czarek1
13.10.04, 19:09
Siedzac w swoim gabinecie w pracy podczas przerwy na lunch czytam przerozne
wypowiedzi w tym Forum i skonstatowalem, ze ja sam jestem winnny uzywania
slowa: "Murzyn". Okreslenia tego uzywam od lat, jesli pisze, to zawsze z
duzej litery (tak mnie nauczono) i szczerze mowie, ze nigdy nie uzywalem tego
terminu w formie ponizenia, czy z jakimkolwiek pejoratywnym podtekstem. Dla
mnie zawsze byl to wyraz oznaczajacy czlowieka nalezacego do rasy
negroidalnej, o pewnych charakterystycznych cechach zewetrznych. Nie bylem
nigdy rasista i nie uzywalem nigdy okreslen pogardliwych, zawsze z nimi
walczylem. Jesli uwazacie (Ijaw i inne osoby zahartowane w bojach tego
Forum), ze jest to obrazliwe, sam przestane tego uzywac. Ale sa w jezyku
polskim zakorzenione slowa z tym zwiazane o calkiem niewinnej tresci.
Ciastka "murzynki", kamienica "Pod Murzynkiem" na Rynku Starego Miasta w
Warszawie, tytul slynnej powiesci Conrada Kozreniowskiego: "Murzyn z zalogi
Narcyza" i pewnie wiele innych. W moim (subiektywnym) odzuciu,
slowo "Murzynek" nie brzmi obrazliwie, natomaist "Zydek" zdecydowanie tak.
Ale nie jestem lingwista i moge tylko nadal zastanawiac sie dlaczego.
Mam jeszcze inne dylematy czysto semantyczne. Okreslenie "Afrykanin" pasuje
do osoby, ktora w Polsce jest czasowo, jako gosc. W Ameryce uzywa
sie "African American", ale tu kazdy jest skads, i ja bede Polish America, a
kto inny Danish American itd. Jaknazwac osobe nalezaca do rasy negroidalnej,
mieszkajaca w Polsce, uwazajaca sie za Polaka (Polke), ktora nie wygalda
stereotypowo, jak slowianin (slowianka), ale poza tym, jest takim samym moim
rodakiem (rodazcka)?. Przeciez to juz nie jest Afrykanin! To jest Polak
pochodzenia np. kongijskiego, jak moze by Polak pochodzenia belgijskiego.
Homo sum et humani nihil a me alienum esse puto