znj2
09.05.12, 09:55
No, cóż. Z jednej strony propagatorzy polityki miłości mówią o emeryturze dopiero w wieku 67 lat dla każdego, a z drugiej leczenie, np. nowotworów ( podawanie chemii ) występuje do lat 60. Kto skończy lat 60 i wykryją u niego raka, powinien zadbać o inne rzeczy, a nie myśleć o wysokości emerytury i wyjazdach na wymarzone wyspy. W razie zejścia, ZUS łyknie cały uzbierany fundusz, nagromadzony przez lata pracy.
"Kto przeżyje wolnym będzie, kto umiera wolnym już!" Miłośnikom, naszych tzw. polityków komunikuję, że rzecz jest im znana. Płaćta i nie chorujta!