Dodaj do ulubionych

Jak skłonic żone do mnejszej religijności?

31.12.05, 10:44
Jesteśmy małżeństewm od prawie 7 lat mamy 2 letnie dziecko i w kwietniu
będziemy miec drugie. uwazam że jed\steśmy dobrym małżeństwem przeszlismy
kilki kryzsów ale przetrwalismy, Kocham mojego męza bardzo ale są sprawy
które mnie bardzo denerwują a naj wazniejszą jest podejscie do spraw wiary.
podam kilka przkładów a wy powiedzcie co o tym myslicie.wieczorna modlitwa on
sie nie modli wieczorem ani rano ja postanowiłam ze jeżeli jest dziecko i
chcemy je dobrze wychowac tzn w wierze to powinnismy codziennie przynajmniej
wieczorem razem sie modlic i gdy bym ja nie zainicjowała wieczorem modlitwy
to on nie zaproponuje tego, następna jest spowiedz muszę nalegac długo aby
poszedł przed swię tami to jeszcze nic ale ostatnio była taka sytłacja ze
zmarł mój ukochany dziadzius i chciałam żeby w mszu pogrzebowej w pełni
uczestniczł i wiedział ze to dlamnie bardzo ważne to po długich namowach
poszedł, bardzo mnie to bolało.Czasami niedzielna msza tez jes dla niego
trudem nie mówiąc o np rekolekcjach. Kocham bardzo mojego męza jest dobrym
człowiekiem i chciała bym aby był dobrym katolikiem, chodzwiem że nie miał
przkładu w domu tak jak ja. Wychowała mnie babcia i dziadzius oni mnie
nauczli modlitwy i jak kochac Boga chce też to przekazac swoim dziecią ale
chce aby mój mąz w tym mi pomógł.

To powyższe było znalezione na jednym z forów. Ciekawe co sobie myśli mąż tej pani, mając za żonę taką dewotkę. Współczuję mu bardzo. Co on może zrobić, żeby uwolnić żonę spod wpływu czarnych?
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 31.12.05, 11:00
      Nic nie może zrobić, tak samo, jak ona nie może nic zrobić. Każde z nich
      przecież uważa swój światopogląd za jedyny słuszny. I żadne nie wykazuje
      tolerancji dla innych poglądów. Takie rzeczy trzeba uzgadniać przed ślubem
      i rezygnować ze ślubu w przypadku braku możliwości porozumienia.
      • 0golone_jajka Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 31.12.05, 11:05
        słusznie prawisz...ale czasem może być tak, że dopiero po ślubie któraś strona "odkryje" w sobie zwiększony popęd do zabobonów. i co w tedy?
        • rtomik Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 31.12.05, 11:31
          beda mieli 2 dziecko, za rok nastepne az uzbiera sie gromadka dzieci.
          bo ksiadz na kazaniu mowil ze kazde dziecko to dar bozy :)
          tylko czemu kosciol nie podaruje wakacji i nowych ubran tym biednym dzieciakom
          • viki2lav Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 31.12.05, 11:33
            nie pamietasz ze kiedys zajmowalo sie tym panstwo?
            • Gość: Bilala Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: *.zgora.dialog.net.pl 31.12.05, 19:18
              Troska o własne dzieci jest obowiązkiem rodziców, państwo, kościół czy
              jakakolwiek wspólnota MOŻE pomóc, ale nie musi. Zwłaszcza że pomoc taka to
              wrzucanie w worek bez dna.
              • Gość: ferment Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: *.chello.pl 31.12.05, 19:30
                Gość portalu: Bilala napisał(a):

                > Troska o własne dzieci jest obowiązkiem rodziców, państwo, kościół czy
                > jakakolwiek wspólnota MOŻE pomóc, ale nie musi. Zwłaszcza że pomoc taka to
                > wrzucanie w worek bez dna.

                tyle, że worjka nie da sie zdemoralizować wrzucaniem weń
          • Gość: Kasia Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 15:17
            A to ciekawostka! Szczerze powiem, to znam sporą gomadkę dzieci, które co roku
            wyjeżdżają na wakacje właśnie fundowane przez KK, ciuchy, prezenty pod chinką i
            wyprawka szkolna także są. Dodam jeszcze sporą grupę kobiet samotnie
            wychowujących dzieci, które znajdują dom i jedzenie właśnie wśród osób
            duchownych. Dość wspomnieć siostrę Małgorzatę Chmielewską i jej Wspólnotę Chleb
            Życia. Proponuję sprawdzić najpierw argument, a dopiero potem go wygłaszać.
        • Gość: kappka Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.06, 16:23
          dlaczego czyjąś wiarę nazywasz popędem do zabobonów? co cię tak boli? że ktoś
          inny jest wierzący, a ty nie? daj ludziom żyć i przestań się czepiać.
        • kozica111 Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 02.01.06, 14:30
          Słuchaj, a Ty nie masz wiekszych problemów, tylko sie cudzym sumieniem zajmować?
          Nie twoja żona nie twój problem.Masz wyjątkową obsesję na punkcie wiary, wrecz
          robi sie to chorobliwe, zdiagnozuj się w czym tkwi twój problem, bo ewidentnie
          go masz.
      • antykreator Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 05.01.06, 08:25
        to nie może być prawda,
        nie można być tak hmm kaolo-filijną osobą [no chyba ze wyssało się to z
        moherowej piersi] i jak można po tylu latach związku -tak bardzo chciec kogoś
        zmieniac na siłę [no tak i do tego jeszce dziadziuś nieboszczyk]
    • abc12323 Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 01.01.06, 15:36
      Skierować tę żonę na terapię antyuzależnieniową. Od natręctw. W tym przypadku
      religijnych.


      --
      zaktywizuj beret i posłuchaj
      www.moheroweberety.net/go/pl/
    • Gość: kappka Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.06, 16:19
      zostaw innym ich sprawy a zajmij się sobą, bo chyba masz problemy z własnym
      życiem duchowym. a żonę znajdź sobie ateistkę, wtedy może będzie ci dobrze,
      czego ci zresztą życzę. pozdr
      • Gość: m Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 18:58
        Przede wszystkim nie widze w tym co napisała ta kobieta jak piszesz "wpływu
        czarnych", tylko jej wiare: modlitwe, mszę. A od wiary jeszcze trudniej
        człowieka odciągnac niz od miłosci- o ile to w ogole mozliwe. Równie dobrze
        mozna ja "odzwyczajac" od miłosci do własnych dzieci.
        A porozmienie w sprawach praktyki wiary, jak zresztą i w innych sprawach trzeba
        ustalac przed slubem.
        Ty chyba tez masz z tym problem zapraszajac na forum dla "znudzonych..."
    • Gość: Mirek Re: masz koleś uraz do religii katolickiej, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 19:31
      który nie wziął się znikąd. Poszperaj trochę w swoim dzieciństwie albo
      młodości, a z pewnością znajdziesz.
      To ciebie kiedyś wypali, zniszczy - zostanie jedynie żółć, która już zaczyna
      się wylewać w twoich postach.

      pozdr.

      • Gość: ferment Re: masz koleś uraz do religii katolickiej, IP: 87.207.204.* 01.01.06, 19:37

        > To ciebie kiedyś wypali, zniszczy - zostanie jedynie żółć, która już zaczyna
        > się wylewać w twoich postach.
        >
        > poszukiwanie nie musi zakończyć się wypaleniem, może i poszukującego
        przybliżać do Boga
        to stałe pytanie o sprawy religii może być wyrazem tęsknoty, za bliskością - Boga
        • Gość: Mirek Re: albo poszukiwania Czegoś, w co IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 19:41
          można uwierzyć na 100% - a żadna rweligia nie daje takiej gwarancji :)
        • pantarejka Re: masz koleś uraz do religii katolickiej, 02.01.06, 21:03
          On ma chyba chore dziecko - wcześniaka. Bardzo o niego dba i z jego postów
          wynika, że chyba jednak kocha. Też nie rozumiem jego nienawiści do KK, ale "po
          owocach ich poznacie". Z drugiej strony, czy nie każde dziecko (także
          wcześniak) jest "darem Bożym"? Można je kochać tak samo, a czasami nawet
          bardziej...
    • Gość: von Duppek Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: 217.153.157.* 01.01.06, 19:53
      Ojeja, Ogolone, a ja myślałem że to z twojego życia wzięte :D
      • Gość: Mirek Re: a może faktycznie ogolony jajec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 19:58
        ma tak ambitną żonę, he, he :)
    • triss_merigold6 Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 01.01.06, 20:16
      No, sorry ale jakby mnie ktoś nakłaniał w ten sposób do religijności to by
      dostał kopa. Panią nauczono dewocji i ludowego katolicyzmu a nie miłości do
      istoty najwyższej.;)
      IMO taką osobę trzeba konsekwentnie ustawiać. Nie. Nie. I jeszcze raz nie.
      Sp...j nie. Tak długo aż przynajmniej namawiać przestanie.
      • Gość: ferment Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: 87.207.204.* 01.01.06, 20:24
        triss_merigold6 napisała:

        > No, sorry ale jakby mnie ktoś nakłaniał w ten sposób do religijności to by
        > dostał kopa. Panią nauczono dewocji i ludowego katolicyzmu a nie miłości do
        > istoty najwyższej.;)
        > IMO taką osobę trzeba konsekwentnie ustawiać. Nie. Nie. I jeszcze raz nie.
        > Sp...j nie. Tak długo aż przynajmniej namawiać przestanie.

        A Tobie jak sie wiedzie w życiu osobistym? O ile wolno zapytać.
        Obawiam sie ostrej reprymendy, ale ryzykuję.
        masz tak wyrobiony poglad, że aż dziw bierze, że można spotkac kogoś tak pewnego
        siebie.
        Lgną do Ciebie ludzie, czy raczej luźniutko?
        • triss_merigold6 Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 01.01.06, 20:34
          Mąż, dziecko, dziękuję wszyscy zdrowi.;) Wiedzie mi się dobrze.
          Poglądy mam wyrobione - jestem ateistką nie mylić z antyklerykałem. Z próbami
          nawracania się stykałam i dlatego uważam, że należy je ostro ucinać. Ja się
          nikomu nie narzucam z ateistycznym światopoglądem, nie "nawracam" i tegoż
          oczekuję w stosunku do mojej osoby. Świętego spokoju znaczy się.;)

          Łapiesz o co chodzi? Jak babka chciała religijnego faceta to mogła szukać w
          oazie. Ja sobie nie wyobrażałam związku z religijnym i znalazłam
          niepraktykującego partnera.
          • Gość: ferment Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: 87.207.204.* 01.01.06, 20:43
            Łapiesz związek tych sformułowań, czy to może przypadek, że pojawiły sie w Twoim
            poście:

            Wiedzie mi się dobrze.

            > Łapiesz o co chodzi?

            Gratuluje u związku, bo raczej wątpiłem. Cóż muszę się przyznać, nie poznałem
            się. Zmyliły mnie przejawy silnej osobowości, ale jak mąż i dziecko to zapewne
            wszystko w porządku. Należytym. Pozdrawiam i życzę sukcesów
          • Gość: agrest Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: 217.149.242.* 01.01.06, 22:01
            Jak babka chciała religijnego faceta to mogła szukać w
            > oazie.

            A on to nic do powiedzenia nie miał? Jak chciał żeby mu nikt głowy religią nie
            zawracał to mógł szukać niepraktykującej baby.A w ogóle to nie wierzę, że ten
            list nie został napisany przez Ogolone jajka.
            • triss_merigold6 Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 01.01.06, 22:05
              List jest z forum "Wychowanie w wierze", napisany przez jedną z uczestniczek
              tego forum.
              Osoba wierząca ale niekoniecznie bardzo religijna może spokojnie żyć z osobą
              religijną jeśli OBIE strony akceptują swoje zachowania. A tu pani nie
              wystarczy, że facet i tak chodzi co niedzielę na mszę tylko wymaga wspolnych
              modlitw i udziału w rekolekcjach.
              • Gość: agrest Widziały gały co brały IP: 217.149.242.* 01.01.06, 22:31
                Jeśli brali ślub w kościele katolickim, to zobowiązał się wychowywać dzieci w
                wierze. Ta religia zakłada też troskę o zbawienie współmałżonka.
                A skąd poza tym wiadomo w tym konkretnym przypadku, czy facetowi to
                przeszkadza, czy moze jest gnuśny i samemu trudno mu sie do czegokolwiek w
                sprawach wiary zmobilizować, ale docenia to, ze zona go zmobilizuje? Nie należy
                mierzyć własną miarą.

                • triss_merigold6 Re: Widziały gały co brały 01.01.06, 22:40
                  Ależ zgadzam się: widziały gały co brały. I dlatego nakłanianie niezbyt
                  gorliwego faceta jest nie fair. Sądzisz, że zbawienie uzyskuje się dzięki
                  częstym i głośnym modłom?
                  • Gość: m Re: Widziały gały co brały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 22:59
                    Nie uwazam ,że nakłanianie kogoś jest złe. Mnie tez czasem trzeba nakłaniac, bo
                    człowiek leniwiec pospolity jest i tyle, takze w sprawach wiary. i dziekuje i
                    ciesze sie z tych ludzi ,którzy mnie czasem do koscioła ciagna ,bo jak tam juz
                    jestem to sie bardzo ciesze.
                    Wiec nie wiadomo czy ten facet nie był kiedys bardziej religijny od swojej
                    zony, przeciez z wiarą róznie bywa.
                    Ten problem jednak bardzo rózni ludzi - bo albo jest Bóg w naszym związku albo
                    nie ma-dla osoby wierzacej to tragedia miec niewierzacego jako najblizsza osobe
                    i trudno się babce dziwic,ze to przezywa. Z drugiej strony trudno powiedziec co
                    facet na to, to nie zostało tam napisane.
                • horpyna4 Re: Widziały gały co brały 02.01.06, 11:00
                  Jeżeli brał ślub kościelny, a jest ateistą, to zobowiązał się do nieutrudniania
                  praktyk religijnych i nieprzeszkadzania w wychowaniu dzieci w wierze
                  katolickiej. Nie przeszkadzać to co innego, niż wychowywać. Z drugiej strony
                  dewocja matki może skutecznie odstręczyć dzieci od praktyk religijnych. To skoro
                  on taki antykościelny, to powinien się tylko cieszyć.
    • abc12323 Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 01.01.06, 20:38
      zresetować poprzez odpowiednią książkę ,gazetę ,strone internetową ,film,
      spokojną rozmowę itp. trzeba to robić wcześnie gdyż jak się zwoje odpowiedzialne
      za odruchy zadrukują to wtedy ciężko odciągnąc od uzależnienia.


      --
      zaktywizuj beret i posłuchaj
      www.moheroweberety.net/go/pl/
      • Gość: Jegru Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 21:12
        Ale problem! Może lepiej byłoby wg autora wątku, aby zona zamiast do kościoła chodziła do agencji towarzyskiej, przesiadywała godzinami na kawce u sąsiadek, była stałym bywalcem pijalni piwa, dyskotek itp. Baaaardzo prymitywny problem małego człowieczka.
    • skin.pl Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 01.01.06, 23:42
      wniosek jest prosty, najlepiej jest jak mąż i żona są tego samego
      wyznania..uniknąlbys tych problemów..to że coś jest modne nie znaczy ze to jest
      dobre
    • drwejs Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 02.01.06, 01:05
      przestałbyś się czepiac kościoła co Ci przeszkadza osoba której wogóle nie
      znasz? Masz jakiś kompleks ze swoją żona? Czy ze sobą samym? Nie jesteś
      religijny Twoja sprawa-nikt się nie czepia .Więc przestań się czepiac innych.
      Znajdz sobie jakiś ciekawszy temat niż tylko kościół i kościół bo stajesz sie
      nudny.
      • Gość: Echo Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 02.01.06, 07:09
        Czyli lekcja jakobinsko-stalinowskiej tolerancji religijnej.

        Pomimo wielokrotnych zapewnien ze ateisci sa "swiatopogladowo
        neutralni" caly czas usiluja narzucic swoj zabobon innym albo
        "sklaniac" ich do porzucenia religii, nie dajac nic w zamian
        poza pustka 0golonych_jajek, znudzonych mezatek i innego gnoju.

        Nie wiem dlaczego tak bardzo niektorym zalezy zeby zniszczyc konstruktywny
        swiatopoglad i zamienic go w NIC. To jest dla mnie dosyc dobitny
        dowod ze zlo istnieje na tym swiecie, ze jest agresywne, ze obiecuje
        zlote gory pod nazwa "postympu" a przynosi zaglade i smierc.
        Wlasciwie taka jest biblijna definicja szatana.
        • Gość: drwejs Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: *.bochnia.pl 02.01.06, 09:44
          Wiesz ja szanuje poglądy innych nawet to że ktoś nie ma poglądów i staram się
          ocenic kogoś jako człowieka.
          Drażni mnie niesamowicie jednak to jak ktoś obraża innych a szczególnie jak
          obraża to jak ktoś ma wiarę w coś. Jak osoba nie wierzy to niech to będzie jej
          sprawa. Ja to akceptuję.
          Ale nie mogę zaakceptowc faktu że jakieś jakieś jajko niewyżyte religijnie
          szkaluje kościół nakażdym kroku. Obraża mnie to jako ateistkę.
          Zamiast siedzieć nad bzdurami w sieci zajął by się tą swoją dwójką dzieci.
        • crax Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 02.01.06, 09:52
          Gość portalu: Echo napisał(a):
          "...niektorym zalezy zeby zniszczyc konstruktywny swiatopoglad..."

          KONSTRUKTYWNY światopogląd !!!! ROTFL !!!! No, Echo, teraz to przeszłaś samą
          siebie :)))
          • Gość: Echo Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 02.01.06, 15:37
            > KONSTRUKTYWNY światopogląd !!!! ROTFL !!!! No, Echo, teraz to przeszłaś samą
            > siebie :)))

            Do twojego panzermozgu nic nie dociera. Poczytaj sobie co sie dzieje na Zachodzie.
            Np. w takiej sfrancuzialej Belgii gdzie ci co odrzucili chrzescijanstwo najpierw
            przeszli na narkotyki i niekontrolowany seks. Nawet kobiety tak sie pogubily
            ze teraz przechodza na terroryzm. Poczytaj sobie artykul na portalu gazety
            serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,3092184.html
            i zamilcz!!!! Masz szanse jeszcze sie nawrocic albo dobrowolnie przyczyniac
            sie do tego rozkladu Europy ktory wyglada jak kon. A kon jest jak kazdy widzi.
            • crax Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 03.01.06, 17:42
              No to wyobraź sobie, że ja odrzuciłem chrześcijaństwo i przeszedłem tylko na
              nikotynizm. Ups... ale to było jeszcze za czasów chodzenia do kościoła!! No to
              już nie wiem, co o tym myśleć :)))

              Echo, weź się jebnij w łeb. Buziaczki.
    • crax proponuję zacząć od nauki ortografii... 02.01.06, 04:48
      "babcia i dziadzius [...] mnie nauczli modlitwy i jak kochac Boga"

      Jak kochać Boga... być może tak... Ale zasad pisowni to jej nie nauczyli :))
    • diablica.26 Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 02.01.06, 09:03
      Takie rzeczy należy ustalać PRZED ślubem. Jakoś mi nie żal ani jego, ani jej.
      Wiedziały gały, co brały :)))
      • crax Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 02.01.06, 09:44
        Przed ślubem pewnie był zakochany na zabój i nie zauważał :) Albo nie chciał
        zauważyć. ZwaŻ, że miłość jest ślepa... :)
        • mala.mi74 Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności?hmmm 02.01.06, 10:19
          crax napisał:

          > Przed ślubem pewnie był zakochany na zabój i nie zauważał :) Albo nie chciał
          > zauważyć. ZwaŻ, że miłość jest ślepa... :)

          No cóż... miłośc slepa nie jest, slepe jest kierowanie się w zyciu jedynie
          instynktami i bezmyslnosc.
          A co do światpoglady to Echo ma rację- prawdziwie przezywana wiara to miłosc do
          Boga i ludzi, czynienie dobra kazdemu. Czy to nie jest dobry swiatopoglad?
          Z tego co widze to problem może byc w tym ,ze ta kobieta wiare traktuje nieco
          tradycyjnie i dewocyjnie (bo babcia i dziadus nauczyli!): nakłania męza do
          religijnosci i jej praktykowania, ale same praktyki i religijnosc nie
          zakorzenione w prawdziwej wierze i prawdziwych czynach miłosci sa tylko
          dewocją - i nic dziwnego ,ze nie pociagają...
          to zreszta takze problem dzieci wychowywanych do religijnosci i tradycji w
          oderwaniu od rozumienia wiary i poznania Boga...
          pzdr

          • crax Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności?hmm 03.01.06, 17:36
            Jeśli chodzi o Echo - to osoba NIENAWIDZĄCA ludzi mających inne zdanie od niej.
            Poczytaj sobie jej posty, proszę.
            Co do reszty - masz swoje zdanie i masz prawo je mieć. Zresztą... może i masz
            rację.

            Pzdr.
            • mala.mi74 Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności?hmm 03.01.06, 21:50
              crax napisał:

              > Jeśli chodzi o Echo - to osoba NIENAWIDZĄCA ludzi mających inne zdanie od
              niej.
              >
              > Poczytaj sobie jej posty, proszę.

              Czytam posty Echo i nie widzę w niej nienawisci do ludzi, tylko silna niechęc
              do zla i głupoty.
              Nie sadze aby zyczyła komus źle i z premedytacją szkodziła ludziom w zyciu(bo
              tym jest nienawisc).
              martwi mnie tylko jej uprzedzenie do muzułmanów(zresztą kiedys o tym napisałam)-
              ale czy ktos wie jakie ma lub miała z nimi "przejscia"?
              • crax Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności?hmm 03.01.06, 22:22
                Nie widzisz nienawiści? No cóż...
              • crax Jeszcze jedno 04.01.06, 11:25
                Wiesz... trzeba wyjątkowo dużo złej woli i zaślepienia, żeby w nazywaniu kogoś
                "potwornym gnojem" nie widzieć nienawiści ----> forum.gazeta.pl/forum/
                72,2.html?f=29&w=34204418&a=34376470
                • mala.mi74 Re: Jeszcze jedno 04.01.06, 11:45
                  crax napisał:

                  > Wiesz... trzeba wyjątkowo dużo złej woli i zaślepienia, żeby w nazywaniu
                  kogoś
                  > "potwornym gnojem" nie widzieć nienawiści ----> forum.gazeta.pl/forum/
                  > 72,2.html?f=29&w=34204418&a=34376470

                  To ci co usiluja wyeliminowac prawo do wyznawania religii
                  ale sami maja do zaoferowania jedynie pogon 0golonych_jajek
                  za znudzonymi mezatkami. Co za potworny gnoj!!!

                  To wypowiedź Echa.Rozumiem to w taki sposób,ze pogon OJ w za znudzonymi
                  mężatkami w zamian za prawo wyznawania religii to potworny gnój. Zreszta tez
                  tak uwazam, moze nie nazywajac tego az tak dobitnie,choc patrzac na słownictwo
                  jakim posługuja sie tutaj piszacy(Ty takze) może tak nazywac dobitnie własnie
                  trzeba?? Może oni inaczej nie rozumieja?
                  Ty chyba skojarzyłes,że Echo nazywa OJ gnojem? Chyba żle zrozumiales
                  wypowiedź,ale cóz..kazdy sądzi wg siebie...
                  • crax Re: Jeszcze jedno 04.01.06, 12:55
                    Czy ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem?

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=34204418&a=34263104
                    "...poza pustka 0golonych_jajek, znudzonych mezatek i innego gnoju."

                    Co to jest wg ciebie? Pean pochwalny "na cześć"? Nie ośmieszaj się.
                    • mala.mi74 Re: Jeszcze jedno 04.01.06, 14:11
                      crax napisał:

                      > Czy ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem?
                      >
                      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=34204418&a=34263104
                      > "...poza pustka 0golonych_jajek, znudzonych mezatek i innego gnoju."
                      >
                      > Co to jest wg ciebie? Pean pochwalny "na cześć"? Nie ośmieszaj się.

                      Ktos kto nie ma do zaoferowania nic oprócz krytyki wszelkich wartosci wyzszych
                      na pewno na peany nie zasługuje. Forma tego stwierdzenia to rzecz marginalna
                      przy takiej pustce zyciowej(bardzo trafnie ujęte)
                      W sumie Jezus tez slodkimi slowami to hipokrytów nie mówił. Doczytaj w Biblii.
                      • crax Re: Jeszcze jedno 04.01.06, 14:16
                        Forma tego stwierdzenia to rzecz marginalna... No piękne usprawiedliwienie
                        katolickiego chamstwa i pogardy dla innych.

                        P.S. Nie polecaj mi, proszę, Biblii, i nie kreuj się na wszystkowiedzącą
                        intelektualistkę, ponieważ nią nie jesteś. I daleko ci do niej.
                        • mala.mi74 Re: Jeszcze jedno 04.01.06, 14:21
                          crax napisał:

                          > Forma tego stwierdzenia to rzecz marginalna... No piękne usprawiedliwienie
                          > katolickiego chamstwa i pogardy dla innych.

                          Widocznie jestes przewrazliwiony i liczy sie dla Ciebie walka o emocje( w
                          której jak nikt przodujesz na tym forum).Dla mnie liczy sie prawda. Dlatego nie
                          gorsze sie Biblią.
                          Pozdrawiam.
                          >
                          > P.S. Nie polecaj mi, proszę, Biblii, i nie kreuj się na wszystkowiedzącą
                          > intelektualistkę, ponieważ nią nie jesteś. I daleko ci do niej.

                          Nie polecam Ci Biblii. Po co masz sie zgorszyc. Zyj w niewiedzy- niewiedza nie
                          boli.
                          >
                          >
                          • crax Re: Jeszcze jedno 04.01.06, 14:31
                            Nie jestem przewrażliwiony. A ty zmieniasz temat. Udowodniłem czarno na białym,
                            że pisząc o "gnoju" Echo miała na myśli konkretne osoby, nie poglądy (czyli, że
                            gadasz głupoty), a ty zgrabnie odracasz kota ogonem pisząc, że jestem
                            przewrażliwiony. Stara metoda, jak się kończą argumenty. Najlepiej zmienić
                            temat, prawda?

                            Jak to "Nie polecam Ci Biblii."????? Przed momentem napisałaś "Doczytaj w
                            Biblii"! Przecież to TWÓJ post!! Czy ty nie pamiętasz co przed sekundą pisałaś?
                            To się nazywa Alzheimer.

                            A jeśli Biblia jest dla ciebie skarbnicą i źródłem wiedzy wszelakiej, t jużo
                            się nie dziwię skąd się biorą brednie przez ciebie wypisywane.
                        • Gość: ramadayes Re: Jeszcze jedno IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.06, 18:25
                          słuchaj craxiku, a ty jak nazywasz bloczka "ślepym pacanem" to to jest w
                          porządku? to TY przodujesz na tym forum w obrażaniu innych, więc nie oburzaj
                          się tak, bo do ideału tobie bardzo daleko. wrrr
                    • supaari Re: Jeszcze jedno 04.01.06, 21:37
                      crax napisał:

                      > Czy ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem?
                      >
                      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=34204418&a=34263104
                      > "...poza pustka 0golonych_jajek, znudzonych mezatek i innego gnoju."
                      >
                      > Co to jest wg ciebie? Pean pochwalny "na cześć"? Nie ośmieszaj się.

                      Aj, Craxie!!!
                      Poprzednio zacytowałeś inny post! To był adres-inwalida, ale można było go
                      odnaleźć. I sam nie wiem ani dlaczego zmieniasz odnośnik, ani Mala.mi74 tego
                      nie dostrzega (nie zwraca uwagi).
                      • crax Re: Jeszcze jedno 04.01.06, 21:43
                        supaari... poprzedno istotnie cytowałem co innego. Dlatego, że wg mnie tam to
                        było pokazane dobitniej!! Potem (jeśli tamto nie dotarło do malej) pokazałem
                        drugi przykład. Nie ma pomyłki. Wszystko jest "under control" ;)
                        • supaari Re: Jeszcze jedno 04.01.06, 21:55
                          crax napisał:

                          > supaari... poprzedno istotnie cytowałem co innego. Dlatego, że wg mnie tam to
                          > było pokazane dobitniej!! Potem (jeśli tamto nie dotarło do malej) pokazałem
                          > drugi przykład. Nie ma pomyłki. Wszystko jest "under control" ;)

                          I tu się nie zgodzę. W pierwszym cytowanym przez Ciebie poście Echo napisała:
                          "Najwięksi fanatycy na tym forum to ci, co usiluja wyeliminowac prawo do
                          wyznawania religii ale sami maja do zaoferowania jedynie pogon 0golonych_jajek
                          za znudzonymi mezatkami. Co za potworny gnoj!!!"

                          Nazwała fanatykami tych, co proponują coś w zamian za coś. "Fanatyk" to nie
                          obelga. Gnój - tak! Ale można (językowo!) uznać, że "gnój" tyczy zachowania, a
                          nie ludzi.
                          Późniejszy link lepiej pokazuje to, na co chciałeś zwrócić uwagę. I gotów
                          jestem uznać, że (w imieniu JO) miałeś prawo uznać wypowiedź Echa za obraźliwą.
                          Sam uznaję, że nie tędy droga.
                          Jdnakowoż bądź łąskaw od tego czasu unikać nazywania takich zachowań "typowo
                          katolickomi" (choć może niepotrzebnie zwracam się do Ciebie z tą prośbą, boś
                          niewinny...) lub określać mnie mianem "katolika nietypowego" (choć sam siebie
                          za typowego uważam)... I zawsze "prostuj" mnie, jeśli coś "nie tak" piszę!

                          Pozdrawiam.
                          • crax A niech ci będzie... ;) 04.01.06, 22:07
                            W każdym razie było to uczynione z rozmysłem.

                            Również pozdrawiam.
                            • supaari A dzięki 04.01.06, 22:24
                              crax napisał:

                              > W każdym razie było to uczynione z rozmysłem.
                              >
                              > Również pozdrawiam.

                              Manipulowałeś? Czy ten "rozmysł" to coś innego?

                              Pozdrawiam po raz drugi.
                              • crax Re: A dzięki 05.01.06, 23:31
                                Nie manipulowałem, słowo daję! Było tak, jak napisałem!! Bez "drugiego dna"!
                                Spoko!!

                                Pozdrawiam tertio :)))
    • Gość: Ania Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: 195.205.71.* 02.01.06, 11:19
      jeju!Ale straszna baba! Dewota! Brrr.. narzuca mężowi pewne zachowania, w ogóle
      nie przyjmuje do wiadomości,że ktoś moze nie chcieć w ten sposób przejawiać
      swojej religijnosci, albo po prostu być niewierzącym!Brr...
    • bajdocja Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 02.01.06, 13:42
      Z rozmodlenia to sie jeszcze dzieci nie biorą, bo inaczej kler latałby za bachorami.

      Mam dwoje dzieci i jestem na dobrej drodze. A wcale się nie modlę.- to zostało
      napisane przez Ciebie Ogolone_jajka w innym wątku....dziwne
      • bajdocja Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 02.01.06, 13:45
        Aha-bo pewnie Twoja nietolerancyjan żonka pisała to,podpinając się po Twój nick.
        I stąd to nieporozumienie
        • mg2005 Odpowiedzialność 02.01.06, 20:36
          Odpowiedzialni ludzie ustalają takie rzeczy przed ślubem i przed urodzeniem
          dzieci, bo religia i swiatopogląd to sprawy podstawowe.
          • abc12323 Re: Odpowiedzialność 03.01.06, 21:42
            mg2005 napisał:

            > Odpowiedzialni ludzie ustalają takie rzeczy przed ślubem i przed urodzeniem
            > dzieci, bo religia i swiatopogląd to sprawy podstawowe.
            -------------------------------
            podstawowe ale chyba dla takich dziewic konsekrowanych:
            fakty.interia.pl/news?inf=702104
            • mg2005 Re: Odpowiedzialność 04.01.06, 21:46
              Nie, światopogląd jest sprawa podstawową dla każdego człowieka,
              bo określa sens jego zycia i jego działań.

              Dlatego ,jeśli mąż i żona mają sprzeczne światopoglądy, to będzie to źródłem
              napięć i dysharmonii w ich związku.
    • aferal.z.po Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 02.01.06, 20:38
      zagroź jej rozwodem
      • Gość: miesiekido Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: 80.54.28.* 03.01.06, 16:56
        Zostań świadkiem Jehowy , będzie za tobą chodzić i ciebie wyciągać będzie miała
        mniej czasu dla siebie.
    • Gość: noleks To ma swoje uregulowanie prawne IP: *.aster.pl 03.01.06, 23:14
      Zmuszanie kogos do praktyk religijnych podlega karze, chyba do 2 lat więzienia.
      • Gość: Echo Najwieksi fanatycy na tym forum... IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 07:34
        To ci co usiluja wyeliminowac prawo do wyznawania religii
        ale sami maja do zaoferowania jedynie pogon 0golonych_jajek
        za znudzonymi mezatkami. Co za potworny gnoj!!!
        • Gość: zenka Re: Najwieksi fanatycy na tym forum... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 10:31
          ,,Co za potworny gnój!!!''


          Toż to typowa dla ,,radyja'' nomenklatura, a podobno nie nasłuchuje...?
          Hmmm...Przypadek?
        • crax Re: Najwieksi fanatycy na tym forum... 04.01.06, 11:18
          Taaaa... potworny gnój. A Echo jego najbardziej widocznym elementem.
          • mala.mi74 Re: Najwieksi fanatycy na tym forum... 04.01.06, 11:24
            crax napisał:

            > Taaaa... potworny gnój. A Echo jego najbardziej widocznym elementem.

            No widzisz crax-tym się własnie rózni nienawisc do czlowieka a krytyka(nawet
            dosadna) pewnych zachowan, wypowiedzi,pogladów.
            Pewne zachowania ,wypowiedzi nawet poglądy mogą byc "gnojem" czyli byc nic nie
            warte czy wrecz szkodliwe, ale nazywanie człowieka tym wyrazem to nie tylko
            wyraz nienawisci, ale zwykłego braku elementarnej kultury-po prostu chamstwa
            zwłaszcza gdy tyczy się wypowiedania się faceta o kobiecie...
            Ale to juz Twój problem.
            >
            • crax Re: Najwieksi fanatycy na tym forum... 04.01.06, 11:28
              Napiszę jeszcze raz: poczytaj sobie jej posty. A jeśli nie chcesz, to ja to
              zrobię i dam tobie przykłady. Chcesz czy się boisz?
              • mala.mi74 Re: Najwieksi fanatycy na tym forum... 04.01.06, 11:37
                crax napisał:

                > Napiszę jeszcze raz: poczytaj sobie jej posty. A jeśli nie chcesz, to ja to
                > zrobię i dam tobie przykłady. Chcesz czy się boisz?

                To Ty czego sie boisz ,że posuwasz się az to takich prymitywnych zachowan i
                wypowiedzi?
                A posty Echo czytam. Nie widze aby ziala nienawiscią do ludzi przy tym
                rozumieniu nienawisci, które juz Ci podałam w innym poscie.
                jesli chcesz krytykowac czyjes poglady, zachowania, wypowiedzi to krytykuj ale
                Takie personalne wycieczki w dodatku nie na temat(bo najlatwiej brak wiedzy
                zapchac epitetami pod adresem kogos konkretnego)raczej dobrze o Tobie nie
                świadczą. Pomysl nad SWOIM zachowaniem abstrahujac od zachowan kogokolwiek.
                Nikt za Ciebie dobrze życia nie przezyje.
                • crax No to proszę bardzo... 04.01.06, 12:13
                  mala.mi74 napisała:
                  "Nie widze aby ziala nienawiscią..."

                  No to okulista się kłania.

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=31950940&a=32064376
                  "Ty sie najpierw naucz elementarnej ortografii a potem sie wypowiadaj.
                  Do szkolki balwanie!!!!"
                  ============================
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=31950940&a=32308657
                  "Idz sie powies jak Judasz..."
                  oraz w tym samym
                  "Wybitnymi teologami sa ci co potrafia myslec! Ty nie potrafisz."
                  ============================
                  A to tylko efekt wrzucenia w wyszukiwarkę hasła "Echo" i 5-minutowego
                  szperania. Nie podałem więcej, bo mam milsze rzeczy do roboty niż szukanie jej
                  postów. Ale zapewniam ciebie, że na tym forum są jeszcze lepsze jej autorstwa.

                  P.S. Przepraszam, ale temat tego wątku nie wymaga jakiejkolwiek wiedzy (no,
                  chyba, że życiowej) więc nie rozumiem dlaczego mi tu jej brak zarzucasz.
                  • husyta Re: No to proszę bardzo... 04.01.06, 12:32
                    Drogi Craxie,
                    widzę, że przytoczyłeś 'wybitną' radę udzieloną mi przez Echo, po której
                    postanowiłem nie odpowiadać na jej chamskie posty.

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=31950940&a=32308657
                    > "Idz sie powies jak Judasz..."
                    > oraz w tym samym
                    > "Wybitnymi teologami sa ci co potrafia myslec! Ty nie potrafisz."

                    Echo, podobnie jak mala.mi nie mogą ścierpieć ludzi, którze nie deifikują
                    papieża i nie biją czołem przed klerem, a do Pana Boga wystarczy im Pan Jezus.
                    • crax Re: No to proszę bardzo... 04.01.06, 12:44
                      Oprócz tego Echo ma jankeską mentalność a USA to wylęgarnia ekstremizmów.
                      • husyta Re: No to proszę bardzo... 04.01.06, 13:10
                        crax napisał:

                        > Oprócz tego Echo ma jankeską mentalność a USA to wylęgarnia ekstremizmów.
                        >
                        Dla mnie to ona ma mentalność fanatycznej dewotki; tylko nie wiem jak to się
                        stało, że opuściła najbardziej katolicki kraj na świecie, aby osiedlić się w
                        protestanckich Stanach ...
                        • mala.mi74 Re: No to proszę bardzo... 04.01.06, 14:19
                          husyta napisał:

                          > crax napisał:
                          >
                          > > Oprócz tego Echo ma jankeską mentalność a USA to wylęgarnia ekstremizmów.
                          > >
                          > Dla mnie to ona ma mentalność fanatycznej dewotki; tylko nie wiem jak to się
                          > stało, że opuściła najbardziej katolicki kraj na świecie, aby osiedlić się w
                          > protestanckich Stanach ...

                          No tak, jasne.Twoje slowa sa za to przykładem zywej chrzescijanskiej miłosci
                          brata w wierze...;)
                          Co do traktowania katolików nawet nie wspomne. Oj husyta, Tobie akurat jak
                          nikomu przydalaby sie spowiedź. Ktos powonien Twoje zachowanie
                          zobiektywizowac,a tak jestes sedzia samego siebie i tu juz prosta droga do
                          pychy.
                          Czego Ci zycze z calego serca(spowiedzi, nie pychy))
                          Warto.
                          Pozdrawiam
                          >
                    • Gość: Echo Re: No to proszę bardzo... IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 17:28
                      >Echo, podobnie jak mala.mi nie mogą ścierpieć ludzi, którze nie deifikują
                      >papieża i nie biją czołem przed klerem, a do Pana Boga wystarczy im Pan Jezus.

                      Gdybys dokladnie czytal to wiele razy znalazlbys gorzkie slowa pod adresem
                      papiezy. Irytuje mnie ze jestes monotematycznie antykatolicki i ze brakuje Ci
                      jakiejkolwiek refleksji. Potrafisz tylko cytowac i interpretowac jednostronnie
                      Biblie. Pamietam to samo podejscie rozmaitych sekretarzy ktorzy cytowali dziela
                      Lenina ale bali sie pomyslec co by to moglo znaczyc. Sojusz husyty z craxem
                      pokazuje bolesna role tych tzw. "uzytecznych idiotow" jak to okreslil Lenin.
                  • mala.mi74 Re: No to proszę bardzo... 04.01.06, 14:16
                    crax napisał:

                    > mala.mi74 napisała:
                    > "Nie widze aby ziala nienawiscią..."
                    >
                    > No to okulista się kłania.
                    >
                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=31950940&a=32064376
                    > "Ty sie najpierw naucz elementarnej ortografii a potem sie wypowiadaj.
                    > Do szkolki balwanie!!!!"
                    > ============================
                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=31950940&a=32308657
                    > "Idz sie powies jak Judasz..."
                    > oraz w tym samym
                    > "Wybitnymi teologami sa ci co potrafia myslec! Ty nie potrafisz."
                    > ============================
                    > A to tylko efekt wrzucenia w wyszukiwarkę hasła "Echo" i 5-minutowego
                    > szperania. Nie podałem więcej, bo mam milsze rzeczy do roboty niż szukanie
                    jej
                    > postów. Ale zapewniam ciebie, że na tym forum są jeszcze lepsze jej autorstwa.
                    >
                    > P.S. Przepraszam, ale temat tego wątku nie wymaga jakiejkolwiek wiedzy (no,
                    > chyba, że życiowej) więc nie rozumiem dlaczego mi tu jej brak zarzucasz.

                    Wcale sie nie dziwie emocjom kogos kto od kilku mieciecyy czy lat musi
                    wysłuchiwac tej glupoty, kóra sie wylewa z tego forum. Tej antykelrykalnej i
                    antybozej głupoty dodajmy...
                    Kto z kim przestaje takim sie staje. Dlatego ja tez wole towarzystwo katolików-
                    to jednak ludzie na poziomie, przynajmniej ci, kórych znam. Tu na tym forum
                    czlowiek wpada jak do ...hmm... faktycznie,wlasnie do tego doszłam...jak do
                    gnoju to jest trafne okreslenie.Tu człowiek staje się brudny.
                    Zreszta w Biblii tez jest duzo dosadnosci np.słowa
                    "Bądź zimny lub goracy. Jak bedziesz letni to wypluję Cie z ust moich" ( w
                    oryginale brzmi to "wyrzygam Cie z ust moich")
                    • mala.mi74 Re: No to proszę bardzo... 04.01.06, 14:24
                      mala.mi74 napisała:
                      >> to jednak ludzie na poziomie, przynajmniej ci, kórych znam. Tu na tym forum
                      > czlowiek wpada jak do ...hmm... faktycznie,wlasnie do tego doszłam...jak do
                      > gnoju to jest trafne okreslenie.Tu człowiek staje się brudny.
                      > Zreszta w Biblii tez jest duzo dosadnosci np.słowa
                      > "Bądź zimny lub goracy. Jak bedziesz letni to wypluję Cie z ust moich" ( w
                      > oryginale brzmi to "wyrzygam Cie z ust moich")

                      "cie" powinno byc z mąłej litery, bo to slowa Boga do człowieka.
                      A tak na marginesie to zabawne,że akurat Ty crax gorszysz sie forma czyjejs
                      wypowiedzi i czyjąs kultura! TY!!! zabawne.
                      Pozdrawiam.
                      • crax Znowu temat zmieniasz!! 04.01.06, 16:29
                        Nasza dyskusja dotyczy Echa. Czy jest w niej nienawiść czy nie. Twierdziłaś, że
                        nie ma, że jej nie widzisz. Ja udowodniłem, że jest jak najbardziej, natomiast
                        TY znów odwracasz kota ogonem i zmieniasz temat pisząc, że jej się nie dziwisz.
                        Ale to nie o to się spieramy, czy ja się czemuś dziwię, czemuś gorszę itd...
                        Ważne, że to JA miałem rację, nie TY. A żeby komuś przyznać rację to ciebie na
                        to po prostu nie stać.

                        P.S. A gorszyć takim bluzgom to ja się nie gorszę. Bawi mnie jedynie to, że
                        ktoś uważający się za katolika-chrześcijanina w podobnie obrzydliwy sposób
                        ubliża dyskutantom. Jesteś w stanie to pojąć? Chyba nie.
                        • mala.mi74 Re: Nasz temat to temat nienawisci...? 04.01.06, 17:04
                          crax napisał:

                          > Nasza dyskusja dotyczy Echa. Czy jest w niej nienawiść czy nie. Twierdziłaś,
                          że
                          >
                          > nie ma, że jej nie widzisz. Ja udowodniłem, że jest jak najbardziej,
                          natomiast
                          > TY znów odwracasz kota ogonem i zmieniasz temat pisząc, że jej się nie
                          dziwisz.
                          >
                          > Ale to nie o to się spieramy, czy ja się czemuś dziwię, czemuś gorszę itd...
                          > Ważne, że to JA miałem rację, nie TY. A żeby komuś przyznać rację to ciebie
                          na
                          > to po prostu nie stać.

                          Ja Ci wcale racji nie przyznaje. Bo mamy inna teorie o nienawisci. Dla mnie
                          slowo nienawisc to nie chwilowe uczucia czy emocje tylko szkodzenie ludziom z
                          premedytacja w ich zyciu, życzenie komus źle. Dla Ciebie do emocje i uleganie
                          nastrojowi (manipulacyjnego zreszta) tlumu. Wiec nie zgadzamy się w tej
                          kwestii, trudno wiec znaleźc wspólne podloże o mówieniu o nienawisci przez Echo.
                          Czy uwazam ,że Echo kogos nienawidzi na forum?: NIE.
                          Czy nienawidzi kogos w zyciu-tu trzeba by ja samą spytac, kiedys twierdziła ,że
                          nie, wiec raczej jej wierze, niz ją osądzam.
                          Zresztą podobnie mysle o Tobie- w Twoich wypowiedziach pelno jest pogardy do
                          katolików( do samych katolików, nie do ich pogadów-bo to róznica miedzy Toba a
                          Echo),ale nie wiem co masz w sercu i czym się naprawdę kierujesz. Może
                          strachem ,moze jakims zranieniem emocjonalnym? Nie wiem, nie osądzam, bo sprawa
                          osadu czyjegos "serca" jest grzechem. Wiec nie zmuszaj mnie do grzechu...;)
                          Poza tym dobrze jest prowadzic takie rozmowy przy stronie zainteresowanej ,
                          zamiast robic publiczny lincz,aby sie dowartosciowac.

                          >
                          > P.S. A gorszyć takim bluzgom to ja się nie gorszę. Bawi mnie jedynie to, że
                          > ktoś uważający się za katolika-chrześcijanina w podobnie obrzydliwy sposób
                          > ubliża dyskutantom. Jesteś w stanie to pojąć? Chyba nie.

                          Jestem, W ogole jestem w stanie pojąc czyjes emocje zwłaszcza pod wpływem
                          prowokacji, takich prymitywnych jak zdarzają sie czesto na tym forum. Trzeba
                          byc bardzo dojrzałym człowiekiem ,aby takie prowokacje widziec i z góry omijac.
                          Tyle,że ostatecznie prawie nie byłoby z kim gadac na tym forum...;)
                          A Jezus naprawde paskudnie ublizał faryzeuszom, czasem nawet swoim uczniom.
                          Niestety wielu ludzi ma Jego obraz z dzieciecych ckliwych obrazków w stylu " o
                          mój slodki Jezusku"...
                          Dlatego mnie to nie gorszy i pomijajac emocje i forme (ktorym sama czasem
                          ulegam) staram sie jednak doczytac jakąs tresc. A jesli chodzi o tresc(!) to
                          posty Echo sa bardzo tresciwe i wartosciowe.Stad wywołują znowu tyle emocji
                          (Twoich takze ,wiec przyganiał kocioł garnkowi) i koło sie zamyka...
                          Podobnie koncza sie niekóre wypowiedzi do mnie( zamiast gadac na temat watku,
                          atakuje sie mnie personalnie,czasem w sposób prymitywny), co wywołuje u mnie
                          emocje, całe szczęscie im wiecej Was znam tym mniejsze i coraz rzadziej wchodze
                          w rozmowy o niczym. Staram sie tez zrozumiec czyjes zachowanie( np. czemu
                          marysia wciaz mnie atakuje presonalnie i to ponizej pasa?- bo w rodzinnym domu
                          wciaz była upokarzana i wciaz nikt nie byl z niej zadowolony-tyle psychologia).
                          Jak juz to wiem to łatwiej nabrac dystansu co do niektórych.
                          Czego i Tobie zycze.
                          No i sie rozpisalam,sorry.
                          >
                          • crax Re: Nasz temat to temat nienawisci...? 04.01.06, 17:12
                            mala.mi74 napisała:
                            "Dla mnie slowo nienawisc to [...] życzenie komus źle."

                            No jeśli wg ciebie wyrażenie "Idź się powiesić jak Judasz" nie jest życzeniem
                            komuś źle, to rzeczywiście... mamy BARDZO różny obraz tego zjawiska.
                            • mala.mi74 Re: Nasz temat to temat nienawisci...? 05.01.06, 08:31
                              crax napisał:

                              > mala.mi74 napisała:
                              > "Dla mnie slowo nienawisc to [...] życzenie komus źle."
                              >
                              > No jeśli wg ciebie wyrażenie "Idź się powiesić jak Judasz" nie jest życzeniem
                              > komuś źle, to rzeczywiście... mamy BARDZO różny obraz tego zjawiska.

                              Ostatnio komus bardzo kochanemu w kłotni powiedziałam ,że "jest glupi jak but"
                              mimo,ze to bardzo madry czlowiek, tylko w jednej sprawie raz na kilka lat
                              głupio zrobil. Oddziel to cos ktos mówi w emocjach pod wpływem głupich
                              prowokacji od jego stałych poglądów i działan w zyciu.
                              Zresztą podobnie jest z miłoscią- miłosc to nie chwilowa fala przypływu
                              namiętnosci, ktore niekoniecznie moze nia w ogole byc, tylko duzo szersze
                              pojęcie, przyznasz? Podobnie matka wrzeszczaca na swoje dziecko -ten obraz
                              wcale nie świdczy ,że matka go nie kocha tylko nienawidzi.
                              Dla mnie słowa "miłosc","nienawisc" to nie sprawa chwilowych emocji zwłaszcza
                              pod wpływem prowokacji, manipulacji-często głupich i prymitywnych.
                              pozdr.
                              ps. mysle ,że jak chcesz normalnie gadac z katolikami i nie chcesz aby ich
                              brały emocje to zacznij od nie prowokowania np. tym niczym nieuzasadnionym
                              napisem pod Twoimi postami. A jesli chcesz dalej prowokowac (nie stac Cie na
                              normalna rozmowe? nie wierze) to się potem nie dziw....
                              • crax Re: Nasz temat to temat nienawisci...? 05.01.06, 23:29
                                mala.mi74 napisała:
                                "...jak chcesz normalnie gadac z katolikami i nie chcesz aby ich brały emocje
                                to zacznij od nie prowokowania np. tym niczym nieuzasadnionym napisem pod
                                Twoimi postami."

                                Ale ja tego nie powiedziałem! Moja sygnaturka to zdanie Heinricha Bolla,
                                takiego jednego niemieckiego literata-noblisty. Rozumiem, znowu się w Akademii
                                Królewskiej w Sztokholmie pomylili :)))
                                • zloty_delfin Re: Nasz temat to temat nienawisci...? 05.01.06, 23:57
                                  crax napisał:

                                  >
                                  > Ale ja tego nie powiedziałem! Moja sygnaturka to zdanie Heinricha Bolla,
                                  > takiego jednego niemieckiego literata-noblisty. Rozumiem, znowu się w
                                  Akademii
                                  > Królewskiej w Sztokholmie pomylili :)))

                                  Nie chodzi o to kto jest autorem tych słów, tylko o to, że są one obraźliwe.
                                  Obrażasz na dzień dobry i dobry wieczór.
                                  A Akademia, owszem, miała w swej karierze wpadki.
                  • husyta Re: No to proszę bardzo... o dobrych radach Echo 05.01.06, 23:36
                    Craxie,
                    Jeszcze raz dzięki za przytoczenie wypowiedzi Echo. Dla niej nie powinienem już
                    żyć; radziła mi, abym się szedł powiesić, dlatego nie opowiadam na jej posty.

                    Nigdzie nie pisnęła 'przepraszam'. A jednak nadal ma tupet, aby
                    bronić 'katolickiej' moralności i doktryny.

                    A może to jej zachowanie jest właśnie katolickie, albo raczej ultrakatolickie,
                    bo jeszcze nikt z katolików nie życzył mi śmierci.
                    • crax No to proszę bardzo... o dobrych radach Echo 06.01.06, 02:03
                      Nie ma sprawy... Zawsze do usług :)
                      Ja jako nie-katolik pozwoliłem sobie odpłacić Echo (w tym wątku zresztą)
                      dokładnie tym samym życzeniem :)))
                      Nie jestem chrześcijaninem i nie obowiązuje mnie zasada o nadstawianiu drugiego
                      policzka, prawda?
            • Gość: Echo Re: Najwieksi fanatycy na tym forum... IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 17:11
              > > Taaaa... potworny gnój. A Echo jego najbardziej widocznym elementem.
              >
              > No widzisz crax-tym się własnie rózni nienawisc do czlowieka a krytyka(nawet
              > dosadna) pewnych zachowan, wypowiedzi,pogladów.

              Chodzilo mi o gnoj moralny. Nie bawie sie w osobiste ataki.
        • joanna.d.arc Jak zwykle po KATOLICKU 04.01.06, 13:16
          odpowiedziało nam Echo :)

          I potem się dziwi, że ludzie nie lubią katolików.
          • Gość: Echo Re: Jak zwykle po KATOLICKU IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 17:38
            > I potem się dziwi, że ludzie nie lubią katolików.

            Ty niecierpialas katolikow zanim pojawilam sie na forum. Crax pisal ze
            katolicy nie maja nic do powiedzenia. Dlatego uzywam formy wypowiedzi
            ktora ma docierac do gruboskornych umyslow. Cieszy mnie ze crax zauwazyl
            ze mam cos do powiedzenia bo inaczej nie biegalby za moimi postami i nie
            skarzylby sie ze go boli. Boli, boli, bo jego odpowiedzi sa na poziomie "klapnij
            sie w glowke." Riposta musi byc w tym samym stylu.
            • po_godzinach Re: Jak zwykle po KATOLICKU 04.01.06, 18:01
              "Riposta musi byc w tym samym stylu. "

              czyżby?
              • Gość: Echo Re: Jak zwykle po KATOLICKU IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 18:42
                > "Riposta musi byc w tym samym stylu. "

                Inaczej nie dotrze. Per asperam at astram. Czyli jak mawiala moja sasiadka
                "przed du... do glowy.":) Wiem ze przesadzam, ale sie chce pobawic!!
                • Gość: Antychryst Kto w ciebie kamieniem... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 19:16
                  a słyszałaś o tym chrześcijańskim powiedzeniu??? Chyba nie....O wielka katoliczko.
                  • Gość: Echo Re: Kto w ciebie kamieniem... IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 19:59
                    > a słyszałaś o tym chrześcijańskim powiedzeniu??? Chyba nie....O wielka katolicz
                    > ko.

                    Caly czas mylisz walke pogladow z miloscia blizniego. Faktem jest ze niektorzy
                    moga brac osobiscie ataki na ich poglady. W nauce walka taka ma miejsce caly czas
                    i nikt nie twierdzi ze jest niezgodna z "miloscia blizniego." Po prostu caly
                    czas pokazuje ze "naklanianie" kogos do porzucenia religii to przyklad
                    nietolerancji, a nawet zbrodni jesli naklaniacze posuwaja sie do uzycia sily lub
                    innych rodzajow nacisku. Moglabym to napisac bardziej naiwnie "kocham Cie bracie
                    naklaniaczu ale to co robisz jest po prostu zle i musisz zrozumiec ze jedyna
                    forma naklaniania jest przekonywanie. Tymczasem Ty nie masz nic przekonujacego
                    do powiedzenia czego dowodem sa 0golone_jajka i pogon z wywieszonym jezykiem za
                    znudzonymi mezatkami i innym gnojem moralnym."
                    • Gość: Antychryst Re: Kto w ciebie kamieniem... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 22:58
                      Jakim innym gnojem moralnym? Konkrety proszę.
                      • Gość: Echo Re: Kto w ciebie kamieniem... IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 23:09

                        > Jakim innym gnojem moralnym? Konkrety proszę.

                        Naklanianie zony do zmiany pogladow po 7 latach jest nieuczciwe i niemoralne.
                        Gnoj moralny to glownie co propaguje 0golone_jajka w zamian za przekonania
                        religijne.
                        • 0golone_jajka Moralność KALEGO 04.01.06, 23:30
                          > Gnoj moralny to glownie co propaguje 0golone_jajka w zamian za przekonania
                          > religijne.
                          O przepraszam. Co takiego ja propaguję??? Forum dla zudzonych małżonków by dali sobie rady jak urozmaicić związek? To jest niemoralne?

                          > Naklanianie zony do zmiany pogladow po 7 latach jest nieuczciwe i niemoralne.
                          Ciekawe, że jak żona przekonuje męża by poszedł do kościółka to jest moralne, ale jak mąż żonę by została w domu to już morlane nie jest!
                          • Gość: Echo Re: Moralność KALEGO IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 05.01.06, 06:32
                            >O przepraszam. Co takiego ja propaguję??? Forum dla zudzonych małżonków by dali
                            >sobie rady jak urozmaicić związek? To jest niemoralne?

                            To nie jest kwestia moralnosci ale wrecz glupoty. Moj sasiad jest prawnikiem
                            ktory od lat prowadzi rozmaite morderstwa, szantaze czy naduzycia. W ponad
                            polowie przypadkow zaczynalo sie od "urozmaicenia zwiazku", sciaganie
                            podejrzanych typow pod wlasny dach. W jednym przypadku facet od "urozmaicania"
                            uprowadzil i zamordowal 13-letnia corke zapraszajacych, po przeniesieniu
                            doswiadczen "urozmaicania" na dziecko. Kazdy klarownie myslacy wie ze
                            "urozmaicanie" to rownia pochyla prowadzaca do rozmaitych patologii.
                            • Gość: Antychryst Re: Moralność KALEGO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.06, 09:30
                              Chora kobieto!
                              Urozmaicić związek można i bez osób trzecich! Może jakiś fajny ciuszek, może jakaś nowa technika, może jakaś zabawka, a nie od razu trzynastolatki!!!!
                          • a.g.r.e.s.t Re: Moralność KALEGO 05.01.06, 08:43
                            > Ciekawe, że jak żona przekonuje męża by poszedł do kościółka to jest moralne,
                            a
                            > le jak mąż żonę by została w domu to już morlane nie jest!

                            Bo w tej sytuacji ona miała prawo oczekiwać, że on wywiąże się z tego, czego
                            podjął sie w przysiędze małzeńskiej. Rozumiem, że są po ślubie w kościele
                            katolickim i facet powinien zdawać sobie sprawę z tego, co to oznacza, jesli
                            nie dla niego, to dla jego żony. Poza tym z tego listu facet jawi się jako
                            osoba całkowicie bierna i gnuśna, której nie przeszkadza, że żonqa chodzi do
                            kościoła i sam też daje się zagonić, tylko samemu trudno mu do czegokolwiek
                            ruszyć d..ę. Zarówno do gorliwości religijnej jak i do asertywności. Więc albo
                            ona go będzie dręczyć praktykami religijnymi, albo Ty koniecznością
                            przeciwstawienia się. Tak czy owak - będzie mu źle.
                            Chociaż tak naprawdę znamy zdanie tylko jednej strony konfliktu, co
                            uniemożliwia dogłębne zrozumienie sytuacji.
                            • 0golone_jajka Re: Moralność KALEGO 05.01.06, 09:40
                              Jasne jest że mają kiepskie perspektywy. Ona gorliwa katoliczka, on olewacz zabobonów.
                              Znam taką sytuację - zdarzyła się w mojej rodzinie. Po mniej więcej 10 latach małżeństwa nastąpił rozwód.
                              Dlatego uważam, że należy dobrze poznać przyszłego małżonka, zarówno od strony upodobań religijnych jak i seksualnych.
                              • a.g.r.e.s.t Re: Moralność KALEGO 05.01.06, 10:24
                                Ale zauważ - o nim wiesz tylko tyle, że CIEBIE na jego miejscu strasznie taka
                                sytuacja by irytowała. Dlatego prawdopodobnie nie związałbyś się był z kobietą,
                                która odebrała takie właśnie wychowanie od babci i dziadka. Tamten facet jednak
                                sie związał i naprawdę nie masz danych, czy jego to tak samo jak Ciebie wkurza,
                                czy ma opory co do religii, ale w gruncie rzeczy zadowolony jest że ktoś go do
                                tej spowiedzi zagoni.
                                • 0golone_jajka Re: Moralność KALEGO 05.01.06, 10:31
                                  Z wypowiedzi kobiety wunika, że musiała dłuuugo namawiać męża by polazł z nią do kościółka. Raczej z radością tego nie zrobił.
                                  • a.g.r.e.s.t Re: Moralność KALEGO 05.01.06, 10:39
                                    następna jest spowiedz muszę nalegac długo aby
                                    poszedł przed swię tami to jeszcze nic ale ostatnio była taka sytłacja ze
                                    zmarł mój ukochany dziadzius i chciałam żeby w mszu pogrzebowej w pełni
                                    uczestniczł i wiedział ze to dlamnie bardzo ważne to po długich namowach
                                    poszedł, bardzo mnie to bolało.Czasami niedzielna msza tez jes dla niego
                                    trudem nie mówiąc o np rekolekcjach.

                                    Jest tylko, że długo do spowiedzi i to nic dziwnego, bo dla wierzącego
                                    przygotowanie do spowiedzi jest sporym wysiłkiem, a dla niewierzącego - w ogóle
                                    koszmarem. Z tego listu wynika, że w niedzielę zasadniczo chodzi, tylko czasem
                                    jest to trudem. A może nie orientujesz się w kościelnym slangu: otóż pełne
                                    uczestnictwo we mszy to przystąpienie do komunii.
                                    • 0golone_jajka Re: Moralność KALEGO 05.01.06, 10:47
                                      Ja bym to interpretował inaczej. O ile pójście do kościółka i przesiedzenie tam godziny jeszcze można przeżyć, to już spowiadanie się obcemu facetowi z grzechów jest kompletną paranoją i nie dziwię się że musiała go babka długo do tego namawiać
                                      • a.g.r.e.s.t Re: Moralność KALEGO 05.01.06, 10:49
                                        Czyli wracamy do punktu wyjścia.
            • crax Re: Jak zwykle po KATOLICKU 04.01.06, 20:40
              Lalunia, ja nie biegam za twoimi postami z ciekawości. Chciałem tylko udowodnić
              malej.mi (i udowodniłem), że posługujesz się językiem nienawiści i to wszystko.
              Napisałem przecież, że "mam milsze rzeczy do roboty niż bieganie za twoimi
              postami". Nie pochlebiaj sobie.
              • Gość: Echo Re: Jak zwykle po KATOLICKU IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 20:45
                Problem z craxem jest ze nie potrafi uczciwie przyznac ze katolicy
                maja zdanie. Co do nienawisci to nie udowodniles nic, bo nie ma we mnie
                nienawisci. Natomiast mam ostry jezyk i wlasne ZDANIE ktore ty jeszcze
                musisz sobie wypracowac.
                • crax Re: Jak zwykle po KATOLICKU 04.01.06, 20:48
                  Cześć, Zbawicielka Ludzkości!!
                  Taaaaaa... Masz własne zdanie... Tylko to zdanie strasznie, ale to strasznie
                  przypomina mi zdanie pewnego zakonnika-redemptorysty z Torunia... :)
                  A ja nie mam swojego zdania. No pewnie!! Buhahahaha!!!!! :)))
    • husyta Chcesz, aby był dobrym katolikiem? 04.01.06, 12:10
      Czy nie lepiej, aby był dobrym chrześcijaninem i uczciwym człowiekiem?
      Jeśli chce żyć uczciwie, zgodnie ze swoim sumieniem, to będzie musiał rozstać
      się z wieloma obrzędami katolicyzmu, które nie mają uzasadnienia biblijnego,
      jak upokarzająca spowiedź w konfesjonale czy uczestniczenie we mszy.

      A jeśli idzie o modlitwę, to co masz tutaj na myśli? Zwracanie się do Boga
      własnymi słowami, wychwalanie jego charakteru i przynoszenie mu swoich próśb,
      czy bemzyślne odklepywanie litanii?
      Jeśli twój mąż ma trochę oleju w głowie, to odrzuci litanie. naucz go zwracać
      się do Boga własnymi słowami, o przynoszenia Bogu własnych poblemów ...
      • Gość: Echo Re: Chcesz, aby był dobrym katolikiem? IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 17:21
        >Jeśli twój mąż ma trochę oleju w głowie, to odrzuci litanie. naucz go zwracać
        >się do Boga własnymi słowami, o przynoszenia Bogu własnych poblemów ...

        Panie Jerzy, tutaj chodzi o probe "sklonienia" zony zeby odrzucila swoje zasady
        moralne zbudowane na religii, na rzecz czegokolwiek czyli ogolnie braku zasad
        albo gnoju moralnego. W ten sam sposob postepowali wladcy PRLu wobec katolikow.

        Ty natomiast znalazles jeszcze jedna sposobnosc zeby przylozyc tym co odmawiaja
        litanie mimo ze powinienes okazac szacunek dla jakiejkolwiek modlitwy. Tak oto
        protestanci ida reka w reke z ateistami w niszczeniu chrzescijanstwa. Nie jest
        przypadkiem ze za PRLu protestanci byli faworyzowani jako uzyteczna sila do
        podminowywania katolicyzmu. Zreszta poprzez swoje ograniczone poglady na
        ewolucje czy wiek Ziemi sam bierzesz udzial w marginalizacji chrzescijanstwa.
        • po_godzinach Re: Chcesz, aby był dobrym katolikiem? 04.01.06, 17:31
          "Nie jest
          przypadkiem ze za PRLu protestanci byli faworyzowani"

          Mogłabyś to wyjaśnić?
          • Gość: Echo Re: Chcesz, aby był dobrym katolikiem? IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 17:46
            > "Nie jest
            > przypadkiem ze za PRLu protestanci byli faworyzowani"
            >

            Protestanckie wspolnoty mialy osobowosc prawna i uregulowana sytuacje majatkowa
            za czasow PRLu. KK zaczal dopiero odzyskiwac wlasnosc w latach 90-tych.
            Nigdy nie bylo problemu z pozwoleniami na budowe kosciolow protestanckich,
            budynkow etc. Zaden pastor protestancki nie byl internowany (jak Wyszynski), ani
            sila wcielany do wojska jak setki klerykow. Poczytaj troche nt. zasady
            leninowskiej dzielenia od gory i od dolu.
            • po_godzinach Re: Chcesz, aby był dobrym katolikiem? 04.01.06, 17:58
              "Nigdy nie bylo problemu z pozwoleniami na budowe kosciolow protestanckich,
              budynkow etc"

              Mylisz się. Znam przykłady, gdzie było dokładnie odwrotnie. Fobie
              antyniemieckie Gomułki spowodowały bardzo złe czasy dla kościoła
              protestanckiego.
              • Gość: Echo Re: Chcesz, aby był dobrym katolikiem? IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 18:39
                > Mylisz się. Znam przykłady, gdzie było dokładnie odwrotnie. Fobie
                > antyniemieckie Gomułki spowodowały bardzo złe czasy dla kościoła
                > protestanckiego.

                Mozliwe ze za Gomulki i z powodu antyniemieckich fobii. Zreszta, KK tez sie
                oberwalo od Gomulki za list do biskupow niemieckich. Gomulka tez mial antyzydowkie
                fobie mimo ze jego zona byla Zydowka. Ale pomijajac szczegolny przypadek Gomulki
                polityka PRLu byla antykatolicka a koscioly protestanckie byly uwazane za
                "postepowe" jako ze NRD byla "postepowa." Pamietam ten numer jak w szkole mnie
                wypytywali czy bralam udzial w peregrynacji obrazu Matki Boskiej
                Czestochowskiej. Wtedy nauczycielka od wychowania obywatelskiego pokazywala ze
                protestanci sa bardzo zaawansowani religijnie bo w ogole nie celebruja Maryi.
                Nie sadze ze robila to bez odgornego nakazu (a byla bardzo partyjna).
                • po_godzinach Re: Chcesz, aby był dobrym katolikiem? 04.01.06, 18:41
                  Wydaje mi się, że licytacja - który kościół miał gorzej za komuny jest - co
                  najmniej - niestosowna.
                  • Gość: Echo Re: Chcesz, aby był dobrym katolikiem? IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 18:50
                    > Wydaje mi się, że licytacja - który kościół miał gorzej za komuny jest - co
                    > najmniej - niestosowna.

                    Istnieja zrodla historyczne ktore mowia ze poza okresem stalinowskim
                    protestanci nie byli bezposrednio przedmiotem atakow. Byc moze fakty
                    sa niestosowne ale pozostaja faktami.

                    http://print.google.com/print?id=O4GGgAmzl3gC&pg=PA103&lpg=PA103&dq=churches+in+communist+Poland+protestants&prev=http://books.google.com/books%3Fq%3Dchurches%2Bin%2Bcommunist%2BPoland%2Bprotestants&sig=7Hwxfd1p8Sy98qZXXaPje53zjeA&auth=DQAAAGoAAAC_OJokCgALQ5ekvP1pb-_cRp4joMMfMIdOsdCJ0yrqh9-d3hp4njKpnY3SrIffbwFQpPOs4ZHZT6cNMw7h5wo78QN78XyRt01g14owjUbDfE5h8OBh07qIMa84b0CRWhgZ6J55kmW-T3CGd14JJTrE
                    • po_godzinach Re: Chcesz, aby był dobrym katolikiem? 04.01.06, 18:52
                      Pozwól, że pozostanę tak przy znanych mi faktach i - co za tym idzie - moim
                      zdaniu, że nie uchodzi.
        • Gość: Echo Re: Chcesz, aby był dobrym katolikiem? IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 17:41
          "Idz sie powies jak Judasz..."

          To bylo w kontekscie kiedy husyta twierdzil ze konwertyci na katolicyzm,
          zreszta ludzie wielkiego pokroju jak Neuhaus czy Kimel (i cale zastepy innych)
          to "judasze". Czyz ta odpowiedz nie wymagala riposty???
          • po_godzinach Re: Chcesz, aby był dobrym katolikiem? 04.01.06, 17:59
            ... to była wyjątkowo zła riposta.
            • Gość: Echo Re: Chcesz, aby był dobrym katolikiem? IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 18:33
              > ... to była wyjątkowo zła riposta.

              Pewnie masz racje, ale gdy ktos atakuje wartosciowych ludzi
              wtedy moze sie mu oberwac w wirze dyskusji. Ale faktem jest ze
              mozna to bylo zrobic lepiej.
              • po_godzinach Re: Chcesz, aby był dobrym katolikiem? 04.01.06, 18:40
                z Nowym Rokiem - dystansu Ci, Echo, zyczę :)
        • antykreator Re: Chcesz, aby był dobrym katolikiem? 05.01.06, 08:29
          no tak echo jest osóbką która by KK i katolików wepchaeła na piedestał i
          ogłosiła światopoglądy KK jak jedne słusze a reste inaczej myslących leczyć
          [siać siać ... brawo ech]
    • Gość: Krzysiek Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 17:42
      Nawet nie wiecie jak się cieszę, że jestem ATEISTĄ!
      I moja żona też musi być ateistką.

      A do facetów!
      Uważajcie, jeśli macie zbyt religijne dziewczyny/narzeczone - macie przerąbane.
      Od teściowej-dewotki można się wyprowadzić, od żony juz nie, więc zastanówcie
      się zanim weźmiecie ślub.
      • Gość: Echo Tolerancja? IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 17:56
        Jakze sie ciesze ze nie jestem ateistka bo ateizm to filozofia smierci
        tu i teraz. Ateistyczna Europa pogaza sie w nihilizmie. Przezyja tylko ci
        co w cos wierza. Oczywiscie nie chce "naklaniac" ateistow do nawrocenia sie.
        Chce im tylko pokazac konsekwencje ateizmu ktore sa az nadto widoczne, szczegolnie
        w Europie. Ateisci ongis mieli hasla "tolerancji". Ale ten watek jasno wskazuje
        ze to grozny mit. Od Vorkuty po Paryz, od wojny hiszpanskiej po "rewolucyjny"
        Meksyk czy niedawno w Kambodzy ludzie byli po prostu "naklaniani", czyli
        mordowani za przynaleznosc religijna. Dlatego "naklanianie" jest dowodem
        groznego zamordyzmu. Najgorsze jest to ze "naklaniacze" nie maja nic
        konstruktywnego do zaoferowania czego przykladem sa 0golone_jajka i znudzone
        mezatki. Gnoj, sam gnoj!!
        • Gość: tatar Re: Tolerancja? IP: *.85-237-178.tkchopin.pl 04.01.06, 20:03
          krótko za ryja i batem i to jest cała filozofia nakłaniania.
          • supaari Re: Tolerancja? 04.01.06, 22:18
            Gość portalu: tatar napisał(a):

            > krótko za ryja i batem i to jest cała filozofia nakłaniania.

            I to jest rada "jak nakłonić żonę..."? Ale mowa była "jak skłonić (!)
            żonę..."!!!
      • crax Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 04.01.06, 20:35
        Mam (miałem) identyczną sytuację. Moja była jest bardzo katolicka, ja -
        wiadomo, "pożyteczny idiota" jak to mnie Echo nazwała. No i z dniem 1 stycznia
        postanowiłem zakończyć... Ehhhh... można tak sobie dywagować, Krzysiu,
        teoretycznie, ale to boli. Bardzo boli :(
        • Gość: Echo Nie schlebiaj sobie IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 20:51
          >ja -
          > wiadomo, "pożyteczny idiota" jak to mnie Echo nazwała.

          To byl cytat z Lenina dla husyty. A co do zerwania z wartosciowa
          kobieta to rzeczywiscie wspolczuje. Tutaj to jest uwaga personalna
          i osobista. Jestem przekonana ze niedlugo znow do niej wrocisz ale jesli
          jest wartosciowa to pogladow nie zmieni. Mysle ze ona dobrze zna
          slowa Piotra: "Panie, do kogoz pojdziemy, Ty masz slowa zywota wiecznego."
          Twoj ateizm nie jest zadna alternatywa.
          • crax Re: Nie schlebiaj sobie 04.01.06, 20:58
            To był cytat z Lenina dla sojuszników, czyli dla craxa z husytą.
            Nie liczę, ani nigdy nie liczyłem, że zmieni poglądy, bo swoją wiarę "zbudowała
            na skale". No i szacunek dla niej za to. Ale nikt nie ma prawa zmuszać mnie do
            uczęszczania do kościoła, na procesje i pielgrzymki. NIKT!!!! A ona to robiła,
            niestety. I TY piszez o nietolerancji ateistów???? Zważ, jeśli w ogóle
            potrafisz, że MNIE jej religijność nie przeszkadzała. Za to odwrotnie jak
            najbardziej. I po czyjej stronie widzisz nietolerancję??

            P.S. A twoją odpowiedź znam. Coś w rodzaju: "To nie jest nietolerancja.
            Chrystus nakazał nawracać to ona cię nawracała". Lub podobne bzdury. Prawda,
            Echo?
            P.S. I dlaczego uważasz, że ja do niej wrócę??
            • Gość: Echo Re: Nie schlebiaj sobie IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 21:20
              > P.S. A twoją odpowiedź znam. Coś w rodzaju: "To nie jest nietolerancja.
              > Chrystus nakazał nawracać to ona cię nawracała". Lub podobne bzdury. Prawda,
              > Echo?

              Chrystus kazal glosic Ewangelie a czy ktos sie nawroci czy nie to jego sprawa.
              To nie islam i nie ma kary smierci dla odstepcow. Kiedys gdy Chrystus mowil o
              trudnych sprawach, ludzie zaczeli odchodzic. Wtedy zapytal Apostolow: czy i wy
              chcecie odejsc (czyli wolna droga i wolny wybor).

              Co do malzenstwa to jest bardzo trudno je budowac na przeciwstawnych
              swiatopogladach. Wyobraz sobie dzieci slysza jedno od mamy a zupelnie cos
              przeciwnego od taty. To recepta na katastrofe i wykolejenie dzieci. Gdyby celem
              malzenstwa nie byly dzieci, wtedy przeciwstawne poglady bylyby OK. Problem tez w
              tym ze wychowanie dzieci w ateizmie to katastrofa ktora empirycznie widac na
              przykladzie ateizujacej i wymierajacej Europy.


              > P.S. I dlaczego uważasz, że ja do niej wrócę??

              Bo cierpisz. Nigdy sie nie zrywa w jednym rzucie.
              • crax Re: Nie schlebiaj sobie 04.01.06, 21:30
                Zrozum. Gdy ateista chce zmniejszyć "zaangażowanie religijne" swojej drugiej
                połowy, to TY nazywasz to:
                =============================
                "Pomimo wielokrotnych zapewnien ze ateisci sa "swiatopogladowo neutralni" caly
                czas usiluja narzucic swoj zabobon innym albo "sklaniac" ich do porzucenia
                religii, nie dajac nic w zamian"
                =============================

                A ja przed chwilą opisałem sytuację odwrotną, tylko bardziej drastyczną. Czyli
                ZMUSZANIE (nie nakłanianie) mnie przez katoliczkę do różnych rzeczy, z którymi
                się nie zgadzam. Pominęłaś to całkowicie. Czyli dla ciebie jest to w porządku.
                Kali ukraść komuś krowy - OK; ktoś Kalemu - gnój. Czy, szczerze, jesteś
                obiektywna?

                P.S. A że cierpię... Nie pierwszy raz, nie ostatni.
                • Gość: Echo Re: Nie schlebiaj sobie IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 22:08

                  > Zrozum. Gdy ateista chce zmniejszyć "zaangażowanie religijne" swojej drugiej
                  > połowy, to TY nazywasz to:
                  > =============================
                  > "Pomimo wielokrotnych zapewnien ze ateisci sa "swiatopogladowo neutralni" caly
                  > czas usiluja narzucic swoj zabobon innym albo "sklaniac" ich do porzucenia
                  > religii, nie dajac nic w zamian"
                  > =============================

                  W tym watku chodzi o istniejace malzenstwo gdzie ludzie poszli na jakies
                  kompromisy ktore teraz jedna ze stron usiluje odwolac. Uwazam ze Twoja
                  dziewczyna postawila sprawe jasno ze nie bedzie zawierac schizofrenicznego
                  malzenstwa. Albo sie dogadacie albo musicie zerwac. Pozniej jak beda juz dzieci
                  to bedzie za pozno. Ja tez nie wyszlabym za maz za czlowieka o przeciwnym
                  swiatopogladzie. To nie jest narzucanie ani dyskryminacja. Wiele jest wymagan
                  zeby zalozyc rodzine (uroda, zdrowie, nawyki, poglady, osobowosc, uczciwosc
                  etc). Tobie nie zalezy czy ona jest religijna czy nie. Jej zalezy. Ona Ci stawia
                  warunek ktory mozesz przyjac albo nie. Stawianie takich warunkow w istniejacym
                  malzenstwie to katastrofa.
                  • po_godzinach Re: Nie schlebiaj sobie 04.01.06, 22:15
                    Całkowita zgoda :)
                  • crax Re: Nie schlebiaj sobie 04.01.06, 22:30
                    Gość portalu: Echo napisał(a):
                    "Uwazam ze Twoja dziewczyna postawila sprawe jasno ze nie bedzie zawierac
                    schizofrenicznego malzenstwa."
                    Dlaczego nie czytasz tego co piszę ???? Jeśli masz to w dupie to powiedz, to
                    się zamknę i koniec!! Przecież pisałem, że to JA "zdecydowałem zakończyć", nie
                    ONA !!!!!!! Nie umiesz czytać?? Wiem. Uważasz, że to niemożliwe, aby ateista
                    porzucił katoliczkę. Niemożliwe!! Odwrotnie jak najbardziej. A tu popatrz -
                    niespodzianka. (Oj, ale zaraz będą złośliwe uwagi, żeby się do błędu nie
                    przyznać. Skądś to znam.)

                    Poza tym, dlaczego przytaczasz i komentujesz POŁOWĘ mojego postu? I to tę
                    bardziej dla ciebie wygodną???? Piękna manipulacja, piękna. Jak się odnosisz to
                    odnoś się do WSZYSTKIEGO. Inaczej to po prostu żałosne.
                    • Gość: Echo Re: Nie schlebiaj sobie IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 22:50
                      Jestes dziecinny. Nie jest dla mnie istotne kto z kim zerwal. Jedyne co wiem to
                      ze Ty cierpisz. Co do reszty: odpowiedzialam precyzyjnie ze sytuacja NIE jest
                      porownywalna do stawiania warunkow w malzenstwie. Zdecydowanie NIE jest
                      drastyczna. Jest normalna. Nie widzialam nic wiecej istotnego w Twojej
                      wypowiedzi. Wlasciwie to mam nawet osobiste doswiadczenia w tym wzgledzie. Moja
                      corka chodzila z ateista i w pewnym momencie powiedziala mu ze jesli nie jest w
                      stanie przyjac jej wartosci religijnych, ona nie chce zawierac malzenstwa. Moj
                      ziec nie byl wojujacym ateista tylko byl wychowany bez zadnej religii. Przyjal
                      chrzest i wszystkie sakramenty Kosciola. Sa malzenstwem od kilku lat i sa bardzo
                      szczesliwi. Co niedziele sa w Kosciele i on nawet zostal lektorem (tzn. co
                      niedziele czyta pierwsze dwa czytania przed Ewangelia).
                      • Gość: Echo Re: Nie schlebiaj sobie IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 04.01.06, 22:51
                        Obejrzyj sobie film "kabaret." Tam jest cos na ten temat.
                        • crax Re: Nie schlebiaj sobie 05.01.06, 22:48
                          No to między innymi do malej.mi - oto przykład już nie nienawiści, a totalnego
                          lekceważenia dyskutanta: "jesteś dziecinny". No brawo. To się nazywa sposób
                          katolickiej dyskusji!

                          Echo, czy ty potrafisz czytać ze zrozumieniem? My, w moim konkretnym przypadku,
                          dyskutujemy nie o małżeństwie, lecz o ZWIĄZKU między dwojgiem ludzi!! O
                          związku!! Czy to będzie małżeństwo, narzeczeństwo czy zwykłe "chodzenie" to
                          nieważne. Jeśli w tym związku jedno (ateista) przymusza drugie (wierzące) np.
                          do niechodzenia na Mszę Św. do dla ciebie jest POTWORNY GNÓJ!! Natomiast
                          sytuacja odwrotna to dla ciebie norma!!!!!! Jest to dla mnie niewyobrażalna
                          stronniczość i zaślepienie!! Ale dla ciebie już za późno żeby przejrzeć na
                          oczy. Żeby zobaczyć i bezstronnie ocenić obie sytuacje. Po prostu za późno.

                          Idź się powieś jak Judasz. Tyle mam do powiedzenia.
                  • pantarejka Re: Nie schlebiaj sobie 05.01.06, 00:27
                    Gość portalu: Echo napisał(a):

                    > Tobie nie zalezy czy ona jest religijna czy nie. Jej zalezy. Ona Ci stawi
                    > a
                    > warunek ktory mozesz przyjac albo nie. Stawianie takich warunkow w istniejacym
                    > malzenstwie to katastrofa.

                    "Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od
                    siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż
                    żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka
                    jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest
                    dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało
                    iść do piekła."

                    Jak widzę, dziewczyna traktuje dosłownie słowa Biblii. Być może woli się
                    odciąć, gdyż boi się, że nie będzie mogła żyć zgodnie z wyznawaną przez nią
                    wiarą. Postawa radykalna, ale też godna pochwały. Po co ciągnąć coś skazanego z
                    góry na niepowodzenie...
                    • pantarejka Re: Nie schlebiaj sobie 05.01.06, 00:35
                      Hmm... doczytałam Twój post... Podobno to Ty ją rzucasz. No nic, baba z wozu
                      koniom lżej :)
                      Tak naprawdę to uważam wiązanie się z niekatolikiem za akt odwagi. Bo czego
                      można się spodziweać po człowieku, który jest nienauczony tego, by
                      wychodzić "poza siebie", poza swój egocentryzm i poza swoje małe- "wielkie ja".
                      Późniejsze składanie przysięgi takiemu człowiekowi dla strony wierzącej oznacza
                      dozgonne związanie, a dla ateisty, może to być zwykła szopka.
                      Życzę Twojej byłej dziewczynie znalezienia wspaniałego, odpowiedzialnego i
                      dojrzałego partnera.
                      • mala.mi74 Re: Nie schlebiaj sobie 05.01.06, 09:16
                        Nie wiem,czy to Cię pocieszy ale dobrze zrobiłes crax. Jakos nie wiedze
                        mozliwosci dobrego związku przy skrajnych rózniach światpogladowych.
                        Z jednym wyjatkiem: osoba wierząca nie nakłania niewierzacej do praktyk
                        religijnych, osoba niewierzaca szanuje wiare drugiego, akceptuje jego
                        prakytyki ,świeta itd. Sa takie udane związki.
                        Za to znam zwiazki ,gdzie jedna z osób była niewierzaca lub niepraktykujaca,
                        ale interesowała się religia drugiej strony i poznajac te religie(nie przez
                        praktyki ,ale przez rozmowy z tą drugą osobą)teraz jest wierzaca i praktykujaca
                        (znam kilka takich par). W mojej rodzinie jest taki przypadek:on bardzo
                        wierzacy, ona nie-w tej chwili ona szuka rekolekcji, wspólnoty,a jego wiara
                        nieco przybladła.
                        Sa oczywsice i przypadki w inna strone: awantury, szantaze, i wysmiewanie
                        czyjejs wiary moze sprawdzic ,ze druga strona ulegnie i zaprzestanie praktyk.
                        Tak postepowala moja rodzina wzgledem mnie widzac ,że w wieku nastu lat
                        zaczynam chodzic do koscioła, obchodzic swieta itd. na szczęscie szantaze im
                        sie nie udały ,zreszta teraz sami czuja sie pobubieni i juz tak nie gadaja na
                        religie, zaczynają sie tym interesowac.
                        Przy niewierzacych za to wazne jest aby nie nakłaniac bezmyslnie do samych
                        praktyk ,czy zmuszac do zmiany poglądow, bo po co ktos ma praktykowac cos czego
                        nie zna i nie rozumie, w czym nie widzi sensu.
                        Z drugiej strony naklanianie kogos do porzucenia wiary kojarzy mi się z
                        nakładnianiem kogos np. do nie kochania wlasnych dzieci. Miłośc ,wiara bardzo
                        sie za soba łaczą, jesli ktos wierzy w Boga i praktykuje"spotkania z NIm" to
                        raczej(raczej, bo nie automatycznie, parktykuja ludzie z róznych wzgledów) Go
                        kocha, jest z Nim zwiazany i to tez trzeba uszanowac.
                        A tak na marginesie to Jezus w tym temacie mial racje i sprawdza sie ona od
                        2000 lat.
                        • 0golone_jajka Re: Nie schlebiaj sobie 05.01.06, 09:53
                          Najgorsze jest częste przekonanie wierzących, że jak już namówią kogos do pójścia do kościółka (wielu niewierzących ulega presji, by mieć sprawę z głowy, by nie robić przykrości drugiej stronie) to zaraz sądzą, że człowiek uwierzył, że go to intresuje, że bierze czynny udział w życiu religijnym. Nie są w stanie zrozumieć, że udział w "radosnej" mszy świętej był potraktowany jako pokuta, jako zło konieczne, jako przykry obowiązek. No i robią sobie cały czas nadzieję na nawrócenie tej osoby. A to nie tędy droga. Nie od chodzenia do kościółka zaczyna się wiara, ale chodzenie od wiary. W wieku dorosłym trudno wyrobić nawyk chodzenia do kościółka, tak jak to się wyrabia u dzieci.
                          U mnie w rodzinie jest właśnie taka sytuacja. Teściowa ciąga żonę kilka razy w roku na msze, sądząc że od tego żona stanie się religijna. Żona ulega te kilka razy w roku. I tak jest odkąd pamiętam czyli od jakichś 12 lat. I żona oczywiście nie robi się bardziej religijna, a nawet coraz mniej, ale teściowa cały czas suszy głowę. A żona ulega, mimo że lepiej by było powiedzieć raz a dobrze, że jej to nie interesuje i że nie ma zamiaru tego robić. No ale teściowa ją szantażuje mówiąc, że przez to spać po nocach nie może, że jeść nie może, że jest chora jak córcia nie pójdzie do kościółka. No to córka idzie, w końcu robi to dla swojej mamy. Czy to nie jest chore?
                          • mala.mi74 Re: Nie schlebiaj sobie 05.01.06, 10:58
                            Zgadzam się jajek, chodzenie do kościola zaczyna sie od wiary, ale w drugą
                            strone ttez to moze działac: wiara moze sie zaczac od chodzenia do kosciola.
                            Pierwszy raz po dużej, duzej przerwie poszlam do koscioła troche z ciekawosci,
                            troche bo moi przyjaciele z liceum chodzili. I tam znalazlam i znajduje Boga.
                            Tyle ,że warunkiem musi tu byc dobra i wolna wola tego co sie na to decyduje,a
                            nie wymuszanie przez kogos czy szantaz. To drugie: raz ,że daje efekt odwrotny,
                            dwa :ze jest niezgodne z samymi zasadami religii chrzescijanskiej...
                            • 0golone_jajka Re: Nie schlebiaj sobie 05.01.06, 11:39
                              To drugie: raz ,że daje efekt odwrotny,
                              >
                              > dwa :ze jest niezgodne z samymi zasadami religii chrzescijanskiej...

                              Ależ ja to teściowej tłumaczyłem, przy całej rodzinie zresztą. Nikt nie chciał słuchać moich ragumantów - dla nich najważniejsza była sama obecność na mszy. A jak żona powiedziała, że nie wierzy w boga chrześcijańskiego, to sądzili że jaj jej tak kazałem i że ona się mnie boi itd itp!
                              Po prostu byli ślepi i głusi.
                              Podobnie z chrztem. Dla teściowej i rodziny nie jest ważne, że chrzest dzieci to przyjęcie ich do grona wiernych, że to zobowiązanie rodziców do wychowania dzieci na katolików itd itp. Oboje z żoną nie jesteśmy katolikami, do kościoła nie chodzimy, śluby kościelnego nie mamy, księdza nie przyjmujemy, mamy to wszystko gdzieś, tak więc warunek chrztu byłby niespełniony, ale rodzina i tak naciskała. Nawet chcieli mi laptopa kupić byle bym sie tylko zgodził!!! Czy to jest postawa ludzi wierzących????
                              • mala.mi74 Re: Nie schlebiaj sobie 05.01.06, 11:44
                                0golone_jajka napisał:

                                > To drugie: raz ,że daje efekt odwrotny,
                                > >
                                > > dwa :ze jest niezgodne z samymi zasadami religii chrzescijanskiej...
                                >
                                > Ależ ja to teściowej tłumaczyłem, przy całej rodzinie zresztą. Nikt nie
                                chciał
                                > słuchać moich ragumantów - dla nich najważniejsza była sama obecność na mszy.
                                A
                                > jak żona powiedziała, że nie wierzy w boga chrześcijańskiego, to sądzili że
                                ja
                                > j jej tak kazałem i że ona się mnie boi itd itp!
                                > Po prostu byli ślepi i głusi.
                                > Podobnie z chrztem. Dla teściowej i rodziny nie jest ważne, że chrzest dzieci
                                t
                                > o przyjęcie ich do grona wiernych, że to zobowiązanie rodziców do wychowania
                                dz
                                > ieci na katolików itd itp. Oboje z żoną nie jesteśmy katolikami, do kościoła
                                ni
                                > e chodzimy, śluby kościelnego nie mamy, księdza nie przyjmujemy, mamy to
                                wszyst
                                > ko gdzieś, tak więc warunek chrztu byłby niespełniony, ale rodzina i tak
                                nacisk
                                > ała. Nawet chcieli mi laptopa kupić byle bym sie tylko zgodził!!! Czy to jest
                                p
                                > ostawa ludzi wierzących????

                                Nie,taka jest postawa ludzi bardziej przywiazanych do tradycji ludowej niz do
                                rodziny.
                                Ale tak na marginesie to troche nie rozumiem: czy Waszym małżenstwem
                                przypadkiem nie rzadzi tesciowa? Bo troche piszesz jakys był
                                ubezwłasnowolniony... Tu chyba pies pogrzebany...
                                • 0golone_jajka Re: Nie schlebiaj sobie 05.01.06, 11:56
                                  Teściowa chciałaby rządzić w sprawach religijnych, ale ja się nie daję.
                                  Powiedziałem twardo, że jak mi ochrzci dzieci to nie tylko wychowanie religijne będzię musiała wziąć na siebie (na co się ochoczo zgodziła) ale także inne uciążliwe obowiązki takie jak robienie posiłków, odprowadzanie do przedszkola, itp których wobec tak wielkiego zaangażowania teściowej w wychowanie moich dzieci po prostu nie będę miał serca jej odmówić. No i teściowa zbastowała.
                                  • Gość: morfeo Re: Nie schlebiaj sobie IP: *.ponar-wadowice.pl 05.01.06, 12:02
                                    on
                                    sie nie modli wieczorem ani rano ja postanowiłam ze jeżeli jest dziecko i
                                    chcemy je dobrze wychowac tzn w wierze to powinnismy codziennie przynajmniej
                                    wieczorem razem sie modlic i gdy bym ja nie zainicjowała wieczorem modlitwy
                                    to on nie zaproponuje tego

                                    NO nie ! daj mu spokój mój zwiazek sie rozpadł przez to ze kobieta miała
                                    mokraszmate na oczach i tylko kosciół i kosciół, bosch co za.... to kazdego
                                    prywatna sprawa jak chchesz to sama idz do koscioła z dzieicakami a jemu daj sw
                                    spokój
                                    • mala.mi74 Re: Nie schlebiaj sobie 05.01.06, 12:12
                                      Gość portalu: morfeo napisał(a):

                                      > on
                                      > sie nie modli wieczorem ani rano ja postanowiłam ze jeżeli jest dziecko i
                                      > chcemy je dobrze wychowac tzn w wierze to powinnismy codziennie przynajmniej
                                      > wieczorem razem sie modlic i gdy bym ja nie zainicjowała wieczorem modlitwy
                                      > to on nie zaproponuje tego
                                      >
                                      > NO nie ! daj mu spokój mój zwiazek sie rozpadł przez to ze kobieta miała
                                      > mokraszmate na oczach i tylko kosciół i kosciół, bosch co za.... to kazdego
                                      > prywatna sprawa jak chchesz to sama idz do koscioła z dzieicakami a jemu daj
                                      sw
                                      >
                                      > spokój

                                      A slub kościelny brałes? dziecko ochrzciłes? To znaczy,że dwa razy okłamałes
                                      zone.To potem sie nie dziw, ze Ci sie zwiazek sypie...
                                      O czym ludzie rozmawiaja przed slubem? nie kapuje takiej beztroski...
                                      • Gość: Antychryst Re: Nie schlebiaj sobie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.06, 13:00
                                        Niestety ludzie często myślą, że jakoś to będzie.... no i potem jest właśnie jakoś...
                                  • mala.mi74 Re: Nie schlebiaj sobie 05.01.06, 12:13
                                    0golone_jajka napisał:

                                    > Teściowa chciałaby rządzić w sprawach religijnych, ale ja się nie daję.
                                    > Powiedziałem twardo, że jak mi ochrzci dzieci to nie tylko wychowanie
                                    religijne
                                    > będzię musiała wziąć na siebie (na co się ochoczo zgodziła) ale także inne
                                    uci
                                    > ążliwe obowiązki takie jak robienie posiłków, odprowadzanie do przedszkola,
                                    itp
                                    > których wobec tak wielkiego zaangażowania teściowej w wychowanie moich
                                    dzieci
                                    > po prostu nie będę miał serca jej odmówić. No i teściowa zbastowała.

                                    To Ty mieszkasz z tesciowa? Brrrr....
                                    Moze czas sie wyprowadzic?
                                    >
                                    • Gość: morfeo Re: Nie schlebiaj sobie IP: *.ponar-wadowice.pl 05.01.06, 12:40
                                      do mala.mi

                                      zamknij paszcze malenka.

                                      nie mam slubu a ni dziecka mam dopiero 26 lat
                                      pozatym bede miał i bedą chrzty co nie znaczy ze musze zapiepszac do koscioła
                                      co niedziela
                                      • mala.mi74 Re: Nie schlebiaj sobie 05.01.06, 13:12
                                        Gość portalu: morfeo napisał(a):

                                        > do mala.mi
                                        >
                                        > zamknij paszcze malenka.
                                        >
                                        > nie mam slubu a ni dziecka mam dopiero 26 lat
                                        > pozatym bede miał i bedą chrzty co nie znaczy ze musze zapiepszac do koscioła
                                        > co niedziela

                                        a kto by Cie tam wpuscił z takim słownictwem!
                                        • Gość: morfik Re: Nie schlebiaj sobie IP: *.ponar-wadowice.pl 05.01.06, 13:20
                                          goń sie
                                      • Gość: Antychryst Re: Nie schlebiaj sobie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.06, 13:26
                                        O,widzę że kolega to tzw. katolik od święta. A na codzień cham.
                                        • Gość: cham Re: Nie schlebiaj sobie IP: *.ponar-wadowice.pl 05.01.06, 13:48
                                          tez sie goń
                                  • Gość: Echo Oto przyklad odwracania kota ogonem IP: *.dsl.snfc21.sbcglobal.net 05.01.06, 15:02
                                    Najpierw 0golone_jajka zaczyna watek o naciskach na zone jak ja pozbawic
                                    religijnosci. Nastepnie narzeka na temat tesciowej ktora naciska w odwrotna
                                    strone. Oczywiscie uwazam ze zadne naciski nie sa wlasciwe. Wiara jest kwestia
                                    wolnego wyboru. Niemniej jednak 0golone_jajka usiluje pokazac pierwsza sytuacje
                                    w jak najlepszym swietle, druga w jak najgorszym. Tymczasem naciski
                                    wewnatrzmalzenskie to najgorsze i najbardziej nieuczciwe podejscie do sprawy.
                                    Matki czy tesciowe zawsze beda sie wtracac, ale one nie szly na zadne kompromisy
                                    przed slubem wiec nie lamia poprzednich ustalen.
                                    • 0golone_jajka Re: Oto przyklad odwracania kota ogonem 05.01.06, 23:12
                                      Przecież tytuł wątku był parafrazą wątku jakiejś wielkiej katoliczki! Czytaj ze zrozumieniem.
                                      Uważam że wszelkie naciski i szantaże w sprawie wiary są niedopuszczalne, chyba że są odpowiedzią na szantaż.
                                      • crax Re: Oto przyklad odwracania kota ogonem 05.01.06, 23:17
                                        0golone_jajka napisał:
                                        "Uważam że wszelkie naciski i szantaże w sprawie wiary są niedopuszczalne..."

                                        Też tak uważam.
                          • crax Re: Nie schlebiaj sobie 05.01.06, 23:04
                            "Najgorsze jest częste przekonanie wierzących, że jak już namówią kogos do
                            pójścia do kościółka (wielu niewierzących ulega presji, by mieć sprawę z głowy,
                            by nie robić przykrości drugiej stronie)..."

                            Dokładnie tak było ze mną. A ile inwektyw na swój temat wyczytałem na tym forum
                            jak napisałem, że co niedzielę chodzę do kościoła! Jaki to ja jestem hipokryta,
                            bo na forum się antyklerykalnie wyżywam, a co niedzielę modlę się przed
                            Najświętszym Sakramentem!! Tak, jakby ci ludzie nie rozumieli, że można iść do
                            kościoła i przesiedzieć (bez klękania zresztą) te ca. 50 minut myśląc o dupie
                            Maryni. Nie chciałem jej robić przykrości! Bo ją kocham! Tak, tak... nawet taki
                            palant ateista jak ja, "pożyteczny idiota", bezbożnik z piekła rodem, potrafi
                            kochać, drodzy katolicy pełni miłości bliźniego. Potraficie to sobie wyobrazić?
                            Szczerze wątpię, szczerze wątpię, naprawdę.
                            • marysia75 Re: Nie schlebiaj sobie 05.01.06, 23:18
                              crax napisał:

                              > kościoła i przesiedzieć (bez klękania zresztą) te ca. 50 minut myśląc o dupie
                              > Maryni.

                              No ciagle ktos mysli o mojej dupie, jakby bylo o czym:)
                              • crax Re: Nie schlebiaj sobie 05.01.06, 23:34
                                Oj, Marysiu, przepraszam... trochę mnie poniosło jak przeczytałem te posty.
                                Przepraszam, naprawdę.
                                • marysia75 Re: Nie schlebiaj sobie 05.01.06, 23:51
                                  crax napisał:

                                  > Oj, Marysiu, przepraszam... trochę mnie poniosło jak przeczytałem te posty.
                                  > Przepraszam, naprawdę.
                                  >
                                  Ja sie ciesze:))) To zaszczyt miec przyslowiowa dupe, o ktorej tyluuuu mysli (i
                                  mowi):)))
                                  • crax Re: Nie schlebiaj sobie 06.01.06, 00:05
                                    No to masz rację :)
                                    Masz sławną d... hmmmmm ;)
                      • crax Re: Nie schlebiaj sobie 05.01.06, 23:16
                        "Podobno to Ty ją rzucasz."

                        Nie no, co ty? Zmyśliłem to sobie, żeby było ciekawiej na forum!

                        "czego można się spodziweać po człowieku, który jest nienauczony tego, by
                        wychodzić "poza siebie", poza swój egocentryzm i poza swoje małe- "wielkie ja"

                        No no no... Cholera... straaaasznie dużo o mnie wiesz!! Muszę to sobie zapisać,
                        żeny ostatecznie w egocentryzm nie popaść...
    • Gość: Raul sprobuj przestac ja bic IP: 5.5R* / *.ddc.dal.earthlink.net 05.01.06, 18:21
    • Gość: Hubert Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: *.chello.pl 05.01.06, 21:20
      Proponuje nie nawracac jej na sile;)
      ale zaakceptowac, uszanowac jej wybor.
      A jak bedzie ciezko razem zyc, to przeciez zawsze jest rozwod.
      To nie jest tak, ze to Bog zwiazal, tylko ludzki wybor dwoja ludzi.
      I ten sam wybor, moze rozwiazac.

      Pozdrawiam Hubert
    • Gość: eurofanatik Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.01.06, 23:22
      Problemem nie jest jej religijnosc ale to, ze probuje ja narzucic mezowi. Takie
      sprawy jak modlitwa i spowiedz sa niezwykle osobiste i musza wynikac z wolnej
      woli danej jednostki, a nie z tego, ze zona by chciala aby on byl "dobrym
      katolikiem". Nawiasem mowiac "dobry katolik" to nie taki ktory co wieczor pada
      na kolana a przed swietami chodzi do konfesjonalu, ale taki ktory jest swiadomy
      swojej wiary.
    • Gość: lenore Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 21:41
      Te wszystkie dywagacje nie mają większego sensu, bo nie znamy motywów tego
      faceta, a jedynie wersję żony, też może nie do końca szczerą.
      W moim otoczeniu jest podobna sytuacja: mężczyzna wściekły antyklerykał ożenił
      się z kobietą wychowaną w tradycyjnym, wiejskim środowisku. Ona jest bardzo
      religijna, ale w taki obrzędowy sposób,nigdy nie dyskutuje o sprawach wiary,
      nie czyta Biblii, etc., za to doskonale zna daty świąt maryjnych i życiorys
      JPII. Dla niej "chodzenie do kościoła" jest oczywistością, czymś co każdy
      normalny człowiek robi, bo "się należy".
      Mąż zakochany po uszy na początku chodził z nią grzecznie na mszę ale w końcu
      mu się znudziło. Zaczął też otwarcie mówić o swoich poglądach.
      Teraz żona myśli, że mąż zwariował i próbuje go nawracać z pomocą armii swoich
      moherowych ciotek.
      Straszna chryja.
      Ja winiłabym raczej faceta:trzeba było wybierać żonę według poważniejszych
      kryteriów niż uroda.
      Kobieta nie poznała się na swoim narzeczonym, bo jej typ religijności nie
      pozwalał na zbytnią wnikliwość-wystarczało to, co na zewnątrz.
    • donq Re: Jak skłonic żone do mnejszej religijności? 07.01.06, 00:22
      Masz chlopie powazny problem.

      Gdybys byl katolikiem, moglbys chociaz w morde dac (spytaj p. Srode jak wplywa
      katolicyzm na mezow). Jak widac, wszystko ma swoje zady i walety, nawet katolicyzm.

      DonQ

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka