Dodaj do ulubionych

Urodziła dziecko swojemu synowi

05.03.15, 03:25
Sąd Najwyższy w Londynie zezwolił na adopcję brata w kontrowersyjnej sprawie dotyczącej in vitro. Młody Brytyjczyk, którego tożsamości nie ujawniono, zdecydował się na potomstwo, wykorzystując komórkę jajową anonimowej dawczyni. Jego własna matka zgodziła się zostać surogatką.

W efekcie urodzone dziecko było bratem własnego ojca.

fakty.interia.pl/swiat/news-ogromne-kontrowersje-urodzila-dziecko-swojemu-synowi,nId,1683607

***

Jeżeli to nie jest tym co papież określił jako antykulturę śmierci, to czym to jest?
Abstrahując nawet od nauki Kk, tego typu zagrania są sprzeczne z zasadami zdrowej etyki - wcześniej czy później doprowadzą da zagłady naszej cywilizacji.
Obserwuj wątek
    • varshaviac Z tym ze nie bylo to jej dziecko... 05.03.15, 03:58
      opornik4 napisała:

      > Sąd Najwyższy w Londynie zezwolił na adopcję brata w kontrowersyjnej sprawie
      > dotyczącej in vitro. Młody Brytyjczyk, którego tożsamości nie ujawniono, zdecy
      > dował się na potomstwo, wykorzystując komórkę jajową anonimowej dawczyni. Jego
      > własna matka zgodziła się zostać surogatką.


      Z tym ze nie bylo to jej genetyzne dziecko, lez dziecko anonimowej dawczyni...

      > W efekcie urodzone dziecko było bratem własnego ojca.

      No wlasnie nie. Tak by bylo, gdyby to bylo jej dziecko. Czesta sytuacja w swiecie zwierzat, a ze czlowiek to zwierze...

      > fakty.interia.pl/swiat/news-ogromne-kontrowersje-urodzila-dziecko-swojemu-synowi,nId,1683607
      >
      > ***
      >
      > Jeżeli to nie jest tym co papież określił jako antykulturę śmierci, to czym to
      > jest?
      > Abstrahując nawet od nauki Kk, tego typu zagrania są sprzeczne z zasadami zdrow
      > ej etyki - wcześniej czy później doprowadzą da zagłady naszej cywilizacji.
      • tigertiger Re: Z tym ze nie bylo to jej dziecko... 05.03.15, 08:18
        Dla opornik "matką" jest ta co "nosiła dziecko pod sercem 9 miejscy" lub ta co je wychowa. Biologiczna matka jest oczywiście anonimowa dawczyni komórki jajowej. Tak wiec z punktu biologi babka matką dziecka nie jest, ale z punktu prawnego jest matką zastępczą do czasu jego narodzenia. Interia wprowadza w błąd pisząc że sąd "zezwolił na adopcję brata" i opornik to kupiła bez namysłu. Dziecko to nie jest bratem swojego ojca. Surogatka nie dała swojej komórki jajowej do zapłodnienia tylko użyczyła swojej macicy aby przyjąć do niej zapłodnioną komórkę innej kobiety. Interia nadinterpretuje fakty notorycznie, a jej czytelnicy nie analizują tego co czytają tylko wyrychtują proste hasła "w efekcie urodzone dziecko będzie bratem własnego ojca". Żródłem tego newsu jest artykuł The Guardian pod tytułem "Kobieta została zastępczą matka dziecka swojego syna zapłodnionego metodą IVF dziecka" i w całym tekście nie ma żadnej wzmianki o tym, że dziecko które się urodzi przy pomocy matki ojca dziecka to "w efekcie ....". Matka zastępcza dziecka po jego urodzeniu nie staje się matką adopcyjna, prawa do adopcji swojego dziecka nabył tylko prawowity i biologiczny ojciec, a nie jego matka. Mało tego ojciec dziecka mieszka sam, a jego babka mieszka ze swoim mężem czyli dziadkiem dziecka oddzielnie. Tak wiec babka będzie babką dla swojego wnuka, a nie jego makatą. Tego jednak Interia już nie pisze bo po co:))
        www.theguardian.com/uk-news/2015/mar/04/woman-acted-as-surrogate-mother-for-sons-ivf-baby-court-hears
        • varshaviac Re: Z tym ze nie bylo to jej dziecko... 06.03.15, 09:20
          tigertiger napisała:

          > Dla opornik "matką" jest ta co "nosiła dziecko pod sercem 9 miejscy" lub ta co
          > je wychowa. Biologiczna matka jest oczywiście anonimowa dawczyni komórki jajowe
          > j. Tak wiec z punktu biologi babka matką dziecka nie jest, ale z punktu prawneg
          > o jest matką zastępczą do czasu jego narodzenia. Interia wprowadza w błąd piszą
          > c że sąd "zezwolił na adopcję brata" i opornik to kupiła bez namysłu.

          Oczywiscie. To zaden brat.
      • lumpior Re: Z tym ze nie bylo to jej dziecko... 05.03.15, 08:34
        Ale "Opornica czwarta" to wie lepiej,wydaliła dogmat i amen.To sprawa wyznania,a jako admin,władza też może pisać co chce. Ambony i geriatria mają na nią taki,fatalny wpływ. Ten wątek winien być skasowany,oczywiście z przeprosinami.
        • varshaviac Re: Z tym ze nie bylo to jej dziecko... 06.03.15, 09:22
          lumpior napisał:

          > Ale "Opornica czwarta" to wie lepiej,wydaliła dogmat i amen.To sprawa wyznania,
          > a jako admin,władza też może pisać co chce. Ambony i geriatria mają na nią taki
          > ,fatalny wpływ. Ten wątek winien być skasowany,oczywiście z przeprosinami.

          Tytul watku jest ok - urodzila dziecko swojemu synowi, z tym, ze nie swoje dziecko.
          • yoma Re: Z tym ze nie bylo to jej dziecko... 06.03.15, 09:54
            Tytuł wątku jest OK, ale dalej już jakby człowiek "Prawdę" czytał.
            • varshaviac Re: Z tym ze nie bylo to jej dziecko... 12.03.15, 21:38
              yoma napisała:

              > Tytuł wątku jest OK, ale dalej już jakby człowiek "Prawdę" czytał.

              Jedynie słuszną, najprawdziwszą prawdę...
    • tigertiger Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 05.03.15, 07:26
      > W efekcie urodzone dziecko było bratem własnego ojca.

      Oj opornik jak można tak przeinaczać fakty? :)))

      Biologiczną matką tego dziecka jest właścicielska komórki jajowej czyli "anonimowa dziewczyna".
      Surogatora w tym przypadku pełni role tylko rolę biologicznego inkubatora. Babcia tego dziecka nie stała się matka jego tylko dla tego, że przyjęła do swojej macicy zapłodnioną in vitro komórkę jajową innej kobiety.
    • brum.pl1 Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 05.03.15, 08:33
      Niektórzy ludzie, chyba w ramach nudy, dopatrują się problemów, których w istocie nie ma.
      I tak, trzeba jasno i stanowczo przyjąć raz na zawsze definicję matki.
      Dla mnie taką definicją jest, było i będzie, że matką jest ta, która wychowa (dziecko).
      I tę definicję traktuję za bazową.
      I pewnie dlatego nie widzę w tym przypadku problemu. Bo:
      kobieta, która urodziła, matką nie będzie, co najwyżej surogatką, inkubatorem,...
      • nigolla Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 05.03.15, 09:49
        Raz, że matką jest ta, która wychowa, a dwa: ta, która daje materiał genetyczny.
        • kat_inka Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 06.03.15, 05:51
          Tak, ale według prawa matką jest ta, która urodziła. Nie ma znaczenia, czyj materiał genetyczny ma dziecko. Sąd oddając dziecko biologicznym rodzicom kieruje się dobrem dziecka (tutaj akurat nie ma problemu, bo jest sam ojciec).
          • gucek_lbn Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 06.03.15, 23:06
            No wlasnie, pytanie dlaczego prawo, które zezwala na urodzenie nie swojego biologicznie dziecka (bo zakładam, że musi zezwalać skoro doszło do takiej sytuacji) z automatu uznaje, że rodząca jest matką. Dla mnie to sprzeczność.
      • opornik4 Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 07.03.15, 08:45
        brum.pl1 napisał:

        > I tak, trzeba jasno i stanowczo przyjąć raz na zawsze definicję matki.
        > Dla mnie taką definicją jest, było i będzie, że matką jest ta, która wychowa (d
        > ziecko).

        Zgodnie z ustawową definicją matki wprowadzoną do kodeksu rodzinnego i opiekuńczego nowelizacją z 6 listopada 2008 jest nią wyłącznie kobieta, która urodziła dziecko (art. 619 k.r.o.). W związku z tym do aktu urodzenia wpisuje się matkę zastępczą. Fakt, że surogatka nie jest "genetyczną" matką dziecka, jest z prawnego punktu widzenia bez znaczenia i nie można na tej podstawie dokonać zaprzeczenia jej macierzyństwa.

        W zalinkowanym artykule jest wyraźnie podane, że: "Wydając orzeczenie w tej sprawie sędzia ostrzegł przed pochopnym wykorzystywaniem metody in vitro, szczególnie w sytuacjach, które wystawiają na próbę obowiązujące prawo. Jak stwierdził, z punktu widzenia obecnej legislacji to prawdziwe pole minowe."

        Powtórzę więc - tego typu zagrania są sprzeczne z zasadami zdrowej etyki.
        Niestety etyka w naszej kulturze jest coraz mocniej wypaczona.
        Widać to choćby po tym, że coraz częściej dzieci są pozbawiane podmiotowości, czyli zaczynają być towarem.
        • brum.pl1 Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 07.03.15, 09:03
          opornik4 napisała:

          > Zgodnie z ustawową definicją matki wprowadzoną do kodeksu rodzinnego i o
          > piekuńczego nowelizacją z 6 listopada 2008 jest nią wyłącznie kobieta, która
          > urodziła dziecko
          (art. 619 k.r.o.). W związku z tym do aktu urodzenia wpis
          > uje się matkę zastępczą. Fakt, że surogatka nie jest "genetyczną" matką dziecka
          > , jest z prawnego punktu widzenia bez znaczenia i nie można na tej podstawie do
          > konać zaprzeczenia jej macierzyństwa.

          Należy dodać, że takie prawo obowiązuje w Polsce.
          Natomiast w innych krajach przepisy prawne są inne, np w Wielkiej Brytanii.
          W niektórych korzystanie z surogatek jest nielegalne, np we Francji.
          Zatem trzeba wiedzieć co się mówi, bo może się okazać, że plecie się głupoty.

          Chcę zwrócić uwagę, że podałem mój punkt widzenia i tylko mój, a nie obowiązujący zapis prawny. To są dwie, zupełnie różne rzeczy.
          I dla mnie matką jest ta kobieta, która wychowała dziecko, a ojcem ten facet, który wychował dziecko, a nie dawca nasienia.

        • tigertiger Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 09.03.15, 09:24
          > Zgodnie z ustawową definicją matki wprowadzoną do kodeksu rodzinnego i o
          > piekuńczego nowelizacją z 6 listopada 2008 jest nią wyłącznie kobieta, która
          > urodziła dziecko
          (art. 619 k.r.o.). W związku z tym do aktu urodzenia wpis
          > uje się matkę zastępczą. Fakt, że surogatka nie jest "genetyczną" matką dziecka
          > , jest z prawnego punktu widzenia bez znaczenia i nie można na tej podstawie do
          > konać zaprzeczenia jej macierzyństwa.

          Opornik przede wszystkim prawo polskie, a brytyjskie to nie to samo prawo.
          Po drugie w Polsce legalne jest podpisanie umowy cywilnoprawnej z matką zastępczą-surogatką, są więc na to oddzielne przepisy i procedury. Matka zastępcza to kobieta, która przyjmuje do swojej macicy zapłodnioną in vitro komórkę jajową innej kobiety i rola matki zastępczej sprowadza się do donoszenia ciąży, urodzenia dziecka i oddania go biologicznym rodzicom. Fakt że donosi ona nie swoją ciążę i urodzi nie swoje dziecko nie wypełnia definicji "macierzyństwa" natomiast jest ona "rodzicielką" ( a to nie to samo co macierzyństwo).
          W przypadku, gdy surogatka przyjmuje zapłodnioną komórkę jajową płodnej matki, która nie
          byłaby zdolna do poczęcia albo do donoszenia dziecka pochodzenie dziecka według prawa polskiego przypisywane jest rodzicielce niejako automatycznie. Natomiast do prawnej zmiany pochodzenia dziecka dochodzi na podstawie konstrukcji zaprzeczenia macierzyństwa surogatki.
          Przekazanie dziecka odbywa się na podstawie wcześniejszej umowy między rodzicami
          przyjmującymi dziecko a matką zastępczą, w której matka zastępcza zobowiązuje się do
          przyjęcia zarodka i poczynienia wszelkich starań w celu urodzenia zdrowego dziecka, a
          przyszli rodzice zobowiązują się do wychowania dziecka jak własnego oraz zazwyczaj do
          wsparcia rzeczowego i finansowego surogatki w trakcie ciąży. Jeśli surogatka zrywa umowę po urodzeniu dziecka to sąd przymusi matkę zastępczą do oddania dziecka prawnym i genetycznym rodzicom. To tyle jeśli chodzi o polskie prawo.:)


          > W zalinkowanym artykule jest wyraźnie podane, że: "Wydając orzeczenie w tej
          > sprawie sędzia ostrzegł przed pochopnym wykorzystywaniem metody in vitro, szcze
          > gólnie w sytuacjach, które wystawiają na próbę obowiązujące prawo. Jak stwie
          > rdził, z punktu widzenia obecnej legislacji to prawdziwe pole minowe
          .
          "

          Opornik Interia w swoim tekście celowo "niezbyt dokładnie" przetłumaczyła artykuł z The Guardian (zresztą nie po raz pierwszy:)).
          The Guardian napisała: "The judge said she had never encountered such a surrogacy arrangement before. But she said it was “entirely lawful” and had been entered into after “careful consideration”. czyli "Sędzia powiedział, że nigdy wcześniej nie spotkałem takiego układu zastępczego. Ale orzekł, że ​​to "całkowicie zgodne z prawem" i to po "wnikliwym rozważeniu".
          I dalej można przeczytać:
          The judge added: “The arrangement the parties entered into is not one, as far as I am aware, that either this court or the clinic has previously encountered and although highly unusual, is entirely lawful under the relevant statutory provisions.
          "chociaż bardzo nietypowy, jest całkowicie zgodne z prawem, na podstawie właściwych przepisów prawa"
          www.theguardian.com/uk-news/2015/mar/04/woman-acted-as-surrogate-mother-for-sons-ivf-baby-court-hears
          Inne portale brytyjskie powołują się na ten tekst The Guardian jako źródłowy, więc za pierwotne źródło tej informacji należy przyjąć artykuł z The Guaridian.
          translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&u=https://bioethics.georgetown.edu/woman-acted-as-surrogate-mother-for-sons-ivf-baby-court-hears/&prev=search
          W którym nie ma ani pół salowa o tym że "sędzia ostrzegł przed pochopnym wykorzystywaniem metody in vitro, szczególnie w sytuacjach, które wystawiają na próbę obowiązujące prawo." ani innych bzdur o tym, że "ojciec może zaadoptować brata". Tak więc polecam teksty źródłowe, a nie przekłamania Interii.:)

          > Powtórzę więc - tego typu zagrania są sprzeczne z zasadami zdrowej etyki.

          Nie ma czegoś takiego jak "zdrowa etyka". Ty zresztą do tej pory powoływałaś się nie na zasady etyki tylko na prawo, raz polskie, a potem nagle na rzekome orzeczenie sędziego sądu w Londynie:))

          > Niestety etyka w naszej kulturze jest coraz mocniej wypaczona

          To o czym Interia nie wspomniała w swym "obiektywnym" i "etycznym" tekście, a The Guardian cytuje za sędzią jako istota sprawy to silna potrzeba dorosłego mężczyzny zostania samotnym ojcem biologicznego dziecka i chęć przeżycia w pełni procesu ojcostwa. Jest być może egoistyczne, ale czy z gruntu nie etyczne?
          Poczałkowo to inna kobieta ale członek jego rodziny oferowała swoją macice jako matka zastępcza, ale musiał się wycofać z powodów natury medycznej. W tej sytuacji matka tego człowieka zdecydowała się pomóc synowi, który desperacko chciał zostać samotnym ojcem. To jest nietypowa decyzja, ale czy jest z gruntu nieetyczna skoro matka nie daje swojego genotypu i nie zamierza wychowywać dziecka z synem, a być tylko dla niego babcią? a mąż matki zastępczej się również się na to zgodził.
          Gdyby to kobieta chciała zostać samotną matką to jej potrzeba byłaby bardziej "etyczna" niż potrzeba mężczyzny, który nie może zajdzie w ciąże? .
          The Guariadn pisze, że "samotny ojciec" mieszkał sam i pracował od ukończenia szkoły i od dłuższego czasu już pragną być ojcem. "Czekał z tym, aż mógł udokumentować uregulowane w zakresie pracy i domu konieczne warunki, które mogły umożliwić mu zapewnienie opieki nad dzieckiem. Szukał porady prawników, specjalistów płodności, licencjonowanych klinik płodności, aby uzyskać porady przed rozpoczęciem każdego procesu stawania się ojcem. I otwarcie rozmawiać z rodziną i bliskimi przyjaciółmi o swoim problemie." (“He waited until his circumstances were settled in terms of a job and home to enable him to provide the care a child would need. He sought advice from specialist fertility lawyers and licensed fertility clinics, to enable him to gain advice and understanding before embarking on any process of becoming a father. This is an issue that he has discussed openly with his family and close friends.”)
          Co jest wiec nieetycznego w tym, że młody człowiek świadomie chce zostać ojcem, że czyni po temu wszelkie kroki by sie do samotnego ojcostwa przygotować ? I co jest nie etycznego w tym, że matka tego człowieka, w sytuacji gdy ze surogatka zrezygnowała, zechciała swojemu synowi w tej sytuacji pomóc i użyczyła tego swojej macicy ? Ostatecznie najważniejsze jest chyba dobro tego narodzonego dziecka? Dziecka upragnionego, planowanego i urodzonego mimo wielu przeszkód. Dziecka które będzie miało nie tylko kochającego ojca, ale i kochającą babcie, która pomogła ojcu zostać ojcem, ale nie została matką adopcyjną dla tego dziecka, które od 7 miesięcy czyli od urodzenia mieszka ze swoim biologicznym, a teraz i prawnym ojcem. A jego babcia ze swoim mężem i nie pełni roli matki dla swojego wnuka.
          Jak sadzisz Opornik dla czego Interia te wszystkie fakty pominęła i postawiała swoją nieprawdziwą tezę "że ojciec może zaadoptować brata" oraz wypisuje wyssane z paca stwierdzenia sędziego ????
    • matylda1001 Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 05.03.15, 09:01
      opornik4 napisała:

      > Jeżeli to nie jest tym co papież określił jako antykulturę śmierci<

      Takiej bzdury to nawet dziecko z podstawówki by nie wymyśliło, a co dopiero papież...

      Ot, i mamy całą Opornicę :) Doprawdy, nie wiadomo już czy się śmiać, czy płakać.
      • kora3 :) nt. 06.03.15, 12:48

      • opornik4 Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 07.03.15, 08:55
        matylda1001 napisała:

        > opornik4 napisała:
        >
        > > Jeżeli to nie jest tym co papież określił jako antykulturę śmierci<
        >
        > Takiej bzdury to nawet dziecko z podstawówki by nie wymyśliło, a co dopiero pap
        > ież...

        Trzeba odkryć na nowo, że rodzina jest sanktuarium życia. Istotnie bowiem jest ona święta: jest miejscem, w którym życie, dar Boga, może w sposób właściwy być przyjęte i chronione przed licznymi atakami, na które jest ono wystawione, może też rozwijać się zgodnie z wymogami prawdziwego ludzkiego wzrostu. Wbrew tak zwanej kulturze śmierci, rodzina stanowi ośrodek kultury życia. (Jan Paweł II)
        • yoma Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 09.03.15, 10:55
          OK, a teraz wytłumacz z łaski swojej, w jaki sposób w omawianym przypadku życie, dar Boga, NIE może rozwijać się zgodnie z wymogami prawdziwego ludzkiego wzrostu.
        • kora3 No i? 10.03.15, 11:33
          Może ja jakos niedokładnie czytałam, ale nie doczytałam, jakoby było napisane jakiego i czy w ogóle jakeigos ta matka i syn sa wyznania. Nie wiem w związku z tym dlaczego miałoby do nich się odnosić jakiekolwiek zdanie dowolnego papieża, a także mułły, rabina, guru tej czy innej religii. -

          Czy jeśli islamski przywódca duchowy głosi, że p-okazywanie włosów jest złe to Ty np. bierzesz to pod uwagę, czy lata ci to, b Ciebie nie dotyczy? Czy jeśli rabin upomina Żydow, by nie pracowali w soboty, to Ciebie to jakoś obchodzi, stosujesz się do tego?
    • yoma Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 05.03.15, 09:31
      Widzę dwa możliwe rozwiązania problemu: albo adminowanie Opornik skończy się zamianą FS w FCywilizacja Śmierci, albo Opornik właśnie testuje granice.
    • lepian4 Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 05.03.15, 09:36
      Jak mawia l.george.l, dopoki gosciu nie jes katolickim ksiedzem, nie ma kurde problemu!
    • mjot1 Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 05.03.15, 09:49
      Nie ważne z kim, jak, gdzie. Ważne jest życie napoczęte przecie.
    • kora3 No i? 06.03.15, 13:04
      Nie znam brytyjskich przepisów prawa, wiec nie wiem dlaczego z automatu dziecko uznano za dziecko kobiety, która je urodzila. Natomiast genetyka chyba na Wyspach nie jest jakaś lewostronna :) - biologicznie urodzone dziecko w żadnym razie nie jest bratem 26-latka, ani też potomkiem jego matki. Surogatka znaczy tu tyle, co inkubator. Nie wiem co tu kontrowersyjnego poniekąd. Kontrowersyjne byłoby, gdyby zapłoniona plemnikiem faceta została komórka jajowa jego matki.
      A ten przykład pokazuje tylko czym jest miłość matczyna - matka dla swego syna zrobiła cos naprawdę wyjątkowego.
      • kora3 errata: 25- latka. nt 06.03.15, 13:05

      • matylda1001 Re: No i? 06.03.15, 14:04
        A ja chyba wiem, co Opornicę bulwersuje w tej całej sytuacji. Przecież nie jest aż tak beznadziejna, żeby nie wiedzieć że surogatka nie jest matką biologiczną albo, że z nasienia mężczyzny nie powstanie brat lecz syn. Opornica zauważyła, że ten facet jest singlem, więc wydedukowała, że jeśli młody singiel korzysta z komórki jajowej anonimowej dawczyni to jest podejrzenie, że może być gejem. Teraz znajdzie sobie jakiegoś matka dla swojego dziecka i mogą stworzyć szczęśliwą rodzinę, a do tego, w./g Opornicy nie ma prawa. Ot, co!
        • kora3 Re: No i? 06.03.15, 14:28
          To niech napisze konkretnie o co jej chodzi, a nie głupoty wyplata :)
          • yoma Re: No i? 06.03.15, 22:58
            A właściwie o co chodzi z tym wychowywaniem dzieci przez gejòw? Świat dotąd nie zna przypadku, żeby homoseksualista (tfu!) ulągł się (tfu!) w rodzinie, tfu, pederastów...
            • matylda1001 Re: No i? 08.03.15, 00:52
              No, jak to, nie wiesz??? Przez cały dzień robią mu homoseksualne pranie mózgu, a wieczorem sadzają dzieciaka na komodzie w sypialni, żeby się przyglądał jak tatuś z mamusiem seks uprawiają. Niech się uczy, smarkacz, a co... Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starośc trąca ;)
              • gucek_lbn Re: No i? 12.03.15, 22:23
                a poźniej smarkacz zamiast ciągnąć koleżanki za warkocze ciągnie kolegów... za nieco inną część ciała ;)
                • yoma Re: No i? 13.03.15, 12:59
                  A co on winien, że koledzy warkoczy nie mają :)
                  • matylda1001 Re: No i? 14.03.15, 11:29
                    Ale będą mieli. Niech no tylko gender się rozgości ;)
                    • yoma Re: No i? 14.03.15, 12:26
                      Asterix i Obelix - gender :)
    • cztrwtek Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 12.03.15, 12:09
      To są właśnie problemy z nowoczesnymi technikami medycznymi, bo otwierają dziwne furtki.
      Surogatki, wypożyczania, dawcy komórek rozrodczych, handelek, wymiana itp.

      To jak z przeszczepami organów. Niby fajnie ratować życie, ale można handlować organami, robić wymiany krzyżowe, nawet zabijać na narządy. Albo przymuszać kogoś z rodziny do oddania nereczki.

      • varshaviac problemy 12.03.15, 21:45
        cztrwtek napisał(a):

        > To są właśnie problemy z nowoczesnymi technikami medycznymi, bo otwierają dziwn
        > e furtki.
        > Surogatki, wypożyczania, dawcy komórek rozrodczych, handelek, wymiana itp.

        To właśnie po to, by rozwiązywać problemy ludzkie - np. problem niemożności posiadania dziecka w inny sposób. Surogatki, wypożyczanie, dawstwo komórek rozrodczych, handel, czy wymiana nie są same w sobie żadnymi problemami.

        > To jak z przeszczepami organów. Niby fajnie ratować życie, ale można handlować
        > organami, robić wymiany krzyżowe, nawet zabijać na narządy. Albo przymuszać kog
        > oś z rodziny do oddania nereczki.

        To tak jak ze wszystkim. Mozna np. zabić z miłości albo handlować świętymi obrazkami.
        • cztrwtek Re: problemy 12.03.15, 21:49
          Trzeba dzieci naprodukować, żeby homozwiązki mogły adoptować i robić haremy dla pedofilów.
          • varshaviac Re: problemy 12.03.15, 22:17
            cztrwtek napisał(a):

            > Trzeba dzieci naprodukować, żeby homozwiązki mogły adoptować i robić haremy dla
            > pedofilów.

            No tak, bez dzieci nie byłoby możliwej ani adopcji (homo, hetero, czy jakiejkolwiek), ani pedofilii.
          • snajper55 Re: problemy 13.03.15, 00:07
            cztrwtek napisał(a):

            > Trzeba dzieci naprodukować, żeby homozwiązki mogły adoptować i robić haremy dla
            > pedofilów.

            Pedofile mają swobodny dostęp do dzieci ucząc w szkołach religii katolickiej. Teraz chcą mieć też taki dostęp do dzieci w przedszkolach. Przyjdzie czas i na żłobki.

            S.
    • yoma Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 13.03.15, 12:58
      No i kretyński spam. Gdzie jest moderator?
      • opornik4 Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 14.03.15, 03:41
        yoma napisała:

        > No i kretyński spam. Gdzie jest moderator?

        Podaj link posta, co do którego masz zastrzeżenie, proszę. Ja nie widzę wpisu, który by łamał regulamin, ale nie jestem w stanie trafnie ocenić wszystkiego.
        • yoma Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 14.03.15, 10:07
          Trzy posty nad tym, Ludka75. Sorry, telefonem trudno się linkuje.
          • matylda1001 Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 14.03.15, 13:04
            No to spróbuję pomóc:
            forum.gazeta.pl/forum/w,29,156854733,156939920,Re_Urodzila_dziecko_swojemu_synowi.html
            Ordynarna reklama sprzedawców wózków inwalidzkich.
            Ja też czekam na to, że nasza Pani Moderator stanie na wysokości zadania.
            • yoma Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 14.03.15, 13:35
              Niestety obawiam się, że pani moderator czerpie tutaj radość z nieszczęścia bliźniego swego, jakoby występujące w tekście dziecko z in vitro jeździło na wózku. I ta radość powoduje jej ślepotę na ordynarną reklamę.

              Co byłoby potwierdzeniem tezy Karkowiaka, że poglądy mogą przeszkadzać w moderacji. Ale to nie ten wątek.
            • opornik4 Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 14.03.15, 21:04
              matylda1001 napisała:

              > No to spróbuję pomóc:

              Dziękuję - umknęło mi to wcześniej, już usunęłam.
              • yoma Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 14.03.15, 21:50
                No to usuńże jeszcze całą gałązkę wątku albo przynajmniej odpowiedź Varshaviaca, bo tak to w cytacie spam nadal wisi.
                • opornik4 Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 14.03.15, 22:33
                  Chyba już. Jeszcze raz - dzięki. :)

                  PS: Nie umiem usuwać całej gałązki wątku. :(
                  • snajper55 Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 14.03.15, 22:54
                    opornik4 napisała:

                    > Chyba już. Jeszcze raz - dzięki. :)
                    >
                    > PS: Nie umiem usuwać całej gałązki wątku. :(

                    Odhaczasz kwadracik opisany "Operacja na całej gałęzi" i wtedy usuwane są wszystkie posty leżące w drzewku w gałęzi, której korzeniem jest wskazany wpis. Choć trzeba uważać, bo potrafi zniknąć zbyt dużo.

                    S.
                    • yoma Re: Urodziła dziecko swojemu synowi 15.03.15, 11:37
                      Albo na spokojnie po jednym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka