Dodaj do ulubionych

moje 16 - letnie dziecko

24.08.06, 17:44
Mój najmłodszy syn ma 16 lat, jest zdrowy, silny, ma wakacje, nigdzie nie
pracuje.Ja jestem kobietą pracującą, wychowującą troje dzieci, odwiedzającą
starą matkę, pielącą jej ogródek, dorabiającą na zlecenie...Dzisiaj po
przyjściu z pracy zauważyłam śmierdzące śmiecie na klatce - od wczoraj do
wyniesienia. Powiedziałam, że ma trzy minuty na załatwienie tej sprawy. No i
dowiedziałam się, że:
- wykorzystuję swoje dzieci do sprzątania,
- robienia zakupów,
- wyrzucania śmieci,
- jestem leniwa, bo inne matki same to robią i jakoś im nie przeszkadzają
trzydniowe śmieci itd....
Czy tym dzieciakom nie poprzewracało się w główkach...jeszcze syn mnie nie
bije...ale może pewnego dnia to nastąpi, bo nie posprzątałam jego pokoju....do
czego to doszło
A jak wam udaje się zachęcić - zmusić wasze dzieci do sprzątania po nich samych?

Obserwuj wątek
    • nancyboy Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 17:47
      > Powiedziałam, że ma trzy minuty na załatwienie tej sprawy.
      Nie ma to jak partnerski układ w rodzinie...
    • user0001 Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 17:59
      Na mnie odcięcie gotówki działało cuda...

      Może czas renegocjować warunki wypłacania kieszonkowego? W umowie powinien
      pojawić się zapis o obowiązkach dziecka i systemie premii/nagan?
    • Gość: no tak Re: moje 16 - letnie dziecko IP: *.eu.org 24.08.06, 18:14
      ale to ty odpowiadasz za jego wychowanie....więc moze za bardzo popuszczałaś
      wcześniej,i dlatego okazał taki brak szacunku...
    • raveness1 Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 18:20
      A po co zmuszac syna do sprzatania we wlasnym pokoju? Niech zarosnie w brudzie
      to moze zacznie myslec.
      • samanta455 Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 18:40
        myślałam już o tym, ale najgorzej że na skarpetkach przenosi na dywan w moim
        pokoju tony kurzu ze swojego ....
      • supaari Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 19:54
        raveness1 napisał:

        > A po co zmuszac syna do sprzatania we wlasnym pokoju? Niech zarosnie w
        brudzie
        > to moze zacznie myslec.

        Podejrzewam, że dla karaluchów próg w drzwiach to nie problem...
    • lilimeye Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 18:25
      Samanto, rozmawiaj z synem, rozmawiaj, rozmawiaj i jeszcze raz rozmawiaj.
      Rzeczowo i spokojnie (bez zwrotów typu: "ty to zawsze...", "ty to nigdy...", "ty
      mnie wykończysz" itp., bo to działa na człowieka jak płachta na byka). Wytłumacz
      mu co czujesz. Rozkazy czy szantaż uwłaczają godności człowieka, a nastolatki są
      bardzo czułe na tym punkcie.

      pozdrawiam
      • samanta455 Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 18:37
        zawsze mi się wydawało, że dobrze radzę sobie z dzieciakami, jest to moje
        trzecie dziecko wchodzące w wiek dojrzewania i jestem już zmęczona buzowaniem
        hormonów itd, kto się przejmuje moimi? Pozostała dwójka też dawała mi w kość,
        wyrosły z tego i są kochane, ale najgorsze są najmłodsze dzieci tzn. najbardziej
        leniwe....
        • supaari Percepcja! 24.08.06, 20:01
          samanta455 napisała:

          > zawsze mi się wydawało, że dobrze radzę sobie z dzieciakami, jest to moje
          > trzecie dziecko wchodzące w wiek dojrzewania i jestem już zmęczona buzowaniem
          > hormonów itd, kto się przejmuje moimi? Pozostała dwójka też dawała mi w kość,
          > wyrosły z tego i są kochane, ale najgorsze są najmłodsze dzieci tzn.
          najbardzie
          > j
          > leniwe....

          Nie musi być tak, że ostatnie jest najgorsze (pomijam fakt, że sam jestem
          ostatnim). Może to Twoja percepcja się zmienia? Podpisuję się obiema rękami:
          rozmawiać, prosić, przedstawiać swoje stanowisko. Żądania - "masz trzy minuty" -
          w tym wieku mogą mieć skutek przeciwny do zamierzonego. W końcu Twój syn nigdy
          nie był w Twoim wieku, a Ty w jego (pamiętajmy o różnicach w tempie
          dojrzewania!, ale nie tylko tych różnicach) - owszem...
          • samanta455 Re: Percepcja! 24.08.06, 20:17

            tak na marginesie, te śmieci stały tam od trzech dni...tak jest za każdym
            razem...co ty na te moje - masz trzy minuty...
            • supaari Re: Percepcja! 24.08.06, 20:36
              samanta455 napisała:

              >
              > tak na marginesie, te śmieci stały tam od trzech dni...tak jest za każdym
              > razem...co ty na te moje - masz trzy minuty...

              Odpowiem tak....
              Mój ojciec zmarł w niedzielę na zawał (kilkanaście lat temu), a w sobotę skopał
              ogródek działkowy. Czy to upoważnia moją matkę do zarzucania mi przyczynienia
              się do jego śmierci?
              Szczerze powiedziawszy - nie wiem czy prosiła mnie o skopanie działki tydzień
              wcześniej, nie wiem czy mi to kazała zrobić... Byłem w takim wieku,
              że... "maniana" - jutro, później... Ale pamiętam jedno - jakiekolwiek
              przypominanie mi moich obowiązków traktowałem jak zamach na własną wolność...
              Łatwiej znosiłem i akceptowałem (!) teksty starszej siostry: "Markuuuuuu..., a
              nie przyniósłbyś...".
              Sądzę, że trzeba tłumaczyć, wyjaśniać swoje stanowisko. Choć przyznam się, że
              czasem... Kilka lat temu rozwrzeszczany (cudzy!) bachor zerwał mapę ze ściany
              mojego mieszkania. Byłem wściekły!!! Natrzepałbym gó..arzowi w tyłek (jego
              ojciec też sprawiał takie wrażenie), ale... matka dziecka tłumaczyła mu, że tak
              się nie robi... Patrzyłem na to z duuuuużą rezerwą i politowaniem, ale okazało
              się, że po kilku latach chłopiec jest w stanie rozumieć co się wokół niego
              dzieje i panować nad swymi emocjami. Nie wiem - może to moja percepcja się
              zmieniła... Jednak uważam, że trzeba do dzieci podejść czasem tak, jak
              chcielibyśmy, żeby do nas podchodzono... Opisać mechanizmy, wyjaśnić wlasne
              stanowisko... I -broń Boże!!! - nie dać się zdominować!! Nie akceptować
              zachowań niewłaściwych naszym zdaniem...
              • samanta455 Re: Percepcja! 24.08.06, 20:48

                Jestem po "Szkole dla rodziców" i pamiętam jak powinno się rozmawiać z dziećmi,
                w domu na półkach stoją książki o tym, ale powiedz mi skąd mam brać cierpliwość,
                aby wysłuchiwać walczącego o swoje miejsce w świecie, zdezorientowanego
                nastolatka... media swoje, szkoła swoje, kościół swoje, koledzy swoje, no i ja z
                tymi śmieciami swoje ...
                • supaari Re: Percepcja! 24.08.06, 21:03
                  samanta455 napisała:

                  >
                  > Jestem po "Szkole dla rodziców" i pamiętam jak powinno się rozmawiać z
                  dziećmi,
                  > w domu na półkach stoją książki o tym, ale powiedz mi skąd mam brać
                  cierpliwość
                  > ,
                  > aby wysłuchiwać walczącego o swoje miejsce w świecie, zdezorientowanego
                  > nastolatka... media swoje, szkoła swoje, kościół swoje, koledzy swoje, no i
                  ja
                  > z
                  > tymi śmieciami swoje ...


                  Samanto, nie wiem... Moim problemem jest to, że nie mam dzieci. Ale jednego
                  jestem pewien - wiem kiedy postępuję źle z cudzymi dziećmi (zaznaczam - nie
                  chodzi o pedofilię!)! Może nie zawsze, ale po kilku dniach od zdarzenia widzę
                  czasem, że przesadziłem z reakcją.
                  Przykład:
                  Lat temu z 10 siedziałem u siostry przy komputerze. Przyszedł mój siostrzeniec
                  i poinformował mnie, że za długo pracuję (teraz uznaję, że chciał się pobawić
                  ze mną...); wściekły (bo on miał lepsze prawa do komputera niż ja...)
                  odszczeknąłem, że nie muszę korzystać ze sprzętu jego rodziców. Wyłączyłem
                  komputer i wyszedłem. Mój błąd! Ja miałem wówczas dwadzieścia kilka lat, a on -
                  ze sześć... Pamiętam, że wcześniej przychodził i marudził, a ja tłumaczyłem o
                  co chodzi (goniące mnie terminy oddania tekstu do publikacji), ale wstyd mi, że
                  w końcu straciłm cierpliwość....
                  Uznaję, że zachowałem się nie do końca właściwie i dziś postąpiłbym inaczej.
                  Ale rodzicom, którzy tracą cierpliwość mogę powiedzieć tylko to, że powinni
                  patrzeć raczej na własne zachowanie, niż na zachowanie dzieci. Oni są dorośli,
                  one - nie!
    • kobieta_na_pasach Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 19:51
      moj siedzie w syfie. sprzata, kiedy ma ktos do niego przyjsc, albo tatus mu
      sprzata,kiedy wraca wieczorem zmeczony z pracy. ja nie pracuje i nie mam ochoty
      sprzatac w jego pokoju. mam dosc roboty z dwoma facetami i psem.
      • samanta455 Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 20:13
        a już myślałam, że to tylko ja mam syna który ... chorobliwie nie lubi sprzątać
        i uważa, że matki są do sprzątania ....dorastającym synom uwłacza robienie
        zakupów jak i takie zajęcia jak porządki... nie jestem starą ględą, a mój syn
        nie jest potworem, ale czasem jak poleci z tekstem np. że jestem leniwa i nie
        chce mi się sprzątać, dlatego jego wykorzystuję do tej czynności to....
        przemilczę, co sobie o nim myślę....
        • supaari Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 20:20
          samanta455 napisała:

          > a już myślałam, że to tylko ja mam syna który ... chorobliwie nie lubi
          sprzątać
          > i uważa, że matki są do sprzątania ....dorastającym synom uwłacza robienie
          > zakupów jak i takie zajęcia jak porządki... nie jestem starą ględą, a mój syn
          > nie jest potworem, ale czasem jak poleci z tekstem np. że jestem leniwa i nie
          > chce mi się sprzątać, dlatego jego wykorzystuję do tej czynności to....
          > przemilczę, co sobie o nim myślę....

          Odpowiedz, że... już zrozumiałaś dlaczego on też jest leniwy... "Niedaleko pada
          jabłko od jabłoni"! Ale jakbyś mu nie robiła wyrzutów, tylko prosiła i
          rozmawiała (oj, kobiety potrafią mężczyzn zmieniać miłym słowem!!!), to
          mogłabyś wyrazić zdumienie, że zachowuje się nie jak Twój syn!
          • samanta455 Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 20:29

            jak jesteś takim mądralom, to powiedz z iloma dzieciakami przeżyłeś ich
            dojrzewanie będąc cały czas czynnym zawodowo ...
            • supaari Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 20:42
              samanta455 napisała:

              >
              > jak jesteś takim mądralom, to powiedz z iloma dzieciakami przeżyłeś ich
              > dojrzewanie będąc cały czas czynnym zawodowo ...


              Nie jetem "mondralom" ani mądralą... Jeśli uważasz, że się mylę, to mi to
              powiedz wprost. Wiem, że cierpliwości często nie starcza do "walczenia" z
              dziećmi, ale jestem pełen podziwu dla tej matki, która nie wtrzepała bachorowi
              w tyłek w sytuacji opisanej przeze mnie wyżej, choć przyznaję - uważałem jej
              zachowanie za bzdurne... Sam też zastanawiam się czy na forum nie jestem zbyt
              apodyktyczny...
              • samanta455 Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 20:58

                nabijając się z literówek na pewno - właśnie musiałam sprawdzić jak się pisze na
                pewno- zabijasz spontaniczność kolego, stajesz całkowicie po stronie mojego
                syna, bo .....ja jestem starą zrzędą...
                • supaari Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 21:07
                  samanta455 napisała:

                  >
                  > nabijając się z literówek na pewno - właśnie musiałam sprawdzić jak się pisze
                  n
                  > a
                  > pewno- zabijasz spontaniczność kolego, stajesz całkowicie po stronie mojego
                  > syna, bo .....ja jestem starą zrzędą...

                  Nie uważam, żebyś była "starą zrzędą". Staram się tylko zwrócić Twoją uwagę na
                  fakt, że dorosły też popełnia błędy (ale ortografy na forum strzelałem!!!). To,
                  co go różni od dziecka, to fakt, że te błędy dostrzega. No, może jeszcze to, że
                  za nie przeprasza, prostuje...
                  • samanta455 Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 21:16

                    nie twierdzę, że nie popełniam błędów "wiem, że nic nie wiem", rozumiem, że ta
                    jego postawa to próba sił, ale on nic poza tym nie robi, w wakacje siedzi cały
                    dzień przed komputerem, no to może te śmieci i zakupy załatwić, nie wiem czy
                    jakaś matka jest tak wyrozumiała i czeka tyle dni ....
                    • samanta455 Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 21:24

                      tak na marginesie, po półgodzinie wyniósł śmieci, zapomniał, że mi nawrzucał,
                      uśmiecha się, przymila, bo jest mu głupio, ale oczywiście nie przeprosi... tak
                      jest za każdym razem, jak proszę to śmieci stoją na korytarzu, jak dam termin
                      ...trzy minuty.. to wyniesie oczywiście po półgodzinie, przecież nie rozliczam
                      go ...a on cieszy się, że ze mną wygrał...co ty na to...wieczorem poprosi o
                      kanapkę,albo herbatę... skubnie mnie i powie, żebym się nie rozpychała ...itd,
                      itd, tacy jesteście ciągle mali chłopcy....
                      • supaari Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 22:06
                        samanta455 napisała:

                        >
                        > tak na marginesie, po półgodzinie wyniósł śmieci, zapomniał, że mi nawrzucał,
                        > uśmiecha się, przymila, bo jest mu głupio, ale oczywiście nie przeprosi... tak
                        > jest za każdym razem, jak proszę to śmieci stoją na korytarzu, jak dam termin
                        > ...trzy minuty.. to wyniesie oczywiście po półgodzinie, przecież nie rozliczam
                        > go ...a on cieszy się, że ze mną wygrał...co ty na to...wieczorem poprosi o
                        > kanapkę,albo herbatę... skubnie mnie i powie, żebym się nie rozpychała ...itd,
                        > itd, tacy jesteście ciągle mali chłopcy....

                        Oczywiście, że nie przeprosi... A Ty nawet tego się nie domagaj... Udawaj, że
                        najwyżej (5:0?) wygrał wynoszą śmieci... On nie dla Ciebie to robi... Dla
                        siebie...
    • lwie_serce Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 20:49
      Nie ma lekko
      • yggdrasill Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 22:01
        Mam 18 lat i ku obopólnemu niepocieszeniu nadal mieszkam z rodzicami. Jestem
        niereformowalnym bałaganiarzem- swoje terytorium oznaczam kubkami po herbacie i
        kawie, ciuchami leżącymi gdzie popadnie i tym podobnymi cudeńkami. Jeszcze
        kilka lat temu rodzice usiłowali zmusić mnie do utrzymywania ładu w moim pokoju-
        a to wywalali ciuchy z szafki z poleceniem poukładania, a to wydzierali się z
        uporem godnym lepszej sprawy nad niepościelonym łóżkiem. Mój bierny opór
        przyniósł taki rezultat, że teraz mama i tata zaciekle zwalczają wszelkie
        przejawy bałaganu w innych częściach domu, natomiast te należące do mnie
        pozostawiają we względnym spokoju. Oczywiście do momentu, kiedy pieprznik u
        mnie nie zagraża powszechnemu porządkowi. Zazwyczaj pokazują palcem wszystko,
        czego zapomnę posprzatać, i to, co zwyczajnie przeoczę. Przyzwyczaili się przy
        tym do 'zaraz', 'za chwilę', trwającego wieki 'juz'. Jeśli za bardzo zagalopują
        sie w swojej krucjacie na rzecz ładu i czystości, wtedy- chryja. Ale generalnie
        złota zasada, w mysl której każdy sprzata po sobie, działa całkiem nieźle. Oni
        nie zbieraja moich maneli, ale też nie każą mi sprzątać swoich.
        • samanta455 Re: moje 16 - letnie dziecko 24.08.06, 22:44

          przecież nie jestem tyranem,a mój syn nie jest Kopciuszkiem, nie każę sprzątać
          po sobie, każdy ma swoje obowiązki, ale tylko ja je wypełniam w 100%, a moje
          dzieci to już różnie, myślisz, że prawa i obowiązki nie działają w dwie strony?
    • Gość: Paskal Re: moje 16 - letnie dziecko IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.08.06, 01:11
      Nie daj mu nic do zarcia, a zobaczysz jak zmieni zdanie.Ps. co to za klatka?
      Chyba nie wystawiasz swoich smieci do wachania sasiadom?
      • samanta455 Re: moje 16 - letnie dziecko 25.08.06, 07:30

        Tak, to klatka schodowa, ale mieszkam na ostatnim piętrze w starym budownictwie
        i tylko ja tam przechodzę, zresztą worki są zawiązane, a jak juz zaczynają
        trochę śmierdzieć to sama wynoszę wychodząc z domu.I na to liczy za każdym razem
        mój wspaniały syn, nie ma to jak umiejętność radzenia sobie z problemami. Co do
        jedzenia, to też próbowałam ze względu na ociąganie się z robieniem zakupów, ale
        współczesne dzieci wiedzą co to jest Konwencja Praw Dziecka i straszą swoich
        rodziców, że poskarżą się na policji, że są głodzone w domu. Argumenty te są
        wypowiadane raz na wesoło, to znów w stylu rozwrzeszczanego, trzaskającego
        drzwiami nastolatka.Co ty na to?Współczesne dzieci są bardzo inteligentne. Mój
        syn przechodzi fale dobrego i złego dziecka. JA się tylko pytam skąd mam mieć
        cierpliwość do niego?Założę chyba Stowarzyszenie Ochrony Rodziców Dojrzewających
        Dzieci, gdzie będziemy się wzajemnie wspierać.....
        • Gość: Paskal Samanto swietny pomysl IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.08.06, 17:58
          Super idea Samanto z tym stowarzyszeniem. Cokolwiek jednak by nie pisac czy
          mowic to postepowanie innych , w tym szczegolnie dorastajacej mlodziezy zalezy
          w duzej mierze od postepowania doroslych. Jesli za zle zachowanie nie ma
          konsekwencji, powiedzmy w ograniczeniu przywilejow to nie ma powodu do zmian na
          lepsze. KONSEKWENCJA jest tutaj podstawa. Co do tych smieci zrob tak: ustal ze
          ich wynoszenie jest syna obowiazkiem. Jesli nie wyniesie za kazdym razem wstaw
          mu je do jego pokoju. Na poczatku bedzie sie szarpac, ale badz konsekwentna i
          rob to za kazdym razem. Kiedy syn zrozumie, ze nie jest to jednorazowa akcja z
          twojej strony sam zacznie je wynosic bez proszenia. A gdyby zapomnial smieci do
          jego pokoju.Ps. Samanto rozumiem, ze mieszkasz na ostatnim pietrze , ale jednak
          mimo wszystko smieci nie powinny byc na klatce.Tak mysle, ze gdyby robil tak
          kazdy sasiad nie bylays z tego powodu zadowolona.
          • samanta455 Re: Samanto swietny pomysl 26.08.06, 23:16

            Paskal nie przejmuj się tak moimi sąsiadami, jeden pędzi bimber i smród niesie
            się od piwnicy aż do góry na moje piętro, innego pies czasami narobi na klatce i
            też śmierdzi, na dole sąsiadka pali papierosy i dym dociera do moich drzwi, inny
            od pięciu lat maniak-remontowiec zakłóca spokój sobotnio-niedzielny swoją
            udarówką ...kto tu mi jeszcze pozostał...jedni są spokojni, ale ich ciągle nie
            ma... a ostatni głośno słuchają telewizora (są starzy więc wybaczam). Jak
            widzisz moje śmieci są w świetnym towarzystwie (obok jest strych i nieszczelne
            stare drzwi, to naturalna wentylacja). Jutro muszę wystawić następny. Syn robi
            postępy, za placki ziemniaczane poszedł do sklepu po cukier do herbaty bo akurat
            skończył się (ja co prawda mam schowany zapasowy kilogram dla mnie i dla córki
            na wszelki wypadek - jak widzisz jestem przezorna i nie daję się). Jak to czytam
            i spoglądam na rodzinne zdjęcie to nie wiem skąd on jest taki uparty...czyżby
            po mnie?
        • bszalacha Re: moje 16 - letnie dziecko 30.08.06, 02:03
          I to jest myśl na miarę czsów.Nie o to chodzi,Kochani,by nam prezesował
          Giertych ale bysmyy przestali wyychowywać w.g podreczników pedagogicznych bo
          nikt nas nie wesprze a pan Giertych odda dzieci do osrodków.Zdrowa filozofia
          to "dopóki Cie karmię,nie masz wyjścia".I wcale nie jest to terror.U mnie jest
          zasada,że pojęcie "mój pokój"jest pod warunkiem,ze "w naszym mieszkaniu"przy
          czym w naszym jest nadrzędne.
    • camel_3d nie zrob mu kolacji.... 25.08.06, 08:28
      albo czegos tam, co im regularnie robisz...
      powiedz ze :)
      wykorzystuje swoja matke do robienia zakupow, sprzataknie, robienia obiadow i
      kolacji... :)
      • yggdrasill Re: nie zrob mu kolacji.... 25.08.06, 09:07
        Człowiek lat 16 nie potrafi sobie jedzonka przygotowac? Za cały komentarz niech
        posłuży, co następuje: mwahahahaha.
        Kiedy moi rodzice zauważyli, że w coraz mniejszym stopniu podporządkowuję się
        ich woli, stwierdzili, że skoro chcę posiadać pewną dozę niezależności w
        działaniu, powinnam poznać także jej mniej sielankowe aspekty. Zredukowane do
        minimum zostały takie przywileje, jak wożenie samochodem na wszystkie zajęcia,
        gotowanie obiadku przez tatusia etc. Jak się zeźlili, przestali mi dawać
        kieszonkowe. Nie mówię, że specjalnie się tym przejęłam (jestem wegetarianka, i
        tak z reguly gotuje sobie sama, a pieniądze łatwo zarobić ew. pozyskać od
        licznej rodziny). Ale przynajmniej reguly koegzystencji sa jasne.
        • samanta455 Re: nie zrob mu kolacji.... 25.08.06, 09:17

          pocieszyłaś mnie, że pewne ograniczenia prowadzą do rozsądku, ale jako
          kochająca matka, samotnie wychowująca dzieci, starałam sie zawsze
          dowartościowywać, nie ograniczać, rozumieć, rozwawiać...moje dzieci to
          indywidualiści, zawsze staram się nie przekraczać granic w relacjach, nie
          wymuszać, ale kiedy zabraknie mi cierpliwości to wybucham... i tak większą
          połowę tego co mam im do wygarnięcia zachowam w gardle, ale czasami końcówka
          mi się wymknie, moje starsze dzieci wytykają mi niekonsekwencje w stosuknu do
          najmłodszego syna, ale oni robili to samo, też nie było lekko....teraz się
          mądrzą....
      • samanta455 Re: nie zrob mu kolacji.... 25.08.06, 09:09

        Tak też reaguję na jego "nie jestem sprzątaczką" a on na to, że matki muszą
        kochać swoje dzieci, a jak się kocha to nie powinno się zmuszać innych do prac
        porządkowych ...itd. to takie manipulowanie matczynymi uczuciami, w ten sposób
        rozmowy są prowadzone przez ileś tam minut, aż się wkurzę, rzucę niecenzuralne
        słowo i pomaga, nie zaraz, bo to ujma, ale po długiej chwili, żeby nie
        wyglądało, że się przestraszył.Przykre..... ale matki też mają chyba jakieś
        prawa, niektórzy synowie wolą silne matki, tylko wtedy mają do nich szacunek,
        jeżeli potrafią stawiać warunki...i oczywiście konsekwentnie egzekwować
        wykonywanie zadań...z realizacją tej konsekwencji w wychowywaniu własnych
        dzieci jest różnie... napewno masz kilka chwytów, przy których Twoja matka jest
        bezsilna......najłatwiej wychowuje się cudze dzieci - na odległość
        • lilimeye Re: nie zrob mu kolacji.... 27.08.06, 19:29
          Samanto, ja na twoim miejscu ustaliłabym harmonogram obowiązków domowych syna.

          A w dyskusji wystarczy logicznie zbijać argumenty: syn mówi: "nie jestem
          sprzątaczką" ty np.: "oczywiście, że nie jesteś sprzątaczką, ale każdy musi mieć
          jakieś obowiązki, nie tylko prawa, tak jest sprawiedliwie i taki jest porządek
          świata. Ja zarabiam pieniądze, gotuję, opiekuję się tobą itp., ty też zrób coś
          dla mnie". Jeśli mówi: "matki muszą kochać swoje dzieci" odpowiedz: "kocham cię,
          ale synowie też powinni kochać swoje matki, więc pomóż mi kiedy przychodzę
          zmęczona z pracy". Gdy mówi: "nie powinno się zmuszać innych do prac
          > porządkowych ...itd.", odpowiedz: "nie chciałabym cię zmuszać, ale powtarzam,
          że nie możesz mieć samych praw, musisz mieć też obowiązki. Jeśli nie chcesz ich
          spełniać, to cię zmuszam. Jako matka mam do tego prawo. A ty sam powinieneś
          wiedzieć, że trzeba mi pomóc".
          Najgorzej jest, kiedy do dyskusji mieszają się emocje, wyrzuty, epitety. Wiem
          bardzo dobrze, że tego się nie da uniknąć. Ale trzeba tłumaczyć, tłumaczyć i
          jeszcze raz tłumaczyć. W mojej rodzinie to działa, choć też mam do czynienia z
          "charakternymi" osobami.
          • samanta455 Re: nie zrob mu kolacji.... 27.08.06, 21:32

            Dzięki za wsparcie, jak się domyślasz przeprowadzam takie rozmowy, oczywiście
            jak moja cierpliwość na to pozwala, ale rozumiesz, jak jego argumenty są
            odpierane i widzi, że przegrywa, trzaska drzwiami i tak dalej...po burzliwych
            dyskusjach, kiedy widzę jak ukrywa łzy, to wiem, że nie jest aż taki zły. Wiesz,
            te wszystkie filmy, gry pobudzają do agresji, po za tym koledzy...Wczoraj cały
            dzień specjalnie okupywałam komputer, to nawet przypomniał sobie co to jest
            negocjacja. Jeżeli chodzi o emocje to niestety przeszkadzają we wszystkich
            dyskusjach. Co do mnie, to już widzę pierwsze efekty w relacjach z
            nim.Pozdrawiam, niestety jutro do pracy.
            • samanta455 Re: nie zrob mu kolacji.... 29.08.06, 07:51

              Chciałam zawiadomić ludzi, którzy mnie wspierają w sprawie niesprzątania przez
              mojego 16-letniego syna, że zaczął wynosić śmieci, nie wiem, czy o fakcie debat
              na temat upartych nastolatków powiadomiła go moja starsza córka, ale po moim
              sobotnim maratonie przy komputerze już chętniej dopuszcza mnie na chwilkę do
              niego (nie bójcie się nie uzależnię się)Pozdrawiam Paskala i innych. Na to
              wygląda, że jak chociaż na chwilę przestajemy być konsekwentni, to naszym
              DZIECIOM odbija!!!!!!!!
    • skorpioniczka Re: moje 16 - letnie dziecko 25.08.06, 11:41
      Współczuję Ci. Nie mamy takich problemów. Syn ma 16, a córka 14 lat. Sprzątają
      i u siebie i u nas. Zakupy żaden problem (takie szybkościowe, bo duże robimy
      wszyscy razem). Śmieci, pranie do rozwieszenia czy poskładania - ja tego nie
      robię. Oboje z mężem pracujemy, a nasze dzieci pomagaja w domu jak mogą. Wracam
      z pracy i mam już wszystko przygotowane do zrobienia obiadu, albo i gotowy
      obiad. Od 5 roku życia brały udział w pracach domowych (np. sprzątania własnych
      zabawek czy pomocy w sprzątaniu po posiłku) może dlatego nie buntują się teraz?
      • samanta455 Re: moje 16 - letnie dziecko 25.08.06, 15:07

        Ach, skorpioniczko, ty to masz dobrze, mój syn też kiedyś biegał chętnie po
        zakupy, nawet sprzątał, kieszonkowego już mu nie daję, więc podlizuje się ojcu,
        jak bardzo coś chce to sam sprząta, ale ostatnio nie przypominam
        sobie....widocznie ojciec daje mu pieniądze bez sprzątania (nie mieszka z nami)
        jak mówiłam, samotne wychowywanie przez matkę jest trudne, musi połączyć
        bezwarunkową miłość matki z konsekwencją egzekwowania poleceń ojca. Pozdrawiam.
        Może mi coś podpowiesz, jakie zaklęcia działają na nasze dzieci?
    • renebenay Re: moje 16 - letnie dziecko 26.08.06, 08:33
      U nas bylo prosto-synowie(2) mieli do utrzymania swoje pokoje oraz korytarz jak
      rowniez mycie naczyn w sobote i niedziele,natomiast corka oprocz swego pokoju
      miala lazienke i ubikacje.Zakupy,smieci,salon itd. -to bylya nasza domena,inna
      rzecz ze,kazdy z nas robil wszystko aby stale bylo czysto.
      • samanta455 Re: moje 16 - letnie dziecko 26.08.06, 11:02

        U mnie najwięcej sprząta córka, jest co prawda najstarsza, ale wkurza ją to,
        czuje się wykorzystywana i traktowana jak służąca przez swoich braci. Tylko ona
        i ja tak naprawdę sprzątamy, po chłopakach trzeba poprawiać, albo samemu
        sprzątać, bo jak goście przyjda to wstyd, oczywiście to my sie wstydzimy, a nie
        oni. Swoich gości przymują na korytarzu i mają spokój, chłopaki to chłopaki. Ja
        mam już dosyć kłótni i rozsądzania co ile każdy z nich robi, oczywiście
        słuchając po ich kolei to każdy robi najwięcej. Po ich pretensjach ,można by
        pomyśleć, że mój dom lśni....cha,cha, najgorzej jak przychodzę zmęczona z pracy,
        nie ma zakupów, śmieci na klatce jak mówiłam, kocia kuweta śmierdzi od drzwi i
        ich krzyki, że on w tym domu robi najwięcej. Mam wtedy ochotę uciec, może
        dlatego z taką chęcią pielę ogród mojej mamy (chwasty przynajmniej nie pyskują).
        Dzięki za wsparcie.
      • samanta455 Re: moje 16 - letnie dziecko 26.08.06, 11:12

        Co do muzyki, to jakoś godzimy się, chociaż jak córka kupiła Bacha i
        puszczałyśmy tę płytkę, to oni właśnie protestowali, trzymam ich w szachu, jak
        podkręcają swoją głośno, to ja tylko ich straszę, że puszczę Bacha. Oni boją
        się, że usłyszą Tę muzykę ich koledzy i będzie obciach.Cha,Cha. Co do
        sprzątania, to wiem, że w naszych małych mieszkaniach trudno utrzymać porządek,
        w większych domach wygląda to lepiej, oprócz tego zwierzęta i ta ich sierść - ja
        mam dwa koty, bardzo je kochamy, ale sierść jest ....beeeee
        • pracownikx Re: moje 16 - letnie dziecko 26.08.06, 13:51
          zamieszkaj z mama na kilka tygodni i zostaw ich samych sobie
          po kilku dniach totalnego balaganu, smrodu i pustej lodowki beda jakos musieli
          ulozyc sie ze soba i podzielic obowiazkami
          dopiero wtedy wroc i wierz mi, bedziesz doceniona
          • samanta455 Re: moje 16 - letnie dziecko 26.08.06, 14:20

            Czasami mam ochotę tak zrobić, ale moja mama jest marudna i ciągle nie
            zadowolona, z powodu jej podeszłego wieku, przemilczam niektóre komentarze....
            ale jestem już zmęczona sytuacją, że o wszystkim muszę myśleć sama, nie znaczy
            wcale, że daję się wykorzystywać, ale te ciągłe walki, każdy chce postawić na
            swoim, najłatwiej wydrzeć gębę, ale nie tędy droga...najgorsze jest to, że
            dzieciaki ćwiczą swoje umiejętności radzenia sobie w środowisku na
            rodzicach....posłuszne dzieci albo nie dają sobie rady w życiu albo są
            "wazeliniarzami"...
    • Gość: Iza Re: moje 16 - letnie dziecko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.06, 10:49
      samanta455 napisała:

      > dowiedziałam się, że:
      > - wykorzystuję swoje dzieci do sprzątania,
      > - robienia zakupów,
      > - wyrzucania śmieci,
      > - jestem leniwa, bo inne matki same to robią i jakoś im nie przeszkadzają
      > trzydniowe śmieci itd...

      łożesz... powinnaś chyba wyjaśnić (nie cackając się), gdzie masz to co robią
      inne matki. Nastolatki często wystosowują taki argument, u nas ostatnio była
      bitwa z bratem o hałas (zaczął bywać w jakimś beznadziejnym domu, gdzie mają non
      stop muzykę na cały głos i uznał że zaszczepi ten zwyczaj u nas)
      • Gość: Grzesiek Re: moje 16 - letnie dziecko IP: *.gdynia.mm.pl 26.08.06, 13:19
        > dowiedziałam się, że:
        > - wykorzystuję swoje dzieci do sprzątania,
        > - robienia zakupów,
        > - wyrzucania śmieci,
        > - jestem leniwa, bo inne matki same to robią i jakoś im nie przeszkadzają
        > trzydniowe śmieci itd...


        Ostatnio to samo powiedziałem ]:-> :D
        • samanta455 Re: moje 16 - letnie dziecko 26.08.06, 13:31

          powiedziałeś matce, że inne sprzątają i nic nie gadają?
        • Gość: Iza Re: moje 16 - letnie dziecko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.06, 13:52
          Co, u ciebie też matka samotnie trójkę wychowuje (a nieobecny tatuś bruździ
          pobłażając i dając kasę)? To masz luzik.
          • yggdrasill Re: moje 16 - letnie dziecko 26.08.06, 16:37
            Tak sobie myślę- gdyby moi rodzice mieli w domu więcej niż jednego syfiarza
            mojego pokroju, chybaby oszleli :) Podziwiam Cię. I dzięki za utwierdzenie w
            postanowieniu, że nie będę miała dzieci. NIGDY :D
            • Gość: Iza Re: moje 16 - letnie dziecko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.06, 17:42
              yggdrasill napisała:

              > Tak sobie myślę- gdyby moi rodzice mieli w domu więcej niż jednego syfiarza
              > mojego pokroju, chybaby oszleli :) Podziwiam Cię. I dzięki za utwierdzenie w
              > postanowieniu, że nie będę miała dzieci. NIGDY :D

              To chyba miało być do autorki wątku. Ja tam na razie sama wkurzam rodziców. A
              jak ty swoim jeszcze zapuszczasz jakichś skandynawskich szarpidrutów, to już w
              ogole mają przefikane ;)
              • Gość: Paskal Na kogo sie wkurzamy IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.08.06, 18:43
                Tak to juz wyglada nasze zycie, ze najpierw wkurzamy sie na rodzicow, a potem
                na dzieci. Nikt nie urodzil sie aby byc sluga dla innych, nawet matka. Dlatego
                o ile nie urodzilismy sie bardzo bogato sprzatajmy za swoim tylkiem. Tylko tyle
                trzeba zawsze pamietac.
        • Gość: Paskal Tato jestes leniwy IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.08.06, 18:48
          Niedlugo, ani sie obejrzysz twoj synalek powie to do ciebie Grzesiu , fajnie
          nie?
          • Gość: Grzesiek Re: Tato jestes leniwy IP: *.gdynia.mm.pl 27.08.06, 11:07
            Dlaczego zostało uzyte tu moje imie ? :P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka