bling.bling
18.11.11, 09:28
Wczoraj wyczytałem w papierowym wydaniu gazety, który już wylądował w koszu opinię pewnego człowieka dotyczącą całego tego ruchu Oburzonych. Nie będzie więc tradycyjnego linka. :)
Mądra głowa wyjaśniała różnice dlaczego na tzw zachodzie dość aktywnie ten ruch zaistniał a jednocześnie w Polsce spotyka się z co najmniej wzruszeniem ramion. Otóż ludzie na zachodzie, jak się dowiadujemy, podobno już dostrzegli, że pomimo, że uczestniczą w wyścigu szczurów to tak naprawdę dostrzegli, że ich życie wcale się nie poprawia. Że jest to bieg w miejscu. W Polsce ludzie jeszcze tego nie dostrzegli -lub dostrzegają tylko nieliczni.
I teraz moja konkluzja.
Czy rzeczywiście życie się nie poprawia a pogoń jest jedynie złudzeniem?