Dodaj do ulubionych

Osoba towarzysząca na wesele

24.06.14, 21:08
Jestem ze swoim partnerem w stałym związku od lat. Mieszkamy razem. Związek nasz jest oficjalny i ogólnie zaakceptowany.
Partner mój został zaproszony na wesele swojej siostrzenicy z "osobą towarzyszącą".
Poczułam się tym urażona.

Jakie są zasady i do jakiego momentu powinno się uchodzić za "osobę towarzyszącą"?
Obserwuj wątek
    • rossdarty Re: Osoba towarzysząca na wesele 24.06.14, 22:53
      confite napisała:

      > Jestem ze swoim partnerem w stałym związku od lat. Mieszkamy razem. Związek na
      > sz jest oficjalny i ogólnie zaakceptowany.
      > Partner mój został zaproszony na wesele swojej siostrzenicy z "osobą towarzyszą
      > cą".
      > Poczułam się tym urażona.
      >
      > Jakie są zasady i do jakiego momentu powinno się uchodzić za "osobę towarzysząc
      > ą"?

      Zasad nie ma, a jedynie takt i dobre wyczucie sytuacji.
      Małżonką nie jesteś, ani kimkolwiek z blizszej, czy dalszej rodziny.
      Jesteś partnerką osoby zaproszonej na wesele.
      Wolałabyś przeczytać w zaproszeniu:
      wraz z konkubiną, lub bardziej prymitywnie: wraz z kochanką.
      Myślę że rodzina Twojego partnera zachowała się stosownie do sytuacji, a to Ty drzesz pióra...
      • maxwellka Re: Osoba towarzysząca na wesele 25.06.14, 08:19

        Jeżeli jesteście ze sobą oficjalnie jest o co drzeć pióra.
        Jeszcze kilka dekad temu związki nieformalne nie były tak popularne jak teraz i wypadało zaprosić z "osobą towarzyszącą".
        Jeśli osoba zapraszająca nie zna partnera z imienia i nazwiska, wypada o to zapytać.
      • confite Re: Osoba towarzysząca na wesele 25.06.14, 09:28

        > Małżonką nie jesteś, ani kimkolwiek z blizszej, czy dalszej rodziny.
        > Jesteś partnerką osoby zaproszonej na wesele.
        > Wolałabyś przeczytać w zaproszeniu:
        > wraz z konkubiną, lub bardziej prymitywnie: wraz z kochanką.

        Nie jestem małżonką i nie oczekiwałam, że będziemy zaproszeni jako "państwo Kowalscy".
        Jednak w tym wypadku osoba towarzysząca, kochanka, konkubina zabrzmiała jak ktokolwiek.
        • sclavus Re: Osoba towarzysząca na wesele 25.06.14, 10:01
          a jak byś chciała?
          (napisałaś, że jesteś partnerką - pasowało by ci, żeby w zaproszeniu napisano: z partnerką?)
          • confite Re: Osoba towarzysząca na wesele 25.06.14, 10:16
            Nie. Zamarzyło mi się, abym została wymieniona z imienia.
            • massaranduba Re: Osoba towarzysząca na wesele 25.06.14, 10:46
              confite napisała:

              > Nie. Zamarzyło mi się, abym została wymieniona z imienia.

              Zapraszajacy popelnili nietakt. Oczywiscie, ze powinni zaprosic imiennie nie tylko Twojego partnera ale rowniez i Ciebie, wlasnie ze wzgledu na fakt, ze jestescie w dlugotrwalym zwiazku i Wasze relacje sa wszystkim znane. Zalozmy jednak, ze zrobili to nieswiadomie i nie byla to forma dezaprobaty dla zwiazkow nieformalnych. Prawdopodobnie nie znali Twojego nazwiska, ale uwazam, ze zanim wyslali zaproszenie, to mogli sie dowiedziec.


              • aborcjonista z igły widły 25.06.14, 10:55
                Jak ty robisz z takiej pierdoły hallo to ja nie chce znać twojej reakcji na prawdziwe problemy ... być moze dlatego nie jesteś jeszcze jego żoną i nigdy nie bedziesz ...
                • massaranduba Re: z igły widły 25.06.14, 11:00
                  aborcjonista napisał:

                  > Jak ty robisz z takiej pierdoły hallo to ja nie chce znać twojej reakcji na
                  > prawdziwe problemy ... być moze dlatego nie jesteś jeszcze jego żoną i nigdy ni
                  > e bedziesz ...

                  Nie zachowuj sie jak burak. Awans spoleczny kobiety wylacznie poprzez malzenstwo juz dawno odszedl do lamusa.
                  • aborcjonista Re: z igły widły 25.06.14, 15:52
                    kto sie zachowuje jak burak ten sie zachowuje , widocznie ten awans jeszcze nie przeszedł do lamusa.,.

                    generalnie nie ma o czym gadać i problemu nie robić ....

                    watek o niczym .
      • massaranduba Re: Osoba towarzysząca na wesele 25.06.14, 10:57
        rossdarty napisał:

        > Wolałabyś przeczytać w zaproszeniu:
        > wraz z konkubiną, lub bardziej prymitywnie: wraz z kochanką.

        Nie, no chwila, z jaka kochanka ? Kochanke to sie ma jak pozostaje sie w zwiazku malzenskim z jedna kobieta, a z druga, wlasnie kochanka, utrzymuje sie kontakty poza zwiazkiem ( w domysle-erotyczne). Ze "Switezianka" Ci sie czasem nie pomylilo Rossdarty ? ;-)
        "(...)Ona mu z kosza daje maliny, a on jej kwiatki do wianka.
        Pewnie kochankiem jest tej dziewczyny, pewnie to jego kochanka (...)".
        • rossdarty Re: Osoba towarzysząca na wesele 25.06.14, 20:29
          massaranduba napisała:


          > Nie, no chwila, z jaka kochanka ? Kochanke to sie ma jak pozostaje sie w
          > zwiazku malzenskim z jedna kobieta, a z druga, wlasnie kochanka, utrzymuje sie
          > kontakty poza zwiazkiem ( w domysle-erotyczne). Ze "Switezianka" Ci sie czasem
          > nie pomylilo Rossdarty ? ;-)
          > "(...)Ona mu z kosza daje maliny, a on jej kwiatki do wianka.
          > Pewnie kochankiem jest tej dziewczyny, pewnie to jego kochanka (...)".


          Przecież wiesz, że ja człowiek starej daty, wychowany na Mickiewiczu, Żeromskim i dla rozrywki na Tyrmandzie...

          Wszystko już napisaliście w tym temacie, ja tylko dodam jako stary praktyk w rozmowach z kobietami że nic się nie zmienia przez dziesiątki lat:
          Nadal odbieracie słowa albo jak piórko muskające Wasze nadobne lica, albo jak bat smagający Wasze plecy...
          Więcej tolerancji dla nieobytych, a łatwiej będzie Wam na tym świecie:D
          • matylda1001 Re: Osoba towarzysząca na wesele 26.06.14, 11:54
            rossdarty napisał:

            >Wszystko już napisaliście w tym temacie, ja tylko dodam jako stary praktyk w rozmowach z kobietami że nic się nie zmienia przez dziesiątki lat:
            Nadal odbieracie słowa albo jak piórko muskające Wasze nadobne lica, albo jak bat smagający Wasze plecy...Więcej tolerancji dla nieobytych, a łatwiej będzie Wam na tym świecie:D<

            Bzdury piszesz, Rossdarty! Co innego litościwie przymknąć oko na czyjeś niestosowne zachowanie (mając tego świadomość), a co innego nie zauważać tegoż. Zapraszający popełnili duży nietakt i zrobili Autorce przykrość. Określenie "z osobą towarzyszącą" sugeruje, że nie zależy im na obecności Autorki, ważne, żeby zaproszony miał kogoś do pary. Równie dobrze może przybyć z kolega z pracy. Autorka ma imię i nazwisko, zaproszenie powinno być zredagowane: "Annę Kowalską i Jana Nowaka". Gdyby to dla zapraszających było za trudne, to mogli wręczyć dwa osobne, imienne zaproszenia. Wszystko byłoby lepsze od osoby towarzyszącej.
            • rossdarty Re: Osoba towarzysząca na wesele 26.06.14, 22:55
              matylda1001 napisała:


              > Bzdury piszesz, Rossdarty! Co innego litościwie przymknąć oko na czyjeś niestos
              > owne zachowanie (mając tego świadomość), a co innego nie zauważać tegoż. Zapras
              > zający popełnili duży nietakt i zrobili Autorce przykrość. Określenie "z osobą
              > towarzyszącą" sugeruje, że nie zależy im na obecności Autorki, ważne, żeby zapr
              > oszony miał kogoś do pary. Równie dobrze może przybyć z kolega z pracy. Autorka
              > ma imię i nazwisko, zaproszenie powinno być zredagowane: "Annę Kowalską i Jana
              > Nowaka". Gdyby to dla zapraszających było za trudne, to mogli wręczyć dwa osob
              > ne, imienne zaproszenia. Wszystko byłoby lepsze od osoby towarzyszącej.

              I kto to pisze? Oczywiście kobieta!!!:D
              Kobieta wrazliwa na wszelkie faux pas w posrednim lub bezpośrednim odniesieniu do Jej osoby.
              Nie pomyśli tolerancyjnie, ze państwo młodzi mogą doskonale znać partnera, (oczywiście to ktoś z rodziny: kuzyn, wujek), natomiast z Jego partnerką mieli do czynienia dwa, trzy, pięć razy, imie wyleciało im z pamięci w tłumie listy osób do których wysyłają zaproszenia, zaproszenia trzeba wysłać odpowiednio wcześniej, nie można w tej chwili wydzwaniać i dopytywać się jak mają na imię osoby "przyklejone" do członków rodziny, a przecież nie można imiennie zaprosić tylko jednej osoby jezeli ona żyje ze swoją partnerką/partnerem...
              Uniwersalnym wydaje się być: z osobą towarzyszącą.
              Bo może w tzw międzyczasie wujek/kuzyn zmienił partnerkę i może czuć się urażony że ma się stawić na wesele z Krystyną, gdy od trzech miesięcy mieszka z Bożenką...

              Życie płata zaskakujące figle, czasami lepiej zaasekurować sie uogólnieniami choć jak sie okazuje w podjętym temacie:
              Zawsze znajdzie się osoba uważająca że potraktowano Ją mniej poważnie...
              • matylda1001 Re: Osoba towarzysząca na wesele 27.06.14, 00:35
                rossdarty napisał:

                >Nie pomyśli tolerancyjnie, ze państwo młodzi mogą doskonale znać partnera, (oczywiście to ktoś z rodziny: kuzyn, wujek), natomiast z Jego partnerką mieli do czynienia dwa, trzy, pięć razy, imie wyleciało im z pamięci<

                Chyba sam nie wierzysz w to, co napisałeś :) Owszem, dla Panny Młodej to wujek, rodzony brat matki - bardzo bliska rodzina. Autorka pozostaje "na etacie jego żony" od lat, to nie pierwsza lepsza, chwilowa podrywka ale stała towarzyszka życia. Wspólnie mieszkają, razem sypiają i razem jedzą. Ich związek jest zaakceptowany przez rodzinę czyli znają się osobiście co jest zupełnie naturalne. Taką osobę nazywa się ciocią i zna się jej imię i nazwisko, a jak się jest nierozgarniętą pannicą, to można zapytać matkę. Ona wie z kim żyje jej brat. I zapewniam Cię, że gdyby chodziło o przyklejonego wujka, myślałabym tak samo. Już pal licho uczucia Autorki, ale jak został potraktowany wujek i jego związek? Ty masz żonę, więc wyobraź sobie, że wychodzi za mąż córka Twojej siostry i zaprasza Szanownego Pana Jana Rossdartego z małżonką. W sumie to byłaby bardzo podobna sytuacja, jednakowy wyraz lekceważenia, bo obie Panie mają swoje imiona i nazwiska.
              • massaranduba Re: Osoba towarzysząca na wesele 27.06.14, 10:33
                rossdarty napisał:

                > I kto to pisze? Oczywiście kobieta!!!:D
                > Kobieta wrazliwa na wszelkie faux pas w posrednim lub bezpośrednim odniesieniu
                > do Jej osoby.
                > Nie pomyśli tolerancyjnie

                :-) No wlasnie mysle tolerancyjnie, ze nie znajac nazwiska, wybrali wariant w ich mniemaniu neutralny i w zaproszeniu napisali z "osoba towarzyszaca". Co nie zmienia faktu, ze mogli sie bardziej postarac.
                Osobiscie nie zakladam z gory zlych intencji, ale czasem niestety zla wola staje sie faktem. Pamietam jak moje corki byly jeszcze male, czesc rodziny w Polsce zwracala sie do nich... bezoosobowo, bo ich francuskie imiona nie mogly im przejsc przez gardlo. "A dlaczego nie polskie imiona ?" - grymasili. A dlatego. Byl to wiec taki znak protestu z ich strony, tak troche zeby mnie "ukarac" i pokazac jakiej fanaberii sie dopuscilam :-)

                • rossdarty Re: Osoba towarzysząca na wesele 27.06.14, 20:57
                  massaranduba napisała:

                  :-) No wlasnie mysle tolerancyjnie, ze nie znajac nazwiska, wybrali wariant w i
                  > ch mniemaniu neutralny i w zaproszeniu napisali z "osoba towarzyszaca". Co nie
                  > zmienia faktu, ze mogli sie bardziej postarac.

                  Oczywiście, ze mogli się postarać. Ale się nie postarali.
                  I moim zdaniem tutaj jest pies pogrzebany. Bo nic tak nie rozdrażni kobiety jak poczucie zlekceważenia. Nie wiemy czy było to zamierzone, czy jedynie pójście na łatwiznę w natłoku spraw związanych ze ślubem i weselem, faktem jest że "osoba towarzysząca" dzieli włos na czworo.

                  > Pamietam jak moje corki byly jeszcze male, czesc rodziny w Polsce
                  > zwracala sie do nich... bezoosobowo, bo ich francuskie imiona nie mogly im prz
                  > ejsc przez gardlo.

                  No własnie... dlaczego francuskie???
                  Mnie Jiselle kojarzy się z dłutem lub przecinakiem:D Chisel.
                  Mam do dziewczęcia wołać: przecinaku???:D

                  "A dlaczego nie polskie imiona ?" - grymasili. A dlat
                  > ego. Byl to wiec taki znak protestu z ich strony, tak troche zeby mnie "ukarac"
                  > i pokazac jakiej fanaberii sie dopuscilam :-)

                  Ej. Chyba tez interpretujesz zbyt podejrzliwie...
                  A może po prostu nie potrafili wymawiać?
                  U mnie w pracy jest Przemek. Szkoci na niego wołają SIOMA. Niby proste imię, a nie do wypowiedzenia przez Szkotów:D

                  A swoją drogą skoro mieszkasz w Niemczech, dlaczego nie niemieckie???
                  Hermenegildę, czy Brunhildę na pewno Twoja rodzina zapamiętałaby po pierwszym przedstawieniu Twoich córek.
                  A gdyby jeszcze wiedzieli że Brunhilda była ponoć najpiękniejszą z Walkirii, nie byłoby zwracania się bezosobowo:D
            • rossdarty Dodam jeszcze ze... 26.06.14, 23:24

              Inaczej odebrałybyście to, gdyby to mężczyzna był "przyklejony" do Waszej osoby wymienionej z imienia i nazwiska, a to ON pozostałby osoba towarzyszącą...
              Byłby zartobliwy komentaz i przeszłybyście nad tym do porządku dziennego.
              W przypadku poruszonym w temacie wiodącym - radzę zlekceważyć zaproszenie, ponieważ urażona duma może zepsuć klimat przyjęcia weselnego.
              • matylda1001 Re: Dodam jeszcze ze... 27.06.14, 00:48
                rossdarty napisał:

                > Inaczej odebrałybyście to, gdyby to mężczyzna był "przyklejony" do Waszej osoby
                wymienionej z imienia i nazwiska, a to ON pozostałby osoba towarzyszącą<

                Nie ma najmniejszej różnicy, afront to afront. Moja siostra cioteczna żyje w związku partnerskim od dobrych 10 lat. Rodzony brat mojego męża znacznie dłużej bo już jakieś 25 lat. Obie pary były na weselach moich córek, które nie miały najmniejszego problemu ze zredagowaniem zaproszeń. Po prostu udało mi się je dobrze wychować, i tyle w temacie.
                • rossdarty Re: Dodam jeszcze ze... 27.06.14, 21:45
                  matylda1001 napisała:


                  > Nie ma najmniejszej różnicy, afront to afront. Moja siostra cioteczna żyje w zw
                  > iązku partnerskim od dobrych 10 lat. Rodzony brat mojego męża znacznie dłużej b
                  > o już jakieś 25 lat. Obie pary były na weselach moich córek, które nie miały na
                  > jmniejszego problemu ze zredagowaniem zaproszeń. Po prostu udało mi się je dobr
                  > ze wychować, i tyle w temacie.


                  Tobie się udało. Innym może nie? A może to kandydaci na młodą parę są zbyt leniwi by sprecyzować zaproszenia?

                  Domysłów i tłumaczeń może być wiele.
                  Tłucze mi sie jednak gdzieś tam w zakątkach mojego mózgu podejrzenie, że jednak "osoba towarzysząca", (autorka wątku), po części nie czuje się komfortowo w tym nieformalnym z punktu widzenia prawa i moralności osób pokroju pani Dulskiej związku i wszelkie błędy i nieprzemyślane sformułowania osób trzecich odbiera jednoznacznie...

                  p.s. Z punktu prawnego zwiazki takie są akceptowane i honorowane... Nie wiadomo jak to jest w środowisku autorki postu... stąd może taka nadwrażliwość???
                  • matylda1001 Re: Dodam jeszcze ze... 28.06.14, 12:26
                    rossdarty napisał:

                    > A może to kandydaci na młodą parę są zbyt leniwi by sprecyzować zaproszenia?<

                    Lenistwo w takiej sytuacji równa się lekceważeniu gości.

                    > Tłucze mi sie jednak gdzieś tam w zakątkach mojego mózgu podejrzenie, że jednak"osoba towarzysząca", (autorka wątku), po części nie czuje się komfortowo w tym nieformalnym z punktu widzenia prawa i moralności osób pokroju pani Dulskiej związku i wszelkie błędy i nieprzemyślane sformułowania osób trzecich odbiera jednoznacznie...<

                    Jakoś nie chce mi się wierzyć, że młodzi ludzie w dzisiejszych czasach, w kontekście wolnych związków, mogą prezentować mentalność pani Dulskiej. To, co zrobili to raczej bezmyślność i brak ogłady.
              • massaranduba Re: Dodam jeszcze ze... 27.06.14, 11:04
                rossdarty napisał:

                > Inaczej odebrałybyście to, gdyby to mężczyzna był "przyklejony" do Waszej osoby
                > wymienionej z imienia i nazwiska, a to ON pozostałby osoba towarzyszącą

                No wiesz Ross, gdyby moj maz byl ambasadorem i dostal zaproszenie "z osoba towarzyszaca", to nie byloby rzeczywiscie o co szat drzec. Na przyjecia do ambasady to raczej sie zaprasza ambasadora, a nie jego zone/matke/babcie/przyjaciela :-P

                PS Okreslenie "osoba towarzyszaca" nie jest dla mnie obrazliwe, wiec i tak bym pewnie szat nie darla, gdyby ktos mnie tak okreslil :-)
                • rossdarty Re: Dodam jeszcze ze... 27.06.14, 22:07
                  massaranduba napisała:


                  > No wiesz Ross, gdyby moj maz byl ambasadorem i dostal zaproszenie "z osoba towa
                  > rzyszaca", to nie byloby rzeczywiscie o co szat drzec. Na przyjecia do ambasady
                  > to raczej sie zaprasza ambasadora, a nie jego zone/matke/babcie/przyjaciela :-

                  Moja była małzonka ambasadorem nie była, a mimo to wielokrotnie byłem mianowany na "osobę towarzyszącą" w zaproszeniach na różnego rodzaju spotkania czy oficjalne imprezy.
                  Bawiło mnie to, a nawet dawało pewien komfort, bo gdy przewidywałem nudną imprezę mówiłem żonie by poszukała sobie kogoś innego na osobę towarzyszącą:D
                  Oni i tak niczego nie zauważą, bo zapraszają Ciebie a nie mnie motywowałem.

                  > PS Okreslenie "osoba towarzyszaca" nie jest dla mnie obrazliwe, wiec i tak bym
                  > pewnie szat nie darla, gdyby ktos mnie tak okreslil :-)

                  I tu zgadzamy się w pełni:-)
                  • massaranduba Re: Dodam jeszcze ze... 27.06.14, 22:42
                    rossdarty napisał:
                    > I tu zgadzamy się w pełni:-)

                    No to mi ulzylo, bo jak troche poszperalam, to wierzac panu S.Krajskiemu, okazuje sie, ze :

                    " (...) Zasada tutaj jest prosta. Na ślub i wesele zapraszamy wyłącznie osoby, wobec których mamy zobowiązania rodzinne lub towarzyskie.

                    Na zaproszeniu wymieniamy dwa nazwiska (lub dwa imiona), jeśli mamy takie zobowiązania wobec obojga.

                    Jeśli mamy zobowiązania wobec tylko jednej osoby, która jednak posiada współmałżonka, piszemy na zaproszeniu „z małżonkiem/ką”.

                    Jeśli wiemy, że osoba, którą chcemy zaprosić, pozostaje z kimś we względnie stałym związku, zapraszamy ją „z osobą towarzyszącą”.

                    Pozostałe osoby możemy zaprosić same.

                    Możemy też przyjąć zasadę, że na zaproszeniach skierowanych do osób samotnych piszemy „ewentualnie z osobą towarzyszącą”.

                    Jeśli na zaproszeniu do osoby samotnej napiszemy „z osobą towarzyszącą”, oznacza to, że obecność takiej osoby jest obowiązkowa (i tak to będzie prawdopodobnie odebrane, co może osobom samotnym sprawić kłopot) (...)".
                    • matylda1001 Re: Dodam jeszcze ze... 28.06.14, 13:09
                      massaranduba napisała:

                      > wierzac panu S.Krajskiemu<

                      Z panem Krajskim to różnie bywa, ale spróbujmy...

                      "Na zaproszeniu wymieniamy dwa nazwiska (lub dwa imiona), jeśli mamy takie zobowiązania wobec obojga.<

                      Uważam, że jeśli znamy osobiście żonę/męża, partnerkę/partnera głównego gościa, to powinniśmy zaprosić właśnie w ten sposób.

                      " Jeśli mamy zobowiązania wobec tylko jednej osoby, która jednak posiada współmałżonka, piszemy na zaproszeniu „z małżonkiem/ką”.<

                      Gdy zapraszamy np. koleżankę/kolegę z pracy i tak się zlożyło, ze nie znamy tej drugiej osoby. Chociaz i w tym przypadku lepiej dowiedzieć sie jak ta druga osoba ma na imię i wpisac to imię do zaproszenia.

                      " Jeśli wiemy, że osoba, którą chcemy zaprosić, pozostaje z kimś we względnie stałym związku, zapraszamy ją „z osobą towarzyszącą”."

                      Tak, jesli tej osoby nie znamy osobiście.

                      " Możemy też przyjąć zasadę, że na zaproszeniach skierowanych do osób samotnych piszemy „ewentualnie z osobą towarzyszącą”. Jeśli na zaproszeniu do osoby samotnej napiszemy „z osobą towarzyszącą, oznacza to, że obecność takiej osoby jest obowiązkowa (i tak to będzie prawdopodobnie odebrane, co może osobom samotnym sprawić kłopot)<

                      W żadnym razie nie należy przyjmowac takiej zasady bo to niegrzeczne. Zawsze piszemy "z osobą towarzyszącą" Zdeklarowanego singla nie zobowiązuje to do przyprowadzenia kogokolwiek. I co to znaczy, że obecność osoby towarzyszącej będzie obowiązkowa, skoro nawet główny gość nie ma obowiązku przyjąć zaproszenia.


    • pa.lemon Re: Osoba towarzysząca na wesele 27.06.14, 01:12
      Trochę niefortunne sformułowanie ale nie ma o co drzeć szat. :)
      Jeśli masz zaleganie afektu, to poproś partnera aby zadzwonił do siostrzenicy i poprosił o poprawione zaproszenie wg Twego wzoru. :P
    • ikndar oficjalny związek 27.06.14, 11:13
      confite napisała:

      > Jestem ze swoim partnerem w stałym związku od lat. Mieszkamy razem. Związek na
      > sz jest oficjalny i ogólnie zaakceptowany.
      > Partner mój został zaproszony na wesele swojej siostrzenicy z "osobą towarzyszą
      > cą".
      > Poczułam się tym urażona.
      >
      > Jakie są zasady i do jakiego momentu powinno się uchodzić za "osobę towarzysząc
      > ą"?

      Oficjalny związek to jaki? Co mieli napisac w zaproszeniu?
      • pa.lemon Re: oficjalny związek 27.06.14, 11:31
        W ogóle to dziwne jakieś w tym temacie. Chyba chodzi o zaproszenie na ślub i wesele.
        Jeśli to ślub kościelny/konkordatowy, to Pani związek "oficjalny i ogólnie zaakceptowany" jest tzw. na kacią łapę, bo żyjecie w grzechu.
        Oficjalny, to znaczy, że się z tym nie kryjecie? Gdybyście byli małżeństwem, to nie byłoby problemu z "osobą towarzyszącą".

        > Oficjalny związek to jaki? Co mieli napisac w zaproszeniu?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka