. Galicja zresztą też.
                  • klosowski333 Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 20:26
                    To chyba zalezy od srodowiska. W moim wszyscy Krakow lubia i lubia tam jezdzic. Trzeba jednak przyznac, ze ostatnio Krakowowi wyrastaja silni konkurenci. Wroclaw stal sie naprawde pieknym miastem, w bolesciach, ale jednak rozwijaja sie Lublin i Bialystok. Kiedys moze swoja szanse zwietrzy Szczecin, ktory ma spory potencjal. Perelek architektonicznych jezeli chodzi o mniejsze polskie miasta typu Przemysl, Zamosc, Torun, Sandomierz, Kalisz, Tarnow, Jelenia Gora itd jest mnostwo.
                    A jacy sa Malopolanie? Rozni, jak wszedzie, wiec za bardzo bym nie generalizowal.
            • karbat Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 20:40
              Gość portalu: krucabomba napisał(a):

              > masz pojecie o zyciu jak wyrostek w okresie dojrzewania o doopie Marynie

              > Mam pojęcie o życiu w Polsce i w Austrii. Natomiast ty masz raczej zaściankowo-
              > polski sposób odnoszenia się do innych.

              ;) regionalny folklor galicyjski , wiedenski ... austriacki , jest mi strasznie obcy ...

              uwazam za smieszne-zenujacy obyczaje tytulomani , pozdrawiania boskiego obcych ludzi
              ( np. ateistow ), calowania raczek ( co wzbudza nierzadko obrzydzenie ), zwrotow pani doktorowo , profesorowo . ot taki regionalny folklor , co kraj to obyczaj .

              nie wyskakuj z taka wsia we Francji , Niemczech , USA ...
              nierzadko popatrza na ciebie jak na ufoludka lub prostaka ...

              >i zapewniam, na zmywaku nie pracuję, choć w młodości niejednego fachu się imałem,
              >dzięki czemu sporo o życiu się dowiedziałem.

              nikt ci nie sugerowal zmywaka , chobys nawet tam pracowal to co .... ?

              z twoich wpisow mozna poznac regionalne obyczaje w z ubieglego wieku ,
              obowiazujace moze w niektrorych regionach Austrii, .. czapkowanie ci imponuje ...

              > Myśl dalej, zobaczymy dokąd cię to zaprowadzi. Tobie Galicja się nie podoba, mn
              > ie przeciwnie, ale tyś pewnie z kongresówy.

              ;)
              Krakow ... mam podziwiac notorycznie obsrany przez golebie swoj balkon ...
              ilez sie mozna platac po mega barze piwnym - Rynku krakowskim , pare obszczanych
              kamienic na Kazimierzu .... smrod na Alejach, mam podziwiac N. Hute, Mistrzejowice ... osiedle sypialnie ... pod Paryzem nazwa sie to slumsami ...

              Galicja - Wadowice papieskie , Stary Sacz .. pozydowskie miesciny, bez zydow
              mozna zobaczyc je raz by je raczej pozniej omijac ( okolice ladne ) .
      • kolter-xxl Re: Zdecydowanie Wiedeń 26.06.11, 22:23
        Gość portalu: krucabomba napisał(a):

        > Prawie jakbyś w południowej Polsce, tej galicyjskiej był. I cudne grussgott jak
        > wchodzisz rano na kawe do Cafe Mozart.... No i co wieczor jest gdzie pojsc...

        On jedzie do roboty a nie zwiedzać a nie wiem czy wiesz że Stuttgart tez jest spory ma ponad pół miliona ludzi ,więc jest gdzie pójść.
    • y.agni.k Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 22:02
      Właściwie nie bardzo rozumiem jaki jest cel zadawania takich pytań bo każdy z nas patrzy ze swojej perspektywy, każdy z nas ma inne preferencje odnośnie miejsca zamieszkania, odnośnie pracy w Polsce i różne sytuacje prywatne/rodzinne czy jak to nazwiesz.

      Na początku swojego postu piszesz Dopiąłem swego dalej opisujesz jakie dwie konkurencyjne oferty otrzymałeś jednak zgaduję że nie bez Twojego zaangażowania...?
      Samo do Ciebie nie przyszło i nie zapukało prawda?

      I dalej: Ale tak naprawdę to nie chce mi sie już ruszać doopy ze skromnego, ale własnego domu... Wnioskuję więc że skoro w końcu przywykłeś do życia w Polsce ale wciąż szukasz ofert pracy w innym kraju oznacza to że być może nie do końca dobrze Ci się mieszka i pracuje.
      A może to tylko chęć sprawdzenia się, a czy mnie wezmę a czy mnie chcą a ile jestem warty na rynku pracy?
      Przecież nikt kto Cie nie zna osobiście nie odpowie Ci na to pytanie a nawet jeśli udzieli jakiejś odpowiedzi to nie będzie ona miarodajna.

      Każdy z nas ma też inny stosunek do kraju w którym mieszka. Mi to w zasadzie jest absolutnie obojętne bo nie czuję się specjalnie z Polską związana ale wnioskuję że Ty wybierając lokalizację przyszłej pracy masz inny stosunek.
      • Gość: ka_p_pa Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... IP: *.lukman.pl 26.06.11, 22:11


        > Każdy z nas ma też inny stosunek do kraju w którym mieszka. Mi to w zasadzie je
        > st absolutnie obojętne bo nie czuję się specjalnie z Polską związana ale wniosk
        > uję że Ty wybierając lokalizację przyszłej pracy masz inny stosunek.

        Dziecko, z jaką Polską. Człowiek ma dzieci, rodzinę, przyjaciół, zobowiązania, niedokończone sprawy. A Ty mu z Polską wyjeżdżasz.
        • bling.bling Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 22:15
          akurat yagnik więcej tutaj racjonalizmu przynosi niż wieszcz klosowski swoimi wyprawkami dla licealistów.
          • klosowski333 Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 22:20
            Blingu, jestes tu chyba kolejny blednym rycerzem, ktory przychodzi na forum pelen frazesow potepiajacych trolling i argumenty ad personam, a nastepnie sam sie tym parajasz gorliwie. Taki bling-trolling nam tu uskuteczniasz, zagubiony czlowieku.
            • klosowski333 Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 22:26
              Ciekawostka jest to, ze czlowiek, ktory jest nihiilista, milosc do matki kojarzy mu sie ze slowem "matkojebca", nie bardzo rozumie czym sa uczucia i emocje, jest zwolennikiem anarchizmu w gospodarce i prezentuje inne rownie odjechane poglady, swego czasu fanatycznie zakladal kilka pod rzad watkow na temat spamu, trollingu, kultury osobistej, respektowania zasad i dobrych obyczajow. Och, Blingu, stoczyles sie okrutnie, ale ta hipokryzja to nie wynik pisania na tym forum, Ty juz z tym wszystkim tu przyszedles. Pomocy jednak tu nie znajdziesz, mozesz tylko ulzyc swoim "emocjom", ktorych nie rozumiesz, ale je odczuwasz :D
        • y.agni.k Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 22:23
          > Dziecko, z jaką Polską. Człowiek ma dzieci, rodzinę, przyjaciół, zobowiązania,
          > niedokończone sprawy. A Ty mu z Polską wyjeżdżasz.

          Kppa staruszku, to przecież mówię że każdy z nas znajduje się w innym położeniu rodzinnym/osobistym etc.
          Nie napisał więc nie będę zgadywać.
          • Gość: ka_p_pa Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... IP: *.lukman.pl 26.06.11, 22:27


            y.agni.k napisała:
            > Kppa staruszku, to przecież mówię że każdy z nas znajduje się w innym położeniu
            > rodzinnym/osobistym etc.

            Jakież to odkrywcze:)))
            • y.agni.k Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 22:30
              > Jakież to odkrywcze:)))

              Zejdź ze mnie stary człowieku bo gotowa jestem odpowiedzieć na dziecinną prowokację.
              • Gość: ka_p_pa Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... IP: *.lukman.pl 26.06.11, 22:33
                y.agni.k napisała:

                > > Jakież to odkrywcze:)))
                >
                > Zejdź ze mnie stary człowieku bo gotowa jestem odpowiedzieć na dziecinną prowokację.

                Dasz radę napisać coś bardziej banalnego?

              • klosowski333 Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 22:41
                Mowilem Ci, Yagnik, bys zostawila tego czlowieka. On ma problemy i Ty mu mnie pomozesz. Odpisujesz na posty Nehsy czy Krytykantki? Jak tylko zorientowalas sie jakie problemy maja ci ludzie chyba dalas sobie spokoj i to jest dobra opcja. Nie bierzesz odpowiedzialnosci za ich stan zdrowia, ja bym takiego ryzyka nie podejmowal.
                • Gość: k Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... IP: *.lukman.pl 26.06.11, 22:48
                  Zabawne, jak spady z forum psychologia, na którym bezskutecznie poszukiwały pomocy, przychodzą na to "forum otwarte" udzielając dobrych rad ludziom o których nie mają kompletnie żadnych danych:))))
                  Komunały, jakie tu prawicie ty kozłowski i twoja labradorka wzbudziłyby zażenowanie nawet na Naszej Klasie:)))
                • y.agni.k Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 22:51
                  A czytałam dzisiaj post miłego (głupiego) filipa i odpowiedzi Kappy w nim... to straszne. Krytykantka ma jeszcze jakąś "jazdę" w głowie i idzie za ciosem, Kppa wali na oślep najczęściej swoją wirtualną "męskością" która jak mniemam w świecie realnym musi się znajdować w dosyć opłakanym stanie.
                  Cóż.
                  • Gość: ka_p_pa Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... IP: *.lukman.pl 26.06.11, 22:59
                    Jak ci radziłem, żebyś wybrała urodę, to z babskim uporem wybierasz inteligencję z którą nie wiesz co zrobić:))))
                  • klosowski333 Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 23:06
                    To nie Twoje problemy, mowie Ci - zostaw to. Jak stykam sie na forum z ludzmi takimi jak Nehsa czy Kappa to odczuwam niepewnosc. Nie zalezy mi na krzywdzie tych ludzi, oni nie maja lekko, a ja nie jestem sadysta czerpiacym przyjemnosc z ich ulomnosci.
                • nehsa Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 23:21
                  klosowski333!
                  Zwracałem ci już uwagę, abyś mnie nie obgadywał, a do tego podle, bo "poza oczami".
                  Ale skoro to czynisz nadal, to uprzejmie bym cię prosił, abyś wskazał chociażby jeden przykład, a masz moje forum do dyspozycji, który uprawnia cię do wylewania na mnie twoich pomyj.

                  Jeżeli tego nie uczynisz, to przyjmij do wiadomości, że poza tym, że jesteś bufonem, to jesteś jeszcze zwyczajną forową świnią.
                  • klosowski333 Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 23:33
                    Nehsa, powiem to raz, bo nie moge wiecej. Uwazam, ze podobnie jak Krytykantka czy Kappa, potrzebujesz pomocy, ktorej na forum internetowym nie znajdziesz.
                    • nehsa Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 27.06.11, 00:04
                      klosowski333 napisał:
                      "> Nehsa, powiem to raz, bo nie moge wiecej. Uwazam, ze podobnie jak Krytykantka c
                      > zy Kappa, potrzebujesz pomocy, ktorej na forum internetowym nie znajdziesz. "

                      ***Kłosie!
                      Ja, nie jestem facetem, który chowa urazę do bliźniego tak długo, jak żyje. A do nawet najbardziej brutalnych wymian opinii i poglądów nie przywiązuję prawie żadnej wagi. Natomiast przywiązuje wagę do meritum zawartego w tych ocenach.

                      Na forach, wielokrotnie podkreślałem, że niezwykle cenię sobie głosy krytyczne.
                      Dlatego, jak ktoś krytykuje moje dokonania, zależy mi, abym tą krytykę pojął. I dlatego proszę o skonkretyzowanie Twojej krytycznej oceny.
                      Prosiłem, abyś się odniósł, do chociaż jednego przykładu, sugerowanego mi przez Ciebie upośledzenia. Np. twierdzę na podstawie faktów, że ludzie są istotami nieśmiertelnymi.

                      Człowiek z Twoją inteligencją, którą ja zauważyłem, bez trudu może mnie pogrążyć.

                      Kappa, to również podobnie jak i TY, nieprzeciętny facet., co też zauważyłem.
                      Pamiętam nicki wszystkich, którzy rozjaśniają moją szarzyznę.
                      • klosowski333 Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 27.06.11, 10:46
                        Nehsa, co ja Ci mam powiedziec? Nie twierdze, ze jestes uposledzony, choc na poczatku moglem tak myslec - uwazam, ze potrzebujesz pomocy. Ja sie kompletnie na takich sprawach nie znam. Czytam czasem Twoje posty i zadaje sobie proste pytanie: czy czlowiek piszacy takie rzeczy moze byc normalny? Podobnie bylo z Krytykantka, ktora tez na poczatku zle ocenilem myslac, ze jest po prostu zwyrodniala. Podobnie bylo z Kappa, ktorego tez na poczatku zle ocenilem, myslac, ze jest zwyklym oszolomem, jakich tu wielu. Cenie ludzi oryginalnych, nawet bardzo, ale tutaj to nie o oryginalnosc sie rozchodzi, bo Twoje poglady nie sa oryginalne, sa zwyczajnie chore. Skoro w kolko powtarzasz te niesamowite teksty i zakladajac, ze nie zartujesz/prowokujesz, to zadne inne wnioski nie przychodza mi do glowy, niz te, ze potrzebujesz pomocy.

                        • nehsa Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 27.06.11, 12:33
                          klosowski333 m.in., napisał:
                          "...bo Twoje poglady nie sa oryginalne> , sa zwyczajnie chore."

                          ***Kłosie, bardzo Cie prosie!
                          I tu, podaj przykład takiego, mojego, schorzałego poglądu.
                          • klosowski333 Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 27.06.11, 12:48
                            Przykro mi, ale to dotyczy prawie wszystkich Twoich postow.

                            jak zaczniemy przestrzegać tę wiedzę, i te wzorce etyczne, które nam zostały oznajmione w uniwersalnej, czyli powszechnie obowiązujacej i powszechnie pożytecznej, nieskończenie racjonalnej Nauce Jedynego Ojca.

                            I tak dalej, tego jest na forach setki. Nie pros mnie bym cytowal dalej i nie obrazaj sie, gdy przywoluje Twoj nick jako przyklad. Powinienes zwrocic sie o pomoc. Rozumiem, ze sa ludzie majacy skrajne poglady czy np radykalnie bigoteryjni, ale tutaj to nie o poglady chodzi.

                            • nehsa Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 27.06.11, 14:31
                              klosowski333 m.in., przytoczył mój tekst:
                              " jak zaczniemy przestrzegać tę wiedzę, i te wzorce etyczne, które nam zostały
                              > oznajmione w uniwersalnej, czyli powszechnie obowiązujacej i powszechnie pożytecznej, nieskończenie racjonalnej Nauce Jedynego Ojca. [/i]

                              ***Klosowski333!
                              Uczyń mi tę łaskę, i wyjaśnij mi, w którym miejscu tego tekstu, dostrzegasz bezsens?
                              A jeżeli uważasz, że ten tekst jest bezsensowny w całości, to bądź łaskaw uświadomić mi dlaczego?
                              • nehsa Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 27.06.11, 19:11
                                Sądząc po walorach twojego kontrargumentu, to ty kłosowski333, jesteś cieniutki bardzo.
    • kolter-xxl Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 22:17
      rossdarty napisał:

      > Stuttgardzie

      Domyślam się ze o chodzi o miasto BMW ?? Skoro tak to jedź tam.Austriacy to wredne szuje
      • kolter-xxl Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 26.06.11, 22:25
        kolter-xxl napisał:

        > rossdarty napisał:
        >
        > > Stuttgardzie
        >
        > Domyślam się ze o chodzi o miasto BMW ?? Skoro tak to jedź tam.Austriacy to wre
        > dne szuje

        Dałem dupy na całej Lini miało być Merc a nie Bumka :)))
    • Gość: kalka Re: Siedzę i marzę o głupotach... IP: 89.243.61.* 26.06.11, 22:55

      wiele w Twoim poscie typowych dla "profesjonalnych mezczyzn", odwolan do pozycji, sytuacji materialnej itd.
      starych zazalen, do systemu, do ojczyzny -mniej. wiec wniosek taki - ojcem- nasza Patria i matka nie jest i nie bedzie i nie o to ci chodzilo i chodzi- wiec dla mnie ( starszej babki bez pozycji) sie widzi, ze Ty sie juz- zablizniles.
      zostan w Polsce- wszystko sie ulozy.
    • Gość: balbina Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... IP: *.dip.t-dialin.net 27.06.11, 12:22
      Najprościej przeczytać wszystkie trzy umowy i wybrać najlepszą. Zakładam, że masz te ze Stuttgartu i Wiednia i tylko czekają na twój podpis.
    • jutrzenka.3 Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 27.06.11, 19:31
      Jedź, albo zostań !!! :)
    • klosowski334 Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 27.06.11, 20:47
      Ciesze sie, ze Ty tak uwazasz.....
      • nehsa Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 27.06.11, 20:50
        A co CI innego pozostało? Ino się cieszyć.
        • nehsa Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 27.06.11, 20:53
          A odpisałem Ci w tym wątku znj2, tak:
          klosowski334 napisał:
          "> Normalni ludzie nie zajmuja sie udowadnianiem, ze woda jest mokra, cukier jest
          > slodki a piasek sypki."

          ***Czekałem na ten tekst.
          Sens ludzkiej mowy Kłosowski, jest NIEMATERIALNY, a Ty, tego nie postrzegasz.
          Ludzie nie pracują, tylko zawsze WSPÓŁPRACUJĄ, a Ty, tego nie postrzegasz.
          Ludzie są NOSICIELAMI POWINNOŚCI=OBOWIĄZKU SOLIDARNOŚCI, a Ty tego nie postrzegasz
          Judaizm, nauka=religia żydów, jest esenscjonalnym nazimem, a Ty tego, też nie postrzegasz.

          I Ty, radzisz mi, abym ja poszukiwał pomocy i się leczył.
          Kłosku, TY jesteś przykładem pustokłoska, trafiają się takie w przyrodzie.

          A odnośnie tego kto rządził w Polsce?
          To odpowiedzi, udzielili sami żydzi, którzy emigrowali z Polski do Izraela i Stanów Zjednoczonych, czyli do swoich, do siebie, i do tych, którzy im lojalnie do dnia dzisiejszego służą, czyli do ich parobka=USA.
          I to emigrowali chętnie, nawet w 1968 roku. Gdyby czuli się POLAKAMI, gdyby nie cuchnęli trupim smrodem UB, i serwilizmem PZPR, zostaliby z nami, tu, w Polsce.

          Ale TY, Kłosie filonazisto, i "normalny" inaczej, tego nie widzisz, bo takie są Twoje normy.
      • klosowski334 Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 27.06.11, 21:04
        Alez sie moderator gubi w sensie technicznym. Powyzszy moj wpis byl podpiety do osobnego drzewka, staralem sie lagodnie koledze Nehsa wytlumaczyc, ze nic mu nie jestem w stanie wytlumaczyc ;) No i wyleciala na osla kolejna ciekawie sie zapowiadajaca dyskusja w tematach spolecznych (o jakosci polskiej demokracji i spoleczenstwie obywatelskim) podczas gdy spam jak wisi tak wisial w ogromnych ilosciach. Moze moderatorka rzuca kostka, ktory watek ma usunac, bo sensu i konsekwencji w tych decyzjach nie widac wcale, raczej wylazi zwykla bezradnosc i brak profesjonalizmu.
        • nehsa Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 27.06.11, 21:12
          Klosku333!
          Mniej się staraj, a więcej tłumacz. No, no pewnie znów z jakiegoś posta, wyciągniesz zdanie z deficytem gramatyki, stylistyki i ortografii. T to będzie ten hit argumenci.
          • jutrzenka.3 Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 27.06.11, 21:29
            Nehsiu, nie nerwuj sie tak na Klosia 333, bo nie bedziesz mógl spokojnie spac,
            Przeciez, On tak duzo tlumaczy, a Ty nic nie mozesz zrozumic !!!
            • nehsa Re: Siedzę i pieprzę o głupotach... 27.06.11, 22:04
              jutrzenka.3 napisała:
              "> Nehsiu, nie nerwuj sie tak na Klosia 333, bo nie bedziesz mógl spokojnie spac,
              > Przeciez, On tak duzo tlumaczy, a Ty nic nie mozesz zrozumic !!! "

              ***Widzisz Klejnocie Niebiański, w życiu jest tak:
              Jak ktoś tłumaczy "COŚ", to coś rozumiesz.
              A jak nie tłumaczy "NIC", nie ma nic do zrozumienia.

              Kłosiątko, to inteligentny opisywacz rzeczywistości.
              A ja, jestem prymitywnym, pragmatycznym opisywaczem jej przyczyn.
              Mam nadzieję, że zdołasz zrozumić tę różnicę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka