Dodaj do ulubionych

Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka...

08.05.05, 11:43
... obcojęzycznymi wyrazami i zwrotami.

Od jakiegoś czasu ten proceder tak się rozwinął, że przybrał postać
plagi. Czy ktokolwiek z Was zadał sobie kiedyś pytanie dlaczego
zaśmieca polski język produktem importowym?
Pewnie gro osób myśli, że w ten sposób może zabłysnąć, może zasygnalizować
swoją przynależność do grupy ludzi "trendy" - na czasie.

"O tu jestem... Widzicie mnie??
Nie? A przecież ja jestem taki światowy,
taki inteligentny. Świat wokół mnie powinien
się kręcić."

Takie zachowania są w dużej mierze pochodną braku poczucia przynależności
narodowej oraz produktem ubocznym buty i próżności.

Jeżeli nie szanujecie swojego kraju, nie szanujecie także swojego pochodzenia, czyli w gruncie rzeczy samych siebie. Jak w takim razie możecie
liczyć na to, że ktoś Was uszanuje?
Czy jakiś Amerykanin, Niemiec, Francuz używa polskiego języka by podnieść
wartość merytoryczną swojej wypowiedzi??? Nie! Uważają, że w ich kraju
należy posługuwać się ich językiem. Mają jak widać swoją narodową godność.
Polacy ją chyba w pościgu cywilizacyjnym za krajami rozwiniętymi gdzieś
zatracili.
Przecież duża część obywateli tych państw najzwyczajniej nie ma pojęcia
o Polsce. Niektórzy Amerykanie pytają jak długo trwa podróż do naszego
kraju autobusem. Francuzi myślą, że panują u nas mrozy jak na Syberii,
a niektórzy młodzi Niemcy sądzą, że nasz kraj powstał 15 lat temu.
To jest po prostu kpina z naszego narodu.

Jestem zdania, że języka obcego używa się tylko wtedy, gdy sytuacja tego
wymaga. Jeżeli jest się w jakimś kraju to roztropnie byłoby przyjąć standardy
tam obowiązujące.

Jak jednak zachowują się przeważnie obcokrajowcy z bogatszych krajów?
Przyjmują postawę, że do jaśniepaństwa trzeba się dostosować, robić
wszysko na ich modłę. My biedni, malutcy Polacy powinniśmy przyjąć
postawę absolutnej uległości. Najlepiej byłoby paść na kolana i oddać
głęboki, czcigodny pokłon.
Osobiście nie obsługuję takich delikwentów w ich języku, bo nie zamierzam
się przed nikim płaszczyć. A wystarczyłoby tylko "dzień dobry" wypowiedziane
po polsku, a rozmawiałoby się o wiele przyjemniej.
Jeśli ktoś nie umie, to niech się naumie. Niech przynajmniej będzie w stanie
sklecić dwa zdania w naszym języku. Świadczyłoby to o jakimś szacunku dla
naszego narodu, a co za tym idzie dla nas samych.
Nieumienie to zwyczajnie przejaw narodowego szowinizmu.

Niestety wygląda jednak na to, że ta szerokorozumiana polska "inteligencja" staje się powoli nieświadomym niewolnikiem obcych cywilizacji, a ja jestem niemym świadkiem tego upadku kulturowego.

Czwarty rozbiór Polski właśnie się po cichu dokonuje.
Obserwuj wątek
    • po_godzinach Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 11:54
      "Niektórzy Amerykanie pytają jak długo trwa podróż do naszego
      > kraju autobusem. Francuzi myślą, że panują u nas mrozy jak na Syberii,
      > a niektórzy młodzi Niemcy sądzą, że nasz kraj powstał 15 lat temu.
      > To jest po prostu kpina z naszego narodu."

      Nie, to nie jest kpina z naszego narodu. To tylko skutek ich niewykształcenia,
      nie nam za to się wstydzić.

      Poza tym tak się stało, że język angielski stał sie językiem międzynarodowym.
      Jesli więc chcemy z innymi ludźmi porozumiec się, powinniśmy jednak po
      angielsku mówić.
      Natomiast cudzoziemcy przyjeżdżający do Polski jednak ze zdziwieniem i aprobatą
      stwierdzają, że Polacy (młodsi zwykle) język międzynarodowy znają.

      Co powiedziałbyś na osobę, która siedząc przy kolacji w mieszanym towarzystwie
      mówi jednocześnie po polsku, francusku i polsku? Ma 84 lata i jest Francuską
      polskiego pochodzenia z amerykańskim obywatelstwem?


      • po_godzinach Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 11:55
        tfu, Francuzką)))
      • agent_towarzyski Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:03
        > Nie, to nie jest kpina z naszego narodu. To tylko skutek ich niewykształcenia,
        > nie nam za to się wstydzić.

        Jest to jednak pewien przejaw ignorancji. To taki egocentryczny typ
        myślenia nastawiony jedynie na odbiór tego co "tutaj, u nas".
        Co się dzieje u sąsiada?? To nas już nie obchodzi.

        > Co powiedziałbyś na osobę, która siedząc przy kolacji w mieszanym towarzystwie
        > mówi jednocześnie po polsku, francusku i polsku? Ma 84 lata i jest Francuską
        > polskiego pochodzenia z amerykańskim obywatelstwem?

        Powiedziałbym, że to wzorowy przykład obcokrajowca, których jednak ze świecą
        szukać.
        Nie liczę na to, że ktoś będzie mówił po polsku, ale choćby jedno zdanie
        powinien umieć wypowiedzieć. Jeżeli ktoś się stara to i ja się staram.
        Natomiast jeżeli ktoś mnie ignoruje to i z mojej strony na nic więcej liczyć
        nie może.
        Nie widzę powodu dla którego miałbym się czuć obco w moim własnym kraju.
        • po_godzinach Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:09
          agent_towarzyski napisała:

          > > Nie, to nie jest kpina z naszego narodu. To tylko skutek ich niewykształc
          > enia,
          > > nie nam za to się wstydzić.
          >
          > Jest to jednak pewien przejaw ignorancji. To taki egocentryczny typ
          > myślenia nastawiony jedynie na odbiór tego co "tutaj, u nas".
          > Co się dzieje u sąsiada?? To nas już nie obchodzi.

          Oczywiście, że tak. Ale to ich ignorancja - i to oni powinni sie wstydzić.
          Sądzisz, że Polacy tak wszystko o innych wiedzą? Ostatnio spotakałam sie ku
          swojemu zdziwieniu z tym, że część Polaków nie odróżnia Litwy od Ukrainy.
          Czy mają za to wstydzić sie Litwini?


          >
          > > Co powiedziałbyś na osobę, która siedząc przy kolacji w mieszanym towarzy
          > stwie
          > > mówi jednocześnie po polsku, francusku i polsku? Ma 84 lata i jest Francu
          > ską
          > > polskiego pochodzenia z amerykańskim obywatelstwem?
          >
          > Powiedziałbym, że to wzorowy przykład obcokrajowca, których jednak ze świecą
          > szukać.
          > Nie liczę na to, że ktoś będzie mówił po polsku, ale choćby jedno zdanie
          > powinien umieć wypowiedzieć. Jeżeli ktoś się stara to i ja się staram.
          > Natomiast jeżeli ktoś mnie ignoruje to i z mojej strony na nic więcej liczyć
          > nie może.
          > Nie widzę powodu dla którego miałbym się czuć obco w moim własnym kraju.

          Inteligentny i dobrze wychowany człowiek - skądkolwiek by nie był - zachowuje
          sie tak, jak chciałbyś.
          Uczy się na początek polskich zwrotów "dziękuję", "proszę", "dzień dobry" itp.
          (z życia).

          A czy Polak jadący np właśnie na Litwę uczy sie po litewsku mówić "dzień
          dobry"? To bardzo trudny język).
          • agent_towarzyski Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:26
            > Oczywiście, że tak. Ale to ich ignorancja - i to oni powinni sie wstydzić.
            > Sądzisz, że Polacy tak wszystko o innych wiedzą? Ostatnio spotakałam sie ku
            > swojemu zdziwieniu z tym, że część Polaków nie odróżnia Litwy od Ukrainy.
            > Czy mają za to wstydzić sie Litwini?

            Tematyki wstydu nie poruszałem. Ja się za obcych nie wstydzę. Odczuwam tylko
            pewnego rodzaju współczucie. Współczuję niewiedzy.

            > A czy Polak jadący np właśnie na Litwę uczy sie po litewsku mówić "dzień
            > dobry"? To bardzo trudny język).

            Rozpisałem się o obcokrajowcach, ale to samo tyczy każdego bez wyjątku.
            Dla mnie Polak jadący na Litwę, nie umiejący ani słowa po litewsku jest tak
            samo godny pożałowania jak analogiczny obcokrajowiec.
            To jest elementarny brak szacunku dla drugiego człowieka i wartości jakie
            wyznaje. Zgodzisz się bowiem ze mną, że każdy ma prawo do poszanowania
            jego przynależności kulturowej.
            • po_godzinach Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:32
              "Rozpisałem się o obcokrajowcach, ale to samo tyczy każdego bez wyjątku.
              Dla mnie Polak jadący na Litwę, nie umiejący ani słowa po litewsku jest tak
              samo godny pożałowania jak analogiczny obcokrajowiec.
              To jest elementarny brak szacunku dla drugiego człowieka i wartości jakie
              wyznaje. Zgodzisz się bowiem ze mną, że każdy ma prawo do poszanowania
              jego przynależności kulturowej."

              Oczywiście, ze się zgodzę.
              Wiesz, o czym mówię - jesli powiem, że "nasz" Litwin np nie chce (choć na pewno
              może) wypowiedziec ani jednego słowa po polsku. Argumentuje to tak: jeśli
              Polacy uczyli sie wiele lat w szkołach rosyjskiego, to oni powinni do mnie
              mówić po rosyjsku.
              Był nawet "zmuszany" do powiedzenia "dziękuję") - i nie ugiął się z pewną butą
              broniąc swojego stanowiska.
              Natomiast jego polscy koledzy dwoja sie i troją, żeby z nim sie porozumieć.
              Usiłuja nawet uczyć sie poszczególnych słów po litewsku (nie są to
              intelektualiści).
              Uczucie, jakie ów człowiek wzbudza to (mniej więcej) brak sympatii).
              • Gość: ktos Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.tnt4.bne1.da.uu.net 14.05.05, 14:43
                nie mylmy pojec.jesli rozmawiamy miedzy soba nie uzywajmy obcych wyrazow.Polski
                jezyk jest tak bogaty, ze nie potrzebuje uzupelniania w innym jezyku
            • red_one Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:39
              > Rozpisałem się o obcokrajowcach, ale to samo tyczy każdego bez wyjątku.
              > Dla mnie Polak jadący na Litwę, nie umiejący ani słowa po litewsku jest tak
              > samo godny pożałowania jak analogiczny obcokrajowiec.
              > To jest elementarny brak szacunku dla drugiego człowieka i wartości jakie
              > wyznaje. Zgodzisz się bowiem ze mną, że każdy ma prawo do poszanowania
              > jego przynależności kulturowej.

              nie zgodze sie. nauczenie sie kilku slow w danym jezyku to nie objaw szacunku
              dla drugiego czlowieka i jego kraju. moge nie znac slowa po japonsku, a miec
              szacunek. uwazam, ze zapedzasz sie za daleko.

              co innego - osoba wracajaca po 3 tygodniach z wakacyjnej pracy i wciskajaca
              obce slowa.
              co innego - osoba mieszkajaca za granica przez wiekszosc zycia i nie obracajaca
              sie w kregach polskich.
              nie mozna wszystkich wrzucic do jednego wora.
              • agent_towarzyski Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:50
                > nie zgodze sie. nauczenie sie kilku slow w danym jezyku to nie objaw szacunku
                > dla drugiego czlowieka i jego kraju. moge nie znac slowa po japonsku, a miec
                > szacunek. uwazam, ze zapedzasz sie za daleko.

                Oczywiście, że możesz mieć do kogoś szacunek nie znając go.
                Trzeba się jednak postawić także w roli tej drugiej strony.
                Wymaga tego właśnie szacunek dla drugiego człowieka.
                W myśl zasady: "nie czyń drugiemu co tobie nie miłe."
                Czy jadąć do Japonii nie nauczyłabyś się przynajmniej
                "dzień dobry" i "dziękuję" po japońsku?
                Ja uważam, że tego wymaga ogólnoprzyjęty/niepisany standard
                w kontaktach międzyludzkich.

                > co innego - osoba wracajaca po 3 tygodniach z wakacyjnej pracy i wciskajaca
                > obce slowa.
                > co innego - osoba mieszkajaca za granica przez wiekszosc zycia i nie obracajaca
                >
                > sie w kregach polskich.
                > nie mozna wszystkich wrzucic do jednego wora.

                Właśnie o takie osoby mi głównie chodziło. O to, by sobie uświadomiły jaką
                intelektualną gafę popełniają "upiększając" swój język w ten właśnie sposób.
                • red_one Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 13:00
                  Oczywiście, że możesz mieć do kogoś szacunek nie znając go.
                  Trzeba się jednak postawić także w roli tej drugiej strony.
                  Wymaga tego właśnie szacunek dla drugiego człowieka.
                  W myśl zasady: "nie czyń drugiemu co tobie nie miłe."
                  Czy jadąć do Japonii nie nauczyłabyś się przynajmniej
                  "dzień dobry" i "dziękuję" po japońsku?
                  Ja uważam, że tego wymaga ogólnoprzyjęty/niepisany standard
                  w kontaktach międzyludzkich.

                  nauczylabym sie "dzień dobry" i "dziękuję" , ale nie koniecznie przed wyjazdem.
                  zazwyczaj pytam o to bedac juz w danym kraju. pozwala to na latwe zaczecie
                  dyskusji i "rozbrojenie" smiejac sie z wymowy.
                  nie czulabym sie tez obrazona jesli koreanczyk czy afrykanin przyjechali do
                  polski nie mowiac slowa po "naszemu". w koncu gdzie mieli sie tego nauczyc.
                  nawet jesli znajdziesz na necie pisownie, wymowa rozni sie.
                  • agent_towarzyski Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 13:06
                    W zupełności się zgadzam.
                    Dlatego wspominiałem wcześniej o przejawianiu
                    samej tylko chęci do nauki, o staraniu się.
                • viking2 Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 14.05.05, 02:23
                  > Czy jadąć do Japonii nie nauczyłabyś się przynajmniej
                  > "dzień dobry" i "dziękuję" po japońsku?

                  Nie nauczylaby sie, z tego prostego powodu, ze w japonskim nie ma "dzien dobry".
                  Jest "ohayo" (wymawiane prawie tak, jak po angielsku nazwa stanu Ohio w USA), co
                  jest dosc poufalym zwrotem - gdzies tak w okolicy "czesc" czy "jak sie masz".
                  Jest takze "konnichi-waa", ktore z kolei oznacza cos mniej wiecej takiego jak
                  angielskie "how are you?". Szacunek dla interlokutora okazywany jest sztywnym
                  ale wyraznym uklonem na powitanie, tym glebszym im wiekszy szacunek.
                  Nauczylaby sie natomiast "dziekuje" - "arigato" (takie troche zdawkowe, po
                  prostu "dziekuje") i pewnie rozwinelaby to nawet i w "domo arigato" (bardzo
                  dziekuje) albo i w "domo arigato gozaimatsu" (takie jakby "bardzo porzadnie
                  dziekuje ogromnie")
          • pkownacki Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 14.05.05, 09:58
            a ja akurat bylem na Litwie i postaralem sie naumiec choc kilka wrazen w tym
            naprawde trudnym jezyku
        • Gość: Przemo Apeluje o nauke ortografii,panie agencie towarzysk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 09:12
          Apelujesz o to,by nie zasmiecac jezyka polskiego, a sam piszesz z bledami i to
          juz w tytule swojej wiadomosci. Jako narodowy purysta jezykowy powinienes
          wiedziec,ze NIE z rzeczownikami piszemy lacznie, czyli powinno byc "Apeluje o
          NIEZASMIECANIE jezyka".
      • ampolion Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 15.05.05, 03:15
        Ależ nie chodzi o "mówienie po angielsku" lecz o bezsensowne i na siłę wpychanie
        anglikanizmów nawet tam gdzie mamy piękne polskie wyrażenia. Wychodzą z tego
        niesamowite dziwolągi, ni to po angielsku, ni to po polsku. Np. "hit". Tak jak w
        Polsce się toto wymawia to znaczy to słowo "gorąco", heat. Przykładów jest
        mnóstwo, nawet bardziej drastycznych, a winę ponoszą media. Wystarczy zobaczyć
        ile to językowego niechlujstwa mamy w Internecie, w tym oficjalnym, w Gazecie
        takiej czy innej. Obrzydliwość.
    • red_one Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:02
      przesadzasz troche agent :o)

      w kazdym jezyku sa zapozyczenia z innych. nowe wyrazenia powstajace wraz z
      cywilizacja przewaznie sa "spolszczane" i brzmia podobnie do odpowiednikow w
      innych jezykach.

      ale co innego nowe slowo, ktore w naszym jezyku nie istanialo do tej pory, a co
      innego wcielane na sile (?) synonimy. osobiscie dla mnie slowo sanwdicz jest
      tragedia.
      a znalazlam to w slowniku jezyka poslkiego:

      sandwicz «kanapka z dwóch złożonych razem kawałków chleba lub bułki,
      przełożonych wędliną, serem itp.»

      kanapka «kromka chleba albo bułki z masłem, serem, szynką itp.; tartinka»
      Kanapka z szynką.

      czyli kromka to kanapka, a dwie kromki to sandwicz.. slow brak.

      czyli
      • agent_towarzyski Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:07
        Nie mówię o spolszczonych zapożyczeniach, ale o wyrazach
        i zwrotach żywcem przeniesionych z obcego języka na nasz polski grunt.

        Zgadzam się, że nie powinno się spolszczać na siłę. Czasem wydaje się
        nieodzowne użycie słowa w oryginale. Ja jednak nie mówię o szczególnych
        przypadkach, ale o słowach rzucanych niemalże samorzutnie - bez zastanowienia.
        • po_godzinach Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:16
          "Ja jednak nie mówię o szczególnych
          przypadkach, ale o słowach rzucanych niemalże samorzutnie - bez zastanowienia."

          To zaś (z mojego doświadczenia) wynika chyba z kilku powodów: bezmyslności,
          braku dbałości o szczegóły i jakość, snobizmu.
          Znam osobę, która sporo podróżuje i po powrocie udaje, że zapomina niektórych
          polskich słow - zastepując je obcymi. Mówi przy tym bardzo głośno, szczególnie
          w obecności kilku osób i w miejscach publicznych.
          To jest żenujące.
          • agent_towarzyski Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:36
            Wyjęłaś mi to z ust.)

            To w istocie jest żenujące, a zarazem coraz bardziej powszechne.
            Z takimi zachowaniami spotykam się na codzień.
            Niektórzy troszkę tylko gdzieś pojeżdżą, ociupińkę innej kultury
            posmakują i już nie wiedzą jak się nazywają, ani do swoich korzeni
            się nie przyznają.
            Daleko szukać nie trzeba. Wielu ludzi, którzy pochodzą ze wsi
            przyjeżdżając do dużego miasta i zarabiając trochę grosza myśli,
            że Pana Boga za nogi złapało. Od rodziny się zupełnie odcinają,
            bo takie pochodzenie nie jest im na rękę. Dla takich osób nie
            ważne kim się jest, ale skąd. Pochodzenie wyraźnie te osoby nobilituje,
            a przecież wszyscy pochodzimy ze wsi, bo kiedyś miast wogóle nie było.

            To tak na marginesie.
            • po_godzinach Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:43
              To się chyba nazywa "awans społeczny").

              Ja na szczęście na codzień nie spotykam się z takimi sytuacjami.
              Natomiast to, o co Ci chodzi wymaga po pierwsze umiejętności posługiwania się
              swobodnie językiem polskim, a nie jest to umiejętność powszechna.
              Po drugie - i to jest problem znacznie głębszy - znajomości historii własnej
              rodziny, dzielnicy, miasta, kraju. Uwierz, często ludzie wraz z posiąściem tej
              wiedzy są zadziwieni i - zaczynają pomalutku swą tożsamość budować.
              Bo tożsamość z powietrza się nie bierze.

              • po_godzinach Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:45
                Heh)) ale utworzyłam piękne polskie słowo - posiąćie ))
                • agent_towarzyski Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:52
                  Przynajmniej brzmi swojsko.))
                  • po_godzinach Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:58
                    No)
                    Kiedys moja babcia na pewien gatunek kiełbasy mówiła - "ona pyszna, bo swojska")
              • red_one Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:52
                tu sie z toba po godzinach bardzo zgodze.
                po przeczytaniu tego przelecialam w myslach moje kolezanki. mieszkam za
                granica, ale pracowalam w bardzo miedzynarodowym srodowisku i przytakne ci na
                100%. te ktore najbardziej i najszybciej sie "zholenrzyly", nie znaja swoich
                korzeni. nie wiedza jak sie poznali rodzice(dla mnie szok)i odmawiaja czesto
                uzywania swego jezyka. jest tez drugi "typ". sa to osoby, ktore swiadomie chca
                sie odciac od korzeni.
                • po_godzinach Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:56
                  Ja to napisałam nie bez kozery.
                  Myśle, że niechęć przyznawania sie do swojego pochodzenia wynika z niewiedzy.
                  Niewiedza zaś powoduje brak akceptacji i - kompleksy.

                  I dlatego - wciąż w Polsce niedoceniane i lekceważone - "dziedzictwo kulturowe"
                  jest (mam nadzieję) jest (jak to sie mówi w biznesie?) niszą na rynku)


                  (bo ja w tym pracuję) ))
                  • Gość: adam ale to wynika z historii IP: 83.238.200.* 08.05.05, 13:08
                    przecież 80% Polaków w ciągu jednego wieku gwałtownie przeniosło się ze wsi do
                    współczesnych miast a duża część została wyrwana z korzeni przerzucona 500km na
                    zachód i wtłoczona do fabryk/kombinatów itp


                    wykorzenienie to jest rzecz charakterystyczna dla całego post-komuszego świata
            • Gość: patmaka Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.riogrd01.nj.comcast.net 15.05.05, 15:20
              ale to nie ma nic wspolnego z jezykiem. to jest brak wiezi rodzinnych, brak
              poszanowania dla rodzicow i ich standartow.
              uwazam, ze nie mamy innego wyjscia jak uczyc sie jezykow, przede wszystkim
              angielskiego. jak mozesz twierdzic, ze to rozbior polski? jak wiedza i nakuka,
              doksztalcanie sie moze miec negatywny skutek na swiadomosc narodowa jednostki?
              a tak a propos (sic! az dwa zworty obcojezyczne!!!!!): iloma jezykami, poza
              polakim, mowisz?
        • red_one Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:27
          > Zgadzam się, że nie powinno się spolszczać na siłę. Czasem wydaje się
          > nieodzowne użycie słowa w oryginale. Ja jednak nie mówię o szczególnych
          > przypadkach, ale o słowach rzucanych niemalże samorzutnie - bez zastanowienia.

          a ja mowie. bo ma to duzo wspolnego z twoim tematem. w jaki sposob wytlumaczysz
          takie slowa jak "sandwicz" w naszym jezyku? ktos to przywiozl, ktos powtorzyl i
          ktos wpisal do slownika JEZYKA POSLKIEGO. jesli zaakceptowano to oficjalnie, to
          spodziewajmy sie wiecej takich ewenementow.
          • agent_towarzyski Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:43
            Dla mnie nie istnieje słowo... jak to było... "sandwicz",
            tylko kanapka. Niektórzy ludzie są zwyczajnie zabawni
            konstruując takie słowotwórcze potworki.
            To tak jak "keczup". Co to ma być do jasnej ciasnej pogmatwanej.
            Dla mnie istnieje tylko "ketchup". Oddaję w ten sposób to co amerykańskie
            Amerykanom. To co polskie zostawiam Polakom.
            Niech mi tylko jakiś Amerykanin spróbuje zamerykanizować bigos.)
            • Gość: edavenpo Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.226.adsl.brightview.com 13.05.05, 20:41
              Masz racje agent...

              Ale wyobraz sobie ze znam ludzi ktorzy mowia "bee gees" na bigos ;-)

              A kanapka pochodzi z francuskiego "canapes''

              Mysle ze w pewnym sensie cofamy sie w czasie - w erze baroku polska szlachta uzywala
              'makaronizmow' w kazdym zdaniu

              • po_godzinach Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 13.05.05, 20:49
                Mysle ze w pewnym sensie cofamy sie w czasie - w erze baroku polska szlachta
                uzywala
                'makaronizmow' w kazdym zdaniu


                Nie da się cofnąć w czasie.
                Nawet "w pewnym sensie".
                W języku polskim jest wiele zapozyczeń, co świadczy tylko o wzajemnym wpływie
                kultur.
                Rzecz w tym, zeby owe zapozyczenia wtapiały sie w język w sposób autentyczny,
                nie snobistyczny.
                • Gość: edavenpo Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.226.adsl.brightview.com 14.05.05, 11:00
                  > W języku polskim jest wiele zapozyczeń, co świadczy tylko o wzajemnym wpływie
                  > kultur.
                  > Rzecz w tym, zeby owe zapozyczenia wtapiały sie w język w sposób autentyczny,
                  > nie snobistyczny.
                  ____________

                  Agent towarzyski zaczal ten watek aby przedyskutowac 'zasmiecanie' naszego jezyka.
                  Wiec masz racje mowiac, "Rzecz w tym, zeby owe zapozyczenia wtapiały sie w język w sposób
                  autentyczny, nie snobistyczny."

                  Moim skromnym zdaniem uzywanie angielskich zwrotow bez uzasadnienia, kiedy mamy na nie zupelnie
                  adekwatny polski odpowiednik np. 'trendy' zamiast 'na czasie' lub 'modny' jest snobistyczne. To samo z
                  angielskimi nazwami stanowisk pracy, 'Sales Manager' zamiast 'Kierownik Sprzedazy' itd.

                  Stad moj przyklad lacinskich 'makaronizmow', kore czesto byly uzywane nie tylko pez potrzeby ale
                  rowniez niewlasciwie.

                  • Gość: młoda86 Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.acn.waw.pl 15.05.05, 21:50
                    no dobra rozumiem że dla ciebie slash to ukośnik (a backslash??!!) a interface
                    to międzymordzie...nie przesadzajcie z tym puryzmem językowym bo tego nie da
                    sie uniknąć, codziennie używacie wyrazów obcego pochodzenia i wam to nie
                    przeszkadza...
                    • Gość: stary 99 Międzymordzie IP: *.chello.pl 16.05.05, 06:21
                      Cieszę sie, że piękne polskie słowo "międzymordzie" zajmuje wreszcie w naszej
                      mowie codziennej miejsce wrażego a obrzydliwego "interfejsu". Międzymordzie
                      wymyślił w zamierzchłej przeszłości druh mój owoczesny Jarek Deminet i jest on
                      dziś z pewnością rad wielce jego upowszechnieniu.
      • Gość: wera kromka a kanapka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 07:46
        ja tam nie widzę nieścisłości kromka jest suchym kawałkiem chleba (mówi się
        "kromka chleba" a nie "kanapka chleba"). A jak na to położysz plasterek wędliny
        to jest kanapka...
    • ruda_szczurka Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:05
      agent_towarzyski napisała:

      > Przecież duża część obywateli tych państw najzwyczajniej nie ma pojęcia
      > o Polsce. Niektórzy Amerykanie pytają jak długo trwa podróż do naszego
      > kraju autobusem. Francuzi myślą, że panują u nas mrozy jak na Syberii,
      > a niektórzy młodzi Niemcy sądzą, że nasz kraj powstał 15 lat temu.
      > To jest po prostu kpina z naszego narodu.

      no i..?
      a Ty wiesz zapewne gdzie dokladnie mieszka plemie Ungu-Bungu i od kiedy
      istnieje ich kultura...


      > Jak jednak zachowują się przeważnie obcokrajowcy z bogatszych krajów?
      > Przyjmują postawę, że do jaśniepaństwa trzeba się dostosować, robić
      > wszysko na ich modłę. My biedni, malutcy Polacy powinniśmy przyjąć
      > postawę absolutnej uległości.

      Jakies kompleksy?


      > Osobiście nie obsługuję takich delikwentów w ich języku, bo nie zamierzam
      > się przed nikim płaszczyć. A wystarczyłoby tylko "dzień dobry" wypowiedziane
      > po polsku, a rozmawiałoby się o wiele przyjemniej.
      > Jeśli ktoś nie umie, to niech się naumie. Niech przynajmniej będzie w stanie
      > sklecić dwa zdania w naszym języku. Świadczyłoby to o jakimś szacunku dla
      > naszego narodu, a co za tym idzie dla nas samych.
      > Nieumienie to zwyczajnie przejaw narodowego szowinizmu.


      hmmm.... ciekawe czy sa dostepne dane statystyczne na temat ilu polakow przed
      wakacjami uczy sie egipskiego, chorwackiego....


      > Niestety wygląda jednak na to, że ta szerokorozumiana polska "inteligencja" st
      > aje się powoli nieświadomym niewolnikiem obcych cywilizacji, a ja jestem
      niemym
      > świadkiem tego upadku kulturowego.
      >
      > Czwarty rozbiór Polski właśnie się po cichu dokonuje.

      O globalizacji i mieszaniu sie kultur waszmosc slyszal...?
      • agent_towarzyski Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 12:16
        > no i..?
        > a Ty wiesz zapewne gdzie dokladnie mieszka plemie Ungu-Bungu i od kiedy
        > istnieje ich kultura...

        Nie wiem, ale za chwilę się dowiem. Cechuje mnie bowiem ciekawość poznawcza.

        ...no i się dowiedziałem, że takiego plemienia nie ma. To nas właśnie różni
        od ignorantów żyjących na zachodzie. Oni zwyczajnie wiedzieć nie chcą.

        Powiem nawet, że gdybym wybierał się do jakiegoś egzotycznego kraju to
        przynajmniej próbowałbym przyswoić sobie, w miarę możliwości, parę słów
        w obcym języku. Przełamuje się wtedy bariery kulturowe i mentalne.
        Ludzie inaczej wtedy do takiego światłego człowieka podchodzą.
        Uczyłem się już nawet laoskiego mimo, że do szczęścia nie był mi potrzebny.

        > O globalizacji i mieszaniu sie kultur waszmosc slyszal...?

        Ja nie nazwałbym tego procesu rozkładu mieszaniem się kultur.
        To jest wmieszywanie się niektórych kultur w inne.
        Zwyczajne prawo dżungli, gdzie silniejszy dyktuje warunki słabszemu.
        Na płaszczyźnie kulturalnej jest to dla mnie nie do przyjęcia.
        • ruda_szczurka Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 15:00
          NO i milo, ze sie dowiedziales o ungu-bungu ;)
          ale jest masa narodow i spoleczenstw, o ktorych pojecia nie masz.


          Cos mi sie wydaje, ze Ci ktorzy do nas sie z zachodu wybieraja to maja niejakie
          pojecie o polozeniu geograficznym Polski...

          Co do mieszania kultur to ten proces tak wlasnie wyglada czy Ci sie to podoba
          czy nie...
          • seksoholik Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 08.05.05, 15:07
            > Co do mieszania kultur to ten proces tak wlasnie wyglada czy Ci sie to podoba
            > czy nie...

            Nie mówię, że tak nie jest.
            Ja w każdym bądź razie swojej własnej świadmości kulturowej nie zamierzam
            poświęcić na ołtarzu globalizacji.
      • benek2005 Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 14.05.05, 18:13
        a Ty wiesz zapewne gdzie dokladnie mieszka plemie Ungu-Bungu i od kiedy
        > istnieje ich kultura...
        Plemie Ungu-Bungu nie wydalo na swiat papieza, laureata nagrody Nobla,
        astronoma, czy tez kompozytora. Nie mowiac o tym, ze zaden z synow tego
        plemienia nie bral udzialu w zadnym z polskich powstan. Gdyby tak bylo to z
        pewnoscia bym wiedzial jak tam dojechac. Ignorancja innych nie powinno sie
        tlumaczyc swojej wlasnej. Obcokrajowcom zawsze wlazilo sie w Polsce w d... a
        jak sie tak im dobrze przyjzysz i ich poznasz to sa wsrod nich i ludzie i
        buraki.
    • Gość: adam powiem ci coś IP: 83.238.200.* 08.05.05, 12:48
      język angielski dlatego rządzi światem ponieważ asymiluje absolutnie wszystko

      i "massatschusettss" albo "milwaukee" z jakiegoś indiańskiego narzecza i
      fiancee z francuskiego i gen-sen czy karate od żółtych i nawet "kielbasa" od
      polaków

      a dla kontrastu język umierający - francuski którym teraz mówią tylko
      kubekłasi, francuzi i murzyni różnych denominacji[dodam że wg przeciętngo
      francuza murzyni masakrują ich język] z trudem asymiluje cokolwiek, częściowo w
      wyniku francuskiej ksenofobii i językowego bolszewizmu (wymyślanie francuskich
      odpowiedników np komputer-ordinateur i tym podobne idiotyzmy)

      ludzie którzy chcą zadekretować język skazują go na marginalizację... nie róbmy
      tego samego!

      dla przykładu podam jeszcze hiszpański... hiszpania już dawno straciła kontrolę
      nad rozwojem tego języka i dlatego on tak pięknie kwitnie, nie chodzi mi już
      nawet o akcenty które na zachodniej półkuli są o wiele piękniejsze i dotyczy to
      każdego pojedyńczego języka który tam zawędrował z Europy

      ale rozwój leksykalny, idiomy, literatura, dzięki hispanidadowi język
      kastylijski jest drugim najwspanialszym językiem tego świata


      • po_godzinach Re: powiem ci coś 08.05.05, 12:50
        "hiszpania już dawno straciła kontrolę nad rozwojem tego języka i dlatego on
        tak pięknie kwitnie"

        Na tej samej zasadzie kwitnie i rozwija sie język Romów).
        • Gość: adam nie znam romskiego IP: 83.238.200.* 08.05.05, 13:02
          znam natomiast fr. hisz. i ang.

          spośród nich tylko Francuzi próbują dekretować rozwój własnej mowy i wychodzą
          na tym jak najgorzej... organizacje typu francophonie i sztuczne wymyślanie
          wyrazów przez urzędników żeby tylko nie użyć angielskiego oryginału są
          przyczyną (ale i objawem pewnego ograniczenia umysłowego) upadku ważności
          języka francuskiego na świecie... jest to ładny język, cieszę się że go znam
          ale nie ma co udawać że on gwałtownie traci swoją ważność

          aha i dodam że po angielsku i hiszpańsku jest po prostu masa genialnej
          literatury z wielu krajów, zawsze porażająca swoim bogactwem i monstrualnym
          wręcz zasobem wyrazowym

          hiszpanie z racji upadku dyktatury Franco i wyzwolenia języków galiskiego,
          katalońskiego i baskijskiego stracili bolszewicki zapał do uczeni jak się mówi
          poprawnie po hiszpańsku i dlatego cieszą się rozwojem tej pięknej mowy,
          eksplozją literatury z Ameryki południowej i karaibów

          po francusku nic ciekawego do czytania nie ma od lat, we francji literatura
          kiepska, murzyni nie mają nic do powiedzenia, a co dopiero pisać, czasami jakiś
          pisarz z tunezji czy innego libanu wyskoczy z czymś ciekawym to mu jeszcze
          francuzi zarzucą że kaleczy język i za dużo miejscowych leksykaliów używa

          może niesłusznie oceniam francję, ale ten kraj ma w sobie po prostu coś złego,
          jakąś nieusuwalną domieszkę rasizmu i ksenofobii która teraz w czasie upadku
          nie tylko ich dawnej wielkości ale nawet i pamięci o niej, tak wyraźnie się
          ukazuje
          • po_godzinach Re: nie znam romskiego 08.05.05, 13:09
            Francuzi traktując bardzo serio swoja kulturę, również bardzo serio traktują
            jako jej częśc język. Mnie sie to akurat podoba. Mozna nie lubić Francji (ja
            akurat tam bardzo dobrze sie czuję), oczywiście, tak jak zwykle nie lubiło sie
            arystokracji).
            Język francuski nie tyle stracił swe znaczenie, co zmienił swoje miejsce - wraz
            z wyparciem go przez język angielski, co stało sie za sprawa komputerów.
            Język angielski (własnie z powodu swej prostoty) jest językiem komputerowym i
            to jest główny powód jego uniwersalności. Poza tym - oczywiśćie - amerykanizaja
            świata.
          • red_one Re: nie znam romskiego 08.05.05, 13:12
            adam, mysle ze mowimy o dwoch innych sprawach.
            wprowadzanie nowych - nie istniejacych do tej pory terminow do jezyzka
            ojczystego, to jedno. ale takie ewenementy jak sandwicz - to calkiem inny
            problem.

            czytalam ostatnio przepis na jakas diete, i na sniadanie mialam zjesc kanapke,
            a na lunch - sandwicz. bardzo mnie to zastanowilo czym sie one roznia. nawet
            nie one, bo kanapka to rodzaj zenski, a sandwicz - meski.

            poza tym ja znam angielski, ale ciekawa jestem reakcji mojego ojca jak mu
            powiem, zeby mam ochote na sandwicz.
            • Gość: adam Re: nie znam romskiego IP: 83.238.200.* 08.05.05, 13:15
              tak ale wyraz sandłicz jest martwy i nikt go nie używa
              • red_one Re: nie znam romskiego 08.05.05, 13:19
                poczytaj gazety. zobaczysz jak martwy jest.
          • po_godzinach Re: nie znam romskiego 08.05.05, 13:20
            aha - i nie zapominaj o tym, że ta masa cudownej literatury "po hiszpańsku"
            obejmuje równiez kraje południowoamerykańskie.
            • Gość: adam ? IP: 83.238.200.* 08.05.05, 13:32
              własnie to napisałe... obejmuje prawie wyłącznie amerikę lacinską
              • po_godzinach Re: ? 08.05.05, 13:40
                Poczyniłam za duzy skrót myślowy).
                Mam na myśli to, ze w sytuacji, gdy danym językiem posługują się ludzie z
                różnych kontynebtów, na jego rozwój ma wpływ kultura danego mejsca - czyli
                ubogaca on się o elementy bardzo różnych kultur. Dotyczy to języków
                angielskiego i hiszpańskiego. Byc może stąd to, o czym piszesz.
                • Gość: chochlik Język literacki IP: *.lublin.mm.pl 09.05.05, 12:03
                  O prawo do jezyka polskiego walczyli polscy patrioci w okresie zniewolenia
                  narodu polskiego. O czystość języka polskiego dbno w okresie międzywojennym. W
                  trudnych dla kraju i narodu czasach rozwijano kulturę słowa polskiego i
                  polskich myśli. Szacunek dla czystej mowy polskiej był świadectwem kultury
                  narodowej. "Wżdy Polacy nie gęsi i swój język mają" wołał Mikołaj Rej z Nagłowic
                  ojciec polskiej literatury. Język narodowy, a takim niewątpliwie jest dla
                  Polaków język polski jest skarbem kultury narodowej i pielęgnowanie go jest
                  obowiązkiem patriotycznym. Jakie zostawimy dziedzictwo dla następnych pokmoleń,
                  jeżeli pozwolimy go sniekształcać i zaśmiecać?
                  • es-tella Re: Język literacki 13.05.05, 20:11
                    Zgadzam się. Składany scyzoryk po wujku otwiera mi się w kieszeni, jak czytam
                    na jakimś blogu czy forum o smirkach, lukaniu czy innych podobnych.
                    Szczególnie, że są na to polskie odpowiedniki. Ale Polacy nigdy nie szanowali
                    własnej kultury, tylko zawsze byli zapatrzeni na zachód. A do drugiej kwestii,
                    to nie umiejętne posługiwanie się językiem. Skręca mnie jak słysze, jak
                    dzienikarz nie umie odmieniać polskich słów, mówi po "polskiemu". Od takiego
                    człowieka, to ja wymagam perfekcyjnej polszczyzny.
                    Piętnowanie wtrętów obcojęzycznych i ochrona własnego języka powinno przyjść
                    z "góry". Skoro nasze władze, dzienikarze nie umieją mówic po polsku, to co
                    mówić o reszcie.
                    I powiem tak, mnie nie obchodzi czy osoba spędziła pół życia za granica, czy
                    trzy tygodnie, skoro jest w Polsce, niech mówi po polsku. Tłumaczenie się, że
                    nie znam polskiego odpowiednika jest najprostrzym wyjasnieniem, tylko, że to
                    takie uciekanie w bok.
                    • Gość: Galileo Re: Język literacki IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 14.05.05, 13:04
                      Zgadzam się w zupełności. U nas jest wręcz przeciwnie - władze nie pomagają w
                      ochronie języka, a tylko go jeszcze dobijają - już nie ma tlenu. Teraz jest
                      oxydian - tak w wielkimm skrócie można podsumować jedno z ostatnich zarządzeń
                      MENiS...
    • yoma Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 09.05.05, 15:46
      Apeluję o NIEZAŚMIECANIE polskiego języka.

      To znowu ja, Wasz agent ortograficzny :)
    • Gość: Joleczka Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 17:56
      agent_towarzyski napisała: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka
      obcojęzycznymi wyrazami i zwrotami.
      Od jakiegoś czasu ten proceder tak się rozwinął, że przybrał postać plagi. Czy
      ktokolwiek z Was zadał sobie kiedyś pytanie dlaczego zaśmieca polski język
      produktem importowym? Pewnie gro osób myśli, że w ten sposób może zabłysnąć,
      może zasygnalizować swoją przynależność do grupy ludzi "trendy" - na czasie.
      (...)

      Owszem, to jest plaga, ale tak naprawdę nie widzę, żeby ktoś rzeczywiście z tym
      walczył. Skoro w PUBLICZNEJ (gdzie ta misja?) telewizji "dziennikarka"
      pyta "artystę" (cudzysłowy są umyślne): czy ty czujesz taki pałer? (specjalnie
      napisałam to po polsku) - to czemu się dziwić, że później czuje się taki
      preszer, żeby być kul i trendy.



      • Gość: kur Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 20:22
        POLACY NIE GĘSI- SWÓJ JĘZYK MAJĄ...
        • Gość: chochlik Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.lublin.mm.pl 13.05.05, 21:07
          Może byłoby nieźle spisać rejestr książek autorów piszących językiem
          literackim, czystym i w miarę prostym i przyswajalnym na bieżąco, nie
          wymagającym zastanawiania się co ten autor miał na myśli. Na razie wymieniam:
          >> Stefan Waydenfeld "Droga Lodowa" Wydana przez Norbertinum Lublin 2002 <<
    • Gość: JJ Przezabawne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 22:29
      Jesteście rozkoszni z tymi waszymi utyskiwaniami, oburzaniami i genialnymi
      rozwiązaniami...

      Tak się składa, że jako tłumacz j. angielskiego bardzo szanuję język polski,
      anglicyzmów nie stosuję i nie zamierzam (byłaby to dla mnie pewnego rodzaju
      porażka - nie znaleźć ładnego polskiego odpowiednika!)

      Uważam jednak, że zżymanie się na naturalne procesy językowe jest zajęciem tyleż
      frustrującym, co jałowym. Język się zmienia i nic tego nie zatrzyma, ani
      dekrety, ani komisje, ani najdłuższe nawet dyskusje na sieci. Jak się to komu
      nie podoba, to mówi po swojemu, jednak musi się liczyć z tym, że w kolejnych
      wydaniach słowników coraz więcej jego ulubionych słów będzie opatrzonych skrótem
      przestarz. Pociechę może znaleźć jedynie w tym, że kiedyś większość z nich
      budziła potępienie jako kaleczące piękną mowę polską nowinki.
      • Gość: AZ Re: Przezabawne... IP: *.teonet / *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.05, 22:52
        "I to by było na tyle."
        :-)
        AZ
    • Gość: beLLiCoSe Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.05, 23:49
      > Czy jakiś Amerykanin, Niemiec, Francuz używa polskiego języka by podnieść
      > wartość merytoryczną swojej wypowiedzi??


      Zdziwił byś się gdybyś obejrzał niemiecka telewizję, zwłaszcza ta skierowaną do
      ludzi młodszych. Niemcy aż sypią, wprawdzie nie polskimi, ale
      angielskimi/anieglskopodobnymi słowami. Na porzadku dziennym są słowa typu
      "action", "cool", "top", "handy" itd.
      • Gość: kropek-uk Ten agent (KGB) wlasna KSENOFOBIE patriotyzmem IP: *.range81-156.btcentralplus.com 14.05.05, 04:22
        oslania...A niech mu bedzie, skora nie stac go na specjalistyczne leczenie
        wlasnych kompleksow;)
    • viking2 Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 14.05.05, 02:38
      Agencie towarzyski, racje masz z pewnoscia w odniesieniu do slyszanego na
      codzien "sorry", "trendy", "cool", "jest na topie" i tym podobnych. Nie zgodze
      sie jednak z toba w kontekscie jezyka technicznego, glownie z dziedziny
      informatyki. Faktem jest, ze technologia komputerowa przybyla z Zachodu - a
      takze i z Japonii - od ludzi poslugujacych sie angielskim. I nawet jesli
      przetlumaczysz "hard drive" i bedziesz lansowal uzywanie terminu "twardy dysk"
      (co i tak nie jest tlumaczeniem doslownym), to tlumaczenie reszty terminologii
      daje efekty nieco dziwaczne. Driver do drukarki tlumaczony jako "kierownik" nie
      przekonuje mnie zupelnie. Kierownik to byl w sklepie GS-u, a nie w komputerze.
      Samo slowo komputer zreszta jest wziete wprost z angielskiego i nie tlumaczone -
      i jakos nikogo nie razi. W kazdym razie nikt nie proponuje by przetlumaczyc go
      na "obliczacz" albo - z francuskiego l'ordinateur - na "uporzadkowywacz".
      Idzmy dalej. Jak przetlumaczysz motherboard? "Matczyna plyta"? "Plyta"? Plyta to
      jest chodnikowa, albo gramofonowa. No, a CD? Dysk kompaktowy? A co to znaczy
      "kompaktowy" i czy to przypadkiem nie znieksztalcone slowo angielskie? A "chip"?
      Jak go nazwiesz po polsku, "wior"? A kilobyte, megabyte? Kilo osmiokawalkowcow?
      Siegajac innych zdobyczy techniki i technologii, czy slowa takie jak radio,
      radar albo laser tez sa zasmiecaniem jezyka?
      • Gość: kropek-uk Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.range81-156.btcentralplus.com 14.05.05, 04:29
        Motherboard akurat sie dosc zgrabnie tlumaczy (jestem Anglikiem i slawista,
        tlumaczem). Ale generalnie masz 100% racji. A nasz "agent provocateur" (maly
        przyklad "zasmiecania" angielszczyzny przez j.francuski)po prostu jezykow nie
        zna i wznioslymi "izmami" sie przed kompleksami broni. I tyle.
      • jan.kulczyk Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 14.05.05, 15:47
        > Agencie towarzyski, racje masz z pewnoscia w odniesieniu do slyszanego na
        > codzien "sorry", "trendy", "cool", "jest na topie" i tym podobnych. Nie zgodze
        > sie jednak z toba w kontekscie jezyka technicznego, glownie z dziedziny
        > informatyki. Faktem jest, ze technologia komputerowa przybyla z Zachodu - a
        > takze i z Japonii - od ludzi poslugujacych sie angielskim. I nawet jesli
        > przetlumaczysz "hard drive" i bedziesz lansowal uzywanie terminu "twardy dysk"
        > (co i tak nie jest tlumaczeniem doslownym), to tlumaczenie reszty terminologii
        > daje efekty nieco dziwaczne. Driver do drukarki tlumaczony jako "kierownik" nie
        > przekonuje mnie zupelnie. Kierownik to byl w sklepie GS-u, a nie w komputerze.
        > Samo slowo komputer zreszta jest wziete wprost z angielskiego i nie tlumaczone
        > -
        > i jakos nikogo nie razi. W kazdym razie nikt nie proponuje by przetlumaczyc go
        > na "obliczacz" albo - z francuskiego l'ordinateur - na "uporzadkowywacz".
        > Idzmy dalej. Jak przetlumaczysz motherboard? "Matczyna plyta"? "Plyta"? Plyta t
        > o
        > jest chodnikowa, albo gramofonowa. No, a CD? Dysk kompaktowy? A co to znaczy
        > "kompaktowy" i czy to przypadkiem nie znieksztalcone slowo angielskie? A "chip"
        > ?
        > Jak go nazwiesz po polsku, "wior"? A kilobyte, megabyte? Kilo osmiokawalkowcow?
        > Siegajac innych zdobyczy techniki i technologii, czy slowa takie jak radio,
        > radar albo laser tez sa zasmiecaniem jezyka?

        Masz sporo racji, polszczyzna nie nadąża za rozwojem technik komputerowych. Łatwiejsze w tej sytuacji są bezpośrednie zapożyczenia, zwłaszcza że informatyka jest jedną z dziedzin gospodarki najmocniej opartą na internecie i na kontaktach międzynarodowych. W tej sytuacji nie ma po prostu sensu tworzenie informatycznego dialektu narodowego na jakimkolwiek poziomie poza podstawowym, żeby nie było, że "ewrysing" mamy po angielsku. Podałeś jednak złe przykłady: motherboard (inaczej main board) to płyta główna, driver to jeśli już kierowca, a nie kierownik, ale funkcjonuje świetne okreslenie sterownik. Twardy dysk to BEZPOŚREDNIE tłumaczenie słowa Hard disk (hard drive to skrót od pełnego terminu: hard disk drive, czyli HDD). Komputer i kompaktowy - zgadza się. Jednak płyta na określenie (vinyl) record funkcjonuje i nas już od dość dawna, czemu więc nie transponować tego na nowsze nośniki o nowym kształcie. Chip to układ, podzespół, choć zgadzam się, że wielu ludzi dla wygody używa słowa chip. Lepszym przykładem byłoby chipset - tu faktycznie trudno coś wymodzić po polsku. Ale większość nieprzetłumaczonych i nieprzetłumaczalnych terminów to pojęcia nowsze, takie jak spam, phishing, spoofing, cookie (czasem: ciasteczka, ale to kuriozum), hosting, redundantny, dongle, upstream, downstream, download, upload itd. itp.

        A sandłicz faktycznie jest słowem przestarzałym i cokolwiek trącącym myszką (choć niepozbawionym staroświeckiego uroku). Nie wiem, jakie gazety czytacie.
        • viking2 Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 15.05.05, 05:34
          > Masz sporo racji, polszczyzna nie nadąża za rozwojem technik komputerowych. Łat
          > wiejsze w tej sytuacji są bezpośrednie zapożyczenia, zwłaszcza że informatyka j
          > est jedną z dziedzin gospodarki najmocniej opartą na internecie i na kontaktach
          > międzynarodowych. W tej sytuacji nie ma po prostu sensu tworzenie informatyczn
          > ego dialektu narodowego na jakimkolwiek poziomie poza podstawowym, żeby nie był
          > o, że "ewrysing" mamy po angielsku. Podałeś jednak złe przykłady: motherboard (
          > inaczej main board) to płyta główna, driver to jeśli już kierowca, a nie kierow
          > nik, ale funkcjonuje świetne okreslenie sterownik. Twardy dysk to BEZPOŚREDNIE
          > tłumaczenie słowa Hard disk (hard drive to skrót od pełnego terminu: hard disk
          > drive, czyli HDD). Komputer i kompaktowy - zgadza się. Jednak płyta na określen
          > ie (vinyl) record funkcjonuje i nas już od dość dawna, czemu więc nie transpono
          > wać tego na nowsze nośniki o nowym kształcie. Chip to układ, podzespół, choć zg
          > adzam się, że wielu ludzi dla wygody używa słowa chip. Lepszym przykładem byłob
          > y chipset - tu faktycznie trudno coś wymodzić po polsku. Ale większość nieprzet
          > łumaczonych i nieprzetłumaczalnych terminów to pojęcia nowsze, takie jak spam,
          > phishing, spoofing, cookie (czasem: ciasteczka, ale to kuriozum), hosting, redu
          > ndantny, dongle, upstream, downstream, download, upload itd. itp.

          Tak, driver to znaczy kierowca, ale spotkalem sie z terminem "kierownik"
          uzywanym w znaczeniu programu sterujacego drukarka (spolszczony printer driver -
          moze i nieudolnie).
          Caly czas nie przemawia do mnie "plyta glowna" (jaka plyta? nagrobkowa?) w
          kontekscie informatycznym - nie wiem dlaczego, ale nie mam problemu z
          akceptowaniem plyty gramofonowej (vinyl). Zreszta, main board/mother board nie
          jest nosnikiem informacji (tak jak vinyl albo CD/DVD), tylko czyms w rodzaju
          "struktury glownej" hardware (znow: jak przetlumaczysz? "wyrobow twardych"?
          Hardware store to nic innego jak dawny "sklep zelazny" albo nowoczesniejszy juz
          "sklep z narzedziami"), na ktorej montujesz procesor ("przetwarzacz"?), karty
          graficzne, network ("siec"? OK, niech bedzie siec, czyli karty sieciowe), RAM itd.
          Podobnie z chipem. Uklad? Jaki uklad? Ty mnie a ja Tobie? Zbyt czesto jest to
          slowo uzywane w kontekscie "ukladow i ukladzikow", w rodzaju "ten facet to ma
          uklady". Inaczej mowiac, jesli powiesz do informatyka slowo chip, to on
          natychmiast rozumie co mowisz. Jesli powiesz "uklad komputerowy", to on zapyta
          co masz na mysli - i okreslenie wymaga dodatkowych wyjasnien, jest zatem
          niefukcjonalne, niewygodne.
          Spam - akurat to mozna by przetlumaczyc na "mielonke" - bardzo podobne
          oryginalne znaczenie i podobnie nawet nielubiane.
          Ciasteczek nie slyszalem, ale bardzo mi sie spodobaly - oczywiscie nie w sensie
          wprowadzania spolszczonej terminologii, ale prychnalem herbata na ekran.
          Downstream albo upstream mozna by od biedy zastapic okresleniami "w dol" albo "w
          gore", ale to nie ma za wiele sensu.
          Podobnie jak i server. Co z niego zrobisz? "Uslugiwacz"? "Oblugiwacz"?
          "Poslugacz"? To dlaczego nie "lokaj" albo "pokojowka"?
          Czyli, ze jednak pozostajemy przy nazewnictwie anglojezycznym w przewazajacej
          proporcji terminow informatycznych, jak rozumiem?

          P.S. Slowo redundant akurat byloby przetlumaczalne na dodatkowy albo
          nadprogramowy. Doslownie oznacza to nadmierny lub zbyteczny, ale nie w sensie
          czegos, co nigdy nie bylo nikomu potrzebne, tylko bylo niezbedne w przeszlosci i
          stalo sie zbedne (lub zbyteczne) wskutek rozwoju sytuacji.
      • Gość: x Re: Apeluję o niezaśmiecanie polskiego języka... IP: 5.2.* / *.chello.pl 16.05.05, 08:03
        skoro jest płyta chodnikowa i gramofonowa, są i inne: nagrobkowa, pancerna itp.
        itd. - tak odmiennie od siebie, to nie rozumiem czeemu nie może być płyta
        główna. driver ma dobry moim zdanie odpowiednik polski: sterownik, i tylko
        starzy elektronicy się zrzymają, bo kojarzy im się to z jakimś urządzeniem, a
        nie z programem komputerowym. twardy dysk też brzmi dobrze...
    • Gość: kropek-uk Jezus-Maryja-Jozefie Swiety! Ty jestes agentem,ale IP: *.range81-156.btcentralplus.com 14.05.05, 04:21
      KGB albo o.Rydzyka, co zreszta na jedno wychodzi. Nie obsluguj cudzoziemcow,
      wladajacych wylacznie jezykiem obcym - oni pojda do konkurencji, a twoja firma
      pojdzie z torbami. A "dumny Polak" ze zbankrutowanej firmy uda sie po prosbie
      (w jezyku polskim, rzecz jasna!) o prace do firm na Wyspach. Ale ty masz w
      glowie zdrowo porabane - trzeba sie bylo jezykow obcych uczyc, a nie teraz
      oslaniac wlasne NIEUCTWO mitologia narodowa.
    • Gość: szopen z poznania Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.wsnhid.pl 14.05.05, 09:02
      Mnie tam drazni tylko wprowadzanie na sile zwrotow obcojezycznych mimo istnienia
      ich polskich odpowiednikow. Typu: manager (zamiast: zarzadca), target (miast:
      grupa docelowa) itd itd
    • Gość: lisek Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.icpnet.pl 14.05.05, 09:31
      W swojej wypowiedzi nie uniknąłeś zapożyczeń z języków obcych, które bez
      problemu można by zastąpić wyrazami rodzimymi, co - jak się pewnie domyślasz -
      skazuje Twoją wypowiedź na śmieszność.

      > Osobiście nie obsługuję takich delikwentów w ich języku, bo nie zamierzam
      > się przed nikim płaszczyć. A wystarczyłoby tylko "dzień dobry" wypowiedziane
      > po polsku, a rozmawiałoby się o wiele przyjemniej.
      W ostatnim numerze "Polityki" Maria Janion powiada, że to wzruszenie, gdy
      słyszymy obcokrajowca posługującego się naszym językiem, jest wyrazem kompleksu.
      Początkowo jej wypowiedź wywołała mój bunt, ale teraz mam wrażenie, że nie jest
      do końca nietrafiona.

      A co do zaśmiecania polszczyzny, to owszem, zgadzam się, ale za mało mi w Twoim
      apelu argumentów merytorycznych (język to pewien rodzaj nauki ścisłej, nie
      oszukujmy się), za dużo emocjonalnych i - delikatnie rzecz ujmując - dalekich od
      tematu.
    • Gość: deedee Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 10:29
      ten tekst mnie trochę rozśmieszył. po pierwsze dowiedz się jak wtglada
      (niestety) system edukacji np. w takiej Anglii czy Ameryce, oni się ucza
      głównie o sobie a nie o Europie, większośc ludzi których poznałam w zeszłym
      roku w Anglii, z Europy znają Hiszpanie - bo tam jeżdżą na wakacje, moze
      Portugalię, jeszcze Francję, Niemcy i wiedzą ze na końcu co jest dla nich
      końcem świata jest jakaś biedna chociaż duza Rosja, Po drugie, nie ukrywajmy,
      że nasz język jest trudny a jak można się nauczyć albo chociaż zechcieć to
      zrobić jeśli myśli się że Polska to gdzieś przy Grenlandii jest - z takimi
      stwierdzeniami tez się spotkałam. prawda jest taka, że Polacy powinni trochę
      bardziej znać wartość swojego kraju, inne kraje uwielbiają swoje państwo
      chociaż niewiele wiedzą o ich historii - przykre to, ale prawdziwe. A jeśli
      chodzi o zapozyczanie słów... no cóż Anglicy np. uważają że nie muszą się uczyć
      innych języków bo ich jest najlepszy i wszysycy się go uczą więconi zostaną
      zrozumiani, ale taka młodzież, która uczy się np. hiszpańskiego zapożycza różne
      wyrazy, to nie jest tak tylko w Polsce. No a wybacz, ale mało jest szkół na
      Zachodzie gdzie uczy się języka polskiego, gdybym nie była Polką,
      prawdopodobnie też nie chciałabym się uczyć akurat polskiego.
    • m.malone Re: Apeluję o zdrowy rozsądek. 14.05.05, 12:56
      Agent_Tow:

      >"O tu jestem... Widzicie mnie??
      >Nie? A przecież ja jestem taki światowy,
      >taki inteligentny. Świat wokół mnie powinien
      >się kręcić."

      Takie zachowania są w dużej mierze pochodną braku poczucia przynależności
      narodowej oraz produktem ubocznym buty i próżności.

      Produktem (a w zasadzie przejawem) buty i próżności jest izolowanie własnego języka od "reszty świata". I to ilustruje Twoje "świat powinien się kręcić wokół mnie". Współczuję.
    • Gość: retrak Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.mtm-info.pl 14.05.05, 19:47
      Agencie, chociaz wprawdzie jestes towarzyski, to czy nie uwazasz, ze jezyk
      polski zasmiecaja rowniez proby nazywania rzeczy nie po imieniu, równiez
      polskimi wyrazami?
      Chcesz przykladu - prosze. proby legalizacji zwiazkow homoseksualnych (ja tam
      nie mam nic przeciwko samym zwiazkom)jako "malzenstwo", co mnie okrutnie
      smieszy, no bo przeciez nikt krowy nie nazywa sloniem, a kozy kaczka.
      Malzenstwo, to zwiazek kobietyn i mezczyzny. Koniec i kropka. A geje moga miec
      nawet podobne prawa, ale niech mnie nie wkurzaja, ze chca byc malzenstwem.
      Niech sobie wymysla inna nazwe a od tej im wara. Zreszta Miodek mnie poprze.
    • Gość: wicurpix Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 09:25
      Skoro chcesz być takim purystą językowym to nie zaczynaj swoich uwag od wtrącania obcojęzycznych słów na dodatek napisanych niepoprawnie(gros a nie gro i śmiało można powiedzieć większość). To tylko gwoli poprawności. Zauważ, że język jakim się posługujemy ulega ciągłym przemianom. Tak więć nie powiesz maszyny cyfrowe tylko komputery. Masz racje jesli chodzi o nadużywanie słow obcych.Ja odbieram powiedzenia typu: cool, wow itp jako przejaw prostactwa chowajacego pod przykrywką z nie tego samego kompletu. Przestało mnie to denerwować a nawet odkryłem, że jest to wyśmienity sposób na natychmiastowe rozpoznanie z kim mam do czynienia. Daje mi to ogromną przewage nad moim rozmówcą.
      • barrakkuda Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 15.05.05, 12:07
        Zauważcie Państwo, że niechlujstwo językowe zaczyna sie już we wczesnych latach
        edukacji (język stosowany w podręcznikach szkolnych)), do tego swoją cegiełkę
        dokładają środki masowego przekazu (mogłam napisać "media", ale wolałam użyć
        polskiego określenia bo jeszcze ktoś się przyczepi ;P)... A czym skorupka itd.
        Jeśli sami nie zadbamy o czystość języka to będziemy mieli to co mamy. Od 30 lat
        nie posługuję się jęz.polskim na codzień ale jeśli już to staram się by był on
        naprawdę polski. Moja córka mówi świetnie po polsku choć czasem zdarza jej się
        użyć w polskim zdaniu niepolskich słów bo "tak powiedzieli w tv, czemu mnie
        poprawiasz?". Więc dbajmy o nasz język, wszystko w naszych rękach. :)
        Pozdrawiam.
        B.
        PS. Kiedyś dałam jej do przeczytania polską instrukcję czegoś tam. Reakcja była
        typu "Hmmmmmm....?????.... Hahahaha!". B.
    • Gość: gaja177 Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 11:41
      Zgadzam się z ideą nie zaśmiecania języka. (Rozumiem, że "gro" to takie
      spolszczone "gros", żeby sobie czasem Francuzi nie pomyśleli za wiele...)
      Ludzie mówiący takim specyficznym slangiem są śmieszni chyba, że to mlodzież,
      wtedy raczej chodzi o to, by się wyróżnić, także poprzez język). Jednakże nie
      można być hermetycznym do przesady, jak Francuzi, którzy nawet komputer
      nazywają "po swojemu". Wymaganie, by obcokrajowcy w Polsce mówili po polsku
      wydaje mi się bardzo dumne, ale kompletnie nierealne. Nasz język malo znaczy w
      świecie (i nic dziwnego), jest też bardzo trudny dla każdego (może prócz
      Slowian) z innego kraju.
    • Gość: Gosc Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.05.05, 11:45
      nie szalej,
      a czy ty umisz "sklecic" dwa zdania w jkims innym trudnym jezyku ??? na pewno
      nie, wiec nie pisz takich glupot !!!!!!!!!
    • agent_towarzyski Podsumowanie 15.05.05, 12:55
      Co się tutaj dzieje? Chwilę mnie nie było i już mam do czynienia z jakąś
      nagonką na mnie.

      Żeby stała się jasność. Nie jestem purystą językowym tylko przeciwnikiem
      nadużywania (czegokolwiek). Odpowiedzi na większość pytań, które zostały
      mi postawione już dawno na tym forum udzieliłem, ale trzeba było wykazać
      choć odrobinę samozaparcia żeby ich poszukać. No cóż...

      Niektórzy posunęli się w swoim zacietrzewieniu tak daleko, że zarzucają mi
      lingwistyczną ignorancję i nieudolność. Im wszystkim dedykuję małą próbkę
      swoich możliwości językowych. To będzie lekcja multitematyczności
      słowotwórczej.

      ZAPRASZAM!!

      PS. Domo arigato gozaimatsu viking2 za małą próbkę japońskiego.)

      Pozdrawiam wszystkich dyskutantów i dyskutantki.)

      ALOHA!!!


      • Gość: ruzycka Re: Podsumowanie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.05.05, 13:15
        a mmoże jeszcze to:"au sambulla vinaka".Co TY na to?.
      • Gość: wicurpix Re: Podsumowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 15:22
        Skoro tak bardzo lubisz popisywac sie publicznie to niepublicznie rozszyfruj sobie następujące: kaninabu tschau tschibai ( specjalnie dla ciebie napisane fonetycznie, żebys nie miał za duzo pracy )Naucz się skromności.
      • Gość: tg Re: Podsumowanie IP: *.in-indianap0.sa.earthlink.net 15.05.05, 18:48
        Mysle, ze jestem dosc czestym gosciem w roznego rodzaju portalach (polsko-
        jezycznych). Powod? Polowe mojego dosc dlugiego zycia spedzilem wsrod kultur
        anglosasko-latynowskich. W ostatnich 20 latach z jezykiem polskim nie mialem
        wiele do czynienia. Nie chcac stracic to co ma dla mnie ogromna wartosc - slowo
        polskie, zaczalem pisac wszedzie o wszystkim. Chcialem miec kontakt z jezykiem.
        Wielokrotnie irytowalem moich internatowych oponentow. Staralem sie byc
        prowokacyjny, kontrowersyjny...ciagnalem za jezyk, zeby uslyszec to co siedzi w
        ludzkich umyslach. Sadzilem, ze moj jezyk stracil wiele. Nie dawalem sobie zbyt
        wielkich szans na jakakolwiek polemike z srednio-wyksztalconym Polakiem.
        Okazalo sie jednak, ze nie jestem az takie "zero jezykowe".
        Ba, z przerazeniem stwierdzam, ze to nie ja mam braki jezykowe lecz Wy, Polacy
        mieszkajacy w kraju, ktorzy na co dzien posluguja sie mowa polska. Z jednej
        strony podbudowalo to moja opinie o mnie samym a z drugiej strony, jest to
        smutne, ze Rodacy (nie wszyscy, oczywiscie) w swojej mowie cofneli sie do
        prymitywizmow jezykowych. W wielu przypadkach to juz nie jest nawet smietnik
        jezykowy. To jest zaraza, ktora zainfekowala duza czesc spoleczenstwa.


    • Gość: polonus Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.nrockv01.md.comcast.net 15.05.05, 19:12
      Intencje "agenta_towarzyskiego" sa chyba szlachetne, ale argumenty nie trzymaja
      sie kupy..

      Pytanie "dlaczego zaśmieca (sie) polski język produktem importowym?" jest
      dobre, ale podana odpowiedz jest banalna. "Takie zachowania" NIE są w
      ZADNEJ "mierze pochodną braku poczucia przynależności narodowej" ale MOGA
      byc "produktem ubocznym buty i próżności."

      "Jeżeli nie szanujecie swojego kraju, nie szanujecie także swojego pochodzenia,
      czyli w gruncie rzeczy samych siebie. Jak w takim razie możecie liczyć na to,
      że ktoś Was uszanuje?" - zdanie to nalezy do ZUPELNIE innego tematu.

      Akurat Amerykanin posluguje sie w przyblizeniu angielskim, w ktorym
      zapozyczania (ZASMIECANIA?) obcojezyczne sa praktycznie norma. Rowniez nie
      zauwazylem, aby FRANGLAIS obnizalo godnosc narodowa Francuza! A czy neologizmy
      Witkacego to tez zasmiecanie jezyka?

      Uzywamy jezyka glownie po to, aby wlasciwie przekazac swoje mysli - jesli inna
      cywilizacja wymyslila pojecie bardziej pasujace w danej sytuacji od rodzimego
      slowa, to czemu tego nie uzyc? Utrzymywanie "czystosci jezykowej" jest
      skomplikowane, trudne (o czym przekonano sie tak we Francji jak i w Watykanie),
      a czasem pachnie narodowymi tendencjami...

      Piekno jezyka i czystosc mysli idzie w parze. Co ma do rzeczy poglad "obywateli
      tych państw" na tenat Polski? Zle argumenty z dobrej sprawie sa ciagle zle i
      tak naprawde szkodza tejze sprawie. Rowniez godnosci narodowej.

      Konczac - "Czwarty (chyba juz piaty - moje) rozbiór Polski właśnie się po cichu
      dokonuje." - byc moze. Ale to nie z powodu wtracen obcojezycznych...
      • Gość: gosc Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.ventca.adelphia.net 16.05.05, 04:25
        jezyk kazdego narodu jestdynamicznym rozwijajcym sie tworem, ponewaz niestety
        wiekszosc nowych technologi , innowacji iwynalazkow powstaje w strefie
        anglojezycznej do ktorej rowniez zaliczam kraje azjatyckie, to jest zupelnie
        uzasadnione poslugiwanie sie tym terminami przez Polakow w Polsce, oczywiscie
        uzywanie slow trendy , cool freelancer itp jest zasmiecaniem jezyka polskiego
        pomiewaz sa polskie odpowiedniki tych slow, poza tm j angielski jest bardziej
        precyzyjny niz jezyk polski i o wile latwiej powiedziec wafer lub chip i
        wiadomo o co chodzi nuz silic sie na tlumaczenie na jezyk polski i opisywac w
        dwoch trzech wyrazach jeden
    • Gość: toja Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.nsw.bigpond.net.au 16.05.05, 07:20
      Agent-towarzyski ( a moze ajent-towarzyski) ma poprzestawiane. Apaluje o:
      nezasmiecanie polskiego jezyka", a opisuje swoje fobie ( a moze po prostu
      nieuctwo jezykowe)i niechec do rozmawiana z cudzoziermcami w ich ( lub innym,
      obcym) jezyku. Spytam po polsku: co ma piernik do wiatraka?
      Co innego wtarcac w polskie zdania obcer wyrazy, co innego mowic cale zdania w
      obcym jezyku.
      Ajencie! nie zasmiecaj!
    • Gość: obserwator Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.lodimex.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.05, 09:37
      Tyle paplaniny o obcych a nie widzi nikt własnego dworu. Oczekując na
      zrozumienie i wymagając od obcych szacunku przestańmy im na to pozwalać i
      zachęcać. Poczynając od programu telewizyjnego telewizji publicznej TVP a
      skończywszy na "Makdonaldzie" - tak idiotycznie to wyglada ale przynajmniej
      każdy Polak to przeczyta. Co się stało z dreszczowcem, co z przepraszam - mamy
      jakiegoś thrilera czy sorki. Jeśli sami będziemy gadać "modnie" do może od razu
      zacznijmy gadać po japońsku - a czemu nie - po co nam polski.
    • Gość: Bogus Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 09:56
      Mysle, ze poruszamy sie na bardzo wysokim poziomie ogolnosci. Przede wszystkim,
      co to znaczy "zasmiecanie języka"? Nie mozna twierdzic, ze ktos, kto wtraca w
      swoje wypowiedzi obce slowka, w czasie rozmowy na ulicy, w parku etc. zasmieca
      jezyk polski. To, co ty nazywasz "zasmiecaniem" odbywa sie najczesciej w
      srodowisku molodziezy. Po drugie, jezeli postulujesz puryzm jezykowy, sam
      powinienies dbac o czystosc wlasnego jezyka i nie popelniac bledow ortograficznych.
      Wiesz, co jest gorsze...Uzywanie obcego slowa bez znajomosci jego znaczenia, np.
      ignorancja(Twoj 2. czy 3. post).



      To jest po prostu kpina z naszego narodu.

      Czujesz sie tym urazony? Moze masz syndrom Dmowskiego?
      A! I to pretensjonalne zakonczenie Twojej wypowiedzi:

      Czwarty rozbiór Polski właśnie się po cichu dokonuje.

      Proponuje poczytanie jakichs tekstow na temat jezyka (np .Slownika poprawnej
      polszczyzny). Piszesz o Amerykanach, ktorzy nie wiedza, gdzie jest Polska, a sam
      zabierasz glos w sprawie, o ktorej nie masz zielonego pojecia...
    • pinia1a Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 16.05.05, 10:15
      agent_towarzyski napisała:

      > ... obcojęzycznymi wyrazami i zwrotami.
      >
      > Od jakiegoś czasu ten proceder tak się rozwinął, że przybrał postać
      > plagi. Czy ktokolwiek z Was zadał sobie kiedyś pytanie dlaczego
      > zaśmieca polski język produktem importowym?
      > Pewnie gro osób myśli, że w ten sposób może zabłysnąć, może zasygnalizować
      > swoją przynależność do grupy ludzi "trendy" - na czasie.
      >
      > "O tu jestem... Widzicie mnie??
      > Nie? A przecież ja jestem taki światowy,
      > taki inteligentny. Świat wokół mnie powinien
      > się kręcić."
      >
      > Takie zachowania są w dużej mierze pochodną braku poczucia przynależności
      > narodowej oraz produktem ubocznym buty i próżności.
      >
      > Jeżeli nie szanujecie swojego kraju, nie szanujecie także swojego
      pochodzenia,
      > czyli w gruncie rzeczy samych siebie. Jak w takim razie możecie
      > liczyć na to, że ktoś Was uszanuje?
      > Czy jakiś Amerykanin, Niemiec, Francuz używa polskiego języka by podnieść
      > wartość merytoryczną swojej wypowiedzi??? Nie! Uważają, że w ich kraju
      > należy posługuwać się ich językiem. Mają jak widać swoją narodową godność.
      > Polacy ją chyba w pościgu cywilizacyjnym za krajami rozwiniętymi gdzieś
      > zatracili.
      > Przecież duża część obywateli tych państw najzwyczajniej nie ma pojęcia
      > o Polsce. Niektórzy Amerykanie pytają jak długo trwa podróż do naszego
      > kraju autobusem. Francuzi myślą, że panują u nas mrozy jak na Syberii,
      > a niektórzy młodzi Niemcy sądzą, że nasz kraj powstał 15 lat temu.
      > To jest po prostu kpina z naszego narodu.
      >
      > Jestem zdania, że języka obcego używa się tylko wtedy, gdy sytuacja tego
      > wymaga. Jeżeli jest się w jakimś kraju to roztropnie byłoby przyjąć standardy
      > tam obowiązujące.
      >
      > Jak jednak zachowują się przeważnie obcokrajowcy z bogatszych krajów?
      > Przyjmują postawę, że do jaśniepaństwa trzeba się dostosować, robić
      > wszysko na ich modłę. My biedni, malutcy Polacy powinniśmy przyjąć
      > postawę absolutnej uległości. Najlepiej byłoby paść na kolana i oddać
      > głęboki, czcigodny pokłon.
      > Osobiście nie obsługuję takich delikwentów w ich języku, bo nie zamierzam
      > się przed nikim płaszczyć. A wystarczyłoby tylko "dzień dobry" wypowiedziane
      > po polsku, a rozmawiałoby się o wiele przyjemniej.
      > Jeśli ktoś nie umie, to niech się naumie. Niech przynajmniej będzie w stanie
      > sklecić dwa zdania w naszym języku. Świadczyłoby to o jakimś szacunku dla
      > naszego narodu, a co za tym idzie dla nas samych.
      > Nieumienie to zwyczajnie przejaw narodowego szowinizmu.
      >
      > Niestety wygląda jednak na to, że ta szerokorozumiana polska "inteligencja"
      st
      > aje się powoli nieświadomym niewolnikiem obcych cywilizacji, a ja jestem
      niemym
      > świadkiem tego upadku kulturowego.
      >
      > Czwarty rozbiór Polski właśnie się po cichu dokonuje.

      Popieram tą w/w opinię w całej rozciagłości!
      Polska inteligencja straciła niestety na wartości. Zwłaszcza jak chodzi o
      młodych. "Takie będą Rzeczpospolite, jakie ich młodzieży chowanie"
      Wśród obecnej młodej inteligencji, prawdziwe inteligenckie pochodzenie z dziada
      pradziada ma niewielu - niestety. Kultura ogólnie - upadła o zgrozo!
      • carrramba Re: Apeluję o nie zaśmiecanie polskiego języka... 16.05.05, 10:54
        Ja również popieram Agenta. Cała ta m'cdonaldyzacja mnie irytuje. Te
        wszyskie "sorki" działają na nerwy. Oczywiście nie unikniemy tego, ze do
        naszego języka włączamy pewne zworty . Ale na miłośc boską, kanapka to kanapka.
        Grill- wiadomo, zostaje. Tak jak nie mamy polskiego odpowiednika
        słow "manicure"etc. Ale po co, zastępować istniejace juz polskie wyrazy ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka