mercedes320
12.04.05, 13:48
Do II WŚ Polska była krajem wielokulturowym i wielowyznaniowym. Wpływ
mniejszości nardowych na rozwój kraju na pewno należy oceniać pozytywnie. Np.
Żydzi, mieliśmy ogrom ludzi pochodzenia żydowskiego, którzy przyczyniali się
do rozwoju na niwie gospodarczej, kulturalnej, literackiej czy sportowej. W
swojej masie to byli ludzi lojalni względem Rzeczpospolitej, a nawet można o
nich w wielu przypadkach mówić - patrioci. Ale jest ciemna sprawa z
przeszłości. Chodzi mi o masowe dezercje z Armii Andersa w Palestynie
żołnierzy pochodzenia żydowskiego. Ja mam pretensje do dowódców, że machneli
na to ręką. Powstał niebezpieczny precedens. Co z tego, że oni byli Żydami?
Oni przedewszystkim byli żołnierzami, obywatelami polskimi, którzy złożyli
przysięgę. Armia powinna ich ścigać i postawić przed sądem doraźnymm a potem
przed plutonem, gdyż to była dezercja w warunkach wojny. Postawa armii "jak
Żyd to niech ucieka", spowodowała niebezpieczny precedens na przyszłość.
Armia nie może się kierować narodowością. Liczy się obywatelstwo i przysięga.
Ten precedens nie został właściwie potepiony. A przecież prędziej czy później
znów będziemy państwem wielokulturowym i kto wie co może się zdarzyć skoro
nie potępiło się takiego przypadku.