Banaly, ale meczace....

04.11.11, 23:23
bedac w Polsce :)

meczyla mnie przede wszystkim jedna rzecz.
wlasciwie doprowadzala do szalu - w kazdym sklepie od malego kiosku do wielkiego supersamu zebrano lub wrecz zadano o drobne przy wydawaniu reszty.
Do jasnej..... przeciez zadna z kasjerek, kasjerow nie musieli liczyc tej reszty zeby mi ja wydawac,
od tego maja teraz kasy robiace to automatycznie!
Reszta jest obliczona wraz z wydrukiem rachunku, wiec o co chodzi ???

jak to jest ze od 30 lat w Kanadzie prosza mnie okazjonalnie o centa lub dwa, trzy najwyzej
max kilka razy w roku,
a przez 6 tygodni w PL zadano ode mnie reszty czesciej niz przez te 30 lat
w Kanadzie gdzie zakupow robilam o wiele, wiele wiecej !!!!!

Dlaczego w takiej Kanadzie umieja rozwiazac sprawe dostarczania kasie drobnych na biezaco a w PL nie ??????????????!!!
poza tym , sami klienci tez wcale nie chca miec portmonetek pelnych drobnicy wiec to wcale nie jest tak ze zawsze chca tylko reszty a nigdy sami nie daja.
Jak mialam duzo drobnych to sama chetnie sie ich pozbywalam!!!
na pewno nie ja jedna!

Druga sprawa - ktora zreszta przypominala mi sie z okazji wizyty na Forum Humorum-
te nieszczesne wciskane zjechane kapcie domowe juz od progu.
Rozumiem ze nie kazdy lubi jak mu sie niszczy swiezo polozone drewniane podlogi itd,
ale ja tez nie lubie zakladac czyis przepoconych, "za duzych o trzy numery" kapci
( nie wiadomo czy nie z grzybem),

mam wiec taki pomysl. niedrogi a higieniczny.

Zaplaccie babciom lub znajomym za zrobienie bamboszy:

www.senseofashion.com/blog/wp-content/uploads/2008/11/xmas-gifts-hand-knitted-slippers-by-toukoushima02.jpg
www.onlineshoppinglife.com/images/l/201009/12848275210.jpg
www.bevscountrycottage.com/images/aun-maggies-slippers-lots.jpg
W DUZEJ ILOSCI ZEBY MOZNA BYLO PO PIERWSZYM UZYCIU WYPRAC
i ZAWSZE MIEC CZYSTE W ZAPASIE

i tylko cos takiego serwowac gosciom, jesli juz musicie.
dobrze tez cos takiego podbic jakas guma aby np starsza osoba sie nie wyp..ieprzyla
na sliskiej posadzce. lub gosc po paru glebszych..

ufffffffffffffffffff...........

Minnie
    • siekiere.zada Re: Banaly, ale meczace.... 04.11.11, 23:45
      Nie przyjeżdżaj do Polski. Co sie będziesz denerwowała?
      • dritte_dame Re: Banaly, ale meczace.... 05.11.11, 01:55
        siekiere.zada napisała:

        > Nie przyjeżdżaj do Polski.

        Typowe.

        Ci, którym sie nie chce myśleć jak problem rozwiązać
        proponuja albo omijanie problemu
        albo upierają się że problem nie istnieje.
        • klosowski333 Re: Banaly, ale meczace.... 05.11.11, 09:28
          Ty to masz problemy, Dritte, Tylko pozazdroscic ;)

          Jezeli drobne i bambosze to sa glowne problemy na jakie w naszym pieknym kraju natyka sie Kanadyjczyk polskiego pochodzenia, to znaczy, ze Polska naprawde stala sie calkiem fajnym miejscem do zycia.
          • dritte_dame Re: miejsce 05.11.11, 14:00
            klosowski333 napisał:

            > Jezeli drobne i bambosze to sa glowne problemy na jakie w naszym pieknym kraju
            > natyka sie Kanadyjczyk polskiego pochodzenia, to znaczy, ze Polska naprawde sta
            > la sie calkiem fajnym miejscem do zycia.

            Zdecydowanie i nieustannie idzie na lepsze! :)

            Problem "nie mam wydać!" rozwiązałam w zasadzie dla siebie dość zadowlająco: nosząc przy sobie kartę Visa Elektron z polskiego banku.

            Ale co do miejsca do życia to pozostaje jeszcze niestety problem gestości zaludnienia i zwiazanego z tym komunikacyjnego zanieczyszczenia powietrza.
            W tym roku już w dniu porannego przylotu do Warszawy musiałam późnym wieczorem jechać do apteki po środki antyhistaminowe. Nie wzięłam ich ze sobą bo po prostu zapomniałam, ponieważ u siebie już nigdy nie potrzebuję a w zeszłym roku mi się udało obejść bez nich bo byłam późną jesienią i od tygodnia już stale padał deszcz.

            Ale ten problem nie jest specyficzny dla Polski. W innych dużych miastach europejskich często też tak samo "dostaję po nosie", gardle, oczach i uszach.
            • rossdarty Re: miejsce 05.11.11, 14:11
              dritte_dame napisała:


              > Problem "nie mam wydać!" rozwiązałam w zasadzie dla siebie dość zadowlaj
              > ąco: nosząc przy sobie kartę Visa Elektron z polskiego banku.

              Spróbuj nią zapłacić w Biedronce:D
              • dritte_dame Re: miejsce 05.11.11, 15:36
                rossdarty napisał:

                > dritte_dame napisała:
                >
                >
                > > Problem "nie mam wydać!" rozwiązałam w zasadzie dla siebie dość za
                > dowlaj
                > > ąco: nosząc przy sobie kartę Visa Elektron z polskiego banku.
                >
                > Spróbuj nią zapłacić w Biedronce:D

                Dlatego piszę że "zadowalająco" a nie "całkowicie".

                A wybierając się do Biedronki będę psychicznie i groszowo przygotowana na dodatkowe "atrakcje" :))
    • dritte_dame Re: :))))) 05.11.11, 01:33
      minniemouse napisała:

      > bedac w Polsce :)
      >
      > meczyla mnie przede wszystkim jedna rzecz.
      > [...] drobne przy wydawaniu reszty.

      Mam dokładnie tak samo! :)))))
      • siekiere.zada Re: :))))) 05.11.11, 09:26
        Też masz problem z groszami i kapciami? Czy masz problem z Polską?
    • dritte_dame a tu... 05.11.11, 01:37
      minniemouse napisała:

      > ale ja tez nie lubie zakladac czyis przepoconych, "za duzych o trzy numery" kap
      > ci ( nie wiadomo czy nie z grzybem),

      ...zasugeruję coś:

      Przynoś własne lekkie wizytowe obuwie na zmianę.
      • voxave Re: a tu... 05.11.11, 05:42
        A po co te kapcie-----idąc do kogokolwiek gdzie kapci można sie spodziewać, mam ze sobą niewielkie skarpety frotowe i je zakladam :)Latwo wyprać ,albo wyrzucić do smietnika .
        • nehsa Re: a tu... 05.11.11, 06:52
          A jak jeszcze przyjedziecie kiedyś do Polski, to ja wam za darmo załatwię materiał, i możecie wziąć się do roboty tych bamboszy. I zawsze coś sensownego po Was zostanie.
          • siekiere.zada Re: a tu... 05.11.11, 09:29
            Nadwyżkę kapci niech zabiorą za gramanice. Kanadyjskie chamuki powinny sie uczyc kultury od Polaków.
    • piwi77.0 Re: Banaly, ale meczace.... 05.11.11, 07:19
      minniemouse napisała:

      meczyla mnie przede wszystkim jedna rzecz. wlasciwie doprowadzala do szalu

      Problem może nie tyle w drobiazgu z wydawaniem reszty, ile w tym, że odwiedzasz Polskę bradzo spięta i nieodprężona (wiem, że zycie w Kanadzie łatwe nie jest, więc nie jest to zarzut) i byle drobiazg wyprowadza Ciebie z równowagi. Tymczasem problem nie leży w tym, że nikt nie umie rozwiązać kwestii drobnych, po prostu proponując klientowi jak najniższe ceny, sklep musi oszczędzać, także na zakupie rolek z monetami w banku (za darmo one nie są).
      • minniemouse Re: Banaly, ale meczace.... 05.11.11, 07:44
        . Tymczasem problem nie leży w tym, że nikt nie umie rozwiązać kwestii drobnych, po prostu proponując klientowi jak najniższe ceny, sklep musi oszczędzać, także na zakupie rolek z monetami w banku (za darmo one nie są)

        chyba zartujesz sobie.
        raz ze od momentu kiedy wyjechalam z PL - Germany, USA, Canada
        nigdy wiecej nie spotkalam sie z problemem wydawania klientowi drobnych
        to guzik mnie obchodzi jak jakikolwiek business zalatwia tego typu sprawy.

        jak go na to nie stac, to niech sie za business nie bierze, po prostu.

        Ciekawe, handlarzy nie stac na rozmienienie drobnych, jeszcze czego.
        zreszta, powtarzam, jak sie nie umie zadbac o klienta to do budy nie do businessu.
        czy to moje zmartwienie ze i ceny maja byc najnizsze, i wystarczajaca ilosc rolek z bilonem?
        inne kraje jakos potrafia to rozwiazac, tylko Polska nie.

        kapcie- tak wlasnie robie, albo biore ze soba lekkie obuwie na zmiane albo wlasne kapcie.
        ale zwykle takiej potrzeby nie mam jako ze wsiadam do samochodu przed domem
        i nastepnie takze wysiadam przed domem juz gospodarzy,
        tak ze buty mam juz "wyjsciowe", rzadko kiedy ubrudzone co najwyzej wystarczy przetrzec recznikiem papierowym.
        pozostaje kwestia obcasow, ale te rzadko kiedy sa zagrozeniem, w wiekszosci domow
        polozna jest wykladzina.

        Niemniej jednak znowu pytanie - dlaczego to wiecznie goscie maja podrozowac jak za szkolnych czasow
        z workiem kapci albo czolenek na zmiane?
        posiadanie takich welnianych kapcio-skarpet bardzo by ulatwilo wszystkim sprawe.
        podejrzewam ze krecacy na to nosem to wlasnie ci co gosciom podsuwaja swoje wlasne
        zjelczale, zalatujace grzybem bambosze.

        I ostatnia kwestia, - tematy te wcale nie sa denerwujacy tylko dla przyjezdnych :)
        dla rodakow mieszkajacych w PL tez, co slyszalam i czytalam na wlasne uszy :)

        jedno mnie denerwowalo, drugie cieszylo. np pyszne ciastka i pieczywo w PL :)
        w ogole polski prowiant jest super !

        Minnie
        • ewa9717 Re: Banaly, ale meczace.... 05.11.11, 08:43
          To żądanie drobnych to chyba tylko lenistwo sprzedających. Ale i tak jest już lepiej niż za słusznie minionego ustroju, kiedy sklepowa po prostu oznajmiała, ze nie wyda, i klient musiał się gimnastykować. Teraz często mówię, że nie mam drobnych, i to żena za pultem się gimnastykuje, żeby mi wydać ;)
          A co do kapci, nie mam żadnych znajomych, którzy by takowe podtykali gościom.
          • nehsa Re: Banaly, ale meczace.... 05.11.11, 09:40
            ewa9717 napisała:

            > To żądanie drobnych to chyba tylko lenistwo sprzedających. Ale i tak jest już l
            > epiej niż za słusznie minionego ustroju, kiedy sklepowa po prostu oznajmiała, z
            > e nie wyda, i klient musiał się gimnastykować. Teraz często mówię, że nie mam d
            > robnych, i to żena za pultem się gimnastykuje, żeby mi wydać ;)
            > A co do kapci, nie mam żadnych znajomych, którzy by takowe podtykali gościom.

            ***Bo to, tylko tubylcy, a nie goście przybyli z Kanady.
        • Gość: ferment Re: Banaly, ale meczace.... IP: *.unknown.vectranet.pl 05.11.11, 19:09
          >z workiem kapci albo czolenek na zmiane?
          posiadanie takich welnianych kapcio-skarpet bardzo by ulatwilo wszystkim sprawe.
          podejrzewam ze krecacy na to nosem to wlasnie ci co gosciom podsuwaja swoje wlasne
          zjelczale, zalatujace grzybem bambosze. <

          Bambosze:) gospodarzy nie do przyjęcia tak czy inaczej. Niehigieniczne, nieestetyczne. Skrpety gości nieeleganckie, a wizyta ma być 'na elegancko':)
        • Gość: ferment Re: Banaly, ale meczace.... IP: *.unknown.vectranet.pl 05.11.11, 19:11
          >nigdy wiecej nie spotkalam sie z problemem wydawania klientowi drobnych
          > to guzik mnie obchodzi jak jakikolwiek business zalatwia tego typu sprawy.
          >
          > jak go na to nie stac, to niech sie za business nie bierze, po prostu.
          >
          A mnie obchodzi. Lubię mieć przy sobie drobne, by ułatwić życie kasjerom. Niełatwe to życie.
      • rossdarty Re: Banaly, ale meczace.... 05.11.11, 10:09
        po prostu proponując klientowi jak najniższe ceny,

        Co mają do tego ceny? Wyższe, czy najniższe? Co za różnica gdy coś kosztuje 12,99 lub 2,99 ???


        sklep musi oszczędzać,

        I oszczędza, gdy na 12-stu kasach w markecie "siedzą" tylko 3 kasjerki.
        Proponuję jeszcze w ramach oszczędności wymianę obuwia przed wejściem, (to w temacie drugim zapodanym przez Minnie).
        Zaoszczędzą na tych gumisiach jeżdżących między regałami.

        także na zakupie rolek z monetami w banku (za darmo one nie są).

        Piwi, pamiętam z dzieciństwa takie powiedzenie:
        Głupi, po ile pieniądze?

        To ile płaci się za taki rulon, np. 5-cio groszówek o wartości nominalnej 5 pln?
        Pytam jak najbardziej serio.
        Nie wiedziałem że są jakieś opłaty za banderolowanie banknotów, lub rolowanie drobnicy...
        • minniemouse Re: Banaly, ale meczace.... 06.11.11, 08:01
          A mnie obchodzi. Lubię mieć przy sobie drobne, by ułatwić życie kasjerom. Niełatwe to życie.

          to bardzo ladnie w twojej strony, ale to jest TWOJ wybor.

          ja nie lubie byc ZMUSZANA do wydawania reszty,
          zwlaszcza gdy sie spiesze,
          i nie "rozumiem" polskich drobnych, a z tylu kolejka lypie na mnie zlym okiem i dzga wrogim koszykiem.

          > Nie wiedziałem że są jakieś opłaty za banderolowanie banknotów, lub rolowanie d
          > robnicy...

          > To ile płaci się za taki rulon, np. 5-cio groszówek o wartości nominalnej 5 pln ?

          no mnie wlasnie tez dziwko na to walnelo, ale pomyslalam- w tej Polsce wszystko mozliwe :/
          :)

          Minnie
        • minniemouse Re: Banaly, ale meczace.... 06.11.11, 08:03
          P.S

          Proponuję jeszcze w ramach oszczędności wymianę obuwia przed wejściem, (to w temacie drugim zapodanym przez Minnie).
          > Zaoszczędzą na tych gumisiach jeżdżących między regałami
          .



          hahahaha dobry strzal :D

          Minnie
      • dritte_dame Re: drobne 05.11.11, 13:37
        piwi77.0 napisał:

        > Tymczasem problem nie leży w tym, że nikt nie umie rozwiązać kwestii drobnych,

        Mnóstwo innych problemów jednak z powodzeniem rozwiązano a drobna kwestia drobnych i słynne peerolwskie "nie mam wydać!"nadal posostają przekleństwem gotówkowych zakupów w Polsce.


        > po pro
        > stu proponując klientowi jak najniższe ceny, sklep musi oszczędzać, także na za
        > kupie rolek z monetami w banku (za darmo one nie są).

        Moim zdaniem, problem braku drobnych bierze się z braku asertywności klientów.

        Personej w kasach "nie ma wydać" po prostu dlatego, że może.

        (I nadal może tak jak jak za dawnych czasów pogonić klienta do pobliskiego kiosku z gazetami czy gdzieś tam, żeby rozmienił i przyniósł)

        Gdyby klienci regularnie czekali cierpliwie przy kasie aż obsługa ruszy d.. i poszuka żeby mieć wydać (to w przypadku małej kolejki) albo zostawiali w kasie towar i wychodzili nie zapłaciwszy (to w przypadku dużej kolejki) to gwarantuję że wszyscy handlowcy albo zawsze mieli by wydać co do najostatnieszego grosza albo w przypadku rzadkiego rzeczywistego nagłego braku drobnych w kasie i w całym sklepie - darowaliby klientowi tą małą końcówkę ceny, przez którą "nie maja wydać" (równocześnie opier...jąc odpowiednio tego kierownika w sklepie, który był odpowiedzialny za to żeby drobnych nie zabrakło).
        • minniemouse Re: drobne 06.11.11, 08:16
          Gdyby klienci regularnie czekali cierpliwie przy kasie aż obsługa ruszy d.. i poszuka żeby mieć wydać (to w przypadku małej kolejki) albo zostawiali w kasie towar i wychodzili nie zapłaciwszy (to w przypadku dużej kolejki) to gwarantuję że wszyscy handlowcy albo zawsze mieli by wydać co do najostatnieszego grosza albo w przypadku rzadkiego rzeczywistego nagłego braku drobnych w kasie i w całym sklepie - darowaliby klientowi tą małą końcówkę ceny, przez którą "nie maja wydać" (równocześnie opier...jąc odpowiednio tego kierownika w sklepie, który był odpowiedzialny za to żeby drobnych nie zabrakło).

          Prawdopodobnie, a nawet na pewno masz racje.

          Problem domagania sie drobnych od kasjerek/erow to nawyk z komuny,
          zupelnie latwy do rozwiazania -
          1.sklep oblicza ile mniej wiecej dziennie idzie tego i tyle zamawia z banku dziennie.
          w koncu zbrojony 'trak' raz dziennie przyjezdza po utarg, to moze na nastepny dzien tez przywiez bilon. zreszta, nie moja w tym glowa jak to sie zalatwia - wiem jedno, ze jak tu sie da to i tam sie da.
          2. klienci twardo odmawiaja dawania drobnych.
          w koncu stanie sie cud, kasjerzy nabiora nawyku po prostu wydawania RESZTY.

          Wtedy drobne bedzie dawal ten kto bedzie chcial, z wlasnej nieprzymuszonej woli.

          nawaisem mowiac, u ans w malych sklepikach to maja miseczki z drobnica wlasnie na takie przypadki kiedy komus te pare centow zabraknie.
          ludzie chetnie pare centow zostawiaja bo wiedza ze sami moga potrzebowac.
          to jest b, fajne.

          Minnie
          • dritte_dame Re: drobne 06.11.11, 14:40
            minniemouse napisała:

            > Problem domagania sie drobnych od kasjerek/erow to nawyk z komuny,

            Tak, ale....

            Po nastepnych kilkunastu godzinach "processing in a background", czyli podświadomego przetwarzania sytuacji bez świadomego myślenia o niej ;)) zdałam sobie sprawę że to może być nie tylko to!

            Rację według mnie ma także Piwi - pisząc że jest to związane z próbami szukania oszczędności przez sklepy.
            Z tym że: odszczędności poszukują one w inny sposób niż wyobraża to sobie Piwi.

            Sklepy poszukuja oszczędności instruujac obsługę kas żeby ustawicznie domagała sie od klientów drobnych!

            Po co?
            A po to żeby maksymalnie skrócić czas obsługi jednego klienta w kasie, a zatem: żeby maksymalnie zwiekszyć ilość klientów obsługiwanych przez jednego kasjera na godzinę, aza tem: żeby umożliwić maksymalną redukcję personelu kasowego!

            Zwolnienie z pracy kasjera (nawet marnie opłacanego) bez zmiany ilości przepływu klientów przez kasy w sklepie to oszczedność niewspółmiernie duża do ewentualnych zakładanych przez Piwiego opłat bankowych za dostarczanie pakowanego bilonu.

            Ilość osób obsługiwanych na godzinę to główny wskaźnik wydajności kasjerów.
            Sama niedawno widziałam tablicę z codziennie uaktualnianą listą tej wydajności przy nazwiskach kasjerek i kasjerów w naszym Costco!
            (w pobliżu ich szatni i pomieszczeń socjalnych, tam gdzie robią sobie przerwy na małe posiłki.)


            Tak więc: litościwe uleganie przez klientów namolnemu "prosze o drobne", dla, jak pisze Ferment: "ułatwienia niełatwego życia kasjera" to prosta droga do zwiększenia ogólnego bezrobocia wśród kasjerów, która być może uratuje przed zwolnieniem akurat tych najskuteczniej proszących dziś o drobne ale nie uratuje ich przed coraz dalej idącą bezlitosna tresurą.

            Tresurą prowadzącą do tak akrobatycznej sprawności w obsłudze kasowej jaką miałam okazje widywać już ponad 20 lat temu w wiedeńskim "Hoferze" (franchise "Aldiego"):

            Kasjerka jedną ręką przesuwając szybko masę towarów na nieruchomej (w więc - tańszej) ladzie kasowej drugą ręką na bieżąco błyskawicznie wstukiwała ceny (bez skanowania, sprawdzania, itp.) i gdy skończyła, to zanim ja jeszcze wyjęłam z portmonetki pieniądze w ilości zbliżonej do końcowej widocznej na wyświetlaczu sumy to ona już trzymała w ręku odliczone drobne żeby mi wydać!



            > nawaisem mowiac, u ans w malych sklepikach to maja miseczki z drobnica wlasnie
            > na takie przypadki kiedy komus te pare centow zabraknie.
            > ludzie chetnie pare centow zostawiaja bo wiedza ze sami moga potrzebowac.
            > to jest b, fajne.

            Ano właśnie! :)
            "Leave a penny, take a penny" :))

            Miseczki "na grosik, lub pięć" powinny być tez i w polskich sklepach :)
            • rossdarty Re: drobne 06.11.11, 15:07
              dritte_dame napisała:

              > Miseczki "na grosik, lub pięć" powinny być tez i w polskich sklepach :)

              Nie przyjmie się....

              Kiedyś, płacąc właśnie w sposób jaki roztrząsamy, czyli szukając po kieszeniach drobnych i starając sie ułatwić życie kasjerce, po przetrząśnięciu wszystkich kieszeni zabrakło mi 2-3 gr.
              Tak się złożyło, że płacący przede mną nie czekał na wydanie reszty w grosikach, i odszedł od kasy nim kasjerka położyła na tym specjalnym wygiętym w łuk plastiku 6 czy 7gr...
              Pchnąłem więc palcem w kierunku kasjerki pozostawione grosiki mówiąc że ten co to zostawił chyba po to nie wróci i niech uzupełni te moje brakujące 2 gr.
              Kasjerka spojrzała na mnie zgorszona i powiedziała, że przecież to nie moje pieniądze.
              Przytaknąłem, zebrałem wszystkie moje drobniaki i z premedytacją położyłem największy banknot w nominale jaki miałem oczekując wydania reszty.

              (a tak przy okazji: jak to jest w Kanadzie? Bo jak się przekonałem, to z przekazywaniem pieniędzy z ręki do ręki mają problem tylko w Polsce).



            • Gość: ferment Re: drobne IP: *.unknown.vectranet.pl 06.11.11, 15:40
              >
              > Tak więc: litościwe uleganie przez klientów namolnemu "prosze o drobne", dla, j
              > ak pisze Ferment: "ułatwienia niełatwego życia kasjera" to prosta droga do zwię
              > kszenia ogólnego bezrobocia wśród kasjerów, która być może uratuje przed zwolni
              > eniem akurat tych najskuteczniej proszących dziś o drobne ale nie uratuje ich p
              > rzed coraz dalej idącą bezlitosna tresurą.
              >

              Zaskakuje mnie co pisze. Nie znam się na handlu. Wiem jednak, że moja pani kasjerka/pan kasjer otrzymując ode mnie tzw. drobne, często przedłużają obsługiwanie klientów, bo muszą
              czekać, aż ja sięgnę do zasobów portfela, kieszeni, podam drobniaki do odliczenia. Trwa to niekiedy dłuższą chwilę, ale biorę w tym udział, bo obsługa kasy życzy sobie tego. Ale nie wszyscy. Są kasjerzy 'samodzielni' i tym moich 'moniaków' nie daję, bo nie chcą:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja