Dodaj do ulubionych

napiwki - czy/jak/ile dawać(?)

17.11.05, 09:28
Pretekstem do napisania tego tekstu stała się następująca sytuacja w
restauracji:
Byliśmy z mężem na obiedzie, na koniec kelnerka przyniosła rachunek (w takim
eleganckim etui), opiewał on na 65 zł. Mąż włożył do etui 70 zł i wręczył to
kelnerce mówiąc: "Dziękuję". Ona to zabrała, odeszła, mąż poszedł do toalety,
ja zostałam przy stoliku dopijając herbatę. Za chwilę przyniosła 5 zł. Nie
protestowałam, jak wrócił mąż to zdziwił się, że ona oddała resztę. Potem
wręczył jej ten napiwek.
Pierwszy raz spotkaliśmy się z taką sytuacją.
Zawsze kelner rozumiał słowo "dziękuję" przy wręczaniu gotówki. Tym bardziej
że mąż odszedł nie czekając na resztę. Sprawa była dość oczywista. Dlaczego
więc kelnerka tak się zachowała?

Pytanie: jak płacić żeby było wiadomo że daje się napiwek i kelner nie musi
wydawać reszty? Może jest jakieś symboliczne zachowanie, które daje to do
zrozumienia kelnerowi.
Np. takim symbolicznym zachowaniem jest sposób ułożenia sztućców na talerzu:
wiadomo - jak są równolegle "na godzinie piątej" to kelner wie że już
skończyliśmy jeść i może zabrać talerz, a jak są skrzyżowane to znaczy, że
jeszcze jemy.
Być może w przypadku wręczania napiwku jest też takie coś (symboliczny
gest/słowo itp.).
Proszę o odpowiedź osoby związane z branżą gastronomiczną (innych oczywiście
też :-)

Pytanie 2: Komu wręczamy napiwki? Kelnerowi, fryzjerce, boyowi hotelowemu,
krupierowi w kasynie, ale czy np. kosmetyczce, taksówkarzowi, czy komuś
jeszcze?
Akurat do kosmetyczki nie chodzę, ale przez rok miałam tipsy, co 3-4 tyg.
trzeba je uzupełniać (dla niewtajemniczonych: trwa to ok. 1,5 do 2 godzin),
kosztuje trochę kasy (dla mnie jest to niemała kwota) i zawsze miałam
problem: czy powinnam dać napiwek.

W ogóle dawanie napiwków to taka dziwna sprawa. Mamy wkoło mnóstwo "promocji"
czyli szukamy niższych cen. Czyli tak: najpierw szukam żeby było taniej a
potem sama z siebie dokładam kasę żeby było drożej. Trochę to bez sensu.

Co do wysokości napiwku sprawa jest dość prosta, bo "przyzwoity" napiwek jest
to mniej-więcej 10% od zapłaconej kwoty.

Podzielcie się Waszymi doświadczeniami.
Obserwuj wątek
    • nancyboy Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 17.11.05, 09:35
      > jak płacić żeby było wiadomo że daje się napiwek i kelner nie musi
      > wydawać reszty?
      To chyba nie istotne. Nawet jeśli przyniesie resztę, można ją zawsze zostawić na
      stole.
      • p.s.j Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 17.11.05, 09:43
        A poza tym "normalny napiwek" to zwyczajowo 7-10% Fakt, że 10% od kwoty łatwiej
        obliczyć.
        • b-beagle Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 17.11.05, 09:55
          Też zawsze mam z tym problemy
          • Gość: puba Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.netcom.poczta.pl / *.crowley.pl 04.01.06, 11:15
            napiwek..
            ja sądzę, ze znaczące "dziękuję" przy regulowaniu rachunku powinno wystarczyć
            dla wprawnego kelnera:) ja zawsze przy tym kiwam głową i mówie 'dziękuję'
            mocnym zecydowanym tonem i nie zdarzyło mi się by kelner nie pojął...
            :)

            a co do wielkosci.. hmm 10%.. wpadasz do kawiarni na kawę i małe ciastko co
            daje sumę 10 zł i wtedy? dajesz 10 zł i 1 zł?? napiwku? kelner patrzy sie jak
            na idiotę.. niektóre knajpy mają mądre cenniki w których mało co sumuje sie do
            okrągłej kwoty wtedy jest łatwiej zaokrąglić a jesli trzeba to dorzucic pare
            złotych.. ale przy 10 zł po prostu głupio mi dawac 10% napiwku i.. nie daję:(

            a napiwki daję miłemu taksiarzowi, kelnerom, barmanom (tu łatwiej jesli mają
            puchę na napiwki - tipjar:), dostawcom pizzy itp..
            • cetka Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 07.01.06, 15:14
              po czym poznac milego dostawce pizzy?:)
        • Gość: arek Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 04.01.06, 12:43
          aktualnie napiwek w wysokosci 12.5% to normalny napiwek, ktory w kazdej
          renomowanej restauracji jest doliczany do rachunku. Ale jezeli tak nie jest to
          oczywiscie "co laska" proszé pani!!!!
          • Gość: marcin Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 08:48
            Patrząc po twoim adresie to piszesz gdzieś z zagranicy (obstawiam USA, ale
            niekoniecznie) i widać nie wiesz, że takiego zwyczaju u nas nie ma
          • Gość: krrzyhu2005 Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 22:44
            mylisz amerykański tip (standardową opłatę za obsługę, która jest lwią częścią
            pensji kelnera) z polskim lub europejskim napiwkiem, który jest tylko
            dodatkowym wyrazem wdzięczności klienta (pensję wszak wypłaca resutarator)
      • Gość: Jan Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.proxyplus.cz / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 21:54
        Kelnerka zachowała się prawidłowo. Ponieważ "Dziękuję" ze strony klienta nie
        oznacza jedoznacznie dania napiwku. Często jest to zwrot automatyczny na
        "proszę" ze strony kelnera wręczającego rachunek i jedocześnie przyjmujecego
        zapłatę. Uważam, że obowiązkiem kelnera jest wydanie reszty, a klient według
        własnego uznania może zostawić napiwek na stole.
        (A tak na marginesie to jestem przeciwny napiwkom. Bo np. dlaczego mam go dawać
        kelnerowi za obsługę i tak w drogiej knajpie, a nie np. sprzedawczyni w sklepie,
        która z miłym usmiechem sprzeda mi chleb, albo pracownikowi stacji benzynowej,
        czy innemu sprzedawcy, który również mnie obsługuje. Uważam, że właściciele
        lokali mają wystarczająco wysokie dochody, aby godziwie wynagrodzić swoich
        pracowników. Napiwki, to po prostu żebractwo.)
        • darkuss Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 04.01.06, 02:44
          Być może dlatego, że pani ekspedientka dostaje więcej za godzinę pracy, niż kelner, którego szef szacuje, iż dostaje on napiwki. SPotkałem się już z takimi opiniami na forum. Odobnie twierdziłem, dopóki nie zamieniłem "kilku zdań" z owymi kelnerami.
          P.S. Bardzo podobne forum znajdowało się tutaj niedawno.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=644&w=28106880&a=28134424
          • Gość: M Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: 80.50.191.* 04.01.06, 15:45
            fajnie, że masz własne zdanie i jesteś przeciw
            ale w zasadzie dołączasz w ten sposób do większości społeczeństwa... które
            napiwków zwyczajnie nie daje, bo co... mam rachunek to płace

            a jest to zwyczaj przyjęty w całym cywizilowanym świecie, i wciąż mam nadzieję,
            że stanie się standardem także u Nas...

            nie stać Cię na rachunek plus napiwek, to nagotuj sobie w domu, a nie, chcesz
            żeby Cię za darmo obsługiwać

            inna sytuacja jest, gdy wiemy, że do rachunku z góry doliczana jest opłata za
            podanie, jak to jest zwyczajowo przyjęte np. we Włoszech
            • darkuss Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 05.01.06, 05:25
              Oj.. nie zrozumiałeś mnie. Po tamtym forum zmieniłem choć trochę zdanie.
              Co do
              > nie stać Cię na rachunek plus napiwek, to nagotuj sobie w domu <
              to, już się wypowiedziałem na ten temat - forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=32093030&a=34374111 . Przepraszam za link, lecz jestem już zmęczony (jest w tej chwili po 5 rano).
          • nimfffa Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 06.01.06, 15:15
            a czy rozmawiałeś może z tymi "kokosy zbijającymi" ekspedientakami??? ok 4zl/h
            to tak dużo?!!
          • cetka Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 07.01.06, 15:15
            tak? pani na kasie w supermarkecie, siedzaca w pampersie - tez?
        • Gość: ch..us [...] IP: *.hsd1.il.comcast.net 04.01.06, 03:51
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: arek Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 04.01.06, 12:53
          Aktualnie pracujé w renomowanej restauracji w Wielkiej Brytani i sádzé ze
          szacowna pani jest troszeczké nie doinformowana co do wynagrodzenia pracowników
          w tej branzy. Wiéc napiwki które zostawiajá panstwo kelnerowi/ce tylko i
          wylácznie rekompensujá male place.
          Ps. Najbardziej lubianymi goscmi sa amerykanie(uwazam ze ci ludzie juz sié
          rodzá z 20% napiwku). Sergdecznie pozdrawiam iw nowym 2006 roku!!!
          • magnas11 Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 07.01.06, 22:23
            amerykanskie 20% to norma, bo kener w USA zyje tylko z napiwkow. pensja w
            wysokosci ok 2.5-3 USD idzie na podatki i bardzo czesto twoj czek wynosi 0.00
            USD. amerykanie wiedza o tym doskonale, czesto jadaja w restauracjach i duza
            czesc spoleczenstwa pracowala w restauracji (chociazby jako mlodziez dorabiajac
            sobie w wakacje).
        • Gość: bielany Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.chello.pl 04.01.06, 20:01
          co?! nie no, dla mnie trzeba być chłopkiem żeby nie dawać górką
        • Gość: silicea Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: 5.6.2R* / *.saix.net 04.01.06, 22:50
          Ty sie chyba z choinki urwales?
          W wielu krajach na zachodzie napiwki stanowia glowna place w
          restauracjach/pubach itp a nie "basic" - to tylko dzieki takim skapiarzom jak
          Ty w Polsce tak sie nie da....
        • Gość: Agata Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: 212.160.143.* 05.01.06, 15:50
          Ale z ciebie burak - jak idziesz do renomowanej restauracji, to musi cię być
          stać na nap;iwek - inaczej kelner uzna cię za nurka i następnym razem spotka
          cię przykra niespodzianka.
        • cetka Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 07.01.06, 15:15
          duzo racji w twoim poscie...
    • 0golone_jajka Nie daję napiwków 17.11.05, 11:45
      Nie wymagam raczej, żeby mi kelner wydawał 20 groszy, ale zazwyczaj mam drobne i zaokrąglam do złotówki. Nie lubię dawać napiwków. Restauracje w Warszawie są cholernie drogie, wystarczy tego przepłacania.
      Są kraje w których dawanie napiwków jest niemile widziane.
      • feminasapiens Re: Nie daję napiwków 17.11.05, 11:46
        0golone_jajka napisał:

        > Są kraje w których dawanie napiwków jest niemile widziane.
        >
        Nie wierzę, że są ludzie którzy nie lubią dostawać napiwków.
        • 0golone_jajka Re: Nie daję napiwków 17.11.05, 11:49
          Ludzie może i lubią, ale system działa tak, żeby ci ludzie mieli odpowiednie pensje i nie musieli żyć z napiwków. Przecież napiwki to szara strefa.
          • camel_3d Re: Nie daję napiwków 17.11.05, 22:59
            i co z tego.? w wiekszosci krajow daje sie napiwki. a nawet jesliu nie to
            trzeba sie tak zachowywac jak to w danym kraju przystoi.
            W Polsce daje sie napiwki (7-10%) i tylko buraki tego nie robia.
            • Gość: Antychryst Re: Nie daję napiwków IP: 194.29.144.* 18.11.05, 12:31
              A ja nie daję i nie czuję się burakiem. No chyba, że napiwek jest wliczony w cenę. Wtedy też dajesz jeszcze dodatkowy napiwek?
              • werrka Re: Nie daję napiwków 04.01.06, 14:21
                Kto nie daje napiwków - spis wynikajacy z obserwacji moich znajomych:
                -naczelnik wydziału w BGK - kobieta lat 40;
                -prywatna inicjatywa - mężczyzna 38 lat
                -eksnauczycielka, obecnie pracująca w wydawnictwie - wiek 50 lat.
                Obsługa może być bajeczna i tak wyliczą co do 1 grosza. Na szczęście reszta znajomych daje i ja też. Napiwku nie ma tylko wówczas gdy obsługa kiepska. Napiwek traktuję jako zamiennik słowa dziękuję. Kazdy lubi być doceniony:)))
                Dwa razy w życiu zdarzyło mi się poprosić kelnera by przekazał słowa uznania dla kucharza i za każdym razem była zdumiona jak z klasą potrafią nasi kucharze podziękować... ale jak kto dba o figurę to nie radzę dziękować kucharzom bo rozpasanych rozmiarów kulinarne niebo spada na człowieka:)))
              • Gość: Agata Re: Nie daję napiwków IP: 212.160.143.* 05.01.06, 15:57
                Żaden burak nie czuje się burakiem. Buractwo jest cechą dostrzegana tylko przez
                innych.
            • Gość: darkuss Re: Nie daję napiwków IP: 194.71.86.* 04.01.06, 01:05
              Nie rozumiem, dlaczego nazywasz burakiem ludzi, których wogóle nie znasz... Nie musisz mi tłumaczyć - to jest raczej Twój problem. Myślę, że każdy żyje według pewnych ustalonych sobie zasad. Nieładnie z góry nazywać kogoś, kogo nie stać na napiwek burakiem, chamem etc. Jeśli więc ktoś zachowuje się w ten sam sposób, jaki krytykuje, nazwać Go można... Wniosek nasuwa się chyba sam...
              Co do mojego zdania na temat dawania napiwków, to nie daję ich, ponieważ nie chodze po tych drogich lokalach. Przyjemniej mi przy obiadku wraz z rodziną w Domku. Czasem jednak robię wyjątek i idziemy z Żoną do restauracji (raz na 2 lata... może) -wtedy napiwek z chęcią dam, jeśli zostanę milutko obsłużony...
              Pozdrawiam i życzę więcej zrozumienia dla innych ludzi....
              • Gość: Agata Re: Nie daję napiwków IP: 212.160.143.* 05.01.06, 15:54
                Jak kogoś nie stać na napiwek, to niech nie chodzi do eleganckich
                restauracji!!!!!!!
                • cetka Re: Nie daję napiwków 07.01.06, 15:17
                  czyli uwazasz, ze tylko w eleganckich reastauracjach daje sie napiwki?:) a ty w
                  pizzy hut dajesz napiwek?
            • Gość: dd Re: Nie daję napiwków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 02:47
              sam jesteś burak! napiwek? wg. ciebie/was w sumie każdy pownien dostać napiwek:
              czy to w restauracji, czy w kinie, w klozecie, u szewca, w sklepie, na stacji
              benzynowej, czy za pizzę. itd, itp... opamiętajcie się! to są normalne zawody,
              normalnych ludzi. czy to piekarz, czy to młynarz! a wręczyłbyś napiwek jakiemuś
              politykowi, że np. "becikowe" uchwalił?
          • Gość: jajka owlosione [...] IP: *.hsd1.il.comcast.net 04.01.06, 03:54
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: Tomek Re: Nie daję napiwków IP: *.kromera.osiedla.net 04.01.06, 17:03
            W USA kelner płaci podatek z napiwków, dzieli sie z busserami w niektórych
            restauracjach z foodrunnerami.
        • Gość: piani Re: Nie daję napiwków IP: *.adsl.proxad.net 03.01.06, 23:08
          Jedynym znanym mi krajem, w ktorym wreczanie napiwku to faut pas jest Japnia.
          Na przeciwleglym koncu sa Stany Zjednoczone - tam jesli nie zostawimy apiwku,
          to po prostu okradamy kelnera. Europa jest po srodku.

          Napiwki sie daje, poniewaz ludzie, ktorzy nas obsluguja, zarabiaja grosze. A
          skoro stac nas na zaplacenie za droga restauracje, to kilka - kilkanascie
          zlotych wiecej chyba nie jest problemem? Jesli nie mamy pieniedzy, jemy w barze
          albo w domu i wtedy napiwki zostaja w naszej kieszeni.
          • stefanbed53 Re: Nie daję napiwków 04.01.06, 00:04
            Zupelnie sie zgadzam!
            Ja zawsze daje 20% od rachunku, dlatego ze tutaj w USA wiekszosc
            kelnerow/kelnerek sa studenci, ktorzy pracuja 2 - 3 wieczory na tydzien(w sumie
            z 15-18 godzin). Tak wiec, nie mam problemu z 20 procentowym napiwkiem. Jezeli
            obsluga nie jest dobra ..... to wtedy inna sprawa.
          • cetka Re: Nie daję napiwków 07.01.06, 15:19
            no ,ale to jest troche niesprawiedliwe, ze tylko wybranym zawodom daje sie
            napiwki, nie uwazasz? mysle, ze pani z kasy wielkiego marketu tyra rownie
            ciezko, a napiwku nie dostaje...
            • Gość: szpak Re: Nie daję napiwków IP: 213.31.229.* 10.01.06, 14:02
              Nie neguje ciezkiej pracy ludzi z innych zawodow, ale panie z kasy obsluguja
              mnie przez 3-4 minuty, a kelner przez 1,5-2 godziny. Za to wiec za zwyczaj daje
              napiwek, chyba, ze obsluga jest kiepska.
        • Gość: PKC Re: Nie daję napiwków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 12:52
          Przyjacielu np w Chinach nie można dawać napiwków bo tak obraża sie ludzi
          • ptoma5 Re: Nie daję napiwków 10.01.06, 18:03
            aj tu chyba nie masz racji. W Chinach generalnie nie daje sie napiwkow w
            restauracjach z dwoch powodow:
            a) nie ma takiego zwyczaju
            b) mieli tam ostra nagonke na szara strefe i lapownictwo i sie tak przyjelo ze
            kasy sie nie daje bo to zle wyglada
            ale na pewno jak jakis bialas zostawi tipa to zaden kelner sie nie obrazi - to
            chyba za mocne slowo.
            Pozdrowienia
            Piotr
      • camel_3d sknera 17.11.05, 22:58
        nie obraz sie, zel tylko buraki nie daja napiwkow. Kelnerzy zaraniaja bardzo
        malo (podstawowa pensja) a napiwki to ich dodatkowy dochod.
        • Gość: Antychryst Re: sknera IP: *.isep.pw.edu.pl 21.11.05, 08:46
          Nie obraź się, ale restauracje w Warszawie są cholernie drogie, a napiwek tylko
          podnosi koszt posiłku.
          • Gość: karol Re: sknera IP: *.chello.pl 03.01.06, 22:10
            to jedz w mcdonaldzie jak ci jest drogo w knajpach. w cywilizowanym
            swiecie wstyd jest wyjsc z knajpy nie zostawiajac napiwka.
            • Gość: inż Re: sknera IP: *.elsat.net.pl 07.01.06, 22:34
              w cywilizowanym kraju inżynier zarabia 3000 euro a nie 300, szanowny urzędasie,
              bo urzędnik mógłby być na tyle bezczelny żeby takie bzdury pisać na publicznym forum
              • viki2lav kelnereczka 08.01.06, 12:43
                przeczytalam odpowiedz Kelnereczki z Krakowa, droga kelenereczko nie wszystkie
                obslugujace dziewczyny, sa tak wspaniale jak piszesz a jesli juz to nie
                potrafia byc kelnerkami, brak im kultury osobistej, czesto sa chamskie,
                znudzone i bezczelne,potrafia nabijac sie z klientow,niejedna jest pijana (!)
                moze dlatego im tak malo placa. moje ostatnie wrazenia z Krakowskiego rynku sa
                niestety takie,plus wysokie ceny, mimo wszystko niskie uslugi, i wydzieranie
                turystom pieniedzy, sklepikarze /bo to przeciez nie rzemieslicy/ wiecznie
                narzekajacy, ze turysci tylko ogladaja a nic nie kupuja,potrafiacy wydrzec
                bezczelnie ogladana rzecz z reki, debilne matrioszki /w Krakowie!!!!/. Dosc
                ciekawa jest moze baza noclegowa i tyle. Miasto wciaz piekne, mimo wszystko!
        • Gość: x-man Re: sknera IP: *.icpnet.pl 09.01.06, 12:12
          A dlaczego kelnerzy zarabiają mało ?
          Czy inna grupa zawodowa zarabiająca mało też powinna być objęta dodatkowym
          dochodem - napiwkiem np. kasjerka w super- hipermarkecie ?
          To chyba nie moja wina, że w drogiej restauracji kelner zarabia mało. To ,że
          płacę wysoki rachunek to jest mój wybór (pójście do lokalu), a kelner jak
          zarabia mało, też może wybrać i zmienić pracę.
          Napiwek to łapówka za szybką i sprawną obsługę, a nie nakaz moralny bo ktoś za
          mało zarabia !!!!!
      • Gość: tewi DOLICZANIE TO SKANDAL! uwaga na Indeks w Warszawie IP: *.lublin.mm.pl 03.01.06, 22:34
        w niektórych knajpach w warszawie m.in. w Indeksie -UWAGA- DOLICZA się napiwek
        do rachunku obowiązkowo, dla mnie to skandal, bo napiwek daje się jesli jest się
        zadowolonym z obsługi!!! W sumie powinien wynosić 10 procent wartosci rachunku,
        ale nie jest obowiązkowy.A kelnerowi mówi sie po prostu żby nie wydawał, albo
        ze rszta dla niego - dla niej i tyle...
        pozdrawiam
        • stefanbed53 Re: DOLICZANIE TO SKANDAL! uwaga na Indeks w Wars 04.01.06, 00:12
          Ja nie wchodze do restauracji jezeli napiwek jest juz wliczony. To poprostu
          oszustwo ......oraz wlasciciel restauracji mysli ze ten napiwek mu sie nalezy,
          niezaleznie jak obsluga. Wedlug mnie na niego trzeba zasluzyc. Przynajmniej tak
          jest tutaj w USA.
        • Gość: M Re: DOLICZANIE TO SKANDAL! uwaga na Indeks w Wars IP: 80.50.191.* 04.01.06, 15:50
          a moze nie jest to napiwek tylko cena za obsługe... nie wpadłeś na to ??
          są miejsca gdzie płacisz inaczej jak usiądziesz przy barze i tam zamówisz, a
          inaczej - więcej - gdy siadasz przy stoliku, i chcesz, żeby obsługiwała Cię
          kelnerka...
          czy to tak ciężko zrozumieć ?
          • cetka Re: DOLICZANIE TO SKANDAL! uwaga na Indeks w Wars 07.01.06, 15:20
            mysle, ze wlasciciele takich kanjp wogole sie nie znaja na marketingu, bo taka
            wyszczegolniona oplata nie przyciaga klinetow:) a i tak wiadomo, ze jak
            szklanka soku kosztuje 5 zl, czyli tyle, co caly litr tego soku w sklepie, to
            ta obsluga juz dawno byla wliczona w cene:)
      • Gość: leming Re: Nie daję napiwków IP: *.aster.pl 03.01.06, 22:35
        Sa tez kraje, gdzie napiwek (szeroko rozumiany) to nie tylko norma, ale
        koniecznosc. Wiec roznie z tym bywa...
        • gromysz Re: Nie daję napiwków 03.01.06, 23:26
          A Może usankcjonować napiwki, a wówczas osoba je pobierająca nie byłaby tak
          okradana przez właścicieli i na dodatek mogłaby się w sposób legalny rozliczać
          z urzędem skarbowym.
          • mariusz.bielski Re: Nie daję napiwków 04.01.06, 14:17
            opodatkowane są tzw. tipy czyli napiwki dla krupierów... jak opodatkują
            napiwki dla kelnerów itp. będzie nowa dyskusja czy napiwki nie powinny wynosić
            więcej niż 10 procent:) Nie jestem przeciwny napiwkom, obok uśmiechu i słowa "
            Dziękuję " jest to dla kelnera zapewne nagroda ... Poza tym faktem jest, że
            większość właścicieli restauracji stać byłoby na podwyżkę ale tego nie robią
            świadomie bo są przekonani, że kelner dorobi "na sali".
            pozdro
      • Gość: pdriver Re: Nie daję napiwków IP: *.chello.pl 04.01.06, 01:22
      • Gość: pdriver Re: Nie daję napiwków IP: *.chello.pl 04.01.06, 01:29
        hehehehehe...to wyobraz sobie co sobie o tobie mysli kelner/kelnerka gdy
        zostawiasz mu 20 groszy napiwku...rozbrajaja mnie tacy ludzie jak ty...buhaha
        place i wymagam! uswiadom sobie, ze 20 groszy to nie napiwek tylko reszta, a
        reszte sie wydaje! ja w takiej sytuacji wydalbym ci 50 groszy zebys i ty mial
        napiwek;)
        • Gość: ab99 Re: Nie daję napiwków IP: *.polwir.pl 04.01.06, 10:52
          Fryzjer, kelner itp. otrzymuje za swoją pracę wynagrodzenie, podobnie jak każdy
          inny pracownik. Nie ma więc potrzeby dodawać mu. Ja za swoją pracę też
          otrzymuję wynagrodzenie i nie oczekuję napiwków. Cieszę się, że mam pracę.
          • malootkakotka Re: Nie daję napiwków 05.01.06, 10:22
            Radzę następnym razem zapytać kelnera ile zarabia na godzinę.... Co do
            fryzjerów nie wiem... szczerze mówiąc pierwszy raz słyszę o napiwkach dla nich.
            • cetka Re: Nie daję napiwków 07.01.06, 15:22
              a czy ktos komus kaze byc kelnerem?
              I raz slyszysz o napiwkach dla fryzjerwo??? oczu nie masz?
      • cetka Re: Nie daję napiwków 07.01.06, 15:16
        jakie to kraje?
      • Gość: piotr Re: Nie daję napiwków IP: 213.17.144.* 07.01.06, 19:09
        Restauracje są za drogie?!? No to do baru mlecznego zapraszam, tam na pewno
        jest tanio! Jeśli kogoś nie stac na restaurację, to niech tam nie wchodzi! Nie
        bedzie musiał dawać napiwku i nie będzie miał żadnych dylematów!!! Podobnie
        jest z taxi, fryzjerami itp. JAK CIĘ NIE STAĆ, TO NIE KORZYSTAJ!!! pozdro
    • Gość: Antychryst W SUPERMARKECIE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.05, 11:47
      > Pytanie 2: Komu wręczamy napiwki? Kelnerowi, fryzjerce, boyowi hotelowemu,
      > krupierowi w kasynie, ale czy np. kosmetyczce, taksówkarzowi, czy komuś
      > jeszcze?
      > Akurat do kosmetyczki nie chodzę, ale przez rok miałam tipsy, co 3-4 tyg.
      > trzeba je uzupełniać (dla niewtajemniczonych: trwa to ok. 1,5 do 2 godzin),
      > kosztuje trochę kasy (dla mnie jest to niemała kwota) i zawsze miałam
      > problem: czy powinnam dać napiwek.

      Nic nie rozumiem. Idziesz do kosmetyczki zrobić paznokcie, siedzisz tam 2 godziny, płacisz kupę kasy za tę usługę i jeszcze się zastanawiasz czy nie zapłacić więcej????
      Proponuję dawanie napiwków ekspedientce w supermarkecie, tak 7-10%. W końcu kobiecina ma małą pensyjkę, siedzi na pampersach i musi wszystkie towary wbić w kasę i zankasować pieniądze!
    • mairki Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 17.11.05, 22:22
      Może trafiliście na nową pracownicę jeszcze niezbyt wtajemniczoną w arkana
      zawodu:)
      Osobiście jestem przeciwna dawaniu napiwków, przecież ten człowiek otrzymuje
      wynagrodzenie za swoją pracę, a czy moją winą jest ,że jest ono częste zbyt
      małe? Mnie nikt nie wręcza napiwków i też muszę dobrze wykonać swoją pracę (ale
      to raczej moja wina , mogłam wybrać inny zawód:))
      A napiwek można dać w zasadzie każdemu, tylko nie dla każdego będzie on się
      nazywał napiwkiem:)
      • camel_3d kulture sie ma, albo nie... 17.11.05, 23:01
        czlowiek kuplturalny daje napiwek, tak to jest. Czlowiek z plebsu (nawet jezeli
        sie uwaza ze kulturalnego) nie daje.. tak to tez jest.
        • around.the.corner Re: kulture sie ma, albo nie... 17.11.05, 23:45
          Co za bzudra :-)
          • Gość: tewi Re: kulture sie ma, albo nie... IP: *.lublin.mm.pl 03.01.06, 22:36
            w niektórych knajpach w warszawie m.in. w Indeksie -UWAGA- DOLICZA się napiwek
            do rachunku obowiązkowo, dla mnie to skandal, bo napiwek daje się jesli jest się
            zadowolonym z obsługi!!! W sumie powinien wynosić 10 procent wartosci rachunku,
            ale nie jest obowiązkowy.A kelnerowi mówi sie po prostu żby nie wydawał, albo
            ze reszta dla niego - dla niej i tyle...
            pozdrawiam
        • ar11 Re: kulture sie ma, albo nie... 18.11.05, 11:57
          Dokładnie. Jak ktoś tu wczesniej napisał, w Polsce daje się napiwki więc w
          dobrym tonie jest to robić. A swoją drogą to chyba zależy od lokalu i rodzaju
          konsumpcji (jak już mówimy o kelnerach itd.). Bo przecież z reguły nie daje się
          napiwku kupując np. piwo w pubie? Ale siedząc przy stoliku, uiszczając rachunek
          po prostu wypada dać te parę złotych więcej.
          • Gość: Dosia Re: kulture sie ma, albo nie... IP: *.nycmny.east.verizon.net 05.01.06, 02:55
            W Stanach do KAZDEGO drinka, czy piwa, ktore zamawiasz przy barze, dodajesz
            napiwek. Np. jezeli placisz za piwo 5 dolcow, to dodajesz extra dolca do kazego
            zamowionego piwa. Przy kazdej kolejce.

            Standard.

            Ale to jest inna cywilizacja... Jak czytam tu wypowiedzi ludzi, ktorzy uwazaja,
            ze kelnerowi nie trzeba dawac bo dostaje pensje, to sie zastanawiam, czy Ci
            ludzie kiedykolwiek wychylili nos poza granice swojej wsi.

            Kelnerowi placa pensje za przynoszenie zarcia do stolika. A napiwek dostaje za
            to, ze przyniesie to zarcie szybko, ladnie poda i jeszcze zapyta, czy wszystko
            w porzadku.
        • mairki Re: kulture sie ma, albo nie... 20.11.05, 21:14
          camel_3d napisał:

          > czlowiek kuplturalny daje napiwek, tak to jest. Czlowiek z plebsu (nawet
          jezeli
          >
          > sie uwaza ze kulturalnego) nie daje.. tak to tez jest.

          Rozum się ma albo nie
    • camel_3d powiedz ile placisz i juz... 17.11.05, 22:57
      ja tak zawsze mowie.
      np. rachuneg jest na 12€, wowczas mowie 13. Kelner wie, ze 1€ to napiwek.
      Czasem jednak kiedy rachunek jest w etui.. po prostu wkladam pieniadze. Jezeli
      jest to suma jaka dokladnie chce zaplacic , wowczes czekam az przyniesie reszte
      i zostawiem w etui tyle ile powienien wynosic napiwek.
      Czasem "dziekuje" moze doprowadzic do nieprzyjemnej sytuacji. Moze kiedys ta
      kelnerke potraktowala "dziekuje" jako napiwek, a okazalo sie, ze klient czekan
      na reszte i wyszla z tego nieprzyjemna sytuacja.
      • Gość: SZCZERY Mozesz pojsc do drogiej restauracji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 00:39
        zjesc za 388 zl 47 gr zlotych i zaplacic wszystko bilonem tudziez banknotami
        nie wiekszymi niz 20 zl i wyliczyc wszystko co do grosza

        nikt nie ma obowiazku dawania napiwkow i trudno ganic tych ktorzy tego nie daja;
        owszem, pojdziesz do restauracji w okreslonym gronie i nie dasz napiwku, to
        popelnisz faux pax

        ale teoretycznie, nie musisz dawac napiwkow, a los kelnera nie musi cie wcale
        obchodzic. Idzisz do resuauracji zjesc okreslone danie i spedzic milo czas.
        Placisz za ta usluge okreslona kwote ustalona w cenniku. Nie dasz napiwku
        kelnerowi, jego zycie sie od tego nie zawali. Bardziej przyda sie 10 zlotych
        dziecku w Afryce, gdzyz moze przezyje za to dodatkowe 2 tygodnie, niz kelnerowi.

        skonczmy z zyciem na pokaz, skonczmy z wymaganiem od kazdego savoir vivre.
        Trzymajmy sie prawa, bo ono porzadkuje zycie spoleczne i nie nalezy go lamac.
        Ale abstrachujac od prawa, KAZDY JEST WOLNA JEDNOSTKA i nie powinien czuc sie
        zmuszony przez jakies normy spoleczne do dania dodatkowych kilku zlotych
        kelnerowi badz fryzjerowi.

        Nie chcesz dawac napiwkow, nie dawaj !
        • Gość: jeszczebardziejszc [...] IP: *.hsd1.il.comcast.net 04.01.06, 04:07
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: Yhhh! Re: Mozesz pojsc do drogiej restauracji IP: *.acn.waw.pl 04.01.06, 11:31
          Gość portalu: SZCZERY napisał(a):

          > zjesc za 388 zl 47 gr zlotych i zaplacic wszystko bilonem tudziez banknotami
          > nie wiekszymi niz 20 zl i wyliczyc wszystko co do grosza
          >

          Od razu widać ze nie chodzisz do restauracji. Żaden rachunek nie bedzie opiewał
          na grosze.
    • Gość: jaco Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.05, 23:31
      Na świecie przyjęło się, że przedstawiciele pewnych zawodów dostają napiwki.
      Gdy idę ze swoją kobietą do restauracji, gdzie oprócz napełnienia żołądka chcę
      po prostu miło spędzić czas, to wiem, że do cen z menu jakiś napiwek doliczę
      (wysokość jest uzalezniona od obsługi i mojego nastroju). I nie zastanawiam się
      ile kelnerka/kelner zarabia, i nie kalkuluję czy w cenie posiłku jest zapłata
      dla obsługującego pracownika, po prostu uważam, że tak wypada. Gdy jestem po
      prostu głodny i chcę coś zjeść to idę do stołówki na przykład w Urzędzie
      Wojewódzkim, gdzie dają smacznie i tanio. I tam napiwków nie zostawiam.
      Czy to jest zawsze 10%? Niekoniecznie. Przy małym rachunku jest więcej, przy
      dużym - mniej. Największy napiwek w moim życiu dałem dwóm kelnerom na moim
      weselu. Chłopaki na prawdę się uwijali całe popołudnie i noc, że rozstając się
      z nimi nad ranem miałbym chyba wyrzuty sumienia, mówiąc im tylko " do widzenia"
    • Gość: Madmara Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.05, 00:02
      Mojej kosmetyczce stareram się zawsze dawać ok. 20 % napiwku (usługa za ok. 20-
      25 zł.), za to ona mnie już zna i nie mam problemów z zapisaniem się w
      wybrany dzień i godzinę. U fryzjera również +/-20 % - tak mnie zawsze uczono -
      jestem zadowolona- zostawiam 20 %. Czy to za dużo? Skądinąd wiadomo, że w tych
      zawodach pensje są minimalne, gro stanowią napiwki. Ale ostatnio zauważam, że
      w dużych salonach fryzjerskich fryzjerka kończy pracę, a później natycmiast
      ucieka- wręcz nie mam jak wręczyć jej napiwku, a niby z jakiej paki mam
      zostawić napiwek kasjerce? Czy to jakiś nowy zwyczaj - tak jak w knajpach, że
      napiwek idzie do wspólnej kasy i w tej sytuacji zostawianie pieniędzy
      fryzjerce na boku to nietakt ?
    • Gość: Gość Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18.11.05, 06:07
      W Kanadzie i USA napiwki są bardzo popularne, prawie że obowiązkowe. Średnio
      napiwki to 15%, aczkolwiek wszystko zależy od obsługi. Ponieważ
      najpopularniejszym środkiem płatniczym są tutaj karty kredytowe więc i napiwki
      przewidziano w tej sytuacji. Mianowicie dajesz kelnerowi swoją kartę, on po
      chwili wraca i kwitkiem do podpisania (w gustownym etui). Na kwicie jest
      uwidoczniona kwota, pod nią jest puste miejsce na napiwek a pod nim miejsce na
      całą sumę. Po "wypełnieniu" napiwku i podliczeniu całej sumy, podpisuje się
      kwit, zabiera ze sobą jedną kopie, drugą kopie zostawia się na stole i się
      wychodzi.
      • Gość: mm Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.11.05, 10:23
        Wydaje mi sie ze juz jak ktos udaje sie do restauracji to powinien liczyc sie z
        tym ze nalezaloby dac przyzwoity napiwek.
        Kelner ktory nas obsluguje musi sie niezle nabiegac,powyginac i uprzejma
        elegancja podawanych potraw wymaga extra wynagrodzenia .
        Zarobki kelnerow sa niestety zazwyczaj bardzo niskie dlatego wiec warto ich
        wspomoc:-)

        Mi osobiscie byloby wstyd udac sie np do restauracji czy tez fryzjera i
        niedac napiwku,jesli niemam np pieniedzy to zostaje w domu.
        • Gość: Maria Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.wa-wa.inpoland.pl 18.11.05, 11:00
          Nie wyobrażam sobie, abym swojej fryzjerce nie dała napiwku [z własnej nie
          przymuszonej woli]. Mam stałą fryzjerkę, nie wiem ile ona zarabia, nie
          interesuje mnie to.
          Daję jej napiwek za miłą i fachową obsługę.
          Maria
          • Gość: paero123 Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.compi.net.pl 05.01.06, 14:54
            Fryzjerzy? Tacy co mają stałych klientów od 4000 zł w górę, w zaleznosci czy u
            kogos pracuje czy na swoim
      • tygru_mrau Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 03.01.06, 23:55
        Gość portalu: Gość napisał(a):

        Ponieważ
        > najpopularniejszym środkiem płatniczym są tutaj karty kredytowe więc i
        napiwki
        > przewidziano w tej sytuacji.


        O ile mi wiadomo, nawet gdy płacisz kartą kredytową/ debetową/ inną fajną kartą
        za posiłek, to lepiej napiwek kelnerowi zostawić w gotówce, bo wówczas 1) jest
        to zapłata dla NIEGO, a nie dla właściciela restauracji oraz 2) kelner dostaje
        całą kwotę, bez odliczania podatku.

        Osobiście w restauracjach zostawiam 10%, jeżeli obsługa była miła i fachowa.
        Taksówkarzom, fryzjerce itp - 10% (kryterium jak przy kelnerach).

        Zgadzam się z twierdzeniem, że są zawody "napiwkowe" i inne. Nie zastanawiam
        się, ile zarabia kelner, czy taksówkarz itp. Po prostu daję napiwek, jeżeli
        jestem zadowolona z obsługi.

        Owszem, w innych krajach są inne zwyczaje napiwkowe, ale mam wrażenie, że
        autorce wątku chodzi o sytuację w Polsce.

        Pozdrawiam
        molim was bardzo
        a
        • Gość: gosc Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.twcny.res.rr.com 04.01.06, 06:21
          Napiwek dopisany do rachunku kredytowego jest dla
          kelnera, nia dla wlasciciela. problem podatku nie istnieje,
          poniewaz napiwki sa dochodem ktory nalezy zglosic do urzedu.
          IRS dokladnie wie jakie dochody z napiwkow uzyskuja kelnerzy
          i, jesli nie sa zgloszone, doda je sam, razem za kara.

          napiwek to jest oczekiwana czesc wynagrodzenia. W USA
          obowiazuje minimlana stawka godzinowa, ale dla kelnerow
          jest ona a 2 dolary nizsza. klienci musza to wyrownac.
          napiwku mozna nie dac tylko w zupelnie wyjatkowych sytuacjach
          (np. odkrycia tej sliny w kawie :-) )

          Zwyczaje w USA sa proste - wszystko jest zkodyfikowane i nie
          ma zadnej niepewnosci.

          nawiasem mowiac kwestia automatycznego doliczania napiwku
          tez jest rozwiazana - lokal doliczy 15% dla kazdej partii
          wiekszej niz 6 osob. w ten sposob znika problem rozliczania
          sie po posilku.

          jest oczywicie jeszcze jedna zasadnicza roznica: kelnerzy w USA
          sa bezposredni, weseli (a przynajmnie dobrze udaja), rozmowni,
          o generalnie sympatyczni. Kelnerzy w Polsce skutecznie demonstruja
          co mysla o swoim zawodzie. ale i tak 15% zostawiam....
          • tygru_mrau Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 05.01.06, 03:49
            Gość portalu: gosc napisał(a):

            > Napiwek dopisany do rachunku kredytowego jest dla
            > kelnera, nia dla wlasciciela. problem podatku nie istnieje,
            > poniewaz napiwki sa dochodem ktory nalezy zglosic do urzedu.
            > IRS dokladnie wie jakie dochody z napiwkow uzyskuja kelnerzy
            > i, jesli nie sa zgloszone, doda je sam, razem za kara.


            przecież mówię, że piszę o POLSKICH realiach
          • malootkakotka Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 05.01.06, 11:02
            > jest oczywicie jeszcze jedna zasadnicza roznica: kelnerzy w USA
            > sa bezposredni, weseli (a przynajmnie dobrze udaja), rozmowni,
            > o generalnie sympatyczni. Kelnerzy w Polsce skutecznie demonstruja
            > co mysla o swoim zawodzie.

            Haha, błędne koło :/ kelnerzy w USA jak tu piszecie, dostają napiwki zawsze,
            polscy - niekoniecznie. I z czego się tu cieszyć?
    • seth.destructor I znowu komunikacja niewerbalna... 18.11.05, 10:49
      Czy to Star Trek? Nic nie wiadomo, kelnerzy nie są telepatami, a jak się czegoś
      nie powie, to nie istnieje! Jak chcesz dać napiwek kelnerowi, to mu powiedz. Na
      pewno się ucieszy. A takie kombinatorstwo, ukryte sygnały i "wiadomo" to więcej
      szkody i nieporozumień mogą narobić niż warto.
    • Gość: astro_glide Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.sympatico.ca 21.11.05, 03:51
      W Kanadzie daje sie napiwki w taksowkach , u fryzjera , w restauracjach za
      przywoz pizza do domu i w innych placowkach uslugowych podobnych .Zwykle jest
      to od 10 do 15% .Tak jest przyjete i wiekszosc ludzi zostawia napiwki .Nieiedy
      jakies sknery jednak nic nie daja ,nie jest to obowiazkowe .Ja nawet jak kupuje
      kawe zostawiam 25 centow -kawa 1,35 plus 25 .Cieszy to te dzieciaki co
      sprzedaja kawe a pozniej jestem rozpoznawany i milej obsluzony .
    • braineater Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 21.11.05, 10:21
      W restauracjach zawsze, wychodząc z założenia, że ciężko o gorszy zawód niż
      bycie kelnerem. Nie dość, że słabo płatny, to jeszcze trzeba się użerać z
      różnej maści psycholami. Więc daję - z reguły te +/- 10%. Najczęsciej po prostu
      dziękuję za resztę i to wystarcza, lub zostawiam włozone w rachunek.
      W hotelach - tylko sprzątaczkom. Nawet nie zawsze kasę, bo nie o to w dawaniu
      napiwków chodzi - czasmi zdaża mi się zostawiać słodycze, kawę, czekoladę i
      takie tam. Wystarczy miła kartka z napisem 'Dla pań sprzątaczek'.
      W taryfach - róznie - jesli biorę z postoju to tak, jesli na radio-taxi, to
      nie. Sam w sumie nie wiem czemu:)
      Kurierom i dowozicielom jedzenia - zawsze - tyle, że tu po prostu zaokrąglam
      sume jaka mam zapłacić.
      Z pozostałych usług nie korzystam:)
      A napiwki należy dawać, ot i tyle.
      Pozdrowienia:)
      • Gość: piani Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.adsl.proxad.net 03.01.06, 23:11
        Moze lepiej pisac: "dla Pan Pokojowych"?
        • anmari2 Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 06.01.06, 23:48
          Popieram. Ewentualnie, dla "Pań sprzątających". Ale Pokojowe to chyba lepszy
          pomysł. Pierwsze słyszę co prawda o słodyczach dla nich, ale może to niegłupi
          pomysł.
    • Gość: dobry zwyczaj Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: 212.160.172.* 21.11.05, 10:38
      ja daje napiwki wszystkim i w kazdej sytuacji: ekspedientce w mięsnym,
      kioskarce gdy kupuję gazetę, w kasie na poczcie, przy płaceniu mandatu
      policjantowi drogówki, nawet żebrakowi do jałmużny dorzucam jeszcze napiwek

      uwazam ze wszyscy powinni tak robic, kazdy przeciez chcialby dodatkowo zarobic,
      nie tylko kelner czy fryzjerka
      • feminasapiens Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 21.11.05, 11:33
        To co napisał DobryZwyczaj mimo że podane w złośliwej formie jest właściwie
        kwintesencją "rozważań" o napiwkach.

        Bo właściwie co jest kryterium dawania napiwków. Dlaczego jednym wypada
        (należy - jak niektórzy sądzą) dawać a innym nie.
        Ciekawi mnie to.
        Nie ukrywam, że na każdym kroku szukamy oszczędności i nie należę do osób na
        tyle "bogatych" żeby jeszcze dodatkowo rozdawać swoje pieniądze na prawo i lewo.
        Z drugiej strony jakoś mi głupio nie dać napiwku, nie chcę być burakiem.

        Ot i dylemat.

        Dajemy kelnerowi, a już taksówkarzowi nie?

        Ostatnio tankowałam paliwo, zazwyczaj są stacje samoobsługowe, ale właśnie
        ostatnio na mojej stacji pojawił się pan, który tankuje to paliwo za mnie. Jak
        idę zapłacić to w międzyczasie myje szyby w moim aucie (bez pytania czy chcę).
        Raz dałam mu 2 zł, bo mi głupio było, ale drugim razem nie. Czułam
        się "wymuszona" tą usługą.
        Tak samo mam dylemat czy dawać facetowi, który obsługuje myjnię samochodową.
        Niby myjnia automatyczna, ale on tam przetrze ścierą nadproża, lusterka itp.
        Cholera - dawać czy nie?

        Mi nikt nie daje (mój zawód nie należy do "napiwkowych"), a też bym chciała
        dostawać napiwki ;-)
    • sfixi21 Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 22.11.05, 11:28
      Uwazacie ze majac rachunek 38,9 i zostawiajac 40 zl; to obraza dla kelnera i zle
      o mnie swiadczy bo jest to ponizej 10% ??
      • Gość: rob Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.06, 22:39
        Jeśli rachunek wynosi 38.9 a zostawisz 40 zl to nie zostawiasz napiwku tylko
        koncowke. napiwek nie jest wtedy kiedy po prostu nie chce Ci sie zabierac
        miedziaków z talerzyka tylko wtedy kiedy dorzucasz coś extra od siebie. 5lat
        jestem kelnerem
    • Gość: ja Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.05, 20:52
      Napiwki zawsze daje:-) mam taka zasade ze jak place to zaokraglam, ale tylko za
      uslugi: u fryzjera,w knajpie,w taksówce, roznosicielowi pizzy itp.
      • Gość: kelner Re: napiwki - czy brać IP: 80.54.28.* 01.01.06, 14:03
        Uśmiech i zadowolenie klienta jest prawdziwym napiwkiem.Napiwek pieniężny
        często dla kelnera jest wyrazem docenienia jego fachowości.
        Wykonując swoją pracę często stykałem się z tym że najlepsze napiwki miałem
        wtedy gdy miałem sporo czasu dla klienta i mogłem z nim rozmawiać , gdy
        biegałem z wywieszonym jęzorem zawsze napiwki były mniejsze.Nie ma obowiązku
        napiwkowego ale zawsze to doping i zachęta dla każdego.
        Zdarzają się sytuacje nieraz dwuznaczne że gość daje pieniądze mówi dziękuje a
        później żąda reszty.Jeżeli dajecie napiwek nie wstydźcie się powiedzieć np.tyle
        i tyle napiwek czy "reszty nie trzeba ".
      • Gość: smierdzicosmitu Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.torun.mm.pl 04.01.06, 00:37
        nie rozumiem tego "zwyczaju". jesli kelner zarabia 4zl-10zlh to przeciez po
        jaka.. dawac mu jeszcze 2-gie tyle w postaci napiwkow? moze po to, aby
        pracodawca ustalal wynagrodzenia coraz nizsze, bo przeciez "masz jeszcze
        napiwek"? dlaczego kelner ma byc lepszy od ekspedientki w sklepie?
        nie chce mi sie ukladac teori spiskowych, ale cos mi tu smierdzi.
    • sojuz1 Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 01.01.06, 14:28
      Ja nie daję napiwków. Za daną usługę płacę dokładnie tyle ile kosztuje. Kelner
      ma swoją pensję, ode mnie nic nie potrzebuje.
      • Gość: fryk Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.torun.mm.pl 04.01.06, 00:43
        takie napiwki to moim zdaniem zerowanie na kliencie. bo jesli jest juz ukuty
        zwyczaj dawania napiwkow, to kto go nie przestrzega, musi byc koniecznie
        burakiem - jesli ktos ma pensje, to jego praca jest przez nia okreslana. za
        noszenie posilkow widocznie sie tyle nalerzy.
        zwykla manipulacja czlowiekiem (klientem) - mysli sobie - przyszedl burak z
        partnerka, napluje mu do wykwintnego dania - a pozniej naklada taki maske
        usmiechnieta i czeka na napiwek "obowiazkowy".
    • Gość: jojo Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 21:34
      W Polsce dawanie napiwków nie jest tak popularne jak na zachodzie. W
      restauracjach przyjmuje się u nas 10%, nie wiem jak jest w Europie zachodniej,
      w Stanach jest to 20%. Tam jest przyjęte, że jeżeli dostaniesz dużo mniej lub
      wcale, to klient nie jest zadowolony z usługi. W Stanach napiwki to
      codzienność. Dla taksiarza, fryzjera, po prostu wszędzie. i to też jest trochę
      przegięcie bo czasami już nie wiesz komu dać,a komu jednak nie wypada.

      ja nie dawałabym kosmetyczce, w taksówce można zaokrąglić do pełnej kwoty i nie
      bawić się w grosiki. w restauracji 10%.

      A jak? Dostajesz rachunek - wkładasz kasę. Kelner przynosi resztę, a Ty wtedy
      zostawiasz napiwek. I tyle.
      • Gość: nutka Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.wirba.net / 213.172.172.* 03.01.06, 23:10
        Ale w stanach np kelner zarabia tak mało że napiwki są podstawą jego pensji. I
        dlatego się je daje.
        U nas to wygląda inaczej, bo kelner za godzinę może dostawać tyle samo co
        urzędnik.
        • Gość: Kelnerka Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 04.01.06, 05:54
          Pracuje jako kelnerka w USA. Tutaj napiwki sa od 15% - 20%. Jesli ktos daje 10%
          albo mniej niz 10% to jest to Niemiec, Brytyjczyk , Polak , Wloch, Francuz i
          Polak. Jezeli ktos da tipa 5% to nie jest tip - to jalmuzna. Amerykanie tipuja
          od 15-20% i rzeczywiscie kelnerzy utrzymuja sie z tipow.
          • Gość: Kelnerka Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 04.01.06, 05:59
            Ponadto chcialam dodac ze kelner wszystkich napiwkow nie bierze sobie do
            kieszeni. Dzieli sie nimi z:
            barmanem, bo robil mu drinki dla klientow,
            z chlopakiem, ktory sprzata jego stol i podaje chleb
            z chlopakiem , ktory przynosi jedzenie do stolika
            z chlopakiem , ktory robi kawe.
            Odprowadza tez kelner podatek od swojej czesci zarobionych pieniedzy.
            • Gość: teszu Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: 213.199.197.* 04.01.06, 08:31
              "Dzieli sie nimi z:
              (...) z chlopakiem, ktory sprzata jego stol i podaje chleb
              z chlopakiem , ktory przynosi jedzenie do stolika"

              Sorry, ale co w takim razie robi kelner???
              • Gość: Kelnerka Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 04.01.06, 14:24
                Jak dobrze otworzysz oczy , jak bedziesz w restauracji i przyjrzysz sie to sam
                odpowiesz sobie na to pytanie.Duzo ludzi pracuje dla jednego klienta w kazdej
                restauracji
              • Gość: Kelnerka Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 04.01.06, 14:42
                Kelner wita klienta,przyjmuje zamowienie na drinki, przynosi je do stolika,
                nastepnie omawia z klientem karte dan ( musi umiec odpowiedziec na pytania,
                musi znac sklad kazdej potrawy i jak jest przygotowana), przyjmuje zamowienie,
                po czym to zamowienie przesyla do kuchni. Kelner proponuje np wino z karty win
                i je otwiera przy stoliku. Kelner obserwuje stolik i swoich klientow zeby w
                miare potrzeby pomoc w czyms , wyjasnic lub tez przyniesc to na co ma klient
                ochote. W niektorych restauracjach sa specjalne osoby znajace sie tylko na
                winach i to one dyskutuja z klientem jakie wino powinien pic do konkretnego
                dania. Prezentuje karte deserow. Przynosi kawe i na koniec prezentuje rachunek.
                Obowiazkiem kelnera jest zgromadzenie wszystkich rachunkow z wszystkich
                stolikow , ktore obslugiwal.Dziwne , ze tego jak jestes w restauracji nie
                zauwazyles? A pozniej wypisujesz Takie" Co robi kelner?" Najlepiej popracuj
                jako kelner , bedziesz wiedzial "od podszewki"
                • Gość: jojo Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 15:52
                  to oczywiście zależy od restauracji.

                  są takie, jakie Ty opisujesz.
                  Sa też takie w których kelner omawi karte dań, zbiera zamówienia, wysyła je do
                  kuchni, sam pilnuje kucharzy, żeby mu zrobili jedzenie dokładnie tak, jak chca
                  tego goście, przynosi jedzenie do stolika, zbiera zamówienia na drinki/ wino,
                  przynosi je do stolika / otwiera - nalewa wino, potem deser - menu, zamówienie,
                  przyniesieni do stolika, kawę robi sam, lbo prosi o to bussera, załatwia sprawę
                  rachunku.

                  często nie ma foodrunnerów (osoby, które przynoszą jedzenie z kuchni do
                  stolika), w ogóle nie spotkałam sie z tym, żeby była osoba wydzielona do
                  kawy... ciekawe.

                  faktycznie z nimi wszystkimi trzeba się dzielić, ale nie ma co - jak się trafi
                  do dobrej restauracji to sporo kasy można zarobić (jako kelner oczywiście, bo
                  busserzy i foodrunnerzy dostaja smieszne pieniądze przecież).
                • Gość: nutka Do kelnerki IP: *.wirba.net / 213.172.172.* 04.01.06, 18:21
                  Też pracowałam w USA jako kelnerka więc doskonale rozumiem o czym mówisz
              • Gość: kelnerka co robi kelner IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 04.01.06, 15:03
                Kelner informuje tez swoich klientow o specjalach dnia. Upewnia sie ze klientom
                wszystko smakuje i wszystko przebiega zgodnie z ich zamowieniem. To kelner
                odpowiada za to zeby klient czul sie mile widziany w danej restauracji. Jesli w
                poblizu nie ma chlopaka , ktory sprzata stol , przynosi chleb, zrobi to kelner
                za niego. Bo jedynym celem jest zeby klient spedzil milo czas, dobrze zjadl i
                wypil, otrzymal profesjonalna obsluge , na nic dlugo nie czekal i wyszedl
                zadowolony. Ponadto zanim restauracja zostanie otwarta kelner przygotowuje ja
                do otwarcia wraz z innymi pracownikami i wtedy tez ma swoje obowiazki jest to
                tzw "sidework" Mysle , ze juz masz troche mglistego pojecia o tym co robi
                kelner.
                • Gość: paero123 Re: co robi kelner IP: *.compi.net.pl 05.01.06, 15:37
                  Ale po co ta zlosliwosc i wyzszosc, ze Ty jako kelnerka wiesz jaki są obowiazki
                  kelnera a my nie?
                  Duza czesc innych zawodow ma rownie skomplikowane czynnosci do wykonania i tyle
                  samo wysilku, fizycznego lub umyslowego, i pomimo swego uslugowego charakteru
                  nie ma zwyczaju 'tipowania' pracujacych w tych zawodach...
                  Ale rozumiem, ze wlasciciel restauracji w USA ma nizsze ceny niz w Europie, bo
                  moze je obnizyc ze wzgledu na nizsze koszty pracy przerzucane na klienta w
                  postaci napiwkow?
                  • Gość: Kelnerka Pareo zastanow sie co piszesz IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 06.01.06, 03:58
                    Pareo tu nie ma zadnej zlosliwosci , to byla odpowiedz na pytanie co robi
                    kelner, tylko zostala wklejona w niewlasciwe miejsce. Nikt nie twierdzi ze Wy
                    nie wiecie co robi kelner. Ktos jednak nie wiedzial i zapytal.
                    Ty natomiast jak cos piszesz krytycznego zastanow sie dwa razy i przeczytaj
                    poprzednie posty znim odpowiesz..............klaniam sie---kelnerka.
                    • agulha Re: Pareo zastanow sie co piszesz 06.01.06, 23:00
                      Byłam w Stanach (zaledwie kilka wizyt w restauracjach, ale jednak, bo to pobyt
                      służbowy był) i sporo (głównie, choć nie tylko, służbowo) bywam w restauracjach
                      w Polsce. Różnica jest duża. Nie mówię, czy na plus, czy na minus, kwestia
                      gustu. W Stanach kelner Polakowi się wydaje, że się spoufala zanadto. Zwraca się
                      do klienta z dużo mniejszym dystansem, co się może podobać albo i nie.
                      Rzeczywiście opowiada o daniach (szkoda tylko, że hałas w knajpie plus jednak
                      fakt, że angielski nie jest moim ojczystym językiem, w zasadzie uniemożliwiał mi
                      docenienie tej usługi). W Polsce kelner przynosi kartę, pyta, czy coś podać do
                      picia. Czasami można go zapytać, co by polecał, to powie, ale bez rozdrabniania
                      się, dlaczego. Składu potraw NIE ZNA!! Mówi osoba, która nie może jeść papryki,
                      czosnku ani czekolady. Zwykle kelner musi pytać w kuchni, czy np. jest papryka w
                      tej potrawie czy nie. Sam z siebie nie ma. Potem kelner przynosi jedzenie,
                      żadnych foodrunnerów ani chłopaków od chleba nie ma. Co to jest busser, nie wiem
                      i chętnie się dowiem. Kelner ewentualnie pyta, czy smakowało, stara się
                      wychwycić spojrzenie gościa, jeśli gość go szuka wzrokiem, żeby coś zamówić czy
                      poprosić o rachunek, inkasuje należność i tyle. No to chyba 10% jemu i kuchni
                      wystarczy. I tak czuję się poniekąd zrobiona w bambuko, bo jak mówię jadam w
                      restauracjach z konieczności, rozliczam się z księgowością co do grosza z faktur
                      VAT, napiwków nie mogę rozliczać, a czuję się zmuszona dawać. Natomiast za
                      bezczelność (w Polsce; w USA jest taki zwyczaj, to niech będzie) uważam
                      wystawianie puszki na napiwki w barach kawowych, gdzie trzeba zwykle samemu
                      nosić sobie kawę i ew. ciasteczko do stolika. Bar to bar, żadnych napiwków nie
                      uznaję.
                      • anmari2 Re: Pareo zastanow sie co piszesz 06.01.06, 23:57
                        Busser jest pomocnikiem kelnera. Parzy kawe, czysci stol, poleruje sztucce,
                        podaje chleb czy inne czekadelka, pomaga przyniesc jedzenie jak nie ma
                        "foodrunnera", itp. prace "nieeksponowane", pomocnicze. Nie otzrymuje
                        bezposrednio napiwkow od klienta ale kelner oddaje mu procent ze swoich tipow.
                        Dlatego jak klient nie zostawi napiwku lub da go zbyt malo, to kelner doklada
                        niejako ze swojej kieszeni, co w slaby dzien jest dotkliwie odczuwalne.
              • a1ngela Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 10.01.06, 13:32
                Moj M jest kelnerem w ekskluzywnej drogiej restauracji, jest kierownikiem sali
                (tzn. pensji mu nie podniesli(900netto) za wyzsze stanowisko, za to musi za
                kazdym razem zostawac do konca, rozliczac kase i zamykac restauracje-czasem
                nawet 3 w nocy)
                istnieje jakies starodawne mniemanie o kelnerach ze zarabiaja kokosy-
                pozostalosc z komuny.
                Najbardziej nas zalamuje jak przychodzi "nowy" klient, M domniema niewinnosc i
                dwoi sie i troi wkolo, pilnuje kucharzy zeby posilki jak nalezy o czasie
                pieknie podawali, prezentuje winko, usmiecha sie pieknie itp, a na koniec
                klient placac rachunek okolo 1000 ( droga restauracja) daje tip 5zl albo nic.
                szok
                rownie dobrze moze wyjac ptaka i nasikac na niego.
                zzzz
                nastepnym razem klient dostaje to co dostaje
                ale czesto wiecej nie przychodzi.
                Wlasciciel Holender, dran psioczy na Polske i mowi ze polacy to materialisci i
                guly bo nie laza do restauracji, ale sam przepija i przezera w tej restauracji
                1000/dzien, a kelnerowi na caly miesiac pensji da 900, za sylwestra i swieta,
                wakacje-jarmark dominikanski nic dodatkowo nie da...
                Z praca ciezko i trzeba robic co kaza zeby nie wywalili
                Nie ma latwo kelner, a do tego praca z ludzmi ciezka, nie ma dnia zeby jakas
                pie.. afery kzywej nie wykrecila, albo z klientow bo sie np. nachleje i
                naszcza pod siebie, albo z ekipy ktos zawali.
                Czasami mam dosc sluchania tego a co jakbym tam byla.

                Ps No czasem sie da zarobic, bo przeciez bysmy nie wyzyli , ale nie tak jak za
                komuny...
    • Gość: myszka Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.190-130-66.mc.videotron.ca 03.01.06, 21:35
      kelner musi ci oddac reszte a ty dajesz mu osobno 15% albo wiecej ale to 15 to
      obowiazkowo
    • Gość: yeah Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.ciolkosza.net / *.devs.futuro.pl 03.01.06, 22:42
      Ja daję napiwki w zależności od poziomu obsługi. Ostatnio, w restauracji Sphinx
      w M1 zostawiłem sporo ponad 10%. Ale kelner, młody chłopak, obsługując nas nie
      popełnił żadnego błędu, czułem się jakbym był w restauracji wyższej klasy.
      Zamawiając pizzę, również dorzucam 2-3 zł.
      Jeśli jednak jestem źle, opieszale obsługiwany, nie daję napiwku wcale. I moim
      zdaniem słusznie robię ;-).
      • Gość: kanye Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 22:54
        W USA kelnerzy zarabiaja tylko na napiwkach.Zwykle zostawia sie 15-20 %.Tyle,ze
        obsluga tam jest kompletnie inna niz w Polsce, tam kelner jest usmiechniety,
        mily, jest doslownie na pstrykniecie.Przyjelo sie tam zostawianie napiwkow
        fryzjerowi taksowkarzom ale tez nie zawsze - np, jesli sie jedzie w wiecej osob
        niz jest dozwolone, lub 1 $ od walizki.Jest w bardzo zlym tonie nie
        pozostawienie napiwku tam, czasem kelnerzy podchodza i pytaja (zwykle
        obcokrajowcow) czy wszystko im sie podobalo,jesli tak to pytaja sie gdzie napiwek.
    • michal-ek_xxx kelerka dobrze sie zachowala 03.01.06, 23:04
      kelerka dobrze sie zachowala bo przyniosła resztę!! Napiwek zostawia się
      bezposrednio przed opuszczeniem lokalu juz po przyniesieniu rachunku i
      uregulowaniu go.
    • Gość: piani Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.adsl.proxad.net 03.01.06, 23:19
      Zawsze zostawiam tez napiwek w restauracji, u fryzjera, zaokraglam placac za
      taksowke (a jesli taksowkarz pedzi na moja prosbe to przyzwoity napiwek uwazam
      za swoj obowiazek) i daje napiwek roznosicielowi pizzy.

      Jedynym znanym mi krajem, w ktorym wreczanie napiwku to faut pas jest Japnia.
      Na przeciwleglym koncu sa Stany Zjednoczone - tam jesli nie zostawimy napiwku,
      to po prostu okradamy kelnera. Europa jest posrodku.

      Napiwki w restauracji sie daje, poniewaz ludzie, ktorzy nas obsluguja,
      zarabiaja grosze. A skoro stac nas na zaplacenie za droga restauracje, to
      kilka - kilkanascie zlotych wiecej chyba nie jest problemem? Jesli nie mamy
      pieniedzy, jemy w barze albo w domu i wtedy napiwki zostaja w naszej kieszeni.
      • Gość: piani Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.adsl.proxad.net 04.01.06, 02:09
        To co napisalam powyzej dotyczy Polski, a nie "zamoznych Stanow czy innej
        Szwajcarii".
    • Gość: ksiazemaly Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.chello.pl 03.01.06, 23:30
      staram sie zawsze dawac napiwki- jest to zazwyczaj ok 2 do 4zl i mysle, ze jako
      student nie musze zostawiac wiecej. Standardem w wielu restauracjach jest, ze
      jesli klient powie "dziekuje" to znaczy, ze reszty nie trzeba wydawac- ja to
      akceptuje. Jesli chcemy zostawic tylko czesc z reszty wowczas czesto mowi
      sie "prosze wydac od 43".
      • stefanbed53 Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 04.01.06, 00:27
        U nas w Stanach napiwek jest pomiedzy 10 - 20 procent od rachunku. Zwykle daje
        10%, ale jak mam dobra obsluge i jest to mila studentka/student to wtedy daje
        20%, bo wiem ze pomagam "starving student" ktory pracuje 15-20 godz tygodniowo
        i te pieniadze so mu potrzebne. Dieci bogatych zwykle nie pracuja kiedy
        studiuja.
    • Gość: beniamin Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.chello.pl 04.01.06, 00:29
      > Pytanie: jak płacić żeby było wiadomo że daje się napiwek i kelner nie musi
      > wydawać reszty? Może jest jakieś symboliczne zachowanie, które daje to do
      > zrozumienia kelnerowi.

      Po prostu zostawiasz tę resztę czy odliczony napiwek na stole i wychodzisz. Nie
      musisz dawać do ręki.
    • Gość: inż. Mruwnica Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 00:35
      Ktoś kto uważa, że dawać napiwków nie ma obowiązku, bo kelner ma swoją pensję,
      równie dobrze mógłby powiedzieć: ,,>>Dzień dobry<< mówić nie muszę, bo
      przychodzę tu tylko wymienić środki płatnicze na pożywienie, jestem robotem i
      dobrze mi z tym''.

      Napiwki daje się jeżeli osoba obsługująca wykonuje coś z własnej woli, coś do
      czego nie jest w stanie zmusić go/jej pracodawca, prawo itd. Na tym ogólnie
      polega grzeczność
      • Gość: Aki Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: 212.182.117.* 04.01.06, 01:11
        Właśnie reguła "do ilu" wg mnie sprawdza się najlepiej - stosuję ją w
        restauracjach we Francji i w Polsce, nigdy nie było problemów :) Natomiast w
        inncyh punktach usługowych bywa różnie - np. w moim ulubionym polskim salonie
        fryzjerskim należność przyjmuje inna osoba niż strzygący mnie fryzjer, ale on
        zawsze czeka obok do momentu wydrukowania paragonu. I to wtedy, poza oficjalnym
        rachunkiem, mogę dać mu napiwek. Akurat "mój" fryzjer otrzymuje go zawsze, bo
        swoją pracę wykonujez autentycznym zaangażowaniem i niesamowitą wprost
        starannością :)
    • Gość: maggg Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.ny325.east.verizon.net 04.01.06, 02:30
      Byc moze chciala dac do zrozumienia, ze to za malo, bo w koncu rachunek byl
      dosc wysoki. Poza tym, co za problem? Jesli chce sie zostawic napiwek mozna po
      prostu zostawic na stole.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka