matek_34
12.05.18, 23:51
Parę dni temu jechałem pod wieczór tramwajem w Warszawie. Na jednym z przystanków wsiadla młoda, kolo 30, ładna nawet dziewczyna ubrana tylko w... bikini. Same majtasy i biustonosz. Ja aż oczom nie wierzyłem, jeszcze byla na bosaka. Żeby było lepiej, usiadła obok mnie. Byłem zmieszany, myślałem, że to chyba sen. Ale zagadalem do niej i zapytałem jak się chodzi tak w bikini i boso. Odpowiedziała, że bardzo fajnie i przyjemnie a jest rozebrana, bo po prostu jej ciepło i już :o :). Nawet wysiedliśmy na tym samym przystanku.
Kobieta chyba pozytywnie zakręcona.
Jak myślicie, czy strój kąpielowy w miejscu publicznym jest nietaktem, czy może ja za bardzo zwracam uwagę na To? A może sami "praktykujecie" coś takiego?