Dodaj do ulubionych

Czy brak matury dyskalifikuje człowieka?

22.04.06, 21:32
Mam siostrę. Obydwie mamy wyższe wykształcenie. Ja wyszłam za człowieka
poznanego na studiach, a ona za kolesia bez matury po zawodówie. Wszyscy
mówili, że źle robi, a rodzice nie chcieli jej znać. Ona 5 lat po ślubie
mieszka we własnym domu jednorodzinnym pod miastem, a ja w bloku za pożyczone
od teściow pieniądze. Jej mąż pracuje w Niemczech na budowie i dom wybydował
własnoręcznie. Co z tego, że nie ma go w Polsce 300 dni w roku, jak zarabia
kasę. Gdy powiedziałam mężowi, że dobrze trafiła, obruszył się, że jeżeli
uważam prostaka bez natury za dobrą partię, to trzeba było sobie znaleźć
takiego. W ogóle on dyskusje na jego temat uważa za zbędne, bo traktuje go jak
gorszego do siebie. Czy człowiek bez matury rzeczywiście jest gorszy?
Obserwuj wątek
    • znj2 Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 22.04.06, 22:09
      Nie,nie jest gorszy.Człowieka ocenia się nie na podstawie posiadanego
      wykształcenia czy majątku.
    • markus.kembi Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 22.04.06, 22:41
      Gdyby brak matury dyskwalifikował człowieka, Wałęsa nie zostałby prezydentem. A
      Lepper wicepremierem.
      • supaari Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 22.04.06, 22:54
        markus.kembi napisał:

        > Gdyby brak matury dyskwalifikował człowieka, Wałęsa nie zostałby prezydentem.
        A
        > Lepper wicepremierem.

        Znaczy, że brak matury nie dyskwalifikuje, choć czasem aż żal?
        • dr.lepper Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 22.04.06, 23:13
          Człowiek na wysokim stanowisku powinien być mondry, gupi nie może być. Dobrze
          żeby miał jakie wykształcenie ale Lepper jest taki mondry że nie poczebuje
          matury! A nie ma nic gorszego niż ham z tytułem profesora. A Balcerowicz musi
          odejść!
          • Gość: znj2 Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 22:43
            Stary nie rób błędów gramatycznych.
            • supaari Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 24.04.06, 09:18
              Gość portalu: znj2 napisał(a):

              > Stary nie rób błędów gramatycznych.

              Gramatyczny to on chyba tylko jeden błąd zrobił? Ale sam pewności nie mam.
      • kielczow2003 Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 28.04.06, 16:35
        To akurat kiepski argument z tym oststnim oczywiscie
    • belladyna Re: ja myslę 22.04.06, 22:57
      że ten facet, ktory tak cięzko pracuje na rodzinę ukonczył już kilka
      fakultetów!!!!
      • zboczona.edyta Re: ja myslę 24.04.06, 09:33
        belladyna napisała:

        > że ten facet, ktory tak cięzko pracuje na rodzinę ukonczył już kilka
        > fakultetów!!!!

        No przeciez mówię, że nia ma nawet matury.
    • Gość: Gandalf Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 22:57
      Człowieka ocenia się po jego czynach. Z tego co piszesz Twój mąż ma maturę, ale
      egzaminu dojrzałości nie zdał.
      • Gość: roraima Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.aster.pl 22.04.06, 23:18
        qurcze a moze to gajowy? ;)
        (nie chodzi mi ani o tego z maturą ani o tego bez;)
        • Gość: społeczeństwo Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 23:37
          Człowieka dyskawlifikują raczej jego cechy charakteru, podejście do życia.
      • zboczona.edyta Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 24.04.06, 09:34
        Gość portalu: Gandalf napisał(a):

        > Człowieka ocenia się po jego czynach. Z tego co piszesz Twój mąż ma maturę, ale
        > egzaminu dojrzałości nie zdał.

        Też tak sądzę.
    • gytha_ogg Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 22.04.06, 23:20
      > Co z tego, że nie ma go w Polsce 300 dni w roku,


      co z tego??? kobieto, bylas kiedykolwiek zakochana w tym swoim mezu, czy
      wyszlas za niego tylko dla prestizu z powodu jego dyplomu?
      ja bym nie powiedziala o kobiecie, ktora przez 300 dni w roku nie widzi meza,
      ze dobrze trafila, chocby mieszkala w willi z basenem, bo w malzenstwie chyba
      przede wszystkim chodzi o milosc, a status materialny jest na dalszym miejscu.
      a w takim zwiazku mozna albo: a) kochac go i cierpiec z powodu ciaglej rozlaki,
      b) nie kochac go. oba warianty sa jak dla mnie przegrane, a zwlaszcza ten
      drugi.
      i matura nie ma tu nic do rzeczy.


      > Co z tego, że nie ma go w Polsce 300 dni w roku, jak zarabia
      > kasę.

      gratuluje priorytetow..
      • kon_by_sie_usmial Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 23.04.06, 00:18
        "Mądrego to i dobrze posłuchać" :)

        Gytha... respect :) Mężowi (przyszłemu zapewne) pozazdrościć.

        wierny fan
        koń
      • kadrowa Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 23.04.06, 00:57
        Sorry, ale nie łap dziewczyny za słowa. Znajac życie to napisała to bo jest
        zawiedziona obecnym statusem a nie brakiem miłosci do męża czy od męża. To że
        facet wyjeżdża w poszukiwaniu pracy "za chlebem" gdzie indziej nie znaczy że
        nie kocha swojej rodziny i nie chce spędzać z nią więcej czasu i odwrotnie tzn.
        że jeżeli facet z dyplomem zostaje w kraju i wystarcza mu tylko na chleb i nie
        wyjeźdża to mniej kocha swoją rodzinę bo to co zarobi wystarczy mu tylko na
        chleb. W zadnym z tych przypadków wykształcenie nie ma nic do rzeczy, a liczą
        się priorytety ustalone prze oboje i co są w stanie poświęcić dla zdobycia
        dudków. Dlaczego nie liczy się wykształcenie: Bo ludzie są różni. Jedni mają po
        pięć fakultetów i długi z których nie wiedzą jak wybrnąć. Po drugie znam ludzi,
        którzy ledwo zawodówki pokończyli i obecnie nie zabardzo wiedzą co z kasą
        robić. Bo zamiast chodzić do szkoły na targach "zegarki sprzedawali". W tym
        wypadku (forum) jedyną żeczą ze względu na wykształcenie, która może (a nie
        musi i nie dotyczy wszystkich) różnić tych z maturą a bez jest fakt, że może Ci
        z niższym wykształcenie są w stanie rozstać się z rodziną na dłuższy czas bo
        może mają niższą świadomość posiadania rodziny ale wyższą zapewnienia jej
        dostatków. Dokonując pewnych wyborów tzw. "budowlaniec" ma świadomość że
        budowlańcem będzie może do 47 roku życia (inne warunki pracy), a taki z
        dyplomem, że w wieku 65 będzie mógł nadal pracować i cieszyć się wnukami.
        • Gość: Magda Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.04.06, 01:09
          Jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma??? Pewnie zawsze mozna sie
          pocieszyc. A co bedzie robil w takim razie ten twoj budowlaniec jak juz
          przejdzie na zasluzona emeryture w wieku 47 lat? Jesli nie bedzie pracowal
          zawodowo, bo kasa bedzie lezala w banku to chyba bedzie mial wiecej czasu niz
          ten wyedukowany ale niezbyt dbajacy o podstawy materialne naukowiec? Idac tym
          torem myslowym, budowlaniec bedzie mial wiecej i czasu i pieniedzy dla swoich
          wnukow....Ps. swoja droga czym jest dzis matura? Roznica w dlugosci edukacji
          miedzy zawodowka a liceum to zaledwie rok czasu...
          • kadrowa Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 23.04.06, 02:46
            Źle mnie zrozumiałaś, bo zbyt dużo nie chce się pisać. Z założenia każdy pisze
            według swoich doswiadzceń, a z moich wynika -odnosnie swiadomości odjętych
            decyzji- że facet pracujący na budowach po 12 w porywach do 16 h/24 w wieku 47
            lat powinien iść na emeryturę, lecz nasze ustawodawstwo tego nie przewiduje
            (chyba 60 dla męszczyzn). W tym wieku (po takiej pracy)może żonie jedynie pomóc
            ogródek uprawiać i to niewielki. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawe z tego w
            jakich warunkach tam się pracuje. Zbadaj statystyki lekarskie a nie będziesz
            miała wątpliwości. Z racji tego, że wiem w jakich warunkach pracują nigdy w
            zyciu nie pozoliłabym na to żeby mąż miał jechać gdzieś i tak pracował. Wolę
            mieć mniej i za niższą cenę (jego zdrowie). Tyle odnośnie budowlańca. Rok
            różnicy, ale to tylko rok, który pozostawia nam nawet w wieku 47 lat mozliwość
            podjęcia dalszego kształcenia, jeżeli nam zdrowie oczywiście pozwoli. Zupełnie
            inaczej wygląda sytuacja gdy nie ma takiej mozliwości (bo nie ma matury), facet
            ma 47 lat, i "oszczędzał" się w pracy, wtedy ten rok urasta do wieczności
            (zaznaczam że czasami). W tym, wieku człowiek jest inny, ma mniej cierpliwości,
            nie chce mu się i 1500 innych wymówek i zdecydowanie przychodzi to trudniej -
            ale ma zawsze wyjście, nie to że na poziomy ale do ludzi, poznać kogoś,
            zaprzyjaźnić się, znależć pracę przez znajomych cokolwiek, choć nie zawsze.
            Problem w tym że nie wiadomo kiedy zdrowie odmówi mu posłuszeństwa. Na to nie
            ma reguły i kto nie ryzykuje nie traci i nie zyskuje. I znowu wszystko
            sprowadza się do priorytetów i do wyborów:).
            • Gość: Magda Re: kadrowa IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.04.06, 17:09
              Ok, dzieki moja droga . Zgadzamm sie z toba. Sama pamietam jak chodzilam do
              Liceum( naprzeciwko byla Zawodowka) jak niektorzy moi koledzy wykrzykiwali
              ublizajace slowa do tych ludzi po drugiej stronie i bylo mi tak bardzo za nich
              wstyd. Nie kazdy moze sobie pozwolic na Liceum, bo nie kazdy wyrasta w domu w
              ktorym stac ludzi na ksztalcenie dzieci na Uniwersytecie czy tez nie takie sa
              priorytety. Ja mialam to szczescie i czulabym sie bardzo niedobrze gdybym
              Uniwersytetu nie skonczyla. Wyszlam za czlowieka rowniez po Uniwersytecie, ale
              nigdy nie ublizalabym innym ktorzy wyzszego wyksztalcenia nie maja, bo sa wsrod
              nich rowniez ludzie ekstremalnie inteligentni. Jak rowniez dobrze pamietam ze
              wsrod kolegow na roku bylo kilku porzadnych baranow.Co do autorki watku uwazam
              ze i ona i jej maz sa zwyczajnie zazdrosni i dlatego ponizaja szwagra i jego
              zone.Pozdrawiam
          • Gość: zuzia Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.chello.pl 23.04.06, 09:40
            "Roznica w dlugosci edukacji
            miedzy zawodowka a liceum to zaledwie rok czasu..."


            w długości może tak, w jakości spora...

            • Gość: nie dyskwalifikuje Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 10:19
              Zuziu czy będąc w liceum zdobywałaś wiedzę jedynie z podręcznika poleconego
              przez nauczyliela? Ludzie rozwijają się nie tylko ucząc się na pamięc regułek
              wymaganych przez nauczyliela ale również czytają ksiązki które sa poza
              programem, kształtuje ich środowisko, uczą się od mądrych ludzi ktorych mają w
              swoim otoczeniu. Syn wielkiego biznesmena który obserwuje ojca nie musi mieć
              matrury, by osiagnąc podobny sukces finansowy jak ojcie. Chłopak wie jak
              dochodzi sie do wielkich pieniędzy, jest inteligentny, ma wyczucie w interesach
              i nie jest do tego potrzebna nauka rachunku prawopodobieńswa czy funkcji.
              Czytanie książek więcej daje niż przyswajanie sztuczniej wiedzy ktora w
              praktyce ma niewielkie zastsowanie. Są ludzie nawet po studiach ktorzy nie
              potrafią napisać zdania nie robiąc w nim błędu.
              • Gość: ekonom Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.pfeilheim.sth.ac.at / 193.170.52.* 23.04.06, 20:06
                Troche glupio piszesz. Nauka rozszerza Twoje horyzonty i czesto zmienia punkt patrzenia na pewne rzeczy. Jak syn "biznesmena" bedzie inteligentny, a tatus niebedzie biznesmenem w bialych skarpetach to na pewneo nie dopusci do tego zeby syn studiow nie skonczyl. Pozatym w dzisiejszych czasach poziom matury jest taki ze jak ktos jej nie potrafi zdac ( niektorzy nie chca ale to inna sprawa) to raczej do najmadrzejszych nie nalezy!
                • Gość: Magda ekonom IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.04.06, 17:14
                  Jesli ktos bardzo chce to zawsze moze ukonczyc dobra szkole czy uniwersytet.
                  Napewno nie jest to niemozliwe majac nawet rodzine.Mysle, ze najwazniejsze jest
                  tu przekonanie i szacunek wyniesiony z domu dla wyksztalcenia i ludzi
                  wyksztalconych. Czlowiek wyksztalcony nie bedzie jednak dyskryminowal
                  wszystkich innych , ktorzy poziomem wyksztalcenia mu nie dorownuja.Jesli sieje
                  zlosc, ze ktos inny ma wiecej pieniedzy i nic nie robi w tym kierunku aby je
                  zdobyc, to najwyrazniej nie jest zbyt dobrze wyksztalcony.
        • gytha_ogg Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 23.04.06, 11:35
          > Sorry, ale nie łap dziewczyny za słowa.

          heh, a za co mam lapac, skoro do dyspozycji mam tylko slowa? ;)

          ja tylko krytykuje materialistyczne podejscie do zycia autorki topiku. wiem, ze
          pieniadze sa wazne, i owszem. ale z tamtej wypowiedzi mozna jawnie
          wywnioskowac, ze kobieta zazdrosci siostrze ladnego duzego domu, jednoczesnie
          nieobecnosc meza tamtej jest dla niej czyms marginalnym. wolalaby byc sama w
          malzenstwie, ale z duza kasa, niz dzielic zycie z kims kogo kocha, bez duzej
          kasy. czyli wiadomo, co dla tej pani liczy sie bardziej.
          moj facet tez niestety wyjezdza do pracy za granice na dlugie miesiace, wiec
          wiem, czym jest rozlaka w zwiazku. osobiscie moge siostrze autorki wspolczuc,
          bo zazdroscic nie ma czego.
    • Gość: Magda Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.04.06, 01:13
      Widzisz Edyta bywaja ambitni rzemieslnicy i wyedukowane obiboki . Jesli
      chcialas odniesc sukces i jednoczesnie miec satysfakcje to trzeba bylo
      rozejrzec sie za ambitnym i pracowitym naukowcem.
      • zboczona.edyta Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 24.04.06, 09:38
        Gość portalu: Magda napisał(a):

        > Widzisz Edyta bywaja ambitni rzemieslnicy i wyedukowane obiboki . Jesli
        > chcialas odniesc sukces i jednoczesnie miec satysfakcje to trzeba bylo
        > rozejrzec sie za ambitnym i pracowitym naukowcem.

        Akurat jesli chodzi o ambicję, to on nie jest ambitny.
        Pracuje na tej budowie tylko dlatego, że mu wujek załatwił i w ogóle wujek jest
        jego kierownikiem i jedyne co robi, to musi przenieść kilka cegieł.
        Miał po prostu szczęście w zyciu i tyle.
        • Gość: Magda Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.04.06, 21:08
          Kazdy jest kowalem swego losu. Mysle ze twoj maz poniza meza siostry bo jest
          zazdrosny.Swoja droga skoro to rodzina to moze i jemu ktos zalatwi
          przeniesienie tych kilku cegiel za gruby szmal.
    • Gość: Ida Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: 80.72.34.* 23.04.06, 01:45
      Nie dyskwalifikuje.
      • Gość: Magda Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.04.06, 02:18
        Oczywiscie, a czy nierobstwo, lenistwo i niezaradnosc zyciowa dyskwalifikuja
        czlowieka ?
        • Gość: Ewa Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.CNet2.Gawex.PL 23.04.06, 09:07
          Z tych dwóch panów raczej wysoko wykształcony mąż zboczonej edyty okazał się
          chamem, prostakiem i gburem, skoro wynosi sie ponad szwagra tylko dlatego, że
          udalo mu sie zdobyć jakis dyplom.
    • renebenay Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 23.04.06, 09:09
      Pod tym wzgledem nic sie nie zmienilo w Polsce,wielka duma bo magister a sloma w
      butach.Mam szwagra (50) z wyzszym wyksztalceniem i klei kartony w Holandi,ale
      jakie on ma aspiracje i jak ladnie mowi a dodatkowo wszystkich z mniejszym
      wyksztalceniem pogardza.Z zona takze magister,nic w swim zyciu nie zrobili za
      wyjatkiem dwoch corek,oczywiscie maja dom bo im tesciowie mieszkajacy w
      Niemczech przepisali a najlepiej pani magister majac 47 lat juz nie moze sie
      doczekac emerytury. We Francji dyplomy licza sie w pracy jako kwalifikacja a
      poza zakladem wszyscy sa rowni i zadnemu inzynierowi czy magistrowi nie
      przyszloby do glowy zawiesic na drzwiach wejsciowych mosieznej wizytowki z
      tytulem i nazwiskiem--jakie to chore.
      • Gość: mn Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.04.06, 10:00
        Pospadacie z krzeseł: mam doktorat a mój mąż jest po zawodówce i jesteśmy ze
        sobą od 10 lat w związku znacznie lepszym od wielu naszych znajomych o
        identycznym wykształceniu.
        Mąż ma zawodówkę bo pochodził z biednej rodziny i musiał szybko iść do pracy
        ale jest zdolny, ma pasje i na swoje ulubione tematy - ogromna wiedzę. Uczę
        studentów i wiem, że uczelnie produkuja teraz mnóstwo ludzi z dyplomami mgr,
        którzy nie mają de facto wiedzy. Po prostu regularnie wpłacali czesne - dziś na
        wielu uczelniach to podstawa sukcesu "naukowego".
        • Gość: beti22 Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 10:07
          Brak matury nie dyskwalifikuje człowieka napewno. Myślę, że brak ambicji i
          chęci już prędzej. Tak jak piszesz mąż Twojej siostry nie ma matury, ale
          rodzinę utrzymuje i to całkiem nieźle. Jest pożądnym człowiekiem, a jego matura
          lub jej brak nie ma tu nic do rzeczy.
        • Gość: Matylda Re: mn IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.06, 11:16
          Z krzesła nie spadłam bo znam podobny przypadek. Ona, pierwsze wykształcone
          pokolenie w prostej rodzinie i On, porażka wychowawcza inteligenckiej rodziny.
          Oboje intelektualnie do siebie pasowali, jego wrodzona inteligencja i jej
          nabyta jakoś się uzupełniały. Jednak małżeństwo to tylko z pozoru związek dwóch
          osób, są jeszcze dwie rodziny i dwa "zestawy" znajomych. Najciekawiej było jak
          kiedyś na imieninach spotkali się jego (bardziej niż on prymitywni) koledzy z
          fabryki i jej (intelektualnie wyżej od niej stojące) koleżanki z pracy. Jak
          było tak było ale od tej pory imieniny urządzają osobno dla obu grup. To tylko
          jeden przykład a możnaby ich podać dużo. Ktoś, kto nie ma matury może być
          porządnym, zaradnym, dobrym człowiekiem ale bywają miejsca gdzie go nie
          wpuszczą, nie zaproszą, gdzie nawet on sam nie pójdzie bo będzie się żle czuł.
          Z całym szacunkiem dla Twojego męża, jeśli jest zdolny to dlaczego nawet w tej
          chwili jego pasją nie stanie się nauka i nie uczy się np. zaocznie? Tym
          bardziej, że Ty mogłabyś mu dużo pomóc. Wystarcza Ci rozmowa z Nim na Jego
          ulubione tematy? a gdzie wiedza ogólna?
          ps. Czy Ty też troszeczkę nie przyczyniasz się do produkowania tych
          wybrakowanych magistrów, przecież pracujesz na uczelni?
          • agni_me Re: mn 23.04.06, 14:42
            Ludzie, Krynico Mądrości, mają szalenie różne potrzeby. Równość intelektualna
            nie jest warunkiem sine qua non do stworzenia udanego związku, także równość
            społeczna partnerów go nie warunkuje. Choć przyznaję, może to utrudniać
            kontakty z taką parą ludziom pozbawionym inteligencji(scilicet: inteligencji
            społecznej). No ale to problem ludzi nie potrafiących sie znaleźć. Bywają tacy,
            to niezależne od wykształcenia.

            Chciałabym dodać, Źródełko Prawd Społecznych, że nie najlepiej świadczy o
            zdolności kojarzenia prostych faktów, stawianie znaku równości między maturą i
            wiedzą. Śmiem twierdzić, że większość powojennych abiturientów reprezentuje
            żałosny poziom wiedzy ogólnej i co gorsza jest to stan, który nie tylko nie
            opuszcza ich przez resztę życia, ale wręcz się katastrofalnie pogłębia.

            Matura, Skarbnico Niezwykłych Spostrzeżeń, w dzisiejszych czasach nie ma
            wartości, nie świadczy zupełnie o niczym, i - strać złudzenia - nie jest
            przepustką do "lepszego świata". Nawet nie jest specjalnie przepustką do
            studiowania, odkąd zarówno maturę jak i studia można zrobić w trzy lata w
            każdej Prywatnej Wyższej Szkole Pieśni i Pleśni płacąc niewygórowane czesne.

            Z całym szacunkiem dla ciebie, Czarna Perło Intelektu, nie masz pojęcia, bo
            autorka wpisu, do którego się odniosłaś, tego nie napisała, czym się pasjonuje
            mąż tej pani. Może czytuje w oryginale dzieła Starożytnych, bo jego pasją jest
            łacina i greka. Może zgłębia tajemnice istnienia i za pan brat jest z całą
            filozofią. Może wie wszystko o występowaniu Myxine glutinosa i jest dla niego
            oczywiste, że gromady Agnatha nie są ze sobą blisko spokrewnione. Może w ramach
            wieczornej rozrywki analizuje Interpolacje Lagrange'a, wielbi Czubyszewa, a
            węzły i dziedziny dobiera tak, by funkcja zawsze była splajnem kubicznym
            lewostronnie swobodnym. A to wszystko przy doskonałej znajomości współczesnej
            literatury, bo klasykę ma w małym palcu od dziecięctwa. Nie przyszło ci to do
            głowy, Gwiazdo z Maturą?

            Otóż, Domie Złoty Inteligencji Twórczej, są ludzie, którym nie jest potrzebna
            szkoła, by się rozwijać intelektalnie. Ta niezbędna jest tym, którzy sobie nie
            radzą sami. Nie mówiąc już o tym, że mając satysfakcjonujące życie rodzinne,
            zawodowe i intelektualne, uczenie się zaocznie dla papierka, żeby jakiś żłób
            się nie dziwił, jest pozbawione sensu.

            Na koniec dodam, Katedro Kultury, że postrzeganie świata jednostronne i
            schematyczne jest zwyczajnie głupie do bólu. Jeśli z informacji, że ktoś
            skończył zawodówkę, budujesz bezkrytycznie obraz kogoś, kto nie ma wiedzy
            ogólnej, źle się czuje w towarzystwie ludzi z dyplomami, kogoś kto nie jest
            zapraszany, kto nie potrafi prowadzić pasjonujących rozmów, czyje pasje
            ograniczają się do wędkowania i gier komputerowych i kogoś kto musi
            intelektualnie nudzić swoją doktorancką żonę, to chyba powinnaś popracować
            usilnie nad wyobraźnią i zapoznać się z biografiami kilku wielkich samouków.

            Post Scriptum
            To, nie dajcież bogowie, ty jesteś tą koleżanką intelektualnie wyżej stojącą?
            • Gość: mn Re: mn IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.04.06, 18:22
              No właśnie, nie czytając jeszcze ciebie, odpowiedziałam tej osobie kładąc
              nacisk na podobne kwestie. Przede wszystkim: szkodliwość rozumowania
              schematami! Mnóstwo ludzi to ma - ale ja jestem w stanie polubić tylko tych,
              którzy nie są wieźniami schematów. Ludzi otwartych, niesztampowych i
              niezależnych w myśleniu.
              Sama staram się być po prostu dobrym specjalistą i tak samo jak siebie szanuję
              dobrego mechanika, dyrygenta czy dozorcę. I z każdym mogę pogadać, i nie raz
              się okazuje, ile bogactwa duchowego, mądrości i żywości intelektualnej jest w
              takim "szarym człowieku"! Nie zapomnę nigdy spotkania w pociągu z pewną położną
              po szkole średniej, pozornie zwykłą kobietą z prowincji, a jednak wewnętrzną
              harmonią i madrością prześcigała ona niejednego filozofa! Spotykałam też
              mnóstwo profesorów - nieskończenie nudnych, pustych i małego ducha, zwykłych
              karierowiczów. Tak samo dzieci: delikatne perełki w prostych rodzinach i
              przeciętniaki w rodzinach 'z wyższymi ambicjami".
              Co do mężczyzn, to oni sa mniej odporni na szaleństwo szkoły, i to często
              najmniej odporni są ci szczególnie zdolni. Po prostu niesie ich w świat, nie
              chce im się siedzieć w ławkach! Mają żywą inteligencję domagającą się
              sprawdzenia w życiu a nie w szkolnych testach.
              Mój mąż po zawodówce czytuje Gombrowicza i poezję współczesną - wątpię, czy
              robi to wielu magistrów czy inżynierów. Jeśli się w środku nocy zapyta go, ile
              blaszek miał nagolennik hoplity albo jak brzmiał punkt piaty traktatu w Rydze -
              odpowie poprawnie. Jest świetnym humanistą - a swoją wiedzę zyskuje po pracy,
              prywatnie, bez szkoły - i z radością. Ja swoją wiedzę zwieńczoną doktoratem
              też, tak naprawdę, zyskałam głównie w domu lub bibliotece, samodzielnie.
              Róznica jest taka, że u mnie to się wiąże z profesją a u niego nie. Ale jest
              lepszy ode mnie w wielu dziedzinach nauki. Na dodatek świetnie zna się na
              muzyce - mnie słoń nadepnał na ucho!, a poza tym jak gotuje...!!!! :)))
          • Gość: Marta50 Re: mn IP: *.pools.arcor-ip.net 23.04.06, 19:56
            dpowiadasz na :

            Gość portalu: Matylda napisał(a):

            > Z krzesła nie spadłam bo znam podobny przypadek. Ona, pierwsze wykształcone
            > pokolenie w prostej rodzinie i On, porażka wychowawcza inteligenckiej rodziny.
            > Oboje intelektualnie do siebie pasowali, jego wrodzona inteligencja i jej
            > nabyta jakoś się uzupełniały. Jednak małżeństwo to tylko z pozoru związek dwóch
            >
            > osób, są jeszcze dwie rodziny i dwa "zestawy" znajomych. Najciekawiej było jak
            > kiedyś na imieninach spotkali się jego (bardziej niż on prymitywni) koledzy z
            > fabryki i jej (intelektualnie wyżej od niej stojące) koleżanki z pracy. Jak
            > było tak było ale od tej pory imieniny urządzają osobno dla obu grup. To tylko
            > jeden przykład a możnaby ich podać dużo. Ktoś, kto nie ma matury może być
            > porządnym, zaradnym, dobrym człowiekiem ale bywają miejsca gdzie go nie
            > wpuszczą, nie zaproszą, gdzie nawet on sam nie pójdzie bo będzie się żle czuł.
            > Z całym szacunkiem dla Twojego męża, jeśli jest zdolny to dlaczego nawet w tej
            > chwili jego pasją nie stanie się nauka i nie uczy się np. zaocznie? Tym
            > bardziej, że Ty mogłabyś mu dużo pomóc. Wystarcza Ci rozmowa z Nim na Jego
            > ulubione tematy? a gdzie wiedza ogólna?
            > ps. Czy Ty też troszeczkę nie przyczyniasz się do produkowania tych
            > wybrakowanych magistrów, przecież pracujesz na uczelni?
            **************
            Nic dodac nic ujac. Brak szacunku do drugiego. Matyldo jak by wygladal swiat na
            ktorym by zyli tylko magistrowie, doktorzy i profesorowie? Kto by na ich
            utrzymanie zapracowal? Z czego bys zyla Matyldo?
            Plytkie powierzchowne myslenie ludzi z domiemanym "wyksztalceniem"
          • Gość: mn Re: mn IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.04.06, 17:55
            No to trochę powyjaśniam nasz fenomen, bo widzę, że jednak zaciekawiłam!
            Po pierwsze, nie ma czegoś takiego jak - cytuję za tobą - "inteligencja nabyta"
            i "inteligencja wrodzona", z których pierwsza ma przynależeć pracowitym córkom
            ambitnego chłopstwa, druga zaś cechować potomków inteligencji..!
            Przekonanie o klasowej predystynacji do inteligencji to anachronizm. Bywają
            bardzo błyskotliwi i inteligentni ludzie z tzw. prostych rodzin i, niestety,
            tłumoki z inteligenckich domów. Rezczywistość lubi być skomplikowana i nie ma
            prostych następstw w dziedziczeniu inteligencji czy też geniuszu!.. ;)
            Ja pochodzę z rodziny szlachecko-chłopskiej: przodkowie ojca zdobywali dyplomy
            przed wojną, on sam był technikiem. Miał raczej inteligencję praktyczną, umiał
            sklecić z paru śrub i blach coś, co działało - nie miał inteligencji werbalnej
            i społecznej - samotnik, nieporadny w sytuacjach towarzyskich. Moja matka, dużo
            młodsza, pochodzi z rodziny chłopskiej i odznacza się dużą inteligencją
            wszelakiego sortu, a ma to zwiazek z jej ojcem: rolnikiem, bardzo dociekliwym,
            zainteresowanym światem, oczytanym, lubiącym występować na forum publicznym. To
            dziadkowie ze strony matki mieli długą pamięć pokoleniową, znakomicie
            opowiadali historie rodzinne, znali mnóstwo piosenek ludowych, zwyczajów,
            umieli robić milion pożytecznych rzeczy oraz umieli o tym ciekawie opowiedzieć.
            Dzieci i wnukowie z tej rodziny pokończyli studia i jest tu kilka wyższych
            tytułów naukowych. W rodzinie mojego ojca nie dba się natomiast o dyplomy, choć
            niby tam miałaby oddziaływać tradycja inteligencka. Niewątpliwie większą żywość
            intelektu przejawia linia "postchłopska"! I nie jest to jakieś wymuszone
            studiowanie wynikające z "chłopskiego uporu", tylko autentyczna pasja
            przejawiająca się w mało nieraz intratnych dziedzinach - a więc: od natury!
            Mąż pochodzi z rodziny Polaków ze Wschodu, którzy przyjechali tu ledwie znając
            język i szybko usamodzielnili dzieci, bo po prostu nie stać ich było na
            kształcenie ich. Teść był bardzo inteligentnym człowiekiem ale niespokojnym
            duchem - choć znał na pamieć długie poematy i pięknie malował, nie zdobył
            dyplomów - nie dla niego była szkoła i wiedza akademicka. Teściowa to prosta
            kobieta, niezbyt bystra.
            Mąż ma własną niewielką firmę i nie przejawia atencji dla samych tylko
            dyplomów - ceni raczej przedsiębiorczość, otwartość, humor, brak uprzedzeń. Nie
            interesuje nas przebywanie z ludźmi, wśród których dominuje "stroszenie piór' i
            licytowanie się, kto ma więcej literek przed nazwiskiem lub cyferek na koncie.
            Takie rzeczy to oznaka maskowania kompleksów albo bycia tak nudnym, że nie jest
            się w stanie niczego wesołego i ciekawego zaproponować towarzystwu - tylko tę
            durną licytację zakonczoną odtrąceniem "przegranych". To szczeniackie.
            Przyjaźnimy się z ludźmi o szerokich horyzontach, którzy coś przeszli i nie
            rozumują schematami. Mamy np. kumpla prawnika, który przez kilka lat pracował w
            Austrii na budowach - świetny gość! Mamy kumpelę magistra, po rozwodzie z
            magistrem, który pił na umór i dręczył ją i dziecko - teraz naprawdę nie jest
            dla niej ważne, jakie literki przed nazwiskiem ma facet...
            W ogóle uważam, że uprzedzenia co do wykształcenia robią wiele złego. Mnóstwo
            fajnych kobiet żyje w samotności tylko dlatego, że same mają wyższe
            wykształcenie a potencjalni kandydaci na partnerów - nie. Bo w populacji jest
            więcej dziewczyn z literkami przed nazwiskiem niż takich chłopaków. Poza
            tym 'literkowcy" żenią się także z dziewczynami bez literek! W efekcie zostaje
            dużo sfrustrowanych wykształconych dziewczyn, którym nie dane było wejść w
            szczęśliwy związek z "literkowcem" a nie sa skłonne do "mezaliansu". Tymczasem
            prawdziwe bystrzaczki, co dysponują nie tylko literkami, ale i szarymi
            komórkami, nie zawężają sobie puli kandydatów i jeśli widzą faceta
            wartościowego choć bez literek - dają mu i sobie szansę! I czasem to bardzo
            fajnie wychodzi! Tylko trzeba barzdiej zważać na charakter, wnętrze faceta niż
            na jego zewnętrzne "legitymacje', którymi można imponować ciotkom...
            Widzę mnóstwo takich smutnych, samotnych dziewczyn z tytułami naukowymi, które
            tkwią kurczowo w swoim światku i boją się zrobić krok na zewnatrz, przewietrzyć
            przekonania, podejmować niekonwencjonalne wyzwania.. Są inteligentne w stylu
            akademickim - i wiodą bardzo nudne, pełne lęku życie... To już lepiej popełniać
            te wszystkie "straszne" mezalianse z chłopakami pachnącymi smarem /byle
            sympatycznymi!/ niż więdnąć w ponurej acz szlachetnej cnocie... ;)))
            • edico Re: mn 28.04.06, 19:19
              Duże brawa.

              Pozdrawiam
      • Gość: Marta50 Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.pools.arcor-ip.net 23.04.06, 20:02
        Renebenay, masz sluszna racje. Niestety jest to prawda sama znam ludzi z polskim
        wyzszym wyksztalceniem i co robia na zachodzie? Pracownicy magazynow albo
        fizyczni z wyksztalceniem uniwersyteckim, dziwi mnie ze nie mieli i nie maja
        wyzszych celow, chocby checi powtorzenia ostatnich czterech semestrow albo
        rozpoczecia nowych studiow za granica?
        • Gość: Kizia Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.server.ntli.net 23.04.06, 21:30
          A ja mam polskiego magistra, i pracuje "na Zachodzie" w wielkiej firmie, na
          fajnym i dobrze oplacanym stanowisku.
          • Gość: Marta50 Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.pools.arcor-ip.net 23.04.06, 21:35
            Odpowiadasz na :
            Gość portalu: Kizia napisał(a):
            > A ja mam polskiego magistra, i pracuje "na Zachodzie" w wielkiej firmie, na
            > fajnym i dobrze oplacanym stanowisku.
            *******************
            Przynajmniej mialas ambicje ktore powinno sie miec zawsze, jak chce sie cos
            wiecej osiagnac, a nie rezygnowac, siedzac z opuszczonymi rekami i wiecznie
            narzekac ze ma sie uniwersyteckie wyksztalcenie a prace do kitu.
    • Gość: nie dyskwalifikuje Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 10:22
      I nie chodzi jedynie o błędy literowe
      ktorych jest sporo w mojej wypowiedzi.
    • Gość: q.tas Tak, dyskwalifikuje IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 23.04.06, 12:02
      Co innego gdyby siostra byla fryzjerka albo kucharka, to wtedy OK, ale tak to
      jest zwykly mezalians
    • markiz.de.sade Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 23.04.06, 12:11
      A sama nie możesz na siebie zarobić? Jeśli mąż Tobie w tym przeszkadza, to się
      rozwiedź - wtedy na pewno willa pod miastem wyrośnie Tobie zanim się
      obejrzysz. W kraju pełno możliwości, a zawsze przecież możesz jeszcze wyjechać
      pracować do Niemiec ;)
    • crax Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 23.04.06, 12:25
      zboczona.edyta napisała:

      "Czy człowiek bez matury rzeczywiście jest gorszy?"

      Nie. To ludzie, którzy tak uważają są gorsi.
    • camel_3d tak...i nie 23.04.06, 14:57
      zylezy w jakim srodowisku...
      wsrod robotnikow..mysle ze to obojetne..
      ale jezeli planujesz przebywac w srodowisku ludzi z wyzszym wyksztalceniem
      to ..no coz...
      • Gość: q.tas Re: tak...i nie IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 23.04.06, 19:22
        camel_3d napisał:

        > zylezy w jakim srodowisku...
        > wsrod robotnikow..mysle ze to obojetne..
        > ale jezeli planujesz przebywac w srodowisku ludzi z wyzszym wyksztalceniem
        > to ..no coz...

        Moze siostra zrobila studia wyzsze na jednej z tych prywatnych uczelni dla
        wiejskich magistrow i jej wlasciwie obojetne czy maz ma mature.
    • Gość: ANT NIE !!! n/t IP: *.adsl.inetia.pl 23.04.06, 19:28
    • Gość: Marta50 Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.pools.arcor-ip.net 23.04.06, 19:47
      Odpowiadasz na :

      zboczona.edyta napisała:
      Gdy powiedziałam mężowi, że dobrze trafiła, obruszył się, że jeżeli
      > uważam prostaka bez natury za dobrą partię, to trzeba było sobie znaleźć
      > takiego. W ogóle on dyskusje na jego temat uważa za zbędne, bo traktuje go jak
      > gorszego do siebie. Czy człowiek bez matury rzeczywiście jest gorszy?
      *************************
      Poznalas meza na studiach, to znaczy maz twoj powinien sie czegos na studiach
      nauczyc, zobacz sama wyzej przytoczony twoj cytat? Nauczyl sie twoj maz czegos
      na studiach? Sadze ze nie, nawet brak mu elementarnej rzeczy jaka jest
      samodzielne myslenie i uznanie drugiego czlowieka!
      • login103 Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 23.04.06, 20:06
        brak matury w tych czasach jest dziwne a to minimum i jest to podstawa
        • Gość: Marta50 Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.pools.arcor-ip.net 23.04.06, 20:15
          Jak by wygladal swiat skoro by na nim zyli tylko magistrowie, inzynierzy,
          doktorzy, profesorowie? Kto by na nich pracowal?
          Ten z wyzszym wyksztalceniem zapomnial ze dzieki takim otrzymuje jeszcze
          miesieczne pobory i ze ma prace. Jednym slowem niedouczony "wyksztalcony"
          • Gość: Matylda Re: Marta50 IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.06, 21:10
            Droga Marto50. Trochę przesadziłaś. Mam wyższe wykształcenie, jestem
            prawnikiem. Dotychczas uważałam, że moja pensja to wynagrodzenie za pracę. Czy
            chcesz powiedzieć, że się mylę a moje pobory to jałmużna ofiarowana mi przez
            robotnika? To ja dostaję pobory dzięki nim i im zawdzięczam pracę? W pewnym
            sensie tak bo gdyby zdali maturę i skończyli studia to może byliby mądrzejsi i
            nie popełnialiby tylu przestępstw. Statystyki mówią same za siebie. Twój sposób
            myślenia już obowiązywał. Zapanował prawie 100 lat temu trochę na wschód od
            Polski. Też wytłukli inteligencję jako niepotrzebny element a co z tego wyszło
            to uczą w szkołach.
            • Gość: Marta50 Re: Marta50 IP: *.pools.arcor-ip.net 23.04.06, 21:22
              Nie interesuje mnie kim jestes, tu jestes tylko jedna z nas. Skoro jestes
              prawnikiem powinnas wiedziec jak niebespiecznie jest ujawnianie swoich danych
              osobistych (zawod) w internecie.
              Czy w Polsce wszyscy sa tak powierzchowni i mysla tylko tykim stylem o sobie?
              Jak wynika z wielu wpisow, odpowiedz jest jedna: TAK. Brak mysli globalnej jak i
              czynnikowej. Powiedz kto pracuje na calosc, sadzisz ze tylko ci wyksztalceni?
              Gdyby taki pracownik na tasmie nie wyprodukowal produktu, inzynier nie otrzymal
              by poborow, zaklad by nie wywiazal sie z planow. Gdyby nie bylo wokol sedzi
              innych konfliktowych ludzi, sedzia by siedzial i krecil by kciukami. Brak
              uznania dla tych ktorzy pracuja ciezko na wyzsze sfery. Nie sadzisz ze jest to
              symbioza, ktora powinna sprawnie z wzajemnym uznaniem i szacunkiem funkcjonowac?
              Wiec sa potrzebni i ci bez matury albo studiow, dla nich tez nalezy sie uznanie
              poniewaz sa ludzmi. Zwierzeta szacujemy uznaniem i szacunkiem a ludzi? W
              katolickim kraju? Czas zmienic mentalnosc i nie zadzierac nosa.
              • Gość: Matylda Re: Marta50 IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.06, 14:08
                Ty chyba cierpisz na manię prześladowczą albo nie wiesz na czym polega
                działanie internetu. Ja nie wstydzę się swojego zawodu i nie widzę powodu, żeby
                robić z tego tajemnicę. Z mojej wypowiedzi nie wyciągnęłaś żadnych wniosków. W
                dalszym ciągu piszesz coś o ciężko pracujących na wyższe sfery...Czy to Ty
                czasami nie masz jakiegoś kompleksu niższości? O jakich wyższych sferach
                piszesz? Ja tak ludzi nie dzielę. Po prostu uważam, że ludzie powinni się
                dobrać jeżeli mają stanowić "jedno jabłuszko". Dobór intelektualny jest tak
                samo ważny jak zgodny seks. Może szwankuje mi wyobrażnia ale jakoś nie mogę
                wyobrazić sobie o czym może rozmawiać para np. doktor nauk medycznych i
                hydraulik (przy całym szacunku dla hydraulików). W dzisiejszych czasach brak
                matury dyskwalifikuje bo jej zdanie nie jest takim wielkim wyczynem. Pominąwszy
                osoby ułomne, matury nie zdają tylko ci, których cechuje niski poziom ambicji,
                lenie i wyjątkowe obiboki. Nawet jeśli mi zarzucisz, że nimi pogardzam to
                przyznam Ci rację. Tak, pogardzam tymi wszystkimi zdolnymi, którym się nie
                chciało bo to nie oni na mnie, tylko ja na nich będę pracowała. To z moich
                podatków utrzymywani są wszyscy niedouczeni, którzy nie moga dostać pracy.
                (jeśli rozumiesz o kim piszę bo znów wsadzisz w moje usta jakieś swoje
                poglądy). Szacunkiem to ja darzę jakiegoś przed(lub po)wojennego fachowca,
                który nie chodził długo do szkoły z różnych przykrych powodów ale nie z
                lenistwa! Symbioza z takim człowiekiem jest do przyjęcia. Twoich ostatnich słów
                to już zupełnie nie rozumiem. Czy ja chcę tych bez matury poddawać eutanazji?
                czy ja ich nie szanuję? czy stawiam niżej niż zwierzęta? Gdzie to wyczytałaś? I
                po co zaraz ten "katolicki kraj", co to ma do sprawy? Dlaczego uważasz, że jak
                ktoś preferuje wysokie wykształcenie to zadziera nosa? Przecież gdyby nie było
                inżynierów to chłopi nadal kosiliby kosami bo kto by im wymyślił kombajn?
                • agni_me Matyldo, 24.04.06, 19:38
                  trochę ci pomogę ruszyć wyobraźnią. Mam dobre serce. Oto statystyka
                  oglądalności TVP Kultura.

                  "Zaskakujące, że kanał ogląda więcej widzów z wykształceniem zawodowym (19,2
                  proc.) niż z wyższym (18, 5 proc.). - To ludzie z aspiracjami, żądni ciekawych
                  doznań estetycznych, często z małych miejscowości, którzy nie mają łatwego
                  dostępu do filharmonii czy klubu jazzowego." (za szefem TVP Kultura)

                  Muszę się z tobą zgodzić, że z takim "hydraulikiem" mogłabyś nie mieć o czym
                  rozmawiać, a raczej on z tobą.

                  Ex re twojego wpisu o kosach i inżynierach, muszę dodać, że pierwszy kombajn
                  zbożowy w początkach XIX w wynalazł robotnik-samouk, bez wykształcenia, tak
                  samo zresztą jak młockarnię o wiek wcześniej inny. Andrew Meikle uważany za jej
                  twórcę jedynie zmodernizował prototyp. Jak na osobę posutulującą znajomość
                  wiedzy ogólnej, nieszczególnie błyszczysz.
                • Gość: Marta50 Re: Marta50 IP: *.pools.arcor-ip.net 24.04.06, 22:33
                  Matyldo, jak na zawod prawnika umiesz tylko oskarzac nie zastanawiajac sie nad
                  tym co wypowiadasz i czego dajesz swiadectwo. Czy wszyscy w Polsce sa az tak
                  leniwi jak tu napisalas i wlasnie z tego powodu nie dbali o swoje wyksztalcenie?
                  Nie chce cie tu uswiadamiac, powinnas sama to wiedziec, ze z kasa u niektorych w
                  Polsce nie jest za wesolo, maja dzieci mniej czy wiecej zdolne, ktore by chetnie
                  tak jak wiele innych zdobyli te wymagane przez ciebie wyzsze wyksztalcenie.
                  Przeciez takimi "leniami bez wyksztalcenia" napisalas gardzisz.
                  W twojej wypowiedzi dajesz dowod zimnej wyrachowanej osoby, osoby u ktorej licza
                  sie tylko i wylacznie pieniadze i wyksztalcenie, za wyksztalcenie i pieniadze
                  chcesz kupic ludzkie uczucia i szczescie? Wiec zycze ci w zyciu i wyrachowanym
                  malzenstwie milosci, ciepla rodzinnego i powodzenia. Uczucia drugiej osoby dla
                  ciebie sa pestka, najlepiej gdy bedzie ta druga osoba byla zaraz dygnitarzem z
                  fura pieniedzy ale bez zadnych ludzkich uczuc.
                  Jak na prawnika nie przekonujesz mnie twoimi argumentami, uderzasz innych
                  ponizej pasa, a to nie przystoi osobom z takim wyksztalceniem, jaki wniosek z
                  tego: prawnikiem jestes tylko tu w internecie na pokaz.
                  • agni_me Re: Marta50 25.04.06, 00:02
                    A fe! Argumenty ad personam potwornie zaniżają poziom dyskusji. Zwłaszcza te,
                    które nie mają żadnego pokrycia w wypowiedziach interlokutora.

                    Wyciąganie tak daleko idących wniosków dotyczących charakteru, wyznawanych
                    zasad i prywatnego życia rozmówcy, poza tym, że niesmaczne, świadczy też o
                    niedostatku rzetelnych argumentów. Proponowałabym jednak wrócić ad rem.
      • Gość: ant Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.adsl.inetia.pl 23.04.06, 22:35
        nie brak ci mądrości - nie ze studiów, życiowej.
        Popieram twe wypowiedzi.
        • Gość: Marta50 Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.pools.arcor-ip.net 23.04.06, 22:38
          Tez studiowalam tylko nie w Polsce i mam calkiem inne podejscie do rzeczy jak
          wielu przedmowcow.
          • Gość: ant Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.adsl.inetia.pl 23.04.06, 22:53
            miara wartości człowieka nie jest jego wykszatałcenie, wykształcenie jest miara
            wartości robotnika, pracownika itp. na potrzeby pracodawcy, czego nie rozumieją
            przedmówcy (przedpiścy).
            Szkoda, bo piszą to własnie magistrowie, doktorzy itp :(
            • Gość: Marta50 Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.pools.arcor-ip.net 23.04.06, 22:58
              nawet i prawnicy jak tu jedna sie wypowiedziala.
              Jak z powyzszego wynika nie ma rady na polska mentalnosc, wynoszenia sie ponad
              niebisy i pogarda dla innych.
              • Gość: ant Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.adsl.inetia.pl 23.04.06, 23:13
                niestety , tu sie nie zgodzę, jestem polakiem i nie mam "polskiej mentalności"
                jak t raczyłaś nazwać, nie uogulniaj, napisz na "taką" mentalnośc, bedzie OK :))
                pozdrawiam.
                • Gość: Marta50 Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.pools.arcor-ip.net 23.04.06, 23:18
                  Ja tez jestem urodzona w Polsce i nie posiadam tej mentalnosci o jakiej tu sie
                  dowiaduje. Swiat rozszerza horyzonty, warto tez poznac polska mentalnosc,
                  przynajmniej dla zrozumienia spoleczenstwa.
                  Skoro czujesz sie dotkniety i urazony, nie mialam akurat ciebie na mysli, za co
                  przepraszam. W prawdzie nie mam za co cie przepraszac, poniewaz nie brales
                  udzialu w wczesniejszej dyskusji, ale mimo to - przepraszam.
                  • Gość: ant Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.adsl.inetia.pl 23.04.06, 23:23
                    jesteś bardzo miłą osobą, nie czuję sie bardzo urażony,lecz nie chce uogólnień,
                    jestem polakiem i nie mam mentalności którą ty uważasz ża "polską" więc nie ma
                    reguły. Chcę tylko dyskusji i poznac zdanie (merytorycne wnioski) innych.
                    Choć przyznam czasem pewnie mnie też ponosi, echhhh ten ułan....
                    ;)
    • po_godzinach Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 23.04.06, 22:57
      "Co z tego, że nie ma go w Polsce 300 dni w roku, jak zarabia
      kasę. Gdy powiedziałam mężowi, że dobrze trafiła, obruszył się"

      ... masz w miarę normalnego męża :)
      • zboczona.edyta Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 24.04.06, 08:35
        po_godzinach napisała:

        > "Co z tego, że nie ma go w Polsce 300 dni w roku, jak zarabia
        > kasę. Gdy powiedziałam mężowi, że dobrze trafiła, obruszył się"
        >
        > ... masz w miarę normalnego męża :)

        Nie rozumiem dlaczego niby tak uważasz.
        • agni_me Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 24.04.06, 09:08
          Edyto, to może pomyśl, co? Przynajmniej się postaraj. Zrób to w imię wyższego
          wykształcenia, które tu zadeklarowałaś. Inaczej dajesz straszliwą broń do ręki
          tym, którzy uważają, że to genotyp i środowisko odpowiadają za inteligencję, a
          własna aktywność człowieka jest nieistotna. :-)



    • kamajkore Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 24.04.06, 09:33
      dziwne podejście jak dla mnie...
      mąż jest 'dobry' bo przysyłóa kasę z zagranicy. to nic, że nie mam matury, bo na
      szczęście nie trzeba z nim spędzać za dużo czasu - czy tak? :)

      czy ludzie w małżeństwach często traktują się wzajemnie jak chodzący portfel i
      sprzątaczko-kucharka?

      a co do matury, to wprawdzie zdarzają się wyjątki, ale.... o czym oni
      rozmawiają, jak on już wróci z tej budowy? ciekawe...?
      • zboczona.edyta Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 24.04.06, 09:39
        kamajkore napisała:

        > dziwne podejście jak dla mnie...
        > mąż jest 'dobry' bo przysyłóa kasę z zagranicy. to nic, że nie mam matury, bo n
        > a
        > szczęście nie trzeba z nim spędzać za dużo czasu - czy tak? :)

        No po części tak.

        >
        > czy ludzie w małżeństwach często traktują się wzajemnie jak chodzący portfel i
        > sprzątaczko-kucharka?
        >
        > a co do matury, to wprawdzie zdarzają się wyjątki, ale.... o czym oni
        > rozmawiają, jak on już wróci z tej budowy? ciekawe...?
        >


        Nie wiem o czym. Zresztą jakie to ma znaczenie? Ja z nim nie mam okazji
        rozmawiać bo jak on przyjeżdża, to mąż nie pozwala mi do nich chodzić, a sam
        nawet nie chce o tym słyszeć.

        • Gość: Marta50 Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.pools.arcor-ip.net 24.04.06, 22:43
          zboczona.edyta napisała:
          > Nie wiem o czym. Zresztą jakie to ma znaczenie? Ja z nim nie mam okazji
          > rozmawiać bo jak on przyjeżdża, to mąż nie pozwala mi do nich chodzić, a sam
          > nawet nie chce o tym słyszeć.
          >
          **********************
          Nie rozumie tego, jak maz moze zonie zabronic odwiedzic siostre i szwagra?
          Jak moze maz zonie dyktowac to co zona musi podkreslam w Polsce "musi" robic?
          Brak u was obopulnego porozumenia albo tolerancji i akceptacji dla innych?
          O czym nie chcesz slyszec? O tym ze maja wlasna chalupke? Z zazdrosci czy
          niezyczliwosci ze uklada sie im wlasnie tak dobrze ich zycie i przez to tak
          duzo osiagneli?
    • seth.destructor Czy człowiek bez matury rzeczywiście jest gorszy? 24.04.06, 19:41
      Tylko dla ynteligjentow, ktorzy uwazaja ze napisanie wypracowanka o bohaterach
      literackich (obecnie czesto w wersji nieortograficznej na skutek zaakceptowania
      zjawiska dysortografii) i wypowiedzeniu sie na pare niezyciowych tematow
      walkowanych w szkole - czyni czlowieka dojrzalym i "posh"...

      Znam mase ludzi bez matury, ktorzy sa cenionymi fachowcami i wspanialymi ludzmi.

      P.S. Sam mam ten czerwony swistek papieru i tak nie ogladalem go od kilkunastu
      lat.
      • Gość: Marta50 Re: Czy człowiek bez matury rzeczywiście jest gor IP: *.pools.arcor-ip.net 24.04.06, 22:47
        Znam ludzi, ktorzy tylko i wylacznie z matura piastowali wysokie stanowiska
        panstwowe potem zarzadzali wielkim swiatowym koncernem z bardzo duzymi
        osiagnieciami. Koncern postawili na nogi. Byli i sa cenieni dotychczas.
    • Gość: Bez wykształcenia Moja odpowiedz.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 10:11
      Do szóstej klasy podstawowej byłem można powiedzieć dobrym uczniem jednak nauka a raczej poziom nauczania(marny) i brak odpowiedniego podejścia nauczycieli do przedstawienia danego zagadnienia zniechęciła mnie diametralnie tak, że w drugiej klasie liceum rozstałem się z szkołą. Nie miałem praktycznie nic.
      Obecnie mam 24 lat, dwie dobrze prosperujące firmy i zarabiam około 140 tyś. zł/msc. brutto.
      Nie jestem w stałym związku. Mam czas na hobby i rozrywkę, rozwój intelektualny i duchowy i jestem zadowolony z życia.
      Pani pisze o maturze a ja nawet nie mam wykształcenia średniego czy zatem należy w wyższym stopniu dyskwalifikować mnie społecznie ?
      • cd_action Re: Moja odpowiedz.. 25.04.06, 11:32
        Gość portalu: Bez wykształcenia napisał(a):

        > Do szóstej klasy podstawowej byłem można powiedzieć dobrym uczniem jednak nauka
        > a raczej poziom nauczania(marny) i brak odpowiedniego podejścia nauczycieli do
        > przedstawienia danego zagadnienia zniechęciła mnie diametralnie tak, że w drug
        > iej klasie liceum rozstałem się z szkołą. Nie miałem praktycznie nic.
        > Obecnie mam 24 lat, dwie dobrze prosperujące firmy i zarabiam około 140 tyś. zł
        > /msc. brutto.
        > Nie jestem w stałym związku. Mam czas na hobby i rozrywkę, rozwój intelektualny
        > i duchowy i jestem zadowolony z życia.
        > Pani pisze o maturze a ja nawet nie mam wykształcenia średniego czy zatem należ
        > y w wyższym stopniu dyskwalifikować mnie społecznie ?


        Tak
        • Gość: ant Re: Moja odpowiedz.. IP: *.adsl.inetia.pl 25.04.06, 13:51
          cd_action napisał:

          > Tak

          możesz swą głęboką myśl (wypowiedź) rozwinąć ??
          dlaczego, jakies argumenty ??
          • cd_action Re: Moja odpowiedz.. 25.04.06, 14:51
            Gość portalu: ant napisał(a):

            > cd_action napisał:
            >
            > > Tak
            >
            > możesz swą głęboką myśl (wypowiedź) rozwinąć ??
            > dlaczego, jakies argumenty ??


            To proste.
            Czlowiek, ktory mogl zrobic mature (a teraz prawie kazdy moze), a tego nie
            zrobil, jest leniem, nieudacznikiem i fagasem. To samo dotyczy studiow wyzszych.
            • Gość: Bez wykształcenia Re: Moja odpowiedz.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 08:46
              Gdybym był leniem, nieudacznikiem i fagasem nie doszedłbym do tego co posiadam a jak wspomniałem zaczynałem od niczego. Tak wiec Twoja koncepcja jest błędna.
              • Gość: ant Re: Moja odpowiedz.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 19:36
                to co mówi jest dziecinne i dalekie od opinii człowieka na poziomie ,
                jakimkolwiek - zatem nic mu matura nie dała jak widac po wypowiedziach.
    • facet123 Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 25.04.06, 10:37
      > Czy człowiek bez matury rzeczywiście jest gorszy?

      Oczywiście że nie. Uświadom sobie, że:
      - wykształcenie
      - inteligencja
      - zarobki
      to cechy tylko lekko skorelowane, ale ogólnie nie muszą być ze sobą w żaden
      sposób powiązane. A w ogóle nie rozumiem dlaczego którekolwiek z tych cech
      miałyby świadczyć o tym, że ktoś jest lepszy.

      Statystycznie jednak zauważyłem, że osobie dobrze wykształconej i posiadającej
      większą wiedzę, wnikliwość sądów i swiadomość otaczającego świata zwykle trudno
      jest dogadać się z osobami słabiej wykształconymi. Nie oznacza że ktokolwiek
      jest tutaj "gorszy". Poprostu rozumiem, że twój mąż nie ma o czym gadać z tym
      człowiekiem i nie ma co go zmuszać do tego.

    • po_godzinach a właściwie dlaczego ludzie nie mają matury? 25.04.06, 14:57
      mówię, rzecz jasna, o ludziach stosunkowo młodych.
      • agni_me Re: a właściwie dlaczego ludzie nie mają matury? 25.04.06, 15:34
        Nie wiem skąd jesteś, ale w promieniu 40 km od Warszawy istnieją takie wsie,
        gdzie rodzice ludzi stosunkowo młodych nie mają żadnych stałych środków do
        życia. Nie ma dla nich zasiłków, rent, emerytur. Gminne środki na opiekę
        społeczną są tak niewielkie, że wystarczają jedynie dla tych skrajnie biednych.
        Utrzymują się z prac dorywczych - truskawki, zbieranie owoców w sadach,
        jesienią ziemniaki.

        Chłopak i dziewczyna idący do liceum czy technikum to przynajmniej cztery lata
        utrzymywania, zawodówka daje nie tylko zawód, ale także PŁATNE praktyki.
        Miesiąc w miesiąc pewny grosz, wystarczający na szkolny bilet i może śniadanie.
        Dla tych ludzi to fortuna.

        W trzeciej klasie tacy młodzi ludzie pracują już po 10-12 godzin, także w
        weekendy. Potem zapieprzają jako krawcowe, hydraulicy, elektrycy, fryzjerki
        sześć dni w tygodniu po parenaście godzin, bo w takich okolicach tyle się
        pracuje, żeby utrzymać pracę.

        Jeśli wytrzymają kilka lat takiego zasuwu, to koło dwudziestego roku życia mają
        na tyle wyrobioną "pozycję zawodową" i takie pensje (pewnie nawet z osiemset
        złotych do ręki) oraz "fuchy", że mogą sobie pozwolić na szkołę zaoczną. Tyle,
        że po wielu latach bez nauki, bez czasu na tę, bez dostępu do książek i netu
        trudno im osiągnąć poziom taki, by jakoś zdać bylejaką maturę. Najczęściej
        kończą szkołę średnią, nie przystępując do egzaminu dojrzałości.

        Wbrew pozorom to nie są wyjątki, wystarczy spojrzeć na statystyki dot.
        średniego wieku w szkołach średnich zaocznych, procenta osób przystępujących do
        matury i zdawalności (pomijając duże ośrodki miejskie i ich najbliższe okolice).
    • Gość: P.S.J. Nie matura, lecz chęć szczera. Pamiętaj. n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 19:44
    • Gość: omnipotentny Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.gprspla.plusgsm.pl 26.04.06, 21:15
      brak matury nie dyskwalifikuje czlowieka. jednak jest dla niego samego pewnym
      ograniczeniem. przykład: /z calym szacunkiem dla sprzedawcow z kiosku/:
      czlowiek bez matury moze zostac sprzedawca w kiosku; czlowiek z matura i
      wyksztalceniem np. prawniczym moze zostac np. adwokatem, radca prawnym, jak i
      sprzedawca w kiosku. inaczej mowiac - czlowiek bez matury dociera do pewnej
      granicy, ktorej juz przekroczyc nie moze. czlowiek z matura i wyksztalceniem
      moze szukac pracy po obu stronach tej granicy.
    • truten.zenobi Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? 27.04.06, 07:28
      > Jej mąż pracuje w Niemczech na budowie i dom wybydował
      > własnoręcznie. Co z tego, że nie ma go w Polsce 300 dni w roku, jak zarabia
      > kasę.

      znałem jednego takiego (zauważ że używam czasu przeszłego dokonanego!)
      mił 35 lat!
      inny mój kolega też w podobnym wieku miał powazny zawał
      ciekawe czy teraz ich kobiety tak się cieszą z tego że zarabiali dużo tyle że
      na czarno?
      • Gość: mułła Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.malbork.mm.pl 27.04.06, 11:39
        Znam osoby bez matury, które pracują w biurze, mają rozrywki na poziomie -
        czytają, oglądają dobre filmy (i potrafią je odróżnić od chłamu), znają się b.
        dobrze na komputerach, pogada się z nimi o wszystkim. Matury nie zrobili bądź
        ze wględu na przedwczesne założenie rodziny, bądź też ze wględu na nie wiem,
        skąd wziętą, obawę przed oblaniem (ma tak pewna bliska mi osoba, ktoś naprawdę
        inteligentny, ale z zaniżoną samooceną) - na pewno nie lenie i nieroby! Ktoś,
        kto tak pisze, po prostu dowartościowuje się w mało wybredny sposób, co na
        pewno nie świadczy dobrze o jego "inteligencji"! A już na pewno o kulturze!
        Brawo dla osoby "Bez wykształcenia" - jest Pan żywym dowodem na to, że
        inteligencji nie odzwierciedlają ukończone szkoły i papierki z nich wyniesione.

        Abstrahując od szkół - wiele pisze się o tym, że często osoby z inteligencją
        kwalifikująca do Mensy, nie mogą sobie poradzić w życiu i są tzw. siermięgami.
        Oprócz inteligencji potrzebna jest też inteligencja emocjonalna, jak również
        zdolność radzenia sobie, po prostu.
        • Gość: Izabella1991 Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.Red-83-57-71.dynamicIP.rima-tde.net 27.04.06, 18:38
          Swieta prawda-drodzy Panstwo!
          Do chlopaka o nicku-,,Bez wyksztalcenia"-bardzo Ciebie podziwiam i
          szanuje.Duza buzka ode mnie!Nawet nie wiesz,jak Baaaardzo masz racje!
          Ja sama znam ,,pania nauczycielke" -napisalam w cudzyslowie,bo umyslowo chora
          krowa jest bardziej obrotna,wygadana,a na pewno madrzejsza od tej.....
          Sama mam kuzyna z zona(on ma mature,ona nie-nie szkodzi w ogole)maja
          sklep+dyskoteke na wsi i przysiegam-oboje
          b.zaradni,blyskotliwi,przezabawni,uwielbiam ich obydwoje!!
          Ja sama mature zdalam na bdb.lat temu 17(o Matko jedyna),jestem blondynka(bez
          urazy,DO DIABLA) i aktualnie hiszpanski jest 7-ym jezykiem,ktorego sie ucze
          (pozostalych 6 w uzyciu,albo i nie-zalezy od sytuacji)Wcale nie czuje sie
          lepsza (ani gorsza) od super fajnych osob z matura(albo i bez),badz tez od osob
          wyksztalconych i bystrych,zaradnych(albo i nie)!
          Nie dajmy sie zwariowac.Nasz sejm(i senat tez)to zbiorowisko ludzi
          hmmm....jakoby wyksztalconych na ogol,a w naszym kraju kochanym nie napisze,co
          panuje,bo sie nie bede na forum wyrazac. Buzia duza-Iza
        • Gość: Magda Re: Czy brak matury dyskalifikuje człowieka? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.04.06, 17:24
          Mulla , kazdy moze sie czegos w zyciu nauczyc bez szkol nawet mul. Ale biuro w
          ktorym zatrudnia sie osoby bez wyksztalcenia na stanowiska ktore tego wymagaja
          nie moze byc dobrym, profesjonalnym biurem. Inteligencja jak najbardziej wiaze
          sie z wyksztalceniem. Im wyzsze wyksztalcenie tym wieksza szansa na wyzsza
          inteligencje. Co oczywiscie nie wyklucza osob bez formalnego wyksztalcenia,
          ktore poswiecaja sporo czasu na samoksztalcenie. Wyzsze wyksztalcenie daje
          rowniez wyzsze szanse na lepsze radzenie sobie w zyciu, bo prac fizycznych z
          roku na rok ubywa. Przybliz nam moze twoje wyobrazenie o inteligencji
          emocjonalenj.Co to jest wedlug ciebie , od czego zalezy i jak wplywa na nasze
          zycie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka