Dodaj do ulubionych

"Partnera kopnęłam w d...pę."

07.05.13, 17:47
"Tuż po porodzie wynajęłam swoją kawalerkę, spakowałam rzeczy i wróciłam z podkulonym ogonem do rodziców. Mieszkam z córką z nimi. Pieniądze za wynajem kawalerki idą na kredyt i rachunki, pozostałe paręset złotych - na pieluchy. Partnera kopnęłam w d...pę. Teraz wprawdzie mu się odmieniło - pokazuje, że mu zależy, stara się, daje drobne kwoty na dziecko, kocha córkę. Ale ja nie mogę zapomnieć, że w ciąży zostawił mnie samą, bez środków do życia. Nigdy mu tego nie wybaczę. Nie chcę z nim być."

Tez kopnęlibyście partnera w takiej sytuacji w d...pę? A dziecko?

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13848304,Pracowalam__uczylam_sie__zeby_miec_lepiej__Nie_mam.html#TRmultiSST
Obserwuj wątek
    • Gość: Patryk Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." IP: *.static.espol.com.pl 07.05.13, 21:02
      Bardzo smutna historia ale nie można winić systemu popełniając samemu błędy
      Współczuje dziewczynie ale ona też nie jest bez winy bo kto bierze kredyt nie mając pewnego stałego zatrudnienia?
      Po drugie ,wybrała nieodpowiedzialnego partnera ale cóż, ludzie popełniają błędy.
      • zaretpug Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." 07.05.13, 21:42
        Gość portalu: Patryk napisał(a):

        > Bardzo smutna historia ale nie można winić systemu popełniając samemu błędy
        > Współczuje dziewczynie ale ona też nie jest bez winy bo kto bierze kredyt nie m
        > ając pewnego stałego zatrudnienia?

        Pewnego stałego zatrudnienia nie ma dziś prawie nikt. W sumie nie jest tak źle u niej, kredyt spłaca przecież czynsz z kawalerki, a rodzice nie odwrócili się plecami.

        > Po drugie ,wybrała nieodpowiedzialnego partnera ale cóż, ludzie popełniają błęd
        > y.

        A jak się wybiera odpowiedzialnego? Na czole ma każdy napisane, czy odpowiedzialny czy nie?
    • Gość: inkwizytor Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.05.13, 21:59
      Bez stałej pracy, bez życiowego partnera, z uwagi na tykający nieubłaganie zegar biologiczny (30 lat) decyduje się kobieta na dziecko. Jaki los zapewni owemu dziecku?
      Dziecko to nie zabawka ani pluszowy zwierzak. Dziecko musi mieć zapewnione odpowiednie warunki do egzystencji, materialne i niematerialne. Ich lista jest bardzo długa. Niestety, nieodpowiedzialna mamuśka, nie spełnia nawet tych podstawowych.
      Do znudzenia będę powtarzał: takie są skutki życia w konkubinacie.
      • zaretpug Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." 07.05.13, 22:27
        Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

        > Bez stałej pracy, bez życiowego partnera, z uwagi na tykający nieubłaganie zega
        > r biologiczny (30 lat) decyduje się kobieta na dziecko.

        30 lat? To przeciez pelnia mlodosci!

        > Jaki los zapewni owemu
        > dziecku?

        Jak to jaki?

        > Dziecko to nie zabawka ani pluszowy zwierzak. Dziecko musi mieć zapewnione odpo
        > wiednie warunki do egzystencji, materialne i niematerialne. Ich lista jest bard
        > zo długa. Niestety, nieodpowiedzialna mamuśka, nie spełnia nawet tych podstawow
        > ych.

        Skąd wiesz, ze dziecko nie ma zapewnionych odpowiednich warunków do egzystencji?

        > Do znudzenia będę powtarzał: takie są skutki życia w konkubinacie.

        A jak byłoby w małżeństwie? Lepiej jest jak facet pierze po łbie i zdradza na lewo i prawo?
        • Gość: inkwizytor Na wszystko jest odpowiedni czas i pora.... IP: *.warszawa.vectranet.pl 07.05.13, 23:39
          zaretpug napisał(a):

          > 30 lat? To przeciez pelnia mlodosci!

          Nikt tu nie mówi o starości, ani o emeryturze, tylko o posiadaniu dzieci, a dokładniej o rodzeniu dzieci. 30 lat to najwyższa pora na urodzenie dziecka. No chyba, że ktoś chce je rodzić po 40, zapominając, że w tym wieku na ogół ma się już wnuki....

          Tak, tak, młodzieńcze, na wszystko jest czas i pora. jest pora na naukę, jest na małżeństwo, na dzieci, na wnuki, na prawnuki, itd, itd
          • yoma Re: Na wszystko jest odpowiedni czas i pora.... 08.05.13, 10:07
            Fachowcy od ciąży i porodu, kurcze :)
            • zaretpug Re: Na wszystko jest odpowiedni czas i pora.... 08.05.13, 21:28
              yoma napisała:

              > Fachowcy od ciąży i porodu, kurcze :)

              :) Domorośli, ale fafowcy...
          • zaretpug Re: Na wszystko jest odpowiedni czas i pora.... 08.05.13, 21:29
            Gość portalu: inkwizytor napisał(a):

            > zaretpug napisał(a):
            >
            > > 30 lat? To przeciez pelnia mlodosci!
            >
            > Nikt tu nie mówi o starości, ani o emeryturze, tylko o posiadaniu dzieci, a dok
            > ładniej o rodzeniu dzieci. 30 lat to najwyższa pora na urodzenie dziecka. No c
            > hyba, że ktoś chce je rodzić po 40, zapominając, że w tym wieku na ogół ma się
            > już wnuki....
            >
            > Tak, tak, młodzieńcze, na wszystko jest czas i pora. jest pora na naukę, jest n
            > a małżeństwo, na dzieci, na wnuki, na prawnuki, itd, itd

            30 czy 40 lat to bardzo dobry wiek na urodzenie dziecka. Jest mnóstwo plusów późnego macierzyństwa i późnego ojcostwa. Ja uważam, ze dzieci najlepiej mieć po czterdziestce, nie wcześniej.
        • zaretpug Skutki życia w małżeństwie 08.05.13, 21:26
          zaretpug napisał(a):

          > > Do znudzenia będę powtarzał: takie są skutki życia w konkubinacie.

          Skutki życia w małżeństwie:
          wiadomosci.wp.pl/kat,1342,opage,3,title,Makabryczne-znalezisko-w-domu-malzenstwa-z-Lubawy,wid,15480277,wiadomosc.html?ticaid=1108d5&_ticrsn=3
    • dritte_dame Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." 07.05.13, 22:08
      zaretpug napisał(a):

      > Ale ja nie mogę zapomnieć że [...]

      Panienka jest zdecydowanie zbyt pamiętliwa.
      I jak wszystkie głupie pindy posługuje się teraz dzieckiem żeby się na jego ojcu odegrać.
      • zaretpug Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." 07.05.13, 22:28
        dritte_dame napisała:

        > zaretpug napisał(a):
        >
        > > Ale ja nie mogę zapomnieć że [...]
        >
        > Panienka jest zdecydowanie zbyt pamiętliwa.

        Tez mi sie tak wydaje.

        > I jak wszystkie głupie pindy posługuje się teraz dzieckiem żeby się na jego ojc
        > u odegrać.

        Masz racje. Przyznaje nawet, ze on KOCHA dziecko.

        >
        >
      • dritte_dame Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." 07.05.13, 23:29
        dritte_dame napisała:

        > zaretpug napisał(a):
        >
        > > Ale ja nie mogę zapomnieć że [...]
        >
        > Panienka jest zdecydowanie zbyt pamiętliwa.

        Nie na tyle jednak żeby pamiętać że ma kupione mieszkanie - które może sprzedać, spłacić pozostały kredyt i zwrócić pożyczkę rodzicom.

        Jakoś nie udaje mi się wzbudzić w sobie współczucia dla materialnej nędzy tej włascicielki nieruchomości.
        • matylda1001 Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." 08.05.13, 08:44
          Sprzedać jest łatwo, kupić drugie już trudniej. Gdzie sie podzieje z dzieckiem, gdyby musiała opuścić gościnny dom rodziców... wynajmie za ciężkie pieniądze?
          • dritte_dame Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." 08.05.13, 14:19
            matylda1001 napisała:

            > Sprzedać jest łatwo, kupić drugie już trudniej.

            Niekoniecznie.
            Kupić drugie może być łatwiej gdyż dysponując większym wkładem własnym łatwiej jest wynegocjować kredyt na dogodniejszych warunkach a i sam konieczny kredyt moze być mniejszy.
            Ale żeby uzbierać wiekszy wkład własny trzeba natychmiast przestać tracić wielkie pieniądze na odsetki od obecnego kredytu.


            > Gdzie sie podzieje z dzieckiem,
            > gdyby musiała opuścić gościnny dom rodziców...

            A z jakiegoż to powodu miałaby musieć opuścić gościnny dom rodziców??
            • angelfree Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." 08.05.13, 21:21
              Teoretycznie tak, w praktyce niekoniecznie.
              Ceny nieruchomości w ciągu ostatnich lat spadały, więc najprawdopodobniej sprzeda za mniejszą sumę, niż pożyczyła od banku. Wiele osób wpadło w taką pułapkę, zwłaszcza jeśli pożyczały we frankach szwajcarskich (to już w ogóle kanał).
            • zaretpug Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." 08.05.13, 21:23
              dritte_dame napisała:

              > matylda1001 napisała:
              >
              > > Sprzedać jest łatwo, kupić drugie już trudniej.
              >
              > Niekoniecznie.
              > Kupić drugie może być łatwiej gdyż dysponując większym wkładem własnym łatwiej
              > jest wynegocjować kredyt na dogodniejszych warunkach a i sam konieczny kredyt m
              > oze być mniejszy.
              > Ale żeby uzbierać wiekszy wkład własny trzeba natychmiast przestać tracić wielk
              > ie pieniądze na odsetki od obecnego kredytu.

              Lepiej próbować renegocjować obecny kredyt. Zmiana mieszkania wiąże sie zawsze z dosc dużymi opłatami notarialnymi. Mogłaby może kupic mniejsze i tańsze, może gdzies na obrzeżu?

              > > Gdzie sie podzieje z dzieckiem,
              > > gdyby musiała opuścić gościnny dom rodziców...
              >
              > A z jakiegoż to powodu miałaby musieć opuścić gościnny dom rodziców??

              A jeśli rodzice zechcą wyrzucić?

              >
              • dritte_dame Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." 09.05.13, 13:46
                zaretpug napisał(a):

                > A jeśli rodzice zechcą wyrzucić?

                W tym konkretnym opisywanym przypadku nie wydaje się to być prawdopodobnym.
                • zaretpug Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." 11.05.13, 00:09
                  dritte_dame napisała:

                  > zaretpug napisał(a):
                  >
                  > > A jeśli rodzice zechcą wyrzucić?
                  >
                  > W tym konkretnym opisywanym przypadku nie wydaje się to być prawdopodobn
                  > ym.

                  No nie wiem...

                  >
                  >
        • angelfree Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." 08.05.13, 10:25
          Ona nie jest w nędzy, ale jest jej ciężko. Bo ma wybór albo mieszkać z rodzicami i być przez jakiś czas na ich utrzymaniu, spłacać kredyt z wynajmu, albo mieszkać w kupionym mieszkaniu, stracić je z powodu nie spłacania kredytu i nie płacenia czynszu i umrzeć z głodu wraz z dzieckiem. Czyli wyboru nie ma.
          Ale - dziecko nie będzie miało zawsze pół roku. Za pół roku, za rok, pójdzie do żłobka, a ona wróci do pracy (jakiejkolwiek) i do swojej kawalerki. Z roku na rok będzie lepiej.

          Co do partnera - w pewnym momencie rozczarowanie mogło być tak duże, że uczucia minęły. I stąd kopnięcie. Facet sobie nagrabił.
          Jest tam gdzieś napisane, że uniemozliwia mu kontakty z dzieckiem? Chyba nie (nie pamiętam już). A swoje kontakty ograniczać ma pełne prawo.
          • dritte_dame Re: kontakty 09.05.13, 13:50
            angelfree napisała:

            > Jest tam gdzieś napisane, że uniemozliwia mu kontakty z dzieckiem? Chyba nie (n
            > ie pamiętam już). A swoje kontakty ograniczać ma pełne prawo.

            Nie bardzo jestem sobie w stanie wyobrazić w jaki sposób mając dziecko siedmiomiesięczne można nie ograniczać kontaktów dziecka z jego ojcem gdy równocześnie ogranicza się kontakty własne z ojcem dziecka.
            • angelfree Re: kontakty 09.05.13, 18:15
              Zwłaszcza, że stan ten trwa zapewne od narodzin dziecka. Ale jakieś kontakty być musza, skoro mogła stwierdzić, ze partner kocha córkę.
              A siedmiomiesięczne dziecko tatuś o tej porze roku może spokojnie zabrać na spacer na godzinkę.
    • Gość: Ciec Smutne te zwiazki partnerskie.... IP: *.lightspeed.sntcca.sbcglobal.net 08.05.13, 10:37
      wspolczuje!!!
      • zaretpug Wesołe małżeństwo 08.05.13, 21:19
        Gość portalu: Ciec napisał(a):

        > wspolczuje!!!

        Wesołe małżeństwo:
        wiadomosci.wp.pl/kat,1342,opage,3,title,Makabryczne-znalezisko-w-domu-malzenstwa-z-Lubawy,wid,15480277,wiadomosc.html?ticaid=1108d5&_ticrsn=3
    • Gość: Ciec Subtelnosc tej pani odstrasza nawet partnerow IP: *.lightspeed.sntcca.sbcglobal.net 09.05.13, 04:00
      Moze zaczac od autorefleksji??
    • Gość: gazinowka Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." IP: *.pools.arcor-ip.net 09.05.13, 08:49
      Dziecko ziskrzylo na forum -tylko jak dlugo dasz bez niego rade .
      • batka.makatka00 Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." 09.05.13, 09:15
        Jakie ceny nieruchomości, jakie współczucie? Rozumiecie co czytacie? Dziewczyna szuka potwierdzenia czy postąpiła słusznie i czy powinna trwać w tej decyzji.

        Zakładam, że była miłość wspólne plany i... partner zawiódł w poważnej sytuacji. Można przyjąć - zawiódł raz, zawiedzie następny.
        Zakładam, że rodzice zaakceptowali Twój ruch i nie jesteś im kulą u nogi.
        Zakładam, że pozwolisz dziecku mieć ojca.
        Zakładam, że masz plan co dalej i będziesz go realizowała.

        Jeśli tak to, uważam, postąpiłaś słusznie. Lepsze to niż permanentna frustracja (w obecności dziecka) u boku nieodpowiedzialnego partnera.
        Ale...
        Może jest tak, że facet się opamiętał. Minął szok wczesnoojcowski i zacznie postępować tak jak powinien. Wtedy dałabym mu szansę. O ile jest między Wami uczucie! Wiesz z pewnością, że w życiu wiele, choć nie można zapomnieć to dobrze jest wybaczyć.
        • karbat Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." 09.05.13, 10:25
          "Partnera kopnęłam w d...pę." - wg wielu to temat spoleczny na forum Spoleczenstwo .
          • Gość: gazinowka Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." IP: *.pools.arcor-ip.net 09.05.13, 11:13
            dokladnie -jakie kiepskie ziolo trzeba niuchac, zeby takie teksty powstawaly
        • dritte_dame Re: "Partnera kopnęłam w d...pę." 09.05.13, 14:40
          batka.makatka00 napisał(a):

          > Może jest tak, że facet się opamiętał. Minął szok wczesnoojcowski i zacznie pos
          > tępować tak jak powinien. Wtedy dałabym mu szansę. O ile jest między Wami uczuc
          > ie! Wiesz z pewnością, że w życiu wiele, choć nie można zapomnieć to dobrze jes
          > t wybaczyć.

          Mniej więcej właśnie tak.

          Niedaleko zachodzi się w życiu kopiąc w dupy wszystkich wokół, którzy już zdali sobie sprawę ze swoich przeszłych błędów i teraz starają się je naprawić. Wszyscy bowiem popełniamy od czsu do czasu jakieś większe i mniejsze życiowe błędy.

          Nadmierna pamietliwość doznanych uraz jest na długą metę zwykle bardziej szkodliwa niż pobłażliwość, ryzyko dania drugiej szansy a czasem nawet i kolejnych szans.

          A dyskutowana dama jest rozpuszczona dotychczasowymi wzglednie komfortowymi warunkami swojej młodości: Stać ją było na to żeby gospodarować samodzielnie "na swoim" już od 20-go roku życia ("Ja mam lat 31..... Mieszkam z rodzicami. Wróciłam do nich po 11 latach dorosłości"), ma dość niezłe wykształcenie, ma urocze zdrowe dziecko, ma kochajacych rodziców z obszernym mieszkaniem, rodziców jeszcze na tyle młodych że sami nie wymagają opieki, rodziców którzy najprawdopodobniej chętnie pomogą jej w opiece nad ich wnuczką, jest właścicielką nieruchomości nie dość że "samoutrzymujacej się" z dochodu czynszowego to jeszcze dającej pewną pieniężną nadwyżkę ("Pieniądze za wynajem kawalerki idą na kredyt i rachunki, pozostałe paręset złotych na ...")

          Ja tu żadnej "ciężkiej sytacji" nie widzę.

          Ale ona jest pamiętliwa i chciwa na dobra materialne.
          ("Partner zaczął remont swojego mieszkania i nie dawał mi żadnych pieniędzy, bo on ma "swoje wydatki .. Nigdy mu tego nie wybaczę.")

          A do tego - jest niecierpliwa i narwana.
          Zrezygnowała z niezłej pracy bo "miała umówioną kolejną posadę" zanim otrzymała formalną oferte zatrudnienia. Zaszła w planowaną ciążę bo "czekał na nią etat". (Co innego, gdyby zaszła w nieplanowaną - wówczas złego słowa bym nie powiedziała!)

          A teraz bez żadnych realnych ku temu podstaw jęczy że jest jej ciężko bo jej własna niecierpliwość i fochowatość wpędziła ją w sytuację, w której musi na pwewien (zapewne dość krótki) czas zrezygnować z części dotychczasowej komfortowej niezależności.


          "Gdy chcesz iść szybko, idź sam. Jesli chcesz zajść daleko, idźcie wspólnie."
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka