Dodaj do ulubionych

po zdradzie

11.07.05, 17:41
jest mi tak cholernie zle....to bylo 2 mies temu i postanowilam wybaczyc, ale
nie ma dnia zebym o tym nie myslala...znam JA, widze ja niemal codziennie.
ona nie wie ze ja wiem...
Jestem tak podejrzliwa, e chyba zaczne wpadac w paranoje...przypominaja mi
sie rozne zdarzenia z przeszlosci, ktore moga miez znamiona klamstwa...boje
sie, placze...w samotnosci bo nie moge zniesc ze czlowiek ,ktoremu ueiwrzylam
w 100% pierwszy raz w zyciu zdardzil mnie..niby tylko fizycznie i zapewnia
mnie o tym milion razy , ale wiecie co,...mam dosc tych mysli, wyobrazen co
on z nia....jak z tego wyjsc? czytam listy w "wysokich obcasach" i wiem ze
mozna...ale jak dlugo beda mnie meczyly te koszmarne mysli ?
POMOZCIE, te ktore wybaczyly...jak sobie poradzic? czy to na pewno wzmacnia
zwiazek ? jestesmy razem 3 lata z 1 powazna klotnia z mojej winy na koncie.
Kiedys zdradzil mnie facet z ktorym bylam kilka lat..i zapomnialam wybaczylam
w miesiac, a tutaj ..koszmar nie dzwigam...codziennie cos mi sie w glowie
kolebie, ciagle jestem podejrzliwa...jak zmienia to,..jak sprawdzilam ze
gdzies byl <z nia> i mam dowod..on mowi ze nie byl..i nie wiem czy mowi NIE
bo nie chce zeby mnie szlag trafil czy klamie bo juz tak ma ...ale podkreslam
jedno...do tego czasu kiedy sie dowiedzlam bez zarzutu, bez klamstw...moze
wierce sobie dziure w mozgu a nie warto ????HILFEEEE
Obserwuj wątek
    • iberia29 Re: po zdradzie 11.07.05, 18:02
      skoro sie z tym meczysz to chyba najlepszy dowod na to,ze nie umiesz wybaczyc
      co jest normalne,wg mnie to koniec i tak bedzie dla Ciebie najlepiej
      • czesny Re: po zdradzie 11.07.05, 18:20
        iberia29 napisała:

        > skoro sie z tym meczysz to chyba najlepszy dowod na to,ze nie umiesz wybaczyc
        > co jest normalne,wg mnie to koniec i tak bedzie dla Ciebie najlepiej

        eee.. tam...

        jedna zdrada wiosny nie czyni...
    • Gość: Daria Re: po zdradzie IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 11.07.05, 18:16
      Za cnote ani jednego faceta nawet piec groszy bym nie dala. Wszyscy sa tacy
      sami i nie wierze, ze nie zdradzaja wczesniej lub pozniej. Nie gryz sie to ich
      natura. Napewno cie kocha jesli jest z toba a nie z tamta. Opieprz go i ostrzez
      ze pierwszy i ostatni raz mu wybaczasz. Zobaczysz co przyniesie los. Jeszcze
      raz cos takiego zrobi i kopnij go w dupe.
      • wio4litery Re: po zdradzie 12.07.05, 00:27
        Demonizujesz zdradę mergy74. Jak wiele kobiet zresztą.
        Mechanizm zdrady jest u mężczyzn zupełnie inny.
        Facet potrafi zdradzić kobietę pod każdym wzgledem (łącznie z urodą) ustepujacą
        swej żonie (choć owszem, prędzej zrobi to z młodsza niz starszą).
        Dlaczego? Bo lubi odmianę, jest ciekawy inności, chce mieć pożywke dla swoich
        fantazji. Gdyby go jednak postawic pod scianą i powiedzieć wybieraj - wskaże na
        żonę. Mówiąc wprost, może zdradzić osobę, którą kocha i podziwia.
        Tylko dlatego, że nadarzyła się okazja. Potem grzecznie wróci do żony
        i będzie ją darzył jeszcze większą miłością. Nielogiczne? Ale prawdziwe.
        Tacy jesteśmy. Tysiące lat ewolucji także i nas uczyniło pełnymi sprzeczności.
        Antropolog dodałby sprzeczności "pozornych", ale to nie forum naukowe.
        I nie współczujcie kochane forumowiczki mojej żonie, bo jej nie zdradziłem i NIE
        zdradzę. Ale wiem, z jakiej gliny jestem ulepiony. Ja i miliony innych samców.
        Kończąc wierzę, że teraz silniej doeceni Twoje zalety. A jeśli nie, to
        faktycznie kopnij go w d....
        Ściskam platonicznie,
        fast_eddy
        • kati1973 Re: po zdradzie 12.07.05, 09:10
          no nie, najlepiej sie usprawiedliwiac ewolucją To ze zdradza to znaczy ze jest
          nikim, jesli mowi ze kocha i zdradza to dno. Jesli sie porownujesz z psem to
          zaslugujesz tylko na schronisko, a nie na kochajaca zone czy partnerke.

          Jesli ktos za przyczyne zdrady podaje... tacy jesteśmy, to nie mezczyzna tylko
          zwykly pies i tyle


          • Gość: fast_eddy Re: po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 11:12
            Nie dałem ci powodów, byś wyzywała mnie od psów.
            Od małpy oczywiście też nie pochodzisz.
            • kati1973 Re: po zdradzie 12.07.05, 13:10
              przykro mi ale to moje osbiste zdanie na temat facetow nie umiejacych trzymac
              ogonka na smyczy :)

              i porownaie do psa jest obrazliwe tylko dla psa, czlowiek podobno jest wyzej w
              ewolucji :)
              • Gość: malvina Re: po zdradzie IP: *.stacje.agora.pl 12.07.05, 15:00
                kati1973 napisała:
                > i porownaie do psa jest obrazliwe tylko dla psa,
                > czlowiek podobno jest wyzej w ewolucji :)

                Taak? A co bys powiedziala, na okreslenie ”suczka”?
                Sorry, ale twoje tlumaczenie jest zalosne.
                m
                • Gość: Kati Re: po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 15:37

                  okreslenie pies nie pochodzi akurat z mojego slownictwa tylko z meza : ze facet
                  to nie pies i bez seksu wytrzyma np (na delegacji)

                  okreslenie suczka pochodzi od typu mezczyzn ktorzy zaslaniajac sie mentalnoscia
                  facetow, ewolucja i innymi bzdurami nie szanuja kobiet, zdradzaja itp

                  Tylko zwierze nie potrafi panowac nad swoimi instyktami i ta osoba ktora sie
                  tym tlumaczy sama sie przyrownuje do zwierzecia, ja tylko to mu sie staralam
                  uzmyslowic i ubralam to w slowa. Tym bardziej ze zwierze mozna wytlumaczyc
                  natomiast czlowieka wg mnie nie, bo wlasnie ewolucja jest przyczyną tego ze ma
                  mozg z ktorego trzeba korzystac madrze, a nie wykorzystywac ewolucje do
                  usprawiedliania zdrady. Pies dziala instyktem nie mozgiem :)


                  no chyba ze Ci odpowiada to ze facet powie sorry kochanie zdradzilem ale wybacz
                  faceci juz maja taki charkter - od wiekow


                  Uwierz mi istniaja mezczyni, ktorzy obruszyli sie na tego typu komentarze jak
                  owego osobnika - jeszcze wyjdzie, ze rzeczywiscie wszyscy tacy sa:)

                  zdrada zdarza sie u kazdej plci i w zadnym wypadaku nie jest niczym dobrym

                  a co do okreslenia suczka :) to zdziwilabys niektore kobiety to podnieca :) i
                  jest wykorzystywane w grze wstepnej :) ( nie mnie zeby nie bylo :)

                  Jesli chodzi ze wykorzystuje sie to jako obraze kobiety Jest roznica miedzy tym
                  jak ja to uzylam Na to okreslenie sam zasluzyl swoim zachowaniem i sam sie tak
                  okreslil swoja wypowiedzia ja to tylko zdefiniowalam Zreszta nie jest to
                  obraza jego osoby tylko okreslenie takich zachowań w mojej opinii. Przeszkadza
                  mu byc okreslanym psem a nie przeszkadza mu sie tak zachwywac :)
                  Jesli kobieta nie zasluzy na to okreslenie nie popieram




      • mr_pope Re: po zdradzie 13.07.05, 18:33
        Współczuję Ci takiej rodziny.
    • Gość: Aplus Re: po zdradzie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.07.05, 04:27
      Ciekawa jestem skad ty wiesz o niej i dlaczego sadzisz ze ona nie wie ze ty
      wiesz? Pogadaj z ta baba i powiedz jej zeby splynela szybko i skutecznie bo
      inaczej nakopiesz jej do d... Slyszalam o takiej agencji detektywistycznej
      zajmujacej sie sledzeniem niewiernych partnerow. Jesli cie stac zatrudnij kogos
      kto wysledzi gagatka czy jest czysty. Zamiast zadreczac sie wysledz goscia i
      miej pewnosc ze nie pogrywa sobie z ciebie. A moze jakis maly podsluch.Sa teraz
      rozne cudenka na rynku...Dziewczyno glowa do gory. Pozdrawiam
    • mergy74 po zdradzie 12.07.05, 09:54
      Bardzo Wam wszystkim dziekuje! naprawde dzisiaj czuje sie lepiej, ale nie ma
      dnia, wrecz godziny zebym o tym nie myslala...ja nie zaufam na 100%, bede
      podejrzliwa, bo to byl pierwszy czlowiek ktory mnie zrozumial. zaakceptowal
      taka jaka jestem, nie musialam udawac NIC...kocham...i coz z tego ..jesli same
      mysli tak bola cholernie.Myslalam ze bede w stanie zapomniec i nie bede tego
      tak przezywac...chcialam ze soba skonczyc...ja wiem ze to idiotyzm..mam wiecej
      niz 20 lat..ale to tak fizycznie bolalo, ze nie moglam tego zniesc...jak sie
      dowiedzial to sie przerazil...jesli czlowiek chce to NAPRAWDE zrobic to zrobi i
      nikomu nie powie..ja powiedzialam "po"
      Nie moge rozmawiac z ta kobieta na ten temat...nie chce ...nie chce sie
      ponizac..co ma byc to bedzie...
      Powiedzilam mu...ze wybaczam...ale nie zapomne nigdy...tym bardziej ze wie co
      przezylam kilka lat temu...
      WZYSTKIM WAM dziekuje...opinie sa rozne i nie tylko w zaleznosci od plci...

      pozdrawiam
      M
    • elle666 Re: po zdradzie 12.07.05, 11:45
      wiesz co, jak czytam takie wypowiedzi to mi sie slabo robi. gdzie ty kobieto
      masz godnosc i szacunek do samej siebie? on skoczyl sobie na bok, teraz wrocil
      do ciebie, a ty przechodzisz i bedziesz przechodzic katusze w imie... no
      wlasnie czego? co to jeden facet na swiecie? nie rozumiem, jak mozna byc z kim
      kto tak podle cie oszukal. to juz lepiej byc samemu.
      • Gość: Mergy Re: po zdradzie IP: 195.85.249.* 12.07.05, 11:58
        Qurcze,...ostro powiedziane...mysle o tym caly czas..ale ja tez popelnilam blad
        i mi wybaczyl...
        • squirrel9 Re: po zdradzie 12.07.05, 12:53
          Mergy nie słuchaj tych co piszą o podsłuchach bo będziesz tym gnębić się
          jeszcze bardziej, nie słuchaj tyc co mówią o tym jaki on podły a ty bez
          godności. Sama wiesz czy kochasz i czy chcesz być z nim. Powiedz mu o tym,ustal
          z nim jak on ma się zachowywać by nie przynosić więcej cierpień, byś miała
          szanse na zaufanie mu. Nie ukrywaj,że to boli nadal, to on musi sobie poradzić
          z twoim bólem, on musi walczyć o odzyskanie twojej wiary i zaufania. Nie
          przejmuj się tym,że będziesz go gnębić. Spróbujcie wypracować to. Powodzenia .
          • Gość: Mergy po zdradzie IP: 195.85.249.* 12.07.05, 13:24
            Bardzo dziekuje!!! to chyba chcialam uslyszec,...bo ja naprawde sie
            staram...NAPRAWDE chce ,..bo naprawde mi zalezy,...
            thanx !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • elle666 Re: po zdradzie 12.07.05, 14:33
              problem w tym, ze jak raz zdradzil to juz bedzie zdradzal, tym bardziej, ze
              swoim postepowaniem utwierdzasz go w przekonaniu ze jest bezkarny. no ale
              oczywiscie mozna zyc na rozne sposoby, z tym ze powinnas sie przygotowac, iz
              podobne rozterki emocjonalne bedziesz przechodzic jeszcze wiele razy,
    • Gość: miśka 2 miesiące to nic IP: *.chello.pl 12.07.05, 22:00
      ja z tym żyję już siedem lat, nadal boli choć przyznaję nieco mniej niż na
      początku, jesteśmy z sobą nadal ze wzgldu na dzieci i mimo, że on się stara
      udowodnić mi, że jest w porządku i kocha nas bardzo - nie mogę ani zapomnieć
      ani zaufać, gdybym wtedy wiedziała że to uczucie poniżenia i goryczy jest
      nieuleczalne i tak brdzo niszczące emocjonalnie, to wierz mi - pier.....łabym
      tym wszystkim nie oglądając się na inne względy, jeśli nie macie dzieci i
      jesteś jeszcze młoda rozważ czy nie warto skończyć tego chorego układu
      • Gość: Mergy Re: 2 miesiące to nic IP: 195.85.249.* 13.07.05, 09:35
        Ale wiesz,..ja tez naduzylam jego zaufania jakis czas temu i wybaczyl.Czy nie
        powinnam ten jeden raz wybaczyc i starac sie jakos zyc ? oczywiscie klebia mi
        sie w glowi mysli zeby p...olnac to w cholere ale moze facet wart jest szansy ?
        Znam motywy i wiem co nim kierowalo,...to tez jakby,..anyway...sprobuje jesli
        nie dam rady...znajde sobie klina heheh a juz jeden jest na oku ;-)))

        Bardzo ci wspolczuje naprawde,..majac dzici ma sie ograniczone pole manewry bo
        kierujesz sie dobrem dzieci....Trzymam mocno kciuki...damy rade co ???
        • Gość: kasia Re: 2 miesiące to nic IP: 5.6.2D* / *.europarl.eu.int 13.07.05, 09:58
          a tak z ciekawosci - to co nim kierowalo? i jakie mial motywy idac do zka z inn
          kobiet?
          • Gość: Mergy Re: 2 miesiące to nic IP: 195.85.249.* 13.07.05, 12:18
            Gdybym powiedzila na forum cala te story...Primo nikt by mi nie uwierzyl , bo
            jest gorsze niz brazylijskie seriale...ja sama sluchajac jego w tym dniu kiedy
            mi powiedzial nie dalam wiary...pokazal dowody!!! wraz z uzsadnieniem calego
            wywodu i wiem ze powiedzial prawde...SECUNDO...ktos moglby sie domyslic o kogo
            chodzi.szczegolnie ta zdzira....hehehe nie gniewaj sie....nie moge...
            • Gość: kasia Re: 2 miesiące to nic IP: 5.6.2D* / *.europarl.eu.int 13.07.05, 14:00
              dlaczego mowisz o niej ta zdzira? to czyly sie juz na tym forum dyskusje nt.
              zdradzanych zon i kochanek i wiekszosc osob dochodzila do wniosku, iz
              nieslusznie oskarza sie zawsze te trzecia a facetowi puszcza wszystko plazem.
              ciekawe jakie Ty masz zdanie w tej sprawie?
              rozumiem, ze nie chcesz podawac szczegolow ale jeszcze bardziej mnie
              zaintrygowalas. naprawde w glowe zachodze jak facet moze logicznie tlumaczyc
              swoja zdrade
              • Gość: Mergy Re: 2 miesiące to nic IP: 195.85.249.* 13.07.05, 14:21
                Bo to zdzira jest...lokuje swoje uczucia tylko w facetach ktorzy sa albo
                zajeci<narzeczone, zony, konkubiny> albomaja kase..a poniewaz wszyscy o tym
                wiedza no to moge ja tak nazwac...chyba niezbyt przyjznie a i tak nie
                powiedzialam ostrzej...
                Dla jasnosci..ja faceta nie bronie...ale jego znam dluzej niz ja. i mam
                wyrobione zdanie...i moge ja z czystym sumieniem ROWNIEZ oskarzac...

                Co do rodzaju wytlumaczenia zdrady,..to gdybym je powiedziala tutaj..wszystko
                byloby jasne...ale to naprawde powazne sprawy i nie chce o nich tutaj mowic...
                • Gość: kasia Re: 2 miesiące to nic IP: 5.6.2D* / *.europarl.eu.int 13.07.05, 14:25
                  no to twoim facecie tez najlepiej nie swiadczy, ze puscil sie z takim zerem.
                  chyba ze chcial zrobic ci na zlosc. anyway, sytuacja w ktorej sie znalazlas
                  naprawde wyglada przykro. nie rozumiem, po co ludzie tak sie rania i robia
                  sobie takie rzeczy. trzymaj sie (cokolwiek postanowisz)
                  • Gość: Mergy Re: 2 miesiące to nic IP: 195.85.249.* 13.07.05, 14:45
                    Thanx,...dziekuje,..ja nie wiem..bo to naprawde ANYWAY jest super
                    dziewczyna...ja myslalm ze to tylko plotki dopoki nie przokonalam sie a wlasnej
                    skorze.
                    Sytuacja generlanie przykro nie wyglada...staram sie nie wymyslac w glowie
                    sytuacji typu "jak tam ona z nim " i co wtedy robili ale jak ja widze...mam
                    ochote strzelic w twarz...
    • kleopatryx U mnie po zdradzie było tak :) 13.07.05, 10:14
      Ja miałam podobnie. Przez 8 mieisęcy meczyły mnie strzępy informacji,
      kalejdoskop wydarzeń, które dopasowywałam do siebie i analizowałam co było
      przed, co po, a co w trakcie. Koszmar. Wiem, co czujesz. Nie wiem, czy twój
      związek ma sens. Czasami ludziom udaje się. Mi sie też udało, ale tylko wyjść z
      tej spirali dziwnych przemyśleń (kilka razy próbowałam popełnić samobójstwo,
      ale albo nie miałam siły z rozpaczy, albo stchórzyłam...).
      Teraz nie czuję już żadnych emocji, kiedy o tym wszystkim myślę.
      Przeszło mi tylko dlatego, że nie kocham już mojego faceta po tym, co się stało.
      Nie sprawaia mi przyjemności, kiedy wraca do domu, nie koncentruję się na tym,
      co mówi. Nie lubię jego zapachu ani dotyku. Czuje się, jakby to był ktoś obcy i
      obrzydza mnie kontakt z nim. I to jest dopiero problem. NIE UFAM MU, NIE
      ZWIERZAM SIĘ.
      Jeszcze rok temu był największą miłością mojego życia. Największą od 10 lat./
      Teraz nie rozumiem siebie sprzed roku i tylko chcę stąd uciec.
      • elle666 Re: U mnie po zdradzie było tak :) 13.07.05, 11:22
        to dlaczego jeszcze z nim jestes?
        • kleopatryx Re: U mnie po zdradzie było tak :) 13.07.05, 13:11
          Już prawie nie jestem, ewakuuję się, dopiero teraz bo wcześniej to był zbyt
          duży szok :)
      • Gość: Mergy Re: U mnie po zdradzie było tak :) IP: 195.85.249.* 13.07.05, 12:15
        To u ciebie jest troche inaczej niz u mnie....ale bardzo ci wspolczuje.
        Ja kocham i chce czuc ze to co on mi okazuje to milosc a nie wspolczucie. chce
        wierzyc ze to co robi teraz to naprawde jest skrucha,..ze to co zrobil mnie a
        przy okazji sobie mialo jakis sens...taki ze bedzie juz tylko lepiej ze to bylo
        po "cos" ze tak musial sie zdarzyc zeby zrozumiec ze ..wlasnie jestestemsy
        tylko dla siebie...ja wiem ze odbierzecie mnie jako idiotke...kretyneke ktora
        dala szanse...ale ja czuje ze jest tego wart..gdybym czula ze cos kombinuje
        zniknelam bym z jego zycia..i on o tym wie...nie zobaczylby mnie nigdy w
        zyciu....
        • kleopatryx Re: U mnie po zdradzie było tak :) 13.07.05, 13:10
          Też tak czułam, i przez kilka miesięcy starałam się ;) Ale (głupia) wziełam do
          ręki jego telefon i przeczytałam smsy pełne żądzy, tęskoty i innych słów. 10
          minut wczesniej zapewniał mnie o miłości do mnie, kiedy poszedł się kapać ja
          przeczytałam info z jego telefonu. Ja to dopiero jestem idiotką :) że
          uwierzyłam w skruchę i że zajrzałam do jego telefonu :)
          • Gość: kasia Re: U mnie po zdradzie było tak :) IP: 5.6.2D* / *.europarl.eu.int 13.07.05, 14:04
            i dobrze, ze zajrzalas do jego telefonu. przynajmniej pozbylas sie zludzen. po
            co mydlic sobie oczy? predzej czy pozniej prawda i tak wyjdzie na jaw.
    • nihiru Re: po zdradzie 13.07.05, 12:53
      Nie słuchaj tych, co mówią "rzuć go". Wiem z doświadczenia, że bardzo łatwo dać
      taką radę, trudniej poradzić jak wyjść z takiej sytuacji, nie tracąc tego co
      się już zainwestowało w związek.
      Nikt nie jest idealny i wszyscy popełniają błedy. Raz może się każdemu zdarzyć.
      RAZ. Z Twoich postów nie bardzo to wynika, ale odnoszę wrażenie ze to nie był
      jeden raz, tylko zwyczajny romans, a w takim wypadku uważam że potrzebna Wam
      jest jakaś terapia dla par, a przynajmniej poważna rozmowa na temat Waszego
      związku. Nie znam sytuacji, więc nic więcej nie mogę powiedzieć.
      W każdym razie - zadręczanie się różnymi wyobrażeniami nie ma sensu.
      • Gość: Mergy po zdradzie..co dalej... IP: 195.85.249.* 13.07.05, 13:28
        Tak,..masz racje ,..romans krotki ale zawsze i z tego co ja widzialam
        domyslalam sie i ulozylam calosc TO TA ZDZIRA byla napastliwa ..wywod nie ma
        tutaj...hm...logicznego uzasadnienia. ja staram sie zrozumiec cala historie,
        wiem czym sie kierowal i wydawaloby sie ze powinnam zrozumiec. ja wybaczylam
        zrozumialam ale nie moge zapomniec. ROZMAWIALSYMY DLUGO CZESTO I NADAL TO
        ROBIMY, problem w tym ze jestem za..bisice podejrzliwa, zadaje mu pytania na
        ktore znam odpowiedz..SPRAWDZAMm GO <lacznie z bilingiem>, czy mowi
        prawde,..paranoja ja wiem..JA sie zastanawiam czy nie pojsc do psychologa,.bo
        odejsc to nie sztuka...bo to jest naprawde Mr.Right for me...a ze tak sie
        stalo...ja tez nie bylam idealem i w sytuacji extremalnej szukalam pomocy u
        innych <czytaj facetow> a nie u niego i o co mial uzasadniony zal, wiec co
        dalej ...???nie wiem....boje sie cholernie
        • Gość: Aplus To on jest zdzira a nie tamta kobieta IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.07.05, 18:42
          Kazdy facet po zdradzie mowi pewnie to samo: to ta zdzira na mnie napadla i
          uwiodla. Bzdura . Sam ja zarwal i pewnie zranil nie mniej niz ciebie, bo po
          wszystkim podwinal ogon i zwial do ciebie. No i jeszcze udaje ze wszystkiemu
          winna jest tamta kobieta. Ona ci nic nie przyrzekala, tylko on .Ps. nie mecz
          sie domyslami i podejrzeniami. Jesli mozesz to zatrudnij kogos aby goscia
          sprawdzil. Inaczej bedziesz zadreczac domyslami i jego i siebie.
          • Gość: Mergy Re: To on jest zdzira a nie tamta kobieta IP: 195.85.249.* 14.07.05, 10:37
            on nie powidzial ze on ajest zdzira TO JAK TAK POWIEDZIALAM.
            Ja wiem ze ja zranil...i wiem ze wina lezy po obu stronach ale znajac ja wiem
            ze jak nadarzyla sie okazja do zarawania faceta z kasa to nie odpuscila...
            Mam nadzieje,..dal mi slowo honoru ze sie z nia nie kontaktuje, widze tez ja
            wiec wiem w jakim jest stanie...nie sadze zeby to trwalao jeszcze,..
        • kleopatryx Re: po zdradzie..co dalej... 14.07.05, 00:41
          Moim zdaniem powinnaś się rozstać z nim na jakiś czas. Jeżeli zależy ci na
          twoim życiu. Poproś o czas na przemyslenia i uspokojenie. Może się okazać, że
          te wszystkie nerwy nie są już do niczego potrzebne, że poznasz inną miłość. Ja
          nie słyszałam jeszcze o przypadku związku, w którym osoba zdradzona była
          szczęśliwa, ale może takowy istnieje - poszukaj i dowiedz się jak wyplatac się
          z siatki poszukiwań / dowodów / pytań.
          Nie wmawiaj sobie, że to jest Mr Right - zdradził cię. Pozostaje też do analizy
          kwestia JAK dowiedziałaś się o zdradzie. To jest najprostszy sposób na poznanie
          sedna sprawy i intencji twojego ukochanego.
          • Gość: Mergy Re: po zdradzie..co dalej... IP: 195.85.249.* 14.07.05, 10:35
            Dowiedzialam sie przez zwykla moja ciekawosc...i zapytalam go co mu
            mowi ..."cos tam" a on w szoku. no i tak siw dowiedzialam..powiedzial mi ponoc
            wszystko ale w pierwszy odruchu kazlam mu wyniesc sie z mojego domu...i chyba 3
            raz w zyciu powiedzilam "brzydkie" slowa...

            Ale to nie jest juz wazne,...jak z tym zyc...zeby nie zwariowac,...
            • kleopatryx Re: po zdradzie..co dalej... 14.07.05, 10:53
              Pomyśl, co byłoby gdybyś nie zapytała. Pomyś, czy nie trwałoby to do dzisiaj.
              Słuchaj, masz jedno życie, ty jesteś jego główną bohaterką i ty masz być
              najszczęśliwsza na świecie.
              • Gość: meggy Re: po zdradzie..co dalej... IP: 195.85.249.* 14.07.05, 11:56
                Wiem.. TERAZ przypominajc sie sobie rozne dni , sytuacje, zebyl inny, nerwowoy,
                nie byl soba,..TERAZ to wiem, wtedy jakos nie zwracalam na to uwagi,...ja mysle
                ze powiedzialby,..ale trwalo by to dluzej bo wiedzialby jak ja to przyjme ,
                majac takie samo przezycie za soba kilka lat temu...a tak,..wylalo sie ..wiem i
                byc moze przez to i ona ma mniej zludzen...a ja coz...nie wiem co zrobie,..tak
                mi zle.gdyby nie to ...ze mamy wielki klopot...to odeszlabym...jest wart mysle
                mojego cierpienia -TAK MYSLE-albo inaczej chce tak myslec,..mialam pomysl na
                wyrownanie rachunkow...ALE NIE JESTEM zlitosci zeby byla jasnosc...czasai zycie
                kreje nam takie senariusze, ze trydno uwierzyc i wiem ze sama nic takiego bym
                nie wymyslila...
                czytalam forum na stronie "twojego stylu" tam tez dziewczyna dowiediala sie od
                meza i tez w zemscie zdradzila,..ale do czego to doprowadzi NAS???
                Ja i tak katuje go dziwnymi uwagami..zlosliwosciami...i mowie, "wiesz..a wtedy
                to ja pamietam ze powiedziles TO a zrobiles coc INNEGO" czy to przez nia ?
                Rozumiesz o co mi chodzi,..domysly...skladanie ukladanki,..OBLED,..czesto
                chodze do kosciola <wczesniej tez bardzo czesto> i to mi pomaga...jest taki
                kosciol w wawie sw krzyza ...gdziejest sw juda tadeusz...od sprawa trudnych..i
                jak tam sobie czasem z nim "pogadam" jest mi lzej na jakis czas..ale jak widze
                te zdzire...to znow mam ochote strzelic jej po twarzy i wykrzyc ze zrobila mi
                krzywde...
                nie wiem co bezie dalej...
                • kleopatryx ZAJMIJ SIĘ SOBĄ 14.07.05, 23:09
                  Zapisz się na kur językowy, dbaj o swoje ciało. Brak kontaktu z nim pozwoli ci
                  się oderwać od tego obłędu, a wrócić jeżeli się kogoś kocha można ZAWSZE.
    • Gość: airis ................ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 16:55
      Widocznie jeszcze zbyt mało dostałaś po tyłku, żeby zrozumieć. Znam takie typy
      cierpiętnic, które uwielbiają być ranione. Jak można w ogóle być z człowiekiem,
      który dał ci jasno do zrozumienia, że cię nie kocha??? Poza tym oszukujesz samą
      siebie - po co mówisz, że wybaczyłaś, skoro tak nie jest???
      • Gość: Aplus Re: ................ IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.07.05, 18:49
        Zdrada boli zawsze i kazdego ,wiec kazdy bylby tu takim cierpietnikiem.
        Rozstanie czasmi jest dobrym rozwiazaniem, ale nie zawsze, szczegolnie nie jest
        to proste jak sa dzieci.Wybaczyc nie znaczy zapomniec.
        • Gość: Mergy Re: ................ IP: 195.85.249.* 14.07.05, 10:32
          Wlasnie,...zapomniec,..to jest najgorsze...wydaje mi sie ze on mi wszystkiego
          nie powiedzial,..powiedzial tlyko to co uznal ze jeszcze w miare przezyje a
          ukryl wiele innych rzeczy porzy ktorych szlag by mnie trafil,..i nie wiem jak
          to zrozumiec...czy nie mowi bo nie ma o czym a mnie by trafilo, czy nie mowie
          bo to bylo ..nie wiem COS...zwariuje a potem sie zastrzele..i tyle
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka