Dodaj do ulubionych

Ilu nas jest?

09.03.06, 00:07
Nas noramalych, nie lubiących ideologii fanatyczej. Takich co nie lubią bzdur
propagowanych przez green peace, feministki i radio maryjo. Te ideologie mają
jedną wspólną cechę. Okłamują ludzi by osiągąć określony cel. One wszystkie są
antyliberalne. Chociaż niektórzy myślą, że lewica=liberalizm, to nie dajmy się
nabrać. Głupota zawsze skrywa się w braku możliwości wyboru.
Obserwuj wątek
    • wielki_czarownik Już dwóch. /nt 09.03.06, 00:08


    • eeela Re: Ilu nas jest? 09.03.06, 00:14
      Nie lubie list spolecznych.
    • markiz.de.sade Re: Ilu nas jest? 09.03.06, 00:14
      A jakie bzdury propagują Green Peace i feministki?
      • eeela Re: Ilu nas jest? 09.03.06, 00:15
        Zakaz lowienia karpi na wigilie i projektowanie li i jedynie butow na plaskich
        obcasach?
        ;-PPP
        • markiz.de.sade Re: Ilu nas jest? 09.03.06, 00:17
          eeela napisała:

          > Zakaz lowienia karpi na wigilie i projektowanie li i jedynie butow na plaskich
          > obcasach?

          Agnieszka Graff nosi buty na obcasach! ;)
          • eeela Re: Ilu nas jest? 09.03.06, 00:24
            To na pewno jest tylko polowiczna feministka :-D
        • Gość: marusia_b Re: Ilu nas jest? IP: *.244.81.adsl.skynet.be 09.03.06, 07:52
          No co Ty? To widocznie zly import macie (tych butow) ;)
      • llukiz Re: Ilu nas jest? 09.03.06, 07:44
        > A jakie bzdury propagują Green Peace i feministki?

        green peace domaga się rezygacji z energii atomowej, a feministki to sam nie
        wiem czego chcą, no chyba pozbawienia mnie wyboru kogo mam zatrudniać w firmie.
        • 17_mgnien_wiosny Re: Ilu nas jest? 09.03.06, 07:57
          Tego to chce lpr
    • pacjent.w.ataku.szalu Re: Ilu nas jest? 09.03.06, 00:15
      Ja lubię ideologie fanatyczne - precz ze służbą zdrowia!!!
      • au.lait Re: Ilu nas jest? 09.03.06, 08:51
        Ja też: precz z mydłem! Wolność brudu!
        • Gość: nie lubię Re: Ilu nas jest? IP: 81.210.86.* 09.03.06, 15:52
          ja nawet nie lubię fanatycznego LIBERALIZMU
          • au.lait Re: Ilu nas jest? 09.03.06, 16:44
            Liberał kontrolowany ;)
    • kotbehemot6 Re: Ilu nas jest? 09.03.06, 15:57
      nigdy nie lubiłam "kolektywnego "myślenia, i pod programem żadnej z organizacji nie mogę się z czystym sumieniem podpisać
    • Gość: ?????????????????? Green Peace i feministki to fanatycy??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 15:58
      a to ciekawe

      domaganie się równych praw, demokracji czy poszanowania przyrody (i myślenia nie
      tylko o dzieciach ale i o sobie) to nieliberalny fanatyzm

      porąbało ci się i to równo

      co do Radia Ma Ryja to zgadzam się są fanatykami religijnymi
      • kamajkore Re: Green Peace i feministki to fanatycy??? 09.03.06, 16:00
        na szczęście, jak widać na podstawie powyższych postów, odpowiedź na pytanie
        tytułowe wątku brzmi: niewiele :)
        • Gość: Echo Re: Green Peace i feministki to fanatycy??? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.03.06, 16:04
          >A jakie bzdury propagują Green Peace i feministki?

          Kiedys Green peace twierdzil ze Zwiazek Radziecki byl milujacy pokoj
          i zbroil sie tylko zeby nie zostal podbity przez agresorow amerykanskich.
          Teraz slyszymy to samo o islamie.

          Co do feministek to wlos staje deba jak sie slucha ich wypowiedzi nt. aborcji
          i przeludnienia krajow w ktorych dzialaja.
      • kotbehemot6 Re: Green Peace i feministki to fanatycy??? 09.03.06, 16:01
        Green Peace czasami w swoich posunięciach nie bierze pod uwagę że świat się rozwija i czasami trzeba wyciąć drzewo albo dwa...tak ich rola,ale czy faktycznie nie zahacza to o fanatyzm gdy młodzi ludzie przykuwają się łańcuchami do dzrew czy innych torów
        • Gość: Echo Re: Green Peace i feministki to fanatycy??? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.03.06, 16:06
          Jak to ktos powiedzial zieloni to oni sa na zewnatrz i w swojej wiedzy o
          rzeczywistosci, czerwoni w srodku.
      • Gość: Echo Re: Green Peace i feministki to fanatycy??? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.03.06, 16:09
        > domaganie się równych praw, demokracji czy poszanowania przyrody (i myślenia ni
        > e
        > tylko o dzieciach ale i o sobie) to nieliberalny fanatyzm

        Alez, feministki mysla wylacznie o sobie. Pamietam jak jedna mnie przekonywala
        ze polowa mezczyzn moglaby byc usunieta z Ziemi. A co do "poszanowania przyrody"
        to green peace przyczynil sie do globalnego ocieplenia systematycznie zwalczajac
        energetyke jadrowa.
        • Gość: ha ha gdybyście tak jeszce myśleli o tym co piszecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 16:13
          byłoby dobrze - no ale jest jak jest
          • Gość: Echo Re: gdybyście tak jeszce myśleli o tym co piszeci IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.03.06, 16:15
            > byłoby dobrze - no ale jest jak jest

            W wypowiedziach fanatykow nie mozna znalezc ani sladu myslenia
            (vide zdanie powyzej)
        • maga_luisa Re: Green Peace i feministki to fanatycy??? 09.03.06, 16:44
          Porozmawiałeś z jakąś prowokującą panną i już masz wyrobione zdanie o
          feministkach?
    • Gość: alor feministki i Radio Maryja w 1worku?ciekawe podejśc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 16:36
      Feministki i Radio Maryja w jednym worku? Ciekawe podejście.
      Czy chodzi ci o zwyczajne centrum
      ( bez negatywnego, historycznego :) już znaczenia tego słowa) ?
      • Gość: Echo Re: feministki i Radio Maryja w 1worku?ciekawe po IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.03.06, 16:39
        > Feministki i Radio Maryja w jednym worku?

        Nie wiem ale od radia maryja jeszcze zadne dziecko nie zostalo zabortowane
        ani zadna budowa elektrowni jadrowej nie byla poniechana. Moze mi wyliczycie
        negatywne skutki odmawiania rozanca?
        • Gość: annka ja moge ci powiedzieć IP: *.citymedia.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.06, 19:23
          I. jeśli różaniec odmawia się "zamiast". Np. U Prusa - zamiast leczyć (chyba
          Antek?), w wypadku licealistów którzy spłonęli w autokarze - zamiast ich ratować
          II. Mój teść z miłego starszego pana, po dłuższym okresie słuchania tegoz
          radia , przeistoczył się w zgorzkniałego starca, który każdemu ma za złe,
          powołując się na tęże rozgłośnię. Amen
          • Gość: Echo Re: ja moge ci powiedzieć IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.03.06, 05:58
            Wyglada ze nie usilujesz myslec. U Prusa, poza tym ze to fikcja, nie wiesz jak
            wygladala medycyna, czy mozna bylo leczyc, czy mieli antybiotyki, ubezpieczenie.
            Gdy ktos jest nieuleczalnie chory, pozostaje modlitwa.

            Co do autokaru, to wyjatkowa zlosliwosc z twojej strony jesli twierdzic ze
            zamiast ratowac ludzie ci sie modlili. Nie wiesz jaka byla sytuacja, czy grozilo
            wybuchem i czy nie bylo juz za pozno. Jesli twierdzisz ze przyjechalo pogotowie
            i straz zeby odmawiac rozaniec, to masz cos z glowa.

            Podobna jest twoja logika wobec tescia. Moze sie starzeje od dluzszego czasu
            ale ty myslisz ze sie starzeje od radia maryja ktore moze go trzymac przy zyciu.
            Chce mi sie wyc od poziomu takiej dyskusji.

            > I. jeśli różaniec odmawia się "zamiast". Np. U Prusa - zamiast leczyć (chyba
            > Antek?), w wypadku licealistów którzy spłonęli w autokarze - zamiast ich ratowa
            > ć
            > II. Mój teść z miłego starszego pana, po dłuższym okresie słuchania tegoz
            > radia , przeistoczył się w zgorzkniałego starca, który każdemu ma za złe,
            > powołując się na tęże rozgłośnię. Amen
            • Gość: annka Nie wystarczy się modlić IP: *.citymedia.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.06, 07:34
              żeby móc dyskutować, czy coś naprawdę się zdarzyło, czy nie. Casem warto
              wiedzieć, co dzieje się wokół ciebie. A wymyślanie komuś zamiast
              argumentowania świadczy najczęściej o braku argumentów. Najczęściej. Ale nie
              zawsze. Czasem to bezradność, bo czujesz że coś nie gra, ale zamiast przyjąć,
              że ktoś inny może mieć trochę racji, nerwowo atakujesz. Ale może to coś innego.
              Jeśli chodzi o tragedię maturzystów, to odsyłam do reportarzu w gazecie
              wyborczej. Jak znajdę to chętnie Ci udostępnię. To nie strażacy, czy pogotowie
              się modlili. To ksiądz i uczniowie z równoległej wycieczki(też pielgrzymka, z
              sąsiedniej szkoły), która minęła
              płonacy autobus, zanim przyjechała pomoc. Nie zatrzymali się nawet. Ksiądz za
              to zaproponował modlitwę za palących się. Uprzedzam Twoją reakcję - wcale nie
              czuję żadnej satysfakcji
              opisując to. Czuję straszny żal do tych ludzi, bo może mogli kogoś uratować.
              Pozdrawiam.
              • Gość: Echo Re: Nie wystarczy się modlić IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.03.06, 07:53
                >To ksiądz i uczniowie z równoległej wycieczki(też pielgrzymka, z
                >sąsiedniej szkoły), która minęła
                >płonacy autobus, zanim przyjechała pomoc.

                To sa powazne oskarzenia. Moze masz jakies zrodla, bo to wyglada
                niewiarygodnie zeby ksiadz nie slyszal o milosiernym Samarytaninie.
                • Gość: annka mam ten tekst IP: *.citymedia.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.06, 13:53
                  To jest tekst z 18 grudnia zeszłego roku, z dodatku do Gazety Wyborczej "Duży
                  Format". Reportaż zatytułowanny "Mojżeszowy krzak". Ale dostęp do tego tekstu
                  (archiwalny)na stronie gazety jest już niestety płatny. To jest długi artykuł,
                  przytoczę ci tylko fragmenty. Są też inne - uczciwie mówię - które bronią,
                  pokazują z innej strony postawy ludzi. Najlepiej dotrzyj do całości. Ja uważam,
                  że katolicyzm nie jest gwarancją niczego: dobra, miłosierdzia, ani też postaw
                  złych. Więc nie ma co się wywyższać , że się jest katolikiem lub że się nim nie
                  jest. Nakręciłam się strasznie wybierając te wstrząsające fragmnty. Nie mam
                  ochoty komentować... Nie chcę Cię urazić. Czytaj:
                  "Tamtego dnia białostoccy maturzyści pielgrzymowali na Jasną Górę w
                  osiemnastu autobusach. Tym, którzy tam dojechali, pewien młody ksiądz
                  powiedział: to, co się stało dzisiaj waszym kolegom, jest sprawdzianem dla
                  naszej wiary. Jeśli czujecie złość albo strach jakiś, jeśli nie ma w was
                  nadziei na życie po śmierci, to w Pana Boga nie wierzycie. Kto się da zdławić
                  tej tragedii, nie jest człowiekiem wierzącym.

                  Ten sam ksiądz mówi dzisiaj: - Bo uważałem, że z tą rozpaczą trochę
                  przesadzają. Jakby Boga nie było."

                  "- Na tej szosie - dyrektorka wali pięścią w stół - inni patrzyli, jak nasze
                  dzieci płoną. A może dałoby się jeszcze jedno ocalić, tę szybę wcześniej wybić,
                  choć jedno więcej żyłoby."
                  "Siódma rano,jasno,ostatni dzień września,piątek,główna szosa Białystok -
                  Warszawa,sznur samochodów z jednej strony,sznur z drugiej,ruch wstrzymany.
                  Nikt nie pomógł? - Ale robić zdjęcia i sprzedać je potem do brukowca to tak -
                  nauczycielka jest przekonana, że byli i tacy. Zdjęcia, które nazajutrz pojawiły
                  się w prasie, zrobiono natychmiast po wypadku, kiedy białostoccy fotoreporterzy
                  spali.
                  Przybiegł w końcu jakiś człowiek. Miał gaziki, bandaże: - Jeden jedyny. Taki
                  krępawy."

                  "Różnie dzisiaj plotkuje się w Białymstoku: że jakiś ojciec przymusił córkę do
                  pielgrzymki, a ona zginęła, że kierowca autobusu był prawosławny, jakby to
                  miało jakieś znaczenie, że ktoś szuka zemsty, bo ludzie już sami osądzili, kto
                  jest winny, że to, że tamto.

                  O jednym się nie mówi wcale: na płonący autobus patrzyli maturzyści z innego
                  autobusu
                  Też jechali z pielgrzymką, najpierw zobaczyli czarny dym, potem ogień, wysoki,
                  sięgał podobno drzew, pomyśleli, że pali się ciężarówka, a tych kilka osób,
                  które widzieli wokół, to na pewno gapie. Zawrócili do polnej drogi, która od
                  głównej szosy skręca do wsi Sikory Wojciechowięta, wjechali w wyboisty
                  gościniec, miejsce wypadku omijali łukiem, z prawej strony szosy, widzieli
                  ogień z odległości trzystu metrów, przed nim pole równe jak stół, nic ognia im
                  nie zasłaniało, długo patrzyli, jechali powoli, polna droga biegnie niemal
                  równolegle do szosy. Do zakonnicy zadzwoniła komórka: płonie autokar z
                  pierwszego liceum, wiadomość powtórzono przez głośnik, wszyscy słyszeli,
                  jeszcze jechali gościńcem, jeszcze raz spojrzeli w stronę ognia, drugi, wrócili
                  na szosę, odjechali na Jasną Górę.

                  Był to autobus z Liceum Katolickiego w Białymstoku. Pielgrzymkę prowadził młody
                  ksiądz Adam Kozikowski. Zadzwonił do swojego kolegi, nauczyciela historii, męża
                  katechetki, powiedział mu, co widział. I rozpoczął modlitwę o szczęśliwe
                  ocalenie tych, którzy zostali na drodze. I o pokój duszy dla tych, którzy
                  zginęli.

                  - Po co robić z tego sensację? - mówi dzisiaj ksiądz. - Nie nadjechaliśmy na
                  wypadek, ale na pożar.

                  - Ciszej nad tą trumną - mówi Urszula Jurkowska, polonistka. - Słowa są puste,
                  nic nie znaczą.

                  Ale opowiada dalej, co wtedy widziała: - Dziesięć samochodów stało przed nami.

                  - Wysiadłem z naszym kierowcą - mówi ksiądz. - Zapytaliśmy innych kierowców,
                  czy powiadomiono służby ratunkowe, bo karetek jeszcze nie było widać.

                  Wycofali się kawałeczek, bo - według relacji księdza - kierowca stwierdził, że
                  nie ma sensu stać w korku. Skręcili w tę polną drogę i patrzyli na ogień. -
                  Jakby mojżeszowy krzak wyrósł na środku drogi - mówi polonistka. - Obok ognia
                  widzieliśmy dwie, może trzy osoby. Nie było czego ratować. Co mogliśmy zrobić?

                  Zatrzymać się? Podejść bliżej? Sprawdzić, czy naprawdę już nic się nie da
                  zrobić? - Rodzice powierzyli mi swoje dzieci pod opiekę - mówi ksiądz.

                  Rodzicom, już po powrocie, pielgrzymi z katolickiego liceum opowiadali o tym,
                  co się stało. Nikomu innemu. Dlaczego?

                  Był chłopak, który chciał biec na pomoc kolegom? wyskoczył z autobusu? już
                  biegł? ksiądz go zatrzymał?

                  - To nonsens - mówi polonistka. - Nie pamiętam - mówi ksiądz.

                  Czy branie odpowiedzialności za osiemnastolatka oznacza podejmowanie za niego
                  decyzji: nie idź! czy można kogoś w takiej decyzji wyręczyć? powiedzieć: stój,
                  nie ratuj!

                  - Nonsens absolutny! - powtarza polonistka. - Dzieci wypuścić z autobusu? Żeby
                  tam biegły? Nie!"

                  I TU PROSZĘ ZWRÓĆ UWAGĘ.

                  "- Nie było sensu tam iść - mówi kapłan. - Ja? Ja przede wszystkim byłem
                  kierownikiem wycieczki."

                  "Już po powrocie, według relacji księdza, młodzież pytała na katechezie,
                  dlaczego się nie zatrzymali. - Nie było w tym buntu, pretensji raczej chęć
                  utwierdzenia się, że postąpiliśmy dobrze.

                  Byli i tacy, którzy na katechezie nie pytali o nic, milczeli.

                  - To była pielgrzymka - mówi ksiądz. - To, co się stało, trzeba rozpatrywać w
                  kategoriach wiary."
                  • Gość: Echo Re: mam ten tekst IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.03.06, 16:47
                    No widzisz, oprocz tej dyrektorki bijacej piescia nie widze zadnych argumentow.
                    Czy kiedys bylas w poblizu plonacego samochodu z osoba w srodku? Ja bylam. 15
                    metrow od wypadku. Wyskoczyli ludzie. Zaslaniali twarz od goraca. Jeden nawet
                    wybil szybe jakas rurka i zaraz odskoczyl. Przypadkowo dojechali strazacy
                    strazacy ktorzy wracali z jakiejs akcji, mieli haki i kombinezony na sobie.
                    Akcja trwala minuty. Wyjeli z samochodu spalone cialo. Sami byli osmaleni i
                    poparzeni. Nie wiem jak ja moglabym pomoc. Mialam dzieci w samochodzie 6-15
                    lat. Pierwsze co to kazalam sie im sie schowac za samochod. Nie moglam jechac
                    dalej z powodu korka a balam sie wybuchu ktory moglby natychmiast zrobic z nich
                    pochodnie. Nie chcialam tez zeby to widzialy. I tak widzialy. Miesiacami budzily
                    sie przerazone. Nie wiem czy ktos moze bic piescia ze moglam uratowac te osobe.
                    Inni byli blizej. Nie wygladali na gapiow. Krecili sie w bezradnym przerazeniu.
                    Podobnie jak ci "gapiowie" w Polsce. Powiedzmy, ksiadz by dolaczyl do tych co
                    juz tam stali bezradnie. I co? A co gdyby ktorys z uczniow pod jego opieka
                    wyszedl z samochodu i zostal przejechany? Nie cierpie gazetowych powiescidel.

                    >Ja uważam,
                    > że katolicyzm nie jest gwarancją niczego: dobra, miłosierdzia, ani też postaw
                    > złych. Więc nie ma co się wywyższać , że się jest katolikiem lub że się nim
                    >nie jest.

                    Oczywiscie ze nie jest. Ja o tym tu pisze od lat!!!


                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=38046685&a=38126200
                    • Gość: Echo Re: mam ten tekst IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.03.06, 16:56
                      Zapomnialam dodac ze ten co wybil szybe rurka spowodowal szybkie przedostanie sie
                      ognia do wnetrza samochodu. Byl nawet przesluchiwany przez policje. Ludzie
                      twierdzili ze gdyby nie wybil to moze strazacy mogliby uratowac. Skonczylo sie
                      na braku wnioskow i zarzutow.
                      • Gość: annka Szkoda IP: *.citymedia.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.06, 19:15
                        Szkoda było zaczynać tę dyskusję. Ze ślepym nie ma co dyskutować o kolorach. Po
                        prostu nie widzisz, bo nie chcesz widzieć. To ze część katolików robi źle nie
                        jest najgorsze. Najgorsze, że są zawsze przekonani, że robią dobrze. I że są w
                        tym przekonaniu ślepi.
                        • Gość: Echo Re: Szkoda IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 11.03.06, 02:23
                          Rzeczywiscie szkoda dyskusji skoro nawet nie jestes w stanie przeczytac co
                          napisalam. Jedyne co mogloby cie zadowolic i wiekszosc na tym forum to
                          stwierdzenie ze katolicy sa wszystkiemu winni, ich religia jest bezwartosciowa,
                          od radia maryja tesc sie starzeje i podobne brednie. Zle trafilas, bo trafilas
                          na kogos kto katolicyzm traktuje na serio i nie obwinia ludzi o przestepstwo
                          tylko dlatego ze sa 300 m od tragicznego wypadku i sa katolikami.

                          > Szkoda było zaczynać tę dyskusję. Ze ślepym nie ma co dyskutować o kolorach. Po
                          >
                          > prostu nie widzisz, bo nie chcesz widzieć. To ze część katolików robi źle nie
                          > jest najgorsze. Najgorsze, że są zawsze przekonani, że robią dobrze. I że są w
                          > tym przekonaniu ślepi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka