Dodaj do ulubionych

"Odżydzanie" radnego

18.07.06, 18:03
Dziś w GW o starych sprawkach radnego Sielatyckiego. Artykuł w całości.

"Radny LPR chciał "odżydzenia" polskiej literatury

Katarzyna Włodkowska, Gdańsk,
Gdański radny LPR Grzegorz Sielatycki jest autorem antysemickiego tekstu
sprzed ośmiu lat, w którym nawoływał do "odżydzenia" polskiej literatury -
ustaliła "Gazeta". Choć sam Sielatycki od tygodnia temu zaprzecza
Fragmenty tekstu zacytowała 11 lipca w porannej rozmowie Radia ZET Monika
Olejnik. Jej gościem był wtedy wicepremier Roman Giertych. Artykuł
Sielatyckiego "Walka o polskie słowo" ukazał się w internetowym biuletynie
"Walka" warmińskiej Młodzieży Wszechpolskiej w lipcu 1998 r.:
"Dlaczego pod szyldem polskiej kultury narodowej w polskich podręcznikach
umieszcza się takich żydowskich twórców, jak: Julian Tuwim, Brunon Schulz,
Bolesław Leśmian, Tadeusz Peiper, Roman Brandstaetter, Andrzej Szczypiorski
czy wielu innych?".
I dalej: "Psychika żydowska jest kaleka, chora, zdezintegrowana i nienormalna
(...). Należy dążyć do wydzielenia i odizolowania literatury żydowskiej w
języku polskim z obszarem kultury narodowej. Jest to zadanie bardzo trudne w
dzisiejszych czasach, albowiem nasi wrogowie posługują się bardzo popularnym
hasłem antysemityzmu".
- To skandaliczna wypowiedź - skomentował szef LPR w rozmowie z Moniką
Olejnik. - Nie sadzę jednak, żeby pan Grzegorz Sielatycki coś takiego powiedział.
Sam radny też zaprzeczył. - Publikowałem tylko w "Myśli Polskiej" i we
"Wszechpolaku" - zapewniał dziennikarzy. - A teksty nigdy nie były podszyte
antysemityzmem.
Na artykuł "Walka o polskie słowo" powołuje się w swojej pracy magisterskiej
pt. "Młodzież Wszechpolska i jej ideologia w oficjalnym serwisie internetowym"
student Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Tomasz Wojtyś.
- Widocznie autorowi brakowało źródeł i jedno sobie wymyślił - brnął Sielatycki.
Strona internetowa biuletynu "Walka" nie istnieje od 2001 r. Ale numer z lipca
1998 r. udało się odnaleźć dzięki Maciejowi Lisickiemu, szefowi klubu PO w
gdańskiej radzie miasta. Lisicki wynajął informatyka, który odszukał w sieci
zlikwidowaną stronę. I faktycznie, znajduje się tam cytowany przez Olejnik
artykuł z podpisem Sielatyckiego.
- Wstyd mi, że ktoś taki reprezentuje radę i mieszkańców. Dwa lata temu z
ekipą Młodzieży Wszechpolskiej zjawił się pod pomnikiem na Westerplatte i
wygwizdał panią konsul Niemiec, skandując przy okazji "Polska rzecz, Niemcy
precz". Dlatego gdy "Gazeta" napisała o publikacjach, do których Sielatycki
się nie przyznaje, postanowiłem udowodnić, kim jest ten człowiek - mówi Maciej
Lisicki.
Grzegorz Sielatycki od dwóch dni już nie odbiera telefonu.
Artykuł w "Walce" to nie pierwszy antysemicki wybryk Sielatyckiego. W styczniu
2005 r. zawieszono go w prawach członka LPR. "Gazeta" opisała wtedy, że na
stronie pomorskiej LPR promował sklep internetowy Super 24 sprzedający takie
tytuły, jak "O przyczynach szkodliwości Żydów" czy "Antypolskie oblicze
Czesława Miłosza". Sielatycki mówił wtedy, że oferta skierowana jest
szczególnie do młodzieży narodowej mieszkającej w małych miejscowościach. -
Tam nie ma sklepów z książkami narodowymi - zaznaczał.
Po kilku dniach został odwieszony. - Decyzja była zbyt pochopna - tłumaczył
wtedy Robert Strąk, szef LPR na Pomorzu.
26-letni Sielatycki to zaufany człowiek szefa LPR Romana Giertycha w Gdańsku.
Do Młodzieży Wszechpolskiej zapisał się jeszcze w Olsztynie, skąd pochodzi.
Stowarzyszeniem kierowała wtedy Barbara - żona wicepremiera Giertycha. Później
Sielatycki kierował Młodzieżą Wszechpolską na Pomorzu. Od czterech lat
reprezentuje Ligę Polskich Rodzin w gdańskiej radzie miasta. W ubiegłorocznych
wyborach parlamentarnych startował z drugiego miejsca na gdańskiej liście LPR.
Był świadkiem oskarżenia w procesie Doroty Nieznalskiej, artystki oskarżonej o
obrazę uczuć religijnych. Trzy lata temu w trakcie zorganizowanego przez
Kampanię przeciw Homofobii spotkania na Uniwersytecie Gdańskim bronił prawa do
używania w oficjalnym języku terminów "pedał" i "lesba".
12 lipca podczas obchodów mordu Żydów w Jedwabnem szef LPR Roman Giertych
zadeklarował: - W Polsce nie ma i nie będzie miejsca na antysemityzm.
Ale sprawę Grzegorza Sielatyckiego zbagatelizował. - On był wtedy
nastolatkiem. Gdybym prześwietlał życiorysy trzech tysięcy członków Młodzieży
Wszechpolskiej, znalazłbym nawet takich, co wierzą w UFO - powiedział
"Gazecie" Giertych.
LPR nie wyciągnęła też konsekwencji wobec innego wszechpolaka, wiceprezesa TVP
Piotra Farfała, który w połowie lat 90. był redaktorem rasistowskiego
czasopisma "Front", a jeszcze pięć lat temu publicystą faszyzującego
"Szczerbca" - co kilka tygodni temu ujawniła "Gazeta". Farfał oddał się do
dyspozycji rady nadzorczej TVP, która do tej pory nie podjęła żadnej decyzji w
jego sprawie. Farfała bronią politycy LPR, a także prezes TVP Bronisław
Wildstein, który mówił o "jednorazowym wybryku" swojego zastępcy.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3490343.html?nltxx=856991&nltdt=2006-07-18-09-05
Obserwuj wątek
    • ijaw Re: "Odżydzanie" radnego 18.07.06, 18:06
      opinie pod artykułem
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=45410106

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka