Dodaj do ulubionych

==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne==

IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.04, 00:04
Z Gaz. Wyborczej z 28.09.2004:
"...Osoby duchowne zajmujące się filozofią potrafią mieć poglądy niezgodne z
oficjalną linią Kościoła. Podczas panelu o współczesnych dylematach moralnych
ksiądz prof. Andrzej Szostek był zdecydowanym zwolennikiem udzielenia parom
homoseksualnym prawa do adopcji. Jeśli osierocone dziecko miałoby dzięki tej
adopcji mieć kochający dom - mówił - i jeśli byłby to jedyny dom, jaki to
dziecko by przygarnął, nie ma wątpliwości, że byłoby to najsłuszniejsze,
najbardziej etyczne rozwiązanie."

No proszę, nawet księża mogą mysleć normalnie i logicznie. A tu dookoła tyle
ciemnogrodu...
Obserwuj wątek
    • kate_82 Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 06.10.04, 01:15
      Gość portalu: Pomidor napisał(a):

      > Z Gaz. Wyborczej z 28.09.2004:
      > "...Osoby duchowne zajmujące się filozofią potrafią mieć poglądy niezgodne z
      > oficjalną linią Kościoła. Podczas panelu o współczesnych dylematach moralnych
      > ksiądz prof. Andrzej Szostek był zdecydowanym zwolennikiem udzielenia parom
      > homoseksualnym prawa do adopcji. Jeśli osierocone dziecko miałoby dzięki tej
      > adopcji mieć kochający dom - mówił - i jeśli byłby to jedyny dom, jaki to
      > dziecko by przygarnął, nie ma wątpliwości, że byłoby to najsłuszniejsze,
      > najbardziej etyczne rozwiązanie."
      >
      > No proszę, nawet księża mogą mysleć normalnie i logicznie. A tu dookoła tyle
      > ciemnogrodu...

      Jeśli te słowa wypowiedziane zostały rzeczywiście przez jakiegoś kaznodzieję, to chyba się nawrócę)))

      kate
      • pia.ed Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 06.10.04, 01:45
        Duchowni protestanccy czesto wypowiadaja sie w tym tonie, ale NIGDY
        nie slyszalam zeby tak wypowiedzial sie ksiadz katolicki!
        • Gość: 6 Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.04, 05:25
          moim zdaniem stawianie par homo i hetero w tej samej kolejce adopcyjnej jest
          chore ... jezeli im juz dawac to dzieci chore albo duze rodzenstwa- bo te dwie
          kategorie najczesciej w domach dziecka zostaja- reszty i tak nie mozna
          adoptowac bo sa problemy z prawem rodzicielskim- a wlasciwie jego niezbyciem
          sie przez matke- dlatego sierocince sa pelne ...
          • pia.ed Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 07.10.04, 00:03
            Pisanie ze stwianie par homo i hetero jest "chore" tez jest chore!

            Bo jaka jest gwarancja ze para hetero bedzie dziecko kochala wiecej niz para
            np dwoch lesbijek?
            Ze para hetero stworzy dziecku lepszy dom, da wieksze mozliwosci ksztalcenia
            sie niz para homo?

            Czasem adopcja dla pary hetero jest ostatnia rozpaczliwa proba ratowania
            malzenstwa, ktore ma nadzieje ze dziecko rozwiaze wszystkie ich problemy.
            A tu okazuje sie ze nie, bo dziecko placze, jest chore, bo nie jest ich...

            Znam przypadek kiedy para adoptowala dwoch chlopcow z bliskiej rodziny (dzieci
            alkoholikow).
            Jeden z chlopcow sie swietnie rozwijal, drugi nie, i ich nowa matka
            wielokrotnie dawala wszystkim do zrozumienia, ze to dziecko uszkodzone przez
            alkoholizm ojca, a dziecko tez traktowala gorzej.

            Gdyby to bylo jej WLASNE dziecko to byloby inaczej...

            Para hetero nie jest wiec gwarancja na wlasciwe traktowanie dzieci,
            a niestety te z domu dziecka rzadko sa bezproblemowe.
            • Gość: Kathy Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.04, 21:18
              Dzieci z domów dziecka potrzebują miłości i rodziny. Nie można wartościować na
              lepszych-helero i gorszych-homo rodziców.
              Lepszy jest pełen ciepła dom rodzinny, niż najlepszy dom dziecka. Popieram
              przedmówcę - w parach heteroseksualnych również mogą się zdazyć "pomyłki
              adopcyjne". Nie można mówić o gorszych i lepszych rodzicach... rodzice są albo
              ich nie ma.
              A wszyscy, którzy chcą w taki ...hmm...chory sposób wartościować- powinni
              zapozać się z historią pewnego eksperymentu - w którym jeden z 2ch
              braci "wychowywany był na dziewczynkę".
              Próba sie niepowiodła.
              Chłopak po latach cierpień-udawania dziewczyny, nie tylko wrócił do pierwotnej
              płci, ale ...niestety jako dorosły człowiek, z przyczyn natury emocjonalnej
              popełnił samobójstwo.
              Wychowanie - to nie wszystko, rodzina nie zmieni seksualności dziecka - może
              tylko wspomagać jego rozwój.
              • Gość: szary czlowiek Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 20:18
                A wiecie co mnie najbardziej rozpier... ?? To ze np na wczorajszej religi
                ksiadz przyczepil sie do par homo , a jak mu gnojowi zwrocilem uwage to kazal
                mi sie zamknac . Pozniej doczepil sie ze rodzina nie moze skladac sie tylko z
                meza i zony , ze musza byc dzieci . Nie ma prawa sie wypowiadac , nigdy nie
                mial dzieci i nie wie jak to jest , trzeba je wykarmic , ubrac itd . Najlepszym
                wyjsciem jest akceptacja par homosexualne i nadanie im prawa adopcji gdyz
                lepsze to niz nic .
                • Gość: zwykly czlowiek Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.home.cgocable.net 14.10.04, 02:15
                  Do szarego czlowieka. Twoj komentarz jest po prostu glupi. Ma prawo sie
                  wypowiadac nawet jak sam nie ma dzieci, zadasz praw dla homo a odbierasz prawo
                  komentowania ksiezom? Z taka logika nie kupisz nawet paczki papierosow w
                  kiosku.
                  • Gość: roy Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.pl / 213.199.233.* 14.10.04, 14:42
                    Księża nie zawsze mowią to co myślą i nie zawsze myślą to co mowią
                    • Gość: da Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: 80.51.246.* 11.11.04, 09:44
                      A wiele osób nie myśli, co mówi.
              • Gość: Pawlik Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.bielsko.dialog.net.pl 13.10.04, 11:21
                > Dzieci z domów dziecka potrzebują miłości i rodziny.
                > Nie można wartościować na
                > lepszych-helero i gorszych-homo rodziców.

                W naturze nie ma czegoś takiego jak homo-rodzice. Zadanie płodzenia i
                wychowywania dzieci Bóg powierzył mężczyźnie i kobiecie, a nie dwóm mężczyznom,
                czy dwóm kobietom. Zamiast uznać oczywistość tych faktów, niektórzy postępują
                wbrew naturalnemu porządkowi. Prawo nie powinno jednak promować skrzywionego
                myślenia, ale poprawne.
                • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 13.10.04, 16:33
                  ja bym na twoim miejscu nie był taki pewnien, że myślę poprawnie.
                  • Gość: toffi@netvisao.pt Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.netvisao.pt 14.10.04, 01:16
                    Masz racje Blinski, a w ogóle co to za glupota. Przeciez kochamy dzieci bez
                    wzgledu na orientacje seksualna!
                • Gość: camel Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.dip.t-dialin.net 13.10.04, 20:54
                  to moze zmus prawem, zeby ludzie nie oddawali dzieciakow do sierocincow i zeby
                  nimi si eidealnie opiekowali..
                • Gość: Anna Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.elisa-laajakaista.fi 13.10.04, 21:07
                  W naturze , u zwierzat istnieja przypadki adopcji...
                  I nie ma znaczenia czy adoptuje para hetero, czo homo, czy osoba samotna...
                  Adopcja ma na celu stworzyc dom i rodzine dla osieroconego dziecka.
                  A rodziny sa rozne. Orientacja seksualna nie powinna dyskryminowac czlowieka
                  jako opiekuna. Czym innym jest pedofilia lub choroba psychiczna..
                  Homoseksualista jest tez czlowiekiem, a jego zycie seksualne zajmuje tylko czesc
                  jego zycia, tak samo jak u osoby heteroseksualnej. Adoptujac dziecko chce on
                  stworzyc jemu i sobie rodzine, a nie szkolic/wychowywac sobie przyszlego
                  partnera seksualnego.
                • Gość: Tadeusz Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.dclient.hispeed.ch 14.10.04, 21:39
                  dziekuje za bardzo rozsadna uwage i serdecznie pozdrawiam
                • Gość: Kathy Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.cskmswia.pl 20.10.04, 08:46
                  Nie jest też naturalne porzucanie dziecka przez rodziców, ani bicie go na
                  smierć, ani wyrzucanie noworodków do smieci. ALE TAK JEST!!!
                  Należy przyjąć fakty i znaleźć rozwiązania, a nie bawić się w akademickie
                  dysputy "co by było gdyby", czy "tak nie powinno być"... Równie nienaturalna
                  jest praca w hipermarkecie 12h na dobę za 500 zł do ręki, a także celibat
                  księży (to tak na marginesie...)
            • Gość: Doktor Shivago Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.04, 00:52
              Ale po co? W zasadzie wszyscy są bi i nie ma potrzeby o tym gadać. Seks a
              adopcja to dwa rózne tematy. Święty nie jestem, porno lubię. Nie jestem
              homofobem, mam nawet w tych kręgach kilku znajomych. Orientacja monoseksualna
              nie jest wrodzona, tylko wynika z zahamowań, uprzedzeń i kompleksów, a z tego
              forum wnioskuję, że żyjemy w rzeczywistości amerykańskiej, gdzie są modne
              jedynie "odchyły" seksualne i molestowanie.
              • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 13.10.04, 10:48
                no tak, masz swoją teorię. ale ja w takich sprawach wolę jednak ufać badaczom
                specjalistom, wg. których u lwiej części homoseksualizm jest wrodzony.
                • Gość: McGoo Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.telkab.pl 13.10.04, 20:20
                  Swego czasu badacze twierdzili, ze papierosy sa zdrowe i nic a nic nie szkodza ..
                  • Gość: camel Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.dip.t-dialin.net 13.10.04, 20:55
                    chyba nie doceniasz sily koncernow tytoniowych...


                    camel
                  • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 13.10.04, 23:44
                    owszem, więc nie miałbyś wtedy powodu by im nie wierzyć, bo w końcu się nie
                    znałeś. gdy udowodniono że to nieprawda, również racjonalniej się zachowasz gdy
                    im uwierzysz.
                    tak samo - gdy jednoznacznie zostanie orzeczone, że homoseksualiści nie nadają
                    się na rodziców, to ja też zmienię zdanie.
                    mówienie teraz, że 'ja i tak wiem swoje, geje precz od adopcji' jest mniej
                    więcej tym samym co mówienie 'e tam, co oni tam wiedzą, papierosy nie szkodzą'.
                    • Gość: Marysia Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.fbx.proxad.net 14.10.04, 11:00
                      Jedno mnie zastanawia w tej dyskusji. Z tego co wiem wiele par hetero czeka na
                      adopcje dzieci - i po prostu ich adoptowac nie moga. Para homo nie jest gorsza
                      ze wzgledow religijnych, moralnych etc.(to jawna bzdura) tylko dlatego ze
                      lepiej aby dziecko mialo kontakt z dwoma osobami roznej plci -ktore inaczej sie
                      z nim bawia, inaczej reaguja etc. niz tej samej (mowiac bardziej obrazowo jesli
                      ktos moze jesc jablka i gruszki to dlaczego ma jesc tylko gruszki).Pewnie to
                      prawda malo popularna - nie wiem czy osoby uczestniczace w dyskusji maja swoje
                      domy i dzieci - ale tak po prostu jest. Oczywiscie, ze wyjsciem bylaby adopcja
                      dzieci ktorych inni adopotowac nie chca - za duze, chore etc. - tylko ze
                      zostaloby to potraktowane jako dyskryminacja.
                      Przestanmy rowniez homoseksualistow idealizowac - to tacy sami ludzie jaki inni
                      jedni dobrzy drudzy zli, jedni tolerancyjni inni nie. Mieszkam we Francji gdzie
                      czesto wypowiadaja sie w talk-showach. Jedni mowia o adopcji w sposob
                      odpowiedzialny, inni w tonie -"bo mnie sie nalezy" jest to rownie denerwujace
                      jak dziewczyny mowiace "zrobie se dziecko i bede se je miala" ale jakis tam
                      facet, ojciec po co.Zyjemy niestety w spoleczenstwie gdzie kazda indywidualna
                      potrzeba musi byc zaspokojona - a czy jest to odpowiedzialne czy nie - i czy
                      naprawde chodzi tu o dobro dziecka nie ma znaczenia.
                      I ostatnia reflekcja: w Stanach w pewnym momencie najlatwiej dostac bylo
                      stanowisko profesora na uniwersytecie czarnoskorym homoseksualistom- ich
                      kompetencje mialy mniejsze znaczenie. Gdybysmy byli pewni ze nie damy sie
                      zwariowac, ze bedziemy oceniac czlowieka nie jego kolor skory czy orientacje
                      seksualna -ale za to kim jest i jaki jest -ale czy bedziemy potafili.Ciekawa
                      jestem gdyby to prawo weszlo ile razy para homo przewazylaby nad hetero - tylko
                      dlatego ze nalezy byc swiatlym i tolerancyjnym, a nie dlatego ze beda lepszymi
                      rodzicami. No ale moze przesadzam.
                      • Gość: nawrocony Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: 195.244.141.* 14.10.04, 11:18
                        czesc marysiu!
                        oczywiscie, ze sie z Toba zgadzam, ze nie nalezy idealizowac homoseksualistow.
                        nie sadze jednak, abyt tutaj w tej dyskusji, ci co sa za. mowili, ze geje
                        powinni byc traktowani lepiej jesli chodzi o adopcje.
                        w ogole to poprostu byc traktowani tak samo!

                        i jak wiele osob wczesniej pisalo,
                        to jest juz kwestia indywidualna,
                        nie mozna uogolniac. sa generalnie ludzie lepsi i gorsi (pod roznymi katami -
                        chociazby ich stosunkow do sasiada, czy zwierzat) - obojetnie jakiej rasy,
                        wyznania, pochodzenia! tak wiec, pojecie NORMALNOSC - to jest generalizowanie,
                        niestety.

                        tak jak zwyklym parom, ktore chca adoptowac dziecko, nie zawsze sie im udaje,
                        podobnie gejom, a moze i powinna byc troche i zaostrzona ich kwalifikacja do
                        adpocji, chociazby z tego powodu, ze
                        do tej pory, ich zwiazki, zazwyczaj trwaja krocej, niz osob hetero.

                        wiadomo, jak z kazdym prawem, musi byc jakies zabezpieczenie, w tym wypadku
                        chodzi o dobra dziecka!
                        • Gość: Marysia Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.fbx.proxad.net 14.10.04, 14:22
                          No wlasnie. Tylko nadal upieram sie,ze jesli mowimy naprawde o dobru dziecka -
                          to kazde dziecko ma prawo miec mame i tate. Natomiast jesli nie moze miec mamy
                          i taty -to oczywiscie, lepiej by zostalo adoptowane przez pare homoseksualna
                          niz mieszkalo w domu dziecka. Oznaczloby to jednak, ze homoseksualisci mogliby
                          adopotowac tylko
                          dzieci, ktore nie znajduja domu u par hetero. Ale czy rzeczywiscie o to parom
                          homo chodzi? Z punktu widzenia dobra dziecka tak to powinno wygladac( i wtedy
                          rzeczywiscie sprawdza sie piekne slowa ksiedza od ktorych zaczela sie cala
                          dyskusja). Tylko, ze dyskusja tak naprawde nie toczy sie w okol dobra dziecka,
                          tylko wokol cierpienia par homoseksualnych, ktore miec go nie moga. Cierpienie
                          to jest prawdziwe i godne szacunku - tylko nie mylmy pojec. Potem cala sprawa
                          skonczy sie w ten sposob, ze do adopcji dzieci "adoptowalnych" bedzie iles tam
                          wiecej osob - a dla tych ktorych nikt adoptowac nie chce nadal nie bedzie
                          nikogo.
                          • Gość: nawrocony Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: 195.244.141.* 14.10.04, 15:49
                            Gość portalu: Marysia napisał(a):

                            > No wlasnie. Tylko nadal upieram sie,ze jesli mowimy naprawde o dobru dziecka -
                            > to kazde dziecko ma prawo miec mame i tate. Natomiast jesli nie moze miec mamy
                            > i taty -to oczywiscie, lepiej by zostalo adoptowane przez pare homoseksualna
                            > niz mieszkalo w domu dziecka. Oznaczloby to jednak, ze homoseksualisci mogliby
                            > adopotowac tylko
                            > dzieci, ktore nie znajduja domu u par hetero.

                            Pewnie, ze sie zgadzam, ze pary kobieta/mezczyzna powinny miec pierwsze prawo
                            do adopcji.

                            Ale czy rzeczywiscie o to parom
                            > homo chodzi?

                            roznym parom o rozne rzeczy chodzi (homo czy hetero) i to powinno byc ustalone
                            przed adopcja,
                            Bo to ze byloby samo prawa do adopcji, nie gwarantuje przeciez jej otrzymania.

                            > Potem cala sprawa skonczy sie w ten sposob, ze do adopcji dzieci
                            "adoptowalnych" bedzie iles tam
                            > wiecej osob - a dla tych ktorych nikt adoptowac nie chce nadal nie bedzie
                            > nikogo.

                            Nie wiem, w jaki sposob chociazby w tej chwilo odbywa sie owa "seleckja do
                            adopcji" wiec nie moge nic powiedziec, moze dzieci najbardziej poszkodowane maja
                            pierwszenstwo, a moze te najzdolniejsze, naj cos tam..... brzmi to moze
                            strasznie, ja poprostu nie wiem.

                            wiem jednak jedno, ze jesli mozna zagwarantowac im kochajacy dom, to nie powinno
                            im sie tego odbierac. obejtnie na wyznanie/rase etc. i nawet jesli bedzie to
                            bedzie dwoch rodzicieli czy rodzicielek, to jestem pewiem, ze jest mozliwosc, ze
                            stworza kochajacy dom!

                            Chociaz juz sobie wyobrazam, gdyby para czarnoskora o obywatelstwie polskim
                            chciala zaadoptowac biale POLSKIE ...... dziecko!!!

                            • Gość: Marysia Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.fbx.proxad.net 14.10.04, 18:03
                              Ostatnia Twoja dygresja jest dosc zabawna i chyba trafna - choc adopcja w druga
                              strone(biala para i czarne dziecko) nikogo, przynajmniej we Francji nie razi.
                              Stwierdzenie "nie wiem czy ot to im chodzi" nie mialo w sobie nic
                              pejoratywnego.Z wypowiedzi ktore moglam uslyszec tu i tam wynikalo, ze marzy im
                              sie po prostu zwykla rodzina z niemowlakiem a nie koniecznie z dzieckiem
                              paroletnim czy chorym. Ja to pragnienie rozumiem tylko, ze nie chodzi w nim o
                              dobro dziecka (ale podkreslam to nie jest tylko kwestia homoseksualizmu ale
                              calej rodziny - za rownie nieodpowiedzialne uwazam postepowanie kobiet, ktore
                              nie z przyczyn zyciowych ale po prostu "z zalozenia" uznaja, ze same beda
                              wychowywac dziecko, bo im mezczyzna do niczego nie jest potrzebny - im moze nie
                              ale dziecku tak)
                              .
                            • Gość: Marysia Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.fbx.proxad.net 14.10.04, 18:38
                              Ostatnia Twoja dygresja jest dosc przewrotna i chyba trafna - choc adopcja w
                              druga strone(biala para i czarne dziecko) nikogo, przynajmniej we Francji, nie
                              razi.
                              Stwierdzenie "nie wiem czy o to im chodzi" nie mialo w sobie nic
                              pejoratywnego.Z wypowiedzi ktore moglam uslyszec tu i tam wynikalo, ze wielu z
                              nich marzy sie po prostu rodzina z niemowlakiem a nie koniecznie z dzieckiem
                              paroletnim czy chorym. Ja to pragnienie rozumiem tylko, ze nie chodzi w nim o
                              dobro dziecka (ale podkreslam to nie jest tylko kwestia homoseksualizmu lecz
                              rodziny "w ogole"- za rownie nieodpowiedzialne uwazam postepowanie kobiet,
                              ktore nie z przyczyn zyciowych ale po prostu "z zalozenia" uznaja, ze same beda
                              wychowywac dziecko, bo im mezczyzna do niczego nie jest potrzebny - im moze nie
                              ale dziecku tak)
                              Ja rowniez nie wiem jakie sa kryteria adopcji, ale wiem, ze dziecko, ktorego
                              nikt nie chce adoptowac adoptowane nie zostanie.A z tego co wiem do tych, ktore
                              adopotowac sie chce stoi kolejka.
                              Co mnie niepokoi w calej tej dyskucji (ogolnej nie naszej). Czesto osoby
                              wypowiadajace sie maja rozne piekne idee, ale nie wiele wiedza o dzieciach i
                              rodzinie. Dam przklad mojej pani profesor - bardzo zreszta zacnej i milej
                              osoby. Bardzo wiele sie w tej sprawie wypowiada - ale sama jest calkowicie
                              poswiecona karierze naukowej i dzieci widuje tylko z daleka u znajomych. Mysle,
                              ze nie jest to jedyny przypadek. Ona oczywiscie nie widzi problemu dlaczego
                              niemowle nie mialoby zostac zaadoptowane przez pare homo - w ramach
                              rownosci.Nie uznaje argumentu, ze kobieta i mezczyzna wnosza w zycie dziecka
                              inne wartosci, zachowania, sposob bycia. Bo teraz jest troche taka moda w
                              ramach "politycznej poprawnosci" - wszyscy jestesmy tacy sami, kazdy moze
                              wypelnic funkcje innego itp. Zdrowy rozsadek albo zostaje w kacie, albo zaraz
                              wrzuca sie go do worka o nazwie "ciemnogrod" czy "nietolerancja". Ale przeciez
                              w tym wszystkim nie chodzi o rownouprawnienie, ale o dobro dziecka.
                              Mysle, ze problem tej dyskusji wlasnie na tym polega. Brakuje precyzji. O czy
                              mowimy. O adopcji dzieci, ktore nie moga znalezc domu u par hetero? Argument
                              domu dziecka -sensowny. O adopcji zdrowych niemowlat? (brzmi okropnie)-
                              argument o domu dziecka bez sensu - i tak jest po nie kolejka (znow brzmi
                              okropnie)Itp, itd. Ale mysle, ze ta dyskusja jest tak ogolna dlatego, ze
                              zwolennicy i przeciwnicy adopcji przenosza ja bezwiednie na teren walki
                              z "homofobia" a nie mertorycznej refleksji nad tym jak pomoc dzieciom, ktore
                              domu nie maja.
                              • Gość: nawrocony Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: 195.244.141.* 15.10.04, 14:01
                                > Ostatnia Twoja dygresja jest dosc przewrotna i chyba trafna - choc adopcja w
                                > druga strone(biala para i czarne dziecko) nikogo, przynajmniej we Francji, nie
                                > razi.

                                wiem, wiem ze na zachodzie nikogo nie razi, w niektorych krajach latwiej jest
                                zaadoptowac dziecko z chin niz z wlasnego, ale to w wiekszosci dlatego, ze sa
                                stawiane pewne kryteria, jak chociazby wiek przyszlych rodzicow.

                                mozna sie dlugo zastanawiac czy akurat wiek powiniec grac duza role, lepsi chyba
                                dziadkowie niz dom dziecka ..(?)

                                Zgadzam sie z toba w wielu miejscach, wlasciwie to nie widze nawet 'kosci' nie
                                zgody. Wiem, ze tutaj wiecej czasu, poswieca sie samemu zjawisku 'homo'
                                a nie problemowi adopcji, ale tak na razie jest, dopoki nie bedzie nam
                                'wiekszosci' obojetne kto jest z kim etc.

                                Wczoraj, 'zabila' mnie jedna wypowiedz mojej przyjaciolki z pracy lesbijki - z
                                ktora nie zgadzam sie w wielu miejscach, bo jest czasami ekstremistka.
                                Antyemigracja, Kara smierci, opodatkowanie zebrakow... etc ale to tylko na
                                marginesie.
                                wiec powiedziala, nikt nie adoptuje z powodu dobra dziecka, tylko dla wlasnych
                                potrzeb, np. kobiety dla potrzeby spelnienia sie jako matki etc.

                                yhM, a ja bylem taki naiwny i wierzylem w czysty altruizm!
                                i oczywiscie mowie ogolnie o adpocji, a nie tylko dla par homo.

                                Mozna sie pewnie dlugo zastanawiac, czy lepiej usunac dziecko (aborcja) co sie
                                dzieje czesto w chinach jesli to dziewczynki, czy poprostu je dac do adopcji,
                                obojetnie jakiej rasie, wyznaniu, homo/hetero etc.


                                Dla mnie odpowiedz wydaje sie jasna!


                                na zachodzie, jesli pary homo nie moga zaadoptowac legalnie, czesto uciekaja sie
                                do adpocji dzieci z innych biedniejszych krajow, czasami pewnie ratujac im zycie
                • Gość: niniel Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: 195.205.228.* 14.10.04, 17:04
                  Czytaj dokładniej, on pisze o "monoseksualnych" nie "homoseksualnych"
                  • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 14.10.04, 18:24
                    przyjąłem, że słowo 'monoseksualny' pomyliło mu isę z 'homoseksualny', bo o ile
                    mi wiadomo nie ma czegos takiego jak orientacja monoseksualna:)
            • Gość: obojetny Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.home.cgocable.net 14.10.04, 02:09
              Mowiac, ze para "hetero" nie jest gwarancja dajesz do zrozumienia ze tylko
              para "homo" moze dac gwarancje. To po prostu brednie. Statystycznie, ile %
              par "homo" adoptowalo dzieci a ile % "hetero", porownania mozna robic tylko
              wtedy gdy grupy poddane testowi sa w pzyblizeniu rowne. Zobaczymy jaka bedzie
              zdrowa sytuacja kiedy liczba rodzin "homo" z adoptowanymi dziecmi bedzie
              prownywalna ilosciowo do tak zwanych "normalych" rodzin. Czy nikt tego ciebie
              nie uczyl?
            • Gość: ewa Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.10.04, 15:04
              dziecko musi poznać zdrową, normalną miłość a nie z góry skazane na chorą. Nie
              będzie miało pojęcia, że jest chore tak jak homoseksualiści nie mają pojęcia,
              że są chorzy. Homoseksualiści są jak alkoholicy.
              • Gość: nawrocony Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: 195.244.141.* 14.10.04, 15:25
                Gość portalu: ewa napisał(a):

                > dziecko musi poznać zdrową, normalną miłość a nie z góry skazane na chorą. Nie
                > będzie miało pojęcia, że jest chore tak jak homoseksualiści nie mają pojęcia,
                > że są chorzy. Homoseksualiści są jak alkoholicy.


                A skad Pani doktor Ewa ma takie przeslanki, ze homoseksualisci sa jak alkoholicy?
                Czy objawy sa podobne u pani (meza i chlopaka) jak sie napoji alkoholem?
                to przykre ;)
          • Gość: tempus Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 22:24
            Gość portalu: 6 napisał(a):

            > moim zdaniem stawianie par homo i hetero w tej samej kolejce adopcyjnej jest
            > chore ... jezeli im juz dawac to dzieci chore albo duze rodzenstwa- bo te
            dwie
            > kategorie najczesciej w domach dziecka zostaja- reszty i tak nie mozna
            > adoptowac bo sa problemy z prawem rodzicielskim- a wlasciwie jego niezbyciem
            > sie przez matke- dlatego sierocince sa pelne ...

            Nie zauważyłem żeby ktoś stawiał na równi pary hetero i homo w kolejce
            adopcyjnej. Chodzi o wyższość homo na domami dziecka.
            • Gość: slask Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.10.04, 18:09
              Niech zboki sami se zrobią dziecko do macania .Jak takie dziecko ma np. jeść z
              tatuśami przy stole jak co chwilę któryś po upojnej nocy nie może utrzymać
              zwieraczy.
              • Gość: sebi Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.intelink.pl 12.10.04, 22:40
                O!Widzę, że ktoś wyniósł ciekawe doświadczenia z domu rodzinnego...Macał Cię
                tatuś i teraz masz złe wspomnienia? A może zwieracz do tej pory nie trzyma? A
                wiesz matołku, że pedofilia ma tyle samo wspólnego z homoseksualizmem, co z
                heteroseksualizmem?
                • Gość: . Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.acn.waw.pl 14.10.04, 22:10
                  Gość portalu: sebi napisał(a):

                  > O!Widzę, że ktoś wyniósł ciekawe doświadczenia z domu rodzinnego...Macał Cię
                  > tatuś i teraz masz złe wspomnienia? A może zwieracz do tej pory nie trzyma? A
                  > wiesz matołku, że pedofilia ma tyle samo wspólnego z homoseksualizmem, co z
                  > heteroseksualizmem?



                  Powiedz to madralo, bylym chorzystom z choru Krollopa z ktorych wielu z trudem
                  wyrwalo sie z pederastii.
                  P.S.Krollop to pedofil czy homoseksualista ?
                  • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 15.10.04, 00:05
                    krollop to homopedofil, tzn. tylko mali i tylko chłopcy. jednym słowem -
                    skurwysyn (choć gdyby to dotyczyło dziewczynek też by nim był oczywiście)
            • Gość: kobieta Re: ==Do Tempus (a ? ) IP: 213.25.11.* 13.10.04, 15:59
              Nie zgadzam sie, że wychowywanie przez parę homo jest lepsze niż wychowanie w
              domu dziecka. Jestem matką nastolatków,nie wyobrażam sobie, żeby 14 - 15 latek
              misł siłę psychiczną tłumaczyć rowieśnikom , że tatuś i mamusia bardzo go
              kochają, a to że są tej samej płci to nic nieznacząca drobnostka !!!
              chcecie młodych, zaszczutych przez środowisko rówieśnicze samobójców - to
              prosze dawać "sierotki" wszystkim odmieńcom i tylko trochę poczekać.
              • blinski Re: ==Do Tempus (a ? ) 13.10.04, 16:34
                co innego sam ideał adopcji, a co innego odniesienie tego do dzisiejszej
                sytuacji (w polsce).
                • Gość: ZZZ Re: ==Do Tempus (a ? ) IP: 208.253.130.* 13.10.04, 20:49
                  > co innego sam ideał adopcji, a co innego odniesienie tego do dzisiejszej
                  > sytuacji (w polsce).

                  To walnales jak lysy grzywka o parapet.

                  ona ma racje, przec co dziecko ma przechodzic majac pedalow za rodzicow?

                  Ideal adocji? a co to takiego? A co ma do tego sytuacja (w polsce)?

                  zaadoptuj sobie pieska, nie dziecko.
                  • Gość: camel Re: ==Do Tempus (a ? ) IP: *.dip.t-dialin.net 13.10.04, 20:58
                    > ona ma racje, przec co dziecko ma przechodzic majac pedalow za rodzicow?


                    a ile dzieci "absolwentow" domow dziecka ma spokojne zycie i zapewniona
                    przyszlosc?
                  • blinski Re: ==Do Tempus (a ? ) 13.10.04, 23:48
                    a to ma, że gdy mówimy o ideale, to społeczeństwo jest już na tyle wyedukowane
                    że dziecko wychowywane przez parę homoseksualną przez nic nie będzie
                    przechodzić, bo nikt nie będzie uznawał tego za dziwne.
                    gdy mówimy o sytuacji w polsce teraz, to jednak z dużym prawdopodobieństwem nie
                    uchroniono by takiego dziecka przed przykrościami.
                    teraz rozumiesz?
                    • llukiz ideał? 19.10.04, 16:23
                      A ja jako dziecko nie chciałbym w wieku 15 lat patrzeć jak mnie wychowuje dwóch
                      chomoseksualistów. Wolał bym chyba dom dziecka... (albo dwie lezbijki :-) )
                      • blinski Re: ideał? 19.10.04, 16:40
                        chomoseksualiści? czy to ma coś wspólnego z chomikami:))?
              • Gość: camel kobieto.... IP: *.dip.t-dialin.net 13.10.04, 20:57
                a to znaczy, ze problem nie tkwi w 2 tatusiacz czy 2 mamusiach, tylko w
                spoleczenstwie,ktore by dzieciaka zaszczulo.. no i sprawa sie wyjasnie. Pamiets
                ktos jeszcze "Moralnosc pani Dulskiej"..?
              • Gość: tolerancyjny Re: ==do kobiety IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 08:57
                Wydaje mi się, że przez osoby takie jak Pani polskie społeczeństwo pozostaje
                wciąż zacofane, nietolerancyjne i właśnie zaszczute (jak to Pani ujęła). Proszę
                się zastanowić nad tym, co Pani pisze i obiektywnie podejść do samej siebie.
                Może Pani też w jakiś sposób jest "odmieńcem"? (bardzo zaszczute słowo).
              • Gość: niniel Re: ==Do Tempus (a ? ) IP: 195.205.228.* 14.10.04, 17:08
                To niestety problem z naszym społeczeństwem, niez homoseksualizmem.
          • Gość: Maga Ludzie, zastanówcie się, co gadacie!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 11:00
            Chcielibycie mieć dwóch ojców? Co to za model do naśladowania? Przeciez
            dzieciak wychowany w takiej rodzinie nigdy nie zbuduje normalnej relacji z
            osobą przeciwnej płci!
            To dla mnie zaprzeczenie sensu łączenia się w pary, i z kościołem nie ma nic
            wspólnego. Społeczna dewiacja - nie mówię o związkach homoseksualnych, bo nie
            mam nic przeciwko - tylko o powierzaniu im dzieci.
            Dotyczy to zarówno par męskich, jak i żeńskich. Niech robią, na co mają ochotę,
            dziedziczą po sobie, mieszkają, nawet wspólnie się rozliczają, ale, na miłość
            boską, nie powierzajmy im wychowywania dzieci!
            • blinski Re: Ludzie, zastanówcie się, co gadacie!! 14.10.04, 11:41
              już mówiłem, orzekanie o konsekwencjach życia w takiej rodzinie niech
              wypowiadają się specjaliści. nie można bazować na domysłach.
            • Gość: niniel Re: Ludzie, zastanówcie się, co gadacie!! IP: 195.205.228.* 14.10.04, 17:11
              Rozumiem, ze dom dziecka to wspanialszy model do naśladowania... a najlepiej
              odebrać dzieci samotnym matkom i ojcom . Po takim przykładzie dziecko nigdy nie
              będzie umiało stworzyć związku!
        • Gość: limba Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.04, 22:54
          ks. prof.A. Szostek powiedział to w kontekście, gdyby nie było innego wyjścia.
          Dając do zrozumienia, że gdyby był wybór to należało by dokonać tego wyboru
          właściwie.
        • Gość: m.k. TERAPIA HOMOSEKSUALIZMU www.peoplecanchange.com IP: *.strong / *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 18:20
          Homoseksualizm jest zaburzeniem, które można leczyć. Strona, którą podałem
          www.peoplecanchange.com jest prowadzona przez byłych homoseksualistów i opisuje
          sposób terapii, przedstawia badania naukowe. Na całym świecie jest coraz więcej
          organizacji pomagających ludziom wyjść z homoseksualizmu. W Polsce prężnie
          działa POMOC2002 www.pomoc2002.org Więcej linków można znależć na
          www.homoseksualizm.abc.pl SAM ZNAM LUDZI, KTÓRZY WYSZLI Z HOMOSEKSUALIZMU I SĄ
          W PEŁNI HETEROSEKSUALNI. Pozdrawiam!
          • blinski Re: TERAPIA HOMOSEKSUALIZMU www.peoplecanchange.c 14.10.04, 18:29
            oczywiście, gsyby nie takie organizacje to wielu homoseksualistów u których
            homoseksualizm jest nabyty nigdy nie wyleczyłoby się. całym sercem wspieram
            takie organizacje - wielu gejów (bo homoseksualizm nabyty dotyczy raczej
            mężczyzn) można w ten sposób uratować przed np. samookaleczaniem czy nawet
            samobójstwami.
            ale my rozmawiamy raczej o szczęśliwych parach homoseksualnych
            niepotrzebujących leczenia.
          • Gość: :) Re: TERAPIA HOMOSEKSUALIZMU www.peoplecanchange.c IP: *.dip.t-dialin.net 14.10.04, 20:20
            tak, to samo dotyczy heteroseksulizmu. Mozna przerobic na homoseksualizm.


            :)
      • danzig74 Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 12.10.04, 18:53
        a co ma kaznodzieja do wiary?
      • Gość: Piotr Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: 62.233.169.* 12.10.04, 20:01
        Wtedy "nawrocisz sie" na cos, w czym GW zajmie miejsce Biblii - cos, co poza
        lamami GW nie istnieje.
      • Gość: nawrocony Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.home.cgocable.net 14.10.04, 02:00
        Czy ty wierzysz w ksiedza czy w Boga? To ze taki czy inny ksiadz robi cos co
        nam sie moze nie bardzo podobac to czy jest to powod zeby przestac wierzyc w
        Boga? Ta logika jest swiadectwem ubostwa myslenia.
    • Gość: Retus Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.lodz.dialog.net.pl 09.10.04, 00:25
      Pomyślcie też o jeszcze jednym aspekcie: często jako agrument za zakazem
      adopcji przez parę homo wysuwany jest argument, że nadal nie będzie jednego z
      rodziców, odpowiednio ojca albo matki. Ale przecież akceptujemy istnienie
      samotnych rodziców, wychowujących swoje dziecko (gdy wspólmałżonek odszedł,
      umarł albo nigdy go nie było). Takich ludzi potrafimy nawet społecznie chwalić
      za odwagę i konieczność życia z bądź co bądź nielekkim brzemieniem. Nikomu
      nawet do głowy nie przyjdzie odbieranie im dzieci, jako że rodzina z jednym
      rodzicem jest stricte dysfunkcyjna, prawda?
      • pia.ed Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 11.10.04, 20:33
        Szczegolnie jesli "rodzic" jest MEZCZYZNA! Wtedy go sie chwali pod niebiosy.
        Znam te sprawe ze Szwecji gdzie przyznawanie dzieci mezczyznie jest normalne,
        szczegolnie ze kobiety robiace kariera same sie na to zgadzaja.
        Uwazaja, ze one nie maja wystarczajaco czasu dla dziecka i dla jego dobra
        zabieraja go tylko na weekend, na jakies duze swieto i na miesiac urlopu.

        W kazdym razie, mimo ze mezczyzna jako samotny rodzic jest dosc czesto
        spotykany, to jednak on jest "bohaterem", a nie samotna matka, bo to
        przeciez normalne ze matka opiekuje sie dziecmi, to jej "obowiazek".
      • Gość: ag Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: 80.51.246.* 11.11.04, 10:02
        Gość portalu: Retus napisał(a):
        Nikomu
        > nawet do głowy nie przyjdzie odbieranie im dzieci, jako że rodzina z jednym
        > rodzicem jest stricte dysfunkcyjna, prawda?

        Ale osoba samotna ma ogromne trudności z adopcją! Przyjmuje się, że jaka
        r\odzina naturalna jest, taka jest, o ile nie jest oczywiście zagrożeniem dla
        dziecka, natomiast przy adopcji bardzo dokładnie sie sprawdza, czy rodzina
        spełnia wszystkie wymagania.
    • Gość: Pomidor Mało kto chce adoptować dzieci IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 20:24
      Jest jeszcze taka sprawa, że przecież mało kto chce adoptować dzieci.
      • Gość: camel Re: Mało kto chce adoptować dzieci IP: *.dip.t-dialin.net 11.10.04, 22:35
        ja mysle, ze sporo osob chcialoby adoptowac dzieci, ale w Polsce jest dosc
        pogmatwane prawo adopcyjne.
        Pamietacie niegdys glosna sprawe cyganskiej dziewczynki porzuconej w szpitalu
        przez matke? Nie miala szansy na adopcyjna rodzine, bo nie
        miala "uregulowanego" statusu. Mimo, ze bardzo duzo ludzi chcialo ja adoptowac,
        nie bylo takiej mozliwosci.
        Tu dzieci z "nieuregulowanym" statusem daje sie rodzinom zastepczym. Co
        ciekawe, mimo braku prawa adopcyjnego przez pary homoseksualne, nie ma
        przeciwwskazac co do opieki "zastepczej".
        Obok mnie mieszka para homo i regularnie dostaja listy z zaproszeniem do
        osrodka wychowawczego, gdzie przybywaja dzieci czekajace na rodzine zastepcza.

        camel
        • Gość: ADAM Re: Mało kto chce adoptować dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 16:06
          A to żeście otworzyli PUCHĘ PANDORY !!!!! no, moi państwo...a czy osoba SAMOTNA
          może adoptować dziecko??????????????? -nie !!! lepiej niech gnije w domu
          dziecka.rozmawianie o takich rzeczach to dla mnie jeszcze sajensfikszyn....
          tylko rozcietrzewia HOMOFOBÓW...a to ,ze ksiądz tak powiedział...hm, no cóż ale
          nie było to STANOWISKO KOŚCIOŁA!!!tylko jednego, kaznodziejki...każdy ma własne
          zdanie... a Polsce daleko do państwa prawa, bo ...TO SIĘ NIE OPŁACA !!!!!!
    • Gość: Marynarz Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 12.10.04, 18:12
      Jestem przeciwny adopcji dzieci przez pedałów. Czy wiecie jak będzie się czuło
      dziecko np. gdy pójdzie do szkoły i pani na lekcji powie: Jasiu opisz mi swoich
      rodziców. A Jasiu powie: mój tata jest mężczyzną i moja mama jest mężczyzną. Bo
      moi rodzice proszę pani to dwa pedały.
      Jasiu będzie już miał przechlapane do końca szkoły.
      • Gość: Gustlik Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.wroc.zigzag.pl 12.10.04, 19:16
        Owszem masz racje. Dziecko bedzie mialo przesrane wlasnie przez takich
        homofobow jak ty (i twoje homofobiczne dzieci). Gdyby usunac ze swiata ludzi
        twojego pokroju, Jasiowi nic by sie zlego w szkole nie stalo.

        A poza tym, gdzie ty zyjesz? Leskibjki maja swoje wlasne dzieci od dawna, i
        jakos nie widac zeby z tego powodu komus sie dziala krzywda. Jesli nie liczyc
        butelek z benzyna ktore sasiedzi rzuacaja im na balkon. Ale to jest problem
        sasiadow a nie przyslowiowego Jasia.
        • Gość: Zgryz Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 11:35
          Rozumiem, homo mogą rodzić dzieci
          podobnie jak kobiety lesbjiki, czy biseksualne
        • Gość: McGoo Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.telkab.pl 13.10.04, 20:29
          homofobiczne dzieci - dobre sobie :)))))) - uwazasz ze dzieci nie czuja tego co
          jest dobre, a co zle - dzieci sa przewaznie jeszcze wolne od wplywu propagandy w
          tym i gejowsko libertynskiej ...
          • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 13.10.04, 23:53
            dzieci same z siebie nigdy nie wiedzą co jest dobre, co złe - stąd też dzieci z
            patologicznych rodzin, w których te pojęcia są wykrzywione, często mają z tym
            problemy.
            liberalizm to propaganda zdrowego i tolerancyjnego postępowania. zobacz - w
            których społeczeństwach odsetek ludzi zadowolonych z życia jest najwyższy? w
            katolickich, zamkniętych? nie - tam najwięcej ludzi jest zdołowanych.
            najszczęśliwiej ludziom żyje się w krajach o liberalnej polityce społecznej -
            danii, holandii, szwecji.
            • Gość: toffi Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.netvisao.pt 14.10.04, 01:26
              No tak ale np.Szwecja ma bardzo duzy wskaznik samobójstw. W zasadzie sie
              zgadzam, zdrowie spoleczenstwa zalezy od mentalnosci a nie od dyktowanej
              doktryny.
              • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 14.10.04, 10:37
                ta mentalność skądś się jednak bierze.
      • Gość: Marcin Do Marynarza IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 15:52
        To pewnie jesteś też przeciwny małżeństwom mieszanym? Bo co będzie jak Jasiu
        powie: "Mój tata jest asfaltem / żółtkiem" albo "moja mama jest skośna?".
        Dzieci powtarzają to, co słyszą na ulicy. Jeśli społeczeństwo jest
        homofobiczne / rasistowskie to takie sytuacje będą się zdarzały. Ale
        rozwiązaniem nie jest zakaz adopcji przez pary homo ani zakaz małżeństw
        mieszanych. Rozwiązaniem jest wyleczenie się społeczeństwa z homofobii i
        rasizmu.
        Marynarz napisał(a):

        > Jestem przeciwny adopcji dzieci przez pedałów. Czy wiecie jak będzie się
        czuło
        > dziecko np. gdy pójdzie do szkoły i pani na lekcji powie: Jasiu opisz mi
        swoich
        >
        > rodziców. A Jasiu powie: mój tata jest mężczyzną i moja mama jest mężczyzną.
        Bo
        >
        > moi rodzice proszę pani to dwa pedały.
        > Jasiu będzie już miał przechlapane do końca szkoły.
    • Gość: valhala Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.net 12.10.04, 18:22
      Odkryłem kamień filozoficzny. Wystarczy polubić gejów, lisbijki, islamistów i
      już jestem mądry, rozsądny, tolerancyjny. boże broń mieć jakieś zasady - już
      mieszkasz w ciemnogrodzie.
      • Gość: pawel Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 20:12
        Dokladnie. Ciemnogrod i juz. A jak jescze nie popierasz aborcji to juz w ogole
        kaplica.
        Nie wiem, czy sobie autorzy poprzednich postow zdaje sprawe z istnienia czegos
        takiego jak skrypt zachowan nabywany od rodzicow, pozniej powielany we wlasnym
        zyciu. Tak to juz jest, ze pozniej jestesmy tym, czym nasi rodzice byli, wiec
        nie wiem do kogo ma sie utozsamiac synek majacy dwoch pedalow za mame? tate?
        I jak pozniej ma znalezc dtruga polowke wsrod przedstawicieli plci przeciwnej?
        Problem ten dotyczy rowniez tradycyjnych zwiazkow, matka po swoim rozwodzie
        broni corke przed innymi mezczyznami,; corki alkoholikow bardzo czesto same
        wychodza za maz za alkoholika itp. Nie sa to obiehowe opinie, lecz fakty, ktore
        moga potwierdzic psychiatrzy, o ile czytaja to forum. Osobiscie jestem przeciw,
        zdecydowanie przeciw. Moge byc nazywany przez tych psuedoliberalow byc nazywany
        mieszkancem Ciemnogrodu, a oni jak chca, to moga nawet kopulowac z koza, ich
        wybor, ale adopcji stanowcze nie!
        • Gość: tez Pawel Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 21:48
          no wiesz chyba masz racje!!
          ale nie wiem jkich argumentow dodatkowych mam uzyc, bo jak napisze, ze w takich
          parach moze zaistniec zagroszenie dla zdrowego rozwoju dziecka..to wyjde na
          osobe, ktora uznale homoseksualizm za chorobe...itd itp
        • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 12.10.04, 22:46
          tak, powielanie skryptu zachowań.. to powiedz mi, skąd się biorą homoseksualne
          dzieci, skoro musieli urodzić je heteroseksualiści? w tą stronę to nie działa,
          ale w drugą już musi?
        • Gość: Marcin Do Pawla IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 16:12
          Twoja opinia bazuje na homofobicznym założeniu, że homoseksualizm jest czymś
          złym - porównujesz go np. do alkoholizmu. A tak nie jest. Homoseksualizm jest
          tak samo normalny jak heteroseksualizm, tylko że w mniejszości. Skoro więc obie
          orientacje są tak samo normalne to co złego się stanie, jeśli dziecko wychowane
          przez homoseksualistów też stanie się homoseksualistą? Ale dziedziczenie
          orientacji to mit. Wszyscy dzisiejsi homoseksualiści wychowali się przecież w
          heteroseksualnych rodzinach. I mimo heteroseksualnego wzorca rodziców nie mają
          jakoś problemów z tworzeniem homoseksualnych związków. Dlaczego więc
          heteroseksualista wychowany w homoseksualnej rodzinie miałby mieć problemy z
          utworzeniem heteroseksualnego związku w dorosłym życiu?
          pawel napisał(a):
          > Tak to juz jest, ze pozniej jestesmy tym, czym nasi rodzice byli, wiec
          > nie wiem do kogo ma sie utozsamiac synek majacy dwoch pedalow za mame? tate?
          > I jak pozniej ma znalezc dtruga polowke wsrod przedstawicieli plci przeciwnej?
          > Problem ten dotyczy rowniez tradycyjnych zwiazkow, matka po swoim rozwodzie
          > broni corke przed innymi mezczyznami,; corki alkoholikow bardzo czesto same
          > wychodza za maz za alkoholika itp
        • orion_kr Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 13.10.04, 20:30
          A co w takim razie z rodzicami alkocholikami?sterylizacja?i odebranie dzieci...?Czy moze w takim wypadku zaczniesz mowic o prawie wychowywania dzieci przez rodzonych rodzicow?O innych patologiach w rodzinie nie wspominajac...
        • Gość: taka sobie Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.04, 22:15
          Hmmm. Skrypty kulturowe owszem istnieja, i zgadzam sie ze sa powielane-
          poniewaz gdyby tak nie bylo spoleczenstwo nie mialoby podstawy do
          funkcjonowania. Skoro jest tak jak uwazasz- ze dzieci powielaja schematy
          zachowan rodzicow, to skad sie biora lesbijki i geje??? Czy ktos
          homoseksualista wychowujac sie w srodowisku heteroseksualnym, bo wiekszosc osob
          homoseksualnych wlasnie w takich srodowiskach wyrasta, powiela schematy
          heterykow? NIE. Dlaczego wiec ma to dzialac w odwrotna strone? Wiekszosc
          spoleczenstwa jest heteroseksualna. Nie da sie zamknac dziecka w
          homoseksualnym "getcie" bez mozliwosci kontaktu ze swiatem hetero. beda wiec
          mialy wzorce hetero i homoseksualne. Wszystko zalezy od orientacji. Poza tym
          badania wykazaly, ze odsetek homoseksualnych dzieci wychowanych w rodzinach
          homo jest taki sam jak tych wychowanych w rodzinach hetero. Wzorce nie sa tak
          istotne, wazniejsza sprawe odgrywa biologia. I co wy wszyscy macie z tymi
          mamami i tatusiami w rodzinie homo? Przeciez wtedy jest dwoch ojcow,albo dwie
          mamy. Smutne jest to, ze ludzie nie potrafia wyjsc poza schematyczne myslenie i
          dopuscic do siebie innych mozliwosci poza ich wlasnymi. To nawet nie chodzi o
          tolerancje, ale o otwartosc na drugiego czlowieka i jego osobowosc. Wystarczy
          uznac, ze to nie my jestesmy ci "naj..." i drugi czlowiek tez nie
          jest "naj...". Na poczatek wystarczy uznac, ze jestesmy rowni.
        • Gość: pd Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.fornet.waw.pl / *.fornet.waw.pl 14.10.04, 17:06
          > Nie wiem, czy sobie autorzy poprzednich postow zdaje sprawe z istnienia czegos
          > takiego jak skrypt zachowan nabywany od rodzicow, pozniej powielany we wlasnym
          > zyciu. Tak to juz jest, ze pozniej jestesmy tym, czym nasi rodzice byli,

          taaaak, jasne. a homoseksualiści są z Urana. :P
      • Gość: Marcin Valhala - mylisz pojęcia IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 15:46
        Valhala napisał(a?):
        > Odkryłem kamień filozoficzny. Wystarczy polubić gejów, lisbijki, islamistów i
        > już jestem mądry, rozsądny, tolerancyjny. boże broń mieć jakieś zasady - już
        > mieszkasz w ciemnogrodzie.
        Mylisz pojęcia - akceptacja dla homoseksualizmu lub innej religii nie polega na
        przymusie lubienia, ale na pogodzeniu się z faktem, że wszystkim ludziom (także
        tym, których nie lubimy) powinny przysługiwać równe prawa.
        • Gość: Rychu Re: Valhala - mylisz pojęcia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.04, 15:54
          synku to Ty mylisz pojęcia tolerancji i akceptacji !!!!!!!!!11
        • Gość: kobieta Re:do Marcinka IP: 213.25.11.* 13.10.04, 16:13
          Niestety nie jest to prawda,że wszystkim ludziom przysługują te same prawa.
          Ogólnie w świetle konstytucji itd. tak. Ale jest to ogólnik.
          Weź pod uwagę, ze nasze prawa wynikają z naszych funkcji i obowiązków ,także z
          naszych ról, w tym społecznych ( rodzicielskich też ).
          Prawoa nauczyciela w szkole dla dorosłych sa inne niż jego dorosłego ucznia.
          Prawa dwulatka, który jest obywayelem państwa, takim samym jak jego matka, są
          zupełnie inne i to ona decyduje o tym że malec ma isć spać , albo założyć
          czapkę. I niech tak zostanie!!!!!!

          • Gość: Marcin Re:do Marcinka IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 16:29
            Kobieto!
            Sorry, nie doprecyzowałem. Chodziło mi o prawa człowieka (np. prawo do życia,
            prawo do wolności sumienia i wyznania, prawo do niedyskryminacji z
            jakiegokolwiek względu, prawo do założenia rodziny itp.) a nie o wszystkie
            prawa i uprawnienia (np. prawa rodzica, nauczyciela, policjanta). Na swoje
            usprawiedliwienie mam to, że myślałem iż kontekst praw człowieka jest
            oczywisty. No bo o czym innym tu dyskutujemy? Odsyłam do lektury Europejskiej
            Konwencji Praw Człowieka i Międzynarodowych Paktów Praw (ONZ).
            A przy okazji: czy sugerujesz, że homoseksualista to ktoś niedojrzały?
            Przyjrzyj się postom na tym forum - to raczej wypowiedzi homofobów świadczą o
            infantylizmie (vide komentarze o zwieraczach w poście slazaka).
            kobieta napisał(a):
            > Niestety nie jest to prawda,że wszystkim ludziom przysługują te same prawa.
            > Ogólnie w świetle konstytucji itd. tak. Ale jest to ogólnik.
            > Weź pod uwagę, ze nasze prawa wynikają z naszych funkcji i obowiązków ,także
            z
            > naszych ról, w tym społecznych ( rodzicielskich też ).
            > Prawoa nauczyciela w szkole dla dorosłych sa inne niż jego dorosłego ucznia.
            > Prawa dwulatka, który jest obywayelem państwa, takim samym jak jego matka, są
            > zupełnie inne i to ona decyduje o tym że malec ma isć spać , albo założyć
            > czapkę. I niech tak zostanie!!!!!!
          • Gość: McGoo Re:do Marcinka IP: *.telkab.pl 13.10.04, 20:40
            Zgadzam sie w 200% z kobieta - gdyby wszyscy mieli rowne prawa to nie byloby
            powodu budowac jakichkolwiek hierarchii - poczynajac od zaleznosci
            administracyjnych a konczac na systemach wartosci .. krzyzyk na droge swiatu z
            rownymi prawami dla wszystkich juz gdzies to slyszalem tylko jakos realizacja
            byla nietrafiona
            • Gość: Marcin Re:do Marcinka IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.04, 11:29
              OK, McGoo, niech będzie po twojemu - zgadzam się na nierówność praw, pod
              warunkiem że ja będę miał ich więcej od ciebie. I co ty na to? Wciąż jesteś za
              nierównością?
              Nie wiem czemu homofobi zarzucają nam, przeciwnikom homofobii, jakiś skrajny
              relatywizm. My też mamy hierarchię wartości: równość praw obywatelskich i
              szacunek dla wolności drugiego człowieka są w tej hierarchii na samej górze.

              McGoo napisał(a):
              > Zgadzam sie w 200% z kobieta - gdyby wszyscy mieli rowne prawa to nie byloby
              > powodu budowac jakichkolwiek hierarchii - poczynajac od zaleznosci
              > administracyjnych a konczac na systemach wartosci ..
        • Gość: slask Re: Valhala - mylisz pojęcia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.04, 17:01
          O jakich równych prawach ty piszesz .To pozwól świni jeść z tobą przy
          stole. A ogólnie to oni chcą przywilejów
          • blinski Re: Valhala - mylisz pojęcia 13.10.04, 17:06
            już bardziej ty mi świnię bardziej przypominasz niż przeciętny gej.
          • Gość: Marcin Przywileje? Śmiechu warte! IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 17:14
            slask napisał(a):
            >A ogólnie to oni chcą przywilejów
            Jakich przywilejów? "Oni" (i one, nie zapominajmy o lesbijkach) chcą tylko tych
            samych praw, które ty masz od zawsze. Nic ponadto, nic ekstra. I dobra
            wiadomość dla ciebie: przyznanie praw im nie umniejszy twoich - nadal będziesz
            mógł zawrzeć heteroseksualne małżeństwo lub adoptować dziecko. Więc czemu
            czujesz się zagrożony? Poziom emocji w twojej wypowiedzi świadczy o silnym
            poczuciu zagrożenia.
            • Gość: Slązeczek Re: Przywileje? Śmiechu warte! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.04, 17:31
              Adopcja przez pary homoseksualne to jest przywilej.Homoseksualista z wyboru
              pozbawia się możliwość posiadania dzieci a rodziny bezpłodne są tym dotknięte
              przez los . Czytałem kiedyś że związki "homo" są dużo mniej trwałe.Więc co
              będzie np. po rozwodzie .Czy trzeci tatuś też będzie OK. Kto go zaopiniuje. A
              jak nie przejdzie to co z dzieckiem.
              • blinski Re: Przywileje? Śmiechu warte! 13.10.04, 18:47
                heh, niektórzy to są jednak uparci. kto ci naopowiadał że homoseksualizm to
                wybór?
                • Gość: Slązeczek Re: Przywileje? Śmiechu warte! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.04, 19:00
                  Jeżeli "homo ,les ,w zwykłym związku może mieć dzieci a w homoseksualnym nie,i
                  jeśli tak jak gdzieś tu czytałem aby adoptować dziecko musi [muszą] być
                  pełnoletni to znaczy że wybrał inne życie.Więc teraz nie powinien wyciągać
                  ręki po coś co musie nienależy.
                  • blinski Re: Przywileje? Śmiechu warte! 13.10.04, 23:57
                    na szczęście to nie ty decydujesz, co komu się należy.
                    może mi odpowiesz w końcu - co z bezpłodnymi? czy im też nie wolno adoptować? w
                    końcu natura nie chciała by mieli dzieci.
              • Gość: Marcin Re: Przywileje? Śmiechu warte! IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.04, 11:34
                Być może masz rację, że "związki homo są mniej trwałe" (choć nikt chyba nie
                prowadzi statystyk), ale czy zastanawiałeś się dlaczego tak jest? Związkom
                hetero pomaga przetrwać instytucja małżeństwa i dzieci. Jeśli homoseksualiści
                będą mogli legalizować związki i wychowywać dzieci to automatycznie ich związki
                będą trwalsze.

                Gość portalu: Slązeczek napisał(a):
                > Adopcja przez pary homoseksualne to jest przywilej.Homoseksualista z wyboru
                > pozbawia się możliwość posiadania dzieci a rodziny bezpłodne są tym dotknięte
                > przez los . Czytałem kiedyś że związki "homo" są dużo mniej trwałe.Więc co
                > będzie np. po rozwodzie .Czy trzeci tatuś też będzie OK. Kto go zaopiniuje. A
                > jak nie przejdzie to co z dzieckiem.
            • Gość: McGoo Re: Przywileje? Śmiechu warte! IP: *.telkab.pl 13.10.04, 20:47
              Oczywiscie, ze istnieje poczucie zagrozenia zdominowania swiata mentalnoscia
              gejowska. Nie rozumiem dlaczego oni mieliby miec takie same prawa jak rodzina
              hetero (czy moge napisac zamiast hetero - normalna ?) podejmujaca trud
              wychowania dziecka ... To oczywiste, ze rozszerzenie praw dla jednego oznacza
              ograniczenia w mozliwosciach dla pozostalych. W przyrodzie musi byc rownowaga -
              nie ma zludzen.
              • blinski Re: Przywileje? Śmiechu warte! 13.10.04, 23:58
                no to wytłumacz JAK wygląda to ograniczenie możliwości pozostałych.
              • Gość: Marcin Re: Przywileje? Śmiechu warte! IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.04, 11:43
                Nie ma złudzeń? W twojej wypowiedzi są same złudzenia. Np. to, że geje chcą
                dominować. Nie chcą, ale też nie chcą być zdominowani przez heteronormę i
                wypchhnięci na margines życia społecznego. Chcą właśnie równowagi w przyrodzie.
                Kolejne złudzenie - odpowiedz mi na pytanie w jaki sposób przyznanie równych
                praw gejom ograniczy twoje możliwości? Dlaczego normalna rodzina gejowska
                chcąca podjąć trud wychowania dziecka ma być prawnie upośledzona wobec
                tradycyjnej (też normalnej) rodzinie hetero?

                Gość portalu: McGoo napisał(a):

                > Oczywiscie, ze istnieje poczucie zagrozenia zdominowania swiata mentalnoscia
                > gejowska. Nie rozumiem dlaczego oni mieliby miec takie same prawa jak rodzina
                > hetero (czy moge napisac zamiast hetero - normalna ?) podejmujaca trud
                > wychowania dziecka ... To oczywiste, ze rozszerzenie praw dla jednego oznacza
                > ograniczenia w mozliwosciach dla pozostalych. W przyrodzie musi byc
                rownowaga -
                > nie ma zludzen.
        • Gość: Valhala Re: Valhala - mylisz pojęcia IP: *.net 13.10.04, 20:10
          Ja ich akceptuje i zgadzam się, że powinni mieć równe prawa w zakresie np.
          dziedziczenia, pracy itd. Z pewnych powodów jestem jednak przeciwny aby mogli
          adoptować dzieci. Czy to oznacza, że jestem głupim katolem i mieszkam w
          ciemnogrodzie? Mam mechaniczny odruch obrzydzenia kiedy widzę całujących się
          facetów i dlatego jestem homofobem ? (definicja - przeczytajcie, nie tego się
          boję)

          Można się zgadzać na wszystko bo "nic co ludzkie nie jest mi obce". Tylko do
          czego to doprowadzi ? Homoseksualiści wychowują dzieci, sodomia jest ciekawym
          doświadczeniem, a złodziej po prostu robi "inaczej" zakupy. Przyjaźń nie
          istnieje bo ważniejszy jest szmal, można oszukać kumpla bo to jest cool, a on
          jest frajer. Miękie narkotyki to przecież środek antydepresyjny. Pozabijajmy
          się za zegarek, albo 20 zetów w kieszeni. Wtedy powrócimy do rozmowy o
          tolerancji i jej granicach.
          • blinski Re: Valhala - mylisz pojęcia 14.10.04, 00:02
            nie rozumiesz czegoś. tu chodzi o orientację seksualną, nie o podejśćie do
            prawa czy przyjaźni! czym się rózni jedno od drugiego? tego że: po 1.
            homoseksualizm jest w lwiej częsci wrodzony, np. złodziejstwo nie; po 2.
            homoseksualiści swoim homoseksualizmem nikomu nie robią krzywdy.
            nie sądzisz że porównanie ich ze złodziejami czy oszustami ich obraża?
            btw, miękkie narkotyki mogą być używane jako środek antydepresyjny, słyszałeś o
            zalegalizowaniu jej właśnie jako taki środek w szpitalach brytyjskich?
            • Gość: toffi Re: Valhala - mylisz pojęcia IP: *.netvisao.pt 14.10.04, 01:35
              Tak, Tak! Uzywaja marihuane w chorobie Parkinsona i daje to dobre wyniki!
            • valhala Re: Valhala - mylisz pojęcia 14.10.04, 06:32
              Ja nie wszytko rozumiem z tego pokreconego świata, ale mam takie mgliste
              przczucie, że jeżeli zgodzimy sie na wszytsko to zniszczymy wszystkie wartości
              nad którymi pracowaliśmy przez 2000 lat.

              Ludzie uczyli śię światłoczenia, trzeciego wymiaru perpektywy przez setki lat,
              a tetaz wystarczy zrobic kupę na obraz i rozmazać to pędzlem. Następnie 100
              snobów chce kupić tej szajs za 100 000 $.

              Teraz mamy modę na gejów i lisbijki. Niech tak będzie, ale dlaczego mamy sie
              godzić na niszczenie kanonów moralnosci i etyki budowanej przez setki lat. Na
              domiar złego ludzie którzy wypowiadaja sę przeciw, mieszkaja w ciemnogrodzie,
              to durnie i niewykształcone ćwoki. Pozwólci mi żyć i myśleć bez robienia
              krzywdzy innym i nie obrażajcie mnie.
              • blinski Re: Valhala - mylisz pojęcia 14.10.04, 10:45
                słuchaj, nie ma przecież czegoś takiego jak wartości nad któruymi pracowaliśmy
                2000 lat! wartości i zasady życia w społeczeństwie zmieniają się jak w
                kaleidoskopie. nie ma czegoś takiego jak uniwersalne, niezmienne prawa - życie
                wciąż się zmienia, prawa i wartości nie mogą zostawać w tyle.
                zobacz przecież - w poprzednim stuleciu np. pojawiło się coś takiego jak
                małżeństwo z miłości. wydaje się, że to takie oczywiste, że ślub bierze dwóch
                kochających się ludzi? i wydaje się, że tak było zawsze? nie, i zapewne o tym
                wiesz, że wcześniej to rodzice decydowali z kim się panna ma ożenić, to była
                tradycja - i gdybyś żył sto lat temu pewnie też byś chciał ją zachować.
                albo brak możliwości brania udziału kobiet w wyborach. np. w szwajcarii
                zniesiono ten zakaz dopiero w '73! czemu? bo szwajcarzy lubią tradycję. tylko
                zobacz, co się może dziać gdy zdajemy się tylko na tradycję i nie próbujemy
                dostosować naszego prawa a także i myślenia do nowych czasów - ni mniej ni
                więcej tylko stajemy się zaściankiem (co prawda szwajcaria zaściankiem nigdy
                nie była, ale w tej kwestii się nie popisałą), obojętnie jak zaściankowcy będą
                z tego dumni.
      • Gość: McGoo Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.telkab.pl 13.10.04, 20:31
        tak tak - bo kazdy antygej to pijak i tego i zlodziej ..
    • Gość: bimber Heteroseksualisci wychowuja swoje dzieci na IP: 141.197.66.* 12.10.04, 20:34
      heteroeksualistow.
      To pedaly moga wychowywac "swoje" dzieci na pedalow.
      No przeciez ma byc rownosc, nie? Tylko trzeba zadbac
      aby pedziowie adoptowali wylacznie chlopcow i lesby
      wylacznie dziewczynki i nie ma problemu.
      • Gość: RooT Re: Heteroseksualisci wychowuja swoje dzieci na IP: *.crowley.pl 12.10.04, 20:58
        Jesteście ludzie niepoważni. Sądzicie że taki związek wychowa zdrowe
        psychicznie dziecko. ze kiedy dorośnie to będzie normalne traktowany przez
        rówieśników i otoczenie. Nawet jeśli było by bardzo jak to mówićie "kochane"
        teoretycznie przez dwoje partnerów tej samej płci z których żadne nie jest
        rodzicem, potraficie to sobie wyobrazić??? .Tu nie ma miejsca na tolerancje,
        kościół (religie) czy poglądy. Dziecko to nie jest towarem który można
        rozdzielać pomiędzy ludzi którym "czegoś" brakuje.Jeśli ktoś wybrał dla siebie
        takie życie w porządku ale niech nie wciąga w nie niewinnych istot których
        wychowanie w takiej rodzinie i jego efekty trudno sobie wyobrazić.Nie widze w
        tym miejscu żadnego pola do eksperymentu!!!
        • Gość: bimber Re: Heteroseksualisci wychowuja swoje dzieci na IP: 141.197.66.* 12.10.04, 21:19
          hej RooT.
          zgadszam sie z Toba w 100%.
          Widac moj sarkazm i zlosliwy humor nie
          przedostal sie przez ten tekst.
          Pozdro.
        • blinski Re: Heteroseksualisci wychowuja swoje dzieci na 12.10.04, 22:54
          no tosię spóźniłeś, bo eksperyment jak na razie nie przynosi negatywnych
          efektów (mówię o krajach skandynawskich).
          poza tym co to znaczy 'taką drogę sobie wybrali'? kto tu jest niepoważny,
          człowieku?
          • Gość: RooT Re: Heteroseksualisci wychowuja swoje dzieci na IP: *.crowley.pl 13.10.04, 09:01
            Każdy homoseksualista kobieta czy mężczyzna dochodzi do momętu w którym jasno
            stwierdza że woli własną płeć. Domyślam się że ten popęd jest dalece wysoki jak
            u karzdego dorosłego człowieka spełnia on nadrzędną rolę czy tego chce czy nie
            poprostu chemia ale nie będę bagatelizował sprawy. Może powinni na forum
            wypowiedzieć się sami zainteresowani i zainteresowane. Znam jedynie 3 gejów
            pracowałem z nimi ale nie jadłem ,nie spałem ,nie mieszkałem zgodnie z własnym
            sumieniem odpowiadam ,że nie wiem o nich nic poza tym co zechcieli mi pokazać .
            Jeden przeprowadził się niedalego przez co chcąc niechcąc poznałem
            jego "towarzysza". Sam jestem ojcem 2 letniego Szymona i na całą moją
            tolerancję (Eutanazja ,Aborcja rozumiem te tragedie bo sam byłem ich świadkiem)
            w tym cholernie nietolerancyjnym kraju(z racji dużej liczby wykonywanych przez
            obywateli zawodów)Na Boga jedynego nie wiem ,chyba tylko mojego(mam nadzieję że
            nie) bo mój tak się składa Bóg jest jedyny nie ma imienia i nie ma kapłanów i
            nie potrzebuję go oglądać ani być oglądanym.Tak samo jak nie potrzebuję
            wiecznie cierpieć po to żeby usprawiedliwiać jego istnienie. Nie rozumiem jak
            dwoje ludzi jednej płci może adoptować dziecko w najważniejszym dla niego
            etapie życia (do 6 roku) I decydować o tym kim będzie w przyszłości. Nie mówię
            że musi też być takie samo jak "opiekunowie"ale będzie szczególnie narażone bez
            względu na to jak bardzo może mieć odporny układ nerwowy (użyjcie wyobrażni
            wielce szanowni). Może powinniśmy więcej kościołów zbudować i fundować Jaguary,
            oraz parafialne komputery z szybkimi łączami po to rzeby zamias wrócic do ojców
            Filozofii i Etyki napawać się tym wielkim wypasionym modnym światem ,w którym
            każdy chce spełnić swoje "ambicje" i zapędy mimo że sam jest zwyczajnym ludkiem
            wypowiadającym się na jakimś tam forum nie wiadomo po co i na co.
            • blinski Re: Heteroseksualisci wychowuja swoje dzieci na 13.10.04, 10:51
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=16428521&a=16649059
        • Gość: Marcin Pytanie (retoryczne) do RooTa IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 16:19
          Twoja wypowiedź jest głęboko homofobiczna. Zakładasz że homoseksualiści
          są "chorzy psychicznie", że "czegoś im brakuje" i że są "winni". A niby czego
          im brakuje? Czemu są winni?
          • Gość: RooT Re: Pytanie (retoryczne) do RooTa IP: *.crowley.pl 13.10.04, 20:55
            Nigdzie nie napisałem że nie toleruję homoseksualistów. Z tego co pamiętam to
            piszemy o adopcji dzieci przez tychże. Nie widzę w tym nic dziwnego że moje
            wypowiedzi są nacechowane emocjonalmnie. Mam do ciebie pytanie które może
            powinni zadać sobie wszyscy uczestnicy tego forum mianowicie:Czy chciałbym
            chciałabym mieć opiekunów homoseksualnych, czy jako zbuntowany nastolatek nie
            pieprznął bym im dzrzwiami i powiedział co o nich myślę.
            Greetz dla wszystkich popieprzonych zboczeńców na tej planecie pedofili
            amatorów i tego jebniętego kraju w którym każdy myśli że coś może i powinien.
            Masz problem idz na pielgrzymkę a kiełbase przedwyborczą wsadz sobie w dupę, po
            wszystkim się wyspowiadaj i nawracaj sąsiadów. A teraz zajmij się własnym
            życiem,żoną i dzieckiem, uczelnią praca czy czymkolwiek.
          • Gość: RooT Re: Pytanie (retoryczne) do RooTa IP: *.tsi.net.pl / *.crowley.pl 13.10.04, 21:14
            Poza tym nie bardzo rozumiem (retorykę) twojego pytania.;)Są to chyba twoje
            założenia. A czego im brakuje odpowiedz sobie sam.
      • Gość: Oliveira Re: Heteroseksualisci wychowuja swoje dzieci na IP: *.acn.waw.pl 13.10.04, 13:51
        Nie wiem, czy szanowny Pan zauważył, ale homoseksualiści skądś się biorą i nie
        wydaje mi się, aby wszyscy byli dziećmi par homoseksualnych :P
    • Gość: matka Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 22:22
      ludzie ,nie mowcie,ze nienormalne jest normalne.Nie mozemy isc w kierunku
      afirmacji homoseksualizmu i tolerowac agresji jego przedstawicieli .Niech
      robia ,co chca w swoich sypialniach,bo tu o to najbardziej chodzi.TO
      tolerujmy.Ale nie pozwolmy wychowywac dzieci,ktore powinny byc chowane na
      zdrowych obywateli,rowniez pod wzgledem seksualnym ,a moze w szczegolnosci,bo
      to jest przyszlosc narodow.
      • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 12.10.04, 22:57
        możemy iść w kierunku afirmacji (choć wolę słowo akceptacja) homoseksualizmu,
        bo nikomu nie przynosi to strat, a niektórym zysk. przyszłością narodów jest
        tolerancja.
        • Gość: nieznam społeczeństwo nie ma żadnego interesu IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 12:06
          w tolerancji względem homoseksualizmu. Tolerancji pojętej jako uznanie dążeń do
          równouprawnienia na wszelkich polach - z adopcją dzieci, małżeństwami itp.
          Interes społeczeństwa jest w popieraniu rodzin, płodnych, heteroseksualnych,
          wydolnych wychowawczo. I nie chodzi tu o to, żeby kogokolwiek prześladować, ale
          jeśli ktoś jest niepłodny ze względu na swoje preferencje seksualne, to
          widocznie nie jest zdolny do wychowania dziecka. Nie wynika z tego, że każdy,
          kto je może spłodzić, umie też wychować. Ale funkcjonalnie homoseksualizm jest
          właśnie rezygnacją z rodzicielstwa. Mój przyjaciel gej uważa, że
          homoseksualiści nie powinni udawać, że ich życie nie rózni się od
          heteroseksualnego. Bo właśnie się rózni, i to zasadniczo
          • blinski Re: społeczeństwo nie ma żadnego interesu 13.10.04, 16:46
            twój przyjaciel gej nie powinien wypowiadać się w imieniu wszystkich gejów,
            podobnie jak ja - hetero, nie będę się wypowiadał w imieniu wszystkich hetero.
            nie mówiłem o korzyściach przeliczalnych na pieniądze (czyli wspomagajmy tylko
            zdrowych hetero, by rodziło się więcej zdrowych dzieci, by miał kto pracować na
            emerytury dla starzejącego się społeczeństwa etc), tylko o korzyściach
            świadomościowych. takie kroki pozwalają na rozwój tolerancji i akceptacji dla
            inności - a te biorą się nie tylko z przekonań, ale i niewiedzy i nieznajomości
            tematu, czarnowidztwa (które też tworzą światopogląd). po rozszerzaniu zakresu
            akceptacji ludzie uczą się empatii, tego że być w mniejszości nie koniecznie
            oznacza być spychanym na margines.
            bo to 'inne życie' homoseksualistów o którym mówiłeś to w rzeczywistości
            margines, i ty chcesz by homoseksualiści rodząc się takimi mieli się do tego
            marginesu od małego przyzwyczajać. ich życie różni się od życia
            heteroseksualnej większości bo ta większośc tego chce - nie dlatego, że tak
            jest naturalniej.
    • Gość: nawrocony Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: 195.244.141.* 12.10.04, 22:23
      Ucieszylo mnie, ze ceniony profesor etyki w katolickiej uczelni, wyrazil taki
      poglad. i nie jest on jakims zasciankowym ksiedzem, jak niektorym tutaj mogloby
      sie wydawac!

      Wszyscy 'Przeciw' na tym forum zapominaja o dobru dziecka -
      powolujac sie chocby na to, ze bedzie mialo przechlapane w szkole! czasami tez
      mialem takie watpliwosci, ale zmienilem zdanie, bo to jest wina systemu
      szkolnego, i uprzedzonych nauczycieli/rodzicow - z czym nalezy walczyc!
      a jesli te dwie osoby zdecyduja sie na adpocje, to mysle, ze sa gotowe do walki
      dla dobra dziecka!

      znam osobiscie pare lesbijek, ktore mysla o dzieciach - i w ich przypadku, nie
      musza wcale adoptowac! no i co? jestem pewien, ze sa gotowe dac dziecku wiecej,
      niz wiele 'hetero' par, bo ich decyzja jest przemyslana, a nie przypadek, jak to
      sie czesto dzisiaj zdarza.

      moze te osoby, ktore maja cos przeciwko parom gejowskim, powinne przynajmniej
      znac jakas z nich, a by potem sie wypowiadac - nie oceniaj czegos czego nie
      znasz - lub wrecz sie boisz!

      a opluwanie nienawiscia nie jest niczym nowym, i nie ma sie z czego chlubic!

      w historii, bylo wiele zla tolerowanego chociazby przez kosciol i katolikow,
      niewolnictwo, apartheid etc! i o czym to swiadczy, ze ci co formuja nasza
      ogolnie akceptowana opinie nie zawsze mieli racje!

      zamiast siania nienawisci, kochaj blizniego jaki by nie byl! bo jest czlowiekiem.

      czy ci co oceniaja i krytykuja sa 'jak niepokalane barany!'

      i wracajac do 'owego dziecka w szkole' - zamiast siac zgorszenia,
      jesli powstrzymasz chociaz jedna osobe, od zrobienia krzywdy temu niewinnemu
      dziecku z tego powodu, to wtedy bedziesz mial powod do dumy!




      • Gość: nomen Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.arcor-ip.net 13.10.04, 00:13
        Pary homoseksualne nie sa sui generis stworzone do posiadania i wychowywania
        dzieci. Stwierdzenie to nie ma nic wspolnego z wartosciowaniem moralnym.
        Problem lezy w hedonizmie wlasciwym naszemu czasowi: Nikt nie chce zrezygnowac
        z niczego. Jestem homo lub lesbo, ale chce dziecko. Jestem daltonista, ale
        musze zostac pilotem. Jestem kobieta, ale musze trenowac boks. Jestem
        beztalenciem, ale musze byc slawny. Et cetera et cetera - mnozyc by mozna w
        nieskonczonosc.
        Czy byl naprawde ktos taki, kto silna osobowosc kojarzyl (tez) z umiejetnoscia
        rezygnacji. Byl ktos taki - dawno, dawno temu...
      • Gość: matka Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 01:23
        nalezy odroznic tzw opluwanie nienawiscia od odmiennego zdania na jakis
        temat.Niech homoseksualisci zyja sobie spokojnie i nie zawracaja sobie glowy
        zadnymi dziecmi.Niech nie probuja fundowac tymze dzieciom takiej
        orientacji ,jaka im sie trafila,bo tak to bedzie wygladalo w
        przyszlosci.Jeszcze powtorze,ze istnienie narodow jest wynikiem
        heteroseksualizmu.I kazdy rozsadny i dalekowzroczny czlowiek to
        rozumie.TOLERUJAC indywidualne odmiennosci,sprzeciwiam sie ponownie ich
        ekspansji i probom wypierania normalnosci z zycia codziennego.
        • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 13.10.04, 11:05
          > nalezy odroznic tzw opluwanie nienawiscia od odmiennego zdania na jakis
          > temat.

          ja odróżniam, ale czasem to odmienne zdanie jest dla kogoś bardzo krzywdzące i
          wtedy reaguję.

          > Niech homoseksualisci zyja sobie spokojnie i nie zawracaja sobie glowy
          > zadnymi dziecmi.

          na razie mogę stwierdzić że radzisz im to tylko dlatego, że TOBIE się to nie
          podoba, nie ze względu na dobro dzieci - w końcu skąd wiesz, że ich dobro jest
          zagrożone? bo się DOMYŚLASZ. a domysły to trochę za mało by decydować o
          kształcie prawa.


          > Niech nie probuja fundowac tymze dzieciom takiej
          > orientacji ,jaka im sie trafila,bo tak to bedzie wygladalo w
          > przyszlosci

          z tym się zgadzam, każdej parze rodziców - także homoseksualnej - wstępnie
          zawsze trzeba zafundować szereg badań psychologicznych potwierdzających, że
          przyszli rodzice nie będą na dziecku np. leczyć swoich chorych ambicji, lub nie
          będą epatować swoją seksualnością (to się tyczy także hetero)

          > Jeszcze powtorze,ze istnienie narodow jest wynikiem
          > heteroseksualizmu. I kazdy rozsadny i dalekowzroczny czlowiek to
          > rozumie.

          istnienie narodów jest wynikiem rozmnażania się, nie heteroseksualizmu - w co
          np. homoseksualiści próbujący wyprzeć swoją naturę też mają swój wkład. ale
          wkładu w to nie mają np. bezpłodni - a więc może ich radziłabyś w imię
          tolerancji zostawić w spokoju, niech sobie żyją, ale niech się odizolują od
          naszego zdrowego świata bo nic dobrego nie wnoszą?


          TOLERUJAC indywidualne odmiennosci,sprzeciwiam sie ponownie ich
          > ekspansji i probom wypierania normalnosci z zycia codziennego.

          ekspansji, fiu fiu.. czyli uważasz, że akceptując istnienia przywilejów dla
          homoseksualistów nagle zaleje nas niespotykana fala gejostwa i nieszczęścia
          związanego z utratą normalności? hm.. ciekawe co by na ten temat powiedzieli
          holendrzy czy szwedzi.
          • Gość: sven Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.cm-upc.chello.se 14.10.04, 15:46
            blinski, co ty wiesz o tych dwoch krajach (ich problemach ), ze wciaz sie nimi
            tak podpierasz.ktos powiedzial madrze,ze "tolerancja jest wskazana wtedy,gdy
            nie mozna uzyc juz innych sposobow".to bardzo madrze powiedziane.odmienne
            zdanie jest zawsze w jakis sposob krzywdzace.dlatego nie rozumie czemu tak
            bardzo sie dziwisz.traktuje homo jak chorych , bo nikt dotychczas nie zmienil
            mojego myslenia jakims racjonalnym argumentem.wy obroncy ich zboczen ,wysowacie
            tylko argumenty o tolerancyjnosci, a to tylko jest patrz wyzej (cytat).gwizdze
            na to ,iz bedziecie krzyczec o ciemnogrodzie(ja tam juz nie mieszkam ).tu
            ludzie tez (ci normalni, mowiacy to co mysla)nie wypowiadaja sie w temacie
            adopcji dzieci przez ZBOCZENCOW przychylnie.ciekawy tez jestem blinski, czy bys
            chcial zeby twoje dzieci(jesli je masz)przedmiotu "o zyciu" nauczal
            nauczyciel,powiem delikatnie,o odmiennej orientacji seksualnej. co ?zbyt silne
            lobby homoseksualistow powoduje ,ze wielu ludzi(ty miedzy innymi )starajac sie
            nadazyc za moda, probuje ze zboczenia uczynic rzecz jak najbardziej
            normalna.tylko patrzec jak pedofile ,zoofile i inna tego rodzaju swolcz upomni
            sie tez o swoje prawa. oni przeciez tez sie z tym urodzili.co ?te dzieci ktore
            los juz raz skrzywdzil, w jakis sposob odbierajac im dom rodzinny , ty i tobie
            podobni w imie waszej zasranej tolerancji chcielibyscie poddac
            eksperymentowi.lapy precz od nich ! zaangazujcie lepiej swoja energie w
            faktyczna pomoc jaka moglibyscie im dac.
            • Gość: nawrocony Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: 195.244.141.* 14.10.04, 16:13
              > "tolerancja jest wskazana wtedy,gdy
              > nie mozna uzyc juz innych sposobow"

              to bardzo ciekawe stwierdzenie, moze pamietasz kto powiedzial, chcialbym troche
              zaglebic mysli tej osoby.

              Ja niestety nie mam zakodowanej prawdy o stanie rzeczy, i ciagle poszukuje.
            • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 14.10.04, 18:48
              > blinski, co ty wiesz o tych dwoch krajach (ich problemach ), ze wciaz sie
              nimi
              > tak podpierasz.

              tyle ile o nich przeczytam, nie mam powodu by w to co przeczytałem nie wierzyć.


              ktos powiedzial madrze,ze "tolerancja jest wskazana wtedy,gdy
              > nie mozna uzyc juz innych sposobow".to bardzo madrze powiedziane.odmienne
              > zdanie jest zawsze w jakis sposob krzywdzace.

              to stwierdzenie o tolerancji jest bez sensu. jakie to są te sposoby których
              należy używać przed tolerancją? gazowanie? odgradzanie murem? rozstrzeliwanie?
              no i co to znaczy że odmienne zdanie jest zawsze krzywdzące? kogo zdanie? i w
              jaki sposób krzywdzące?


              dlatego nie rozumie czemu tak
              > bardzo sie dziwisz.traktuje homo jak chorych , bo nikt dotychczas nie zmienil
              > mojego myslenia jakims racjonalnym argumentem

              nie wiem co uznałbyś za racjonalne. nie dziwię się, dlaczego traktujesz homo
              jak chorych - bo są inni i są w mniejszości.


              wy obroncy ich zboczen ,wysowacie
              >
              > tylko argumenty o tolerancyjnosci, a to tylko jest patrz wyzej (cytat)


              to twój pogląd. ja nie mierzę każdego zjawiska jedną miarką i dla
              jednego 'zboczenia' jestem tolerancyjny, dla innych nie.


              gwizdze
              > na to ,iz bedziecie krzyczec o ciemnogrodzie(ja tam juz nie mieszkam


              każdy ciemnogrodzianin gwiżdże na to, że nim jest - a karawana i tak jedzie
              dalej:)

              tu
              > ludzie tez (ci normalni, mowiacy to co mysla)nie wypowiadaja sie w temacie
              > adopcji dzieci przez ZBOCZENCOW przychylnie.

              ja mówię to co myślę i wypowiadam się przychylnie; ale pewnie tak naprawdę
              kłamię by zrobić porządnym ludziom na złość.


              ciekawy tez jestem blinski, czy bys
              >
              > chcial zeby twoje dzieci(jesli je masz)przedmiotu "o zyciu" nauczal
              > nauczyciel,powiem delikatnie,o odmiennej orientacji seksualnej.


              co to jest przedmiot 'o życiu'? masz na myśli wychowanie seksualne? nic bym nie
              powiedział, bo bym zapewne o tym że jest homo nie wiedział - przecież nikt,
              przy przyjmowaniu do zawodu nauczyciela, nie pyta o orientację.
              zainteresowałbym się, gdyby doszły mnie niepokojące słuchy o tym, jak zachowuje
              się w stosunku do dzieci - ale nieodopwiednio zachowywać się mógłby i hetero.


              zbyt silne
              > lobby homoseksualistow powoduje ,ze wielu ludzi(ty miedzy innymi )starajac
              sie
              > nadazyc za moda, probuje ze zboczenia uczynic rzecz jak najbardziej
              > normalna.


              ja to uważałem za normalne zanim ktokolwiek słyszał o jakimś homoseksualnym
              lobby (którego de facto w polsce nie ma, bo polscy geje są albo zbyt leniwi,
              albo zahukani). na szczęście nie pochodzę z katolickiej rodziny, więc nikt
              mnie 'chrześcijańskimi' wartościami za młodu nie zainfekował:)
              a poza tym co tu ma do tego moda - to po prostu znak czasów. tak jak skończono
              z paleniem czarownic, osobnymi przedziałami w autobusach dla czarnych czy
              brakiem głosu kobiet, tak samo skończy się mówienie o homo jako o kimś gorszym.
              wątpisz w to?


              tylko patrzec jak pedofile ,zoofile i inna tego rodzaju swolcz upomni
              > sie tez o swoje prawa. oni przeciez tez sie z tym urodzili.co ?

              już się upominali, np. w holandii. i co? wyśmiano ich, bo wiadomo że są dla
              społeczeństwa szkodliwi, w przeciwieństwie do homo.


              te dzieci ktore
              > los juz raz skrzywdzil, w jakis sposob odbierajac im dom rodzinny , ty i
              tobie
              > podobni w imie waszej zasranej tolerancji chcielibyscie poddac
              > eksperymentowi.lapy precz od nich !


              takie 'eksperymenty' o ile mi wiadomo mają już miejsce i jak na razie na twoje
              nieszczęście nie stwierdza się u dzieci żadnych powikłań psychicznych.


              zaangazujcie lepiej swoja energie w
              > faktyczna pomoc jaka moglibyscie im dac.


              adopcja to jedna z dróg pomocy, obojętnie czy przez hetero czy homo.
              • Gość: sven Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.cm-upc.chello.se 14.10.04, 23:37
                czytasz chlopie , czytasz ,a z tym twoim oczytaniem to cos nie
                za .....bardzo.piszesz dumnie ,ze cie chrzescijanizm nie zainfekowal(to jest
                przejaw twojej tolerancji),ale pewnie lobby homo.. naszpikowaly cie
                witaminami.musze ci powiedziec ,ze to ty jawisz sie jako ciemnogrodzianin,bo
                tak swiecie wiezysz w teksty pisane. zadnych wlasnych odczuc, zadnego
                przemyslenia.badz sobie blinski rzecznikiem pedalow, ale pozwol innym na
                odmienne zdanie.eksperymentuj ze swoja osoba (nawet w kolach gejowskich ), ale
                nie podjudzaj swoimi bezmyslnymi postami do eksperymentow na dzieciach.a twoje
                argumenty za adopcja dzieci przez homo.., sa tak glupie jak ten ze "nic bym nie
                powiedzial bo bym nie wiedzial"(to o moim pytaniu o nauczyciela )
                • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 15.10.04, 00:10
                  > czytasz chlopie , czytasz ,a z tym twoim oczytaniem to cos nie
                  > za .....bardzo.piszesz dumnie ,ze cie chrzescijanizm nie zainfekowal(to jest
                  > przejaw twojej tolerancji),

                  a czy ja nie toleruję chrześcijan? ciężko by mi było:) cieszę się po prostu, że
                  nie jestem chrześcijaninem, tyle.


                  ale pewnie lobby homo.. naszpikowaly cie
                  > witaminami.musze ci powiedziec ,ze to ty jawisz sie jako ciemnogrodzianin,bo
                  > tak swiecie wiezysz w teksty pisane. zadnych wlasnych odczuc, zadnego
                  > przemyslenia.


                  czyli nadal podtrzymujesz, że ktoś mnie zahipnotyzował albo omamił, bo przecież
                  normalnie myślący człowiek pedalstwo tępi?


                  badz sobie blinski rzecznikiem pedalow, ale pozwol innym na
                  > odmienne zdanie.


                  a co, ja ci zabraniam mieć inne zdanie? uważam że jest głupie, i tyle.


                  eksperymentuj ze swoja osoba (nawet w kolach gejowskich ), ale
                  > nie podjudzaj swoimi bezmyslnymi postami do eksperymentow na dzieciach


                  zaraz, jakie podjudzaj? przeciez nikt kto siedzi w prawodawstwie nie będzie się
                  kierował moimi postami, tylko specjalistyczną wiedzą.


                  a twoje
                  > argumenty za adopcja dzieci przez homo.., sa tak glupie jak ten ze "nic bym
                  nie
                  >
                  > powiedzial bo bym nie wiedzial"(to o moim pytaniu o nauczyciela )


                  ten argument nie jest głupi, tylko odniesiony do rzeczywistości. jeśli masz
                  dzieci, to skąd wiesz że jakiś ich nauczyciel ne jest gejem? robiłeś wywiad z
                  każdym?
                • Gość: nawrocony Pytanie do Svena, Matki i nie tylko - inny temat IP: 195.244.141.* 15.10.04, 10:10
                  Ciekawi mnie, co lub jak sie czujecie, gdy widzicie na ulicy, dwoch mlodych
                  mezczyzn trzymajacych sie za rece. poprostu ida sobie spokojnie ulica, jak gdyby
                  nigdy nic.

                  czy jest to wg was. nie normalne? zboczone? nie naturalne?
                  czujecie sie zagrozeni? moze wywoluje u was zlosc lub mdlosci?
                  a jesli, to dlaczego?
                  bo z tego co wiem, to zadna wiara lub tradycja tego nie zabrania?
                  ale moze sie myle... jestem poprostu ciekawy

                  wytlumaczcie mi prosze
                  • Gość: sven Re: odpowiadam ci ,postaraj sie zrozumiec IP: *.cm-upc.chello.se 15.10.04, 11:53
                    na szczescie te widoki nie sa zbyt czeste.dla mnie widok mlodego przystojnego
                    chlopaka trzymajacego za reke......ladna mloda dziewczyne, pozwala wierzyc ze
                    swiat jeszcze nie jest taki spier....y(zwariowany).mam nadzieje ze takie widoki
                    beda uznawane za normalne i nie zmaca je inne twoim
                    zdaniem "normalne ".natomiast poglebiajac ta mysl, zdaje sobie sprawe ,ze
                    problem homo istnieje i istnial bedzie.traktuje go jako problem chorobowy .lecz
                    nie jest to moim zdaniem choroba ,ktora zagraza w jakis sposob spoleczenstwu
                    (poza tym jednym problemem-adopcji).dlatego problem ten traktuje marginalnie(od
                    tego sie nie umiera).nie mam do tych ludzi uczuc typu nienawisc, czy litosc.nie
                    ziebia mie,ani grzeja.po prostu sa.nie musza sie afiszowac ze swoim zboczeniem
                    i czynic z siebie meczennikow.wybrali sobie taki sposob na zycie, czy tez
                    natura za nich uczynila ten wybor i jesli sa z tym szczesliwi, niech z tym
                    sobie zyja.do poki nie wmawiaja mi normalnosci swojego "sposobu" na zycie nie
                    przeszkadzaja mi w niczym(i to jest wedlug mnie wytlumaczenie pojecia
                    tolerancji ).biale jest bialym, a czarne takim pozostanie , chocby nie wiem w
                    jaki madry sposob chcial to ktos przeinaczyc.
                    • Gość: nawrocony Re: odpowiadam ci ,postaraj sie zrozumiec IP: 195.244.141.* 15.10.04, 21:06
                      hej! troche czasu mi zajelo odpisanie, sorry
                      pewnie ze staram sie zrozumiec, inaczej bym nie pytal ;)

                      poniewaz roznimy sie punktem widzenia na niektore sprawy, jest dla mnie ciekawe
                      wysluchanie innych opinii.

                      Dlaczego zapytalem o ten 'widok dwoch mezczyzn' trzymajacych sie za reke..
                      dlatego, ze nawet dzisiaj,sa kultury w ktorych jest to calkowicie
                      nawet nie tyle akceptowane, nawet nie tyle normalne, jest to poprostu zwyczajne!
                      owszem, zwrocilem na to uwage, bo dla mnie, jak dla wiekszosci europejczykow,
                      nie dalo by sie to niezauwazyc. mowie o indiach.
                      Jest to tam oznaka zwyczajnem przyjazni.

                      dlatego, wydaje mi sie, ze 'nasza' nie chec do tego typu zachowania, wynika
                      poprostu z naszego wychowania, i pewnie sie ze mna zgodzisz,
                      Mozemy sie nie zgadzac co do tego, czy nasze wychowanie jest dobre czy zle etc.

                      a wiec, wydaje mi sie, ze kto z kim rece trzyma
                      nie powinno w nas budzic zadnych zlych uczuc. nie powinno nikogo dziwic, byloby
                      raczej czyms 'glupim' zawracanie sobie tym glowe. Ja traktuje to jako normalne
                      zachowanie osob (obojetnie jakich plci) ktore pokazuja w ten sposob emocjonalne
                      przywiazanie. Moze czasami wydawac sie to tylko smieszne - ale to skrajnie
                      zabawne przypadki.


                      oczywiscie rozumiem, ze zachowanie typu calowania na ulicy to co innego.
                      bo nawet dziewczyna i chlopak ktorzy to robia namietnie na ulicy,
                      moga wywolac skandal u pewnych dewotek!

                      rozumiem tez, ze czasami takie zachowanie jest poprostu 'na pokaz' ale to juz
                      inna kwestia,
                      moze jestem poprostu naiwny ze nawet nie mysle o tym dlaczego to robia, ;)

                      podsumowujac jest to raczej mile wg mnie
                      gdy sie zobaczy kochajaca sie pare, obojetenie jakiej plci trzymajaca sie za
                      rece. I to tylko nasze wychowanie, zalozenia, uprzedzenia, nabyte, a nie
                      wrodzone powoduja w nas niechec.


                      a tak na marginesie, troche sie nie trzyma to kupy gdy mowisz, ze
                      homoseksuazlizm ani cie ziebi, ani grzeje, a za chwile potem piszesz ze to
                      zboczenie ;)!

                      wg mnie zboczency nie powinni byc na wolnosci, a jesli nie to przynajmniej
                      powinni byc na obserwacji.


                      pozdrawiam!
                      • Gość: sven Re: odpowiadam ci ,postaraj sie zrozumiec IP: *.cm-upc.chello.se 16.10.04, 19:50
                        pomimo, iz sie starales ,nie bardzo dotarly do mnie twoje mgliste wyjasnienia(z
                        calym szacunkiem).ja poprostu pisze iz nazywam rzecz po imieniu (to porownanie
                        z kolorami).twierdze z cala stanowczoscia iz homo jest zboczeniem , ale nie
                        twierdze ze tych ludz nalezy izolowac i przymusowo leczyc(nawet nie wiem czy
                        istnieje jakis sposob na tego rodzaju przypadlosci).pozatym trzymam sie
                        calkowicie mojego zdania z poprzedniego postu (tolerancja) i jak na razie nie
                        bylo ani jednego argumentu ktory pozwolilby , moje zdanie mi zmienic( na obelgi
                        typu ciemnogrod smieje sie z politowaniem).co do innych kultur,ktorych tu
                        przyklady przytaczasz, twierdze ok.byc moze tam tak jest (eskimosi caluja sie
                        podobno przez pocieranie nosami ,bulgarzy kreca odwrotnie glowami"tak" i "nie")
                        i tam jest wszystko ok.a nam wydaje sie to zabawne. ale kto powiedzial ,ze ich
                        kultura jest lepsza czy gorsza.poprostu jest ICH.i tez z pelnym szacunkiem
                        odnosze sie do NASZYCH zwyczajow i tradycji (ale to juz troche odbiega od
                        tematu).jezeli czujesz to inaczej , to zademonstroj swoja innosc ,chwyc za reke
                        swojego kumpla i przespaceruj sie z nim po ulicy. nie sadze zeby ktorys z tych
                        jak ich nazywacie ciemnogrodzian , gonil za wami z palka.nie mieszkam w polsce,
                        ale w szwecji i tu taki widok (pomimo iz nazywaja miasto w ktorym mieszkam
                        rajem homo)tez nie jest czesty na codzien.zgodzisz sie ze cos w tym musi
                        byc ,ze sami zainteresowani nie bardzo sie afiszuja i z tym trzymaniem za
                        paluszek nie przesadzaja.w naszych kultorach meszczyzna musi byc meski ,nie
                        znaczy brodny i zaniedbany,albo typ macho , a kobieta bardzo kobieca.i wtedy
                        jest ok.uwazem iz wszystkie proby zacierania tych roznic prowadza do stanu w
                        jakim znajdujemy sie na dzisiaj.na sile czynimy pod plaszczykiem
                        tolerancyjnosci,z nienormalnosci i zboczenia, rzecz normalna.prowadzi to
                        pozniej do takich wypaczen w mysleniu ,jak adopcje dzieci przez homo.a ja pytam
                        z kad taki pociag tych ludzi do macierzynstwa , trwanie przy slusznosci
                        (normalnosci)swoich zachowan, kiedy natoralna droga nie jest mozliwe dorobienie
                        sie potomka.zgodzisz sie ze mna ,ze jest w tym cos nienaturalnego ,
                        co ?.przepraszam ,ale ja na ten temat w pelni sie wypowiedzialem i nie bede
                        wiecej zabieral w sprawie glosu. pozdrawiam wszystkich kultoralnych
                        dyskutantow .
          • Gość: matka Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 19:37
            Gdyby odmienne zdanie krzywdzilo ludzi,nie byloby dyskusji.Wiem ,ze dobro
            dzieci adoptowanych przez homoseksualistow jest zagrozone,bo zyje juz dosyc
            dlugo i widze powielanie wszelkich sklonnosci i postaw osob wychowujacych przez
            ich wychowankow.Ty tez sie domyslasz rzekomego dobra tych dzieci.A sprawa z
            ludzmi bezplodnymi-domyslam sie ,ze żartujesz.Nie jest to dobry argument ani
            przyklad ,aby kogokolwiek przekonac do Twoich racji dotyczacych poruszanego tu
            tematu.Fala gejostwa juz nas zalala.Popatrz na Zachod,obejrzyj telewizje.I
            jeszcze jedno -homoseksualisci moga wszystko w ramach obecnego prawa i
            niepotrzebne im sa przywileje.Z posiadania dzieci rezygnuja w momencie
            zwiazania sie z osoba tej samej płci i powinni być konsekwentni,co nazwalabym
            życiem z pewna godnościa.
            • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 14.10.04, 19:52
              sprawa z ludźmi bezpłodnymi jest śmieszna? a czym się rózni od gejów pod
              względem możliwości płodzenia potomstwa? niczym.
              to nie jest FALA GEJOSTWA, to jest FALA AKCEPTACJI GEJOSTWA. to pewna róznica.
              homoseksualiści nie mogą wszystkiego w ramach obecnego prawa - nie mają takiego
              samego prawa dziedziczenia, spadkowego jak hetero. nie mają takiego samego
              prawa podatkowego. to jest wg. nic? pieniądze na życie się nie liczą?
              w końcu czy znasz jakieś dziecko wychowywane przez parę homoseksualną? jeśli
              nie, to nie mów mi że ty wiesz dużó o wychowywaniu dzieci i NA PEWNO żle się to
              dla nich skończy.
              • Gość: matka Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 20:21
                Nie znam dziecka wychowywanego przez pare homoseksualna,ale podejrzewam że o
                procesie wychowania wiem duzo,bo dwoje dzieci wychowalam,a Ty nie.Pieniadze na
                zycie sie licza ale nie az tak,zeby zmieniac prawo pod kątem zachcianek osob
                dotknietych homoseksualizmem.Ludzie bezplodni nie wyjda nigdy na ulice ,jak
                Twoi pupile. Zdenerwowałes sie? Czy sie myle?
                • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 15.10.04, 00:15
                  > Nie znam dziecka wychowywanego przez pare homoseksualna,ale podejrzewam że o
                  > procesie wychowania wiem duzo,bo dwoje dzieci wychowalam,a Ty nie.

                  no więc znasz się na wychowywaniu SWOCH dzieci. a ja się nie znam na
                  wychowywaniu żadnych, i dlatego wierzę tym, którzy się na tym znają.


                  Pieniadze na
                  > zycie sie licza ale nie az tak,zeby zmieniac prawo pod kątem zachcianek osob
                  > dotknietych homoseksualizmem.


                  te zachcianki to właśnie równe prawa podatkowe i spadkowe homo i hetero. nie
                  wiem, aż tak bardzo by ci to przeszkadzało gdyby pary homo mogły się rozliczać
                  tak samo jak hetero? ważniejsze jest dla ciebie nauczyć ich moresu, zamiast im
                  pomóc?

                  Ludzie bezplodni nie wyjda nigdy na ulice ,jak
                  > Twoi pupile.


                  nie, bo ich się tak jak moich 'pupili' nie dyskryminuje.


                  >Zdenerwowałes sie? Czy sie myle?


                  spoko, mam mocne nerwy, choć przyznam - bezmyślnośc mnie drażni;)
                  • Gość: matka Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 10:52
                    Powtarzam ,że wychowując dzieci rozumiałam ,co jest ważne w tym procesie.I mogę
                    z całą pewnością ocenić , co wychowujący jest w stanie przekazać
                    wychowankowi.Co pozamaterialnego przekaże przekaże homoseksualista adoptowanemu
                    dziecku,wiadomo,tobie równiez.Nie wyzywaj mnie ani nikogo innego od
                    bezmyślnych,bo mogą Ci się zrewanżować tym samym.,a myślę ,że nie o taki
                    poziom dyskusji tu chodzi .Bezpłodni też są inni ,tak ich
                    nazwałeś ,wielokrotnie nie mają pieniędzy na leczenie, a żyją godnie.Prawo
                    podatkowe i spadkowe dotyczy i dotyczyć powinno małżeństw,a homo nie są i mam
                    nadzieje nie będą małżeństwami ,bo to jest ślepa uliczka dla ludzkości/tak
                    powiedział Darwin/.Jak odróżniasz ludzi znających się na wychowaniu lub
                    nie?.Chyba tylko pod kątem zgodności ich opinii z Twoimi przypuszczeniami lub
                    wyobrażeniami w tej materii.Czy możesz mi zdradzić ,ile masz lat? Ja 54.
                    • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 19.10.04, 11:36
                      > Powtarzam ,że wychowując dzieci rozumiałam ,co jest ważne w tym procesie.I
                      mogę
                      >
                      > z całą pewnością ocenić , co wychowujący jest w stanie przekazać
                      > wychowankowi.Co pozamaterialnego przekaże przekaże homoseksualista
                      adoptowanemu
                      >
                      > dziecku,wiadomo,tobie równiez.


                      tak, wiadomo - może mu przekazać tyle samo albo i więcej miłości niż hetero.
                      to, że sama wychowywałaś dziecko nie oznacza automatycznie, że: po 1) - robiłaś
                      to dobrze, po 2) - jesteś w tej materii mądrzejsza od homo.


                      Nie wyzywaj mnie ani nikogo innego od
                      > bezmyślnych,bo mogą Ci się zrewanżować tym samym.,a myślę ,że nie o taki
                      > poziom dyskusji tu chodzi


                      nie wiem co masz do zarzucenia poziomowi dyskusji. możesz mi dokładnie pokazać,
                      gdzie dopusciłem się wycieczki osobistej? bo myślę, że ktoś tu jest nadwrażliwy.


                      Bezpłodni też są inni ,tak ich
                      > nazwałeś ,wielokrotnie nie mają pieniędzy na leczenie, a żyją godnie.


                      a homo nie?


                      Prawo
                      > podatkowe i spadkowe dotyczy i dotyczyć powinno małżeństw,a homo nie są i mam
                      > nadzieje nie będą małżeństwami ,bo to jest ślepa uliczka dla ludzkości


                      zapewne nie będzie ci się chciało wytłumaczyć, dlaczego to ma być ślepa uliczka
                      dla ludzkości, bo uznasz że każdy powinien sie domyślić.. ja jednak nie
                      podzielam twojego toku myślenia i dla mnie nie ma w tym stwierdzeniu wiele
                      sensu.


                      /tak
                      > powiedział Darwin/.


                      a arystoteles nie uznawał kobiet za ludzi. i co z tego? mam się z nim zgodzić,
                      bo był wielkim filozofem?


                      Jak odróżniasz ludzi znających się na wychowaniu lub
                      > nie?


                      ha, tego się nie da 'odróżnić'. w końcu żaden rodzic, zanim nie stał się
                      rodzicem, nie znał się w praktyce na wychowywaniu dzieci.


                      Chyba tylko pod kątem zgodności ich opinii z Twoimi przypuszczeniami lub
                      > wyobrażeniami w tej materii.


                      ja nie opieram się na przypuszczeniach, tylko na badaniach. a ty opierasz się
                      na czym? chyba swoje własne doświadczenia to trochę za mało, nie uważasz?
                      ja zweryfikuję swoje poglądy gdy okaże się, że nie miałem racji. ty natomiast
                      tkwisz w swoim przekonaniu obojętnie od tego co mówią mądrzejsi od ciebie.


                      ile masz lat? Ja 54

                      21 - za 10 dni:)
                      • Gość: matka Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 12:19
                        Nie miałam nic do zarzucenia poziomowi dyskusji,ale przeczytawszy ,że
                        bezmyślność Cię drazni ,odniosłam to do siebie,wszak do mnie to
                        napisałeś.Uważam , że nie powinniśmy używać jakichkolwiek epitetów wobec
                        dyskutujących osób.I tylko o to mi chodziło.Żeby odpowiedziec ci na pozostałe
                        kwestie z ostatniego listu ,musiałabym powtórzyc treść wszystkich poprzednich i
                        poprosić Cie o głębsze zastanowienie nad każdym słowem,bo mam wrażenie,że
                        odnosisz się bardzo powierzchownie i nieprecyzyjnie rozumiesz moje racje i
                        intencje. Uważam, i nie tylko ja,że homoseksualiści zakrzywiają normalność na
                        tyle, że nie można im pozwolić na adopcję dzieci. A Ty , mam
                        nadzieję ,rzeczywiście zweryfikujesz swój pogląd,myślę , że nie tylko na ten
                        temat.Nie Twoja wina ,że nie wychowano Ciebie w wierze w Boga ,ale jesteś
                        młody i inteligentny i w tym jest nadzieja na jakieś zwroty w Twoim życiu.
                        Pozdrawiam ,życzę dobrze .Dziękuję za dyskusję.
                        • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 19.10.04, 12:47
                          > Nie miałam nic do zarzucenia poziomowi dyskusji,ale przeczytawszy ,że
                          > bezmyślność Cię drazni ,odniosłam to do siebie,wszak do mnie to
                          > napisałeś.


                          no bo w pewnym stopniu miało być do ciebie:) bezmyślność polegająca na braku
                          nie wiem - chęci? możliwości? odczuwania empatii w stosunku do homo -
                          skreślanie kogoś ot tak jest dla mnie brakiem wyobraźni prowadzącym do
                          krzywdzenia innych.


                          Żeby odpowiedziec ci na pozostałe
                          > kwestie z ostatniego listu ,musiałabym powtórzyc treść wszystkich poprzednich
                          i
                          >
                          > poprosić Cie o głębsze zastanowienie nad każdym słowem,bo mam wrażenie,że
                          > odnosisz się bardzo powierzchownie i nieprecyzyjnie rozumiesz moje racje i
                          > intencje.


                          wiesz, ja nie umiem zrozumieć ludzi, dla których 'normalnośc', 'tradycja'
                          (zależy jeszcze w jakim znaczeniu 'tradycja') etc. to jakieś istotne
                          wartości.. dla mnie to są pojęcia na tyle abstrakcyjne, że nie mogę sobie
                          wyobrazić jak dla kogoś mogą być ważne.

                          > Uważam, i nie tylko ja,że homoseksualiści zakrzywiają normalność na
                          > tyle, że nie można im pozwolić na adopcję dzieci.


                          też uważam, że zakrzywiają 'normalność' - tzn. tradycyjny porządek, ale wg.
                          mnie to ciągłe zakrzywianie 'normalności' jest właśnie normalne:) świat nie
                          stoi w miejscu i jeśli się nie rusza, to gnije i próchnieje.

                          > Nie Twoja wina ,że nie wychowano Ciebie w wierze w Boga ,ale jesteś
                          > młody i inteligentny i w tym jest nadzieja na jakieś zwroty w Twoim życiu.


                          wiesz, ja mam własną wolę i gdyby cos ,nie naszło to pewnie bym uwierzył:)
                          a co do zwrotów w życiu - jeśli bedą, to liczę na progres raczej, nie regres:)
                          (a tak odbierłbym względem siebie uwierzenie).


                          Pozdrawiam ,życzę dobrze .Dziękuję za dyskusję.

                          nawzajem:)
                    • ptakolub Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 20.10.04, 12:36
                      z przykroscia obserwuje, ze argumenty w potyczce z przyzwyczajeniami
                      przegrywaja z kretesem...

                      ja moge przyjac jako pewnik, ze orientacja seksualna ksztaltuje sie jeszcze w
                      zyciu plodowym, nie zas w wyniku wychowania. poniewaz gdyby byla nabyta, nie
                      istnialaby w ogole. w koncu ktoz plodzi dzieci, jak nie heteroseksualni?....

                      i przyjmuje tez za pewnik, ze homoseksualizm de fakto nie jest ZLY. poniewaz
                      zlem mozna nazwac zachowanie czyniace komus innemu KRZYWDE. zatem nie jest zla
                      biala wrona, dlatego, ze jest BIALA. biala wrona jest ZLA tylko wtedy, kiedy
                      dziobie nas po glowie. zatem kiedy mamy czarna(normalna) i agresywna wrone i
                      biala(nienormalna) i przyjazna, to ktora wybierzecie...?

                      ale dobrze. zalozmy JEDNAK, hipotetycznie, ze zachowania homoseksualne rodza
                      sie w wyniku obserwacji najblizszego otoczenia. hmmm....

                      pozwolcie mi opwiedziec krociutka historie:

                      maly piotrus ma twoch tatusiow. tworza spokojna, przyjazna rodzine.widzi
                      codziennie serdecznosc, okazywanie uczuc i szacunku przez tate swojemu
                      ukochanemu. wspolne zakupy, wynoszenie smieci, odprowadzanie i przyprowadzanie
                      na zmiane do szkoly, mycie zebow przy jednej umywalce, gotowanie itepe, itede.
                      zwyczajne zycie, jak w rodzinie. i zalozmy tez, ze piotrus pomysli, ze to
                      fajnie i normalnie. i zalozmy, ze za kilka lat, piotrus zakocha sie nie w
                      dziewczynie, lecz w mezczyznie....
                      i co my tu mamy...? hmmm. czyzby dobrze wychowanego, w poczuciu milosci,
                      poszanowania ogolnie pojetych zasad moralnosci (zlo-dobro), uczciwosci
                      etc.mlodego czlowieka?...
                      piotrus, teraz dorosly piotr zyje sobie z, dajmy na to, tomaszem. obydwoje
                      pracuja, sa uprzejmi dla sasiadow i nie rozrzucaja papierkow na ulicy.

                      moj boze, coz to za chorzy, zboczeni osobnicy...nalezyich czym predzej
                      odizolowac od spoleczenstwa. bo przeciez...TO PO PROSTU JEST ZLE. prawda...?

                      tymczasem obok w klatce zyja "normalni". nie kochaja sie. ba, nawet nie lubia!
                      stary pije. albo wydaje kase na kochanke. albo moze przy okazji nie lubi swojego
                      (tez)piotrusia, bo tak naprawde z zoska to chcial sie tylko raz przespac. a
                      potem...tak jakos wyszlo, nie?...zoska, dajmy na to, nie ma serca do dziecka.
                      mimo, ze jest jej wlasne, rodzone, krew z krwi, kosc z kosci. naturalnie,
                      normalnie, jak nalezy. piotrus numer dwa zyje z mama i tata. w rodzinie. i ma
                      swiadomosc, ze nie jest ani chciany, ani kochany. nie czuje ani szacunku, ani
                      serdecznosci. dorosly piotr z duzymi problemami emocjonalnymi, swoje
                      dziecinstwo odbija juz nie meczac koty na podworku, jak kiedys, tylko wyżywajac
                      sie na zonie i dzieciach. w jego normalnej rodzinie.

                      powiedzcie mi, drodzy moi. ktorego piotra chcielibyscie miec za sasiada?...a z
                      ktorym chcielibyscie pracowac w jednym biurze?...a z ktorym piotrem
                      zalozylibyscie wspolny interes?...a ktoremu z nich pozyczylibyscie
                      pieniadze?...a ktoremu kota na weekend...?

                      wiec ktora wrone wybraliscie?...

                      acha. pamietacie jeszcze o przedmiocie calej dyskusji...? czyzby to bylo dobro
                      dziecka....?


                      pozdrawiam i zycze umiejetnosci korzystania z rozumu. bowiem jest to dar, z
                      ktorego nie korzystac jest dopiero grzechem.

                      • ptakolub Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 20.10.04, 13:02
                        no i umknelo mi najwazniejsze.

                        1.rodziny patologiczne(alkohol, przemoc fizyczna, narkotyki, skrajna nedza) SA
                        ZLE.
                        2.domy dziecka SA ZLE.
                        3.kazde dziecko potrzebuje rodziny. nie zakwaterowania, wyzywienia i opierunku.
                        tylko zainteresowania. akceptacji. odpowiedzialnosci. zrozumienia. starania.
                        kontaktu fizycznego. przytulania. wysluchania.
                        kogos SWOJEGO. dla siebie. kogos, komu moze pokazac rysunek, kto pocaluje
                        rozbite kolano, kto przeczyta bajke przed snem.
                        dom dziecka nie nauczy nikogo kochac.
                        dom dziecka nie nauczy nikogo zyc.
                        dom dziecka wypuszcza w dzungle zycia niekochanych, przestraszonych,
                        nieumiejacych odczuwac, nieumiejacych kochac mlodych ludzi.

                        uwierzcie mi. w koncu wiem, jak to jest miec dzieci.
      • Gość: tessa Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 08:55
        Gdzie ty żyjesz nawrócony,czy te biedne dzieci mają być króliczkami
        doswiadczalnymi i mamy czekać jak sie zachowa nasze chore społeczeństwo
        zaakceptuja czy nie.śkoro lesbijka nie musi adoptować a sama sobie urodzi ,to
        niech sie gej z takową dogada to i jemu urodzi i po kłopocie nie będzie
        adopcji i będzie miał swoje.Osobiscie znam geja nawet go lubię i wcale nie
        jestem za tym aby dawać im na wychowanie dzieci,które bardzo prawdopodobnie
        zostaną wychowane na im podobnych.(bez urazy według mnie to jest chore)
        • Gość: Ziuta Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 09:42
          Nie przesadzaj. Jako dziecko wychowane w domu alkoholika uważam, że być
          adapotowanym przez homoseksualistów to małe piwo. Tatuś zarabiał na szczęście
          sporo, więc na edukację, jedzenie i ubranie zawsze wystarczało, ale w domu było
          piekło przez duże P. U większości pijaków nawet na suchy chleb nie wystarcza,
          więc ich dzieci są od razu na marginesie. Naprawdę lepiej dla dzieci jest
          zamieszkać z parą gejów czy lesbijek i być wychowywanym w miłości i szacunku ,
          mieć szansę na normalna przyszłość.
          • Gość: tessa Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 19:04
            Też wychowałam się z ojcem alkoholikiem,ale mama dała mi tyle miłosci ,że
            dzisiaj jestem szczęśliwą matką 4 dzieci.Kim byłabym gdyby wychowywała mnie
            lesbijka, myśle że moja przyszłość a w tym przypadku terażniejszość nie byłaby
            taka normalna pewnie należałabym do grupy lesbijek.
            • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 14.10.04, 00:05
              aha, mama-lesbijka zahipnotyzowała by cię i kazała być lesbijką? czy
              przeniosłoby się to na ciebie drogą kropelkową;)?
              • Gość: tessa Blinski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 17:10
                Widze ze jesteś oczytany ale o wychowaniu dzieci nie masz zielonego pojęcia i
                chyba nie wiesz oczym mówisz.Wczesniej wyjasnił ci kilka spraw SVEN.Percepcja
                twojej mentalności nie obliguje mnie do prowadzenia dalszej
                konwersacji.POZDRAWIAM
                • blinski Re: Blinski 14.10.04, 18:52
                  oczywiście, nie musisz ze mną rozmawiać.
                  sven nic nie wyjaśnił, tylko wywalił swoje żale.
                  oczywiście, że o wychowaniu dzieci nie mam żadnego praktycznego pojęcia, bo nie
                  mam dzieci. ale wierzę tym, którzy o tym pojęcie mają, i nimi się podpieram. do
                  nich kieruj pretensję, jeśli się z nimi nie zgadzasz.
        • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 13.10.04, 11:08
          zamiast opierać się na strachu i domysłech, poczytaj sobie badania specjalistów
          orientujących się w tym trochę lepiej niż ty, a także wyniki badań i obserwacji
          dzieci adoptowanych przez pary homoseksualne w skandynawii; może tętno ci
          spadnie:)
      • Gość: bombel Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 09:48
        A jak ty sobie wyobrazasz taką walkę o dobro dziecka??Bo ja szczerze mówiąc nie
        widzę możliwości aby "homo" para była w stanie zagwarantować dziecku, że nie
        będzie w szkole szykanowane. Zgadzam się, że niejedna "homo"para może dać
        dziecku więcej miłości od co poniektórych par "hetero", ale problem tago jak
        będzie reagować otoczenie pozostanie. W porządku, można walczyć z przekonaniami
        ludzi, ale nie da się zmienić społeczeństwa przez pstryknięcie palcami. To jest
        długi proces, który będzie trwał nawet kilkadziesiąt lat. Tak więc narazie
        jestem przeciw adopcji dzieci przez pary homoseksualne.
        • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 13.10.04, 11:12
          ha, ja na razie - w polsce, podkreślam to! - też jestem przeciwny. co innego
          ideał, co innego realizm. uważam, że w polsce - tak jak i wszędzie indziej na
          świecie - to powinno być stadium końcowe walki o tolerancję i akceptację.
          w krajach takich jak polska, gdzie wszelkie społeczne nowinki są traktowane z
          dużą nieufnościa i strachem przed zaburzeniem 'normalności', trzeba stosować
          taktykę małych kroczków - oswajać ludzi ze zjawiskiem, by po każdym małym
          kroczku widzieli, że nic złego się nie dzieje. na razie zatrzymałbym się na
          zalegalizowaniu związków partnerskich z przywilejami prawnymi podobnymi do
          tych, jakie mają pary hetero. a potem by się zobaczyło.
    • Gość: andrzej A kto będzie tatusiem, a kto mamusią? <lol> IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 23:40
      Sam jesteś ciemnogród. Nigdy nie poprę adoptowania dzieci przez takie pary.
      • Gość: Tomek Powrót do rzeczywistości. IP: *.ge.boc.com 14.10.04, 11:30
        Posłuchajcie ludzie. Jak wyobrażacie sobie funkcjonowanie takiego młodego
        człowieka w społeczeństwie. Rodzice będący parą homo w żaden sposób nawet
        pomimo wątpliwych szczerych chęci nie są w stanie wychować go na normalną
        jednostkę społeczeństwa. Rozmiar anormalności zostanie powiększony. Nie życzę
        ludziom homoseksualnym źle- ale do cholery nie zarażajcie patologią dzieci.
        Wiem że dzieci w domach dziecka cierpią- błąd systemu i ludzi odpowiedzialnych.
        Zachowania anormalnego(a tak traktuję adopcję dzieci przez pary homo)nie można
        argumentować polepszeniem warunków życia tych dzieci. Poniosą one niestety cenę
        za utrzymanie naszej cywilizacji przy pozorach normalności...
    • Gość: monika Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.w82-122.abo.wanadoo.fr 13.10.04, 10:11
      Przykro mi, ale ja rowniez jestem przeciwko adopcji dzieci przez pary
      homoseksualne
      nie, nie dlatego, ze mam cos przeciwko homoseksualistom,ja jestem za prawem do
      dokonania wlasnego wyboru... dla wszystkich, zgodnie z wlasnym sumieniem i w
      oparciu o bagaz wlsnych doswiadczen.
      No wlasnie i w zwiazku z powyzszym uwazam, ze para homoseksualna adoptujac
      dziecko, ktorego psychika wlasnie przeciez sie ksztaltuje,odbiera mu prawo o
      decydowaniu, jest bowiem normalne, ze przyjmie ono w pierwszym rzedzie ich
      sposob postrzegania swiata i zwiazkow emocjonalnych miedzy dwojgiem ludzi, co
      za tym idzie, otrzyma nieco wykrzywiony obraz rzeczywistosci.
      Oni sami dokonali swojego wyboru w doroslym wieku,a ich dziecko takiej szansy
      nie otrzyma, nie mowie, ze na 100%zostanie homoseksualista, ale w naturalny
      sposob bedzie uwazalo taka postawe za wlasciwsza, bo lepiej znana...?
      Nie chce wypowiadac sie na temat tego, co jest normalne a co nie ( w obszarze
      zwiazkow dwojga ludzi), mysle jednak, ze sama biologia podpowiada tu pewne
      oczywiste rozwiazania...
      I jeszcze jedno, ja nie przecze, ze tych dwoje ludzi nie bedzie kochalo swojego
      dziecka, jestem pewna, ze ponad zycie, jak kazdy rodzic. Mowimy tu jednak tylko
      o pragnieniach i uczuciach pary homoseksualnej, a co z dzieckiem, ktore caly
      czas bedzie borykalo sie z dylematymi zbyt ciezkimi, jak dla dzieciecego
      umyslu, czy zagwarantujecie, ze to nie wykrzywi jego psychiki.Wiemy przeciez,
      ze problem homoseksualizmu przerasta wielu doroslych, a Wy chcecie, zeby tak po
      prostu, zmierzylo sie z tym dziecko, ktore ,przypominam, nie ma tak dobrze
      wyksztalconych odruchow obronnych jak my, nie potrafi jeszcze odpowiadac na
      ataki.
      Jak juz mowilam, para homoseksualna decydujac sie na bycie razem i tworzenie
      zwiazku, ma swiadomosc tego, ze nie jest to latwy wybor i ze przyjdzie im sie
      zmierzyc z morzem nietolerancji. Dziecko zas, nie ma i nie moze miec
      swiadowmosci problemow, jakie je spotkaja w zwiazku z faktem, ze wychowuje sie
      w rodzinie homoseksualnej. Sadze, ze to jest narazanie bezbronnej osoby na
      pewne cierpienie, w imie zaspokojenia swojego instynktu macierzynskiego lub
      ojcowskiego.Oczywiscie, ze dzieci z tzw. normalnych rodzin, tez maja swoje
      problemy, duze i mniejsze i tez cierpia, ale dziecko z rodziny homoseksualnej
      juz na starcie, bedzie mialo ze soba dodatkowo, bardzo ciezki "bagaz" do
      uniesienia. I to nie jest w porzadku, bo z cala swiadomoscia, homoseksualista
      sie na to zgadza w imie zaspokojenia wlsnych pragnien.
      Dlatego zdecydowanie sie sprzeciwiam!
      • Gość: Lolek Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.abo.fi 13.10.04, 10:31
        Czy ktoś zastanawiał się nad tym, jak bardzo dziecko adoptowane przez parę homo
        będzie wyśmiewane w szkole? A prędzej czy później to się wyda. Piszę o tym,
        ponieważ przypomniałem sobie jakie żarty robiliśmy w liceum:
        -Poznałeś rodziców Łukasza?
        -nie?
        -fajni faceci!
        • Gość: luki Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.chello.pl 13.10.04, 10:51
          Zgadzam się niestety z Lolkiem. Dzięki takim "obrońcom tradycyjnych wartości",
          ludziom o poglądach zbliżonych do tych lidera PiSsu czy pana Romana G., a
          ostatnio też postępowców z PO, możemy być pewni, że otoczenie takiego dzieciaka
          adoptowanego przez parę homoseksualną bardzo szybko udowodni mu że lepiej mu
          było jak mieszkał w Domu Dziecka aniżeli w domu dwóch kochających go lezb.
          • ptakolub Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 20.10.04, 13:20
            zapewniam cie, Luki, ze kazde dziecko z domu dziecka wybierze dom z dwoma
            tatusiami albo dwiema mamusiami od molochu, gdzie swoj wlasny, ukochany
            samochodzik(o ile go w ogole posiadasz, bo przeciez wszystko jest wspolne),
            trzymasz w gaciach, bo inaczej ktos ci go na pewno zabierze, a pani
            wychowawczyni na pewno nie pocieszy, bo ma na glowie rownoczesnie kilkanascioro
            dzieci. pozdrawiam.
    • Gość: slaweq Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.psych.lsu / *.psych.cm-uj.krakow.pl 13.10.04, 10:29
      lepszy konserwatywny ciemnogrod niz progresywni zboczency...pozdrawiamy z
      okresu upadku cywilizacji!
      • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 13.10.04, 11:17
        machasz społeczeństwu holandii czy danii na dowidzenia? hehe, mądralo
      • Gość: mariusz_robert Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: 80.51.232.* 14.10.04, 08:37
        calym sercem i cala dusza popieram projekt adopcji dzieci przez pary
        homoseksualne
        amen
    • Gość: Cham ze wsi TOLERANCJA, to nie akceptacja!!! IP: *.1.Core.net.pl 13.10.04, 10:59
      Na początek: toleruję homoseksualistów. Powiem więcej - spotkałem kilku, którzy byli w porządku. Niech mi jednak ktoś z jaśnie oświeconych i europejskich, ba! - światowych uczestników tego forum coś wytłumaczy....
      Nie wiem jak to jest dokladnie ale sądzę, że prawie napewno rodzina rozbita np. tylko kobieta nie może w świetle prawa adoptować dziecka. Załóżmy jednak, że owa kobieta mieszka ze swoją matką i w papierach o adopcję napisze, że będzie razem z nią wychowywać to adoptowane dziecko. Podsumowując: dwie kobiety + dziecko.
      Czy uważacie moi drodzy oświeceni, że instytucja, która zajmuje się przyznawaniem praw rodzicielskich, przyzna je owej matce i córce?? Ja nie.
      Owa instytucja wyjdzie z założenia, że jest to rodzina rozbita i nie będzie mogła owemu dziecku przekazać odpowiednich wzorców.

      Powiedzcie mi takim razie, czym matka i córka różnią się od dwóch lesbijek (oprócz nie używania we wzajemnych relacjach wibratora)?
      • pia.ed Re: TOLERANCJA, to nie akceptacja!!! 13.10.04, 11:11
        Tu jest ta roznica, ze matka jako starsza o conajmniej 20 lat przekroczyla juz
        wiek w ktorym PAROM pozwala sie na adopcje.
        Poza tym dziecko moga adoptowac tylko pary pozostajace w ZWIAZKU malzenskim lub
        partnerskim.
        Z matka bedzie to zawsze zwiazek matki z corka.

        Porownanie nie bylo wcale takie glupie i wlasciwie dlaczego nie moznaby oddac
        matce i corce dziecka ktorego nikt nie chce, np kalekiego. Mialoby u nich
        lepiej niz w Domu Dziecka.
        • blinski Re: TOLERANCJA, to nie akceptacja!!! 13.10.04, 11:19
          jeśli matce i córce nie dano by prawa do opieki nad dzieckiem, to byłaby to
          głupota taka sama albo jeszcze większa niż parze lesbijskiej.
          nie znam się aż tak na polskim prawie, czy naprawdę nie dano by im do tego
          prawa?
          • Gość: Cham ze wsi Re: TOLERANCJA, to nie akceptacja!!! IP: *.1.Core.net.pl 13.10.04, 11:30
            > nie znam się aż tak na polskim prawie, czy naprawdę nie dano by im do tego
            > prawa?
            ...ja tez się nie znam ale wszystko wskazuje na to, że nie... (jeżeli mówi się w mediach o kwestii adopcji, to tylko przez pary hetere/homoseksualne, a więc najprawdopodobniej jest tak jak mówię)

            > jeśli matce i córce nie dano by prawa do opieki nad dzieckiem, to byłaby to
            > głupota taka sama albo jeszcze większa niż parze lesbijskiej.
            ...podzielam zdanie kolegi...
        • Gość: Cham ze wsi Re: TOLERANCJA, to nie akceptacja!!! IP: *.1.Core.net.pl 13.10.04, 11:43
          > Tu jest ta roznica, ze matka jako starsza o conajmniej 20 lat przekroczyla juz
          >
          > wiek w ktorym PAROM pozwala sie na adopcje.

          No dobrze - załóżmy, że są to dwie siostry, które uroczyście przysięgają, że nie będą miały mężów i że będę wspólnie wychowywać adoptowane dzieci :-)))
          Prosze tylko nie dawaj bzdurnego argumentu, że para homoseksualna jest trwała, bo jest związana jakimś związkiem cywilnym (tak, wiem że w Polsce ich jeszcze nie ma). Bo założona przysięga owych sióstr nie różni się wedlug mnie "mocą" od przysięgi homoseksualistów. To i tak czysty formalizm.

          > Z matka bedzie to zawsze zwiazek matki z corka.
          Tego argumentu ani trochę nie rozumiem. Tzn. że co, że się nie kochają, że nie troszczą się o siebie, że nie pragną dla siebie dobra? Bardzo Cię proszę - WYTŁUMACZ
          • Gość: Cham ze wsi WIBRATOR - kość niezgody IP: *.1.Core.net.pl 13.10.04, 14:59
            Cóż.... Wygląda na to, że wymiękłaś pia.ed.
            • sloneczna_pogoda Re: WIBRATOR - kość niezgody 13.10.04, 15:42
              A czy zatem rozni sie uroczysta przysiega slubna. To przeciez prawie to samo...
              • Gość: Cham ze wsi Re: WIBRATOR - kość niezgody IP: *.1.Core.net.pl 13.10.04, 16:12
                Szczerze mówiąc, to nie do końca rozumiem Twój post. Można go zinterpretować na kilka sposobów. Napisz proszę bardziej ściśle i dokładnie.
              • Gość: kobieta Re: do slonecznej pogody IP: 213.25.11.* 13.10.04, 16:30
              • Gość: kobieta Re: do Słonecznej Pogody IP: 213.25.11.* 13.10.04, 19:08
                otóż droga Pani ( ? ) uroczysta przysięga małżeńska i póżniejsza adopcja tym
                sie różni od uroczystej obietnicy że np : obie panie (np. lesbijki) razem i
                zgodnie wychowają dziciątko,ze w swietle prawa jest to zupełnie co innego.
                Mam w najbliższej rodzinie męża adoptowaną dziewczynkę.Gdyby jej rodzic
                zachorował i zmarł, to po prostu dziecko zostaje w domu, pod opieka drugiego.
                Gdyby coś stało sie obojgu rodzicom, to po prostu ma nas. Bo zgodnie z
                przepisami jesteśmy ( jako jej krewni )jej pełną OBUSTRONNIE rodziną . Teraz
                dziewczynka ma dwie pary dziadków, kilka "spokrewnionych " pełnych rodzin
                składających się z ciotek i wujów.W trakcie przygotowań do adopcji dalsi krewni
                wypowiadają sie na piśmie na temat praw adoptowanego dziecka. Akceptują je,
                także te majątkowe.Jestem lekarzem i nie wydaje mi się , żeby adpocja przez
                samotną osobę była czymś bezpiecznym dla dziecka. Życie niesie różne wydarzenia
                i dlatego dziecko,które ma szanse na wyjście z domu dziecka, powinno trafić do
                pełnej,czyli dającej większe poczucie bezpieczeństwa rodziny.
                • Gość: :) Re: do Słonecznej Pogody IP: *.dip.t-dialin.net 14.10.04, 07:56
                  > i dlatego dziecko,które ma szanse na wyjście z domu dziecka, powinno trafić
                  do
                  > pełnej,czyli dającej większe poczucie bezpieczeństwa rodziny.


                  no wlasnie...DOKLADNIE TAK!
                  Tylko dlaczego to musi byc w 100% mezczyzna i kobieta. Przeciez 2 kobiety tez
                  maja swoich rodzicow, czyli dziadkow tego dziecka.
                  Moze to niektorych zdziwi na tycm forum, ale homoseksualisci ni esa zrzucani
                  przez kosmitow czy tez nie rodza sie jak Calineczka - w kwiatkach. Maja
                  rodzicow.

    • Gość: NIE!!! Nie!!!! Nie!!!! Nie!!!! IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 11:48
      i jeszcze raz !NIE!
      Juz widze jak wiekszosc z was cieszylaby sie gdybyscie na pytanie o to kim jest
      wasza mamusia odpowiadali ze macie dwoch kochajacych sie tatusiow (ciekawe co
      na to wasi koledzy).
      Chcecie zmieniac spoleczenstwo??? BUAHAHAHAHA wzmacniacie tym tylko elktorat LPR
      • blinski Re: Nie!!!! Nie!!!! Nie!!!! 13.10.04, 16:55
        ja bym nie miał problemu z przyznaniem się do tego.
        ale masz rację, kogoś ze wsi z małego miasteczka jakoś nie widze przyznającego
        się.. choć i też wątpię, by nawet przy funkcjonującym prawie do adopcji przez
        homo urząd zgodził się na przyznanie dziecka gejom mieszkającym na wsi, ze
        względu właśnie na dobro dziecka - ha, wątpię też by na wsi jakiemukolwiek
        gejowi wpadła do głowy myśl zarejestrowania związku, a co dopiero adopcji:)
        zmiana społeczeństwa - tak, ale małymi kroczkami jak mówiłem; bo jeśli robi się
        to na siłę i z wrzaskiem to efekt może być taki jak to opisał NIE!!!.
        • Gość: paranormal mowiNIE NIE!!! IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 23:16
          Apropo fobii, człowieku-z-wielkiego-miasta, podejscie do problemu adopcji przez
          pary homoseksualne nie zalezy od miejsca zamieszkania tylko od LUDZI (a ludzie
          sa wszedzie tacy sami)

          Wg mnie do poprawnego rozwoju normalnego czlowieka potrzebny jest wplyw i
          kobiety i mezczyzny... nie moze byc tak ze kobiete zastepuje facet albo
          odwrotnie.... mezczyzna to nie kobieta i nic tego nie zmieni, pewnych rzeczy
          nie dowiesz sie, palo, od dwoch ojcow albo dwoch matek; dwie matki badz ojcowie
          nie wychowaja cie tak jak NORMALNA HETEROSEKSUALNA para (chocby bardzo sie
          starali to NIE JEST MOZLIWE)
          • blinski Re: NIE!!! 14.10.04, 00:10
            > Apropo fobii, człowieku-z-wielkiego-miasta, podejscie do problemu adopcji
            przez
            >
            > pary homoseksualne nie zalezy od miejsca zamieszkania tylko od LUDZI (a
            ludzie
            > sa wszedzie tacy sami)


            nie, ludzie nie wszędzie są tacy sami. spróbuj na zabitej dechami wsi
            powiedzieć że nie lubisz chodzić do kościoła, a co dopiero że jesteś ateistą!
            o homoseksualiźmie nie wspomnę, bo to śmiech na sali.

            > Wg mnie do poprawnego rozwoju normalnego czlowieka potrzebny jest wplyw i
            > kobiety i mezczyzny... nie moze byc tak ze kobiete zastepuje facet albo
            > odwrotnie.... mezczyzna to nie kobieta i nic tego nie zmieni, pewnych rzeczy
            > nie dowiesz sie, palo, od dwoch ojcow albo dwoch matek; dwie matki badz
            ojcowie
            >
            > nie wychowaja cie tak jak NORMALNA HETEROSEKSUALNA para (chocby bardzo sie
            > starali to NIE JEST MOZLIWE)


            rodzice nie wychowują dziecka jako heteroseksualna para - w ogóle jako nijak -
            seksualna para, tylko jako ludzie, którzy cię kochają.
            mężczyzna to nie kobieta - jasne, ale kto powiedział że rodzina to musi być
            mężczyzna i kobieta? rozumiem, to już dla ciebie za mądrę, nie ma sensu mówić
            dalej.
            • Gość: paranormal Re: NIE!!! IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.04, 00:38
              ooo:) z malego miasteczka i wsi zeszlismy juz do zabitej wiochy

              > powiedzieć że nie lubisz chodzić do kościoła, a co dopiero że jesteś ateistą!

              moze nie jestem z "zabitej wiochy" (co to znaczy ze jeden dom od drugiego
              oddalony o kilometr?) ale nie chodze do kosciola, znam pare takich osob jeszcze
              i jestem ateista i wzbudzasz wlasnie we mnie smiech;] (masz fobie i tyle;])

              > rodzice nie wychowują dziecka jako heteroseksualna para - w ogóle jako nijak -
              > seksualna para, tylko jako ludzie, którzy cię kochają.

              tutaj gadasz bez sensu - jak maga byc nijak jak sa hetero

              Ja mowie jasno (moze ty nie umiesz czytac). Zyjesz z matka- normalna matka
              powie ci cos o zyciu, jak to wszystko wyglada z kobiecego punktu, zyjesz c
              ojcem- ojciec ci powie jak to wszystko wyglada z meskiego punktu widzenia- a ty
              sobie wyrobisz ocene. Pewnych rzeczy nie dowiesz sie od innych- pewne rzeczy
              moga przekazac tylko rodzice (matka i ojcicec, a niektorych rzeczy dowiedziec
              sie tylko z ich konfrontacji)

              > rozumiem, to już dla ciebie za mądrę, nie ma sensu mówić

              za kogo ty sie w ogole uwazasz?

              Twierdzac ze ludzie sa rozni bo to zalezy od ich miejsca zamieszkania- czym sie
              kierujesz- moze jak jakis burak twierdzic chcesz ze na wsi brak wyksztalconych
              ludzi, wszyscy maja niepelne podstawowe, wszyscy co niedziela wsluchuja sie w
              glos proboszcza i co dzien radia Maryja sluchaja. Ludzie zajmuja sie tylko
              rolnictwem (a do roli kazdy przyglup), mieszkaja roproszeni w odleglosciach 1-2
              km w starych rozpadajacych sie stodolach bez swiatla wody pradu gazu?

              Ty chyba jestes nie z tej epoki. W kazdym miejscu znajdziesz ludzi o roznej
              mentalnosci i podejsciu do pewnych spraw.
          • ptakolub Re: NIE!!! 20.10.04, 13:35
            dzieci wychowuja sie i czerpia wzorce w kontakcie z:
            1.najblizsza rodzina.(mama-tata, mama-mama, tata-tata, rodzenstwo)
            2.dalsza rodzina(wujkowie, ciocie, dziadkowie, babcie, kuzynki, kuzyni, dzieci
            kuzynow etc)
            3.sasiadami i znajomymi(obojga plci)
            4.srodowiskiem rowiesniczym(obojga plci)
            5.szkola, podworkiem, ulica, radiem, kinem, literatura itepe, itede.

            no jak na razie mi wiadomo, zaden gej zyjacy w otoczeniu zdecydowanie
            heteroseksualnym nie nawrocil sie na "normalnosc".
            pozdrawiam
      • Gość: :) Re: Nie!!!! Nie!!!! Nie!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 14.10.04, 07:57
        > wasza mamusia odpowiadali ze macie dwoch kochajacych sie tatusiow (ciekawe co
        > na to wasi koledzy).


        kim jest twoja mamusia?
        bezrobotna..
        a tatus?
        siedzie od 7 lat w wiazieniu.

        Lepsze perspektywa?

        Acha, no fakt...kryminalisci w Polsce to zaczyna byc "przywilej".

    • blizni777 Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 13.10.04, 14:17
      kiedyś jechałem autobusem (dalekobieżnym) a kierowca chciał sobie dorobić i
      sprzedać mi bilet od następnego przystanku inkasując pieniądze jakby sprzedał
      normalnie. Kiedy powiedziałem mu "nie" żądając odpowiedniego biletu zdziwił się
      i zapytał "dlaczego?", tak jak to ja miałbym się tłumaczyc z właściwego
      postępowania. Jestem przciwny adopcji dzieci przez pary homoseksualne. A
      dlaczego? Sami sobie odpowiedzcie.
      • Gość: nawrocony Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: 195.244.141.* 13.10.04, 15:19
        Wiem, ze dla wielu osob jet to oczywiste, ze jest to nie wlasciwe. Bo sama przez
        sie koncepcja sprowadza sie do tego, jak chcesz miec dziecko - to sobie zrob!

        ja pewnie nie rozumnie, myslalem o czyms innym,

        A co tam, niech sobie siedza dzieci w domach dziecka, byle tylko mialy co jesc a
        potem jak juz dorosna, oby tylko nie zeszly z dobrej drogi i zyli cicho i
        spokojnie w normalnym spoleczenstwie. To co ze nie doznali milosci w dziecinstwie!

        ja jednak nie wiem, dlaczego mielibysmy im to odbierac, jesli jest mozliwosc.
        Moze warto zapytac tych ktorzy tam dorosli, co oni o tym mysla!
        bo to o nich chodzi.

        A w szkole, nie trzeba miec dwoch tatusiow, zeby nie byc wysmiewanym
        Niestety!

        I nawet jakby prawo do adopcji przeszlo, to juz widze, setki par gejowskich
        stojacych w kolejkach... nie badzmy naiwni!
        w tym kraju, jest bardzo malo osob otwarcie mowiacych o sobie ze sa gejami,
        a juz widze jak chcieliby, zeby im panstwo wysylalo inspektorow do domow, zeby
        sprawdzic, czy akurat sie nadaja do adopcji!
        Dla nich lepiej jest po bozemu, ozenic sie, bo mama i tata beda szczesliwi ze
        maja wnukow,
        a co tam, ze zona, za pare lat dowie sie ze jej maz jest gejem!
        Ale byla glupia......

        tak wiec, gdyby to prawo przeszlo, nie sadze zeby nawet obecnie mialo jakies
        duze znaczenie w tym co sie dzieje w kraju.
        moze za pare lat.

        tak wiec narazie, dalej podtrzymuje powyzsze stwierdzenie, ze pary gejowskie
        moga zapewnic kochany dom!





        • Gość: Cham ze wsi Chyba jestem wyznawcą spiskowej teorii dziejów... IP: *.1.Core.net.pl 13.10.04, 16:38
          > tak wiec narazie, dalej podtrzymuje powyzsze stwierdzenie, ze pary gejowskie
          > moga zapewnic kochany dom!

          To jest naprawde według mnie nieprzemyślane i krótkowzroczne gadanie.

          nawrocony 20 lat pozniej:
          ble, ble, ble "tak wiec narazie, dalej podtrzymuje powyzsze stwierdzenie, ze pary ---sióstr, braci, kosmitów, biseksualistów, staruszków, górników, transeksualistów, zoofili, cyklistów -
          • blinski Re: Chyba jestem wyznawcą spiskowej teorii dziejó 13.10.04, 17:04
            status quo dzisiejszej rodziny i tak jest już od dobrych lat rozbijane,
            chociażby wychowywaniem dziecka samotnie 9do znudzenia mozna to powtarzać:)
            dobro dziecka jest najważniejsze. jeśli biegli psychologowie i psychiatrzy
            stwierdzają, że zagrożenia nie ma - to oczywiście, możemy im nie wierzyć - ale
            komu wtedy uwierzymy? zdrowemu rozsądkowi? czy zdrowy rozsądek nie każe się
            zastanawiać nad wychowywaniem dziecka samotnie? ale czy ktokolwiek się temu
            sprzeciwia? nie, tu chodzi o to, że homo to przeklęci sodomici i NA PEWNO będą
            wywierać zły wpływ na dziecko, no bo jak nie jak tak! przecież my to wiemy, bo
            jesteśmy mądrzejsi, co nam będą specjaliści bruździli, kiedy my wiemy że pedał
            normalny nie jest!
          • Gość: Marcin Re: Chyba jestem wyznawcą spiskowej teorii dziejó IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 17:06
            Cham ze wsi napisał(a):
            > Nie mają ograniczeń jeżeli chodzi o za
            > wody i pracę. Prawo spadkowe rozwiązuje testament. itd.

            Śnij dalej. Prosty przykład: gej zapisuje wszystko partnerowi i ginie w
            wypadku. Jego rodzice występują o zachowek, czyli połowę tego, co dostaliby,
            gdyby testamentu nie było. A dostaliby po połowie majątku, bo przecież są
            jedynymi ustawowymi spadkobiercami (partner to w polskim prawie ktoś obcy).
            Więc rodzice dostają po 25%, a partner 50% majątku.
            A teraz dla porównania: hetero zapisuje wszystko żonie (dla ułatwienia
            przyjmijmy że nie ma dzieci) i ginie w wypadku. Rodzice znów występują o
            zachowek, ale dostają już tylko po 12,5% bo żona, w odróżnieniu od partnera
            jest spadkobiercą ustawowym i nawet bez testamentu dostaje 50%. W naszym
            przykładzie żona dostaje więc 75%.
            I to jest właśnie dyskryminacja.

            A jeśli chodzi o zawody: Nietrudno wyobrazić sobie, co spotka w Polsce
            nauczyciela, jeśli wyjdzie na jaw jego homoseksualizm. Co prawda są już
            rozwiązania prawne (choć zakaz dyskriminacji ze względu na orientację pojawił
            się w Kodeksie Pracy niedawno), ale wątpię w ich skuteczność.
    • Gość: Marcin Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 15:59
      Normalnie? Logicznie? Przecież wypowiedź tego księdza wciąż jest homofobiczna.
      Wynika z niej, że adopcja przez parę homoseksualną jest "mniejszym
      złem", "ostatecznością". Dzięki bardzo za taką łachę. Ale jakiś postęp jest -
      mimo wszystko wolę liberalnych homofobów od tych z Radia M.
      • Gość: Cham ze wsi Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.1.Core.net.pl 13.10.04, 16:54
        ....Ty to chyba na psa mówisz kot.... (?)
        przecież to jest oczywiste, że para homoseksulna to coś innego, niż para heteroseksualna. Tak jak:
        dzień - noc
        gruszka - jabłko
        kot - pies
        ...możesz pomyśleć nad innymi przykładami.
        Heh...
        • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 13.10.04, 17:08
          tak samo blondynka to co innego niż brunetka np.
          no i co z tego? któraś jest gorsza wg. ciebie?
          • Gość: Cham ze wsi Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.1.Core.net.pl 13.10.04, 17:35
            > tak samo blondynka to co innego niż brunetka np.
            > no i co z tego? któraś jest gorsza wg. ciebie?

            ...przecież ja nie oceniałem co lepsze. Starałem się tylko pokazać, coś czego wielu ludzi nie rozumie lub próbuje nie rozumieć - jak są różnice, to czemu mówić, że ich nie ma. Dlaczego zaprzeczać prawdzie?
            • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 13.10.04, 18:48
              no przecież wszyscy wiedzą że są. ale po co z tych różnic robić aferę?
      • Gość: nawrocony Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: 195.244.141.* 13.10.04, 19:39
        Marcin, nie jestem przeciw adopcji,
        ale nie mozesz postawic znaku rownosci,
        nie atakuje cie, wypowiadam tylko swoje zdanie.
        bo, gdyby nie bylo ojca i matki, ktore wyrzekaja sie dziecka, gejowskie pary nie
        mialyby co adoptowac.

        dla mnie wazniejsze jest dobro dziecka, wiadomo ze nic nie zastapi im roli ojca
        czy matki. Gejowskie zwiazki, nawet przy wlasciwej adopcji, psychologicznie byli
        by tylko opiekunami. wiec bedzie to zawsze mniejsze zlo.
        i prosze nie bierz tego jako wypowiedzi homofobicznej,
        bo nie mam nic przeciwko ich zwiazkom. a jezeli to co mowie brzmi tak, to
        przykro mi. ale tak mysle
        • ptakolub Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 20.10.04, 14:08
          co to znaczy "rola ojca" i rola matki"...?

          co masz konkretnie na mysli, mowiac "ROLA MATKI"? sprobujmy rozlozyc to na
          czynniki pierwsze. czy chodzi o opiekunczosc? o kontakt fizyczny? o umiejetnosc
          empatii i cieplo? czy chodzi o to, ze matka przytula, ociera dzieciece lzy i
          mowi: "oj, biedne kolanko. zaraz zakleimy plastrem"? albo: "chodz, poczytamy
          bajke"? albo: "opowiedz mi, o co sie poklociles z kolega?". o to, ze gotuje? ze
          pierze i wiesza pranie? sklada za dzieckiem zabawki? ze wie, ktore platki
          sniadaniowe dziecko lubi najbardziej? ze oglada brazylijski serial?...co
          takiego robi matka, co odgrywa tak niesamowicie wazna role w zyciu dziecka,
          czego nie moze zrobic serdeczny, cieply, wyrozumialy, interesujacy sie
          dzieckiem tata...?

          zgodze sie z tym, ze istnieje potrzeba poczucia tego "kobiecego pierwiastka".
          dlatego chlopiec wychowywany tylko przez tate, zawsze bedzie sie garnal do
          ulubionej cioci czy sasiadki. tak zawsze bylo, jest i bedzie. i byc moze taki
          substytut kobiety dopelni calosc potrzeb emocjonalnych dziecka.
          i wice wersa. energiczna mama w "roli taty" tez moze zabrac pocieche na
          wycieczke w gory, obejrzec mecz i zrobic domek dla ptaszkow na balkon. a wujek
          bedzie idolem, bo jest po prostu mezczyzna i tyle. i komu dzieje sie krzywda?

          po co od razu wylewac dziecko z kapiela?

          wszystko, albo nic....?

          pozdrawiam.
    • Gość: maygrethelerum Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 18:11
      Nie uważam, ze konserwatyści, będący przeciwni parom homoseksualnych są
      ciemnogrodem. Rodzina to instytucja powołana do zapewnienia bytu następnym
      pokoleniom. Rodzice, także adopcyjni, przekazują swoim dzieciom odpowiednie
      wartości zgodne z normami etycznymi. Zarówno ojciec jak i matka przekazują
      dziecku wzorce do naśladowania. Mając dwu ojców lub matki nie nauczą się
      dostrzegać świata w sposób dualistyczny. Co w efekcie może doprowadzić do
      antagonizmów pomiędzy obiema płciami. Chyba nie chcemy powtórki z kultowego
      filmu Juliusza Machulskiego?!
      • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 13.10.04, 18:50
        Mając dwu ojców lub matki nie nauczą się
        > dostrzegać świata w sposób dualistyczny. Co w efekcie może doprowadzić do
        > antagonizmów pomiędzy obiema płciami


        ale skąd ty to wszystko wiesz? kurczę, gdy podaję cały czas przykład samotnego
        wychowywania dziecka to wszyscy udają, że tego nie widzą. co sądzisz więc o tym?
        • Gość: Cham ze wsi Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.1.Core.net.pl 13.10.04, 21:08
          > ale skąd ty to wszystko wiesz? kurczę, gdy podaję cały czas przykład samotnego
          > wychowywania dziecka to wszyscy udają, że tego nie widzą. co sądzisz więc o tym
          > ?

          Czy uważasz blinski, że wychowywanie dzieci samotnie jest dla nich dobrym rozwiązaniem? Uprzedzam ewentualną (głupią) odpowiedź i podkreślam, że nie użyłem słowa "dopuszczalnym" tylko "dobrym"?
          • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 14.10.04, 00:15
            ciężko powiedzieć czy dobrym. na pewno gorszym od pełnej rodziny - ale
            dopuszczalnym właśnie:)
            w ogóle ciężko mówić czy dane rozwiązanie tu jest dobre czy nie, bo wszystko
            zależy czy dani ludzie któzy chca dziecko adoptować nadają się czy nie.
            wiem że w szwecji rodziny niepełne są bardzo popularne, musiałbym poczytać
            jakieś badania na ten temat by się dowiedzieć jak wypadają w stosunku do
            pełnych.
            • Gość: Cham ze wsi Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 01:27
              Wiem, że możesz powiedzieć, że nie ma jakiejś naukowej korelacji między tymi danymi... Niemniej jednak i tak uważam, że te sprawy są powiązane...
              procent rozwodów na ilosc malzenstw:
              Szwecja: 64%
              Finlandia: 56
              Węgry: 46
              Polska: 19
              Nie wiem czy wiesz ale Finlandia i Węgry są niekwestionowanymi liderami jeżeli chodzi o liczbę samobójstw w Europie. Szwecja jest na 9 miejscu w świecie. Tak więc ludzie w tych krajach są pewnie wyjątkowo szczęśliwi....
              W dodatku nie ma ciemnogrodu, są światli, otwarci, postępowi. ...tylko pozazdrościć.
              Akurat jeden z tych krajów znam może nie bardzo dobrze ale napewno dobrze... więc wiem co mówię.
              • Gość: przewrotny Szczescie tylko o jeden krok IP: 195.244.141.* 14.10.04, 08:13
                ciekawe porownanie, ktore daje troche do myslenia!
                i szczerze mowiac to sie dziwie, ze Polska wypadla tak dobrze pod oboma wzgledami...
                yhmm nie, nie do konca sie dziwie.
                Poniewaz liczba rozwodow bedzie tak i tak w polsce rosla, i nie znaczy ze jest
                to koniecznie cos zlego (nie, nie propaguja tym rozwodow per se) ale jesli
                osoby z tego powodu beda bardziej szczesliwe poniewaz cierpia w swoim zwiazku bo
                sa wykorzystywane fizycznie/psychicznie etc. czy lepiej moralnie trwac w
                cierpieniu, niz sie z tego uwolnic?

                a co do samobojstw. dla przykladu
                moj tato byl chory na raka, i bal sie cierpienia, wiec chcial popelnic
                samobojostwo, zeby sobie to skrocic, oczywiscie, ze mama i siostra krzyczaly na
                niego, ale argumenty o jakich myslaly to: bo to grzech albo co sasiedzi
                powiedza.... Pewnie, ze powiedzialem mu zeby tego nie robil etc, ale ja jednak
                mialem dylemat, co jest dla niego lepsze, po co cierpiec, jak tak i tak wkrotce
                umrze...
                Moze osoby w Szwecji, stawiaja siebie na pierwszym miejscu, a nie Boga czy
                drugie osoby,
                Czyz nie sa przez to bardziej szczesliwe?
                Ja nie wiem

                • blinski Re: Szczescie tylko o jeden krok 14.10.04, 10:54
                  dobrze to ująłeś przewrotny, właśnie o to chodzi!
                  gdy poruszamy się tylko po powierzchni zjawiska, rzeczywiście polska może się
                  wydawać krajem szczęśliwszym - mniej samobójstw, rozwodów. jednak w
                  rzeczywistości ta szczęśliwość to tak naprawdę najczęściej przedłużanie stanu
                  nieszczęścia - ze strachu i zahukania. od dawna wiadomym jest, że np. w krajach
                  protestanckich liczba samobójstw jest większa niż w katolickich. czyżby
                  dlatego, że katolicy są bardziej szczęśliwi? nie, po prostu katolicy boją się
                  wyklęcia przez resztę społeczeństwa, o odsunięcie się od nich.
                  z rozwodami jest podobnie. ludzie boją się zrobić tego, na co naprawdę mają
                  ochotę, tego co polepszyłoby sytuację; a nie są szczęśliwsi.
                  • Gość: Cham ze wsi Re: Szczescie tylko o jeden krok IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 11:14
                    > protestanckich liczba samobójstw jest większa niż w katolickich. czyżby
                    > dlatego, że katolicy są bardziej szczęśliwi? nie, po prostu katolicy boją się
                    > wyklęcia przez resztę społeczeństwa, o odsunięcie się od nich.

                    Twója wypowiedź świadczy niezbicie, że nie rozumiesz wiary - podkreślam - chrześcijańskiej. Czy uważasz, że protestantyzm dopuszcza samobójstwa? To nieprawda - poprostu na zachodzie ludzie są dużo, dużo mniej religijni od np. Polaków...

                    > z rozwodami jest podobnie. ludzie boją się zrobić tego, na co naprawdę mają
                    > ochotę, tego co polepszyłoby sytuację; a nie są szczęśliwsi.

                    Naprawdę nie chcę Cię obrażać ale to bylo wyjątkowo głupie. Czy to znaczy, że jeżeli nie wierzę w Boga, to moge sobie poprostu komuś przje**** albo kogoś zabić, bo akurat przyszła mi na to ochota?

                    Mylisz stary wiarę z etyką.
                    Poza tym - to co napisałeś jest ... również z innej perspektywy. Co to za głupi wniosek, że zaspokajanie zachcianek prowadzi do szczęśliwości...
                    Czasami tak jest ale nie można tego tak upraszczać. Czy to, że zabije kogoś, bo mam taką zachciankę sprawi, że będę szczęśliwy. Może na krótką metę tak. Co jednak np. z krewnymi zabitego?
                    • blinski Re: Szczescie tylko o jeden krok 14.10.04, 11:38
                      Twója wypowiedź świadczy niezbicie, że nie rozumiesz wiary - podkreślam - chrze
                      > ścijańskiej. Czy uważasz, że protestantyzm dopuszcza samobójstwa? To
                      nieprawda
                      > - poprostu na zachodzie ludzie są dużo, dużo mniej religijni od np. Polaków...


                      nigdzie nie napisałem że protestantyzm dopuszcza samobójstwa. w protestantyzmie
                      po prostu dużo większy nacisk kładzie się na indywidualizm, na wolną wolę:)
                      nie wymaga od ludzi takiego przywiązania do wiary, jak katolicyzm. w karajach
                      katolickich ludzie często traktują dogmaty jako wyznaczniki sposobu życia - w
                      protestantyzmie tego nie ma, nikt ludzi do tego nie zachęca.


                      > Naprawdę nie chcę Cię obrażać ale to bylo wyjątkowo głupie. Czy to znaczy, że
                      j
                      > eżeli nie wierzę w Boga, to moge sobie poprostu komuś przje**** albo kogoś
                      zabi
                      > ć, bo akurat przyszła mi na to ochota?
                      > Mylisz stary wiarę z etyką.
                      > Poza tym - to co napisałeś jest ... również z innej perspektywy. Co to za głup
                      > i wniosek, że zaspokajanie zachcianek prowadzi do szczęśliwości...
                      > Czasami tak jest ale nie można tego tak upraszczać. Czy to, że zabije kogoś,
                      bo
                      > mam taką zachciankę sprawi, że będę szczęśliwy. Może na krótką metę tak. Co je
                      > dnak np. z krewnymi zabitego?



                      nie, nie mówię o takich skrajnych przypadkach - zresztą akurat przed tym
                      przy..aniem komuś gdy przyjdzie na to ochota protestanci na ogół umieją się
                      lepiej powstrzymywać niż katolicy, zauważyłeś? to częściej w katolickich
                      społeczeństwach bicie żony jest przyjmowane za naturalne.
                      tu właśnie chodzi o wolną wolę ale także i dobro - nie tylko własne ale i
                      innych. przecież rozwody nie polegają na olaniu sprawy np. przez męża i
                      zostawieniu żony na lodzie - to jest decyzja obojga, więc nikomu nie robi
                      krzywdy; nie jest robieniem czegoś 'a bo przyszła mi ochota'.
                      • Gość: Cham ze wsi Re: Szczescie tylko o jeden krok IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 12:08
                        >w protestantyzmie po prostu dużo większy nacisk kładzie się na indywidualizm, na wolną wolę:)

                        Zapewniam Cię, że katolicyzm (ale tu nawet nie chodzi o katolicyzm, tylko o samo założenie wiary chrześcijańskiej) stawia na pierwszym miejscu przede wszystkim WOLNĄ WOLĘ. Krótko mówiąc - wedle mojego rozumienia wiary chrześcijańskiej - obecny świat w ogóle by nie powstał, gdyby nie wolna ludzka wola (grzech Adama i Ewy).

                        > nie, nie mówię o takich skrajnych przypadkach
                        Przypadek jak każdy inny tylko dużo bardziej drastyczny. Cały czas podkreślam, że ludzie nie mogą kierować się TYLKO i WYŁĄCZNIE mechanizmem:
                        bodziec - reakcja
                        ...o to mi chodziło

                        > to częściej w katolickich
                        > społeczeństwach bicie żony jest przyjmowane za naturalne.
                        Mówisz tak jakby założenia katolicyzmu dopuszczały przyp**** żonie...
                        Wybacz ale to jest BREDNIA

                        > zresztą akurat przed tym
                        > przy..aniem komuś gdy przyjdzie na to ochota protestanci na ogół umieją się
                        > lepiej powstrzymywać niż katolicy, zauważyłeś?
                        Ta kwestia i kwestia bicia żony wynikają przede wszystkim z uwarunkowań kulturowych... Między innymi też materialnych, z którymi wiąże się też szczęśliwość społeczeństwa, a także frustracja.

                        >przecież rozwody nie polegają na olaniu sprawy np. przez męża i
                        > zostawieniu żony na lodzie
                        ...czasami niestety tak jest... tak czy inaczej ta dyskusja zapędziła się trochę za daleko i tracę nad tym wszystkim kontrolę... ;-)
                        • blinski Re: Szczescie tylko o jeden krok 14.10.04, 18:58
                          ja nie mówię o założeniach jednej czy drugiej religii, ale o PRAKTYcZNYM STANIE
                          RZECZY. nie chcę się zagłębiać w szczegóły dotyczące obu religii, bo się
                          najzwyczajniej na tym nie znam:) ja mówiłem jedynie o społeczeństwach
                          wychowujących się w obu tych kulturach i w rezultacie o ich ogólnej mentalności.
                          nie możesz zaprzeczać, że protestantyzm pokłada większą wagę w indywidualizmie
                          i nie stara się tak mocno wiązać ludzi z kościołem jak kk, bo to fałsz - i
                          pamiętaj, ja cały czas mówię o praktyce, nie teorii.
                          no ale to rzeczywiście trochę nie na temat:)



                          • Gość: Cham ze wsi KWESTIA WIARY IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 20:24
                            >nie chcę się zagłębiać w szczegóły dotyczące obu religii, bo się
                            > najzwyczajniej na tym nie znam:)

                            Na podstawie Twoich postów mogę przypuszczać, że jesteś ateistą.
                            Nie wiem więc czy jest w ogóle sens, żeby się zagłębiać w kwestie wiary, bo jeżeli ani troche nie wierzysz, to moje argumenty dotyczące wiary będę zupelnie pozbawione sensu. Postaram się wytłumaczyć dlaczego bez sensu...
                            Jezeli ja jestem wierzący, a Ty nie, to
                            dla Ciebie moje argumenty będą się miały tak jak
                            dla mnie ktoś by próbował coś udowodnić ze względu na historię o sierotce Marysi.
                            (Nie chce tu udowadniać dlaczego w takim razie nie wierzę w sierotkę Marysię, bo kwestia Boga jest dużo, dużo bardziej skomplikowana niż można by przypuszczać i nie czas i miejsce by o tym mówić)
                            ...a więc:
                            nie można mówić o wierze, jeżeli stoi się tylko i wyłącznie na gruncie racjonalizmu (podkreslam: "tylko i wyłącznie" bo wbrew pozorom wiara ma wiele wspólnego z rozumem/racjonalizmem)
                            dlaczego więc mimo wszystko nie można mówić o sprawach związanych z wiarą?
                            Dlatego, iż wielu rzeczy związanych z wiarą nie da się zrozumieć, jeżeli jest się niewierzącym...
                            Mam nadzieje, że to w miare jasno wyrazilem i że sie zgodzisz.

                            mimo wszystko spróbuje cos wyjasnic:
                            > ja nie mówię o założeniach jednej czy drugiej religii, ale o PRAKTYcZNYM STANIE
                            >
                            Praktyka w religii może wynikać tylko i wyłącznie z teorii (czyli z Biblii, dogmatów itd). To co jest niezgodne z teorią jest herezją. Wiem, że możesz podać wiele przykładów na to, że ludzie nie stosują się do owej "teorii" - antysemityzm, w ogóle ksenofobia itd itd. Cóż - wszyscy jesteśmy grzesznikami.... ....wbrew pozorom nie udzielam nikomu rozgrzeszenia
                            >ja mówiłem jedynie o społeczeństwach
                            > wychowujących się w obu tych kulturach i w rezultacie o ich ogólnej mentalności
                            napewno kościóły (jako instytucje wiary) mają wpływ na kulturę ale moim zdaniem od dawna ich wpływ jest niewielki. Dlatego moim zdaniem niepotrzebnie demonizujesz kościół. Tak jak wspomniałem - wplyw na człowieka ma bardzo, bardzo wiele czynników: zamożność, bezpieczeństwo, zdrowie, nawet - czego wielu nie dostrzega i marginalizuje - ustrój polityczny (np. 50 lat komunizmu na Polaków). Więc sprawa wplywu kościola na kulturę to tylko maly wycinek...

                            > nie możesz zaprzeczać, że protestantyzm pokłada większą wagę w indywidualizmie
                            > i nie stara się tak mocno wiązać ludzi z kościołem jak kk, bo to fałsz - i
                            > pamiętaj, ja cały czas mówię o praktyce, nie teorii.
                            moim zdaniem słowo indywidualizm jest nietrafne... KK w porównaniu do protestanckiego przywiązuje większą wagę do obrzędów - które swoją drogą wynikają w dużym stopniu z Pisma św. Niemniej jednak obowiązki i wymogi życiowe (poza kościelne) (np. zakaz samobójstwa, poszanowanie życia itp.) są napewno takie same.
                            Tak więc to nie jest - wedlug mnie - kwestia stricte kościelna - to jest raczej kwestia religijności jako takiej. ...a nie zaprzeczysz, że zachód jest mniej religijny od wschodu (Europy). Dobry przykład to chyba Francja - moim zdaniem - (nie potępiam ale staram się patrzeć racjonalnie) w dużej mierze kraj katolicki , który w dużym stopniu jest "zepsuty".

                            > no ale to rzeczywiście trochę nie na temat:)
                            zdecydowanie za daleko to zaszło - nie użylem slowa homoseksualista ani adopcja :-))
                            • blinski Re: KWESTIA WIARY 15.10.04, 00:26
                              widzisz, i dlatego mówiłem o praktyce - wiary po prostu nie rozumiem, nie
                              umiałbym uwierzyć w boga, cóż:)
                              oczywiście, dzisiaj kościół ma dużó mniejszy wpływ na ludzi niż kiedyś, etc..
                              ale zauważ, że to nie jest tylko kwestia wschód/zachód europy. katolickie kraje
                              w europie to przecież oprócz polski włochy, hiszpania, portugalia.. tam
                              wszystkie te sprawy - przywiązanie do rodziny, póżne opuszczanie domu
                              rodzinnego i wchodzenie w samodzielnośc, względny nieporządek i emocjonalnośc
                              większa od rozsądku - są związane z katolicyzmem; niekoniecznie dzisiejszym,
                              ale tym, że od zawsze (tzn. od bardzo dawna) tam (i tu) był. i nie dotyczy to
                              tylko katolików - dotyczy całych narodów, które na tej kulturze - w której
                              wiara była bardzo ważna - wyrosły.
                              ja jak widzisz mówiłem bardziej o kontekście ogólnospołecznym związanym z
                              wiarą, nie o samej wierze.
                              choć najciekawiej sprawa ma się z holandią - ten bardzo katolicki przeciez
                              jeszcze w latah '50 kraj prawie całkowicie się zlaicyzował i stał się ostoją
                              liberalizmu.. nie znam historii holandii, ale to musi być ciekawe.. marzy mi
                              się coś takiego w polsce:) ale to moje osobiste życzenia:).
                              • Gość: Cham ze wsi Re: KWESTIA WIARY IP: *.1.Core.net.pl 15.10.04, 01:15
                                ...no cóż. ogólnie się z Tobą zgadzam....
                                Zreszta to jest dość skomplikowany i ciężki temat i nie chce mi się o tej porze o tym myśleć... :-)

                                a co do:
                                > choć najciekawiej sprawa ma się z holandią - ten bardzo katolicki przeciez
                                > jeszcze w latah '50 kraj prawie całkowicie się zlaicyzował i stał się ostoją
                                > liberalizmu.. nie znam historii holandii, ale to musi być ciekawe.. marzy mi
                                > się coś takiego w polsce:) ale to moje osobiste życzenia:).
                                >
                                .....to mi się marzy wręcz odwrotnie. Tylko sobie nie pomyśl, że pragnę państwa wyznaniowego - bo to mi nawet nie chce przejść przez myśl ale chciałbym, żeby Polska - co tam Polska - Świat wierzył w Boga :-) i postępował zgodnie z wiarą
                                ...dzięki temu byłby lepszy - mniej wojen, mniej nieszczęść, więcej radości itd.
                                • blinski Re: KWESTIA WIARY 15.10.04, 08:08
                                  ja bym chciał tego samego, tyle że w imię zgody zwłasnym sumieniem - bez boga:)
                                  a z resztą, obojętnie z bogiem czy bez:)
                  • Gość: Ślązeczek Re: Szczescie tylko o jeden krok IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.10.04, 17:03
                    Szczególnie po udanym samobójstwie Polak boi się wszystkiego .Ty także piszesz
                    bez sensu.
                    • blinski Re: Szczescie tylko o jeden krok 14.10.04, 19:01
                      no tak, użyłem małego skrótu myślowego:)
                      boi się o swoją rodzinę, o tym jak będzie po jego samobójstwie odbierana. ale
                      to mniej ważna sprawa - głównie boi się tego, co będzie PO samobójstwie:) czyli
                      sądu bożego, a jak wiadomo samobójswo to przeciez grzech.
                      oczywiście, można się z tego śmiać, ale po przebadaniu ludzi po nieudanych
                      próbach samobójczych bądź rozmyśleniu się, ta myśl często się pojawia.
                      w kulturach gdzie nie dominuje kościół - raczej nie pojawia się często.
              • ptakolub Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 20.10.04, 14:21
                moi drodzy. na zachodzie jest tyle rozwodow, bo calkiem po prostu ludzie maja
                taka mozliwosc. sa w stanie utrzymac i siebie i dzieci bez pomocy partnera.
                wynajac mieszkanie, kupic samochod. kiedy w polsce kobieta chce odejsc od meza,
                to staje przed wyborem: brak szczescia w malzenstwie i pewne jutro, albo
                wolnosc i niesplacone rachunki. i co wybiera...?
                pozdrawiam.
    • Gość: malibu Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.acn.waw.pl 13.10.04, 18:21
      Ja powiem tyle...sa homoseksualisci i homoseksualisci... Znam jednego ktory
      jest super czlowiekiem, wiernym, kochajacym dzieci... i w sumie bardzo
      cierpiacym w tej materii ze wzgkledu na swoj homoseksualizm, jemu powierzylabym
      wlasne dziecko bez najmniejszego zajakniecia do opieki, a nawe dala bym mu
      adoptowac dziecko...ale drugi?? nawet muchy nie dalabym mu do opieki!! Ani domu
      by dziecku dobrego nie dal (wiem jak wlasnych rodzicow traktuje!!) a tym
      bardziej nie dal zyc, bo jest zdania, ze kazdy ma sklonnosci homoseksualne...a
      hetero traktuje gorzej. Mysle wiec, ze to zalezy tylko od tego komu dac to
      dziecko!!
      • blinski Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 13.10.04, 18:53
        dokładnie tak! przecież identycznie jest z hetero.
        mówię, przecież psychologowie przeprowadzają zawsze z ludźmi długie rozmowy, by
        sprawdzić czy nadają się na rodziców. trzeba to rozpatrywać jako pojedyncze
        przypadki, a nie spuszczać z góry całą grupę.
    • Gość: McGoo Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.telkab.pl 13.10.04, 20:59
      To zalosne dlaczego stawia sie na swieczniuku tak idiotyczne problemy. Dlaczego
      zamiast nad tak koslawym pomsylem, nikt nie zastanowi sie jaki procent
      bezrobocia dotyka matek wychowujacych dzieci. Dlaczego nikt nie podda dyskusji
      np jakiegos pomyslu obywatelskiego projektu ulg podatkowych czy innych odpisow
      obnizajacych koszty pracy dla pracodawcow zatrudniajacych matki(np w wysokosci
      zasilku)? Dlaczego nikt nie zastanowi sie nad stworzeniem mechanizmu
      redukujacego takich rzeczywistych problemow.
      Dlaczego wazniejsze sa problemy gejow - to jest wlasnie gejowski mental ktorego
      sie obawiam i ktory czuje namacalnie jako zagrozenie dla siebie i swojej rodziny.
      • Gość: Cham ze wsi Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.1.Core.net.pl 13.10.04, 21:24
        ale Ty jesteś zakompleksiony!!! Ciemnogród!!! Jak możesz w ogóle mieć cokolwiek do homoseksualistów????!!!! Wstydź się. To są przecież najnormalniejsi ludzie pod słońcem. Ty napewno nie jesteś normalny, bo się ich czepiasz...!!!!!!!!!!

        Oczywiście żartuję ;-))))
      • Gość: nawrocony Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: 195.244.141.* 13.10.04, 22:18
        nie ma przeciez problemu, zeby rozpoczac inne dyskusje, na takie wazne tematy,
        ktore poruszasz, tyle, ze one nie sa kontrowersyje, i wiekszosc pewnie by sie z
        nimi zgodzila, i nie bylo by o czym mowic, ale zawsze mozna by bylo dyskutowac
        sposoby na ich najlesze rozwiazanie.
        tyle tylko, ze malo prawdopodobnym jest, by byly to dyskusje kontrowersyjne,
        wiec pewnie szybko by sie znudzily, bo tak to juz jest.


        no coz, na taki temat jest akurat ta dyskusja,
        nie zauwazylem, by ktos tutaj mowil, ze problemy gejow sa wazniejsze niz inne

        a jesli czujesz jakiekolwiek zagrozenie, to sie dziwie, ze tutaj akurat zajrzales.

        jednego tylko nie zrozumialem, o jakim zagrozeniu dla swojej rodziny piszesz,...

        spokojnych snow zycze.


        • Gość: taka sobie Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.04, 22:58
          Ktos wczesniej powiedzial, ze nalezy patrzec na czlowieka, a nie na cala grupe.
          Znam chyba sporo par lesbijskich i gejowskich. Niektore do posiadania dzieci
          sie jak najbardziej nadaja, niektore nie. Ot, zycie. Widzieliscie "Pregi"?- czy
          na podstawie tego filmu, historii które wcale nie zdarza sie tak rzadko,
          powinno sie twierdzic, ze kazdemu samotnemu ojcu nalezy natychmiast odebrac
          dziecko? nie. no wiec nie generalizujmy. Rozpatrujmy indywidualne przypadki.
        • Gość: JUST_me Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: 5.5R3D* / *.cache.pol.co.uk 14.10.04, 01:50
          Dlaczego w Polsce wciaz lepiej jest byc kobieta bita i ponizana przez meza
          alkoholika ukrywajac przed calym swiatem prawde zamiast rozwiesc sie z nim i na
          nowo zaczac zycie dla dobra wlasnego i dzieci?
          Dlaczego to wstyd powiedziec w kolezanka w pracy czy sasiadce, ze to podbite
          oko, to sprawka meza sadysty?
          Dlaczego lepiej akceptowac szlohajace co wieczor do poduszki setki
          dzieciakow w domach dziecka, ktorym zycie nie dalo domowego ciepla, zamiast
          oddac je tym ktorzy beda je kochali i o nie dbali?
          To takie polskie prawda?
          Dajcie mi znac ja to sie zmieni to wroce do kraju.. Michal(Wielka Brytania)

    • hehenio Tak. Ale nie w Polsce! 13.10.04, 22:20
      Przecież dziecko nie zyje tylko w domu. A na podwórku, ma ulicy, w szkole są koleżanki i koledzy. Sa pańcie z sąsiedztwa. W większości - rasowy "Królewski Szczep Piastowy", z krwi i kości. I zamienią życie takiego dziecka w piekło!!!
      • snajper55 Re: Tak. Ale nie w Polsce! 14.10.04, 09:34
        hehenio napisał:

        > Przecież dziecko nie zyje tylko w domu. A na podwórku, ma ulicy, w szkole są
        > koleżanki i koledzy. Sa pańcie z sąsiedztwa. W większości - rasowy "Królew
        > ski Szczep Piastowy", z krwi i kości. I zamienią życie takiego dziecka w piek
        > ło!!!

        Lepsze (chyba) takie piekło i rodzina niż sierociniec i mniejsze piekiełko (bo
        sierota z bidula więc złodziej, narkoman, itp). Tak przynajmniej dziecko ma
        oparcie w kochających go rodzicach.

        S.
    • Gość: Cham ze wsi Homoskesualizm niezgodny z naturą IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 01:34
      Proszę mi wytłumaczyć dlaczego mam uważać, że homoseksualizm jest zgodny z naturą? Z góry informuję, że nie chce mi sie czytać jakim to jestem ciemnogrodem, itp. To nie działa, więc zakompleksieni niech gdzieś indziej się dowartościowują...
      Pozdrawiam
      • Gość: wania z komsomolu TOLERANCJA TAK, PEDALSTWO NIE IP: *.cg.shawcable.net 14.10.04, 05:00
        Noz sie w kieszeni otwiera jak te uczone gejskie posty
        czytam, i te wywody.
        A jeden zbok nawet pytal "czego pedalom brakuje w/g ciebie?"
        Byl kiedys na tych forach taki zbok (Europejczyk zdaje sie)
        co pytal co kilka zdan "a co, zazdroscisz mi?"
        Zazdroscic homoseksualizmu tak tak jakby zazdroscic komus
        marskosci watroby, prochnicy zebow i nowotworu razem.

        Ja wiem ze mnie nazywaja ciemnogrod, katol, i takie tam kwiatuszki.
        Niewazne. Wazne aby te biedne dzieci od zbokow ochronic.
        Dom dziecka jest wystarczajaco duzym nieszczesciem dla nich,
        jeszcze pedzie maja ich wychowywac??

        Oczywiscie w/g pedow Polska to ciemnogrod bo np w Szwecji albo innej
        Holandii to wszyscy nic nie robia tylko gejcow miluja platonicznie i
        walcza o zadoscuczynienie ich wiekowych krzywd. Goovno prawda.
        Zbokowa propaganda i tyle.

        Ratujmy dzieci przed zboczeniem, one same sie bronic nie bardzo maja jak!
        • Gość: wania BLINSKI, SKOMENTUJ KOCHASIU IP: *.cg.shawcable.net 14.10.04, 07:30
        • Gość: :) Re: TOLERANCJA TAK, PEDALSTWO NIE IP: *.dip.t-dialin.net 14.10.04, 08:01
          > Dom dziecka jest wystarczajaco duzym nieszczesciem dla nich,

          czyli wedlug ciebie leszy jest dom dziecka nie 2 matki?to ja bym nie chcial byc
          twoim dzieckiem..
        • blinski Re: TOLERANCJA TAK, PEDALSTWO NIE 14.10.04, 10:57
          nędzna prowokacja.
          :)
      • Gość: :) Re: Homoskesualizm niezgodny z naturą IP: *.dip.t-dialin.net 14.10.04, 07:59
        chyba dlatego, ze u wielu innych gatunkow zwierzat rowniez zaobserwowano
        zachowania homoseksualne.

        Niezgodne z natura jest uzywanie komputerow i chodzenia w ubraniu...
        • snajper55 Re: Homoskesualizm niezgodny z naturą 14.10.04, 09:29
          Gość portalu: :) napisał(a):

          > chyba dlatego, ze u wielu innych gatunkow zwierzat rowniez zaobserwowano
          > zachowania homoseksualne.
          >
          > Niezgodne z natura jest uzywanie komputerow i chodzenia w ubraniu...

          I pisanie na forum. JESTEŚMY NIENATURALNI ! Z natury ? ;))

          S.
        • Gość: Cham ze wsi Re: Homoskesualizm niezgodny z naturą IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 10:55
          Przepraszam kolego ale niestety musze to powiedzieć: głupio rozumujesz.... Albo sobie robisz jaja :-) to wtedy cofam powyższe :-)

          Pokaże przyklad:
          Pytanie: Dlaczego mam uważać, że lęk przed małymi pomieszczeniami jest normalny?
          Twoja odpowiedź: "Bo takie zachowania zaobserwowano u wielu ludzi/zwierząt.
          ...więc jeżeli natura na to pozwala to jest to ok. "
          Natura pozwala ale nie umnijesza to faktu, że jest to choroba. Choroba psychiczna. Natura pozwala na choroby. Homoseksualistom trzeba poprostu współczuć tej "choroby".

          Acha. Skutkiem tej choroby jest to, że NIE MOŻNA MIEĆ DZIECI.
          To tak jakby niewidomy chciałby być krytykiem malarstwa.
          • blinski Re: Homoskesualizm niezgodny z naturą 14.10.04, 11:04
            w ogóle pytanie czy coś jest zgodne z naturą nie ma sensu, bo rzeczywiście i
            chodzenie w ubraniu, i jedzenie z tależy, i siedzenie przed komputerem nie jest
            zgodne z naturą. na normalne wydaje się tylko dlatego, bo jest popularne - dużo
            bardziej od homoseksualizmu:)
            o to w ogóle nie powinno się rozchodzić - bo natura stworzyła także i
            pedofilię, i inne choroby psychiczne etc.
            wiesz dlaczego homoseksualizm nie jest chorobą? bo po pierwsze, nie da się go
            wyleczyć (mówię o wrodzonym, jest również nabyty, który wręcz trzeba leczyć -
            ale to mała liczba przypadków), po drugie, nie wyrządza nikomu krzywdy (no,
            chyba że się uprzesz że widok kolesi idących za rękę cię krzywdzi, ale na to
            chyba jesteś za mądry:), łacznie z samymi homoseksualistami. krzywdę psychiczną
            wyrządza im nie samo bycie gejem, tylko odbiór tego przez nietolerancyjne
            społeczeństwo.
            • Gość: Cham ze wsi PODSUMOWANIE IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 11:52
              W dużym stopniu się z Tobą zgadzam blinski :-)

              Pokażę tylko mój pogląd na sprawę.
              1. Toleruję homoseksualistów. (taki wredny jestem, że piszę homoseksualistów... - mam wrażenie, że (nie wiem czemu) oni nie lubią tego określenia... :-) wolą gej (też nie wiem czemu)
              2. Tolerancja nie musi oznaczać akceptacji. Tak jak mogę np. tolerować dziecko które siedzi obok mnie w autobusie i jednocześnie krzyczy. No przecież go nie uderzę... Tak czy inaczej nie muszę wcale AKCEPTOWAĆ tego typu zachowania, bo mnie akurat irytuje takie zachowanie.
              3. Poznałem kilku homoseksualistów i okazali się być w porządku. Niemniej jednak przecież mogę ich nie lubić jako grupy! Tak jak np. nie lubię powiedzmy prawników jako grupy. Czemu? - bo nie lubię i już. Wiele zachowań ludzkich jest częściowo irracjonalnych - nie trzeba do wszystkiego podchodzić jak do dowodu matematycznego i jego nieodwołalnych konsekwencji.
              4. Homoseksulizmm nie jest normalny. Jest inny. Moja wypowiedź nie musi wcale mieć jakiegoś pejoratywnego odcienia. Wkurzają mnie jednak ludzie, którzy mówią, że oni są tacy sami. Nawet z głupiej nazwy homoseksualizm to nie heteroseksulaizm - więc choćby to wskazuje na inność.

              Teraz zajmę się Twoimi argumentami:
              > w ogóle pytanie czy coś jest zgodne z naturą nie ma sensu
              Zgadzam się pełni. Specjalnie zadałem to pytanie by zakłopotać paru pólgłówków...

              > wiesz dlaczego homoseksualizm nie jest chorobą? bo po pierwsze, nie da się go
              > wyleczyć
              Niektórych chorób też się nie da wyleczyć, np. AIDS i co z tego? Czy AIDS nie jest chorobą?

              >(mówię o wrodzonym, jest również nabyty, który wręcz trzeba leczyć -
              > ale to mała liczba przypadków),
              Nie znam się na tym ale moje subiektywne odczucie i intuicja mówią mi, że jest dokładnie na odwrót.

              >po drugie, nie wyrządza nikomu krzywdy
              Wiele rzeczy nie wyrządza nikomu krzywdy, a nie są do zaakceptowania!
              np. zoofilia ale przykładów nawet nie-seksulanych można mnożyć w nieskończoność
              ....wspomnialem wcześniej, że toleruję i akceptuję homoseksualistów (ale cały wątek dotyczy adopcji)


              • blinski Re: PODSUMOWANIE 14.10.04, 19:23
                ok, a więc responsa:)

                > 1. Toleruję homoseksualistów. (taki wredny jestem, że piszę
                homoseksualistów...
                > - mam wrażenie, że (nie wiem czemu) oni nie lubią tego określenia... :-) wolą
                > gej (też nie wiem czemu)

                no, tutaj się zgadzamy:) nie wiem, czemu wolą 'gej'.. może dlatego że jest
                krócej i mniej hm.. naukowo:)? tylko dlaczego czarni w ameryce wolą 'african
                american' od 'black':)? nie mam pojęcia:)


                > 2. Tolerancja nie musi oznaczać akceptacji. Tak jak mogę np. tolerować
                dziecko
                > które siedzi obok mnie w autobusie i jednocześnie krzyczy. No przecież go nie
                u
                > derzę... Tak czy inaczej nie muszę wcale AKCEPTOWAĆ tego typu zachowania, bo
                mn
                > ie akurat irytuje takie zachowanie.


                ok, nie musisz, twoja sprawa.


                > 3. Poznałem kilku homoseksualistów i okazali się być w porządku. Niemniej
                jedna
                > k przecież mogę ich nie lubić jako grupy! Tak jak np. nie lubię powiedzmy
                prawn
                > ików jako grupy. Czemu? - bo nie lubię i już. Wiele zachowań ludzkich jest
                częś
                > ciowo irracjonalnych - nie trzeba do wszystkiego podchodzić jak do dowodu
                matem
                > atycznego i jego nieodwołalnych konsekwencji.


                ha! i tu jest sedno sprawy:) wiadomo, nieuzasadnionych niechęci trudno się
                pozbyć, a niektórzy mają nawet wrodzoną skłonnośc do wszelkiego rodzaju
                niechęci i traktują je bardzo serio (co jest czasem śmieszne, ale na pewno nie
                dla ludzi w okół) - i często geje to małe piwo, bo czy nie jest bez sensu
                nienawidzieć ludzi jeżdżących skodami, rudych, wąsatych:)? no ale to są już
                takie przypadki ksenofobii, które naprawdę należy leczyć.
                a co z irracjonalną niechęcią do homo? właśnie do tego służą programy mające na
                celu szerzyć tolerancję i akceptację (inna sprawa na czym one polegają, bo o to
                można się w nieskończonośc spierać - że np. niekiedy jeszcze bardziej potęgują
                niechęć do jakiejś grupy zamiast ją niwelować) - po to, by po pewnym czasie
                ludziom dana irracjonalna niechęć w ogóle nie przychodziła do głowy! nie chodzi
                o to, by na siłę im wciskać, że coś jest normalne - ale o to, by w ogóle nie
                pomyśleli o tym że to jest nienormalne! rozumiesz:)?


                > 4. Homoseksulizmm nie jest normalny. Jest inny. Moja wypowiedź nie musi wcale
                m
                > ieć jakiegoś pejoratywnego odcienia. Wkurzają mnie jednak ludzie, którzy
                mówią,
                > że oni są tacy sami. Nawet z głupiej nazwy homoseksualizm to nie heteroseksula
                > izm - więc choćby to wskazuje na inność.


                hm. no, patrząc na to z tej strony, nie jest normalny - i oczywiście jest inny.
                ale jest inny na tej samej zasadzie co i każda mniejszośc. w polsce oprócz
                homoseksualistów na miano nienormalnych zasługują np. ateiści (podobny procent
                co homo), murzyni (to już w ogóle), a także np. księża! no bo czy to normalne
                wybierać dobrowolnie drogę kapłaństwa, z własnej woli pozbawiać się seksu i
                oddać bogu swą duszę? trzeba być pop..onym, nie?
                to nie był żart, to była ta sama droga rozumowania i konia z rzędem temu kto
                odpowie dlaczego homo mają pod tę regułę podbiegać, a księża nie.


                > > wiesz dlaczego homoseksualizm nie jest chorobą? bo po pierwsze, nie da si
                > ę go
                > > wyleczyć
                > Niektórych chorób też się nie da wyleczyć, np. AIDS i co z tego? Czy AIDS nie
                j
                > est chorobą?


                to był tylko pierwszy argument, nie funkcjonujący bez drugiego - bo jeśli brać
                pod uwagę tylko 1., to rzeczywiście jest to bez sensu:)


                > >(mówię o wrodzonym, jest również nabyty, który wręcz trzeba leczyć -
                > > ale to mała liczba przypadków),
                > Nie znam się na tym ale moje subiektywne odczucie i intuicja mówią mi, że
                jest
                > dokładnie na odwrót.


                a więc masz dowód na to, by nie ufać nadmiernie swej intuicji;) zajrzyj do
                badań.


                > >po drugie, nie wyrządza nikomu krzywdy
                > Wiele rzeczy nie wyrządza nikomu krzywdy, a nie są do zaakceptowania!
                > np. zoofilia ale przykładów nawet nie-seksulanych można mnożyć w
                nieskończoność
                > ....wspomnialem wcześniej, że toleruję i akceptuję homoseksualistów (ale cały
                w
                > ątek dotyczy adopcji)


                zoofilia wyrządza krzywdę zwierzętom (choć może dla ciebie to nic:).
                przykłady można mnożyć? dobra, podaj mi chorobę (psychiczną, fizyczną,
                jakąkolwiek) taką, gdzie choremu nie dzieje się z jej (bezpośredniego) powodu
                krzywda, gdzie nie krzywdzi siebie samego ani innych.
          • snajper55 Re: Homoskesualizm niezgodny z naturą 14.10.04, 11:46
            Gość portalu: Cham ze wsi napisał(a):

            > Pokaże przyklad:
            > Pytanie: Dlaczego mam uważać, że lęk przed małymi pomieszczeniami jest normal
            > ny ?
            > Twoja odpowiedź: "Bo takie zachowania zaobserwowano u wielu ludzi/zwierząt.
            > ...więc jeżeli natura na to pozwala to jest to ok. "
            > Natura pozwala ale nie umnijesza to faktu, że jest to choroba. Choroba psy
            > chicz na.Natura pozwala na choroby. Homoseksualistom trzeba poprostu współczuć
            > tej "choroby".

            Przedtem pytałeś o coś innego. Pytałeś, czy homoseksualizm jest zgodny z naturą
            i na to swoje pytanie dostałeś odpowiedź. Teraz zmieniasz pytanie i masz
            pretensje, że tamta odpowiedź nie pasuje.

            Zdecyduj się na co chcesz odpowiedź otrzymać. Czy na to, czy homoseksualizm
            jest zgodny z naturą ? Czy na to, czy homoseksualizm jest chorobą ? Czy też na
            to, czy homoseksualista jest normalny. A zanim będziesz chcaił otrzymać
            odpowiedź zdefiniuj z łąski swojej co to według Ciebie znaczy zgodny z naturą
            oraz normalny.

            > Acha. Skutkiem tej choroby jest to, że NIE MOŻNA MIEĆ DZIECI.
            > To tak jakby niewidomy chciałby być krytykiem malarstwa.

            Oczywiście homoseksualizm chorobą nie jest a homoseksualista może mieć dzieci.

            S.
            • Gość: Cham ze wsi MACICA W ODBYTNICY IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 12:54
              > Przedtem pytałeś o coś innego. Pytałeś, czy homoseksualizm jest zgodny z naturą
              >
              > i na to swoje pytanie dostałeś odpowiedź. Teraz zmieniasz pytanie i masz
              > pretensje, że tamta odpowiedź nie pasuje.

              Przyznaję się, że wątek założyłem czysto prowokacyjnie.
              wytłumaczenie: forum.gazeta.pl/forum/72,2.htmlf=29&w=16428521&a=16688021

              > Oczywiście homoseksualizm chorobą nie jest
              Moje zdanie jest takie, że jest chorobą, a jeżeli nie chorobą, to jakimś zaburzeniem seksualnym. Jeżeli jest inaczej, to powiedz dlaczego. Bardzo ucieszę się z odpowiedzi.
              W końcu nawet ja szaraczek, ciemnogrodzianin też chciałbym dołączyć do świata postępu i nauki... :-))

              >...a homoseksualista może mieć dzieci.
              To niech sobie zrobi z kolegą - partnerem.
              inny komentarz do tego - bez obrazy - durnego zdania jest taki, że oczywiście niewidomy też może być krytykiem malarstwa, tyle tylko, że krytykowanych obrazów nie będzie widział... To reguła. Od reguł są wyjątki :-) Bodajze Bach pod koniec życia ogłuchł i nic nie słyszał. Pamiętał za to nuty i brzmienia i nadal mógł tworzyć muzykę.
              Zatem gdybyśmy mieli dwóch homoseksualistów (partnerów) i jednemu z nich w odbytnicy wyrosła by macica - to proszę bardzo - niech mają dzieci! :-))))

              • Gość: nawrocony Re: MACICA W ODBYTNICY IP: 195.244.141.* 14.10.04, 13:14
                jestem leworeczny - w takim razie, czy ja tez jestem nie normalny??

                a to ze mezczyzni nie rodza dzieci, nie znaczy, ze nie beda dobrymi ojcami.

                Geje owszem moga miec dzieci, a to ze maja seks z kobieta, nie znaczy ze stali
                sie hetero gdy ten stosunek sie odbywa, sa rodziny ktore maja nawet troje
                dzieci, a partner jest gejem _ taka jest czesto presja spoleczna, ale rowniez,
                chec ojcostwa.
                ale nie znaczy ze ot tak dla zachcianki stali sie gejami, czy stana sie nimi,
                nie znaczy nawet ze sa bi,
                lecz jest to (lub moze byc) jedynie czysta prokreacja!


                nie nazywaj siebie ciemnogrodzianinem, bo nim nie jestes, w ciemnogrodzie nie ma
                internetu ;)
                • Gość: Cham ze wsi Re: MACICA W ODBYTNICY IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 13:31
                  > jestem leworeczny - w takim razie, czy ja tez jestem nie normalny??
                  ....jak by nie patrzeć w pewnym sensie TAK :-)

                  > a to ze mezczyzni nie rodza dzieci, nie znaczy, ze nie beda dobrymi ojcami.
                  Kochany co Ty tu za bzdury piszesz? Mężczyźni nigdy nie rodzili. ...chociaż raz coś takiego było na filmie ze Schwarcenegerem (może być błąd w pisowni) ;-)))))

                  >nie znaczy, ze nie beda dobrymi ojcami.
                  A kto mówi, że mężczyźni nie mogą być dobrymi ojcami? Wielu z nich jest przecież... Chodzi tylko o to, że mężczyźni nie mogą być dobrymi matkami. To, że dany pedałek jest akurat stroną bierną nie czyni z niego matki!!!

                  > ale nie znaczy ze ot tak dla zachcianki stali sie gejami,
                  w porządku - rozumiem. Niech jednak dla zachcianki nie stają się rodzicami (bo nawet z samej nazwy - "rodzice" wynika, że rodzić nie mogą.

                  > nie nazywaj siebie ciemnogrodzianinem, bo nim nie jestes, w ciemnogrodzie nie ma internetu ;)

                  uffff - nie wyobrażasz sobie jak mi ulżylo... ;-))))))))))))))))
                  • Gość: nawrocony Re: MACICA W ODBYTNICY IP: 195.244.141.* 14.10.04, 13:41
                    dzieki :) owszem w szkole czulem sie nie normalnie, ale nie dla tego, ze
                    przeszkadzalo moje bycie leworekim innym uczniom/przyjacilom, ale bylem za to
                    tepiony przez wybitnie NORMALNA nauczycielke! no i proces okazal sie bardzo
                    skuteczny, bo jestem SUPERNORMALNY! czytaj: Obureczny ;)
                    chociaz nie chwale sie tym, bo zostaly mi urazy z tego doswiadczenia, i dalbym
                    wiele, gdybym tego nie przeszedl!
                    i moze dlatego, moge lepiej poczuc, czy zrozumiec, jak to jest gdy sie jest
                    homo! czyli kims ktory z jakis sposob sie roznie od wiekszosci!

                    Chyba mnie nie zrozumiales, nigdzie nie zakladalem, ze mezczyzni moga rodzic
                    dzieci!
                    Nie mowie tez, ze homo moze byc matka/kobieta!

                    mowie poprostu, ze moze byc dobrym rodzicem.

                    Tylko jak mowisz, ze z samej nazwy rodzice rodza, to lepiej powiedziec, ze rodza
                    tylko rodzicielki, i nie rodziciel - bo sam przeciez zauwazyles, ze mezczyzni
                    nie rodza ;)




                    • Gość: Cham ze wsi Re: MACICA W ODBYTNICY IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 13:57
                      > dzieki :) owszem w szkole czulem sie nie normalnie, (......)
                      > wiele, gdybym tego nie przeszedl!
                      Współczuję. Nawet nie chce sobie wyobrażać co przeszedłeś... :-)))))))
                      Też kiedyś miałem takiego kolegę. Niestety - jemu się nie udało... :-(
                      nadal jest leworęczny.... :-)))

                      > Tylko jak mowisz, ze z samej nazwy rodzice rodza, to lepiej powiedziec, ze
                      >rodza (...)
                      no fakt - zawiodłem - głupi błąd.... :-)))))

                      a tak na poważnie, to i tak zostanę przy swoim zdaniu - uważam, że wychowywanie dzieci przez homoseksualistów źle wpłynie na ich rozwój. Uprzedzam ewentualne pytanie dlaczego: forum.gazeta.pl/forum/72,2.htmlf=29&w=16428521&a=16649423
                      czyli mój watek - tolerancja, to nie akceptacja
                      Jak masz ochote to sie ustosunkuj.
                      Pozdrawiam
                      • Gość: nawrocony Re: MACICA W ODBYTNICY IP: 195.244.141.* 14.10.04, 14:04
                        dzieki!

                        nie moge odnalezc tamtej dyskusji, nie ma jej na serwerze.
                        wiec moze innym razem ;)

                        narazie wracam do roboty
                        • Gość: Cham ze wsi Re: MACICA W ODBYTNICY IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 14:22
                          Spoko - ja tez się musze wreszcie porządnie zabrać do pracy :-)
                          Życzę więc miłego dnia
                          ....a z tym linkiem to faktycznie nie dziala... :-(
                          ....pewnie to jakiś spisek homoseksualistów - bo nie sądzę by homofobi mieszali w tym ręce... ;-)))))
                          Znajdz po tytule:
                          ? TOLERANCJA, to nie akceptacja!!! - Gość: Cham ze wsi 13.10.2004 10:59
              • snajper55 Re: MACICA W ODBYTNICY 14.10.04, 14:56
                Gość portalu: Cham ze wsi napisał(a):

                > Moje zdanie jest takie, że jest chorobą, a jeżeli nie chorobą, to jakimś zabu
                > rzeniem seksualnym. Jeżeli jest inaczej, to powiedz dlaczego. Bardzo ucieszę
                > się z odpowiedzi.
                > W końcu nawet ja szaraczek, ciemnogrodzianin też chciałbym dołączyć do świata
                > postępu i nauki... :-))

                Powody to muszą być, aby coś chorobą (czy czymś innym) nazywać. Tak więc to Ty
                musisz powody podać, które uzasadniają nazywanie homoseksualizmu chorobą.

                > >...a homoseksualista może mieć dzieci.
                >
                > To niech sobie zrobi z kolegą - partnerem.

                Napisałeś, że homoseksualista nie może mieć dzieci. JEst to nieprawda, ponieważ
                o ile tylko nie jest niepłodny dzieci mieć może. Teraz piszesz o czymś całkiem
                innym, o posiadaniu dzieci z konkretną osobą, a to już jest całkiem co innego.

                S.
                • Gość: Cham ze wsi Homosesksualizm - choroba IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 16:15
                  > > >...a homoseksualista może mieć dzieci.
                  > >
                  > > To niech sobie zrobi z kolegą - partnerem.
                  > Napisałeś, że homoseksualista nie może mieć dzieci. JEst to nieprawda, ponieważ
                  > o ile tylko nie jest niepłodny dzieci mieć może. Teraz piszesz o czymś całkiem
                  > innym, o posiadaniu dzieci z konkretną osobą, a to już jest całkiem co innego.
                  ...ta dyskusja prowadzi donikąd - Ty wiesz o co mi chodzi - i napewno podzielasz moje zdanie i ja wiem o co Tobie chodzi - tez przyznaje racje.

                  Dlatego też podam pewien truzim, który rozwiąże nasz problem:
                  Para heteroseksualna może sobie zrobić dziecko, bo jest to fizycznie możliwe (pozwala na to natura).
                  Para homoseksualna nie może stworzyć dziecka, bo jest to fizycznie niemożliwe. (natura na to nie pozwala). koniec

                  > Powody to muszą być, aby coś chorobą (czy czymś innym) nazywać. Tak więc to Ty
                  > musisz powody podać, które uzasadniają nazywanie homoseksualizmu chorobą.
                  Dla mnie powodem jest to, że dany homoseksualista ma pociąg fizyczny do osoby tej samej płci. Tak samo jak kogoś pociąga nieboszczyk (nekrofilia) czy zwierzę (zoofilia) lub dzieci. Zoofilia, nekrofilia i pedofilia są chorobami. Dlaczego???? Pewnie dlatego, że osobnika pociąga seks z czymś/kimś innym niż z płcią przeciwną...

                  Chętnie usłyszę Twój kontrargument. Tylko nie mów mi, że homoseksualizm nie występuje w rejestrze chorób, bo to żaden argument. ..albo, że homoseksualiści nikogo nie krzywdzą
                  • Gość: nawrocony Re: Homosesksualizm - choroba IP: 195.244.141.* 14.10.04, 16:32
                    > Chętnie usłyszę Twój kontrargument. Tylko nie mów mi, że homoseksualizm nie wys
                    > tępuje w rejestrze chorób, bo to żaden argument. ..albo, że homoseksualiści nik
                    > ogo nie krzywdzą


                    yhmm, co do pierwszego to nadal mysle nad wlasciwym argumentem!
                    ale kogo to niby homo krzywdza?
                    tylko nie mow mi ze krzywdza dobro spoleczenstwa, bo sie nie rozmnazamy :)
                    • Gość: Cham ze wsi Re: Homosesksualizm - choroba IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 16:42
                      > ale kogo to niby homo krzywdza?
                      > tylko nie mow mi ze krzywdza dobro spoleczenstwa, bo sie nie rozmnazamy :)

                      nawrocony - przecież ja nie napisałem, że kogokolwiek krzywdzą. Napisałem przecież sporo postów na ten temat i nigdy tak nie napisałem, bo tak nie twierdzę. Chodziło mi jedynie o to, że jest to częsty argument używany przez homoseksualistów i homofilów, np.
                      Stwierdzenie: "Homoseksualizm jest taki i owaki"
                      Odpowiedź: "Jak możesz debilu i ciemnogrodzianinie tak mówić, przecież homoseksualiści nikogo nie krzywdzą" ...i tu koniec argumentacji...
                      Poprostu chcialem uniknąć takich durnowatych argumentów.
                      • blinski Re: Homosesksualizm - choroba 14.10.04, 19:32
                        ale co durnego jest w tym argumencie? przecież to najlepszy sposób, by
                        rozróznić akceptowalne od nieakceptowalnego. reszta to domysły, mżonki i
                        subiektywne niechęci, a krzywda jest realna! to dla ciebie nic nie znaczy?
                        • Gość: Cham ze wsi Braki w rozumieniu IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 21:35
                          Szczerze mówiąc to nie rozumiem Twojego postu....
                          Mogę się tylko domyślać znaczenia...

                          Czy on oznacza, że argumentem jest to, jak powiem: "blinski jesteś głupi" ????
                          Chyba nie za bardzo...

                          Swoją drogą nie zauważyłem byś był głupi blinski... :-)
                          Pozdrawiam
                          • blinski Re: Braki w rozumieniu 15.10.04, 00:28
                            mhm, a więc nie rozumiesz co to jest krzywda..
                            :)
                            • Gość: Cham ze wsi Re: Braki w rozumieniu IP: *.1.Core.net.pl 15.10.04, 01:41
                              > mhm, a więc nie rozumiesz co to jest krzywda..
                              Wybacz, że nie jestem zbyt błyskotliwy i wytlumacz o co chodzi
                              • blinski Re: Braki w rozumieniu 15.10.04, 08:22
                                ok.
                                pytałem poprzednio, co durnego jest w argumencie takim, że homo nikomu nie
                                robią krzywdy. oczywiście był to argument za ich akceptacją, nie odnośnie
                                chorób, natury etc. bo to dla mnie zupełnie nieistotne kwestie, choć mimo to
                                staram się odpowiadać.
                                chodzi o to, że ludzką krzywdę da się realnie zmierzyć - ona po prostu
                                istnieje, jest czymś niezaprzeczalnym; kiedy coś wyrządza komuś krzywdę
                                argumenty o naturze itp schodzą w cień, bo chyba najważniejsze jest dobro
                                człowieka, nie? to, by nikomu nie dziaął się krzywda jest dla mnie dużo
                                ważniejsze od zachowania porządku, tradycji, życia w zgodności z wiarą etc.
                                dlaczego? dlatego, że wymienione wcześniej (tradycja, porządek) są pojęciami
                                abstrakcyjnymi i trudnymi do zmierzenia - to jest spraawa tylko i wyłącznie
                                subiektywnych odczuć; które daje się modyfikować, które właściwie same z czasem
                                się modyfikują.
                                natomiast krzywda jest rzeczywista, widać ją gołym okiem, i zaprzeczanie że
                                istnieje gdy wszyscy widzą że jest jest zafałszowaniem.
                                a więc do meritum - po raz 1643:) - homoseksualiści nie wyrządzają nikomu
                                krzywdy, i jest to dla mnie argument bazowy.
                                natomiast dla nich krzywdą jest brak takich samych przywilejów jak hetero.
                                odczucia o ich inności; o tym, że burzą tradycję etc. są czysto subiektywne -
                                tego się nie da stwierdzić jako oczywistośc przez wszystkich, kazdy widzi to
                                inaczej. lecz oni nie mogą normalnie żyć naprawdę.

                  • snajper55 Re: Homosesksualizm - choroba 14.10.04, 17:11
                    Gość portalu: Cham ze wsi napisał(a):

                    > ...ta dyskusja prowadzi donikąd - Ty wiesz o co mi chodzi - i napewno podzie
                    > lasz moje zdanie i ja wiem o co Tobie chodzi - tez przyznaje racje.
                    >
                    > Dlatego też podam pewien truzim, który rozwiąże nasz problem:
                    > Para heteroseksualna może sobie zrobić dziecko, bo jest to fizycznie możliwe
                    > (pozwala na to natura).
                    > Para homoseksualna nie może stworzyć dziecka, bo jest to fizycznie niemożliwe.
                    > (natura na to nie pozwala). koniec

                    Z tym oczywiście się zgodzę. Wcześniej napisałeś co innego, napisałeś
                    nieprawdę: >Skutkiem tej choroby jest to, że NIE MOŻNA MIEĆ DZIECI.<

                    > Dla mnie powodem jest to, że dany homoseksualista ma pociąg fizyczny do osoby
                    > tej samej płci. Tak samo jak kogoś pociąga nieboszczyk (nekrofilia) czy zwie
                    > rzę (zoofilia) lub dzieci. Zoofilia, nekrofilia i pedofilia są chorobami. Dla
                    > czego???? Pewnie dlatego, że osobnika pociąga seks z czymś/kimś innym niż z
                    > płcią przeciwną...
                    >
                    > Chętnie usłyszę Twój kontrargument. Tylko nie mów mi, że homoseksualizm nie
                    > występuje w rejestrze chorób, bo to żaden argument. ..albo, że homoseksualiści
                    > nikogo nie krzywdzą

                    W zasadzie to argument z rejestrem jest decydujący. To człowiek definiuje co
                    jest chorobą, a co nie jest. To co jest, znajduje się w rejestrze. Dlatego
                    leworęczność, homoseksualizm czy wysoka inteligencja chorobą nie jest, choć
                    pojawia się jedynie u niewielkiej statystycznie grupy osób.

                    S.
                    • Gość: Cham ze wsi Re: Homosesksualizm - choroba IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 17:32
                      > W zasadzie to argument z rejestrem jest decydujący. To człowiek definiuje co
                      > jest chorobą, a co nie jest. To co jest, znajduje się w rejestrze. Dlatego
                      > leworęczność, homoseksualizm czy wysoka inteligencja chorobą nie jest, choć
                      > pojawia się jedynie u niewielkiej statystycznie grupy osób.

                      prosiłem, żeby nie powoływać tego argumentu, a jeżeli już używasz, to podaj jakąś argumentację. Naprawde ja nie mam złej woli. Jednak chciałbym, żebyś wytłumaczył mi to - szaremu, ciemnogrodzkiemu prostaczkowi.
                      Ustosunkuj się tylko do tego co napisałem o pedofilii, zoofilii itp.
                      ...przecież jeżeli nauka stwierdza, że homoseksualizm nie jest chorobą, to musi być jakaś wykładnia dlaczego tak jest. Nie można sobie pewnych rzeczy przyjmować arbitralnie, bo można paść ofiarą manipulacji - np. jakiegoś lobby homoseksualistów.... ;-)
                      • blinski Re: Homosesksualizm - choroba 14.10.04, 19:47
                        można paść ofiarą manipulacji, ale skąd wiesz, że nie padasz ofiarą np. głupoty
                        nie przyjmując arbitralie pewnych rzeczy:)? kiedy się na czymś nie znasz bądź
                        nie masz kompetencji, lepiej zawierzyć komuś kto zna się na tym lepiej:)
                        choć akurat w tym przypadku wykreślenie homoseksualizmu z rejestru chorób było
                        dla mnie oczywiste.
                        co do tej pedofilii, nektofilii, zoofilii.
                        wiesz, by seks był legalny, potrzeba na to zgody dwóch partnerów - w przypadku
                        zoofilii czy nekrofilii z gruntu jest to niemożliwe:) z pedofilią jest już
                        trochę ciężej, dlatego istnieją przypadki gdzie mimo wszystko za akty
                        pedofilskie uniewinniano. jest tak, że uznaje się pewną granicę wiekową do
                        przekroczenia której uznany jesteś za niewystarczająco dojrzałego, by zdawać
                        sobie sprawę z konsekswencji podejmowanych przez ciebie decyzji - krótko
                        mówiąc, graicą jest wiek, po którym ryzyko wystąpienia traumy spowodowanej żle
                        podjętą decyzją drastycznie spada (kurcze, nie wime czy prościej się nie dało:).
                        granica ta to m/w 16 lat - po niej uznaje się, że świadome decyzje jak np.
                        podjęcie życia seksualnego nie będzie miało wiążącego zanczenia dla rozwoju
                        psychicznego.
                        dlatego też mimo że np. teoretycznie 13-letnia dziewczynka zgodziła się na seks
                        z pedofilem, nie uznaje się tego jako decyzji podjętej w pełni świadomie.
                        to są oczywiście rzadkie przypadki, bo na ogół pedofil wykorzystuje dzieci nie
                        wiedzące w ogóle o co chodzi, a co dopiero zgoda na seks. trauma z tego typu
                        przeżyć często zostaje na całe życie, dlatego pedofile są tak groźni.
                        nadal nie widzisz różnic między homo a resztą, którą wymieniłeś:)? myślę, że
                        wykreślono homoseksualizm z listy chorób właśnie ze względu na te fakty -
                        większość homo ze swoja orientacją sie urodziła (tylko spory są o to, co o tym
                        decyduje - kiedyś uznawało się że mutacja genów, teraz że zmiany w mózgu u
                        płodu), większośc - jeśli wychowuje się w tolerancyjnym społeczeństwie - może
                        prowadzić szczęśliwe życie seksualne i miłosne ze świadomym partnerem, oraz ich
                        związek nie krzywdzi nikogo w okół, ponieważ nikogo innego nie dotyczy.
                        • Gość: Cham ze wsi Krzywdzenie jako kryterium chorób... HAHAHAHAHAHAH IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 21:26
                          Wybacz stary ale mnie rozbawiłeś. Przecież to, że - załóżmy - dana choroba nie krzywdzi innych poza jej właścicielem nie oznacza, że można ją wykreślić z rejestru chorób!!! :-))))) ...Ty próbowałeś takiej karkołomnej argumentacji...
                          Poza tym tak samo jak homoseksualiści, tak i osoby chore psychiczne nie muszą wcale cierpieć ze względu na swoją chorobę (nie mówiąc o krzywdzeniu innych).

                          > większość homo ze swoja orientacją sie urodziła (tylko spory są o to, co o tym
                          > decyduje - kiedyś uznawało się że mutacja genów, teraz że zmiany w mózgu u
                          > płodu), większośc - jeśli wychowuje się w tolerancyjnym społeczeństwie - może
                          > prowadzić szczęśliwe życie seksualne i miłosne ze świadomym partnerem, oraz ich
                          >
                          > związek nie krzywdzi nikogo w okół, ponieważ nikogo innego nie dotyczy.

                          To żaden argument...
                          Nie jestem lekarzem ale bez trudu mogę sobie wyobrazić chorobę, która ma podłoże genetyczne lub powstała w okresie plodowym. ...i wcale nie przeczę, że osoba która ją posiada może być mniej szcześliwa od reszty społeczeństwa. To nie zmienia faktu, że przypadłość owej osoby jest CHOROBĄ!!! :-)

                          ...jeszcze wzmianka o homoseksualiźmie, pedofilii itd. Nie wiem czy wykorzystywana przez zoofila kózka cierpii.... (raczej wątpię) Tak czy inaczej tu chodzi o coś innego, bo to się nie sprowadza do krzywdzenia. Podam inny przykład: Mamy faceta. Faceta tego w ogóle nie pociągają kobiety. Mężczyźni ani dzieci też nie. Nawet zwierzęta nie....
                          Pociągają go za to płaty słoniny (chyba nie muszę mówić bardziej obrazowo... :-) ) Czy w takim razie z punktu widzenia seksuologii ten facet nie ma zaburzeń seksualnych? Moim zdaniem każdy seksuolog powiedziałby, że ma....

                          I co Ty na to?
                          • blinski Re: Krzywdzenie jako kryterium chorób... HAHAHAHA 15.10.04, 00:30
                            no cóż, facet waląc płat słoniny nikogo nie krzywdzi więc dajmu mu ten płat
                            słoniny dymać:)
                            a czy to jest choroba? pewnie tak.
                            • Gość: Cham ze wsi Re: Krzywdzenie jako kryterium chorób... HAHAHAHA IP: *.1.Core.net.pl 15.10.04, 01:52
                              blinski napisał:

                              > no cóż, facet waląc płat słoniny nikogo nie krzywdzi więc dajmu mu ten płat
                              > słoniny dymać:)
                              > a czy to jest choroba? pewnie tak.
                              ....rozumiem więc, że podzielasz mój tok rozumowania i przyznajesz, że homoseksualizm można traktować jako zaburzenie seksulane/chorobę....
                              • blinski Re: Krzywdzenie jako kryterium chorób... HAHAHAHA 15.10.04, 08:32
                                słuchaj, homo to nie jakiś facet dogadzający sobie słoniną. nie rozumiesz, że
                                gej albo lesbijka, znajdując partnera mogą żyć dokładnie tak jak hetero
                                (powiedzmy, jak bezpłodni hetero:)? z seksem, miłością, wspólnym kupowianiu
                                sobie prezentó, chodzeniem do kina, trzymać się za ręce, odliczać podatki
                                (wishful thinking), spacerować? i są wtedy szczęśliwi? mogą tworzyć normalne
                                związki, mogą normalnie zyć zapominając o tym że są tylko 4-5% populacji.
                                czy ty taki normalny, kochający się związek - wysyłałbyś na leczenie? zamykał
                                ich we własnych domowych pieleszach i kazał sie zamknąć tylko dlatego, że widok
                                dwóch osób tej samej płci żyjących jak osoby płci róznej jest dla ciebie dziwny?
                                wyobraź sobie właśnie młode małżeństwo - zwykłe, hetero; z tym wszystkim co
                                robi młode małżeństwo. potem podstawa sobie pod kobietę fdrugiego faceta albo
                                pod faeta drugą kobietę. i wyobraź sobie że tak mogą żyć jak hetero, a ty po 15
                                latach widywania ich w bramie nadal po niczym nie poznajesz że są inni.
                                naprawdę powiedziałbyś m w twarz 'leczenie albo zapomnijcie o przywilejach'?
                                sory, dla mnie to by było nieludzkie, jakkolwiek śmieszne może wydawać się
                                tobie.
                                natomiast powiedzenie tego do faceta ruchającego słoninę czy swojego zwierzaka
                                wydaje mi się normalne.







                                • Gość: Cham ze wsi PRZYWILEJE... HAHAHAHA IP: *.1.Core.net.pl 15.10.04, 14:43
                                  Po pierwsze: postaraj się zdobyć na chwile obiektywizmu i powiedz, że moje rozumowanie dotyczące przyczyn nazwania pedofilii, zoofilii, "słoninofilii" i homoseksualizmu chorobą/zaburzeniem seksualności było uzasadnione. Właściwie to się nie sprowadza do jakichś kwestii emocjonalnych. Powiedz tylko, czy było LOGICZNE? ...nie zawłaszczam sobie prawa do jedynej słusznej opinii na ten temat - chodzi mi tylko o LOGIKĘ rozumowania w tym konkretnym przypadku. TAK czy NIE? jeżeli nie to wskaż błąd w rozumowaniu.

                                  Po drugie:
                                  > czy ty taki normalny, kochający się związek - wysyłałbyś na leczenie? zamykał
                                  > ich we własnych domowych pieleszach i kazał sie zamknąć tylko dlatego, że widok
                                  >
                                  > dwóch osób tej samej płci żyjących jak osoby płci róznej jest dla ciebie dziwny
                                  > ?
                                  Nie wiem może masz jakieś problemy z rozumieniem czytanych tekstów.... (?)
                                  ....czy ja w którymkolwiek poście wskazywałem na KONIECZNOŚĆ leczenia homoseksualistów? Bardzo Cię proszę - wskaż chociaż jedno zdanie. Jeżeli nie było takich zdań, to pewnie mogłes przyjąć iż tak nie uważam, więc po co mi wciskasz w usta rzeczy co do których jest jasność? ODPOWIEDZ.


                                  Po drugie:
                                  > czy ty taki normalny, kochający się związek - wysyłałbyś na leczenie?
                                  Na temat leczenia wypowiedziałem się wyżej ale powtórzę, zeby do Ciebie dotarło: nie - nie wysylalbym. Ludzie mają wolną wolę - robią co chcą. Byle bylo to zgodne z prawem, a homoseksualizm nie jest niezgodny z prawem. poza tym za bardzo szafujesz słowem "normalny" :-) i powoli przestaję rozumieć co ono oznacza ale nieważne... mam nadzieję, że nie jest to jakaś taktyka... ;-)))))))
                                  tak czy inaczej nie wiem za bardzo co to slowo w powyzszym zdaniu oznacza... (nie zgrywam się)

                                  Po trzecie:
                                  > wyobraź sobie właśnie młode małżeństwo - zwykłe, hetero; z tym wszystkim co
                                  > robi młode małżeństwo. potem podstawa sobie pod kobietę fdrugiego faceta albo
                                  > pod faeta drugą kobietę. i wyobraź sobie że tak mogą żyć jak hetero, a ty po 15
                                  >
                                  naprawdę mimo szczerych chęci nie rozumiem o co Ci chodziło w tym akapicie. Dla mnie to tylko jakiś zlepek słów. Proszę jaśniej...


                                  Po czwarte:
                                  > że są inni.
                                  > naprawdę powiedziałbyś m w twarz 'leczenie albo zapomnijcie o przywilejach'?
                                  mimo, że nie rozumiem o co Ci chodzi, to od razu przypominam, że ani razu nie kazałem się nikomu leczyć - mimo, że homoseksualizm uważam za chorobę...

                                  Jeżeli chodzi o przywileje, to zrozum jedną rzecz:
                                  .....wynikającą z logiki, a nie z jakichkolwiek uprzedzeń:

                                  KWESTIA ADOPCJI DZIECI PRZEZ HOMOSEKSUALISTÓW, TO NIE EGZEKWOWANIE ICH PRAW CZŁOWIEKA ALE KWESTIA PRZYZNANIA IM PRZYWILEJÓW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                  to co napisalem powyżej ma daleko idące konsekwencje....
                                  nie chce mi się znowu odpisywać, więc uprzedzam Twój prawdopodobny głupi argument:
                                  blinski: "Nie zgadzam się - adopcja dzieci przez homoseksualistów to kwestia wyegzekwowania praw człowieka"
                                  Cham ze wsi: Skoro tak, to niech idą do instytucji przyznającej prawo do adopcji i niech ta instytucja w świetle prawa da im dziecko. :-)
                                  ....z równym powodzeniem mogła by się o to starać wspomniana we wcześniejszym wątku matka z córką (? TOLERANCJA, to nie akceptacja!!! - Gość: Cham ze wsi 13.10.2004 10:59)

                                  ....bo
                                  w świetle prawa homoseksualiści - tak samo jak i samotni - nie mogą adoptować dzieci, czyli przyznanie im prawa do tego jest daniem przywileju (zanim się doczepisz do słowa przywilej, to sprawdz jego dokł. definicję)

                                  > sory, dla mnie to by było nieludzkie, jakkolwiek śmieszne może wydawać się
                                  > tobie.
                                  nie wydaje mi się to śmieszne ale tak samo "nieludzki" jest brak przywileju adopcji dziecka dla samotnej matki i córki (dwóch samotnych kochających się kobiet)
                                  skoro te wspólnie mieszkające kobiety (nie mówię nawet o homoseksualistach) nie otrzymały wcześniej tego prawa, to widocznie miało to sens

                                  Po któreś tam:
                                  > natomiast powiedzenie tego do faceta ruchającego słoninę czy swojego zwierzaka
                                  > wydaje mi się normalne.
                                  napewno różnica jest ale dotyczy ona tylko OBIEKTU WESTCHNIEŃ :-)))))))
                                  Cham ze wsi.
                                  • Gość: nawrocony Re: PRZYWILEJE... HAHAHAHA IP: 195.244.141.* 15.10.04, 15:16
                                    ehmm
                                    czesc Chamie :)
                                    wydaje mi sie, jesli chodzi o przywileje, to owszem
                                    adpocja jest przywilejem, dla osob ktore nie moga miec dzieci,
                                    nie tylko homo, ale takze dla ktorzy nie moga miec dzieci w inny sposob, na
                                    przyklad sztuczna inseminacja nie daje zadnych rezultatow.

                                    no coz, pewnie sie ze mna nie zgodzisz, ze znowu stawiam znak rownosci ;)

                                    a swoja droga odnosnie pojec, to 'normalny' jest takim slowem zuzytym, i czesto
                                    jego negatywny odpowiednik ma niestety przykre i nie zawsze trafne konotacje;
                                    tak jak wczoraj osoba leworeczna = nienormalna ;)


                                    czy nie lepiej, uzyc slowa: 'zwyczajny' zamiast normalny?

                                    • Gość: Cham ze wsi Re: PRZYWILEJE... HAHAHAHA IP: *.1.Core.net.pl 15.10.04, 16:38
                                      czesc :-)
                                      > adopocja jest przywilejem, dla osob ktore nie moga miec dzieci,
                                      mi nie chodzilo o potoczne znaczenie slowa "przywilej" czyli o nadzwyczajne uprawnienie, tylko o znaczenie prawne czyli uprawnienie jako takie.

                                      > nie tylko homo, ale takze dla ktorzy nie moga miec dzieci w inny sposob, na
                                      > przyklad sztuczna inseminacja nie daje zadnych rezultatow.
                                      ....co tam dużo mówić. Mogę się mylić i Ty możesz mieć rację. Zdziwiony??? :-))
                                      Chodzi jednak o to, że Twój argument i rozumowanie, które przedstawiłeś jest bez sensu - dlatego zostanę przy swoim zdaniu. Równie dobrze heteroseksualne małżeństwo - Wasza niecna propaganda musi na mnie jakoś odzidziaływać, bo nie piszę małżeństwo, tylko heteroseksualne małżeństwo :-))))))) ) w którym małżonkowie mają po 70 lat, też raczej fizycznej możliwości zrobienia dziecka nie ma (tak jak homo). Nawet sztuczna inseminacja nic nie da... ;-) Nie zmienia to faktu, że mogą pragnąć dziecka (tak jak homo). Nie zaprzeczę nawet, że tak jak homo mogą to dziecko szczerze kochać. :-) taki jestem już zdeprawowany... :-)

                                      Nic jednak nie zmienia faktu, że to małżeństwo NIE POWINNO dostać tego dziecka, bo się po prostu nie nadaje.

                                      • Gość: nawrocony Re: PRZYWILEJE... HAHAHAHA - do Chama IP: 195.244.141.* 15.10.04, 18:12
                                        ok, traktujac przywilej jako uprawnienie,
                                        odwroce pytanie do Ciebie,
                                        zalozmy ze siostre, ktora ma meza i dziecko, ona i jej maz gina w wypadku, (oops
                                        troche drastyczne!) a ja jestem ich jedyna rodzina, tyle ze jestem egoista i nie
                                        chce opiekowac sie dzieckiem, ale za to siostra ma dobrych zaufanych przyjaciol
                                        gejow (zwiazek), i oni oferuja pomoc, ba, moja siostra przed wypadkiem, czesto
                                        mowila, ze z checia gdyby taka sytuacja zainstniala, by dala im dziecko pod
                                        opieke (czytaj: adopcje)
                                        No ale jest to nie legalne w tym kraju, bo mieszkaja w czarnogrodzie ;+)
                                        no i owszem zaopiekowali sie dzieckiem, i wszystko sie wydalo, myslisz, ze
                                        powinni byc wsadzeni do wiezienia za zlamanie prawa? dziecko do opieki dla
                                        obcych ludzi

                                        Bardziej drastyczny przyklad.
                                        Kobieta ma zamiar usunac ciaze droga nie legalna, ale para lesbijek oferuje ze
                                        zaopiekuje sie tym dzieckiem jesli sie urodzi, kobieta sie godzi, ich drogi sie
                                        rozstaja rok po urodzeniu dziecka!

                                        ALe znowu sytuacja dzieje sie w czarnogrodzie :) i jest to nie legalne.
                                        czy po tym jak to sie wyda, powinne zostac ukarane i wsadzone do wiezienia bo
                                        jest to bezprawne? no i oczywiscie dziecko do sierocinca



                                        ps, troche sie dziwie ze tak szybko ulegasz propagandzie, nawet ja nie uzywam
                                        (jesli juz to przypadkowo) slowa malzenstwo homo.... wole poprostu zwiazek homo...
                                        • Gość: Cham ze wsi Sytuacja nierealna HAHAHAHHAHAHHAHA IP: *.1.Core.net.pl 15.10.04, 19:52
                                          >myslisz, ze powinni byc wsadzeni do wiezienia za zlamanie prawa?


                                          > Kobieta ma zamiar usunac ciaze droga nie legalna, ale para lesbijek oferuje ze
                                          > zaopiekuje sie tym dzieckiem jesli sie urodzi, kobieta sie godzi, ich drogi sie
                                          > rozstaja rok po urodzeniu dziecka!

                                          :-))))))))))))))))))))))))))
                                          drogi nawrócony - czy nie uważasz, że o to pytanie toczy sie CALY WATEK NA TYM FORUM - czyli czy homoseksualisci mogą adoptować dzieci. Bo chyba sobie nie wyobrażasz, że ta matka moze ot tak sobie to dziecko oddac... :-)))))
                                          tak samo jak opieka nad dzieckiem po śmierci rodziców jest przyznawana przez instytucję jakąś...

                                          Niemniej jednak odpowiem na zadane pytania:
                                          >myslisz, ze powinni byc wsadzeni do wiezienia za zlamanie prawa?
                                          tak - mysle, ze powinni być ukarani (nie wiem czy więzieniem), bo złamali prawo. Jezeli Cię to tak bardzo interesuje, to weź do ręki jakiś kodeks prawa i znajdź co grozi za bezprawne zatrzymanie dziecka.... :-)))))))))))
                                          A jeżeli chodzi o meritum, to uważam, że homoseksualiści nie mogą mieć prawa do adopcji dzieci...
                                          to wszystko
                                          Cham ze wsi
                                          • Gość: nawrocony Re: Sytuacja nierealna HAHAHAHHAHAHHAHA IP: 195.244.141.* 15.10.04, 20:13
                                            Bo chyba sobie nie wy
                                            > obrażasz, że ta matka moze ot tak sobie to dziecko oddac... :-)))))

                                            yymm przesadzilem, powinienembyl napisac, ze urodzila je po kryjomu i oddala
                                            lesbijkom moment po > bo byla wierzaca i nie chciala aborsji, a oddala ze
                                            wzgledow spolecznych! no, teraz jest jus troche bardziej realne, chociaz ty
                                            pewnie sie nie zgodzisz ;-)

                                            Co do bezprawnego zatrzymania dzieci, to czy nie wystarczy na to umowna umowa??
                                            w niektorych krajach jak sie orientuje, taka jest wiazaca dla prawa.

                                            a nawet gdyby byla pisemmna, ok byla by droga sadowa, tylko ze tu mi nie o to
                                            chodzilo.

                                            Poprostu, czy lepiej bylo to dziecko unicestwic niz zeby bylo wychowane przez
                                            lesbijki,... i troche bys mnie rozczarowal, gdybys powiedzial, ze prawo stawiasz
                                            ponad dobro, (czytaj tutaj: zycie) jednostki!

                                            albo, czy nawet jesli to byla wola matki, ktora zginela, nawet wtedy prawo jest
                                            wazniejsze od jej woli? yhmm testamentu
                                            I wcale nie jest to sytuacja taka nie realna,

                                            dziwi mnie to, ze sierociniec jest lepszy wg ciebie w porownaiu do pary gejow
                                            (nawet jesli ta para byla wybrana przez matke)


                                            ale dzieki za odpowiedz ;)


                                            • Gość: Cham ze wsi Re: Sytuacja nierealna HAHAHAHHAHAHHAHA IP: *.1.Core.net.pl 15.10.04, 23:55
                                              ...już mnie mój ciemnogrodzki móżdżek boli od tego myślenia... ...a mówią, że myślenie nie boli.... ;-P

                                              > yymm przesadzilem, powinienembyl napisac, ze urodzila je po kryjomu i oddala
                                              > lesbijkom moment po > bo byla wierzaca i nie chciala aborsji, a oddala ze
                                              > wzgledow spolecznych! no, teraz jest jus troche bardziej realne, chociaz ty
                                              > pewnie sie nie zgodzisz ;-)
                                              Otóż.
                                              To co napisałeś jest realne. Zgadzam się. :-)
                                              Wszystko w porządku - tyle tylko, że nie dokończyłeś pytania... (mam takie wrażenie)
                                              Ale i tak spróbuje odpowiedzieć. Biorąc takie dziecko bez formalnej umowy (do której zaraz wrócę) owe lesbijki nie mają - w świetle prawa - prawa do opieki nad tym dzieckiem. To tak jakbym znalazł porzucone dziecko na śmietniku i zacząłbym je wychowywać... Nie mam praw opiekuna, więc łamę prawo przetrzymując je w domu. Jezeli bym je wyrzucił za drzwii albo zostawił na tym śmietniku byłbym skur****. ....nie muszę chyba tlumaczyc dlaczego. Nie jestem prawnikiem ale jestem pewien, że jest to wymóg, iż dziecko musi mieć formalnego opiekuna - kimkolwiek by on nie był. Rozumując dalej dziecko nie jest bezpańskie - prędzej czy później musi trafić do ewidencji (chocby ze wzgledu na szkołę), a więc musi mieć formalnego opiekuna. ...to chyba jasne.
                                              Krótko mówiąc - trzymając dziecko w domu - nie będąc jednocześnie jego formalnym opiekunem - łamę prawo. To od sądu zależy, czy prawo opiekuna mam ja, czy ktoś inny. Ja sam nie mogę go sobie przyznać (w stosunku do nie mojego dziecka oczywiscie).

                                              > Co do bezprawnego zatrzymania dzieci, to czy nie wystarczy na to umowna umowa??
                                              > w niektorych krajach jak sie orientuje, taka jest wiazaca dla prawa.
                                              Obawiam się, że nie rozumiesz do końca pojęcia "bezprawnego zatrzymania dzieci". Jak coś "bezprawne" (sam użyłeś tego slowa) może być zgodne z prawem? :-)))))))))
                                              Tobie chodzi o przyznanie statusu prawnego opiekuna.....i to kochany nie jest takie proste. Bo prawny opiekun MUSI spełniać szereg warunków... Dlatego właśnie wedle prawa homoseksualiści nie mogą adoptować dzieci. Tu dochodzi żelazny argument:

                                              HOMOSEKSUALIŚCI NIE MOGĄ ADOPTOWAĆ DZIECI NIE ZE WZGLĘDU NA SWOJĄ HOMOSEKSUALNOŚĆ ALE ZE WZGLĘDU NA TO, ŻE NIE SPEŁNIAJĄ WARUNKÓW WYMAGANYCH OD HETEROSEKSUALISTÓW!!!!!!!!!!!

                                              Rozumiesz?

                                              > Poprostu, czy lepiej bylo to dziecko unicestwic niz zeby bylo wychowane przez
                                              > lesbijki,... i troche bys mnie rozczarowal, gdybys powiedzial, ze prawo stawias
                                              > z
                                              > ponad dobro, (czytaj tutaj: zycie) jednostki!
                                              Posłuchaj. Kto tu mówi o unicestwianiu tego dziecka? Dlaczego to dziecko miałoby trafić koniecznie do owych lesbijek? Przecież mogloby trafić do pary heteroseksualnej, a nawet w ostateczności do domu dziecka czy szpitala - czyli do miejsc gdzie nie zostałoby unicestwione...
                                              Zresztą załóżmy nawet (tu już wlasnie wchodzimy w sferę nierealną),że nie mamy wyboru i jeżeli dziecko nie zostanie oddane w ręce lesbijek, to zostanie unicestwione. Wtedy oczywiście powinno zostać z lesbijkami. ALE MY MAMY WYBÓR PRZECIEŻ!!!!!!!!!
                                              tak więc zdanie:
                                              > gdybys powiedzial, ze prawo stawias
                                              > z
                                              > ponad dobro, (czytaj tutaj: zycie) jednostki!
                                              jest CAŁKOWICIE pozbawione sensu. Przykro mi.
                                              ....choć swoją drogą czasami stawianie prawa ponad dobro jednostki jest uzasadnione i nawet wskazane ale to już zupełnie inna kwestia, nie związana z tym wątkiem

                                              > nawet wtedy prawo jest
                                              > wazniejsze od jej woli?
                                              oczywiście, że tak. Gdyby bylo inaczej otwierałoby to drogę do wielu poważnych nadużyć. Nie mówię już nawet o skrajnych wypadkach niepoczytalności osoby zmarlej....

                                              > dziwi mnie to, ze sierociniec jest lepszy wg ciebie w porownaiu do pary gejow
                                              w wielu innych wątkach napisałem dlaczego myślę, że homoseksualiści nie powinni mieć prawa do adopcji. nie będę się powtarzał, bo to będzie wedlug blinskiego tautologia :-)
                                              pozdrawiam
                                              Cham ze wsi
                                              • Gość: nawrocony Re: Sytuacja nierealna yhmmmmmm ;) IP: 195.244.141.* 16.10.04, 09:06
                                                yhmm mam nadzieje ze twoj móżdżek juz przestal boleć ;)



                                                > Biorąc takie dziecko bez formalnej umowy (do której zaraz wrócę) owe lesbijki
                                                > nie mają - w świetle prawa - prawa do opieki nad tym dzieckiem.

                                                formalna umowa? owa kobieta zostawila ja na pismie,
                                                (i zebys nie mowil, ze ja za to ukarano, lub probowano odnalezc, to po tym jak
                                                oddala dzecko, wyjechala z kraju albo zrobila cokolwiek :=).
                                                wiec nie mozesz tego porownac do znalezienia i przywlaszczenia dziecka ze
                                                smietnika. No coz, nie poszla do prawnika aby miec umowe z pieczątką ;)

                                                To co chcialem podkreslic, bylo to, ze tylko dzieki tym lesbijkom, zostalo zycie
                                                uratowane, pewnie ze nie musialy byc to lesbijki, mogla byc to osoba samotna lub
                                                zwykla pare hetero! w moim przykladzie sa to lesbijki.

                                                Owszem, pozniej by to musialo byc z formalizowane, bo dziecko idzie do szkoly
                                                etc. i wlasnie, tu jak sam wiesz lezy problem, bo ty mowisz ze dziecko powinno
                                                byc im odebrane, i dane do domu dziecka, lub innej rodziny zastepczej.
                                                podczas gdy mnie ten argument nie przekonuje,
                                                bo dla tego dziecka, bylo by to tak jak odbieranie mu matki. (bo oczywiscie,
                                                bylo by jeszcze za male by zrozumiec, ze zadna z lesbijek nie jest rodzana matka)
                                                tak wiec, ty dalej uwazasz, sąd powinien odebrac im dziecko, bo w swietle prawa itd.

                                                > HOMOSEKSUALIŚCI NIE MOGĄ ADOPTOWAĆ DZIECI ZE WZGLĘDU NA TO, ŻE NIE SPEŁNIAJĄ
                                                WARUNKÓW WYMAGANYCH OD HETEROSEKSUALISTÓW!!!!!!!!!!!

                                                > w wielu innych wątkach napisałem dlaczego myślę, że homoseksualiści nie powinni
                                                > mieć prawa do adopcji. nie będę się powtarzał, bo to będzie wedlug blinskiego
                                                > tautologia :-)


                                                wiem, ze duzo pisales, i chyba wszystko przeczytalem, ale bylo to na przestrzeni
                                                dni, i czasami wmieszane w inne tematy.
                                                Moze moglbys podsumowac jakich warunkow nie spelniaja?
                                                I jakie to warunki musza spelniac hetero?



                                                I jedno podsumowanie zrobiles, ale z niego wynikala wg mnie tylko twoja opinia
                                                na temat homoseksualizmu ;)

                                                >Homoseksulizmm nie jest normalny. Jest inny.

                                                Wg mnie, nawet samotne osoby, jesli spelniaja odpowiednie wymagania, powinny
                                                miec prawo do adopcji i wychowania dziecka - poniewaz mi chodzi caly czas o
                                                mniejsze zlo! o dobro dziecka. Moze prawo jest czasami zbyt restrykcyjne!
                                                A jest napewno, jesli daje dziecku mozliwosci do poczucia ciepla rodzinnego.
                                                I nie mysle tutaj tylko o homo opiekunach.

                                                Moze twoje pojecie na te sprawy poprostu zawsze bedzie sie roznic
                                                od mojego, bo ja probuje patrzec na to z moralnego punktu widzenia, a ty prawnego?


                                                Czy moze orientujesz sie, jak w polskim prawie jest traktowana adopcja? czy
                                                mozna tylko adoptowac dzieci z polskim obywatelstwem?
                                                Co sie dzieje, jesli adoptowano dziecko za granica?



                                                /jest jeszcze dosc rano tutaj w jasnogrodzie, wiec wybacz jesli napisalem bez
                                                sensu i z bledami ;)

                                                • Gość: Cham ze wsi 20 STOPIEŃ ZASILANIA MOCY IP: *.1.Core.net.pl 16.10.04, 12:04
                                                  Kurna!!!! Napisałem Ci już prawie calego posta i komputer mi się zrestartował... :-(((((
                                                  To pewnie przez ten 20 stopień zasilania mocy, co sołtys mówił, że będzie... ;-)

                                                  > yhmm mam nadzieje ze twoj móżdżek juz przestal boleć ;)
                                                  ufff na szczęście przestał, zrobiłem sobie kompresy z pewnego wywaru i widzę, że pomogło (wiesz - taka ciemnogrodzka medycyna ludowa) ;-P

                                                  > > Biorąc takie dziecko bez formalnej umowy (do której zaraz wrócę) owe lesb
                                                  > ijki
                                                  > > nie mają - w świetle prawa - prawa do opieki nad tym dzieckiem.
                                                  Stary - mam nadzieję, że po prostu nie zrozumiałeś tego co napisałem, bo gdybyś miał złą wolę, to pisanie tego postu byłby bez sensu, ponieważ możnaby było się tak bawić w kotka i myszkę w nieskończoność...


                                                  > > Biorąc takie dziecko bez formalnej umowy (do której zaraz wrócę) owe lesb
                                                  > ijki
                                                  > > nie mają - w świetle prawa - prawa do opieki nad tym dzieckiem.
                                                  ...przecież napisałem "(do której zaraz wrócę)". Wróciłem i napisałem o jakiego typu umowę mi chodziło... Chodzilo mi o przyznanie PRAWA OPIEKUNA.

                                                  Żeby rozwiać wszelkie niejasności zajmę się wątkiem papierka, który zostawiła matka...
                                                  Załóżmymy, że matka zostawiła FORMALNY papierek, tzn. napisała, że zrzeka się PRAW RODZICIELSKICH w stosunku do swego nowonarodzonego dziecka i daje PRAWO FORMALNEGO OPIEKUNA owym lesbijkom. Na tej (użyję słowa na wyrost) umowie widnieją podpisy matki, lesbijek i kilku świadków. No cóż, ta "umowa" to tylko świstek papieru, bo matka może CO NAJWYŻEJ zrzec się praw rodzicielskich.
                                                  Nie może przyznać nikomu PRAW FORMALNEGO OPIEKUNA, bo po prostu to nie leży w jej uprawnieniach. Może wskazać kogoś, kto jej zdaniem najlepiej spełniałby (według jej widzimisię) rolę takiego opiekuna. Takie wskazanie kogoś przez matkę jest dla sądu bardzo ważne ale napewno nie wiążącę... Rozumiesz?
                                                  Takie dziecko pewnie by trafiło do osoby/osób, które wskazała matka POD WARUNKIEM, ŻE TE OSOBY SPEŁNIAJĄ OKREŚLONE WARUNKI. Dwie żyjące ze sobą kobiety (niezależnie czy homo czy hetero) takiego warunku po prostu nie spełniają.

                                                  > To co chcialem podkreslic, bylo to, ze tylko dzieki tym lesbijkom, zostalo zyci
                                                  > e
                                                  > uratowane, pewnie ze nie musialy byc to lesbijki, mogla byc to osoba samotna lu
                                                  > b
                                                  > zwykla pare hetero! w moim przykladzie sa to lesbijki.
                                                  Nie wiem Stary ale dla mnie, to co napisałeś jest KOMPLETNIE bez sensu. Z jakiej racji uratowaly to dziecko? W jakim sensie? Naprawde tego nie rozumiem.
                                                  To co przedstawiłeś jest nierealne. Przykro mi...

                                                  Załóżmy, więc coś co nie jest zbytnio prawdopodobne ale realne.
                                                  Mamy statek pasażerski. Płynie sobie, płynie. Zatopił go sztorm. Jedynymi osobami, które przeżyły była kobieta w ciąży, oraz 2 lesbijki. Dopłynęły z trudem do bezludnej wyspy. Akcja ratunkowa ich niestety nie odnalazła. Po 2 miesiącach kobieta urodziła dziecko. Na nieszczęście były powikłania i czuła, że umiera. Zostawiła formalny papierek owym lesbijkom i umarła. Dziecko sobie dorastało wśród lesbijek i się do nich siłą rzeczy przywiązało. Po pięciu latach przypadkowo ich odnaleziono. Tu się zaczyna problem (dopiero w takiej sytuacji - nie w takiej jaką Ty sobie wymyśliles)
                                                  ...a więc:
                                                  1. Papierek matki odnośnie przyznania FORMALNEGO PRAWA OPIEKUNA w świetle aktualnie obowiązującego prawa jest nic nie warty
                                                  2. Moim zdaniem takie dziecko powinno wychowywać się wśród tych lesbijek, bo nie ma nikogo innego bliskiego. Sąd pewnie by się kierował (PRZEDE WSZYSTKIM) dobrem dziecka i przyznałby to prawo tym 2 lesbijkom, żeby go nie krzywdzić... Jego decyzja jednak - ZROZUM TO KURNA RAZ NA ZAWSZE - nie byłaby podyktowana tym, że owe kobiety tworzyly by tam jakąś parę ALE TYLKO I WYŁĄCZNIE tym, że odddzielenie dziecka od tych 2 kobiet byloby dla niego bardzo bolesne.
                                                  To co napisalem jest chyba jasne.

                                                  Zrozum, że Twój przykład był calkowicie bez sensu, bo nie da się poprostu dziecka na dłuższą metę ukryć - to wyjdzie dużo szybciej niż moznaby sie spodziewać. Ukrywanie dziecka jest łamaniem prawa.

                                                  > wiem, ze duzo pisales, i chyba wszystko przeczytalem, ale bylo to na przestrzen
                                                  > i
                                                  > dni, i czasami wmieszane w inne tematy.
                                                  > Moze moglbys podsumowac jakich warunkow nie spelniaja?
                                                  > I jakie to warunki musza spelniac hetero?
                                                  >
                                                  > Wg mnie, nawet samotne osoby, jesli spelniaja odpowiednie wymagania, powinny
                                                  > miec prawo do adopcji i wychowania dziecka - poniewaz mi chodzi caly czas o
                                                  > mniejsze zlo! o dobro dziecka. Moze prawo jest czasami zbyt restrykcyjne!
                                                  > A jest napewno, jesli daje dziecku mozliwosci do poczucia ciepla rodzinnego.
                                                  > I nie mysle tutaj tylko o homo opiekunach.
                                                  Z tego co wiem, to adopcja dziecka nie jest prostą sprawą. Jest więcej chętnych na adopcję niż dzieci. Mam na myśli oczywiście heteroseksualne rodziny, bo jakże by inaczej. Uznanie, że jacyś ludzie mogą adoptować dziecko, to proces dość dlugotrwaly, bo owi ludzie muszą się z wielu względów nadawać.

                                                  Prawa do adopcji nie ma (wiem, że to pewna abstrakcja) para heterseksualnych kobiet. Dlatego, że dzieci oddaje się TYLKO I WYŁĄCZNIE do rodzin, gdzie jest ZARÓWNO OJECIEC JAK I MATKA. Uważam, że ten model funkcjonuje dlatego iż jest najlepszy dla rozwoju psychiki dziecka, bo zarówno kobieta jak i mężczyzna mają inną psychikę i sferę uczuć i właśnie dlatego dziecko może od nich czerpać pewne wzorce itp.
                                                  Czy się nie zgodzisz z tym rozumowaniem?
                                                  Ja nie wątpię, że dziecko otrzymałoby miłość od homoseksualistów i singli. Miłość to jednak nie wszystko, są również inne ważne sprawy - właśnie np. odpowiedni rozwój psychiczny dziecka. Ale to nie ma znaczenia, bo skoro możemy zapewnić temu dziecku zwykłą rodzinę, to tak powinniśmy zrobić.
                                                  Jest jeszcze inny aspekt o którym zapominasz lub starasz się zapomnieć. Sąd przyznaje prawo do adopcji TYLKO MAŁŻEŃSTWOM - nie parom bez ślubu. Powód tego tez jest chyba oczywisty.... Prawda nawrocony?????????????


                                                  Acha i zrozum jedną bardzo ważną i mającą poważne skutki PRAWDĘ:
                                                  W domach dziecka duża część dzieci, to nie dzieci, których rodzice nie żyją... Większość z nich to dzieci z rodzin patologicznych, których rodzicom odebrano prawa rodzicielskie. Chyba nie muszę mówić dlaczego to jest problem.


                                                  > Czy moze orientujesz sie, jak w polskim prawie jest traktowana adopcja? czy
                                                  > mozna tylko adoptowac dzieci z polskim obywatelstwem?
                                                  > Co sie dzieje, jesli adoptowano dziecko za granica?
                                                  Tak jak gdzieś powiedzialem nie jestem prawnikiem i w ogóle mam zupelnie inne wykształcenie. Z tego co wiem lub mi się wydaje, to można adoptować dzieci z innych krajów - np. z Rumunii ale to jest bardzo skomplikowana kwestia, bo wtedy prawdopodobnie musiało by nie być chętnej rodziny rumuńskiej. Rodziny rodaków mają pewnie pierwszeństwo, które wynika z zagadnień związanych z państwowością.
                                                  Mam wrażenie, że Ty traktujesz adopcję jak kupienie jakiegoś artykułu. Po prostu nie zdajesz sobie sprawy jak delikatna i skomplikowana sprawa to jest...

                                                  Pozdrwwiam
                                                  Cham ze wsi
                                                  • Gość: nawrocony Re: 20 STOPIEŃ ZASILANIA MOCY IP: 195.244.141.* 16.10.04, 13:12
                                                    > Napisałem Ci już prawie calego posta i komputer mi się zrestartował..
                                                    > . :-(((((
                                                    > To pewnie przez ten 20 stopień zasilania mocy, co sołtys mówił, że będzie... ;-
                                                    > )

                                                    Moze poprostu sie przegrzal, polej woda albo obwloz go do lodem jak bedziesz
                                                    pisal nastepnym razem tak na wszelki wypadek ;)


                                                    > Stary - mam nadzieję, że po prostu nie zrozumiałeś tego co napisałem, bo gdybyś
                                                    > miał złą wolę, to pisanie tego postu byłby bez sensu, ponieważ możnaby było si
                                                    > ę tak bawić w kotka i myszkę w nieskończoność...

                                                    yhm Pewnie, ze ciebie zrozumialem, i nie chce sie bawic w nieskonczonosc,
                                                    tyle, ze to ty mnie nie zrozumiales. ok, nie wyrazam sie jasno. :(

                                                    Nie traktuje adopcji jak kupienie artykulu, moze pisze o tym dosc lekko i
                                                    przesadnie, ale to tylko dlatego by uwypuklic jak to jest spomplikowane
                                                    Bo moze na gruncie polski, takie rzeczy sie nie zdarzaja, ale
                                                    w innych krajach tak.
                                                    np, adopcja dziewczynek z chin, ktore sa adoptowane przez rodziny z zachodu ---
                                                    (chociazby dlatego, ze na zachodzie tez sa pewne kryteria, takie jak wiek
                                                    rodzicow, i jesli rodzice nie dostana pozwolenia na adopcje w swoim kraju, to
                                                    czesto jada do np. Chin i przyjezdzaja z malcami)-
                                                  • Gość: Cham ze wsi PYTANIA (również do blinskiego) IP: *.1.Core.net.pl 18.10.04, 14:22
                                                    > Moze poprostu sie przegrzal, polej woda albo obwloz go do lodem jak bedziesz
                                                    > pisal nastepnym razem tak na wszelki wypadek ;)
                                                    hmmmm. może to pomoże. Pogonię trochę konie baciorem, to będą szybciej prądnicą kręcić... ;-)

                                                    > Nie traktuje adopcji jak kupienie artykulu, moze pisze o tym dosc lekko i
                                                    > przesadnie, ale to tylko dlatego by uwypuklic jak to jest spomplikowane
                                                    ok :-)

                                                    > Powiesz ze to nie jest zgodne z prawem ----
                                                    > Ja potrafie jednak to wartosciowac, CO jest lepszym dobrem dla dziecka?
                                                    Stary. Naprawdę nie mam zamiaru Cie obrażać... Możesz mi wierzyć... Proszę Cię jednak - przeczytaj jeszcze raz cały wątek, który zacząłeś.

                                                    Zadałeś pytanie co by było w konkretnej sytuacji (np. że matka daje prawo do adopcji lesbijkom) CZY TAK???
                                                    Napisałem, że takie sprawy reguluje prawo. Czy tak? - TAK
                                                    Napisałem tak, bo to jest prawdą i PO PROSTU TAK BY POTOCZYLY SIĘ WYPADKI!!!!

                                                    ZROZUM!!!! ...że nawet gdyby homoseksualiści dostali prawo do adopcji, to i tak o tym czy te dzieci im dać decydowałby SĄD.
                                                    Ja nie jestem temu winien.

                                                    A Ty masz do mnie pretensje, że mówię Ci jakby się to skończyło...

                                                    Cały Twój wątek jest bez sensu, bo się mnie pytasz, co by się stało gdyby...
                                                    Prawo reguluje te kwestie.... i będzie regulować nawet jak homoseksualiści będą mieć prawo do adopcji. Żyjemy w świecie takim a nie innym i musimy się zgodzić, że nasze życie jest regulowane przez prawo.

                                                    Być może cały Twój wątek miał się sprowadzać do kwestii:
                                                    >Ja potrafie jednak to wartosciowac, CO jest lepszym dobrem dla dziecka?
                                                    Jeżeli tak, to trzeba było właśnie zadać pytanie tak jak to zrobiłeś linijkę wyżej :-)
                                                    ....a nie uciekać się do sytuacji nierealnych, całkowicie abstrakcyjnych, lub takich które są regulowane przez prawo.
                                                    W końcu to Ty chcesz, żeby to prawo było zmienione.... więc najpierw przekonaj, że jest taka potrzeba.

                                                    Odniosę się do tego handlu dziećmi. Powiem Ci czemu ten przykład jest bez sensu. Jest bez sensu dlatego, że handel dziećmi jest nielegalny i jest ścigany. Dlatego, gdy jest udowodniony, to ktoś ma problemy - niezależnie od tego czy to jest homo, hetero, czy jakaś triada.
                                                    A odnośnie przypadku, kiedy dziecko się przywiązało do rodziców, to już napisałem co i jak (przyklad z bezludną wyspą).

                                                    > Tylko o to mi w tym wszystkim chodzi.
                                                    > ze moze prawo powinno byc zrewidowane.
                                                    Napewno masz tutaj rację, tylko ja bym trochę inaczej to sformułował:
                                                    Prawo musi być rewidowane/zmieniane jeśli jest taka potrzeba.

                                                    To prawda, że uważam, iż single lub homoseksualiści nie powinni mieć prawa do adopcji. Jak wcześniej tłumaczyłem (według mnie) sądy dlatego przyznają prawo do adopcji TYLKO małżeństwom (kobiecie i mężczyźnie), bo m.in.:
                                                    - dwójka rodziców zapewni lepszą opiekę
                                                    - mężczyzna przekazuje wzorce męskie, kobieta żeńskie.

                                                    Mnie w ogóle bardzo martwi zanik obecnego modelu rodziny. To się nie wiąże z kwestią wiary - żebyście mi tu tego nie zarzucali...
                                                    Chodzi mi o to, że według mnie obecny model rodziny jest bardzo dobry, całkowicie wystarczający i sprawiedliwy. Dopuszczanie innego typu związków zachwieje obecnym modelem.

                                                    ZROZUMCIE, ŻE WALKA O PRAWA HOMOSEKSUALISTÓW JEST JEDYNIE BITWĄ - WOJNA MA INNE CELE - CHODZI O ZNISZCZENIE lub jak wolicie dewaluację - OBECNEGO MODELU RODZINY.
                                                    Czyż nie????


                                                    Tak w ogóle to mam do Was pewne pytania:
                                                    1. Załóżmy, że mamy dwie pary - heteroseksualną i homoseksualną - oraz adopcja przez homoseksualistów jest dopuszczalna. Obydwie pary - małżeństwo oraz związek cywilny np. dwóch lesbijek chcą adoptować to samo dziecko. Zakladamy, że status materialny, wykształcenie itp. są takie same. Teraz pytanie:
                                                    Gdzie Waszym zdaniem powinno trafić dziecko? Czy jest to bez różnicy, czy jednak lepiej byloby (chocby ze wzgledu na róznorodnosc plciową),żeby to dziecko trafiło do małżeństwa?
                                                    2. Czy nie uważacie, że naturalną (bo sprawiedliwą) konsekwencją przyznania praw do adopcji homoseksualistom, będzie przyznanie praw adopcji singlom, podstarzalym ludzim np. 55letnim, rencistom, cyklistom :-) itp.?? Dlaczego? Dlatego, że "pragnienie" dania dziecku miłości będzie wystarczającym powodem, by się ubiegać o adopcję?
                                                    3. Czy nie uważacie, że homoseksualistom właściwie nie chodzi o adopcję ze względów spolecznych, tylko dużo bardziej o zaspokojenie jakichś instynktów,np. rodzicielskich???

                                                    Zresztą te pytania wrzucę może do nowego wątku, więc odpowiedzi na nie prosze kierować tam, tutaj niech będą jedynie odpowiedzi na problemy wątku nawroconego. Zaraz skopiuję.
                                  • blinski Re: PRZYWILEJE... HAHAHAHA 15.10.04, 15:46
                                    > Po pierwsze: postaraj się zdobyć na chwile obiektywizmu i powiedz, że moje
                                    rozu
                                    > mowanie dotyczące przyczyn nazwania pedofilii, zoofilii, "słoninofilii" i
                                    homos
                                    > eksualizmu chorobą/zaburzeniem seksualności było uzasadnione. Właściwie to
                                    się
                                    > nie sprowadza do jakichś kwestii emocjonalnych. Powiedz tylko, czy było
                                    LOGICZN
                                    > E? ...nie zawłaszczam sobie prawa do jedynej słusznej opinii na ten temat -
                                    cho
                                    > dzi mi tylko o LOGIKĘ rozumowania w tym konkretnym przypadku. TAK czy NIE?
                                    jeże
                                    > li nie to wskaż błąd w rozumowaniu.


                                    zoofili, pedofilii itp - tak, homoseksualizmu - nie.
                                    wyjaśniałem to wcześniej, ale ty zobaczyłeś w tym tylko zlepek słów:)
                                    postaram się zaraz.



                                    Po drugie:
                                    > > czy ty taki normalny, kochający się związek - wysyłałbyś na leczenie? zam
                                    > ykał
                                    > > ich we własnych domowych pieleszach i kazał sie zamknąć tylko dlatego, że
                                    > widok
                                    > >
                                    > > dwóch osób tej samej płci żyjących jak osoby płci róznej jest dla ciebie
                                    > dziwny
                                    > > ?
                                    > Nie wiem może masz jakieś problemy z rozumieniem czytanych tekstów.... (?)
                                    > ....czy ja w którymkolwiek poście wskazywałem na KONIECZNOŚĆ leczenia
                                    homoseksu
                                    > alistów? Bardzo Cię proszę - wskaż chociaż jedno zdanie. Jeżeli nie było
                                    takich
                                    > zdań, to pewnie mogłes przyjąć iż tak nie uważam, więc po co mi wciskasz w ust
                                    > a rzeczy co do których jest jasność? ODPOWIEDZ.


                                    przyjąłem tak na drodze indukcji - że skoro uważasz to za chorobę, to pewnie
                                    będziesz chciał leczyć.. jeśli nie, to ok.
                                    a pedofili też byś nie chciał leczyć? nie jest to pytanie złośliwe ani nic z
                                    podobnych rzeczy.



                                    > Po drugie:
                                    > > czy ty taki normalny, kochający się związek - wysyłałbyś na leczenie?
                                    > Na temat leczenia wypowiedziałem się wyżej ale powtórzę, zeby do Ciebie
                                    dotarło
                                    > : nie - nie wysylalbym. Ludzie mają wolną wolę - robią co chcą. Byle bylo to
                                    zg
                                    > odne z prawem, a homoseksualizm nie jest niezgodny z prawem. poza tym za
                                    bardzo
                                    > szafujesz słowem "normalny" :-) i powoli przestaję rozumieć co ono oznacza ale
                                    > nieważne... mam nadzieję, że nie jest to jakaś taktyka... ;-)))))))
                                    > tak czy inaczej nie wiem za bardzo co to slowo w powyzszym zdaniu oznacza...
                                    (n
                                    > ie zgrywam się)



                                    w sumie masz rację, za często i za lekko się tym słowem szafuje, a tak naprawdę
                                    ono nic nie oznacza. a raczej dla każdego coś innego, więc wycofuję je stamtąd:)


                                    > Po trzecie:
                                    > > wyobraź sobie właśnie młode małżeństwo - zwykłe, hetero; z tym wszystkim
                                    > co
                                    > > robi młode małżeństwo. potem podstawa sobie pod kobietę fdrugiego faceta
                                    > albo
                                    > > pod faeta drugą kobietę. i wyobraź sobie że tak mogą żyć jak hetero, a ty
                                    > po 15
                                    > >
                                    > naprawdę mimo szczerych chęci nie rozumiem o co Ci chodziło w tym akapicie.
                                    Dla
                                    > mnie to tylko jakiś zlepek słów. Proszę jaśniej...


                                    ok. chodziło mi to, byś wyobraził sobie najpierw zwykłą (już nie 'normalną':)
                                    rodzinę - heteroseksualistów, kobietę i mężczyznę; oraz ich codzienne życie - w
                                    głębokim skrócie. a zaraz potem zastąpił jednego z partnerów tak, by zrobiła
                                    się z tego rodzina homoseksualna. czyli wyobraził sobie, jak para homo
                                    zwyczajnie sobie żyje w jakimś domu, je, sypia ze sobą, płaci podatki, chodzi
                                    do kina etc.
                                    rozumiesz o co mi chodzi? ty widzisz homo tylko przez pryzmat swojej
                                    seksualności, dla ciebie rzecz sprowadza się do tego z kim uprawiasz seks; i
                                    dlatego pedofilię, zoofilię, słoninofilę:) traktujesz podobnie do
                                    homoseksualizmu - tak jak napisałeś:


                                    > Po któreś tam:
                                    > > natomiast powiedzenie tego do faceta ruchającego słoninę czy swojego zwie
                                    > rzaka
                                    > > wydaje mi się normalne.
                                    > napewno różnica jest ale dotyczy ona tylko OBIEKTU WESTCHNIEŃ :-)))))))


                                    jest to po prostu totalne spłaszczenie sprawy. bo pedofil dąży tylko do
                                    jednego - do wprowadzenie w życie czynów lubieżnych na dzieciach, podobnie
                                    zoofil - na zwierzątkach czy jakiś palant na słoninie. oni widzą swój, jak to
                                    określiłeś 'obiekt westchnień' jedyne jako przedmiot który można wykorzystać
                                    seksualnie.
                                    natomiast homo postrzegają osoby tej samej co oni płci tak jak my postrzegamy
                                    osoby płci tej samej - czyli osoby atrakcyjne seksulalnie, ale także i
                                    partnerów których się kocha, z którymi chce się spędzać dobrze wolny czas, z
                                    którymi robi się te wszystkie rzeczy które my robimy z naszymi partnerami.
                                    rozumiesz teraz o co mi chodzi?

                                    dobra, inne sprawy:

                                    > Jeżeli chodzi o przywileje, to zrozum jedną rzecz:
                                    > .....wynikającą z logiki, a nie z jakichkolwiek uprzedzeń:
                                    > KWESTIA ADOPCJI DZIECI PRZEZ HOMOSEKSUALISTÓW, TO NIE EGZEKWOWANIE ICH PRAW
                                    CZŁ
                                    > OWIEKA ALE KWESTIA PRZYZNANIA IM PRZYWILEJÓW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


                                    tak, to przyznanie im przywilejów, czy ja zaprzeczam? egzekwowaniem ich praw
                                    człowieka przy okazji też.


                                    > to co napisalem powyżej ma daleko idące konsekwencje....
                                    > nie chce mi się znowu odpisywać, więc uprzedzam Twój prawdopodobny głupi
                                    argume
                                    > nt:
                                    > blinski: "Nie zgadzam się - adopcja dzieci przez homoseksualistów to kwestia
                                    wy
                                    > egzekwowania praw człowieka"
                                    > Cham ze wsi: Skoro tak, to niech idą do instytucji przyznającej prawo do
                                    adopcj
                                    > i i niech ta instytucja w świetle prawa da im dziecko. :-)


                                    niestety nie mogę, bo nasze prawo jeszcze na to nie pozwala. ale egzekwowanie
                                    praw człowieka przekłada się tu na zmianie naszego prawa.


                                    ....bo
                                    > w świetle prawa homoseksualiści - tak samo jak i samotni - nie mogą adoptować
                                    d
                                    > zieci, czyli przyznanie im prawa do tego jest daniem przywileju (zanim się
                                    docz
                                    > episz do słowa przywilej, to sprawdz jego dokł. definicję)


                                    wiem - ty się z tym zgadzasz, ja uważam to za głupie.




                                    > > sory, dla mnie to by było nieludzkie, jakkolwiek śmieszne może wydawać si
                                    > ę
                                    > > tobie.
                                    > nie wydaje mi się to śmieszne ale tak samo "nieludzki" jest brak przywileju
                                    ado
                                    > pcji dziecka dla samotnej matki i córki (dwóch samotnych kochających się
                                    kobiet
                                    > )
                                    > skoro te wspólnie mieszkające kobiety (nie mówię nawet o homoseksualistach)
                                    nie
                                    > otrzymały wcześniej tego prawa, to widocznie miało to sens



                                    jeśli uważasz, że kiedy prawo jakiegoś kraju wygląda tak a nie inaczej bo
                                    widocznie miało to jakiś sens to ja już nie wiem co ci powiedzieć:)
                                    • Gość: Cham ze wsi Czyżbym był homoseksualistą??? :-))))) IP: *.1.Core.net.pl 15.10.04, 17:54
                                      > > nie sprowadza do jakichś kwestii emocjonalnych. Powiedz tylko, czy było
                                      > LOGICZN
                                      > > E? ...nie zawłaszczam sobie prawa do jedynej słusznej opinii na ten temat
                                      > -
                                      > cho
                                      > > dzi mi tylko o LOGIKĘ rozumowania w tym konkretnym przypadku. TAK czy NIE
                                      > ?
                                      > jeże
                                      > > li nie to wskaż błąd w rozumowaniu.
                                      >
                                      >
                                      > zoofili, pedofilii itp - tak, homoseksualizmu - nie.
                                      > wyjaśniałem to wcześniej, ale ty zobaczyłeś w tym tylko zlepek słów:)
                                      > postaram się zaraz.

                                      Nie chce, żeby to zabrzmiało jakoś megalomańsko i nieskromnie ale mi chodziło o TWOJE zdanie na temat MOJEGO toku rozumowania.... Jeszcze raz Cię zatem proszę o odpowiedź.... Tylko tak ALBO nie, jesli nie - dlaczego (chodzi o sam tok rozumowania).

                                      >a pedofili też byś nie chciał leczyć? nie jest to pytanie złośliwe ani nic z
                                      podobnych rzeczy.
                                      Tak. Chciałbym, by pedofilia była leczona.


                                      > ok. chodziło mi to, byś wyobraził sobie najpierw zwykłą (już nie 'normalną':)
                                      > rodzinę - heteroseksualistów, kobietę i mężczyznę; oraz ich codzienne życie - w
                                      >
                                      > głębokim skrócie. a zaraz potem zastąpił jednego z partnerów tak, by zrobiła
                                      > się z tego rodzina homoseksualna. czyli wyobraził sobie, jak para homo
                                      > zwyczajnie sobie żyje w jakimś domu, je, sypia ze sobą, płaci podatki, chodzi
                                      > do kina etc.
                                      Zakładam od początku, że początkowa para (heteroseksualna) nie ma dzieci i w konsekwencji homoseksualna też nie. W porządku wyobrażam sobie... (Oczyma wyobraźni :) - jeden homo naprawia rower lub czyta gazetę, drugi stoi przy garach... taaak - widzę. o - idą do kina.
                                      Ok. widziałem wszystko. Pytanie: co z tego????? ...ja ich przecież nie potępiam, nie wybijam szyb w ich mieszkaniu i nie dziurawię opon ich różowego samochodu. ...przecież nie kwestionuję tego, że mogą w moim bloku żyć i to w ten sposób. Ich broszka. Jeszcze raz powtarzam pytanie - co z tego???

                                      >ty widzisz homo tylko przez pryzmat swojej
                                      > seksualności, dla ciebie rzecz sprowadza się do tego z kim uprawiasz seks;
                                      TAK. tak widzę, bo jakby nie patrzeć, kwestia homoseksualizmu sprowadza się do seksu.... ktoś dlatego jest nazywany homoseksualistą, bo pociąga go ta sama płeć. Chyba tego nie zakwestionujesz, bo wtedy mój ciemnogrodzki świat poglądów runie w gruzach.... :-))))))
                                      ....to, że dany homo mieszka z osobnikiem tej samej płci, chce z nim seksu, śpi w jednym łóżku to KONSEKWENCJA jego homoseksualizmu.
                                      ....a nie odwrotnie :-))))) bo to by oznaczało, że jak na studiach mieszkałem z kumplami, kilka razy po suto zakrapianej ciemnogrodzkiej imprezie nie chciało mi się szukać innego łóżka i spałem w tym samym, oznaczałoby, że JESTEM HOMOSEKSUALISTĄ (sic!)


                                      > dlatego pedofilię, zoofilię, słoninofilę:) traktujesz podobnie do
                                      > homoseksualizmu - tak jak napisałeś:
                                      No właściwie tak - dlatego :-))))
                                      Homoseksualizm, pedofilię, nekrofilię od heteroseksualizmu odróżnia to, że pożądanie nie jest kierowane w stosunku do osoby (dorosłej) (żywej) odmiennej płci.

                                      > jest to po prostu totalne spłaszczenie sprawy.
                                      poniekąd napewno tak... :-)

                                      > natomiast homo postrzegają osoby tej samej co oni płci tak jak my postrzegamy
                                      > osoby płci tej samej (PEWNIE MIAŁO BYĆ ODMIENNEJ) - czyli osoby atrakcyjne seksulalnie, ale także i
                                      > partnerów których się kocha, z którymi chce się spędzać dobrze wolny czas, z
                                      > którymi robi się te wszystkie rzeczy które my robimy z naszymi partnerami.
                                      ja tego nie kwestionuję - dlatego nie nazywają się heteroseksualistami, tylko homoseksualistami. Pelna zgoda. :-)

                                      > rozumiesz teraz o co mi chodzi?
                                      Rozumiem o co Ci chodzi. Przynajmniej tak mi się wydaje. Jesteś jednak pod pewnymi względami w błędzie (przynajmniej tak mi się wydaje) - dlatego z Tobą dyskutuję.


                                      > jeśli uważasz, że kiedy prawo jakiegoś kraju wygląda tak a nie inaczej bo
                                      > widocznie miało to jakiś sens to ja już nie wiem co ci powiedzieć:)
                                      Sam w którymś poście zarzucałeś mi, że nie można polegać na swoim odczuciu, bo specjaliści i eksperci znają się lepiej.... Widzisz sprzeczność???? :-)
                                      Mogę pójść na kompromis i uznać, że zarówno ja, jak i Ty mamy trochę racji... :-)
                                      • blinski Re: Czyżbym był homoseksualistą??? :-))))) 15.10.04, 18:15
                                        > Nie chce, żeby to zabrzmiało jakoś megalomańsko i nieskromnie ale mi chodziło
                                        o
                                        > TWOJE zdanie na temat MOJEGO toku rozumowania.... Jeszcze raz Cię zatem proszę
                                        > o odpowiedź.... Tylko tak ALBO nie, jesli nie - dlaczego (chodzi o sam tok roz
                                        > umowania).
                                        >


                                        kurcze, myślałem że ci odpowiedziałem.. a więc w takim razie wychodzina to, że
                                        nie wiem na co mam odpowiedzieć:)


                                        > Tak. Chciałbym, by pedofilia była leczona.

                                        no i dobrze:)



                                        > Zakładam od początku, że początkowa para (heteroseksualna) nie ma dzieci i w
                                        ko
                                        > nsekwencji homoseksualna też nie. W porządku wyobrażam sobie... (Oczyma
                                        wyobraź
                                        > ni :) - jeden homo naprawia rower lub czyta gazetę, drugi stoi przy garach...
                                        t
                                        > aaak - widzę. o - idą do kina.
                                        > Ok. widziałem wszystko. Pytanie: co z tego????? ...ja ich przecież nie
                                        potępiam
                                        > , nie wybijam szyb w ich mieszkaniu i nie dziurawię opon ich różowego
                                        samochodu
                                        > . ...przecież nie kwestionuję tego, że mogą w moim bloku żyć i to w ten
                                        sposób.
                                        > Ich broszka. Jeszcze raz powtarzam pytanie - co z tego???


                                        to, czy widząc ich oczyma wyobraźni nie jest ci przykro, że nie mają podobnych
                                        praw spadkowych, podatkowych etc. jak hetero? tzn. czy orientacja naprawdę
                                        wydaje się wystarczającym powodem by im tego nie przyznać?
                                        o dzieciach nie mówię, bo ok - przyjmijmy że nie do końca ufasz specjalistom,
                                        którzy twierdzą że nic dzieciom ta orientacja rodziców nie przeszkadza.





                                        > >ty widzisz homo tylko przez pryzmat swojej
                                        > > seksualności, dla ciebie rzecz sprowadza się do tego z kim uprawiasz seks
                                        > ;
                                        > TAK. tak widzę, bo jakby nie patrzeć, kwestia homoseksualizmu sprowadza się
                                        do
                                        > seksu.... ktoś dlatego jest nazywany homoseksualistą, bo pociąga go ta sama
                                        płe
                                        > ć. Chyba tego nie zakwestionujesz, bo wtedy mój ciemnogrodzki świat poglądów
                                        ru
                                        > nie w gruzach.... :-))))))
                                        > ....to, że dany homo mieszka z osobnikiem tej samej płci, chce z nim seksu,
                                        śpi
                                        > w jednym łóżku to KONSEKWENCJA jego homoseksualizmu.
                                        > ....a nie odwrotnie :-))))) bo to by oznaczało, że jak na studiach mieszkałem
                                        z
                                        > kumplami, kilka razy po suto zakrapianej ciemnogrodzkiej imprezie nie chciało
                                        > mi się szukać innego łóżka i spałem w tym samym, oznaczałoby, że JESTEM
                                        HOMOSEK
                                        > SUALISTĄ (sic!)
                                        >
                                        >
                                        > > dlatego pedofilię, zoofilię, słoninofilę:) traktujesz podobnie do
                                        > > homoseksualizmu - tak jak napisałeś:
                                        > No właściwie tak - dlatego :-))))
                                        > Homoseksualizm, pedofilię, nekrofilię od heteroseksualizmu odróżnia to, że
                                        pożą
                                        > danie nie jest kierowane w stosunku do osoby (dorosłej) (żywej) odmiennej
                                        płci.


                                        ehhh.. wyobraziłeś sobie już zwykłe życie homoseksualistów - podobne do życia
                                        hetero - i nadal nie widzisz róznicy między nimi a pedofilami czy zooofilami..
                                        tzn. widzisz, ale kompletnie olewasz, nie obchodzi cię to, że dwoje ludzi po
                                        prostu jest szczęśliwych ze sobą. ważne jest tylko to, że nie uprawiają seksu z
                                        osobą dorosłą, żywą i przeciwnej płci. tak, to też czyni z nich
                                        homoseksualistów - TEŻ. sama nazwa, odnosząca się do popędu, nie wyjaśnia całej
                                        prawdy.
                                        kurcze, powiem ci tak - gdyby np. pedofile Z REGUŁY z dziećmi tworzyli
                                        szczęśliwe związki, dzieci byłyby dojrzałe psychicznie (co jest oczywiście
                                        niemożliwe, bo nie byłyby dziećmi:) i miałyby wszelkie predyspozycje do
                                        tworzenia związku (tzn. w tych predyspozycjach dorównywałyby dorosłym) to
                                        przeciw takim związkom nie miałbym nic przeciwko.



                                        > Sam w którymś poście zarzucałeś mi, że nie można polegać na swoim odczuciu,
                                        bo
                                        > specjaliści i eksperci znają się lepiej.... Widzisz sprzeczność???? :-)
                                        > Mogę pójść na kompromis i uznać, że zarówno ja, jak i Ty mamy trochę
                                        racji... :
                                        > -)

                                        ha, no widzisz - nie ufam WSZELKIM specjalistom:)
                                        polskim specjalistom od prawa nie ufam chyba w ogóle:)










                                        • Gość: Cham ze wsi Re: Czyżbym był homoseksualistą??? :-))))) IP: *.1.Core.net.pl 15.10.04, 19:32
                                          > kurcze, myślałem że ci odpowiedziałem.. a więc w takim razie wychodzina to, że
                                          > nie wiem na co mam odpowiedzieć:)
                                          właściwie wprost nie odpwiedziałeś, bo wtedy musiałbym gdzieś zauważyć:
                                          TAK - można przyjąć taki tok rozumowania
                                          NIE - nie można przyjąć, bo......

                                          Tak więc w sumie odpowiedziałeś, choć nie wiem czemu nie mogłeś się zdobyć na to by odnieść się bezposrednio do mojego toku rozumowania...
                                          " tak, to też czyni z nich homoseksualistów"

                                          > tzn. czy orientacja naprawdę
                                          >wydaje się wystarczającym powodem by im tego nie przyznać?
                                          czy gdziekolwiek tutaj napisalem, zeby homoseksualistom nie przyznać prawa do dziedziczenia??? napewno nie

                                          >o, czy widząc ich oczyma wyobraźni nie jest ci przykro, że nie mają podobnych
                                          >praw spadkowych, podatkowych etc. jak hetero?
                                          do pewnego stopnia tak ale
                                          nie można zawsze spełniać czyjejś prośby bo tak chce i będzie bardziej szczęśliwy (chodzi mi o adopcję) - chyba nie muszę tlumaczyć tego truizmu

                                          >tzn. widzisz, ale kompletnie olewasz, nie obchodzi cię to, że dwoje ludzi
                                          >po prostu jest szczęśliwych ze sobą.
                                          ja wiem - w pewnym sensie nie obchodzi mnie ich życie ale cieszę się gdy są szczęśliwi (pod warunkiem, że nie łamią prawa i obyczajów - uwaga ogólnoludzka (nie dotyczy tylko homo))

                                          >ważne jest tylko to, że nie uprawiają seksu z
                                          >osobą dorosłą, żywą i przeciwnej płci.
                                          nie prawda. nie obchodzi mnie to... Mogą to robić ze słoniną. ...byle nie z dziećmi itd. (to tez uwaga ogólnoludzka)

                                          >sama nazwa, odnosząca się do popędu, nie wyjaśnia całej prawdy.
                                          której prawdy?

                                          > kurcze, powiem ci tak - gdyby np. pedofile Z REGUŁY z dziećmi tworzyli
                                          > szczęśliwe związki, dzieci byłyby dojrzałe psychicznie (co jest oczywiście
                                          > niemożliwe, bo nie byłyby dziećmi:) i miałyby wszelkie predyspozycje do
                                          > tworzenia związku (tzn. w tych predyspozycjach dorównywałyby dorosłym) to
                                          > przeciw takim związkom nie miałbym nic przeciwko.
                                          Takie gdybania są bez sensu... Weź choćby nawet na warsztat analogię o zofilii itp.

                                          "gdybym mial oczy z tyłu głowy, to nie mialbym nic przeciwko temu by ich używać" - jest bez sensu?- jest! :)
                                          Przyznasz się do błędu?

                                          > ha, no widzisz - nie ufam WSZELKIM specjalistom:)
                                          > polskim specjalistom od prawa nie ufam chyba w ogóle:)
                                          >
                                          to dobrze - przynajmniej nie będziesz mógł używać argumentu:
                                          "Bo Szyszkowska powiedziała, że..."
                                          "Bo jakiś ekspert psycholog powiedział, że... "
                                          • blinski Re: Czyżbym był homoseksualistą??? :-))))) 15.10.04, 19:51
                                            > > tzn. czy orientacja naprawdę
                                            > >wydaje się wystarczającym powodem by im tego nie przyznać?
                                            > czy gdziekolwiek tutaj napisalem, zeby homoseksualistom nie przyznać prawa do
                                            d
                                            > ziedziczenia??? napewno nie


                                            albo cię więc z kimś pomyliłem, albo wyciągnąłem mylnia wniosek ze skoro nie
                                            możesz się zdobyć na akceptację to i jesteś także przeciwko temu..
                                            sory więc za zbyt dalekie wnioski:)


                                            > >o, czy widząc ich oczyma wyobraźni nie jest ci przykro, że nie mają podobn
                                            > ych
                                            > >praw spadkowych, podatkowych etc. jak hetero?
                                            > do pewnego stopnia tak ale
                                            > nie można zawsze spełniać czyjejś prośby bo tak chce i będzie bardziej
                                            szczęśli
                                            > wy (chodzi mi o adopcję) - chyba nie muszę tlumaczyć tego truizmu


                                            no jasne że nie, rozumiem wszystko.



                                            >tzn. widzisz, ale kompletnie olewasz, nie obchodzi cię to, że dwoje ludzi
                                            > >po prostu jest szczęśliwych ze sobą.
                                            > ja wiem - w pewnym sensie nie obchodzi mnie ich życie ale cieszę się gdy są
                                            szc
                                            > zęśliwi (pod warunkiem, że nie łamią prawa i obyczajów - uwaga ogólnoludzka
                                            (ni
                                            > e dotyczy tylko homo))


                                            racja, racja panie dzieju:)
                                            choć ostatnio widziałem filmik na którym koleś po bezczelu dyma panne na
                                            skrzynce na listy na środku skrzyżowania i oboje szczerzą się do kamery, przy
                                            jako takim zainteresowaniu przechodniów - i przyznam, bardziej mnie to
                                            śmieszyło niż oburzało:))


                                            > >ważne jest tylko to, że nie uprawiają seksu z
                                            > >osobą dorosłą, żywą i przeciwnej płci.
                                            > nie prawda. nie obchodzi mnie to... Mogą to robić ze słoniną. ...byle nie z
                                            dzi
                                            > ećmi itd. (to tez uwaga ogólnoludzka)


                                            no i znowu racja:)


                                            > >sama nazwa, odnosząca się do popędu, nie wyjaśnia całej prawdy.
                                            > której prawdy?


                                            prawdy o tym, co jest sensem homoseksualizmu i jakie zachowania, emocje,
                                            uczucia skałdają się na niego.


                                            > > kurcze, powiem ci tak - gdyby np. pedofile Z REGUŁY z dziećmi tworzyli
                                            > > szczęśliwe związki, dzieci byłyby dojrzałe psychicznie (co jest oczywiści
                                            > e
                                            > > niemożliwe, bo nie byłyby dziećmi:) i miałyby wszelkie predyspozycje do
                                            > > tworzenia związku (tzn. w tych predyspozycjach dorównywałyby dorosłym) to
                                            >
                                            > > przeciw takim związkom nie miałbym nic przeciwko.
                                            > Takie gdybania są bez sensu... Weź choćby nawet na warsztat analogię o
                                            zofilii
                                            > itp.
                                            >
                                            > "gdybym mial oczy z tyłu głowy, to nie mialbym nic przeciwko temu by ich
                                            używać
                                            > " - jest bez sensu?- jest! :)
                                            > Przyznasz się do błędu?


                                            nie:) bo nie hcodzi tu o popełnienie błędu czy też nie - chciałem ci tylko
                                            pokazać, że obojętnie z kim kto miałby uprawiać seks i tworzyć związek (kosmita
                                            z jeżem, dziecko z dorosłym, koń z mężczyzną etc.) - to jeśli robi się to z obu
                                            stron świadomie, ze szczerym uczuciem, bez krzywdy dla obu stron - to ja to
                                            akceptuję i to uznaję za najmądrzejsze.



                                            > to dobrze - przynajmniej nie będziesz mógł używać argumentu:
                                            > "Bo Szyszkowska powiedziała, że..."
                                            > "Bo jakiś ekspert psycholog powiedział, że... "


                                            heh, jeśli specjaliści ci są szanowani przez tych których i ja szanuję, oraz
                                            uznani przez kręgi z którymi ja się identyfikuję bądź je wspieram (mentalnie)
                                            to mam powód by ufać temu, co mówią (oczywiście nie bez dozy sceptycyzmu)
                                            • Gość: Cham ze wsi POTRZEBNY MATEMATYK IP: *.1.Core.net.pl 15.10.04, 23:01
                                              > albo cię więc z kimś pomyliłem, albo wyciągnąłem mylnia wniosek ze skoro nie
                                              > możesz się zdobyć na akceptację to i jesteś także przeciwko temu..
                                              > sory więc za zbyt dalekie wnioski:)
                                              Szczerze mówiąc, to nie pamiętam dobrze co mówiłem...
                                              ...a to dlatego, że homoseksualizm nigdy nie zaprzątał specjalnie mojej głowy... Dlatego też na wiele różnych aspektów miałem niezbyt wykrystalizowany pogląd lub wręcz - przyznaję się - myliłem się. ...i w miarę upływu czasu (podczas tej dyskusji) moje poglądy mogły ewoluować lub powstawać calkowicie od początku (bo wczesniej nie zadawałem sobie niektórych pytań...)
                                              Dlatego też uczciwie przyznaję, że moje opinie niekoniecznie muszą się pokrywać....
                                              Pogląd na sprawę w chwili obecnej: :-)
                                              Toleruję homoseksualizm. Rozumiem, że ktoś prowadzi takie życie i nie musi obawiać się mojej wrogości, bo jej nie czuję. Nie zmienia to faktu, że bardzo bym nie chciał być homoseksualistą. To samo dotyczy moich bliskich. To jest mój pogląd, nie wstydzę się go, bo mam do niego pełne prawo. Tak samo jak nie chciałbym być np. Mongołem lub motorniczym tramwaju (bez urazy wspomniani) :-)
                                              Dodatkową kwestią, która tłumaczy mój pogląd i go w bardzo dużym stopniu wzmacnia, jest kwestia wiary, której specjalnie nie użyłem jako argumentu w żadnym poście, bo rozumiem, że ludzie nie muszą być wierzącymi.

                                              > choć ostatnio widziałem filmik na którym koleś po bezczelu dyma panne na
                                              > skrzynce na listy na środku skrzyżowania i oboje szczerzą się do kamery, przy
                                              > jako takim zainteresowaniu przechodniów - i przyznam, bardziej mnie to
                                              > śmieszyło niż oburzało:))
                                              też coś podobnego widziałem, nie będę tego komentował, bo nie ma co komentować.... :-) zastanawia mnie tylko co w takich momentach myślą sobie Ci "aktorzy"...

                                              > prawdy o tym, co jest sensem homoseksualizmu i jakie zachowania, emocje,
                                              > uczucia skałdają się na niego.
                                              no przecież to jest oczywiste, że definicja homoseksualizmu (czyli odczuwanie popędu do tej samej płci) nie tłumaczy, ani nie opisuje sfery uczuciowej. Choć po części opisuje zachowania :-)))
                                              i akurat to co napisałeś - ja nie oceniam ani nie potępiam - można spokojnie odnieść do np. zoofilii
                                              zoofilia - popęd płciowy skierowany do zwierząt - też nie wiemy, co sobie zoofil myśli i co czuje... - to chyba oczywiste

                                              > nie:) bo nie hcodzi tu o popełnienie błędu czy też nie - chciałem ci tylko
                                              > pokazać, że obojętnie z kim kto miałby uprawiać seks i tworzyć związek (kosmita
                                              >
                                              > z jeżem, dziecko z dorosłym, koń z mężczyzną etc.) - to jeśli robi się to z obu
                                              >
                                              > stron świadomie, ze szczerym uczuciem, bez krzywdy dla obu stron - to ja to
                                              > akceptuję i to uznaję za najmądrzejsze.
                                              i tak pozostaje przy swoim zdaniu, że to co napisałeś jest bez sensu

                                              Dlaczego:
                                              > > kurcze, powiem ci tak - gdyby np. pedofile Z REGUŁY z dziećmi tworzyli
                                              > > szczęśliwe związki, dzieci byłyby dojrzałe psychicznie (co jest oczywiści
                                              > e
                                              > > niemożliwe, bo nie byłyby dziećmi:) i miałyby wszelkie predyspozycje do
                                              > > tworzenia związku (tzn. w tych predyspozycjach dorównywałyby dorosłym) to
                                              >
                                              > > przeciw takim związkom nie miałbym nic przeciwko.
                                              to jest bez sensu, bo jeżeli na samym początku zakladasz, że dziecko nie jest dzieckiem (czyli jakiś obiekt) - przeprowadzasz jakiś tok rozumowania dla tego obiektu i otrzymujesz jakieś wyniki, to poprostu jest nielogiczne doczepianie wyniku badania dla czegoś co od początku wykluczyłeś czyli dziecka. Rozumiesz?
                                              Jezeli jest tu jakiś matematyk (ja nie jestem) to niech mnie poprawi..... i to jakoś sformalizuje....
                                              ....logika jest uniwersalna i dotyczy każdej sfery życia (mimo, że możemy postępować nielogicznie), więc robiąc błąd w logice sprawiasz, że Twój wniosek w konsekwencji jest nielogiczny, czyli fałszywy

                                              > heh, jeśli specjaliści ci są szanowani przez tych których i ja szanuję, oraz
                                              > uznani przez kręgi z którymi ja się identyfikuję bądź je wspieram (mentalnie)
                                              > to mam powód by ufać temu, co mówią (oczywiście nie bez dozy sceptycyzmu)

                                              trochę się zapędzileś z tym stwierdzeniem....
                                              nie chcę być złośliwy ale to wygląda na typowy przejaw owczego pędu....
                                              masz szczęście, że dodałeś tą końcówkę o sceptyźmie, bo byś stracił mój szacunek.... ;-)
                                              • blinski Re: POTRZEBNY MATEMATYK 15.10.04, 23:11
                                                > to jest bez sensu, bo jeżeli na samym początku zakladasz, że dziecko nie jest
                                                d
                                                > zieckiem (czyli jakiś obiekt) - przeprowadzasz jakiś tok rozumowania dla tego
                                                o
                                                > biektu i otrzymujesz jakieś wyniki, to poprostu jest nielogiczne doczepianie
                                                wy
                                                > niku badania dla czegoś co od początku wykluczyłeś czyli dziecka. Rozumiesz?
                                                > Jezeli jest tu jakiś matematyk (ja nie jestem) to niech mnie poprawi..... i
                                                to
                                                > jakoś sformalizuje....
                                                > ....logika jest uniwersalna i dotyczy każdej sfery życia (mimo, że możemy
                                                postę
                                                > pować nielogicznie), więc robiąc błąd w logice sprawiasz, że Twój wniosek w
                                                kon
                                                > sekwencji jest nielogiczny, czyli fałszywy


                                                oczywiście, że jest fałszywy, ale to w ogóle nie o to chodziło:)
                                                chodziło mi o to, że - jeszcze raz - obojętnie kto z kim by tworzył związek
                                                (niezależnie kim by był i kim byłby ten z kim ten ktoś tworzy związek), to
                                                jeśli związek ten budowany byłby na podobnych zasadach jak to się ma w
                                                przypadku tradycyjnego związku kobiety i mężczyzny (i znowu - z miłością,
                                                partnerstwem, dbaniem o siebie, szanowaniem etc.), to mimo to że niebyłby to
                                                związek kobiety i mężczyzny (teraz wykładam niczym łopatą:), to niemiałbym
                                                problemów z tolerancją, akceptacją i wszystkim tym czym obdarzam związek
                                                składający się z kobiety i mężczyzny:)) ufff:)


                                                > trochę się zapędzileś z tym stwierdzeniem....
                                                > nie chcę być złośliwy ale to wygląda na typowy przejaw owczego pędu....
                                                > masz szczęście, że dodałeś tą końcówkę o sceptyźmie, bo byś stracił mój
                                                szacune
                                                > k.... ;-)


                                                no cóż, chyba każdy ma jakieś autorytety, którym wierzy, nie:)? mało kto uważa
                                                siebie za tak wybitną jednostkę, by być stuprocentowo pewnym swoich racji bez
                                                podparcia się czyimś autorytetem. tyle że po prostu dla jednego siła pewnego
                                                autorytetu będzie prawie że niepodważalna, a dla drugiego warta tyle co nic:)
                                                (tak jak dla mnie np. papieża, z oczywistych przyczyn:)
                                                • Gość: Cham ze wsi Film MIŚ, a kwestia pedofili, którzy nie są pedofi IP: *.1.Core.net.pl 16.10.04, 00:28
                                                  Film MIŚ, a kwestia pedofili, którzy nie są pedofilami....
                                                  taka myśl mi przyszła, która wedlug mnie świetnie podsumowuje to Twoje rozumowanie o pedofilu, który nie jest pedofilem i dziecku, które nie jest dzieckiem.... :-)))))
                                                  "- A gdyby tu był nagle dom starców, a wczoraj by go jeszcze nie było, a dzisiaj juz by był, to Wy byście staruszkę przejechali?????!!!!!
                                                  A to być może Wasza matka była!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                  - Jak ja mogę przejechać moją matkę, jak moja matka siedzi z tyłu??
                                                  "
                                                  Cytat z Misia... :-))))
                                                  Przecież jak pedofil nie jest pedofilem, a dziecko nie jest dzieckiem (co sam założyłeś), to owszem - można jak najbardziej mówić o legalności tego związku, bo ten związek (jak wyżej) nie jest wtedy związkiem pedofila i dziecka.... :-)
                                                  i wtedy dlaczego miałbym go nie tolerować???
                                                  prościej się chyba nie da... ;-)


                                                  > no cóż, chyba każdy ma jakieś autorytety, którym wierzy, nie:)? mało kto uważa
                                                  > siebie za tak wybitną jednostkę, by być stuprocentowo pewnym swoich racji bez
                                                  > podparcia się czyimś autorytetem. tyle że po prostu dla jednego siła pewnego
                                                  > autorytetu będzie prawie że niepodważalna, a dla drugiego warta tyle co nic:)
                                                  Autorytety powinny być "drogowskazami" ale to nie oznacza, że trzeba chodzić drogami przez nich wskazanymi... ...ani stosować się do wszystkich "drogowskazów" bo tak byśmy nigdzie nie zaszli...

                                                  Nie wiem czemu ale mam wrażenie, że uważasz, iż Jan Paweł II może być tylko autorytetem w sprawach religii katolickiej. Wedlug mnie takie rozumowanie byloby bledne....
                                                  pozdrawiam
                                                  Cham ze wsi
                                                  • blinski Re: Film MIŚ, a kwestia pedofili, którzy nie są p 16.10.04, 09:57
                                                    > Film MIŚ, a kwestia pedofili, którzy nie są pedofilami....
                                                    > taka myśl mi przyszła, która wedlug mnie świetnie podsumowuje to Twoje
                                                    rozumowa
                                                    > nie o pedofilu, który nie jest pedofilem i dziecku, które nie jest
                                                    dzieckiem...
                                                    > . :-)))))
                                                    > "- A gdyby tu był nagle dom starców, a wczoraj by go jeszcze nie było, a
                                                    dzisia
                                                    > j juz by był, to Wy byście staruszkę przejechali?????!!!!!
                                                    > A to być może Wasza matka była!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    > - Jak ja mogę przejechać moją matkę, jak moja matka siedzi z tyłu??
                                                    > "
                                                    > Cytat z Misia... :-))))
                                                    > Przecież jak pedofil nie jest pedofilem, a dziecko nie jest dzieckiem (co sam
                                                    z
                                                    > ałożyłeś), to owszem - można jak najbardziej mówić o legalności tego związku,
                                                    b
                                                    > o ten związek (jak wyżej) nie jest wtedy związkiem pedofila i dziecka.... :-)
                                                    > i wtedy dlaczego miałbym go nie tolerować???
                                                    > prościej się chyba nie da... ;-)


                                                    :)))) wydaje mi się, że chyba nie uda mi się wytłumaczyć o co mi chodziło:)
                                                    cały czas mówisz o tym, że ja ci napisałem o pedofilach którzy nie są
                                                    pedofilami i dzieciach które nie są dziećmi. nie - ja pnapisdałem tylko, że
                                                    gdyby dzieci myślały i zachowywały się tak jak dorośli, to psychicznie nie
                                                    byłyby dziećmi (nie dodałem tego 'psychicznie', bo uznałem że to jest
                                                    oczywiste, chyba trochę na wyrost:), lecz formalnie tak. i w tym przypadku
                                                    pedofil nadal byłby pedofilem, bo leciałby na (formalne) dzieci.
                                                    no dobra, ale i tak przykład był nietafiony - ale wg. mnie dlatego, że zapętlił
                                                    sprawę, nie dlatego że był błędny.
                                                    z grubsza o co mi w tym przykładzie chodziło wyłożyłem w ostatnim poście,
                                                    musiałbym to teraz jeszcze raz powtarzać:)



                                                    > Nie wiem czemu ale mam wrażenie, że uważasz, iż Jan Paweł II może być tylko
                                                    aut
                                                    > orytetem w sprawach religii katolickiej. Wedlug mnie takie rozumowanie byloby
                                                    b
                                                    > ledne....


                                                    problem z jp II jest taki, że katolikom wydaje się iż może być on równie dobrze
                                                    autorytetem moralnym dla nie-katolików, ogólnie dla wszystkich.
                                                    a ja sę z tym niezgadzam, ponieważ moralność katolicka (już nawet nie
                                                    chrześcijańska, bo bliżej mi znacznie do protestantów czy anglikanów, gdyby nie
                                                    to że jestem ateistą:) jest mi - i prawdopodobnie większośći nie-katolików -
                                                    obca. a jp II nie głosi prawd uniwersalnych, tylko zgodnych z doktryną kk, i to
                                                    jego konserwatywniejszego odłamu (na szczęście juz teraz wiadomo że po jego
                                                    śmierci - której wcale mu jednak szybko nie życzę, by uprzedzić:) - papieżem
                                                    będzie ktoś z liberalnego odłamu, na szczęście:)
                                                  • Gość: nawrocony Re: Film MIŚ, a kwestia pedofili, którzy nie są p IP: 195.244.141.* 16.10.04, 10:29
                                                    z twoim przykladem o pedofili nie bedacym pedofilia etc :)
                                                    czy nie chodzilo ci o to, ze niektore prawa czy obyczaje, zmieniaja sie poprostu
                                                    z czasem?
                                                    Pewnie ktos moze oskarzyc mnie lub ciebie ze to jest relatywizm moralny!
                                                    ale chociazby to obnizenie wieku, od 18 to 16 roku zycia - jesli chodzi, kiedy
                                                    osoba jest juz dojrzala etc, jest jakby tego przykladem.

                                                    niestety niektorzy od razu mysla, ze wszystko pachnie relatywizmem moralnym,
                                                    ale sa pewne prawa ktore nigdy nie beda zmienione; jak podstawowe prawo do zycia
                                                    i mozna je wymieniac, Ktore jednak trzeba odroznic od prawa stanowionych, one
                                                    sie zmieniaja! na lepsze czy gorsze - to inna dyskusja


                                                    co do JP II :
                                                    jest troche podobnie, podstawowa nauka kosciola, 'Czyn dobrze' , Kochaj
                                                    blizniego jak siebie etc - obojetnie jaka religia czy kultura
                                                    ta nauka jest uniwersalna,
                                                    ale sa rowniez elementy w nauce kosciola, ktore sa skierowane raczej do wiernych
                                                    niz do wszystkich!
                                                    bo skad ci nie wierni o nich beda wiedzieli, jak nie chodza do kosciola ;)
                                                    na przyklad, 'pamietaj abys dzien swiety swiecil'!


                                                    co do liberalizmu/konserwatyzmu w Watykanie, to nie bylbym taki pewien ;)
                                                    ale jedno jest pewno, ze jesli w hierarchii kaolickiej w polsce, nie bedzie
                                                    silnego lidera (kardynala) to po smierci papieza - Polaka,
                                                    w Polsce, nastapi podobna laicyzacja jak w panstwach zachodnich.



                                                    Ps. moze ty bys wytknal mi jakies bledy w moim rozumowaniu, w sporze z Chamem
                                                    ;)? albo pomogl! ;) bo sie z nim do konca nie moge porozumiec
                                                  • Gość: Cham ze wsi Re: Film MIŚ, a kwestia pedofili, którzy nie są p IP: *.1.Core.net.pl 16.10.04, 12:51
                                                    > :)))) wydaje mi się, że chyba nie uda mi się wytłumaczyć o co mi chodziło:)
                                                    Stary - ja doskonale wiem o co Ci chodziło, tyle tylko, że to był błąd w rozumowaniu. Żeby nie być gołosłownym, to Ci wytłumaczę jeszcze raz - mam nadzieję, że prościej i skuteczniej...


                                                    > gdyby dzieci myślały i zachowywały się tak jak dorośli, to psychicznie nie
                                                    > byłyby dziećmi (nie dodałem tego 'psychicznie', bo uznałem że to jest
                                                    > oczywiste, chyba trochę na wyrost:), lecz formalnie tak. i w tym przypadku
                                                    > pedofil nadal byłby pedofilem, bo leciałby na (formalne) dzieci.
                                                    Otóż.
                                                    Jeżeli zalożymy związek (również seksualny)pedofila z dzieckiem (które jak sam powiedziałeś) nie jest dzieckiem (w sferze psychiki), to jest to błędne rozumowanie, bo:
                                                    1. Dziecko, które ma psychikę dorosłego, nie jest dzieckiem, bo jak nazwać 20-letniego karła???? Ma psychikę dorosłego - ma. Jest maly jak dziecko -jest. Jest dzieckiem - NIE. .....nie mówię już nawet o hobbitach... ;-)))))
                                                    2. Jeżeli pedofil bylby w zwiazku z "nie-dzieckiem", to nie bylaby to relacja pedofil-dziecko - tylko pedofil-"nie-dziecko". Dlatego też mimo, że ten pedofil miałby nadal skłonności pedofilskie, to nie byłby pedofilem w ramach tego związku. - to jest sprzeczność :-))))
                                                    Dlatego więc, mimo, że nie napisałeś, że zakładasz, iż pedofil nie jest pedofilem, to żeby Twoje rozumowanie dotyczące TAKIEGO ZWIĄZKU mialo sens musiałbyś założyć, że nie bierzesz pod uwagę pedofilstwa tego pedofila... ;-))))

                                                    >i w tym przypadku
                                                    > pedofil nadal byłby pedofilem, bo leciałby na (formalne) dzieci.
                                                    ...i dlatego własnie taki pedofil nie lecialby na FORMALNE DZIECI ale na jakies osoby dorosłe

                                                    Dziecko jest nazywane dzieckiem dlatego, że jest "małe" i ma "małą" (nie-dorosła) psychikę i mało lat oczywiście. Jezeli zabraknie jednego z tych warunków, to to nie jest już dziecko ani formalnie ani nieformalnie... ;-)
                                                    maly wzrost, dorosla psychika - karzeł
                                                    duzy wzrost, "mala" psychika - czlowiek niedorozwiniety

                                                    > no dobra, ale i tak przykład był nietafiony
                                                    Był nietrafiony po prostu dlatego, że byl błedny.... :-)) Przyznaj się wreszcie.

                                                    > problem z jp II jest taki, że katolikom wydaje się iż może być on równie dobrze
                                                    Sprawdz co znaczą słówka: "musi" i "może". Ja nie użyłem slowa "musi"...
                                                    Dlatego Jan Paweł II MOŻE być dla Ciebie autorytetem ale wcale nim być NIE MUSI.

                                                    > a ja sę z tym niezgadzam, (....)
                                                    Wcale nie oczekuję od Ciebie, że się będziesz godził. Ja oczekiwałem, że przynasz, że mimo, iż jesteś ateistą, to JP II może w jakiejś dziedzinie być dla Ciebie autorytetem (np. w dziedzinie zdrowego trybu życie (mam na myśli sport, który zawsze propagował))

                                                    >a jp II nie głosi prawd uniwersalnych, tylko zgodnych z doktryną kk, i to
                                                    >
                                                    > jego konserwatywniejszego odłamu
                                                    Stary to jest brednia jakich mało. Czy to oznacza, że gdy publicznie głosił, że np. włoskie zakładniczki powinny zostać uwolnione z Iraku, lub gdy kazał watykańskiej dyplomacji zadziałać w tym kierunku, to było zagranie BETONU kościoła kat.??? :-)))))))))))
                                                    Czy w związku z tym nie należą mu się slowa uznania??

                                                    >papieżem
                                                    > będzie ktoś z liberalnego odłamu, na szczęście:)
                                                    Wedle katechizmu kk decyzje papieżów są wiążące, więc Twoje rozumowanie ma sens... :-))))
                                                  • blinski Re: Film MIŚ, a kwestia pedofili, którzy nie są p 16.10.04, 13:06
                                                    > > no dobra, ale i tak przykład był nietafiony
                                                    > Był nietrafiony po prostu dlatego, że byl błedny.... :-)) Przyznaj się wreszci
                                                    > e.


                                                    nie mogę się przyznać, bo wciąż rozpatrujesz go nei na tej płaszczyźnie o jaką
                                                    mi chodziło:)
                                                    poza tym dziecko, nawet genialne i przerastające dojrzałością niejednego
                                                    dorosłego wciąż będzie dzieckiem - dopóki nie osiągnie pewnego wieku (wedle
                                                    prawa polskiego dorosłym jest się jak wiesz po skończeniu 18 lat, w stanach -
                                                    po skończeniu 21, a jeśli chodzi o prawo karne dotyczące aktów pedofilskich to
                                                    obejmuje ono dzieci (młodzież?) do 16 roku życia).
                                                    mówiłem, przykłąd był błędny bo wprowadzał zamieszanie i był niejednoznaczny.
                                                    z resztą co mamy się sprzeczać, skoro ty - jak sam mówiłeś - oprócz adopcji i
                                                    tak przyznałbyś homo podobne prawa jak hetero:) (bo w sumie wcześniej nie
                                                    mówiliśmy tylko o adopcji, ale o akceptacji i prawach w ogóle)



                                                    > > problem z jp II jest taki, że katolikom wydaje się iż może być on równie
                                                    > dobrze
                                                    > Sprawdz co znaczą słówka: "musi" i "może". Ja nie użyłem slowa "musi"...
                                                    > Dlatego Jan Paweł II MOŻE być dla Ciebie autorytetem ale wcale nim być NIE
                                                    MUSI


                                                    ja też nie używał słowa 'musi':) czarno na białym widać słowo 'może'.



                                                    > > a ja sę z tym niezgadzam, (....)
                                                    > Wcale nie oczekuję od Ciebie, że się będziesz godził. Ja oczekiwałem, że
                                                    przyna
                                                    > sz, że mimo, iż jesteś ateistą, to JP II może w jakiejś dziedzinie być dla
                                                    Cieb
                                                    > ie autorytetem (np. w dziedzinie zdrowego trybu życie (mam na myśli sport,
                                                    któr
                                                    > y zawsze propagował))


                                                    może być, tak jak napisałeś, np. w sporcie, owszem. ale ja od początku mówiłem
                                                    o jego autorytecie MORALNYM:)



                                                    > >a jp II nie głosi prawd uniwersalnych, tylko zgodnych z doktryną kk, i to
                                                    > >
                                                    > > jego konserwatywniejszego odłamu
                                                    > Stary to jest brednia jakich mało. Czy to oznacza, że gdy publicznie głosił,
                                                    że
                                                    > np. włoskie zakładniczki powinny zostać uwolnione z Iraku, lub gdy kazał watyk
                                                    > ańskiej dyplomacji zadziałać w tym kierunku, to było zagranie BETONU kościoła
                                                    k
                                                    > at.??? :-)))))))))))
                                                    > Czy w związku z tym nie należą mu się slowa uznania??



                                                    ależ ja nie mówiłem że WSZYSTKO co głosi, jest zgodne z konserwatywnym odłamem
                                                    kk - np. o propagowaniu sportu kk milczy:))
                                                    mówiłem tylko o kwestiach natury moralnej typu aborcja, eutanazja,
                                                    homoseksualizm, antykoncepcja.
                                                    to że np. jest przeciwko wojnom - w tym akurat też nie może być dla mnie
                                                    autorytetem, bo ja uznaję coś takiego jak wojny prewencyjne:) ale to już
                                                    zupełnie inna historia:).
          • Gość: :) Re: Homoskesualizm niezgodny z naturą IP: *.dip.t-dialin.net 14.10.04, 20:16
            > Acha. Skutkiem tej choroby jest to, że NIE MOŻNA MIEĆ DZIECI

            a tu bys sie bardzo zdziwil. Kazdy homoseksualisma moze miec dzieci - wlasne.
            Biologicznie jest do tego zdolny. Oczywiscie nie z partnerem tej samej plci.
            Znam przynajmniej kilku ojcow homoseksualistow, ktorzy maja zony i dzieci..a od
            czasu do czasu robia sobie wyskok do lozka z facetem. A wiec stwierdzenie, ze
            homoseksualisi nie moga miec dzieci jest mylne.
      • blinski Re: Homoskesualizm niezgodny z naturą 14.10.04, 10:56
        choćby dlatego, że natura go stworzyła.
      • ptakolub Re: Homoskesualizm niezgodny z naturą 20.10.04, 15:06
        a czymze jest sama natura...? wydaje mi sie, ze jest po prostu ROZNORODNOSCIA.
        kazdy osobnik, czy to ssak, czy ptak, ma jakas mieszanke genetyczna,
        niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju. czy gorsza, czy lepsza...? nie, po
        prostu inna niz pozostale. bo w na tym caly wic polega, ze w roznorodnosci
        rodzi sie postep, ruch, aktywnosc. i taka jest natura swiata. istnieja w
        przyrodzie przyklady dyskryminacji. rzeklbys:"zgodne z natura". niech przyjdzie
        na swiat ptak o innym upierzeniu niz wiekszosc. zostaje zadziobany tylko za to,
        ze smial byc inny. a czy przestal byc "dobrym" ptakiem...? tak samo dzieje sie
        i z nami. z ludzmi. choc podobno ludzie sa w posiadaniu czegos, co odroznia nas
        od swiata zwierzat. a mianowicie ROZUMU. apeluje raz jeszcze: KORZYSTAJMY Z
        NIEGO!
        przypomne jeszcze, ze kilku gejow
        pomoglo ruszyc rodzajowi ludzkiemu do przodu. chociazby leonardo da vinci, albo
        michal aniol. to dopiero NIENORMALNI, co nie, Chamie ze wsi?;))))
    • Gość: Ortodoks Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 11:56
      W żadnym wypadku. Cokolwiek by nie powiedziało homoseksualne lobby.
      • snajper55 Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== 14.10.04, 12:18
        Gość portalu: Ortodoks napisał(a):

        > W żadnym wypadku. Cokolwiek by nie powiedziało homoseksualne lobby.

        Oczywiście tak. Cokolwiek by nie powiedziało lobby homofobów.

        S.
        • Gość: Cham ze wsi PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 13:15
          To w takim razie drogi snajperze55 powiedz jaka jest wedlug Ciebie NORMALNOŚĆ.
          ....bo jeżeli w ciemnogrodzkiej Polsce są homofobi (z góry przepraszam za ewentualny błąd językowy), to chyba istnieją nie tylko normalni (jak śmiesz się określać) ale również homofile...

          Bardzo prosze zdefiniujcie homofoba, homofila i NORMALNEGO.
          • snajper55 Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) 14.10.04, 14:50
            Gość portalu: Cham ze wsi napisał(a):

            > To w takim razie drogi snajperze55 powiedz jaka jest wedlug Ciebie NORMALNOŚĆ.

            Ponieważ ja Ciebie pierwszy poprosiłem o zdefiniowanie normalności oraz
            zgodności z naturą, to wypada abyś Ty pierwszy na moje pytanie odpowiedział, a
            nie zadawał mi tego samego pytania.

            A zapytałem tu:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=16428521&a=16687789

            S.
            • Gość: Cham ze wsi Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 15:52
              Prosilem Cię, żebyś przeczytał moją wcześniejszę wypowiedź. Skoro nie chciałeś, to Ci odpisze tutaj. Zresztą nie najlepiej o Tobie świaczy, że pytasz się mnie czy homoseksualizm jest chorobą skoro wyżej w cytacie mojego postu W TWOIM POSCIE pojawia się to stwierdzenie.
              Tak czy inaczej tamten post był tylko prowokacją. Nie można dyskutować o homoseksualiźmie na zasadzie, czy jest zgodny z naturą, bo jest to bez sensu. Można dyskutować czy jest to choroba. Moim zdaniem homoseksualizm jest jakimś zaburzeniem seksualnym, czyli innymi słowy chorobą. Tak więc pytanie o jego zgodność z naturą można sprowadzić do kwetstii czy np. schizofrenia lub nadkwasota żołądka jest zgodna z naturą.
              To nie oznacza, że nie toleruję homoseksualistów. Naprawde toleruję ich.
              Współczuję im tak jak np. alkoholikom, czy seksoholikom.

              Normalny (w kontekscie stosunku do homoseksualistów): Moim zdaniem człowiek normalny, to taki, który "żyje i daje żyć innym". Taki, który toleruje homoseksualizm ale nie uważa go za naturalny model zachowania człowieka. Uprzedzam ewentualny argument, że wyżej napisałem o zgodności z naturą (naturalny). Otóż tak samo moge podchodzić do człowieka np. z wirusem żółtaczki. Czy ja tych ludzi w jakimkolwiek stopniu dyskryminuję. Nie sądzę - nigdy tego nie robilem.

              Teraz gorąco zapraszam do odpowiedzi na moje pytanie:
              "To w takim razie drogi snajperze55 powiedz jaka jest wedlug Ciebie NORMALNOŚĆ.
              ....bo jeżeli w ciemnogrodzkiej Polsce są homofobi (z góry przepraszam za ewentualny błąd językowy), to chyba istnieją nie tylko
              normalni (jak śmiesz się określać) ale również homofile...

              Bardzo prosze zdefiniujcie homofoba, homofila i NORMALNEGO."
              • blinski Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) 14.10.04, 20:00
                > Normalny (w kontekscie stosunku do homoseksualistów): Moim zdaniem człowiek
                nor
                > malny, to taki, który "żyje i daje żyć innym". Taki, który toleruje
                homoseksual
                > izm ale nie uważa go za naturalny model zachowania człowieka.


                hehe, no więc wg. tej definicji geje też są normalni - w końcu dają żyć sobie i
                innym, tolerują homoseksualizm (ciężko by było nie:), a co sobie o nim myślą to
                już inna sprawa:)

                aha, no właśnie - czy normalny człowiek nie może wg. ciebie uznawać
                homoseksualizmu za naturalny (cokolwiek by to miało znaczyć - znowu to słowo)?
                wtedy ten człowiek też jest nienormalny?
                • Gość: Cham ze wsi CIEMNOGRÓD kontra reszta świata IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 21:05
                  Nie bierz tego za zniewagę ale chyba nie zauważyłes o co w tym wątku chodzi...
                  ...bo patrząc z tej perspektywy co Twoja to faktycznie jest tam sprzeczność.

                  Chodziło o "Normalnego (w kontekscie stosunku do homoseksualistów)" nie jako normalnego - homofoba i wroga homoseksualistów ale o człowieka, który jest pomiędzy homofobem, a homofilem (nie wiem czy takie słowo istnieje w słowniku ale chyba nie muszę tłumaczyć co oznacza). Tak jak Rosjanin nie musi być rusofilem, ani rusofobem choć może, tak i Polak może być albo rusofilem albo rusofobem ALBO właśnie normalnym - neutralnym.

                  W tym watku chodzilo więc o stosunek do homoseksualistów człowieka, który nie jest homoseksualistą. Czyli o zdefiniowanie pojęć:
                  HOMOFOB
                  NORMALNY (żeby nie męczyć slowa normalny użyjmy "neutralhetero" - jako bezstronny heteroseksualista... ;-))))
                  HOMOFIL

                  Tak więc jaka jest Wasza definicja owych słów. Tylko mi tu nie zaprzeczać, że homofile nie istnieją!!!!!!!!! Bo to jest brednia!! Nie ma tak, że jest tylko Ciemnogród i reszta świata.
                  • blinski Re: CIEMNOGRÓD kontra reszta świata 15.10.04, 00:32
                    istnieją - na pewno; ale ja nim nie będąc jednocześnie nie czuję się
                    nienormalny. a może się mylę;)?
                    • Gość: Cham ze wsi Re: CIEMNOGRÓD kontra reszta świata IP: *.1.Core.net.pl 15.10.04, 01:56
                      ....może skusisz się jednak na zdefiniowanie owych pojęć, bo od samego początku wątku jakoś unikasz odpowiedzi albo udajesz, że nie wiesz o co chodzi. Przecież to chyba nie jest takie trudne....
                      • blinski Re: CIEMNOGRÓD kontra reszta świata 15.10.04, 08:40
                        wiesz, ciężko by mi było zdefiniować te pojęcia, i w zasadzie nie widzę sensu.
                        np. odkryto, że jakiś procent ludzi rodzi się z bardzo lekką chorobą
                        psychiczną, objawiającą się tym, że ludzie ci nie mają prawie żadnych skrupułów
                        (może słyszałeś coś o makiaweliźmie? są wiec urodzonymi 100% makiawelistami:).
                        jest to choroba na tyle lekka, że długo zastanawiano się czy to nie za mało by
                        uznać to w ogóle za chorobę.
                        próby leczenia tego tylko wzmacniały w nich przekonanie o własnej wyższości nad
                        innymi i kończyły się efektem odwrotnym od zamierzonego.
                        no i np. ich nie uznam za w pełni normalnych, bo przeciętny człowiek tak nie
                        ma. no ale co to zmienia w moim podejściu do nich? miałbym kazać przebadywać
                        ludzi pod względem róznych nienormalności (no bo to przecież tylko 1, a są ich
                        tysiące) i tym nienormalnym zabierać jakieś prawa?
                        nie wiem po co ci te definicje. by poczuć się lepszym, że jest się normalnym:)?
                        • Gość: Cham ze wsi Re: CIEMNOGRÓD kontra reszta świata IP: *.1.Core.net.pl 15.10.04, 18:21
                          > nie wiem po co ci te definicje. by poczuć się lepszym,
                          >że jest się normalnym:)?
                          żebyś nie uważał, że Twój trud pójdzie na marne, to Ci odpowiem:
                          1. Z czystej ciekawości.
                          2. Z ciekawości ziomków - Ciemnogrodzian (żeby wiedzieli kiedy są Ciemnogrodzianami, a kiedy już Europejczykami) ;-)))))
                          3. Żeby nasza dyskusja zrobila się bardziej uporządkowana
                          4. Żeby stworzyć nowe definicje, których opracowanie może się przyczynić do konsensusu w sprawie homoseksualizmu (bo chyba owi zwykli - "neutralheteroseksualiści" byliby wedle definicji takim "konsensusem"...
                          5. Żebym lepiej rozumiał homoseksualizm.

                          Pozdrawiam
                          Cham ze wsi

                          >> i w zasadzie nie widzę sensu.
                          równie dobrze można powiedzieć, że nie ma sensu definiować pojęcia rusofil/rusofob. To jest dokładnie to samo podejście...
                          • blinski Re: CIEMNOGRÓD kontra reszta świata 15.10.04, 18:31
                            hm... gdy ktoś jest -filem, to oznacza to, że pała do czegoś ponadprzeciętną
                            sympatią, wręcz miłością. gdy -fobem, to pała do czegoś dużą niechęcią, wręcz
                            nienawiścią..
                            no, a z 'normalnym' tak łatwo jak widziałeś się nie da:)
                            • Gość: nawrocony Re: CIEMNOGRÓD kontra reszta świata do blinski :) IP: 195.244.141.* 15.10.04, 18:50
                              blinski napisał:

                              > hm... gdy ktoś jest -filem, to oznacza to, że pała do czegoś ponadprzeciętną
                              > sympatią, wręcz miłością. gdy -fobem, to pała do czegoś dużą niechęcią, wręcz
                              > nienawiścią..
                              > no, a z 'normalnym' tak łatwo jak widziałeś się nie da:)

                              :-)
                          • Gość: nawrocony Re: CIEMNOGRÓD kontra reszta świata: do Chama :) IP: 195.244.141.* 15.10.04, 18:47
                            Homofil
                            prawde mowiac to nie wiem co znaczy homofil, z samego brzmienia to kojarzy mi
                            sie z nekrofilia ;) ale pewnie znaczy tyle, ze ludzie ktorzy lubia towarzystwo
                            hemoseksualistow???? nie wiem

                            pedal
                            to co wiem, to tyle, ze geje nie lubia slowa pedal bo jest kojarzony z pederasta..
                            moze sie myle, wiec geje moze mnie wyprowadza z bledu

                            homoseksualista
                            troche zbyt dlugie slowo by sie nim w zyciu codziennym poslugiwac.
                            nie mysle, ze ma znaczenie negatywne w potocznym jezyku tak jak pedal.
                            w koncu jest to bardzo 'uczone' slowo.
                            nie zapomne usmiechow na twarzy jak pierwszy raz w klasie uslyszelismy slowo
                            homosapiens ;)

                            gej:
                            to wedlug mnie wzielo sie stad, ze gay- znaczy wesoly jak wszyscy wiedza,
                            a co ma gej to 'wesolego'? bo zdrowy gej, nie zakompleksiony i szczesliwy ze
                            swoim homoseksualizem, poprostu traktuje zycie z wiekszym przymruzeniem oka,
                            jest radosny i dziewczyny go uwielbiaja, i zwierzaja mu sie z roznych sekretow
                            ktorym by nigdy nie powiedzialy heterykowi,
                            czy Sex & the City nie bylo zabawne z obecnym tam gejowskim charakterem?


                            Pewnie moje definicje nie trafia do Slownika Jezyka Polskiego hehe ale
                            przynajmniej probowalem!

                            a na marginesie,
                            AfroAmerykanie, nie lubia slowa "czarny" z prostego wzgledu,
                            bo ma w kulturze europejskiej negatywne znaczenie,
                            'czarna' owca w rodzinie, czarny kot. etc! i w wielu krajach jest to poprostu
                            politycznie nie poprawne,
                            nazywanie kogos czarnym - i nie ma co sie dziwic, to rasizm

                            ale nawet mowienie 'black sheep' - czarna owca jest nie poprawne

                            pozrdrawiam

            • Gość: Ortodoks Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 11:07
              Norma w sensie społecznym- statystycznym to o ile pamiętam ok 70%.
              Norma w sensie wyłącznie biologicznym nie stosuje się do człowieka gdyż jest on
              istotą biologiczną i duchową. Pamiętam, że jednym z argumentów
              homoseksualistów, że jest on naturalny było to, że natura stworzyła
              homoseksualne zwierzęta. Stawiał więc ten homoseksualista (kilka lat temu -
              Rozmowy w toku) na jednym poziomie zachowania zwierzęce i ludzkie.
              Z naturą człowieka jako osoby biologicznej i jednocześnie duchowej
              homoseksualistyczne praktyki stoją w sprzeczności.
              Pozdrawiam
              • Gość: nawrocony Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) IP: 195.244.141.* 15.10.04, 13:38
                > jednym z argumentów homoseksualistów, że jest on naturalny było to, że natura
                stworzyła
                > homoseksualne zwierzęta. Stawiał więc ten homoseksualista na jednym poziomie
                zachowania zwierzęce i ludzkie.
                > Z naturą człowieka jako osoby biologicznej i jednocześnie duchowej
                > homoseksualistyczne praktyki stoją w sprzeczności.

                Czy napewno od razy stoja w sprzecznosci?
                Jak wiec wytlumaczysz milosc platoniczna?

                Ja uwazam, ze natura ludzka jest poprostu bardziej zlozona niz innych zwierzat,

                Chociaz, jaka mamy pewnosc, ze zwierzeta nie maja duszy? Moze my poprostu nie
                mamy sposobu tego sprawdzic czy dowiesc..
                W jaki sposob mozna naukowo dowiesc istnienie ludzkiej duszy?






                • Gość: Ortodoks Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 13:54
                  Witam
                  Moja wypowiedź dotyczy praktyk homoseksualnych, czyli stosunków doodbytniczych
                  i innych form aktywności seksualnej między homoseksualistami. Nie mówię o
                  emocjach. Nie ulega wątpliwości, że są osobami a nie zwierzętami i ich
                  człowieczeństwo zasługuje na szacunek.
                  Co do istnienia duszy przyjmuje się to twierdzenie przez wiarę a doświadczyć
                  poprzez relację z Bogiem. Pozdrawiam.
                  • blinski Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) 15.10.04, 14:16
                    > Moja wypowiedź dotyczy praktyk homoseksualnych, czyli stosunków
                    doodbytniczych
                    > i innych form aktywności seksualnej między homoseksualistami.


                    a co powiesz o stosunkach doodbytniczych między mężczyzną i kobietą?

                    > Co do istnienia duszy przyjmuje się to twierdzenie przez wiarę a doświadczyć
                    > poprzez relację z Bogiem. Pozdrawiam.

                    hm.. nie zapominasz o niewierzących?
                    • Gość: nawrocony Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) IP: 195.244.141.* 15.10.04, 14:29
                      blinski, :)

                      nie wymagaj od ludzi wierzacych tlumaczenia sie z ich wiary,

                      pewnie, ze wartosciowsze jest zrozumienie tego w co sie wierzy, niz przyjmowanie
                      bez krytycznie jakichkolwiek dogmatow,
                      nie wiem, czy ortodox bierze je bez namyslu czy nie, i nie krytykuje go za to.

                      mysle, ze nawet jako osoba nie wierzaca,
                      zgodzisz sie, ze istnieje jakas integralnosc w czlowieku, ktora laczy jego
                      fizycznosc i psychicznosc, nawet jesli to tylko chaotyczna gra impulsow,
                      neuronow, w naszym mozgu etc.,
                      ze jest cos, co stanowi, ze ja to ja, a nie ta druga osoba (osobowosc)

                      Krytykujac kogos za to ze jest wierzacy, robisz sobie tylko wrogow :)

                      pozdrawiam,
                      • blinski Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) 15.10.04, 15:58
                        > nie wymagaj od ludzi wierzacych tlumaczenia sie z ich wiary,
                        >
                        > pewnie, ze wartosciowsze jest zrozumienie tego w co sie wierzy, niz
                        przyjmowani
                        > e
                        > bez krytycznie jakichkolwiek dogmatow,
                        > nie wiem, czy ortodox bierze je bez namyslu czy nie, i nie krytykuje go za to.

                        nie wymagam.



                        > mysle, ze nawet jako osoba nie wierzaca,
                        > zgodzisz sie, ze istnieje jakas integralnosc w czlowieku, ktora laczy jego
                        > fizycznosc i psychicznosc, nawet jesli to tylko chaotyczna gra impulsow,
                        > neuronow, w naszym mozgu etc.,
                        > ze jest cos, co stanowi, ze ja to ja, a nie ta druga osoba (osobowosc)


                        hm.. pewnie tak:)



                        > Krytykujac kogos za to ze jest wierzacy, robisz sobie tylko wrogow :)


                        ależ nikogo nie krytykuję, wiara to przecież osobista sprawa, dużo bardziej
                        osobista niż seks.
                        :)
                    • Gość: Ortodoks Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.04, 14:37
                      Oczywiście dotyczy to również stos. doodb. m kobietą a mężczyzną, nie dotyczy
                      to jednak intencji posiadania dzieci, o której tu rozmawiamy.
                      Co do niewierzących rzeczywiście należałoby problem ująć od strony biologicznej
                      i psychicznej. Biologia określa rozmnażanie w określony sposób między mężczyzną
                      i kobietą. Stąd wszelkie próby pozyskania dzieci pomijające tę relację są poza
                      normą biologiczną. Samo pragnienie posiadania dzieci czyli umiejscowienie
                      problemu w sferze psychicznej nie zmienia rzeczywistości normy. Pozdrawiam
                      • blinski Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) 18.10.04, 17:51
                        no tak. lecz zapominasz że dziś problem z uzyskaniem tradycyjną drogą dziecka
                        jest tak duży (wg. ostatnich badań ponad 1/5 ludzi ma problemy z płodnością),
                        że to powoli przestaje być jedyną obowiązującą normą.
                        • Gość: Ortodoks Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 07:30
                          Myślę, że wyolbrzymiasz problem bezpłodności. W wielu przypadków powstaje on bo
                          para za póno się zdecydowała, za dużo stosowała fermakologii antykoncepcyjnej
                          itp. Ale problem ten nie dotyczy homoseksualistów, gdyż na ogół są płodni jak
                          każdy mężczyzna. Mogą mieć i wychowywać dziecko w sposób zgodny z normą
                          biologiczną. Ale nie chcą. Chcą nagiąć rzeczywistość do swoich potrzeb.
                          Pozdrawiam.
                          • blinski Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) 19.10.04, 10:18
                            Mogą mieć i wychowywać dziecko w sposób zgodny z normą
                            > biologiczną. Ale nie chcą.

                            nie chcą, bo nie jest to zgodne z ich naturą.


                            > Chcą nagiąć rzeczywistość do swoich potrzeb.


                            w rzeczywistości elastycznej lepiej się żyje niż w sztywnej:)
                            • Gość: Ortodoks Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 10:37
                              Ani z naturą dziecka nie jest zgodne być wychowywanym przez parę homoseksualną.
                              Natura dziecka potrzebuje rodziców: matki i ojca, biologicznych czy adopcyjnych.
                              Co do sztywności rzeczywistości, to jest ona taka jaka jest. Dziecko poczyna
                              się z komórek męskiej i żeńskiej. Nie ma innego sposobu. Ten sposób jest normą
                              gatunku ludzkiego. Jego konsekwencją jest wychowanie przez parę heteroseksualną.
                              To jest zgodne z naturą dziecka. Ignorowanie rzeczywistości nie zmieni jej.
                              Dowodzi braku realizmu w postrzeganiu świata i prowadzi do życia w wykreowanym
                              przez siebie fałszywym świecie. W fałszywym świecie nie żyje się lepiej.
                              • blinski Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) 19.10.04, 11:45
                                > Ani z naturą dziecka nie jest zgodne być wychowywanym przez parę
                                homoseksualną.


                                z naturą dziecka w ogóle nie jest zgodne wychowywanie ich przez rodziców innych
                                niż biologicznych.


                                > Natura dziecka potrzebuje rodziców: matki i ojca, biologicznych czy
                                adopcyjnych
                                > .


                                te prawa zaczynasz już tworzyć sam. to nie jest natura dziecka, tylko twój
                                pogląd na naturę dziecka. nie możesz mylić natury z najczęstszą praktyką.



                                > Co do sztywności rzeczywistości, to jest ona taka jaka jest. Dziecko poczyna
                                > się z komórek męskiej i żeńskiej. Nie ma innego sposobu. Ten sposób jest
                                normą
                                > gatunku ludzkiego.


                                tu się zgadzam, cięzko żebym się kłócił:)


                                Jego konsekwencją jest wychowanie przez parę heteroseksualną
                                > .

                                na ogół. jednak najczęstsze rozwiązanie nie jest rozwiązaniem jedynym.



                                Ignorowanie rzeczywistości nie zmieni jej.
                                > Dowodzi braku realizmu w postrzeganiu świata i prowadzi do życia w
                                wykreowanym
                                > przez siebie fałszywym świecie. W fałszywym świecie nie żyje się lepiej.


                                przeciez tutaj mówiłeś o sobie. kto z nas ignoruje rzeczywistość? przecież
                                rzeczywistośc jest taka, że wiele dzieci wychowują single, a od niedawna - mimo
                                że nie jest to popularne - homo. kto żyje w wykreowanym przez siebie fałszywym
                                świecie? ten świat w którym ty chciałbyś żyć skończył się już jakiś czas temu.


                                > W fałszywym świecie nie żyje się lepiej


                                takie rzeczy mów słuchaczom RM.
                                • Gość: Ortodoks Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 13:40
                                  Nie rozmawiamy o wychowaniu dziecka przez rodziców naturalnych czy adopcyjnych.
                                  Nie rozmawiamy też o wychowaniu dziecka przez pary czy singli ale o
                                  wychowywaniu przez pary homo lub heteroseksualne. Dziwię się, że ignorujesz
                                  powszechnie zaakceptowane fakty, że dziecko potrzebuje na co dzień rodziców-
                                  wychowawców obojga płci zapewniających mu zgodne z normą biologiczną wzorce
                                  osobowościowe. Nie jestem twórcą tych praw. Takie są fakty.
                                  Co do ignorowania rzeczywistośi. Uznaję fakt istnienia homoseksualizmu. Uznaję
                                  fakt, że wiele dzieci nie wychowuje się w pełnej rodzinie. Nie tego dotyczy
                                  nasz wątek. To, że pewne zjawiska mają miejsce, np homoseksualiści pragną
                                  adoptować dzieci, dowodzi tylko tego, że są próby wpłynięcia na normy
                                  społeczne. Natomiast norma biologiczna pozostaje niezmienna. Stąd świat, w
                                  którym żyję pozostaje nienaruszony.
                                  Skoro nie czujesz się adresatem moich wypowiedzi nie musisz na nie odpowiadać.
                                  Pozdrawiam
                                  • blinski Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) 19.10.04, 15:17
                                    Stąd świat, w
                                    > którym żyję pozostaje nienaruszony.

                                    jeśli to wszystko co dzieje się na świecie nie powoduje wg. ciebie
                                    żadnych 'naruszeń', to jak będą się objawiały te naruszenia po przyznaniu homo
                                    praw do adopcji? pytam z ciekawości.

                                    resztę twojego postu zostawiłem w spokoju, bo nie będę się powtarzał po 100
                                    razy:)
                                    • Gość: Ortodoks Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.04, 07:36
                                      Przyznanie homo praw do adopcji nie narusza natury świata a tylko wprowadza
                                      prawo sprzeczne z naturalnym porządkiem. Zmiana dokona się tylko w umowie
                                      społecznej. Pozdrawiam.
                                      • blinski Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) 20.10.04, 10:41
                                        oj człowieku, zmian naruszających 'naturalny porządek' w XX wieku (mniejszych i
                                        większych) było mnówstwo. chociażby wymieniane przeze mnie wcześniej przyznanie
                                        praw do głosowania kobietom, zaistnienie małżeństwa z miłości,
                                        stopniowe 'otrzepywanie' się z rasizmu i uznanie równości ras, wyzwolenie
                                        seksualne w latach '60, feministyczna rewolucja pozwalająca kobietom zajmować
                                        stanowiska zarezerwowane dla mężczyzn.. czy tak było od zawsze? nie - to
                                        wszystko stało się w ciągu ostatniego wieku. zawalił się świat, ludzie bardziej
                                        cierpią niż wcześniej? nie. odpowiedz sobie sam, jaki sens na dłuższą metę ma
                                        bronienie się przed zmianami w 'naturalnym porządku' i
                                        lekkim 'przemodelowaniem' uwowy społecznej.
                                        pozdrawiam również:)
                                        • Gość: Ortodoks Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.04, 14:21
                                          Witam ponownie,
                                          te wszystkie fakty, o których piszesz dotyczą wyłacznie umowy społecznej a nie
                                          zmiany naturalnego porządku świata. Pewna umowa społeczna była nazywana przez
                                          jej twórców naturalną. No chyba, że uważasz, że rasizm i dyskryminacja kobiet
                                          należą do natury gatunku ludzkiego. Tzn., że pewne jednostki ze względu na płeć
                                          czy kolor skóry są z biologicznego punktu widzenia gorsze. Ale wątpię, że
                                          jesteś takiego zdania. Kierujesz nasz wątek na boczne tory. To, że ludzie nazwą
                                          tak czy inaczej to czy tamto nie zmienia natury rzeczy a tylko ich postrzeganie
                                          przez jakąś grupę. Liczy się prawda a nie to co ktoś chciałby w tej
                                          rzeczywistości widzieć. A to, że są osoby nieakceptujące prawdy to już zupełnie
                                          inna sprawa najbardziej bolesna dla nich samych. Pozdrawiam
                                          • blinski Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) 20.10.04, 16:08
                                            To, że ludzie nazwą
                                            >
                                            > tak czy inaczej to czy tamto nie zmienia natury rzeczy a tylko ich
                                            postrzeganie
                                            >
                                            > przez jakąś grupę. Liczy się prawda a nie to co ktoś chciałby w tej
                                            > rzeczywistości widzieć. A to, że są osoby nieakceptujące prawdy to już
                                            zupełnie
                                            >
                                            > inna sprawa najbardziej bolesna dla nich samych. Pozdrawiam


                                            prawda jest taka, że świat idzie do przodu i to co było prawdą wczoraj jest już
                                            przebrzmiałe dziś. mówiłem o tym już wcześniej, ale ty wolisz się upierać że
                                            jedyną prawdę znasz ty;)
                                            ty wszystko wyjaśniasz prokreacją, ale kogo to tak naprawdę dzisiaj obchodzi?
                                            skoro są metody, by naturalną drogę rozmnażania obejść, to się to robi. nie po
                                            to człowiek wynalazł tyle różnych rzeczy jak właśnie adopcja czy zapłodnienie
                                            in vitro, by znowu opierać wszystko na banalnym rozmnażaniu.
                                            • Gość: Ortodoks Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 07:52
                                              To co mówisz jest sprzeczne z ontologiczną naturą świata. Prawda jest jedna,
                                              wewnętrzna natura świata nie może być jednocześnie jakaś i przeciwstawna tej
                                              jakości. Dynamika zmian obyczajowości to coś innego. Uczciwe moim zdanie jest
                                              postawienie sprawy tak:
                                              "jestem homo, mam kaprys by adoptować dziecko chociaż mogę je mieć w sposób
                                              zgodny z naturą (ale nie mam na to ochoty), ma być tak aby mi było wygodnie
                                              i nic mnie nie obchodzi, że jest to niezgodne z naturą"
                                              a nie zakłamywanie rzeczywistości:
                                              "natura wewnętrzna świata się zmienia".
                                              Świat idzie do przodu w czasie, w postępie technicznym i w manipulacji naturą
                                              co nie zawsze jest dla niej dobre. A na pewno niektóre zmiany w obyczajowości
                                              nie są postępem w porządku moralnym a wręcz regresem.
                                              • blinski Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) 21.10.04, 10:19
                                                > To co mówisz jest sprzeczne z ontologiczną naturą świata. Prawda jest jedna,
                                                > wewnętrzna natura świata nie może być jednocześnie jakaś i przeciwstawna tej
                                                > jakości.


                                                trochę zamotałeś..


                                                Dynamika zmian obyczajowości to coś innego. Uczciwe moim zdanie jest
                                                > postawienie sprawy tak:
                                                > "jestem homo, mam kaprys by adoptować dziecko chociaż mogę je mieć w sposób
                                                > zgodny z naturą (ale nie mam na to ochoty), ma być tak aby mi było wygodnie
                                                > i nic mnie nie obchodzi, że jest to niezgodne z naturą"


                                                a postawienie sprawy tak jest dla ciebie fałszem?
                                                'jestem homo, pragnę adoprować dziecko ponieważ mimo swojej orientacji czuję
                                                potrzebę macierzyństwa. mogę je mieć zgodnie z naturą, jednak postępowanie
                                                doprowadzające do tego jest sprzeczne z naturą mojej orientacji (otrzymanej od
                                                natury) oraz z moim sumieniem. chciałbym, mieć taką możliwość i nie obchodzi
                                                mnie to że burzy to dotychczasowy porządek społeczny'.

                                                popełniasz dziecinny błąd myśląc, że wszyscy ci, którzy myślą inaczej niż ty
                                                chcą ci zrobić na złość, chcą zrobić nazłośc światu i go zniczczyć; a taki
                                                obraz geja wyłaniał się z twojego opisu.


                                                > a nie zakłamywanie rzeczywistości:
                                                > "natura wewnętrzna świata się zmienia".


                                                masz jakąś obsesję z tą naturą wewnętrzną. jesteśmy ludźmi, nie zwierzętami -
                                                możemy modyfikować swoje dotychczasowe postępowania, jeśli uzna się je za
                                                przejrzałe. wg. ciebie nieuznawanie 'natury wewnętrznej' jest fałszowaniem
                                                rzeczywistości - nie możesz mówić o rzeczywistości, bo jaka ona jest każdy
                                                widzi; możesz mówić co najwyżej o uznawanych przez siebie 'prawach natury' albo
                                                czymś podobnym. rzeczywistości nie da się fałszować zmieniając zasady, bo
                                                postępowanie w ramach nowych zasad staje się rzeczywistością.



                                                > Świat idzie do przodu w czasie, w postępie technicznym i w manipulacji naturą
                                                > co nie zawsze jest dla niej dobre. A na pewno niektóre zmiany w obyczajowości
                                                > nie są postępem w porządku moralnym a wręcz regresem.


                                                w porządku moralnym oferowanym przez katolicyzm może nie. a ja nie chcę mić nic
                                                wspólnego z katolickim 'porządkiem moralnym'; za bardzo mnie wk..a swoją
                                                niemoralnością.
                                                bo niby do jakiego porządku moralnego się odwołujesz?
                                                • Gość: Ortodoks Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 11:30
                                                  Piszesz:
                                                  > trochę zamotałeś..
                                                  W czym?
                                                  a postawienie sprawy tak jest dla ciebie fałszem?
                                                  > 'jestem homo, pragnę adoprować dziecko ponieważ mimo swojej orientacji czuję
                                                  > potrzebę macierzyństwa. mogę je mieć zgodnie z naturą, jednak postępowanie
                                                  > doprowadzające do tego jest sprzeczne z naturą mojej orientacji (otrzymanej
                                                  od
                                                  > natury) oraz z moim sumieniem. chciałbym, mieć taką możliwość i nie obchodzi
                                                  > mnie to że burzy to dotychczasowy porządek społeczny'.
                                                  >
                                                  Prawda tej wypowiedzi dotyczy tlko emocji, które nie mają nic wspólnego z
                                                  realistycznym spojrzeniem na osobę mężczyzny. Emocje są tylko elementem
                                                  osobowości człowieka i z całą pewnością nie stanowią o jego istocie. Gej nie
                                                  może mieć potrzeby macierzyństwa bo nigdy nie będzie matką, może mieć potrzebę
                                                  ojcostwa. Ta wypowiedź dowodzi absurdalności jego żądań. Swojej orientacji nie
                                                  otrzymał z natury - genetyka to wyklucza - a nabył środowiskowo. Co do
                                                  sumienia, nie liczy się z dobrem dziecka a z własnymi potrzebami więc jego
                                                  motywacje są nieetyczne.
                                                  > popełniasz dziecinny błąd myśląc, że wszyscy ci, którzy myślą inaczej niż ty
                                                  > chcą ci zrobić na złość, chcą zrobić nazłośc światu i go zniczczyć; a taki
                                                  > obraz geja wyłaniał się z twojego opisu.
                                                  Z tej wypowiedzi wynika, że nie zdajesz sobie sprawy co piszesz bo jest wręcz
                                                  odwrotnie. Analizując dotychczasową dyskusję można zauważyć, że to z twojej
                                                  strony wyszły takie wypowiedzi. Moje dotyczą tylko obiektywnych faktów. Nie
                                                  wyszło ode mnie stwierdzenie, że geje chcą zrobić na złość światu czy mnie. Jak
                                                  możesz rozumować w tak naiwny sposób. Geje chcą zrobić dobrze sobie kosztem
                                                  dziecka.
                                                  Co do obrazu geja: znam to środowisko z bliska, zdarzało mi się widzieć ich
                                                  życie na codzień, nie muszę sobie nic wyobrażać na ten temat. Bywają
                                                  przesympatycznymi osobami ale ich tryb życia na pewno nie nadaje się dla
                                                  dziecka.
                                                  > masz jakąś obsesję z tą naturą wewnętrzną. jesteśmy ludźmi, nie zwierzętami -
                                                  > możemy modyfikować swoje dotychczasowe postępowania, jeśli uzna się je za
                                                  > przejrzałe. wg. ciebie nieuznawanie 'natury wewnętrznej' jest fałszowaniem
                                                  > rzeczywistości - nie możesz mówić o rzeczywistości, bo jaka ona jest każdy
                                                  > widzi; możesz mówić co najwyżej o uznawanych przez siebie 'prawach natury'
                                                  albo
                                                  >
                                                  > czymś podobnym. rzeczywistości nie da się fałszować zmieniając zasady, bo
                                                  > postępowanie w ramach nowych zasad staje się rzeczywistością.
                                                  Rzeczywistości nie da się fałszować a tylko ją fałszywie przedstawiać. Ty
                                                  piszesz tylko o rzeczywistości porządku społecznego, który jest tylko wtórnym
                                                  elementem całej rzeczywistości świata.
                                                  > w porządku moralnym oferowanym przez katolicyzm może nie. a ja nie chcę mić
                                                  nic
                                                  >
                                                  > wspólnego z katolickim 'porządkiem moralnym'; za bardzo mnie wk..a swoją
                                                  > niemoralnością.
                                                  > bo niby do jakiego porządku moralnego się odwołujesz?
                                                  >
                                                  Odwołuję się do etycznego porządku moralnego. Złe jest zaspokajanie swoich
                                                  potrzeb kosztem krzywdy drugiej osoby. Wychowanie przez parę homo jest krzywdą
                                                  dla dziecka, ktore potrzebuje mamy i taty. Jeżeli gej myśli, że jest mamą to
                                                  czy nie jest to objaw co najmniej nierealistycznego spojrzenia na swoją osobę?
                                                  Czy wychowanie przez osobę o tak nieuporządkowanej i egoistycznej osobowości
                                                  jest w twoim mniemaniu postępem?
                                                  Jeden z gejów, ktorego znam ma własne dziecko ale zrezygnował z jego
                                                  wychowywania dla dobra dziecka bo sam wie jakie życie prowadzi.
                                                  • Gość: nawrocony Ortodoks - Nieontologiczny porzadek swiata :) IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 21.10.04, 11:46
                                                    chyba Ortodoksie posuwasz sie za daleko mowiac ze geje chca zburzyc ontologiczny
                                                    porzadek swiata,

                                                    wyobraz sobie, sytuacje, za 50 lat jest mozliwe, i w 100% sprawdzone i nie
                                                    szkodliwe, ze mezczyzna idzie na zabieg dzieki ktoremu ma wszczepione narzady
                                                    rozrodcze, Moze miec dziecko!
                                                    to by dopiero burzylo obecny porzadek swiata.

                                                    albo co moze jest jeszcze lepsze ze wielu wzg. gdyby powiedzmy, naukowcy
                                                    opracowali 100% pewna metode, rodzenia sie ludzi z jaj.
                                                    kazda rodzina by miala specjalne pomieszczenie w swoim domu, gdzie
                                                    by skladano jajo i tam by sie wykluwal po 9 miesiacach czlowiek.
                                                    oczywscie rodzice by nie musieli na nim siedziec ;)
                                                    bo bylo by w specjalnym inkubatorze,

                                                    wyobraz sobie jakie to by bylo wspaniale, gdy zbliza sie ten dzien, zapraszasz
                                                    szystkich przyjaciol i rodzine, bo ..... dziecko sie wykluwa ;). mysle ze ludzie
                                                    potrafiliby swietowac to w lepszy sposob niz ptaki.

                                                    No tylko nie bierz tego co napisalem na serio. ale zastanow sie
                                                    jaki porzadek i ukogo owa adpocja przez gejow by co burzyla.
                                                  • Gość: Ortodoks Re: Ortodoks - Nieontologiczny porzadek swiata :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.04, 12:30
                                                    Witam nowego rozmówcę
                                                    Nie mówię, że geje chcą zburzyć ontologiczny porządek świata bo to jest
                                                    niemożliwe.
                                                    Mówię, że chcą wprowadzić zmiany w porządku spolecznym tak, aby zignorować
                                                    naturalny porządek.
                                                    Reszta twojego postu jest zbiorem fantazyjnych przypuszczeń co by było gdyby
                                                    (wszczepianie kobiecych narządów rozrodzczych mężczyźnie nie byłoby zmianą
                                                    porządku świata a tylko ingerowaniem w niego) i umiejscawia się obok problemu,
                                                    który omawiamy a mianowicie czy pozwalać homoseksualistom adoptować dzieci.
                                                  • Gość: nawrocony Re: Ortodoks - Nieontologiczny porzadek swiata :) IP: 195.114.189.* 21.10.04, 15:13
                                                    <<<<<<<<Odwołuję się do etycznego porządku moralnego. Złe jest
                                                    zaspokajanie swoich potrzeb kosztem krzywdy drugiej osoby. Wychowanie przez parę
                                                    homo jest krzywdą dla dziecka, ktore potrzebuje mamy i taty.<<<<


                                                    Drogi ortodoksie,
                                                    Nikt nie mowi, ze dzieci nie potrzebuja mamy i taty. ALe nawet w
                                                    obecnym, jak moze sie wydawac najlepszym (bo naszym) porzadku moralnym
                                                    sa sieroty! Jaki to dobry porzadek moralny?
                                                    Domy dziecka, sa tylko mniejszym zlem, bo lepsze to niz pozostawienie
                                                    dzieci na ulicy!
                                                    Chyba, ze wg ciebie domy dziecka, to szczyt naszego rozwoju moralnego
                                                    ;) chociaz watpie zebys tak myslal!
                                                    I pewnie sie zgodzisz, ze rodziny zastepcze sa z definicji lepsze od
                                                    domow dziecka(bo w zyciu moze sie czasami roznie zdarzyc, ale na to nie
                                                    ma recepty!

                                                    Dlatego, Co g CIebie jest lepsze, i gdzie dziecko sierota dozna wiecej
                                                    milosci (teoretycznie, bo w zyciu czasami moga sie zdarzyc zle
                                                    przypadki) Czy dom dziecka jest lepszy od rodziny zastepczej- rodziny
                                                    zastepczej - dwoch potrafiacych dzielic sie swoja miloscia kobiet lub
                                                    mezczyzn?

                                                    Jaka to krzywda dziecku, bo ktos je chce zaadoptowac? To ze ktos chce,
                                                    to chyba dobrze. jaki ma sens adoptowanie, jesli ktos nie bedzie
                                                    chcial? A ty to chcenie od razu kojarzysz z egoistycznym mysleniem!

                                                  • Gość: Ortodoks Re: Ortodoks - Nieontologiczny porzadek swiata :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.04, 07:12
                                                    Witam ponownie,
                                                    Stosujesz demagogię. Problem właściwej opieki nad sierotami jest inną sprawą. I
                                                    obowiązkiem państwa jest im ją zapewnić w rodzinach adopcyjnych lub rodzinach
                                                    zastępczych. To, że system opieki jest patologiczny nie znaczy, że należy
                                                    pozbywać się problemu (finanse) i wtłaczać dzieci w jeszcze większą patologię.
                                                    Chcenie czy niechcenie nie ma nic wspólnego z miłością. Miłość to pragnienie
                                                    dla drugiej osoby tego co najlepsze. Geje nie biorą tego pod uwagę.
                                                    Nasz problem dotyczy pytania: czy dane dziecko ma być adoptowane przez rodzinę
                                                    czy przez parę homoseksualną? Oczywiście, że przez rodzinę. To jest dla dziecka
                                                    najlepsze. Pozdrawiam.
                                                  • Gość: nawrocony Re: Ortodoks - Nieontologiczny porzadek swiata :) IP: 212.69.67.* 23.10.04, 20:17
                                                    Gość portalu: Ortodoks napisał(a):
                                                    > Nasz problem dotyczy pytania: czy dane dziecko ma być adoptowane przez rodzinę
                                                    > czy przez parę homoseksualną? Oczywiście, że przez rodzinę.

                                                    Nie, nie zgadzam sie drogi ortodoksie, ze to jest tutaj problemem,
                                                    Bo nawet w najbardziej tolerancyjnych etc krajach, pierwszenstwo bedzie zawsze
                                                    miala rodzina (chyba ze sie ta rodzina nie bedzie porpsotu nadawala), a nie para
                                                    gejow.

                                                    Caly problem tej dyskusji. to czy pary gejowskie powinny miec prawo do adopcji.
                                                    dlatego, czytajac wypowiedzi przeciwnikow owej dopcji, jest mi jasne, ze
                                                    Wedlug przeciwnikow, Domy dziecka, sa lepsze niz para gejow.

                                                    I chyba wg Ciebie tez tak jest gdy piszesz o wiekszej patologii.

                                                    Moze wiec podasz mi plusy domu dziecka i Minusy pary gejow ;)
                                                    Bo Nie sadze, zebys widzial jakiekolwiek plusy co do tych ostatnich :)

                                                    > Miłość to pragnienie
                                                    > dla drugiej osoby tego co najlepsze. Geje nie biorą tego pod uwagę. <<<

                                                    A skad takie wnioski? Bo wszyscy geje sa tacy sami?
                                                    Uogolnianie jest niebezpieczne,
                                                    ja znam wiele kochajacych sie rodzin, znam wiele patologicznych, no i co z tego?

                                                    jak znam jedna rodzine wiecej ktora jest kochajaca sie to takie sa wszystkie. a
                                                    jak nie to wszystkie sa patologiczne

                                                    Znowu sieje pewnie demagogie :)
                                                    Moze i tak, ale ty robisz tak samo panie ortodoksie ;)





                                                  • Gość: Ortodoks Re: Ortodoks - Nieontologiczny porzadek swiata :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 14:23
                                                    Witam ponownie,
                                                    > Caly problem tej dyskusji. to czy pary gejowskie powinny miec prawo do
                                                    adopcji.
                                                    >
                                                    > dlatego, czytajac wypowiedzi przeciwnikow owej dopcji, jest mi jasne, ze
                                                    > Wedlug przeciwnikow, Domy dziecka, sa lepsze niz para gejow.
                                                    >
                                                    > I chyba wg Ciebie tez tak jest gdy piszesz o wiekszej patologii.
                                                    >
                                                    > Moze wiec podasz mi plusy domu dziecka i Minusy pary gejow ;)
                                                    > Bo Nie sadze, zebys widzial jakiekolwiek plusy co do tych ostatnich :)
                                                    Moim zdaniem problem stawiasz obok tego o co mi chodzi. Nie wybieram domu
                                                    dziecka, wybieram rodzinę zastępczą lub adopcyjną. Skoro twierdzisz, że
                                                    pierwszeństwo będzie miała rodzina to chyba sam rozumiesz, że rodzina jest
                                                    lepsza. I jak niby miałby wyglądać podział dzieci? Ty do lepszego świata, ty do
                                                    gorszego bo nikt z lepszych cię nie chciał.
                                                    Należy stworzyć system przyjazny rodzinom zastępczym, wtedy domy dziecka
                                                    opustoszeją.
                                                    > > Miłość to pragnienie
                                                    > > dla drugiej osoby tego co najlepsze. Geje nie biorą tego pod uwagę. <
                                                    > <<
                                                    >
                                                    > A skad takie wnioski? Bo wszyscy geje sa tacy sami?
                                                    > Uogolnianie jest niebezpieczne,
                                                    Stąd takie wnioski, że na ogół ci, którzy kochają dzieci uważają ich potrzeby
                                                    za ważniejsze niż swoje a przynajmniej tak powinno być. I potrafią dla dieci
                                                    zrezygnować z czegoś co postrzegają jako dobro dla siebie. Geje mogą mieć
                                                    własne dzieci wychowywane w rodzinie ale nie chcą dla nich rezygnować. Chcą
                                                    mieć dwie sroki w garści i nie przyjmują do wiadomości faktu, że rodzina jest
                                                    lepszym środowiskiem dla dziecka. Każde dziecko potrzebuje matki, geje w walce
                                                    o swoje interesy negują ten oczywisty fakt. A poza tym, jak wyobrażasz sobie
                                                    wychowanie dziewczynki i budowanie jej tożsamości osoby - przyszłej kobiety i
                                                    matki przez gejów?
                                                    Nie jest moim zamiarem ocenianie gejów jako ludzi i potępianie ich.
                                                    Po prostu chodzi o dzieci i o to co jest dla nich dobre.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • blinski Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) 21.10.04, 22:35
                                                    Swojej orientacji nie
                                                    > otrzymał z natury - genetyka to wyklucza - a nabył środowiskowo.


                                                    środowiskowo orientację można modyfikować tylko w wypadku przeżyć wywołujących
                                                    wielki wpływ na psychikę, np. homoseksualny gwałt na dziecku. takie przypadki -
                                                    jak kiedyś już pisałem - stanowią m/w 8-10% homo. reszta nabyła swoją
                                                    orientację seksualną w trakcie rozwoju płodu, co do tego genetycy nie mają
                                                    wątpliwości; wątpliwości mają tylko w jaki sposób.



                                                    > Z tej wypowiedzi wynika, że nie zdajesz sobie sprawy co piszesz bo jest wręcz
                                                    > odwrotnie. Analizując dotychczasową dyskusję można zauważyć, że to z twojej
                                                    > strony wyszły takie wypowiedzi. Moje dotyczą tylko obiektywnych faktów. Nie
                                                    > wyszło ode mnie stwierdzenie, że geje chcą zrobić na złość światu czy mnie.
                                                    Jak
                                                    >
                                                    > możesz rozumować w tak naiwny sposób.


                                                    hm.. taki obraz twojego rozumowania wyłonił się z twojego wyobrażenia wzorca
                                                    myślenia i postępowania przeciętnego geja, tak to odebrałem - sam nie
                                                    odważyłbym się rozumować w taki (naiwny) sposób.



                                                    Geje chcą zrobić dobrze sobie kosztem
                                                    > dziecka.


                                                    w taki sam chcą zrobić sobie dobrze jak i pary hetero. myślisz że ich sposób
                                                    rozumowania jakoś znacząco się różni? jeśłi tak myślisz, to to właśnie nazwałem
                                                    dziecinnym myśleniem - przekonanie, że geje chcą sobie jedynie zrobić dobrze, a
                                                    hetero to już zupełnie co innego. czy taka generalizacja nie jest dziecinna?


                                                    Bywają
                                                    > przesympatycznymi osobami ale ich tryb życia na pewno nie nadaje się dla
                                                    > dziecka.


                                                    to błędne koło. bo niby jaki mają prowadzić tryb życia, skoro nie pozwala im
                                                    się prowadzić go w sposób podobny do hetero? nie mogą normalnie wśród ludzi
                                                    porozmawiać o swoich partnerach, okazywać sobie czułości etc. muszą się z tym
                                                    ukrywać, powoduje to wewnętrzne frustracje a ich na ogół rozrywkowy tryb życia
                                                    to odreagowanie. poza tym znów paskudna generalizacja - w końcu wiadomo że
                                                    znasz tylko tych, którzy się do tego przyznają - a przyznają się na ogół
                                                    zabawowe luzaki, bo to im na ogół raczej zwisa co kto sądzi o ich orientacji.
                                                    tych, których codzienne zachowania i przyzwyczajenia nie różnią się od
                                                    przeciętnego hetero (choć tak jakby nie było wśród nich luzaków-imprezowców)
                                                    zapewne też znasz, tylko nie wiesz że to geje.


                                                    > Odwołuję się do etycznego porządku moralnego. Złe jest zaspokajanie swoich
                                                    > potrzeb kosztem krzywdy drugiej osoby.


                                                    tu się zgadzam. dlatego tak jak kilkukrotnie pisałem, przyszli rodzice - bez
                                                    dzielenia na orientację - powinni przejść solidne badania.


                                                    Wychowanie przez parę homo jest krzywdą
                                                    > dla dziecka, ktore potrzebuje mamy i taty.


                                                    pamiętaj, że to tylko twoje osobiste zdanie, nie muszące mieć nic wspólnego z
                                                    prawdą.


                                                    Jeżeli gej myśli, że jest mamą to
                                                    > czy nie jest to objaw co najmniej nierealistycznego spojrzenia na swoją osobę?


                                                    a czy tak myśli?


                                                    Czy wychowanie przez osobę o tak nieuporządkowanej i egoistycznej osobowości
                                                    > jest w twoim mniemaniu postępem?


                                                    widzę że znakomicie znasz psychikę OGÓŁU gejów, przejrzałeś ich WSZYSTKICH na
                                                    wylot.


                                                    > Jeden z gejów, ktorego znam ma własne dziecko ale zrezygnował z jego
                                                    > wychowywania dla dobra dziecka bo sam wie jakie życie prowadzi.


                                                    no i sam widzisz - sam znasz przypadek, który przeczy twojej teorii o wrodzonym
                                                    (czy raczej nabytym wg. ciebie, razem z gejostwem) egoiźmie gejów.
                                                  • Gość: Ortodoks Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.04, 07:50
                                                    Witam,
                                                    > jak kiedyś już pisałem - stanowią m/w 8-10% homo. reszta nabyła swoją
                                                    > orientację seksualną w trakcie rozwoju płodu, co do tego genetycy nie mają
                                                    > wątpliwości; wątpliwości mają tylko w jaki sposób.
                                                    To są tylko fantastyczne przypuszczenia, a nie udowodniona teza. Ale to nie
                                                    jest tematem naszej dyskusji.
                                                    > Geje chcą zrobić dobrze sobie kosztem
                                                    > > dziecka.
                                                    >
                                                    >
                                                    > w taki sam chcą zrobić sobie dobrze jak i pary hetero. myślisz że ich sposób
                                                    > rozumowania jakoś znacząco się różni? jeśłi tak myślisz, to to właśnie
                                                    nazwałem
                                                    >
                                                    Pary hetero czyli rodzina mają do zaoferowania dziecku coś więcej niż
                                                    realizację przez dziecko ich pragnień wychowawczych tak jak to jest u gejów.
                                                    Mają do zaoferowania właściwe - naturalne środowisko wychowawcze najlepsze dla
                                                    dzieci obojga płci.
                                                    > Bywają
                                                    > > przesympatycznymi osobami ale ich tryb życia na pewno nie nadaje się dla
                                                    > > dziecka.
                                                    >
                                                    >
                                                    > to błędne koło. bo niby jaki mają prowadzić tryb życia, skoro nie pozwala im
                                                    > się prowadzić go w sposób podobny do hetero?
                                                    Czyżby tryb życia gejów byłby dobry tylko wtedy gdy naśladują rodzinę? Wynka z
                                                    twojej wypowiedzi, że sam uważasz, że tylko tryb życia rodziny jest dobry.
                                                    Naśladowanie go przez gejów nie sprawi, że będą rodziną, bo rodzina wyrasta ze
                                                    związku kobiety i mężczyzny.
                                                    > Wychowanie przez parę homo jest krzywdą
                                                    > > dla dziecka, ktore potrzebuje mamy i taty.
                                                    >
                                                    >
                                                    > pamiętaj, że to tylko twoje osobiste zdanie, nie muszące mieć nic wspólnego z
                                                    > prawdą.
                                                    Twierdzenie,że jest to tylko moje osobiste zdanie jest wyrazem całkowitej
                                                    ignoracji co do psychologii rozwojowej, psychologii wychowania i budowania w
                                                    procesie wychowania tożsamości osoby. No chyba, że wolisz nie nabywać wiedzy,
                                                    która obali twoje poglądy.
                                                    > Jeżeli gej myśli, że jest mamą to
                                                    > > czy nie jest to objaw co najmniej nierealistycznego spojrzenia na swoją o
                                                    > sobę?
                                                    >
                                                    >
                                                    > a czy tak myśli?
                                                    Sam zasugerowałeś, że gej ma macierzyńskie instynkty. Jeśli nie pamiętasz
                                                    przeczytaj swoje posty.
                                                    > no i sam widzisz - sam znasz przypadek, który przeczy twojej teorii o
                                                    wrodzonym
                                                    >
                                                    > (czy raczej nabytym wg. ciebie, razem z gejostwem) egoiźmie gejów.
                                                    >
                                                    To tylko dowodzi, że jeden z nich - myślę, że nie jedyny - ma jakiekolwiek
                                                    poczucie realizmu, które jest warunkiem prawidłowego rozwoju osobowości.
                                                    Każdy człowiek ma potrzebę kochania i bycia kochanym oraz dzielenia się swoją
                                                    miłością. Ale miłość nie ogranicza się do emocji tak jak to jest u gejów.
                                                    Miłość to pragnienie dla drugiej osoby tego co najlepsze i czasami rezygnacja
                                                    ze swoich potrzeb dla jej dobra. Wychowując własne dziecko gej musiałby
                                                    zrezygnować ze swojej wygody. Ale jest ona dla niego ważniejsza niż dobro
                                                    dziecka.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • ptakolub sialalalala, zabawa trwa 22.10.04, 12:30
                                                    jak kiedyś już pisałem - stanowią m/w 8-10% homo. reszta nabyła swoją
                                                    > > orientację seksualną w trakcie rozwoju płodu, co do tego genetycy nie mają
                                                    > > wątpliwości; wątpliwości mają tylko w jaki sposób.
                                                    > To są tylko fantastyczne przypuszczenia, a nie udowodniona teza. Ale to nie
                                                    > jest tematem naszej dyskusji.

                                                    monopol na racje ma Pan Ortodoks. bo jest Bardzo Madry. bo skonczyl medycyne,
                                                    psychologie, napisal 3 doktoraty, przeczytal wszystkie badania i sam dla siebie
                                                    jest autorytetem.


                                                    Pary hetero czyli rodzina mają do zaoferowania dziecku coś więcej niż
                                                    > realizację przez dziecko ich pragnień wychowawczych tak jak to jest u gejów.
                                                    > Mają do zaoferowania właściwe - naturalne środowisko wychowawcze najlepsze
                                                    dla dzieci obojga płci.


                                                    tak. oczywista racja dla Pana Ortodoksa. dzieci adoptowane przez hetero bawia
                                                    sie z rowiesnikami, jezdza na swieta do babci, a na wakacje na kolonie. zyja
                                                    wsrod przyjaciol, znajomych i sasiadow rodzicow. chodza do szkoly, na lekcje
                                                    angielskiego i zajecia sportowe. czasem do kina, dyskoteki, czy teatru.
                                                    w odroznieniu od dzieci adoptowanych przez gejow i lesbijki, ktore mieszkaja na
                                                    bezludnej wyspie razem ze swoimi rodzicami.


                                                    Czyżby tryb życia gejów byłby dobry tylko wtedy gdy naśladują rodzinę? Wynka z
                                                    > twojej wypowiedzi, że sam uważasz, że tylko tryb życia rodziny jest dobry.
                                                    > Naśladowanie go przez gejów nie sprawi, że będą rodziną, bo rodzina wyrasta
                                                    ze związku kobiety i mężczyzny.

                                                    rodzina wg Pana Ortodoksa, to: mezczyzna, kobieta i dziecko.
                                                    natomiast mieszkajacy pod jednym dachem, wspolnie sie wspierajacy i jedzacy w
                                                    jednej kuchni:
                                                    -ojciec wdowiec, jego matka i dzieci -to nie rodzina
                                                    -matka rozwodka, dziecko i "przyjaciel" -to nie rodzina
                                                    -babcia i dziadek plus wnuki bez rodzicow, -to nie rodzina
                                                    -babka, matka, corka, bez facetow, -to nie rodzina
                                                    -brat, siostra i jej dziecko, -to nie rodzina
                                                    -i inne niezliczone konfiguracje- to nie rodzina, lecz jej nasladowanie. i z
                                                    gruntu ZLE.


                                                    Twierdzenie,że jest to tylko moje osobiste zdanie jest wyrazem całkowitej
                                                    > ignoracji co do psychologii rozwojowej, psychologii wychowania i budowania w
                                                    > procesie wychowania tożsamości osoby. No chyba, że wolisz nie nabywać wiedzy,
                                                    > która obali twoje poglądy.

                                                    bardzo prosze Pana Ortodoksa, by polecil mi lekture, gdzie Bardzo Madra Osoba
                                                    wypowiada sie na ten temat i twierdzi, ze dziecko bedzie wtedy i tylko wtedy
                                                    zdrowe emocjonalnie, gdy funkcje opieki bedzie sprawowac matka i ojciec.


                                                    > Jeżeli gej myśli, że jest mamą to
                                                    > czy nie jest to objaw co najmniej nierealistycznego spojrzenia na swoją osobę?

                                                    wg Pana Ortodoksa kazdy gej sprawujacy opieke nad dzieckiem ubiera co rano
                                                    sukienke, wypycha biustonosz wata, robi makijaz i mowi sopranem do dziecka, bo
                                                    w swej naiwnosci sadzi, ze wtedy najlepiej spelni zadanie bycia rodzicem.



                                                    Ale miłość nie ogranicza się do emocji tak jak to jest u gejów.
                                                    > Miłość to pragnienie dla drugiej osoby tego co najlepsze i czasami rezygnacja
                                                    > ze swoich potrzeb dla jej dobra. Wychowując własne dziecko gej musiałby
                                                    > zrezygnować ze swojej wygody. Ale jest ona dla niego ważniejsza niż dobro
                                                    > dziecka.

                                                    kazdy gej ze swa pokrecona natura uwaza, ze jest pepkiem swiata. swoje potrzeby
                                                    przedklada nad potrzeby innych. juz w dziecinstwie gej nigdy nie pozyczyl
                                                    koledze swojego samochodzika. gej widzac placzace dziecko podkreca telewizor,
                                                    by lepiej slyszec. gej, gdy dziecko ma temperature, wychodzi na dyskoteke. gej,
                                                    kiedy idzie na impreze, znika na trzy dni, a dziecku wiesza klucz na szyi. gej,
                                                    kiedy ma ochote na orgietke, zaprasza gosci i dziecko wysyla do kuchni. a kiedy
                                                    dziecko mowi: "tata, ale obiecales, ze razem poczytamy" odpowiada: "tak, synku,
                                                    ale wiesz, jak to jest. po prostu teraz mam szalona i nie do przezwyciezenia
                                                    ochote na sexik".

                                                    bravooo.

                                                    pozdrawiam.

                                                  • Gość: Ortodoks Re: sialalalala, zabawa trwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.04, 14:00
                                                    Witam i odpowiadam na konkretne skwestie dotyczące adopcji dzieci przez
                                                    homoseksualistów
                                                    rodzina wg Pana Ortodoksa, to: mezczyzna, kobieta i dziecko.
                                                    > natomiast mieszkajacy pod jednym dachem, wspolnie sie wspierajacy i jedzacy w
                                                    > jednej kuchni:
                                                    > -ojciec wdowiec, jego matka i dzieci -to nie rodzina
                                                    > -matka rozwodka, dziecko i "przyjaciel" -to nie rodzina
                                                    > -babcia i dziadek plus wnuki bez rodzicow, -to nie rodzina
                                                    > -babka, matka, corka, bez facetow, -to nie rodzina
                                                    > -brat, siostra i jej dziecko, -to nie rodzina
                                                    > -i inne niezliczone konfiguracje- to nie rodzina, lecz jej nasladowanie. i z
                                                    > gruntu ZLE.

                                                    Jak przeczytałeś w moim poście, rodzina wynika ze związku kobiety i mężczyzny.
                                                    We wszystkich opisanych przez ciebie sytuacjach osoby są związane więzami krwi,
                                                    może o tym nie wiesz ale
                                                    - ojciec wdowiec spłodził dzieci z nieżyjącą już kobietą, a dzieci te są
                                                    biologicznymi wnukami matki ojca, która też posiadła dzieci w naturalny sposób
                                                    - matka rozwódka spł, odziła swoje dziecko z mężczyzną, którego teraz zastępuje
                                                    inny mężczyzna a nie kobieta
                                                    - babcia i dziadek spłodzili ze sobą ojca lub matkę sowich wnuków
                                                    - córka - spłodzona przez matkę i ojca, matka córki spłodzona przez swoich
                                                    rodziców czyli babcię i nieżyjącego już dziadka swojej córki
                                                    - brat jest biologicznym wujkiem dziecka spłodzonego przez siostrę z mężczyzną
                                                    Wszystkie więzy rodzinne wyniknęły ze związków kobiet z mężczyznami.

                                                    > bardzo prosze Pana Ortodoksa, by polecil mi lekturę, gdzie Bardzo Madra Osoba
                                                    > wypowiada sie na ten temat i twierdzi, ze dziecko bedzie wtedy i tylko wtedy
                                                    > zdrowe emocjonalnie, gdy funkcje opieki bedzie sprawowac matka i ojciec.

                                                    W książkach dotyczących psychologii rozwojowej możesz przeczytać, że dziecko
                                                    potrzebuje wzorca osobowego obu płci w codziennym wychowaniu.
                                                    Z góry przepraszam za zwłokę w podaniu tytułów.
                                                    Uważasz, że wychowanie przez rodzinę nie jest lepsze niż wychowanie przez parę
                                                    homoseksualną

                                                    > > Jeżeli gej myśli, że jest mamą to
                                                    > > czy nie jest to objaw co najmniej nierealistycznego spojrzenia na swoją o
                                                    > sobę?
                                                    >
                                                    > wg Pana Ortodoksa kazdy gej sprawujacy opieke nad dzieckiem ubiera co rano
                                                    > sukienke, wypycha biustonosz wata, robi makijaz i mowi sopranem do dziecka,
                                                    bo
                                                    > w swej naiwnosci sadzi, ze wtedy najlepiej spelni zadanie bycia rodzicem.

                                                    Co do tego postu to odsyłam cię do jednego z postów Blinskiego, który twierdzi,
                                                    że gej ma instynkty macierzyńskie.

                                                    > Ale miłość nie ogranicza się do emocji tak jak to jest u gejów.
                                                    > > Miłość to pragnienie dla drugiej osoby tego co najlepsze i czasami rezygn
                                                    > acja
                                                    > > ze swoich potrzeb dla jej dobra. Wychowując własne dziecko gej musiałby
                                                    > > zrezygnować ze swojej wygody. Ale jest ona dla niego ważniejsza niż dobro
                                                    >
                                                    > > dziecka.
                                                    >
                                                    > kazdy gej ze swa pokrecona natura uwaza, ze jest pepkiem swiata. swoje
                                                    potrzeby
                                                    >
                                                    > przedklada nad potrzeby innych. juz w dziecinstwie gej nigdy nie pozyczyl
                                                    > koledze swojego samochodzika. gej widzac placzace dziecko podkreca telewizor,
                                                    > by lepiej slyszec. gej, gdy dziecko ma temperature, wychodzi na dyskoteke.
                                                    gej,
                                                    >
                                                    > kiedy idzie na impreze, znika na trzy dni, a dziecku wiesza klucz na szyi.
                                                    gej,
                                                    >
                                                    > kiedy ma ochote na orgietke, zaprasza gosci i dziecko wysyla do kuchni. a
                                                    kiedy
                                                    >
                                                    > dziecko mowi: "tata, ale obiecales, ze razem poczytamy" odpowiada: "tak,
                                                    synku,
                                                    >
                                                    > ale wiesz, jak to jest. po prostu teraz mam szalona i nie do przezwyciezenia
                                                    > ochote na sexik".
                                                    >
                                                    > bravooo.

                                                    Gej przedkłada swoją potrzebę związku z mężczyzną nad potrzebę dziecka bycia
                                                    wychowywanym przez rodzinę. Takie są fakty i odwracanie kota ogonem nic nie
                                                    zmieni.
                                                    Pozdrawiam

                                                  • ptakolub Re: sialalalala, zabawa trwa 22.10.04, 15:07
                                                    drogi Ortodoksie.

                                                    a co z rodzina adopcyjna? gdzie tu sa wiezy krwi?...
                                                    nie ma ich, a watpie, zebys taka rodzine skreslal.
                                                    zatem nie chodzi o rodzine. o to, kto, kogo, z kim i kiedy splodzil. zatem
                                                    najwazniejsza jest, moze powiem: wspolnota. jakas liczba osob mieszkajaca ze
                                                    soba, wspierajaca sie, obdarzajaca sie uczuciem, ze wspolnymi finansami,
                                                    wspolnym obiadem etc. dajaca milosc, bezpieczenstwo, tozsamosc.

                                                    jesli tak, zwiazek partnerski, zalegalizowany, ustanowiony prawnie, ze sprawami
                                                    dziedziczenia i odpowiedzialnosci, na przyklad zwiazek dwoch kobiet badz dwoch
                                                    mezczyzn bylby taka wspolnota.

                                                    a to, ze wspolnoty, (czyt: rodziny)jak swiat swiatem postawaly na gruncie
                                                    prokreacji wynika z tego, ze taka jest natura organizmow zywych. one sie
                                                    zazwyczaj rozmnazaja.

                                                    co do uczuc macierzynskich, to obydwoje zdajemy sobie sprawe, ze to zwykle
                                                    lapanie za slowa. Blinski mial na mysli uczucia, ktore czlowiek zywi do swojego
                                                    dziecka. potocznie nazywa sie je "macierzynskimi". jest to pierwotne uczucie,
                                                    pierwotna potrzeba, taka sama jak potrzeba jedzenia i budowania gniazda.
                                                    potrzeba posiadania potomka. bycia z dzieckiem, opiekowania sie nim, patrzenia,
                                                    jak rosnie i staje sie dorosle. potrzeba przekazania mu po naszej smierci
                                                    wszystkiego, co posiadamy, do czego doszlismy. to jest kontynuacja zycia.

                                                    co do wzorcow osobowych. nie istnieja one wylacznie w domu, i doskonale o tym
                                                    wiesz. zreszta dziecko swoj rozum ma i nie posadzam cie o naiwnosc sadzenia, ze
                                                    dziecko dwoch gejow nie wpadnie na to, ze nie zawsze pan sypia z panem.

                                                    >Gej przedkłada swoją potrzebę związku z mężczyzną nad potrzebę dziecka bycia
                                                    wychowywanym przez rodzinę. Takie są fakty <

                                                    a teraz to mowisz w tonie wielkiej pisarki i poetki konopnickiej: "czy to
                                                    bajki, czy nie bajki, myslcie sobie jak tam chcecie. a ja przecie wam powiadam,
                                                    krasnoludki sa na swiecie".

                                                    jestes dorosly facet, a dalej w krasnoludki wierzysz.

                                                    pozdrawiam.
                                                  • Gość: Ortodoks Re: sialalalala, zabawa trwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 14:46
                                                    Witam,piszesz
                                                    > a co z rodzina adopcyjna? gdzie tu sa wiezy krwi?...
                                                    > nie ma ich, a watpie, zebys taka rodzine skreslal.
                                                    > zatem nie chodzi o rodzine. o to, kto, kogo, z kim i kiedy splodzil. zatem
                                                    > najwazniejsza jest, moze powiem: wspolnota. jakas liczba osob mieszkajaca ze
                                                    > soba, wspierajaca sie, obdarzajaca sie uczuciem, ze wspolnymi finansami,
                                                    > wspolnym obiadem etc. dajaca milosc, bezpieczenstwo, tozsamosc.
                                                    >
                                                    > jesli tak, zwiazek partnerski, zalegalizowany, ustanowiony prawnie, ze
                                                    sprawami
                                                    >
                                                    > dziedziczenia i odpowiedzialnosci, na przyklad zwiazek dwoch kobiet badz
                                                    dwoch
                                                    > mezczyzn bylby taka wspolnota.
                                                    >
                                                    > a to, ze wspolnoty, (czyt: rodziny)jak swiat swiatem postawaly na gruncie
                                                    > prokreacji wynika z tego, ze taka jest natura organizmow zywych. one sie
                                                    > zazwyczaj rozmnazaja.
                                                    >
                                                    Rodzina adopcyjna jest dla dziecka rzeczywiście obca pod względem więzów krwi.
                                                    Ale jest ona czasami rodziną z dziećmi. Poza tym kobieta i mężczyzna jako para
                                                    stanowią model rodziny. Wspólnota gejów nie może tego osiągnąć.
                                                    > co do uczuc macierzynskich, to obydwoje zdajemy sobie sprawe, ze to zwykle
                                                    > lapanie za slowa. Blinski mial na mysli uczucia, ktore czlowiek zywi do
                                                    swojego
                                                    > dziecka. potocznie nazywa sie je "macierzynskimi". jest to pierwotne uczucie,
                                                    > pierwotna potrzeba, taka sama jak potrzeba jedzenia i budowania gniazda.
                                                    > potrzeba posiadania potomka. bycia z dzieckiem, opiekowania sie nim,
                                                    patrzenia,
                                                    >
                                                    > jak rosnie i staje sie dorosle. potrzeba przekazania mu po naszej smierci
                                                    > wszystkiego, co posiadamy, do czego doszlismy. to jest kontynuacja zycia.
                                                    >
                                                    > co do wzorcow osobowych. nie istnieja one wylacznie w domu, i doskonale o tym
                                                    > wiesz. zreszta dziecko swoj rozum ma i nie posadzam cie o naiwnosc sadzenia,
                                                    ze
                                                    >
                                                    > dziecko dwoch gejow nie wpadnie na to, ze nie zawsze pan sypia z panem.
                                                    >
                                                    Gej jak każdy mężczyzna może to pragnienie zrealizować z własnym dzieckiem ale
                                                    nie chce. Jest to wyjątkowa sytuacja, że człowiek wybiera do realizacji
                                                    pierwotnych uczuć to co jest mu dalsze.
                                                    > >Gej przedkłada swoją potrzebę związku z mężczyzną nad potrzebę dziecka byc
                                                    > ia
                                                    > wychowywanym przez rodzinę. Takie są fakty <
                                                    >
                                                    > a teraz to mowisz w tonie wielkiej pisarki i poetki konopnickiej: "czy to
                                                    > bajki, czy nie bajki, myslcie sobie jak tam chcecie. a ja przecie wam
                                                    powiadam,
                                                    >
                                                    > krasnoludki sa na swiecie".
                                                    >
                                                    > jestes dorosly facet, a dalej w krasnoludki wierzysz.
                                                    A co w mojej wypowiedzi nie jest faktem? Jej ton jest tu naprawdę drugorzędny.
                                                    Ważne są dzieci i naprawdę warto dla nich poświęcić jakieś swoje przekonania
                                                    oraz czasami narazić się na śmieszność.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: Ortodoks Re: sialalalala, zabawa trwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.04, 14:43
                                                    Podaję przykładowe lektury:

                                                    Hurlock E. B. (1985) Rozwój dziecka. Warszawa. PWN.
                                                    Mądrzycki T. (1970). Psychologiczne prawidłowości kształtowania się postaw.
                                                    Warszawa. PZWS.
                                                    Przetacznikowa M. Włodarski Z. (1983). Psychologia wychowawcza. Warszawa. PWN.
                                                    Ziemska M. (1977). Rodzina a osobowość. Warszawa. WP.
                                                    J. Rembowski ,, Więzi uczuciowe w rodzinie” Warszawa 1998
                                                    Z. Pikat ,,Rodzina ważnym środowiskiem wychowawczym”
                                                    ,,Problemy Opiekuńczo – Wychowawcze” 1994 nr 1.
                                                    B. Huras ,,Wychowanie przez przeżywanie wartości i aktywność
                                                    emocjonalną” Warszawa 2001.

                                                    Jeżeli potrzebujesz więcej postaram się uzupelnić listę.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • ptakolub Re: sialalalala, zabawa trwa 22.10.04, 15:33
                                                    ehhh...
                                                    znow zaczynaja sie jalowe dyskusje z cyklu: "kto lepszy".
                                                    pewnie, ze lepsza rodzona matka i rodzony ojciec.
                                                    szkoda tylko, ze czasem rzeczona matka z ojcem wyrzucaja dziecko z domu.
                                                    na zdrowie emocjonalne nie sklada sie wylacznie zycie pod jednym dachem z ojcem
                                                    i matka. istnieje tysiac innych czynnikow, i doskonale o tym wiesz.
                                                    swiadczy o tym twoja znajomosc lektur.

                                                    odsylam do poprzedniego watku pt: "I CO Z TEGO". tam ptakolub przedstawia z
                                                    grubsza swoj punkt widzenia.

                                                    pozdrawiam.


                                                  • Gość: Ortodoks Re: sialalalala, zabawa trwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 14:29
                                                    Witam ponownie
                                                    Piszesz
                                                    > ehhh...
                                                    > znow zaczynaja sie jalowe dyskusje z cyklu: "kto lepszy".

                                                    > pewnie, ze lepsza rodzona matka i rodzony ojciec.
                                                    > szkoda tylko, ze czasem rzeczona matka z ojcem wyrzucaja dziecko z domu.
                                                    > na zdrowie emocjonalne nie sklada sie wylacznie zycie pod jednym dachem z
                                                    ojcem
                                                    >
                                                    > i matka. istnieje tysiac innych czynnikow, i doskonale o tym wiesz.
                                                    > swiadczy o tym twoja znajomosc lektur.
                                                    Tak jest oczywiście. Jednak jak dobrze wiesz rodziny adopcyjne , o których
                                                    rozmawiamy są bardzo skrupulatnie sprawdzane i jest bardzo mało prawdopodobne,
                                                    że będą krzywdzić dziecko.
                                                    Dziękuję za zaproszenie do Twojego wątku. Pozdrawiam.
                  • Gość: nawrocony Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) IP: 195.244.141.* 15.10.04, 14:18
                    > Moja wypowiedź dotyczy praktyk homoseksualnych, czyli stosunków doodbytniczych
                    > i innych form aktywności seksualnej między homoseksualistami.

                    czesc
                    yhm stosunki analne, zdarzaja sie u osob 'normalnych' rowniez, chyba, ze to
                    kwalifikuje je od razu do szerego ludzi 'nie normalnych'

                    > Nie mówię o emocjach. Nie ulega wątpliwości, że są osobami a nie zwierzętami i
                    > ich człowieczeństwo zasługuje na szacunek.

                    tylko widzisz, wydaje mi sie ze w ich praktykach jak je zwal tak zwal, - emocje
                    biora tez w nich udzial,
                    jest tez jakies wypelnienie sie i przyjemnosc dla obu stron, pewnie, czasami
                    ciezko to zrozumiec jak to mozliwe.. yhmmmmm

                    Tylko zaznaczam ze nie mowie o osobach ktore maja seks z innym partnerem kazdego
                    dnia, bo wtedy to jest dosc 'mechaniczne' ale nawet i takie zachowanie
                    wystepuje u homo lub hetero.


              • snajper55 Re: PYTANIE ZA 100pkt. :-)))) 15.10.04, 14:05
                Gość portalu: Ortodoks napisał(a):

                > Z naturą człowieka jako osoby biologicznej i jednocześnie duchowej
                > homoseksualistyczne praktyki stoją w sprzeczności.

                Czy mógłbyś spróbować tę sprzeczność wykazać, bo ja jej nie widzę. Związek
                homoseksualny jest związkiem (identycznie jak heteroseksualny) realizowanym na
                dwóch płaszczyznach - fizycznej (biologicznej) i duchowej. Gdzie zatem ta
                sprzeczność ?

                S.
    • Gość: agash Kolejny post - czy ktos to przeczyta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 16:07
      Przeczytalam tu tylko kilka postow, na wszystkie zwyczajnie nie mam czasu... Dlatego napisze tylko, co mysle, choc nie wiem nawet, czy ktokolwiek to przeczyta...
      Wg mnie kazdy, niezalenie od orientacji seksualnej, powinien miec prawo do adopcji. Kazdy chce miec rodzine i tylko ona jest w stanie zaspokoic pewne potrzeby czlowieka. To, ze ktos jest homoseksualista nie czyni go jakims wybitnie innym czlowiekiem - inna jest tylko jego orientacja seksualna, natomiast potrzeby taki czlowiek ma przeciez te same... Dziwne i smieszne zachowania homo sa tylko chorymi stereotypami dalekimi od prawdy... A przeciez dziecko mogloby zaznac w takich parach tyle samo milosci - albo jej braku, co w normalnej rodzinie i jesli moze zaznac milosci, to powinno dostac taka szanse. Jedyny problem, ze wiecej jest par, ktore chca adoptowac, niz dzieci, ktore adoptowac sie da...
      • Gość: Krzysiek Re: Kolejny post - czy ktos to przeczyta? IP: *.comp.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 18:55
        Jeżeli chodzi o adopcję to potrzeby psychiczne jakieś pary osobników tej samej
        płci nie powinny mieć znaczenia decydującego. Dziecko potrzebuje i ojca i
        matki. We wcześniejszych postach jakoś zaciera się granica między mężczyzną a
        kobietą. Przedstawiciele obu płci mają chyba zróżnicowane cechy psychiczne.
        Chyba Ameryki nie odkrywam? Dlatego aby była normalna rodzina to nie tylko musi
        się zgadzać ilość - dwie osoby, ale musi być to kobieta i mężczyzna. I to jest
        normalność. Normalność, która istnieje od początku cywilizacji. Trochę mnie
        dziwi arogancja pewnych osób, które myślą, że ludzie przez tysiąclecia błądzili
        (byli homofobami) a oni dopiero wymślili coś co da szczęście ludzkości.
        Rewolucja? Oj chłopcy brzydko się bawicie. Rodzina to rzecz święta i nie
        eksperymentujcie na żywym ciele. A pomysły, że nie ma doświadczeń z istnienia
        takich rodzin z dwoma ojcami lub dwoma matkami. To może poeksperymentujemy a za
        dwadzieścia lat będą wyniki podobne do tych co mozna zrobić z środowiskiem
        naturalnym np. na śląsku czy w Czernobylu. A co powiemy takim dzieciom? Na
        koniec postulat. Homoseksualiści chcieli tolerancji i godności, równych szans w
        pracy itp. popieram ale od podszywania się pod prawdziwą rodzinę to już za
        wiele. Bezdzietnych rodzin (prawdziwych) czekających na dzieci jest dosyć.
        • Gość: Cham ze wsi GŁOS CIEMNOGRODU :-)))) IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 19:22
          Krzysiek - masz w pełni moje poparcie. Ja naprawde nie mogę zrozumieć tej ignoracji, która jest prezentowana przez tak wielu... Jestem praktykującym katolikiem i napewno wiara ma wpływ na moje przemyślenia. Niemniej jednak, tu nawet nie trzeba używać wiary jako argumentu, żeby unaocznić, iż homoseksualizm i adopcja nie mogą iść w parze. Wydaje mi się, że moje argumenty w powyższych postach były dość oczywiste - może dlatego nie widzę na nie odpowiedzi...

          Zastanawia mnie z czego ta ludzka ignorancja wynika....

          P.S. Nie muszę chyba mówić, że temat był dla żartu... ;-)))

          • blinski Re: GŁOS CIEMNOGRODU :-)))) 14.10.04, 20:06
            ależ rodzina wcale nie istnieje od tysiącleci! rodzina w jej obecnym kształcie
            istnieje dopiero od ok. 100 lat. a ile rewolucji przeszła, nikt nie zliczy!
            tylko oczywiście to wszystko wam umknęło - że kiedyś nie brało się ślubów z
            miłości, że dziećmi na ogół zajmowała się tylko matka (a nie obydwoje rodziców,
            co uważacie za normalne), bo ojciec pracował cały dzień bądź gdzieś wybywał.
            zapominacie też, że np. w antycznym rzymie homoseksualizm nie był niczym
            nienormalnym i nawet akty homoseksualne wśród hetero nikogo nie dziwiły.. a
            dopiero potem przyszło średniowiecze. dopiero teraz takie rzeczy spod tego
            ponadtysiącletniego bagna trzeba odkopywać:)
            • Gość: Cham ze wsi DLACZEGO MA BYĆ GORZEJ, skoro moze być lepiej? IP: *.1.Core.net.pl 14.10.04, 20:42
              > ależ rodzina wcale nie istnieje od tysiącleci! rodzina w jej obecnym kształcie
              > istnieje dopiero od ok. 100 lat. a ile rewolucji przeszła, nikt nie zliczy!
              > tylko oczywiście to wszystko wam umknęło - że kiedyś nie brało się ślubów z
              > miłości, że dziećmi na ogół zajmowała się tylko matka (a nie obydwoje rodziców,
              >
              > co uważacie za normalne), bo ojciec pracował cały dzień bądź gdzieś wybywał.

              Dlaczego ma być gorzej, skoro może być lepiej??? Czy nie uważasz, że obecny model rodziny mimo wszystko jest lepszy od tego, który przedstawileś?

              > zapominacie też, że np. w antycznym rzymie homoseksualizm nie był niczym
              > nienormalnym i nawet akty homoseksualne wśród hetero nikogo nie dziwiły.. a

              No i co to niby za argument??? :-))))))
              "Zapominacie też, że np. w antycznym Rzymie grypa nie była niczym nienormalnym i nawet zachorowania na grypę wśród zdrowych nikogo nie dziwily"

              Równie dobrze móglbym powiedzieć - "a widzisz - Rzym upadł i pewnie nie mniej homoseksualna Grecja również" ....ale nie powiedziałem, bo to nie jest argument na poziomie - tak jak i Twój :-)

              >dopiero teraz takie rzeczy spod tego
              > ponadtysiącletniego bagna trzeba odkopywać:)
              wytłumacz mi z czym niby antyk byl lepszy niż czasy obecne (poza środowiskiem naturalnym :-) ) czy dlatego, że tolerował homoseksualizm (niestety nie mogę z tym polemizować, bo nie jestem historykiem... :-(
              • blinski Re: DLACZEGO MA BYĆ GORZEJ, skoro moze być lepiej 15.10.04, 00:37
                > Dlaczego ma być gorzej, skoro może być lepiej??? Czy nie uważasz, że obecny
                mod
                > el rodziny mimo wszystko jest lepszy od tego, który przedstawileś?


                nie, jest najlepszy:)
                ale następny etap przewiduje wpisanie w możliwe opcje rodziny homo; i to jest
                jeszcze lepsze.
                :)


                > No i co to niby za argument??? :-))))))
                > "Zapominacie też, że np. w antycznym Rzymie grypa nie była niczym
                nienormalnym
                > i nawet zachorowania na grypę wśród zdrowych nikogo nie dziwily"


                a to jest za argument, że były w historii okresy gdy homoseksualizm nie był
                niczym zdrożnym - więc tolerancja i akceptacja to nic nowego:).


                > >dopiero teraz takie rzeczy spod tego
                > > ponadtysiącletniego bagna trzeba odkopywać:)
                > wytłumacz mi z czym niby antyk byl lepszy niż czasy obecne (poza środowiskiem
                n
                > aturalnym :-) ) czy dlatego, że tolerował homoseksualizm (niestety nie mogę z
                t
                > ym polemizować, bo nie jestem historykiem... :-(



                nie był lepszy w niczym. to w ogóle nie o to chodziło:) a o co - napisałem
                trochę wyżej.
                • Gość: Cham ze wsi Re: DLACZEGO MA BYĆ GORZEJ, skoro moze być lepiej IP: *.1.Core.net.pl 15.10.04, 02:26
                  > nie, jest najlepszy:)
                  > ale następny etap przewiduje wpisanie w możliwe opcje rodziny homo; i to jest
                  > jeszcze lepsze.
                  > :)
                  Bardzo chętnie usłyszę jakieś argumenty, pod jakim względem model rodziny (co samo przez się jest bez sensu) jest lepszy od modelu obecnego?

                  > a to jest za argument, że były w historii okresy gdy homoseksualizm nie był
                  > niczym zdrożnym - więc tolerancja i akceptacja to nic nowego:).
                  No i co to niby za argument??? :-))))))
                  Przedrzeźniam:
                  "a to jest za argument, że były w historii okresy gdy nabijanie na pal (to nie jest aluzja do homoseksualizmu ale akurat taki barwny przykład przyszedł mi do głowy) nie było niczym zdrożnym - więc tolerancja i akceptacja to nic nowego:)."

                  ...rozumując odrobinę dalej, to afirmacja modelu homoseksualnego jest bez sensu, bo gdyby wszyscy go stosowali, to ludzkość by wymarła. - chyba się nie muszę tlumaczyć dlaczego. Tak więc idiotyzmem jest promowanie czegoś co teoretycznie prowadzi do zagłady cywilizacji ludzkiej.
                  • blinski Re: DLACZEGO MA BYĆ GORZEJ, skoro moze być lepiej 15.10.04, 08:49
                    > Bardzo chętnie usłyszę jakieś argumenty, pod jakim względem model rodziny (co
                    s
                    > amo przez się jest bez sensu) jest lepszy od modelu obecnego?


                    jest lepszy dlatego, że obejmuje w swe ramy więcej ludzi, którym zależy na
                    założeniu rodziny a ja nmie widzę powodu by mieli nie zakładać.
                    oczywiście zaraz przeczytam 'co to za argument?', czego już nie wytłumaczę bo
                    to co napisałem dla mnie rozumie się samo przez się (biorąc pod uwagę moje
                    poglądy oczywiście) i tłumaczenie tego dodatkowo byłoby tautologią:)


                    No i co to niby za argument??? :-))))))
                    > Przedrzeźniam:
                    > "a to jest za argument, że były w historii okresy gdy nabijanie na pal (to
                    nie
                    > jest aluzja do homoseksualizmu ale akurat taki barwny przykład przyszedł mi
                    do
                    > głowy) nie było niczym zdrożnym - więc tolerancja i akceptacja to nic
                    nowego:).


                    tak, ale wbijanie na pal czyni realną krzywdę, a homoseksualizm nie:))
                    chcesz sie bawić dalej;)?



                    ...rozumując odrobinę dalej, to afirmacja modelu homoseksualnego jest bez sensu
                    > , bo gdyby wszyscy go stosowali, to ludzkość by wymarła. - chyba się nie
                    muszę
                    > tlumaczyć dlaczego. Tak więc idiotyzmem jest promowanie czegoś co
                    teoretycznie
                    > prowadzi do zagłady cywilizacji ludzkiej.


                    'afirmacja - potwierdzenie, zgoda na coś, akceptacja'. afirmuję więc picie coku
                    jabłkowego, choć go nie lubię. czy moją postawą doprowadzę do całkowitego
                    opanowania rynku przez nielubiany sok jabłkowy:)?
                    • Gość: Cham ze wsi Re: DLACZEGO MA BYĆ GORZEJ, skoro moze być lepiej IP: *.1.Core.net.pl 15.10.04, 15:48
                      >'co to za argument?', czego już nie wytłumaczę bo
                      > to co napisałem dla mnie rozumie się samo przez się (biorąc pod uwagę moje
                      > poglądy oczywiście)
                      sądzę, że powołanie jako argumentu "swoich poglądów" jest bez sensu, bo to nie argument - nie możesz się nie zgodzić.

                      > (...)i tłumaczenie tego dodatkowo byłoby tautologią:)
                      Szczerze mówiąc nie zauważyłem wcześniej za bardzo (wybacz mi moje kolokwializmy ale wiesz jak to jest w Ciemnogrodzie... ;-)))) ) tych argumentów.
                      Jeżeli to jest dobro dziecka, to wytłumacz mi dlaczego homoseksualiści nie walczą najpierw o prawa wychowywania dziecka przez zwiazki heteroseksualnych kobiet np. matek z córkami (wiesz który wątek) lub nawet o adopcję przez singli (którzy też niewątpliwie mogli by im dać dużo dobra i miłości). Przecież przyznanie prawa do adopcji takim grupom ułatwiłoby logiczną drogę do adopcji przez homoseksualistów.... Czekam na SOLIDNY argument - bez powoływania się na "swoje poglądy". Aha - udzielam Ci "dyspensy" na wszelkie tautologie.... ;-)

                      odnośnie reszty...
                      faktycznie popelniłem parę błedów - na swoje usprawiedliwienie mam tylko bardzo późną porę (przynajmniej jak dla mnie), moją ciemnogrodzką zapiekłość, chwilę słabości i brak błyskotliwości.... :-)

                      niemniej jednak:
                      >(....)gdy nabijanie na pal (....)
                      Jest to troche niefortunny przykład ale nie zmienia to istoty rzeczy - Twój argument nie był dobry.
                      Oto kolejny przykład - gdzie co prawda występuje krzywda ALE JEDNOCZEŚNIE TOLERANCJA I AKCEPTACJA. BA! wręcz propagowanie i zachwalanie określonego zachowania. Oto on:
                      W pogańskiej Polsce bywało, że gdy umarł mąż, to kobieta spalała się podczas jego pogrzebu (czytałem w książce ale nie naukowej; para-historycznej - co nie wyklucza, że tak istotnie było)...a nawet jakbys to zakwestionował, to na 100% taki zwyczaj istnieje we współczesnych Indiach.

                      możesz powiedzieć, że dzieje się komuś krzywda. To nie jest jednak argument, bo:
                      1. Na początku podając przykład powołałeś się TYLKO na tolerancję i akceptacje.
                      2. Krzywda jest pojęciem względnym ze względu na kulturę - kobiety te (przynajmniej napewno część z nich)robiły to z własnego wyboru i przy AKCEPTACJI i ZGODZIE reszty społeczeństwa. Dla nich nie była to krzywda ale poczucie obowiązku (nie osądzam czy słuszne).
                      Inny przykład braku krzywdy dla innych (co najwyżej wrogów), a szacunku i akceptacji u innych (włącznie z członkami rodziny) byli kamikadze. Sami napewno też nie uważali, że dzieje im się krzywda.
                      Tak więc Twój argument był nietrafiony i trochę bez sensu...

                      > chcesz sie bawić dalej;)?
                      a Ty?? :-)

                      odnośnie afirmacji homoseksualizmu, to faktycznie popełnilem błąd logiczny, który po częci wynikał z nieodpowiedniego rozumienia słowa: "afirmacja"
                      • blinski Re: DLACZEGO MA BYĆ GORZEJ, skoro moze być lepiej 15.10.04, 16:23
                        Gość portalu: Cham ze wsi napisał(a):

                        > >'co to za argument?', czego już nie wytłumaczę bo
                        > > to co napisałem dla mnie rozumie się samo przez się (biorąc pod uwagę moj
                        > e
                        > > poglądy oczywiście)
                        > sądzę, że powołanie jako argumentu "swoich poglądów" jest bez sensu, bo to
                        nie
                        > argument - nie możesz się nie zgodzić.
                        >
                        > > (...)i tłumaczenie tego dodatkowo byłoby tautologią:)
                        > Szczerze mówiąc nie zauważyłem wcześniej za bardzo (wybacz mi moje
                        kolokwializm
                        > y ale wiesz jak to jest w Ciemnogrodzie... ;-)))) ) tych argumentów.


                        napisałem:

                        >ten model jest lepszy dlatego, że obejmuje w swe ramy więcej ludzi, którym
                        zależy na
                        >założeniu rodziny a ja nmie widzę powodu by mieli nie zakładać.


                        czyli, innymi słowy: nie mówiłem o zmianie modelu rodziny w taki sposób, że
                        zmieni się coś w każdej rodzinie z osobna i we wszystkich razem, bo nie - będą
                        sobie te rodziny żyć jak żyły dotąd. chodzi o to, że ogólnie sam model rodziny
                        będzie dopuszczał związki inne niż heteroseksualne - czyli też, jak to się już
                        obserwuje na zachodzie, rodziny niepełne, lub właśnie związki homoseksualne.
                        czyli, w skócie - prawo do założenia rodziny będą mieli nie tylko ci co
                        dotychczas, ale też pewna nowa grupa - której na razie nie udowodniono
                        skutecznie, by od tej tradycyjnie pojmowanej miała być w czymś gorsza.
                        w ten sposób model zostanie rozszerzony o tych którzy chcieli, lecz nie mogli.



                        > Jeżeli to jest dobro dziecka, to wytłumacz mi dlaczego homoseksualiści nie
                        walc
                        > zą najpierw o prawa wychowywania dziecka przez zwiazki heteroseksualnych
                        kobiet
                        > np. matek z córkami (wiesz który wątek) lub nawet o adopcję przez singli (któr
                        > zy też niewątpliwie mogli by im dać dużo dobra i miłości). Przecież
                        przyznanie
                        > prawa do adopcji takim grupom ułatwiłoby logiczną drogę do adopcji przez
                        homose
                        > ksualistów....


                        zapewne dlatego, że homo mają wystarczające problemy z samymi sobą, by się do
                        tego zajmować czymś czy kimś innym. to chyba jasne, bo w końcu musieli by się
                        też zajmować niepełnosprawnymi, chorymi na aids..
                        oczywiście, mogli by ich wspierać w walce o godność, i czasem to robią;
                        najczęściej jednak wspierają się nawzajem z feministkami.
                        a czy miałaby to być logiczna droga do przyznania im w rezultacie praw? hm..
                        pewnie tak. ale myślę, że się tym nie zajmują bo nie chcą wypowiadać się w
                        kwestiach o których mają małe pojęcie.


                        > odnośnie reszty...
                        > faktycznie popelniłem parę błedów - na swoje usprawiedliwienie mam tylko
                        bardzo
                        > późną porę (przynajmniej jak dla mnie), moją ciemnogrodzką zapiekłość, chwilę
                        > słabości i brak błyskotliwości.... :-)

                        spoko.
                        :)



                        > niemniej jednak:
                        > >(....)gdy nabijanie na pal (....)
                        > Jest to troche niefortunny przykład ale nie zmienia to istoty rzeczy - Twój
                        arg
                        > ument nie był dobry.
                        > Oto kolejny przykład - gdzie co prawda występuje krzywda ALE JEDNOCZEŚNIE
                        TOLER
                        > ANCJA I AKCEPTACJA. BA! wręcz propagowanie i zachwalanie określonego
                        zachowania
                        > . Oto on:
                        > W pogańskiej Polsce bywało, że gdy umarł mąż, to kobieta spalała się podczas
                        je
                        > go pogrzebu (czytałem w książce ale nie naukowej; para-historycznej - co nie
                        wy
                        > klucza, że tak istotnie było)...a nawet jakbys to zakwestionował, to na 100%
                        ta
                        > ki zwyczaj istnieje we współczesnych Indiach.


                        no cóż, napisałem wcześniej że homoseksualizm powinien być akceptowalny dlatego
                        m.in. że nie wyrządza nikomu krzywdy. a jednak samospalenie to jest wyrządzenie
                        sobie krzywdy:)


                        > możesz powiedzieć, że dzieje się komuś krzywda. To nie jest jednak argument,
                        bo
                        > :
                        > 1. Na początku podając przykład powołałeś się TYLKO na tolerancję i
                        akceptacje.


                        nie wiem czy do końca zrozumiałem..
                        napisałem gdzies, że moje argumenty nie mogą istnieć jeden bez drugiego, bo
                        inaczej rzezywiście pojedynczo można je łatwo obalić.


                        2. Krzywda jest pojęciem względnym ze względu na kulturę - kobiety te (przynajm
                        > niej napewno część z nich)robiły to z własnego wyboru i przy AKCEPTACJI i
                        ZGODZ
                        > IE reszty społeczeństwa. Dla nich nie była to krzywda ale poczucie obowiązku
                        (n
                        > ie osądzam czy słuszne).
                        > Inny przykład braku krzywdy dla innych (co najwyżej wrogów), a szacunku i
                        akcep
                        > tacji u innych (włącznie z członkami rodziny) byli kamikadze. Sami napewno
                        też
                        > nie uważali, że dzieje im się krzywda.
                        > Tak więc Twój argument był nietrafiony i trochę bez sensu...


                        to są zupełnie inne kultury. te akty które wymieniłeś uwarzam za barbarzyństwo,
                        i dobrze sie dzieje że z biegiem czasu to wszystko zanika.
                        wiadomo np, że o homoseksualiźmie w ramach kultury islamu w ogóle byśmy sobie
                        nie porozmawiali.
                        ale ja mówię o ideale - o tym jak powinno wg. mnie być, o jakby 'wersji
                        ostatecznej':) oczywiście, że gdy bierzemy pod uwagę dzisiejsze państwa i ich
                        kultury, to nie w każdej to samo rozwiązanie wypali. dlatego np. w polsce wg.
                        mnie, tak jak już napisałem, wprowadzanie możliwości adopcji dzieci przez homo
                        byłoby bez sensu.
                        • Gość: Cham ze wsi Re: DLACZEGO MA BYĆ GORZEJ, skoro moze być lepiej IP: *.1.Core.net.pl 15.10.04, 19:02
                          > >ten model jest lepszy dlatego, że obejmuje w swe ramy więcej ludzi, którym
                          >
                          > zależy na
                          > >założeniu rodziny
                          wybacz ale to dość denny argument...
                          ...bo równie dobrze następnym modelem - lepszym, bo obejmuje więcej ludzi - byłby model gdzie, para 70-letnich staruszków adoptuje dziecko...
                          byloby "wiecej ludzi w ramach tego modelu"?? - byloby - a jakże by inaczej :-)

                          ....no i następnym modelem bylby model, gdzie single by zapragneli dziecka i taki samotny męzczyzna lub samotna kobieta adoptowali by dzieci. Przecież potencjalnie więcej dzieci byloby wyrwanych z domu dziecka...
                          byloby "wiecej ludzi w ramach tego modelu"?? - byloby - a jakże by inaczej :-)

                          a propos singli, to czy uważasz, że powinno być im dane prawo do adopcji? jeśli nie to dlaczego?


                          >a ja nmie widzę powodu by mieli nie zakładać.
                          to tu tkwi sedno sprawy (adopcji dzieci przez homoseksualistów)


                          > ale też pewna nowa grupa - której na razie nie udowodniono
                          > skutecznie, by od tej tradycyjnie pojmowanej miała być w czymś gorsza.
                          > w ten sposób model zostanie rozszerzony o tych którzy chcieli, lecz nie mogli.

                          Jakoś nie sądzę, by psycholodzy czy inni specjaliści udowodnili, że 70-letni staruszkowie, zoofile (to nie jest atak na homo), czy single (sic!) byliby gorszymi rodzicami... Czy w takim razie powinni mieć prawo do adopcji?
                          (to nie jest pytanie retoryczne)

                          > nie wiem czy do końca zrozumiałem..
                          > napisałem gdzies, że moje argumenty nie mogą istnieć jeden bez drugiego, bo
                          > inaczej rzezywiście pojedynczo można je łatwo obalić.
                          w swoim przykładzie o Rzymie mówiłeś tylko o tolerancji i akceptacji (nie mówiłeś o krzywdzie). Inna sprawa, że ta krzywda jest dyskusyjna, bo mogę np. powiedzieć, że w moim przykładzie była krzywda fizyczna ALE w Twoim np. krzywda emocjonalna, bo dany homo mógł mieć żonę i żona cierpiała (odczuwała krzywdę), bo ją zdradzał z facetami... nie zaprzeczysz chyba, że to ma sens...
                          To jest pierwszy argument, że Twój przykład był zły.
                          Drugi najważniejszy, to taki: skoro uzurpujesz sobie prawo do twierdzenia, że homoseksualizm trzeba "tolerować i akceptować" bo istnieje od dawna w kulturze powiedzmy europejskiej, to ja się zgodzę.... :) Akceptujmy!!!
                          mam jednak argument co do adopcji dzieci przez homoseksualistów (bez porównania silniejszy od Twojego dotyczącego akceptacji homo)
                          Skoro tak, to powiem, że w przeszłości w jakiejklowiek kulturze (pisze jakiejkolwiek, bo o wyjątkach nie slyszalem) adopcja dzieci przez parę homoseksualistów była niedopuszczalna. Dlatego teraz tez nie powinna być dopuszczalna...
                          Rozumiesz o co mi chodzi....????? Jak możesz się powoływac na akceptację poprzez tradycję, skoro używając takiego samego warunku można by totalnie zabronić adopcji przez homo???
                          • blinski Re: DLACZEGO MA BYĆ GORZEJ, skoro moze być lepiej 15.10.04, 19:30
                            wybacz ale to dość denny argument...
                            > ...bo równie dobrze następnym modelem - lepszym, bo obejmuje więcej ludzi -
                            był
                            > by model gdzie, para 70-letnich staruszków adoptuje dziecko...
                            > byloby "wiecej ludzi w ramach tego modelu"?? - byloby - a jakże by inaczej :-)


                            tu, w przeciwieństwie do homo, można już użyć logiki. wiadomo, że 70-latkowie
                            mają ograniczoną percepcję, są często chorzy, niedołężni i atpliwe by mieli w
                            ogóle siłę zaopiekować się dzieckiem; no a poza tym, mało to delikatne - ale
                            niedługo kopyrtną:) i kto się wtedy zaopiekuje dzieckiem, jeśli to się stanie?
                            do tego by to wiedzieć nie potrzeba byc specjalistą, natomiast do tego by
                            stwierdzić że homo mogą wywierać negatywny wpływ na dziecko - trzeba.



                            > ....no i następnym modelem bylby model, gdzie single by zapragneli dziecka i
                            ta
                            > ki samotny męzczyzna lub samotna kobieta adoptowali by dzieci. Przecież
                            potencj
                            > alnie więcej dzieci byloby wyrwanych z domu dziecka...
                            > byloby "wiecej ludzi w ramach tego modelu"?? - byloby - a jakże by inaczej :-)
                            >
                            > a propos singli, to czy uważasz, że powinno być im dane prawo do adopcji?
                            jeśli
                            > nie to dlaczego?


                            ciężko mi powiedzieć. myślę, że to sprawa indywidualna - ktoś moze być np. tak
                            bogaty, że nie musi się poświęcać już pracy i może mieć dla dziecka dużo więcej
                            czasu niż jacyś bardzo zapracowani rodzice (oboje).
                            choć zdaję sobie sprawę, że to nie tylko o czas chodzi. nie będę ściemniał -
                            nie znam żadnych badań na ten temat w sposób dobitny uzasadniających - tak czy
                            nie. np. dzieci po z małżeństw po rozwodach mieszkające z jednym rodzicem to
                            też co innego, bo często przez pewien czas miały dwóch rodziców, no i dochodzi
                            jeszcze czasami spora trauma gdy rodzice się rozstają..
                            nie wiem, nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć.



                            > Jakoś nie sądzę, by psycholodzy czy inni specjaliści udowodnili, że 70-letni
                            st
                            > aruszkowie, zoofile (to nie jest atak na homo), czy single (sic!) byliby
                            gorszy
                            > mi rodzicami... Czy w takim razie powinni mieć prawo do adopcji?
                            > (to nie jest pytanie retoryczne)


                            eee.. jak to 'nie sądzisz by psychologowie czy inni specjaliści udowodnili..
                            (etc)'? masz ich za kompletnych debili?



                            > w swoim przykładzie o Rzymie mówiłeś tylko o tolerancji i akceptacji (nie
                            mówił
                            > eś o krzywdzie). Inna sprawa, że ta krzywda jest dyskusyjna, bo mogę np.
                            powied
                            > zieć, że w moim przykładzie była krzywda fizyczna ALE w Twoim np. krzywda
                            emocj
                            > onalna, bo dany homo mógł mieć żonę i żona cierpiała (odczuwała krzywdę), bo

                            > zdradzał z facetami... nie zaprzeczysz chyba, że to ma sens...



                            ma sens, ale nie wiem na co to miał być argument..:)


                            > Drugi najważniejszy, to taki: skoro uzurpujesz sobie prawo do twierdzenia, że
                            h
                            > omoseksualizm trzeba "tolerować i akceptować" bo istnieje od dawna w kulturze
                            p
                            > owiedzmy europejskiej, to ja się zgodzę.... :) Akceptujmy!!!
                            > mam jednak argument co do adopcji dzieci przez homoseksualistów (bez
                            porównania
                            > silniejszy od Twojego dotyczącego akceptacji homo)
                            > Skoro tak, to powiem, że w przeszłości w jakiejklowiek kulturze (pisze
                            jakiejko
                            > lwiek, bo o wyjątkach nie slyszalem) adopcja dzieci przez parę
                            homoseksualistów
                            > była niedopuszczalna. Dlatego teraz tez nie powinna być dopuszczalna...
                            > Rozumiesz o co mi chodzi....????? Jak możesz się powoływac na akceptację
                            poprze
                            > z tradycję, skoro używając takiego samego warunku można by totalnie zabronić
                            ad
                            > opcji przez homo???



                            ehhh... to chyba nie działa w dwie strony - 'jak coś kiedyś istniało to
                            akceptować, no to skoro nie istniało to nie aceptować'? sory, ale rozumowanie
                            trochę pokrętne.. bo np. kiedyś nie istniały prawa wyborcze dla kobiet.
                            co innego powrót do jakiejś tam tradycji (choć tak naprawdę akurat ten rzym to
                            nie był argument za bardzo na poważnie, w końcu to czasy tak odległe i różne od
                            naszych że porównania nie mają sensu - chodziło mi tylko o przypomnienie, że
                            akceptacja dla homo nie jest pionierskim wynalazkiem, tylko tyle), a co innego
                            wynalazki nowoczesności.

                            kurczę, trochę mnie to już męczy:) żebyś nie odpisywał tak szybko..:)


        • snajper55 Re: Kolejny post - czy ktos to przeczyta? 14.10.04, 19:56
          Gość portalu: Krzysiek napisał(a):

          > Jeżeli chodzi o adopcję to potrzeby psychiczne jakieś pary osobników tej samej
          > płci nie powinny mieć znaczenia decydującego. Dziecko potrzebuje i ojca i
          > matki (...) Bezdzietnych rodzin (prawdziwych) czekających na dzieci jest dosyć

          Dziecko potrzebuje kochających go ludzi. Para homo jest lepsza od sierocińca,
          choć para hetero jest lepsza od pary homo.

          Par chcących adoptować dzieci nie ma zbyt dużo. Ilość sierot >wychowujących<
          się w sierocińcach rośnie z roku a rok.

          S.
      • Gość: Marcin Re: Kolejny post - czy ktos to przeczyta? IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.04, 08:50
        Nic dodać, nic ująć. To pocieszające, że pośród zalewu homofobii i zwykłego
        chamstwa na tym forum zdarzają się posty takie jak Twój. Masz 100-procentową
        rację. Choć na Twoim miejscu zaakcentowałbym co innego - nie potrzeby
        potencjalnego rodzica (bo przecież nie one są najważniejsze), tylko zdolność
        homoseksualistów do zaspokojenia potrzeb dziecka, zwłaszcza potrzeby miłości,
        na równi z heteroseksualistami. Nie zgodzę się z Tobą jeszcze w jednej kwestii:
        ze wiecej jest par, ktore chca adoptowac, niz dzieci, ktore adoptowac sie da...
        Tych par jest za mało - świadczą o tym pękające w szwach domy dziecka.
        Większość osób sprzeciwiających się ostro prawu homoseksualistów do adopcji nie
        ma zamiaru adoptować żadnego dziecka. I to jest właśnie największa tragedia -
        sami nie adoptują i innym nie pozwolą. Jak przysłowiowy pies ogrodnika.
    • Gość: abhaod Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.a.pppool.de 14.10.04, 17:37
      Szkoda, ze nie ma linka, do tekstu zrodlowego.
      • Gość: m.k. TERAPIA HOMOSEKSUALIZMU www.peoplecanchange.com IP: *.strong / *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 18:15
        Homoseksualizm jest zaburzeniem, które można leczyć. Strona, którą podałem
        www.peoplecanchange.com jest prowadzona przez byłych homoseksualistów i opisuje
        sposób terapii, przedstawia badania naukowe. Na całym świecie jest coraz więcej
        organizacji pomagających ludziom wyjść z homoseksualizmu. W Polsce prężnie
        działa POMOC2002 www.pomoc2002.org Więcej linków można znależć na
        www.homoseksualizm.abc.pl SAM ZNAM LUDZI, KTÓRZY WYSZLI Z HOMOSEKSUALIZMU I SĄ
        W PEŁNI HETEROSEKSUALNI. Pozdrawiam!
        • snajper55 Re: TERAPIA HOMOSEKSUALIZMU www.peoplecanchange.c 14.10.04, 20:00
          Wszystkie próby >leczenia< homoseksualizmu kończyły się niepowodzeniem.
          Oczywiście mozna usiłować zmienić naturę homoseksualisty, podobnie jak moża
          próbować zmienić heteroseksualistę w homoseksualistę. Podobie kiedyś >leczono<
          leworęczność.

          S.
          • Gość: Halina Re: TERAPIA HOMOSEKSUALIZMU www.peoplecanchange.c IP: *.ip-pluggen.com 14.10.04, 20:12
            Dwa lata temu w USA w jakims kosciele (nie katolickim!) biskupem zostal wybrany
            czynny homoseksualista po 50-ce, mieszkajacy oficjalnie od 20 lat ze swoim
            przyjacielem.

            Czlowieka tego "leczono" kilka lat; kiedy byl "wyleczony" ozenil sie i zostal
            ojcem trojga dzieci. Jego zona wiedziala ze jest bylym homo.
            Po 12 latach okazalo sie ze malzenstwo przestalo funkcjonowac, ze nie zostal
            wyleczony. Za obopolna zgoda rozstal sie z zona.
            • snajper55 Re: TERAPIA HOMOSEKSUALIZMU www.peoplecanchange.c 14.10.04, 21:33
              Gość portalu: Halina napisał(a):

              > Dwa lata temu w USA w jakims kosciele (nie katolickim!) biskupem zostal wybra
              > ny czynny homoseksualista po 50-ce, mieszkajacy oficjalnie od 20 lat ze swo
              > im przyjacielem.
              >
              > Czlowieka tego "leczono" kilka lat; kiedy byl "wyleczony" ozenil sie i zostal
              > ojcem trojga dzieci. Jego zona wiedziala ze jest bylym homo.
              > Po 12 latach okazalo sie ze malzenstwo przestalo funkcjonowac, ze nie zostal
              > wyleczony. Za obopolna zgoda rozstal sie z zona.

              Takich przypadków było więcej. Najczęściej byli to ludzie, którzy bardzo
              chcieli się >wyleczyć<. Byli to na wierzący katolicy, którzy nie chcieli żyć w
              grzechu. Jednak mimo tej ich na pewno szczerej determinacji próby >leczenia<
              kończyły się porażką.

              S.
          • blinski Re: TERAPIA HOMOSEKSUALIZMU www.peoplecanchange.c 14.10.04, 20:14
            nie snajper, tu się nie zgodzę. tak jak napisałem pewien procent
            homoseksualistów swoją orientację nabyło - np. często nabyty homoseksualizm
            notuje się u dzieci gwałconych w dzieciństwie przez homoseksualnego pedofila.
            (takie opisy, że np. chłopcy z chóru polskie słowiki kopulowali ze sobą w
            pokojach po wykorzystywaniu ich przez dyrektora można przeczytać było w gazecie
            w relacjach innych chłopców). często jest to odreagowanie.
            i takie przypadki jak najbardziej trzeba leczyć, bo naturalną - czyli wrodzoną -
            orientacją u takich ludzi jest heteroseksualizm; często sami zgłaszają się do
            takich gabinetów, bo czują że im z tym źle.
            niestety, niektórzy są na tyle nierozumni że przenoszą to na wszystkich homo, a
            jest ich wśród homo ok. 10 - 20 procent (suma zgwałconych przez homopedofili
            dzieci dodana do naturalnego, stałego procenta homoseksualistów z urodzenia
            wynosząca od zawsze ok 4-5% w każdym społeczeństwie).
        • Gość: :) TERAPIA HOMOSEKSUALIZMU-a to ciekawe IP: *.dip.t-dialin.net 14.10.04, 20:46
          przejzalem sobie te strone.. coz. Pomocy psychologicznej tam nie ma. To raczej
          poradnik dla katolikow.. a co maja zrobic nie wierzacy lub homo innej wiary:))??
          • Gość: hugo Re: TERAPIA HOMOSEKSUALIZMU-a to ciekawe IP: *.strong / *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 21:11
            Jest na rynku książka opisująca sposób terapii "Wyjść na prostą" Richarda
            Cohena, nie tylko dla katolików. Jest on psychologiem, który sam wyszedł z
            homoseksualizmu i wiele ludzi z niego wyprowadził. Książkę szczerze polecam!!!
        • Gość: Marcin Re: TERAPIA HOMOSEKSUALIZMU www.peoplecanchange.c IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.04, 09:01
          Wow, extra!!! A masz też jakąś terapię dla Murzynów, żeby się wybielili? Z
          żydostwa i islamu też się można leczyć - wystarczy pranie mózgu. Na koniec
          wszyscy będziemy białymi, heteroseksualnymi katolikami i problem homofobii /
          rasizmu / antysemityzmu zniknie sam.
          • snajper55 Re: TERAPIA HOMOSEKSUALIZMU www.peoplecanchange.c 15.10.04, 09:44
            Gość portalu: Marcin napisał(a):

            > Wow, extra!!! A masz też jakąś terapię dla Murzynów,

            Oczywiście że ma. Mickael Jackson w końcu wyleczył się ze swej choroby
            murzyństwa i stał się przyzwoitym białym człowiekiem. ;))

            S.
      • Gość: katol ciemnogrod IDZIE GRUPA PLEMNIKOW DO PRZODU ALE COS IP: *.cg.shawcable.net 15.10.04, 02:57
        okolicy nie moga rozpoznac. Nagle ten pierwszy sie
        skapowal:

        "Panowie, zdrada, jestesmy w dupie."

    • Gość: Justyna Re: ==Adopcja dzieci przez pary homoseksualne== IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 15.10.04, 06:54
      Brawo , brawo, brawo!!!!!!!!!

      Bardzo mądry ksiądz.
      • pia.ed A tak postepuja w zlobku z dziecmi... 15.10.04, 18:19
        Chyba tym dzieciom byloby lepiej gdyby homoseksualisci prowadzili zlobki,
        bo nie sa tak bezdennie glupi jak te heteroseksualne wychowawczynie...
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=61&w=16717275

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka