dobranoc74
20.03.05, 22:25
rozstalismy sie. on czuje sie swietnie, ja- podle. on ma wszystko przed soba,
zaczyna zycie od nowa, ja wracam na stare smieci, bo niczego dookola siebie
nie zgromadzilam. wszystko robilam z mysla "dla nas"- nie dla mnie. on
wkrotce z kims innym (nigdy nie narzekal na brak powodzenia), ja - sama, mam
wrazenie ze dla nikogo nie jestem juz atrakcyjna. staram sie nie poddawac ale
czuje sie stara i smieszna w tym swoim nastoletnim "zaczynaniu od
nowa"...zamezne kolezanki w nowej pracy patrza na mnie wilkiem, koledzy z
innych dzialow zawiedzeni ze nie porzyszla jakas lala po studiach. czy 30
letnia kobieta bez mieszkania, pieniedzy, pasji zyciowych i obrączki na palcu
jest czlowiekiem drugiej kategorii? wyglada na to ze tak. wsciekam sie ze tak
jest, ale to chyba walka z wiatrakami. przez 3 lata zwiazku nie zasluzylam
sobie nawet na wzmianke o malzenstwie, zerwalam wiec i czuje sie jeszcze
gorzej:) gdzie nagroda za dory wybór?:) nie ma nagrody? placz glupia.