Dodaj do ulubionych

pomocy - problem z narzeczona

    • Gość: Mięchol Re: pomocy - problem z narzeczona IP: 80.51.233.* 11.02.05, 23:12
      Dziwny jesteś facet.
      Ja bym chętnie dopłacił komuś, żeby moją starą obskoczył, a ty się martwisz
      jakimiś bzdurami. Przecież nie znała cię wtedy.
      • weather2 Re: pomocy - problem z narzeczona 12.02.05, 10:24
        Polacy niewiele różnią się od Somalijczyków, którzy doknują obrzezania kobiet z
        lęku przed ich " nieujarzmioną seksualnością". Dobrze Max , że nie wierzysz w
        reinkarnację, bo nie mógłbuyś żonie wybaczyć mężczyzn z poprzedniego wcielenia.
    • waqq Re: pomocy - problem z narzeczona 11.02.05, 23:41
      Przebaczenie, oczyszczenie, uzdrowienie - to wszystko jest możliwe, dzięki
      Bogu. Ale dziewczyna musi tego naprawdę chcieć, musai zobaczyć, że to robiła
      było złe i Ciebie tym rani. Dopóki tego nie ma, nic dziwnego, że sam nie możesz
      sobie z tym poradzić. Każde wasze nieporozumienie grozi "śmiercią" - będzie was
      ranić i niszczyć wasz związek. Jej przeszłość wymaga dogłębnego uzdrowienia,
      prazeniknięcia miłością, ale nie tylko Twoją lecz Bożą, bo sam nie masz takiej
      siły. Radziłbym Ci napisanie na "forum pomocy" na stronie www.katolik.pl
      • Gość: Dorota UZDROWIC I OCZYSCIC FACETA IP: 70.27.91.* 11.02.05, 23:48
        Hej nie galopuj tak z tym uswiecaniem dziewczyny bo zdaje sie ze chlopak z nia
        wspolzyje bez slubu, nieprawdaz. To moze oczysc i uzdrow i jego, co?
        • Gość: xy Re: UZDROWIC I OCZYSCIC FACETA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.05, 13:37
          Widocznie jestes kiepski
    • Gość: lskdfja Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.acn.waw.pl 11.02.05, 23:44
      A moja narzeczona straciła dziewictwo ze mną. Możesz o tym pomarzyć, stary.
      Lepiej się zastanów ...
      • Gość: różyczka Iskdfja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.02.05, 00:09
        Jesteś tego pewien?.Lepiej się zastanów.
        • Gość: petro Re: Iskdfja IP: *.sn.pl 12.02.05, 00:23
          Droga różyczko, boję się, że Iskdfja nie zrozumiał aluzji. Może ten dowcip
          pomoże mu zrozumieć. Przychodzi facet do wróżki i prosi o powróżenie. Wróżka
          ogląda jego dłoń i mówi: Ooo, widzę, że Pan jest szczęśliwie żonaty i ma dwoje
          dzieci... Facet przerywa jej i woła triumfująco: "Myli sie Pani, mam trójkę
          dzieci!". Na co wróżka: "Bardzo mi przykro, to Pan się myli". Pozdr. ;)))
          • Gość: budowniczy Re: Iskdfja IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 12.02.05, 07:16
            Znam wielu takich co u wrozki uslyszeliby ze moze byli pierwsi ale nie jedyni
            wiec sie tak nie ciesz facet.
            • Gość: lskdfja Re: Iskdfja IP: *.acn.waw.pl 12.02.05, 09:59
              Możecie mówić co chcecie, ale ja i tak jestem pewien :D
              • Gość: Max Re: Iskdfja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.05, 12:12
                Dzieki takim jak petro i budowniczy d.,które służyły innym tylko do posuwania
                maja szanse na znalezienie sobie partnera.Ale wiedz,że u facetów wygląd też się
                liczy i jesli oni nędznie wyglądają to dzięki niskim wymaganiom mniej przeżyją
                rozczarowań.
                • Gość: Jinx Re: Iskdfja IP: *.aster.pl 12.02.05, 12:29
                  Smiesz oceniac innych - ty, ktos kto przynaje, ze puszcza w trabe wlasna
                  zone "przynajmniej 5 razy do roku" bo "przed zdradzila meni zanim sie
                  poznalismy"? Biedaku - nie widzialem bardziej zakompleksionego hipokryty w
                  zyciu!
          • szymko123 Re: Iskdfja 12.02.05, 14:47
            A myślałem, że wszystkie dzieci są nasze...
    • Gość: LA VITA Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.02.05, 23:56
      Jest to przykre co CI powiem.Ranę którą masz i zadrę w sercu, czas tego nie
      wyleczy.Zostaw ją.Jeżeli tego nie zrobisz umrzesz żywy.
    • Gość: Nieznajoma Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.chello.pl 12.02.05, 00:13
      Drogi Chrisie!
      Rozpamiętując w kółko to, co było zanim ty pojawiłeś się w jej życiu tak
      naprawdę powoduje, że katujesz swoje myśli i sumienie. Nie zbudujesz w ten
      sposób szczęścia u boku tej kobiety. Jeśli chcemy tak naprawdę i szczerze być z
      drugą osobą to nie powinna nas interesować jej przeszłość która jest poza nami.
      Twoja dziewczyna istniała zanimsię pojawiłeś, żyła a przynajmniej starała się
      żyć tak jak chciała i umiała i nie spodziewała się że spotka ciebie na swej
      drodze. Nie pomyślałeś nigdy że została dogłębnie zraniona przez mężczyznę
      którego szczerze kochała i cały szereg wydażeń który potem miał miejsce był
      tylko próbą zapomnienia o tym fakcie, a może nawet sposobem na odegranie się na
      całej waszej płci? Jedyne co mogę ci zaproponować to szczerą rozmowę z twoją
      dziewczyną. Sam słusznie zauważyłeś że za dużo o niej wiesz i to jest jakaś
      nauczka dla związków: nie mów partnerowi wszystkiego co ci leży na sercu, bo
      potem zmory przeszłości które będą do ciebie wracać jak namolne muchy mogą
      tylko rosnąć w siłę potęgowane przez brak wsparcia ze strony ukochanej osoby.
      Należy zachować nieco prywatności dla siebie. Niestety muszę cię zmartwić...
      Jeśli już teraz drażni cię jej przeszłość i jeszcze o tym nie rozmawiałeś to
      nawet szczera rozmowa z ukochaną niewiele już w tym wypadku zmieni. Będziesz
      ciągle rozpamiętywał to co ci powiedziała i będziesz się tym zadręczał. Kolejną
      twoją bolączka jest fakt że miałeś z nią swój pierwszy raz i oczekiwałeś że
      twoja wymarzona partnerka też będzie po raz pierwszy się kochać i to właśnie z
      tobą. Stąd te twoje niestety głupie pomysły o zdradzie. Jeśli to zrobisz
      będziesz czuć się jak przysłowiowa szmata bo pamiętaj: ona cię nie zdradziła.
      Jest od początku do końca szczera wobec ciebie. Zrobisz jak uważasz. Musisz być
      jeszcze bardzo młody. Życie zweryfikuje twoje PROBLEMY i kiedyś zrozumiesz że
      to co teraz wydaje ci się sytuacją bez wyjścia za parę lat, niestety już nie u
      boku tej kobiety, będziesz się z tego śmiał. Pozdrawiam i życzę powodzenia
      • Gość: FIKUS Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 18:05
        Nie pekaj Chris, Nieznajoma ma racje.. Zdazysz to wszystko jeszcze nadrobic,
        tez sie kiedys tym gryzlem , ale teraz , po latach smiech mnie bierze. Trzymaj
        sie.
    • Gość: (L)ukasz [...] IP: *.chello.pl 12.02.05, 02:44
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Max Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.05, 11:26
      Użylem słów zdradziła mnie zanim się poznalismy co spowodowało fanatyczną
      wsćiekłośc u paro osób.Sormułowanie to oddaje najbardziej delikatnie myśli,z
      którymi przychodzi zmierzyc się facetom w sytuacji podobnej do Chrisa.Ci
      bardziej radykalni mówią zeszmaciła sie.Wiernośc,która jest waznym elementem w
      związku,dla mezczyzn w takiej sytuacji przestaje być jakąkolwiek wartością i
      decydując sie na taki związek nie będą oni uważali seksu z innymi kobietami za
      zdradę.Chris ma 24lata,a decydując się na malżeństwo w tym wieku,nie jest się
      jeszcze odartym z romantyzmu,tak jak Ci,którzy coraz częściej zawierają
      małzeństwa w wieku 30lat i to głownie w związku z presja kobiet/które boją
      się,że sie starzeją/,bo mężczyznom wtedy też wydaje się jeszcze za
      wcześnie.Takie coraz powszechniejsze małżeństwa 30-latków oparte sa przede
      wszystkim na wzajemnym zaspokojeniu kilku potrzeb i z założenia nie jest to
      pierwsze i ostatnie ich małżeństwo ,ale co najwyżej pierwsze.Przy takim
      podejściu jest oczywisteże ,że parnerzy nie mają wobec siebie nadmiernych
      oczekiwań.
      • Gość: J-33 Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 12:10
        Masz poważny problem, bo zdaje się że jesteś też pod presją czasu-tak
        przynajmniej wynika z informacji o narzeczeństwie. Powinieneś się zgłosić do
        poradni psychologicznej, bo w tej chwili Twój stan raczej uniemożliwi Ci
        podjęcie jakiejś racjonalnej decyzji.
        Poza tym to wydaje mi się że Twoja partnerka jest raczej niedojrzała i chyba
        faktycznie traktuje Cię jak kolejny kwiatek. Niestety nie można sprawdzić jej
        miłości i intencji, ale powinieneś spróbować je ocenić w sposób racjonalny, a
        Twój obecny stan to uniemożliwia. Wizyta u psychologa i seksuologa powinna
        pomóc nie tylko racjonalnie podjąć Ci decyzję, ale także poznać swoje
        oczekiwania i być może pozwoli uniknąć błędu.
        Weź też pod uwagę wypowiedzi mężczyzn o odrazie jaką czują do swoich partnerek,
        bo to w przyszłości może Ci uniemożliwić normalne życie. Fakt że dziewczyna
        uprawiała kiedyś seks ze stałym partnerem to nie powód do płaczu- popatrz ile
        wokoło jest par które tworzą takie osoby, zazwyczaj jednak przeszłość seksualna
        jest dla nich temetem tabu. Groźne wydaje się wchodzenie w przypadkowe kontakty
        seksualne, które w przypadku Twojej partnerki miały chyba kompensować jej
        jakieś negatywne przeżycia bądź odczucia, a ujawnianie swojej historii też jest
        być może być kolejnym elementem próby dowartościowania się. Pamiętaj też, że
        nie jesteś odpowiedzialny za czyjeś błędy, a Twoaj dziewczyna chyba nie bardzo
        jest gotowa do związku, bo w tym wieku powinna sobie zdawać sprawę że może Cie
        skrzywdzić.
    • gregsmile01 Re: pomocy - problem z narzeczona 12.02.05, 11:53
      jest wam dobrze? to wasza sprawa i nikomu nic do tego! jeśli zaakceptowałeś jej
      przeszłość to nie gadaj całemu światu o tym, a jak cię to boli to rozstańcie
      się teraz bo potem będzie tylko gorzej.
    • Gość: inna Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 12:03
      Moja przyjaciólka poznała swojego męża na studiach - wielką miłość .To był ten
      pierwszy i ta pierwsza.Kiedy 4 dziecko miało 2 latka ukochany mąż
      oświadczył ,że nie "użył życia" ... i odszedł .
      Mój facet jest starszy ode mnie o 8 lat i oczywiście prowadził bujne życie
      seksualne.
      Dla mnie jest to zupełnie nieistotne.Ważne jest to ,że teraz jestem dla
      niego "jedyna".Ja nigdy nie opowiadam o swojej przeszłości .Każdy powinien mieć
      taki zakątek ,do którego NIKT nie ma wstępu.Nie można zdradzać wszystkich
      swoich tajemnic,głupich wybryków ,swoich nie zawsze pozytywnych myśl...
      Każdy z nas (jeżeli ma tylko dobrą pamięć) znajdzie coś w swojej przeszłości
      czym nie chciał by sie chwalić -chyba ,że należy do ekshibicjonistów.
      Uważam ,że należy się skoncentrować na teraźniejszości.Życie jest takie
      krótkie ,żyj dniem dzisiejszym ,doceniaj to co masz , bo może już jutro tego
      nie będzie....a gdybyś miał sen ,że ona umiera na raka ,macie tylko dwa
      tygodnie na miłość ...co byś zrobił ,czy była by ważna jej przeszłość ???
      • Gość: Max Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.05, 12:22
        Ja umierałem i przeszłość byla wtedy szczególnie ważna.Po wyzdrowieniu niewiele
        się zmieniło.Twój związek jest typowy dla tych ,którzy w ramach układu biora
        ślub po 30-ce,ale czy powiesz,że jesteś szczęściarą.Bez znajomości przeszłości
        trudno budować szczęśliwą przyszłość,ale do prowizorycznego życia wystarczy tu
        i teraz.
        • Gość: Jinx Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.aster.pl 12.02.05, 12:27
          Pieprzysz jak potluczony, Max - co to za puste frazesy "Bez znajomości
          przeszłości trudno budować szczęśliwą przyszłość,ale do prowizorycznego życia
          wystarczy tu i teraz." Jezeli dla ciebie kobieta sklada sie z pochwy, ktora w
          momencie poznania musiala byc pokryta kurzem i pajeczyna, to gratuluje
          swiatopogladu. Nie wiem co decyduje, ze podobni tobie chlopcy nie staja sie
          nigdy dorzalymi mezczyznami - jezeli to kompleks malego czlonka, to proponuje
          skorzystac z pomocy psychoterapety, stawiania baniek lub akupresury - penis od
          tego nie urosnie, ale moze jego rozmiar przestanie byc dla ciebie az tak
          istotny.
          • szymko123 Re: pomocy - problem z narzeczona 12.02.05, 15:05
            Jinx, chyba posuwasz się za daleko w interpretacjach. Możesz mieć rację, ale nie
            musisz. Zachowaj rozwagę, nawet w piśmie.
          • Gość: facet Re: pomocy - problem z narzeczona jinx- załosne IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.02.05, 17:17
            jestesmy w znacznej mierze suma naszych doswiadczen, i tych dobrych i
            tychzłych - niektorzy potrafai wyciagnac z nich WNIOSKI inni nie!i niewatpliwie
            bez znajomosci pzresżłosci trudno budowac udany zwiazek...a mowiac juz tak
            bardzo łopatologicznie - zebys zrozumiał co mam na mysli: jesli w pzreszłosci
            twoja kobieta dorobiła sie hiv to lepiej było by dla ciebei i dla was zebys o
            tym wiedział...a małym penisem jinx sie nie martw bo nie to jest wazne, a
            zamaist wydawac kase jak piszesz na banki i akupunkture wydaj ja na kwiaty dla
            ukochanje, jesli ja masz....
            • Gość: Jinx :) IP: *.aster.pl 12.02.05, 17:50
              Zanim zaczniesz zabierac glos, naucz sie uzywac mozgu - Max, w ktorego obronie
              probujesz tu nie udolnie stawac, "facecie", rownie dobrze moze byc nosicielem
              dowolnej z chorob wenerycznych skoro puszcza sie "5 razy rocznie" - ale nie o
              tym tu mowimy. Mowimy o zakompleksionych dupkach, ktorzy sadza, ze "ich
              nieuzywany wacek" to skarb najwiekszy i powinni spotkack kobiety, ktore na nich
              czekaly cale zycie, nawet jezeli zycie owo mialoby juz trwac kilkadziesiat lat.
              Jezeli nie dostrzegasz w tym pewnego skrzywinenia, to wspolczuje. A o mnie sie
              nie martw - kwiatami i penisem mam kogo obdarowywac - a jezeli jestes
              zainteresowany "facecie" - to zlamie ci serce - gejom mowie stanowcze nie.
              • Gość: facet Re: :) IP: *.acn.waw.pl 12.02.05, 21:01
                coz,agresja werbalna, brak tolerancji wobec mniejszosci seksualnych...nie
                najlepiej to o tobie swiadczy...ale jak słusznie zauwazyłes nei o tym
                mowimy.mam wrazenie ze jedneka nie zrozumiałes tego co pisałem - wiec moze tak
                jestesmy suma wydazen z przeszłosci i teraz ten wyjatkowo prosty przykład -
                twoja nowa kobieta ma hiv czyli jej przeszłosc zutuje na terazniejszosc!czego
                tu nie zrozumiałes?chetnie wytłumacze.ty poprostu ulegasz emocjom i poniewaz
                nie lubisz maxa krytykujesz WSZYSTKO co pisze, zupełnie nie zwracajac uwagi na
                tresc...
                p.s.
                z regoły to własnie osoby ropoczynajace wspołzycie wczesniej sa zakompleksione
                i probuja sobie udowadniac w ten sposob jakie sa fajne.zreszta troche taka nuta
                pobrzmiewa w twojej niecheci do ludzi, ktorzy seks i pierwszy raz traktuja jako
                cos wyjatkowego i cudownego , co powinno byc tylko miedzy tymi jedynymi.nie bez
                przyczyny im człowiek lepiej wykształcony i z lepszego srodowiska tym pozniej
                zaczyna wspołzycie...
                • Gość: Jinx Re: :) IP: *.aster.pl 12.02.05, 21:04
                  "Nuta niecheci pobrzmiewa we mnie" kiedy obcowac musze z podobnymi
                  tobie, "facecie" - przypisujesz mi swoje urojenia, biedaku.

                  PS. kup sobie jakis slownik, na litosc boska...
                  • Gość: M31 Re: :) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.02.05, 20:21
                    ooo tak - tez juz tej lamanej polszczyzny czytac nie moglam
                • Gość: ~tośka Re: :) IP: 82.160.62.* 13.02.05, 14:50
                  bardzo fajne sie czyta Twoje komentarze :-)
                  pozdrawiam
        • Gość: mimi [...] IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.02.05, 12:22
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: facet Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.02.05, 17:11
        zapewniam cie ze nie kazdy musi sie wstydzic swojej pzreszłosci - twoje słowa
        przypominaja tłumaczenia złodzieja ze WSZYSCY kradna albo cipuna ze WSZYSCY
        biora! otoz nieprawda...
        • Gość: Cell Re: pomocy - problem z narzeczona IP: 213.238.81.* 12.02.05, 18:44
          Święte słowa!!!
          Znam co najmniej kilkanaście osób, o których mogę z całą stanowczością
          powiedzieć, że ani nie kradną, ani nie ćpają.
          Co nie zmienia faktu, że post Maxa opisuje wyjątkowo popapraną osobowość. Bo
          przecież wiedział przed zrobieniem dwójki dzieci, że jego kobieta to dziwka i
          wredna suka, skoro na niego nie poczekała... to po co jej głowę zawracał?! Po co
          zaczynał cokolwiek, nie będąc pewnym absolutnie swoich uczuć i postawy w
          przyszłości?

          Pozdrawiam
          PS. "to dziwka i wredna suka" było napisane z ironią. Tak naprawdę to ja
          współczuję tej kobiecie i życzę jej wszystkiego dobrego. Dużo cierpliwości i
          spokoju ducha.
          • ardzuna Re: pomocy - problem z narzeczona 13.02.05, 16:39
            Gość portalu: Cell napisał(a):

            Tak naprawdę to ja
            > współczuję tej kobiecie i życzę jej wszystkiego dobrego. Dużo cierpliwości i
            > spokoju ducha.

            Max to klasyczny przemocowiec (przynajmniej psychiczny), a żona jest od niego
            uzależniona, na co wskazują teksty o jej płaczach i żalu za ten
            rzekomy "potworny grzech". Jesli by nie było tego pierwszego faceta, to Max z
            pewnościa znalazłby sobie inny pretekst, żeby ją dręczyć. No cóż, pozostaje
            tylko nadzieja, że nieszczęśnica w końcu przejrzy na oczy i zostawi tego
            psychopatę, który niszczy jej życie.
    • Gość: racjonalista Nie hipokryzji! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 12:16
      Gdzie leży problem? Obawiam się, że częściowo w Twojej głowie. To dziecinne, że
      przeszkadza Ci przeszłość narzeczonej. Z jakich mianowicie powodów ma Ci
      przeszkadzać? Religijnych? Well, jak tak bardzo jesteś wierzący i tak porusza
      Cię jej - jak mówisz - "złe postępowanie", to dlaczego w ogóle z nią sypiasz
      przed ślubem? Moralnych? Well, jej postępowanie jest moralnie neutralne (tak jak
      'sypianie' ze sobą zwierzątek jest moralnie bez znaczenia). Psychologicznych?
      Zazdrość i niedowartościowanie? Każdy ma pewnie trochę z tym problemy, ale
      człowiek dorosły jakoś sobie z tym radzi. Jak Ci nie odpowiada to znajdź sobie
      dobrą katoliczkę-hipokrytkę i załóż z nią rodzinę....
      • Gość: facet Re: Nie hipokryzji!alez ty jestes załonie dziecinn IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.02.05, 17:20
        a twoje analizy, no zagiołes i filofofow i psychologow i moralistow...
        jak na gimnazjaliste nawet neizle- tylko uwazaaj bo jeszcze uwierzysz w to co
        wypisujesz...
        • Gość: racjonalista Re: Nie hipokryzji!alez ty jestes załonie dziecin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 19:22
          aleś się chłoptasiu postarał (aż się zadymiło - uważaj bo się zaczadzisz)- zanim
          jednak coś napiszesz naucz się poprawnie wypowiadać na piśmie...
          • Gość: f Re: Nie hipokryzji!alez ty jestes załonie dziecin IP: *.acn.waw.pl 12.02.05, 21:03
            po co - jak widac tobie ignorancja w niczym nie pzreszkadza!to jak tam filozofo-
            psychologo-moralisto?wszytkie przedszkolaki juz przegadałes?
            • Gość: Jinx :) IP: *.aster.pl 12.02.05, 21:05
              I po coz taak wszystkich szarpac za nogawki, kundelku ;)
    • witch-witch Re: pomocy - problem z narzeczona 12.02.05, 13:20
      Tobie nawet tysiac postow nie uswiadomi jednego jedynego faktu, ze jestes
      emocjonalnie niedojrzaly aby sie zenic! Jestes potencjalnym kandydatem na
      rozwodnika. To, ze jest ci dobrze z dziewczyna nie swiadczy ze umiesz podejsc w
      dojrzaly sposob do trudnosci jakie wystepuja w kazdym zwiazku. Brak ci takze
      doswiadczenia z kobietami. Juz teraz wychodzi na jaw twoja ukryta zazdrosc,
      ktora maskujesz za parawanem "wyrzutow sumienia" i checia kary jej tzw.
      chodzenie do kosciola jest jakoby wedlug ciebie potrzeba rozgrzeszenia
      za "wine"(?!) Czytajac twoj post wnioskowac mozna ze brakuje ci gruntow aby
      stac stabilnie emocjonalnie w zyciu.

      Relacje pomiedzy ludzmi powstaja w bardziej swiadomy, a najczesciej w malo
      uswiadamiany sposob. Nasza nieswiadomosc kieruje nami, wybieramy ludzi na
      zasadzie podobienstw. A wiec to co tak ogromnie potepiasz u swojej dziewczyny
      jest takze ta twoja czescia, ktora twoje psychiczne mechanizmy skutecznie
      blokuja. W przeciwnym przypadku nie ciagneloby cie do niej. To ze ubolewsz nad
      jej "przeszloscia" jest nieuswiadamianym projektowaniem tego co ty sam z checia
      bys zrobil.
      Moge ci powiedziec co sie stanie z twoim zwiazkiem mam 80% pewnosci, ze jezeli
      zwiazesz sie z ta kobieta, zanim poszukasz dobrego psychoanalityka, po jakims
      czasie, pod wplywem impulsu, zaczniesz zdradzac swoja zone. W pierwszej chwili
      bedzie ci ciezko uporac sie z wyrzutami sumienia, ale jakas sila bedzie cie
      ciagnac aby to zrobic jeszcze raz i jeszcze nastepny raz. Przeciez juz teraz
      masz takie pomysly.
      Daj sobie szanse, poznaj inne kobiety, w ten sposob poznajesz siebie samego.
      Ozenic jeszcze masz czas. Nie miej zalu i pretensji do twojej dziewczyny ona
      jest bardzo mloda i zle przerobila relacje seksualne- seks nie jest dla nikogo
      prezentem. Co sie stanie jesli taki "prezent" zostanie odrzucony albo
      wzgardzony? Czlowiek czuje sie stlamszony, nie godny, ponizony. W ramionach i
      seksualnych wypadach, twoja dziewczyna szukala poczucia godnosci, poniewaz jej
      to zabrano. Swiatem i zyciem kieruje balans. Dlatego na jedna reakcje moze
      przypadac kilka antyreakcji. Daj swojej dziewczynie poczucie godnosci, podziw,
      a sam zobaczysz jak powoli dzien po dniu, zacznie sie zmieniac. Jednak na
      malzenstwo jestes jeszcze emocjonalnie- zupelnie niedojrzaly.
      • Gość: facet witch - kompropmitacja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.02.05, 17:32
        1)to nie on jest niedojzały tylko ONA
        2)zazdrosc ptysiu jest normalna,i to ona sama jak ON napisał"biega do
        kosciołka"a wiec to ONA ma potrzeba rozgrzeszenia za jej WINE -jego to jakos
        nie pociesza, nie zuwazyłas moj domorosły psychologu?
        3)"Relacje pomiedzy ludzmi powstaja w bardziej swiadomy, a najczesciej w malo
        uswiadamiany sposob."no coments
        4)no prosze, najtezesze umysłu nie sa pewne na jakiej zasadzie sie dobieramy
        ale TY wiesz...akurat podobienstwa nie sa napolpularniejsza z teorii, ale co
        tam [prawda?
        5)projekcja tego co chciał by zrobic?witch ODKRYŁAS ZE FACET CHIAŁBY ZALICZYC
        DUZO PANIENEK ale wychowanie go powstrzymuje!!!!BRAVO!!!NALEZY CI SIE NOBEL!!!
        6)ona szukała godnosci dajac d.na obcym facetom?oj mało ty wiesz o godnosci...
        7)swiatem kieruje balans - jin i jang, no prosze i z filozofia u ciebie niezle,
        mogła bys podyskutowac z gadatliwym przedszkolakiem...

        to nie on jest niedojzały tylko ona, co zreeszta widac po jej tekstach.inna
        sparwa ze ona zupełnie nei spełnia jego ideału kobiety i najlepiej by zrobił
        rozstajac sie z nia jesli sobie nie poradzi z tak kwestia(a jest to wielce
        prawdopodobne)
        • Gość: Jinx Czyzby? IP: *.aster.pl 12.02.05, 18:00
          Dlaczego ci sie wydaje, ze mozesz kogokolwiek tu traktowac protekcjonalnie,
          ptysiu? Frustracja rodzi agresje.

          "to nie on jest niedojrzaly tylko ona"? Znasz ich oboje, forumowy glupku?
          Obojgu daleko do dojrzalosci, ale do twojej teorii pasuje JEJ niedojrzalosc? Po
          jednym subiektywnym poscie nieszczesliwego, 24-letniego frustrata zdazyles
          ocenic zebrany material dowodowy i wydac wyrok skazujacy? I teraz silac sie na
          ironie bedziesz atakowal kazdego kto ma inne zdanie?

          Dlaczego jestes takim zgorzknialym dupkiem? Zgodnie z jednym z twoich
          frazesow: "jestesmy w znacznej mierze suma naszych doswiadczen, i tych dobrych
          i tych złych" - miales za malo tych dobrych?
          • Gość: facet Re: Czyzby? IP: *.acn.waw.pl 12.02.05, 21:10
            chmmm ptysiu, w domciu cie nie nauczyli zeby nie uzywac wulgarnych słow?to
            wiele tłumaczy...a czemu tłumacze i wyjasniam i to całkiem za darmo?bo
            litosciwy ze mnie człowiek!
            wszyscy wyadjemy opinie na podsatwie tego jednego postu, ale ty jestes
            najlpeszy - bo oceniasz mnie mimo ze nie opisałem zadnej sytuacji.no jestes
            rownie gednialny jak racjonalista(czy jakos tak)
            p.s.oczywiscie ze jej niedojzałosc psauje do mojej tezy, chyba ze oczekujesz ze
            bede podawał przykłądy tylko zapzreczajace moim tezom:)
            • Gość: Jinx Re: Czyzby? IP: *.aster.pl 12.02.05, 21:15
              Oceniam cie, forumowy glupku, bo dowodow swojej agresji, zgorzknienia,
              impertynencji, megaloamnii dales az za duzo i nie tylko w jednym poscie. Ja zas
              dla rozrywki lubie czasem kopnac glupka w zbyt wypiety zadek.

              A jezeli nie rozumiesz mojego zarzutu manipulacji jakich dokonujesz, znaczy zes
              glupi i zaden tlumaczenia nie pomoga, tym bardziej, ze ja litosciwy dla glupkow
              nie bywam.
        • Gość: witch-witch Re: do faceta IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 12.02.05, 21:13
          Ubawiłeś mnie chłopcze, z jakich to powodow nazywasz mnie "domorosłym"
          psychologiem? Bo nie bardzo rozumiem nigdy nie miałam ambicji aby zostać
          psychologiem. Mam trochę inne ambicje, a czy za nie dostane Nobla? To się
          jeszcze zobaczy.:)))))
          • Gość: ralf Re: do Witch-Witch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 03:40
            Witch-Witch, o jakiekolwiek ambicje chodzi (krzyżowanie dżdżownic? poemat
            terametrem jambicznym hiperklatalektycznym o trawniku przed domem? "2x2=4:
            ostateczny dowod"?) trzymam kciuki za Nobla albo przynajmniej przyzwoitą
            realizację na rodzimym gruncie, jestes se kobitka z jaj... z łbem jak sklep,
            wystarczy :)))))))) Za całokształt.
            Respect, jak mawiają w niepolitkorektnej grze TheCrims.
    • Gość: Mike Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.adsl.enternet.hu 12.02.05, 14:04
      Hej.

      Obejrzyj sobie film z Benem Affleckiem - "W pogoni za Amy" ang: Chasing Amy.
      Koles ma podobny problem. Film z przeslaniem, wiec pownien ci pomoc.
    • msize Re: pomocy - problem z narzeczona 12.02.05, 14:08
      masz chlopie do czynienia z nieulozona, niezdecydowana, 20 latka. wierz mi nie
      mozna traktowac tego zbyt powaznie. tu nie ma regul. ale wydaje mi sie ze
      powinienes poczekac ze 2 lata;] 3 lata;] bo chyba nie da sie nikogo poznac w
      ciagu roku;] powodzenia zycze ;]
      • Gość: Magda Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.3vnet.pl 12.02.05, 14:22
        Milosc jest slepa, na jedno oko a na drugie widzi co chce.Pamietaj o tym .Moze
        narzeczona poprzez wspominanie tych wojarzy z menami,chce podkreslic jaka
        ona 'dobra'.Widzisz tak jak piszesz byla pierwsza Twoja dziewczyna nie masz
        doswiadczenia ,moze warto sie nad tym zastanowic.A co zrobisz jak sie
        poklocicie? Wykonczysz sie czlowieku. Dla mnie ten zwiazek nie wrozy dobrej
        przyszlosci
        • szymko123 Problem z narzeczoną i z samym sobą. 12.02.05, 14:59
          A ja nie znam się na wróżbach...
          Ale do wspólnego z narzeczoną porozmawiania z dobrym (nie byle jakim)
          psychologiem zachęcałbym. Czasem trzecia osoba, kulturalna i bezstronna może
          trochę wyklarować myśli, uświadomić emocje, wyprostować relacje...
          Pozdawiam Panie i Panów!
    • Gość: Max Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.05, 15:03
      Co chwile z tego forum padają mniej lub bardziej zasadne rady dla Chrisa,aby
      się nie żenił.Najsmutniejsze w tym jest to,że tych rad udzielają osoby nie
      będace w związkach małzeńskich.To tak jakby jazdy samochodem uczyl
      teoretyk,który nigdy nie siedzial za kierownicą.Teoretykom szkolonym na Glamour
      i innych wydawnictwach sponsorowanych przez producentów prezerwatyw i firmy
      farmaceutyczne czerpiace dochód z propagowania środków hormonalnych podam jedną
      prawdę.
      Męzczyzna nigdy nie dojrzewa to malzeństwa z kobietą,którą posuwali inni.Są
      jednak wyjątki.Te wyjątki to;
      1.Faceta nie stać na kogoś
      lepszego 2.Facet myśli,że go nie
      stać na kogoś lepszego. 3.Malżenstwo jest dla mężczyzny jedynym
      sposobem na poprawienie komfortu w dostępie do d. partnerki.
      4.Mężczyzna został okłamany co do przeszłości
      partnerki. W tych wyjatkach jest szansa dla
      kobiet,które w sposób mniej lub bardziej przemyślany ,z miłości lub bez dawały
      w przeszłości d. poprzednikom aktualnego faceta.
      Teoretykom niedowiarkom przyjdzie zmierzyc się z tą prawdą gdy sprobują przejść
      do praktyki.
      • szymko123 Czyżby jednak Jinx miał rację...? 12.02.05, 15:11
        Czyżby jednak Jinx miał rację...?

        Max, powiedz mi, jak zamierzasz przeżyć resztę życia? Co będzie dla ciebie
        źródłem satysfakcji, zadowolenia, spełnienia?
        • Gość: Cell Czyżby jednak Jinx miał rację...? IP: 213.238.81.* 12.02.05, 18:49
          ..myślę że co najmniej 72 dziewicze hurysy w raju Allaha ;-)
          Koniecznie dziewicze. Ich liczba zaś zależy od wydolności Maxa.
          • ardzuna Re: Czyżby jednak Jinx miał rację...? 13.02.05, 16:42
            Gość portalu: Cell napisał(a):

            > ..myślę że co najmniej 72 dziewicze hurysy w raju Allaha ;-)
            > Koniecznie dziewicze. Ich liczba zaś zależy od wydolności Maxa.

            hehe, tylko ze te hurysy to literówka utrwalona przez wieki. Maxa czekają co
            najwyżej 72...białe rodzynki. Myślę, że będzie zachwycony niespodzianką :D
            • Gość: petro Re: Czyżby jednak Jinx miał rację...? IP: *.sn.pl 13.02.05, 20:50
              72 rodzynki w Raju! Ha! No to szalony Max (vel Bin Laden) sobie pociupcia!
            • Gość: Cell Re: Czyżby jednak Jinx miał rację...? IP: 213.238.80.* 13.02.05, 21:01
              Rodzynki, powiadasz?... cóż, być może wymiary naszego szanownego forumowicza są
              odpowiednie, aby skorzystać z wydziubanych szpileczką dziureczek w 72 rodzynkach.
      • Gość: Torreador a co z przeszłością faceta ? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.02.05, 16:13
        Jedno mnie nurtuje - czym (wg ciebie Max) ma być małżeństwo dla kobiety ?
        Poprawieniem komfortu w dostępie do h. faceta ? A co z kobietami, które zostały
        okłamane co do przeszłości faceta ? Mają się "puszczać" z przyjaciółmi męża w
        ramach antidotum, uważając to za jak najbardziej "moralne", bo znaczenie ma
        tylko przeszłość ?
        Pytam z czystej ciekawości, bo wnioski odnośnie stanu jakościowego twoich
        (szczątkowych) klepek nasuwa się niestety jednoznaczny ... Zastanawia mnie tez,
        co jeszcze trzyma twoją nieszczęsną żonę przy takim chorym osobniku jak ty
        (kwestię dzieci pomijam, bo nie sądzę, aby Twój tryb życia dawał im
        pedagogiczny przykład)
        • Gość: Max Re: a co z przeszłością faceta ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.05, 23:31
          Szkoda,że nie rozumiesz roznicy miedzy płciami.Małzeństwo jako dostęp do h. nie
          jest Ci potrzebne bo wystarczy,że wiosna lub lepiej latem,na pewno nie zimą
          wyjdziesz pod najbliższą dyskotekę ,a bez względu jaka jesteś szpetna znajdzies
          te h.,których Ci brakuje.Co do kobiet,które zostały okłamane ,to faceci na
          których trafiły muszą być tchórzami wyjatkowymi bo moja skromna wiedza mówi
          mi,że przeszłość ich faceta nawet jeśli jest ważna w żaden sposób nie wplywa na
          jakość związku.Co do moich dzeci to ja tym przykładem przed nimi nie świecę,to
          sprawa między mną ,a żoną /Mam takie możliwości,że mogę pracować tam gdzie
          widzę potrzebę i za chwilę mogę spotkać się z wlaścicielka firmy -kontrahenta
          lub jej albo jego asystentka celem ustaleń wstępnych tam gdzie bedzie to
          dogodne do owocnych tranzakcji./Co do moich dzieci,to córka gdyby nie to ,że
          pamiętam jej matkę sprzed 20-lat bylaby dla mie ideałem urody 18-latki,jest na
          tyle mądra,że nie wierzę aby dopuściła do faktu ,żeby dała się posuwać jakimuś
          kolesiowi dlatego bo kolezanki,mówia,że mają to za sobą choć tak na prawdę to
          tylko mówią.
          • Gość: pikuś Re: a co z przeszłością faceta ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.02.05, 12:58
            w wieku 18 lat trudno znaleść dziewicę,mówię to na podstawie moich spostrzeżeń.
            Mieszkam od 30lat obok mieszkań wynajmowanych studentom i uczniom z prowincji.
            Kiedy tu zamieszkuja po około tugodniu zaczynają pojawiać się panienki-
            koleżanki.
            Po kilku dniach widzę je wychodzące rano,nie przeszkadza im to,że ci chłopcy
            zamieszkują z kolegami.
            Słyszę sex uprawiany w wannie,na podłodze bez żenady ,głośno i hałaśliwie.
            Po pewnym czasie widzę już inne małolaty wychodzące po śniadaniu.
            Mieszkańcy tych mieszkań zmieniają się lecz scenariusz tych zachowań jest taki
            sam,niezmienny od lat.
          • Gość: Torreador clou dyskusji IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.02.05, 09:41
            Po pierwsze synu, nie bardzo rozumiem dlaczego uparcie klasyfikujesz mnie do
            osobników płci żeńskiej - dla twojej wiadomości podaję, że póki co jestem
            facetem, co zresztą nie ma większego znaczenia w toku dyskusji. Po drugie sam
            sobie przeczysz - pod dyskotekę to równie dobrze i ty możesz się wybrać, żeby
            wyrwać jakąś laskę, w związku z czym nie musisz się aż żenić wyłącznie po to,
            żeby mieć kogoś na stałe do łóżka.
            Różnice między płciami to jednak zdecydowanie właśnie ty błędnie rozumiesz, bo
            sk ... ynem można być niezależnie od płci, czego właśnie ty jesteś
            najjaśniejszym przykładem. I w całej rozciągłości popieram zdanie jednego
            forumowicza stanowiące clou przedmiotowej dyskusji : ty nie jesteś szalony, ty
            jesteś pie ... nięty !!!
      • Gość: Ewunia 28 Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 17:28
        Nie ma jak miec monopol na wiedze o ludziach i jeszcze innym probowac ja sprzedawac. Napisales czlowieku niestety stek bzdur- byc moze Ty tak czujesz, lecz na pewno nie wszyscy. Co czlowiek, to decyzje, wybory itp. Piszesz o szansie dla kobiet, ktore mialy innych mezczyzn- to juz mozna plakac ze smiechu nad tym. Lecz straszne jest to, ze piszesz o milosci i seksie jako o "posuwaniu" Swoja zone jak rozumiem tez "posuwasz"? Wspolczuje jej...
      • Gość: petro Do MAD MAXA IP: *.sn.pl 13.02.05, 20:46
        Max, ty nie jesteś szalony. Ty jesteś po prostu pie..iety!
    • Gość: Grzesiek Re: pomocy - problem z narzeczona IP: 195.195.244.* 12.02.05, 15:07
      Stary nie przejmuj sie.Moja narzeczona(22 l.) ma dziecko z 40-letnim moim
      znajomym.Zycie jest okrotne ale staraj sie to olewac.Pa Pa
      (Grzesiek 22 l.Kingston,Anglia)
      • Gość: MMMM Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.chello.pl 12.02.05, 15:36
        Wyrownaj poziom ilosci kochanek, albo nawet ją w tym przewyzsz - wtedy to ona
        bedzie miala zmartwienie, nie ty.
        • Gość: MMMM Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.chello.pl 12.02.05, 15:40
          Aha - mi pomoglo.
          • domalita Re: pomocy - problem z narzeczona 12.02.05, 16:14
            Miałam ten sam problem,z tym że to mój chłopak był tym z przeszłością. Nie
            omieszkał mnie poinformować o szczegółach. Bo on "zawsze prawdę mówi".
            Pamiętam, jak radził koledze że zdrada "pomaga" na rożne problemy z kobietą.
            Zdrada po cichu, tak dla siebie. Rozstaliśmy się na jakiś czas (oczywiście
            wtedy było że na zawsze) i w tym czasie spotykałam się z kilkoma facetami.
            Kiedy do siebie wróciliśmy, zazdrość o byłe minęła jak ręką odjął. Dziś już nie
            jestem już tą mniej doświadczoną, a gdyby poznał moje szczegóły, nie spałby po
            nocach. Najważniejsze ze ja się teraz czuję lepiej.
    • niuucha Re: pomocy - problem z narzeczona 12.02.05, 16:56
      miałam podobny problem co dziewczyna Chrisa. Mój ex nie mógł znieść, że przed
      nim miałam innych (ja byłam jego pierwszą). Przez cały 3,5 letni związek mi to
      wypominał i to on ZAWSZE zaczynał te idiotyczne dyskusje - a kto byl lepszy, a
      kto miał dłuższego etc. Po cholerę????? Skoro byłam z nim, to go kochałam i
      przeszłość się nie liczyła. Ale dla tępego typa owszem. Oczywiście odeszłam od
      niego. Teraz od 5 lat jestem z obecnym partnerem. też byłam jego pierwszą, ale
      tematu mojej przeszłości nie chciał poruszać, bo po co?? Ważne, że jest nam
      dobrze, sex jest fantastyczny, mamy cudowną córeczkę.
      związek chrisa nie ma szans, bo przy każdej okazji chłopak będzie wracał do
      tematu. czyżby kompleks "małego"?
      chłopie, znajdź sobie 16-tkę na oazie, rozdziewicz ją podczas nocy poślubnej i
      żyj długo i szczęśliwie.
    • fuckitall CHLOPIE, ZOBACZYSZ POZNIEJ PO SLUBIE,ONE TAKIE SA 12.02.05, 16:58
    • Gość: gringo Nie przejmuj się chłopie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 18:02
      Kobiety zwykle mają bogatą przeszłość, ale za to przed Tobą może być bogata
      przyszłość..A przed kobitkami to już nie bardzo..
      Kobiety szaleją do 25, 30 lat bądź ślubu, a faceci po 30-ce...
      rachunek i tak wyjdzie na zero, hiehie
      :))
    • Gość: Kaja znam to.... IP: *.sbb.co.yu / 82.117.192.* 12.02.05, 18:42
      mam podobna sytuacje, tylko, ze moze bardziej standardowa, bo jestem kobieta, a
      to moj facet ma bujniejsza przeszlosc (jak wiekszosc panow:))). I nie mam o to
      do niego pretensji, bo mamy po 25 lat i to ja pozno zaczelam...niemniej nasz
      zwiazek jest zwiazkiem na odleglosc (i to duza!!), wiec bazuje tylko i
      wylacznie na zaufaniu. A moje zaufanie niknie w oczach gdy slysze porownania,
      komentarze, nawet w wiekszosci pochlebne, niemniej porownania. To naprawde
      bardzo przykre i moim zdaniem swiadczy o kompletnym braku taktu. I chyba to
      mnie duzo bardziej boli niz jego przeszlosc, jakakkolwiek by byla.
      pozdrawiam,
      Kajka
    • Gość: ness Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.acn.waw.pl 12.02.05, 19:41
      Wow! Jestem w dokladnie identycznej sytuacji...Roznica polega tylko na tym, ze nie bylo motywu wesela, a pozatym wszytsko sie zgadza. Powiem Ci jak ja sobie z tym radze. Otoz wiem, ze mi dala swoje serce i swoje tajemnice, czyli obdazyla mnie zaufaniem. I to jest tylko dla mnie, cos zancznie wazniejszego!
    • Gość: xyz Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.aaanet.ru 12.02.05, 20:19
      histeria!Idiotyczny, paranoiczny tekst Jesteś jeszcze nie gotowy do powaznego
      dorosłego związku.Niski stopień samooceny jako partner.Wgłębi duszy nie możesz
      pogodzic swię z faktem że był juz kotos inny. Wizje ziązane z ekscesami
      łózkowymi z przeszłości Twojej partnerki w realnym świacie stanowia dla Ciebie
      problemem ponieważ naruszają i brudza wyidealizowany w sobie obrazek i
      zawyżone mniemanie o osobie. Dziewczyna to czuje i tez się boi. Twoja
      niepewnośc ja naprawdę ustosunkowac się do jej przeszłości, w której tak
      naprawde! nic absolutnie nic! strasznego nie było jaszcze:) Jak zaakcoptowac to,
      To Twój problem i nie przenos swoich problemów na nia, bo ja stracisz! ona sie
      boi i nie do końca czuje sie bezpieczna że będzia akceptowana i później, kiedy
      bedzie powiedzmy matka. To instynkt o przyszłość o dzieci każe jej Cie
      prowokować czy staniesz na wysokości zadania być jej partnerem "na zawsze" i jej
      nie zostawisz samej. Uwież w siebie! Pomóż jej uwierzyc w Ciebie. Nagrodą będzie
      że ona uwierzy w WAS.
    • andapka No wiesz;/ 12.02.05, 20:46
      Kochasz ja czy nie?? zachowukjesz sie jaby nie?? Gdyby ona w taki sposob cie
      zdradzala to nie powiem, ale to przeszlkosc, gdybysmy zawsze tym sie kierowali
      no wybacz ale bysmy daleko nie zajechali. Jesli jej choc troche ufasz to to nie
      powinno ci przeszkadzac;] Ona Ci ufa inaczej by ci tego nie powiedziala
      przyznala sie do bledow i ma nadzieje ze ja zrozumiesz no wiesz ale , troche
      zaufania;] pozdrawiam
    • Gość: mogęwtrącić? A pan? IP: 213.238.120.* 12.02.05, 20:53
      Pan jest pod silnym wpływem tej dziewczyny. Wygląda mi to tak, że ona może
      jeszcze po ślubie pana szantażować, dręczyć, ponieważ ona pana onieśmiela (nie
      wiem, czy to dobre słowo).
      Ale do licha! Przecież jest pan o 4 lata starszy. Chyba czuje się pan
      poważniejszy od niej?
      Pan ma opory moralne (pewnie związane z religią, bo była mowa o kościółku), ale
      mógłby ją pan choćby TEORETYCZNIE postraszyć, że pan ją zdradzi (nawet jeśli wie
      pan, że tego nie zrobi)- pokazać jej, że istnieją też inne kobiety, że pan nie
      jest od niej uzależniony (a być może jest wręcz przeciwnie - może ona jest
      uzależniona w pewien sposób od pana?). Czasem trzeba być trochę szowinistyczną
      świnią, żeby nie stracić głowy, nie oddać się całkowicie we władanie ukochanej,
      bo to byłaby karykatura miłości - ani pan nie czułby się szczęśliwy, ani ona.

      Inna sprawa, że myślę, iż te jej prowokacje nie służą temu, żeby pan cierpiał
      (może ona nawet nie wie, że pan tego tak nie lubi). Sądzę raczej, że ona chce
      pana jakoś z ta swoją przeszłością oswoić. Musi pan wiedzieć, że nie wymaże pan
      tej przeszłości, nie zaneguje jej pan. To jest część jej osobowości, a pan musi
      przyjąć tę część do świadomości, bo zgadza się pan związać nie z własnym
      wyidealizowanym wizerunkiem tej kobiety (ukochanego aniołka), tylko z nią samą.

      PS. Myślę, że ona zapamięta noc poślubną o wiele lepiej niż tamte. To chyba
      ostatecznie rozwiąże pański problem.
    • Gość: 12_luty Re: pomocy - problem z narzeczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 21:43
      Przykro to pisać, ale NIE DASZ SOBIE RADY. Jeżeli już teraz odczuwasz z tego powodu dyskomfort psychiczny... Miłość nie trwa długo (brzydko mówią, że to tylko chemia). Dobre związki trwają nadal - na bazie sympatii,wierności, zaufania, poczucia przynależności i wyłączności, emocjonalnego bezpieczeństwa i odpowiedzialności za rodzinę. Co będzie bazą twojego związku? Strach przed zdradą? Zazdrość? Podejrzliwość? Z tym się nie da normalnie żyć. Pomyśl o tym.
    • Gość: Konrad powiem tyle... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.02.05, 22:38
      to że nie możesz sobie poradzić to normalne, to znaczy że ją kochasz, jesteś o
      nią zazdrosny, chciałbyś ją mieć tylko dla siebie... porozmawiaj z nią o Twoich
      uczuciach, powiedz jej co Ciebie boli i mów jej zawsze gdy tak jest, a
      równocześnie kochaj ją dalej tak jak teraz i będzie dobrze... powodzenia:)!
      • Gość: straszne rze3 Re: powiem tyle... IP: 62.148.85.* 13.02.05, 00:44
        czytam i nie wierze. 3 czlonki, z tego 2 przez przypadek, to duzo? powinni
        dziewczyne na stosie spalic. ja ide sie sama ukamienowac a wczesniej porzadnie
        wyspowidac i krzyzem polezec 3 dni.
        proponuje nabrac troche dystansu.
        co tu duzo mowic, zrelaksuj sie. przelec kogos na boku, proponuje jakos
        spektakularnie:>, ciekawe czy dalbys rade. buehehehe
        dla mnie laska jest czysta jak zla. to ty jestes problemem. rada dla
        dziewczyny: uciekaj, bo z niego nic nie bedzie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka