Gość: Gal Re: Cieszę się, że nie mam dzieci IP: 217.153.131.* 26.05.05, 21:53 Cieszę się, że nie żyję. Życie to ogromny koszt - finansowy i zdrowotny, a efekt i tak NIGDY nie jest pewny. Można umrzeć na przykład. Dalszych dobrych pomysłów życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
h2so43 Re: Cieszę się, że nie mam dzieci 26.05.05, 23:07 Spotkałam niedawno starego znajomego.Powiedział, że ma siedmioro dzieci. Wybałuszyłam oczy, gotowa składać mu kondolencje, ale on twierdzi,że jest zadowolony, bo on lubi dzieci.Są w wieku od 2 do 16 lat. Facet wygląda jak śmierć na chorągwi, chudy, zgarbiony, głupkowato uśmiechnięty. Ma problemy z pracą. Żyje w nędzy. On może być polubu. Narobić dzieci to nie problem. Wyżywić je, ubrać, wysłać do szkoły - to problem. I wtedy pojawiają się chore pomysły. Ja w takiej rodzinie nie chciałabym się urodzić. Wolałabym nie urodzić się wcale. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polubu Re: Cieszę się, że nie mam dzieci IP: *.com / 82.177.166.* 27.05.05, 04:56 Myślę, że Ty byś może cokolwiek zrozumiał gdyby jeden Polak wziął na wychowanie wszystkie polskie dzieci. Z tym zrozumieniem może jednak przesadziłem? Pewno uważałbyś go za największego głupka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MM Re: Cieszę się, że nie mam dzieci IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.05.05, 00:14 Ja nie wkładam żadnego wysiłku, żeby wychować dzieci. Po prostu je wychowuję. I robię to nie dla siebie, żeby załatwić sobie bezpłatną opiekę na starość. To jest najgorsze w myśleniu wielu ludzi. Twoim także. Wychowuję dzieci dla Nich samych, żeby mogły wkroczyć w samodzielne, uczciwe życie. Jeżeli będą szły inną drogą, to Ich krzywda nie moja. A posiadanie dzieci to ogromna radość i wiele miłości. Odpowiedz Link Zgłoś
chaladia Re: Cieszę się, że nie mam dzieci 27.05.05, 08:36 Jak ktoś nie lubi dzieci, to niech lepiej ich nie ma. Bo obserwuję takich ludzi, którym zdarzyło się "zrobić" dziecko wbrew swojej woli i swoim planom. Takie niechciane dziecko naprawdę trudno wychować, bo ono podświadomie czuje, że nie jest kochane i że "przeszkadza" w karierze, wygodnym zyciu, gromadzeniu dóbr doczesnych itd itp. I wcale się nie zdziwię, jeśli takie nieszczęśliwe dziecko nha koniec ucieknie z domu, albo nie będzie chciało się opiekować rodzicami na starość. Po to właśnie powinna być zmieniona ustawa antyaborcyjna, żeby nie było w naszym społeczeństwie ludzi nieszczęśliwych - zarówno rodziców, jak i dzieci. Bo życie będąc cały czas nieszczęśliwym jest gorsze od śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polubu Re: Cieszę się, że nie mam dzieci IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 27.05.05, 10:06 Nie.To nie możliwość aborcji. Okradanie dzieci niszczy je. Wychowywanie dziecka jest proste jak budowa cepa! Wystarczy tylko samemu być dobrym człowiekiem. Jest tylko jedna przyczyna "sprawiedliwość constans"! Ona nigdy nie będzie potępiona i jej człowiek nie może zmienić, może ją tylko zrozumieć. Prawy to szczęśliwy! Ja mam to szczęście, że wiara moja pokrywa się z rozumem i nie mogę dzieci zostawić z przekonaniem kradnij, zabijaj, cudzołóż. Całe wychowanie można uprościć do jednego najważniejszego "nie okradaj dzieci". To świat się zmienił powprowadzał mechanizmy pozwalające okradać dzieci i jeszcze za to dostawać od dzieci Ordery Uśmiechu! Dorośli ludzie powinni wszystko i tylko tyle co dostali w dzieciństwie na swoje wychowanie (nie ma znaczenia od kogo ) oddawać następnym dzieciom! Im więcej jest ludzi dorosłych, którzy nie zwracają tego co dostali nowym dzieciom (myślą, że będą bezkarni?) tym więcej jest okradanych dzieci. Okradane dzieci muszą się "odwdzięczać" one nie mogą inaczej muszą wymierzać karę. Jeszcze jedno- bieda nic do tego nie ma, tylko okradanie jest ważne. Biedne dzieci mogą wyrastać na dobrych ludzi, ale okradane nigdy. (jeśli kataklizm obniży poziom życia wszystkich ludzi to i tak o wychowaniu decyduje okradanie) Jest to tak niewiele, dlaczego tak trudno wam to sprawdzić? Odpowiedz Link Zgłoś
chaladia Re: Cieszę się, że nie mam dzieci 28.05.05, 10:00 Sorry, nie całkiem zrozumiałem Twój post. Co to jest "prawy" człowiek? Znam wielu ludzi "prawych" (ortodoksyjni katolicy, solidaruchy, chyba nie kradną) którzy wychowują swe dzieci tak, że lepiej by było, żeby ich nie mieli. Po prostu narobili ich jak królików (nie stosują środków antykoncepcyjnych) a teraz nie maja czasu na ich wychowanie, bo uczciwie zapracowują sie niemal na śmierć na zapewnienie im minimum społecznego. Może oni i kochają te dzieciaki, ale nie mają czasu im tego okazać, a wychowuje dzieci ulica, jako że RP3 nie ma ani czasu, ani ochocty. Znam też ludzi absolutnie "nieprawych" (post-komuchy, dorobili się na zmianie systemowej, naciągają prawo jak prezerwatywę), którzy dbają o swoje dzieci, kochają je i poświęcają im tyle miłości, że dzieciaki są szczęśliwe, dobrze wychowane i napewno nie "okradane" z czegokolwiek. Co prawość lub nieprawość ma wspólnego z wychowaniem dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polubu Re: Cieszę się, że nie mam dzieci IP: *.com / 82.177.166.* 28.05.05, 10:29 Złodzieje zawsze mieli problemy ze zrozumieniem moich postów. Jest Polska, w której żyją dwie charakterystyczne rodziny, jedna ma taką cechę, że "ubzdurała" mieć z pokolenia na pokolenie troje dzieci i dobiera się w pary z dziećmi gdzie w rodzinie również jest troje dzieci. Druga to rodzina, która ma jedno dziecko i dobiera się w pary z jedynaków. Dane: wszyscy przedstawiciele tych rodzin są nauczycielami,(lub prowadzą biznesy) rozpoczynają pracę w wieku 25 lat, zarobki wszystkich to średnia krajowa, na emeryturę przechodzą w wieku 50 lat a żyją 75 lat. Ślub w wieku 25 lat, dziecko przed ślubem jedynak i trojaczki, emerytura to 2/3 średniej płacy. Rozpatruję życie jedynaka wybranego z dowolnego pokolenia tej rodziny. W wieku 0-25 lat przypada na niego 2/3*25*12=200 średnich. W wieku 25-50 lat 2/3*25*12=200 średnich. Emerytura to 2/3*25*12=200 średnich. Razem w ciągu życia 600 średnich!! Przedstawiciel drugiej rodziny. W wieku 0-25 lat 2/5*25*12=120 średnich. 25-50 Lat 2/5*25*12=120 średnich emerytura 200 średnich. Razem w ciągu życia 440 średnich płac. Różnica, więc 160 średnich*2500 zł(średni zarobek) =400 000 zł.(Za taką samą pracę-co na to prawo, równość wobec prawa, itp. itd.) Przeliczając podobnie dla całej rodziny z dziesięciorgiem dzieci mamy, (jeśli dziesięcioro dzieci i ich rodzice zarobią średnią krajową-jak moja rodzina takich rodzin jest dużo), że reszta społeczeństwa okrada tą rodzinę na kwotę, która w różnicy daje 9 000000 zł.(Gangsterzy są przekonani, że ich podatki idą na pomoc dzieciom-rozumowanie wynika z błędnego założenia, że te dzieci nie będą płaciły podatków przy założeniu, że dzieci będą płaciły podatki jak moja rodzina powstaje pytanie gdzie podziewają się podatki płacone przez gangsterów? Może się okazać, że podatki płacone przez gangsterów idą wyłącznie na nich, i to tak, kto więcej płaci ten więcej z nich korzysta)) Przy tych rozważaniach nie brałem pracy przy dzieciach pod uwagę. To pewno następna taka kwota! Głównym punktem ekonomii wynikającym z tych rozważań jest to, że kto nie zwraca kosztów swojego wychowania dzieciom z następnego pokolenia jest złodziejem okradającym te dzieci! Dla zachowania sprawiedliwości te dzieci muszą się odwdzięczać. Wasze rodziny nie zostałyby patologicznymi, źle wykształconymi gdyby je tak okraść? Później za swoje okradanie wymierzamy okradanym karę śmierci.(75 % Polaków) To, że ktoś nie może mieć dzieci to także jeszcze nie powód by okradać tych, co chcą i mogą je mieć! Dorosły człowiek powinien zwracać koszty swojego wychowania nie rodzicom,(bo rodzice mieli obowiązek zwrócić im za swoje wychowanie i nie powinni dostawać od dzieci zwrotu), lecz następnym dzieciom. Jeśli nie chce lub nie może mieć swoich dzieci to powinien te koszty zwrócić innym dzieciom. Średnia rodzina w Polsce 2+1,1 świadczy, że prawie połowa Polaków to złodzieje, którzy nie zwracają tych kosztów. Zwolnieni z tych opłat mogą być tylko ci, co nie mogą pracować lub nie mają pracy. Te koszty to 250 000 zł.(Na warunki polskie) Takie rozumowanie wynika ze zwykłej uczciwości, którą poniżej przedstawiam. Każdy człowiek powinien zapracować na całe swoje życie tzn. od zera do śmierci. Za okres dzieciństwa np. od 0 do 23 lat otrzymuje on jako pożyczkę na wychowanie od rodziców, dziadków, domu dziecka itp.(dla normalnej ekonomii nie ma to znaczenia) i właśnie to, co od kogoś otrzymał później musi zwrócić następnym dzieciom lub wpłacić do "puli" z przeznaczeniem na te dzieci. Kto tych kosztów nie zwraca jest złodziejem okradającym dzieci z nowego pokolenia, Przy czym nie idzie tu o sprawiedliwość, która zawsze jest constans-tylu jest w społeczeństwie bandytów, alkoholików, narkomanów morderców, terrorystów itp. na ilu to społeczeństwo zasługuje Ja tylko wskazuję zgodnie ze zwykłą matematyką, że dzieci są okradane. Najlepiej to, co tu przedstawiam sprawdzić robiąc takie założenie, że wszyscy ludzie są równi(klony jednakowe) i wykonują lub mogą wykonywać jednakową pracę i dla takiego założenia, które jest mocno uproszczone przyjąć płace.(Płace nie mogą być równe-to chyba jasne), Kto tego nie potrafi zrobić prawidłowo(nikt się nie zgłosił przez 20 lat) niech nie marzy, że potrafi to zrobić w społeczeństwie, w którym ludzie są różni? To tak jak mówić o matematyce bez ustalonych zasad! (Swoją drogą, komu przyznaje się Nobla z ekonomii?) Pomoc dzieciom zaś to ich poniżanie. Kto dzieciom "pomaga" daje tym dowód dla ludzi inteligentnych, że traktuje dzieci jak przyszłych darmozjadów (wszak przeciętnym nikt nie może pomóc-cudów nie ma) Każdy dorosły był dzieckiem i otrzymywał "pomoc" od innych. Obowiązkiem dorosłego jest tą "pomoc" zwrócić następnym dzieciom, ten obowiązek to normalna ekonomia i ta zwykła uczciwość. Pomoc dzieciom udzielana przez tych, co nie rozumieją swego błędu powoduje, że ci, co dzieci okradają mogą śmiało zwiększyć kwoty okradania i jeszcze dzieci do królików przyrównywać. Odpowiedz Link Zgłoś
agulha Re: bykowe 28.05.05, 12:08 To, co pisze polubu, w całości nie ma sensu. Stwierdzenie, że osoba bezdzietna zaoszczędza pieniądze, które kto inny wydaje na dzieci, nie jest szczególnie odkrywcze. Podatki od tego, że się nie jest żonatym/zamężną i/lub że się nie ma dzieci, też już były (np. były w Bułgarii za socjalizmu). Bzdurne są 2 rzeczy: 1) wychowanie każdego dziecka kosztowało inne pieniądze. Ja jako jedynaczka, kochana przez nieźle zarabiających rodziców, którzy o mnie dbali pod każdym względem (szkoła muzyczna, zajęcia dodatkowe, niania, ładne, nowe ubrania i buty, wakacje...) - na pewno kosztowałam więcej niż trzecie dziecko w wielodzietnej rodzinie z niepracującą matką i pijącym ojcem. 2) co to znaczy dać pieniądze dzieciom? Niemowlętom? Albo skoszarowanie wszystkich dzieci (już było - kibuce), albo te pieniądze trzeba by dać ich rodzicom. Część z nich porzuciłaby wówczas pracę i po prostu za te (dziecka niby) pieniądze żyła. Wcale niekoniecznie po to, żeby dziecku poświęcić więcej czasu. Niemało z rodziców wydałoby te pieniądze na wódkę i papierosy. W poprzednim ustroju coś z tego było: ludziom płacono mało i (w porównaniu ze zróżnicowaniem płac obecnie) względnie po równo, a za różnicę dofinansowywano np. produkty żywnościowe (np. żółty ser, mleko, dżemy - były niewiarygodnie tanie), ubrania i buty dziecięce, szkoły, kolonie i takie tam. To się fachowo nazywa "spożycie zbiorowe". Zrezygnowano z tego i mamy to, co mamy. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
chaladia Re: bykowe 28.05.05, 22:37 Polubu "na dzieńdobry" nazwał mnie złodziejem (bo jakoby tylko złodzieje nie rozumieją jego geniuszu). Dotychczas nie pisywałem na tym Forum, więc nie wiem, kto on zacz. Wiem, że się nie loguje. Generalnie uważam, że dobre i mądre wychowanie jednego dziecka może dać społeczeństwu wielokrotnie więcej, niż urodzenie i wychowanie na żulików dziesiątki bachorów. Dziś społeczeństwo nie bardzo potrzebuje liczby, raczej liczy się jakość. Nawet w wojsku, w XIX wieku rozstrzygała liczba "bagnetów", dziś jeden lotnik może unicestwić miliony. Myślę, że 30-milionowa Polska, byle to było 30 milionów zdrowych, mądrych, inteligentnych i pracowitych może być bardzo pięknym i bogatym krajem. 50-milionowa Polska sfrustrowanych, leniwych, niedouczonych napewno nie będzie ani szczęśliwym, ani bogatym krajem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polubu Re: bykowe IP: *.com / 82.177.166.* 29.05.05, 00:52 Dużo wiesz, ja wiem jednak, że okradanie dzieci musi prowadzić do terroryzmu, bandytyzmu i na tym właśnie polega sprawiedliwość. Człowiek tej sprawiedliwości nie może zmienić, może jedynie ją zrozumieć. W skrajnym przypadku okradanie dzieci prowadzi dziecko do śmierci głodowej! Odpowiedz Link Zgłoś
chaladia Widzisz... 29.05.05, 11:23 Jak piszesz krótko i nie znieważasz interlokutora, to nawet można Cię zrozumieć, a nawet się z Tobą zgodzić. Istotnie, społeczeństwo płaci za błędy i zaniedbania wychowawcze. I dlaego uważam, że my zapłacimy drogo za to, co się dzieje w Polsce dziś. Osobiście mam jedną córkę i poświęcamy jej z Żoną tyle czasu, ile możemy, podobnie jest z pieniędzmi, choć teraz, gdy ma już blisko 7 lat trzeba uważać, żeby nie poczuła, że "pieniądze to wszystko". Podobnie jest w całym moim środowisku i nie sądzą, żeby u kogokolwiek wystąpiły problemy. Natomiast fakt, że upiorny wyż demograficzny lat 1981-1985 pochodzi głównie z rodzin, które stały się po 1989 roku lumpenproletariatem (zamknięte PGR-y, fabryki, kopalnie itp) w połączeniu z degrengoladą publicznego szkolnictwa może doprowadzić do tego, że będziemy mieli w Polsce ładnych parę milionów niedouczonych, leniwych i zdemoralizowanych degeneratów. Już się to powoli uwidacznia. Za chwilę będziemy mieli z jednej strony brak wykwalifikowanych rąk do pracy, a z dugiej parę milionów bezrobotnych i kryminalistów... Odpowiedz Link Zgłoś
polubu Re: Widzisz... 29.05.05, 12:26 Tylko jednak okradanie dzieci jest tu ważne. Przyznałeś, że masz tylko jedno dziecko czyli jesteś w tej grupie ryzyka, która dzieci okrada. Przedstawię prostą ekonomię, którą przestrzegał mój dziadek, ojciec i ja.(Mam nadzieję, że również moje dzieci) W Polsce jest 8 000 000 dzieci, co zapewnia zastępowalność pokoleń, jeśli z jakichś względów jedna bogata rodzina weźmie te dzieci na wychowanie i stworzy rodzinę wielodzietną to pozostali muszą tej rodzinie zwracać koszty swojego wychowania, które muszą być przeznaczone dla tych dzieci a nie nazywać jej bezmyślną, głupią rodziną (jak Ty to robisz). Jeśli rodzina ta, która wychowuje 8 000 000 dzieci ma kaprys i chce wychowywać 16 000 000 dzieci to pozostali dopiero wtedy mogą powiedzieć, że zwracają tylko koszty swojego wychowania, co wystarczy na 8 000 000 dzieci a pozostałe wychowujecie za swoje pieniądze, jeśli taki wasz kaprys. Nie można jednak powiedzieć, że ja nie będę zwracał kosztów swojego wychowania. Kto nie zwraca kosztów swojego wychowania jest złodziejem okradającym dzieci z nowego pokolenia a kto dzieciom "pomaga", ten dzieci poniża! Polacy! Wy tak gremialnie jesteście za karą śmierci jak myślicie, jaka kara należy się złodziejom okradającym dzieci na kwotę 250 000 zł? (Koszt wychowania dziecka, przypomnę- złotówka skradziona Jasiowi to miliony skradzione Janowi). Ktoś was musi za to karać, bo sprawiedliwość jest constans! Bóg właśnie po to stworzył bandytę, jest ich tyle ile naszych zasług! Odpowiedz Link Zgłoś
polubu Re: Widzisz... 29.05.05, 20:53 Im też coś dolega? Próbując ogólnie-i najkrócej-określić kierunki ewolucji praw dzieci- od edyktu Walentyniana do Konwencji o Prawach Dziecka ONZ-jak się wydaje odnotować trzeba przede wszystkim: uznanie, że dzieciom w ogóle należą się określone prawa, uznanie dziecka za podmiot prawa(przestało ono być własnością człowieka dorosłego, stało się obywatelem), zmianę sytuacji dziecka w rodzinie- z nieograniczonej podległości władzy ojca do ustanowienia instytucji władzy rodzicielskiej wyznaczonej zasadą dobra dziecka', poszerzenie tzw. katalogu (zbioru) praw dzieci - od prawa do dziedziczenia (okres starożytny)i prawa do życia po prawa dotyczące wszystkich aspektów życia dziecka (Konwencja o Prawach Dziecka ONZ), Do tego, zatem doszła współczesna cywilizacja i wyraźnie widać jak daleką drogę przeszła od Walentyniańskich czasów. I wydaje się, że tego rodzaju postęp o wiele bardziej odmienił oblicze naszego świata niż najnowocześniejsze konstrukcje mostów, jeśli porównamy je z rzymskimi akweduktami... Czy jednak faktycznie Konwencja o Prawach Dziecka ONZ, jak częstokroć twierdzi się, formułuje PEŁNY katalog praw dzieci? Czy z chwilą urzeczywistnienia wszystkich postanowień Konwencji na całym świecie,(co oczywiście jest niezwykle trudne i trwać będzie kolejne dziesiątki lat, jeśli cywilizacja w ogóle ewoluować będzie w tym kierunku)dzieci doświadczą pełnego respektowania ich praw, a co za tym idzie-pełnej emancypacji? Na początku lat siedemdziesiątych pojawił się nowy nurt refleksji humanistycznej- antypedagogika, radykalnie włączająca się do ruchu na rzecz ochrony praw dzieci. I choć częstokroć chciano by traktować ją jak niegroźne dziwactwo', to jednak nazwiska sławnych jej przedstawicieli- wybitnych psychologów Abrahama Maslowa, Alice Miller czy Carla Rogersa, pedagoga Alexandra Neilla, czy przywoływanego przez antypedagogów prekursora ruchu- Janusza Korczaka, nakazują traktować ten nurt z większym respektem. W kwestii ochrony praw dzieci antypedagodzy twierdzą, iż po uzyskaniu równouprawnienia przez Murzynów i kobiety, dzieci są ostatnią dyskryminowaną grupą istot ludzkich. Generalnie deprecjonują oni wszelkie akty prawne określające prawa dzieci(w tym akty międzynarodowe takie jak Konwencja o Prawach Dziecka), twierdząc, że mimo deklaracji o podmiotowości dziecka ujmują one zagadnienie praw wyłącznie w kategoriach opieki, jaka dzieciom przysługuje. Zauważamy zasadniczą różnicę w podejściu do praw dzieci we wszystkich dotychczasowych rozwiązaniach w porównaniu z decyzjami antypedagogów. Omawiana ewolucja praw dzieci była de facto powiększaniem zbiorów praw PRZYZNAWANYCH dzieciom- od prawa do życia po cały kompleks praw ujętych w Konwencji o Prawach Dziecka ONZ. Tymczasem antypedagodzy twierdzą, że dzieciom praw przyznawać nie można-, bowiem wizja świata, która się za tym kryje jest wizją gdzie ktoś(np. dorośli) komuś(np. dzieciom)może jakieś prawa przyznawać czy odbierać, co jest ewidentnym świadectwem nierówności i humanitarnego- w najlepszym przypadku- protekcjonizmu. Tymczasem każda jednostka ludzka, a więc również dziecko, posiada określone prawa nie z czyjegoś nadania, ale z samej natury swojego istnienia. Zasadniczym, zatem prawem każdego człowieka - a więc i dziecka - jest prawo do samostanowienia - i o nie przede wszystkim upominają się antypedagodzy. Co zawiera w sobie to prawo? prawo do uczestniczenia w życiu politycznym- gwarantujące bierne i czynne prawa wyborcze,(bo jakie jest racjonalne wytłumaczenie tego, że np. nie może wybierać osoba, która ma 17 lat i 364 dni, a może osoba, która ma 18 lat i 1 dzień? Dlaczego nie może wybierać 17- latek(będący-co się zdarza-studentem nauk politycznych), a może,(co również się zdarza) 100-latek kojarzący jedynie własne imię i nazwisko? Przytoczone powyżej niektóre z postulatów antypedagogów brzmią dzisiaj abstrakcyjnie; nie zmienia to jednak faktu, iż samostanowienie jest celem, w kierunku, którego- czy chcemy tego, czy nie-ewoluować zapewne będzie doktryna praw dziecka. Już dziś nie dziwi nas, że kilkunastolatek sam decyduje o swojej fryzurze(nie do pomyślenia w mojej młodości!). Być może, więc kiedyś, w dalekiej przyszłości, dzieci nie będą mogły uwierzyć, że były ongiś takie czasy, gdy prawa do samostanowienia - w majestacie krajowych i międzynarodowych rozwiązań legislacyjnych - nie przyznawano 1/3 ludzkości i to ludzkości najważniejszej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gogo Państwo powinno wspierać posiadanie dzieci IP: *.crowley.pl 27.05.05, 14:24 A nic nie robi w tej sprawie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gbc Re: Cieszę się, że nie mam dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.05, 15:57 I TY też możesz zaplanować płeć swego dziecka... Czytaj więcej na: e-rozwiazania.webpark.pl/art/plec_dziecka.htm Odpowiedz Link Zgłoś
grazyna.dlugokecka Re: Cieszę się, że nie mam dzieci 27.05.05, 20:06 Ja natomiast martwię się, że są kobiety, które nie chcą mieć dzieci. Mogą mieć, ale nie chcą. Dziecko to dar, najpiekniejszy dar jaki sobie można wyobrazić. Gdy jest dziecko - wszystko pachnie inaczej; inaczej pachnie dom, inaczej pachną święta. Życie nabiera niepowtarzalnej magii. Szkoda, że mam tylko jedno dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ada DZIECKO TO WIELKI PRZYWILEJ IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.05.05, 20:38 Moze jeszcze moglabys miec drugie? Zgadzam sie z toba. Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: Cieszę się, że nie mam dzieci 30.05.05, 14:32 Gdy jest dziecko - wszystko pachnie inaczej Kupą... przypalonym mlekiem... mokrym pampersem... Odpowiedz Link Zgłoś
callafior Re: Cieszę się, że nie mam dzieci 27.05.05, 20:18 Dokładnie, dzieci to nieopłacalna hodowla --------- Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ada Re: Cieszę się, że nie mam dzieci IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.05.05, 20:39 Zalezy czego oczekujesz po tej hodowli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ziuta Re: Cieszę się, że nie mam dzieci IP: *.c3-0.nyw-ubr3.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 28.05.05, 02:11 a ja nie Odpowiedz Link Zgłoś
ori77 Cieszę się, że nie mam dzieci 28.05.05, 05:15 I bardzo dobrze 'pyorunochronko', ze podobnie jak ja zdajesz sobie sprawe z finansowych, psychicznych i jakichkolwiek innych implikacji posiadania dzieci i ich nie masz. Wiekszosc jednak ludzi sobie tego, niestety, nie uswiadamia i prokreuje dzieci z zalosnym tak dla siebie a przede wszystkim dla tych dzieci skutkiem. Swiat bylby niewatpliwie znacznie lepszym miejscem, gdyby ludziom snily sie reklamy srodkow antykoncepcyjnych natretnie gloszace: "Nienarodzeni beda was blogoslawic!" Odpowiedz Link Zgłoś
holcmanka Re: Cieszę się, że nie mam dzieci 28.05.05, 13:23 niektóre kobiety kłamią mówiac ze nie chcą mieć dzieci.a już to że cieszą się że nie mają dzieci to kompletna bzdura.po prostu nie potrafią powiedzieć że nie mogą ich mieć lub że nie mają z kim ich mieć..... każda normalna kobieta chociaż przez chwilę ale myślała o dzieciach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asia Re: Cieszę się, że nie mam dzieci IP: *.chello.pl 28.05.05, 17:10 Skąd wiesz? Byłaś każdą kobietą? Odpowiedz Link Zgłoś
ori77 weekendy a dzieci 28.05.05, 17:24 Do 'grazyny.dlugokeckiej': A propos dlugich weekendow, to w Polsce sa one doskonala okazja do robienia tych wlasnie dzieci, aby te z kolei nie tylko dlugie weekendy mialy wolne od pracy, ale caly tydzien, bo z taka swietlana prognoza gospodarcza dla Polski, niewatpliwie zasilac one beda szeregi bezrobotnych w kraju, jak rowniez szeregi 'najemnej a taniej sily roboczej' na emigracji....Samo zycie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leon Re: Cieszę się, że nie mam dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.05, 16:18 biedny czlowieku, wspólczuję Tobie serio. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nocka Re: Cieszę się, że nie mam dzieci IP: *.eltronik.net.pl 28.05.05, 21:17 Ktoś wcześniej napisał,po co to,po co? No właśnie zostaw polubu swoje żale, tatuś czy mamusia? A może oboje?Liczył nie liczył na jedno wychodzi,jeden rodzi drugi nie.Jeden musi zwracać, większość nie,jeden to wie, drugi nie, itp,itd,uśmiechnij się jutro będzie lepiej.Nigdy nie chciałam mieć dzieci,zupełnie.Potem mąż i szara codzienność,tak było przecież i próba szukania sensu codzienności.Teraz jest rodzina,miłe chwile a czasem stres,bo przecież dzieci bardzo chcą popełniać swoje błędy, i trzeba nauczyć się to prawo im dawać.A przecież ktoś inny znajdzie sens bez dzieci,taki sam sens.takie samo prawo życia,po co bajdurzyć, liczyć,oddawać.Ja też całe życie mojej mamie oddaje i ciągle nie wiem czy ona to zauważa, myślę o tym, e tam, po co, mam swoje życie,swoje wybory.Zmierzch zapada,ciepły wieczór,mąż kopie jeszcze w ogródku, dzieci na studiach,ale jak smutno,to wyciągam te chwile radosne,pomagają,zawsze, i znowu wszystko ma swój malutki sens.Dobranoc, dobranoc,śpij dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Y. Re: Cieszę się, że nie mam dzieci IP: *.toya.net.pl 30.05.05, 11:53 Jesli Twoim zamiarem bylo oburzenie kogos, to w moim przypadku Ci sie nie udalo? Bo coz to za manifest? Nie chcesz miec dzieci, jestes zadowolony/-a, ze ich nie masz? To naprawde rewelacja! To duzo lepiej niz gdybys nie mogl ich miec, a chcial lub mial, bo tak wyszlo i "no to trudno". Wiec w czym rzecz? Ciesz sie, ze tak fajnie Ci sie zycie poukladalo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcel Co za herezje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.kapelusz.pl / *.kapelusz.pl 30.05.05, 11:56 Ludzie, co wy piszecie !!! Tego nie da się normalnie czytać. Jak tak można myśleć? Teraz się cieszycie, ale oczy otworzą się wam na starość. Potem będziecie mieć pretensje o emerytury!!! kto bedzie na to robił? To będzie kraj starców!!! Ktoś kto nie ma dzieci albo ma tylko jedno powinien dostawć najniższe emerytury, a ten kto ma więcej dzici odpowiednio więcej. Niedopuszczalne jest to aby garstka młodych ludzi robiła na rzesze starszych. Odpowiedz Link Zgłoś
polubu Re: Co za herezje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 30.05.05, 14:45 Wyjaśnię Panu sekret planu gospodarczego dla Polski! Rok 1985-685305 urodzonych Polaków, rok 2001- 370247 urodzonych Polaków. Różnica to 315058 przemnożone przez 18 lat (dzieci)to 5671044. Koszt wychowania jednego Polaka to 300000 zł, co daje oszczędności dla Polski 1701313200000 zł bez kiwnięcia palcem.(ile za to można kupić samochodów?) Proponuję wprowadzić opłaty od posiadanych dzieci a każdy Polak będzie miał dom, bo liczba dzieci znowu zmniejszy się o setki tysięcy rocznie! Becikowe dla zmyły! Dzieci w końcu zabraknie, bo sprawiedliwość musi być. Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: Co za herezje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 30.05.05, 14:54 Ja tak w kwestii formalnej czy ty kiedykolwiek czytałeś, co piszesz? Odpowiedz Link Zgłoś
polubu Re: Co za herezje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 30.05.05, 15:28 Einsteina się nie pyta czy cokolwiek czytał, Einsteina się słucha! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ada MOZNA UMRZEC ZE SMIECHU CZYTAJAC POLUBU IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.05.05, 23:14 Nie wiedzialam ze Einstein to muzyk. Czesto go "sluchasz"? Myslalam ze naukowiec. Strasznie smieszny z ciebie czlowieczek. A te twoje rachunki ekonomiczne sa najbardziej zabawne. Slyszales kiedykolwiek o prawie popytu i padazy? Wyobrazasz sobie jak ekonomie nakrecaja posiadacze dzieci? Ilu ludzi ma dzieki temu prace? No i te dzieci zapracuja kiedys na emeryturke takich egoiststycznych jalowek jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: MOZNA UMRZEC ZE SMIECHU CZYTAJAC POLUBU 31.05.05, 11:11 Ja myślę, że to jakiś szyfr. Te takie długie ciągi liczbowe - może gość się z kosmitami komunikuje? Odpowiedz Link Zgłoś
kropka.1 Re: Cieszę się, że nie mam dzieci 30.05.05, 15:35 Cieszę się,że nareszcie ktoś to powiedział,nie można w tym kraju się do tego przyznać bo "spalą Cię na stosie."Ja dziecko mam,ale nie znoszę tego wrzasku wokół macierzyństwa.Dosc łatwo postarać się o malucha,żaden wyczyn.No może trudniej wychować,z tym gorzej.Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
magdalenki1 Re: Cieszę się, że nie mam dzieci 30.05.05, 19:24 przeraziłam sie jak przeczytałam niektóre posty ja rozumiem piszące tu osoby, które nie mają dzieci. znam kilka kobiet w średnim wieku, którym nie udało sie z różnych przyczyn urodzić dziecka, szkoda mi ich, co nie znaczy, ze nimi gardzę, każdy w życiu wybiera co dla niego najlepsze i już, nic do tego nie mam, szanuję prawo wybory u każdego człowieka. Macierzyństwo jest czymś najpiekniejszym na swiecie i kiedy czytam jak ktoś przelicza to na zyski i straty, to boję się myśleć do czego zmierzamy.... Nic wspólnego nie ma wychowanie dzieci z rachunkiem zysków i strat. Urodziłam swoją córkę (pierwszą) jako bardzo młoda dziewczyna, nie zawsze było łatwo, zeby nie powiedzieć, że było bardzo ciężko pod wieloma względami, ale nigdy, przenigdy prze myśl mi nie przeszło, że bez mojej córki było by mi łatwiej, szczerze współczuję osobom tak ubogim duchowo:( przeżywanie macierzyństwa być może , jak widać tutaj nie jest dla każdego, nie każdy na to zasłużył, stajemy się pustym społeczeństwem, ludźmi bez głębszych uczuć, bez potrzeb duchowych, straszne to i smutne, aż ciarki przechodzą po plecach, po takie stanowisko niestety przenosi się na wiele innych aspektów poza macierzyństwem, ja wiem, ze nie sposób zrozumieć macierzyństwa kobietom, które nie mają dzieci i nawet nie próbuję im nigdy tego tłumaczyć, bo i po co? ale matrwi mnie szczerze jak tu czytam niektóre wypowiedzi:( jak można nie odczuwać tej głębi uczuć, jak można przeliczać najpiekniejsze rzeczy na swiecie na pieniądze, wygodę? nie wiem moja młodsza córeczka ma 10 miesięcy, wstaje rano przychodzi na czworaka do mojego łóżka i całuje mnie i mężą, uśmiecha się do nas i dotyla nas swoją małą łapką, przytula:) ufa nam, potrzebuyje nas, a mu codziennie z największą radością na nowo poznajemy piękno tego uczucia, uczymy sie tak wiele o nas samych, wzruszamy do łez, cieszymy, dajemy jej wszystko co najlepsze, bo Ona nam ufa i potrzebuje nas, jest częścią nas samych, a jednocześnie zupełnie nową odrębną osobą, i choć tak mała, tak wiele nam dała i będzie dawać, nigdy nie przyszło mi do głowy, że nasza miłośc do niej jest czymś,w zamian za co czegoś sie oczekuje, nigdy nie pomyślałam, że ma nam coś za to oddać, bo miłośc do moich dzieci jest czysta, piękna, głęboka i prawdziwa, a to, czego mnie uczy jest największym skarbem mojego zycia, wypadało by powiedzieć nędznego zycia, skoro otacza mnie tyle bezdusznych, wyrachowanych, zimnych i pustych duchowo osób:( może to szczęście, ze autorka wątku nie ma dzieci, szczęście dla dzieci naturalnie:) dodam tylko, ze nie robie zamieszania wokół macierzyństwa:) ze nie jestem zadna fanatyczką, ze i owszem bywam zmeczona wczesnym wstawaniem i wrzaskiem dzieci, ze podrzucam dzieci babci, zeby pójśc z mężem do kina, albo pokochać się w spokoju i pobyc tylko we dwoje i robie wiele innych rzeczy łącznie z chodzeniem na imprezę "do rana" i wydawaniem kasy na własne widzimisie, fryzjera, czy kosmetyczkę, bo mama szczęśliwa to mama troche leniewa i egoistyczna, więc nie jestem tylko mamą i kuchta domowe - a fee, ale nic w życiu nie dało mi tyle szczęścia ile macierzyństwo i do prawdy nic w zamian nie oczekuję, bo zamierzam być na stare lata finansowo zabezpiczona, aby moje dzieci mogły poznawać swiat, zamiats zmieniać mi pampersy:) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: Cieszę się, że nie mam dzieci 31.05.05, 11:13 A mnie się nie "nie udało urodzić dziecka". Z całym rozmysłem nigdy nie próbowałam. :DDD I dobrze mi tak! A za wszystkie wyrazy współczucia z góry serdecznie dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
millerek Re: Cieszę się, że nie mam dzieci 31.05.05, 08:36 pyorunochron napisał: > Cieszę się, że nie mam dzieci. Tak się jakoś złożyło, że nie mam (a mam 39 > lat). I jak widzę te wszystkie wysiłki moich znajomych posiadających dzieci, > żeby je jakoś przyzwoicie wychować, to im współczuję. Nie dziwię się, że > Polacy mają teraz tak mało dzieci - jedno, góra dwa, czasem wcale. Wychowanie > dziecka to ogromny koszt - finansowy i zdrowotny, a efekt i tak NIGDY nie > jest pewny. Dziecko może się od was na starość odwrócić i niekoniecznie > będzie wam wdzięczne. Ja też nie mam dzieci ale szkoda mi Ciebie, że tak myślisz. To musi być okropne mieć takie podejście do życia jak Ty. Odpowiedz Link Zgłoś
niedzwiadka Komu współczuć..? 31.05.05, 11:01 Przebrnęłam przez wszystkie wypowiedzi i pod koniec wreszcie zrozumiałam o co chodzi POLUBU. Szkoda tylko, że nie ma chyba ani jednej osoby, która by przekonał do swoich racji. Może dlatego, że poglądy są hm... Trudno nie użyć słowa "głupie", ale nie chcę nikogo obrażać. Od początku tych wywodów o okradaniu i oddawaniu zastanawia mnie to, jak sprawić, by przyrost naturalny był neutralny... Bo jeśli każdy ma oddawać tyle ile dostał, a wszyscy mają być równi, to w przypadku większej liczby urodzeń, część dzieci nie dostanie nic( innymi słowy umrze z głodu), jeśli natomiast przyrost naturalny się zmniejszy, to niektórzy dorośli nie będą mieli komu zwrócić( staną się złodziejami). Nie rozumiem,jak każdy ma oddać to, co dostał, skoro nie na każdego dorosłego przypada jedno dziecko. I zastanawiam się, komu współczuć. Polubu? Jego dzieciom? Czy wszystkim "nieinteligentnym", np. takiej "idiotce" jak ja, czy Po_Godzinach;) Odpowiedz Link Zgłoś
polubu Re: Komu współczuć..? 31.05.05, 12:48 Jednak jeszcze nie zrozumiałaś, u mnie równe są tylko dzieci, kiedy jeszcze nie wiemy, kim będą. Ja jestem za tym by złotówka nie przechodziła do kogoś innego niż tego, co ją wypracował i mam pewność, że tak może być. Ekonomia, którą wy prezentujecie nie sprawdzi się na przykład, gdy jedna rodzina weźmie wszystkie dzieci świata na wyłączne wychowanie. Dzieci, bowiem poumierają od tej waszej pomocy. Każdy powinien żyć zależnie od tego, co wypracował a to nie może jednak zależeć od tego, że zrezygnował z dzieci tylko musi zależeć od pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: Komu współczuć..? 31.05.05, 13:35 Ja jestem za tym by złotówka nie przechodziła do kogoś innego > niż tego, co ją wypracował i mam pewność, że tak może być. A gdzież wartość dodana? Odpowiedz Link Zgłoś
niedzwiadka Re: Komu współczuć..? 01.06.05, 20:04 Nie odpowiedziałeś na moje pytanie Polubu. Nadal próbujesz udowodnić swoją rację, powtarzasz się, czasem przecząc sam sobie. Ktoś już pytał,czy czytasz to, co piszesz... A czytasz to, o czym inni piszą do Ciebie? Nie odpowiadasz na posty... I co Ty możesz wiedzieć o mojej ekonomii..? Poza tym, ta Twoja genialna ekonomia i tak nie zostanie wprowadzona w życie. A jeśli ktoś kiedyś upadnie na głowę i ją wprowadzi, to do tego czasu umrze (z głodu, mrozu, zaniedbania, itp...) wiele maluszków, jeśli nikt im nie będzie pomagał... Odpowiedz Link Zgłoś
polubu Re: Komu współczuć..? 01.06.05, 21:47 Ty widzę wyznajesz zasadę że najlepiej będzie "maluszkom" jak wszyscy im będą pomagać ja natomiast mam pewność że najlepiej im będzie jak nikt im nie będzie pomagał. Polska jest krajem gdzie jest 3000 organizacji pomagających dzieciom w ostatnich latach ich liczba wzrosła. Polska jest także krajem jedynym w Europie gdzie nie dość że liczba dzieci się zmniejszyła to jeszcze dzieciom się pogorszyło o 4 %-nie jest to więc dowód na moje prawidłowe rozumowanie? To czy ja sam sobie przeczę jest jednak oceną Twojego rozumu. Ja już odpowiadałem że Einsteina się nie pyta czy coś na temat czytał Einsteina się słucha. Przyrost naturalny jest zależnością wtórną pierwszoplanowe jest nie okradaj dzieci. Prosta ekonomia polega na tym że jeśli wszyscy Polacy oprócz jednej rodziny staną się bezpłodni to i tak powinni zwracać koszty swojego wychowania właśnie tej rodzinie (unikną posądzenia o złodziejstwo) a nie nazywać jej bezmyślną i patologiczną. Gmatwasz się w rozumowaniu bo nie możesz przyjąć prawdy oczywistej że każdy sam na siebie zapracuje. Martwisz się co będzie jak będzie większa liczba urodzeń a przecież tak już w Polsce było i dzieci nie umierały z głodu a obecnie mimo że liczba ich się zmniejszyła to jeszcze głodują. Sama odpowiadaj by odpowiedzi się domagać. Też już odpowiadałem że sprawiedliwość (główna zasada) jest constans i to czy będzie moja ekonomia (nie kradnij) wprowadzona czy nie i tak tej głównej zasady nie zmieni. Ja tylko wyjaśniam wam że możemy w kilka pokoleń zlikwidować wszystkie więzienia ale tylko jak będziemy chcieli jeśli nie to też będzie sprawiedliwość bo Bóg tak ten świat stworzył że nie da się w nim oszukać sprawiedliwości. Liczba bandytów dokładnie zależy od naszej ekonomii będąc jednocześnie jej katalizatorem Odpowiedz Link Zgłoś
niedzwiadka Re: Komu współczuć..? 02.06.05, 14:54 > Ty widzę wyznajesz zasadę że najlepiej będzie "maluszkom" jak wszyscy im będą > pomagać ja natomiast mam pewność że najlepiej im będzie jak nikt im nie będzie > pomagać. Nie głoszę hasła "POMOC MALUSZKOM", jednak uważam,ze pomoc też jest potrzebna. Nie tylko dzieciakom, choć im oczywiście szczególnie. > Ja już odpowiadałem że Einsteina się nie pyta czy coś na temat czytał Einsteina > > się słucha. Żaden z Ciebie Einstein... Naprawdę uważasz się za geniusza, który swą genialną teorią zmieni świat? To nie jest pytanie retoryczne, proszę o odpowiedź. > Gmatwasz się w rozumowaniu bo nie możesz przyjąć prawdy oczywistej że każdy sam > > na siebie zapracuje. Prawdą oczywistą jest również to, że małe dzieci są bezradne i potrzebują pomocy. > Sama odpowiadaj by odpowiedzi się domagać. Jeśli chcesz bym odpowiadała, zadaj pytanie... Ja Tobie zadałam. > Ja tylko wyjaśniam wam że możemy w kilka pokoleń zlikwidować wszystkie > więzienia ale tylko jak będziemy chcieli. > Liczba bandytów dokładnie zależy od naszej ekonomii będąc jednocześnie jej > katalizatorem Z tymi więzieniami to już przesada... Nie wszystko kręci się wokół ekonomii... Wciąż zapominasz o naturze ludzkiej, o uczuciach... Nie masz w sobie współczucia dla drugiego człowieka? To normalne,że jeśli widzisz kogoś cierpiącego, przede wszystkim dziecko, to chcesz mu pomóc... Jeśli pomoc jest zła, to czy jej źródło, czyli współczucie jest złe? Powołałeś się wcześniej na Boga... Przecież Bóg każe pomagać, współczuć... Nie każe wyrownac ludzi na Ziemi... Obiecuje wyrównanie i sprawiedliwość po śmierci... Odpowiedz Link Zgłoś
polubu Re: Komu współczuć..? 02.06.05, 16:05 Przez Boga nie ci będą uznani za uczciwych, co przez ludzi. Bóg, bowiem stworzył ludzi równymi, to ludzka niesprawiedliwość ich zróżnicowała. Wprowadzając normalną ekonomię ludzie znów gdzieś w nieskończoności mogą dojść do równości. Załóżmy, więc, że Bóg stworzył ludzi równych zajmujących się na początek zbieractwem i łowiectwem. Załóżmy, że, przez co najmniej 10 pokoleń ludzie ci będą równi wbrew warunkom (tyle samo upolują i nazbierają) Załóżmy, że ludzi tych przez 10 pokoleń będzie zawsze 1000 (przyrost naturalny równy 0) Prześledźmy jak my ludzie podzielimy `uczciwie dobra'. Rozumowanie nasze (wasze) jest takie: skoro wszyscy jesteśmy równi to równo zarabiamy (upolujemy i nazbieramy) i bez względu na liczbę dzieci w rodzinie każdy dostaje tyle, co uzbierał i upolował. Dlatego tym rodzinom, które mają dzieci obniża się poziom życia a zyskują ci, co dzieci nie mają, (pomimo że powinni żyć na równym poziomie, bo wszyscy są równi) dzieci również tyle samo uzbierają i upolują jak dorosną. Jakimś `sprytnym' sposobem część dóbr przechodzi do bezdzietnych. Teraz jak dzieliłby Bóg, który nakazał nie kradnij. Dorośli z tego, co nazbierali i upolowali wydzielają część (równą temu, co dostawali jak sami byli dziećmi) potrzebną na wyżywienie i wychowanie dzieci a dopiero resztę dzielą po równo bo równo upolowali i uzbierali. Dorośli nie muszą jednak oddawać więcej niż sami dostali będąc dzieckiem. Przy takim podziale każdy dorosły zwraca to, co otrzymał, gdy był dzieckiem. Podstawowy wniosek zaś jest taki:, kto nie zwraca kosztów swojego wychowania innemu dziecku ten jest złodziejem i to dziecko okrada. Nie zasiłki rodzinne, nie pomoc, lecz płaca dla dzieci i prawa wyborcze dla nich lub ich opiekunów. Bojąc się przeludnienia nie możemy okradać dzieci. Grupa deputowanych do Bundestagu chce ustanowić prawo wyborcze dla całych rodzin, a więc również dla dzieci. Jutro odbędzie się głosowanie nad wnioskiem w tej sprawie. Nie ma jednak szans na jego przyjęcie. Inicjatorzy argumentują, że skoro władza pochodzi od ludu, nie wolno z tej zasady wykluczać dzieci i każda rodzina miałaby tyle głosów, ilu liczy członków. O taką modyfikację przepisów wyborczych od lat walczy polityk bawarski z CSU Johannes Singhammer, ojciec sześciorga dzieci. Wsparli go przewodniczący Bundestagu Wolfgang Thierse z SPD, a także posłowie z partii Zielonych, FDP i CDU. Jeszcze nie wiadomo, jak miałyby głosować dzieci w razie braku porozumienia między rodzicami. Ale i na to pytanie znajdzie się odpowiedź - twierdzą ci, którzy chcą oddać losy kraju w ręce wielodzietnych rodzin. Nie jestem jednak sam. Tak jak zniesiono niewolnictwo Murzynów tak zniesione będzie niewolnictwo dzieci mnie interesuje czy za mojego życia! Odpowiedz Link Zgłoś