Dodaj do ulubionych

Czy Papiez jeszcze zyje??

IP: 213.25.172.* 25.02.05, 10:05
Odnosze wrazenie, ze coraz rzadziej dowiadujemy sie prawdy o zdrowiu Papieza.
Ze niby to w szpitalu, potem wychodzi, potem pozdrawia ludzi z tasmy, teraz
znoow do szpitala, niemoze mowic, a respirator pomaga mu oddychac ale
wszystko przeciez w porzadku i wogole okaz zdrowia...

Mysle, ze Papiez juz od jakiegos czasu nie zyje. Kardynalowie walcza o fotel
i utrzymuja fikcje o dobrym stanie zdrowia JPII. Jest o co walczyc wiec nie
bedzie to trwalo krotko. Ale ja chce prawdy!!

Mielismy juz Stalina i Brezniewa, ktorzy zyli jeszcze miesiacami po swojej
smierci. Ale stan zdrowia JPII jest wazny dla calego swiata! Chce prawdy!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Jas Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 10:16
      A co to jest Papież?
    • asano_corp Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? 25.02.05, 12:07
      dla calego swiata? hmm.. niech policze: polska, ..., polska, polska. tak,
      zdecydowanie, jest wazny dla calego swiata.
      • Gość: antypapista Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? IP: *.sieroszewice.sdi.tpnet.pl 25.02.05, 13:31
        Opuściłeś:Watykan,Watykan,Watykan itd.Oj nie ładnie tak niepamiętać.
    • Gość: antypapista [...] IP: *.sieroszewice.sdi.tpnet.pl 25.02.05, 13:35
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: jaa Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 13:39
        ale z was chamy!! nie nabija sie z takich osób tym bardziej ze jest chory nie nie wiadomo co to bedzie!! jak wam nie odpowiada to sie nie odzywajcie! chce tylko przypomniec ze za niedlugo koniec świata...
        • Gość: antypapista Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? IP: *.sieroszewice.sdi.tpnet.pl 25.02.05, 14:11
          Nie mogę się doczekać tego końca świata.Jest on (ten świat) obrzydliwy i podły
          a to tylko za sprawą człowieka,który mając rozum,nie umie się nim posługiwać.
          Nie nabijam się z papieża choroby tylko z dziecinady jaką dewoci twarzą wokół
          niego.Tym jego,nieumiarkowanym, uwielbianiem robicie z niego pośmiewisko.
          Już raz pan Urban Was wyśmiał w felietonie "Obwoźne sado - maso" i nic Was to
          nie nauczyło.
          • palnick Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? 25.02.05, 14:20
            Najśmieszniejsze jest to, że stale powtarzana jest brednia o tym, że Wojtyła
            pracuje, wydaje polecenia, pisma słowem rządzi Watykanem :)))
            Czy wsiedlibyscie do samolotu prowadzonego przez pilota w takiej kondycji jak
            papież?
            Katolicy to zaiste niezwykłe indywidua :))
            • mamalgosia Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? 25.02.05, 14:23
              Nie wsiadłabym również do samolotu pilotowanego przez mojego męża, a zapewniam
              cię, że w wielu rzeczach poza pilatażem mój mąż jest ekspertem
              • Gość: Palnick Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? IP: *.stenaline.com 25.02.05, 15:53
                mamalgosia napisała:

                > Nie wsiadłabym również do samolotu pilotowanego przez mojego męża, a zapewniam
                > cię, że w wielu rzeczach poza pilatażem mój mąż jest ekspertem
                --------------
                Słuchaj dzieweczko. Nie rozumiesz, że tu nie chodzi o pilota, twojego slubnego
                ani stanowisko papieża a o to, że wrak człowieka nie moze świadomie zarządzać
                tak wielką firmą jaką jest KK.
                • marco1988 Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? 04.03.05, 07:05
                  zapomniales dodac jednego K
                  KKK ;)
            • hubkulik Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? 25.02.05, 14:34
              Chcialem przypomniec ze rozmaite monarchie przez wieki, a nawet tysiaclecia
              byly rzadzone przez wladcow, ktorzy rzadzili do samej smierci.
              Papiestwo to chyba ostatni bastion tak wielkiej wladzy dozywotniej, bo taka
              krolowa Wielkiej Brytanii np. to tylko raczej dla tradycji.

              Pozdrawiam Hubert
            • Gość: Kinga K. Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 18:03
              Roznie to bywa. Moj dziadek przed smiercia dyktowal opinie podatkowa. Jego
              ostatnimi slowami do mamy bylo polecenie zrobienia doktoratu ... wiec wszystko
              mozliwe.
          • bellima Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? 25.02.05, 14:29
            beznadziejny jestes.

            kiedy twoi rodzice beda umierac cierpiac w chorobie a ty bedziesz sie tym
            przejmowal -to mam nadzieje ze zrozumiesz sasiadow ktorzy będa sie z ciebie
            naśmiewac ze cyrk odstawiasz.
            i pytac cie co rano "czy juz umarli",i" co tak przezywasz? starzy są to umrą,
            może jutro, to bedziesz miał ich z głowy"...


            to życze zdrowia twoim rodzicom.

            • asano_corp Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? 25.02.05, 15:45
              nie chcesz chyba powiedziec ze papa jest twoim ojcem?! a to skandal!!
          • Gość: basia Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? IP: 193.25.222.* 29.03.05, 14:00
            Gratuluje , jesli uczysz sie od Urbana. To prawdziwy autorytet,zwłąszcza dla
            takich buraków jak Ty.
        • dziubdziuba Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? 25.02.05, 15:04
          chamskie są przede wszystkim media, które nie informuja a żerują na chorobie
          papieża i same prowokują antyklerykałów wszelkiej maści.
      • Gość: Lawa Do antypapisty IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.02.05, 14:38
        Do Antypapisty;
        Zastanów się nad nad tym, jak będziesz się czuł, gdy kiedyś okaże się, ze
        Twoje odejśćie od KK było pomyłką i odczujesz potrzebę powrotu.
        Wiem, że nie dopuszczsz takiej możliwości, tak jak kiedyś nie dopuszczałeś
        myśli, żę mógłbyś odejść od kościoła.
        I gdy zobaczysz siebie z czasów "antykościelnych i antypapieskich", jak się
        poczujesz?
        Sporo masz czasu na pisanie na Forum, znajdz chwilę na taką refleksję.
        Czytając Twoje antypapieskie wystąpienia zastanawiam się, dlaczego dla tej
        nienawiści narażasz swoje dobre imię i dopuszczasz do tego, że czytający Twoje
        wypowiedzi, widzą przez nie Twoje kompleksy. Oczywiście celowo unikam nazywania
        Ciebie wprost chamem, bo cały czas mam wrażenie, że nie tylko nas chcesz
        zwieść, tak się prezentując.
        Nie jesteś niegrzecznym chłopczykiem, to już kiedyś ustaliliśmy. Twój wiek,
        doświadcenie życiowe, to według mnie dostateczny powód, dla którego nie
        powinieneś się w tak niemiły sposób wypowiadać o kimkolwiek, a tym bardziej o
        głowie KK, a jest to człowiek szanowany przez wielu ludzi i wiesz dobrze za co.
        Wiem, że trawi Cię nienawiść do świata, wiem o jednej przyczynie. Rozumiem, ze
        mając pewne doświadczenia można odejść od kościoła. Nie rozumiem, dlaczego nie
        chcesz pamiętać, że nienawidząc, szerząc nienawiść krzywdzimy najbardziej
        siebie.
        Kiedy czytałam Towje ataki na KK, na Papieża, było mi przykro, ze to czytam.
        Więc osiągnąłeś swój cel.
        Jednak jest mi stokroć bardziej przykro, że to TY piszesz takie słowa. Czuję
        się zawiedziona, ze człowiek, o którym nie tak dawno pisałam, że jest
        człowiekiem myślący i wrażliwym, nadal wypisuje takie niestosowności.
        Moze zechciałbyś mi napisać, czy bardzo się omyliłam pisząc o Tobie poprzednią
        ocenę. Może jesteś jednak tylko fanatycznie antykatolicki i tylko tyle.

































        • Gość: antypapista Re: Do antypapisty IP: *.sieroszewice.sdi.tpnet.pl 26.02.05, 22:27
          Wydaje mi się Lawo,że nie możesz się beze mnie obejść.Ale niech Ci tam będzie.
          Nie było w moim życiu takiego momentu,żebym nie dopuszczał myśli odejścia od
          kościoła.
          Wierzyłem w bozię bo mnie ,w jego istnienie przekonywali rodzice,trochę przy
          pomocy pasa
          gdy miałem wątpliwości i zadawałem głupie pytania.Ale kiedy stałem się dużym
          chłopczykiem
          przestałem wierzyć .Taki bozia o jakim mówi kościól kat.nie istnieje.Bo gdyby
          tak było to pan papież dużo dobrych rzeczy by wymodlił przez te 26 lat.Ale nic
          z tego.
          Modli się o pokój - jest wojna.Wmawia nam ,że bozia jest bogata w miłosiedzie i
          rzeczywiście, widać to miłosierdzie w postaci kataklizmów tj.ostatnie
          tsunami,trzęsienia ziemi,wulkany,huragany,wojny i inne, bogate w miłosierdzie
          boskie czyny,pochłaniające dziesiątki tysiący ofiar.
          I Ty chcesz mi wmówić,że moje odejście od kościola jest pomyłką?
          Ludzie wierzą,w te głoszone przez kościół bzdury,bo mają je przekazywane z
          pokolenia na pokolenie od niepamiętnych czasów.Wierzą bo taka tradycja.Bo tak
          wychowyali ich rodzice.A skoro tak mówi tata i mama to musi być prawdą.Otóż nie
          musi być prawdą.Będąc kilkuletnim chłopcem pobiłem mojego starszego kolegę za
          to,że nazwał moich rodziców kłamcami.Chodziło o tego nieszczęsnego
          bociana,który dzieci przynosi,w co ja wierzyłem.Ja też oberwałem pasem za
          to,że pobiłem kolegę mimo to,że usprawiedliwiałem się,ze zrobiłem to w obronie
          ich godnośći.
          Najgorsze było to,że w dalszym ciągu mnie przyznawali rację,że to bocian te
          dzieci nosi.
          Przez tą ich,głupią postawę,stałem się pośmiewiskiem wśród rówieśników.Tak więc
          postanowiłem kierować sie swoim rozumem obserwując ten świat.Wierzę tylko w to
          co jest naukowo udowodnione co widzę własnymi oczami.Antypapieskim stałem się
          po 1989 r.kiedy wyszło na jaw,że przyłożył te swoje świątobliwe łapy do
          zniszczenia ustroju,który dbał o swych obywateli.Dzieki jego zdradzieckiej
          postawie dzisiaj, olbrzymie rzesze ludzi, żyja w skrajnej nędzy.A najbardziej
          śmieszne i niezrozumiałe dla mnie jest to,że Ci oszukani ludzie uwielbiają go i
          włażą mu w tyłek,co on bezczelnie wykorzystuje.Z resztą od zarania dziejów
          kościół zawsze sprzyjał bogatym a żerował na biednych,których ogłupiał. Pisali
          o tym mądrzy ludzie,świadczą o tym poniższe cytaty:

          "Precz z Bogiem co
          w dłoń zabobonu
          Powierza sztandar złej sławy,
          Co z piorunowego tronu
          Gnębi świat krwawymi prawy!
          Precz z nim,precz z opieką jego,
          On nie jest bogiem wolności! "
          To jest wiersz pt."Modlitwa"ogłoszony w czasie powstania
          listopadowego przez Seweryna Goszczyńskiego.
          Albo słowa papieża w "Kordianie" Słowackiego"Niech się Polaki modlą,czczą cara
          i wierzą,(..).Niech wasz naród wygubi w sobie ogniów jakobińskich zaród albo na
          pobitych Polaków pierwszy klątwę rzucę".
          Również Słowacki w utworze"Poema Piasta Dantyszka":
          I w dymie stanął anioł,jak ogień czerwony,i szepnął mi do ucha:>Ja mord-lecę z
          Rzymu<(..).Tak,żem spytać go musiał:
          >A któż tam mordował?< A on mi znów szepnął z cicha:
          >Ojciec święty<".

          Zawsze będę kpił z zachowań pana papieżaka,które są niepoważne i śmieszne.
          Ta jego pycha przekracza wszelkie granice zdrowewgo rozsądku.On kocha być
          uwielbianym, dopuścił do tego kultu swojej osoby,jeszcze kiedy był w pełni sił.
          Teraz,kiedy jest słaby i schorowany,może nie ma już siły przerwać te wygłupy,na
          które dał przyzwolenie będąc sprawny.Chociaż wątpię.Jemu się to podoba.Mógł by
          iść na zasłużony odpoczynek (emeryturę) ale gdzie tam.Teraz jest "cierpiącym
          sługą bożym" I znowu zbiera sobie plusy w śród motłochu,któremu jego
          kardynalska świta wciska kit,że mimo to,że cierpi ( jak pan Jezus) pełni
          wytrwale swoją posługę.On cierpi? On nie wie co to jest prawdziwe cierpienie.
          Pamiętam słowa mojej ciężko chorej żony,która słysząc w telewizji o jego
          cierpieniu,często powtarzała,że chętnie by swoje cierpienia zamieniła z jego
          cierpieniami. Moja żona chorując na stwardnienie rozsiane była sztywna.Nie
          chodziła,nie poruszała rękami,nic nie mogła w okół siebie zrobić,nawet muchy
          zegnać z nosa.Morze łez wylała.Umarła w cierpieniach na moich rękach,błagając
          mnie abym ją otruł czy w inny sposób skrócił jej cierpienia.I w imię
          czego ją to spotkało? I Ty chcesz abym ja tego pyszałka szanował za to,że udaje
          cierpiącego? Za to,że wtrąca się w życie innych ludzi,zabraniając im
          decydowania o samym sobie(aborcja eutanazja) i jako autorytet,nie dla mienie,a
          dla bandy idiotów go uwielbiających, ma na tyle posłuch,że ustanawiają pod jego
          dyktando ustawy pozbawiających ludzi swobód obywatelskich,dotyczących ich
          własnej osoby? Nigdy.
          Gardzę takimi ludźmi,którzy podkreślają swoją pobożność.Uważam,że sprawa wiary
          jest prywatną sprawą każdego człowieka.Podkreślanie w różnych dyskusjach i na
          forum swej wiary jest obrzydliwe i podłe.Dla mnie, podkreślanie swej
          pobożności,jest bardziej obrzydliwe aniżeli puszczenie bąka w publicznym
          miejscu.
          Tak więc Lawo,twoje wysiłki ,w nawracaniu mnie na drogę wiary,są aremne.
          Gwiżdżę na to czy ktoś mnie nazwie chamem czy nie.Na pewno we mnie jest mniej
          chamstwa aniżeli w śród papiestwa,jego przydupasów i całej z fanatyzowanej
          i zdewocialej swołoczy.
          Przeciwnikom eutanazji a wszczególnośći papciowi,życzę długiego życia w
          chorobie i w potwornych cierpieniach (prawdziwych cierpieniach,nie udawanych) i
          żeby im pokazywano, takiego wała skrócenia cierpień,gdyby o to poprosili.



          • Gość: Lawa Re: Do antypapisty IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.02.05, 14:31
            Do antypapisty:
            szkoda, że nie zauwazyłam Twojego postu wczoraj, miałabym czas, by odpisać
            szerzej
            zaraz muszę wyjść z domu, nie wiem jak długo mnie nie będzie /kilka dni, czy
            tygodni/
            ale krótko
            rzeczywiście myślę o Tobie często, rozmawiając o Twoich wypowiedziach z mężem
            nie staram się Ciebie nawracać
            myślę,że rozumiem przyczyny Twojego odejścia od kościoła, nic tego nie zmieni
            ponieważ nadal mam Cię za wrażliwego człowieka, powtórzę, ze nienawiść trawi
            Ciebie, nie szkodząc chyba ani papieżowi, ani KK; szkodzi na pewno Tobie
            czy warto, zatem pielęgnować w sobie taki żal
            muszę kończyć
            pozdrawiam


            • Gość: Lawa Re: Do antypapisty IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.03.05, 09:47
              do antypapisty, kilka refleksji /cd./
              gdyby chciec odpisać na każdy z poruszonych problemów trzeba by mieć dużo,
              bardzo duzo czasu
              miałam troche czasu na myślenie i tym razem bardzo byłam rada, że mogę myśleć o
              Twoich problemach, a nie tych, które spowodowały, ze znalazłam się poza domem,
              z pewnym nadmiarem czasu, niedługo wrócę tam na dłużej, niechętnie ale nie mam
              wyboru
              ale, o czym myślałam poza domem
              - w walce o prawo do aborcji, eutanazji powraca stwierdzenie, że człowiek ma
              prawo do godnego życia
              pytam więc Ciebie, czy godnie żyje człowiek lżąć, klnąc, ośmieszajć coś lub
              kogoś, darzonego przez kogo innego szacunkiem, miłośćią
              nawet, jeżeli jego pretensje i zarzuty, co do tego czegoś lub kogoś, jawią mu
              się,jako uzasadnione i sprawiedliwe
              - pojawia się żądanie wolności wyboru
              czy człowiek pałający nienawiścią jest rzeczywiście wolny, a może jest właśnie
              całkowicie zniewolony przez swoją nienawiść
              co do zainteresowania świata chorobą papieża
              - czy oburza Cię to, ze gdy jest ktoś chory w rodzinie, wsród znajomych,
              przyjaciół, to wszyscy się stanem chorego interesują, wymieniają informacjami,
              rozmawiają o nim z troską
              próbują pomagać, zbierają środki na leczenie, poświęcają czas na odwiedziny,
              telefony
              Papież jest cząstką bardzo dużej rodziny
              a media, jak to media, żyją z szumu, sensacji
              porównywanie cierpienia
              - największe cierpienie, to nawet nie nasze własne cierpienie, ale cierpienie
              kochanego przez nas człowieka, jesteśmy bezradni, nie jesteśmy w stanie nic
              pomóc
              wszyscy pytamy o sens cierpienia, buntujemy się przeciw cierpieniu, w
              cierpieniu buntujemy się przeciwko Bogu, zarzucamu mu brak miłości i
              miłosierdzia dla nas
              nie próbuję oceniać cierpienia chorych na SM, porównywać z cierpieniem innch
              chorych, myślę, że należy do najcięższych; parkinsonizm niesie też wiele bólu i
              niepełnosprawności
              wiem, że Twoja cierpiąca tak bardzo żona nie była przez Ciebie opuszczona,/
              stąd też moje próbowanie zrozumienia ciebie, o czym pisałam wcześniej/, była
              jednak szczęsliwa w swym ogromnym cierpieniu i cierpiała tym bardziej, widząc
              twoje cierpienie, to barzdo trudne i smutne
              o ile dobrze pamiętam, to żona do końca była osobą wierzącą, /chyba pisałeś, ze
              przyjmowała komunię świętą w pierwsze piątki miesiąca/
              -ja nie muszę Cię nawracać
              czy życzeniem żony było byś odwrócił się od kościoła, z powodu jej
              przeogromnego cierpienia
              czy chciała, byś stał się siewcą nienawiści do Boga, kościoła
              czy Twoim rodzicom nie zależało na wychowaniu Cię w wierze, skoro nawet
              pomagali sobie pasem
              z Twoich ataków na Boga i kościół odczytuję bardzo silny związek z Bogiem i KK
              Twój bunt jest dla mnie jak najbardziej naturalny, oczywisty
              i jak przyszedł, tak może minąć /i tego Ci szczerze życzę/
              -piszesz,ze modlitwy nie pomagają
              tego nie możemy udowodnić, nie znamy świata bez tych modlitw, nie da się
              przeprowadzić eksperymentu i przekonać się, w sposób pewny, co stałoby sie ze
              światem, w którym nie byłoby modlitwy, to kwestia wiary lub niewiary w moc i
              sens modlitwy
              o tym wszystkim myślałam, po przeczytaniu ostatniego Twojego listu, dziękuję
              więc teraż, za to że mogłam dzięki niemu nie myśleć o sobie
              nawet mój mąż słucha o moich rozmowach z Tobą, bo wie, że mają one dla mnie
              duże znaczenie /o męzu wspominam, by dać wyraz temu, że nie piszę do ciebie,
              jako osoba samotna i zapełniająca puste godziny, moje dzieci też wiedzą, że to
              pisanie pozwala mi na ucieczkę od swoich, trudnych niekiedy problemów/
              pozdrawiam Cię, ale też i przepraszam, za dosadność sformułowań,
              niedelikatność, niepomijanie tematów bolesnych dla Ciebie, wybacz
              dzięki za rozmowę
              • Gość: antypapista Re: Do antypapisty IP: *.sieroszewice.sdi.tpnet.pl 03.03.05, 23:24
                Papieżaka nienawidzę za pychę.Nawet tę swoją chorobę wykorzystuje w wielkiej
                pysze.To,że wierni traktują go jak Boga,budują mu pomniki za żywota,jest tylko
                i wyłącznie jego winą,bo przyzwalał na to.Teraz wierni robią z niego,wielce
                cierpiącego Jezusa,który wykonuje swą posługę,cierpiąc.Jemu to się podoba,że tak
                ludzie myślą.
                Choroba mojej żony miała początek od momentu złamania nogi,kiedy jechała
                rowerem z kościoła.Pojechała do tego kościoła w związku z wizytą tego pyszałka
                w kraju w czerwcu 1987 r.który do obrzydzenia ględził i nadal ględzi o wielkim
                miłosierdziu boskim,w kurzając mnie tym paplaniem.Wiesz jak to odbieram?
                To tak jakbyś się mną opiekowała,pomagała w potrzebie a ja za to połamał bym Ci
                nogi.Ciekawe czy byś mnie chwalila za to.

                > czy życzeniem żony było byś odwrócił się od kościoła, z powodu jej
                > przeogromnego cierpienia

                Nie odwracałem się od bozi z powodu jej cierpienia,gdyż zrobiłem to dużo
                wcześniej z chwilą usamodzielnienia się.
                Raczej żona zwątpiła w jego istnienie.To,że przyjmowła komunię,rzekomo świętą,
                wynikało raczej z obawy przed jej pochówkiem,w razie śmierci.Gdybym mieszkał
                w mieście,gdzie są cmentarze komunalne a nie parafialne,wyprawił bym jej
                pogrzeb świecki.Na wsi gdzie mieszkam takich cmentarzy nie ma.
                Mylisz się twierdząc,że nie jestem wolny i nie czuję godnego życia,przeklinając
                ten świat.Przeklinając,szydząc i ośmieszając osoby podkreślające swoją
                pobożność,powtarzam - podkreślających swoją pobożność-jak to robi ten Wirtualny
                Katolik,rozbawia mnie.Poprostu odczuwam ulgę.Szanuję osoby wierzące ale nie
                fanatyków,dewotów i fundamentalistów uzurpujących sobie prawo decydowania o
                czyimś losie.Takimi ludźmi gardzę,do których należy kler razem z tym ich,
                rzekomo cierpiącym,pyszałkiem.
                Nie czuję się samotny.Mam przyjaciółkę(też wdowę)i może Cię to zdziwi,jest
                wierząca,ale nie fanatyczka,jest za aborcją i eutanazją.Uzgodniliśmy,że sprawy
                wiary i światopoglądu będziemy traktować,jako coś osobistego.I ta inność nam w
                ogóle nie przeszkadza.Odwiedzamy groby naszych małżonków a ploteczki na nasz
                temat mamy gdzieś.
                Myślę,że sobie wszystko wyjaśniliśmy.Szacunek jakim darzyłem pana papieża
                (tak,tak darzyłem go szacunkiem )została zaprzepaszczona przez niego samego,
                kiedy tolerował panoszący się w okół jego osoby kult.Kiedy odprawiał,te swoje
                msze na kosztownych ołtarzach,zamiast na skromnym stole.Wiedział,że jest u nas
                bieda,że dzieci chodzą do szkoły głodne bo rodzice stracili pracę.I nie
                grzmiał na swych przydupasów w czarnych kieckach i spasionych purpuratów,
                by do tego nie dopuszczali.Jako człowiek wykształcony i niegłupi powinien
                zauważyć ten bałwochwalczy szoł w okół siebie.Nic z tych rzeczy.On to poprostu
                uwielbiał i nadal kocha być uwielbianym.Nigdy nie powiem o nim dobrego
                słowa.Jako człowiek chory powinien odejść z honorem na emeryturę,prawo
                kanoniczne na to zezwala,bodajże w historii papiestwa był już taki przypadek.
                Ale on tego nie robi z pychy.Udawając cierpiącego,zdobywa uznanie wśród
                fanatyków,ośmieszając się jednocześnie w oczach trzeźwo myślących ludzi.
                Pan Urban świetnie opisał to jego zadufanie w sobie w tygodniku "NIE".
                Kończę bo się zbyt rozpisałem.
                • Gość: Lawa Re: Do antypapisty IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.03.05, 11:55
                  Przyznam, że mnie też razi przepych, kosztowne ornaty.
                  Na szczęscie spotykam skromnych księży, uczestniczę we mszach odprawianych
                  także w warunkach polowych, na polanie w lesie, w bardzo skromniutkich salkach.
                  Mam szczęście mieszkać w dużej parafii, gdzie pracuje wielu księży, wśród
                  których jest dużo takich, z którymi można porozmawiać, podyskutować i pomodlić
                  się.
                  Nie znoszę ludzi pysznych, samouwielbiających się, w tym księży. Niestety,
                  wierni odnoszą się do księży w taki sposób, że pomagają im wbijać się w pychę,
                  lub ich w ich pysze utwierdzają. To duży problem, jak pomagać księżom, by
                  służyli, a nie byli traktowani, jak ktoś lepszy od ogółu społeczeństwa. Nie
                  wiem, czy jest tu jakieś rozwiązanie. Pewnie podobnie jest z papieżem, który
                  będąc otoczony tłumem sprzyjających mu ludzi, może robić wrażenie, ze to daje
                  mu zadowolenie. Nie mnie to oceniać.
                  W moim sposobie podejścia do ludzi jesr wiele wyrozumiałości, poszukiwania cech
                  wartościowych, staram sie nie przywiązywać większej wagi ich do słabości, bo
                  sama daleka jestem od ideału.
                  W kościele, mimo jego wad i problemów, też można odnalezć wiele dobra i na nim
                  się skupiam. To kwestia podejścia.
                  Wszelki fanatyzm jest nie do przyjęcia i ten religijny i ten antyreligijny.
                  I fanatyzmem należy walczyć, tu się chyba zgadzamy.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Vivka Re: Do antypapisty i Lawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 15:03
                    Z wielką przyjemnością czytam Wasze posty. Mimo różnic w światopoglądzie
                    potraficie dyskutować z klasą! Pozdrawiam Was serdecznie
                    • Gość: Lawa Re: Do antypapisty i Lawy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.03.05, 15:51
                      do Vivki:
                      dzięki za miłe słowa, sprawiły mi dużą radość
                      bardzo cenię ludzi, którzy potrafią być, ot, tak po prostu, mili dla innych
                      i ja pozdrawiam Cię serdecznie
                • Gość: ja ANTYPAPISTO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 16:41
                  Nie czuję się samotny.Mam przyjaciółkę(też wdowę)i może Cię to zdziwi,jest
                  wierząca,ale nie fanatyczka,jest za aborcją i eutanazją.
                  Czy weglug Ciebie jak ktos jest wierzacy i jest przeciw aborcji i eutanazji to
                  juz fanatyk?..
        • Gość: Łukasz Re: Do antypapisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 21:34
          Ale mu dogadałaś....... normalnie kopara mi opadła....... Ale popieram!
      • asano_corp Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? 25.02.05, 15:42
        sniadanko zjadl przez te rurke co mu ona z gardziolka wystaje, wiec musialo byc
        wczesniej dokladnie przezute przez 12 kardynalow i 44 babcie wyjace hymny na
        placu sw. piotra
    • mamalgosia Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? 25.02.05, 14:10
      Spiskowa teoria dziejów. Robaku, nie każdy kłamie
      • Gość: ludwik Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? IP: *.pool.mediaWays.net 25.02.05, 16:06
        Dla mnie wszystkie wypowiedzi, ktore skierowane sa tutaj przeciwko Papierzowi to
        belkot bezczelnych urwisow, ktorzy naprawde nie wiedza co pisza :-(
        (Boze odpusc im, bo nie wiedza co czynia)
        Jest mi was zal, bo nie poznaliscie milosci czlowieka do czlowieka.
        Pochodzicie prawdopodobnie z biednych rodzin, gdzie nie wpojono wam prawdziwych
        wartosci, jakimi zdrowi na umysle ludzie kieruja sie w swoim zyciu.
        • asano_corp Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? 25.02.05, 16:14
          ja tobie tez odpuszczam, jak czlowiek czlowiekowi.
          cos tam jeszcze o wilku bylo?
          • Gość: Jadwiga Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? IP: *.lublin.mm.pl 25.02.05, 17:22
            Nie szanując człowieka w jego ludzkim cierpieniu, nie szanujesz sam siebie.
            • asano_corp Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? 25.02.05, 17:26
              ja nie szanuje ludzi ktorzy z ludzkiego cierpienia robia medialny cyrk w stylu
              big brother albo idol. jesli ty sie pod tym podpisujesz to nie mamy o czym
              gadac.
        • Gość: Cilit Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 20:18
          Gość portalu: ludwik napisał(a):

          > Pochodzicie prawdopodobnie z biednych rodzin, gdzie nie wpojono wam
          prawdziwych
          > wartosci, jakimi zdrowi na umysle ludzie kieruja sie w swoim zyciu.

          rozumiem ze w bogatych rodzinach wpaja sie prawdziwe wartosci :D:D czyli jednak
          za te pieniadze mozna cos kupic :D:D:D nie tylko prawdziwe wartosci ale i
          zdrowy umysl :D dziekuje Ci ludwiku :D:D:D jestem z bogatej rodziny gdzie
          wszystko sie kupuje :D
          • Gość: Ludwik Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? IP: *.pool.mediaWays.net 28.02.05, 08:26
            Nie zrozumiales! Nie chodzi mi o biede finansowa !
            To sa biedni ludzie na duszy, bo nie potrafili okazac swoim dzieciom milosci.
            Dzieci z takich rodzin nigdy nie zaznaly prawdziwego uczucia i szacunku wobec
            innych ludzi, stad ich belkot i inne "odchylenia od normy"
    • palnick Pápež je v nemocnici, má chrípku ... 25.02.05, 17:25
      Sdelal rano krasnou kupku a i vetry mel udobne.

      po Słowacku wszystko brzmi optymistyczniej :)

      spravy.pravda.sk/sk_svet.asp?r=sk_svet&c=A050224_124058_sk_svet_p04
      Po czesku, też niczego sobie:

      Zahranicí Lékari provedli papezovi tracheotomii
      K zákroku pristoupili kvuli papezovým prublémum s dýcháním

      RÍM 24. února 2005 | 21:50 Papez Jan Pavel II. má za sebou operaci, pri které
      mu lékari provedli tracheotomii. Zákrok, který usnadní papezovi dýchání, trval
      30 minut. Oznámila to italská televize Sky Italia. Podle mluvcího Vatikánu
      Joaquína Navarro-Vallse probehla operace úspesne a noc stráví papez

      lidovky.centrum.cz/img/photo/icPic3_49717.jpg

      • Gość: xxx Re: Pápež je v nemocnici, má chrípku ... IP: *.retsat1.com.pl 26.02.05, 17:02
        Największy szum to robią Włosi ,przecież to dla nich wspaniała atrakcja turystyczna
      • damian.czapiewski Re: Pápež je v nemocnici, má chrípku ... 26.02.05, 19:06
        czy mógłbyś mi to przetłumaczyć:
        > Sdelal rano krasnou kupku a i vetry mel udobne.
        >
        > po Słowacku wszystko brzmi optymistyczniej :)
        >
        i
        > Zahranicí Lékari provedli papezovi tracheotomii
        > K zákroku pristoupili kvuli papezovým prublémum s dýcháním
        >
        > RÍM 24. února 2005 | 21:50 Papez Jan Pavel II. má za sebou operaci, pri které
        > mu lékari provedli tracheotomii. Zákrok, který usnadní papezovi dýchání, trval
        > 30 minut. Oznámila to italská televize Sky Italia. Podle mluvcího Vatikánu
        > Joaquína Navarro-Vallse probehla operace úspesne a noc stráví papez
    • Gość: karaluch Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? IP: *.crowley.pl 26.02.05, 18:42
      Ledwo zyje, ale jednak zyje :)
    • lunar1978 Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? 26.02.05, 19:08
      A mnie to przypomina trochę komunistyczny system informowania społeczeństwa coś na zasadzie, strajku nie ma to tylko chwilowe przerwy w pracy :-) Prawdę mówiąc nie wierzę wogóle w informacje płynące z Watykanu. Prawdy i tak się nie dowiesz.

      Pozdrawiam
      Lunar
    • Gość: Dorota Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? Zyje zyje IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.02.05, 22:35
      Papiez tez czlowiek i chorowac moze jak kazdy z nas i wcale to nie musi
      oznaczac ze umarl. Czy zmarly moze chorowac?
      • lunar1978 Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? Zyje zyje 27.02.05, 12:56
        Ale system informacji niczym nie różni się od komunistycznego, albo przynajmniej tego rosyjskiego. Mniej więcej jak podczas ataku terrorystów na Dubrowce, lub na szkołę w Biesłanie.
      • Gość: antypapista Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? Zyje zyje IP: *.sieroszewice.sdi.tpnet.pl 27.02.05, 19:15
        On jest bogiem a nie człowiekiem.
    • Gość: Robak Re: Czy Papiez jeszcze zyje?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 21:14
      No patrzcie.. no kard. Angelo Sodano przysuwa fotel do okna, odsuwa fotel od
      okna.. Czy na fotelu dzis w oknie kliniki Gemelli byl napewno JPII??
      Mi to sie cos nie wydaje.. ten Sodano juz szykuje sie na fotel tylko pewnie
      jeszcze szuka sojusznikow wsrod innych kardynalow. Cwaniaczek....
    • palnick N A R E S Z C I E ! 27.02.05, 23:34
      Redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego" ksiądz Adam Boniecki (not. ml 26-
      02-2005, ostatnia aktualizacja 26-02-2005 00:02):

      "Medialne miasteczko pod kliniką im. Gemellego, tysiące dziennikarzy, kamer,
      teleobiektywów i mikrofonów, plotki i spekulacje w mediach całego świata
      budzą we mnie ambiwalentne uczucia. Z jednej strony cieszy fakt, że opinia
      publiczna tak bardzo interesuje się zdrowiem Jana Pawła II, że to człowiek
      tak niezwykle ważny dla świata. Skąd niby ludzie mieliby się dowiedzieć, co
      dolega Papieżowi i w jakiej jest kondycji? Media są więc ludziom konieczne.
      Z drugiej strony, okropne i nie do zniesienia jest to medialne zawoalowane
      oczekiwanie na śmierć Ojca Świętego. Jakoś osobiście mnie boli wypatrywanie
      śmierci Papieża. Nie tylko dlatego, że to Głowa Kościoła. To także bliski mi
      człowiek, którego znam, lubię, podziwiam i noszę w sercu."

      Przybycie tysięcy pismaków do Rzymu nie wynika ani trochę z ich potrzeb
      duchowych ani potrzeb duchowych ich odbiorców, skoro informacje od zdrowiu
      JPII są arcyskutecznie reglamentowane. Równie dobrze mógłby tam dyżurować
      jeden redaktor Reutera. Ksiądz Boniecki ma świętą rację: ta zgraja chce być
      na miejscu, gdy TO się stanie. Wtedy dopiero rozpoczną się medialne igrzyska
      co się zowie!
      Dla mnie osobiście "okropne i nie do zniesienia" jest to, co dzieje się wokół
      umierającego papieża-człowieka, wokół odchodzącej z tego świata istoty
      ludzkiej. Papież nie jest Bogiem, lecz człowiekiem. Nie jest następcą
      Chrystusa, lecz jego ludzkim namiestnikiem. Jako żywy człowiek, z krwi i
      kości, musi umrzeć, jak każdy z nas. Zupełnie nie pojmuję, jak można śmierć
      chorego, ułomnego i cierpiącego starca czynić globalnym publicznym
      widowiskiem. Czy ktoś spośród forumowiczów chciałby, aby tak niesłychany
      medialny zgiełk tygodniami towarzyszył powolnemu umieraniu jego własnego ojca
      czy matki? Dlaczego Kościół nie napomina mediów, nie wzywa ich do
      pomiarkowania, do szacunku dla spraw ostatecznych?
      Papież nie będzie już młody, zdrowy i silny. Będzie tylko coraz starszy,
      coraz bardziej schorowany i coraz słabszy. Jak kpina z ludzkiej godności
      brzmią w tym kontekście opinie, iż "Ojciec Święty może swobodnie zarządzać
      Kościołem nawet wówczas, gdy utraci mowę". A gdy wskutek postępów Parkinsona
      utraci również zdolność pisania? Będzie sterował Nawą Piotrową na migi? A gdy
      osłabnie mu wzok, słuch, wreszcie rozum (naturalna kolej rzeczy) - nadal
      będzie musiał pełnić swój urząd? W imię czego, na litość boską?!
      W wydanej przed trzema laty powieści "Narrenturm" Andrzej Sapkowski opisuje
      (str. 36-42) zniedołężniałego prawie niemego władcę, którego wolę oznajmia
      światu tylko parę osób z jego najbliższego otoczenia. Nie wiadomo, konkluduje
      pisarz, czyja to jest naprawdę wola: władcy czy tłumaczy. Zimno się robi, gdy
      się to czyta.
      • palnick Re: N A R E S Z C I E ! 04.03.05, 00:34
        Wielki niszczyciel i cymbał
        Ten wsiowy wikary przejdzie do historii jako papież, który ostatecznie pchnął
        KK po równi pochyłej w kierunku upadku tej instytucji. Należy mu sie za to
        wielki szacunek. Dzieki niemu Europa wyrwała sie z okowów idiotyzmu
        koscielnego (zlaicyzowała się ekspresowo), ilosć powołań bliska zeru,
        potajemne wspieranie księży pedofilów wyszło na jaw, konserwatyzm odrzucił od
        Watykanu masy myślących parafian. Wojtyła potwierdził tym samym niebywałe
        talenty Polaków do destrukcji.
        Cymbałem zaś jest dlatego, że zrobił to nieumyślnie.
        • Gość: Blondie Re:Palnick IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 15:06
          Nie rozumiem Ciebie. Jesteś ostatecznie "za" czy "przeciw"? A może jak
          Wałęsa : " jestem "za" a nawet "przeciw"?
          • Gość: Łukasz Re:Palnick IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 21:40
            no i oczywiście po 100 milionów dla każdego polaka!! :D
            • Gość: Palnick Re:Palnick IP: *.stenaline.com 30.03.05, 02:30
              Dlaczego nie? To byłaby forma zwrotu niesłusznie transferowanych z Polski
              pieniędzy do Watykanu :)
          • palnick Re:Palnick - do Blondie 07.03.05, 23:30
            Gość portalu: Blondie napisał(a):

            > Nie rozumiem Ciebie. Jesteś ostatecznie "za" czy "przeciw"? A może jak
            > Wałęsa : " jestem "za" a nawet "przeciw"?
            --------------
            Jestem za tym, żeby nie męczyć już starego człowieka. To co z nim robią w
            Watykanie (zwłaszcza Dziwisz) jest nieludzkie. Wojtyła powinien być już na
            emeryturze - to chyba oczywiste?
            Jestem przeciw kultowi kogokolwiek, również Wojtyły. Jestem przeciw
            utrzymywaniu,że ten schorowany człowiek może kontrolować kosciół - skoro już
            nie kontroluje samego siebie.
            Czy to żle?
    • Gość: olo niedlugo beda wystwiac zasuszone zwloki przez okno IP: *.zgora.dialog.net.pl 08.03.05, 00:03
      byle tylko tlumy pielgrzymow z polski zapelnialy caly watykan i hotele
      wiecznego miasta
      • Gość: antypapista Re: niedlugo beda wystwiac zasuszone zwloki przez IP: *.sieroszewice.sdi.tpnet.pl 08.03.05, 14:21
        Teraz,za żywota,to mi przypomina w tym oknie taką bajeczkę pt."Miś z okienka"
        A jak walnie w kalendarz to będzie "Były miś z okienka"
        • Gość: Palnick Czym jest firma "zarządzana" przez Wojtyłę IP: *.stenaline.com 23.03.05, 00:59
          KK to globalny koncern handlujący wirtualną nadzieją na zbawienie.
          Koszty = zero, zysk = 100%.
          Nie ma innej takiej firmy. KK łamie zasadę równosci podmiotów biznesowych -
          nikt nie reaguje! KK poniża ludzi, również przez chrzest nieświadomych dzieci i
          spowiedź - nikt nie reaguje. KK drenuje nasz cienki budżet - nikt nie reaguje.
          Czas aby wszystkie religie postawić na równi z organizacjami zwalczajacymi
          prawa człowieka, nawołujacymi do nietolerancji i wymagającymi ulg biznesowych.
          Europa musi się bronić przed fundamentalizmami - islamskim, katolickim i
          protestanckim.
          Czy ktoś wywyższa miłosników rybek akwariowych ponad zwolenników świnek
          morskich? I kogo czyjeś hobby obchodzi?
          • Gość: jola Re: Czym jest firma "zarządzana" przez Wojtyłę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.05, 07:25
            Nikt nie reaguje?
            A kto będzie walczył z prawdą, którą przekazuje KK, chyba tylko głupiec.
            • Gość: antypapista Re: Czym jest firma "zarządzana" przez Wojtyłę IP: *.sieroszewice.sdi.tpnet.pl 23.03.05, 22:22
              Kościół przekazuje prawdę?Jaką prawdę?Prawdę wiary?Hahahahaha bo pęknę ze
              śmiechu.Pewnie,że mądry nie będzie z tą prawdą wlczył bo by musiał pokonać 90%
              wierzących w te głupoty katolików (czyt.głupców.
            • verdiprati Re: Czym jest firma "zarządzana" przez Wojtyłę 23.03.05, 22:59
              Teraz to już mnie na prawdę rozbawiłaś. Wspomnij jeszcze o chrześcijańskich
              korzeniach Europy.
    • Gość: Kluś Re: Niewielka róznica IP: 193.0.122.* 23.03.05, 11:05
      Dla Polski i tak rządził zbyt długo, kierując nasz kraj w stronę totalitaryzmu
      katolickiego, dla świata też nie zrobił zbyt dużo dobrego. Cofnął kościół
      katolicki na agresywną drogę konfrontacji ze wszystkim, co nie odpowiadało jego
      średniowiecznej wizji WIELKIEJ I JEDYNEJ WŁADZY KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO. Jego
      pojednawcze gesty były wyłącznie przedstawieniem teatralnym, a w rzeczywistosci
      dążył do przebudowania katolicyzmu na wzór islamu, gdzie fanatyczna wiara
      zastępuje rozum i prawo. Mamy to teraz w Polsce, i nie wiem, czy kraj będzie w
      stanie podnieść sie z tego upadku!
      • palnick Re: Niewielka róznica 20.04.05, 23:52
        Umarł dziadyga. Następca ? Sieg Heil !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka