Dodaj do ulubionych

co zrobic z męzem w takiej sytuacji???

07.05.05, 18:39
Jestesmy po slubie 3 lata mamy dziecko. Moj maz jest bardzo agresywny,
straszy mnie ( mam swiadkow i nagrane na dyktafonie jego wyzwiska i
straszenie mnie). powiedzialam mu ze chce zlozyc pozew o rozwod,
przestaraszyl sie chyba i od 3 dni zachowuje sie jak idealny ojciec i maz. Ja
jestem na rozwod zdecydowana juz oddawna, nie mam sily dluzej zyc w takim
horrorze. Mam wszystkie dokumenty do zlozenia pozwu. Jednak w tej sytuacji
boje sie ze on nie zgodzi sie. Mieszkamy razem w moim mieszkaniu. Czy jest
taka mozliwosc zebym spakowala mu rzecy i zawiozla do jego matki, podczas
jego nieobecnosci?sam na pewno sie nie wyprowadzi.
bardzo prosze o pomoc co robic...
Obserwuj wątek
    • malaszaramysz Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 07.05.05, 18:54
      Dokumenty do sądu.Jeżeli nie jest zameldowany w tym mieszkaniu to spokojnie:
      ciuchy do mamusi, zamki zmienić, w razie draki dzwonić na policję.Jak go
      zameldowałaś to masz problem.Tak czy inaczej : dokumenty do sądu, faceta do
      mamusi - na czas "wyprowadzania" dziecko lepiej wysłać do rodziców czy
      przyjaciół.Jak się będzie upierał, to zagroź mu sprawą karną za znęcanie, jak
      grożenie nie pomoże , to załóż sprawę.Powodzenia:-)
      • laura_ola Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 07.05.05, 18:57
        dzieki za szybka odpowiedz ;-)
        nie jest zameldowany na szczescie...
        chodzi mi tylko o to czy moge mu te rzeczy wywiezc czy on mi pozniej bedzie mog
        w sadzie pokazac ze to z mojej winy, bo ja go wyrzucilam..
        najbardziej mnie przeraza to ze on teraz sie tak stara. udaje strasznie milego,
        az mi sie robi niedobrze. boje sie bo zaczynam wpadac w jakas panike w zwiazku
        z tym...
        pare dni temu na oczach swojej matki naplul na mnie i przewrocil mnie jak
        mialam dziecko na rekach, boje sie go panicznie dlatego chyba przeraza mnie
        teraz jego zachowanie...

        • Gość: Doom Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? IP: *.aster.pl 07.05.05, 19:04
          Bez obaw - jezeli nie jeste zameldowany a mieszkanie jest twoja wlasnoscia, to
          wyrzucasz i zmieniasz zamki, jednoczesnie skadajac pozew o rozwod. Masz
          swiadkow, ktorzy, jak rozumiem, potwierdza przed sadem twoje relacje zachowan
          meza, wiec 'eksmisja' bedzie skutkiem a nie przyczyna jego postawy.
        • malaszaramysz Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 07.05.05, 19:13
          Dokumenty do sądu!!!Ciuchy do mamuśki,zamki zmienić natychmiast, dziecko na
          wszelki wypadek przez 2-3 dni"przechować" - po co ma być świadkiem np. walenia
          w drzwi, wyzwisk itd...Nie wierz w żadną poprawę.Za chwilę przestanie być miły-
          znudzi mu się.W razie czego dzwoń po policję, Żaden wstyd, niech zabierają
          głąba z klatki schodowej.Trzymaj się:-))))A sądem się nie przejmuj.
          • laura_ola Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 07.05.05, 19:46
            juz raz mu dalam szanse,wyprowadzil sie z domu po awanturze po czym obiecywal
            ze sie zmieni, pozwolilam mu wrocic, po czym po 3 dniach stwierdzil ze jestem
            bardzo naiwna a on wie jak mnie ugryzc.
            teraz zachowuje sie jak idiota kompletny, robi rzeczy ktorych nigdy w zyciu nie
            robil, zajmuje sie dzieckiem, na co nigdy wczesniej nie mial czasu...
            czy on moze w sadzie powiedziec, ze zrozumial swoja wine chcial sie zmienic a
            ja mu nie pozwolilam? i ze on chce walczyc o zwiazek a ja go wyrzucilam z domu
            wtedy jak on byl tak mily i kochany???
            • Gość: się Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.05.05, 20:07
              W sądzie nie siedzą idioci. Skoro tu na forum nikt nie wierzy w cudowną
              transformację Twojego męża, to tym bardziej nikt ze składu sędziowskiego nie da
              się na to nabrać. Oni takich spraw mają na pęczki. Głowa do góry. Życie z
              agresywnym osobnikiem to wieczne upodlenie i paniczny strach. Twoje zamiary są
              ze wszech miar słuszne. Nie zapomnij o wniosku o alimenty. Powodzenia!
            • malaszaramysz Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 07.05.05, 20:53
              Wyrzucić!!!!Na zbity pysk!!!Sądem się nie martw.Jak pozwolisz mu wracać,
              uwierzysz w bajeczki to za rok lub parę lat skończysz w szpitalu na OIOM-ie.
          • Gość: abra Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? IP: *.pikonet.pl / *.pikonet.pl 07.05.05, 19:53
            Ja bym porozmawiała z dzielnicowym- i oczywiście walizki za drzwi, lub pod
            drzwi mamusi.Będzie walczył!Przez kilka dni musisz policję uaktywnić.Dobrze
            byłoby zapewnić sobie "w pobliżu" wyrośniętych dryblasów, niby to
            przechadzających się...Może policja pomoże Ci (poleci)jakichś osiłków z
            ochrony, warto zapłacić.Lepiej przy "mężu" nie będzie, gratuluję
            rozumu.Powodzenia!
            • Gość: abra Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? IP: *.pikonet.pl / *.pikonet.pl 07.05.05, 20:01
              to, ze już go wyrzuciłaś i jest to samo, to typowe objawy twojego wchodzenia w
              spiralę przemocy.Poczytaj ankietę w www.niebieskalinia.pl/mainframe-
              porozumienie.html
        • Gość: j23 Spróbuj powalczyć o małżeństwo. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.05, 22:33
          Zadaniem sądu powinno być doprowadzenie do zgody, pierwsze rozprawy to rozprawy
          pojednawcze, spróbuj pojednania bez sędziego i adwokata
          • annb Re: Spróbuj powalczyć o małżeństwo. 17.05.05, 08:24
            Gość portalu: j23 napisał(a):

            > Zadaniem sądu powinno być doprowadzenie do zgody, pierwsze rozprawy to
            rozprawy
            >
            > pojednawcze, spróbuj pojednania bez sędziego i adwokata

            a przepraszam bardzo-po co pojednanie?
            bo nie rozumiem
            a przykłady z prasy i radia-patrz szaleniec zabijający córkę - zona tkwiła w
            chorym układzie i nic z tym nie zrobiła -niekoniecznie nastrajają do
            pojednań....
            • Gość: j23 Re: Spróbuj powalczyć o małżeństwo. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.05, 20:19
              A czy każde nieporozumienie kończy się zabujstwem. W temacie było napisane że
              sie poprawił
              • annb Re: Spróbuj powalczyć o małżeństwo. 19.05.05, 13:56
                Gość portalu: j23 napisał(a):

                > A czy każde nieporozumienie kończy się zabujstwem. W temacie było napisane że
                > sie poprawił

                wolałabym aby laura jednak ułożyła sobie zycie z dala od tego pana
                tak nie każde nieporozumienie kończy się zabójstwem
                ale jesli ktoś miota wyzwiska i zachowuje się agresywnie -można na tej
                podstawie mniemac ze kiedys bedzie chciał zrealizowac swoje groźby
                więc lepiej odseparować się od kogos takiego
                a chwilowa poprawa jakoś mi podejrzanie wygląda...

    • Gość: adam to jakim cudem za niego wyszłaś? IP: 83.238.200.* 08.05.05, 08:48
      udawał innego? dopiero po ślubie pokazał swoją podłą twarz?
      • laura_ola Re: to jakim cudem za niego wyszłaś? 08.05.05, 11:40
        udawal innego... na pczatku bylo milo, jak bylismy jeszcze na studiach wspolne
        wakacje, nie zastanowilo mnie to ze jest bardzo mocno zwiazany z matka, o
        wszystkim jej mowi, nawet o naszych klotniach, z czasem zaczelo byc coraz
        gorzej... po slubie mieszkalismy z jego rodzicami, to byl koszmar... nie chcial
        sie od nich wyprowadzic, plakal jak sie przenosilismy do mojego mieszkania...
        • malaszaramysz Wyrzuciłaś? 08.05.05, 11:47
          • laura_ola Re: Wyrzuciłaś? 08.05.05, 11:53
            w srode wyjezdza na szkolenie, wraca w czwartek, wtedy bede miala okazje..
            boje sie tego wszystkiego strasznie... nie mam za bardzo z kim pogadac, dlatego
            musialam sie wygadac na forum,
            • malaszaramysz Re: Wyrzuciłaś? 08.05.05, 11:59
              Nie bój się:-)))) Facet dlatego tak się zachowuje, bo jest tchórzem i boi się
              życia.Czas najwyższy się go pozbyć, dla siebie i dla dziecka. Wiem coś o tym ,
              bo mój tatuś był podobnym typkiem-tylko chlał jeszcze dodatkowo. Oczywiście
              nikt nam nie wierzył - jak to pan profesor, naukowe sukcesy i znęcanie się nad
              rodziną? Niemożliwe!!! Efekt jest taki: mama nie żyje - zawał serca, brat w
              Nepalu - został buddyjskim mnichem, ja 350 km od tatuśka.Nie widziałam gada od
              10 lat.Chyba nie chcesz takiego losu dla siebie i swojego dziecka?
            • Gość: adam zrób to bo inaczej będziesz żałować IP: 83.238.200.* 08.05.05, 12:39
              jak np. za 2 lata tak ci skuje mordę że przed sąsiadami będziesz się chować

              tutaj niestety katolickie brednie o robieniu wszystkiego żeby zachować rodzinę
              są bezużyteczne

              pozbądź się go bo takie osoby się nie zmieniają
          • nick.kertiz Re: Wyrzuciłaś? - przy okazji 12.05.05, 13:44
            jak już przy wyrzucaniu jesteśmy, to dobrze by było też
            wyrzucić Wampira z mauułzzizizoleum
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=23806690&a=23822081
      • Gość: abra Re: to jakim cudem za niego wyszłaś? IP: *.pikonet.pl / *.pikonet.pl 08.05.05, 21:57
        Są typy, których można poznać i wycofać się ze znajomości, i jeszcze jest drugi
        typ, szczerze o tym nie wiedzący, nic nie udający, który, gdy poczuje się
        PEWNIE (ślub, wspólne zamieszkanie) zaczyna okazywać swojej kobiecie nienawiśc,
        przeniesioną z własnej matki(mizogin).Mogą być też inne przyczyny np. tłumione
        skłonności homoseksualne, jeszcze inne...I tego się tak łatwo przed ślubem nie
        rozpozna.O tym min.traktuje książka Susan Forward "Dlaczego on nie kocha, a ona
        za nim szaleje".Zwłaszcza młodym kobietom polecam, i przyglądnięciu się
        rodzinnym relacjom, zwłaszcza układ mama-tata.Ech, serce boli...
        • Gość: abra Re: to jakim cudem za niego wyszłaś? IP: *.pikonet.pl / *.pikonet.pl 08.05.05, 22:15
          >>pare dni temu na oczach swojej matki naplul na mnie i przewrocil mnie jak
          mialam dziecko na rekach, >>
          <<jest b.związany z matką, o wszystkim jej mówi...>>
          nie jestem psychologiem, ale to mi właśnie wygląda na nienawiść do matki, która
          bardzo go z sobą wiąże, i on na oczach matki pluje na ciebie, a ma ochotę
          napluć na matkę, ale się boi.
          Jak poczytasz tę książkę, to Ci się oczy otworzą i znajdziesz siłę i ukojenie,
          czego Ci życzę!
    • zaholec Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 08.05.05, 13:16
      Skoro wyjeżdża na szkolenie to okazja wymarzona. Rzeczy spakować i odstawić do
      mamusi (ja to bym nawet pokwitowanie wziął). Zmienić zamki, dziecko przechować
      dwa, trzy dni u zaufanych ludzi albo nie odstepować go na krok. Męża , po
      przeprowadzeniu operacji uprzedzić, że nocleg ma u mamusi. Jak tylko zapuka do
      Twoich drzwi dzwonić na policję ze zgłoszeniem napadu i próby włamania. Rozwód
      obowiązkowo i do tego wniosek o alimenty. Na podstawie zeznań świadków i nagrań
      wystąpić z wnioskiem o ograniczenie praw rodzicielskich (odebranie prawa do
      opieki). Jeśli sąd na to pójdzie to przy następnej próbie kontaktu z Tobą lub
      dzieckiem wystąpić o sądowy zakaz zbliżania się do Was. Uprzedzić nianię,
      przedszkole, żłobek o zaistniałej sytuacji. Kobieca solidarność działa cuda.


      pozdrawiam
    • chocolate.coffee Brutalne, ale prawdziwe... 08.05.05, 15:13
      Tak jak tu już kilkukrotnie napisano NIE WIERZ w przemiane i uciekaj od niego
      dla dobra siebie i dziecka. Moja mama, corka wlasnie takiego ojca, do dzis ma
      zal do wlasnej matki ze go nie zostawila i nie mogly zyc spokojnie. Teraz zneca
      sie nad Toba, jeszcze troche i zacznie nad waszym dzieckiem...

      Jest tylko kilka ALE....

      1. Najpierw piszesz, ze "pare dni temu na oczach swojej matki naplul na mnie i
      przewrocil mnie jak mialam dziecko na rekach", a poźnej "jest bardzo mocno
      zwiazany z matka, o wszystkim jej mowi, nawet o naszych klotniach"

      Jego matke możesz już wykreslic z listy swiadkow. Ona zlego slowa na niego nie
      powie, a Ciebie dodatkowo zmiesza z blotem. Bedziesz ta najgorsza, bo jej synus
      ukochany zrozumial, ze robil zle, a ta jedza go wtedy wlasnie wyrzucila. No
      przeciez jego rodzona matka mowi to wysokiemu sadowi... No i jeszcze oczywiscie
      wszystkie wasze klotnie beda przedstawione z jej i jego punktu widzenia. Czyli
      na dzien dobry 2:1.
      Mam nadzieje, ze masz duzo mocnych swiadkow poza nia. I swiadkow i materialow.

      2. Jego dobry prawnik (mamusia zaplaci) moze obalic wiarygodnosc nielegalnych
      nagran (na nagrywanie kogos trzeba miec pozwolenie, a on o dyktafonie chyba nie
      wiedzial...). Bedziesz musiala opierac sie tylko na swiadkach.

      3. Jego dobry prawnik uczepi sie tego, ze on wlasnie teraz wykazal skruche, i
      jest ulozonym i dobrym mezem i ojcem. Niestety, codziennosc polskiego
      sadownictwa pokazuje, ze dobro kobiety i dziecka w takich wypadkach ma w nosie
      i zwykle wierzy w "cudowne przemiany"... Zatem "czy on moze w sadzie
      powiedziec, ze zrozumial swoja wine chcial sie zmienic a ja mu nie pozwolilam?
      i ze on chce walczyc o zwiazek a ja go wyrzucilam z domu wtedy jak on byl tak
      mily i kochany???" - tak, dokladnie tak powie, jeszcze przy okazji sie
      rozplacze, mamusia rowniez. Masz argument taki, ze tak juz bylo i po paru
      dniach bylo dokladnie tak samo. Przy okazji: na rozprawie, z Twojej strony,
      przydalaby sie opinia kogos z ktorejs organizacji zajmujacej sie przemoca wobec
      kobiet, jako cos na ksztalt opinii bieglego. Chodzi o obalenie wiary sadu w
      cudowne nawrocenia, a ludzie 'siedzacy' w tej tematyce sa bardzo w takich
      wypadkach wiarygodni.


      4. To czy on sie zgodzi czy nie to najmniejszy problem. Kwestia czasu. Wazne
      jest to zeby sie go pozbyc. Wszelakie grozby o tym, ze on wam nigdy nie da
      rozwodu mozesz miec w nosie. Tylko poszukaj DOBREGO prawnika, radzilabym
      dwoch...(znam takie historie z zycia, co dwie glowy to nie jedna, okazalo
      sie...)


      5. Zrodlo utrzymania. Czy masz na tyle srodkow, zeby utrzymac siebie i dziecko
      bez jego pomocy? Bo to bedzie jego kolejny argument. Twoim argumentem sa
      alimenty, moze pomoc Twoich rodzicow. Zatem to Ty masz od niego wziac jak
      najwiecej, a nie on ma cwierkac o tym, ze musi was utrzymywac bez rozwodu, bo
      sobie nie dacie rady. Wbrew pozorom to dla sadu i prawnikow wcale nie jest
      takie logiczne, ze czy bedzie dawal pieniadze jako maz czy w formie alimentow
      to te same pieniadze. Aha, no i jeszcze opcja, ze on nie ma sam z czego zyc i
      nie ma jak placic alimentow. Po pol roku mozesz wystapic o podwyzszenie, wiec
      nie martw sie tym tak na samym poczatku. Wazne jest BEZPIECZENSTWO, a nie pare
      zlotych.

      6. Nie jest zameldowany. Cudownie :)))))))))))))))))))))))))))

      7. Nie bede radzic Ci czekania do nastepnej awantury. ABSOLUTNIE. Poza tym z
      roku na rok bedzie coraz trudniej. NIE WOLNO CI CZEKAC. Środa to sroda i
      koniec. 12.05.2005 zaczynasz nowe zycie :) (numerologicznie to 6, jest uwazana
      za najszczesliwsza ze wszystkich liczb, oznacza zdolnosc do samodzielnej budowy
      nowej harmonii, niezawodnosc... :) idealnie ;) )

      Trzymaj sie, bedzie trudno, ale dobrze. To najlepsza decyzja, jaka moglas
      podjac :)
      Jezeli moglabym w czyms pomoc, to pisz na maila z gazety :)
      pozdrawiam cieplo :)

      chocolate.coffee
      • laura_ola Re: Brutalne, ale prawdziwe... 08.05.05, 16:19
        dziekuje bardzo bardzo!!!! co do kwestii peiniedzy na szczescie oboje zarabiamy
        nienajgorzej, ja jestem w stanie utrzymac siebie i dziecko.
        Mam nagrania na poczcie glosowej gdzie grozi mi pobiciem.
        Myslalam zeby zlozyc pozew bez orzekania o winie i kiedys sama tesciowa
        powiedziala ze ma nadzieje ze nie bede w sadzie wyciagala brudow.
        Wydaje im sie ze mam wiecej awantur nagranych bo kiedys znalezli u mnie
        wlaczone nagrywanie w telefonie - chyba sie tego boja
        W srode on wyjezdza razem ze swoimi rodzicami czy mam zawiezc rzeczy jego bratu?
        Boje sie ze wracajac z szkolenia przyjedzie do mnie wlasnie razem ze swoimi
        rodzicami.
        z jednej strony jak sie ostatnim razem wyniosl(wprawdzie tylko na 3 dni)
        poczulam taka ulge i radosc... a z drugiej strony boje sie tego co bedzie
        Nie mam watpliwosci co do tego ze nie chce zyc z tym czlowiekiem, tylko po
        prostu wydawalo mi sie ze mozna to przeprowadzic spokojnie w miare i bez
        stresu.
        Cale zycie staralamsie nie sprawiac nikomu przykrosci, bardziej mi zalezalo
        zeby uszczesliwic wszystkich dookola i moze stad moje nerwy...

        • chocolate.coffee Re: Brutalne, ale prawdziwe... 08.05.05, 17:25
          laura_ola napisała:

          > Mam nagrania na poczcie glosowej gdzie grozi mi pobiciem.

          Idealnie. One nie są nagrywane bez jego wiedzy, wiec moga byc spokojnie
          wlaczone do postepowania.

          > Myslalam zeby zlozyc pozew bez orzekania o winie i kiedys sama tesciowa
          > powiedziala ze ma nadzieje ze nie bede w sadzie wyciagala brudow.

          Hm...tak byloby najprosciej i najhigieniczniej. Wiesz, jezeli Twoj prawnik (bo
          musisz go miec, to oczywiste, nie radzilabym wierzyc w to, ze sobie sama
          poradzisz) uzna na podstawie wszelakich przeslanek, ze to wystarczy, to chyba
          bedzie najlepiej. A przy okazji: "powiedziala ze ma nadzieje ze nie bede w
          sadzie wyciagala brudow"? Czyzby ona sama wspominala o waszym rozwodzie? Czy
          ona w ogole kiedykolwiek najzwyczajniej w swiecie Cie lubila? Bo moze byc tak,
          ze jestes ta zla, ktora skrzywdzila jej synusia, i ona od poczatku byla
          przeciwna temu malzenstwu... Co ulatwi decyzje o rozwodzie Twojemu mezowi w
          sumie :)

          > W srode on wyjezdza razem ze swoimi rodzicami czy mam zawiezc rzeczy jego
          > bratu?
          > Boje sie ze wracajac z szkolenia przyjedzie do mnie wlasnie razem ze swoimi
          > rodzicami.

          Juz widzialam takie historie....hm....Wiesz jak ja to widze?
          1. Robisz dziecku na pare dni wakacje, z dala od was i tej historii. Warto
          byloby nie informowac ich, gdzie ono jest. I warto byloby zawiezc je do
          rodziny/znajomych w innym miescie. Facetom z mamusiami w takich sytuacjach
          rozne rzeczy przychodza do glowy.

          2. Jest takie cos jak kurier (wejdz na strone ktorejs z firm kurierskich, np.
          DHL, albo wpisz 'przesyłki ekspresowe' do wyszukiwarki). Nie polecalabym
          pojawiac sie u jego brata osobiscie. Zrobi sie awantura, z efektownym 'Zabierz
          to stad, ja tego nie chce' włącznie. I co? Zostaniesz przed jego drzwiami z
          pudlami. To Cie wykonczy nerwowo, a z Twoich postow widac, ze jestes dosc
          delikatna osobka... Sad Ci potem zarzuci, ze zostawilas jego rzeczy walajace
          sie gdzies bez opieki. On wyjezdza, Ty go pakujesz do pudel, w miedzyczasie
          przyjezdza kurier, zeby wszystko zabrac (dostarcza to we wskazane miejsce o
          dowolnej porze, jezeli poprosisz powinni tez pomoc pakowac - w ramach
          wyjatkowej sytuacji i za doplata ;)), w miedzyczasie przychodza ludzie
          wymieniajacy zamki. Proponowalabym dolaczyc do przesylki list do meza
          wyjasniajacy co i dlaczego, z pozwem rozwodowym, zeby potem nie bylo 'a
          dlaczego ona mnie wyrzucila, to ja nawet nie wiem, wysoki sadzie'. W czwartek
          rano jest po sprawie, kurier zawozl jego rzeczy na miejsce (oczywiscie za
          pokwitowaniem odbioru), zamki zmienione. No i oczywiscie ze synus&Co.
          przyjedzie na odsiecz i z pretensjami. Pamietaj, ze to TWOJE mieszkanie. Na
          pewno istnieje mozliwosc wynajecia ochrony na czwartek-piatek. Gdy tylko
          zacznie sie awantura pod TWOIMI drzwami dzwonisz po policje i ochrone. Masz
          jako argument 'dlaczego' list, pozew o rozwod (powinnas go zlozyc juz kolo
          wtorku, jak najszybciej), nagrania. Jezeli policja i ochrona zobaczy, jaka
          awanture robi pod drzwiami i jak Ci grozi, to jeszcze lepiej. Daloby sie
          zainstalowac podsluch w telefonie? Malenkie kamerki nad drzwiami wejsciowymi?
          Sa firemki zajmujace sie tym, firmy ochroniarskie sa z nimi w stalym kontakcie,
          czasami same to robia (oczywiscie poinformowac go o tym, ze telefon jest na
          podsluchu, wszystko sie nagrywa i nie zyczysz sobie awantur - jak znam zycie
          nawet gdy bedzie wiedzial puszcza mu nerwy i powie duzo nadprogramowych
          rzeczy...) Troche Cie to bedzie kosztowac, ale takie cos robi sie tylko raz i
          trzeba zrobic to sprawnie. Nawiasem mowiac wazne jest, zeby zaskoczyc
          przeciwnika :)I niewdawanie sie w jakiekolwiek dyskusje przez drzwi, telefony.
          Rozmawiacie od tej chwili ze soba TYLKO przez prawnikow. Bo masz do czynienia z
          prymitywnym damskim bokserem, a nie mezczyzna z klasa. Bedzie prosciej,
          szybciej, sprawniej, bez nerwowki i awantur. Szykuj sie na zmiane numeru
          telefonu.


          > z jednej strony jak sie ostatnim razem wyniosl(wprawdzie tylko na 3 dni)
          > poczulam taka ulge i radosc... a z drugiej strony boje sie tego co bedzie
          > Nie mam watpliwosci co do tego ze nie chce zyc z tym czlowiekiem, tylko po
          > prostu wydawalo mi sie ze mozna to przeprowadzic spokojnie w miare i bez
          > stresu.
          > Cale zycie staralamsie nie sprawiac nikomu przykrosci, bardziej mi zalezalo
          > zeby uszczesliwic wszystkich dookola i moze stad moje nerwy...

          Wiesz, ze bardzo dobrze Cie rozumiem...Wiem cos o checi uszczesliwiania
          wszystkich dokola, kosztem wlasnych uczuc...ech...
          I dlatego, jezeli chcesz to zrobic szybko i w miare bezbolesnie, to radzilabym
          i kuriera i ochrone i prawnika. Zeby sie nie szarpac z cala jego rodzina. To
          bedzie trudne, ale na pewno sie uda.
          I bedziesz szczesliwa :)

          pozdrawiam cieplo :)

          chocolate.coffee
          • laura_ola Re: Brutalne, ale prawdziwe... 08.05.05, 19:54
            dziekuje Ci bardzo serdecznie, takie proste rozwiazania, ale ja pod wplywem
            emocji i stresu mam chyba zablokowane myslenie racjonalne.
            Moj maz wlasnie oglada z synem bajke- pierwszy raz w zyciu a mnie pyta czy chce
            kanapke i herbate....
            Ale decyzja juz podjeta, nie moge sie łamac, trudno takie zycie...
            pozdrawiam i dziekuje jeszcze raz
            • monhen Re: Brutalne, ale prawdziwe... 09.05.05, 03:08
              to jest dobre forum:
              forumprawne.org/viewforum.php?f=28
      • nick.kertiz Re: Brutalne, ale prawdziwe... 11.05.05, 02:51
        > 2. Jego dobry prawnik (mamusia zaplaci) moze obalic wiarygodnosc nielegalnych
        > nagran (na nagrywanie kogos trzeba miec pozwolenie, a on o dyktafonie chyba
        nie
        >
        > wiedzial...). Bedziesz musiala opierac sie tylko na swiadkach.


        Nie wolno nagrywać praworządnych obywateli. Dokumentowanie aktywności
        przestęczej to aktywność nie tylko dopuszczalna, ale wręcz zalecana przez prawo.

        Wszystkich w zgodzie z duchem i literą prawa namawiam, żeby postępowali tak jak
        Michnik, to jest nagrywali składanie korupcyjnych propozycji i ujawniali rzecz
        z konsekwencjasmi natury prokuratorskiej.

        Z całą pewnością osoba w tego typu sytuacji, co załozycielka wątku, może
        wymienic zamki, nie wpuszczać, itd. Czyli pozbyć sie śmiecia z domu. Natomiast
        nie wolno bezceremonialnie zarządzać czyimiś rzeczami. W praktyce należałoby
        olać taki niuans i wywieźć te rzeczy tam, gdzie je przyjmą i pokwitują
        (niekoniecznie tam, gdzie sobie wyobrażamy, że przestępca ma w przyszłości
        mieszkać, ale choćby do własnych odważnych znajomych).

        Tak przy okazji, to najnaturalniejsze w mojej opinii miejsce dla damskiego
        boksera to oczywiście więzienie.
        • laura_ola Re: Brutalne, ale prawdziwe... 11.05.05, 07:41
          nagral mi sie na poczcie glosowej a ja tylko przenioslam to na komputer zeby mi
          nie zniknelo, specjalnie go nie nagrywalam. poza tym jedno z nagran ma w tersci
          wlasnie cos o wiezieniu: moze i mnie wsadza do wiezienia za te moje grozby ale
          nie na cale zycie, a z wiezienia sie wkoncu wychodzi..."
          pozdrawiam
    • llukiz Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 08.05.05, 19:41
      ja po prostu nie wierzę że nie można się w ciągu kilku lat znajomości przed
      ślubem nie zorientować się że ma się do czynienia z kimś poje..ym.
      • somertime09 Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 08.05.05, 20:28
        jezeli to prawda , ze twoj maz jest tak okrotnym czlowiekiem to niezastanawiaj
        sie nawet na moment i wiedz ze robisz to przedewszystkim dla dziecka ,ono nie
        moze wychowywac sie w takich warunkach. 3maj sie pozdro.
        • Gość: abra Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? IP: *.pikonet.pl / *.pikonet.pl 08.05.05, 21:40
          Błagam Cię, nie odpuszczaj, film, kanapeczki-cisza przed NIEUCHRONNĄ wcześniej
          czy później, burzą.Wywal go, a żeby mieć mocne przekonanie ,że dobrze zrobiłaś,
          przeczytaj "Dlaczego on nie kocha, a ona za nim szaleje"Susan Forward.
          • Gość: ana Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.05, 01:11
            I jeszcze jedna ksiazka, nie wiem, czy nie tej samej autorki "Kobiety, ktore
            kochaja i ciagle wierza, ze on sie zmieni". Czytalam jak bylam w ogolniaku,
            chociaz sytuacja byla odwrotna, u mnie szalala mamusia. Do tej pory sie wkurzam,
            ze ojciec nas gdzies nie wywiozl w sina dal. Wywalaj faceta z domu! Trzymam
            kciuki, a w czwartek wejde na forum, zeby zobaczyc jak ci poszlo. To sznasa dla
            twojego dziecka na normalne dziecinstwo. Mysl o tym w ten sposob :) Powodzenia!
            ps. a kobieca solidarnosc to podstawa :)
      • laura_ola Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 07:42
        znalismy sie pol roku przed slubem...niestety...
    • Gość: Alka Zmiesc na szufelke i czesc................. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.05.05, 04:03
      Nie znajac ani ciebie ani waszej sytuacji trudno jest od razu zrozumiec o co
      chodzi. Z jednej strony piszesz ze sie go panicznie boisz i ze jest grozny z
      drugiej nic nie wspominasz aby uzywal wobec ciebie przemocy fizycznej do
      momentu jak cie kilka dni temu przewrocil. Jak zareagowala swoja droga na to
      jego matka? Dlaczego go nie zameldowalas do tej pory? Czy on tego nie chcial
      czy tez ty sie na to nie zgadzalas? Sadzac po tym fakcie mialas w tym ukladzie
      wazace slowo mimo jego agresji o ktorej wspominasz. Jak ukladaly sie wasze
      stosunki przed slubem? Czy w gre wchodza osoby trzecie , ktore popsuly wasze
      relacje? Mysle ze nikogo nie mozna zmusic do trwania w tak niechcianym
      ukladzie i to nie jest problemem u ciebie. Chodzi raczej o jak najbardziej
      korzystny dla ciebie uklad materialno- prawny i o to walczysz.
      • laura_ola Re: Zmiesc na szufelke i czesc................. 09.05.05, 07:55
        pierwszy raz popchnal mnie jak bylam w ciazy, wypil sobie i zrobil sie
        agresywny. Na imprezie rodzinnej zamachnal sie na zone kuzyna, pkilka razy
        rzucil sie z piesciami na ojca...
        Ja, co jakis czas w wyniku klotni bylam popychana, poklepywana po twarzy. w
        czasie swiat wielkanocnych dogadywal mi przy swojej matce, jak go prosilam zeby
        sie uspokoil albo chcialam rozmawiac slyszalam krotkie" spier..."
        Jego matka tlumaczy to stresem w pracy.
        jak ktoregos dnia juz nie wytrzymalam i zadzwonilam do niej ze dluzej tego nie
        moge zniesc, powiedziala ze on taki jest i sie nie zmieni i albo ja bede to
        tolerowala i schodzila mu z drogi albo powinnismy sie rozstac, ale szkoda
        dziecka. powiedziala ze ja go widocznie prowokuje i jak on mnie wyzywa to mam
        nie sluchac i kupic sobie zatyczki do uszu. Jak ktoregos dnia nagralam jego
        wyzwiska i puscilam to jego matce to ona calej rodzinie rozpowiedziala ze na
        mnie trzeba uwazac bo ja nagrywam rozmowy.
        przez cale trzy lata slubu mialam zakaz zapraszania do siebie swojej matki i
        siostry bo grozil ze zrzuci je ze schodow-moja tesciowa na to ze w takim razie
        mam zapraszac jak go nie ma i nic mu nie mowic o tym...
        • annb Re: Zmiesc na szufelke i czesc................. 09.05.05, 08:10
          laura_ola ja bardzo przepraszam ale..NAD CZYM SIĘ TUTAJ ZASTANAWIAĆ?
          pakuj dziada i nie miej obiekcji!!
        • Gość: Alka ROZSTAN SIE Z NIM , NIE CZEKAJ ANI CHWILI IP: 70.28.23.* 10.05.05, 21:58
          Dziekuje ze mi rozjasnilas mi sytuacje. Wspolczuje ci i szczerze obawiam sie o
          twoje bezpieczenstwo w takiej sytuacji. Musisz sie rozstac z nim nie tylko dla
          siebie , ale takze dla dziecka. Patrzenie na ponizana i bita matke szkodzi mu
          bardziej niz nie zamieszkiwanie z ojcem pod jednym dachem. Powiem ci szczerze
          ze dziwie sie ze to wytrzymywalas tyle czasu.
          • Gość: Alka Re: ROZSTAN SIE Z NIM , NIE CZEKAJ ANI CHWILI IP: 70.28.23.* 10.05.05, 22:00
            Ps. Uwazaj na siebie. Trzymam kciuki za ciebie i pozdrawiam.
    • laura_ola Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 09.05.05, 15:09
      no wiec kochani jestem powizycie u adwokata, pozew bedziegotowy na wtorek, jest
      kilka ale, niestety...
      no wiec podobno nie moge wyrzucic go z domu, dopiero na pozwie mam napisac
      prosbe o eksmisje ;-(
      boje sie jego reakcji koszmarnie jak sie dowie ze chce sie rozwiesc...
      cholera caly plan na nic, jak ja mam teraz z nim zyc pod jednym dachem?
      szlag by to trafil...
      • malaszaramysz Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 09.05.05, 15:19
        Na jakiej podstawie prawnej nie możesz wyrzucić go z domu? Skonsultuję to ze
        swoim prawnikiem.
        • laura_ola Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 09.05.05, 15:33
          dzieki bylabym wdzieczna ;-)
          plakac mi sie chce... teraz jak mam perspektywe ze jeszcze przynajmniej 2
          miesiace bedzie tu mieszkal, jak mu powiem wczesniej ze sie chce rozwiesc to
          bedzie szalal i napuszczal swoich rodzicow, jak bede cicho siedziala i chciala
          zachowac pozory to bedzie pozniej argument w sadzie ze od 2 miesiecy bylo
          normalne malzenstwo a ja sie czepiam...
          sytuacja prawie bez wyjscia...
          • malaszaramysz Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 09.05.05, 17:54
            Prawnik - co prawda od spraw gospodarczych - więc niekoniecznie musi mieć
            rację - twierdzi, że jeżeli mieszkanie jest Twoją wyłączną własnością tzn:
            kupiłaś je przed ślubem, odziedziczyłaś po rodzicach, masz rozdzielność
            majątkową itd, i facet nie jest zameldowany to możesz go spokojnie
            wykopać.Eksmisja nie jest niezbędna, człowiek nie ma żadnego prawa do
            przebywania w tym lokalu. Jeżeli coś Ci grozi, to tylko odpowiedzialność z
            martwej ustawy o obowiązku meldunkowym - ale tego od lat nikt nie używa:-
            ).Chyba, że są jakieś przesłanki prawne, o których nie piszesz .Jeżeli chcesz
            więcej informacji to wyślij mi dokładny opis stanu prawnego na gazetową pocztę.
            • chocolate.coffee Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 09.05.05, 18:04
              Po tym co napisala malaszaramysz, i po swoich przemysleniach dochodze do
              wniosku...ze moze przejdz sie jeszcze do jakiegos innego prawnika?
              Bo temu aktualnemu srednio zalezy na Twoim bezpieczenstwie, zauwazylam...
              • laura_ola Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 09.05.05, 18:58
                no wlasnie szczerze mowiac tez mnie to zdziwilo troche, tym bardziej ze wszyscy
                pisza ze moge to zrobic i jedyna konsekwencja moze byc awantura pod drzwiami.
                Juz nawet myslalam o tym zeby na dzien jego powrotu, oczywiscie juz po
                wyprowadzeniu jego rzeczy, wyjechac gdzies na weekend z dzieckiem...
          • chocolate.coffee Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 09.05.05, 18:01
            Po pierwsze gratulacje za szybką wizytę u prawnika :)

            Po drugie, to wcale nie jest sytuacja bez wyjścia.
            Przede wszystkim wiaodomo, że mieszkanie z nim przez następne nie wiadomo ile
            czasu stanowczo odpada. Z kilku powodow:
            - dziecko, ktore bedzie przez niego manipulowane (mamusia juz mnie nie kocha,
            ale ty kochasz tatusia, prawda? i tym podobne...zrobi mu wode z mozgu, 3-latki
            sa na to zbyt wrazliwe, malo rozumieja, ale duzo czuja)
            - Ty, ktora bedziesz zakladnikiem we wlasnym domu. Wierz mi, ze mieszkanie pod
            jednym dachem z czlowiekiemm, ktoremu wypowiedzialo sie wojne, to nie jest
            dobry pomysl. Chcesz paru miesiecy PIEKLA? Czuje, ze moze Cie nie uderzy, ale
            zaczna sie gry psychologiczne, jeszcze gorsze...Chcesz tego? Nie. No wlasnie.
            - nie masz ZADNEJ pewnosci, ze on po owej 'prosbie o eksmisje' jednak sie
            ruszy. Zadnej. Znam wiele przypadkow, gdzie facet mieszkal z byla zona pod
            jednym dachem bo nie mial honoru sie wyniesc, albo z czystej zlosliwosci i dla
            satysfakcji rujnowania jej zycia. 2 miesiace? Rok minimum, bo zanim machina
            biurokratyczna ruszy...Welcome in Poland :)


            > boje sie jego reakcji koszmarnie jak sie dowie ze chce sie rozwiesc...

            I prawidlowo. Niestety...

            Posluchaj: zakladajac, ze jednak w swietle prawa (no nie jestem prawnikiem,
            psychologiem raczej ;) ) nie wolno Ci go wyrzucic...Czy on nie ma sie gdzie
            podziac? Ma. Przeciez pisalas, ze mieszkaliscie u jego rodzicow i nawet nie
            chcial sie stamtad wyprowadzic. Wiec to nie jest wyrzucanie 'biedaczka' na
            bruk. Zatem: on ma wrocic do matki, bo sie go boisz i boisz sie tego co by sie
            dzialo, gdybyscie dalej mieszkali razem w TWOIM domu. On ma dokad wrocic. A Ty
            sie go boisz, bo jest nieobliczalny, nie panuje nad soba...
            A co moze Ci sad zrobic za to, ze sie go boisz i kazalas mu wrocic do matki?
            Nie wyrzucilas na bruk, pod most, tylko spowrotem do matki? NIC. Zupelnie nic.
            A Ty bedziesz w koncu miec swiety spokoj.

            Twoj prawnik, jego prawnik sie tego uczepi. I co z tego? Nie wyrzadzilas mu
            krzywdy. Mial dokad wrocic. A balas sie co bedzie jezeli byl brutalny, gdy
            byliscie malzenstwem, a teraz wie, ze juz go nie chcesz...
            Masz prawo byc bezpieczna. Ty i Twoje dziecko. A on MA dokad wrocic.
            Nie musisz sie tym przejmowac. Ty jestes wazna. Mozesz w nosie miec taki
            szczegol.

            pozdrawiam cieplo...i informuj na biezaco :)

            chocolate.coffee
            • laura_ola Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 09.05.05, 18:52
              dzieki dzieki ;-) swiatelko w tunelu ;-)
              Prawniczka na ktra dostalam namiary podobno wielka szycha a w trojmiescie, a co
              sobie bede zalowala w koncu tylko raz sie rozwodze w zyciu, nie?
              Przed chwila mialam znowu z nim rozmowe pt: on taki kochany i dbajacy a ja taka
              oschla dla niego. I ze on wie o co mi chodzi ale nie pozwoli mi na to zebym mu
              odebrala syna, zabrzmialo to bardzo zlowieszczo...
              Dobrze ze usiadlam do komputera i przeczytalam te posty bo juz mialam nastroj,
              ze nic mi sie nie uda, sad mi nie da rozwodu bo zobaczy ze on sie zmienil,
              zycie z nim pod jednym dachem juz na zawsze itp... poza tym wydaje mi sie ze u
              niego to jest kwestia jakiejs choroby psychicznej tym badziej ze jego kuzyn
              zachowuje sie identycznie, ale nie wazne...
              Tak sie zastanawiam czasami czy to co on teraz robi nie jest troche podejrzane,
              czy on nie ma w tym jakiegos glebszego celu, tak jak by chcial nadrobic dziecku
              3 stracone lata a w ten sposob udowodnic ze jest super ojcem, w koncu dziecko
              bedzie pamietalo ostatni okres i jezeli bedziemy skierowani do osrodka
              rodzinnego na badania psychologiczne to okaze sie...
              ehh panikuje chyba.
              ciesze sie strasznie ze juz cos ruszylo do przodu, przede wszystkim ze ten
              pozew juz za tydzien bedzie..
              pozdrawiam i dzieki za pomoc ;-)
              • malaszaramysz Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 09.05.05, 18:59
                Opanuj się, jak to Ci nie da rozwodu? Nie ma takiej siły na niebie i ziemi,
                która Cię zmusi do mieszkania i życia z tym facetem.Z rozwodem czy bez:-)))
                Jesteś wolnym człowiekiem.
                Powodzenia
              • chocolate.coffee Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 09.05.05, 19:35
                Przede wszystkim pomysł na weekend z dzieckiem, z dala od domu, jest cudowny :)

                > Przed chwila mialam znowu z nim rozmowe pt: on taki kochany i dbajacy a ja
                > taka oschla dla niego. I ze on wie o co mi chodzi ale nie pozwoli mi na to
                > zebym mu odebrala syna, zabrzmialo to bardzo zlowieszczo...

                Tja...taki kochany...juz cale 4 dni :) wow :) A co do dziecka: przeciez mu nie
                odbierasz syna. Syn bedzie mieszkal z matka, a on bedzie mial prawo do
                widywania go. Oczywiscie pod Twoim nadzorem. Przeciez nie pozwolisz na to, zeby
                dziecko wychowywal lub przebywalo sam na sam z kims kto nie potrafi opanowac
                agresji.


                > ... poza tym wydaje mi sie ze u
                > niego to jest kwestia jakiejs choroby psychicznej tym badziej ze jego kuzyn
                > zachowuje sie identycznie, ale nie wazne...

                Bardzo wazne. Dodatkowy chromosom? Czy cos w tym guscie... ;)No moze nie az
                tak, ale moze to byc rzeczywiscie jakies zaburzenie, dziedziczne, rodzinne,
                ktore sprawia, ze ma problemy z opanowaniem wybuchow emocji. Nie, to jest nawet
                bardzo bardzo bardzo ważne. Powinien przejsc szereg testow psychologicznych,
                ktore to zdiagnozuja. I musisz o tym wspomniec i swojemu prawnikowi i w sadzie.
                To jest ogromny plus dla Ciebie i dziecka, bo jezeli ktos ma realne problemy z
                kontrolowaniem agresji, stanowi potencjalne zagrozenie dla otoczenia. Jak
                pisalas rzucil sie nawet na wlasnego ojca, to nie jest do konca normą.


                > w koncu dziecko
                > bedzie pamietalo ostatni okres i jezeli bedziemy skierowani do osrodka
                > rodzinnego na badania psychologiczne to okaze sie...

                To okaze sie, ze ma problemy z kontrolowaniem agresji. Dziecku kaza narysowac
                kilka rysuneczkow, i zareczam Ci, ze dobry psycholog zobaczy na nich mala role
                tatusia. I okaze sie, ze sie go boisz, masz poczatki depresji, zyjesz w ciaglym
                stresie, bezsennosc, zaburzenia na tle nerwowym...Strzelam, ale cos czuje, ze w
                niewielu punktach sie pomylilam.

                Owszem, on chce teraz nadrobic. Ile bedzie spokoju? Tydzien? Dwa? Aha,
                napisalas, ze dzieckiem zaczal sie zajmowac 3 dni temu po raz pierwszy. To jest
                na tyle krotko, ze dziecko uzna to jeszcze za ciekawostke, nie za norme. Nie
                martw sie :)

                pozdrawiam i nie boj sie, bedzie dobrze, trzymam kciuki :)

                chocolate.coffee


                PS: Tutaj masz listy licencjonowanych psychologow i psychoterapeutow. Diagnozy
                tych bez licencji sa nic nie warte. Proponowalabym zorientowac sie jak mozna
                przeprowadzic odpowiednie testy i diagnozy zarowno jego jak i dziecka. I jak
                mozna wlaczyc do do dokumentow rozwodowych.

                Psychologia kliniczna dziecka:

                www.ptp.org.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=60

                Psychoterapeuci (szukaj tam, gdzie wpisano zaburzenia osobowosci, jest taki
                gabinet w Sopocie):

                www.ptp.org.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=53
              • Gość: kate Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 21:37
                Ktoś na początku już o tym pisał, ale dobrze abyś poszła porozmawiać z
                dzielnicowym - warto dbać o zbieranie wszelakich kwitów - one liczą się w
                sądzie, niech dzielnicowy zrobi notatkę (nie doniesienie o przestepstwie=
                znecanie, ale notatkę, że się obawiasz o swoje bezpieczeństwo, uprzedzasz jaką
                podjęłaś decyzję, w razie gdyby coś się działo).
                Jeżeli nie "wyprowadzisz" męża, a złożysz pozew o rozwód, to nie musisz go o
                tym informować. Nie wiem jak długo w 3city czeka się na pierwszą rozprawę, ale
                dla własnego bezpieczeństwa nie informuj go, niezależnie gdzie będzie mieszkał.
                W przypadku przemocy domowej, przemoc ze strony sprawcy eskaluje, kiedy kobieta
                decyduje się go zostawić - dlatego wszędzie gdzie możesz, w pracy, u znajomych,
                nawet u niego w pracy, mów o tym co się działo. Wiem, że to wymaga
                przekroczenia własnego wstydu, ale im wiecej osób bedzie wiedziało, tym lepiej
                dla Ciebie i w przyszłości jego adwokat nie bedzei mógł Ci zarzucic bierności.
                Nagrania, i inne dokmenty, które moga Ci się przydać, trzymaj w bezpiecznym
                miejscu, tam gdzie na pewno nie będzie miał dostępu.
                Spisz sobie historię małżeństwa, z incydentami przemocy - popychanie itd mieści
                się w dfefinicji przemocy, natomiast różnie może byc interpretowane, to co jest
                w Kodeksie Karnym nazwane znęcaniem się. Bedziesz miała jak znalazł przy
                sprawie rozwodowej. Z drugiej strony kiedy będziesz czuła, że masz wątpliwości
                (co jest zupełnie naturalne) pomoze Ci to sobie z nimi poradzić.
                laura_ola, bardzo Cię podziwiam, przez 5 lat pracowałam z kobietami w podobnej
                sytuacji i taka jasność decyzji i działania, nie zdarza się często. Trzymam
                kciuki.

                Kiedyś było w 3city, Centrum Praw Kobiet - bezpłatnie udzielano tam porad
                prawnych i wsparcia psychologicznego (osoby z takiej organizacji mogą też być
                świadkami w sprawie
                Taki adres wygooglowałam: ul .gen de Gauelle’a 1B/ 15, 80 – 261 Gdańsk, tel. (0
                58) 341 79 15, cpk_gdansk@free.ngo.pl
          • Gość: abra Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? IP: *.pikonet.pl / *.pikonet.pl 09.05.05, 18:04
            Wyrzuć go mimo wszystko i na przekór wszystkiemu, może nie będzie afery z tego
            powodu, a jeżeli będzie, to przed sądem przedstawisz te dowody, które masz i
            powiesz to , co tu mówisz.W razie czego którąś z organizacji przeciwpomocowych
            poprosisz o obronę, dziennikarzy, media, tyle się teraz mówi o tym, że to żony
            ponoszą konsekwencje.Wyrzuć go i nie wpuszczaj, wątpię, czy wróci z policją (a
            na jakiej podstawie, jak nie meldowany?)w najgorszym razie sprawa będzie się
            ciągnąć, ale Ty będziesz mieszkać bez niego.Odwagi!Walcz!
    • Gość: Wiktorio Andzelo Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? IP: s2.l:* / *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.05, 18:40
      łańcuchem za jaja i za okno.
    • chocolate.coffee po konsultacji z prawnikiem - bedzie ok :) 10.05.05, 21:36
      Laura_ola, rozmawialam z prawnikiem odnosnie zarowno mozliwosci wyrzucenia go z
      domu, jak i kwestii czy da Ci rozwod...

      Otóż, najpierw jesli chodzi o rzekoma prosbe o eksmisje. BZDURA.

      Jeżeli mieszkanie nalezalo do Ciebie przed zawarciem malzenstwa i jest Twoja
      wylaczna wlasnoscia, to tylko Ty masz do lokalu wylaczne prawo, nie wchodzi on
      do wspolnoty majatkowej. Mozesz wyrzucac z niego kogo chcesz i kiedy chcesz.
      Gdyby bylo kupione wspolnie - wiadomo, jest inaczej, nie wolno. Gdybys
      powiedzmy dostala je od rodzicow w czasie trwania malzenstwa (darowizna), tez
      stanowi majatek odrebny. No chyba ze darczynca zastrzeglby, ze chce, aby
      nalezalo do obojga malzonkow. Zatem, jezeli nalezalo do Ciebie przed slubem i
      nie wnioslas go do majatku wspolnego, jest tylko i wylacznie Twoja wlasnoscia i
      tylko Ty masz do niego prawa. Sam fakt bycia mezem nie uprawnia do zajmowania
      lokalu nalezacego do jego zony. O eksmisji powiedzial Ci idiota :)

      A teraz druga sprawa.
      Jeżeli sąd uzna, ze maz jest,jak to sie ladnie mowi, winny rozkladowi
      wspolzycia, moze miec w nosie jego sprzeciwy z gatunku 'ja ci nie dam rozwodu'.
      Generalnie zasada jest taka, ze gdyby rozwodu zazadal maz brutal, a Ty bys go
      nie chciala mu go dac, to zadna sila Cie do tego nie moze zmusic (tam zaczynaja
      sie lata walki, w koncu po wielu latach jest cos takiego jak ugoda..ale
      niewazne teraz). Natomiast, jezeli rozwodu żąda strona niewinna, przesladowana,
      to sad ma w nosie stanowisko brutala i orzeka rozwod. I chwala mu za to :)

      Aha, jezeli chcialabys zlozyc wniosek o znecanie sie, to wraz ze zlozeniem
      zawiadomienia od razu zostaniesz przesluchana. Generalnie te sprawy prowadzi
      sie tak, ze w razie stosowania przemocy, uszczerbku na zdrowiu, sklada sie
      zawiadomienie do prokuratury i tam spotyka sie to z wiekszym zrozumieniem niz w
      przypadku policji. Jezeli stosowana byla przemoc, znecanie sie, stanowi to
      przestepstwo. Ale generalnie nie wiem jak daleko to u Ciebie zawedrowalo.
      Przypuszczam, ze trzeba bedzie szeroko rozwinac watek przemocy, bo istnieje
      mala szansa na cichy rozwod bez orzekania o winie, za porozumieniem stron...

      Ale nie poddawaj sie :) Trzymamy kciuki :)

      chocolate.coffee
    • Gość: Alka Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? IP: 70.28.23.* 10.05.05, 22:16
      Twoj maz nie jest zameldowany u ciebie, mieszkanie jest twoja wlasnoscia przed
      slubem, masz wiec pelne prawo wyrzucic go bez zadnych ceregieli. Wyobraz sobie
      ze chcesz sie w ten sposob pozbyc przyjaciolki ktora wyrzadzila ci jakies
      swinstwo. Kto moglby cie zmusic do trzymania jej u ciebie? A niedopelniony
      obowiazek meldunkowy to jego problem. Wszak jest dorosly. Niech sie wyprowadzi
      gdzie uwaza. Nie musi mieszkac ani u ciebie ani u rodzicow. Ps. a to nagranie
      jego przeklenstw mam nadzieje ciagle trzymasz. Miej tylko pewnosc ze w Polsce
      nie trzeba miec zgody osoby zaiteresowanej na jej nagrywanie.
      • laura_ola Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 07:39
        Ale podobno jezeli nie ma rozwodu to maz ma prawo byc przy dziecku i zonie..
        cholerka nie wiem to mi powiedziala aplikantka pani adwokat, ale miala to
        jeszcze sprawdzic...

        pozdrawiam
        • annb Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 08:27
          laura_ola zmień adwokata
          ty mówisz o dreczeniu a ona broni twojego męża
          zmień adwokata bo tylko cię wprowadza w błąd
        • malaszaramysz Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 08:30
          Jasne,ma prawo też do znęcania się nad rodziną, bo nie ma rozwodu:-)))))))
          Laura, drzwi czasem w stresie nie pomyliłaś? Kobieta aplikuje chyba na plebanii
          u proboszcza:-))))
        • chocolate.coffee Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 12:25
          No oczywiscie. Tylko mąż normalny i spokojny. Gdy dorosli ludzie po prostu
          podjeli decyzje o rozstaniu. A nie brutal i furiat, ktory stanowi dla Was
          realne zagrozenie.

          No wlasnie to sa tacy aplikanci, a potem prawnicy 'z rodu prawniczego z
          tradycjami'...Szkoda slow...
          • laura_ola Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 13:28
            Tylko ze wlasnie on teraz jest spokojny... chyba poczul z mojej strony
            zagrozenie,
            Chociaz w tej sytuacji steruje nim prawdopodobnie mamuska i to chyba ona kazala
            mu sie tak zachowywac.
            Jutro ide na komisariat policji , kolezanka ma tam jakiegos znajomego
            policjanta, moze cos doradza, tak jak juz ktos wczesniej pisal o tej notatce
            sluzbowej.. a poza tym jak by maz dostal znowu jakiegos napadu agresji bedzie
            mi juz latwiej zadzwonic po interwencje.
            Jeszcze mi zostala spoldzielnia mieszkaniowa, musze isc po papierek ze jestem
            jedynym wlascicielem mieszkania.
            Najgorsze w tym wszystkim jest to ze nawet jak bede chciala wyjechcac teraz na
            weekend to on zostanie w tym domu, juz nieraz starszyl mnie ze mi je zdemoluje,
            albo podlaczy telefon stacjonarny pod 0700, wiem ze teraz jest niby spokojny i
            mnie nie starszy ale diabli wiedza co takiemu odbije do glowy.
            Dziekuje za wszystkie rady bardzo mocno.
            Chce tez w przyszlym tygodniu isc do psychologa dzieciecego niech malemu zrobi
            testy albo co zeby zobaczyc jak to wplywa na jego psychike.
            A ja naprawde chcialam ten rozwod przeprowadzic grzecznie i kulturalnie, bez
            orzekania o winie, bez prania brudow,...ale chyba sie tak nie da
            • g0sik Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 14:37
              pewnie to cisza przed burzą....... Moim zdaniem nie masz co się martwić i
              zastanawiać. Spakuj manatki męża i wyślij kurierem do mamusi.... Ciekawa jestem
              jak on udowodni w sądzie swoją cudowną przemianę........
    • laura_ola Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 14:33
      przepraszam ze Was wykorzystuje ale widze ze lawtiej sie dowiem czegos na forum
      niz u adwokata, postaram sie jakos odwdzieczyc ;-))
      Mam jeszcze kilka spraw:
      1. Moj maz z dniem 1 czerwca zmienia prace bedzie mial wieksze zarobki, czy on
      moze te zarobki ukryc? czy to ja musze udowodnic ile on zarabia?

      2. Niestety przez 2 tygodnie ( od poniedzialku przyszlego) bedzie
      prawdopodobnie siedzial w domu, dopiero 1 czerwca jedzie po samochod, komputer
      itp. do nowego zakladu pracy, prawdopodobnie nie bedzie go 2 tygodnie, i teraz
      jedna kwestia: mogalbym go wtedy wyprowadzic, tylko ze jak on sie dowie bedac
      tam to bedzie dla niego dodatkowy stres i boje sie jego reakcji ( a moze i to
      wlasnie bylby dobry pomysl?)

      3. Przez te 2 tygodnie bede go miala nonstop w domu, nie wiem jak to zniose
      4. Czy jak odbiore we wtorek pozew od adwokata, to on wysyla od razu kopie do
      mojego meza? czy to sad wysyla dopiero po jakims czasie?

      To chyba tyle troche chaotycznie ale to wszystko przez emocje
      pozdrawiam
      • yoma Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 14:42
        Adwokat może od razu do męża, ale nie musi, bo sąd i tak mu wyśle.

        Nie masz się gdzie wyprowadzić? Bo taki rozwód to też nie od razu dają, wiesz...

        A przy okazji, to nie Ty pytałaś na forum tak z miesiąc temu, jak się załatwia
        rozwód? Kończył się ten wątek jakoś tak, że mąż przyleciał, zobaczył co
        małżonka robiła na forum i sam się wuyprowadził, uprzednio ją zbiwszy.
        • laura_ola Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 15:46
          Nie to nie ja,
          ja moze i bym miala gdzie tylko ze teraz wlasnie mieszkamy w moim wlasnym
          mieszkaniu, a jak ja sie wyprowadze to on mi moze je zdemolowac bo juz mnie
          kiedys tym straszyl. A to ze rozwod nie od razu daja to wiem ;-)
          • yoma Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 15:53
            A! jak twoje własne mieszkanie (nie wspólne małżeńskie), to się nie
            zastanawiaj i wywalaj.
      • Gość: miriam Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 11.05.05, 14:49
        Zaraz, nie rozumiem! Przeciez pisalas, ze on wyjezdza w srode na jakies
        szkolenie. Nie mozesz dzisiaj powymieniac tych zamkow i miec to z glowy?
        Przeciez dokladnie Ci juz tu na forum doradzili co i jak (kurier, ochroniarze
        itd.). Wzywaj zaraz slusarzy i zalatw to nareszcie, to nie bedziesz musiala sie
        przejmowac kiedy mezulek szanowny dowie sie o pozwie rozwodowym, bo go (mezulka)
        juz nie bedziesz miala pod swoim dachem. Dziewczyno, wez sie w garsc i zmieniaj
        zamki, ale juz!
        • chocolate.coffee Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 15:41
          No wlasnie, mialo byc dzisiaj...
          Laura_ola, wiem, ze sie boisz...jego reakcji, reakcji jego rodziny, burzy,
          ktora to wywola, ale naprawde nie ma na co czekac.
          Jezeli nie zrobisz tego jak najszybciej bedzie Ci coraz trudniej. Przelozylas
          dzisiajszy termin, na 50% przelozysz nastepny...potem znow cos w niego wstapi i
          wyladuje na Tobie podwojna zlosc, promocyjnie, za ten okres ciszy. Tego chcesz?

          To Twoje zycie i Twoje prawo do szczescia i spokoju!
          • laura_ola Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 15:49
            mialobyc dzisiaj ale okazalo sie ze on jednak nie jedzie, stad ta zwloka....
            okazalo sie nagle ze zmiania prace i wszystko wywrocilo sie do gory nogami...
            czy to jakis znak od kogos z gory?
            • chocolate.coffee Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 15:53
              laura_ola napisała:

              > mialobyc dzisiaj ale okazalo sie ze on jednak nie jedzie, stad ta zwloka....
              > okazalo sie nagle ze zmiania prace i wszystko wywrocilo sie do gory nogami...
              > czy to jakis znak od kogos z gory?

              Ach, juz rozumiem :) No to przepraszam za lekkie wyladowanie na Tobie zlosci w
              moim kolejnym poscie ;)

              Tak, to znak mowiacy o tym, ze bedziesz miec 2 tygodnie i spokojnie sie go
              pozbedziesz, a nie na szybko w dwa dni :)
            • laura_ola Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 15:54
              chyba ze... jest jeszcze jedno wyjscie z tej sytuacji, bardzo nie fair wobec
              niego, ale moze i najlepsze...
              Tylko ze musialabym byc pewna ze moge go wyrzucic.
              W piatek rano on jedzie do swojej starej firmy zdac samochod komputer itp..
              Ja mogalbym wtedy go wlasnie wyprowadzic i od razu pojechac na weekend do
              kolezanki. Wyslac mu tylko smsa (chcociaz nie wiem jak skoro on tez telefon
              odda, chyba ze jakos wczesniej) ze jego rzeczy sa u rodzicow.
              moze i to jest jakis pomysl, co?
              • yoma Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 16:03
                Nie SMSa - zostaw mu kartkę w drzwiach ;)

                i postaw jakiegoś kumpla osiłka na czatach w okolicy, żeby reagował, gdyby się
                małżonek włamywał
              • chocolate.coffee Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 16:27
                laura_ola napisała:

                > chyba ze... jest jeszcze jedno wyjscie z tej sytuacji, bardzo nie fair wobec
                > niego, ale moze i najlepsze...

                Wobec niego nie musisz byc fair. On wobec Ciebie nie byl.

                > Tylko ze musialabym byc pewna ze moge go wyrzucic.

                Na pewno mozesz. Na 100%.

                > W piatek rano on jedzie do swojej starej firmy zdac samochod komputer itp..
                > Ja mogalbym wtedy go wlasnie wyprowadzic i od razu pojechac na weekend do
                > kolezanki. Wyslac mu tylko smsa (chcociaz nie wiem jak skoro on tez telefon
                > odda, chyba ze jakos wczesniej) ze jego rzeczy sa u rodzicow.
                > moze i to jest jakis pomysl, co?

                Dwie sprawy.
                1. Jezeli odda komputer, to...albo go wyrzucisz, albo musisz zaczac uwazac na
                swoj. Bo jezeli bedzie chcial z Twojego 'tylko sprawdzic poczte' to mu przeciez
                nie zabronisz, a jezeli przejrzy historie odwiedzonych stron i przeczyta to co
                tu piszemy...to sie zdenerwuje, najdelikatniej rzecz ujmujac...

                2. Wiec pomysl z wyprowadzeniem go wowczas jest idealny. Tylko musisz miec
                wszystko przygotowane, zeby udalo sie szybko i sprawnie. Ty jedziesz na
                weekend, on wraca do mamusi. Tylko ten sms...jezeli to nie jest jego telefon,
                tylko sluzbowy, to raczej nie powinnas juz na ten ostatni moment czegos tak
                waznego wysylac smsem, ktorego moze nigdy nie odebrac. Zacznie sie, ze on nie
                wiedzial co sie dzieje, nikt mu nie powiedzial gdzie jego rzeczy, nie mogl sie
                dostac do domu...Po co Ci to. Pomysl z kartka na drzwiach jest dobry :) A
                jeszcze mi sie tak pomyslalo, zeby postawic tam kogos z ochrony (moze nawet z
                listem od Ciebie w lapce?), w razie gdyby mu sie to nie spodobalo, zebys po
                powrocie nie miala drzwi do wymiany. Ty wyjezdzasz, na mieszkanie przez piatek
                i weekend ma oko firma ochroniarska, on wraca do mamusi, Ty dopiero w
                poniedzialek.
                I co? Mnie sie podoba :)
      • chocolate.coffee Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 15:51
        laura_ola napisała:
        > 1. Moj maz z dniem 1 czerwca zmienia prace bedzie mial wieksze zarobki, czy
        > on moze te zarobki ukryc? czy to ja musze udowodnic ile on zarabia?

        Sad od niego bedzie żądał zaswiadczenia o zarobkach, po czym dowiesz sie, ze
        biedaczek zarabia marne 800zl i nie ma z czego zyc, wiec no jak ma Ci placic
        alimenty. Znam osobiscie przypadek jednego z najlepiej oplacanych pracownikow
        jednej z agencji reklamowych, ktory na rozprawie twierdzil, ze takie ciezkie
        czasy, dostaje minimalne wynagrodzenie, a to 3-letnie porsche to mu zostalo ze
        straych dobrych czasow i nie daje rady juz go utrzymywac, ale ma do niego
        sentyment i w ogole to takie smutne...

        > 2. Niestety przez 2 tygodnie ( od poniedzialku przyszlego) bedzie
        > prawdopodobnie siedzial w domu, dopiero 1 czerwca jedzie po samochod,
        > komputer itp. do nowego zakladu pracy, prawdopodobnie nie bedzie go 2
        > tygodnie,

        Bedzie siedzial, bo go mialas wyrzucic dzisiaj, a tego nie zrobilas. Pretensje
        miej do siebie.

        > mogalbym go wtedy wyprowadzic, tylko ze jak on sie dowie bedac
        > tam to bedzie dla niego dodatkowy stres i boje sie jego reakcji ( a moze i
        > to wlasnie bylby dobry pomysl?)

        Dodatkowy dla niego stres...No i co z tego? Malo Ty go masz? A jest zdaje sie
        cos takiego jak mail albo telefon, prawda? Wyslac krotkie 'Wnioslam pozew o
        rozwod. Nie chce, zebys wracal do mojego domu, bo boje sie ciebie i twojej
        agresji. Twoje rzeczu sa u..' Bardzo dobrym pomyslem jest skorzystanie z jego
        nieobecnosci. Zlym - trzymanie go w domu jeszcze przez 2 tygodnie.


        > 3. Przez te 2 tygodnie bede go miala nonstop w domu, nie wiem jak to zniose

        Mialas go wyrzucic dzisiaj. Wiec pretensje miej do siebie. Sorki za powtarzanie
        sie.

        > 4. Czy jak odbiore we wtorek pozew od adwokata, to on wysyla od razu kopie do
        > mojego meza? czy to sad wysyla dopiero po jakims czasie?

        To mozesz uzgodnic z adwokatem. Jezeli poprosisz, zeby tego nie robil, zrobi to
        dopiero sad.

        Laura_ola, a mozesz nam wyjasnic, czemu jednak zdecydowalas sie nie wyrzucac go
        dzisiaj?
        • Gość: maciek Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 17:52
          Jak czytam takie historie to zastanawiam się, dlaczego kobiety są takie głupie.
          Kobiety, po co związujecie się z takim draniami? Przecież szmaciarza można
          rozpoznać na 100 metrów, nie mówiąc już o bliższym poznaniu się czy wspólnym
          zamieszkaniu przed ślubem. Jeżeli nie potraficie obserwowć ludzi, to same
          jesteście sobie winne, bo nie wierzę, że taki szmaciarz jak "mąż" autorki wątku
          był przed ich ślubem czułym i kochającym facetem.
          • togho Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 11.05.05, 21:25
            Jeden szczegół:
            czy masz pewność, że mąż nie czyta tego wątku?
            • chocolate.coffee Do męża 11.05.05, 22:20
              Otóż nikt nie ma takiej pewności, więc pozwolę sobie skreślic kilka dla niego
              słów ;)

              Drogi mężu,
              Mężczyźni dzielą się na 'mężczyzn z klasą' i 'prymitywnych samców'. Obawiam
              się, że należysz do tej drugiej kategorii.

              Zatem zechciej proszę zebrać resztki swojej samczej godności i zabrać swoje
              cztery litery z mieszkania będącego wylączną własnością Twojej Żony. Zebrać
              spokojnie i kulturalnie. Nie fundując jej na sam koniec ataku furii i
              rękoczynów. Bo obawiam się, że jeżeli tak zrobisz właśnie po przeczytaniu tego
              wątku rzuci również na niego okiem prokurator.

              Ponaddto, bądź łaskaw raz na zawsze zniknąć z jej życia. Ma prawo być
              szczęśliwa i nie zasługuje na traktowanie, jakie Ty uskuteczniasz. Zechciej
              wyładowywać złość na czymś innym.

              A może uważasz to...za takie meskie? Popchnąć, opluć kobietę...uderzyć...och,
              to takie męskie...Pokazać jej, że jest gorsza od Ciebie, samca, nadczłowieka...

              Zamierzasz ja teraz uderzyć bohaterze? Gdy tylko skończysz to czytać? Smutne,
              że ona wiele razy tutaj pisała o tym, że się Ciebie boi, ale chce spokojnego
              rozwodu, że martwi się czy to co zrobi nie bedzie zbyt brutalne...

              Trafiłeś na anioła...więc pozwol mu rozwinąć skrzydła. Samotnie.
    • 2ewa2 Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 12.05.05, 01:42
      czy ktos wie ile sie teraz czeka na rozwod w polsce jesli jest zgoda wspolna
      maznonkow na rozwod???? dzieki serdeczne za odpowiedz!!!!
      • yoma Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 12.05.05, 13:18
        Zależy gdzie - jak bardzo obciążony jest lokalny sąd,

        w Wawie jakieś 7-8 mies. na samo posiedzenie pojednawcze, niestety.
        • barwa1 Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 12.05.05, 14:20
          Znajomy czekał w Warszawie w zeszłym roku 1,5 mies. i w ciągu 5 mies. bylo po
          zachodzie.
          • yoma Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 12.05.05, 14:22
            Też jeszcze zależy w którym wydziale, bo wwski sąd to moloch. Ale się nie
            upieram, może mam przestarzałe informacje.
      • dana03 Forum prawne w necie 14.05.05, 00:54
        Śledzę ten wątek od początku i zastanawiam się co zrobi laura_ola? Miałam
        podobną sytuację, z tym, że mój mąż nie był agresywny. Ciekawostką jest to, że
        wyrzuciłam męża z mieszkania, którego on był najemcą. Na czwartej sprawie
        rozwodowej dostałam rozwód, ale wcześniej sędzina zapytała mnie- czy kocha pani
        męża? Zauważcie, że nikt do tej pory z wypowiadających się na forum o tym nie
        pomyslał. Jeśli laura_ola męża nie darzy uczuciem, to nikt nie może ją zmusić
        do bycia z nim. Wiem, że najistotniejsze jest poczucie bezpieczeństwa, którego
        jej i dziecku brak. Trzymam za nią kciuki, życzę odwagi.
        Dla zainteresowanych podam internetowe forum prawne, gdzie prawnicy udzielają
        fachowych bezpłatnych porad: www.forumprawne.org/ lub
        www.poradaprawna.pl/
        • aro7 Re: Forum prawne w necie 18.05.05, 11:28
          no piknie! gratulacje! łaskawa sedzina dała na otarcie łez mieszkanie...
          no i pewnie alimenty, niech sobie męskie świnie nie myśla że małżeństwo to tak
          hop siup, róże bez kolców..
          Ciekawe , że nikt sie nie zainteresuje relacją drugiej strony.
          Cóż, net wszysto przyjemie.
          wniosek jeden : taki związek na pewno nie ma przyszłości
          tak dalej pójdzie to faceci zaczną sie kierować hasłem:"dobra żona to cudza żona!";)
          • chocolate.coffee Re: Forum prawne w necie 18.05.05, 13:00
            aro7 napisał:

            > no piknie! gratulacje! łaskawa sedzina dała na otarcie łez mieszkanie...

            To bylo jej WLASNE mieszkanie, wiec nie rozumiem...moze warto przeczytac caly
            post przed napisaniem czegokolwiek?

            > Ciekawe , że nikt sie nie zainteresuje relacją drugiej strony.

            Prawda? Biedny mezus, a ze czasami obrzucil zone wyzwiskami, ze czasami ja
            popchnal, ze jej grozil..to z milosci, prawda? Jedza z niej, a on taki biedny...

            > wniosek jeden : taki związek na pewno nie ma przyszłości

            to chyba oczywiste

            > tak dalej pójdzie to faceci zaczną sie kierować hasłem:"dobra żona to cudza
            żon
            > a!";)

            No Laura to na pewno ta zla zona. Ponizana, zastraszona, chciala sie od niego
            uwolnic...wiec jest ta zla.

            No ale mezczyzna napisal ten watek, to wiele tlumaczy :) Samcza solidarnosc...a
            moze robisz tak samo, dlatego nie widzisz w tym nic zlego..Coz...
            • aro7 Re: Forum prawne w necie 19.05.05, 11:25
              sama przeczytaj post , dyskryminując wypowiedź foceta bo to facet sama dajesz
              świadectwo o sobie. mój komentarz był do wypowiedzi "danny" której chłop nie
              bił, nie wyzywał, był najemcą mieszkania z którego go wyrzuciła
              mam właśnie "rozwód" kościelny na którym bogobojni świadkowie żony (nawet jak
              mnie wcale nie znali) wypisują bzdury wyssane z palca, o fakty przkęręcają o
              180 stopni.
              jak napisałem papier czy net wszystko przyjmie, co nie oznacza , ze to jest prawda
              • chocolate.coffee Re: Forum prawne w necie 19.05.05, 15:46
                aro7 napisał:

                > sama przeczytaj post , dyskryminując wypowiedź foceta bo to facet sama dajesz
                > świadectwo o sobie. mój komentarz był do wypowiedzi "danny" której chłop nie
                > bił, nie wyzywał, był najemcą mieszkania z którego go wyrzuciła

                Hm...nie zauważyłam, pod wpływem emocji było... :)Uzywaj cytowań :)

                > mam właśnie "rozwód" kościelny na którym bogobojni świadkowie żony (nawet jak
                > mnie wcale nie znali) wypisują bzdury wyssane z palca, o fakty przkęręcają o
                > 180 stopni.
                > jak napisałem papier czy net wszystko przyjmie, co nie oznacza , ze to jest
                prawda

                Każdy kij ma dwa końce. Czasem w takich sprawach 'wrobiony' przez rodzinke i
                kumpli/psiapsiółeczki jest ktoś zupelnie niewinny, a drań (lub ona - drania? ;)
                no bo zeby nie bylo ze ona zawsze niewinna...rownouprawnienie jest :)) wychodzi
                z tego obronna ręką. A czasami ktoś naprawdę upokarzany, poszkodowany, czasem
                nie potrafi udowodnić swoich racji z braku wystarczajaco namacalnych i
                wyraznych dowodow, braku sily przebicia...
                Malo ktory proces jest tak naprawde w 100% sprawiedliwy. Wlasciwie to ze swieca
                szukac...Nie zazdroszcze Ci sytuacji, szczerze mowiac...

                pozdrawiam,
                chocolate.coffee
    • Gość: Lalka Laura_ola odezwij sie! Wszystko OK? IP: 193.144.79.* 13.05.05, 14:30
    • laura_ola Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 15.05.05, 19:59
      we wtroek ide do adwokata po pozew, wieczorem powiem mojemu mezowi ze to juz
      definitywnie koniec cokoliwek by zrobil. Kolezanka jutro idze ze mna na
      komisariat bo zna tam jednego policjanta ... powiem mu jaka jest sytuacja i co
      mi radzi zrobic. powiem mu ze maz moze zareagowac agresywnie. chce to wszystko
      przeprowadzic uczciwie i w zgodzie ze swoim sumieniem. Wiem ze to glupie i
      naiwne, tak mi mowia moi przyjaciele...
      Chce powiedziec mezowi zeby przeprowadzic ten rozwod bez orzekania o winie,
      zeby nie trzeba bylo wyciagac brudow, a jezeli sie nie zgodzi to mam materialy
      na jego wine...
      pozdrawiam Was bardzo serdecznie
      • chocolate.coffee Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 16.05.05, 11:35
        Laura_ola gratuluję zachowania klasy...mimo tego, że wobec Ciebie on nigdy nie
        był fair...
        I powodzenia :)
        • yoma Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 17.05.05, 16:13
          A skąd wiadomo, że nigdy? Laura w końcu przecież wyszła za niego dlaczegoś?
      • Gość: wanilia1 Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? IP: 217.97.134.* 17.05.05, 16:24
        Laura, pisz co załatwiłaś?
        • laura_ola Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 19.05.05, 17:57
          Witam
          po 4 godzinnej awanturze rekoczynach zniszczeniu mojego telefonu sluzbowego,
          wyzwiskach, placzu i wciskania na sile xanaxu moj maz sie wyprowadzil!!!!
          od wczoraj wieczora jestem sama z dzieckiem
          wydzwania do mnie wkolko
          mowi ze sie zmieni itp,placze w sluchawke
          wyciszylam sie, dziecko spytalo kiedy kupimy tygrysa zeby zjadl tate...
          • yoma Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 19.05.05, 18:01
            Witaj. I nie odbieraj. Twarda bądź jak Roman Bratny. Gratuluję męskiej decyzji.
            • camel_3d Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 19.05.05, 18:18
              >jak Roman Bratny

              i jak "tomiLidzons" :)))
          • Gość: witch Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 19.05.05, 18:29
            Wspaniale! Trzymaj tak dalej...
          • Gość: miriam Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 19.05.05, 18:52
            Lauro, jesteś dzielna, tylko błagam, nie daj się nabrać na słodkie słówka!!!!!
            Popieram przedpiśców - nie odbieraj telefonu. I ciesz się - najważniejsze masz
            za sobą. Trzymam za Ciebie kciuki i proszę, odzywaj się na forum, żebyśmy
            wiedzieli, że jest OK.
          • fairy_tales_addict Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 19.05.05, 19:09
            strasznie się cieszę! (chociaż to jeszcze nie koniec) bądź silna, tak jak tylko
            kobieta potrafi :) nie dawaj mu żadnej - kolejnej - szansy, żebyś miała nawet
            uciekać na koniec świata, bo tacy ludzie się nie zmieniają, wiem to aż zbyt
            dobrze... możesz teraz poukładać sobie życie na nowo - powodzenia! i niech
            dziecku nie śnią się tygrysy...
            • fairy_tales_addict Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 19.05.05, 19:12
              i spójrz, nie minęły nawet dwa tygodnie, odkąd napisałaś pierwszego posta w tym
              wątku:)
          • chocolate.coffee Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 20.05.05, 00:27
            Laura_ola, gratulacje :) Pierwszy, najważniejszy krok za Tobą :)
            Tygrys był cudowny - pozdrów malucha ;)

            Aha, ja tylko jeszcze pytanko...bo...ten tego..ja nie rozumiem za bardzo co
            znaczy 'wciskania na sile xanaxu'... to nie jest śmieszne, ale ja naprawde nie
            wiem...Mogłby ktos mnie oswiecic?

            • laura_ola Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 20.05.05, 05:42
              Po mojego meza przyjechala tesciowa zeby pomoc mu zabrac rzeczy. Jak wpadl w
              szal niszczenia wszystkiego co bylo na jego drodze (w tym mnie) tesciowa nie
              wiedziala co robic, telefony powyrywane, komora roztrzaskana, wiec probowala go
              uspokoic w jakis sposob....
              Ale dzisiaj piekny dzien ;-)
              acha i jeszcze jedno znalazlam super adwokata

              pozdrawiam i dziekuje
    • szatynka32 Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 20.05.05, 10:36
      JESTEŚ NADZIEJA DLA INNYCH KOBIET. TRZYMAJ TAK DALEJ
      • laura_ola Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 24.05.05, 08:39
        Witam
        sytuacja wyglada tak, ze dalej mieszkam sama z dzieckiem
        maz ma teraz rozne przeblyski swiadomosci, lacznie z tym ze stwierdzil ze po co
        my sie klocimy, przeciez mozemy sie pogodzic, on mnie przeprosil i wszystko
        bedzie dobrze.
        Chcial jacka na tydzien wziasc do siebie, wydzwanial w kolko, ze ma takie same
        prawo do dziecka jak ja. Zawiozlam im malego ( z dziadkami byl bardzo zzyty).
        ALe teraz jest maly problem, ze oni chca mi go dac dopiero w niedziele, bo chca
        go wziasc na dzialke, a w pobniedzialek maz wyjezdza na 3 tygodniowe szkolenie
        i nie bedzie go wtedy widzial( straszne, prawda?)
        Ja teraz sie czuje koszmarnie, bo z jednej strony adwokat powiedziala mi ze nie
        moge bronic mu na razie kontaktu z dzieckiem, zeby zalagodzic sprawe i zeby on
        zgodzil sie na rozwod, a z drugiej strony on teraz to wykorzystuje troche bo
        wkolko do mnie dzowni, a ja odbieram telefon bo nie wiem w jakiej sprawie
        dzwoni.
        Stwierdzil ze teraz jak nie bede miala do konca tygodnia dziecka to poczuje to
        co on czuje....
        A i jeszcze jedno, ma swietne pomysly pod tytulem, ze przeciez mozemy sie
        spotykac w jakas niedziele i chodzic z dzieckiem na spacer razem, ablo wspolne
        tygodniowe wakacje, brrrr
        niby to dla dobra dziecka.

        to chyba na razie tyle
        • Gość: miriam Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 24.05.05, 09:33
          Niestety chyba Twoj adwokat ma racje. Ale powtarzam i blagam: nie daj sie wziac
          na obietnice poprawy, bo on sie nie zmieni ten czlowiek!!!!
          Po rozwodzie pewnie bedzie mial prawo do widywania sie z synem byc moze nawet do
          spedzenia wspolnie z nim czesci wakacji, ale Ty nie musisz godzic sie na wyjazdy
          z nim, na spacery itd.
          Trzymaj sie i melduj co i jak.
          • stek22 Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 24.05.05, 14:20
            Nie dawaj żadnej szansy mężowi. Wytrwaj do końca. Nie zgadzaj się na żadne
            wspólne spacery bo będzie próbował na Tobie co nieco wymusić. Taki człowiek nie
            dotrzymuje obietnic. Gratulacje za wywalenie męża i odważne postanowienie sprawy
    • gooch Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 24.05.05, 17:30
      Czytam ten watek od godziny. w pewnym momencie strasznie sie balam ze
      zmiekniesz i zmienisz zdanie w sprawie wyrzucenia go z domu. Gratuluje i ciesze
      sie ze sie udalo. Trzymam za Ciebie kciuki. Podjelas bardzo dobra decyzje.
      Pomysl z tygrysem jest przeswietny. Nie wymyslilabym nic lepszego. Moj ojciec
      nie uzywal moze przemocy fizycznej, ale stosowal przemoc psychiczna wobec mamy,
      za co go serdecznie nie znosilam i nie znosze do tej pory.Mam za zle mojej
      mamie ze dalej z nim siedzi, ale nie moge nic w tej sprawie zrobic. Chcialabym,
      zeby miala tyle odwgi i wtrwalosci co Ty. Pozdrawiam.
      • laura_ola Re: co zrobic z męzem w takiej sytuacji??? 24.05.05, 19:58
        powiem wam szczerze ze mialam chwile slabosci - albo litosci? ale to tylko
        chwila i tylko w myslach.
        Jestem pewna decyzji i jej ni zmienie.
        dzisiaj powiedzialam mu ze jak chce porozmawiac to dobrze, bo trzeba cos
        ustalic, ale nie w jego domu.
        wlasnie wrocilam z tego spotkania. zasugerowalam mu ze moze dostac dziecko w co
        drugi weekend.
        On mial pomysly zeby spedzic weekendy z niam, to znaczy przyjezdzac do mnie do
        domu na kilka godzin itp. powiedzialam mu ze teraz na pewno cos takiego nie
        wchodzi w rachube, ale moze za rok, dwa. Gadam tak zeby dal mi ten cholerny
        rozwod, ale nie wiem czy to dobry pomysl...
        Adwokatka powiedziala mi zebym dala mu do zrozumienia ze rozwod rozwodem, ale
        moze za kilka lat... wszystko po to, zeby zgodzil sie od razu na pojednawczej,
        ale tak naprawde to nie wiem jak sie zachowywac...
        • malaszaramysz Po pierwsze gratuluję:-))) 24.05.05, 20:07
          Adwokatka może ma i rację. Trochę blefu nie zaszkodzi:-))) Dostaniesz rozwód i
          masz faceta z głowy.Tylko za bardzo nie wczuj się w rolę:-))))Serdecznie
          pozdrawiam
          • iza2306 GRATULACJE 25.05.05, 13:20
            ten wątek jest jedynym, jaki w całosci przeczytałam na całym Forum. nawet
            odwlekłam zrobienie sobie pysznej kafki, bo by mnie to odciagnęło od kompa.

            Kobieto, jesteś cudowna! Trzymaj tak dalej.

            Nie wiem, czy osoby, które wspierały Cię tutaj radą zgodzą się ze mną, ale może
            nie byłoby głupie abyś później - już po wszystkim - w ramach odwzajemnienia
            pomocy pomagała innym kobietom w takiej sytuacji? Jesteś teraz autorytetem w
            tej kwestii przecież:) A ja nie mogę patrzeć, jak dziewczyny dają się niszczyć
            bandzie pseudo-ludzi z rozbuchanym ego.

            Ktoś tu na Forum (Maciek?) pytał, jak można nie zauwazyć wczesniej, że facet
            jest draniem. Że to niby na 100 m widać. Maćku, chyba jednak my nie widzimy:(
            Różne uwarunkowania to kształtują (dzieciństwo, kompleks niższości, brak wiary
            we własną wartość, zwykłe zakochanie się). Ale jeśli tak jest, jak mówisz, to
            gdzie są ci porządni faceci, którzy mogliby ostrzec swoje koleżanki w porę?

            Jeszcze raz gratulacje i trzymajcie się z tygryskami:)
            • Gość: Torunianka Re: GRATULACJE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.05, 10:54
              Nie daj się zwieżć obietnicami, że bedzie lepszy, po spotkaniach z Tobą i
              dzieckiem. Skoro do tej pory nie potrafił zapanować nad własnym zachowaniem to
              pomóc może mu tylko kaftan bezpieczeństwa i zamknięty oddział. Uważam, że
              bardzo dobrze postąpiłaś ucinając swoją gehennę z tyranem. My kobiety nie
              możemy sobie pozwolić na znęcanie psychiczne i fizyczne, które stosowane jest
              przez naszych "panów i władców" coraz częściej. Życzę wytrwałości i powodzenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka