8macek 13.10.06, 10:29 i dlaczego? wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3681902.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
trunz Re: czy powinniśmy ratować samobójców? 13.10.06, 10:59 chyba trzeba ratować, często czyn samobójczy jest wynikiem choroby psychicznej albo zalamania nerwowego, wiec podejmują go ludzie nie do konca poczytalni. Po otrząsnięciu się, czesto wracają do zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: czy powinniśmy ratować samobójców? 13.10.06, 11:06 czyn samobójczyjest nieodrwacalany próba samobójcza to co innego Odpowiedz Link Zgłoś
alexanderson Radykalne stanowisko 13.10.06, 11:18 A ja mam bardzo radykalne stanowisko - uważam, że osoba w pełni zdrowa psychicznie, podejmująca tę decyzję świadomie ma prawo się zabić i nawet pytać nie należy, dlaczego to zrobiła. Sęk w tym, że dla większości ludzi samobójstwo=szaleństwo i nie mogą się z tym pogodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Radykalne stanowisko 13.10.06, 13:35 alexanderson napisał: > A ja mam bardzo radykalne stanowisko - uważam, że osoba w pełni zdrowa > psychicznie, podejmująca tę decyzję świadomie ma prawo się zabić i nawet pytać > nie należy, dlaczego to zrobiła. Sęk w tym, że dla większości ludzi > samobójstwo=szaleństwo i nie mogą się z tym pogodzić. Tylko sęk w tym, że osoba zdrowa psychicznie nie podejmuje prób samobójczych. Próby takie są wynikiem stanu ostrej depresji, a w takim przypadku nie ma mowy o równowadze psychicznej. Dlatego należy ratować samobójców. I leczyć depresję - często się udaje. Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: Radykalne stanowisko 13.10.06, 13:53 "Tylko sęk w tym, że osoba zdrowa psychicznie nie podejmuje prób samobójczych" udowodnij ! skoro nie mamy wpływu na to kiedy i gdzie sie rodzimy to niektórzy chcą sami zdecydowac kiedy i jak odejda z tego swiata. Delaczego im to mamy uniemozlwic ? Wg mnie ten kto naprawde chce odejs to po prostu popełnia samobójstwo w spoob zdecydowany i natychmiastowy. Rózne próby to tak naparwde NIECH MNIE KTOS ZAUWAŻY a nie zadne ZEGNAJCIE . Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Radykalne stanowisko 13.10.06, 16:11 mozambique napisała: > "Tylko sęk w tym, że osoba zdrowa psychicznie nie podejmuje prób samobójczych" > > udowodnij ! W skrócie tutaj: pl.wikipedia.org/wiki/Samob%C3%B3jstwo#Czynniki_psychologiczne Odpowiedz Link Zgłoś
33qq Re: Radykalne stanowisko 13.10.06, 19:55 a co powiesz o samobójstwach osób nieuleczalnie chorych, na przykład? Również uważam, że samobójstwo może być świadomym wyborem . Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Radykalne stanowisko 13.10.06, 20:47 33qq napisał: > a co powiesz o samobójstwach osób nieuleczalnie chorych, na przykład? > Również uważam, że samobójstwo może być świadomym wyborem . Świadomość nieuleczalności choroby bardzo często wywołuje depresję. Poza tym, w takiej sytuacji mamy do czynienia z nieuniknionym końcem - tak czy owak taka osoba umrze. Jeśli cierpi, moim zdaniem należy jej pozwolić odejść, ale tu dotykamy problemu eutanazji, a to temat na inną dyskusję. Odpowiedz Link Zgłoś
33qq Re: Radykalne stanowisko 13.10.06, 21:23 teraz będzie bardzo ryzykowna teza: Tak czy owak mamy do czynienia z nieuniknionym końcem. Wyobrażam sobie człowieka któremu się to już znudziło i po prostu chce ten koniec przyspieszyć, bez deprasji, bez choroby i bez kataklizmu, w pełni świadomie, jemu też trzeba "pomagać"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ferment Re: Radykalne stanowisko IP: *.chello.pl 13.10.06, 21:42 33qq napisał: > teraz będzie bardzo ryzykowna teza: Tak czy owak mamy do czynienia z > nieuniknionym końcem. > Wyobrażam sobie człowieka któremu się to już znudziło i po prostu chce ten > koniec przyspieszyć, bez deprasji, bez choroby i bez kataklizmu, w pełni > świadomie, jemu też trzeba "pomagać"? Wracasz zmęczony z pracy. Wyrywa Ci się stwierdzenie: już nie mam siły, żyć mi się nie chce. A tu kochana rodzinka podaje Ci kroplówkę, fioleczkę z trucizną, przytrzymuje, znaczy pomaga odejść z tego swiata. Strach pomyśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Radykalne stanowisko 13.10.06, 21:48 > Wyobrażam sobie człowieka któremu się to już znudziło i po prostu chce ten > koniec przyspieszyć, bez deprasji, bez choroby i bez kataklizmu, w pełni > świadomie, jemu też trzeba "pomagać"? W przypadku człowieka, który ma jeszcze lata życia przed sobą, trzebaby postawić pytanie: dlaczego mu się znudziło życie? U podstawy takiego 'znudzenia' też leżą czynniki, zakłócające zdrowe funkcjonowanie psychiki. Odpowiedz Link Zgłoś
lilimeye Re: Radykalne stanowisko 13.10.06, 21:51 > Wyobrażam sobie człowieka któremu się to już znudziło i po prostu chce ten > koniec przyspieszyć, bez deprasji, bez choroby i bez kataklizmu, w pełni > świadomie, jemu też trzeba "pomagać"? Trzebaby postawić pytanie: dlaczego mu się znudziło życie? U podstawy takiego 'znudzenia' też leżą czynniki, zakłócające zdrowe funkcjonowanie psychiki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Radykalne stanowisko IP: *.escom.net.pl 13.10.06, 15:17 >Tylko sęk w tym, że osoba zdrowa psychicznie nie podejmuje prób samobójczych. To mocno naciągany pogląd. koń Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ferment Re: Radykalne stanowisko IP: *.chello.pl 13.10.06, 15:51 Gość portalu: *** napisał(a): > >Tylko sęk w tym, że osoba zdrowa psychicznie nie podejmuje prób samobójczy > ch. > > To mocno naciągany pogląd. > > koń< Definicja zdrowia Zdrowie to pełny dobrostan fizyczny, psychiczny i społeczny, a nie tylko brak choroby lub niedomagania. Światowa Organizacji Zdrowia, 1946. starthealthylife.com/page339.htm Odpowiedz Link Zgłoś
kon_by_sie_usmial Re: Radykalne stanowisko 13.10.06, 15:56 Była mowa o zdrowiu psychicznym, nie dostrzegłeś tego Sfermentowany? koń Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ferment Re: Radykalne stanowisko IP: *.chello.pl 13.10.06, 16:02 kon_by_sie_usmial napisał: > Była mowa o zdrowiu psychicznym, nie dostrzegłeś tego Sfermentowany? > > > koń Czego nie dostrzegłem? Możesz rosjaśnić? Nie jestem sfermentowany. Jestem ferment. Nie widzisz różnicy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Radykalne stanowisko IP: *.escom.net.pl 14.10.06, 13:36 >Czego nie dostrzegłem? Możesz rosjaśnić? A sam sobie popatrz na jaką treść udzieliłeś homilii o zdrowiu. >Nie jestem sfermentowany. >Jestem ferment. >Nie widzisz różnicy? Ty już jesteś Sfermentowany. Czuję to końskimi nozdrzami. koń Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ferment Re: Radykalne stanowisko IP: *.chello.pl 14.10.06, 21:47 > Gość portalu: *** napisał(a): > >Czego nie dostrzegłem? Możesz rosjaśnić? > > A sam sobie popatrz na jaką treść udzieliłeś homilii o zdrowiu. > > >Nie jestem sfermentowany. > >Jestem ferment. > >Nie widzisz różnicy? > > Ty już jesteś Sfermentowany. Czuję to końskimi nozdrzami. > > koń Taki jesteś czujny a nie zauważyłeś mojej literówki? Sam poprawię: >rozjaśnić< Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ferment Re: Radykalne stanowisko IP: *.chello.pl 14.10.06, 21:44 >Możesz rosjaśnić?< Rozjaśnić rzecz jasna miało być. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asd Re: Radykalne stanowisko IP: *.chello.pl 13.10.06, 19:00 90% samobójców miało zdiagnozowane zaburzenie psychiczne- najczęsciej są to choroby afektywne, dalej toksykomania- alkoholizm,narkomania- schizofrenia, zaburzenia osobowosci. zwlaszczxa borderline i antspoleczna.tak dowodza badania. Odpowiedz Link Zgłoś
33qq Re: Radykalne stanowisko 13.10.06, 19:57 a pozostałe 10 % miała niezdiagnozowaną czy było zdrowe? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asd gdzie te 10%? odpowiedz. IP: *.chello.pl 14.10.06, 02:06 teoretycznie- bo samobójstwo bardzo trudno zbadac- te 90% to determinanty psychologiczne-psychopatologia, ktora sie wyksztalcila w trakcie okresu rozwojowego. te 10% to te, ktore badał durkheim, czyli akty sam. popelnione pod wplywem czynników spolecnzych.np zla sytuacja materialna, trudna syt. zyciowa (sam. fatalistyczne);sa tez samobójcy altruistyczni- np. kamikadze- giną w imię idei wyzszej, sam. anomiczne, i egoistyczne. jednak problem samobojstwa jest duzo bardziej zlozony niz to sie wydaje. wplywy psychologiczne i spoleczne się przenikają. i gdyby nie przypadki samobojców altruistycznych, osmielilabym sie twierdzic, ze te 10% to jednak sa niezdiagnozowani. ps. wlasnie za tydz. bronie sie z tematu samobójstw i zaburzen psychicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: Radykalne stanowisko 13.10.06, 14:08 > A ja mam bardzo radykalne stanowisko - uważam, że osoba w pełni zdrowa > psychicznie, podejmująca tę decyzję świadomie ma prawo się zabić i nawet pytać Zgadzam się. Tylko, że ten koleś o którym jest artykuł zadzwonił do losowej osoby żeby sobie pomarudzić. A to świadczy o tym, że raczej nie chciał się zabijać, a jedynie zwrócić na siebię uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
pajak.krzyzak Re: Radykalne stanowisko 16.10.06, 22:35 samobojcy w 99% przypadkow przd popelnieniem samobojstwa probuja dac swiatu zewn jakos do zrozumienia ze chca to zrobic...podswiadomie chca aby ich od tego odwiesc Odpowiedz Link Zgłoś
obserwatorka7 NIE 13.10.06, 17:35 j.w jeśli ktoś już podejmie taką decyzję, to innym od tego wara. chyba chociaż o swoim końcu człowiek mógłby zdecydować sam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ferment Re: NIE IP: *.chello.pl 13.10.06, 17:38 > obserwatorka7 napisała: > j.w > > jeśli ktoś już podejmie taką decyzję, to innym od tego wara. chyba chociaż o > swoim końcu człowiek mógłby zdecydować sam.< A to czemu? Czy decydował o swym początku? Odpowiedz Link Zgłoś
33qq Re: NIE 13.10.06, 19:58 Idiotyczny argument. To może ktoś powinien zabijać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ferment Re: NIE IP: *.chello.pl 13.10.06, 20:14 > 33qq napisał: > Idiotyczny argument. > To może ktoś powinien zabijać?< Na czym polega idiotyzm mego argumentu? Zabijać? Dlaczego zabijać człowieka? Może lepiej mu pomóc przejść przez trudny czas? Odpowiedz Link Zgłoś
666kgb Re: NIE 14.10.06, 12:56 Gość portalu: ferment napisał(a): > > A to czemu? > Czy decydował o swym początku? nie każdy jest ubezwłasnowolnionym masochistą biegającym całe życie na łańcuchu jak pies przu budzie, jeśli to lubisz - twoja sprawa ale daj żyć innym po swojemu - przecież łańcucha ci nikt nie zabiera ??!! Odpowiedz Link Zgłoś
raveness1 Re: czy powinniśmy ratować samobójców? 13.10.06, 13:57 Takich jak karierowicze w wyscigu szczurow? To przeciez tez samobojcy. Ani mi sie sni. Nie zrobili, nie robia i nie zrobia niczego pozytecznego dla swiata. Niech sie zatem pozgryzaja na wlasne zyczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ot Tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.06, 14:02 Bo ci ludzie mogą się jeszcze na coś w społeczeństwie przydać, i z innych przyczyn też Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: Tak 13.10.06, 14:14 czyli ciągniemy z nich az pozosatnie tylko flak ? Odpowiedz Link Zgłoś
666kgb Re: Tak 14.10.06, 12:51 Gość portalu: ot napisał(a): > Bo ci ludzie mogą się jeszcze na coś w społeczeństwie przydać, ot i pieprzony samolubny "samatytanin" sie znalazł, przydać społeczeństwu ! a jego to masz w dup..e !? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wer Re: Tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.06, 14:14 On dlatego chce się zabić, ze myśli, ze nic z niego nie ma, chyba, ze jest złośliwy, i chce się zabic , żeby inni mieli kłopot. Odpowiedz Link Zgłoś
jaka.to.melodia Re: czy powinniśmy ratować samobójców? 13.10.06, 17:48 Chyba nikt tutaj nawet nigdy nie miał depresji, więc nie gadajcie takich bzdur !!! Odpowiedz Link Zgłoś
jaka.to.melodia Re: czy powinniśmy ratować samobójców? 13.10.06, 17:53 Ale chyba najczęstrzym powodem samobójstw jest samotność. Tak w ogóle samotność jest straszna, bo jest to jedyny problem, którego nigdy nie omówisz z najlepszym przyjacielem !!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niedoszłysamobójca Re: czy powinniśmy ratować samobójców? IP: *.chello.pl 13.10.06, 19:02 moim zdaniem tak.wdzieczny jestem za to, ze nie zginalem. "znowu w zyciu mi nie wyszlo.."- teraz z tego sie ciesze. Odpowiedz Link Zgłoś
renebenay Re: czy powinniśmy ratować samobójców? 13.10.06, 20:20 Mialem kiedys bardzo fajnego kumpla we Francji,pracowalismy bardzo czesto razem i on zawsze mowil ze,sie zabije jakby nie mial swoich pieniedzy na zycie-jak mowil, nigdy o nic nikogo nie prosil i tez nigdy nie bedzie nikogo prosil.Jednego dnia zostal zwolniony i po paru miesiacach bezrobocia skonczyl ze soba,dla mnie to bylo marnotrawstwo jednego zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
lesage Re: czy powinniśmy ratować samobójców? 14.10.06, 10:20 Dobrych kilka lat temu, w Noc Sylwestrową, godzinę przed północą zadzwonił do mnie kolega. Początkowo życzył mi szczęśliwego nowego roku, ale już po paru minutach zorientowałam się, że "coś jest nie tak". Nie zadawałam mu żadnych pytań, starałam się jedynie podnieść go na duchu. Rozmawialiśmy przez godzinę. Odkładając słuchawkę miałam wrażenie, że mój rozmówca czuje się już odrobinę lepiej. Po kilku latach, całkiem przypadkiem dowiedziałam się, że tamten telefon miał być ostatnim telefonem w jego życiu. Uważam, że powinniśmy ratować niedoszłych samobójców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: warisw Re: czy powinniśmy ratować samobójców? IP: *.chello.pl 13.10.06, 20:32 Jestem ciekawa czy ktoś z Was miał osobę bliską , która to zrobiła? A jeśli tak , to czy byście ją ratowali? A jeśli nie znalibyście osobiście.... - życie to wartość najwyższa .... "Czy powinniśmy..?" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chwila Re: czy powinniśmy ratować samobójców? IP: *.chello.pl 13.10.06, 21:57 Poruszasz bardzo istotną kwestię. Wszelkie, nawet bardzo "racjonalne" poglądy w myśl których nie powinno się odmawiać prawa do decydowania o swoim życiu, ulegają diametralnym zmianom, gdy samobójcza śmierć dotyka kogoś bliskiego, lub tylko dobrze nam znanego. Odpowiedz Link Zgłoś
akasha75 Re: czy powinniśmy ratować samobójców? 14.10.06, 14:49 Nie wiem, to bardzo trudne. czasem próba samobójcza jest prośbą o zauważenie i właśnie o uratowanie, a czasem naprawdę człowiek nie chce już żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
funix Pytanie: jak? 15.10.06, 02:23 Pytanie „czy...i dleczego...?” wydaje mi się trochę bez sensu. Czy wypowiadający się tu „radykalni” naprawdę wsadziliby ręce w kieszeń, wzruszyli ramionami i powiedzieli: „nie moja sprawa, rób jak uważasz” , gdyby chodziło o kogoś z rodziny czy bliskich przyjaciół? Gdy Słoneczko popełnił samobójstwo nasza paczka ostatecznie się rozpadła. Jakoś trudno byłoby sobie patrzeć w oczy – wszyscy zawiedliśmy! Nawet to, że byliśmy już rozrzuceni po Kraju i częściowo żonaci przestało być usprawiedliwieniem. Gdy widziałem go po raz ostatni, byłem zaszokowany, ale nie dałem tego po sobie poznać ( bo przecież nie mieszam się w cudze, prywatne, sprawy... ) i nie zrobiłem nic. Mogłem był? Powinienem był? Pół roku później powiesił się, pozostawiając żonę i dwóch małych synów. I nikt ( NIKT!! ) nie potrafił powiedzieć, dlaczego. Tyle wspólnych przeżyć i nocnych dyskusji o życiu i ...wszystko g.. warte? Co jest ważne w życiu i ile my sami jesteśmy warci, jeśli nie nie potrafimy ochronić nawet kogoś bliskiego przed ostateczną klęską? Odpowiedz Link Zgłoś
funix Nieśmiałe pytanie... 29.10.06, 01:03 W związku ze śmiercią Ani i Moniki (wiadomosci.onet.pl/1424649,11,item.html ), gdy temat samobójstwa przestał ( jak sądzę ) być jedynie polem do abstrakcyjnych popisów retorycznych, chciałbym Was zapytać: czy teraz napisalibyście to samo? Jeśli nie macie odwagi napisać, proszę, chociaż odpowiedzcie sobie sami: Czy powinniśmy ratować samobójców ( Anię i Monikę – tak, inne/ych nie koniecznie...) ? Uważacie, że śmierć Ani i Moniki to tak jak ich życie: ich sprawa, nikomu nic do tego? Był to jedynie przejaw głupoty, nieodpowiedzialności ( „nie zwalniającej od odpowiedzialności karnej” gdyby się je udało odratować...), choroby psychicznej kwalifikującej się do leczenia czy innej patologii (tylko) ich samych? PS. Tylko w 1986 zanotowano w Polsce 55 samobójstw sprawców/ofiar do 14 roku życia ( M:50, K:5 ); w 1987 : 48 ( M:40, K:8 ). W przedziale wiekowym 15-20 było to odpowiednio: 1986: 277 ( M:209, K:68 ) 1987: 233 ( M:173, K:60 ) ( B.Hołyst „Przywróceni życiu”, s.79 ) www.Archeologia.glt.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny nieomal nierozwiązywalny dylemat lekarza IP: *.cn.com.pl 15.10.06, 13:50 temat samobójstw logicznie wiąże się z tematem eutanazji. jeżeli ktoś postuluje, że w imię wolności człowiek ma prawo domagać się od lekarza przeprowadzenia eutanazji, a lekarz nie powinien być za to karany (dziś za zabójstwo eutanatyczne idzie się do więzienia), to tym bardziej ktoś taki musi postulować, żeby lekarz NIE MÓGŁ ratować życia osobie, która dokonała nieudanej próby samobójczej. wyobraźmy sobie sytuację, w której powiedzmy na oczach kilkudziesięciu ludzi osoba oświadcza, że chce popełnic samobojstwo, jest w pelni swiadoma swoich czynów, i dajmy na to skacze z tego balkonu. zwolennik eutanazji i nieskrępowanej wolności człowieka powie: miał do tego prawo. ale nasz samobójca, dajmy na to, nie zdołał się zabić: leży pod balkonem i jęczy, z rozłupaną czaszką, złamanymi kończynami i krwawi. przyjeżdża karetka pogotowia, wychodzi lekarz.. i co? zwolennik niczym nieskrepowanej wolności powinien powiedzieć: lelarz wobec niewątpliwej sytuacji (byli świadkowie), że poszkodowany chciał się zabić, powinien go dobić. jeżeli lekarz miałby prawo do dokonywania eutanazji w majestacie prawa, to TYM BARDZIEJ powinien mieć prawo do nieudzielania pomocy niedoszłym samobójcom. jeżeli zaś uważamy życie człowieka za dobro najwyższe, a więc lekarz ma ratować KAŻDEGO potrzebującego i nie może dokonywać entanazji, to niedoszły samobójca, po starannym wyleczeniu, powinien znaleźć się na sali sądowej i, niczym u hobbesa, zostać skazanym za targnięcie się na życie ludzkie (nie ma znaczenia, czyje). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ferment Re: nieomal nierozwiązywalny dylemat lekarza IP: *.chello.pl 15.10.06, 14:21 > to niedoszły samobójca, > po starannym wyleczeniu, powinien znaleźć się na sali sądowej i, niczym u > hobbesa, zostać skazanym za targnięcie się na życie ludzkie (nie ma znaczenia, > czyje). < Zamiast skazywać na więzienie korzystamy z orzeczenia psychiatrów o zaburzeniach funkcji psychicznych i potrzebie pomocy lekarskiej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: nieomal nierozwiązywalny dylemat lekarza IP: *.cn.com.pl 15.10.06, 15:11 > Zamiast skazywać na więzienie korzystamy z orzeczenia psychiatrów o zaburzeniac > h > funkcji psychicznych i potrzebie pomocy lekarskiej w 100% przypadków jest to zaburzenie funkcji psychicznych? jeżeli tak, rzeczywiście proces sądowy nie ma sensu - osoba zostanie uznana za niepoczytalną Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ferment Re: nieomal nierozwiązywalny dylemat lekarza IP: *.chello.pl 15.10.06, 15:18 >> w 100% przypadków jest to zaburzenie funkcji psychicznych?< Chyba nie może być inaczej. Człowiek pozbawiony instynktu zamozachowawczego nie spełnia podstawowej normy. Tak to widzę. Nie móimy tu o samobójstwach z powodu wywieranej na ofiarę presji. To już sfera kryminalna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: nieomal nierozwiązywalny dylemat lekarza IP: *.cn.com.pl 15.10.06, 15:52 > Chyba nie może być inaczej. Człowiek pozbawiony instynktu zamozachowawczego nie > spełnia podstawowej normy. Tak to widzę. generalnie wiem o czym myślisz i się z tym zgadzam, że z człowiekiem, który chce się dobrowolnie unicestwić cos musi być nie tak, ale czy, jakby to nazwać, głopota samobójcy zawsze będzie obiektywnym zaburzeniem funkcji psychicznych? czy to, że ktoś sobie powiedzmy nie radzi w jakiejś sytuacji życiowej, gdy jest to tak przytłaczające, że czuje, że nia da rady, czy zawsze podjęcie decyzji o samobójstwie będzie wywołane chorobą psychiczną? czy zwykła głupota i lekkomyślność a czasemi i nieodpowiedzialność (łatwiej mi się zabić niż walczyć) są oznaką choroby psychicznej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ferment Re: nieomal nierozwiązywalny dylemat lekarza IP: *.chello.pl 15.10.06, 17:04 >? czy zwykła głupota i > lekkomyślność a czasemi i nieodpowiedzialność (łatwiej mi się zabić niż > walczyć) są oznaką choroby psychicznej?< Pewnie zależy od sposobu definiowania, przyjętych kryteriów. Mozna przyjąć/?/, że i głupota i nieodpowiedzialność to jakieś zaburzenie funkcjonowania i nazwać je zaburzeniem psychicznym. A to już nie jest zdrowie, psychiczne też. Zbytnio chyba teoretyzujemy, nie mając podstaw naukowych. Nie jestem lekarzem psychiatrą ani psychologiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotennty Re: nieomal nierozwiązywalny dylemat lekarza IP: 212.2.99.* 15.10.06, 20:53 > Mozna przyjąć/?/, że i głupota i nieodpowiedzialność to jakieś zaburzenie > funkcjonowania i nazwać je zaburzeniem psychicznym. owszem, ale głupota i nieodpowiedzialnosc nie zwalniają od odpowiedzialności karnej. Odpowiedz Link Zgłoś
funix Genialne! 15.10.06, 14:28 Po tak błyskotliwym wywodzie logicznym pozostaje już tylko domagać się ( w imię Boże ) stosowania, wobec mających za sobą nieudaną próbę samobójstwa, co najmniej kary 25 lat więzienia a dla recydywistów – kary śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Genialne! IP: *.cn.com.pl 15.10.06, 15:00 funix napisał: > Po tak błyskotliwym wywodzie logicznym pozostaje już tylko domagać się ( w imię > Boże ) stosowania, wobec mających za sobą nieudaną próbę samobójstwa, co > najmniej kary 25 lat więzienia a dla recydywistów – kary śmierci. nie przesadzajmy z tym dożywotnim, ale tak do 5-ciu lat im się należy. jeżeli państwo powstało po to, by zapewnić mi bezpieczeństwo, to powinno mi zapewniać bezpieczeństwo zarówno przed samym sobą jak i przed mną samym. Hobbes zapewne by stwierdził: niedoszły samobójca musi być wyleczony i zabity za naruszenie bezpieczeństwa Odpowiedz Link Zgłoś
funix Jeżeli... 15.10.06, 16:59 > jeżeli państwo powstało po to, by zapewnić mi bezpieczeństwo, > to powinno mi zapewniać bezpieczeństwo ... Ba! A państwo komunistyczne ( jako idea, przynajmniej...) powstało nawet po to, żeby zapewnić ludziom szczęście ( „Od każdego według jego możliwości, każdemu według jego potrzeb”). Jeżeli tak, to POWINNO im je zapenić, nawet jeśli ludzie TEGO szczęścia nie chcą... Nie masz uczucia, że poruszasz się w temacie, który jest Ci w 100% obcy i niezrozumiały? > ...zarówno przed samym sobą jak i przed mną samym. Tu się chyba oportunistycznie z Tobą zgodzę, bo włosy mi już stają dęba!... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Jeżeli... IP: 212.2.99.* 15.10.06, 20:58 Jeżeli tak, to POWINNO im je zapenić, nawet jeśli > ludzie > TEGO szczęścia nie chcą... > > Nie masz uczucia, że poruszasz się w temacie, który jest Ci w 100% obcy i > niezrozumiały? > jest wiele slusznosci w tych koncepcjach, które mówią, ze wspolnota panstwowa powstała po to, by każdy czuł sie bezpiecznie. cała ingerencja panstwa w nasze życie ogranicza sie do sytuacji, w ktorych chodzi o CHRONIENIE obywatela (konstytucja, kk, kc, policja itd). dlaczego uważasz, że ze poruszam sie w temacie, który jest mi w 100% obcy? Odpowiedz Link Zgłoś
funix Re: Jeżeli... 16.10.06, 00:34 > jest wiele slusznosci w tych koncepcjach, > które mówią, ze wspolnota panstwowa > powstała po to, by każdy czuł sie bezpiecznie. Pewnie tak. ( Chcąc uściślić tę wypowiedź trzeba by jednak zacytować jeszcze Engelsa, ha, ha, ha ;) > cała ingerencja panstwa w nasze > życie ogranicza sie do sytuacji, > w ktorych chodzi o CHRONIENIE obywatela > konstytucja, kk, kc, policja itd). Niestety, zupełny brak związku przyczynowo-skutkowego z powyższym. Twierdzenie, że takowy istnieje (z definicji?) jest bardzo niebezpieczne, bo stanowi alibi dla wszelkiej maści totalitaryzmów ( „cel uświęca środki” ), co starałem się wcześniej ironicznie wykazać. Przyczyna tego niebezpieczeństwa tkwi w cichym założeniu, że są wartości wyższe niż życie pojedynczego człowieka. A stąd już tylko krok do: „jednostka niczym, jednostka bzdurą!” Czy ja, ateista, muszę Tobie, wierzącemu, przypominać słowa Jezusa na temat szabatu? Nie widzę powodu, by nie miały one dotyczyć również państwa. > dlaczego uważasz, że ze poruszam sie w temacie, który jest mi w 100% obcy? Traktowanie samobójców ( i tych niedoszłych ) jako winowajców z punktu widzenia dobra wspólnoty państwowej, jest moim zdaniem postawieniem sprawy na głowie, przejawem czysto teoretycznego podejścia do tematu, zdradza brak empatii i zrozumienia wobec tych którym zabrakło siły by żyć, jak równieś zwykłą nieznajomość lieratury psychologicznej na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: omnipotentny Re: Jeżeli... IP: 212.2.99.* 16.10.06, 20:52 > Pewnie tak. ( Chcąc uściślić tę wypowiedź trzeba by jednak zacytować jeszcze > Engelsa, ha, ha, ha ;) uważasz że po co powstało panstwo? > Niestety, zupełny brak związku przyczynowo-skutkowego z powyższym. Twierdzenie, > że takowy istnieje (z definicji?) jest bardzo niebezpieczne, bo stanowi alibi > dla wszelkiej maści totalitaryzmów ( „cel uświęca środki” ), co sta > rałem się > wcześniej ironicznie wykazać. nie, nie stanowi alibi. totalitaryzmy posluguja sie prawem jako narzędziem do utrzymania władzy. normalne panstwo demokratyczne uznaje prawo za srodek do ochrony ludzi. > Przyczyna tego niebezpieczeństwa tkwi w cichym > założeniu, że są wartości wyższe niż życie pojedynczego człowieka czy ja stwierdzilem, że sa wartości wyzsze nic życie czlowieka? wlaśnie, jeżeli życie czlowieka jest najwyższym dobrem, samobójstwo godzi w ład społeczny > Traktowanie samobójców ( i tych niedoszłych ) jako winowajców ja stwierdzilem, jeżeli uważnie czytales, że jeżeli uznajemy prawo do eutanazji, to tym bardziej trzeba uznać prawo do nieratowania życie niedoszłych samobojców. można powiedzieć - niedoszły samobójca w imię wolności ma prawo umrzeć, jeśli tego chciał. ma prawo by ktoś bezkarnie mógł go dobić. czy ja wyznawca Boga muszę tobie, ateiście, tlumczyc na czym polega nieskrępowana niczym WOLNOŚĆ Odpowiedz Link Zgłoś
funix Re: Jeżeli... 17.10.06, 02:02 Hm... >uważasz że po co powstało panstwo? A dlaczego piszesz bezosobowo: „powstało” podkreślając równocześnie jego celowość? To KTOŚ je kiedyś w jakichś okolicznościach tworzył. I obawiam się, że to CHRONIENIE obywatela, o którym mówisz, zawsze oznaczało chronienie obywatele bogatego i uprzywilejowanego przed biednym i często właśnie bez praw. ( A to właśnie chcąc nie chcąc Engels...;) Może i warto na ten temat podyskutować, ale chyba nie w tym wątku... > totalitaryzmy posluguja sie prawem jako narzędziem do utrzymania władzy. normalne panstwo demokratyczne uznaje prawo za srodek do ochrony ludzi. Znasz rząd, który przyznaje, że stosuje prawo nie dla ochrony ludzi, ale dla utrzymania władzy? >> Przyczyna tego niebezpieczeństwa tkwi w cichym >> założeniu, że są wartości wyższe niż życie pojedynczego człowieka >czy ja stwierdzilem, że sa wartości wyzsze nic życie czlowieka? >wlaśnie, jeżeli życie czlowieka jest najwyższym dobrem, samobójstwo godzi w >ład społeczny Więc skoro obaj się zgadzamy, że nie ma wartości wyższych niż życie człowieka, to dlaczego dla mnie samobójcy są ofiarami, a dla Ciebie winowajcami załugującymi na wysokie kary (o ile uda się ich uratować..)? ( Podpowiem, że jedna z przyczyn jest ta, że ja ich znam, a Ty nie masz o nich pojęcia...;) > ja stwierdzilem, jeżeli uważnie czytales, że jeżeli uznajemy prawo do eutanazji, to tym bardziej trzeba uznać prawo do nieratowania życie niedoszłych samobojców. można powiedzieć - niedoszły samobójca w imię wolności ma prawo umrzeć, jeśli tego chciał. ma prawo by ktoś bezkarnie mógł go dobić. czy ja wyznawca Boga muszę tobie, ateiście, tlumczyc na czym polega nieskrępowana niczym WOLNOŚĆ Uznaję prawo do eutanazji ( i w tym przypadku uważam, że nie wiesz, o czym mówisz; polecam: www.wstronemorza.spinka.pl/ ), ale absolutnie nie uznaję Twojej pseudologiki. Nikt nigdy nie rozciągał prawa do eutanazji do generalnego uznania prawa do nieratowania życie niedoszłych samobojców i to w imię wolości!! I , na Boga!, nie tłumacz mi proszę jako ateiście, „na czym polega nieskrępowana niczym WOLNOŚĆ”, bo widzę, że ateizm to jeszcze jeden temat, w którym jesteś źle poinformowany ;) Jeśli chcesz lepiej zrozumieć samobójców ( w co wątpię ;) to sięgnij po książki Dąbrowskiego, Kępińskiego, czy prosto: Brunona Hołysta „Przywróceni życiu” ). A póki co, przeczytaj „List Do Pozostałych" Stachury ( bardzo ciężko przeżyłem jego śmierć ) i skonfrontuj ze wszystkim, co do tej pory Ty napisałeś na ten temat. Aha, nie jestem za kontynuacją tej dyskusji, gdyż ona nam obu chyba nic nie daje, a inni i tak już dawno posnęli. List Do Pozostałych Umieram za winy moje i niewinność moją za brak, który czuję każdą cząstką ciała i każdą cząstką duszy, za brak rozdzierający mnie na strzępy jak gazetę zapisaną hałaśliwymi nic nie mówiącymi słowami za możliwość zjednoczenia z Bezimiennym, z Pozasłownym, Nieznanym za nowy dzień za cudne manowce za widok nad widoki za zjawę realną za kropkę nad ypsylonem za tajemnicę śmierci w lęku, w grozie i pocie czoła na zagubione oczywistości na zagubione klucze rozumienia z malutką iskierką ufności, że jeżeli ziarno obumrze, to wyda owoc za samotność umierania bo trupem jest wszelkie ciało bo ciężko, strasznie i nie do zniesienia za możliwość przemienienia za nieszczęście ludzi i moje własne, które dźwigam na sobie i w sobie bo to wszystko wygląda, że snem jest tylko, koszmarem bo to wszystko wygląda, że nieprawdą jest bo to wszystko wygląda, że absurdem jest bo wszystko tu niszczeje, gnije i nie masz tu nic trwałego poza tęsknotą za trwałością bo już nie jestem z tego świata i może nigdy z niego nie byłem bo wygląda, że nie ma tu dla mnie żadnego ratunku bo już nie potrafię kochać ziemską miłością bo noli me tangere bo jestem bardzo zmęczony, nieopisanie wycieńczony bo już wycierpiałem bo już zostałem, choć to się działo w obłędzie, najdosłowniej i najcieleśniej ukrzyżowany i jakże bardzo i realnie mnie to bolało bo chciałem zbawić od wszelkiego złego ludzi wszystkich i świat cały i jeżeli się tak nie stało, to winy mojej w tym nie umiem znaleźć bo wygląda, że już nic tu po mnie bo nie czuję się oszukany, co by mi pozwoliło raczej trwać niż umierać; trwać i szukać winnego, może w sobie; ale nie czuję się oszukany bo kto może trwać w tym świecie - niechaj trwa i ja mu życzę zdrowia, a kiedy przyjdzie mu umierać - niechaj śmierć ma lekką bo co do mnie, to idę do Ciebie Ojcze pastewny żeby może wreszcie znaleźć uspokojenie, zasłużone jak mniemam, zasłużone jak mniemam, bo nawet obłęd nie został mi zaoszczędzony bo wszystko mnie boli straszliwie [ tu tekst nieczytelny] bo duszę się w tej klatce bo samotna jest dusza moja aż do śmierci bo kończy się w porę ostatni papier i już tylko krok i niech Żyje Życie bo stanąłem na początku, bo pociągnął mnie Ojciec i stanę na końcu i nie skosztuję śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
maureen2 Re: czy powinniśmy ratować samobójców? 15.10.06, 14:53 zawsze ratować, ponieważ decyzja bywa podjęta czasami pod wpływem chwili, a póżniejsza ocena sytuacji bywa zupełnie inna. Odpowiedz Link Zgłoś
lesage Re: czy powinniśmy ratować samobójców? 15.10.06, 15:15 maureen2 napisała: > zawsze ratować, ponieważ decyzja bywa podjęta czasami pod wpływem chwili, a > póżniejsza ocena sytuacji bywa zupełnie inna. Częściowo masz rację. Nie wiem doprawdy dlaczego nikt na Forum nie wspomniał jeszcze o tzw. "syndromie presuicydalnym" opisującym kryzys osoby mającej zamiar popełnić samobójstwo, a polegającym na zawężeniu świadomości (obecne są jedynie myśli dotyczące samobójstwa), zawężeniu działania (podejmowane są jedynie aktywności prowadzące do pozbawienia siebie życia) oraz zawężenia uczuciowego (tu oczywiście dominują negatywne emocje). Może warto także wspomnieć o sygnałach świadczących o chęci popełnienia samobójstwa. Są to następujące: - poczucie beznadziejności - złość, wściekłość, szukanie zemsty - zachowania lekkomyślne bądź ryzykowne, podejmowane najwidoczniej bez głębszego przemyślenia - poczucie bycia w pułapce (sytuacji bez wyjścia) - wzrastające używanie alkoholu lub narkotyków - oddalanie się od przyjaciół, rodziny, społeczeństwa - lęk, rozdrażnienie, niemożność zaśnięcia lub senność w ciągu dnia - nagłe zmiany nastroju - brak powodu do życia; brak celu czy sensu w życiu (przetłumaczone na podstwie wytycznych podawanych przez AAS (Amerykańskie Towarzystwo Suicydologiczne) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hanka Re: czy powinniśmy ratować samobójców? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 15:41 syndrom presiucydalny,to co innego niż dokonana proba samobojcza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ferment Re: czy powinniśmy ratować samobójców? IP: *.chello.pl 15.10.06, 15:43 Zgłaszam, że nie rozumiem przedmówczyni. Proszę o wyjaśnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hanka Re: czy powinniśmy ratować samobójców? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 15:55 temat dotyczy ratowania osób ktore podjęły próbę samobojczą a nie doszukiwania się wszędzie potencjalnych samobójców na podstawie szerokich kryteriów Odpowiedz Link Zgłoś
lesage Re: czy powinniśmy ratować samobójców? 15.10.06, 16:08 Syndrom presuicydalny dotyczy osób ŻYWYCH mających zamiary samobójcze a dokonana próba samobójcza odnosi się do osób MARTWYCH Dyskusja w tym wątku dotyczy samobójców (zarówno tych niedoszłych jak i osób zmarłych w wyniku udanej próby samobójczej). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hanka Re: czy powinniśmy ratować samobójców? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 16:18 dokonana próba nie zawsze jest skuteczna, martwego nie można uratować Odpowiedz Link Zgłoś
lesage Re: czy powinniśmy ratować samobójców? 15.10.06, 17:50 w przypadku samobójstwa dokonanego pojawia się zazwyczaj wiele niedomówień Należy pamiętać, że śmierć samobójcza nie pozostaje bez wpływu na osoby, które miały kontakt ze zmarłym. Jednym z czynników ryzyka podjęcia próby samobójczej jest właśnie samobójcza śmierć osoby z najbliższej rodziny lub otoczenia danego człowieka. To znaczy, że kiedy zabije się na własne życzenie Twój znajomy, członek rodziny czy inna osoba, z którą byłaś w jakikolwiek sposób związana, wzrasta prawdopodobieństwo, iż zechcesz kiedyś pójść w jego ślady. Stąd też pomocy wymaga osoba, która pozostała przy życiu (samobójstwo niedokonane), jak również jednostki z otoczenia osoby, której udało się skutecznie odejść z tego świata bądź przeżyć probę samobójczą. W pracy z osobami, w rodzinie ktorych ktoś popełnił skuteczne samobójstwo, należy "odbudować dobry obraz" osoby zmarłej. Prawie zawsze w takich rodzinach (lub wśród znajomych samobójcy) jest wiele złości na osobę zmarłą za to, iż opuściła bliskich. Zauważ, że sprawa wygląda zupełnie inaczej, gdy ktoś ginie w katastrofie. Dlatego, pomimo, iż martwego nie można uratować, można (a nawet trzeba) zająć się jego rodziną, przyjaciółmi itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hanka Re: czy powinniśmy ratować samobójców? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.06, 18:08 ee tam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Re: czy powinniśmy ratować samobójców? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.10.06, 01:05 Statystyka pokazuje ze wiekszosc z nich nie targa sie powtornie na wlasne zycie. Szczegolnie dzieci i mlodziez. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Echo Zwierzeta nie popelniaja samobojstw! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.10.06, 01:41 To niech bedzie przestroga dla postempakow co uwazaja czlowieka za jeszcze jedno zwierze albo co gorsza: maszyne. Samobojstwo tej biednej, upokorzonej dziewczynki jasno pokazuje ze czlowiek to cos wiecej niz "gnoj historii", ze nie jest "narzedziem produkcji i konsumpcji" ale "dzieckiem Bozym" jak to mowil Jan Pawel II przed wysadzeniem komuny w powietrze. CZLOWIEK ma swoja godnosc, zasady moralne i obietnice ze posiadzie NIESKONCZONOSC. Czlowieka mozna ponizyc, podeptac, zbagatelizowac, wysmiac jego przekonania, wartosci i nie dac mu NIC w zamian. Taka jest postempacka obietnica i filozofia ktora mozna czytac prawie w kazdym watku na tym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
szmajch Re: czy powinniśmy ratować samobójców? 29.10.06, 11:54 Tak, bo to często akt wołania o pomoc dokonywany w stanie zachwiania równowagi emocjonalnej. Wiele osób po takich próbach i po uzyskaniu pomocy wraca do normalnego życia. A jeśli ktoś chce się naprawdę na zimno zabić, to obmyśli i zrobi to tak, że nikt nie będzie miał najmniejszej szansy mu pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ant tego który mnie uratuje jak bede chciał umrzeć IP: *.adsl.inetia.pl 29.10.06, 12:06 OSOBIŚCIE ZAJE..Ę I OBEDRĘ ZE SKÓRY !!! Odpowiedz Link Zgłoś
funix Nie ma sprawy ;) 30.10.06, 00:24 Dla pewności proponowałbym tylko pozostawić karteczkę z jednoznacznym tekstem podobnej treści :) A tak nieco poważniej. Zastanawia mnie, dlaczego właściwie tak wielu, pytanie: czy ratować samobójców, wzięło do samych siebie? Przecież 8macek nie pyta: czy oczekujecie, żeby was ratować, gdy zechcecie popełnić samobójstwo! Także kontekst ( artykuł ) jest jednoznaczny. Chodzi o innych. Wystarcza wyobraźni tylko do czubka własnego nosa? Ja też daję sobie prawo do zdecydowania o SWOJEJ śmierci. Ale nie widzę w tym żadnego „usprawiedliwienia” dla obojętności wobec takiego wyboru INNYCH! Jak byś, ant, przyjął rano wiadomość, że z bloku, w którym mieszkasz, rzuciła się w nocy 22-letnia dziewczyna? Ja się czułem podle przez kilka tygodni, a wcale jej nie pamiętam i jedyne, czego się dowiedziałem to, że „zawsze była smutna, chyba miała jakieś problemy”. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ant Re: Nie ma sprawy ;) IP: 217.153.227.* 30.10.06, 13:58 > A tak nieco poważniej. > Zastanawia mnie, dlaczego właściwie tak wielu, pytanie: czy ratować samobójców, > wzięło do samych siebie? Przecież 8macek nie pyta: czy oczekujecie, żeby was > ratować, gdy zechcecie popełnić samobójstwo! Także kontekst ( artykuł ) jest > jednoznaczny. Chodzi o innych. > Wystarcza wyobraźni tylko do czubka własnego nosa? bo jak napiszę o nieratowaniu innych to usłyszę że nie mam prawa decydować za innych - i masz rację - nie chce decydować za innych - lecz niech dadzą nam prawo zadecydować co chcemy zrobić ze sobą ! jak nie chcę żyć to nie i koniec, a jak chcę to niech mnie ratują, a tłumaczenie "bo jestem stary, bezrozumny, chory itp" i dlatego nie wolno mi decydowac o sobie (!!!) powinno się o kant d.. potłuc. > Ja też daję sobie prawo do zdecydowania o SWOJEJ śmierci. Ale nie widzę w tym > żadnego „usprawiedliwienia” dla obojętności wobec takiego wyboru I > NNYCH! coś jak Kali i jego spojrzenie na świat ?? bo nie wiem czy cie dobrze rozumiem - Kali ukrać krowę, dobrze, Kalemu ukrdli krowę, ooojojoj baaaardzo źle !! jesli sie myle to mnie wyprowadź z błędu. > Jak byś, ant, przyjął rano wiadomość, że z bloku, w którym mieszkasz, rzuciła > się w nocy 22-letnia dziewczyna? Ja się czułem podle przez kilka tygodni, a > wcale jej nie pamiętam i jedyne, czego się dowiedziałem to, że „zawsze by > ła > smutna, chyba miała jakieś problemy”. pewnie bym się smucił, bo decyzje innych nie zawsze nas radują, ale przez szacunek dla danej osoby nie dyskredytował bym jej za to co uczyniła.To była jej decyzja i należy ją uszanować. A wszystkich i tak nie uszczęśliwisz ! Odpowiedz Link Zgłoś
funix Re: Nie ma sprawy ;) 30.10.06, 21:39 Gość portalu: ant napisał(a): > > > Ja też daję sobie prawo do zdecydowania o SWOJEJ śmierci. Ale nie widzę w > tym > > żadnego „usprawiedliwienia” dla obojętności wobec takiego wyb > oru I > > NNYCH! > > coś jak Kali i jego spojrzenie na świat ?? bo nie wiem czy cie dobrze rozumiem > - > Kali ukrać krowę, dobrze, Kalemu ukrdli krowę, ooojojoj baaaardzo źle !! > jesli sie myle to mnie wyprowadź z błędu. > Źle zrozumiałeś, choć bardzo się starałem, by nikomu to właśnie nie przyszło do głowy :( Zareagowałeś tak, jakbym napisał:>> Ale nie widzę w tym żadnego „usprawiedliwienia” dla takiego wyboru INNYCH << Nie chodzi mi o „usprawiedliwienia” (decyzji) samobójców ale o „usprawiedliwienia” obojętnej postawy wobec samobójców, tych, którzy sami biorą taką możliwość pod uwagę. Chwytasz? Absolutnie nie podnieca mnie perspektywa demencji, alzheimera z parkinsonem czy umierania w łóżku przez 5 lat po wylewie, ale co to ma wspólnego z tą dziewczyną z sąsiedniej klatki schodowej? Cokolwiek było bezpośrednią przyczyną, ją zabiła rozpacz, bezradność, samotność, wrażliwość, obojętność tych, pomiędzy którymi żyła. Ona nie skorzystała z prawa wyboru (!), ale, w jedyny sposób jaki umiała, uciekła od cierpienia, które było ponad jej siły. Wiedząc to dopiero byłbym cynicznym hipokrytą, gdybym pomiędzy swoim i jej wyborem stawiał znak równości! > A wszystkich i tak nie uszczęśliwisz ! Nie zamierzam. Ale... gdybyśmy, my wszyscy, nie byli tacy obojętni, małostkowi i zajęci tylko sobą, i trochę się postarali, i mieli trochę więcej zrozumienia dla innych, właśnie innych... to może ich, wieszających się na paskach, skakankach, przecinających sobie żyły, trujących się, skaczących z dachów było trochę mniej? Czy wystarczy mianować kolejnego świętego, który się nimi zajmie? Odpowiedz Link Zgłoś