babsy
31.08.06, 16:04
Znacie ten stary film z M. Douglasem? "Upadek": facet w koszuli i pod
krawatem stoi w monstrualnym korku, spowodowanym przez roboty drogowe. Jest
upał, pot leje się z niego strumieniami. Człowiek po całym dniu harówy chce
wrócić do domu, a wygląda na to, że będzie stał w tym korku do Bozego
Narodzenia. Mucha łazi mu po karku. Wstrętny bachor za oknem robi miny.
Dzieciaki w autobusie drą się na całe gardło. Kierowcy na siebie warczą,
trąbią klaksony. W końcu facet nie wytrzymuje, wysiada, znajduje giwerę,
zaczyna świrować... Ostatnio coraz częściej czuję się jak ten facet. Gdy
stoję w zatkanej z powodu deszczu Warszawie, gdy facet stojący obok mnie w
autobusie śmierdzi, gdy jakaś kobieta w tłumie trąca mnie torbą, gdy
wycieczka szkolna wpycha się na siłę w resztki miejsca w tramwaju, gdy
przygłupia koleżanka z pracy bredzi coś od rzeczy... Dobrze, że nie mam
giwery :)...