Dodaj do ulubionych

Czy Chrystus był zwykłym człowiekiem ,który

23.08.05, 22:03
po prostu był genialny tak jak Fraud czy Einstein ? Każda religia ma jakiegoś
przywódcę jak np. Mahometa czy Siddhartha . Może był geniuszem i
cwaniakiem ,a w Jego czasach ginęło mnóstwo ludzi na krzyżu ,nawet tych nie
winnych ,ba nawet dzisiaj giną ludzie nie winni osądzenie przez sąd . Może
nie umarł za nasze grzecha ,a po prostu nie miał wyjścia ,bo został schwytany
i osądzony . Ostatnia sprawa murzynki ,która chyba w latach 70 została
skazana na karę śmierci i zgałdzona ,a dopiero teraz po 30 latach sąd w USA
ją uniewinnił po śmiertnie . Czy była święta ? Czy może to tylko geniusz kilu
ludzi na ziemi rozpropagował religie na świecie . Przecież ludzie wierzą w
różne rzeczy ,na które nie ma dowodów ,a które miały początek w dawnych
czasach np. UFO ,czary ,duchy itd.
Obserwuj wątek
    • marianag Re: Czy Chrystus był zwykłym człowiekiem ,który 23.08.05, 22:18
      Moim zdaniem był. Przeczytaj Kod Leonarda da Vinci. Prawda cie zaskoczyyyy.
      • antidotumm Re: Czy Chrystus był zwykłym człowiekiem ,który 25.08.05, 14:01
        Wiesz, zeby podawac jako zrodlo informacji Kod Leonardo da Vinci, to trzeba byc
        analfabeta funkcjonalnym.
        Myslalam, ze nic mnie juz nie zaskoczy. A jednak....


        marianag napisała:

        > Moim zdaniem był. Przeczytaj Kod Leonarda da Vinci. Prawda cie zaskoczyyyy.
    • mavae Re: Czy Chrystus był zwykłym człowiekiem ,który 23.08.05, 22:23
      jesus wogole nie musial byc geniuszem, byl normalnym czlowiekiem, ktory walczyl
      o wolnosc swojego narodu pod jarzmem rzymian. ot i to wszystko!
      • Gość: Echo Re: Czy Chrystus był zwykłym człowiekiem ,który IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 24.08.05, 22:34
        Gdyby nie zmartwychwstal (najwyrazniej apostolowie byli o tym przekonani), wtedy
        sluch by po nim zaginal.
        • tingel-tangel Re: Czy Chrystus był zwykłym człowiekiem ,który 24.08.05, 23:07
          Widocznie myśleli że umarł, a nie umarł. To wydaje się mało prawdopobne, ale
          ludzie umierali na krzyżach całymi tygodniami. Poza tym jeden z rzymskich
          żołnierzy przebił włócznią bok Jezusa i wtedy wypłynęła krew. Jeśli serce
          stanie, to krew nie jest pod ciśnieniem i nie może wypłynąć, a później to nawet
          zaczyna krzepnąć.
          • mika74 Re: Czy Chrystus był zwykłym człowiekiem ,który 25.08.05, 09:41
            Jeslic juz wierzymy,że Chrystus istniał i zyl możemy kierowac się jedynie tym
            co napisane o Nim w Biblii-innego tak obszernego, zwartego, jednolitego źródła
            o Jego istnieniu nie ma. Więc jesli był-to taki jak przedstawiaja Go Ewangelie.
            Proponuje więc lekuturę Pisma Sw, zeby nie wypisywac takich bzdet,że Chrystus
            walczył z rzymianami o wolnośc, bo o to akurat walczył Barabasz, który pokazany
            jest w Biblii w postawie "opozycji" do postawy Chrystusa.
            Nadto ,Chrystusowi nie przebito "boku" tylko "serce", Izraelczycy nie uzywali w
            takich przypadkach slowa "bok" w jakis kultowych zasad. Mogła więc wyplynąc
            krew,zwłaszcza,że z nią wyplyneła "woda"-prawdopodobnie z opłucnej.
            I tu się kłania cała tradycja i wiedza Kościoła przez XX wieków, która
            wybaczcie zdecydowanie przerasta Wasze "prywatne tłumczenia se" Biblii...
            • the_dzidka Re: Czy Chrystus był zwykłym człowiekiem ,który 25.08.05, 10:10
              > Więc jesli był-to taki jak przedstawiaja Go Ewangelie.

              Twoim zdaniem ewangeliści nie mogli zmyślać? Nawet w dobrej wierze, ot, żeby
              uatrakcyjnić cztytelnikom postać swojego guru? Albo ich wiara w jego możliwości
              była tak wielka, że uznali, że "no, co prawda nie widziałem, żeby chodził po
              wodzie, ale z całą pewnością mógł".
              • mika74 Re: Czy Chrystus był zwykłym człowiekiem ,który 25.08.05, 10:16
                the_dzidka napisała:

                > > Więc jesli był-to taki jak przedstawiaja Go Ewangelie.
                >
                > Twoim zdaniem ewangeliści nie mogli zmyślać? Nawet w dobrej wierze, ot, żeby
                > uatrakcyjnić cztytelnikom postać swojego guru? Albo ich wiara w jego
                możliwości
                >
                > była tak wielka, że uznali, że "no, co prawda nie widziałem, żeby chodził po
                > wodzie, ale z całą pewnością mógł".

                Kierując się zasada ,że "kłamstwo ma krótkie nogi" oraz calym zyciem swiętch
                ewangelistów,ktorzy za waire oddali zycie i o których wiemy duzo uważam,że
                NIE mogli zmyślac.
                Zwłaszcza,ze źle interpretujecie słowo "wiara", wiara to nie slepa wiara w coś
                kto ktośtam kiedyś tam napisal, ale wiara to DOŚWIDCZENIE BOGA I JEGO SŁOWA(W
                WIĘC EWANGELII) W MOIM WŁASNYM ZYCIU. Nie moge więc zaprzeczyć wlasnemu zyciu.
                >
                • Gość: Badaczka Re: Czy Chrystus był zwykłym człowiekiem ,który IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.05, 10:39
                  www.gwiazdy.com.pl/52_00/4.html
                • Gość: ? Re: Czy Chrystus był zwykłym człowiekiem ,który IP: 204.52.187.* 25.08.05, 13:35
                  Ufff jak to dobrze, że jeszcze tacy ludzie jak Ty istnieją.
                • funix Re: Czy Chrystus był zwykłym człowiekiem ,który 25.08.05, 22:08
                  >>"Kierując się zasada ,że "kłamstwo ma krótkie nogi" oraz calym zyciem swiętch
                  ewangelistów,ktorzy za waire oddali zycie i o których wiemy duzo uważam,że
                  NIE mogli zmyślac."

                  Jeśli wiesz coś o „całym życiu ewangelistów” , musisz to koniecznie czytelnikom
                  zdradzić, bo o ile wiem, NIC o nich NIE WIADOMO! Poza tzw. „logiami Pańskimi”
                  z Ewangelii św.Mateusza, cała reszta wydaje się nie pochodzić od naocznych
                  świadków ( przepisali lub spisali co słyszeli i sami uważali za słuszne). Tego
                  zdania są już nawet teolodzy. Jeśli miarodajne jest dla Ciebie to, co można
                  usłyszeć z ambony i na lekcjach religii od katechetki, to jesteś ... jakieś dwa
                  pokolenia do tyłu...
          • Gość: Echo Przeczytaj jeszcze raz (wg. Lukasza) IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 25.08.05, 15:20

            "Wyplynela krew i woda" Tutaj jest czarno na bialym ze umarl bo osocze ("woda")
            zaczelo oddzielac sie od krwi.

            tingel-tangel napisał:

            > Widocznie myśleli że umarł, a nie umarł. To wydaje się mało prawdopobne, ale
            > ludzie umierali na krzyżach całymi tygodniami. Poza tym jeden z rzymskich
            > żołnierzy przebił włócznią bok Jezusa i wtedy wypłynęła krew. Jeśli serce
            > stanie, to krew nie jest pod ciśnieniem i nie może wypłynąć, a później to nawet
            > zaczyna krzepnąć.
        • funix Ech, ta logika... 25.08.05, 22:20
          Gość portalu: Echo napisał(a):

          > Gdyby nie zmartwychwstal (najwyrazniej apostolowie byli o tym przekonani), wted
          > y
          > sluch by po nim zaginal.

          Ciekawy argument! Można by sądzić, że Twoim zdaniem sama nauka Jezusa nie była
          tego warta, by Go zachować w pamięci. Dopiero fakt, że zmartwychwstał
          tłumaczy, dlaczego słuch po nim nie zaginął...
          Oj, Echo, nie wstyd Ci?...

          Z drugiej strony znam paru mędrców, którzy nie musieli zmartwychwstawać, a mimo
          to słuch po nich nie zaginął. Ot, taki Sokrates. I miał tylko jednego ucznia!
          ( No tak, ale o tym trzeba wiedzieć...)
          • the_dzidka Re: Ech, ta logika... 26.08.05, 09:19
            Dokładnie to samo chciałam napisać, ubiegłeś mnie :) Ładne mi podstawy wiary:
            nie nauczanie, ale za przeproszeniem "efekty specjalne" temu towarzyszące...
            No, ale przedmówczyni nie pierwszy raz legitymuje się taką dziwną logiką. W
            sprawach wiary przynajmniej.
          • safinator Re: Ech, ta logika... 26.08.05, 13:47
            Funix, o czym Ty mowisz? Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa nadało wierze
            katolickiej sens. I Jego nauka byłaby nic nie warta, gdyż całe swoje życie
            przkonywał ludzi o zmartwychwstaniu. Byłby sprzeczny z samym sobą, gdyby nie
            zmartwychwstał. Nie pamięta sie o ludziach, których proroctwa nie sprawdzily
            się. Poza tym, piszac "sluch" Echo miala na mysli prawie 1 mld wyznawcow
            katolicyzmu. Ludzi, dla ktorych Jezus jest Panem i Zbawicielem. Proszę więc, nie
            mieszaj i nie porównuj Jezusa do Sokratesa i innych "medrców".
            • funix Re: Ech, ta logika... 28.08.05, 02:28
              Hm. Obawiam się, że w tym m.in. zawiera się też różnica między ateistami, czy
              może tylko mną ( bo inni ateiści mogą Jezusa oceniać inaczej ) a wierzącymi,
              szczególnie katolikami.

              Dla mnie ważne jest to, CZEGO JEZUS NAUCZAŁ i wyznam, że wiele jego
              zaleceń zrobiło na mnie wrażenie i zapadło w pamięć. Ponieważ nie wierzę w
              jego zmartwychwstanie i własnym nie jestem zainteresowany - ten z kolei
              temat mnie zupełnie nie interesuje.
              Mam za to wrażenie, że sens wiary katolickiej sprowadza się , jak mówisz,
              właśnie do wiary w zmartwachwstanie, cała zaś etyka chrześcijańska ( nauka
              Jezusa ) ma sens TYLKO wówczas, gdy zmartwychwstanie jest jej nagrodą, jest
              więc zaledwie środkiem do celu i nie ma wartości samej w sobie... ( „A jeśli
              Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także
              wasza wiara.1.Kor15.12-23 )
              To nauczanie „miłości bliźniego“ uzasadnionej boskością Nauczyciela i wiarą w
              nagrodę w niebie miało - moim zdaniem - i ma nadal fatalne skutki, czego
              przejawem są tu nasze na forum spory, a z Echem zwłaszcza.

              Z jednej strony wydaje się, że dla katolików najważniejsze już jest, że się
              wierzy w boskść Jezusa ( tzn.jego zmartwychwstanie ), więc samo już stosowanie
              się do jego zaleceń odgrywa małą rolę, jeśli w ogóle ( ekstramalnym przejawem
              tej postawy był zakaz prywatnego, „pozakościelnego“ czytania Biblii w
              średniowieczu ).
              Wystarcza więc manifestować swą wiarę udziałem w obrzędach kościelnych ( jakby
              Bogu na hołdach najwięcej zależało...)
              Nikt nikogo nie namawia serio by, na przykład: nie gromadził trwałych dóbr
              materialnych lecz duchowe ( Ma.6.19 ), sprzedał co posiada i rozdał ubogim (
              Ma.19.21), bezwarunkowo czynił innym wszystko to, co chciałby aby i jemu
              czyniono ( Ma.7.12 ) , przebaczał tym, którzy mu zrobili krzywdę aż 77 razy (
              tzn. zawsze! Ma.18.22 ), ba, kochał swych nieprzyjaciół! ( Ma.5.43-48 ), etc.
              Wyobraź sobie w naszym, polskim, katolickim społeczeństwie ojca rodziny, który
              by postanowił usłuchać Jezusa i dostosować się do tych zaleceń ( niezły pomysł
              na film!! )...
              Jaki katolik bądzie według tych nauk wychowywał swoje dzieci??

              Z drugiej strony, ponieważ dla katolików moralność jest jedynie środkiem a nie
              wartością sama w sobie, katolicy nie wierzą w możliwość bycia moralnym gdy nie
              widzą zewnątrznej motywacji. Stąd dla katolików ( vide: Echo ) moralni ateiści
              nie istnieją, bo albo mają w swym postępowaniu jednak jakiś interes, do którego
              się nie chcą przyznać, albo są jeszcze „trochę wierzący“ i asekurują się na
              wszelki wypadek.

              To mi przypomina humor rysunkowy z czasu pierestrojki. Jeden Rosjanin mówi z
              enuzjazmem do drugiego: „Teraz będziesz miał wolny wybór, rozumiesz? Będziesz
              mógł mieć swoje własne zdanie i według niego postępować!“ Na co drugi trwożnie
              i bezradnie:
              „A muszę??“

              Nie, drodzy katolicy, nie musicie, jeśli nie potraficie i jeśli boicie się swej
              własnej wolności!
              Przeciwnie, bądźcie dobrymi chrześcijanami, zacznijcie wreszcie czytać Ewangelie
              i stosować w życiu to, co Wam Jezus KAŻE, a świat ma szansę stać się duuuuużo
              lepszy!

              PS
              Twoje zdanie: „...całe swoje życie przkonywał ludzi o zmartwychwstaniu“ jest
              nieprawdziwe.
              Przeczytaj Ewangelie, przekonaj się ;)
              • Gość: Echo Re: Ech, ta logika... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 28.08.05, 10:04

                Stąd dla katolików ( vide: Echo ) moralni ateiści
                > nie istnieją,

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=26551430&a=28261796
              • ejkuraczek Re: Ech, ta logika...Do Funix 29.08.05, 10:45
                Funix, "wzruszajace" jest to co napisałes ,ale sam sobie nie zdajesz sprawy z
                własnej glupoty.
                Wazne jest dla ciebie to co Jezus nauczał? W jaki sposób skoro nie wiesz czego
                nauczał?Znasz bardzo bardzo niewielkie fragmenty z biblii i przypasowujesz to
                co Ci wygodne do własnego zycia. A "kto szuka swego zycia, straci je, a kto
                straci z powodu Mego imienia uzyska je".
                Zmartwychwasnie nie jest żadną nagroda za dobre uczynki. Przypomnij sobie
                historie z "dobrym" łotrem na krzyzu, który moralnościa nie grzeszył ale zaufał
                Bogu i uwierzył. To wiara zbawia człowieka i "niesienie krzyza" na wzrór
                Chrystusa w duchu tej wiary "kto idzie za mna a nie niesie krzyza nie może byc
                moim uczniem", a nie dobre uczynki "aby nikt sie nie chlubił".
                Twój przypadek przypomina mi przypowieśc o faryzeuszu i celniku. faryzeusz mówi
                do Boga "dzieki Ci Boże, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, oszusci i jak
                ten celnik, a celnik nie śmiał nawet oczu wznieśc ku niebu :wybacz Panie mnie
                grzesznemu. Celnik odszedł usprawiedliwiony a nie faryzeusz".
                Nie moralnośc zbawia człowieka,ale wiara i zaufanie do Boga, wiernośc Jemu. Ta
                wiernośc bedzie się przejawiac w moralności i wierności przykazaniom (miłości
                Boga i bliźniego),ale nie jest sama w sobie źródełem zbawienia. Zbawienie przez
                Jezusa własnie polegalo na tym,że oddal za nas zycie na krzyzu i pokonal smierc-
                zmartwychwstał. Jest to centrum zycia i wiary chrześcijanina, a nie same
                moralne uczynki. Jezus jest Synem Bozym i Zbawicielem i o tym mówi
                chrześcijaństwo.Przypomnij sobie rozmowę Jezusa z Piotrem "szymonie za kogo
                ludzie mnie uwazają? Szymon: jedni za Eliasza, jedni za Mojzesza, jedni za
                Jeremiasza lub jednego z proroków, Jezus "A za kogo Ty mnie uważasz?Szymon"Ty
                jestes mesjasz,Syn Boga żywego"Jezus:"Blogoslawiony jestes Szymonie, bo nie
                ciało i krew Ci to objawily, ale Duch Boży". Jezus pokonuje smierc i głosi
                miłośc dla tych ,ktorzy go zabili. Miłośc ta ma źródło w Bogu i Jego łasce, nie
                mozna jej samej "wyprodukowac" . O tym mówi i pismo św. większośc świętych,
                którzy mawiali ,że "tylko pokorni wejda do Królestwa Bożego", pokorni czyli
                otwarci na łaske Bozą. Pismo św. tez mówi o koniczności modlitwy, o koniecznośc
                wspólnoty, i przyjmowania sakramentów, które sa źródłem tej łaski. Proponuję 1
                rozdział listu do Efezjan. Miłośc nieprzyjaciół jest niemozliwa bez Boga co
                widac po tutejszych postach,takze Twoich(jakbyś nie wiedział).
                A konflikty dzięki wierze beda ,bo chrześcijanie sa "znakiem sprzeciwu dla
                świata".sam Jezus był znakim srzeciwu, mówi nawet ,że przyniósł "miecz" który
                przecina te dwa swiaty: świat idący ku wlasnej "mądrości" i świat Bozy.
                A nie katolicy sa agresorami na tym forum ,wciąz się tylko bronia przed GŁUPIMI
                I NIEDOUCZONYMI tekstami.
                Twoja postawa przypomina mi matematyka,który wprawdzie przyjmuje ,że 2 + 2=4,
                ale juz nie ,że 4+ 2=6, bo mu to "nie na rękę". Ach ta logika...
                Ale o takich jak Ty tez mówi Pismo św....
                pozdrawiam.
                ps. proponuje dokładna lekture Pisma św., choc nie sadze abys cos z tego
                powyzej zrozumiał...moze kiedyś...
                • funix Re: Ech, ta logika...Do Funix 29.08.05, 20:45
                  Dzięki za Twój post!
                  Jest bardzo celną ilustracją tego, o czym wcześniej pisałem.

                  Oczywiście, nie pisałem o tym co prowadzi do zbawienia, ale o odmiennym sensie
                  moralności dla chrześcijan ( a katolików zwłaszcza ) i ateistów. Zakładam, że
                  etyka ( w tym także chrześcijańska ) mogłaby być dobrą płaszczyzną porozumienia
                  dla ateistów i wierzących. Zbawienie jako cel nadrzędny - na pewno NIE!
                  Twoja odpowiedź potwierdza tylko moje smutne obawy, że w Polsce ( czy może
                  raczej: pomiędzy Polakami ) ten czas jeszcze nie nastał...
                  Dla formalności: „rozumienie” Pisma Św. , tak, jak Ty to widzisz, z matematyką i
                  logiką nie ma nic wspólnego , bo opiera się na wierze, która nie jest
                  racjonalna. Dla mnie Pismo Św. nie jest święte. Uważam nawet, że przemawia za
                  tym całe multum racjonalnych argumentów, których Ty z kolei nie byłbyś w
                  stanie pojąć. Nie przejąłem więc z NT wiary, że 2+2=4, a, w przeciwieństwie do
                  Ciebie, jestem już za głupi na 4+2=6...
                  Nie odczuwam też najmniejszej potrzeby wygodnego dopasowywania sobie
                  jakichkolwiek fragmentów Biblii do własnego życia!
                  Propozycja dokładnej lektury Pisma Św. pod moim adresem ( a więc ateisty ) jest
                  chybiona. Szczerze za to ucieszyłbym się, gdyby, idąc za Twą radą, jakieś 90%
                  polskich katolików poznało NT lepiej ode mnie. Obawiam się, że póki co, jest i
                  długo będzie odwrotnie.
                  Pozdrawiam
            • Gość: ferdek Re: Ech, ta logika... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.05, 07:48
              Tak tylko ,że przetrwały legendy o Zeusach i innych bogach o umiejętnościach
              przekraczających nasze . Tych legend i "prawd" jak zmartwychwstanie
              Chrystusa ,jest mnóstwo .
              • Gość: Echo Re: Ech, ta logika... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 29.08.05, 00:54
                Tyle ze za legendy o Zeusach etc. malo kto byl gotow oddac zycie.
                Zreszta Chrysus mowiac "JAM JEST" zanim inni sie urodzili albo byl chory
                umyslowo albo mowil prawde. Nic nie wskazuje ze byl chory umyslowo, wiec
                wybieram to drugie
                od przemienienia na gorze po zmartwychwstanie.

                > Tak tylko ,że przetrwały legendy o Zeusach i innych bogach o umiejętnościach
                > przekraczających nasze . Tych legend i "prawd" jak zmartwychwstanie
                > Chrystusa ,jest mnóstwo .
          • Gość: Echo To jest logika sw. Pawla IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 27.08.05, 16:45
            W wolnym cytacie "Jesli Chrystus nie zmartwychwstal, prozna jest wiara nasza.
            Jedzmy i pijmy bo jutro pomrzemy."

            To jest przeciez odpowiedz dla ateistow:))) Chrystus nie jest jeszcze jednym
            "medrcem, prorokiem" etc. Jest przedstawicielem kompletnie roznej rzeczywistosci.
            To jedyny czlowiek ktory powiedzial: zanim Abraham sie urodzil JAM JEST! Dlatego
            nie ma religii porownywalnej z chrzescijanstwem. Inne religia moga glosic Boga
            ktory jest dosyc abstrakcyjny. Chrzescijanie maja Boga ktory osobiscie odniosl
            sie do materialnej rzeczywistosci w ktorej zyje czlowiek i pokazal mu droge do
            czegos innego. Co wiecej, umarl zeby ta inna rzeczywistosc byla osiagalna dla
            czlowieka.
            • funix Inna prawda asolutna?? 28.08.05, 02:33
              Poznaliśmy dzisiaj z żoną dwóch przemiłych misjonarzy Kościoła Jezusa
              Chrystusa, czyli Mormonów. Oczywiście przez przypadek. Przyglądaliśmy się z
              zachwytem występowi indian z Ameryki Południowej, co dało im okazję by zapytać
              nas czy wiemy, że oni, to znaczy ci indianie, mają żydowskie pochodzenie, a
              ściślej: są potomkami potomków biblijnego Józefa, którzy 600 lat przed
              Chrystusem osiedlili się w Ameryce ( w tym momencie omal nie udławiłem się
              cukierkiem eukaliptusowym! ). To wszysko i inne słowa Boże, znajduje się w ich
              Księdze Mormona, równej Biblii, przetłumaczonej przez proroka Josepha Smitha i
              opublikowanej w 1830 roku, która oni, prawdziwi i wierni Bogu i Chrystusowi
              chrześcijanie uważają za cenniejszą i która otworzyłaby nam oczy na PRAWDĘ.
              Taaaak..
              Ponieważ ze spotkania pozostało nam parę ulotek z adresami internetowymi,
              pozwalam sobie podzielić się tymi słwowami prawdy, jedynej prawdy i TYLKO
              PRAWDY objawionej przez Boga i Jezusa Chrystusa osobiście prorokowi Józkowi
              Kowalowi:

              Opowieści z Księgi Mormona

              Księga Mormona opowiada o zmartwychwstałym Jezusie Chrystusie i Jego bytności
              pośród wiernych naśladowców starożytnej Ameryki. Po tym, jak ukazał się Swoim
              uczniom w Starym Świecie, zstąpił z nieba i ukazał sie Swoim naśladowcom w
              starozytnej Ameryce.

              Księga Mormona opisuje, jak podczas pobytu w Ameryce, Jezus uzdrawiał chorych,
              nauczał ich ewangelii, błogosławił dzieci i powołał dwunastu uczniów, by
              zorganizować Swój Kościół w Amerykach (3 Nefi 11:18; 3 Nefi 12:1-2).

              Księga Mormona jest jeszcze jednym świadectwem o tym, że Jezus Chrystus naprawdę
              żył oraz że był i jest Synem Bożym. Zawiera zapisy starożytnych proroków. Jeden
              z nich, Lehi, mieszkał w Jerozolimie ok. 600 r. p. n. e. Bóg nakazał Lehiemu
              poprowadzić niewielką grupę ludzi na kontynent amerykański. Tam zbudowali
              wspaniałą cywilizację.

              Bóg nadal powoływał proroków pośród tego ludu. Księga Mormona stanowi zbiór
              zapisów tych proroków i kronikarzy. Swą nazwę zawdzięcza Mormonowi, jednemu z
              ostatnich starożytnych proroków.

              Prorocy ci znali plan Ojca Niebieskiego dla Jego dzieci i wiedzieli o misji
              Jezusa Chrystusa. Zapisali, że po Swoim Zmartwychwstaniu Chrystus ukazał się
              ludziom w Ameryce, nauczał ich ewangelii i założył pośród nich Swój Kościół.
              Księga zawiera nauki Jezusa Chrystusa, świadcząc o Jego Zadośćuczynieniu i
              miłości. Wzmacnia i weryfikuje świadectwo Biblii.

              Księga Mormona kończy się wspaniałą obietnicą, że ci, którzy ją czytają i
              szczerze modlą się na jej temat, mogą dzięki Duchowi Świętemu poznać, że jest
              ona prawdziwa (Moroni 10:4).


              Historia Kościoła

              Wiosną 1820 roku czternastoletni chłopiec, Józef Smith, poszedł do lasu w
              pobliżu swego domu w Palmyrze (stan Nowy Jork) i modlił się, by dowiedzieć się,
              do którego kościoła powienien przystąpić. W odpowiedzi na jego modlitwę ukazali
              mu się Bóg Ojciec i Jego Syn, Jezus Chrystus, tak jak niebiańskie istoty
              ukazywały się takim prorokom jak Mojżesz i Paweł w czasach biblijnych. Józef
              dowiedział się, że nie ma już na ziemi Kościoła zorganizowanego przez Jezusa
              Chrystusa.

              Józef Smith został wybrany przez Boga, aby przywrócić Kościół Jezusa Chrystusa
              na ziemię. Na przestrzeni kolejnych dziesięciu lat Józefa odwiedzali inni
              niebiańscy posłańcy. Przetłumaczył on Księgę Mormona i otrzymał upoważnienie do
              zorganizowania Kościoła. Kościół został zorganizowany w Fayette (Nowy Jork) 6
              kwietnia 1830, pod kierownictwem Józefa Smitha. Rozrósł się w organizację,
              której członkowie i kongregacje rozsiane są po całym świecie.

              Kiedy Jezus Chrystus żył na ziemi, ustanowił tu Swój Kościół tak, aby wszyscy
              ludzie mogli poznać Jego ewangelię i pewnego dnia powrócić do Boga, naszego Ojca
              Niebieskiego. Po Wniebowstąpieniu Jezusa Chrystusa Apostołowie kierowali Jego
              Kościołem dzięki objawieniom. Jednakże po tym, jak ich zabito, członkowie
              zmienili nauki Kościoła, który On ustanowił. Choć wielu dobrych ludzi pozostało
              przy życiu i zachowało się kilka prawd, Odstępstwo, czy powszechne odejście od
              prawdy, doprowadziło do zabrania Kościoła z ziemi. Apostoł Piotr prorokował, że
              Jezus przywróci Swój Kościół przed Swoim Drugim Przyjściem (Dzieje Apostolskie
              3:19-21).

              Jezus Chrystus zaczął przywracać Swój Kościół w jego pełni poprzez Proroka
              Józefa Smitha w 1820 roku. Kościół rozrósł się do ponad 11 milionów członków i
              swym zasięgiem objął cały świat. Głosi te same nauki i posiada taką samą
              podstawową organizację jak Kościół, ustanowiony przez Jezusa w czasach Nowego
              Testamentu.


              Odstępstwo

              Powszechne odejście od prawdy nastąpiło po śmierci Apostołów Chrystusa. Nazywa
              się to Odstępstwem.

              Kiedy Jezus Chrystus żył na ziemi, ustanowił tu Swój Kościół. Po Jego
              Wniebowstąpieniu Apostołowie kontynuowali to dzieło pod Jego kierunkiem dzięki
              objawieniu i z Jego upoważnieniem kapłańskim.

              Po tym, jak zabito Apostołów i wielu prawych członków Kościoła, i po tym, jak
              inni członkowie odeszli od prawdy, Pan zabrał z ziemi upoważnienie kapłańskie i
              Swój Kościół. Bez Bożego upoważnienia kapłańskiego Kościół nie funkcjonował w
              takiej formie, w jakiej ustanowił go Chrystus. Zmieniono obrzędy i utracono
              wiele jasnych i prostych prawd. Choć pozostało wielu dobrych ludzi i trochę
              prawd, oryginalny Kościół przepadł. ( No i powiedz Echo, czy to nie jest
              smutne??? funix )

              Apostołowie prorokowali o odejściu od prawdziwych nauk czyli o Odstępstwie.
              Jeden z przykładów znajduje się w Liście Pawła do Tesaloniczan (II List do
              Tesaloniczan 2:1-3).


              Można sprawdzić, czy są bliżsi życiu niż KK (funix), np.:.

              Pytanie:
              Jakie jest stanowisko Kościoła w kwestii aborcji?

              Odpowiedź:
              W 1973 roku Rada Prezydenta Kościoła Świętych w Dniach Ostatnich wydała
              następujące oświadczenie w kwestii aborcji, które wciąż jest aktualne:

              "Kościół sprzeciwia się aborcji i radzi członkom, aby nie poddawali się, ani nie
              dokonywali aborcji poza rzadkimi przypadkami, kiedy to w opinii kompetentnych
              lekarzy życie lub zdrowie matki jest poważnie zagrożone lub kiedy ciąża jest
              wynikiem gwałtu, który jest źródłem emocjonalnej traumy dla matki.Również w
              takich przypadkach można dokonać aborcji tylko po rozmowie z lokalnym przywódcą
              kapłańskim i po otrzymaniu boskiego potwierdzenia w modlitwie".

              Dalej?
              www.mormon.org/welcome/0,6929,-47,00.html
              Miłej lektury!

    • ostatni.skaut.piwny Re: Czy Chrystus był zwykłym człowiekiem ,który 25.08.05, 13:47
      Jakby Jezus był bogiem, toby zamienił wodę w piwo, a nie w wino. Całe jezioro
      Genazaret zamieniłby w jezioro piwa. A tak to mógł być co najwyżej czarownikiem,
      który potrafi przyśpieszyć proces fermantacji. Zresztą i dzisiaj zdarzają sie
      "cudotwórcy", którzy produkują wino w jeden dzień.
    • antidotumm Re: Czy Chrystus był zwykłym człowiekiem ,który 25.08.05, 14:05
      To jest sprawa wiary, a z definicji 'wiary' wynika, ze nie opiera sie na
      zrodlach naukowych.
      Najpiekniejsza definicje wiary przekazuje Fiodor Dostojewski w "Braciach
      Karamazow":
      -Gdyby udowodniono mi, ze prawda jest poza Chrystusem, wolalbym pozostac z
      Chrystusem anizeli z prawda.
      • Gość: .................. Chrystus jest synem Bożym, jest Bogiem.... IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 29.08.05, 21:22
        To Bóg dał ci rozum a że go wykorzystujesz byle jak to już ty z tego będziesz rozliczany przed NIM...jak i my wszyscy...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka