rruuddyy
07.03.06, 15:12
Leży sobie Kazimierz Marcinkiewicz na plaży i opala się. Nagle słyszy:
- Kaziu.. Kaziu.. Kaziu..!!
Rozgląda się... pusto!
A tu znowu:
- Kaziu, Kaaaaziu!!!
Patrzy uważnie, okazuje się, że to słoneczko macha do niego rączką.
- Czego chcesz słoneczko? Ja mogę wszystko...
- Kaziu, coś ci z reform... wyszło!