wielki_czarownik
22.06.04, 14:05
Popatrzmy na problem dyskryminacji z innej strony.
Najpierw przykład:
Właściciel sklepu jest homofobem. Ale zgodnie z prawem nie może zwolnić pracownika za to, że ten jest homo. Nie może też dysktyminować potencjalnych pracowników (np. pisząc "zatrudnię sprzedawcę - tylko hetero"). A teraz wieść o tym, że właściciel jest homofobem dociera do środowiska homo. Środowisko to organizuje bojkot sklepu i żaden homo tam nie kupuje. I co? WOLNO IM!!
Widzicie? Właściciel nie może dyskryminować ale klient już tak. Właściciel nie może powiedzieć "pedałowi nie sprzedam ani pedała nie zatrudnię" ale klient może powiedzieć "u pedała nie kupię ani nie będę u niego pracował".
Więc może prawnie zezwolić na dyskryminację? Bo w tej chwili nie fair jest, że jedna strona nie może nic a druga może wszystko.