Dodaj do ulubionych

O co ta szarpanina?

28.12.06, 20:12
Mały eksperyment, mianowicie spróbuję w sposub neutralny, z jak najbardziej
neutralnym nastawieniem przedstawić receptę na szczęśliwe współżycie osób
wierzących i niewierzących.

1. Osoba niewierząca z własnej woli nie ma nic wspólnego z organizacjami
religijnymi, nie miesza się do spraw wewnętrznych tych organizacji i nie
bierze udziału w ich powstawaniu / funkconowaniu.

2. Osoba wierząca funkconuje z własnej woli w danej organizacji religijnej,
nie narzuca zasad danej organizacji współobywatelom i we własnym zakresie
bierze udział w jej powsawaniu / funkcjonowaniu.

3. Areną spotkań wierzących i niewierzących jest teren RP - państwa, które
dla zachowania równowagi nie faworyzuje i nie represjonuje żadnej strony.

4. I nikomu nie dzieje się krzywda...

Więc dlaczego ten banalny schemat nie działa? Czy jest on zły?

Nic nie chcę sugerować, nie chcę prowokować...

Obserwuj wątek
    • 3promile Re: O co ta szarpanina? 28.12.06, 20:20
      Odpowiem tak - nigdy w życiu nie zapukał do mych drzwi ateista z propozycją,
      żeby porozmawiać o idiotyczności obchodzenia saturnaliów w świetle narodzin
      Pana, będącego plagiatem z Gilgamesza; poza tym ten Pan swego czasu miał sporą
      konkurencję wśród proroków (choćby Apoloniusza), ale przyszedł czas, że
      Konstantyn zwany Wielkim miał jazdę i wymyślił sobie religię państwową jako
      spoiwo państwowotwórcze. Św. Ireneusz wymyślił sobie, że są cztery strony
      świata, a skoro tak, to po cholerę nam 30 Ewangelii; wystarczą cztery, poza tym
      wszystkim Jeszua został synem bożym nie z namaszczenia, tylko na drodze
      zwykłego, demokratycznego głosowania... Itd, itp, etc...
    • nessie-jp Re: O co ta szarpanina? 28.12.06, 20:22
      Nie działa, ponieważ nie działa punkt 3

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka