nicnieszkodzi
12.11.05, 14:04
Zbliżające się święta Bożego Narodzenia przypominają mi o traumatycznym
przeżyciu związanym z ostatnią wizytą duszpasterską w mym domu. Otóż, tamtego
dnia, gdy przygotowawszy wszystkie niezbędne rekwizyty (świece, kropidło
itp.) niecierpliwe oczekiwaliśmy na pukanie do naszych drzwi, ze grozą zdałem
sobie sprawę, że nie mamy wody święconej. Przygotowaliśmy więc spodek z wodą
zwykłą, wiedząc, że w takich przypadkach kapłan jest w mocy aby wodę tę
poświęcić. Gdy długo oczekiwana i serdeczna wizyta (dostałem obrazek!)
dobiegała końca, stała się rzecz zaskakująca! Ksiądz najzwyczajniej w świecie
bowiem nie zauważył, że woda jest niepoświęcona! W ostatniej chwili
zdołaliśmy go ostrzec. Wszyscy poczuliśmy się wtedy nieco zmieszani i
zdezorientowani.
Jak wytłumaczyć, to co się stało?
Zawsze byłem przekonany, że kapłan bez trudu odróżnia wodę święcona od
zwykłej. W seminarium na pewno uczą odpowiednich technik!
A może mieliśmy wówczas do czynienia z przebierańcem wyłudzającym ofiary od
wiernych?
Czy spotkaliście się kiedyś z podobnymi przypadkami?