Gość: Nata Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.04, 12:01 Ja jestem rozwódką od 3 lat. Nie udało nam się, ja to zakończyłam i wcale tego nie żałuje. Od 6 m-cy jestem w związku małżenskim. Mojemu męzowi nie przeszkadzało to, że jestem rozwiedziona, ale jego rodzice, zanjomi nic nie wiedzą. Czasmi jest mi smutno z tego powodu, bo wiem, ze ich okłamuje. Ale oboje podjęlismy taką decyzję, zeby nie mowic. Może kiedyś.. Jego rodzice są wspaniali w stosunku do mnie i nie wiem jakby zareagowali Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maggien Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.centrala.kbsa / *.kredytbank.com.pl 13.10.04, 12:11 Niestety w naszym nietolerancyjnym spoleczenstwie wciaz pokutuje obraz rozwodnika, jako nieudacznika zyciowego.. podejrzewam, ze jeszcze dlugo tak bedzie.. jesli jednak zna sie swoja wartosc, takie rzeczy w ogole nie powinny nas dotykac, bo swiadczy to tylko o tych, ktorzy takie opinie glosza.. ja zastanowilabym sie natomiast nad kobieta, ktora Pan pokochal.. bo kocha sie kogos dla niego samego, i status cywilny powinien odgrywac tu najmniejsza role.. a jesli dla niej znaczy tak wiele, to wcale nie zasluguje na pana milosc.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maja Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: 81.210.17.* 13.10.04, 12:18 Ja nie zdecydowałabym się być z rozwodnikiem, a jeszcze jakby miał dziecko. Absolutnie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kari26 Ja z rozwodnikiem też nie... IP: 81.210.17.* 13.10.04, 12:41 Maju zgadzam się z Tobą dla mnie też odpada. Nie zniosłabym dzieci z poprzedniego zwiazku, ex i tego zamieszania. Związek i tak wymaga dużo zaangazowania i poświęcenia, czasem jest ciężko, a co tu dopiero dodawać sobie jeszcze kłopotów takich? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Madzia32 Re: Ja z rozwodnikiem też nie... IP: 81.210.17.* 13.10.04, 14:41 ja byłam z rozwodnikiem i drugi raz tego nie zrobię! Nie dziwię, ze mu się nie udało 1-sze małzeństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rozwiedziona100 do Maji-ograniczenie umysłu czy co innego? IP: *.chello.pl 13.10.04, 12:42 jesteś po prostu ograniczona. Chyba musisz jeszcze sporo przeżyć, żeby nauczyć się, że nie wolno nikogo skreślać na podstawie sztucznych i zakłamanych wzorców np. z kościoła czy zakołtunionej rodziny, Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maja Re: do Maji-ograniczenie umysłu czy co innego? IP: 81.210.17.* 13.10.04, 13:06 Rozwódko - mój wybór, nie chcę się wiązać z rozwodnikiem i już. Osoba, która Cię zechce albo już zechciała napewno będzie Ciebie warta i nieograniczona. Ale chyba jest sporo osób, które tak myślą jak ja. Może i niestety, ale sama znam osoby, które na wieść, że ktoś jest rozwodnik-ódka "zmyły "się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nata Re: do Maji-moze tylko brak wyobrazni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 13:43 Niechec do rozwodnikow da sie usprawiedliwic latami domowo-kosciolowej indoktrynacji, strachem przed kims "naznaczonym" niepowodzeniem albo zupelnie racjonalna niechecia do wiazania sie z kims uwiklanym w jakies "wczorajsze" problemy. Kazdy ma prawo wyboru wlasnej drogi zyciowej. Nie ma jednak prawa glosic pogladow obnizajacych wartosc osob, ktorym ta droga sie nieco zakrecila. Co zrobicie wy wspaniale "nierozwodki", kiedy wasz ukochany maz "nierozwodnik" okaze sie chamem, zechce przyprowadzac kochanki do domu albo molestowac wasze wspolne dzieci. Straszne? Nieprwdopodobne? Prawdopodobne! Fakt ze jakis facet nie ma za soba rozwodu nie swiadczy wcale, ze jest albo ze bedzie bez grzechu. Moze ma za soba np pozostawiona na lodzie jakas inna panne, ktora tak jak wy kochala go bezgranicznie. Moze ma jakies dzieci, o ktorych nie wiecie (juz bym wolala te znane). Moze... bedziecie musialy sie rozwiesc albo cierpiec przez cale zycie (nie radze!). MOZE BEDZIECIE ROZWODKAMI. nadal bedziecie atrakcyjne. nadal bedziecie chcialy zyc. Nadal bedziecie chcialy byc kochane. Moze wasz syn zapyta nagle znajomego czy nie chcialby byc jego tatusiem. Dzieci lubia miec tatusia - niekoniecznie tego biologicznego. Co zrobicie jesli wowczas uslyszycie ROZWODKA -NIE! Sprobujcie jednak uruchomic wyobraznie i zastanowcie sie czy kawaler = wspaniale zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rozwiedziona100 Re: do NATY;WSPANIALE TO NAPISAŁAS BRAWO!!! IP: *.chello.pl 13.10.04, 13:48 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mulat Rozwodnicy łączcie się ... IP: 81.210.17.* 13.10.04, 14:35 ale razem ze sobą! Będziecie sie rozumieć najlepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iiga Re: do Maji-ograniczenie umysłu czy co innego? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.04, 09:43 Może w przyszłości i Ty dołączysz do grona rozwiedzionych. Ciekawe jakie wtedy będziesz miała poglądy na życie. Zeto tolerancjii. Odpowiedz Link Zgłoś
newcomer1 Re: do Maji-ograniczenie umysłu czy co innego? 14.10.04, 09:46 dla obłudy - oczywiście... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maja Re: do Maji-ograniczenie umysłu czy co innego? IP: 81.210.17.* 15.10.04, 14:49 Żadnych rozwodników! A co to bunt rozwódek widzę ; ))) he he he - dostały po dupce? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mulat Buehe he he he IP: 81.210.17.* 15.10.04, 14:55 ...dobre. Ponad 200 wpisów - temat widzę na topie. Buziki Majka i inni Odpowiedz Link Zgłoś
rayfura Rozwodnicy i rozwódki trzymajcie się!!! 13.10.04, 14:09 Mam wielu znajomych co cały czas narzekają jak jest im zle /jedno i drugie ma boki/ ponoć dla dobra dzieci, a co rodzinka powie,nie żal mi takich ludzi ponieważ męczą się w taki związku na własne zyczenie,moja znajoma powiedziała,że woli być wdową niż rozwódką i dlatego nie mam dla niej zadnego wspólczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zosienka Hipokryzja nasza bogini! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 14:36 wdowa lepiej od rozwodki?? no wlasnie..ach...To przeciez tez stanowisko Kosciola....stad to sie bierze. I dochodzi do tego, ze nieszczesliwe mezatki czy mezowie maja klekac przed obrazem i modlic sie do Boga o zabranie wspolmazonka, bo to jest chrzesciajanskie wyjscie a rozwod to pomysl szatana?? SLow brak.... No wlasnie, wszedzie ta obluda, hipokryzja, co ludzie powiedza, a prawda jest taka, ze jak ludzie chca, to zawsze cos powiedza zlego... Odpowiedz Link Zgłoś
zgryzliwa_raszpla Re: Hipokryzja nasza bogini! 13.10.04, 14:58 Gość portalu: zosienka napisał(a): >> No wlasnie, wszedzie ta obluda, hipokryzja, co ludzie powiedza, a prawda jest > taka, ze jak ludzie chca, to zawsze cos powiedza zlego... a taaakkk... bo LUDZIE to tacy sa...., tylko my(wy?) tacy wspanieli, ze nigdy nikogo za plecami.... hyhyhy :-///D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zosienka Re: Hipokryzja nasza bogini! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 15:03 przepraszm, moze nie zauwazylam, ale czy dokonalam rozdzielenia: ludzie i ja..?????? powiedzialam ogolnie....nie wybielam siebie, ani nie oczerniam innych.. ale prawda jest taka, ze zyjemy w hipokryzji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nowagwinea2 Re: Rozwodnicy i rozwódki trzymajcie się!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 18:32 Masz zupełną rację - popieram Cię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: facio rozwód a zdrada IP: *.dip.t-dialin.net 13.10.04, 15:19 Czytając wypowiedzi z tego wątka jak i z wątków o zdradzie dochodzę do pewnego zastanawiającego wniosku. Otóż, generalnie zdecydowana większość rozmówców uważa, że zdrada jest powodem do odejścia od partnera i co więcej,piszą że zdrady nie można wybaczyć i z partnerem należy się rozstać. W przypadku żonatych oznacza to więc rozwód. Z kolei w tym wątku padają sugestie a i sam autor daje taki tytuł, że rozwodnik to śmieć i niewiele warty człowiek. Czy to nie jest jakaś hipokryzja? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marlena Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 15:46 mysle, ze gorzej jest nawet mezczyznom po rozwodzie..."gorzej" w znaczeniu opinii publicznej. Bo kobiecie na ogol sie wspolczuje, bo zostala z dziekciem, trzeba pomoc itp...a mezczyzna??? Skoro sie rozwiodl to nielzy dran, bo pewnie zdradzal zone, zostawil ja i dziecko dla innej, a jesli nawet to zona odeszla to i tak pewnie wina meza, bo widocznie cos mu brakowalo, ze nie umial przy sobie zatrzymac rodziny. Strasznie to krzywdzace...nie twierdze, ze tak moze nie byc, ale wrzucanie wszystkich do jednego wora??? Ktos juz o tym mowil tu na forum, mysle ze duza wine ponosi tu Kosciol...ze ludzie po rozwodzie tak sa "odrzucani" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bacha Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: 81.144.203.* 13.10.04, 15:50 mieszkam w anglii od 3 lat, a od dwoch spotykam sie z rozwodnikiem. mam 28 lat, on 46 i dwojke dzieci. nie wiem co z tego bedzie, ale zakochalam sie i jestem z nim szczesliwa. tutaj rozwodnicy nikogo nie dziwia. wrecz przeciwnie, trudno znalezc dojrzalego mezczyzne bez przeszlosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ritalina Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: 194.181.253.* 13.10.04, 16:03 nie ma jednej odpowiedzi na zadane pytanie czy rozwodnik to śmieć. Mam znajomego który tak był zakochany w swojej dziewczynie ze nie widział jej gierek przed ślubem a po ślubie kościelnym żona zaczęła znikać na dwa trzy dni tłumacząc to wizytą u przyjaciółki. zakochany mąż próbował zatrzymać żonę kupując jej drogie prezenty a nie zarabiał kokosów. Kobieta oczekiwała mocnego seksu którego jej potulny mąż nie dostarczał i na jej wniosek ich związek przestał istnieć również na papierze. On jest rozwodnikiem chyba z wyboru. Owszem ma prawo do szczęscia ale nie chciałabym by moja córka natknęła się nawet na takiego rozwodnika, a jeżeli taki ktoś ma zobowiązania wobec dzieci to tylko wyrozumiałość, miłość i akceptacja sytuacji przez dziwczynę pozwolą na ich nowe szczęście. wiele by pisać. Na razie jestem w związku średnio udanym. Odpowiedz Link Zgłoś
monster1972 Re: Czy rozwodnik to smiec?? 13.10.04, 17:14 ta, którą spotkałeś to chyba jakaś durna krowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aquarius TYLKO rozwodnik! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 17:23 Facet ktory skonczyl 30 lat i jeszcze jest kawalerem musi miec jakies ukryte wady (np problem z zaangazowaniem sie lub dominujaca Mamusia, ktorej cień wlecze sie za kazdym jego zwiazkiem). Żonaty odpada z oczywistych wzgledów. Rozwodnik swoje przezył, wie co nieco o życiu. To dotyczy sytuacji kiedy szuka sie faceta na zycie w wieku średnim, bo trudno wysilac sie na rozwodnika małolata:))) Moje obserwacje wynikaja z długotrwałych obserwacji , jako ze złożylo sie tak, że męża poznałam kiedy mialam 33 lata:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nowagwinea2 Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 18:20 Ja tez jestem po rozwodzie i wcale nie uwazam, że jestem śmieciem, o rany! ale okreslenie, skąd Pan je wziął) jesli sami będziemy w ten sposób mysleli o sobie i co nie daj Boże powiemy o tym komus "zaufanemu" np. koledze serdecznemu- to faktycznie tak to juz zostanie "śmieć". bo pewne jest, że on tą wiadomość powieli. Nie zaniżajmy swoich wartości, nie jest wazne czy jestesmy rozwiedzeni, czy tez nie, wazne jest jacy jestesmy dla siebie i dla innych ludzi, co mamy im do zaoferowania. No nie wiem, czy Pan tak sam sie okreslił, czy tez zrobiła to dziewczyna, w której jak Pan twierdzi tak sie zakochał - to Pan sie zakochał, a ona? czy też? i cóz to za miłość z jej strony skoro na wiadomośc, iż jest Pan rozwiedziony czmychnęła zaraz od Pana, prosze sie zastanowic i poszukac w zupelnie innym kierunku. Ja tak to wszystko widze. Życze powodzenia. Ma Pan prawo do szczęścia może bardziej Pan na nie zasługuje niz inni udawacze że sa szczęśliwi w małżenskim stadle. Odpowiedz Link Zgłoś
kratus Re: Czy rozwodnik to smiec?? 13.10.04, 18:42 Gość portalu: nowagwinea2 napisał(a): > Ja tez jestem po rozwodzie i wcale nie uwazam, że jestem śmieciem, o rany! ale > okreslenie, skąd Pan je wziął) jesli sami będziemy w ten sposób mysleli o sobie > > i co nie daj Boże powiemy o tym komus "zaufanemu" np. koledze serdecznemu- to > faktycznie tak to juz zostanie "śmieć". bo pewne jest, że on tą wiadomość > powieli. > Nie zaniżajmy swoich wartości, nie jest wazne czy jestesmy rozwiedzeni, czy > tez nie, wazne jest jacy jestesmy dla siebie i dla innych ludzi, co mamy im do > zaoferowania. No nie wiem, czy Pan tak sam sie okreslił, czy tez zrobiła to > dziewczyna, w której jak Pan twierdzi tak sie zakochał - to Pan sie zakochał, a ona? czy też? i cóz to za miłość z jej strony skoro na wiadomośc, iż jest Pan > rozwiedziony czmychnęła zaraz od Pana, prosze sie zastanowic i poszukac w > zupelnie innym kierunku. Ja tak to wszystko widze. > Życze powodzenia. Ma Pan prawo do szczęścia może bardziej Pan na nie zasługuje > > niz inni udawacze że sa szczęśliwi w małżenskim stadle. Oj dzieki serdeczne. Skad wzialem okreslenie?? Otoz uslyszalem je od wymarzonego tescia - "wymarzonego":)) bo to ojciec kobiety ktora sobie wymarzylem:)) Ona od poczatku znajomosci znala prawde, nie uciekla na sama wiadomosc. Ona mnie nigdy nie nazwala smieciem, nigdy nie powiedziala przykrego slowa, ale bardzo duzo rozmawialismy o tym, co jest dla niej problemem..np.zakaz sakramentow...i kiedy szedlem do kosciola (rzadko bo rzadko) to czulem sie tam zle. Czulem sie przy niej gorzej, co tu kryc, gdy zdawalem sobie sprawe, ile przed nami przeszkod. Ona mi nigdy nic przykrego nie powiedziala.... I racja, ja sie zakochalem na amen, ona widocznie nie :(((( Odpowiedz Link Zgłoś
nowagwinea2 Re: Czy rozwodnik to smiec?? 13.10.04, 20:42 szanowny kratusie! ja nie lubie mowić za dużo, ale: szedł Pan do kościoła, a czuł sie Pan tam źle, i co? Szedł Pan tam dla niej, czy dla siebie, a może dla was obojga - ale miłości nie szuka sie w kosciele, tam przychodza ludzie, którzy po wyjściu z niego krzywdza innych, czy Pan o tym nie wie? Ale sorry, jesli obraziłam Pana uczucia religijne, sorry - faktycznie tak sie Pan zakochał, że hej! o kurcze, nie pytam Pana o wiek, miłośc nie zna granic wiekowych, ale proszę zrozumieć, że przeciez Bóg jest wszędzie, czyz nie tak? czy pamieta Pan nauki religii przed I-sza Komunią: Bog jest w kazdym miejscu. Sakramenty, sakramenty dla jednych to świętość, a dla innych to jak Pan zapewne wie to takie "nic" taki puszek marny, tylko dmuchnąc i już go nie ma. Cóż one znaczą dla Pana, prosze sie nad tym zastanowić, a mysli Pan, że one naprawde coś znaczyły dla Pana wybranki? wątpie mocno. I nie sakramenty miały tutaj glos decydujacy, myslę, że po prostu kobietka przemyslała sprawe tak dogłębnie i zrezygnowała. naprawde radze Panu szczerze, prosze sprobowac jakos sie z tym pogodzic, czas leczy najgorsze rany i Pan sie z tego podniesie naprawde, znajdzie Pan jeszcze godna siebie kobiete, życze tego Panu z calego serca i pozdrawiam serdecznie, a tym "tesciem" to prosze sobie nie zawracać glowy, to nie jest czlowiek na jakimkolwiek poziomie, tylko taki "zwykły wlasnie ś...ć. to on nim jest. Jesli chciałby Pan pogadac wiecej to zapraszam do rozmowy. Na razie - żegnam. Odpowiedz Link Zgłoś
kratus Re: Czy rozwodnik to smiec?? 13.10.04, 21:01 odnosnie rzeczy "koscielnych" zgadzam sie w zupelnosci...ja praktycznie nie chodzilem do kosciola, wolalem pomodlic sie sam...poszedlem tam kilka razy...tak dla siebie. Jesli chodzi o sakramenty...ja choc moglem, to z nich nie korzystalem, ale dla niej mialy znaczenie! Wiem to na pewno...Gdy ona opowiadala o swej wierze w Boga to az sie serce radowalo. Moj wiek? MOge powtorzyc, zaden tam ze mnie "Pan" ...mam 34 lata. Wiem, ze musze sie z tym jakos pogodzic,ale nie umiem...jezdze w miejsca, gdzie sie spotykalismy, slucham jej piosenek, ogladam jej zdjecia....ja nawet nie probuje tego w sobie zabic. Odpowiedz Link Zgłoś
nowagwinea2 Re: Czy rozwodnik to smiec?? 14.10.04, 09:42 Posłuchaj, powiem ci cos mądrego, ja juz mam o wiele lat wiecej od Ciebie i prosze Cię na wszystkie świętości (jesli takie są) nie sluchaj żadnych piosenek, nie jedź w miejsca gdzie byłes z nią, nie powielaj żadnej czynności, ŻADNEJ!!! rozdrapujesz rany, uważaj, one nigdy sie nie zagoją jesli tak będziesz postępował, a przecież chodzi Ci o to, żeby zapomnieć (czy tez nie zapomnieć?) musisz sie okreslić. Jesteś facetem w kwiecie wieku, weź sie w garśc, pokaż sobie i innym że potrafusz znieść godnie porażkę, no nie wiem czy to jest porazka, może i lepiej, że stało sie to teraz niz miało stać na 1 minutke przed ślubem-zastanów sie nad tym. Dobrze Ci życze, szkoda pięknego i krótkiego życia, przyrody, tylu ciekawych miejsc, gdzie jeszcze będziesz nieraz z osoba która Ciebie naprawde pokocha. Pozdrawiam serdecznie, życze powodzenia w tej kwestii!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kratus Re: Czy rozwodnik to smiec?? 14.10.04, 10:00 tak masz racje, ale wiesz...ja nie chce zapomniec nawet....moze pogrzebuje siebie za zycia, ale choc nie ma jej obok mnie, to z serca jej nie chce wyrzucic Odpowiedz Link Zgłoś
newcomer1 Re: Czy rozwodnik to smiec?? 14.10.04, 10:11 czytając Twoje odpowiedzi na inne posty.... zastanawiam się czy Twój stan cywilny jest jedynym problemem ..... może masz inne ukryte wady o których nie chcesz mówić lub może nawet ich sobie nieuświadamiasz - porozmawiaj ze swoja byłą - moze ona powie Ci coś o czym nie wiesz... Odpowiedz Link Zgłoś
kratus Re: Czy rozwodnik to smiec?? 14.10.04, 13:23 newcomer1 napisała: > czytając Twoje odpowiedzi na inne posty.... zastanawiam się czy Twój stan > cywilny jest jedynym problemem ..... może masz inne ukryte wady o których nie > chcesz mówić lub może nawet ich sobie nieuświadamiasz - porozmawiaj ze swoja > byłą - moze ona powie Ci coś o czym nie wiesz... na pewno mam jakies wady, nie sadze ze jestem idealem, ale kto nim jest?? a co np. masz na mysli, jakie wnioski plyna z mych postow?? bardzo bylbym wdzieczny za odpowiedz, szczerze prosze! Odpowiedz Link Zgłoś
esony Re: Czy rozwodnik to smiec?? 14.10.04, 22:39 ja nie mogę odpowiedzieć, nie znam Ciebie.... mogę skrzywdzić, ale zastanów się czy nie lubisz się zbytnio zamartwiać, byc może zbyt duzo rozmawiałeś z dziewczyna o swoim poprzednim związku małżeńskim... być może zbyt rozczulałeś sie nad sobą, byc może... być może... - nie zastanowiłeś się że zbytnie psychiczne "obnażanie" się przed dziewczyną mogło ją zniechęcic, mogła poczuć sie zagrożona, ze będziesz powracał do poprzedniego związku, porównywał.... zastanów się ... Odpowiedz Link Zgłoś
kratus Re: Czy rozwodnik to smiec?? 14.10.04, 22:48 esony napisała: > ja nie mogę odpowiedzieć, nie znam Ciebie.... mogę skrzywdzić, ale zastanów się > > czy nie lubisz się zbytnio zamartwiać, byc może zbyt duzo rozmawiałeś z > dziewczyna o swoim poprzednim związku małżeńskim... być może zbyt rozczulałeś > sie nad sobą, byc może... być może... - nie zastanowiłeś się że zbytnie > psychiczne "obnażanie" się przed dziewczyną mogło ją zniechęcic, mogła poczuć > sie zagrożona, ze będziesz powracał do poprzedniego związku, porównywał.... > zastanów się ... oczywiscie , ze ciezko ocenic kogos na podstawie kilku postow na forum. Jesli chodzi o zamartwianie i uzalanie sie...powiem tak, to forum jest jedynym miejscem gdzie pokazalem te strone swoich uczuc, odczuc....na zewnatrz?? kilka osob zauwazylo, ze sie czyms martwie, ale w szczegoly nie wchodzilem...nigdy nie bylem zwolennikiek plakania komus w rekaw. Z ta dziewczyna malo rozmawialem o swoim malzenstwie, a przewaznie to ona nawet zaczynala temat...tu moge z reka na sercu powiedziec, ze nie robilem przed nia z siebie pokrzywdzonego przez zone...takiego tematu nigdy nie bylo! Mowielm dlaczego sie rozstalismy, ogolnie jakie byly powody, jak zaczelo sie psuc...Na pewno nigdy nie zalilem sie do niej. Na miekkiego faceta moglem wyjsc tylko przy i po rozstaniu z nia....ciezko mi bylo w to uwierzyc, pierwsze dni bez niej byly koszmarem i tego zaluje, ze ona wiedziala, jak to przezywam.... Odpowiedz Link Zgłoś
nowagwinea2 Re: Czy rozwodnik to smiec?? 14.10.04, 16:04 o Jezu! to naprawde jest stan beznadziejny, słuchaj, nie rób niczego, czego będziesz żałował do końca zycia. Masz jedno zycie, szanuj je, pielęgnuj wszystko co w Tobie dobre, zobaczysz opłaci sie!!!. Ja mam naprawdę dwa rozwody za soba. A drugiego swojego męża tak kochalam, że myślałam, świat sie skonczy jesli mnie zostawi: i co? zostawił dla alkoholiczki. Świat sie nie skonczył dla mnie, świat sie przede mna otworzył na dobre, zaczęłam dostrzegac innych ludzi, nawiązałam nowe przyjaźnie, one sa bardzo wazne. Zastanów sie, może pójdź z tym problemem do psychologa, ja też tam kiedys byłam, nie wiem czy mi pomogło, ale byłam.Juz nie wiem jak mam Ci tłumaczyc, że pewnych spraw nie da sie włożyc w swoje ramki. Zostaw te zdjecia, zostaw te nieprzespane noce, te dni pełne wspomnien o niej, nie warto, nie wolno siebie pogrzebać za życia- ale jesli tego tak bardzo chcesz to rób to na swoje własne zyczenie, to Twoje życie. Ja wyczerpałam juz swoje argumenty a mógłbyś byc od biedy moim synem, no może przesadzilam troche. Znam ten ból, ale skoro kobieta poradziła sobie z nim to TY mężczyzna nie masz w sobie siły, żeby to wyrzucic? tak jak sie wyrzuca coś niepotrzebnego na śmietnik? Ale skoro jak piszesz-nie chcesz, to juz nie mam na to lekarstwa, bo TY nie chcesz, sam tego nie chcesz. To w takim razie powiedz mi, po jaką cholere piszesz tak publicznie o tym i oczekujesz porady, tak to rozumiem, bo po to obnażasz swoje osobiste sprawy, czyż nie mam racji? i teraz co? na co czekasz? tyle osob wypowiedziało swoje mądre zdanie na ten temat a do Ciebie to nie dociera- tak jak stwierdzilam na poczatku - przypadek beznadziejny. Nie chce juz wiecej na ten temat pisać, bo nic z tego nie wynika, trwasz dalej w tym swoim worku pokutnym i co dalej? ciekawa jestem co zrobisz. Odbierzesz sobie zycie? myslisz, że ona będzie tak rozpaczała po Tobie, że zrobi to samo? no, nie, juz nie moge dłużej tego..... Pozdrawiam, ale juz glosu w tej materii nie zabiore. Cześć, trzymaj sie cieplo. Odpowiedz Link Zgłoś
kratus Re: Czy rozwodnik to smiec?? 14.10.04, 18:13 w kazdym badz razie dzieki za rady, zapewne sa madre, rozsadne...ale chyba przesadzasz, sadzac ze w kilka minut po przeczytaniu Twego postu ktos zmieni wszystko o 180stopni. Wiele razy padalo, ze czas pomoze...ale troche g chyba musi uplynac. Ja pisalem tu jak czulem w danym momencie. Jescze raz dzieki. Trzymaj sie Odpowiedz Link Zgłoś
jarkoni Re: Czy rozwodnik to smiec?? 16.10.04, 17:50 nowagwinea2, masz bardzo dużo racji, logika argumenty rzeczowość...ale co z tego.Wszystko o kant d..jeśli rządzi miłość uczucia emocje a nie głowa. Jestem akurat w podobnej sytuacji, rozwodzę się, a kobieta dla której to robię właśnie mnie odpuszcza. Bo już nie ma siły czekać i kocha ale my chyba nie jesteśmy dla siebie..Wszyscy mi mówią "zapomnij, czas leczy rany", a ja nie potrafię.I jak Kratus ogladam wspólne fotki itp.Założyłem nawet dopiero co prywatne forum w Społeczeństwo pt Rozwód..i co dalej. Nowagwinea2 chętnie z Tobą porozmawiam jeśli masz ochotę, bo czuję się max zagubiony, a Ty wydajesz się być bardzo rozsądna..mail jarkoni@gazeta.pl//// A Ciebie Kratus pozdrawiam bardzo, nawet nie wiesz jak..Trzymaj sie Stary, napisz jak chcesz, toczymy podobna trochę walkę...Jeśli mozna to nazwać walką,, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fundamentalistka Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.192-136-217.adsl.skynet.be 15.10.04, 00:09 Drogi Kratusie, Fajny z ciebie chlop. Uczciwy, nieegoistyczny, cieply. Bardzo mi Ciebie szkoda, ze nie udalo ci sie za pierwszym razem i ze ten drugi zwiazek wyglada na niemozliwy do zrealizowania. Prosze, nie win siebie, ze to cos w Tobie jest takiego, co odstrecza Twoja ukochana. Wrecz przeciwnie, zaslugujesz na szacunek swoja postawa, tym, ze pozwalasz jej odejsc, by jej nie skrzywdzic. Zostawmy na boku Twoje poczucie mniejszej wartosci i jej nietolerancyjnych rodzicow. Najwazniejszy dla mnie jest tu jej stosunek do wiary. Jezeli ktos tak jak ona gleboko wierzy w swietosc sakramentalnego zwiazku malzenskiego, to bycie z rozwodnikiem jest dla niej po prostu niemozliwe. Albo dokladniej, mozliwe, ale okupione takim cierpieniem z powodu swiadomosci, ze zabiera sie cos, co do nas nie nalezy, ze naprawde ktos szczerze rozumiejacy i kochajacy nie powinien tego swojej ukochanej robic. Wiem, ze osobom niewierzacym ciezko to zrozumiec - stad glosy na tym forum okreslajace za jednym zamachem slub koscielny i cywilny jako ''akt prawny''. Faktycznie, gdyby byl to akt prawny, niewiele by trzeba bylo do jego rozwiazania. Bylam bardzo zakochana w rozwodniku, ale ten zwiazek byl dla mnie jak jazda na hamulcu recznym - niby kochasz, jedziesz do przodu, ale cos cie trzyma, nie pozwalajac ci jechac dalej. Dla niego sakramenty nie mialy znaczenia, dla mnie tak. Mialam caly czas swiadomosc i poczucie winy, ze jestem z cudzym mezem - owszem, takim, ktory juz ma za soba uniewaznienie ''aktu prawnego'', ale ktorego nikt nie uwolnil od przysiegi w imie Boga. Wiele nas laczylo, ale dyskusje o wierze uprzytamnialy nam wielkie roznice swiatopogladow, to miedzy innymi, ze ja podporzadkowuje swoje zycie wierze, a on dla siebie jest sterem i okretem. Rozsypalo nam sie dlatego, ze ja chcialam, zeby on najpierw otrzymal uniewaznienie malzenstwa, a on traktowal to jako milosc warunkowa, nie mogl zniesc, ze stawiam Boga nad wszystkim. Nie zaluje, jestem szczesliwa mezatka, razem z mezem sie wspieramy w naszym zyciu chrzescijanskim i to dla mnie wiele znaczy. Mysle, ze bardzo fajna masz (czy miales) dziewczyne, wlasnie taka, ktora jest myslaca i nie traktuje wiary powierzchownie. Imponujesz mi tym, ze nie chcesz jej stawiac w polozeniu, w ktorym mialaby cierpiec oddzielenie od Boga sakramentalnego (mam na mysli niemoznosc przystepowania do Komunii). Jesli chcesz lepiej zrozumiec dlaczego to takie wazne dla takich wariatek jak ja i ona, moze odnajdziesz ksiazke ksiedza Paciuszkiewicza o malzenstwach niesakramentalnych, o tym, co ludzie w nich przezywaja (nie pamietam tytulu, chyba Glod i costam). A wogole, to czy Ty slyszales o uniewaznianiu malzenstwa w kosciele? Moze to jest dla Was jakas szansa? Czego Ci szczerze zycze! Odpowiedz Link Zgłoś
kratus Re: Czy rozwodnik to smiec?? 15.10.04, 09:29 Pewnie, ze mialem fajna dziewczyne, bardzo fajna, wyjatkowa...dlatego nie wierze, ze spotkam inna tak fajna:( Trafilas Fundamentalistko. Dla niej wiara miala ogromne znaczenie. O Kosciele, sakramentach bardzo duzo rozmawialismy...juz pisalem tu, jak milo bylo jej sluchac, jak duze to mialo dla niej znaczenie. Nigdy nie powiedziala zlego slowa na mnie, ale ja widzialem, ze moim glownym konkurentem nie jest czlowiek, ktory pewnie ma jakies wady i moglbym go "pokonac", ale wiara w Boga. Kwestia rodzicow...ich odtracenie mnie (choc mnie nie znali)bolalo, ją rownież...ale moglem wywynioskowac, ze gdyby nie jej wlasne rozterki dotyczace religii, ze gdyby problemem byl tylko sprzeciw rodzicow, bylaby ze mna. Uniewaznienie malzenstwa? Myslalem nad tym, ale to trudne,...zastanawialem sie jakby do tego podeszlo moje dziecko...rozwod to znak, ze cos sie skonczylo, a uniewaznienie-ze czegos wcale nie bylo. Ale gdybym wiedzial, ze mam po co walczyc, starac sie, ze ona czeka, sprobowalbym... Masz racje, ja wcale uniewaznienia nie potrzebuje, nie bede teraz udawal idealnego katolika, ale dla niej bym sprobowal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: teresa Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 16:07 pomysl Kratus o uniewaznieniu...to wymaga czasu, silnej woli, zacietosci i troche pieniedzy...w wiekszosci przypadkow sie udaje, przypadkow, w ktorych nie poddano sie, ale cierpliwie czekano, dostarczano kolejne papierki....i udalo sie. Chyba warto sprobowac. Byles mlody, niedojrzalosc emocjonalna...to moze byc jzu powod. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przed_rozwodem Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.10.04, 18:25 Szczęście dla rozwodnika to samotność. Po kilkunastu latach pożycia można mieć naprawdę dość. Już nie mogę się doczekać. Wolność, spokój...wszystko czego potrzeba do szczęścia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nowagwinea2 Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 18:35 No to jak widać nieźle dostał Pan w kośc-pewnie od teściowej? Ale tak, to prawda spokój i wolnośc-to tez może być szczęściem. Pozdrawiam trzymajmy sie razem wszyscy r o z w i e d z e n i Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scoolina Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.dip.t-dialin.net 13.10.04, 18:48 nie przejmuj sie tzw. OPINIAMI, ani tymi z forum ani tymi w realu... Ty sie mozesz bronic, jestes dorosly, wiesz, co masz zrobic, jesli Cie atakuja... moi rodzice sie rozwiedli i powiem tylko, ze o wiele gorzej byc dzieckiem rozwodnikow, wlasnie z powodu opinii. A bronic sie dziecko nei moze tak dobrze jak dorosly. Teraz nikt na to nie zwraca uwagi...a ja kompleksow nie mam, w zyciu mi sie powiodlo, mam wolny zawod i czkniam na takie opinie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Viking Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.elisa-laajakaista.fi 13.10.04, 19:16 ja bym powiedzial, ze po rozwodzie zycie dopiero nabiera rumiencow... czlowiek to jednak zwierze stadne :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ela Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.chelm.mm.pl 13.10.04, 20:29 Przexczytałam to co napisałeś. Nie jestem pewna czy umiesz kochać ponieważ juz raz skrzywdziłeś żonę cytuję " choc jej nie kochalem, w koncu zdecydowlaismy o rozwodzie , dalismy sobie wolnosc..byla zona uklada sobie zycie i chyba w koncu jest szczesliwa," CHYBA to oznacza że nie dawałeś Jej szczęścia i Jej nie kochałeś a to wiąże się z tym że nie można Ci już ufać czy w ogóle możesz kochać . Ja mam wątpoliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
kratus Re: Czy rozwodnik to smiec?? 13.10.04, 20:37 Gość portalu: ela napisał(a): > Przexczytałam to co napisałeś. Nie jestem pewna czy umiesz kochać ponieważ juz > raz skrzywdziłeś żonę cytuję " choc jej nie kochalem, w koncu zdecydowlaismy o > rozwodzie , dalismy sobie > wolnosc..byla zona uklada sobie zycie i chyba w koncu jest szczesliwa," CHYBA > to oznacza że nie dawałeś Jej szczęścia i Jej nie kochałeś a to wiąże się z tym > > że nie można Ci już ufać czy w ogóle możesz kochać . Ja mam wątpoliwości. I oczywiscie masz prawo miec watpliwosci...A z Twojego postu wynika, ze o tym, ze mozna mi ufac, ze potrafie kochac mogloby swiadczyc tylko to, ze kocham byla zone...ale dochodzimy do paradoksu...bo w takim razie po co rozwod??a wcale tu nie twierdzilem, ze dawalem bylej zonie szczescie....gdybym dawal, to pewnie nie byloby rozwodu...no ale juz tu o tym pisalem. ja wiem, co czuje...teraz kocham....kocham ogromnie Odpowiedz Link Zgłoś
marcin9098 Re: Czy rozwodnik to smiec?? 13.10.04, 20:41 Nie poddawaj się. Takie są kobiety, mówią "nie", a myślą "być może" :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: i......... Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 21:36 zupełnie nie rozumiem problemu, skąd się wziął? to jakaś kompletna bzdura! jestem dwukrotną rozwódką. nie ukrywam ,że nie analizuję tych rozstań - ale nie żałuję swoich decyzji. może dlatego, że to ja decydowalam o zmianach. Ale wychodziłam ze związków toksycznych, bazujacych na wykorzystywaniu ,,partnerki''. odchodziłam, bo nie mogłam zginąć, stać się tylko spolegliwą maszynką do usługiwania w pokorze. rozwodnik - to trudniejsze zycie ale na pewno nie z powodu oceny społecznej. kiedy mamy dzieci to nigdy do końca nie rozstajemy się z naszą byłą połową. dzieci kochają nas oboje a my nie mozemy ich pozbawiać miłości z powodu naszych rozstań. dzieci kochają swoich rodziców, bliskich bez względu na to jacy są. głupia jest społeczność gdy stwia takie tezy - nie ma co zwracać uwagi na ludzi o takich poglądach, niech się kiszą we własnym sosie. wszystkiego dobrego. i.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elwira Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.nas18.tempe1.az.us.da.qwest.net 14.10.04, 03:25 Czy Ty rzeczywiscie myslisz tak jak mowisz? Nie rozumiem dlaczego wpadasz w panike z powodu jednej panny, ktora nie potrafila w tym momencie okreslic uczuc jakie ma w stosunku do Ciebie. Rozwod nie jest ani dobry ani zly ale czesto jest jedynym sposobem na "zaczynanie zycia od poczatku". Niewazne kto zawinil. Wazne jaka, kto, wyniosl z tego nauczke. Jedna z nauczek powinno byc to, ze sama milosc nie gwarantuje dobrego pozycia. Jesli pani ktora pokochales nie odwzajemnia Twojego uczucia na tyle zeby akceptowac Cie takim jakim jestes - nie marnuj czasu - szukaj innej Odpowiedz Link Zgłoś
kratus Re: Czy rozwodnik to smiec?? 14.10.04, 08:55 Gość portalu: Elwira napisał(a): > Czy Ty rzeczywiscie myslisz tak jak mowisz? Nie rozumiem dlaczego wpadasz w > panike z powodu jednej panny, ktora nie potrafila w tym momencie okreslic uczuc jakie ma w stosunku do Ciebie. bo ja potrafie okreslic swoje uczucia do niej w 100%. > Rozwod nie jest ani dobry ani zly ale czesto jest jedynym sposobem > na "zaczynanie zycia od poczatku". Niewazne kto zawinil. Wazne jaka, kto, > wyniosl z tego nauczke. Jedna z nauczek powinno byc to, ze sama milosc nie > gwarantuje dobrego pozycia. moze i nie, ale malzenstwo bez milosci tez sie rozpadlo. Jesli pani ktora pokochales nie odwzajemnia Twojego > uczucia na tyle zeby akceptowac Cie takim jakim jestes - nie marnuj czasu - > szukaj innej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marteczka Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.tzmo.com.pl 14.10.04, 08:45 Są dwa aspekty tej sytuacji, pierwszy to strach kobiety wolnej, wiążącej się z rozwodnikiem,że i jej z nim związek mógłby się tak zakończyć, wszak nigdy nie wiadomo jaka była prawdziwa przyczyna i okoliczności rozwodu; a jeśli to on do tego lekko podszedł??... To jest jak z facetem, który zostawia zonę ewidentnie dla innej kobiety, gdzie gwarancja, że tej drugiej nie potraktuje w ten sam sposób... Jest jednak druga ważna uwaga - jesli kobieta nie chce być z Tobą tylko dlatego, że jesteś rozwodnikiem to tak naprawdę wcale jej na Tobie nie zależy, skoro boi sie podjąć wyzwanie. W końcu nie musicie od razu wstępować w związek małżeński, wystarczy, że bedziecie parą na poczatek, może z upływem czasu sama się przekona, że warto "zainwestować" swe uczucia w Ciebie...Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nicpoń Recydywista IP: *.chello.pl 14.10.04, 09:02 Tak czytam te wasze literki i mysle sobie,że ja to juz pewnie jestem wyklęty.Żyję sobie średnio szczęśliwy,tak jak pewnie wiekszość z Was ,z tym ,że ja ten żywot prowadzę z trzecią z kolei żoną.Każda poprzednia była w miara fajna,pierwsza zostawiła mnie,drugą zostawiłem ja, z jedna i druga rozmawiam normalnie,ale sporadycznie.Dla żadnej z moich następnych kobiet moje poprzednie związki nie miały żadnego znaczenia.....chociaż jak ktoś ma wiele kobiet nie ma żadnej,a jak ma jedną to ma wszystkie..ja chwale sobie tą szeroko poznawczą rolę życia............uprzedzając dywagacje..........mam dwoje dzieci wspaniałych,z których związków to nie ma żadnego znaczenia,moja obecna żona jednakowo kocha nasze wspólne jak i to moje z poprzednich zwiazków Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marteczka Re: Recydywista IP: *.tzmo.com.pl 14.10.04, 09:23 Nieznośna lekkość bytu!Z Twej wypowiedzi wnioskuję, że podchodzisz do kobiet na zasadzie: nie ta to inna, w sumie to zawsze sobie można zmienić...w efekcie jesteś z trzecia kobietą a zadowolenie nadal średnie...hmmm... Tu nie chodzi o status rozwodnika , ale o podejście faceta do tematu.Twoja wypowiedź nie dawałaby mnie przynajmniej bezpieczeństwa psychicznego jako Twej zony. Wybacz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nicpoń Re: Recydywista IP: *.chello.pl 14.10.04, 10:34 Wspaniała rozumność bytu......zważ ,że nie zawsze ja odchodziłem.Cóż myślę,żę średnie zadowolenie to jest w dzisiejszych czasach wynik znakomity.I Ty dobrze o tym wiesz,bo obserwując świat wkoło to widać jak sie maja oczekiwania do rzeczywistości.A moje podejście do tematu jest nader poważne,powiedziałbym nawet ,że aż za.Nie jest istotą rzeczy ile razy i czy w ogóle,tylko dlaczego i z jakiego powodu, a to całkowiecie zmienia spojrzenie na sprawę.......buźka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marteczka też Re: Recydywista IP: *.tzmo.com.pl 14.10.04, 11:39 Ależ ja Cię nie oceniam...Nie uważam też rozwodów za zakazany proceder, życie jest za krótkie aby spędzać je z niewłaściwą osobą. Zastanawiam się natomiast ile warta jest przysięga małżeńska, czy to tyle co puch?? Czy jeśli słyszych : będę z Tobą na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie itd. to do niczego nie zobowiązuje?A może poprostu warto się 10 razy zastanowić zanim komuś coś podobnego obiecamy?? A jeśli już się decydujemy to musimy chyba walczyć żeby dotrzymać słowa, jak myslisz??... Jak już nadmieniłam wcześniej nie chodzi o status cywilny chodzi o podejście. Wiem jedno dawne zobowiązania faceta np. wobec dzieci, które posiada niejednokrotnie są źródłem konfliktów, bo trzeba się z kimś tą osoba dzielić. Chwała Twej obecnej żonie za to, że dzieci traktuje na równym poziomie, ale myślę, że to wyjątek potwierdzający regułę... Każdy przypadek jest inny, każdy człowiek jest inny . Tutaj nie ma reguł, a człowiek jest przede wszytskim człowiekiem a nie rozwodnikiem a prawdziwa miłość jest dużo silniejsza niż zimna kalkulacja kto jaki ma status cywilny...pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miśka Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 08:55 A ja jestem z takim facetem. Pokochałam go od naszego pierwszego spotkania. Od początku wiedziałam, że jest "po przejściach" i to mi nie przeszkadza, to że nie udało mu się wcześniej nie znaczy że jest gorszym " człowiekiem drugiej kategorii". Też zasługuje na szczęście. mam nadzieję że nam się uda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nicpoń Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.chello.pl 14.10.04, 09:23 Miśka..........duża buźka.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maja Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 08:59 skoro ta dziewczyna troche z Toba byla, a od poczatku znala Twoj stan cywilny, to wydaje mi sie, ze dopuszczala taka mysl, by byc z rozwodnikiem. Nie skreslila Cie na poczatku. Dala temu szanse, moze za krotko by poczula tak silna milosc, by machnac reka na wszystko inne. A moze po prostu trzeba zostawic w tyle Twoj stan cywilny....bylismy ze soba, ona odeszla, Ty ja nadal kochasz i rozpaczasz. Jest miliony takich sytuacji...nie pokochala Cie tak jak Ty ja i odeszla. Odpowiedz Link Zgłoś
port11 Re: Czy rozwodnik to smiec?? 14.10.04, 18:28 A tak trochę na marginesie dyskusji - wydaje mi się , że brak jest jakiegoś miejsca na necie czy w realu , gdzie rozwodnicy i rozwódki mogliby wymieniać swoje opinie o ich życiu po rozwodzie. Sam jestem trzydziestoparolatkiem od roku po rozwodzie i szczerze mówiąc chętnie bym pogadał z ludźmi o tym jak teraz wygląda ich życie. Pozdrawiam - i tych rozwiedzionych i całą resztę . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaska Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 21:07 to dobry pomysl..zawsze mozna zalzoyc forum prywatne, tutaj na forum Gazety...a moze jzu jest.... Odpowiedz Link Zgłoś
jarkoni Re: Czy rozwodnik to smiec?? 16.10.04, 18:09 port11 napisał: > A tak trochę na marginesie dyskusji - wydaje mi się , że brak jest jakiegoś > miejsca na necie czy w realu , gdzie rozwodnicy i rozwódki mogliby wymieniać > swoje opinie o ich życiu po rozwodzie. Sam jestem trzydziestoparolatkiem od > roku po rozwodzie i szczerze mówiąc chętnie bym pogadał z ludźmi o tym jak > teraz wygląda ich życie. PORT11, myslałem nad sobą dużo i nad tym co napisałeś,,,sam się rozwodzę i nie wiem za bardzo co dalej, miałem plan na zycie ale się wali akurat. Zrobiłem najprostsze czyli to co zasugerowałeś..Założyłem forum "Rozwód ..ico dalej?" Jest w forach prywatnych, w części Społeczeństwo.. Zajrzyj, może uda się miło pogadać...Pozdrawiam I powtarzam : Kratus trzymaj się...rozumiem Cię i to jak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marteczka Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.tzmo.com.pl 14.10.04, 10:25 Zdaje mi się, że ta dyskusja brnie moemntami w ślepu zaułek. Ilu ludzi tyle bedzie na ten temat zdań. Jedno jest pewne nad uczuciami trudno zapanować i jeśli kogoś pokochasz to wszelkie założenia i konwenanse, że z tym bym chciała a z tym nie, że blondyn a nie brunet, wolny a nie rozwodnik czy nawet żonaty można sobie wyrzucić do kosza...Poprostu kochasz, bo to jest silniejsze od Ciebie. A jeśli chodzi o związek małżeński to nie wychodzi się za alkoholika, chyba że ktoś jest matka polką albo masochistką, ale rozwodnik to nie choroba weneryczna...albo ktoś darzy Cię zaufaniem, kocha i chce być z Toba albo nie , a argument, że rozwodnik to z założenia zły status, bo tak jest głupie i nieprawdziwe-to nie jest powód. Kobieta, którą kochasz jest albo skrajna dewotką albo wciska Ci tani bajer, żeby cię spławić. jeden i drugi przypadek nie warty zaangazowania!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ortodoks Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 10:37 Żaden człowiek nie jest śmieciem. Dziwię się jednak ludziom, którzy nie są naprawdę wierzącymi katolikami a biorą ślub w KK a potem mają pretensje, że są poważne konsekwencje tej decyzji, które ponosi się do końca życia. Ludzie, dlaczego to robicie?! Zastanówcie się czy sakrament małżeństwa, który zawarliście jest ważny. Jeżeli w momencie zawierania sakramentu nie zgadzaliście się wewnętrznie z nauką KK i planowaliście, że nie będziecie się do niej stosować to może wasze małżeństwo można unieważnić. I będziecie mogli żyć bez tego brzemienia, jakim jest interdykt. Kwestia dotyczy decyzji, czy po unieważnieniu małżeństwa chcę być katolikiem czy nie. Pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zoska Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 13:38 Masz w zupelnosci racje. Ludzie biora slub koscielny, choc do kociola nie chodza co niedziela...ale taki slub to tradycja, ladnie wyglada itd. Sa nauki przedmalzenskie, ale to sie robi dla papierka...mysle, ze malo kto przystepuje do sakramentu malzenstwa z pelna tego swiadomoscia, wiedzac co to oznacza itd...Gdyby tak bylo, malo byloby chyba odwaznych. Wiele osob, ktore moga swobodnie wziac slub koscielny nie szanuje tego, a ilez jest malzenstw, ktore nie moga wziac slubu koscielnego, a tyle by za niego daly, za mozliwosc przyjmowania komunii, spowiedzi..? Biorac pod uwage katolikow..to mysle, ze bardziej wartosc sakramentow doceniaja ludzie, ktorzy maja ich odgorny zakaz, czuja sie zboku kosciola...a czy tacy, co biegaja do komunii zastanawiaja sie ze to cos szczegolnego? Ze przez brak tej komunii wlasnie wiele ludzi placze? Taki problem ma wiele malzenstw niesakramentalnych....winny tu jest Kosciol...powinien bardziej indywidualnie podchodzic do ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ortodoks Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 14:13 Kościół nie jest temu winien, tylko ci, którzy niepoważnie traktują sakrament małżeństwa. Powinni mieć pretensje do siebie. Jest to często dla nich ogromnym cierpieniem. Nie mogą przyjmować Komunii Świętej ale ich droga do Boga nie jest zamknięta. Jezus nie kocha ich przez to mniej. Jest duszpasterstwo rodzin niesakramentalnych a przede wszystkim Pismo Św.( lektura domowa i Liturgia Słowa w Kościele). Poza tym naprawdę zdesperowani rezygnują ze współżycia i mogą przyjmować Komunię. Kwestia, na czym im więcej zależy. Znam takie osoby. Znam też takie, które za swoje niepowodzenie obwiniają Kościół. W większości przypadków chcą tylko raz na jakiś czas przyjąć Komunię, nie chce im się praktykować, a niektórzy zamykają sobie sakramenty przez antykoncepcję. Postępowanie zgodnie z wolą Boga jest niezwykle trudne ale nie niemożliwe jeśli naprawdę komuś na tym zależy. Nie oskarżajmy Kościoła a dokonujmy odpowiedzialnych wyborów i prośmy Boga o łaskę bo bez łaski nic nam się nie uda. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zoska Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 14:55 zamykaja sobie droge do sakaramentow przez antykoncepcje?? I widzisz tu by sie zaczela moze nowa dyskusja....wiem, ze dla Kosciola sex to tylko w celach prokreacyjnych. Kiedys mi ksiadz powwiedzial, ze sex z wlasnym mezem, ale nie majac celu splodzenie potomka, to taki sam grzech jak sex przed slubem. "Malzonkowie-Pechowcy" ktorym sie uda splodzic dziecko za pierwszym razem, beda spac ze soba w zyciu malzenskim raz, dwa, gora trzy razy...no ale skad wziac na zapewnienie dzieciom przyzwoitych warunkow. No cos nie tak. I co? Nie jestesmy warci by przyjac sakramenty, choc dbamy o rodzine, dzieci posylamy na religie i zyjemy uczciwie? I to jest tez niepowazne traktowanie malzenstwa???? A gdzie w Biblii jest napisane, ze antykoncepcja jest grzechem..pytam z ciekaowsci, bo moze rzeczywiscie cos jest na ten temat. Co innego aborcja. a skoro przy sakaramentach jestesmy....to ilu z tych co co niedziela stoi w kolejce po oplatek naprawde jest tego godnych?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ortodoks Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 10:54 Witam, cieszę się, że piszesz. W nauce Kościoła o współżyciu w małżeństwie jest wyraźnie powiedziane, że współżycie w dni niepłodne jest godziwe i małżonkowie mają prawo do tego i mogą współżyć bez planowania dziecka. Współżycie w małżeństwie jest jednym z powołania małżonków jako piękny dar od Boga. Po prostu w/g nauki KK małżonkowie podejmując współżycie biorą pod uwagę możliwość poczęcia choć w danym momencie tego nie pragną. Nie mogę obiektywnie ocenić wypowiedzi księdza bo nie znam szczegółów. Jeżeli było tak jak mówisz to popełnił błąd i warto byłoby poszukać innego spowiednika. Ja np mam stałego spowiednika i kierownika duchowego i nie muszę Mu wszystkiego od nowa tłumaczyć. Co do antykoncepcji w Biblii to jest np Onan (Ks. Rodzaju, nie pamiętam dokładnych referencji), który nie chciał "wzbudzić potomstwa (...) i strącił swoje nasienie na ziemię". Bóg ukarał go śmiercią o ile pamiętam. Nas Bóg śmiercią za to nie karze ale nie możemy w grzechu ciężkim przystępować do Komunii. KK powołuje się na to, że to Bóg jest Stwórcą życia i człowiek nie ma prawa w to ingerować wyjąwszy naturalny rytm płodności. A że jest to trudne to już inna sprawa. Jest wiele małżeństw, które są z tego zadowolone. Wierz mi dla mnie jest to również trudna kwestia. Co do tych co przystępują do Komunii nie wiem co jest w ich sercach. Są tacy pewnie, których wiara jest formalna. Nie mniej jednak taka jest zasada. Grzech śmiertelny jakim jest antykoncepcja uniemożliwia przyjęcie Komunii Św. w KK. Poza tym część antykoncepcji jest uznawana za równą aborcji, np. spirala, pigułki wczesnoporonne. Jezus mówiąc o małżeństwie powiedział, że jednym jest dane to pojąć a innym nie. Najważniejsze jest, że ZAWSZE można do Niego wrócić i oddać to co nie jest na nasze siły. Absolutnie nie chcę się wymądrzać ani nikogo osądzać. Rozwiązanie ciężkich problemów jakie niesie ze sobą zakaz antykoncecji może przynieść tylko Bóg. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zoska Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 11:16 Witam ponownie. JA tez nie chce sie tu wymadrzac...ksiadz o ktorym tu wspominalam, byl po prostu "inny", nie utozsamiam go z calym KOsciolem. O roznych sytuacjach w Kosciele slyszymy, mysle ze czesto ci ksieza najmocniej krzycza i potepiaja innych, ktorzy sami maja cos na sumieniu. Pigulka wczesno poronna? tutaj jestem przeciwko. ALe ja mialam na mysli zwykle tabletki antykoncepcyjne. Jesli ktos sobie zdaje sprawe, ze nie stac go na kolejne dziecko, to lepiej niech sie zabezpiecza niz potem zeby dziecko bylo porzucane (w skrajnych przypadkach)albo traktowane jako niechciany balast. Ale to moje zdanie. Ten sam zarzut moze sie tyczyc do stosunku przerywanego...choc nie lykamy zadnych tabletek ani fizycznie sie nie zabezpieczamy. Nie mam wgladu w sumienia ludzi przyjmujacych komunie sw. i tez nie bede ich oceniac, to ani moja rola ani zadnego innego czlowieka. Oddalilismy sie troche od glownego watku:)... zwiazki niesakramentalne...osobiscie weim, ze wsrod nich wiele jest mazlenstw zyjacych blizej Boga niz tych akceptowanych przez KK. Rozumiem tez, z czego wynika takie podejscie Kosciola. Jest to ciezkie dla wszystkich...glownie dla tych stanu wolnego, co wiaza sie z rozwodnikiem. Bo rozwodnik przynajmniej ma swiadomosc "za co to", to byly jego decyzje, a osoba wolna? Grzechem jest to ze lokuje uczucia w kims takim?? (to tez uslyszalam kiedys z ambony)...wynika ztego, z emilosc to cos, czym swobodnei mozemy kierowac, w takim wydaniu pozbawiona jest tej nadzwyczajnosci... To trudna kwestia w Kosciele...nie pochwalam rozwodow, ale wiem, ze czasem tak trzeba, ze rozowd to nie tylko moja egoistyczna zachcianka... Koscio jest dla wszystkich, szczegolnie dla tych zagubionych Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ortodoks Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 12:34 Witam Wiesz, myślę, że najbardziej potępiają Ci, którym się wydaje, że są bez grzechu, nigdy się nie zagubili. Ja niestety z własnego doświadczenia wiem czym jest grzech ale dzięki temu też wiem jakie są jego konsekwencje w życiu i w relacji z Bogiem. Dlatego unikam grzechu ciężkiego. Mam wśród bliskich znajomych sytuację gdzie Ona jest rozwódką a On był kawalerem. Znam sytuację, zresztą w tej rodzinie to nie pierwszy przypadek. Ich córka jest moją chrześniaczką. Uczucie było ważniejsze. Tak wybrali i nie można nikogo oskarżać, że wybrał tak a nie inaczej. Jednak konsekwencje ponoszą obie strony i trzeba się z tym liczyć (chyba, że unieważnią). Taka jest rzeczywistość i obrażanie się na KK nic nie zmieni a wręcz może pogorszyć stan ducha osoby, która żyje w poczuciu krzywdy. Co do tych, którzy przyjmują Komunię - są bliżej Jezusa o tyle, że jednoczą się z Nim w Eucharystii. Nie można ich z góry krzywdzić słowem, że w sercu są dalej. To zabrzmi okrutnie ale do wyboru jest: bycie z ukochanym rozwodnikiem i brak Komunii Św.; bycie z rozwodnikiem bez współżycia i Komunia św.; zawarcie sakramentu małżeństwa z jednej strony - rozwodnik wyrzeka się wiary a współmałżonek ma sakramenty; rezygnacja z bycia z rozwodnikiem i Komunia Św.; w 1-szym przypadku najlepsze moim zdaniem jest przyjęcie konsekwencji i akceptacja faktu, że mam to w wyniku mojej decyzji i szukanie innego kontaktu z Bogiem w KK. Rozwodnikom życzę aby nigdy nie rezygnowali z relacji z Bogiem w Kościele. Jezus nigdy z Was nie rezygnuje. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zoska Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 14:41 i znow musze przyznac Ci racje:). Ludziom, ktorym powiodlo sie w zyciu, malzenstwie, trudno jest nawet pomyslec sobie, ze moze byc inaczej. Do tego czesto sadza, ze zawdzieczaja to wszystko sobie, a zapominaja ze to duza laska boża. Czuja sie na tyle doskonali, ze maja prawo rzucac kamieniem w innych. Ludzie, ktorzy doswiadczyli jakiejs porazki, maja w sobie wiecej pokory. Zwiazek z rozwodnikiem to decyzja, okupiona roznymi wyrzeczeniami. Ale zakaz spowiedzi czy komunii to przeciez nie wykluczenie z Kosciola. To nie zamkniecie drogi do Boga..jest ona trudniejsza, bo czesto trzeba walczyc z niechecia duchownych, ludzi, wlasnym sumieniem, poczuciem odrzucenia...ale sa rekolekcje, duszpasterstwa...wychowywyanie dzieci w duchu katolickim-jest wiele drog zblizenia sie do Boga, moze nawet bardziej skutecznych niz spowiedz, komunia od czasu do czasu bez glebszej refleksji. Spotkalam sie artykulem w czasopismie katolickim, w ktorym byly slowa Jana Pawła II nawolujace duchownych do postaw wobec malzenstw niesakramentalnych, zniechecajacych do Kosciola, by Ci ludzie nie czuli sie odrzuceni. A swoja droga, to mysle, ze wkrotce Kosciol bedzie zmuszony troche zreformowac swoje stanowisko (nie mowie o uznaniu rozwodow) w zwiazku z rosnaca fala rozwodow, bo kto bedzie w koncu chodzil kosciola?? I jeszcze jedno Drogi Ortodoksie,piszesz o mozliwosciach dla zwiazkow z rowodnikiem."zawarcie > sakramentu małżeństwa z jednej strony - rozwodnik wyrzeka się wiary a > współmałżonek ma sakramenty; "..jest taka mozliwosc?? pierwsze slysze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ortodoks Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.04, 14:51 Nie pamiętam, skąd dokładnie to wiem, może z życia, może z wykładów ( mam licencjat z teologii - brakowało mi wiedzy stąd ta nauka została przeze mnie podjęta), trzeba by spytać księdza. Ale jest taka możliwość. Tylko jest to straszne dla osoby wyrzekającej się swojej wiary. Ostatnio w Tyg. Powsz. był artykuł, w którym była mowa o rozgrzeszeniu z antykoncepcji osoby, której współmałżonek uparcie trwa w grzechu. To chyba na tej samej zasadzie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zoska Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 20:01 szczerze mowiac to wydaje mi sie to rzeczywiscie okrutne...ze osoba wyrzeka sie wiary dla drugiej..DLACZEGO???zeby ta druga mogla sie poczuc "czysta" w oczach Kosciola? I potem pomaszerowac przed oltarz?? To juz jest dla mnie nie do pomyslenia. MOze rzecyzwiscie dla wielu ludzi, wiara sama w sobie nie ma znaczenia, nie chodza do kosciola, nie modla sie, nie maja dla nich znaczenia sakramenty..i takie wyrzeczenie wiary nie jest dla nich wyrzeczeniem. Ale to juz sie mija z celem.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ortodoks Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 07:36 Bardzo mądrze został ujęty problem niemożności przyjmowania sakramentów przez pewnego byłego księdza (chyba w Tyg. Powsz.) Ożenił się, ma dziecko, jest szczęśliwy w rodzinie. Ale ma świadomość swojej winy i nie oskarża KK. Oddaje swoją sytuację Bogu i przejawia chrześcijańską nadzieję. Bierze z KK to co może, no. Liturgię Słowa. Takiej postawy każdemu życzę. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kobieta Re: Czy rozwodnik to smiec?? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.04, 10:57 Jak mozesz w ogóle tak myśleć?Skad taka słaba wiara w swoja osobę..A ta kobieta.o której myślisz chyba nie jest warta Twoich uczuć.Zdobyłes sie na odwagę i postanowiłes rozejść,a nie tkwisz w beznadziejnym zwazku,któryby Ci zniszczył życie.A w takich właśnie tkwi połowa małżeństw i ciągle czekają,ze coś zmieni.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SZUKAJĄCA NA NOWO CZYTAM I CZYTAM... IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 14.10.04, 11:08 ...I STWIERDZAM, ŻE PRZYPADKÓW TAKICH, JAK OPISANY JEST MNÓSTWO W NASZYM ŻYCIU- ROZWODNIK KOCHAJĄCY KOGOŚ JESZCZE INNEGO SPRZED X LAT WYDAJE SIĘ PRAWIE STANDARDEM. POZNAŁAM KOGOŚ TAKIEGO, PRZEŻYŁAM TO I OWO- FAKT ROZWODU NAJPIERW ZASZOKOWAŁ, POTEM PRZESZŁAM NAD TYM DO PORZĄDKU DZIENNEGO. ALE CÓŻ- MIŁOŚĆ SPRZED X LAT BYŁA WAŻNIEJSZA. APELUJĘ WIĘC DO WSZYSTKICH: JAK JUŻ KOGOŚ POKOCHACIE NA AMEN, ZRÓBCIE WSZYSTKO, ŻEBY WAM WYSZŁO Z TĄ OSOBĄ- BO POTEM WYCHODZĄ TAKIE A INNE HISTORIE, NIEPRZYJEMNE DLA WSZYSTKICH... A POZA TYM- MOŻE NALEŻAŁOBY ZNALEŹĆ DYSTANS DO TEGO CAŁEGO WARIACTWA, SKORO JEST OBECNE W TAKICH ROZMIARACH? :) POZDRAWIAM Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ingliszman Re: IP: *.lexispr.co.uk 14.10.04, 11:35 Ktos kiedys madrze powiedzial, ze ''lepiej sie dobrze rozwiesc, niz zle zyc''. I cos w tym jest. Odpowiedz Link Zgłoś