markus.kembi
11.11.05, 12:24
Wydawałoby się, że rocznica odzyskania niepodległości to okazja do świętowania
- by cieszyć się, że dzisiaj możemy mieszkać w wolnej Polsce, mimo że ta sama
Polska kiedyś nie istniała, a nasi przodkowie musieli żyć pod zaborami,
prześladowani za swą polskość, choćby za samo posiadanie polskiego nazwiska,
mówienie polskim językiem. Ale nie - 11 listopada, podobnie zresztą jak 15
sierpnia, czyli rocznica obronienia tej niepodległości, jest obchodzony w
zupełnie inny sposób niż na przykład amerykański 4 lipca - smuta, żałoba,
płacze, apele poległych, a w telewizji (zwłaszcza publicznej) brak
przyzwolenia na jakiekolwiek oznaki radości. Dlaczego? Czy to źle że Polska
jest dzisiaj suwerennym państwem? A może lepiej byłoby, gdybyśmy dzisiaj byli
częścią Niemiec (zarabialibyśmy więcej i mielibyśmy autostrady) albo Federacji
Rosyjskiej (nie byłoby tych kłopotów z dostawami ropy gazu)?