Dodaj do ulubionych

KOCHAM INNĄ

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 10:59
Mam żonę, 2 małych dzieci, pracę, dom wszystko...
Pokochałem inna kobietę, nie potrafię sobie z tym poradzić. Wiem, że to
prawdziwa miłość. Nigdy tak nie kochałem.
Czy przeżyliście takie historie, jestem załamany.
Obserwuj wątek
    • chwojka Re: KOCHAM INNĄ 13.01.05, 11:50
      Panie Piotrze, współczuję Panu to niezwykle trudna sytuacja.Niestety czasem
      zdarza się,że prawdziwa miłość przychodzi za późno.Mój dobry znajomy przeżywał
      taką sytuację jak Pan.Ożenił się dość wcześnie co prawda bez przymusu ale i bez
      wielkiej miłości.Nie był kobieciarzem ani lekkoduchem.Traf chciał,że po 6-ciu
      latach małżeństwa spotkał kobietę,w której szaleńczo się zakochał i nie była to
      tylko fascynacja urodą /żonę ma dużo ładniejszą/ ale poczuł TO COŚ.Zmagał się
      długo bo było dziecko,które ponad wszystko uwielbiał.Korzystał z terapii u
      psychologa i podjął decyzję,że zostanie z żoną i dzieckiem. Jego MIŁOŚĆ odeszła
      i do dzisiaj jest podobno sama /choć minęło już 3 lata/ a on przygasł,zamknął
      się w sobie ale jak mówi jest na swój sposób szczęśliwy.Panie Piotrze może
      skorzysta Pan z porady jakiegoś psychologa ale decyzję i tak musi Pan podjąć
      sam. Proszę pamiętać przede wszystkim o dzieciach,które nie rozumieją świata
      dorosłych, czy ich żal nie przysłoni Pańskiego szczęścia? Życzę Panu trafnej
      decyzji.
          • mxp4 Re: KOCHAM INNĄ 03.03.05, 19:26
            Gość portalu: lala napisał(a):

            > Tak czemu ludzie oszukują własne dzieci, przecież one widzą, że starzy się
            nie
            > kochają, zostać dla dzieci = świństwo.
            >
            > Dzieci obserwując taki związek przyjmują, że tak być powinno i powielą go w
            > dorosłym życiu.



            I mowi to, jak sadze , kobieta Wstydz sie
        • Gość: siwy Re: KOCHAM INNĄ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.05, 09:26
          jestem w takiej samej sytuacji chłopie i wiem jakie to trudne ale skoro nie
          wiesz co zrobić ja ci podpowiem ZOSTAŃ Z ŻONĄ to najlepsze rozwiązanie jeśli
          ona w ogóle chce być z tobą porozmawiajcie powiedz jej co naprawde czujesz i
          czego oczekujesz od niej czyli od żony kochanka jest dobra na chwile TRZYMAJ SIE
            • Gość: Kropek Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 09:37
              Mam 40 lat, od 5 lat jestem w związku z dziewczyną obecnie 24-letnią, śliczną,
              kochaną po prostu super.. ostatnio zwariowałem na punkcie pewnej kobiety, po
              prostu się zakochałem.. wbrew jakiemukolwiek rozsądkowi bo jest obiektywnie
              brzydsza, jest samotną matką, jest jak na moje oczekiwania za stara (ma 33
              lata).. mimo to już już się wyprowadzałem z domu.. przysiadłem na chwilę i
              pomyślałem sobie co tracę a co w zamian za to zyskam.. traciłem wszystko:
              miłość, śliczną Partnerkę, stabilizację (mamy firmę, żyjemy bez zmartwień) do
              zyskania zaś nie miałem wiele.. ot szaleńczy zawrót głowy.. zostałem w domu..
              wszystko się ułożyło z powrotem.. nadal czuję że jestem w "tamtej" zakochany
              ale to powoli mija..

              Trudno udzielać jakichś rad ale usiądź i policz co stracisz a co zyskasz..
              jeśli nowa partnerka jest LEPSZA od starej to odejdź (ja kiedyś odszedłem od
              żony i tego akurat nie żałuję) jeśli zaś nie jesteś pewien co lepsze to na
              wszelki wypadek jednak zostań..
              Pozdrawiam
              • Gość: madera Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 01:55
                Tez jestem "ta trzecia" od kilku lat zreszta.
                Jego zona nie wie o moim istnieniu, tak zdecydowalismy, tam jest dwoje dzieci.
                On stara sie w miare mozliwosci "nie zaniedbywac" rodziny, czyli spedzac z
                dziecmi sporo czasu.
                Zony nie kocha, ozenil sie z nia, poniewaz pojawilo sie dziecko.
                Ja od lat jestem promykiem jego zycia, celem, dla ktorego warto rano wstawac z
                lozka, choc widujemy sie niezbyt czesto (z powodow jak powyzej), co dzien
                telefonujemy i mailujemy do siebie.
                On dla mnie jest sensem mojego zycia, cala moja energia, nie potrafilabym zyc,
                gdyby odszedl.
                Jestem bardzo samotna, ale tak jest lepiej, niz mialoby go nie byc, mam wielu
                znajomych i absorbujaca prace.
                On musial nauczyc sie podwojnego zycia, takze nie jest mu latwo.
                Mieszkamy w roznych miastach, ja mam 40 lat, on jest mlodszy o lat 10.

                • olenkadodiaska Re: KOCHAM INNĄ 03.03.05, 18:01
                  trzecia????
                  pierwsza zona, trzecia ty, a druga?????
                  czyzby mial tez inna kochanke???????
                  no gratuluje!!! fajny uklad...tylko skad pewnosc, ze nie jestes np. piata?????
                  albo szesnasta???
            • mxp4 Re: KOCHAM INNĄ 03.03.05, 19:31
              Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

              > Ja jestem tą "trzecią" i tak naprawde to nie wiem czy ta oszukiwaną zabawka
              czy
              >
              > tez ta naprawde kochaną. Piotrze podejmij decyzje bo trwanie w zawieszeniu to
              > najgorsze co moze sie zdazyć!!
              > To moje zdanie, mozecie się z tym nie zgadzac



              Ty mowisz o oszukiwaniu zdziro! Mam nadzieje ze jestes tylko zabawka i ze
              zostaniesz kopnieta w dupe i to szybko. Czym ty sie chwalisz? Wlazisz z
              buciorami w czyjes zycie i jeszcze sie tym chelpisz.
                • mxp4 Re: do mxp 4 04.03.05, 16:21
                  To kobiety zazwyczaj kokietuja mezczyzn i nie mowia NIE jesli dowiedza sie ze
                  to zonaty czlowiek. Mezczyzni tego pokroju tez sa niewiele warci. Nie sa
                  odpowiedzialni za rodzine ktora stworzyli mysla ze to zabawa w dom. Jest juz
                  dziecko i odpowiedzialnosc. Jednak pocieszajace jest ze tylu mezczyzn w tym
                  watku wypowiada sie za rodzina o wiele wiecej niz kobiet co tez ma swoja wymowe.
          • Gość: agata777 Re: KOCHAM INNĄ IP: *.monument1.jhmi.edu 04.02.05, 22:52
            Piotrze, wspolczuje. Wspolczuje tez wielu innym mezczyznom. To jest wina
            natury, hormony! Mezczyzna potrzebuje zmiany, ktora czesto niestety nie
            wychodzi zadnej ze stron na dobre. Warto przeczytac ksiazke "Dlaczego mezczyzni
            nie potrafia sluchac, a kobiety nie potrafia czytac map" - tytul moze byc
            troche inny, nie pamietam dokladnie. To co przezywasz to zauroczenie, ktore
            zwykle trwa do okolo 2 lat. Tak wyposazyla nas natura. Co dalej bedzie nie
            wiadomo. Zwiazek albo przeksztalci sie w milosc tzn. przywiazanie, zaufanie
            itd..., albo sie rozpadnie. Wielu mezczyn nie potrafi przejsc tej transformacji.
            Zycze trafnej decyzji.
            Psycholog
          • tessg Re: KOCHAM INNĄ 06.02.05, 20:55
            Gość portalu: siwy napisał(a):

            > jestem w takiej samej sytuacji chłopie i wiem jakie to trudne ale skoro nie
            > wiesz co zrobić ja ci podpowiem ZOSTAŃ Z ŻONĄ to najlepsze rozwiązanie jeśli
            > ona w ogóle chce być z tobą porozmawiajcie powiedz jej co naprawde czujesz i
            > czego oczekujesz od niej czyli od żony kochanka jest dobra na chwile TRZYMAJ
            SI
            > ESłowa uznania dla gościa siwego.Masz rację,mój po 30 latach zakochał się
            szaleńczo w młodszej ale gorszej.Jesteśmy po rozwodzie .podziale
            majatku.Przyjeżdza do syna , żałuje ale /dawałam szansę 3 lata/ nie
            skorzystał teraz skruszony wypije u mnie herbatke , zje kolacje i musi
            niestety odjeżdzxać do ??? nie wiem gdzie bo ona nim sie pobawiła i
            niestety stracił kase , goły i wesoły a ja juz go nie chcę.Kochałam do
            szaleństwa , byłam bardzo opiekuńcza , zranił moje uczucia .Niech zaden
            mężczyzna nie myśli że to miłość to wielkie zauroczenie a stracić łatwo
            dzieci ,żone i rodzinę.Pozdrawiam
            To jest życie i tak kończy sie zawsze wielka miłość.

          • mxp4 Re: KOCHAM INNĄ 03.03.05, 19:28
            Gość portalu: siwy napisał(a):

            > jestem w takiej samej sytuacji chłopie i wiem jakie to trudne ale skoro nie
            > wiesz co zrobić ja ci podpowiem ZOSTAŃ Z ŻONĄ to najlepsze rozwiązanie jeśli
            > ona w ogóle chce być z tobą porozmawiajcie powiedz jej co naprawde czujesz i
            > czego oczekujesz od niej czyli od żony kochanka jest dobra na chwile TRZYMAJ
            SI
            > E



            Jestes bardzo madrym mezczyzna, zeby tylko ciebie posluchal.
      • mxp4 Re: KOCHAM INNĄ 03.03.05, 19:24
        Posluchaj, nie rujnuj sobie zycia , dziecku i twojej zonie. Milosc przychodzi i
        odchodzi KAZDA wiem bo sama bylam szalenczo zakochana cos ze cztery razy. Masz
        wszystko i nie burz tego w zaslepieniu.
    • Gość: anna Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 12:08
      Jeśli drugą kobietę naprawdę kochasz to zostań z nią. Gdy zrezygnujesz z
      miłości zostaniesz przegranym człowiekiem i nikt nie będzie szczęśliwy ani Ty,
      ani Twoja zona, ani dzieci które chcą mieć rodziców szczęśliwych.

      trzeba wierzyć nic dwa razy się nie stanie
      • tessg Re: KOCHAM INNĄ 06.02.05, 20:59
        Gość portalu: anna napisał(a):

        > Jeśli drugą kobietę naprawdę kochasz to zostań z nią. Gdy zrezygnujesz z
        > miłości zostaniesz przegranym człowiekiem i nikt nie będzie szczęśliwy ani
        Ty,
        > ani Twoja zona, ani dzieci które chcą mieć rodziców szczęśliwych.
        >
        > trzeba wierzyć nic dwa razy się nie stanie Głupio doradzasz nie myślisz o
        dzieciach ich cierpieniu.Jesteś napewno tą drugą iżycie traktujesz jak
        powietrza.
    • Gość: Julka Re: KOCHAM INNĄ IP: 217.153.68.* 13.01.05, 12:35
      Piotrze zamin odpowiem co o tym sądzę, poprosze cię o jedno: Nie bierz żadnej
      wypowiedzi na forum jako wyznacznik i nie sugeruj się zadną z nich. Pamietaj że
      kazdy z nas pisze przez pryzmat własnych doświadczeń. A życie i decyzja jaką
      podejmiesz są tylko Twoje.
      Teraz to co chciałabym Ci napisać: spróbuj odpowiedzieć sobie na pytanie: czy
      już nie kochasz żony, co się stało miedzy Wami, co jest nie tak w waszym
      związku. I drugie pytanie: czy jesteś nowa kobieta zauroczony czy naprawdę ją
      kochasz. Może powinienes pobyć z nią jakiś czas bez podejmowania ostatecznych
      kroków /mam tu na mysli rozstanie z żoną/. Wiem że moge za taką podpowiedz
      zrugana na tym forum ale może to by Ci coś dało, zobaczyć jak byś wyglądał w
      roli ojca "z doskoku" i czy umiałbyś sobie z tym poradzic.
        • Gość: krzysztof Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 09:30
          Eh Kasia, kobiety żony też czasem takie są że nie stać je na podtrzymanie
          wzajemnego uczucia między nią a mężem. Zbywają faceta potrzeby
          uczuciowe /zbliżenie/ a potem się dziwią że on znalazł inną czułą i chcącą
          miłości lub wzajemnego zbliżenia /seks/, bo to też w życiu jest potrzebne.
          I często facetowi wystarczyło by otrzymywać od żony ale...
          • emu27 Re: KOCHAM INNĄ 29.01.05, 21:14
            Gość portalu: krzysztof napisał(a):

            > Eh Kasia, kobiety żony też czasem takie są że nie stać je na podtrzymanie
            > wzajemnego uczucia między nią a mężem. Zbywają faceta potrzeby
            > uczuciowe /zbliżenie/ a potem się dziwią że on znalazł inną czułą i chcącą
            > miłości lub wzajemnego zbliżenia /seks/, bo to też w życiu jest potrzebne.


            Kobiety zbywaja faceta o ile jest on kiepściutkim kochankiem. Niestety rzadko
            kiedy taki zbywany facet zastanawia się "dlaczego". Jesdyne słuszne rozwiązanie
            to takie, że ona jest oziębła... he he...
            A może zamiast użalać się nad soba i szukac kochanki i uprawiać z nią kiepski
            seks może warto zastanowic się nad sobą? I popracować? Albo wprowadzić jakieś
            zmiany? Próbowac i starać się być coraz lepszy to nawet nie jest takie trudne,
            ale dla kiepściutkiego kochanka... Hm... to zbyt duży wysiłek.
            NIKT NIE ODRZUCA OSOBY, KTÓRA JEST SPLOTEM MARZEŃ.
            Odzrucenia oznacza, że coś robimy źle.
        • Gość: kry Re: KOCHAM INNĄ IP: *.aster.pl 13.01.05, 20:26
          Jak można być załamanym i bardzo szczęśliwym jednocześnie? Dla mnie to niepojęte.
          Albo jestem załamana, albo szczęśliwa i co gorsza- od razu po mnie to widać.
          Chyba nie bardzo potrafisz zwerbalizować jaki jest twój stan. A może śmiejesz
          się w kulak jak czytasz nasze odpowiedzi, bo zwyczjnie sobie z nas zażartowałeś?
            • Gość: zona Re: KOCHAM INNĄ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.05, 08:21
              A co na to ta nowa? czyli rozumiem kochanka. Czego ona chce? Ile ma lat? Czy
              jest gotowa na dzielenie sie Toba z Twoimi dziećmi? Czy zniesie takie życie?
              Rozmawialiście/
              A żona czy coś wie, podejrzewa? Jak wam się układa w domu?
              Jest wiele pytań ale to skomplikowana sytuacja (jestem psychoterapeutą) i
              rozumiem problem.
                • emu27 Re: KOCHAM INNĄ 28.01.05, 20:13
                  Żona wie o wszystkim?! To dla mnie jakiś absurd, jak można być tak podłym...
                  Nie stać cię nawet na tę odrobinę szacunku do niej aby się ukrywać, zanim nie
                  podejmiesz decyzji?! Niektórych rzeczy nie powinno się wiedzieć, bo już nigdy
                  nie bedzie tak, jak dawniej.
                  To tym bardziej odejdź już do kochanki i dziel z nią trud codzienności -
                  ciekawe, czy miłość przetrwa. Na ogół wszyscy wracają do swoich małżonków.
                  Codzienność okazuje się być nie do pokonania.
              • Gość: zosia Re: KOCHAM INNĄ IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 31.01.05, 17:34
                Mam taką sytuację - od 4 lat jestem z chłopakiem, który już 2 razy ode mnie
                odchodził, przez krótki czas był z inną dziewczyną i potem do mnie wracał. Mam
                25 lat, on 27. Mieśiac temu dosałam od niego pierścionek zaręczynowy. Ze łzami
                w oczach powiedział, że jestem jedyną osobą z którą chce być do końca życia i z
                Żadną inną. Zrozumiał to dopiero wtedy gdy mnie stacił. Jego postępowanie wiąze
                trochę z trudnym dzieciństwem - ojciec alkoholik, odszedł do innej kobiety -
                bardzo to przeżył. Kocham go bardzo i wiem że on też mnie b. kocha. Chciałby
                jak najszybciej założyć rodzinę, mieć dzieci. Mocno pracuje nad swoim
                charakterem. Nie wiem czy uwierzyć obecnemu szczęściu, czy raz na zawsze to
                skończyć i poszukać szczęścia gdzie indziej...ale czy je znajdę? Czy mogę mu
                jeszcze raz zaufać. Czuję że bardzo chce się zmienić. Proszę o radę...
                • Gość: Eva Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 31.01.05, 17:50
                  Ja nie potrafilabym mu juz zaufac. Tak mysle, bo nie jestem z nim zwiazana
                  uczuciowo. Wydaje mi sie jednak, ze i ty powinnas spojrzec bardziej racjonalnie
                  niz uczuciowo. Dwa razy cie opuscil i skaleczyl twoje uczucia. Wybacz, ale dla
                  mnie to o dwa razy za wiele. Jego nie interesowalo jak ty sie czujesz po
                  opuszczeniu. Nie daj sie wciagac w te historie. On musi poznac co oznacza
                  wyciagac konsekwencje swego postepowania. Jezeli mu znowu przebaczysz, ponizasz
                  tylko sama siebie.
                • Gość: MADZIA DO ZOSI------Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 20:12
                  Witam.
                  Tak dziwnie sie składa, że przeżyłam taka samą historię, jaką Ty opisujesz. Mój
                  chłopak też odszedł ode mie dwa razy, przez ten czas spotykał sie z inną
                  dziewczyną. Za pierwszym razem trwało to krótko, około 2 tygodni, za drugim
                  troszke dłużej- ponad 2 miesiące. Wybaczyłam. Wrócił jeszcze szybciej niz
                  odszedł. Od ostatniego rozstania minęło 1,5 roku. Jesteśmy razem i jest super.
                  Długo wahałam się czy dam radę, niepewność, strach przed być może kolejnym
                  rozstaniem. Nie wiedziałm co zrobić. wiedziałam tylko tyle. zależał mi na nim
                  strasznie, bardzo Go kochałam (nadal kocham ) i nie wyobrażam sobie życia bez
                  niego. Poprostu posłuchałam SERCA tylko tyle. To wystarczyło! Jesteśmy razem,
                  jest cudownie, nawet lepiej niz było przed tamtym zdarzeniem (mój chłopak zdał
                  sobie sparwę co znaczy życ beze mnie, co dla niego znaczę jaką rolę pełnie w
                  jego życiu, i gdzie w sercu zajmuje jego miejsce). Obecnie jestesmy zaręczeni,
                  planujemy powolutku ślub. I jeszcze jedno NIE ŻAŁUJE SWOJEJ DECYZJI!! Co moge
                  radzic to tylko tyle: zastanów sie kim On dla Ciebie jest, czy jest na
                  pierwszym miejscu w Twoim życiu, czy byłabyś w stanie życ bez Niego, powinno
                  wystarczyć

                  Życzę powodzenia

                  Trzymam kciuki, głowa do góry bedzie dobrze!!

                  POzdrawiam serdecznie
                    • Gość: mm DO ZOSI------Re: KOCHAM INNĄ IP: *.crowley.pl 31.01.05, 22:21
                      bzdura, jesli ktos zrobil cos zlego raz, to mozna mu dac szanse. ale jesli
                      zrobil to po raz drugi, to znaczy ze beda kolejne. zastanow sie czy chcesz tak
                      ryzykowac. a tlumaczenie sobie jego zachowania trudnym dziecinstwem to glupia
                      droga. gdyby rzeczywiscie to przezywal wiedzialby od razu co jest wazne a co
                      nie i nie lekcewazyl ciebie i twoich uczuc.
                      • Gość: Joasia DO ZOSI------Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 11:52


                        bzdura, jesli ktos zrobil cos zlego raz, to mozna mu dac szanse. ale jesli
                        > zrobil to po raz drugi, to znaczy ze beda kolejne. zastanow sie czy chcesz
                        tak
                        > ryzykowac. a tlumaczenie sobie jego zachowania trudnym dziecinstwem to glupia
                        > droga. gdyby rzeczywiscie to przezywal wiedzialby od razu co jest wazne a co
                        > nie i nie lekcewazyl ciebie i twoich uczuc.


                        zgadzam sie z toba mm . rozumiem raz , ale dwa razy i jakies głupie tłumaczenia
                        dziecinstwem ! poprostu jestes zakochana po uszy i widzisz to tylko z jednej
                        perspektywy .Mysle ze znowu to zrobi! No i skad wiesz ze teraz nie zdradza
                        cie ? ( po kryjomu )
                        MIŁOSC jest slepa !
                • tessg Re: KOCHAM INNĄ 06.02.05, 21:12
                  Gość portalu: zosia napisał(a):

                  > Mam taką sytuację - od 4 lat jestem z chłopakiem, który już 2 razy ode mnie
                  > odchodził, przez krótki czas był z inną dziewczyną i potem do mnie wracał.
                  Mam
                  > 25 lat, on 27. Mieśiac temu dosałam od niego pierścionek zaręczynowy. Ze
                  łzami
                  > w oczach powiedział, że jestem jedyną osobą z którą chce być do końca życia i
                  z
                  >
                  > Żadną inną. Zrozumiał to dopiero wtedy gdy mnie stacił. Jego postępowanie
                  wiąze
                  >
                  > trochę z trudnym dzieciństwem - ojciec alkoholik, odszedł do innej kobiety -
                  > bardzo to przeżył. Kocham go bardzo i wiem że on też mnie b. kocha. Chciałby
                  > jak najszybciej założyć rodzinę, mieć dzieci. Mocno pracuje nad swoim
                  > charakterem. Nie wiem czy uwierzyć obecnemu szczęściu, czy raz na zawsze to
                  > skończyć i poszukać szczęścia gdzie indziej...ale czy je znajdę? Czy mogę mu
                  > jeszcze raz zaufać. Czuję że bardzo chce się zmienić. Proszę o radę...
                  Nie ufaj ,mam 54 lata i wiem i znam życie.On to samo zrobi , ale wtedy jak
                  bedziesz zajeta dzieckiem i bedzie miał wymówkę.Lajdak zawsze bedzie
                  łajdakiem .Nie marnuj życia bo nie warto dla łajdaka.
              • tessg Re: KOCHAM INNĄ 06.02.05, 21:09
                Gość portalu: zona napisał(a):

                > A co na to ta nowa? czyli rozumiem kochanka. Czego ona chce? Ile ma lat? Czy
                > jest gotowa na dzielenie sie Toba z Twoimi dziećmi? Czy zniesie takie życie?
                > Rozmawialiście/
                > A żona czy coś wie, podejrzewa? Jak wam się układa w domu?
                > Jest wiele pytań ale to skomplikowana sytuacja (jestem psychoterapeutą) i
                > rozumiem problem.
                Jest młodsza wyrafinowana, oskubiie z wszystkiego co sie da, nie dba by
                kochanek przyjeżdzał do niepełnosprawnego syna 20 letniego, jeden raz weźmie
                na sobote z kochankiem do siebie i juz drugiego razu nie ma bo wie ze cały
                dzień kochanek musi opiekować sie nie chodzącym niepełnosprawnym synem , a po
                co ma marnować dzień.Ja mężczyzn którzy zostawiaja żone z niepełnosprawnym
                inie chca płacić alimentów /a musza do końca zycia/wykastrowała bym osobiście
                a kochanke powiesiła niech powoli umiera, bo nie zdaje sobie sprawy jak ważne
                jest nawet paro godzinne wyręczenie matki aby odpoczęłą psychicznie.
    • Gość: koko Re: KOCHAM INNĄ IP: *.autocom.pl 13.01.05, 18:24
      Faktycznie, musisz się sam dobrze zastanowić, czy jesteś pewien swych uczuć.
      Ja piszę, podobnie jak Julka, z pozycji żony.
      Przy poprzedniej kochance cały romans razem z "podchodami" trwał jakieś dwa lata.
      Był tak zakochany, że całkiem zapomniał jak wyglądały FAKTY z naszego życia
      "z przed" i przeinaczał je tak, że mnie i znajomym otwierały się buzie ze zdumienia.
      Dziś mówi, że nawet nie pamięta jak ona wyglądała.
      I ma następną miłość życia. Jeszcze młodszą.
      A żona (czyli jeszcze ja) ma coraz mniej cierpliwości... i chęci do wybaczania.
      • Gość: asia Re: KOCHAM INNĄ IP: 217.153.164.* 04.02.05, 22:23
        to bardzo trudna sytuacja.Piszę z pozycji żony.Ja po 35 latach malżeństwa
        dowiedziałam się że mój mąż mnie zdradza.Od roku chodzę do psychologa i
        psychiatry,muszę bo o mało co nie popełniłabym samobójstwa.Zupełnie
        zwariował,wszystko widzi inaczej a ponienki są coraz młodsze w wieku naszego
        syna.Wiem ,żę powinnam podjąć jakąś decyzię ale nie potrafię.pomyśl otym anie
        tylko osobie
    • Gość: Paweł Re: KOCHAM INNĄ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.05, 19:11
      Zastanów się czy ona jest warta aby rozbijać rodzinę? Piszesz że kochasz -
      przecież żonę na pewno też kochałeś (a teraz wkradła sie rutyna a tu nowa
      fascynacja i pokusa ogromna). A co będzie za kilka lat jak zdecydujesz sie na
      rozwód? Czy nadal będziesz kochał tak samo nową miłość? Przecież wiadomo, że po
      latach miłość przechodzi w inny etap, liczą się inne wartości a nie "motylki w
      brzuchu". Jak sobie wyobrażasz wychowywanie dzieci? Inny facet (bo chyba żona
      nie zostanie do końca sama) będzie na codzień z nimi a w dni Twoich odwiedzin
      wychodził cichutko z psem aby nie przeszkadzać?
      W zyciu trzeba być odpowiedzialnym za swoje czyny i nie zachowywać się jak
      zakochana nastolatka, która odchodzi do innego faceta bo się zaaaakochałaaaaa!
      Czy żona coś Ci zrobiła abyś od niej odszedł?
      Sorrry za tak jednostronne postawienie sprawy ale mam kupmla, który odszedł od
      takiej fajnej rodzinki (też wydawało mu się że nowa miłość jest tego warta) ale
      życie zweryfikowało marzenia (codzienność z nową panną nie była taka
      wyjątkowa). Teraz juz nie ma powrotu i chleje po knajpach bo żona i dzieci są
      szczęśliwe ale już z innym mężem i tatusiem.
      • Gość: Julka Re: KOCHAM INNĄ IP: 217.153.68.* 14.01.05, 09:30
        Raz jeszcze zabiore tu głos i powtórzę to co napisałam poprzednio: wyobraż
        sobie Piotrze Waszą codzienność z nową osobą. Na poczatku kwiatki, całuski,
        wspaniały sex, wszystko nowe i piekne, potem po roku dwóch trzech kwiatki
        całusy znikna za sciana codzienności i tzw życia , sex już nie bedzie tak
        podniecający, a to co było nowe i piękne zamieni sie w rytynę. Czy to nie jest
        tak że zawsze chcemy wiecej niż mamy, Ty masz wszystko niejeden chciałby mieć
        to co ty. Zastanów się czy warto. A dzieci? Co z nimi?
        A rok czasu z nową osobą to naprawdę mało, uwierz mi.
        • Gość: trzecia Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.05, 01:44
          byłam trzecią trzynascie lat ,dziś wiem że straconych-został z zoną.jednak
          mimo ,że bie umiem przestać go kochać,choć to chore,nie mam ani do niego ani do
          msiebie zalu,przeciwnie,wiem ,że w takich chorych warunkach,miałam duzo
          ciepła ,radości i gorącego seksu.Wiem że on też był szczęśliwy.Gdy jego
          uczucie zbladło,zostawił mnie bez słowa,co przyjęłam z rezygnacją i bez
          walki.Poddałam się temu ale to uczucie we mnie jest.muszę z tym żyć i nawet
          czasem nie myślę.Nie potrafię teg zbilansować ale i tak nie załuję.
          • Gość: Eva Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 05.02.05, 11:15
            Trzecia, ty zaprzeczasz sama sobie. Najpierw mowisz, ze 13 lat straconych, a
            dalej, ze tych lat nie zalujesz. Wydaje mi sie, ze jestes naprawde zagubiona w
            twoim zyciowym resume. Przepraszam, ale nie chcialabym tkwic w twojej skorze.
            Ja tez nie jestem bez bledow zyciowych, ale 13 lat zycia jako trzecia, to
            ponizanie samej siebie. On Cie poprostu wykorzystal. Teraz, kiedy sama jestes
            juz o 13 lat starsza, odszedl, bo stalas mu sie poprostu (przepraszam za
            slowo)za stara. Przykre, ale czy Ty nie przejzalas jego perfidii?
      • Gość: Olga Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 17:01
        Sama mam taka historie za soba /jestem po 50/ i wokolo kilka takich bylo,
        dlatego obiema rekoma podpisuje sie pod tym, co napisal Pawel. Wlasnie
        najczesciej tak jest, po 2-3 latach wielka milosc juz nie jest taka wielka i
        moze nadejsc nastepna, a dzieci...............nie mam slow, co sie z nimi przez
        ten czas dzieje. Moja corka cierpi z podobnych powodow 17 lat, a jej ojciec
        przezywa 5 milosc swego zycia, co coz. Powiem Ci wprost nie rob tego, zajmij
        sie dziecmi, pomalu zona, wyjedzcie. Nie chcij, zeby Twoje dzieci mialy
        macoche.One sobie na to nie zasluzyly.
      • Gość: GrafPaul31152 Re: KOCHAM INNĄ IP: *.ipt.aol.com 29.01.05, 12:55
        odszedlem od zony po 30 latach znajomosci,bo pokochalem inna,o 11lat mlodsza
        ona mnie tez kocha,dzieci mamy dorosle.Mam 52 lata i zaczynam dopiero zyc.Zona
        jest i byla histeryczka bylem z nia tylko dlatego zeby dzieci mialy ojca:Sam
        sie wychowalem bez niego.poswiecilem sie dla rodziny.teraz chce byc szczesliwy
        jeszcze pare lat.oplaca sie
      • beatrice73 Re: KOCHAM INNĄ 29.01.05, 19:18
        na to chyba mamy maly wplyw, ot zadziala to cos i po nas, stawiajac sie na
        miejscu twojej zony, chyba nie chcialabym zyc w zwiazku gdzie nie jestem
        kochana, szanowana, a zwykle bycie ze soba tylko dla samego obowiazku nie ma
        sensu.. oczywiscie musisz przeliczyc wszystkie za i przeciw, bo tak na prawde
        decyzja nie dotyczy tylko ciebie, ale... zycie przeciez jest tylko jedno,
        glupio u jego finalu pomyslec, szkoda ze je przezylem nie tak jakbym chcial

        pozdrawiam
        bea
    • Gość: Fikus Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 10:25
      Moja historia jest podobna. Będąc mężem i ojcem pokochałem inną kobietę. Bardzo
      bolało ale zmieniłem swoje życie. Dzisiaj po 9 ciu latach jestem z kobietą
      którą kocham jesteśmy szczęśliwi. Nie wiem co by się ze mną stało gdybym
      zrezygnował z tego uczucia. Zycie nie zawsze układa się tak jakbyśmy chcieli,
      czasami trzeba wyraznie powiedzieć co jest dla Ciebie wazne. Nie rezygnuj jeśli
      kochasz.
    • magga Jezeli to prawdziwa milosc... 14.01.05, 10:50
      To nie odrzucaj jej.
      Te bzdury tu pisza o zonie , wychowanie dzieci przez obcego faceta. Czysto
      konserwatywne, swietoszkowate gadanie.
      Od zony juz odszedles bo pokochales inna. Nie kochasz zony wiec krzywdzisz ja
      zostajac. Czy ona nie ma prawa do milosci, pozadania? Czy ma zyc bez tego?
      Jezeli nie masz uczucia dla niej zatrujecie cale swe malzenstwo i co?
      W koncu udusicie sie we wlasnym sosie.
      Pamietaj, dajac sobie szanse dajesz szanse zonie aby byc szczesliwa. Z Toba juz
      chyba nie bedzie. Napewno bedzie miala zal na poczatku lecz otem sama to
      zrozumie.
      • Gość: madzia Re: Jezeli to prawdziwa milosc... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 10:58
        mądra wypowiedz,
        Człowieku jesli nie kochasz zony to już nie będziecie szczęśliwi, chcesz
        się "kisic" dalej dla "dobra " dzieci, żona też ma prawo do miłości.

        Mój maż przestał mnie kochać, próbowaliśmy ale to było kompletnie bez sensu.
        Dzisiaj jesteśmy wolni i szczęśliwi. To że nie kochamy siebie nie oznacza, że
        nie kochamy dzieci.

        Miałam ogromny żal do męża ale dziś rozumiem że życie bez miłości nie ma sensu.
      • magic00 Re: KOCHAM INNĄ 21.01.05, 12:51
        Dulce napisał(a):

        > Ty nie kochasz, Ty zdradzasz żonę i krzywdzisz dzieci. I jeszcze chcesz
        > współczucia? Żałosny faciu, przejrzyj na oczy!

        Przecież on wie, że nie kocha żony i marwi sie o to co będzie z dziećmi.
        Znaczy, widzi na oczy. Co ty myślisz, że wysokie standardy moralne mogą
        zastąpić miłość do kobiety?
        Autor wątku nie prosi o współczucie, lecz o radę, chce skonfrontować swoje
        doświadczenie z doświadczeniami innych. A ty się wyrywasz ze swoim
        moralizatorstwem, obrażasz i potępiasz. Moze i masz zasady, ale nie potrafisz
        się zdobyć na odrobinę zrozumienia. Zdajesz się być, jak ten "cymbał
        brzmiący", co miłości w sobie nie ma.
        • Gość: Dulce Re: KOCHAM INNĄ IP: *.poli.sa / *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.05, 09:37
          Autor wątku najprawdopodobniej chce opinii typu:
          -to nic, że przyrzekałeś żonie że jej nie opuścisz aż do śmierci,
          -to nic, że opuścisz dzieci, które potrzebują ojca na codzień,
          -to nic, że okłamujesz żonę i dzieci,
          -to nic, że zdradziłeś żonę i przez to zwiążałeś się emocjonalnie z dziewczyną,
          która rozbija małżeństwo,
          BO PRZECIEŻ
          -przespałeś się z dziewczyną i było super więc chętnie brnąłeś w ten związek i
          wobec tego teraz możesz żonę i dzieci puścić w trąbę,
          -najważniejsze są twoje potrzeby,
          -najważniejsze abyś był szczęśliwy, nawet kosztem twoich dzieci,
          -wolno ci być nieodpowiedzialnym jeśli masz na to ochotę,
          -wolno ci złamać dane słowo,
          -skoro tak się zaplątałeś biedaku to rozwiąż wszystko tak abyś ty wyszedł na
          tym najlepiej.
          Najprawdopodobniej chce usprawiedliwienia dla podłości, której się dopuszcza.
          Bo prosi o radę. A odpowiedzialny i uczciwy człowiek wie co powinien zrobić
          nawet jak się zaplątał. Najwyraźniej nie widzi na oczy.
          Dlatego tak mu napisałam jak napisałam. I nie potępiam człowieka ale to co robi.
          Mam zrozumienie, że można się zaplątać. Ale błąd należy naprawić a nie szukać
          poparcia dla własnej podłości.
          A co do miłości to najwyraźniej nie masz jej za grosz dla zdradzanej żony i
          dzieci. Za to masz cały worek dla biednego nieboraczka, który wielokrotnie
          oszukał żonę i wielokrotnie przespał się z inną kobietą. Winszuję wyczucia.
          • Gość: Ania Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 09:07
            Zgodnie z zasdą: "Syty nigdy nie zrozumie głodnego" nikt kto nie przezył takiej
            sytuacji nie zrozumie, więc uważam że powinni sie tu wypowiadać ludzie którzy
            byli w takiej sytuacji obojetnie w jakie roli i którzy znaja uczucia jakie
            wtedy towarzyszą. W innych wypadkach pisza bzdury dodając jeszcze złośliwe
            komentarze.Trzymam kciuki i mam nadzije że wybierzesz to co dla Ciebie
            najważniejsze i najlepsze i ze bedziesz szczęsliwy. Pozdrawiam.
            • Gość: Dar Re: KOCHAM INNĄ IP: 80.55.168.* 29.01.05, 13:47
              Nie ma racji, czy tylko przyrzeczenia złożone w obecności księdza są wiążące?
              Dulce chyba nigdy nikogo nie okłamałaś - prawda? Po drugie życie składa się z
              chwil, dlaczego z nich nie korzystać. Lepiej umrzeć nieszczęśliwym?
              • emu27 Re: KOCHAM INNĄ 29.01.05, 18:20
                "Nie ma racji, czy tylko przyrzeczenia złożone w obecności księdza są wiążące?
                > Dulce chyba nigdy nikogo nie okłamałaś - prawda? Po drugie życie składa się z
                > chwil, dlaczego z nich nie korzystać. Lepiej umrzeć nieszczęśliwym?"

                Nie chodzi o księdza, chodzi o kobietę, której to przyrzekł.Ksiądz to pikuś.
                Jest się odpowiedzialnym za tych, których przywiązuje się do siebie i którym
                składa się takie obietnice. Siłą go nie wzięła.
                Człowiek, ktróry zdradza żonę (czytaj osobę, za która jest odpowiedzialny z
                własnego wyboru)nie zaangażował się w dbanie o swoje uczucie tylko poddał fali.
                Nawet nie chce mu się walczyć, bo żona JUZ WIE. Jezu, ale pogardzam takimi
                bubkami....
                • kingusi Re: szok 04.02.05, 18:33
                  wlasnie przezywam szok a to dlatego, ze na forum dla kobiet-mlode mezatki ,
                  podobny problem miala dziewczyna i wiecie co? zostala zwyzywana zarowno przez
                  kobiety jak i facetow od wyrodnej ,rozwiazlej matki ktora nie powinna miec
                  dzieci i wieele innych jeszcze epitetow, a tu prosze facet to mu wszystko
                  uchodzi a na kobiete ktora ma taki dylemat mowi sie ze ...
                • kingusi Re: KOCHAM INNĄ 04.02.05, 18:37
                  moje zdanie: bierz walizke ,gacie , skarpetki i szczotke do zebow i wypad, bo
                  dla mnie to co robisz to nie zadna rozterka lecz zwyczajne wyrachowane
                  wygodnictwo i zimna kalkulacja, bo czy tamta te gacie i skarpety bedzie ci
                  prac??? dziwie sie twojej zonie bo ja tak wlasnie na jej miejscu bym zrobila i
                  zaczelabym nowe zycie z jakims zajeb... facetem!
              • Gość: dianar1 Re: KOCHAM INNĄ IP: *.139.33.158.Dial1.Baltimore1.Level3.net 04.02.05, 17:46
                Dulce, masz racje, podpisuje sie obiema rekami. Jestem w podobnej sytuacji, maz
                ma inna, do ktorej czule szepcze przez telefon, kiedy mu sie wydaje ze spie,
                uprawiaja nocne sex-telefony. Niewazne, ze w ten sposob mnie rani. Powiedzial
                mi otwarcie, kiedy probowala z nim porozmawiac: nie podsluchuj prywatnych
                rozmow, bo nigdy nie bedziesz szczesliwa. A poza tym to twoj problem. Tylko, ze
                on ma 52 lata, a ja 29. Wiem, ze takich kochanek mial wiele, i ta deklarowana
                milosc to zwykle slowa by wciagnac je do lozka. Dlatego jestem cierpliwa i
                czekam, az w koncu sie obudzi. Zauwaz, ze wielu z mezczyzn wypowiadajacych sie
                na forum zeby odszedl do milosci to faceci wlasnie w tym krytycznym wieku.
                Czuja ze zycie im ucieka i jeszcze chcieliby miec jakies szalone milosci. A tu
                za pare lat szykuja sie problemy z poziomem hormonow, prostata....panowie,
                przemyslcie to lepiej, czy wasze nmowe znajomosci beda wam gotowac tak jak
                przywykliscie, opiekowac sie waszymi dziecmi jak rodzona matka, a potem
                opiekowac sie wami troskliwie w chorobie, albo byc cierpliwe gdy kolejny raz
                wasz instrument zawiedzie. Tak, tak, w tym wieku juz sie zaczynaja takie
                problemy. Przemyslcie to sobie czy warto robic to waszym zonom, ktore was
                kochaja.
                • takietam1 kobiety nie staraja sie. 04.02.05, 18:25
                  a co z zonami, ktore NIE KOCHAJA? Mysle, ze zadna kobieta nie przyzna sie tutaj
                  na forum, ze podstawowa przyczyna odchodzenia mezow jest ta druga kobieta, ktora
                  jest po prostu lepsza, mniej znudzona facetem, bardziej zaangazowana uczuciowo i
                  po prostu bardziej jej zalezy.

                  Zonom zupelnie nie zalezy. Przeciez to widac. Zony sie nie staraja. Albo staraja
                  sie na pokaz. Te wszystkie teksty: "ubieram sie dla siebie, maluje sie dla
                  siebie" itp. Skad ja to znam. Wszystkie te polskie malzenstwa w 3/4 przypadkow
                  sa na pokaz. Takie wygodne gniazdko dla kobiety, ktora zlapala faceta, a potem
                  sie dziwi, ze po 10 latach wszystko sie rozpada.

                  Konkurencja. Mysle, ze autor calego watku powinien po prostu zastanowic sie nad
                  dokladnym postepowaniem, bo jak widze, uczciwosci w tym nie ma z zasady
                  a jak odchodzic - to od razu, a nie takie pier...olenie .

                  Bierz te druga, albo badz nieszzczesliwy - tylko przestan piepszyc.
                  Osobiscie przychylam sie do wariantu odejscia dla tej drugiej. Zdecydowanie.
                  Dzieci nie beda szczesliwsze od tego, ze zostaniesz w marnym zwiazku, a w
                  przyszlosci zajma strone jednej osoby. Jesli beda po stronie matki to i tak cie
                  znienawidza. To po co brnac w to? I tak bedziesz musial placic alimenty i zona
                  dostanie kase, bedzie z tego znacznie bardziej zadowolona jak z obecnosci
                  faceta, ktorego uwaza za lajdaka. Romantyzmu w tym zwiazku nie bedzie juz nigdy.
                  Chocby dlatego, ze byles na tyle glupi aby sie zonie przyznac.



                  A opinie z forum, oskarzenia od innych obcych bab, sa smieszne. To nie jest ich
                  zycie, tylko Twoje zycie. Naucz sie czlowieku podejmowac decyzje. Masz dzieci, a
                  zachowujesz sie, jak maturzysta. Co to za facet, ktory ma watpliwosci?
                  Ty masz kierowac calym swoim zyciem na rowni z zyciem rodziny.
                  Jezeli uznales, ze kolejna rodzina bedzie lepsza, to na co czekasz?
                • unefille Re: KOCHAM INNĄ 05.03.05, 09:16
                  dinar1 , naprawde dziwie sie Tobie ze ty jestes ciagle ze swoim mezem!!!
                  szczegolnie ze masz 29 lat!!??dziewczyno, zostaw tego faceta co uprawia
                  sextelefon, myslac, ze ty spisz, z kolejnymi kochankami!!ty zostajac z nim masz
                  naprawde ochote , na t co sama opisujesz: "gotowac tak jak
                  > przywykliscie, a potem
                  > opiekowac sie wami troskliwie w chorobie, albo byc cierpliwe gdy kolejny raz
                  > wasz instrument zawiedzie". nie jest on Ciebie wart!
          • Gość: kasia Re: KOCHAM INNĄ IP: *.lsk.gda.pl 30.01.05, 08:38
            Zgadzam się ze wszystkim, co napisałeś, ale jednocześnie nie rozumiem, co ten
            człowiek jeszcze robi ze swoją żoną. Nie mogę pojąć, jak ona może akceptować
            taki stan rzeczy. To upokarzające i najbardziej martwię się o to, co dzieje się
            z dziećmi: one nie są ślepe i głupie, czują i widzą, że jest coś nie tak.
            Rodzina nie może funkcjonować bez prawdziwej miłości i szacunku. Takie trwanie w
            rozkroku krzywdzi dzieci i niszczy ich szanse na szczęśliwe życie w przyszłości.
            Sama jestem dzieckiem z takiej rodziny, gdzie małżeństwo było kurczowo trzymane
            i nadal jest, tylko ze względu na tą przysięgę. Wszystkie dzieci, czyli ja i
            moje rodzeństwo, przypłaciliśmy to ogromnymi problemami w dorosłym życiu. Nie
            wychowywałam się w rodzinie patologicznej, ale najnormalniejszej polskiej,
            katolickiej, tylko, że nienawiść, brak miłości, szacunku i hipokryzja były
            obecne w moim życiu na codzień. Teraz ja leczę się na depresję, a moje
            rodzeństwo... szkoda gadać. Nie wiem, co zrobiłabym na miejscu tego człowieka,
            ale ciekawi mnie jak doszło do tej miłości. Przecież ta kobieta nie spadła na
            niego z nieba i nie poczuł od razu, że ją kocha. Pewnie szukał przygód i nie
            podejrzewał, że tak to się skończy. Szkoda, że ludzie tak szybko uciekają od
            odpowiedzialności i nie próbują walczyć o małżeństwo, nie w sztuczny sposób
            utrzymując je przy życiu, żyjąc w małżeńskiej fikcji, ale próbując naprawdę
            zbliżyc się i poznać przyszłych żonę/męża, jeszcze przed decyzją o ślubie, tak,
            aby uniknąć późniejszych pomyłek i krzywdzenia niewinnych dzieci.
            • Gość: kasia2 Re: KOCHAM INNĄ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.05, 15:33
              Jakbym czytała o sobie, nawet imie i choroba taka sama! Były takie chwile, że
              sama chciałam opłacić rozwód moim rodzicom. Dali mi przykład na całe życie.
              Teraz nie chcę mieć męża ani rodziny. Kojarzy mi się tylko z "nienawiśią,
              brakiem miłości i szacunku". Niegdy nie wolno zostawać ze sobą tylko dla
              dzieci. Co chcecie im przez to powiedzieć? Popatrz kochanie, mamusia i tatuś
              nigdy się nie kochali, byliśmy ze sobą 20 lat, ale tylko dla Ciebie? A teraz
              jesteś już duży, radz sobie sam? Załóż własną rodzinę? Takie dziecko nie
              potrafi się odnaleźć i nie wie co ma robić. Gdzie w tym sens?
          • julita4 Re: KOCHAM INNĄ 30.01.05, 19:27
            dulce! brawo - niech myślą zdrajcy że jest ok.! idioci.Niech sobie dalej z
            dzióbków jedzą, wyjdzie im to ... nie powiem czym w przyszłości.A .. KOCHAĆ TO
            NIE ZNACZY PATRZEĆ NA SIEBIE NAWZAJEM, KOCHAC TO PATRZEC RAZEM W JEDNYM KIERUNKU
          • eta2 Re: KOCHAM INNĄ 03.02.05, 11:07
            Coś w tym jest!
            Nikt nie ma prawa do bawienia się uczuciami innej osoby. W jego przypadku jest
            to żona, matka jego dzieci. Ciekawa jestem jak ona to znosi? Jeśli do tej pory
            nie odeszła to albo strasznie go kocha, albo strasznie boi się samotności i
            tego, że sobie nie poradzi.
            Mam nadzieję, że kiedyś trafi kosa na kamień i ktoś zakpi z jego uczuć podobnie
            jak on z uczuć swojej lepszej połowy.

            Pozdr.
      • Gość: ona Re: KOCHAM INNĄ IP: 80.50.45.* 29.01.05, 14:25
        Jestem tą trzecią to co przeżyłam trudno tutaj opisać wiem ze nadal mnie kocha
        ale jest też cholernym egoistą chce mieć nas dwie a tak sie nie da. Zawsze
        brzydziłam sie takich kobiet nie wiedziałam że los mi sprezentuje to samo wiem
        że robię żle ale nie potrafię przestać tak bardzo go kocham ...
        • Gość: ja Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 10:03
          Z kolei ja jestem w dość dziwnej sytuacji - byłam najpierw zdradzoną żoną, mój
          mąż zakochał się, raczej pokochał praktykantkę. Kiedy się o tym dowiedziałam
          odeszłam ja, mimo, że byłam w dość zaawansowanej ciąży. Trzeba spojrzeć
          prawdzie w oczy - pojawienie się kogoś trzeciego jest skutkiem, a nie przyczyną
          problemów w małżeństwie. Często jest katalizatorem rozstania, ale nie należy
          upatrywać w nim głównej przyczyny. Odrzucam tu jednorazowe przygody erotyczne,
          chodzi mi o związek emocjonalny. Choć sama brałam ślub kościelny i mocno
          wierzyłam, ze co Bóg złączył, wiem, że nie ma sensu męczyć się na siłę, nawet
          dla dobra dzieci, to nie jest dobro dzieci, gdy rodzice patrzą na siebie
          wilczym wzrokiem, gdy nie potrafią ze sobą rozmawiać...
          Rozstaliśmy się z mężem. On był przez jakiś czas był związany z tą dziewczyną,
          rozstali się po jakimś czasie, ona była zazdrosna o naszego syna, chyba nie
          dojrzała do roli macochy, mąż bardzo cierpiał po jej odejściu. My utrzymujemy
          ze sobą kontakt, często rozmawiamy, mogę nawet napisać, ze jesteśmy
          przyjaciółmi.

          Mój mąż poznał cudowną dziewczynę, planują ślub. Ja jestem związana ze świetnym
          facetem, też po przejściach - śmieszne nasze dzieci urodziły się tego samego
          dnia (mój syn i jego córka), mogłyby być bliźniakami, ślub braliśmy tego samego
          dnia, w sąsiednich kościołach, ba mieliśmy nawet takie same obrączki.
          Na początku nie było łatwo. On panicznie bał się, że jego była żona, jak dowie
          się o mnie ograniczy mu kontakty z córką. Przez jakiś czas musielismy się
          ukrywać... Choć to paradoksalne, na początku czuliśmy się, jakbyśmy robili coś
          złego, choć było nam razem dobrze,było w nas jakieś poczucie winy, że może
          krzywdzimy nasze dzieci...
          ONA - jeśli go kochasz walcz, może usłyszysz kilka gorzkich słów od jego żony,
          ale to normlna reakcja
          Ja tak naprawdę dziś jestem wdzięczna tej pierwszej dziewczynie. Dzięki niej
          mam cudownego mężczyznę, spodziewam się jego dziecka, a mój były mąż jest moim
          przyjacielem.

          • Gość: BB Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 31.01.05, 10:34
            Kiedy ludzie tak postepuja jak ty i zobie podobni nigdy nie zastanawiaja sie nad
            konsekwencjami tego postepowania? Przeciez za kilkanascie lat moze tak sie
            zdarzyc, ze mlody mezczyzna pozna urocza mloda kobiete, ktora jest jego siostra,
            ale oboje o tym nic nie wiedza, bo ich rodzice rozeszli sie przed kilkunastu
            laty i zerwali ze soba kontakt. Dzieci z takiego zwiazku sa zazwyczaj
            uposledzione. To sa owoce rozwiezlosci ich dziadkow.
    • Gość: krm Re: KOCHAM INNĄ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.05, 01:40
      zawsze można się odkochać, nie ma takiej miłości, której nie można by było
      unicestwić, jeśli mimowszystko zależy ci na żonie i dzieciach, zarwij wszelki
      kontakt z tą drugą kobietą, trochę to potrwa, może pół roku, może rok, ale
      przejdzie ci. Jesteś facetem, a facetom zawsze przechodzi. Wiem, że brzmi to
      okrutnie ale taka jest prawda. Ale pamiętaj, że cokolwiek zrobisz to będzie
      tylko i wyłącznie twoja decyzja i ty ponisiesz za nią wszelki konsekwencje.
      • reni54 Re: KOCHAM INNĄ 29.01.05, 01:49
        Słuchaj Piotrku ja miałam podobną sytuacje mając rodzine męza i
        córke,zakochałam się i powiem Ci coś warto było jestem teraz szczęśliwa że
        jestem z osobą którą naprawde kocham,rozumiemy się i wazne jesto ze jestesmy
        już 5lat i nadal jesteśmy szczęśliwi i kochamy się tak jak na poczatku?
    • Gość: Do Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 15.01.05, 16:29
      Zalezy czy dzieci sa male czy tez dorosle.
      Male dzieci pradna miec tate i mame, bez wzgledu na "wzgledy".
      Male dzieci pragna wzajemnej milosci rodzicow i nie moga tego zrozumiec dlaczego
      mama i tata sie nie kochaja. Dorosle dzieci nie mozna oszukac. Wtedy jezeli
      obydwie strony pragna tego samego - nie ma sprawy, ale gdy jedna strona
      pozostanie sama,opuszczona wtedy jest bardzo zle. No ale coz, ludzie sa tylko
      ludzmi i takie sytuacje beda zawsze istniec az do konca swiata. Kazdy musi sam
      decydowac i cala odpowiedzialnosc swego postepowania wziac na swoj garb. Przez
      to ale nie bedzie mial mniej klopotow, wrecz przeciwnie - wiecej. Milosc
      zauroczenie mija z czasem wczesniej czy tez puzniej nadejdzie szarosc, choroby,
      klopoty dnia codziennego i czlowiek laduje tam skad chcial uciec. Znowu
      poszukuje zmiany swego losu, ale tym sposobem nigdy nie zazna prawdziwego
      szczescia, bo szczesliwy jest ten ktory uszczesliwia innych. Dawanie jest
      szczesciem, a nie branie.
      • Gość: durne Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.05, 17:11
        Więc według Ciebie do jakiego wieku można oszukiwać dzieci i udawać że rodzice
        się kochają ?
        Chciałabyś dowiedzieć się o tym gdy będziesz miała 5 , 10 czy 20 lat? Co
        pomyslabyś o takich ludziach którzy przez tyle lat oszukiwali Ciebie. Czym
        byłyby wszystkie wspomienia słodkich urodzin i Swiąt, farsą.
        • Gość: Do Re: KOCHAM INNĄ IP: *.pool.mediaWays.net 15.01.05, 19:19
          W dzisiejszych czasach wiekszosc ludzi nie ma czasu nad zastanawianiem sie nad
          swoim zyciem. Wszyscy pragna byc szczesliwi teraz ale w falszywym rozumowaniu
          tego pojecia. Tylko niewielu pragnie naprawde ratowac swoj zwiazek poprzez
          wsluchanie sie w samego siebie i spojrzenia na swoje czyny z innej perspektywy.
          Nasz egoizm nie pozwala nam nam zmiane swojej postawy wobec nam kiedy kochanej
          osoby. Nie jestesmy zawsze zdolni do kompromisow, pragniemy byc niezalezni od
          innych. Nie mamy sil sie poswiecic dla wyzszego dobra jakim jest wspolnota
          rodzinna. Te rozterki jakie drecza ludzi, ktorzy zdradzaja swoich partnerow sa
          niczym innym jak tylko wyrzutami sumienia (co oznacza naturalnie, ze to
          postepowanie nie jest poprawne). Uwazam, ze wszyscy, (bez wyjatkow) ktorzy tylko
          dlatego sie rozchodza, bo uwazaja, ze ich milosc nalezy do przeszlosci nigdy
          naprawde nie beda szczesliwi, bo sumienie nie pozwala im zapomniec swojego
          pierwszego partnera i ciagle porownywaja go ze "starym" partnerem. Naturalnie
          jest to moj poglad na te sprawe i zdaje sobie z tego sprawe, ze kazdy ma prawo
          do innej opinii na ten temat. Pozdrawiam
          • Gość: durne Re: KOCHAM INNĄ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.05, 19:27

            Tak ludzie nie popełniają błedów wybraniu dla siebie żony/męża, nieudane
            małżeństwa to fikcja, ludzie się nie zmieniają, jesli wsłuchają się w swoja
            drugą "połowę" odnajdą szczęście. I prawdą jest to Ze Ci którzy odeszli od zon
            bo ich nie kochali już nigdy nie będą szczęsliwi, bo zawsze będą im sniły ich
            niekochane żony.

            Widać w Tobie wielką madrość życiową
          • magga Re: KOCHAM INNĄ - czy zaluja? 31.01.05, 10:37
            Tak, to jest Twoim zdaniem naprawde i nasuwa sie pytanie: skad wzielas to
            zdanie? Czyzby z zyczen swoich?
            Musze Cie rozczarowac, wedlug wszelkich badan socjologicznych 80% tych ktorzy
            odeszli od zon/mezow nie zaluje swojej decyzji i gdyby cofnelo sie czas jeszcze
            raz by taka decyzje podjelo!
            Swoje zdanie powinno budowac sie na faktach...nie na wlasnych odczuciach.
    • magdag3 Re: KOCHAM INNĄ 15.01.05, 16:59
      Ja byłam w takim układzie.Byłam kochanką.Ona miał 38 lat,żonę i dwoje małych.Ja
      32 lata męża i małe dziecko.Byłam szczęśliwa i załamna (szczęśliwa gdy byłam z
      nim,załamana gdy bez niego,szczęśliwa gdy sytuacja wydawała mi się
      rozwiązywalna i załamana gdy zdawałam sobie sprawę z tego,że nie ma dobrego
      rozwiązania).Trwało to 5 lat choć już po roku próbowałam to zerwać ale było to
      ponad moje siły.Ponad jego również.Ani mój mąż ani jego żona nie wiedzieli że
      mamy kogoś choć nasze małżeństwa sypały się w gruzy.W pewnym momencie żyłam jak
      na huśtawce.Otrzeźwiły mnie problemy z moim dzieckiem: z grzecznej i fajnej
      dzieczynki, super dobrej uczennicy zrobiła się postrachem szkoły.A ja zdałam
      sobie sprawę,że sama żyję innym tzn,swoim życiem.Zerwałam z kochankiem choć i
      tak się widujemy (współpracujemy służbowo).POmogło mi to,że w pewnym sensie
      jego obwiniam za to że nie podjęliśmy żadnej decyzji,że próbowaliśmy przeczekać
      jakby taka sytuacja sama mogłą się rozwiązać.Minęło następne 5 lat i wiem,że on
      chciałby byśmy wrócili do siebie,żebyśmy zaczęli życie razem.Może w nim jest
      jeszcze to gorące uczucie ale we mnie już przeważył rozsądek.Jestem z
      mężem .....i właściwie to wszystko.
        • Gość: Triis Re: KOCHAM INNĄ IP: *.ssnet.pl 29.01.05, 23:50
          Piotrze mam podobna sytuacj jak ty masz staje przed tym samym pytaniem i
          wyborem tylko z tym ze jestem mlodrzy mam dwujke dzieci wspanialych ktorych
          kocham ponad zycie.Od poczatku mojego malzenstwa zaczelo sie sypac nie umialem
          dogadac sie z zona z czasem dotarlo do mnie ze zyje z kobieta ktora byla kim
          innym przed slubem zaczely wychodzic klamstwa zaniedbaniamoja zona ma sklonnosc
          do alkocholu a w czerwcu zeszlego roku okazalo sie ze ma sklonnosc do kobiet
          nie kryje sie ze sypia z kobieta.Stwierdzilem ze jestem mlody ze nie moge tak
          zyc jak zyje zyciem z dnia na dzien chcialem szczescia lecz powstalo pytanie co
          z dziecmi nie chce by z zona zostaly bo jak dzieci moga patrzec na to co ich
          matka robi a ze mna zona stwierdzila ze dzieci mi nie da.Podjalem prace w
          ochronie na pewnym obiekcie gdzie poznalem pewna kobiete ktora zaczela wnosic w
          me zycie szczescie i radosc pomagala mi trwac.Wiele rozmawialismy o tym jaka
          mam sytuacje wiele godzin spedzalismy na rozmowach nie chcialem a wrecz
          bronilem sie od tego by sie nie zakochac balem sie cierpiec.I pewnego dnia
          zdalem sobie swiadomosc ze jest za pozno by sie dalej bronic pokochalem i z
          kazdym dniem kocham coraz mocniej lecz moi rodzice sie wtracili dla nich sie
          nie liczy to ze kocham ze pragne szczescia nie patrza na to ze nie ma szczescia
          miedzy mna a zona dla nich licza sie moje dzieci i nakazuja mi zostac przy
          zonie ze wzgledu na nie co dzien podejmuje walke o to by nie zabraniano mi
          kochac i czuc to od drugiej osoby kobieta ktora wniosla do mego serca tak wiele
          w ciagu tak krutkiego czasu oazala sie mym swiatlem i w Bogu pokladam ufnosc bo
          wierze ze za jego Boska pomoca pokieruje mna tak ze nie bede zalowal w
          przyszlosci lecz daje czas wszystkiemu nie chce by wszystko szybko przyszlo i
          tak samo szybko odeszlo jesli mam byc szczesliwy z ta druga to musze zaczac od
          solidnych fundametow i od podstaw uczuc musze zajrzec w glab serca by zrozumiec
          me uczucia docenic je ze mam ta milosc i zastanowic sie jak ja dac by jej po
          raz kolejny nie stracic wiec radze ci zrob podobnie.Wiem ze latwe to nie jest
          ale zajzyj w glab siebie bys nie ranil i nie byl raniony -Pozdrawiam
        • magdag3 Re: Magdag czy mozesz jeszcze sprobowac pokocha 17.01.05, 11:55
          Próbuję,próbuje widzieć same dobre strony naszego zwiąku.Mamy mnóstwo wspólnych
          zainteresowań,lubimy spędzać razem czas,jesteśmy takim samym typem energicznych
          ludzi o zwariowanych pomysłach.Wszyscy znajomi uważają nas za wzór wspaniałego
          związku.Tylko ten seks...ja po prostu nie czuję już pociągu do męża,jakby się
          coś skończyło.Trochę gram tą rolę bo sama na nią się zdecydowałam.