Dodaj do ulubionych

Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :)

    • Gość: missannelk Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.toya.net.pl 24.04.05, 20:19
      jestem sprzedawcą i sama zauważam chamstwo u innych sprzedawców, ale co do
      punktu 7-"w czym mogę pomóc" to trzeba zrozumieć, że jest to konieczne,
      jestesmy oceniani przez tajnych klientów, własnych kierowników i brak tego "w
      czym mogę pomóc" często kończy się awanturą u przełożonego i w ogóle, wiem, że
      jest to strasznie upierdliwe ale niestety wymagane, taka nasza praca.
      • Gość: gosiasamosia Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.gdynia.mm.pl 24.04.05, 21:21
        zgadzam sie :) co do tych tajnych klientow - 2 wizyty bez w czym mog pomoc i
        promowania produktow i wylatuje
    • Gość: looks Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 20:42
      Ja w ogóle nie lubię ekspedientek. Chodzę do sklepów samoobsługowych
    • Gość: gosvami odpowiedź sprzedawcy IP: *.21.pl / 213.199.204.* 24.04.05, 20:49
      Ad.1. Żucie gumy wpływa korzystnie na stan uzębienia oraz poprawia świerzość
      oddechu. Co innego jak ktoś rozmawiając ze mną robi sobi balony albo mlaska
      rozdziawiając paszczę. Jeśli chodzi o brak uśmiech...ludzie przecież każdy może
      się czuć jak chce-nie wejdę do pracy i nie przylepię sobie sztucznego uśmiechu,
      tylko dlatego, że takim chciałby mnie widzieć mój klient. Może mam swoje
      problemy, może jestem chory, może po prostu taki jestem - uśmiecham się wtedy
      kiedy chcę, a nie przez 8 godzin pracy 6 dni w tygodniu. Przychodzą do mnie
      ludzie(pracuję w sklepie zoologicznym - karmy dla zwierząt/również na wagę/,
      rybki, akwaria itp.) którym się wydaje, że ich dowcip jest jedyny w swoim
      rodzaju. Uwierzcie - wcale nie jesteście tak oryginalni jak Wam się wydaje.
      Słyszę te same gadki od dawien dawna więc bokiem mi już wychodzą - nie
      oczekujcie odemnie, że będę się śmiał. "A mój piesek to jeste taki... A mój
      kotek to nic nie chce jeść.. A ja tak lubię rybki..A CO MNIE TO OBCHODZI??
      Macie problem - zgłoście się do psychiatry - nie wylewajcie opowieści o całym
      swoim życiu na mnie. Mam to gdzieś!!
      Ad.2. Nie chodzę do solarium. Mnie również nie podobają się 'wysmażone lale',
      ale One też chcą gdzieś pracować. Nie myję i nie perfumuję dla Klienta - robię
      to dla siebie, dla wałsnej satysfakcji.
      Ad.3. Nie oceniam klienta, nic mnie nie obchodzi poza stanem jego portfela.
      Ad.4. Wiem tyle o sprzedawanym towarze ile potrzebuje przekazać średnio
      zorientowanemu w temacie klientowi. Nie odpowiadam na pytania typu: a)A jak się
      nazywa ta roślinka po łacinie? - człowieku po co Ci to? Nie masz zielonego
      pojęcia o chodowli ryb to kup sobie literaturę na ten temat i siedz po nocach
      wertując kolejne strony. Nie jestem księgarnią. Nikt mi nie płaci za rozmowę z
      Tobą. Trzymasz w domu 2 rybki w akwarium, a pytasz mnie o testy na twardość
      wody? - lej kranówę - jak nie przeżyją kupisz nowe. b) A czym się różni ta
      karma dla psa od tamtej? - czy jak kupujesz makaron w sklepie to pytasz o to
      sprzedawcę? Wszędzie leżą ulotki - zabierz ich stos do domu i określ który
      skład najbardziej odpowiada Twojemu psu/kotu. I tak kupisz to co reklamują bez
      względu na to co Ci doradzę. Te zielone kawałki to do cholery nie są żadne
      warzywa - to barwnik. Chcesz dać psu warzywa? - idz do warzywniaka. c)Chcesz
      kupić 10 dkg karmy? - człowieku nie wygrałem nóg na loterii!! Będziesz
      codziennie przychodzić jak do mięsnego bo 'chcesz świerze'? To nie sklep
      mięsny - mam dostawę co 10 dni. I nie mów, że tylko chcesz troszkę bo nie wiesz
      czy będzie jadł - bierzesz zawsze to samo, od lat, 2 razy w tygodniu. Króliczek
      to gryzoń - gryzonie jedzą co popadnie. Jeśli jest inaczej tzn. że rozpusćiłaś
      go do bólu. Jak pies/kot nie będzie jadł przez parę dni to nic mu nie będzie -
      nie trzeba płakać i biec do weterynarza.
      Ad.5. Sam ucinam końcówki. Nie chce mi się babrać w tych miedziakach.
      Ad.6. U mnie nie bardzo jest jak ukraść, ale jeśli pracownicy mają potrącić z
      pensji za skradziny towar to będzie chcodziła za Tobą krok w krok - nie dziwię
      Jej się.
      Ad.7. Przodują markowe sklepy :) Do szału mnie to doprowadza. Człowiek chce
      tylko popatrzeć, a tu już ktoś do Ciebie biegnie. Jak będę chciał coś kupić to
      sam się do Ciebie zgłoszę. Inna sprawa, że sam czasem tak mówię - nie dlatego,
      że ktoś mi każe, ale może mam dobry dzień akurat..... ;)
      • Gość: akwarysta Re: odpowiedź sprzedawcy IP: 80.51.185.* 24.04.05, 21:12
        Niekoniecznie się zgadzam z takim podejściem do klienta, a w szczególności pkt 4
        >Ad.4. Wiem tyle o sprzedawanym towarze ile potrzebuje przekazać średnio
        > zorientowanemu w temacie klientowi. Nie odpowiadam na pytania typu: a)A jak
        się nazywa ta roślinka po łacinie? człowieku po co Ci to? Nie masz zielonego
        > pojęcia o chodowli ryb to kup sobie literaturę na ten temat i siedz po nocach
        > wertując kolejne strony. Nie jestem księgarnią. Nikt mi nie płaci za rozmowę
        z Tobą. .... itd
        Twierdzisz że nikt ci nie płaci za rozmowę - uwierz że na dłuższą metę rozmowa
        z klientem się opłaca - często szuka rady, by coś kupić. Osobiście chodzę do
        małego sklepu zoologicznego gdzie mogę wymienić doświadczenia a nie do
        anonimowego marketu, ale sprzedawca mówiący "Trzymasz w domu 2 rybki w
        akwarium, a pytasz mnie o testy na twardość wody? - lej kranówę - jak nie
        przeżyją kupisz nowe" przekreśla swoją przyszłość w oczach większości
        akwarystów. No chyba że złymi radami zamierzasz zarabiać na sprzedaży ryb.
        Uwierz, że zdychające zwierzęta potrafią zniechęcić do hobby a jak są sukcesy
        to gdzieś pokarm trzeba kupować a wracając do testu jest droższy od większości
        2 rybek ;). reszta Twoich poglądów też jest kontrowersyjna (jak dla mnie.
        Pozdrawiam
        Arek
      • Gość: klientka Re: odpowiedź sprzedawcy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.04.05, 11:23
        Mam nadzieję, że nigdy nie nadzieję się na takiego sprzedawcę jak gosvami.
        Typowy przykład kompletnie niewłaściwego człowieka na odpowiedzialnym skąd inąd
        stanowisku.
      • Gość: Alicja Re: odpowiedź sprzedawcy IP: *.tele2.pl 25.04.05, 12:35
        > Ad.3. Nie oceniam klienta, nic mnie nie obchodzi poza stanem jego portfela.
        > Ad.4. Wiem tyle o sprzedawanym towarze ile potrzebuje przekazać średnio
        > zorientowanemu w temacie klientowi. Nie odpowiadam na pytania typu: a)A jak
        się
        >
        > nazywa ta roślinka po łacinie? - człowieku po co Ci to? Nie masz zielonego
        > pojęcia o chodowli ryb to kup sobie literaturę na ten temat i siedz po nocach
        > wertując kolejne strony. Nie jestem księgarnią. Nikt mi nie płaci za rozmowę
        z
        > Tobą. Trzymasz w domu 2 rybki w akwarium, a pytasz mnie o testy na twardość
        > wody? - lej kranówę - jak nie przeżyją kupisz nowe. b) A czym się różni ta
        > karma dla psa od tamtej? - czy jak kupujesz makaron w sklepie to pytasz o to
        > sprzedawcę? Wszędzie leżą ulotki - zabierz ich stos do domu i określ który
        > skład najbardziej odpowiada Twojemu psu/kotu. I tak kupisz to co reklamują
        bez
        > względu na to co Ci doradzę. Te zielone kawałki to do cholery nie są żadne
        > warzywa - to barwnik. Chcesz dać psu warzywa? - idz do warzywniaka. c)Chcesz
        > kupić 10 dkg karmy? - człowieku nie wygrałem nóg na loterii!! Będziesz
        > codziennie przychodzić jak do mięsnego bo 'chcesz świerze'? To nie sklep
        > mięsny - mam dostawę co 10 dni. I nie mów, że tylko chcesz troszkę bo nie
        wiesz
        >
        > czy będzie jadł - bierzesz zawsze to samo, od lat, 2 razy w tygodniu.
        Króliczek
        >
        > to gryzoń - gryzonie jedzą co popadnie. Jeśli jest inaczej tzn. że
        rozpusćiłaś
        > go do bólu. Jak pies/kot nie będzie jadł przez parę dni to nic mu nie będzie -

        > nie trzeba płakać i biec do weterynarza.


        Gdybym trafiła w sklepie na takiego buraka jak Ty, to możesz byc pewny że
        byłaby to moja ostatnia wizyta w tym sklepie.
        Sprzedawca ma obowiązek wiedzieć co sprzedaje. Jak kupuję pokarm dla ptaków to
        chcę wiedzieć czym jeden rózni się od drugiego (oprócz ceny).
        Poza tym.... pracując w sklepie zoologicznym trzeba mieć trochę serca. Jakbym
        usłyszała od sprzedawcy, że jak mi ptaszek zdechnie to najwyżej kupię sobie
        nowego to chyba by mnie coś trafiło.

        Tacy jak Ty powinni być zwalniani z pracy bez prawa do zasiłku.

        • Gość: gosvami odpowiedź sprzedawcy IP: *.21.pl / 213.199.204.* 28.04.05, 19:43
          Ty jesteś pewnie jadną z tych Paniusi co to biorą po 10dkg pokarmu dla pieska i
          do tego chcą jeszcze dwie reklamówki - "tylko jak największe..." :/
      • hopik do gosvami 25.04.05, 13:55
        tez nie chciałabym na ciebie trafic... zupelnie sie do tej pracy nie nadajesz.
    • sylwiastep Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) 25.04.05, 08:51
      1. Brak kultury osobistej
      2. Traktowanie jak zlodzieja
      3. Ocenianie
      4. Brak wiedzy
      5. Wyglad lali
      6. W czym moge pomoc.

      W Katarze sprzedawcy w kazdym niemalze sklepie chodza doslownie 3 kroki za
      klientem. Caly czas, jak cien. Wrrrrrr!
    • facet123 Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) 25.04.05, 09:09
      Jeste jeszcze jedna bardzo irytyjąca cecha ekspedientów w supermarketach - ich
      brak.
      Pytam się o coś i dowiaduje się "Proszę sie zapytać kolegi z działu X"
      "A gdzie on jest?"
      "O tam powinien być, o, nie ma go, to znaczy, że gdzieś poszedł, proszę chwilę
      poczekać"
      • dirgone Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) 25.04.05, 09:51
        a propos "w czym mogę pomóc"
        sama straaasznie nie lubię tego zwrotu,no ale, faktycznie, czasami trudno jest
        go zastąpić. Sama pracuję w małym sklepie, nikt mi nie każe rzucać się
        nachalnie na klienta, więc tego nie robię. Chce oglądać? Jeszcze lepiej dla
        mnie, nie muszę latać za każdym,kto odwiedzi moje skromne progi. Jednak często
        zdarza się, że wchodzi taki jeden i gapi się, gapi, gapi, gapi... I nic. Więc
        podchodzę do niego i pytam, czy mogę w czymś pomóc, a wtedy taki/taka ożywia
        się, mówi że tak, jakby tylko na to czekał. Sam by się pewnie nigdy nie
        odezwał.

        W sklepie z ubraniami pytania "w czym mogę pomóc" na samym wejściu są
        niesamowicie drażniące (dla mnie), ale już dla mojego chłopaka są zbawienie, bo
        on nigdy nie przychodzi pooglądać,ale zawsze kupić i to coś konkretnego. Czyli
        wszystko zależy od klienta. Kiedy idę kupować olej silnikowy,to też nie
        wybieram go sama,bo się nie znam,tylko czekam, aż ktoś mi pomoże.
      • Gość: gosia_samosia Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) IP: *.gdynia.mm.pl 25.04.05, 15:47
        a myslisz, ze jak pracuje w media markt to musi znac sie na wszystkim? super
        dobrze na torsterach, telewizorach, kuchenkach i radiach samochodowych? Ja
        wolalabym, aby znal sie najlepiej na jednej dziedzinie:)
    • Gość: Kasia Jesteście nieocenieni :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.05, 11:47
    • pampa3 Re: Ekspedientka - raz jeszcze proszę o pomoc :) 25.04.05, 12:09
      7. w czym mogę pomóc (nie mam sily powtarzac za kazdym razem ze w niczym, ze
      dziekuje...)
      1. brak kultury osobistej - brak dzień dobry i do widzenia !!!!
      4. brak wiedzy o sprzedawanym towarze
      3. ocenianie klienta
      6. traktowanie klienta jak złodzieja
      5. rządanie groszy i mówienie, że nie ma wydać
      2. wygląd wysmażonej w solarium lali
    • Gość: nina Dlaczego sprzedawcy są tak nachalni??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.05, 12:26
      Czy to że wyglądam na osobę z zasobnym portfelem upoważnia ich do zarzucania
      mnie propozycjami, o które nie proszę (zwłaszcza gdy nierozważnie odpowiem na
      owo nieszczęsne: "czy mogę pomóc?"), a z racji mojego zwykle ograniczonego
      czasu na zakupy - tym bardziej mi go skracają. Odrobina wyczucia wystarczy, aby
      wiedzieć, który klient ma ochotę na ową pomoc i pogaduchy. I to wciskanie na
      siłę tłumacząc że to modne, że wszyscy, że nowa kolekcja, itp., jakbym nie
      miała pojęcia i oczu, nie mówiąc czy mi to odpowiada. Dotyczy gł.- tzw.
      ekskluzywne butiki.

      Poza tym jeśli robiąc zakupy bywam w kilkunastu sklepach gdzie muszę zmierzyć
      się z pytaniem "w czym moge pomóc?" - mam naprawdę dość. Na co liczą po zadaniu
      tego pytania - że będę tłumaczyć co, na jaką okazję, czy ja mam to opowiadać
      ekspedientce? Wiele razy gdy tak próbowałam dostałam ubrania częściowo zgodne z
      wytycznymi, ale generalnie nie do przyjęcia! I ten zawiedziony wzrok gdy
      dziękuję za pomoc...

      Dużo wdzięczności mam wobec tych, którzy pozostawiają mi dyskretną swobodę:)
      • Gość: gosia_samosia Dlaczego sprzedawcy są tak nachalni? - bo musza IP: *.gdynia.mm.pl 27.04.05, 00:14
        musimy proponowac produkty promocyjne itd

        Polityka firmy, ot co
    • Gość: Alicja Nie cierpię.... IP: *.tele2.pl 25.04.05, 12:38
      .. jak idę do sklepu i chce np. 20 dag wedliny. Sprzedawczyni kroi i radosnym
      tonem oznajmia "Może być 28?' Mówię że prosiłam 20, a ona na to oburzonym
      tonem: "Ale ja juz ukroiłam!!!".
      Horror!
      • Gość: kient Re: Nie cierpię....-ale to twoj wybor IP: *.ny5030.east.verizon.net 26.04.05, 13:36
        z wagi proponuje przejsc na plastry i problem sam sie rozwiaze.
    • bragiel Kasjerki 25.04.05, 14:01
      Gość portalu: Kasia napisał(a):

      > Tak ok. rok temu prosiłam Was żebyście napisali co Was drażni w
      > ekspedientkach i otrzymałam naprawdę imponującą pomoc. Wyszło z tego, że
      > najbardziej irytują:
      > 1. brak kultury osobistej (żucie gumy, ignorowanie klienta, brak dzień dobry
      > i do widzenia, robienie łaski, brak uśmiechu)
      > 2. wygląd wysmażonej w solarium lali
      > 3. ocenianie klienta
      > 4. brak wiedzy o sprzedawanym towarze
      > 5. rządanie groszy i mówienie, że nie ma wydać
      > 6. traktowanie klienta jak złodzieja
      > 7. w czym mogę pomóc
      >
      > Czy moglibyście teraz spisać kolejność od najbardziej irytujących cech do
      > najmniej.
      > Z góry dziękuję za pomoc

      Żadna z tych cech mnie nie drażni.
      Praca ekspedientki,kasjerki to niewolnicza praca-na tyle wykańczająca,że taka
      osoba po przyjsciu do domu nie wie jak sie nazywa .

      Do tego ciągły stres-by dobrze liczyć-bo o głuoie 2 zł ,może być
      afera ,zachaczająca o prokyrature.
      Propunuje wiecej wyrozumiałosci dlka tych osób.
      • Gość: gosia_samosia Re: Kasjerki IP: *.gdynia.mm.pl 25.04.05, 15:49
        o glupie 2 zl, o jakies pierdoly, fakt:)
        • Gość: z branży Re: Kasjerki IP: *.waw.pl / *.janet.waw.pl 25.04.05, 23:59
          Pracuje w handlu od 9 lat.Pracuję w księgarni i naprawdę lubię swoją pracę, ale
          czasami nie mam już sił.
          Na przykład - gdy klient z połowy sklepu (to duża księgarnia) pstryka na mnie
          palcami krzycząc jednocześnie:"Pani tu podejdzie!", żuje gumę ,a potem ją
          przykleja pod blatem lub za półką,idzie za mną na zaplecze albo do toalety, bo
          "chciał o coś spytać", kupuje coś na fakturę, na firme za 2,50 nie ma przy sobie
          nipu, przekonuje mnie ze nie jest potrzebny, płaci dwusetką ( bo kartą za taką
          kwotę nie może zapłacić),a potem wraca, bo księgowa nie chciała mu przyjąć
          faktury bez nipu,przychodzi z zamiarem zwrotu książki, bo - "przeczytał, ale mu
          się nie podobała i chce oddać", wdziera się do sklepu tuż po zamknięciu
          taranując prawie sprzedawcę, który wypuszczał wychodzącego klienta i krzyczy od
          progu że ma prawo wybierać książki tak długo jak zechce, skoro już wszedł.
          Jedocześnie chciałam powiedzić, że jest całe mnóstwo zwykłych, miłych klientów
          których serdecznie pozdrawiam.
          • Gość: Drugi gatunek Do pani Kasi i nie tylko. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.04.05, 18:05
            A teraz pani Kasiu proponuje kolejne zapytanie do wszystkich ktorzy
            odpowiedzieli na pani post CZY CHCIELIBY BYC EKSPEDIENTAMI.
            • Gość: Kasia Re: Do pani Kasi i nie tylko. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 18:20
              Ano pewnie by nie chcieli. Z różnych względów. Ja nnp. nie chciałabym być
              lekarzem, nie chciałabym być księgową, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że od
              tych osób, tak jak od siebie, wymagam profesjonalizmu i iwedzy niezbędnej to
              tej pracy :)
              • Gość: Robolzsupermarketu Re: Do pani Kasi i nie tylko. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.04.05, 18:32
                Dziekuje za odpowiedz.Napewno by nie chcieli byc ekspedientami.Napewno nie dali
                by sobie zabrac sobot ,niedziel ,swiat,dlugich weekendow itp.Po przeczytaniu
                tych wszystkich postow poczulam sie jak drugi gatunek ludzki.Mam doła!!!!!!!!!!
                • Gość: Kasia Re: Do pani Kasi i nie tylko. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 19:00
                  No to głowa do góry! Praca trudna, ale przecież nie najtrudniejsza :) Co Ciebie
                  nie dotyczy to nie bierz sobie do serca, a jeśli coś dotyczy to nalezy to
                  potraktować jako radę i już. Też masz tu prawo nawtykać klientom jeśli są
                  chamscy, bo tacy też są, temu właśnie służy ta rozmowa.
                  • Gość: gosia_samosia Re: Do pani Kasi i nie tylko. IP: *.gdynia.mm.pl 27.04.05, 00:13
                    jesli nawytykalabym klientowi ze jest chmaski, raz moze by to przeszlo. ale z
                    nagana. dzisiaj bylam w supermarkecie. pani na kasie (raczej panienka) zaczela
                    mi pakowac chleb, kreta (srodek silnie zracy) proszek i wedline do jednej
                    siatki. Po zworceniu jej uwagi , ze sama bede pakowac swoje rzeczy uslyszalam
                    "phi, paniusia sie znalazla" obsluga pozostawiala wiele do zyczenia.poniewaz
                    sama obsluguje ludzi wiem, ze takie zachowanie nie moze miec miejsca i na
                    takich zachowaniach ja staram sie uczyc, co zle robie...
                    • Gość: Kasia Re: Do pani Kasi i nie tylko. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 10:52
                      Pisałam, że tu w wątku możesz nawtykać, nie w realu, bo faktycznie szefostwo
                      się wścieknie.
                      • Gość: gosia_samosia Re: Do pani Kasi i nie tylko. IP: *.gdynia.mm.pl 27.04.05, 22:38
                        Wlasnie wrocilam z pracy.

                        Zwyzywana, bo powiedzialm nie, wystawianiu lewej faturze.lipa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka