Dodaj do ulubionych

30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie

20.03.05, 22:25
rozstalismy sie. on czuje sie swietnie, ja- podle. on ma wszystko przed soba,
zaczyna zycie od nowa, ja wracam na stare smieci, bo niczego dookola siebie
nie zgromadzilam. wszystko robilam z mysla "dla nas"- nie dla mnie. on
wkrotce z kims innym (nigdy nie narzekal na brak powodzenia), ja - sama, mam
wrazenie ze dla nikogo nie jestem juz atrakcyjna. staram sie nie poddawac ale
czuje sie stara i smieszna w tym swoim nastoletnim "zaczynaniu od
nowa"...zamezne kolezanki w nowej pracy patrza na mnie wilkiem, koledzy z
innych dzialow zawiedzeni ze nie porzyszla jakas lala po studiach. czy 30
letnia kobieta bez mieszkania, pieniedzy, pasji zyciowych i obrączki na palcu
jest czlowiekiem drugiej kategorii? wyglada na to ze tak. wsciekam sie ze tak
jest, ale to chyba walka z wiatrakami. przez 3 lata zwiazku nie zasluzylam
sobie nawet na wzmianke o malzenstwie, zerwalam wiec i czuje sie jeszcze
gorzej:) gdzie nagroda za dory wybór?:) nie ma nagrody? placz glupia.
Obserwuj wątek
    • po_godzinach Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie 20.03.05, 22:28
      A dlaczego mówisz, że nie masz zycia przed sobą?
      • Gość: isia Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 22:45
        Jesteś w stresie, po rozstaniu, prawie każdy to tak przeżywa.
        Nie zamykaj sie w domu, wychodź do ludzi,
        az trafisz na właściwego mężczyznę.
        Powodzenia.
      • Gość: dobranoc Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie IP: *.it-net.pl 20.03.05, 22:46
        jakies tam mam, ale ile razy mozna zaczynac od nowa? wiesz, chodzi o to ze
        wyraznie czuje jak spada moja atrakcyjnosc towarzyska, damsko -meska, jak
        trudno jest zyc jezeli nie zdazysz sie wpisac w jakies spoleczne normy
        przeznaczne dla 30letnich kobiet. Nie mam swietnej pracy, nie jestem nizalezna
        finansowo (wrocilam do rodzicow bo nie bylo mnie stac na samodzielne
        wynajmowanie mieszkania), nie jestem obiektem zainteresowania mlodych wilkow
        szukajacych zon:) tymczasem moj byly kwitnie, nabral kredytow, nabral politury,
        moze sobie szukac kandydatki na zone przez natepne 7 lat nie tracąc przy tym na
        atrakcyjnasci. a ja- mam problemy hormonalne i metlik w glowie. wqu..a mnie
        taki obrot rzeczy.
        • po_godzinach Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie 20.03.05, 22:52
          "ile razy mozna zaczynac od nowa?"
          Tyle, ile trzeba)- do skutku ...

          "nie zdazysz sie wpisac w jakies spoleczne normy"
          A musisz? Wierz mi, sa inne możliwości).

          "nie jestem obiektem zainteresowania mlodych wilkow"
          Może i lepiej) Szukaj dobrej strony tej sytuacji). Ja ja widzę, a Ty nie?)

          Twój luby jest "były" i niech sobie zyje - Bóg z nim - nie mysl o nim, mysl o
          sobie)

          Nie patrz na to, co jest źle - ta nowa sytuacja otwiera to przed Toba całkiem
          nowe, inne możliwości)


        • Gość: sonia Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 23:02
          porównujesz i stawiasz siebie na przegranej pozycji, to bardzo niezdrowe;
          być może jestem Twoją rówieśnicą i jeśli chodzi o mężczyzn, również z
          niedowierzaniem patrzyłam, jak proporcjonalnie do mojej tzw. normalności rośnie
          bezczelność i totalny egoizm (ale nie generalizuję). Jeśli kładziesz głowę pod
          społeczny topór, to gratuluję, oby tak dalej; z tego, co obserwuję, nie Ty
          jedna; ja mam odwagę powiedzieć stop - to moje życie i również nie jestem
          zupełnie niezależna finansowo, nie wspominając o środowisku, w którym pracuję.
          To określenie - gorsza jestem - bardzo mnie zmierziło. Słowo ma moc sprawczą i
          nigdy nie powtarzaj tego szatańskiego zaklęcia!
          Nie kochasz siebie, tego jestem pewna. To Twój koszmarny błąd! Ludzie to
          wyczuwają i pojeżdżą sobie ostro, a Ty przyjmiesz ich wyrok, bo już o tym
          piszesz...ale wybór należy do Ciebie
        • fuzzystone Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie 21.03.05, 10:39
          dla mnie osoba ktora nabrala kredytow i za nie teraz szaleje nie jest ciekawym
          kandydatem na kogokolwiek.......
          • anula36 Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie 21.03.05, 10:45
            i dzieki bogu dziewczyno ze sie obudzilas teraz a nie za 10 lat wspolnego zycia
            bez slubu i robiac wszytko dla "was" czyli tworu ktorego faktycznie nei bylo.
            Trzymam kciuki za ciebie.
        • hansii czy bylas z nim dla malzenstwa, czy dla milosci? 25.03.05, 17:13
          bo jesli dla milosci, to te 3 lata, ktore z nim przezylas,
          same w sobie sa chyba jakas wartoscia?

          a jezeli glownie dla malzenstwa, to... jest taka stara zasada...
          - jezeli kawaler PO ROKU kontaktow sie nie oswiadcza,
          to mowi mu sie grzecznie: - dziekuje...
    • Gość: Numenius Witam w klubie - uwierz, ze tak jest lepiej IP: 193.111.166.* 21.03.05, 11:17
      Rowniez mam 30 lat i rowniez niedawno rozstalem sie po 7 latach.
      Ale jestem mezczyzna, z mieszkaniem, z praca i jakas tam perspektywa.
      Troche lepiej to znosze niz ona, mimo, ze to Ona wlasnie podjela decyzje o
      wyprowadzce.
      Nekaja ja bardzo podobne problemy jak Ciebie. Nie mogla wrocic do rodzicow, bo
      ten "dom" to bagno i dlatego zamieszkala u kolezanki. rowniez czuje sie niezbyt
      atrakcyjna, ale tu chodzi o cos wiekszego - o wiare w siebie i pozytywne
      nastawienie, czego zawsze jej brakowalo. co prawda watpliwosci czy dobrze
      zrobila nachodza ja raczej rzadko, jednak bardzo brakuje jej NAS, naszego
      zwiazku, naszego mieszkania itp. Najwazniejsze, ze odwazyla sie odejsc mimo, ze
      bylo jej ze mna dobrze, nie na tyle jednak by pozostawac w zwiazku z kims kogo
      sie nie kocha.
      Wiele osob puka sie w czolo slyszac, ze "taki fajny zwiazek" sie rozpadl i wiem
      ze jest sporo takich zwiazkow jak nasz ktore nigdy sie nie rozpadna i beda tak
      caly czas dryfowac. Dryf to nie to!!! A my jednak cieszymy sie, ze do tego
      doszlo i Ty tez sie ciesz ze zrobilas ten krok, bo to oznacza, ze masz do
      siebie szacunek i jestes silna wewnetrznie.

      Podziwiam Cie i serdecznie zycze Ci powodzenia.
      Num
      • anula36 Re: Witam w klubie - uwierz, ze tak jest lepiej 21.03.05, 11:28
        ciekawe tylko cznei kochala od poczatku czy gdzies ta milosc zagubiliscie po
        drodze...
      • Gość: magda Re: Witam w klubie - uwierz, ze tak jest lepiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 16:00
        Numenius,przywracasz mi wiarę w mężczyzn:))
    • princessa_74 Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie 21.03.05, 11:57
      Również witam w klubie. Jestem po rozwodzie od 3 tygodni i jakoś próbuję zebrać
      się do kupy i zacząć wszystko od nowa :-) Jak widzisz z odpowiedzi
      forumowiczów, nie tylko ty znalazłaś się w takiej sytuacji.

      Pozdrawiam.
    • emu27 Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie 21.03.05, 17:07
      Hej, ja mam podobny problem: też 10 lat jako para, potem po 9 latach ślub, a
      rok po ślubie on poznał kogoś (starsza o 5 lat he he). Też mam 30 lat i nie
      wiem, co ze sobą zrobić. Są chwile, że mam bardzo dużo siły na działanie, ale
      są też takie, kiedy myślę o samobójstwie. Ja nie mam gdzie kogoś poznać
      (chociaz czuję się bardzo atrakcyjna, pracuję w własnej firmie, nigdzie nie
      bywam). Ja jestem z Wrocławia, może miałabyś ochotę na spotkanie, pgaduchy?
      Moje przyjacółki nie rozumieją mnie, jestem odrzucona towarzysko jako czarna
      owca (bo ich zdaniem powinnam przystać na układ z kochanką :)
    • jsolt Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie 21.03.05, 17:32
      dziewczyno, co ty piszesz??? 30 lat to niby co - zero perspektyw i jesionka i
      do piachu, tak??? Ja mam 31 lat, 12-letnią córkę - za mąż nie wyszłam (bo
      przysżły niedoszły tatuś 'nie dojrzał do ojcostwa' i wyrwał na zachód jeszcze
      przed porodem...) więc ciotki dewoty do dzisiaj dziwnie się na mnie patrzą, a 3
      lata temu rozstałam się z kimś, kto miał być tą największą miłością mojego
      życia... Nie był...
      Czasami byłam bez pracy, bez kasy (totalnie), bez faceta, bez samochodu, i
      chyba bez głowy - ale nigdy bez perspektyw, bez nadziei. Nie uważam, żebym
      była jakąś 'drugą kategorią'; mam plany, i pomysły na ich realizację, mam
      nieustającą nadzieję. Aha, mam też wspaniałego faceta, zamierzam kiedyś urodzić
      nam dzidziusia, i chromolę zegar biologiczny.
      Proponuję spojrzeć na życie trochę inaczej niż przez pryzmat daty urodzenia i
      stanu posiadania nieruchomości i ruchomości:))


      dobranoc74 napisała:

      > rozstalismy sie. on czuje sie swietnie, ja- podle. on ma wszystko przed soba,
      > zaczyna zycie od nowa, ja wracam na stare smieci, bo niczego dookola siebie
      > nie zgromadzilam. wszystko robilam z mysla "dla nas"- nie dla mnie. on
      > wkrotce z kims innym (nigdy nie narzekal na brak powodzenia), ja - sama, mam
      > wrazenie ze dla nikogo nie jestem juz atrakcyjna. staram sie nie poddawac ale
      > czuje sie stara i smieszna w tym swoim nastoletnim "zaczynaniu od
      > nowa"...zamezne kolezanki w nowej pracy patrza na mnie wilkiem, koledzy z
      > innych dzialow zawiedzeni ze nie porzyszla jakas lala po studiach. czy 30
      > letnia kobieta bez mieszkania, pieniedzy, pasji zyciowych i obrączki na palcu
      > jest czlowiekiem drugiej kategorii? wyglada na to ze tak. wsciekam sie ze tak
      > jest, ale to chyba walka z wiatrakami. przez 3 lata zwiazku nie zasluzylam
      > sobie nawet na wzmianke o malzenstwie, zerwalam wiec i czuje sie jeszcze
      > gorzej:) gdzie nagroda za dory wybór?:) nie ma nagrody? placz glupia.
      • Gość: Zaloguj się POLSKA TO KONSERWATYWNY ZASCIAN IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.03.05, 22:11
        czytajac te posty zawiedzionych 30latkow kiwam z niedowierzaniem glowa. ale tez od 17 lat mieszkam
        w rfn i tych polskich realiow tak naprawde nigdy dobrze nie poznalem, "dzieckiem bedac". ludzie o
        czym wy mowicie, dopiero po 30tce tak naprawde zaczyna sie najlepszy okres w zyciu!

        to w tej polsce jest az tak strasznie? przypominaja mi sie nauki w szkole jeszcze za komuny o awansie
        spolecznym proletariatu. nieublizajac nikomu, to on pewnie teraz ksztaltuje oblicze polskich miast i
        miasteczek. nic dziwnego, ze dla takich 30latka bez meza i nie daj boze z dzieckiem to diabel
        wcielony.

        DOBRANOC74 rade mam jedna: zorganizowac sie, wyprowadzic od rodzicow, wynajac wspolnie z inna
        dziewczyna mieszkanie, przeniesc sie do duzego miasta. dzialac. gwarancji pwodzenia nikt ci nie da,
        ale chodzi o to zeby chociaz sprobowac.


      • jarkoni Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie 21.03.05, 23:43
        dobranoc, po_godzinach, princessa..i nie tylko..Zapraszam serdecznie na moje
        forum o tym co dalej po rozstaniu...A bywa zupełnie różnie, i powody różne, i
        partner nie taki, czasem też i naszej trochę winy..Może warto poczuć trochę
        wsparcia i pomysleć o tym czy nie warto zamknąć drzwi i pomysleć co
        dalej...Podobno jutro jest pierwszy dzień z reszty naszego życia...Pozdrawiam
        miłych forumowiczów i zapraszam do nas...Pogadajmy...
        • Gość: princessa_74 Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 00:32
          Dzieki Jarkoni :-) Na Twoim forum bywam codziennie, ale nie wypowiadam sie od
          czasu jak sie okazalo, ze 30-latka po rozwodzie i bez dzieci ma braki
          emocjonalne (bo sie na potomstwo z mezem nie zdecydowala). Ale biernym
          uczestnikiem jestem jak najbardziej :-)
          Pozdrawiam.
          • Gość: him Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.05, 18:40
            to tak jak i ja

    • kingakunowska Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie 22.03.05, 09:11
      Powariowaliscie wszyscy z ta 30!
      W dzisiejszych czasach 30 to jest START. Pomijajac fakt, ze trzydziestoletnia
      kobieta to jeszcze dziewczyna ... czterdziestoletnia nawet! To poczatek
      czgokolwiek.
      Zupelnie nie wiem, o co Wam chodzi.
      Bardzo mi przykro, ze czujesz sie fatalnie, ze facet okazal sie kretynem - Bog
      z nim, niech idzie w diably. Jestes mloda kobieta, wszystko przed Toba. Wiem,
      ze czujesz sie, jakby swiat sie konczyl, ale tak samo bys sie czula, jakbys
      miala lat 21 ... przejdzie, uwierz mi!
      Pozdrawiam serdecznie, trzymaj sie :-)))
      • barwa1 Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie 22.03.05, 09:59
        Nie chcę pocieszać Cię faktem, że i inni mają źle, gorzej albo podobnie.
        Zastanawiam się nad Twoim poczuciem braku szansy na dalsze życie. Masz 30lat,
        rozpadł się Twój związek z mężczyzną.... To zawsze boli, bo uderza w poczucie
        własnej wartości. Myślę, że kingakunowska ma rację mówiąc, że tak naprawdę
        życie zaczyna się po 30-tce! Wiesz więcej, rozumiesz więcej ... Teraz trudno Ci
        to wszystko zauważyć, ale ból minie. Nie daj mu tylko za długo gościć w Twoim
        sercu. Otwórz okno! Świeci słońce! Weź od niego siłę i idź naprzód, poszukaj
        siebie, bo tam gdzieś czekasz na same dobre rzeczy!
        Trzymaj się!
        Pozdrawiam,A.
      • anula36 Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie 22.03.05, 10:14
        Ja mam 32 i nigdy nei przypuszczalam ze uslysze tykajacy zegarek biologiczny. A
        jednak - 30-paro letnia kobieta moze i czuc sie jak mloda dziewczyna ale czas
        na urodzenie dzieci ma juz ograniczony.
        • Gość: lola Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.05, 17:22
          up
    • hubkulik Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie 25.03.05, 16:12
      Otworz sie na cos lepszego.

      Pozdrawiam Hubert
      • Gość: dobranoc Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie IP: *.it-net.pl 28.03.05, 15:14
        tak, zyły sobie otworzę na cos lepszego:)
        co to za pierdoly "otworz sie"?! etap myslenia magicznego to ja mam juz za
        sobą. rzeczywistosc jest taka ze 30 letniej kobiecie jest znacznie gorzej niz
        30letniemu mezczyznie zaczynac od nowa. zwalaszcza teraz, kiedy trzeba byc
        nieustajaco przystojnym fit bogatym rozwijajacym sie, chetnie z pasjami i
        nieruchomosciami...dziekuje za takie quazibuddyjskie rady-nie-od-parady. plakac
        sie chce jeszcze bardziej....
        dziekuje tym co rozumieją. chcialabym uslyszec kogos kto przez to przeszedl.
        daj boze zwyciesko.
        • kraxa No wiesz co dobranoc 29.03.05, 16:12
          dlaczego tak "pojachalas" z Hubertem? Ja nie uwazam jego rad, za mowe trawe. To
          raczej Twoje wywody takie mi sie wydaja. Obrazona na caly swiat 30 latka-
          staruszka. Nie tylko ty przezywasz rozstanie, to sie zdarza. a ta twoja
          zazdrosc o faceta, i jego "beztroskie bujanie po swiecie" jest niedoreczna. Nie
          rozumiem tez wyrztu pod tytulem - trzy lata i sie nie ozenil. czemu go
          wczesniej nie zapytalas czy w ogóle zamierza, jesli to dla ciebie bylo celem
          tego zwiazku. a moze bylas przyczajon- robilas wszystko tak jak on chcial
          liczac, ze " w nagrode" on sie z Toba ozeni. No cóz nie dla wszystkich
          malzenstwo jest jednym z punktów zyciowego planu. A poza tym ono i tak niczego
          ci nie gwarantuje. Ja sie rozwiodlam krótko po slubie, bo zrozumialam, ze to
          nie ten czlowiek. I chociaz mi bylo ciezko, to nogdy nie uprawialam "gorzkich
          zalów" pod tytulem, on ma tak dobrze, a ja? Jesli go kochalas to na pewno
          troche to poboli, a jesli zalujesz tylko utraconych zludzen, co do waszych
          wspolnych relacji to lepiej ze szybciej opadly Ci klapki z oczu. I moze jest
          rzeczywiscie tak, jak ktos napisal, ze nie doswiadczylas prawdziwej kleski. Nie
          zycze, zebys w ten sposób musiala nabierac madrosci zyciowej. I powiem Ci
          jedno, choc bedzie trudno to wszystko co osiagniesz bedzioesz zawdzieczala
          sobie. Teraz, z perspektywy mojego "nowego zycia" jestem przerazona ocebiajac
          to co sobie fundowalam w moim malzenstwie- a bylam na najlepszej drodze, zeby
          zyc dla kogos a nie dla siebie. Ciesze sie, ze umialam sie otrzasnac.
        • Gość: Hubert Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie IP: *.chello.pl 29.03.05, 17:33
          Jak wolisz. To Ty decydujesz. Twoje zycie.

          Pozdrawiam Hubert
        • Gość: mua Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie IP: 217.153.131.* 30.03.05, 11:58
          No dobra.
          Nie mialam jeszcze 30 lat, ale czulam sie na znacznie wiecej. Mialam 27. Kiedy
          po raz kolejny postanowilam Go zostawic, juz nie wracac, z rezygnacja przyznac,
          ze wokol mnie zaden facet "nie rokuje", zrozumialam, ze ok, jesli tak ma byc,
          to bede sama, bo jest mi z tym dobrze. Nawet nie musialam sie do tego
          szczegolnie przekonywac. Acha, golodupiec byl ze mnie zawsze, ale do rodzicow
          nie moglam i nie chcialam wrocic.
          No wiec bylo mi Dobrze.
          Zlozylo sie na to kilka rzeczy: mieszkalam w wynajetym mieszkaniu, ale w
          miejscu, ktore kocham mocno. Mialam znajomych, do ktorych moglam wyslac smsa -
          "idziemy na jednego?" i szlam do ulubionych knajp za rogiem, spotykalam sie ze
          znajomymi, spac szlam o swicie, bylo lato, ktore zawsze dodawalo mi sil...
          Nie czulam sie nieszczesliwa. Przeciwnie, wspominam ten okres jako
          najpiekniejszy w moim zyciu.
          wiec kiedy juz odpuscilam sobie szukanie faceta i pomysl powrotu do ex, zjawil
          sie On.
          Jest teraz moim mezem.
          Dla niego zostawilam nawet najukochansze na swiecie miejsce
          Jest dobrze
          i Tobie tez bedzie.

          hej, a co z tymi pasjami? naprawde nie masz zupelnie zadnej?

          Pozdawiam i trzymam kciuki

          Mua
    • koaa Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie 28.03.05, 16:12
      oj dziewczyno dziewczyno
      nigdy chyba cie zycie nie doswiadczyło ze gadasz takie głupoty
      masz 30 lat czyli jak nie bedziesz miała jakis dziwnych chorób i bedziesz
      prowadziła zdrowe zycie to masz 40-50 lat zycia na wysokich obrotach (za te40
      lat srednia długosc zycia wzrosnie u kobiet pewnie do 90 lat)
      wiec sie nie przejmuj zdazysz jeszcze kupic mieszkanie urodzic dzidziusia
      skonczyc 2 fakultety i zwiedzic swiat:) chyba ze juz w wieku 30 lat bedziesz
      miała myslenie pryka i na wszystko bedziesz zastara
      • Gość: dobranoc Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie IP: *.it-net.pl 28.03.05, 16:33
        tak, tez siebie za to karce, bo ...ciagle czuje sie jak dziewczyna, wcale nie
        che wyjsc za maz (chce miec przy sobie mezczyzne), nie chce miec (jeszcze)
        dzieci, nie chce pracowac ciezko i za godziwe pieniadze...jak sie nad tym
        glebiej zastanowie to najbardziej mnie dobija i męczy ta presja spoleczna,
        ktorą naprawde ciezko olac, tradycje- normy, nawet mody- ciezko olac. Ludzie
        lubią kategoryzowac, czepic sie, wypatrzyc braki, wytknac, co mowie ludzie-
        wlasna rodzina, ze niby sie martwią. pewnie sie martwią, bo tez pod presja ww
        norm. chyba wlasnie to mnie wkurza: niesprawiedliwie przydzielone normy. ja
        30 , on 30 -ale postrzagani jestesmy zupelnie inaczej. i tak sie czujemy. on -
        wolny, ja -samotna. czlowiek to istota spoleczna. potrzebuje akceptacji.
        • koaa Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie 28.03.05, 16:46

          człowiek nie powinien sie niczego wstydzic i na tym to wszystko polega:)
        • Gość: po_godzinach Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.05, 17:16
          "czlowiek to istota spoleczna. potrzebuje akceptacji."

          Najważniejsze jest jednak zaakceptować siebie samego.
          I polubić).

          To jest punkt wyjścia. od tego wszystko się zaczyna.
    • Gość: OTO JA! Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie IP: 195.69.80.* 28.03.05, 17:40
      Dobranoc 74, cóż Kochana można Ci doradzić? Na pewno, nie jesteś jedyną kobietą
      w takiej sytuacji.Gratuluję Ci odwagi, że sama zdobyłaś się na to, żeby
      zakończyć taki związek. Mnie po 4 latach porzucono, po 4 latach nadziei, że w
      koncu pobierzemy się, założymy rodzinę i będziemy mieli dziecko. Zyłam nią ,
      chociaż to ja miałam nadzieję, teraz widzę, ze on ani razu nie wspomniał o
      tym. On miał dziecko z poprzedniego małżeństwa. Ja, żęby go czasem nie
      zdenerwować, nie nalegałam. Aż któregoś pięknego dnia po prostu stwierdził, że
      poznał kobietę (młodszą, ja mam 36 lat), planuje z nią ślub, ona jest w ciąży.
      Zostałam sama, bezdzietna, oszukana.
      • po_godzinach Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie 28.03.05, 17:46
        Czemu "oszukana"?
        Sama piszesz, że "on ani razu nie wspomniał o tym" - czyli o małżeństwie i
        dziecku.
        4 lata budowałaś dom na piasku, sama zbudowałaś sobie złudzenia i w nie
        uwierzyłas. teraz możesz czuć sie zawiedziona w swoich nadziejach ... ale
        trochę na własne życzenie).
        • Gość: OTO JA! Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie IP: 195.69.80.* 28.03.05, 18:06
          Masz rację, głupia byłam myśląc, że wreszcie stwierdzi, że czas sformalizować
          związek , a jesli nawet nie, że jestem w takim wieku, że może chcę zostać
          matką. Prawodopodobnie nigdy mu to na myśl nawet nie przyszło. Dobrze było tak
          jak było. Ja cały czas łudziłam się, że czeka na odpowiednią chwilę. Aż sama
          się sobie dziwię, tym bardziej, że uchodzę za mądrą życiowo, odpowiedzialną
          kobietę. Ale widać w tym przypadku mój instynkt mnie zawiódł.
          • po_godzinach Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie 28.03.05, 18:12
            Każdy czasem głupieje)).
            Ważne, żeby umieć z tego wyciągnąć wnioski).
    • Gość: asda Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.05, 18:17
      nie zaczynasz od poczatku, ale wkraczasz w nowy etap, zupelnie inny niz
      poprzedni, i jest super o to w zyciu chodzi zeby ciagle wciaz cos w nim
      zmieniac, zaczynac lub konczyc, nie wazne, wazne by nie trwac w miejscu nic nie
      jest wieczne.
      Nie rob z siebie wiekszej ofiary niz jestes, nos glowe wysoko i rob swoje.obalaj
      stereotypy,walcz o siebie! chociaz dzis to on jest na gorze a ty na dole - jutro
      moze byc odwrotnie. jeszcze sie przekonasz
      powodzenia
      • po_godzinach Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie 28.03.05, 18:18
        Podpisuję się)).
    • koaa Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie 28.03.05, 18:37
      naprawde nie masz hobby? niemozliweaby nie było nic co cie interesuje lub
      interesowało
    • Gość: him Re: 30 lat i obydwoje zaczynamy...oddzielnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.05, 18:38
      mając dokładnie tydzień do 30lat musiałam zaczynać od początku. było ciężko ale
      po roku znowu byłam najszczęśliwszą kobietą na świecie.

      teraz mam 35 lat. i znowu zaczynam od początku.
      nie dam się.
      tylko cholernie żałuję że chyba nie zdąże w tym życiu mieć dziecka :/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka