Gość: :((((
IP: *.akron.wroc.pl / *.18.akron.wroc.pl
24.02.05, 21:35
Jestem na 4 roku.
Przedluzylam sobie sesje z jednego przedmiotu.
Wlasnie bylam oddawac projekt.
Cos takiego to mi sie jeszcze nie zdarzylo..
Stoje z mnostwem ludzi (bo wiele osob przedluzalo sobie sesje z tego
przedmiotu), zupelnie na luzie. Zartujemy sobie, smiejemy sie.. Dobra
zabawa.. Zero stresu. Pewnosc, przeciez wiem, ze mam dobrze.. Poza tym, jak
mozna polac kogos, kto przychodzi z plikiem rysunkow, obliczen itd.. cala
teczka.
Stoje sobie, stoje.
Nagle z pokoju wychodzi dr inz. i mowi, ze na dzis to koniec, wiecej osob nie
przyjmnie.. Prosi, zeby dac mu projekty i on w sekund 5 powie, kto moze
jeszcze do niego przyjsc w srode.. Po 10 minutach (!!) wyskakuje z gabinetu i
wyczytuje liste osob, ktore moga przyjsc.. Mnie na liscie nie ma. Zaskoczona
jestem niemilosiernie..
Jak to.. Polane?! Tyle pracy? Tyle trudow?
Jak mozna komus oblac projekt, w ktory sie wlozylo tyle pracy??
Sluchajcie, ja wiem, ze ten projekt na 2,0 nie zasluguje! (Wg mnie 4,5)
Co ja moge w takiej sytuacji zrobic?
Czy ktos z was mial taka sytuacje??
Jak z dr inz. porozmawiac?
Zaznacze tylko, ze ten przedmiot ciagnie mi sie do konca piatego roku. Zatem
jak nie zdam, to jestem rok do tylu!!
Co robic???!!!
Jestem zalamana!