Dodaj do ulubionych

Co robi emigrant, gdy ...

13.11.02, 15:53
ma zly humorek?
Otoz:
Padaja czasami na forum zarzuty od rodakow z Polski, ze Polonia poprawia
sobie nastroj i tlumaczy swoje zasiedzenie za granica tym ze w Polsce jest
syf i lepiej zyc gdzie indziej.
Dlatego mieszkajacy na obczyznie wyszukuja tylko te dolujace wiadomosci z
Polski i cytuja na forum artykuly opisujace polskie bagno.

Polonia temu energicznie zaprzecza.

A ja nie zaprzeczam. Mnie to poprawia humor i pomaga mi w trudnych momentach
na obczyznie tak samo jak lyk dobrego alkoholu, kubanskie cygaro czy
zerzniecie tylka ladnej dziewczynie.
Nie wstydze sie tego i bardzo lubie szperac po necie by poczytac o polskim
syfie i beznadziei.
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki eee tam IP: 195.13.26.* 13.11.02, 16:06
      Ja, emigrant, znam rozkosze Schadenfreude, ale nie przesadzam. Po pierwsze, bo o syfie w Polsce tutejsze gazety pisza, koledzy to czytaja, a ja musze im tlumaczyc co i dlaczego i czasem troche wstyd.
      Po drugie, mam w Polsce rodzine.
      • bbaumgart Re: eee tam 13.11.02, 16:39
        Oo. ja nie napisalem, ze przesadzam :-)))
        Tak jak nie przesadzam z paleniem cygar.
        To po prostu taki cymesik, rodzynek...
        W Polsce tez mam rodzine, ktora wybrala dobrowolnie pozostanie i zamieszkiwanie
        tam mimo ze proponowalem wyjazd.
        Cieszy mnie wiec troszke ze i oni maja syfiascie i lubie sluchac jak narzekaja.
    • olowiane_buty Re: Co robi emigrant, gdy ... 13.11.02, 16:13
      bbaumgart napisał:
      > A ja nie zaprzeczam. Mnie to poprawia humor i pomaga mi w trudnych momentach
      > na obczyznie tak samo jak lyk dobrego alkoholu, kubanskie cygaro czy
      > zerzniecie tylka ladnej dziewczynie.
      > Nie wstydze sie tego i bardzo lubie szperac po necie by poczytac o polskim
      > syfie i beznadziei.

      Gratuluje intelektualnej odwagi!
    • muszek0 Re: Co robi emigrant, gdy ... 14.11.02, 09:53
      Tak, znam to przyjemne uczucie poprawiania sobie nastroju. Tylko trochę w
      innych relacjach.
      Tutaj w Polsce syf i beznadzieja, więc siadam przed telewizorem, włączam BBC i
      oglądam reportaże z Somalii, Etiopii. Widzę małe dzieci z wydętymi z głodu
      brzuszkami, po twarzy łażą im muchy. Twarze te smutne i bez wyrazu; można by
      rzec filozoficznie zamyślone.
      Zapalam wtedy cygaro, otwieram puszkę 'tyskiego', naga panna już zaczyna swój
      uwodzicielski taniec. Rozsiadam się wygodnie w fotelu i przyjemnie poprawiam
      sobie humorek.
      Widzisz, coś nas łączy, jedna specyficzna cecha. Straszna i wredna, ale jakże
      ludzka.
      • bbaumgart Piwo Tyskie 14.11.02, 15:02
        Gratuluje Ci i dziekuje za Twoj post.
        Postepujesz slusznie i dobrze. Wyzbyles sie glupiej hipokryzji i udawania ze
        chcialbys, by wszystkim bylo dobrze.
        By wszystkim bylo dobrze chcieli juz komunisci i co wyszlo z tego ?
        Jedyna roznica miedzy nami polega na tym, ze ja gdybym nie zyl na emigracji to
        bylbym zmuszony do zycia w syfiastej Polsce a Ty w Afryce nigdy nie mieszkales
        ani stamtad nie uciekles, tak jak ja z Polski.
        Mysle, ze mozesz temu zaradzic tlumaczac sobie ze mogles sie tam przeciez
        urodzic jako wstretny obklejony muchami czarnuch, a jednak tak sie nie stalo,
        wiec popijasz sobie Tyskie ....
        • Gość: JakisFacet Re: Piwo Tyskie IP: *.dialup.optusnet.com.au 15.11.02, 12:20
          bbaumgart napisał:

          > Gratuluje Ci i dziekuje za Twoj post.
          > Postepujesz slusznie i dobrze. Wyzbyles sie glupiej hipokryzji i udawania ze
          > chcialbys, by wszystkim bylo dobrze.
          > By wszystkim bylo dobrze chcieli juz komunisci i co wyszlo z tego ?
          > Jedyna roznica miedzy nami polega na tym, ze ja gdybym nie zyl na emigracji
          to
          > bylbym zmuszony do zycia w syfiastej Polsce a Ty w Afryce nigdy nie
          mieszkales
          > ani stamtad nie uciekles, tak jak ja z Polski.
          > Mysle, ze mozesz temu zaradzic tlumaczac sobie ze mogles sie tam przeciez
          > urodzic jako wstretny obklejony muchami czarnuch, a jednak tak sie nie stalo,
          > wiec popijasz sobie Tyskie ....

          Jak juz troche przywykniecie do tej wyszukanej intelektualnej satysfakcji to
          przeciez mozecie jeszcze pojsc na cmentarz. Tam ludzie placza z jakiegos
          powodu a wy wzglednie wesolutcy. Jak jakas chiena. Mozna tez pojsc do
          kostnicy: nieboszczyki leza sztywne jakies takie, ale wy nie.....itd. Swiat
          przed wami poprostu stoi otworem! No i te wytworne napitki.

          Ludzie - czy wy macie rodziny i dzieci? Co im przekazujecie? Czym wspolnie sie
          cieszycie. To jest poprostu koszmarne!!

          Ale przynajmniej szczere.

          Pozdrawiam.
          • bbaumgart Re: Piwo Tyskie 15.11.02, 16:10
            Dokonujesz bardzo niebezpiecznych uproszczen myslowych lub nieuwaznie czytasz
            posty.
            Czy czlowiek , ktory lezy w kostnicy lezy tam z wlasnego wyboru?
            Albo- czy ludzie placza na cmentarzu po swoich bliskich bo sami ich tam
            wyprawili ?!
            Oczywiscie ze nie.
            Dlatego mnie NIE CIESZY niczyje nieszczescie, smierc czy losowa tragedia.
            Mnie cieszy to ze dokonalem wlasciwego wyboru opuszczajac Polske .
            Jak juz wiele razy pisalem, syf polski dodatkowo umacnia mnie w przekonaniu o
            slusznosci wyboru.
            • alfalfa Re: Piwo Tyskie 15.11.02, 21:55
              Co Cię w takim razie wkurza, że poprawiasz sobie w taki sposób humor? Czy w
              takich okazjach nie dołuje Cię jeszcze bardziej świadomość, że są w Polsce
              ludzie, którym jest dobrze i nie muszą takich jak Ty wyborów dokonywać
              (abstrachując od "syfu" - to jest wszędzie, czyż nie? większy-mniejszy ale
              zawsze)? A może się przed sobą po prostu tłumaczysz "wyjechałem bo tam, w
              Polsce, syf"?
              • otto_pilotto Re: Piwo Tyskie 15.11.02, 23:17
                Wydaje mi się, że osobnik któremu poprawia humor czytanie o cudzym nieszczęściu, brudzie i "syfie" jest chory umysłowo i powinien udać się na leczenie do szpitala psychiatrycznego. Poza tym, chyba nie do końca jest przekonany o słuszności swojej decyzji skoro musi cały czas udowadniać sobie jej zasadność. I to jeszcze na polskim forum! Coś chyba jednak ciągnie do głupich polaczków którzy zostali w kraju, co?
                • bbaumgart Re: Piwo Tyskie 16.11.02, 02:25
                  Dziad swoje a Otto swoje. Gl;upi jestes czy slepy?
                  Cytat z mego wlasnego postu:
                  "Dlatego mnie NIE CIESZY niczyje nieszczescie, smierc czy losowa tragedia.
                  Mnie cieszy to ze dokonalem wlasciwego wyboru opuszczajac Polske .
                  Jak juz wiele razy pisalem, syf polski dodatkowo umacnia mnie w przekonaniu o
                  slusznosci wyboru."
                  Czytaj k...a te posty uwaznie albo nie odpowiadaj na nie bo sie osmieszasz. ja
                  po 20 latach zamieszkiwania za granica rozumiem po polsku lepiej niz Ty. No i
                  jak moze byc dobrze w tym biednym kraju?




              • bbaumgart Alfo: 16.11.02, 02:35
                alfalfa napisał:

                > Co Cię w takim razie wkurza, że poprawiasz sobie w taki sposób humor? Czy w
                > takich okazjach

                Jestem typem cisnieniowym . Zle dziala na mnie niskie cisnienie atmosferyczne
                na przyklad. Wtedy musze sobie poprawic czasami humor. Wyobrazam sobie wtedy,
                ze oprocz dolka psychicznego spowodowanego pogoda moglbym jeszcze dodatkowo byc
                polskim bezrobotnym.

                nie dołuje Cię jeszcze bardziej świadomość, że są w Polsce
                > ludzie, którym jest dobrze

                tacy ludzie sa rowniez w Pakistanie...na pol miliarda ludzi jest ich 10 000. I
                coz z tego?

                i nie muszą takich jak Ty wyborów dokonywać
                > (abstrachując od "syfu" - to jest wszędzie, czyż nie? większy-mniejszy ale
                > zawsze)? A może się przed sobą po prostu tłumaczysz "wyjechałem bo tam, w
                > Polsce, syf"?

                Ale musza robic co innego. Musza ogladac smutne i wsciekle geby ludzi naookolo
                siebie. Musza ogladac sie za siebie idac ciemna ulica, czy ktos nie wsadzi im
                noza w nerke, dlatego ze wygladaja na ludzi sukcesu. Musza znosic zawisc
                biedakow, ktorym sie nie powiodlo. Musza szpanowac przed kolesiami, ktorym sie
                powiodlo, bo wsrod nich obowiazuje wszechobecny szpan.
                Jesli mieszkasz w Polsce, to nigdy tego nie zrozumiesz. Ja jezdze do Polski
                czasami. Przyjezdzam "naladowany" atmosfera miejsca w ktorym mieszkam. Po dwoch
                dniach to uchodzi ze mnie i popadam w skrajan depresje, wyindukowana calym
                polskim zlem wookolo. Ty mieszkajac w Polsce (?) tego nie odczuwasz bo sie
                przyzwyczailes. A jadac na Zachod twierdzisz ze ludzie sie tam tak sztucznie
                usmiechaja. To tylko wrazenie: oni sie usmiechaja naturalnie, tylko dla kogos
                kto przyjechal ze smutnego kraju, radosc codziennego bytowania wydaje sie
                sztuczna.
                • alfalfa Re: Alfo: 16.11.02, 15:27
                  bbaumgart napisał:

                  > alfalfa napisał:
                  >
                  > > Co Cię w takim razie wkurza, że poprawiasz sobie w taki sposób humor? Czy
                  > w
                  > > takich okazjach
                  >
                  > Jestem typem cisnieniowym . Zle dziala na mnie niskie cisnienie atmosferyczne
                  > na przyklad. Wtedy musze sobie poprawic czasami humor. Wyobrazam sobie wtedy,
                  > ze oprocz dolka psychicznego spowodowanego pogoda moglbym jeszcze dodatkowo
                  byc
                  >
                  > polskim bezrobotnym.
                  >
                  > nie dołuje Cię jeszcze bardziej świadomość, że są w Polsce
                  > > ludzie, którym jest dobrze
                  >
                  > tacy ludzie sa rowniez w Pakistanie...na pol miliarda ludzi jest ich 10 000.
                  I
                  > coz z tego?
                  >
                  > i nie muszą takich jak Ty wyborów dokonywać
                  > > (abstrachując od "syfu" - to jest wszędzie, czyż nie? większy-mniejszy ale
                  >
                  > > zawsze)? A może się przed sobą po prostu tłumaczysz "wyjechałem bo tam, w
                  > > Polsce, syf"?
                  >
                  > Ale musza robic co innego. Musza ogladac smutne i wsciekle geby ludzi
                  naookolo
                  > siebie. Musza ogladac sie za siebie idac ciemna ulica, czy ktos nie wsadzi im
                  > noza w nerke, dlatego ze wygladaja na ludzi sukcesu. Musza znosic zawisc
                  > biedakow, ktorym sie nie powiodlo. Musza szpanowac przed kolesiami, ktorym
                  sie
                  > powiodlo, bo wsrod nich obowiazuje wszechobecny szpan.
                  > Jesli mieszkasz w Polsce, to nigdy tego nie zrozumiesz. Ja jezdze do Polski
                  > czasami. Przyjezdzam "naladowany" atmosfera miejsca w ktorym mieszkam. Po
                  dwoch
                  >
                  > dniach to uchodzi ze mnie i popadam w skrajan depresje, wyindukowana calym
                  > polskim zlem wookolo. Ty mieszkajac w Polsce (?) tego nie odczuwasz bo sie
                  > przyzwyczailes. A jadac na Zachod twierdzisz ze ludzie sie tam tak sztucznie
                  > usmiechaja. To tylko wrazenie: oni sie usmiechaja naturalnie, tylko dla kogos
                  > kto przyjechal ze smutnego kraju, radosc codziennego bytowania wydaje sie
                  > sztuczna.

                  No cóż, może się i przyzwyczaiłem? A może mnie to po prostu nie rusza? Ja tych
                  wściekłych twarzy nie widzę i nie szukam. Po ulicach nie chodzę bo zajmuje mnie
                  rodzina i moja firma. Chciałbym mieć czas na wakacje:) Tak, mieszkam w Polsce i
                  czasem jast mi tu dobrze a czasem mniej i też kiedyś zastanawiałem się nad
                  emigracją ale jakoś nie zdecydowałem się. Przyznam, że nie wpadłbym na to żeby
                  poprawiać sobie humor przez mówienie sobie "są tacy co mają gorzej" - ja to
                  wiem. Ja mam lepiej a moje dzieci będą miały jeszcze lepiej niż ja. Może to
                  kwestia mojej rodziny (zawsze byliśmy bardzo zżyci) a może znajomych? Nie mam
                  ich wielu ale dobrze się w ich towarzystwie czuję. Ja np. w kinie nie byłem od
                  dwóch lat i od dawna w knajpie. Może ja prowadzę "wewnętrzną emigrację"?:) Cóż,
                  jest mi akurat całkiem fajnie w Polsce chociaż róznie bywało i pewnie niejedno
                  przede mną. Jak patrzę w przeszłość to widzę, że jest coraz lepiej i że robota
                  nie idzie na marne. Zobaczymy, ja z natury jestem optymistą.
                  pzdr.
    • Gość: jch Co robi miejscowy, gdy IP: 150.254.36.* 17.11.02, 14:25
      > Padaja czasami na forum zarzuty od rodakow z Polski, ze Polonia poprawia
      > sobie nastroj i tlumaczy swoje zasiedzenie za granica tym ze w Polsce jest
      > syf i lepiej zyc gdzie indziej.

      > A ja nie zaprzeczam. Mnie to poprawia humor i pomaga
      > mi w trudnych momentach
      > Nie wstydze sie tego i bardzo lubie szperac po necie
      > by poczytac o polskim
      > syfie i beznadziei.

      A ja dostatecznie długo mieszkałem za granicą i wiem, że piwo pite tam i tu smakuje podobnie, dziewczyna jest ładniejsza tu, natomiast na jedno nie ma lekarstwa. Na tęsknotę taką, że chce się wyć. Taką, że nawet trudno opisać, która aż boli i nie wiadomo za czym właściwie się tęskni

      za widokiem normalnego lasu, nie otoczonego siatką z groźnymi tablicami "Private property"?
      za ludźmi, którzy rozmawiając wymieniają się myślami i uczuciami, a nie ofertami handlowymi lub nic nie znaczącym smalltalk?
      za jedzeniem, które ma smak i zapach?
      za językiem, w którym się śni i myśli, a którego na co dzień się nie używa?

      Siedzę w fotelu, popijam piwo, patrzę na moją piękną żonę, bawię się z dzieckiem. Wiem, że nigdy nie zaznam tego palącego uczucia, które czułem mieszkając za granicą. Jestem stąd i u siebie.
      • Gość: liliana Re: Co robi miejscowy, gdy IP: *.ppp.get2net.dk 17.11.02, 17:21
        tak wlasnie jest ,tak sie czuje wiekszosc z nas.
        • bbaumgart Re: Co robi miejscowy, gdy 17.11.02, 17:34
          Gość portalu: liliana napisał(a):

          > tak wlasnie jest ,tak sie czuje wiekszosc z nas.

          Tak sie czuje mieszkajac gdzie? W Danii?
      • bbaumgart Re: Co robi miejscowy, gdy 17.11.02, 17:31

        > A ja dostatecznie długo mieszkałem za granicą i wiem, że piwo pite tam i tu
        sma
        > kuje podobnie, dziewczyna jest ładniejsza tu,

        Ja rzne wszystkie bez wzglezu na narodowosc. Stosunkowo najwiecej klopotow jest
        jednak zawsze z Polkami.

        natomiast na jedno nie ma lekarst
        > wa. Na tęsknotę taką, że chce się wyć. Taką, że nawet trudno opisać, która aż
        b
        > oli i nie wiadomo za czym właściwie się tęskni
        >
        > za widokiem normalnego lasu, nie otoczonego siatką z groźnymi
        tablicami "Privat
        > e property"?
        > za ludźmi, którzy rozmawiając wymieniają się myślami i uczuciami, a nie
        ofertam
        > i handlowymi lub nic nie znaczącym smalltalk?
        > za jedzeniem, które ma smak i zapach?
        > za językiem, w którym się śni i myśli, a którego na co dzień się nie używa?
        >
        > Siedzę w fotelu, popijam piwo, patrzę na moją piękną żonę, bawię się z
        dzieckie
        > m. Wiem, że nigdy nie zaznam tego palącego uczucia, które czułem mieszkając
        za
        > granicą. Jestem stąd i u siebie.

        Pieknie. Gdzie naprawde zas lezy problem?
        Zalozmy, ze jestes w USA i jest Ci zle. Tesknisz do Polski, tesknisz za polskim
        jedzeniem i dziewczynami. Gdzie lezy powod?
        Powod takiego stanu rzeczy lezy TU a nie TAM. Tu , czyly w miejscu Tweo
        czasowego/ stalego pobytu , czyli jak zalozylismy, USA.
        Jest Ci tu zle, masz prace, ktorej nie lubisz , nnie masz czasu na zycie
        towarzyskie bo zapierdalasz 14 godzin na dobe. Nic w tym zlego- po prostu
        jestes do tego zmuszony warunkami.
        Dodatkowo, nawet jesli dobrze znasz jezyk, jestes troche izolowany
        przez "miejscowych". Mowisz z akcentem, nie jestes do konca stad, nie za bardzo
        akceptuje Cie w towarzystwie. Kobiety lekcewaza...
        Gdy dopadnie Cie chandra , wsiadasz w auto, jedziesz za miasto. A tu bum !
        Wchodzisz do lasu:"Private Property" ;-))
        Tak jest z wiekszoscia imigrantow. W koncu wiec wracaja, lub zyja jak w piekle.
        Zyja w miejscu ktorego nie znosza, ktore winia za swa sytuacje.
        Bywa jednak inaczej. Przyjezdzasz do USA i odnosisz sukces. Jestes cenionym
        fachowcem, za tym natychmiast przychodza pieniadze. Malo wazny jest akcent z
        jakim mowisz, bo ludzie Cie szanuja i cenia. Kobiety takze.
        Sugestie o "powrocie" ( bo w koncu jaki to powrot ??) do Polski przyjmujesz
        jako dobry zart.
        A wlasnie : kupujesz ziemie, stawiasz dom. Na skraju wbijasz palik i zawieszasz
        na nim napis:" Private Property".
        To dopelnia obrazu calosci.

        Dlatego draznia Cie small talk Amerykanow wookolo

        • Gość: liliana Re: Co robi miejscowy, gdy IP: 212.237.42.* 18.11.02, 12:13
          tak wlasnie w Dani tesknie za dobrym jedzeniem,zapachem polskiego lasu ,milymi
          ludzmi.
          • bbaumgart Re: Co robi miejscowy, gdy 18.11.02, 14:16
            Jest mi naprawde przykro, ze czujesz sie tak nieszczesliwa tam gdzie
            mieszkasz . Zycze Ci szybkiego powrotu do Polski i ulozenia sobie zycia tam jak
            najlepiej.
            Pozdrawiam.
        • Gość: jch Re: Co robi miejscowy, gdy IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 18.11.02, 14:35
          > Powod takiego stanu rzeczy lezy TU a nie TAM. Tu , czyly w miejscu Tweo
          > czasowego/ stalego pobytu , czyli jak zalozylismy, USA.
          > Jest Ci tu zle, masz prace, ktorej nie lubisz , nnie masz czasu na zycie
          > towarzyskie bo zapierdalasz 14 godzin na dobe. Nic w tym zlego- po prostu
          > jestes do tego zmuszony warunkami.
          > Dodatkowo, nawet jesli dobrze znasz jezyk, jestes troche izolowany
          > przez "miejscowych". Mowisz z akcentem, nie jestes do konca stad, nie za
          > bardzo
          >
          > akceptuje Cie w towarzystwie. Kobiety lekcewaza...
          > Gdy dopadnie Cie chandra , wsiadasz w auto, jedziesz za miasto. A tu bum !
          > Wchodzisz do lasu:"Private Property" ;-))
          > ...
          > Dlatego draznia Cie small talk Amerykanow wookolo

          Widzę, że właśnie tak jest z Tobą. Człowiek, który odniósł sukces nie
          zaprzątałby sobie głowy wywewnętrznianiem się na forum, jak to szuka złych
          informacji z Polski, żeby sobie poprawić samopoczucie. Człowiek szczęśliwy nie
          potrzebuje takich informacji, chyba że... trapi go ta chandra, o której pisałem.

          Co zaś do mnie: nie jestem imigrantem, który wrócił. W UK i USA studiowałem i
          jeździłem na szkolenia, więc nie zap... po 14 godzin dziennie w jakiejś
          beznadziejnej robocie.

          Zresztą, odniesienie sukcesu jako warunek dobrego samopoczucia.... na szczęście
          w Polsce można mieć dobre samopoczucie, nawet jeżeli jest się całkiem
          przeciętnym gościem. A stosunki miedzyludzkie nie są wyznaczane statusem
          majątkowym.
          • bbaumgart Re: Co robi miejscowy, gdy 18.11.02, 14:51

            > Co zaś do mnie: nie jestem imigrantem, który wrócił. W UK i USA studiowałem i
            > jeździłem na szkolenia, więc nie zap... po 14 godzin dziennie w jakiejś
            > beznadziejnej robocie.

            Prawdopodobnie wlasnie dlatego na zupelnie podobnej zasadzie Ty usilujesz mi
            na sile dowiesc mi , ze jestes szczesliwy w Polsce za zas jestem skonczonym
            loser'em na emigracji.


            > Zresztą, odniesienie sukcesu jako warunek dobrego samopoczucia.... na
            szczęście
            >
            > w Polsce można mieć dobre samopoczucie, nawet jeżeli jest się całkiem
            > przeciętnym gościem.


            Prawdopodobnie mozna. tak samo jak w UK, USA lub Wietnamie.
            O dobrym samopoczuciu "przecietnego goscia" w Polsce najwiecej mozna poczytac
            na forum "Praca" lub "Psychologia".

            A stosunki miedzyludzkie nie są wyznaczane statusem
            > majątkowym.
            Z tym akurat sie zgadzam w 100%. Z wielu krajow w ktorych zdarzylo mi sie byc,
            w Polsce najlepiej to widac.
            Polityk "na szczycie" jest tuz , tuz przy szarym czlowieku, swym wyborcy. Dba o
            jego dobro. Troszczy sie o jego przyszlosc.
            Chyba nigdzie indziej nowobogaccy biznesmani nie zyja w tak wspanialej
            komitywie z zapijaczonym bezrobotnym z dawnych PGR-ow. No ale , moze dlatego,
            ze tylko w Polsce byly PGR-y? Co nie zmienia faktu , ze spoleczna integracja
            biednych i bogatych jest tak gleboka.



            • bbaumgart No wlasnie ! 18.11.02, 14:55
              bbaumgart napisał:

              >Widzę, że właśnie tak jest z Tobą. Człowiek, który odniósł sukces nie
              >zaprzątałby sobie głowy wywewnętrznianiem się na forum, jak to szuka złych
              >informacji z Polski, żeby sobie poprawić samopoczucie. Człowiek szczęśliwy nie
              >potrzebuje takich informacji, chyba że... trapi go ta chandra, o której
              pisałem.



              > Prawdopodobnie wlasnie dlatego na zupelnie podobnej zasadzie Ty usilujesz
              mi
              > na sile dowiesc mi , ze jestes szczesliwy w Polsce za zas jestem skonczonym
              > loser'em na emigracji.
              >
              >
              > > Zresztą, odniesienie sukcesu jako warunek dobrego samopoczucia.... na
              > szczęście
              > >
              > > w Polsce można mieć dobre samopoczucie, nawet jeżeli jest się całkiem
              > > przeciętnym gościem.
              >
              >
              > Prawdopodobnie mozna. tak samo jak w UK, USA lub Wietnamie.
              > O dobrym samopoczuciu "przecietnego goscia" w Polsce najwiecej mozna poczytac
              > na forum "Praca" lub "Psychologia".
              >
              > A stosunki miedzyludzkie nie są wyznaczane statusem
              > > majątkowym.
              > Z tym akurat sie zgadzam w 100%. Z wielu krajow w ktorych zdarzylo mi sie
              byc,
              > w Polsce najlepiej to widac.
              > Polityk "na szczycie" jest tuz , tuz przy szarym czlowieku, swym wyborcy. Dba
              o
              >
              > jego dobro. Troszczy sie o jego przyszlosc.
              > Chyba nigdzie indziej nowobogaccy biznesmani nie zyja w tak wspanialej
              > komitywie z zapijaczonym bezrobotnym z dawnych PGR-ow. No ale , moze
              dlatego,
              > ze tylko w Polsce byly PGR-y? Co nie zmienia faktu , ze spoleczna integracja
              > biednych i bogatych jest tak gleboka.
              >
              >
              >
    • Gość: tomek siedzi i pisze IP: 194.95.74.* 18.11.02, 21:55

      -----

      .....tyle pozytywnych stron przynosi takie życie jakie prowadzimy teraz, ale
      jednak brakuje nam cały czas Polski, rodziny, przyjaciόł. Rozmόw i dyskusji po
      polsku, żartόw, emocji związanych z każdą małą sprawą dziejąca się w naszym
      kraju. Ciekaw jestem, na ile nasza tesknota byłaby mniejsza, gdybyśmy mieli
      pracę tutaj na miarę naszych ambicji. A może wtedy wcale nie wydobylibyśmy się
      już z tego kraju? XY wciąż nam powtarza, że mimo 25 lat przeżytych tutaj i w
      zasadzie perspektyw na spokojną i dostatnią przyszłość mόgłby się zaraz
      spakować i wyjechać, gdyby nie wiązały go sprawy rodzinne.

      Zapewne każdy cudzoziemiec, ktόrego świadomość choćby w najmniejszym stopniu w
      dzieciństwie kształtowała się we własnym kraju, czuje się na obczyźnie źle.
      Nowy kraj traktuje z dystansem i nie czuje się za niego odpowiedzialny. Zresztą
      większość z nich wybiera takie życie ze względόw finansowych czy politycznych.
      Mając zapewniony w miarę przyzwoity dostatek i obywatelskie bezpieczeństwo
      wybrałaby zapewne pozostanie u siebie, a nie tułanie się wśrόd obcych... Jednak
      nawet jeśli sytuacja w kraju ulega poprawie, wiele osόb na tyle ustawiło sobie
      życie, że rezygnują z powrotu, ktόry wiązałby się z ogromnymi kosztami
      zorganizowania sobie na nowo spraw związanych z mieszkaniem i pracą.

      Pozostają im wspomnienia wspaniałych lat wśrόd rodakόw, a raczej wszystkiego co
      pozytywne kojarzonego z tym okresem, ciągłe rozprawianie o tak chcianym lecz
      niezbyt poważnie branym pod uwagę powrotem na stare śmieci oraz w pierwszym
      rzędzie narzekanie, jak to tak naprawdę jest im źle w nowym kraju. Innymi zaś
      razy chętnie porόwnują zalety narodu, z ktόrym się integrują i ganią wszelkie
      niedociągłości we własnych krajach. Oczywiście zdarzało się to i mnie, lecz
      traktuję to wszystko jako doświadczenia, ktόre będę mόgł spożytkować w jakiś
      sposόb w Polsce.....

      ------------

      ...kiedys sobie tak pisalem wiec sie dziele tym, a jak mi bedzie w polsce po
      powrocie i czy sie wypale po jakims czasie ze wszystkich ambitnych planow i
      oczekiwan, okaze sie juz wkrotce ...



      • bbaumgart Re: siedzi i pisze 19.11.02, 02:52
        Madry post....z wieloma rzeczami trafiles w sedno.
        Za Polska przestaje sie tesknic, gdy zycie na emigracji. nabiera cech
        normalnosci.
        Pozdrawiam i zycze wszelkiej pomyslnosci po powrocie.
    • Gość: mlml Re: Co robi emigrant, gdy ... IP: *.devs.futuro.pl 20.11.02, 20:10
      Powiem wam jedno.
      Jestem tutaj-i tesknie za facetami ktorzy byli kiedys..
      Bo to dzieki rodzinei i ludziom czujesz sie jak w domu gdziekolwiek jestes,tu
      czy tam.
      BBaumgart jak sam to okreslil "bzyka wszytskie" -tak jakby szukal w nich czegos
      czego nei potrafi znalezc .moze jakby mial dobra kochana polska zone to czulby
      sie tam spelniony,nie tak obco tam,a tak wyzala sie tutaj jak sam sie przyznal.
      ja sie boje takich facetow..i tesknie za takimi jak byli kiedys..nie wiem jacy
      byli bo jestem mloda ,ale na pewno nie tacy jak teraz.
      I zżera mnei zal od srodka...ze musze zyc w takim swiecie.Niczego mi nei
      brakuje ,nie musze stad uciekac za granice..ale fakt jacy sa faceci za granica
      odpycha mnei jeszcze bardziej od wyjazdu.
      Polacy nie lepsi.
      • bbaumgart Dobra Kochana Polska Zona. 20.11.02, 21:03

        Ja juz mialem Dobra Kochana Polska Zone.
        I nigdy wiecej juz nie bede mial Dobrej Kochanej Polskiej Zony. Az mi skora na
        grzbiecie cierpnie jak sobie pomysle o Dobrej Kochanej Polskie Zonie. Dobra
        Kochana Polska Zona byla mniej wiecej tylko rok. Potem przepoczwarzyla sie w
        Zrzedzaca Zlosliwa Nienawistna Hetere.
        Wylacznie z wlasnego
        Tak samo jak nie zagniezdzi sie nigdy w mym domu zadna Matka Polka.
        Wole kobiety innych nacji, jest z nimi znacznie weselej, lepiej, latwiej i
        przyjemniej.
        Biale to biale, czarne- czarne, zle to zle a dobre dobre. Prosto : stad --dotad.
        • Gość: skafi Polska - jedno takie miejsce na świecie IP: *.n4u.krakow.pl / 192.168.0.* 21.11.02, 07:51
          Być szczerym, to jedno, a byc OK, to wcale nie to samo. Hipokryzja jest
          paskudna, ale rodść z tego, że innym jest gorzej, to też nie powód do dumy. Na
          szczęście nikt normalny już nie uważa, że miejsce Polaków, jest wyłącznie w
          Polsce; po co kogoś tu zatrzymywać, skoro widzi tu tylko syf. Ja jednak kocham
          Polskę nie za to, że jest w czymkolwiek lepsza od innych krajów, ale za to, że
          tu się urodziłem i tu żyje masa ludzi, którzy myślą podobnie jak ja.
        • Gość: jch Nie ma jak Polka IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.11.02, 08:25
          > I nigdy wiecej juz nie bede mial Dobrej Kochanej Polskiej Zony. Az mi skora
          > na
          > grzbiecie cierpnie jak sobie pomysle o Dobrej Kochanej Polskie Zonie.

          To Ci sie bardzo chwali. Z całego świata zjeżdżają do Polski cudzoziemcy
          zwabieni legendą Polek, krążącą po świecie. Że piękne, że zadbane, że
          pracowite, kochające, że nie mają przewrócone w głowie, że dbają o dzieci.
          Jakiż to kontrast np. w stosunku do Amerykanek: w większości otyłych lub co
          najmniej "przy kości", histerycznych w obejściu, lekceważąco traktujących
          rodzinę i na dodatek z głową nawaloną pędem ku karierze. Brrr... Nic dziwnego,
          że polska żona to legenda, a ja mam szczęście od siedmiu lat być szczęściarzem,
          dla którego jest to rzeczywistość i codzienność.

          I w ten sposób powstaje nierównowaga seksualno-geograficzna. I - proszę bardzo -
          bbaumgart ją stara się równoważyć.

          • Gość: skafi Re: Nie ma jak Polka IP: *.n4u.krakow.pl / 192.168.0.* 21.11.02, 09:07
            >
            > I w ten sposób powstaje nierównowaga seksualno-geograficzna.

            Ta nierównowaga, choć brzmi zabawnie, to fakt. Niedawno skończyłem studia na
            uniwersytecie; z ok. 50 koleżanek z roku, juz kilka związało się z
            cudzoziemcami i wyjechało gdzieś tam... Takich historii słyszy się mnóstwo.
            Ładne i inteligentne dziewczyny szukją szczęścia za granicą, bo tak jest
            łatwiej. Każdy, chyba, chce żyć łatwiej, więc zbytnio się nie dziwię. Nie
            dziwiłem się też, kiedy studiując we Francji spotykałem "te" Polki kilka lat
            później. Żyje im się łatwiej, ale nie koniecznie szczęśliwiej. Ale przecież już
            nie wrócą.
            A jednak ta nierównowaga mnie nie martwi. Nie dlatego, że mam już kandydatkę na
            Wspaniałą Polską Kochającą Żonę, choć mam. Rzecz w tym, że chodząc ulicami
            Krakowa i rozglądając sie wokół, nieodłącznie towarzyszy mi myśl: "W Polsce
            nigdy nie zabraknie pięknych kobiet".
            • bbaumgart Robicie to samo co ja 21.11.02, 14:18
              Czy nie wydaje wam sie ? Poprawianie samopoczucia ?
              Probujecie tlumaczyc sobie, ze w Polsce jest dobrze, bo kobiety, bo jedzenie,
              bo sie urodziliscie...Poprawia wam to samopoczucie rowniez i dlatego, ze nie
              stosujecie jak ja , metod, nazwijmy je umownie, "negatywnych".
              Gdy rozmaiawam ze znajomymi z Polski i mowie, ze uwazam ze zrobilem b. slusznie
              zamieszkujac za granica, zawsze pada riposta o charakterze samoobronnym :" A
              ja to bym nie mogl/ mogla mieszkac poza Polska..." Slysze to ZAWSZE .
              Wiadomo, kazdy robi raz na jakis czas jakis bilans. Mnie w slusznosci mej
              decyzji umacnia fakt, ze w Polsce "jest syf" bez wnikania w szczegoly. Ktos,
              kto nie wyjechal twierdzi ze musi zyc w Polsce. I znowu: bo kobiety, bo tu
              dom,bo jezyk, bo jedzenie...
              Tak powstaja mity. Na ogol bzdurne. Ot, chociazby te polskie zony dla
              cudzoziemcow. Amerykanin jedzie "po zone" do Polski. Dlatego ze sa ladne,
              gospodarne, dbaja o dom ?
              No przeciez nie dobijajcie mnie, umre ze smiechu.
              Amerykanin, ktory jedzie po babe do Polski jest albo polskiego pochodzenia albo
              jest wiejskim listonoszem, dla ktorego zona np. z Polski jest jedyna "deska
              ratunku". Inaczej bylby sam do konca zycia i to nie z wlasnego wyboru.
              Zreszta , ostatnio raczej preferowane sa chyba Tajki, Ukrainki i Koreanki.
              Mniej wymagajace, mniej marudza i zostaja przy facecie. Polka troszke sie
              rozejrzy i jak zlapie "wiatr w skrzydla" to tyle ja bedzie widzial. Oczywiscie,
              sa wyjatki od reguly. Jak wszedzie.
              To troche tak jak z adopcja. 90 % adopcji w USA to adopcje z Chin i Korei. Czy
              Amerykanie tak kochaja dzieci orientalne? Bajka . Adopcje dziecka stamtad jest
              tania, szybka i latwa.
              Adopcja dziecka w USA to prawno-formalny i niesamowicie kosztowny koszmar. Nie
              zawsze mozliwy do przeprowadzenia. Bywa, ze rodzina sie nie kwalifikuje.
              Aha, no i oczywiscie dziecko bedzie Murzynkiem. Wybierac po kolorze skory nie
              mozna .
              • Gość: mlml Re: Robicie to samo co ja IP: *.devs.futuro.pl 21.11.02, 15:15
                A czy ty sam nei nalezysz do tej grupy "amerykanow" ktorzy przyjezdzja po zonu
                polki.. bo sa latwe ,proste i siedza na dupie ,a tak naprawde bo zadna Niemka
                nei chce tam Polaka.
                Ja nei mowie ze tu nie ma negatywnych stron w Polsce-dla mnei jest ale tylko
                jedna i tylko ona mnie zmusi do wyjazdu stad-jak bede dalej poznawac takich
                palantow jak na razie to wyjade w poszukiwania kogos fajnego za granica -i nei
                bede miec zadnych wyrzutow ze "zdradzilam polskich facetow"-bo jak oni nie
                potrafia sie za siebei wziasc to ile mozna czekac ??..ja mam go uczyc metod
                mycia sie itd.Mozecie sobie tlumaczyc to ze chodzi o kase -ale tak najprosciej
                niz przyznac ze faceci przy polskich kobietach wygladaja jak
                smieciarze...brudni itd.
                Tylko nei wmawiajcie mi ze jesli jakikowliek facet zz zachodu mnei bedzie
                chcial to nei dlatego ze jestem super dziewczyna tylko dlatego ze jest wlochem
                i zadna fajna wloszka go nie chce....bo w takim razie to znaczy ze niemozliwe
                jest zeby mogl sie we mnie zakochac ktos poza polakiem.
                • bbaumgart Re: Robicie to samo co ja 21.11.02, 15:41
                  Gość portalu: mlml napisał(a):

                  > A czy ty sam nei nalezysz do tej grupy "amerykanow" ktorzy przyjezdzja po
                  zonu
                  > polki.. bo sa latwe ,proste i siedza na dupie ,a tak naprawde bo zadna Niemka
                  > nei chce tam Polaka.

                  Nie nie naleze. Chocby dlatego ze mieszkam w USA i nie znam zadnej Niemki.
                  Moja byla zone- Polke poznalem w USA i na szczescie jestesmy dawno po
                  rozwodzie.
                  Nigdy nie pojade "szukac sobie zony" do Polski. Nie dlatego, ze stereotypujac,
                  odrzucam Polki jako kandydatki. Narodowosc nie ma tu znaczenia.
                  Uwazam, ze "szukac" to mozna ladnych butow lub kurtki. Dziewczyne mozna
                  zas "poznac" . A jak kogos poznac podczas pobytu w Polsce przez 2 tygodnie? A
                  dluzej nie bywam, bo mi sie nudzi.
                  Jestem w ogole dziwny Polak: Spotykam sie z Amerykankami, nie chodze do
                  polskich klubow, nie czytam na ogol polskich gazet. jedyna moja "polska"
                  slaboscia jest (tez rzadko) to forum.

                  > Ja nei mowie ze tu nie ma negatywnych stron w Polsce-dla mnei jest ale tylko
                  > jedna i tylko ona mnie zmusi do wyjazdu stad-jak bede dalej poznawac takich
                  > palantow jak na razie to wyjade w poszukiwania kogos fajnego za granica -i
                  nei
                  > bede miec zadnych wyrzutow ze "zdradzilam polskich facetow"-bo jak oni nie
                  > potrafia sie za siebei wziasc to ile mozna czekac ??..ja mam go uczyc metod
                  > mycia sie itd.

                  No widzisz. Juz wiesz, ze faceci nie umieja sie myc. Polscy faceci - be.
                  Polskie kobiety- ho, ho !
                  Wierz mi-Polki maja takze wiele wad. Moze tylko ich nie widac golym okiem, tak
                  jak niechlujswa facetow.

                  Mozecie sobie tlumaczyc to ze chodzi o kase -ale tak najprosciej
                  > niz przyznac ze faceci przy polskich kobietach wygladaja jak
                  > smieciarze...brudni itd.

                  Prawda. Szkoda ze poprzestajesz na wygladzie zewnetrzny, Wewnatrz wszystko OK ?

                  > Tylko nei wmawiajcie mi ze jesli jakikowliek facet zz zachodu mnei bedzie
                  > chcial to nei dlatego ze jestem super dziewczyna tylko dlatego ze jest
                  wlochem
                  > i zadna fajna wloszka go nie chce....bo w takim razie to znaczy ze niemozliwe
                  > jest zeby mogl sie we mnie zakochac ktos poza polakiem.

                  Zalezy. jesli poznasz go przes prasowy anons lub jakas "agencje matrymonialna"
                  to najprawdopodobniej wlasnie tak bedzie.
                  Jesli zamieszkasz za granica i poznasz extra faceta- to zupelnie inna
                  historia...
                  • Gość: mlml Re: Robicie to samo co ja IP: *.devs.futuro.pl 21.11.02, 16:04
                    Brak mi slow..ile ty masz lat czlowieku bo jestes zgryzliwy jak stary pryk.
                    U mnei w srodku z glowka wszytsko w porzadku -jestem raczej swiatowa kobieta a
                    nei szara glupia mysza z polski jak ty sobei tam o nas myslisz.


                    Spotykam sie z Amerykankami, nie chodze do
                    > polskich klubow, nie czytam na ogol polskich gazet. jedyna moja "polska"
                    > slaboscia jest (tez rzadko) to forum.

                    Kup sobei koszulke z napisem -"jestem amerykaninem a nei glupim polaczkiem."
                    A jedyna kobieta ktora tam cie chciala to ...Polka.Amerykanki was nie chca
                    tam.??

                    No widzisz. Juz wiesz, ze faceci nie umieja sie myc. Polscy faceci - be.
                    > Polskie kobiety- ho, ho !
                    > Wierz mi-Polki maja takze wiele wad. Moze tylko ich nie widac golym okiem,
                    tak
                    > jak niechlujswa facetow.

                    Wiesz nei wiem jak czesto bywasz w polsce i na jakiej wsi -ale zapasc miedzy
                    kobietami a facetami jest duza -wystarczy popatrzec na ulicy.I nei bede
                    dyskutowac na ten temat z kims kto ma taki maly kontakt z tym.

                    "Szkoda ze poprzestajesz na wygladzie zewnetrzny, Wewnatrz wszystko OK ?"
                    Z moim wnetrzem wszytsko ok,a z twoim???
                    Dla mnei wazne jest jaki ten facet jest w srodku a jesli bede spotykac takich
                    skrzywionych psychicznie jak ty co "bzykaja panienki" to obawaim sie ze mi tez
                    skrzywicie psychike .na razie jeszcze udalo mi sie uchronic przed takimi gadami
                    jak Ty.Ale jak tylko tacy jak ty istnieja to boje sie o siebie i bede raczej
                    unikac poznawania facetow na zachodzie.





                    • bbaumgart Sugestia. 21.11.02, 16:20
                      Poczekaj godzinke.
                      Przeczytaj swoj ostatni post jeszcze raz. Bez piany na buzi i uniesienia...
                      Twoj problem to wcale nie niedomyci polscy faceci. Twoj problem to wlasnie
                      Twoja wlasna glowka. Twoje chamstwo, buta i zarozumialosc.
                      Szukanie problemu zacznij od siebie...
                      To powinno Tobie w szczegolach wyjasnic, dlaczego
                      nie chce sie zadawac ze "swiatowymi Polkami", takimi wlasnie jak Ty.
                      Wybacz, ale uwazam za stosowne odpowiadac szczegolowo na serie nonsensownych i
                      bezpodstawnych konkluzji oraz obelg zawarta w Twym poscie.
                      • Gość: mlml Re: Sugestia. IP: *.devs.futuro.pl 21.11.02, 16:31
                        Swietnie to napisales ...tylko ze to wszytsko pasuje do ciebei i twojego
                        chamstwa.
                        ja ci tylko na nie odpwiedzialam .czlowieku jesli byly w nim obelgi to nie na
                        ciebie..ale ty i tak musiales sie doczepic do mojej ososby ktorej wogole nie
                        znasz a starasz sie wypowiadac osądy.
                        Poczytaj swoje wypowiedzi...lepiej .
                        To sam zrozmiesz dlaczego dostales taka odpwiedz.
                        I czytaj uwaznie moje bo ja polki lubei i sie z nimi zadaje...nei tak jak ty
                      • Gość: mlml Re: Sugestia. IP: *.devs.futuro.pl 21.11.02, 16:40
                        Bardzo lubei tych "chamow" polakow z zachodu co zawsze chca udowodnic polakom w
                        kraju ze sa madrzejsi ,lepsi od nich...tylko dlatego ze mieszkaja na zachodzie .
                        Lecz swoje kompleksy gdzie indziej ..bo tu sa madrzejsi ludzie od tej choloty
                        co stad ucieka....
                        Podac przyklad:
                        Ktos mi ostatnio opowiadal jak to studiujaca w USA polka ktora miezka tam juz
                        moze 15 lat zapytala moja koleznkae co to jest INTEGRACJA...?????
                        szkoda mi slow na dyskusje z Toba bo bedziesz teraz probowal udowodnic jaki
                        jestes wspanialy a polska i polacy tu sa feeeeeeee
                        • bbaumgart Polska kultura miejska w calej krasie. 21.11.02, 17:01


                          Gość portalu: mlml napisał(a):

                          > Bardzo lubei tych "chamow" polakow z zachodu co zawsze chca udowodnic polakom
                          w
                          >
                          > kraju ze sa madrzejsi ,lepsi od nich...tylko dlatego ze mieszkaja na
                          zachodzie

                          Kolejny maly, smieszny gi autentycznie glupi wniosek, dowodzacy tylko tego, ze
                          masz kompleks nizszosci.

                          > .
                          > Lecz swoje kompleksy gdzie indziej ..bo tu sa madrzejsi ludzie od tej choloty
                          Ø co stad ucieka....

                          No wlasnie, kompleksy. Ja nie mam absolutnie zadnych

                          > Podac przyklad:
                          > Ktos mi ostatnio opowiadal jak to studiujaca w USA polka ktora miezka tam juz
                          > moze 15 lat zapytala moja koleznkae co to jest INTEGRACJA...?????
                          > szkoda mi slow na dyskusje z Toba bo bedziesz teraz probowal udowodnic jaki
                          > jestes wspanialy a polska i polacy tu sa feeeeeeee

                          przyklad pasuje jak piesc do nosa.

                          Z Twego poprzedniego postu :

                          >Swietnie to napisales ...tylko ze to wszytsko pasuje do ciebei i twojego
                          >chamstwa.
                          >ja ci tylko na nie odpwiedzialam .czlowieku jesli byly w nim obelgi to nie na
                          >ciebie..ale ty i tak musiales sie doczepic do mojej ososby ktorej wogole nie
                          >znasz a starasz sie wypowiadac osądy.


                          Ktoz wiec napisal to ???:


                          >Brak mi slow..ile ty masz lat czlowieku bo jestes zgryzliwy jak stary pryk.
                          > Kup sobei koszulke z napisem -"jestem amerykaninem a nei glupim polaczkiem."
                          >A jedyna kobieta ktora tam cie chciala to ...Polka.Amerykanki was nie chca
                          >tam.??

                          > na jakiej wsi -ale zapasc miedzy
                          >"Szkoda ze poprzestajesz na wygladzie zewnetrzny, Wewnatrz wszystko OK ?"
                          >Z moim wnetrzem wszytsko ok,a z twoim???
                          >>Dla mnei wazne jest jaki ten facet jest w srodku
                          >jeszcze udalo mi sie uchronic przed takimi gadami

                          W kilku linijkach nazwalas mnie:
                          Gadem, wiesniakiem, starym prykiem w koszulce z napisem.
                          To daje Twoj pelny obraz. Polska KULTURA MIEJSKA w calej okazalosci.
                          Podziekuje Tobie za dyskusje, po prostu dlatego, ze uwazam Cie za skonczona
                          IDIOTKE.
                          I to nie jest obelga, tylko DIAGNOZA.
                          • Gość: mlml Polska kultura w amerykanskiej krasie-chicagoland? IP: *.devs.futuro.pl 21.11.02, 17:21
                            na forum to jestes w pysku otwarty..w rzeczywistoci tez bys sie tak
                            odwazyl??????
                            wiesz masz racje,cokowliek tu napisales,wygrales,jestem glupia durna
                            IDIOTKA ..ze wogole zaczelam z Toba dyskutowac
                            • bbaumgart Nie. Nowy Jork. Dobranoc. 21.11.02, 17:22
                              Idz spac.
              • Gość: jch Re: Robicie to samo co ja IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.11.02, 22:35
                > Czy nie wydaje wam sie ? Poprawianie samopoczucia ?
                > Probujecie tlumaczyc sobie, ze w Polsce jest dobrze, bo kobiety, bo
                > jedzenie,
                > bo sie urodziliscie...Poprawia wam to samopoczucie rowniez i dlatego, ze nie
                > stosujecie jak ja , metod, nazwijmy je umownie, "negatywnych".

                Bbaumgart, niestety, chyba nigdy się nie zrozumiemy. Generalne milczenie w
                odpowiedzi na Twój post jest wynikiem tego, że większość ludzi po prostu nie
                musi sobie poprawiać samopoczucia, bo nie uważa, że brak wesołości jest stanem
                nienormalnym. W odróżnieniu od Ciebie w Polsce nie żyjemy w środowisku ludzi,
                wśród których trzeba cały dzień szczerzyć zęby w durnowatym uśmiechu, bo jak
                nie, to uznają, że masz depresję i wyślą do psychoanalityka. Jeżeli mam dobry
                humor, jak teraz, to go po prostu mam; jeżeli nie, to chandrę przeczekuję, a
                nie szperam po internecie jak to źle jest gdzie indziej.

                I jeszcze słowo o kobietach. W Polsce jest trochę kobiet, które naczytały się
                za dużo "Twojego Stylu" i uważają, że dobry partner (partner, nie mąż!) musi
                być koniecznie copywriterem, reżyserem filmowym albo co namjmniej chief account
                managerem; musi jeździć audi, chodzić na lunch i do fitness clubu, ubierać się
                u Armaniego, a jeżeli nie korzysta z (tu wstaw najnowszą markę perfum męskich)
                to jest brudasem (Mimi, nie bierz tego do siebie, posługuję się pewnym
                archetypem). Natomiast znana mi większość to bardzo normalne i fajne kobitki, z
                którymi lubięi pogadać, i pośmiać się. I oko zawiesić jest na czym, nie powiem.
                • bbaumgart Re: Robicie to samo co ja 22.11.02, 00:34
                  Gość portalu: jch napisał(a):

                  > > Czy nie wydaje wam sie ? Poprawianie samopoczucia ?
                  > > Probujecie tlumaczyc sobie, ze w Polsce jest dobrze, bo kobiety, bo
                  > > jedzenie,
                  > > bo sie urodziliscie...Poprawia wam to samopoczucie rowniez i dlatego, ze n
                  > ie
                  > > stosujecie jak ja , metod, nazwijmy je umownie, "negatywnych".
                  >
                  > Bbaumgart, niestety, chyba nigdy się nie zrozumiemy. Generalne milczenie w
                  > odpowiedzi na Twój post

                  No wiesz, ja to bym raczej nie nazwal tego milczeniem....Poszperaj troszke(
                  zreszta widze ze to zrobiles) po poscikach mimi- ile tam miodu. Prawdziwa
                  polska dama wspolczesna. Sama zaczela wulgarnie mi wymyslac, mimo ze ja do niej
                  bezposrednio "nie podskoczylem" w zaden sposob

                  jest wynikiem tego, że większość ludzi po prostu nie
                  > musi sobie poprawiać samopoczucia, bo nie uważa, że brak wesołości jest
                  stanem
                  > nienormalnym. W odróżnieniu od Ciebie w Polsce nie żyjemy w środowisku ludzi,
                  > wśród których trzeba cały dzień szczerzyć zęby w durnowatym uśmiechu, bo jak
                  > nie, to uznają, że masz depresję i wyślą do psychoanalityka

                  Nie wiem, po co mi to tlumaczysz. Przeciez ja bywam w Polsce czasami. Widze te
                  depresje zawsze, jakos rzadko te "usmiechy".
                  Ani kelnerka, ani panienka z okienka w banku, ani gosc w wypozyczalni
                  samochodow, ani policjant na swych gebulach usmiechow nie maja. A powinni.
                  Moze po prostu akurat wszyscy maja depresje ?
                  Tylko z jakiego powodu ?

                  . Jeżeli mam dobry
                  > humor, jak teraz, to go po prostu mam; jeżeli nie, to chandrę przeczekuję, a
                  > nie szperam po internecie jak to źle jest gdzie indziej.
                  >
                  > I jeszcze słowo o kobietach. W Polsce jest trochę kobiet, które naczytały się
                  > za dużo "Twojego Stylu" i uważają, że dobry partner

                  Aha, to akurat dobrze, ze mi to tlumaczysz. Bo juz niewiele na swiecie jest
                  krajow ktore chca sie zaliczac do tzw. "cywilizowanych", w ktorych filozofie
                  zyciowa czerpie sie z gazet i magazynow.


                  (partner, nie mąż!) musi
                  > być koniecznie copywriterem, reżyserem filmowym albo co namjmniej chief
                  account
                  >
                  > managerem; musi jeździć audi, chodzić na lunch i do fitness clubu, ubierać
                  się
                  > u Armaniego, a jeżeli nie korzysta z (tu wstaw najnowszą markę perfum
                  męskich)
                  > to jest brudasem (Mimi, nie bierz tego do siebie, posługuję się pewnym
                  > archetypem). Natomiast znana mi większość to bardzo normalne i fajne kobitki,
                  z
                  >
                  > którymi lubięi pogadać, i pośmiać się. I oko zawiesić jest na czym, nie
                  powiem.
                  • Gość: jch Re: Robicie to samo co ja IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 22.11.02, 11:37
                    > Ani kelnerka, ani panienka z okienka w banku, ani gosc w wypozyczalni
                    > samochodow, ani policjant na swych gebulach usmiechow nie maja. A powinni.
                    > Moze po prostu akurat wszyscy maja depresje ?

                    Toż mówię, że nigdy się nie zrozumiemy. Jeżeli panienka z okienka ani gość w
                    wypożyczalni nie śmieje się do Ciebie jak głupi do sera, to wcale nie znaczy,
                    że ma depresję. Ma Cię w dupie, dokładnie tak samo, jak analogiczna panienka w
                    banku czy wypożyczalini w USA, którzy na Twój widok wybuchają entuzjazmem jak
                    na widok miliona wygranego w totolotku, potem Ci mówią, że jesteś ich ulubionym
                    klientem i nie mogą się doczekać kiedy znowu Cię zobaczą. A jeżeli chodzi o
                    depresje, to akurat Amerykanie są przodownikami we frustracji, w szczególności
                    na tle Azji i Europy Środkowej.

                    Trzeba może uaktualnić słowniki polsko-amerykańskie i amerykańsko-polskie?

                    I'm looking forward to see you again! - Mam nadzieję, że nigdy się nie zobaczymy
                    It's nice to see you again! - O rany, to znowu ty
                    It's great you did it so fast! - Strasznie sie z tym ślamazarzyłeś
                    Let's do it again better! - Spieprzyłeś sprawę
                    itp. itd.

                    Widzę, bbaumgart, że już jesteś nieprzystosowany do społeczeństwa polskiego, a
                    jeszcze nie jesteś do amerykańskiego. Ich smalltalk bierzesz za rozmowę, ich
                    uśmiech za serdeczność, pokazową wylewność za uczucia, a telewizję za życie.
                    Nic dziwnego, że musisz sobie poprawiać samopoczucie złymi wieściami z
                    Internetu.
                    • bbaumgart Dziekuje CI, JCH 22.11.02, 13:06
                      Bo naprawde sporo mi wytlumaczyles.
                      Serio !
                      Czasami sie zastanawialem, DLACZEGO. Dlaczego w Polsce jest, jak jest.
                      38 milionowy narod, z najwiekszym w Europie odsetkim ludzi ponizej 20 roku
                      zycia. Naroz generalnie dobrze wyksztalcony, Kraj zlokalizowany tak, ze o
                      lepszym polozeniu trudno marzyc.
                      I co ? I kicha. Syf. bezrobocie.
                      DLACZEGO ?
                      Generalnie dlatego, ze Polacy nigdy nie zrozumieja kapitalizmu, tego
                      prwdziwego. Mimo, ze probowali.
                      Dlatego, ze aby robic biznes, nie tylko trzeba miec potencjal w kadrach,
                      majatek do wyprzedania za bezcen, dobre polozenie geograficzne. Trzeba jeszcze
                      umiec ten biznes robic, a tego chyba przez polska AROGANCJE, nigdy sie nie
                      nauczycie.
                      Dlatego, ze jak customer rep w USA mowi:" see you again", to on naprade tak
                      mysli. Wcale nie dlatego, ze chce ponownie zobaczyc moja gebe, ale dlatego, ze
                      chce ponownie zobaczyc moje PIENIADZE.obojetnie czy to hotel, knajpa, stacja
                      benzynowa.Dlatego prawdopodobnie liczba odwiedzajacych Polske po r 89 byla tak
                      duza , ale potem zaczela stopniowo i systematycznie spadac. Kto nie musi, ten
                      nie jedzie.
                      Klient, ktory zas po jego buzi widzi, ze jest niemile widzianym gosciem, mimo
                      ze kase zostawil raz, drugi raz juz nie przyjedzie.
                      Kapitalizm ma naprawde proste mechanizmy.

                      • Gość: jch Re: Dziekuje CI, JCH IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 23.11.02, 11:56
                        Po raz kolejny trafiasz jak kulą w płot. Społeczeństwo polskie doskonale
                        poradziło sobie z kapitalizmem kiedy już go zaznało. Żaden inny kraj
                        postkomunistyczny w tak krótkim czasie nie dorobił się takiego sukcesu
                        gospodarczego jak Polska. Proste porównanie krajów w praktycznie każdej
                        dziedzinie makroekonomicznej - wzrost PKB, wzrost realnych wynagrodzń, udział
                        sektora prywatnego w wytwarzaniu PKB, wzrost siły nabywczej - stawia Polskę
                        albo jako lidera transformacji, albo wśród liderów. W szczególności, na korzyść
                        Polski wypada porównanie jej z krajami Zachodniej Europy. Przez ostatnich kilka
                        lat Polska osiągała dużo wyższy wzrost gospodarczy niż średnia UE. I nadal tak
                        jest. Dzieje się to w niesprzyjających okolicznościach zarówno zewnętrznych
                        (recesja w UE) jak i wewnętrznych (durna polityka rządu, przeetatyzowana
                        gospodarka, skorumpowana władza, niesprawne sądy). Przyczyna jest tylko jedna:
                        fakt, że Polscy przedsiębiorcy DOSKONALE znaleźli się w kapitaliźmie.

                        Jeżeli jest kicha, syf i bezrobocie to nie PRZEZ ostatnie 10 lat kapitalizmu, a
                        POMIMO tego. Wszystkie te atrakcje zawdzięczam tow. tow. Gierkowi,
                        Jaruzelskiemu, Gomułce i innym towarzyszom. Czy naprawdę nie rozumiesz tego
                        bbaumgart, czy tylko kpisz?

                        Tymczasem, dwa świeże przykłady z USA, z dwóch hoteli w Kalifornii: jeden to
                        Hilton Cupertino, drugi Argent Hotel w San Francisco. W jednym przebywałem zimą
                        2002, w drugim - we wrześniu 2003. W obu przypadkach na zaproszenie dwóch
                        różnych firm, które pokrywało koszt mojego pobytu.

                        W Cupertino, mimo że w check-in uczestniczyła przedstawicielka firmy
                        sponsorującej mój przyjazd, zażądano ode mnie karty kredytowej. Jakież było
                        moje zdziwienie, gdy po powrocie do Polski okazało się, że na mojej
                        karcie "wisi" blokada na ponad 400 dolarów "za pobyt w Hilton Cupertino".
                        Firma, która mnie zapraszała, przedstawia mi dokument, z którego wynika, że
                        Hilton ściągnął kasę z mój pobyt. Napisałem do Hiltona spokojny list, na który
                        nikt mi nie odpowiedział. Potem drugi, ostrzejszy, po którym odpowiedziano że
                        wyjaśnią sprawę. Po dwóch dniach napisałem list, że jeżeli blokada do dnia tego
                        i tego do godziny tej i tej nie zniknie, wszczynam w porozumieniu z bankiem
                        akcję z credit card fraud i od tej chwili wszelkie koszty działań obciążają
                        hotele Hilton. Pieniądze wróciły na konto po godzinie, ale Hilton NIGDY MNIE
                        NIE PRZEPROSIŁ.

                        Sprawa sprzed dwóch miesięcy, Argent Hotel w San Francisco. Samo centrum
                        miasta, 5 minut od Moscone Center, 5 minut od Union Square. Przy check-inie
                        również żądają karty kredytowej, pomimo, że przedstawiam vouchery, że firma
                        zapraszająca pokrywa wszelkie koszty. Nic nie szkodzi, a nuż coś wypiję z barku
                        albo śmiem wykonać telefon, a najwyraźniej w USA gość, który śpi w pokoju za
                        220$/noc zwykł, nie płacić za puszkę coli z barku albo płatny film w hotelowej
                        kablówce. Jak nie chcę dać karty, to cash depisit $100. To nie jest kapitalizm,
                        to jest zwykłe wieśniactwo. Ale to nie wszystko. Firma sponsorująca zaprasza
                        nas na kolację, kelnerka PRZY MNIE przyjmuje zapłatę za kolację. Następnego
                        dnia rachunek za kolację (trzy osoby, $55) obciążą rachunek mojego pokoju.
                        Przeprosin tym razem się doczekałem. Do tej chwili przechowuję podpisane przez
                        kierownika hotelu oświadczenie, że firma się pomyliła i odpuszcza te $55. Mają
                        numer mojej karty kredytowej, a z amerykańskim kapitalizmem nigdy nie wiadomo.

                        Dodam, że w obu przypadkach zapraszającymi nie były jakieś podejrzane firmy, a
                        korporacje z Krzemowej Doliny warte miliardy dolarów i mające powszechnie znane
                        marki.

                        Tyle osobistych doświadczeń. Dorzućmy do tego Enrona, Andersena, Tyco i jeszcze
                        parę innych rzeczy a będziemy mieli pełny obraz amerykańskiego
                        kapitalistycznego raju.
                        • bbaumgart JCH 23.11.02, 16:58
                          "Jeżeli jest kicha, syf i bezrobocie to nie PRZEZ ostatnie 10 lat kapitalizmu,
                          a
                          POMIMO tego. Wszystkie te atrakcje zawdzięczam tow. tow. Gierkowi,
                          Jaruzelskiemu, Gomułce i innym towarzyszom."

                          Zaiste. I Ty na nich narzekasz ??? Przeciez Ty sie wlasnie od Gomulki, Gierka i
                          innych nauczyles siania glupiej propagandy !
                          Uczen wrecz przerosl mistrza.
                          Zastanow sie tylko w takim razie, skoro syf to spuscizna komuny, dlaczego w
                          latach 96-97 Polska kwitla a teraz bezrobocie dobilo sufitu, inwestorzy zagr.
                          raczkiem i cichcem sie z Polski wycofuja, a w zgarnianiu nowych inwestycji na
                          leb bija was Czech i Wegry.
                          To prawdziwy sukces.
                          W hotelach w US potraktowano Cie tak jak Cie potraktowano, bo jestes z Polski.
                          Nawet "biznesman" ze zlotym Rolexem lubi sobie na pamiatke zabrac reczniki i
                          szlafrok z hotelu, wiec co sie dziwisz?
                          Postudiuj sobie forum Turystyka, to nie takie perelki tam znajdziesz nt
                          wyczynow Polakow za granica.
                          W hoteliku w Wiedniu zazyczono sobie ode mnie nie tylko karty kredytowej ale i
                          paszportu w depozyt, gdy podjechalem autem z wypozyczlni z wroclawskimi
                          tablicami.
                          Gdy wyciagnalem paszport stad, to nie tylko nie wzieli chcieli z gory karty
                          kred. aloe nie chcieli w ogoloe zagladac do paszportu, po bylo pozno a ja
                          chcialem isc spac.
                          Powodzenia w nastepnych wojazach.
                          • Gość: jch Re: JCH IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 23.11.02, 17:54
                            > W hotelach w US potraktowano Cie tak jak Cie potraktowano, bo jestes z Polski.
                            > Nawet "biznesman" ze zlotym Rolexem lubi sobie na pamiatke zabrac reczniki i
                            > szlafrok z hotelu, wiec co sie dziwisz?

                            Oj, bbaumgart, znowu z Ciebie kompleksy wyłażą, aż szkoda słuchać. W żadnym z
                            przypadków przy check-inie nie chcieli mojego paszportu, a WYŁĄCZNIE kartę
                            kredytową. Niby skąd mieli wiedzieć, czy jestem z Polski czy innego bantustanu?
                            Akurta wiem, że The Argent Hotel tak potraktował wszystkich zaproszonych z
                            całej Europy, Australii i Dalekiego Wschodu, bo stało się to przedmiotem
                            szerokiej dyskusji. A próba dopisania 55 dolców do rachunku czy nie zdejmowanie
                            blokady na ponad 400 dolców to żaden brak zaufania (bo przecież , tylko po
                            prostu dowód na wieśniactwo i bajzel. A ja już teraz wiem, żeby w takich
                            sytuacjach rozmowę zaczynać uprzejmie, ale stanowczo i zakończyć ją na
                            groźbie "legal action". Na dźwięk tego słowa ludzie zaczynają ruszać się dwa
                            razy szybciej, a wszystko jest proste, możliwe i natychmiastowe.

                            Sporo jeżdżę po świecie, tak prywatnie jak i służbowo, i nigdy, przenigdy nie
                            spotkałem się z wyrazami lekceważenia z podowu tego, że jestem z Polski. Nigdy
                            też tego nie taiłem. Kiedy mieszkałem za granicą (a mieszkałem, jak mówię,
                            dostatecznie długo) też nic takiego mnie nie spotkało. O dziwo, nie spotkało
                            mnie to także w Niemczech czy w Austrii, krajach, gdzie telewizyjne wiadomości
                            o Polsce rozpoczynają się od zapijaczonego żulika i konia ciągnącego furmankę.
                            Uśmiech, kilka podstawowych słów, dziękuję, przepraszam, proszę, mówienie "do
                            you speak English" zamiast rozbrajającego "nichfersztejen!"... to naprawdę
                            proste.

                            Ale może dlatego, że moja przygoda z zagranicą zaczynała się na studiach
                            doktoranckich, a nie na Mexicoplatz i to po prostu widać na pierwszy rzut oka?
                            Kto wie...
                            • bbaumgart Re: JCH 25.11.02, 14:33
                              Gość portalu: jch napisał:

                              > > W hotelach w US potraktowano Cie tak jak Cie potraktowano, bo jestes z Pol
                              > ski.
                              > > Nawet "biznesman" ze zlotym Rolexem lubi sobie na pamiatke zabrac reczniki
                              > i
                              > > szlafrok z hotelu, wiec co sie dziwisz?
                              >
                              > Oj, bbaumgart, znowu z Ciebie kompleksy wyłażą, aż szkoda słuchać.

                              A to wybacz, moze to i kompleksy. tylko ja widocznie nie rozumiem wspolczesnego
                              znaczenia tego slowa. moze sie zmienilo? Coz, jezyk jest w "koncu" zywy...
                              Kompleksy to dla mnie raczej oznacza, ze ktos czuje sie gorszy, bo jest np.
                              Polakiem lub Chinczykiem.
                              Z jakiego powodu ja mialbym miec kompleksy? Ze Amerykaninem jestem? Lub
                              Polakiem, jesli mi tak wygodniej? Lub Zydem?
                              Czy tez kompleksy z powodu faktu, ze jakis zaroleksowany polski miesnio-kark
                              podjebal z hotelu telewizor? Tylko, co ja mam z nim wspolnego??

                              W żadnym z
                              > przypadków przy check-inie nie chcieli mojego paszportu, a WYŁĄCZNIE kartę
                              > kredytową. Niby skąd mieli wiedzieć, czy jestem z Polski czy innego
                              bantustanu?

                              Z listy, ktora przedlozyl hotelowi zapraszajacy was, czyli jak pisales, jakas
                              firma. Z drugiej strony- duza firma moglaby sie szarpnac na Hotel ( przez duze
                              H) a nie na takie badziewie jak ten Argent.

                              > Akurta wiem, że The Argent Hotel tak potraktował wszystkich zaproszonych z
                              > całej Europy, Australii i Dalekiego Wschodu, bo stało się to przedmiotem
                              > szerokiej dyskusji. A próba dopisania 55 dolców do rachunku czy nie
                              zdejmowanie
                              >
                              > blokady na ponad 400 dolców to żaden brak zaufania (bo przecież , tylko po
                              > prostu dowód na wieśniactwo i bajzel.

                              ZAWSZE blokuja minimum 250 dol. przy wypozyczaniu samochodu. Dolara blokuja
                              mi nawet na Karcie Kred. , gdy uzywam jej do zakupu paliwa bezposrednio w
                              automacie przy pompie. Blokuja na 12 miesiecy 200 dol. przy zakupie tel
                              komorkowego. Podejrzewam, ze "blokuja" i przy innych okazjach. tak dlugo, jak
                              dlugo nie kasuja mnie oprocentowania za ten depozyt i depozyt wraca na moje
                              konto, nie ma to dla mnie znaczenia. Nie mam karty kred. z limitem mniejszym
                              niz 8 000 dol (mniejsze pokasowalem, bo badziewia nie lubie ) i zablokowanie
                              paru setek w ogole mnie nie rusza. to w kwestii formalnej.

                              A ja już teraz wiem, żeby w takich
                              > sytuacjach rozmowę zaczynać uprzejmie, ale stanowczo i zakończyć ją na
                              > groźbie "legal action". Na dźwięk tego słowa ludzie zaczynają ruszać się dwa
                              > razy szybciej, a wszystko jest proste, możliwe i natychmiastowe.

                              Legal action a niby z ajakiego powodu? Przeciez te pieniadze sa na twym koncie
                              i nikt ich nie zabral. Tak ze wiec spokojnie...Gdybym tak histerycznie
                              podchodzil do wszystkiego, to po 2- tyg. pobycie w Polsce musialbym wytaczac z
                              15 legal action roznym instytucjom.
                              Na marginesie: Od Avis Car Rebtal dostalem kiedys kupon na 200 dolcow po tym,
                              jak opisalem im sposobp otraktowania mnie przez ich repa w gdansku. Stalem w
                              kolejce a on przez 37 minut ( zmierzylem czas ) rozmawial przez tel. i umawial
                              sie z kolezkami na weekend. Na zakonczenie zrobilem mu zdjecie " na telefonie" -
                              nad glowa mial po polsku i angielsku wypisane "10 zasad poprawnego traktowania
                              klienta".
                              To byl 1 i ostatni raz , gdy zrobilem cos takiego, bo szkoda czasu, nerwow i w
                              ogole zachodu. Teraz ide po prostu do konkurencji.

                              > Sporo jeżdżę po świecie, tak prywatnie jak i służbowo, i nigdy, przenigdy nie
                              > spotkałem się z wyrazami lekceważenia z podowu tego, że jestem z Polski.

                              To wlasnie jest to zachodnie i kapitalistyczne podejscie do klienta...

                              Nigdy
                              > też tego nie taiłem. Kiedy mieszkałem za granicą (a mieszkałem, jak mówię,
                              > dostatecznie długo) też nic takiego mnie nie spotkało. O dziwo, nie spotkało
                              > mnie to także w Niemczech czy w Austrii, krajach, gdzie telewizyjne
                              wiadomości
                              > o Polsce rozpoczynają się od zapijaczonego żulika i konia ciągnącego
                              furmankę.
                              > Uśmiech, kilka podstawowych słów, dziękuję, przepraszam, proszę, mówienie "do
                              > you speak English" zamiast rozbrajającego "nichfersztejen!"... to naprawdę
                              > proste.
                              >
                              > Ale może dlatego, że moja przygoda z zagranicą zaczynała się na studiach
                              > doktoranckich, a nie na Mexicoplatz i to po prostu widać na pierwszy rzut
                              oka?
                              > Kto wie...
                    • bbaumgart Maly Slownik Kapitalizmu 22.11.02, 14:57
                      > Toz mówie, ze nigdy sie nie zrozumiemy. Jezeli panienka z okienka ani gosc w
                      > wypozyczalni nie smieje sie do Ciebie jak glupi do sera, to wcale nie znaczy,
                      > ze ma depresje. Ma Cie w dupie, dokladnie tak samo, jak analogiczna panienka
                      w
                      > banku czy wypozyczalini w USA, którzy na Twój widok wybuchaja entuzjazmem jak
                      > na widok miliona wygranego w totolotku, potem Ci mówia, ze jestes ich
                      ulubionym
                      >
                      > klientem


                      Sadzac po stylu Twych postow, to ty wydawales mi sie ( mniejsza o poglady)
                      normalnym gosciem. w porownaniu z idiotyzmami, ktore plynely z innych zrodel.
                      Dlatego nie daje mi spokoju: Czy ten Twoj ostatni post to podpucha, czy Ty
                      naprawde tak myslisz? Mlody gosc, domyslam sie, z nowej, pokomunistycznej
                      generacji, ktory raznym krokiem chce wmadszerowac razem z Polska, do
                      KAPITALISTYCZNEJ Europy i odniesc tam sukces? Byc konkurencyjnym?
                      Docenianym i pozadanym ?????

                      Specyfika mej profesji jest to, ze zarabiamy duze, naprawde duze pieniadze.Wiec
                      ludzie jezdza po swiecie caly czas.
                      W czasie takiej pluchy jak teraz, praktycznie kazdy wyskakuje na 4-5 dni
                      zalapac troche slonca. Ludzie jada, wracaja, komentuja.
                      No i gdzie pojedziesz nastepnym razem? W sezonie ceny sie praktycznie wyrownuja
                      warunki podobne,co za roznica czy jestes w resorcie Meksyku, Dominicanie czy
                      Jamaice. Plaze podobne , slonce swieci. Na zwiedzanie czasu za malo i tak. Na
                      zwiedzanie jedziesz, gdy pracy jest mniej , mozesz sie "urwac" na miesiac i
                      biznes nie ucierpi.
                      I wtedy liczy sie SERWIS. Wrocisz tam, gdzie potraktowano cie dobrze a nie jak
                      glupiego intruza.Jedziesz tam, gdzie witaja cie tak, jakby dopiero co otworzyli
                      ten resort i czekali specjalnie na ciebie. A ty sie nie zastanawiasz nad tym,
                      ze to fikcja, bo chcesz wypoczac w godnych warunkach i nie masz czasu ani
                      checi, by patrzec na czyjas wykrzywiona twarz, bo recepcjonistka ma akurat
                      depresje. Nawet jesli ma to to ukrywa i to sie nazywa PROFESJONALIZM.
                      Dziekuje za dyskusje, to bedzie moj koncowy post. Nie mozna sie poprawnie
                      zalogowac za pierwszym razem,serwer Wyborczej jest tak wolny (nieprofesjonalny
                      serwis...) ze stracilem cierpliwosc.

    • Gość: mlml dobranoc IP: *.devs.futuro.pl 21.11.02, 17:42
      patrzcie go jak nagle zatkalo..
      • bbaumgart Re: dobranoc 21.11.02, 17:46
        Gość portalu: mlml napisał(a):

        > patrzcie go jak nagle zatkalo..

        Wybacz, chamstwo trudno znosze. Szczegolnie u kobiety.
        Widocznie nie rozumiem tego nowego polskiego kobiecego wdzieku.
        Kiedys inaczej sie przejawial.
        • Gość: mlml Re: dobranoc IP: *.devs.futuro.pl 21.11.02, 18:13
          Tak to sobie tlumacz ...
          jestesmy kwita,
          bo ja tak samo mysle o Tobie.Daj mi juz spokoj i nei odpowiadaj na ten post .Ja
          koncze .
      • bbaumgart Co robi emigrant, gdy... 21.11.02, 21:13
        Na przyklad czta sobie. Ot, chocby to:
        "Zostana w Poniatowej - beda bezrobotne do konca zycia. Fajne dziewczyny:
        szczuple, wysokie, umalowane, usmiechniete, energiczne, z blyskiem w
        spojrzeniu. Karolina i Beata. Wyjda za bezrobotnego kolege, który z czasem
        zamiast szukac pracy bedzie szukal jedynie butelki. Urodza dzieci. Nie beda
        mialy pieniedzy, by je ladnie ubrac, zdrowo zywic i wyslac do odpowiednich
        szkól, kiedy dorosna. Mezowie, z coraz wiekszymi brzuchami, beda spali do
        dwunastej w poludnie. Pózniej razem z innymi bezrobotnymi mezami beda stali pod
        sklepem i przepijali te grosze, które zarobia na czarno gdzies u rolnika. I
        dziewczyny o siebie przestana dbac: beda coraz grubsze, coraz brzydsze. Beda
        mialy w sobie coraz wiecej zalu, pretensji, których nikt nie bedzie chcial
        sluchac. Zadna radosc ich tutaj nie czeka: kolejka w urzedzie pracy, meka, syf.

        (...)
        Byl i taki facet - odezwal sie na ogloszenie - który cieplym, niskim glosem
        zaproponowal Beacie wygodna kawalerke plus póltora tysiaca miesiecznego
        wynagrodzenia. Oczekiwal dyspozycji piec razy w miesiacu, kiedy bywa w stolicy
        w interesach.

        - Lubie mocny seks - dodal. - Najchetniej do samego rana, kotku.
        (...)

        Jak swieze buleczki szly tez kiedys bardzo specjalne ciastka w cukierni. Bylo
        tak: maz szefowej lubil mieszac luksusowe alkohole. Raz przesadzil i nagle
        rzygnal do naczynia z ciastem. Szefowa nawet sie nie zdenerwowala. Oswiadczyla,
        ze ciasta nie mozna marnowac, mrugnela okiem do dziewczyn. Kazala wszystko
        wymieszac i wlozyc do pieca. Ludzie potem mówili, ze te drozdzówki z rodzynkami
        dzis smakuja wysmienicie.

        (...)

        Beata podniosla sluchawke, przywitala sie, przypomniala sytuacje z ulicy. Pan
        sie ucieszyl.

        - Potrafisz obslugiwac komputer?

        - Tak, znam podstawowe programy.
        Jaki jeszcze sprzet obslugujesz?

        - Kazdy - powiedziala Beata. - Faks, wszystko, co w biurze.

        - Wszystko? - pan sie dopytywal. - A ten sprzet, który nosze w slipach?
        (...)

        Ile tak wytrzymamy? - pyta Karolina. - Rok, dwa? Bedziemy coraz starsze, juz
        nawet do obslugi sprzetu w slipach nie beda nas chcieli.

        - Nie wiem - smieje sie Beata. - Mozemy sie kurwic, zawsze mozemy tez wrócic do
        Poniatowej."



        • Gość: jch To nie bzykasz? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.11.02, 22:40
          bbaumgart, a po co czytasz, miałeś przecież nie marnować czasu na polonica,
          tylko bywać wśród miejscowych i bzykać? No to bzykaj, chłopie, bo jak nie
          pobzykasz to wybzykają wszystkie i co wtedy?
    • paw_dady a umiesz czytac? 24.11.02, 00:54
      bbaumgart napisał:

      > Nie wstydze sie tego i bardzo lubie szperac po necie
      by poczytac o polskim
      > syfie i beznadziei.

      ha ha bo jak kto ma maly siusior to musi w ten sposob
      sie dowartosciowac ;o)
      • bbaumgart Re: a umiesz czytac? 25.11.02, 14:35
        paw_dady napisała:

        > bbaumgart napisał:
        >
        > > Nie wstydze sie tego i bardzo lubie szperac po necie
        > by poczytac o polskim
        > > syfie i beznadziei.
        >
        > ha ha bo jak kto ma maly siusior to musi w ten sposob
        > sie dowartosciowac ;o)

        Jakos nie kojarze ... przypomnij mi kiedy do buzi mojego bralas.
        • paw_dady a jedna masz malego 25.11.02, 23:55
          bbaumgart napisał:
          > > ha ha bo jak kto ma maly siusior to musi w ten
          sposob
          > > sie dowartosciowac ;o)
          >
          > Jakos nie kojarze ... przypomnij mi kiedy do buzi
          mojego bralas.


          2 bledne zalozenie
          a) ze ktos ci wezmie do buiz
          b) ze jest na tyle duzy

          ha ha maly siusior na emigracji pisze o biednych Polkach
          palac zakazane w usa cygara kubanskie ;o)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka