Gość: mrówkojad
IP: *.medical / *.crowley.pl
22.03.05, 09:03
Staram się nie uprzedzać do nikogo z powodów typu wiek, płeć, ubiór itd., ale
czasem nie daje rady. Przykład z dziś rana: mam sprawę do załatwienia w
banku, bank mam koło pracy, chciałam ją załatwić wczoraj po pracy, ale
zrezygnowałam, bo taki kłębił się tłum staruszków. Pomyślałam naiwnie, że
rano, jak będę szła do pracy, to bez kolejki załatwię. Jak się myliłam!
Wchodze dziś, w kolejce dwie osoby, staję na końcu. Po minucie pakuje się
przede mnie starsza pani i stwierdza, że tu stała, za chwilę za nią staje
starszy pan. Pytam więc: ile osób tu jeszcze stoi: a pani mówi "Jeszcze jedna
pani i jakiś pan". No to odwróciłam się i wyszłam, bo i tak byłam spóźniona,
a tu jedna kasa pracuje. Do jasnej cholery, przecież ci emeryci i tak cały
dzień nic nie robią, dlaczego załatwiają wszystkie sprawy urzędowe zawsze
rano i popołudniu, skoro mają na to środek dnia. Żeby załatwić te w sumię
drobną, ale wymagającą stanięcia przed panią w kasie twarza w twarz, sprawę
muszę wyskoczyć ok. 12 w przerwie na obiad. No, wyżaliłam się.