Dodaj do ulubionych

Dlaczego potępiamy sekty, a gloryfikujemy ...

04.10.06, 12:02
Pytanie :
Dlaczego "ogół" potępia sekty, horoskopy, ludzi wierzących w "spiskową teorię
dziejów", ludzi wierzących w interwencje UFO na ziemi etc. Było tak zawsze,
chrzescijanie uważali się za lepszych od "pogan", w szkole mitologię grecką
traktuje się jak bajki a biblię jak poważne źródło wartości i inspiracji etc.
Moja nauczycielka nawet stwierdziła, że religie monoteistyczne to "postęp" w
stosunku do wielobóstwa (co jest chyba dosc popularnym poglądem).

Moje pytanie : na jakiej podstawie ludzie uważają, że wiara chrześcijanska
(lub jakakolwiek popularna i współczsna jak Islam) jest ok, a wiara w tajemne
rządy kosmitów jest czymś co świadczy o niezrównoważeniu psychicznym.
Przecież wszystkie wyżej wymienione teorie stoją na równi z naukowego punktu
widzenia (nie da się udowodnic, ze są prawdziwe ani że nie są). Wszystkie
wyjaśniaja jak dziala swiat (wszechpotężny bóg, kilku bogów, uklad gwiazd
rządzący wydarzeniami na ziemi , tajemne znaki na polach przesyłające nam
sygnal od "stwórców" etc).
Dlaczego papież potępia horoskopy i sekty a wyraża szacunek (no powiedzmy..)
w stosunku do Islamu ? Czy są ku temu jakiekolwiek podstawy ?
Obserwuj wątek
    • Gość: jaija Re: Dlaczego potępiamy sekty, a gloryfikujemy ... IP: *.elblag.dialog.net.pl 04.10.06, 12:51
      Potępianie horoskopów odnosi się do tego, iż wg KK magia, przewidywanie
      przyszłości, są związane z siłami nieczystymi ;) i że przyszłości nie można
      przewidywać.
      A jeżeli chodzi o potępienie sekt - no cóż, sekty tym się różnią od kościołów
      wszelakich, że chodzi im o wychowanie armii ślepo posłusznych ludzi, których
      można wykorzystywać w każdy możliwy sposób, głównie finansowy. Jak ulał pasuje
      tu Rydzyk i RM - główna tuba sekty ;)
      Papież z szacunkiem odnosi się do islamu, jako że pochodzi z tego samego pnia,
      co chrześcijaństwo, jest religią monoteistyczną, a to, co teraz się dzieje, to
      właśnie działania quasi-sekciarskie fanatycznych imamów. Islam, przynajmniej w
      teorii, nie powinien być taki.
      • genoveva Re: Dlaczego potępiamy sekty, a gloryfikujemy ... 04.10.06, 14:26
        Gość portalu: jaija napisał(a):

        > A jeżeli chodzi o potępienie sekt - no cóż, sekty tym się różnią od kościołów
        > wszelakich, że chodzi im o wychowanie armii ślepo posłusznych ludzi, których
        > można wykorzystywać w każdy możliwy sposób, głównie finansowy. Jak ulał
        pasuje
        > tu Rydzyk i RM - główna tuba sekty ;)

        Pozwolę sobie zaoponować. To czym piszesz, jest to sekta destruktywną jednak
        definicja sekty jest znacznie szersza.
        pl.wikipedia.org/wiki/Sekta
        Cały problem w tym, że z tego co zdążyłam się zorientować, KK ale zdaje że
        sprawa dotyczy również kościoła prawosławnego, stawia na równi i potępia prawie
        wszystkie ruchy religijne (oprócz tych powszechnie akceptowanych) bez względu
        na to, czy są one destruktywne, czy nie. Moim zdaniem przeczy to zasadzie
        poszanowania wolności religijnej. Jakiś czas temu był na ten temat ciekawy, ale
        dość przerażający artykuł w Przekroju.
        www.przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1976&Itemid=48&limit=1&limitstart=0
    • Gość: lech Wszystko opiera się na sile IP: *.acn.waw.pl 04.10.06, 13:36
      Sekty są słabe, a kościoły silne. Jeśli jakaś sekta (każda religia była
      pierwotnie czymś w rodzaju sekty) zdobywa wystarczająco dużo wyznawców, ludzie
      zaczynają się z nią liczyć. Inne rozróżnienia na kościoły i sekty to demagogia,
      ponieważ powstają w odniesieniu do tzw. sekt destrukcyjnych oraz
      wyidealizowanych obrazków "wielkich religii". Pomija się oczywisty fakt, że nie
      wszystkie sekty są destrukcyjne, a tzw. wielkie religie nie są wolne od
      zachowań charakterystycznych dla sekt destrukcyjnych.
      Liczy się ilość wyznawców i potencjał finansowy - wszystko inne to bajki na
      użytek gawiedzi.
    • mandaryna65 zasadnicza różnica 04.10.06, 15:46

      > chrzescijanie uważali się za lepszych od "pogan", w szkole mitologię grecką
      > traktuje się jak bajki a biblię jak poważne źródło wartości i inspiracji etc.

      Przecież nawet starożytni filozofowie greccy nie wierzyli w realne istnienie
      swoich "bogów". Opisywali świat używając rozumu, mówiąc o realnych bytach. W tym
      kontekście Bóg chrześcijan jest źródłem wszelkiego bytu. Sam też jest bytem.
      Dlatego poddaje się analizie rozumowej.

      Zresztą już religia starożytnego Izraela rózniła się ZASADNICZO od religii
      innych ludów. Bóg Izraela był Bogiem wszystkich ludzi, Stwórcą, realnym bytem.
      Izrael odrzucił mity a zwrócił się ku traktowaniu Boga, jako "tego który jest".

      Trochę trudno to wytłumaczyć w paru zdaniach.
      • lilimeye Re: zasadnicza różnica 04.10.06, 15:51
        > Przecież nawet starożytni filozofowie greccy nie wierzyli w realne istnienie
        > swoich "bogów".

        A nawet znaleźli się tacy, którzy weszli na Olimp i nie znaleźli tam Zeusa i
        spółki :-)
      • Gość: lech żadna różnica IP: *.acn.waw.pl 04.10.06, 15:53
        Dzisiaj też wielu ludzi w żadnego boga nie wierzy. Podobnie jak w starożytnej
        Grecji i Rzymie - najwięcej ateistów jest wśród warstw najlepiej
        wykształconych. Sądzę że wśród prostego ludu kult Ateny i innych bóstw był
        bardzo silny.
        • mandaryna65 Re: żadna różnica?? a jednak! 04.10.06, 16:01
          najprościej rzecz ujmując: Bóg tak jak go rozumieją chrześcijanie, to nie jest
          mit, ale BYT. Dlatego można opisywać jakiś aspekt prawdziwego Boga ,
          niekoniecznie odwołując się do np. Biblii, czy katechizmu. Tak więc np. kiedy
          Spinoza mówi o swoim "Bogu" jako "substancji" itd... na zasadzie czysto
          rozumowych spekulacji to dla chrześcijanina jest oczywiste, że mowa jest w
          istocie o Bogu "biblijnym". Krótko mówiąc - nie trzeba być katolikiem, znać
          Biblii , żeby móc poznawać jakieś prawdy o Bogu biblijnym, bo jest on realnym
          bytem i daje się poznawać niekoniecznie poprzez prawdy czysto religijne.
          • Gość: lech Re: żadna różnica?? a jednak! IP: *.acn.waw.pl 04.10.06, 16:10
            Nikt nie udowodnił naukowo, że Bóg jest realnym bytem, a śpiewki o "substancji"
            itd. to robienie ludziom wody z mózgu. "Rozumowe spekulacje" można sobie
            uprawiać na różne tematy, np. reinkarnacji, wpływu kosmitów na rząd USA albo
            istnienia bądź nie istnienia krasnoludków - często bardzo inteligentni ludzie
            parają się takimi zabawami. W czym to lepsze od rozmyślań o chrześcijańskim
            Bogu?
            Co do mitu. Skąd pewność, że to co dziś traktujemy jako mit (w sensie szkolnych
            opowiastek Jana Parandowskiego) nie było kiedyś żywą raligią? Poza tym również
            w Biblii znajdujemy opowieści typowo mityczne (np. Ewa, Adam, owoc i wąż w raju
            itd.)


            • mandaryna65 Re: żadna różnica?? a jednak! 04.10.06, 16:52
              Gość portalu: lech napisał(a):

              > Nikt nie udowodnił naukowo, że Bóg jest realnym bytem, a śpiewki o "substancji"
              >
              > itd. to robienie ludziom wody z mózgu.

              przede wszystkim nie można naukowo obalić chrześcijaństwa... Co więcej, skoro
              rozum np. nie-katolika może samodzielnie, na podstawie własnej pracy, dojść do
              pojęcia Boga-stwórcy, źródła bytu , absolutu to świadczy bardzo silnie, że u
              podłoża tych możliwości leży faktyczne istnienie tego bytu.

              Nie opierając się na Biblii można stworzyć rozumową teorię "Boga", która będzie
              zgodna z koncepcją Boga biblijnego. Oczywiście ma to swoje granice. Np. nie
              można na podstawie czystej spekulacji dojść do pojęcia Trójcy Św., albo bóstwa
              Chrystusa.... do tego potrzebne jest objawienie (BIblia).
              Ale jeśli mówimy np. o zmartwychwstaniu Jezusa, to cały czas mamy na mysli "Boga
              filozofów", czyli tego którego byt opisują wszystkie nauki ścisłe. na tym polega
              fenomen wiary żydów i chrześcijan. Być może rownież muzułmanów (ale na islamie
              się nie znam)


              "Rozumowe spekulacje" można sobie
              > uprawiać na różne tematy, np. reinkarnacji, wpływu kosmitów na rząd USA albo
              > istnienia bądź nie istnienia krasnoludków - często bardzo inteligentni ludzie
              > parają się takimi zabawami.

              nieprawda. To nie będą spekulacje rozumowe. Jakie podasz np. podstawy dla
              teorii o istnieniu krasnoludków? Nie ma żadnych danych bezpośrednich , od
              których można by wyjść. To samo z reinkarnacją...


              > Co do mitu. Skąd pewność, że to co dziś traktujemy jako mit (w sensie szkolnych
              >
              > opowiastek Jana Parandowskiego) nie było kiedyś żywą raligią? Poza tym również
              > w Biblii znajdujemy opowieści typowo mityczne (np. Ewa, Adam, owoc i wąż w raju
              >

              no tak, nie można traktować dosłownie opowiadania o stworzeniu świata w 7 dni.
              Ale przecież to nie jest treścią wiary chrześcijańskiej. Chrześcijaństwo nie
              polega na wierze, że świat powstał w 7 dni.
              • Gość: Ignoramus Re: żadna różnica?? a jednak! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.10.06, 17:05
                Po owocach:

                Kilka lat temu pokazala sie kometa. W Kalifornii cala sekta popelnila
                samobojstwo zeby pozeglowac w kosmos. Niby z "naukowego punktu widzenia" nie ma
                roznicy bo to byla zwykla przemiana materii zywej w martwa. A jednak!!!

                Podobnie z "naukowymi" systemami jak te w Sojuzie i innych barakach obozu. Owoce:
                50 milionow trupow. Nazisci tez robili "eksperymenty naukowe" ktore np. w
                endokrynologii sa cytowane do dzis. Od czasow Oswiecenia, mielismy zaniechanie
                wiary ale opieralismy sie na "racjonalizmie naukowym": stad 2 wojny swiatowe,
                zbrodnie Polpota wychowanego na Sorbonie. Voila!!!

                Od lat 60-tych, Europa zaczela sie pozbywac dzieci w oparciu o "naukowe
                podstawy" antykoncepcji. Nawet do dzisiaj naukawcy i inni cwiercinteligencji nie
                chca zauwazyc ze niszcza wlasna cywilizacje. Co gorsza, usiluja przyspieszyc
                proces zabraniajac bron Boze jakichs tam obrazliwych rysunkow czy krytyki
                islamistow bo ci sa "sfrustrowani imperializmem". Natomiast wsadzanie krzyza do
                moczu albo inne "innowacje" sa oczywiscie oparte o racjonalne idee Oswiecenia.

                Moze jednak zauwazysz co powiedzial papiez: wiara bez rozumu zamienia sie w
                fanatyzm; rozum bez wiary zamienia sie nie tylko w fanatyzm ale w autodestrukcje.
                • Gość: lech Re: żadna różnica?? a jednak! IP: *.acn.waw.pl 04.10.06, 17:12
                  Załóżmy że religia zapobiega wojnom, krucjatom itd.
                  Dla naukowca nie jest to żaden argument, ponieważ daży on do poznania prawdy a
                  nie użytecznych iluzji. Poza tym wszystko wskazuje na to, że dzisiaj właśnie
                  konflikty religijne są potencjalnym zarzewiem wojen. Więc teoria użyteczności
                  dla światowego pokoju raczej nie ma obecnie zastosowania.
                  • Gość: Ignoramus Re: żadna różnica?? a jednak! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.10.06, 17:20
                    > Załóżmy że religia zapobiega wojnom, krucjatom itd.

                    Zauwaz ze krucjaty byly z tego samego powodu co dzisiejsze "zarzewie wojen".
                    Tyle tylko w tym czasie papiestwo mialo wieksza wladze polityczna i musialo cos
                    zrobic z podbojem Hiszpanii czy napascia na Balkany i Wieden. Nie wszystkie
                    religie sa jednakowe. Jedne morduja, podbijaja i produkuja obywateli drugiej
                    kategorii, inne sie po prostu bronia. To im mamy za zle!
                    • Gość: lech Re: żadna różnica?? a jednak! IP: *.acn.waw.pl 04.10.06, 17:26
                      Gość portalu: Ignoramus napisał(a):

                      >Nie wszystkie
                      > religie sa jednakowe. Jedne morduja, podbijaja i produkuja obywateli drugiej
                      > kategorii, inne sie po prostu bronia. To im mamy za zle!

                      Żadna sekta nikogo nie podbija, bo z założenia jest na to za słaba. Można więc
                      wysnuć wniosek, że pod pewnymi wzglęgami sekty są lepsze od niektórych religii,
                      ponieważ z powodów technicznych mają mniejszy potencjał destrukcyjny. Niestety,
                      pokojowa sekta jest gorzej niż duży, ekspansywny kościół.
              • Gość: lech Re: żadna różnica?? a jednak! IP: *.acn.waw.pl 04.10.06, 17:06
                mandaryna65 napisała:

                > Ale jeśli mówimy np. o zmartwychwstaniu Jezusa, to cały czas mamy na
                mysli "Bog
                > a
                > filozofów", czyli tego którego byt opisują wszystkie nauki ścisłe.


                Jasne, wszystkie nauki ścisłe opisują byt "Boga filozofów". Podziwiam dogłębną
                znajomość "wszystkich nauk ścisłych".
                • Gość: Ignoramus Re: żadna różnica?? a jednak! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.10.06, 17:24
                  > Jasne, wszystkie nauki ścisłe opisują byt "Boga filozofów". Podziwiam dogłębną
                  > znajomość "wszystkich nauk ścisłych".

                  Nauki scisle opisuja materie. Nie maja pojecia skad sie wziela. Czesto jednak
                  naukawcy usiluja wychodzic poza nauke i atakowac Boga. No bo jak ma cztery
                  klasy... Ech, co tu pisac. Nauka powinna byc skromna i sluzebna. Zamienianie
                  nauki na jedynie sluszna religie juz przerabialismy w Auschwitz i Archipelagu Gulag.
                  Nawet nie wspomne co wynalazl Dr. Gillotin...
                  • Gość: lech Re: żadna różnica?? a jednak! IP: *.acn.waw.pl 04.10.06, 17:35
                    Ani nazizm, ani marksizm czy stalinizm nie były koncepcjami naukowymi. Można
                    je określić jako systemy parareligijne, w których nauka pełniła włąśnie rolę
                    służebną.
                    Co do wynalazcy gilotyny - nie zapominajmy, że momencie jej wynalezienia
                    alternatywnym rozwiązaniem był katowski topór. W Europie kara śmierci została
                    obecnie zniesiona, a jej przywrócenia domagają się głównie partie deklarujące
                    silne związki z Kościołem.
                • mandaryna65 Re: żadna różnica?? a jednak! 04.10.06, 17:26
                  Gość portalu: lech napisał(a):

                  > mandaryna65 napisała:
                  >
                  > > Ale jeśli mówimy np. o zmartwychwstaniu Jezusa, to cały czas mamy na
                  > mysli "Bog
                  > > a
                  > > filozofów", czyli tego którego byt opisują wszystkie nauki ścisłe.
                  >
                  >
                  > Jasne, wszystkie nauki ścisłe opisują byt "Boga filozofów". Podziwiam dogłębną
                  > znajomość "wszystkich nauk ścisłych".

                  no to jak wytłumaczysz istnienie zasad w przyrodzie? chodzi o te zasady, które
                  są odkrywane np. przez fizyków , matematyków??? Działalność naukowców polega na
                  spotkaniu umysłu naukowca z umysłem Stwórcy. Przecież świat nie polega na
                  nieładzie, ale na logice, wewnętrznym porządku.
                  Krótko mówiąc: KTOŚ musiał to wszystko najpierw wymyśleć, żeby dziś naukowcy
                  mogli odkrywać to co zostało przez Kogoś pomyślane....
                  • Gość: lech Re: żadna różnica?? a jednak! IP: *.acn.waw.pl 04.10.06, 17:40
                    mandaryna65 napisała:

                    >Działalność naukowców polega na
                    > spotkaniu umysłu naukowca z umysłem Stwórcy.

                    Tym zajmuje się mistyka, a nie nauka. Można oczywiście traktować świat jako
                    wytwór Boga i wtedy rzeczywiście mielibyśmy do czyniania z rodzajem
                    zapośredniczonego kontaktu. Nie da się jednak takiej tezy udowodnić.
                    • ejkuraczek Re: żadna różnica?? a jednak! 05.10.06, 14:45
                      Gość portalu: lech napisał(a):

                      > mandaryna65 napisała:
                      >
                      > >Działalność naukowców polega na
                      > > spotkaniu umysłu naukowca z umysłem Stwórcy.
                      >
                      > Tym zajmuje się mistyka, a nie nauka. Można oczywiście traktować świat jako
                      > wytwór Boga i wtedy rzeczywiście mielibyśmy do czyniania z rodzajem
                      > zapośredniczonego kontaktu. Nie da się jednak takiej tezy udowodnić.


                      ...ani obalic. I tu sie kłania to co napisałam ponizej : pycha, robienie z
                      siebie wszechwiedzącego, wygoda, bezmyslnosc, ignoracja etc...
              • theendoffaith Re: żadna różnica?? a jednak! 04.10.06, 17:48
                Cytat : przede wszystkim nie można naukowo obalić chrześcijaństwa... Co więcej,
                skoro
                rozum np. nie-katolika może samodzielnie, na podstawie własnej pracy, dojść do
                pojęcia Boga-stwórcy, źródła bytu , absolutu to świadczy bardzo silnie, że u
                podłoża tych możliwości leży faktyczne istnienie tego bytu.

                Po pierwsze to , że nie mozna "obalic chrzescijanstwa" nie jest do konca jasne.
                Chrzescijanstwo zmienia sie co kilka dekad po kazdym odkryciu naukowym
                pokazujacym ze biblia zawiera informacje mijajace sie z prawda.
                Po drugie nawet gdyby nie dalo sie go "obalic " to nie ma znaczenia.
                Chrzescijanstwo z naukowego punktu widzenia to po prostu jakas hipoteza, nie
                majaca kompletnie zadnego odzwierciedlenia w rzeczywistosci, regularnie
                przedstawiajaca prawdy majace sie nijak do swiata jaki opisuje nauka etc. Jest
                to po prostu hipoteza (z naukowego punktu widzenia) tyle samo warta co wiara
                kosmitów kierujących prezydentem Bushem albo wiara w to, ze pod moim domem
                znajdua sie zloza ropy (tez przyjemnie w to wierzyc i daje nadzieje na lepsza
                przyszlosc.. jak religia).

                Cytat nastepny :
                rozum np. nie-katolika może samodzielnie, na podstawie własnej pracy, dojść do
                pojęcia Boga-stwórcy, źródła bytu , absolutu to świadczy bardzo silnie, że u
                podłoża tych możliwości leży faktyczne istnienie tego bytu.

                Nie widze tutaj sensu. Co znaczy "dojsc" ? Wyobrazic sobie ? Nie widze jak
                mozna "dojsc" do pojecia boga-stworcy. Co najwyzej mozna uslyszec , przeczytac
                i .. uwierzyc.. "Dojsc" mozna do tego, ze bakterie powodują choroby albo, że
                meteoryt zabił dinozaury. To jest zasadnicza różnica.
                • Gość: lech Re: żadna różnica?? a jednak! IP: *.acn.waw.pl 04.10.06, 17:54
                  theendoffaith napisał:


                  >Jest
                  > to po prostu hipoteza (z naukowego punktu widzenia) tyle samo warta co wiara
                  > kosmitów kierujących prezydentem Bushem albo wiara w to, ze pod moim domem
                  > znajdua sie zloza ropy (tez przyjemnie w to wierzyc i daje nadzieje na lepsza
                  > przyszlosc.. jak religia).


                  Niezupełnie. Obecność złóz ropy pod domem można obecnie zweryfikować metodami
                  naukowymi.
                • mandaryna65 Re: żadna różnica?? a jednak! 04.10.06, 18:03
                  theendoffaith napisał:

                  > przedstawiajaca prawdy majace sie nijak do swiata jaki opisuje nauka etc. Jest
                  > to po prostu hipoteza (z naukowego punktu widzenia) tyle samo warta co wiara
                  > kosmitów kierujących prezydentem Bushem albo wiara w to, ze pod moim domem
                  > znajdua sie zloza ropy (tez przyjemnie w to wierzyc i daje nadzieje na lepsza
                  > przyszlosc.. jak religia).

                  a nieprawda :-P Jakie wstępne przesłanki mógłbyś wksazać żeby przyjąć, że na
                  postępowanie Busha mają wpływ "kosmici"? To stoi w jawnej sprzeczności z
                  doświadczeniem życia codziennego. To jest po prostu idiotyczne.
                  Nie rozumiem przykładu ze złożami ropy? jak to się ma do istnienia Boga? Ropa
                  albo gdzieś jest albo jej nie ma. Nie ma sensu "wierzyć" w istnienie w danym
                  miejscu żłóż ropy. Wszystko jest kwestią przesłanek na podstawie których
                  przyjmujesz lub odrzucasz jakieś twierdzenie.

                  teraz nie rozmawiamy o wierze "mistycznej" ale o tym ,że wiara najbardziej
                  "zakęconego" mistyka chrześcijańskiego nie może zaprzeczyć rozumowi,
                  racjonalnemu postrzeganiu świata.


                  > Nie widze tutaj sensu. Co znaczy "dojsc" ? Wyobrazic sobie ? Nie widze jak
                  > mozna "dojsc" do pojecia boga-stworcy. Co najwyzej mozna uslyszec , przeczytac
                  > i .. uwierzyc.. "Dojsc" mozna do tego, ze bakterie powodują choroby albo, że
                  > meteoryt zabił dinozaury. To jest zasadnicza różnica.

                  poczytaj jakiegokolwiek filozofa, który w rozważaniu na temat absolutu nie
                  opiera się na Biblii. Było ich wielu. I mieli ogromne znaczenie dla sposobu
                  myślenia i opisywania świata przez chrześcijan. Np. pomyślmy o znaczeniu
                  pogańskich filozofii Arystotelesa czy Platona dla rozwoju myśli chrześcijańskiej.
                  • Gość: TEF Re: żadna różnica?? a jednak! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.10.06, 07:49
                    Po kolei :

                    Cytat : Krótko mówiąc: KTOŚ musiał to wszystko najpierw wymyśleć, żeby dziś
                    naukowcy
                    mogli odkrywać to co zostało przez Kogoś pomyślane

                    Jest wiele naukowych hipotez na temat tego jak powstal wszechswiat i w żadnej z
                    nich nie ma "kogos", kto to wszystko wymyslil. Byc moze te hipotezy sa bledne i
                    byc moze nigdy nie uda nam sie zrozumiec jak on rzeczywiscie powtstal. Co w tym
                    zlego ? Nic. Byc moze po prostu jestesmy tylko ludzmi i mozliwosci poznawcze
                    naszego rozumu sa ograniczone.

                    Cytat :
                    Niezupełnie. Obecność złóz ropy pod domem można obecnie zweryfikować metodami
                    naukowymi.

                    Tak samo zweryfikowane zostalo wiele prawd Bibli : "Swiat powstal w 7
                    dni", "Swiat powstal ilestam lat temu (stary testament)", "Rozstapilo sie morze
                    i lud przeszedl po jego dnie", "wielka kara dla egipcjan w postaci plagi" (losy
                    Egipcjan z tamtych czasow sa swietnie udokumentowane, byly wiele plag ale
                    zadnej w tamtym czasie, "Maryja byla kobieta, dziewica i urodzila dziecko". Jak
                    zareogawal kosciol ? Podal bardzo naciagana interpretacje Biblii polegajaca
                    na "ominieciu" klopotliwych pasazy. Podobnie byloby z ropą. Jesli naukowcy
                    wykopali by odwierty to zawsze mozna by uwierzyc "ze jest glebiej" albo "na
                    pewno gdzies tam jest".


                    Cytat : Jakie wstępne przesłanki mógłbyś wksazać żeby przyjąć, że na
                    postępowanie Busha mają wpływ "kosmici"? To stoi w jawnej sprzeczności z
                    doświadczeniem życia codziennego. To jest po prostu idiotyczne.

                    Takie same jak dla przyjecia religii : a)wiele osób tak mówi b)nie da sie tego
                    obalic c)jego zachowaniem MUSI ktos sterowac


                    Cytat : Nie rozumiem przykładu ze złożami ropy? jak to się ma do istnienia Boga?

                    Patrz wywów powyżej. Przeslanki do przyjecia tego pogladu sa bardzo podobne do
                    przyjecia religii : a)wygodnie w to wierzyc b)nikt tego nie obali a nawet jesli
                    to wiara "ewoluuje" (ropa jest glebiej, jest ukryta etc). c)pozwala wierzyc w
                    lepsza przyszlosc po smierci (moje dzieci beda bogate) d)jest rownie
                    bezsensowna i bezpodstawna


                    Cytat :
                    poczytaj jakiegokolwiek filozofa, który w rozważaniu na temat absolutu nie
                    opiera się na Biblii. Było ich wielu.

                    Tylko, ze zaden z nich do niczego nie doszedl. Wiekszosc (tych wierzacych)
                    stawiala istnienie absolutu jako konieczny postulat dla a)praktycznego rozumu b)
                    istnienia absolutnej moralnosci c)czegostam jeszcze
                    Nikt do niczego nie "doszedl" po prostu uznali, ze jest to niezbedny postulat
                    do budowy jakiejs wizji swiata i etyki (jak Kant).


                    Cytat : I mieli ogromne znaczenie dla sposobu
                    myślenia i opisywania świata przez chrześcijan

                    Tak Chrzescijan bo ludzie niewierzacy traktuja ich wywody jak bełkot co jest w
                    pełni uzasadnione (nie mowie, ze na pewno prawdziwe, po prostu sa silne
                    argumenty, proponuje dla odminy poczytac sensowny wywód jakiegos niewierzacego
                    autora).

                    Pozdrawiam
        • ejkuraczek Re: żadna różnica 05.10.06, 10:01
          Gość portalu: lech napisał(a):

          > Dzisiaj też wielu ludzi w żadnego boga nie wierzy. Podobnie jak w starożytnej
          > Grecji i Rzymie - najwięcej ateistów jest wśród warstw najlepiej
          > wykształconych. Sądzę że wśród prostego ludu kult Ateny i innych bóstw był
          > bardzo silny.


          ha!akurat jest dokladnie odwrotnie.
          Z historii wiemy,ze warstwami najbardziej ateistycznymi i antklerykalnymi byl
          prosty lud zeby wspomniec chocby Rewolucje Francuska czy rządy Ludu i
          robotników u sowietów. Duchowienstwo zawsze zaliczało się do wyksztalconych
          elit.
          Wspólczesnie tez mozna to zauwazyc-zdecydowana większosc ludzi w roznych
          wspolnotach świeckich stanowia ludzie z wyższym wykształceniem.
          Zreszta cała edukacja w tak masowej formie Europy "przyszła" wraz z
          chrzescijanstwem
          Wira nauki sie nie czepia,jak i nauka wiary i religii, bo religie sa czyms
          nadprzyrodzomnym, czego nauka nie obejmuje, nie obejmuje a nie "kłóci się"
          • Gość: lech Re: żadna różnica IP: *.acn.waw.pl 05.10.06, 11:51
            ejkuraczek napisała:


            >Duchowienstwo zawsze zaliczało się do wyksztalconych
            > elit.


            Fakt, najwięcej ateistów zawsze było wśród duchowieństwa. I duchowieństwo
            produkowało najwięcej ateistów wśród świeckich. Jak mówi utarte porzekadło:
            Nikt nie przestał wierzyć w Boga pod wpływem lektury Karola Marksa. Wielu
            natomiast zostało ateistami dzięki swojemu proboszczowi ;)
            • ejkuraczek Re: żadna różnica 05.10.06, 14:43
              Gość portalu: lech napisał(a):

              > ejkuraczek napisała:
              >
              >
              > >Duchowienstwo zawsze zaliczało się do wyksztalconych
              > > elit.
              >
              >
              > Fakt, najwięcej ateistów zawsze było wśród duchowieństwa.
              eee?Rozmawiam właśnie z Panem Bogiem?;)


              I duchowieństwo
              > produkowało najwięcej ateistów wśród świeckich. Jak mówi utarte porzekadło:
              > Nikt nie przestał wierzyć w Boga pod wpływem lektury Karola Marksa. Wielu
              > natomiast zostało ateistami dzięki swojemu proboszczowi ;)

              Ateistów produkuje hipokryzja "wiary" rodziców, własne lenistwo, ignoracja i
              pycha, matarializm, wygoda , kompromisy w sprawach moralnosci, a często nawet
              bezmyslnosc i głupota.Nie zwalałabym na nikogo ani z prawej ani z lewej...
              • Gość: lech Re: żadna różnica IP: *.acn.waw.pl 05.10.06, 15:03
                ejkuraczek napisała:


                > Ateistów produkuje hipokryzja "wiary" rodziców, własne lenistwo, ignoracja i
                > pycha, matarializm, wygoda , kompromisy w sprawach moralnosci, a często nawet
                > bezmyslnosc i głupota.

                No tak, zwykle kończy się na inwektywach. Przewidywalne do bólu.
                • ejkuraczek Re: żadna różnica 05.10.06, 16:25
                  Gość portalu: lech napisał(a):

                  > ejkuraczek napisała:
                  >
                  >
                  > > Ateistów produkuje hipokryzja "wiary" rodziców, własne lenistwo, ignoracj
                  > a i
                  > > pycha, matarializm, wygoda , kompromisy w sprawach moralnosci, a często n
                  > awet
                  > > bezmyslnosc i głupota.
                  >
                  > No tak, zwykle kończy się na inwektywach. Przewidywalne do bólu.

                  moze to lepsze od braku wiedzy i bezpodstawnych pomówień?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka