ja22ek
28.09.05, 12:44
Oto parę propozycji, które przyszły mi do głowy podczas tych wyborów.
1. Eliminacja planktonu politycznego
Partie, które zebrały mniej głosów niż jest to wymagane do rejestracji list,
powinny płacić karę za zawracanie głowy ludziom. Co najmniej złotówkę za
każdy brakujący głos. Są to następujące komitety wyborcze:
Komitet Wyborczy Polska Partia Pracy 91266
Komitet Wyborczy Polskiej Partii Narodowej 34127
Komitet Wyborczy Centrum 21893
Komitet Wyborczy Wyborców-Ogólnopolska Koalicja Obywatelska 16251
Komitet Wyborczy Polskiej Konfederacji - Godność i Praca 8353
Komitet Wyborczy Partii Inicjatywa RP 11914
Komitet Wyborczy Dom Ojczysty 32863
Komitet Wyborczy Narodowego Odrodzenia Polski 7376
Komitet Wyborczy Stronnictwa Pracy 1019
Komitet Wyborczy Wyborców Społeczni Ratownicy 982
2. Więcej głosów
Jeden krzyżyk to za mało. Trzeba utworzyć 46 okręgów po 10 mandatów, wyborca
mógłby wskazać 10 osób. Podobnie jak jest to teraz w wyborach do senatu.
3. Liczba mandatów zależna od frekwencji.
Nie może być tak, że okręgi, które zlewają wybory, dostaję tyle posłów, co te
o wysokiej frekwencji. Powinno być jak podobnie w wyborach do parlamentu
europejskiego - pilni dostają więcej, a leniwi dostają mniej.
4. Głosy idą za posłem
To niesprawiedliwe, żeby człowiek, który zdobył 170000 głosów wyborczych i
gościu, który na plecach Leppera wśliznął się do sejmu z marnym tysiącem
głosów, znaczyli tyle samo. Głos posła wybranego przez więcej ludzi powinien
ważyć więcej (w tym skrajnym przypadku - 170 razy więcej).