Dodaj do ulubionych

mentalność 7-latka a wiara.

17.05.05, 13:35
Mój 7-letni bratanek chce zostać ochrzczony. Jest wychowywany w rodzinie
ateistycznej ( oczywiście oprcz starszego pokolenia naszych rodziców, którzy
co prawda mają wysoko zreformowane podejście do KK ale nadal chodzą do
kościoła i przystępują do sakramentów)
Swoją decyzję podjął pod wpływem innych dzieci i lekcji religii, na które
chodzi. Jest to oczywiście problem rodziców; niemniej jednak ja zostałam w
jakimś stopniu w niego uwikłana. Poproszono mnie bym została matką chrzesną.
Z punktu widzenia KK nie ma ku temu żadnych przeciwskazań; natomiast ja mam
pewne moralne względy by nie uczestniczyć w tym procederze. Brat mojej
bratowej, jest w identycznej sytuacji jak moja wobec KK; on jednak odmówił.
Dziecko jest tym zestresowane bo rodzice okazali się jawnogrzesznikami, nie
mając sakramentu ślubu. Patowym rozwiązaniem jest wyznaczenie dziadków na
rodziców chcrzesnych - chłopiec bardzo ucieszył się, ze ja mogę być jego
chrzesną a nawet mogę zwrócić się z prośbą do kuzyna by on był jego ojcem
chrzesnym. Jak widać sam sakrament nie znaczy dla dziecka nic specjalnego -
chce być podobny do reszty dzieci.
Nie wiem co robić, czy ulec presji i uczyć dziecko zakłamania oraz podważyć
moralność jego rodziców czy spróbować dziecku tłumaczyć ?? Chłopiec jest
bardzo uczuciowy; ja z kolei wierzę w Boga, nie zgadzam się tylko z
indoktrynacją kościelną.
Obserwuj wątek
    • marecki997 Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 13:55
      To i tak dobrze chłopak trafił, że dopuszczą go do pierwszej komunii (inaczej by
      chyba do chrztu nie przystępował) mimo że ma rodziców ateistów. Ostatnio coraz
      częściej zdarza się, że aby dziecko mogło do komunii przystąpić proboszcz wymaga
      by rodzice codziennie przez tydzień, przychodzili do kościoła a po mszy
      upokarzali się odmeldowując księdzu swoją obecność. Takie i podobne praktyki na
      szczęście zdarzają się na razie tylko w niektórych parafiach. Dlatego
      podsumowując - według mnie jeśli twój bratanek chce przystąpić do wspólnoty, a
      proboszcz cieszy się że parafia powiększy się o jednego wiernego, to wszystko
      jest w porządku. Jeśli chce, żebyś była jego matką chrzestną i tak wiele to dla
      niego znaczy - to zgódź się. Ale ostrzegam: bądź świadoma że w Polsce panuje
      komunijny obłęd - zacznij już dziś zbierać pieniądze na prezent z okazji
      pierwszej komunii.
      • boykotka Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 14:16
        marecki997 napisał:

        > Ale ostrzegam: bądź świadoma że w Polsce panuje komunijny obłęd - zacznij już
        dziś zbierać pieniądze na prezent z okazji pierwszej komunii.
        Dzięki Bogu mój bratanek to prawdziwy anioł pod tym względem; rodzice są na
        tyle bogaci, że jedyne co mogłabym mu zafundować to lot na księzyc. Myślę, że
        dla niego o wiele bardziej istotne będzie moje uczestnictwo; jest dobrze
        wychowany, a radość sprawia mu raczej zainteresowanie jakie mu się okazuje.
        Niemniej jednak nadal mam potęzny dylemat, czy nie podważę autorytetu rodziców
        i wujka, którzy wybrali inną drogę życia - wcale nie koniecznie gorszą. No i
        najważniejsze. Kiedy dziecko wreszcie pozna strukturę KK czy nie będzie się ze
        mnie śmiało, że w niej uczestniczę ??
    • ell.a Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 14:06
      Taa... jak dziecko chce przyjąć chrzest to NA PEWNO tylko z tego powodu, żeby
      być jak inne dzieci, a jak nie chce to NA PEWNO jest to pogłebione decyzja.
      Z twojego opisu absolutnie nie wynika z jakiego powodu chłopiec chce przyjąć
      chrzest.
      I co za absurd, że rodzice nie ochrzcili dziecka ale posyłaja je na religię.
      Ale rzeczywiście może nie powinnaś być matką chrzestną.
      pzdr
      • boykotka Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 14:29
        Mój bratanek został ochrzczony z tzw. "wody" w 3-cim tygodniu życia. Nie moja
        wina, że KK tego nie uznaje.
        • ell.a Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 14:36
          Mój bratanek został ochrzczony z tzw. "wody" w 3-cim tygodniu życia. Nie moja
          > wina, że KK tego nie uznaje.
          Chrzest jest ważny, natomiast w Kościele dopełniane są pewne formalności
          związane m.in z rodzicami i rodzicami chrzestnymi. Rodzice wyznają wiarę w
          imieniu dziecka i przyrzekaja wychować je w wierze katolickiej. Jeżeli tego nie
          zrobią dziecko nie wchodzi do wspólnoty sakramentalnej Kościoła.
          Takie sa fakty a nie czyjaś wina.
          Tak czy owak skoro rodzice dziecka nie uznają posługi sakramentalnej Kościoła
          to po co posyłają je na religie katolicką?
          pzdr
        • twoj_aniol_stroz Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 15:46
          Ale zaraz. To kto go ochrzcił z wody w tym 3 tygodniu życia?
          Taki chrzest jest ważny i jak pisała elle w kościele odbywa się tylko
          namaszczenie olejami i świdectwo wiary rodziców i chrzestnych. Natomiast dla
          mnie dziewne jest to ochrzeczenie go we wczesnym dzieciństwie zwłaszcza jak
          rodzice są ateistami. Kto to zrobił i dlaczego?
          • boykotka Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 15:59
            Mały miał bezdech i ochrzciły go pielęgniarki w szpitalu. Nic mniej banalnego.
            • twoj_aniol_stroz Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 16:05
              Ale one nie miały prawa go ochrzcić bez zgody rodziców.
      • sprite36 Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 14:32
        Taa... skoro 7-letnie dziecko wychowywane bez koscioła, nagle chce się ochrzcić,
        to z pewnością natchnął je Duch Święty...

        Ja tez zainteresowałbym się powodami, bo pachnie mi tu jakąś "krecią robotą"
        przeciw rodzicom. Być moze właśnie na wspomnianych lekcjach religii...
        • ell.a Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 14:41
          > Taa... skoro 7-letnie dziecko wychowywane bez koscioła, nagle chce się
          ochrzcić
          > ,
          > to z pewnością natchnął je Duch Święty...
          Taa... Z pewnością ty wiesz to najlepiej, hi hi.
          A juz fascynujące jest określenie o wychowywaniu bez Kościoła dziecka
          uczęszczającego na religię katolicką.
          > Ja tez zainteresowałbym się powodami, bo pachnie mi tu jakąś "krecią robotą"
          > przeciw rodzicom. Być moze właśnie na wspomnianych lekcjach religii...
          Rozumiem, że rodzice sami tę krecią robotę wykonali posyłając dziecko na
          religię katolicką...
          pzdr
        • Gość: a. Re: mentalność 7-latka a wiara. IP: 217.149.242.* 17.05.05, 14:42
          Krecią robotą? Ale skąd dziecko ateistycznych rodziców na lekcjach religii?
          Ludzie, dorośnijcie. Jak wam się nie podoba w klubie, to się z niego wypiszcie,
          ale nie domagajcie sie klubowego znaczka i legitymacji. Moim zdaniem rodzice
          powinni wyjaśnic dziecku, dlaczego nie chcą go ochrzcić. Wiele jest rzeczy,
          których z rożnych wzgledów nie można dziecku udostępnić, każdy rodzic ma z tym
          problem w tej czy innej dziedzinie. I nie zawsze dziecko jest w stanie to
          zrozumieć.
          • istna Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 14:56
            Gość portalu: a. napisał(a):

            > Jak wam się nie podoba w klubie, to się z niego wypiszcie,
            >
            > ale nie domagajcie sie klubowego znaczka i legitymacji.

            Żeby to było takie proste. Niestety, świat nie jest czarno biały, a dla małego
            takie odstawanie od grupy (nie chodzenie na religię, nie przystąpienie do
            komunii etc.) to prawdziwy dramat. Nie ma prostego rozwiązania.
            • Gość: a. Re: mentalność 7-latka a wiara. IP: 217.149.242.* 17.05.05, 15:27
              Pewnie, ze to nie jest łatwe. Po prostu życie nie jest proste. Wiele razy
              trzeba dziecku powiedzieć, że czegoś nie może robić, choć robią to koledzy.
              • istna Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 15:31
                A ty jesteś taka konsekwentna (albo konsekwentny, przepraszam, nie wyśledziłam
                płci:)) w postępowaniu ze swoim dzieckiem?
                • Gość: a. Re: mentalność 7-latka a wiara. IP: 217.149.242.* 17.05.05, 15:33
                  Staram się.
                  • istna Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 15:48
                    Subtelna jest granica pomiędzy konsekwencją dla dobra dziecka a konsekwencją dla
                    samej konsekwencji, kosztem dziecka. Nie mówię tego do ciebie (bo przecież nic
                    nie wiem na ten temat). Zastanawiam się jednak, czy nie lepiej pozwolić mu być w
                    tym wypadku takim, jak inni rówieśnicy... Ostatecznie do bierzmowania wyrobi już
                    sobie własne zdanie na ten temat, bez względu na to, czy rodzice będą go do
                    kościoła zaganiać, czy od niego pędzić.
                    • Gość: a. Re: mentalność 7-latka a wiara. IP: 217.149.242.* 17.05.05, 16:01
                      Tylko że sprawa komunii to nie to samo co pozwolić dziecku na przykład na
                      udawanie, ze jest czarodziejką z księżyca, choc uważamy ten film za głupi.
                      Cokolwiek o tym myślicie, religia, komunia, to dla paru osób sprawy wazne,
                      rzekłabym zapierające dech w piersiach. Jeśli sie wierzy, że w Eucharystii
                      człowiek łączy sie realnie z Jezusem, to trudno oczekiwać, że tego Jezusa w
                      Eucharystii powierzy komuś, kto nie przejawia żadnej nadziei, zeby to zrozumieć
                      i odczuć. Nie robi sie przyjemności dziecku ze spraw, które dla kogoś maja taki
                      wymiar.
                      Przy[omina mi to pewne zdarzenie ze ślubu niewierzącego faceta z katoliczką.
                      Rodzina miała zal do księdza, że pan młody nie moze podczas mszy pic z
                      kielicha, bo to taki ładny zwyczaj, ładnie wychodzi na zdjęciach. Panowało
                      poczucie, ze ksiądz robi trudności, a co mu zależy.
                      Pozdrawiam.
                      • istna Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 16:19
                        W zasadzie mogłabym napisać: zgadzam się, jasne, racja. Tylko z mioch własnych
                        obserwacji wynika, że 90% dzieci ma wymiar religijny tego wydarzenia, jakim jest
                        Pierwsza Komunia Święta, przepraszam, w D.U.P.I.E. Mam na myśli dzieci
                        wierzących rodziców. Może 10% myśli o wtedy o Jezusie a nie o prezentach i
                        kieckach. Tak więc teoretycznie, one też nie powinny do tego sakramentu
                        przystępować.
                        • istna Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 16:22
                          Uzupełnię: jestem 100% przeciwna braniu ślubu kościelnego przez osoby
                          ledwie-wierzące i prawie-nie-praktykujące, dlatego, że ładna suknia, kwiaty,
                          dzwony i ryż. To szopka i to (jak wspomniałaś) brak szacunku dla ludzi
                          rzeczywiście wierzących.
                        • boykotka Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 16:30
                          istna napisała:

                          > W zasadzie mogłabym napisać: zgadzam się, jasne, racja. Tylko z mioch własnych
                          > obserwacji wynika, że 90% dzieci ma wymiar religijny tego wydarzenia, jakim
                          > jest Pierwsza Komunia Święta, przepraszam, w D.U.P.I.E. Mam na myśli dzieci
                          > wierzących rodziców
                          Już nawet nie chodzi o to gdzie ma... Odwołam się po raz kolejny do mentalności
                          dziecka. Gdy miałam 8-10 lat byłam ŚWIĘCIE przekonana, że ofiara, którą się
                          składa podczas mszy to nasza osobista ofiara np. banalnie - nie jedzenie lodów
                          przez tydzień. Prawdę powiedziawszy gdy się dowiedziałam, że nie o taką ofiarę
                          chodzi cała doniosłość mszy swiętej straciła dla mnie na wartości. Tak wiec w
                          wieku 7-dmiu lat można mieć naprawdę fantastyczne pojęcie o czymkolwiek; co
                          zycie dalej koryguje.
                          • istna Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 16:41
                            Gdy miałam gdzieś 5-6 lat sądziłam, że z tą ofiarą, to chodzi o pieniążki
                            rzucane na ofiarę. Zaś co do hostii, to byłam myślałam, że robi się ją ze skóry
                            martwych ludzi (serio).
                            Ale do tematu: trudno oczekiwać, że dziecko ZROZUMIE takie rzeczy (skoro nawet
                            większość dorosłych nie rozumie, a tak do końca - to nikt, bo tajemnica wiary
                            itp). Są jednak dzieci, które po swojemu, po dziecięcemu, naiwnie ale szczerze
                            przeżywają swoją wiarę. No i właśnie w dużych miastach to jest ich może z 10%.
                            • boykotka Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 16:51
                              Tak naprawdę, to zarówno rodzice jak i po części ja pragniemy zaoszczedzić
                              dziecku rozczarowań, jakich sami doznaliśmy po poznaniu prawdziwego oblicza
                              instytucji KK. Znam chłopca, który dopiero w seminarium przejrzał na oczy.
                              Własciwie to brutalnie mu je otworzono ( sprawa Peltza ) Ale złotego środka
                              nikt nie znalazł i pewnie długo nie znajdzie.
                              • istna Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 17:03
                                No ale zdajesz sobie sprawę z tego, że sprawa tego chłopca (od seminarium) to
                                skrajny przypadek. Przystąpienie do I kom. nie prowadzi prostą drogą do
                                molestowania przez księży:)
                                Moim zdaniem puszczenie dziecka do komunii jest mniejszym złem niż skazanie go
                                na ostracyzm ze strony kolegów. Dzieciaki miesiącami żyją tą imprezą,
                                przygotowaniami, przyjęciem itd., a nasz biedny mały bohater wątku przez ten
                                czas będzie na marginesie wydarzeń, że nie wspomnę o uwagach typu "pójdziesz do
                                piekła". Dzieci nie są tolerancyjne.
                                Jeszcze odnośnie oszczędzenia dziecku rozczarowań: tak samo dla malucha jego
                                "pani" (nauczycielka) jest zwykle alfą i omegą, potem stopniowo dzieciak styka,
                                się z różnymi nauczycielkami: mądrymi i głupimi, sprawiedliwymi i podłymi itp.
                                ale to nie powód by nie puszczać go do szkoły.
                            • aro7 Re: mentalność 7-latka a wiara. 18.05.05, 11:15
                              hahaha, może pomyliłaś kościół Glempa z imprezami u Kinga Daimonda,
                              hostia ze skóry... i co przyjmowałaś komunie ? dobre było?

                              Ciekawe czy jak by nie było odartej z metafizyki i mistyzcyzmu religi w szkołach
                              to dziecko ateistów dalej chodziłoby na nią?

                              zresztą chodzi by mogło ze wględów poznawczych ale uczestniczenie w sakramentach
                              to już bez sensu.
                              ktos napisał o tradycji, tiaa nowa świecka tradycja.. dlatego mamy 95%
                              katolików, z drugiej stronu trudno sie z niej wyłamać...
                              po śmierci Papieża przez wiele dni nie puszczali w tv "emsraldy" ;) czy jak jej tam
                        • Gość: a. Re: mentalność 7-latka a wiara. IP: 217.149.242.* 17.05.05, 17:55
                          istna napisała:

                          > W zasadzie mogłabym napisać: zgadzam się, jasne, racja. Tylko z mioch własnych
                          > obserwacji wynika, że 90% dzieci ma wymiar religijny tego wydarzenia, jakim
                          jes
                          > t
                          > Pierwsza Komunia Święta, przepraszam, w D.U.P.I.E. Mam na myśli dzieci
                          > wierzących rodziców. Może 10% myśli o wtedy o Jezusie a nie o prezentach i
                          > kieckach. Tak więc teoretycznie, one też nie powinny do tego sakramentu
                          > przystępować.

                          istna napisała:

                          > W zasadzie mogłabym napisać: zgadzam się, jasne, racja. Tylko z mioch własnych
                          > obserwacji wynika, że 90% dzieci ma wymiar religijny tego wydarzenia, jakim
                          jes
                          > t
                          > Pierwsza Komunia Święta, przepraszam, w D.U.P.I.E. Mam na myśli dzieci
                          > wierzących rodziców. Może 10% myśli o wtedy o Jezusie a nie o prezentach i
                          > kieckach. Tak więc teoretycznie, one też nie powinny do tego sakramentu
                          > przystępować.

                          Tak, ja też tak uważam. Tylko ze trudno konkretnej osobie powiedzieć wprost: ty
                          idziesz do komunii bez nalezytego zrozumienia problemu i przezycia tego faktu.
                          Zwykle sa jakies przesłanki, zeby mieć nadzieję, że coś tam do delikwenta
                          dotarło z przygotowania. Natomiast w takiej sytuacji, jak pisałaś poprzednio,
                          tzn. pozwalamy dziecku powygłupiać się, bo i tak z tego wyrośnie, mamy pewność,
                          ze nie ma tu jakiegokolwiek wymiaru duchowego.
                          To co się porobilo wokół uroczystości komunii to paranoja. Ale jest możliwe,
                          żeby tego uniknąć.

          • sprite36 Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 15:00
            > Krecią robotą? Ale skąd dziecko ateistycznych rodziców na lekcjach religii?
            > Ludzie, dorośnijcie. Jak wam się nie podoba w klubie, to się z niego wypiszcie,
            >
            > ale nie domagajcie sie klubowego znaczka i legitymacji.

            To nie fair, że tylko ten klub ma swoją siedzibę w szkole. Wysyłanie tam dziecka
            jest wyborem mniejszego zła a nie domaganiem się czegokolwiek...
      • po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 14:37
        Nie no, jasne.
        7-letnio dziecko podjęło te decyzje samodzielnie i świadomie ...

        co za bzdura
        • ell.a Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 14:43
          Nie no, jasne.
          > 7-letnio dziecko podjęło te decyzje samodzielnie i świadomie ...
          >
          > co za bzdura
          Nie no, na pewno podjęło ją zmanipulowane przez katechetów, którzy porwali
          dziecko na religię katolicką bez wiedzy rodziców...
          co za bzdura
          pzdr
          • po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 14:48
            "Nie no, na pewno podjęło ją zmanipulowane przez katechetów,"

            To Ty powiedziałaś.
            • ell.a Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 14:53
              > "Nie no, na pewno podjęło ją zmanipulowane przez katechetów,"
              >
              > To Ty powiedziałaś.
              Tak jest wg ciebie, przypuszczam. Biedne dziecko porwane z domu rodzinnego...
              pzdr


              • po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 15:02
                heh))
                Nie musisz byc agresywana, to mnie nie dotyka.
                Oczywiście, rodzice ateiści nie powinni posyłac dziecka na religię.
                Jednak, znając realia polskiej szkoły, czasem jest to trudne (dziecko 7-letnie
                nie rozumie, czemu musi iśc do świetlicy, gdy inne dzieci idą na lekcję). Może
                czuć sie przez to odtrącone, poza grupą.
                Sprawę, o której (słusznie) mówisz, rozwiązałoby wyprowadzenie religii ze
                szkoły do sal katechetycznych.
                • ell.a Re: mentalność 7-latka a wiara. 18.05.05, 07:47
                  > heh))
                  > Nie musisz byc agresywana, to mnie nie dotyka.
                  Serce, nie jestem agresywna, co najwyżej sarkastyczna...
                  > Oczywiście, rodzice ateiści nie powinni posyłac dziecka na religię.
                  > Jednak, znając realia polskiej szkoły, czasem jest to trudne (dziecko 7-
                  letnie
                  > nie rozumie, czemu musi iśc do świetlicy, gdy inne dzieci idą na lekcję).
                  Może
                  > czuć sie przez to odtrącone, poza grupą.
                  > Sprawę, o której (słusznie) mówisz, rozwiązałoby wyprowadzenie religii ze
                  > szkoły do sal katechetycznych.
                  Taa, dziecko 7-letnie twoim zdaniem nie rozumie co sie do niego mówi? Chyba
                  masz mało kontaktu z dziećmi.
                  A może nic się nie chce mówić i z tego wynika brak zrozumienia. A może posyła
                  się na religię z czystego konformizmu?
                  Rozumiem, że z powodu kilkorga dzieci ateistów większość dzieci pozbawiłabyś
                  prawa do nauki religii w szkole?
                  To bzdury. Są dzieci nie chodzące na religię i to nie znaczy, że nie są
                  akceptowane przez klasę.
                  pzdr
              • boykotka Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 15:05
                Ella słuchaj. Dziecko po prostu powtarza to co robią inne dzieci. A rodzice są
                na tyle światli by mu tego nie bronić. Problem jest głęboki. Religii nie
                powinno być w szkole. W naszym państwie co prawda sprawia to problem tylko
                coponiektórym; ale zobacz we Francji. Tam gdyby religia była w szkołach od razu
                byłoby widoczne kto do jakiego wyznania nalezy badź nie. Niemoralne jest
                również pozyskiwanie przez KK tak mało świadomych członków - nie wspomnę tu o
                chrzczeniu niemowląt. Jeśli mój bratanek zapragnie być ochrzczony w wieku
                powiedzmy 14-tu lat bedzie to już swiadomy wybór. Nie sadzę by świadomie
                wybierał w tej chwili. Chce być po prostu podobny do innych dzieci. Może się z
                niego w szkole śmieją ?? Dzieci potrafią być takie okrutne.
                • Gość: a. Re: mentalność 7-latka a wiara. IP: 217.149.242.* 17.05.05, 15:32
                  Ale pomyślcie, zwłaszcza w kontekście Francji, czy to dobrze, ze wszyscy muszą
                  udawać, że są tacy sami, zamiast uczyć się szacunku dla różnorodności? Z
                  takiego podejścia rodzi sie lęk przed innością i nieumiejętność radzenia sobie
                  z sytuacją, kiedy ktoś jest inny.
                  Uczyc się pływac najlepiej w wodzie :)
                  • po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 15:35
                    Nie muszą niczego udawać.
                    Wręcz przeciwnie.
                    Jeśli sprawy wyznania nie łączy sie ze sprawami państwa, nadaje to dopiero
                    wtedy właściwy wymiar wierze i uczy współistnienia, nie rywalizacji.
                    • Gość: a. Re: mentalność 7-latka a wiara. IP: 217.149.242.* 17.05.05, 16:11
                      Czy religia w szkole musi być łączeniem wyznania ze sprawami państwa? Przecież
                      każde wyznanie może mieć swoją katechezę.
                      Miło, ze spokojnie sie tu rozmawia. Nie jestem seksistką, ale na forum chyba
                      się potwierdza reguła, ze to faceci wprowadzają niekulturalną atmosferę.
                      • po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 16:15
                        Moim zdaniem szkoła ma uczyć obiektywnie, nie ideologicznie.
                        Istnieje niebezpieczeństwo, że istnienie wielu katechez spowodowałoby
                        rywalizacje o ucznia i "przekomarzanie sie", kogo jest więcej, kto ma rację -
                        na przykład.
                        Wytłumacz, co przemawia tak naprawdę za katechezami w szkole?
                        • Gość: a. Re: mentalność 7-latka a wiara. IP: 217.149.242.* 17.05.05, 18:07
                          Katecheza na tyle jest oddzielona od szkoły, że nie koliduje to z obiektywizmem
                          nauki. Katechetką jest inna pani niż właściwa pani.
                          Pewnie, każda sytuacja ma swoje plusy i minusy. Mogłoby dojść do zadrażnień.
                          Ale uczyć się współistnienia z innymi można tylko poznając ich i dając się
                          samemu poznać.
                          Za katecheza w szkole przemawia to, ze religię traktuje się jako pełnoprawną
                          dziedzinę kultury, nie stwarza się wrażenia, że religia sobie, a życie sobie.
                          Dlatego chyba uznano to za takie ważne. No i jeszcze przedwojenna tradycja - to
                          też było ważne po 1989 roku, że można do niej wrócić. Muszę jednak przyznać, że
                          religię w salce wspominam cudownie, same zajęcia (mieliśmy świetną siostrę),
                          ale także gromadne wracanie do domu albo drogę po szkole do salki. I chyba
                          wolabym, żeby moje dzieci chodziły do parafii. W szkole trudno o taką
                          atmosferę.
                          • po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 19:01
                            Gość portalu: a. napisał(a):

                            > Katecheza na tyle jest oddzielona od szkoły, że nie koliduje to z
                            obiektywizmem.

                            I tak, i nie.
                            Jeżeli odbywa sie w budynku szkoły, kojarzy sie z nabywaniem wiedzy - taki, jak
                            matematyka. Jest to jedna z lekcji.
                            >
                            > nauki. Katechetką jest inna pani niż właściwa pani.
                            > Pewnie, każda sytuacja ma swoje plusy i minusy.

                            Mogłoby dojść do zadrażnień.

                            Mogłoby. I o to mi własnie idzie.

                            > Ale uczyć się współistnienia z innymi można tylko poznając ich i dając się
                            > samemu poznać.

                            Teoretycznie masz rację. Natomiast taka sytuacja jest bezpieczna, gdy nie ma
                            zdecydowanej większości, której siła tkwi w ilości.
                            Osobiście stoje po stronie słabszego, czyli mniejszości i dlatego uważam, że
                            wzajemne poznawanie siebie powinno odbywac sie na gruncie neutralnym, nie w
                            szkole, która powinna cała wiedzę, jaką przekazuje, przekazywać wszystkim
                            jednakowo, Nic nie stoi na przeszkodzie, aby szkoła uczyła wszystkie dzieci w
                            takim samym wymiarze istoty innych kultur i religii - zaś wychowanie w danej
                            religii powinno odbywać się w obrebie parafii, gmin wyznaniowych itp - na ich
                            koszt.

                            > Za katecheza w szkole przemawia to, ze religię traktuje się jako pełnoprawną
                            > dziedzinę kultury, nie stwarza się wrażenia, że religia sobie, a życie sobie.


                            Jesli to ma byc "pelnoprawna dziedzina kultury", należy uczyć historii
                            wszystkich religii wszystkie dzieci, traktując to jako element wiedzy o świecie.

                            > Dlatego chyba uznano to za takie ważne. No i jeszcze przedwojenna tradycja -
                            to
                            >
                            > też było ważne po 1989 roku, że można do niej wrócić. Muszę jednak przyznać,
                            że
                            >
                            > religię w salce wspominam cudownie, same zajęcia (mieliśmy świetną siostrę),
                            > ale także gromadne wracanie do domu albo drogę po szkole do salki. I chyba
                            > wolabym, żeby moje dzieci chodziły do parafii. W szkole trudno o taką
                            > atmosferę.
                            • marecki997 Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 20:08
                              Przenosząc religii spowrotem do szkół kierowano się przede wszystkim motywem
                              finansowym. Gdyby lekcje religii odbywały się w kościele, to nie byłoby żadnego
                              uzasadnienia, by katecheta zarabiał tak jak każdy inny nauczyciel. A tak
                              przynajmniej jest jakaś "podkładka". Na początku lat 90. katechezę finansował
                              Kościół, dopiero po kilku latach przeniesiono ich na utrzymanie podatników. To
                              samo z obecnością religii na świdectwie szkolnym - ja miałem 2 świadectwa z
                              oceną z religii, gdy odbywała się ona w salce katechetycznej. Później religia
                              przeniosła się do szkoły, ale świadectwa były osobne. Wreszcie posłowie "poszli
                              na całość".
                              Była jeszcze inna przyczyna - chęć zawieszenia krzyża w każdej sali lekcyjnej.
                              Pamiętam jak moja (szkolna już) katechetka była wściekła "Co?! Nie ma jeszcze
                              krzyża? To jak się w takim razie będziemy dzisiaj modlili?" - na marginesie: do
                              Boga się ludzie modlą, czy do krucyfiksu? (Nie uczynisz sobie obrazu rytego, ani
                              żadnej innej podobizny..." - Księga Wyjścia).
                              • po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 20:13
                                no, nie chciałam być aż tak dosadna)
                                Poza tym - co z kosztami utrzymania lokalu / ogrzewanie, woda, sprzatanie itp?/

                                Sprawa krzyzy jest dośc bulwersująca - raz, ze poprzez swoja wszechobecność
                                tracą na swoim właściwym znaczeniu, dwa, staja się orężem (całkiem
                                niepotrzebnie) "walki ideologicznej".

                                • marecki997 Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 20:29
                                  Dodam jeszcze, że nie zgodzę się z wieloma opiniami, że religia w szkole to
                                  indoktrynacja dzieci (co innego w przedszkolu) i uczniowie zmuszani są do
                                  praktyk religijnych. Przeciwnie - o ile z punktu widzenia finansowego takie
                                  rozwiązanie jest dla Kościoła bardzo wygodne, to jednak zepchnięcie katechezy do
                                  roli przedmiotu szkolnego powoduje, że uczniowie są do takich "kazań" z góry
                                  uprzedzeni. Dla takiego dzieciaka każdy nauczyciel jest jak gdyby po przeciwnej
                                  stronie barykady, więc i księdza czy cywilnego katechetę będą w takim razie po
                                  cichu przezywali, a po lekcji w niewybrednych słowach komentowali otrzymanie od
                                  niego złej oceny. Albo inny przykład - w kościele panuje cisza, każde rozmowy są
                                  dobrze słyszalne, a poza tym w kościele się nie je, a na szkolnej lekcji religii
                                  uczeń może spokojnie rozmawiać z kolegą albo opychać się bułką nie zwracając
                                  uwagi na to co mówi wykładowca, a gdy ten zareaguje krzykiem lub użyje siły, to
                                  uczeń tylko się na niego obrazi.
                                  • po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 20:32
                                    Własnie dlatego w którejs wypowiedzi uzyłam argumentu, że lekcja religii w
                                    szkole traci swój własciwy wymiar stając sie "jedną z lekcji".
                                    Ponieważ jednocześnie często księża czy siostry nie są przygotowani do pracy z
                                    dziećmu, lekcje religii wyglądaja gorzej, niz wszystkie inne,
                                    • marecki997 Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 20:45
                                      To żeby ożywić nieco i tak już żywą dyskusję, opowiem ci co ja i moi koledzy (i
                                      koleżanki też) robiliśmy na lekcjach religii w czaach szkoły podstawowej - to
                                      samo co na innych lekcjach, czyli przezywanie się, rzucanie w siebie papierami i
                                      zawody w pluciu na odległóść, ale dodatkowo były również żarty ze
                                      świętoszkowatych katechetów - przede wszystkim pisanie paszkwili. A teraz coś
                                      bardziej pikantnego - mój kolega Mikuś napisał na lekcji religii (!)
                                      porno-wierszyk, którego bohaterami byli kolega Łysy i katecheta o pseudonimie
                                      Gustaw. Czy na katechezie w kościele byłoby to do pomyślenia?

                                      Dodam że ja chodziłem na religię zarówno do salki katechetycznej, do kościoła
                                      (tam też się odbywała - przez kilkanaście miesięcy) jak i do szkoły i sam byłem
                                      świadkiem jak zasady nauki religii w szkołach ulegają z roku na rok zmianom.
                                      • po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 21:02
                                        Zastanawiające więc, czemu niektórzy wciąż upieraja sie przy pozostawieniu
                                        religii w szkołach.
                                        Czyzby nie o jakość im chodziło?

                                        Czy może są niedoinformowani ...
                                        • marecki997 Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 21:26
                                          Ale teraz w grę wchodzi przyzwyczajenie i po prostu zwyczajna chęć postawienia
                                          na swoim - przed wojną była religia w szkołach (i za Bieruta nawet też), teraz
                                          też i tak powinno pozostać.

                                          Mnie niepokoi jedna rzecz - gdy chodziłem do liceum mówiono o tym, że większość
                                          młodzieży to kaleki, prowadzą niesportowy tryb życia, a później chłopak idzie na
                                          komisję poborową i lekarz z komisji się za głowę łapie. No i zwiększono liczbę
                                          godzin WF z 2 do 3 tygodniowo. Po kilku latach z braku pieniędzy powrócono do 2
                                          godzin. Niedawno spojrzałem w plan lekcji swojego kuzyna - w tygodniu ma godzinę
                                          WF, a aż dwie godziny religii! Nie wiem czy to przez cały okres nauki są 2
                                          godziny, czy tylko ma tymczasowo dodatkową godzinę (może jakieś kursy
                                          przedmałżeńskie?), ale fakt że przynajmniej on w I klasie liceum miał tak plan
                                          rozpisany.

                                          To tyle na razie ode mnie - nie chciałbym za bardzo odbiegać od głównego tematu.
                                          • po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 21:29
                                            No tak, trochę zboczylismy).
                                            Miło mi było).
                                            W sumie, myslę, zgadzamy się ze sobą.
                                            • Gość: a. Re: mentalność 7-latka a wiara. IP: 217.149.242.* 17.05.05, 22:55
                                              Tak, miło jest spotkać kogoś, z kim się zgadzamy:)Jedno z przyjemniejszych
                                              doznań ego.
                                              Ale - nawiązując do Waszej rozmowy - nie przyszło Wam do głowy, ze może po
                                              prostu młodzież sie zmieniła i pewne rzeczy, które kiedyś były nie do
                                              pomyślenia, teraz są normalne? Że chamstwo na lekcjach, uwagi oceniające
                                              nauczycieli i obliczone na jawne prowokowanie ich są teraz na porządku
                                              dziennym? Teraz uczniowi więcej wolno niż kiedyś - to oczywiste. Wiem to z
                                              autopsji. Może to ogólne zjawisko przekłada się również na lekcje religii. Dużo
                                              się zmieniło w końcu od 90. roku. Bo trochę mam wrażenie, że doginacie swoje
                                              obserwacje, zeby pasowało do wizji. Troche tez nieprzekonująco wyglądacie w
                                              roli zatroskanych o jakość katechezy.
                                              Jeszcze jedno: nie wiem, jakich mieliście nauczycieli i katechetów, ale moje
                                              doświadczenia mówią, ze nie zawsze przygotowanie pedagogiczne pomaga i nie
                                              zawsze jego brak przeszkadza w pracy w szkole.
                                              • po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 23:00
                                                Ale własnie dlatego rekcje religii powinny powrócić do sal katechetycznych,
                                                żeby czyms je od "zwykłej" nauki wyróznic.
                                                Myśle, że chodziłoby na nie mniej dzieci, byłby to jednak lepszy "materiał".
                                                • Gość: a. Re: mentalność 7-latka a wiara. IP: 217.149.242.* 18.05.05, 13:09
                                                  Nie jestem pewna, czy chodziłoby mniej dzieci, bo i teraz rezygnacja z lekcji
                                                  religii jest zjawiskiem powszechnym.
                                                  Celowe uzyskiwanie "lepszego materiału" jest zjawiskiem niezbyt szlachetnym w
                                                  nauczaniu czegokolwiek. Co to za sukces mieć świetnych uczniów, jeśli odwaliło
                                                  sie wszystkich kłopotliwych.
                                                  • po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. 18.05.05, 13:20
                                                    Gość portalu: a. napisał(a):

                                                    > Nie jestem pewna, czy chodziłoby mniej dzieci, bo i teraz rezygnacja z lekcji
                                                    > religii jest zjawiskiem powszechnym.

                                                    Ponieważ wymagałoby to większego wysiłku (wyjść z domu, przemieścic sie itp) -
                                                    sądzę, że jednak mniej.

                                                    > Celowe uzyskiwanie "lepszego materiału" jest zjawiskiem niezbyt szlachetnym w
                                                    > nauczaniu czegokolwiek. Co to za sukces mieć świetnych uczniów, jeśli
                                                    odwaliło
                                                    > sie wszystkich kłopotliwych.

                                                    Nie "celowe". Mam na myśli brak uczniów przypadkowych, którzy (jak teraz)
                                                    chodzą na te lekcje z powodów wszystkich, tylko nie religijnych.
                                                    na lekcje poza szkoła podejrzewam, chodziłyby dzieci wtłącznie z tych powodów,
                                                    na lekcjach tych nie byłoby problemów z ich zachowaniem, a i jakość absolwentów
                                                    byłaby lepsza.
                                                    Zdajesz się sama traktowac lekcje religii, jak lekcje matematyki.
                                                    Dla mnie jednak to powinno byc cos innego.
                                                    Lekcje matematyki nie mają na celu budowanie wspólnoty matematykó, lekcje
                                                    religii powinny miec na celu budowanie wspólnoty katolików. taka jest różnica.

                                                    No chyba, że chodzi o statystyki.
                                                  • Gość: a. Re: mentalność 7-latka a wiara. IP: 217.149.242.* 18.05.05, 14:12
                                                    > Ponieważ wymagałoby to większego wysiłku (wyjść z domu, przemieścic sie itp) -

                                                    > sądzę, że jednak mniej.

                                                    Na lekcje religii w salce w latach 80 chodziły wszystkie znane mi osoby
                                                    wyznania katolickiego. Ale fakt, że to były tzw.inne czasy. Teraz być może
                                                    rzeczywiście byłoby ich mniej. Można patrzeć na to, jak na zwiększanie
                                                    statystyk, można - inaczej: szkoda, żeby ci mało gorliwi stracili kontakt z
                                                    religią, nie wiadomo co wybierając w zamian.

                                                    Natomiast kwestia, którą poruszyłaś, tez jest ważna. Skoro można rodzicom
                                                    oszczedzić trudu odprowadzania czy zawożenia dzieci w czasie pozalekcyjnym, to
                                                    chyba lepiej to zrobić? Chyba ze złośliwość podpowiada: a niech sie męczą głupi
                                                    katolicy.

                                                    Budowanie wspólnoty odbywa sie przede wszystkim podczas wspólnej Eucharystii.
                                                    Katecheza ma chyba raczej za zadanie uczyć prawd wiary, zapoznawać z Biblią
                                                    itd. Porównałabym ją nie tyle do przedmiotu, który przekazuje wiedzę w postaci
                                                    informacji, jak historia czy biologia, ale do przedmiotu, który rozwija
                                                    zdolności - muzyka, plastyka, wuef. W tym przypadku byłyby to zdolności
                                                    duchowe.


                                                    Podkreślam, ze mnie osobiście bardziej podobałyby się lekcje religii w kaplicy.
                                                    Bardzo bym tylko chciała, zebyście - przeciwnicy religii w szkole - nie
                                                    przypisywali z góry najgorszych pobudek katolikom, spróbowali dostrzec ich
                                                    racje, nawet jesli są dla was niewystarczające.
                                                  • boykotka Re: A odwróćmy pewna przypwieść - nie wiem, czy 18.05.05, 14:24
                                                    jest ona umieszczona w kanonie ewangelii ale pewnie wszystkim jest znana.
                                                    Otórz Jezus raz wpada ( na łamach biblii) w furię. Kiedy to w synagodze spotyka
                                                    handlarzy. Wygania ich ze słowami " nie róbcie z domu mego ojca targowiska"
                                                    Czyż wyprowadzanie jak to piszesz > Budowanie wspólnoty odbywa sie przede
                                                    wszystkim podczas wspólnej Eucharystii.> z domu Bożego w na place, targowiska
                                                    czy do szkół nie jest absurdem ?? Po to jest przecież kościół. Rozumniem
                                                    historyczną dla Polaków wagę tego aspektu. Jednakże od tej pory minęło ponad 15
                                                    lat i zaczyna być śmieszne.
                                                  • Gość: a. Re: A odwróćmy pewna przypwieść - nie wiem, czy IP: 217.149.242.* 18.05.05, 15:08
                                                    Samo stwierdzenie "odwróćmy pewną przypowieść" (nie jest to zresztą
                                                    przypowieść, tylko zdarzenie zapisane w Ewangelii; przypowieść jest ściśle
                                                    określonym gatunkiem literackim) brzmi dla mnie podejrzanie. Wiesz, czyją
                                                    domeną jest odwracanie Słowa Bożego.
                                                    Poza tym Twoja interpretacja wydaje mi się niezgodna z duchem Ewangelii. Jezus
                                                    wielokrotnie rozsyła uczniów, przesłanie o nauczaniu jest podstawowym ich
                                                    zadaniem. Nie jest światło, by pod korcem stało. Idziecie jako owce między
                                                    wilki. Kto was przyjmuje, mnie przyjmuje.
                                                    Tu zaś chodzi o bezczeszczenie świątyni. Nie widzę związku.
                                                  • po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. 18.05.05, 14:30
                                                    "Bardzo bym tylko chciała, zebyście - przeciwnicy religii w szkole - nie
                                                    przypisywali z góry najgorszych pobudek katolikom, spróbowali dostrzec ich
                                                    racje, nawet jesli są dla was niewystarczające."

                                                    Tak, ja jestem przeciwko religii w szkole.
                                                    Wyłozyłam swoje argumenty - czy wyczytałas, że przypisuje katolikom niskie
                                                    pobudki?
                                                    Ze wszystkich sił staram sie dostrzec Twoje racje.
                                                    Przeciez z Tobą rozmawiam).
                                                    Jest to sprawa delikatnej natury, niemniej jednak mozna o niej normalnie
                                                    rozmawiać.
                                                    Uważam, że instytucje publiczne, służące całemu społeczeństwu - szkoły, sądy,
                                                    urzędy, sejm, powinny byc "obiektywne", to znaczy nie powinno umieszczac sie w
                                                    nich żadnych symboli religijnych. Tak jest lepiej dla religii.
                                                    Religia w szkole byłaby rozwiązaniem, gdyby nie było gdzie jej uczyc - jednak
                                                    jest gdzie.
                                                    W moim mieście parafia ewangelicka (niewielka) prowadzi bardzo szeroką
                                                    działalność edukacyjną, społeczną i kulturalną - wszystko wyłącznie w swoich
                                                    skromnych pomieszczeniach. To jest godne szacunku.
                                                    Jednocześnie w mojej patafii katolickiej stoi ogromny (kilkaset metrów kw.)
                                                    budynek plebanii, całkowicie nieomal pusty - poza mieszkaniem proboszcza,
                                                    wikarego i maleńką kancelarią. Reszta świeci pustką. Wiem to na pewno. To nie
                                                    jest godne szacunku.
                                                    Dla religii byłoby lepiej, gdyby pomieszczenia tej plebanii służyły wspólnocie -
                                                    lekcjom religii między innymi. Przynajmniej cos by się działo, nie było to
                                                    martwe, smutne pole.



                                                  • Gość: a. Re: mentalność 7-latka a wiara. IP: 217.149.242.* 18.05.05, 15:18
                                                    czy wyczytałas, że przypisuje katolikom niskie
                                                    > pobudki?

                                                    No oczywiście - w rozmowie z Mareckim.

                                                    Przykre rzeczywiście, ze u was jeat pustostan w pomieszczeniach parafialnych i
                                                    dobrze byłoby go wykorzystać. Ale na przykład u nas parafia jest stara, stoi na
                                                    terenie ściśle zabudowanym. Ja w latach 80. miałam religię w ciemnych i
                                                    ciasnych salkach przy kaplicy, nie ma tam możliwości zbudowania lepszych, chyba
                                                    zeby wyciąć drzewa wokół kościoła. Teraz też nie bardzo mają gdzie spotykać sie
                                                    różne zgromadzenia typu ruch Światło-Życie.
                                                    Różnie to bywa.
                                                  • Gość: po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 15:24
                                                    byłoby dobrze go wykorzystać, owszem
                                                    ale ksiądz probosz odmówil juz kilku stowarzyszeniom dzialajacym na rzecz
                                                    dzieci z rodzin patologicznych oraz osob niepelnosprawnych

                                                    to cóż innego ja moge mysleć?
                                                  • po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. 18.05.05, 15:31
                                                    aha, zapomniałam dodac, że zażądał opłat za czynsz wyższych, niz w gmina
                                                  • Gość: a. Re: mentalność 7-latka a wiara. IP: 217.149.242.* 19.05.05, 11:34
                                                    Proboszcz zapewne byłby tak samo ograniczony, gdyby usunąć religię ze szkoły i
                                                    zająć ten pustostan. Nie sądzę, ze, jak pisałaś, przyniosłoby to korzyść
                                                    komukolwiek, w tym religii.
                                                  • po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. 19.05.05, 11:51
                                                    Gość portalu: a. napisał(a):

                                                    > Proboszcz zapewne byłby tak samo ograniczony, gdyby usunąć religię ze szkoły
                                                    i
                                                    > zająć ten pustostan.

                                                    ??????????



                                                    Nie sądzę, ze, jak pisałaś, przyniosłoby to korzyść
                                                    > komukolwiek, w tym religii.


                                                    Ja sądzę.
                                                  • Gość: a. Re: mentalność 7-latka a wiara. IP: 217.149.242.* 19.05.05, 12:07
                                                    Ja tylko starałam się iść za Twoim tokiem rozumowania: dla religii byłoby z
                                                    korzyścią, gdyby zajęto pustostan lekcjami religii, bo ksiądz jest wredny.

                                                    W ogóle to nasza rozmowa chyba sie już nie rozwija w tym wątku, nic nowego nie
                                                    da się tu wnieść.

                                                    Podkreślam, że chciałam uzmysłowić przeciwnikom religii w szkole (nie ma w tym
                                                    określeniu podtekstu negatywnego), że religię wprowadzono do szkół nie ze
                                                    względu na złośliwość wobec nich i chęć uciemiężenia.
                                                  • po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. 19.05.05, 12:30
                                                    "Podkreślam, że chciałam uzmysłowić przeciwnikom religii w szkole (nie ma w tym
                                                    określeniu podtekstu negatywnego), że religię wprowadzono do szkół nie ze
                                                    względu na złośliwość wobec nich i chęć uciemiężenia.


                                                    Ja tego nie mówiłam - o cimiężeniu, jakby co.

                                                    A proboszcz nie wiem, czy jest wredny, na pewno jest niesłychanie łasy na
                                                    pieniądze.
                      • sprite36 Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 18:10
                        > Miło, ze spokojnie sie tu rozmawia. Nie jestem seksistką, ale na forum chyba
                        > się potwierdza reguła, ze to faceci wprowadzają niekulturalną atmosferę.

                        hehe, poczytaj sobie posty elli. No chyba , że ona jest facetem...
                • ell.a Re: mentalność 7-latka a wiara. 18.05.05, 08:35
                  Ten post usiłowałam wysłać kilka razy. Ciekawe, którą wersję odbierzesz.

                  Ella słuchaj. Dziecko po prostu powtarza to co robią inne dzieci. A rodzice są
                  na tyle światli by mu tego nie bronić.

                  Z twoich postów światłość tych rodziców jawi się jako nieco wybrakowana...

                  Problem jest głęboki. Religii nie
                  powinno być w szkole. W naszym państwie co prawda sprawia to problem tylko
                  coponiektórym; ale zobacz we Francji. Tam gdyby religia była w szkołach od razu
                  byłoby widoczne kto do jakiego wyznania nalezy badź nie.

                  Wg ciebie wyznawca jakiejś religii ponosi szkodę gdy inni dowiedzą się jakiego
                  jest wyznania? Nie rozumiesz istoty religii, która polega na wyznawaniu wiary
                  PUBLICZNIE.
                  Ty wydajesz się wołać: słodka komuno wróć, witaj polityczna poprawności i
                  cenzuro życia!

                  Niemoralne jest
                  również pozyskiwanie przez KK tak mało świadomych członków - nie wspomnę tu o
                  chrzczeniu niemowląt.

                  Nie masz pojęcia o moralności i celach chrztu. Ja jako ochrzczona w wieku kilku
                  lat z pewnych powodów mam poczucie straty, że nie stało się to w niemowlęctwie.

                  Jeśli mój bratanek zapragnie być ochrzczony w wieku
                  powiedzmy 14-tu lat bedzie to już swiadomy wybór. Nie sadzę by świadomie
                  wybierał w tej chwili. Chce być po prostu podobny do innych dzieci. Może się z
                  niego w szkole śmieją ?? Dzieci potrafią być takie okrutne.

                  Jeżeli przypuszczasz, że dziecko chce dopełnić chrztu w Kościele wyłącznie z
                  powodu hipotetycznych ataków innych dzieci to należy z nim o tym porozmawiać.
                  Nie zrobiłaś tego, prawda?
                  Tak czy owak decydujący głos mają rodzice, którzy posłali świadomie dziecko na
                  religię i muszą ponieść tego konsekwencje. Twoja sytuacja rzeczywiście nie jest
                  do pozazdroszczenia. Ja też zostałam matką chrzestną jako osoba niewierząca ale
                  nie miałam dylematów bo podjęłam to jako zobowiązanie opiekuńcze wobec dziecka.
                  Teraz zastanawiam się czy to miało wpływ na moja późniejsze nawrócenie.
                  pzdr
                  • boykotka Re: mentalność 7-latka a wiara. 18.05.05, 09:53
                    Elli (Eli lema sabachtani??), cały Twój problem z wiarą innych polega na tym,
                    że nie potrafisz zrozumieć, iż ludzie do pewnego poziomu świadomej wiary
                    dochodza w pewnym wieku.
                    Co ja mam tłumaczyć 7-dmiolatkowi i w ogóle po co skoro ma rodziców ?? Dzieciak
                    od najmłodszych lat był strzeżony przed róznymi niepotrzebnymi wpływami, nie
                    chodzi tu o kosciół; lecz ogólne oszołomstwo jakie panuje w dzisiejszym swiecie
                    ( do dziś zapewne nie ogląda telewizji ). Jak widać nie do końca im się to
                    udało.
                    • ell.a Re: mentalność 7-latka a wiara. 18.05.05, 10:16
                      > Elli (Eli lema sabachtani??), cały Twój problem z wiarą innych polega na tym,
                      > że nie potrafisz zrozumieć, iż ludzie do pewnego poziomu świadomej wiary
                      > dochodza w pewnym wieku.
                      Twój problem polega chyba na tym, że nie wiesz na czym polega twój problem.
                      Wiara dziecka 7-letniego może być bardziej świadoma niż wiara człowieka 70-
                      letniego. Niektóre dzieci tak zaskakują swoją dojrzałością, że można przy nich
                      popaść w kompleksy.
                      Bez rozmowy z dzieckiem nie da sie tego ocenić ani jego motywów.

                      > Co ja mam tłumaczyć 7-dmiolatkowi i w ogóle po co skoro ma rodziców ??
                      Z twojego postu wynika, że to ty masz problem z całą sytuacją i wnioskujesz na
                      podstawie hipotez. Oraz zastanawiasz się czy, co i jak powiedziec dziecku na
                      temat swojego ateizmu i dylematów czy powinnaś być jego matką chrzestną.
                      Masz do wyboru albo szczerze porozmawiać z dzieckiem i jego rodzicami albo
                      tkwić w niezdrowej sytuacji.

                      Dzieciak> od najmłodszych lat był strzeżony przed róznymi niepotrzebnymi
                      wpływami, nie
                      > chodzi tu o kosciół; lecz ogólne oszołomstwo jakie panuje w dzisiejszym
                      swiecie
                      >
                      > ( do dziś zapewne nie ogląda telewizji ). Jak widać nie do końca im się to
                      > udało.
                      A to już jest zagadkowa informacja w kontekście tej sytuacji.
                      pzdr
                      • boykotka Re: mentalność 7-latka a wiara. 18.05.05, 12:25
                        Mój post jest o tym, że w którą stronę byś nie ruszyła KK i tak Cię prędzej czy
                        później dorwie. W tej chwili mamy problem z 7-letnim dzieckiem, któremu można
                        jeszcze ewentualnie wybić z głowy jego "zachcianki" jutro któras z kuzynek
                        poprosi mnie na starszą a za kilka lat bede miała problem z pochówkiem
                        rodziców. Po trosze czuję się jakbym nie żyła w państwie świeckim. Nie powinno
                        tak być. Zresztą już zdecydowałam - dalsze brnięcie w ten absurd do niczego nie
                        doprowadzi. Jeżeli teraz nie powiem stanowczego nie problem bedzie wciąż
                        wracał.
                        • ell.a Re: mentalność 7-latka a wiara. 18.05.05, 12:43
                          Mój post jest o tym, że w którą stronę byś nie ruszyła KK i tak Cię prędzej czy
                          >
                          > później dorwie.
                          A ja myślałam, że twój post jest o tym, że nie wiesz co zrobić bo rodzice
                          dobrowolnie i świadomie posłali swoje dziecko na religię.
                          Ale najwyraźniej sie pomyliłam i twój bratanek został przemocą porwany na
                          religię wbrew woli rodziców. Tak było?

                          W tej chwili mamy problem z 7-letnim dzieckiem, któremu można
                          > jeszcze ewentualnie wybić z głowy jego "zachcianki" jutro któras z kuzynek
                          > poprosi mnie na starszą a za kilka lat bede miała problem z pochówkiem
                          > rodziców.
                          Nie wiedziałam, że istnieje przymus pochówku ateistów na katolickim cmentarzu!
                          To rzeczywiście straszne!
                          A te hipotetyczne prośby kuzynki! Włos się jeży na głowie!
                          Nie przyszło ci nigdy do głowy, że możesz odmówić?

                          Po trosze czuję się jakbym nie żyła w państwie świeckim. Nie powinno
                          > tak być. Zresztą już zdecydowałam - dalsze brnięcie w ten absurd do niczego
                          nie
                          >
                          > doprowadzi. Jeżeli teraz nie powiem stanowczego nie problem bedzie wciąż
                          > wracał.
                          No to musisz wreszcie podjąć decyzję zamiast mieć pretensje do innych.
                          pzdr
                          • boykotka Re: Wiesz co Ella ?? 18.05.05, 13:42
                            Bóg Cie jednak opuścił :))
                            Nie dość, że nieskładnie bełkoczesz, to jeszcze na dodatek mnie to draźni.
                            Możesz mi wyjaśnić o co Tobie chodzi z tym porywaniem dzieci ?? Z tego co wiem
                            religja jest obowiązkowa w szkole. Rodzice co prawda mogą nie posyłać dzieci na
                            lekcje religii ale chyba musieliby mieć w tym kierunku jakieś konkretne
                            przesłanki - np. że dziecko nauczy się tam jakiś nieodpowiednich rzeczy. Czy o
                            to Ci chodzi ?? Czy na lekcjach religii w szkole w Polsce wykłada się jakieś
                            nieodpowiednie poglądy ?? Czy rodzice powinni sie głęboko zastanowić zanim
                            puszczą dziecko na lekcję religii ??
                            • Gość: a. Re: Wiesz co Ella ?? IP: 217.149.242.* 18.05.05, 13:50
                              Co Ty piszesz, Boykotka? Religia absolutnie nie jest obowiązkowa w szkole! Nie
                              trzeba tego niczym uzasadniać. To by było dopiero. Masz to zagwarantowane w
                              konstytucji.

                              Czy rodzice powinni sie głęboko zastanowić zanim
                              > puszczą dziecko na lekcję religii ??
                              Tak, jesli nie wiedzą, czy chcą dziecko ochrzcić i czy chca czy nie chcą
                              wychowywać je w tej religii.


                            • ell.a wiesz co, Boykotka 18.05.05, 13:54
                              Ręce opadaja do kostek jak sie czyta takie bzdury.

                              Bóg Cie jednak opuścił :))
                              > Nie dość, że nieskładnie bełkoczesz, to jeszcze na dodatek mnie to draźni.
                              > Możesz mi wyjaśnić o co Tobie chodzi z tym porywaniem dzieci ?? Z tego co
                              wiem
                              > religja jest obowiązkowa w szkole. Rodzice co prawda mogą nie posyłać dzieci
                              na
                              >
                              > lekcje religii ale chyba musieliby mieć w tym kierunku jakieś konkretne
                              > przesłanki - np. że dziecko nauczy się tam jakiś nieodpowiednich rzeczy.

                              Religia w szkole jest lekcją całkowicie dobrowolną. Wystarczy deklaracja
                              rodzica, że dziecko nie będzie chodzić bez podania jakiegokolwiek powodu.
                              Przez kilka lat pracowałam w szkole publicznej więc wiem dokładnie jaki jest
                              status lekcji religii.
                              A jak już piszesz cokolwiek, nawet bzdury, to się przynajmniej nie kompromituj
                              stylem w jakim to robisz.

                              Czy o
                              > to Ci chodzi ?? Czy na lekcjach religii w szkole w Polsce wykłada się jakieś
                              > nieodpowiednie poglądy ?? Czy rodzice powinni sie głęboko zastanowić zanim
                              > puszczą dziecko na lekcję religii ??
                              Tak, rodzice ateiści powinni się głęboko zastanowić zanim puszczą dziecko na
                              lekcję religii. Bo na lekcji religii uczy sie religii i może stać się wg nich
                              nieszczęście, że dziecko np. zapragnie chrztu albo zapyta rodziców dlaczego
                              nie mają ślubu kościelnego.
                              pzdr
                              • po_godzinach Re: wiesz co, Boykotka 18.05.05, 13:59
                                "Wystarczy deklaracja
                                rodzica, że dziecko nie będzie chodzić bez podania jakiegokolwiek powodu."

                                I tu jest pies pogrzebany.
                                Jeśli w pubicznej szkole jakakolwiek lekcja jest nieobowiązkowa, chyba powinno
                                byc tak, że rodzice składaja piemną deklarację NIE, że dziecko NIE BĘDZIE
                                CHODZIĆ, tylko odwrotnie - wolę uczestnictwa.
                                Inaczej - zapisujemy chętnych, nie zapisujemy nie-chętnych.

                                Samo to, że jest inaczej, jest nie w porządku (delikatnie mówiąc)
                                • boykotka Re: wiesz co, Boykotka 18.05.05, 14:12
                                  Nie mówiąc już o tym, że należałoby mieć jakieś realne przesłanie, iż dziecko
                                  na lekcji religii nauczy się czegoś nieodpowiedniego.
                                • Gość: Kasia Re: wiesz co, Boykotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 14:17
                                  Właśnie wyraża się wolę chodzenia na religię. Sama takową pisałam dla córki,
                                  więc o co ten krzyk?
                                  • po_godzinach Re: wiesz co, Boykotka 18.05.05, 14:47
                                    Gość portalu: Kasia napisał(a):

                                    > Właśnie wyraża się wolę chodzenia na religię. Sama takową pisałam dla córki,
                                    > więc o co ten krzyk?



                                    Ktos krzyczy?
                                    Powołałam sie na słowa elli - że sporządza sie liste dzieci, które nie będą
                                    uczęszcz.., nie zas odwrotnie
                                    • ell.a Re: wiesz co, Boykotka 18.05.05, 14:52
                                      > Powołałam sie na słowa elli - że sporządza sie liste dzieci, które nie będą
                                      > uczęszcz.., nie zas odwrotnie
                                      Nie sporządza się listy a odnotowuje w dzienniku.
                                      W innych szkołach zaś może byc odwrotnie, sporządza się listę dzieci chodzących.
                                      pzdr.
                                    • Gość: Kasia Re: wiesz co, Boykotka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 14:56
                                      Widocznie jest różnie. U nas wyraźnie należało napisać oświadczenie, że chcę
                                      aby moje dziecko uczęszczało na religię.
                                      • po_godzinach Re: wiesz co, Boykotka 18.05.05, 15:02
                                        O, dziękuję)
                                        teraz juz rozumiem
                                • ell.a Re: wiesz co, Boykotka 18.05.05, 14:30
                                  > I tu jest pies pogrzebany.
                                  > Jeśli w pubicznej szkole jakakolwiek lekcja jest nieobowiązkowa, chyba
                                  powinno
                                  > byc tak, że rodzice składaja piemną deklarację NIE, że dziecko NIE BĘDZIE
                                  > CHODZIĆ, tylko odwrotnie - wolę uczestnictwa.
                                  > Inaczej - zapisujemy chętnych, nie zapisujemy nie-chętnych.
                                  >
                                  > Samo to, że jest inaczej, jest nie w porządku (delikatnie mówiąc)
                                  No cóż, skoro jesteś fanką papierologii i zamiast np. jednego papieru wolisz
                                  żeby szkoła przechowywała dwadzieścia kilka to juz trudno.
                                  pzdr.
                                  • po_godzinach Re: wiesz co, Boykotka 18.05.05, 14:35
                                    Jestem fanka sprawiedliwości i zdrowego rozsądku.
                                    Jak dla mnie to wystarczy.
                                    • ell.a Re: wiesz co, Boykotka 18.05.05, 14:47
                                      > Jestem fanka sprawiedliwości i zdrowego rozsądku.
                                      > Jak dla mnie to wystarczy.
                                      A jak to się ma do ilości przechowywanych przez szkołę papierów?
                                      pzdr
                                      • po_godzinach Re: wiesz co, Boykotka 18.05.05, 14:48
                                        Odbiegasz od merituum, co mnie nie interesuje.
                                        • ell.a Re: wiesz co, Boykotka 18.05.05, 14:49
                                          > Odbiegasz od merituum, co mnie nie interesuje
                                          a jakie jest wg ciebie meritum?
                                          pzdr
                                          • po_godzinach Re: wiesz co, Boykotka 18.05.05, 14:52
                                            W mysl tego, o czym tu ostatnio rozmawiam - problem lekcji religii w szkole,
                                            czy w budynkach parafialnych.
                                            Nie otrzymałam argumentów, które by mnie przekonały do pozostawienia lekcji
                                            religii w szkołąch.
                                            • ell.a Re: wiesz co, Boykotka 18.05.05, 14:56
                                              > W mysl tego, o czym tu ostatnio rozmawiam - problem lekcji religii w szkole,
                                              > czy w budynkach parafialnych.
                                              > Nie otrzymałam argumentów, które by mnie przekonały do pozostawienia lekcji
                                              > religii w szkołąch.
                                              Ale dlaczego widzisz problem w tym, że dzieci, które są posyłane na religię
                                              przez rodziców mają szansę jej sie uczyć w szkole zamiast konieczności
                                              dowożenia ich poza szkołę? Większość dzieci chodzi na religię, więc do ich
                                              potrzeb jest dostosowane miejsce.
                                              pzdr


                                              • po_godzinach Re: wiesz co, Boykotka 18.05.05, 15:04
                                                Wkleje tu moja wypowiedxjuz wypowiedzianą.
                                                oto jeden z powodów:

                                                Tak, ja jestem przeciwko religii w szkole.
                                                Wyłozyłam swoje argumenty - czy wyczytałas, że przypisuje katolikom niskie
                                                pobudki?
                                                Ze wszystkich sił staram sie dostrzec Twoje racje.
                                                Przeciez z Tobą rozmawiam).
                                                Jest to sprawa delikatnej natury, niemniej jednak mozna o niej normalnie
                                                rozmawiać.
                                                Uważam, że instytucje publiczne, służące całemu społeczeństwu - szkoły, sądy,
                                                urzędy, sejm, powinny byc "obiektywne", to znaczy nie powinno umieszczac sie w
                                                nich żadnych symboli religijnych. Tak jest lepiej dla religii.
                                                Religia w szkole byłaby rozwiązaniem, gdyby nie było gdzie jej uczyc - jednak
                                                jest gdzie.
                                                W moim mieście parafia ewangelicka (niewielka) prowadzi bardzo szeroką
                                                działalność edukacyjną, społeczną i kulturalną - wszystko wyłącznie w swoich
                                                skromnych pomieszczeniach. To jest godne szacunku.
                                                Jednocześnie w mojej patafii katolickiej stoi ogromny (kilkaset metrów kw.)
                                                budynek plebanii, całkowicie nieomal pusty - poza mieszkaniem proboszcza,
                                                wikarego i maleńką kancelarią. Reszta świeci pustką. Wiem to na pewno. To nie
                                                jest godne szacunku.
                                                Dla religii byłoby lepiej, gdyby pomieszczenia tej plebanii służyły wspólnocie -
                                                lekcjom religii między innymi. Przynajmniej cos by się działo, nie było to
                                                martwe, smutne pole.
                                              • po_godzinach Re: wiesz co, Boykotka 18.05.05, 15:06
                                                I jeszcze:

                                                Mam na myśli brak uczniów przypadkowych, którzy (jak teraz)
                                                chodzą na te lekcje z powodów wszystkich, tylko nie religijnych.
                                                na lekcje poza szkoła podejrzewam, chodziłyby dzieci wtłącznie z tych powodów,
                                                na lekcjach tych nie byłoby problemów z ich zachowaniem, a i jakość absolwentów
                                                byłaby lepsza.
                                                Zdajesz się sama traktowac lekcje religii, jak lekcje matematyki.
                                                Dla mnie jednak to powinno byc cos innego.
                                                Lekcje matematyki nie mają na celu budowanie wspólnoty matematykó, lekcje
                                                religii powinny miec na celu budowanie wspólnoty katolików. taka jest różnica.
                                                • ell.a Re: wiesz co, Boykotka 19.05.05, 08:03
                                                  do poprzedniego i tego
                                                  > I jeszcze:
                                                  >
                                                  > Mam na myśli brak uczniów przypadkowych, którzy (jak teraz)
                                                  > chodzą na te lekcje z powodów wszystkich, tylko nie religijnych.
                                                  > na lekcje poza szkoła podejrzewam, chodziłyby dzieci wtłącznie z tych
                                                  powodów,
                                                  > na lekcjach tych nie byłoby problemów z ich zachowaniem, a i jakość
                                                  absolwentów
                                                  >
                                                  > byłaby lepsza.
                                                  > Zdajesz się sama traktowac lekcje religii, jak lekcje matematyki.
                                                  > Dla mnie jednak to powinno byc cos innego.
                                                  > Lekcje matematyki nie mają na celu budowanie wspólnoty matematykó, lekcje
                                                  > religii powinny miec na celu budowanie wspólnoty katolików. taka jest różnica.

                                                  Oczywiście, że można na ten temat rozmawiać.
                                                  Zapominasz np. o uczniach szkół wiejskich, którzy nie mają parafii w swojej
                                                  miejscowości. I trzebaby ich dowozić podwójnie, najpierw do szkoły, potem na
                                                  religię. Wydaje mi się, że nie masz pojęcia jaki trud ci uczniowie ponoszą żeby
                                                  dotrzeć do szkoły zwłaszcza w zimie.
                                                  Co do uczniów przypadkowych to co to wg ciebie znaczy przypadkowy uczeń?
                                                  Często jest tak, że uczniowie chodzą na religię z nakazu rodziców. I odmawiając
                                                  im prawa do religii w szkole robisz niedźwiedzią przysługę rodzicom, którzy
                                                  maja pełne prawo do religijnego kształcenia dzieci w szkole.
                                                  Często jest też tak, że uczniowie przychodza rozrywkowo.
                                                  Rzeczywiście może tak być, że ci uczniowie nie przyjdą do salki i na lekcji
                                                  będzie większy porządek i zaangażowanie. Ale równie dobrze moga nie przyjść do
                                                  klasy. A ty chcesz utrudnić im dotarcie na religię żeby z niej zrezygnowali.
                                                  Kto ci dał takie prawo? Nikt. I nikt ci go nie da.
                                                  Nigdy nie wiadomo czy taki rozrabiaka nie skorzystał z lekcji religii. Znam
                                                  przypadki gdy taki rozrabiaka po jakimś czasie wyrażał katechecie wdzięczność.
                                                  Poza tym na religii wychodza na jaw różne sytuacje domowe uczniów. Pracowałam
                                                  kilka lat w szkole więc mogę ci napisać, że nauczyciele/katecheci stykają się z
                                                  dramatycznymi sprawami z życia uczniów, np. przemoc, sekty itd.
                                                  Twoje pobudki moim zdaniem nie mają na celu dobra uczniów. Myślę, że religia ci
                                                  przeszkadza i chciałabyś ją usunąć z życia publicznego.
                                                  I wydaje mi się, że nie jesteś katoliczką więc chcesz pozbyć się tego co ci nie
                                                  pasuje.
                                                  Poza tym nie rozumiesz czy jest lekcja religii. Uczniowie mają nabywać tam
                                                  konkretną wiedzę a nie wyłącznie "budować wspólnotę" w miłej atmosferze.
                                                  W sprawie przeniesienia religii do salek mają głos rodzice i uczniowie
                                                  uczęszczający na religię oraz katecheci i dyrektorzy szkół. I niekiedy religia
                                                  jest przenoszona jeśli jest to rzeczywiście lepsze dla uczniów.
                                                  Natomiast osoby, których to nie dotyczy nie mają prawa sie wtrącać bo to nie
                                                  ich sprawa.
                                                  pzdr









                                                  • po_godzinach Re: wiesz co, Boykotka 19.05.05, 12:05

                                                    > Zapominasz np. o uczniach szkół wiejskich, którzy nie mają parafii w swojej
                                                    > miejscowości. I trzebaby ich dowozić podwójnie, najpierw do szkoły, potem na
                                                    > religię.

                                                    Tu masz rację. W tym wypadku klasa szkolan jest na miejscu.


                                                    Wydaje mi się, że nie masz pojęcia jaki trud ci uczniowie ponoszą żeby
                                                    >
                                                    > dotrzeć do szkoły zwłaszcza w zimie.


                                                    Wycieczki osobiste pod moim adresem pomne milczeniem.


                                                    > Co do uczniów przypadkowych to co to wg ciebie znaczy przypadkowy uczeń?


                                                    To taki, kóry chodzi na lekcję religii tak, jak na lekcje - np - plastyki.

                                                    > Często jest tak, że uczniowie chodzą na religię z nakazu rodziców. I
                                                    odmawiając
                                                    >
                                                    > im prawa do religii w szkole robisz niedźwiedzią przysługę rodzicom, którzy
                                                    > maja pełne prawo do religijnego kształcenia dzieci w szkole.

                                                    Właśnie o tym prawie rozmawiamy - religii w szkole, bo przeciez nie religii w
                                                    ogóle.
                                                    Nie odmawiam więc nikomu do pobierania lekcji religii jako takich.

                                                    > Często jest też tak, że uczniowie przychodza rozrywkowo.
                                                    > Rzeczywiście może tak być, że ci uczniowie nie przyjdą do salki i na lekcji
                                                    > będzie większy porządek i zaangażowanie. Ale równie dobrze moga nie przyjść
                                                    do
                                                    > klasy.


                                                    Teoretyczne tak. Ale do klasy przychodzą z powodów pozareligijjnych i z samych
                                                    lekcji nie wynoszą nic.
                                                    Przeszkadzają innym za to.
                                                    Przychodzą, bo większość idzie.

                                                    A ty chcesz utrudnić im dotarcie na religię żeby z niej zrezygnowali.

                                                    Nie wkładaj mi domniemanych intencji do głowy.

                                                    > Kto ci dał takie prawo? Nikt. I nikt ci go nie da.

                                                    Sama sobie daje prawo do myslenia, nie musze miec na to pozwolenia.

                                                    > Nigdy nie wiadomo czy taki rozrabiaka nie skorzystał z lekcji religii. Znam
                                                    > przypadki gdy taki rozrabiaka po jakimś czasie wyrażał katechecie
                                                    wdzięczność.


                                                    Nie wykluczam tego.
                                                    Tez pracowałam w szkołach - też wiele widziałam.


                                                    > Poza tym na religii wychodza na jaw różne sytuacje domowe uczniów. Pracowałam
                                                    > kilka lat w szkole więc mogę ci napisać, że nauczyciele/katecheci stykają się
                                                    z
                                                    >
                                                    > dramatycznymi sprawami z życia uczniów, np. przemoc, sekty itd.

                                                    Jasne. Ale są wychowawcy, pedagodzy szkolni - czyzby oni nie byli kompetentni
                                                    twoim zdaniem?

                                                    > Twoje pobudki moim zdaniem nie mają na celu dobra uczniów.

                                                    Zostaw w spokoju moje pobudki, bo nic o nich nie wiesz.

                                                    Myślę, że religia ci
                                                    >
                                                    > przeszkadza i chciałabyś ją usunąć z życia publicznego.


                                                    W czym mi przeszkadza?
                                                    Przeszkadza mi religia w szkołach. Nie imputuj.

                                                    > I wydaje mi się, że nie jesteś katoliczką więc chcesz pozbyć się tego co ci
                                                    nie
                                                    >
                                                    > pasuje.


                                                    To, kim jestem, nie ma nic do rzeczy.
                                                    Jestem obywatelką tego kraju i to wystarczy.


                                                    > Poza tym nie rozumiesz czy jest lekcja religii.


                                                    Owsze, rozumiem. Tez uczęszczałam.
                                                    Sądzisz, że tylko Ty to rozumiesz?

                                                    Uczniowie mają nabywać tam
                                                    > konkretną wiedzę a nie wyłącznie "budować wspólnotę" w miłej atmosferze.


                                                    Wiedzę nabywać można równie dobrze w salkach katechetycznych.


                                                    > W sprawie przeniesienia religii do salek mają głos rodzice i uczniowie
                                                    > uczęszczający na religię oraz katecheci i dyrektorzy szkół. I niekiedy
                                                    religia
                                                    > jest przenoszona jeśli jest to rzeczywiście lepsze dla uczniów.


                                                    > Natomiast osoby, których to nie dotyczy nie mają prawa sie wtrącać bo to nie
                                                    > ich sprawa.

                                                    Odmawiasz mi prawa głosu w sprawach mojego kraju?
                                                    Do zycia Kościoła sie wszak nie wtrącam.

                                                    > pzdr
                                                    >

                                                    PS. Z mojego doświadczenia, gdy pracowałam w szkołach wynika, że jesteś dość
                                                    typową katechetką, która nie dopuszcza do swobodnej wymiany myśli.
                                                    Nie oddałabym Ci dzieci pod opiekę i - naukę.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                  • ell.a Re: wiesz co, Boykotka 19.05.05, 13:11
                                                    > Wycieczki osobiste pod moim adresem pomne milczeniem.
                                                    >
                                                    ok.

                                                    > > Co do uczniów przypadkowych to co to wg ciebie znaczy przypadkowy uczeń?
                                                    >
                                                    >
                                                    > To taki, kóry chodzi na lekcję religii tak, jak na lekcje - np - plastyki.
                                                    Wydaje mi się, że nie znasz realiow szkoły skoro tak uważasz. I przypuszczam,
                                                    że nie byłaś dawno na lekcji religii skoro twierdzisz, że uczeń na tej samej
                                                    zasadzie chodzi na religię co na inny przedmiot. Różnica polega na tym, że
                                                    religia nie ma wpływu na promocje ucznia a plastyka tak. I z tej różnicy m.in.
                                                    wynika inne podejście uczniów.

                                                    > Właśnie o tym prawie rozmawiamy - religii w szkole, bo przeciez nie religii w
                                                    > ogóle.
                                                    > Nie odmawiam więc nikomu do pobierania lekcji religii jako takich.
                                                    Ale chcesz za innych decydować gdzie mają się odbywać. A do tego nie masz prawa.

                                                    > Teoretyczne tak. Ale do klasy przychodzą z powodów pozareligijjnych i z
                                                    samych
                                                    > lekcji nie wynoszą nic.
                                                    > Przeszkadzają innym za to.
                                                    > Przychodzą, bo większość idzie.
                                                    Ale nie wiesz tego ile wynoszą i kiedy to zaprocentuje. Tylko przypuszczasz.

                                                    A ty chcesz utrudnić im dotarcie na religię żeby z niej zrezygnowali.
                                                    >
                                                    > Nie wkładaj mi domniemanych intencji do głowy.
                                                    Sory ale tak dla mnie wynikało z twoich postów bo wg ciebie uczeń rozrabiaka do
                                                    klasy przyjdzie a do salki nie bo mu się nie będzie chciało.

                                                    > > Kto ci dał takie prawo? Nikt. I nikt ci go nie da.
                                                    >
                                                    > Sama sobie daje prawo do myslenia, nie musze miec na to pozwolenia.
                                                    No tu akurat to nawet sama sobie nic nie musisz dawać. Prawo do myślenia jest
                                                    przyrodzone.
                                                    Natomiast prawo do decyzji w sprawach, które cię bezpośrednio nie dotyczą nie
                                                    jest.

                                                    > Nie wykluczam tego.
                                                    > Tez pracowałam w szkołach - też wiele widziałam.
                                                    >
                                                    No właśnie.

                                                    > Jasne. Ale są wychowawcy, pedagodzy szkolni - czyzby oni nie byli kompetentni
                                                    > twoim zdaniem?
                                                    Nie we wszystkich szkołach są pedagodzy. A czasami uczeń powie nauczycielowi
                                                    czy katechecie to czego nie powie wychowawcy. Zetknęłam sie z tym.

                                                    > Zostaw w spokoju moje pobudki, bo nic o nich nie wiesz.
                                                    To mi je przedstaw. Jeżeli ktoś ma jakiś cel to pobudki są ważne.

                                                    > W czym mi przeszkadza?
                                                    > Przeszkadza mi religia w szkołach. Nie imputuj.
                                                    >
                                                    A w innych dziedzinach życia publicznego nie?

                                                    > Odmawiasz mi prawa głosu w sprawach mojego kraju?
                                                    > Do zycia Kościoła sie wszak nie wtrącam.
                                                    Odmawiam ci prawa decydowania za innych w sprawie religii w szkole i tyle.
                                                    A życie Kościoła to m.in. religia w szkole więc się wtrącasz.

                                                    > Uczniowie mają nabywać tam
                                                    > > konkretną wiedzę a nie wyłącznie "budować wspólnotę" w miłej atmosferze.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Wiedzę nabywać można równie dobrze w salkach katechetycznych.
                                                    Ale właśnie atmosferę salki podałaś jako argument. A to nie jest poważny
                                                    argument.

                                                    PS. Z mojego doświadczenia, gdy pracowałam w szkołach wynika, że jesteś dość
                                                    > typową katechetką, która nie dopuszcza do swobodnej wymiany myśli.
                                                    > Nie oddałabym Ci dzieci pod opiekę i - naukę.
                                                    Nie jestem katechetką. Ale mam wykształcenie teologiczne.
                                                    A poza tym skoro przeszkadza ci "imputowanie" czegokolwiek to zacznij naprawę
                                                    świata od siebie.
                                                    pzdr
                                                  • po_godzinach Re: wiesz co, Boykotka 19.05.05, 13:18
                                                    "zacznij naprawę
                                                    świata od siebie."

                                                    Dawno zaczęłam, czego i Tobie zyczę.

                                                    Moje opinie przedstawiłam juz w tym wątku w sposób kompletny - nawet w postach
                                                    kierowanych do Ciebie, nie będe więc sie powtarzać.

                                                    Uważam, że instytucje świeckie (chociazby dlatego, że są utrzymywane z
                                                    pieniędzy wszystkich obywateli) powinny byc oddzielone od jakichkolwiek
                                                    religii - dla dobra tychże.

                                                    To są decyzje wyłącznie polityczne i nie jest powiedziane, że sytuacja, jak ma
                                                    miejsce teraz, jest raz na zawsze. Wszystko zalezy od wyborców.

                                                    To by było na tyle.

                                                  • ell.a Re: wiesz co, Boykotka 19.05.05, 14:00
                                                    > Dawno zaczęłam, czego i Tobie zyczę.
                                                    >
                                                    Też nad tym pracuję.

                                                    > Uważam, że instytucje świeckie (chociazby dlatego, że są utrzymywane z
                                                    > pieniędzy wszystkich obywateli) powinny byc oddzielone od jakichkolwiek
                                                    > religii - dla dobra tychże.
                                                    Czyżby? Wg ciebie model komunistyczny był ok? A może zakaz chust i krzyżyków we
                                                    Francji to wg ciebie model, do którego należy dążyć?
                                                    Uważasz, że instytucje szkolne nie są utrzymywane w większości z pieniędzy
                                                    katolików?

                                                    > To są decyzje wyłącznie polityczne i nie jest powiedziane, że sytuacja, jak
                                                    ma
                                                    > miejsce teraz, jest raz na zawsze. Wszystko zalezy od wyborców.
                                                    >
                                                    Tu masz rację.
                                                    pzdr
                                                  • po_godzinach Re: wiesz co, Boykotka 19.05.05, 14:02

                                                    > Czyżby? Wg ciebie model komunistyczny był ok? A może zakaz chust i krzyżyków
                                                    we
                                                    >
                                                    > Francji to wg ciebie model, do którego należy dążyć?


                                                    Tak.

                                                    > Uważasz, że instytucje szkolne nie są utrzymywane w większości z pieniędzy
                                                    > katolików?


                                                    Ale nie wyłącznie.

                                                    >
                                                    > > To są decyzje wyłącznie polityczne i nie jest powiedziane, że sytuacja, j
                                                    > ak
                                                    > ma
                                                    > > miejsce teraz, jest raz na zawsze. Wszystko zalezy od wyborców.
                                                    > >
                                                    > Tu masz rację.
                                                    > pzdr
                                                  • ell.a Re: wiesz co, Boykotka 19.05.05, 14:14
                                                    > > Czyżby? Wg ciebie model komunistyczny był ok? A może zakaz chust i krzyży
                                                    > ków
                                                    > we
                                                    > >
                                                    > > Francji to wg ciebie model, do którego należy dążyć?
                                                    >
                                                    >
                                                    > Tak.
                                                    Szkoda, bo to system represyjny względem większości społeczeństwa.

                                                    > > Uważasz, że instytucje szkolne nie są utrzymywane w większości z pieniędz
                                                    > y
                                                    > > katolików?
                                                    >
                                                    >
                                                    > Ale nie wyłącznie.
                                                    Ale głównie. A ty chcesz żeby większość dostosowała się do mniejszości.
                                                    Zaprzeczasz ideom demokracji.
                                                    pzdr
                                                  • po_godzinach Re: wiesz co, Boykotka 19.05.05, 14:17

                                                    > Ale głównie. A ty chcesz żeby większość dostosowała się do mniejszości.
                                                    > Zaprzeczasz ideom demokracji.
                                                    > pzdr


                                                    Chyba nie rozumiesz demokracji.
                                                    Demokracja broni praw mniejszości, większości nie trzeba bronić - tak ,jak
                                                    silniejszego nie trzeba.
                                                    Natomiast obrona słabszego jest cnotą, nie odwrotnie.
                                                  • ell.a Re: wiesz co, Boykotka 19.05.05, 14:28
                                                    > Chyba nie rozumiesz demokracji.
                                                    > Demokracja broni praw mniejszości, większości nie trzeba bronić - tak ,jak
                                                    > silniejszego nie trzeba.
                                                    > Natomiast obrona słabszego jest cnotą, nie odwrotnie.
                                                    Chyba to jednak ty nie rozumiesz demokracji.
                                                    Twoim zdaniem demokracja polega na dyskryminacji większości obywateli i
                                                    pozbawianiu ich praw?
                                                    Na czym twoim zdaniem polega ta obrona słabszego w kontekście religii w szkole?
                                                    Ty nie chcesz bronić słabszego a skrzywdzić silniejszego.
                                                    pzdr
                                                  • po_godzinach Re: wiesz co, Boykotka 19.05.05, 14:30
                                                    nasza rozmowa ellu nie ma wiekszego sensu

                                                    rozmawiamy w dwóch róznych językach

                                                    pozwól więc, że pierwsza ją zakończę

                                                    miłego dnia
                                                  • ell.a Re: wiesz co, Boykotka 19.05.05, 14:45
                                                    > nasza rozmowa ellu nie ma wiekszego sensu
                                                    >
                                                    > rozmawiamy w dwóch róznych językach
                                                    >
                                                    Też to zauważyłam.

                                                    > pozwól więc, że pierwsza ją zakończę
                                                    >
                                                    > miłego dnia

                                                    Ok i też życzę miłego dnia.
                                                    pzdr
                              • boykotka Re: wiesz co, Boykotka 18.05.05, 14:03
                                Rozumien, że jednak mam rację (w takim układzie) że dziecko 7-letnie nie
                                pitrafi ustosunkować się w odpowiedni - świadomy sposób do tego co się wykłada
                                na lekcjach religii
                                No ale cóz mleko już się rozlało :)
                                A Twoje wywody o swiadomości 6,7-latka z poprzedniednich postów ??
                                A może rzeczywiście to tylko głupi owczy ped dzieci do tego co modne ??
                                • ell.a Re: wiesz co, Boykotka 18.05.05, 14:34
                                  Rozumien, że jednak mam rację (w takim układzie) że dziecko 7-letnie nie
                                  > pitrafi ustosunkować się w odpowiedni - świadomy sposób do tego co się
                                  wykłada
                                  > na lekcjach religii
                                  A niby na jakiej podstawie masz rację?
                                  Świadomość dziecka może się nie pokrywać ze świadomością rodziców i tyle.
                                  Dla rodziców uświadomienie dziecku np. , że jego rodzice żyją w grzechu jest
                                  niewygodne i tyle.

                                  No ale cóz mleko już się rozlało :)
                                  Gdzie?

                                  > A Twoje wywody o swiadomości 6,7-latka z poprzedniednich postów ??
                                  > A może rzeczywiście to tylko głupi owczy ped dzieci do tego co modne ??
                                  Ciekawa jestem, która z nas dysponuje większą wiedza z psychologii rozwojowej
                                  na temat rowoju psychofizycznego dziecka?
                                  A co do mody to czyżbyś sugerowała, że chrzest jest modny?
                                  pzdr
    • po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. 17.05.05, 15:13
      Może należałoby z chłopcem rozmawiać o motywach jego decyzji, pomóc zbudowac mu
      zrozumienie dla decyzji rodziców - inaczej - dac mu wszelakie obiektywne
      informacje i dopiero wtedy niech wybiera?
      Uswiadomic go jakoś).
    • camel_3d a obchodzisz... 17.05.05, 17:22
      Boze Narodzenie i Wielkanoc?
      Jezeli tak..to czemu? Jezeli z powodu tradycji, to potraktuj chrzest jako
      tradycje...
    • facet123 Re: mentalność 7-latka a wiara. 18.05.05, 14:21
      Pozdrawiam Cie serdecznie!
      Szczerze Ci powiem, że chyba nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji.
      Zastanawiałem się nad tym dużo, bo wiem, że sam też kiedyś stanę przed takim
      problemem - nie mam zamiaru brac ślubu kościelnego ani chrzcić swoich dzieci
      (przynajmniej póki są dziećmi - potem niech same zadecydują).
      Niestety, nie jest to takie proste - Praktyka katolicka wręcz króluje w naszym
      kraju. Jeżeli religia odbywa się w szkole i to w środku dnia, to nie posyłanie
      na nię dziecka będzie dla niego niezbyt wygodne. Do tego presja społeczna -
      większość dzieki jednak będzie chodziła na religię. A jeżeli już dziecko będzie
      chodzić na religię, to nic dziwnego, że będzie chciało utożsamić się z grupą i
      robić to co reszta, czyli mieć chrzest, komunię i może nawet bierzmowanie.
      Pocieszę cię tylko, że i tak masz dobrze, że nie cierpice żanych szykanów -
      takie przypadki też się zdarzają czasem ze strony katechetek czy innych dzieci.

      Myślę, że najlepsze co można zrobić to załatwić ten chrzest traktując go jak
      tradycyjną uroczystość. Zwłaszcza jeśli ksiądz jest na tyle miły, że nie wyzywa
      cie od antychrysta, tylko idzie na rękę.

      Pozdrawiam!
      • marecki997 Re: mentalność 7-latka a wiara. 19.05.05, 11:41
        Jak zapłacicie księdzu to na wszystko się zgodzi, tyle że jeden będzie chciał
        więcej, inny mniej.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=19002896&a=19865998
        • marecki997 Re: mentalność 7-latka a wiara. 19.05.05, 11:49
          Jak widać nawet sam biskup za dobrym wynagrodzeniem
          skory jest do pewnych ustępstw:




          Plebanowi zdechł piesek, w którym się był kochał.
          Schował go na cmyntarzu, więc ji biskup pozwał.
          Pleban, wziąwszy dukatów, biskupowi podał,
          Powiedając, że: "Ten pies krześcijańskie skonał.
          Pieniądze, ksze biskupie, wam wszytki odkazał,
          Mnie jedno trycezymę mówić za się kazał."
          Biskup, wziąwszy pieniądze, rozgrzeszył plebana,
          A z pieska uczynił wnet parafijana.

          Mikołaj Rej "Pleban pieska na cmyntarzu pochował".
          • marecki997 Re: mentalność 7-latka a wiara. 19.05.05, 11:51
            Trzeba korzystać z okazji - jeśli księdzu nie przeszkadzają poglądy rodziców
            dziecka, a nawet nie żąda dodatkowych opłat, to należy mu się za to szacunek.
    • Gość: a. Re: mentalność 7-latka a wiara. IP: 217.149.242.* 19.05.05, 12:37
      A nasz nie jest. Kiedy składałam opłatę za chrzest dziecka i podałam dwa
      banknoty, jeden wziął, drugi mi oddał, mimo że chrzest był w nietypowej porze,
      poza czasem wyznaczonym zasadniczo dla wszystkich.
      Możemy się teraz licytować przykładami złychn i dobrych księży, ale po co?
      • Gość: a. to miało być do po godzinach IP: 217.149.242.* 19.05.05, 13:12
        jako odpowiedź, nie wiem czemu tu mi się wkleiło, musiałam coś pomylić.
      • po_godzinach Re: mentalność 7-latka a wiara. 19.05.05, 14:43
        Tak.
        Dlatego dobrze jest umiec przyznać, ze nic nie jest czarno-białe).
    • marecki997 Re: mentalność 7-latka a wiara. 19.05.05, 15:32
      Chciałbym jeszcze wypowiedzieć się na poruszany wczoraj temat deklaracji o
      niechodzeniu na religię.


      po_godzinach napisała:

      >Jeśli w pubicznej szkole jakakolwiek lekcja jest nieobowiązkowa, chyba powinno
      >byc tak, że rodzice składaja piemną deklarację NIE, że dziecko NIE BĘDZIE
      >CHODZIĆ, tylko odwrotnie - wolę uczestnictwa.
      >Inaczej - zapisujemy chętnych, nie zapisujemy nie-chętnych.


      Otóż ja jako uczeń liceum na religię nie chodziłem. Wychowawczyni wielokrotnie z
      uporem maniaczki instruowała mnie, że powinienem złożyć stosowną deklarację
      (tłumaczyła że ksiądz-katecheta na nią naciska, że w papierach coś ma
      nieuporządkowane czy coś w tym rodzaju), ale ja za każdym razem tłumaczyłem, że
      takowej nie złożę. Wreszcie któregoś razu spytałem "To co mi w takim razie
      grozi? Nieklasyfikowanie?" - i na to pytanie nie potrafiła mi już odpowiedzieć.
      Prawda jest bowiem taka, że uczeń nie uczęszczający na religię może złożyć
      odpowiednią deklarację, ale za niezłożenie nie grożą żadne konsekwencje oprócz
      czyjegoś złorzeczenia i zła życzenia. Nie można spowodować, że dany uczeń nie
      zda do następnej klasy tylko dlatego że nie otrzymał dostatecznej liczby ocen z
      religii i to w sytuacji gdy konstytucja gwarantuje pluralizm światopoglądowy. To
      byłby absurd i materiał na scenariusz filmu - groteski komediowej.

      Mój przypadek stał się przykładem dla innych uczniów i w konsekwencji na lekcje
      religii uczęszczało bodajże 12 osób z 31-osobowej klasy. Nieprawdą jest zatem
      również to, że do chodzenia na religię zmuszeni są wszyscy uczniowie. Jeśli
      nawet lekcja odbywa się w środku zajęć, to i tak uczniowie mogą iść na piwo lub
      papieroska, chyba że szkoła przewidziała dla nich jakąś alternatywę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka