Dodaj do ulubionych

Czy jesteśmy katolikami ?

08.04.03, 05:19
Dziwię się bardzo i to wcale nie dlatego , żem święta i idealna . Mówi się ,
że jesteśmy społeczeństwem katolickim - a ja często spotykam ludzi , którzy
twierdzą , że są katolikami a jednocześnie np:
-szóste przykazanie mi nie odpowiada bo...
-siódme przykazanie mi nie odpowiada bo...
-co ? ja miałabym się z tego spowiadać , że załatwiłam z pracy 10
długopisów ? przecież to nie kradzież , warte toto grosze i w ogóle
przesadzasz
-no wiem , że przykazanie miłości ale nie wierzę , że mój Bóg kocha żydów ,
czarnuchów , pedałów itd
-dobra , dobra o zbawieniu to ja pomyślę na stare lata teraz to ja muszę żyć
jak człowiek ... mieć coś z życia ... itd
itp , itd .......

Dobrze mają takie a nie inne poglądy - ich sprawa , tylko dlaczego w takim
razie zapierają się zadnimi łapami , że oni katolicy ?
Co w Polsce znaczy KATOLIK ? Czasem jak rozmawiam z ludźmi to wygląda na to ,
KATOLIK( biorący pod uwagę 10 przykazań i przykazanie miłości) =IDIOTA .
Hmm... może katolik to chodzący do kościoła ? Na czym tym ludziom zależy ? Na
samej nazwie ? Wybaczcie głupotę moją wielką ale nie rozumiem z tego nic:(((

Obserwuj wątek
    • Gość: Ścierwo Re: Czy jesteśmy katolikami ? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 08.04.03, 06:36

      > Dobrze mają takie a nie inne poglądy - ich sprawa , tylko dlaczego w takim
      > razie zapierają się zadnimi łapami , że oni katolicy ?
      > Co w Polsce znaczy KATOLIK ? Czasem jak rozmawiam z ludźmi to wygląda na to ,
      > KATOLIK( biorący pod uwagę 10 przykazań i przykazanie miłości) =IDIOTA .
      > Hmm... może katolik to chodzący do kościoła ? Na czym tym ludziom zależy ? Na
      > samej nazwie ? Wybaczcie głupotę moją wielką ale nie rozumiem z tego nic:(((
      >
      KATOLIK = przynalezacy do Kosciola Katolickiego, tj. POWSZECHNEGO
      • tempus Re: Czy jesteśmy katolikami ? 09.04.03, 02:25
        Gość portalu: Ścierwo napisał(a):

        > KATOLIK = przynalezacy do Kosciola Katolickiego, tj. POWSZECHNEGO

        Co to znaczy "powszechnego"? Nie ma innych kościołów? A np. w USA było do
        niedawna chyba 23% Katolików (po ostatnich aferach zapewne mniej :)).
    • Gość: Gosia Re: Czy jesteśmy katolikami ? IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 08.04.03, 11:33
      elodia napisała:

      > Dziwię się bardzo i to wcale nie dlatego , żem święta i idealna . Mówi się ,
      > że jesteśmy społeczeństwem katolickim - a ja często spotykam ludzi , którzy
      > twierdzą , że są katolikami a jednocześnie np:
      > -szóste przykazanie mi nie odpowiada bo...
      > -siódme przykazanie mi nie odpowiada bo...
      > -co ? ja miałabym się z tego spowiadać , że załatwiłam z pracy 10
      > długopisów ? przecież to nie kradzież , warte toto grosze i w ogóle
      > przesadzasz
      > -no wiem , że przykazanie miłości ale nie wierzę , że mój Bóg kocha żydów ,
      > czarnuchów , pedałów itd
      > -dobra , dobra o zbawieniu to ja pomyślę na stare lata teraz to ja muszę żyć
      > jak człowiek ... mieć coś z życia ... itd
      > itp , itd .......
      >
      > Dobrze mają takie a nie inne poglądy - ich sprawa , tylko dlaczego w takim
      > razie zapierają się zadnimi łapami , że oni katolicy ?
      > Co w Polsce znaczy KATOLIK ? Czasem jak rozmawiam z ludźmi to wygląda na to ,
      > KATOLIK( biorący pod uwagę 10 przykazań i przykazanie miłości) =IDIOTA .
      > Hmm... może katolik to chodzący do kościoła ? Na czym tym ludziom zależy ? Na
      > samej nazwie ? Wybaczcie głupotę moją wielką ale nie rozumiem z tego nic:(((


      Moim zdaniem większość polskich katolików to wygodniccy. Urodzili się,
      rodzice do chrztu zanieśli, ksiądz zapisał, do pierwszej komunii poszli, czasem
      sami szli do bierzmowania, a czasem z przymusu żeby ślub dostać itd. Dlaczego?
      Bo wszyscy tak robią, nie będą się wyróżniać, a jak księdza przyjmują i na
      wielkanoc jajka święcić idą to przecież są w porzadku. A życie to przecież
      zupełnie co innego, trzeba sobie jakoś radzić, a Bóg jest miłością i wszystko
      wybaczy. "Zresztą czy ja jakiś złodziej jestem?, normalny jestem jak wszyscy."
      Większość tych "katolików" po prostu zabezpiecza sobie wszystkie tyły
      najmniejszym kosztem.
      Pozdrawiam
      • wielki_czarownik Odpowiedź ateisty 08.04.03, 12:37
        Gość portalu: Gosia napisał(a):

        > Moim zdaniem większość polskich katolików to wygodniccy. Urodzili się,
        > rodzice do chrztu zanieśli, ksiądz zapisał, do pierwszej komunii poszli,
        czasem
        >
        > sami szli do bierzmowania, a czasem z przymusu żeby ślub dostać itd.

        Tak było w moim przypadku.

        Dlaczego?
        > Bo wszyscy tak robią, nie będą się wyróżniać, a jak księdza przyjmują i na
        > wielkanoc jajka święcić idą to przecież są w porzadku. A życie to przecież
        > zupełnie co innego, trzeba sobie jakoś radzić, a Bóg jest miłością i wszystko
        > wybaczy. "Zresztą czy ja jakiś złodziej jestem?, normalny jestem jak
        wszyscy."
        > Większość tych "katolików" po prostu zabezpiecza sobie wszystkie tyły
        > najmniejszym kosztem.

        Tu się nie zgodzę - te wszystkie sakramenty przyjąłem z przymusu. Księdza gości
        moja rodzina, więc i ja tam siedzę i słucham dych durnot. Bo po co się kłócić.
        Przyjdzie czarny, po 10 min wyjdzie i na rok spokój. Ale jajek nie święcę, do
        kościoła nie chodzę i katolikiem nie jestem. Nie wierzę w diabła ani w piekło
        ani w żadne takie głupoty. Więc tyłów sobie nie zabezpieczam.

        > Pozdrawiam

        Też pozdrawiam
        • Gość: Gosia Re: wielki czarowniku IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 08.04.03, 12:48

          Miałam na mysli zadeklarowanych katolików a raczej pseudokatolików. Jak sam
          piszesz katolikiem nie jesteś, wiec mój opis do Ciebie się nie odnosi.
          A jeśli chodzi o Twoje postepowanie z rodziną katolicką, popieram w całej
          pełni.
          Pozdrawiam ponownie:)
          • elodia Re: wielki czarowniku 09.04.03, 00:25
            Właśnie Gosiu o takich mi chodziło co to uparcie twierdzą " ja jestem
            katolikiem" . Powiadasz , że Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek , czasem tak
            jest ale nie u wszystkich , niektórzy mam wrażenie uważają się za mądrzejszych
            od Boga o Papieżu nie wspominając , może przez to wymyślili tą spotworniałą
            odmianę katolicyzmu , na widok której wiekszość ludzi ucieka z wrzaskiem ...
            Doprawdy trudno to pojąć ...
    • Gość: Marysia Re: Czy jesteśmy katolikami ? IP: 168.143.123.* 08.04.03, 12:19
      Nie, nie jestesmy, z jednego powodu: tolerujemy oszustow
      i zlodziei w naszych rodzinach, a co gorsze, w panstwie.
      W ten spsob skazujemy sie na biede.
    • Gość: ANTAL Re: Czy jesteśmy katolikami ? IP: 217.30.134.* 09.04.03, 04:20
      Witam Elodia.
      Ktoś z ZChN powiedział któregoś dnia: "Nieważne czy Polska będzie bogata czy biedna byle była katolicka"

      Otóż po pewnym czasie zdarzyło się, że Polska nie jest już ani bogata, ani katolicka...

      Dwa tysiące lat temu powiedział ktoś "Błogosławieni ubodzy"... otóż wcale nie tacy błogosławieni... Często niezasłużone ubóstwo sąsiadujące z często niezasłużonym bogactwem zawsze demoralizuje.

      Nie odwróciłem się całkiem od wiary, lecz odwróciłem się od RELIGII i KOŚCIOŁA. Być może na zawsze. Bo jest różnica pomiędzy wiarą a religią i instytucją. Na moich oczach to, co było ważne rozleciało się w pył. Godność człowieka, o której za minionego reżimu tak wiele Kościół mówił, została de facto wymazana ze słownika nowych pojęć. Staliśmy się tak samo towarem, dotąd dobrze się sprzedającym, dopóki jest dobrze opakowany i świeży. A kiedy się zestarzeje lub uszkodzi, trafia na śmietnik. A kiedy się to wszystko stawało - Kościół "en masse" milczał. Poza nielicznymi. Dziś jest już za późno na słowa o bezrobociu, biedzie i ludzkiej godności. Trzeba było mówić wtedy "gdy kradziono pierwszy milion". Tego Kościołowi nie wybaczę nigdy.

      Mam jeszcze inny, osobisty powód. Jestem metalowym gitarzystą (gothic metal). Wiecznie traktowani przez Kościół jak sataniści, choć tak naprawdę, satanistów jest bardzo niewielu w tym gatunku metalu, który gram. Lecz wciąż pokutuje ten argument. Wielu zespołom zablokowano drogę do mediów, w zamian oferując słuchaczom muzyczny hipermarket, albo disco polo.

      Za dużo w polskim katolicyźmie jest fasady, za mało de facto społecznych postaw. Odnoszę wrażenie, że Kościół tak naprawdę zaprzedał się bogatym, że to co się teraz mówi o społeczeństwie, jego biedzie, tak naprawdę to tylko słowa... Nic poza nimi.

      Kwestia ostatnia: Co oznacza termin "społeczeństwo katolickie"? Przynależne do Kościoła? Wierzące i praktykujące? Czy może tylko praktykujące? Świętoszkowate na pokaz? Zamknięte na pytania o sensy? Czy przeciwnie - poruszające niewygodne z punktu widzenia doktryny kwestie i żądające na nie odpowiedzi? Otwarte na innych, tych czarnych, żółtych, prawosławnych, ateistów, ludzi z "irokezami", ludzi w skórzanych kurtkach, dyskutujące z ich światopoglądem i widzeniem świata? Czy odrzucające ich "a priori" naznaczające mianem odszczepieńców, barbarzyńców i satanistów?

      Znam paru protestantów. Niektórzy z nich nie ukradiby zapałki, a jednak - są wręcz nieludzcy w swoim skąpstwie i hipokryzji. Znam katolików, którzy z wieloma przykazaniami są na bakier, ale nie wyjdziesz od nich głodna, zduzgotana, w chwili nieszczęścia nie usłyszysz, "że jesteś niezaradna, więc biedna" nie będzie ględzenia o "wędce zamiast ryby" (nb. jakież to wygodne i co więcej - nie uszczuplające własnych zasobów, no nie?...). Znam Żydów oraz muzułmanów, którzy wiedzą czym jest przyjaźń na dobre i złe. Bez względu na religię. Znam w końcu księdza (obym go nigdy nie poznał), który w momencie gdy chciałem wpłacić uciułane parę dolarów w momencie katastrofy w Rumunii (to było chyba trzęsienie ziemi - lata 90-te) popatrzył na te praę baksów z jawną pogardą i zaczął coś ględzić o "wdowim groszu", a myśmy naprawdę niewiele mieli. Ten sam proboszcz (wówczas w parafii Św. Ducha we Wrocławiu) w chwili spowiedzi (wtedy jeszcze chodziłem do kościoła) w momencie gdy wiedział, że jestem na jakimś życiowym zakręcie (odeszła ode mnie dziewczyna, byłem zrozpaczony, szukałem pocieszenia i on o tym wiedział) zaczął mnie obrażać niemal wrzeszcząc o grzechu, "że powinienem spłonąć na samym dnie piekła, bo współżyliśmy ze sobą przed ślubem"... Wtedy odszedłem. Na dobre..
      • Gość: Monika Re: Czy jesteśmy katolikami ? IP: *.137-202-24.mtl.mc.videotron.ca 09.04.03, 05:41
        Nie uwazam sie za katoliczke, bo nie zgadzam sie z wiekszoscia zasad przyjetych
        przez Kosciol katolicki, ale... slyszalam gdzies, ze bede uwazana za katoliczke
        dopoki doputy sama w kosciele nie zrzekne sie swojej przynaleznosci do kosciola
        katolickiego, a poniewaz mnie rodzice do chrztu zaniesli, do komunii poslali i
        wygnali do bierzmowania, bo co ludzie powiedza, a czternastolatek jeszcze nie
        ma zbyt wiele w tej kwestii do powiedzenia, przyjelam wszystkie sakramenty,
        oprocz slubu koscielnego- bo tu juz bylam na tyle prawomocna by zadecydowac
        sama o sobie. Pewnego dnia w konwersacji z kims napomknelam, ze nie jestem
        katoliczka,a tu wytknieto mi, ze przeciez przeszlam przez chrzest, komunie i
        bierzmowanie, a wiec przynaleze do kosciola katolickiego = jestem katoliczka, a
        co z moimi pogladami, to nikogo nie obchodzi. Hmm.. dziwne to jakies. Polska
        jest katolicka nie przez poglady, ale przez sakramenty i przynaleznosc do
        Kosciola kat. nawet jesli sie juz do niego nie chodzi, to jeszcze sie nalezy.
        Glupie to jakies, ale tak gdzies slyszalam, iz to wlasnie wyglada w ten sposob.
        • elodia Re: Czy jesteśmy katolikami ? 10.04.03, 02:36
          Właśnie - żałuję bardzo , że tak niewielu miało szansę spotkać na swojej drodze
          Ks.Tischnera i że tak niewielu Tischnerów w Polsce . Dziękuję wam za posty .
          Smutno jakoś ale wolę uczciwych , dobrych ateistów niż zakłamanych katolików .
          Dalej się dziwię - czemu niektórzy ludzie olewając 10 przykazań i to jedno
          przykazanie miłości tak kurczowo trzymają się nazwy KATOLIK jakby ona sama w
          sobie mogła im zapewnić zbawienie wieczne ... Pozdrawiam wszystkich
          promiennie:))
          Elodia
        • Gość: Norbert Re: Czy jesteśmy katolikami ? IP: *.czaplinek.sdi.tpnet.pl 10.04.03, 19:00
          Gość portalu: Monika napisał(a):

          > Nie uwazam sie za katoliczke, bo nie zgadzam sie z wiekszoscia zasad
          przyjetych
          >
          > przez Kosciol katolicki, ale... slyszalam gdzies, ze bede uwazana za
          katoliczke
          >
          > dopoki doputy sama w kosciele nie zrzekne sie swojej przynaleznosci do
          kosciola
          >
          > katolickiego, a poniewaz mnie rodzice do chrztu zaniesli, do komunii poslali
          i
          > wygnali do bierzmowania, bo co ludzie powiedza, a czternastolatek jeszcze nie
          > ma zbyt wiele w tej kwestii do powiedzenia, przyjelam wszystkie sakramenty,
          > oprocz slubu koscielnego- bo tu juz bylam na tyle prawomocna by zadecydowac
          > sama o sobie. Pewnego dnia w konwersacji z kims napomknelam, ze nie jestem
          > katoliczka,a tu wytknieto mi, ze przeciez przeszlam przez chrzest, komunie i
          > bierzmowanie, a wiec przynaleze do kosciola katolickiego = jestem katoliczka,
          a
          >
          > co z moimi pogladami, to nikogo nie obchodzi. Hmm.. dziwne to jakies. Polska
          > jest katolicka nie przez poglady, ale przez sakramenty i przynaleznosc do
          > Kosciola kat. nawet jesli sie juz do niego nie chodzi, to jeszcze sie nalezy.
          > Glupie to jakies, ale tak gdzies slyszalam, iz to wlasnie wyglada w ten
          sposob.


          Po twoim wywodzie uważam, że jesteś jedną z tych nastolatek wychowaną na
          dyskotekach i imprezach. Być katolikiem to to coś więcej niż ci się "wydaje".
          Kiedyś jak dorośniesz to może to zrozumiesz, a póki co poczytaj coś mądrego,
          obejrzyj raz na tydzień Fakty lub Wiadomości i ... zmądrzej.
          • Gość: ANTAL Re: Czy jesteśmy katolikami ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.04.03, 04:12
            > Po twoim wywodzie uważam, że jesteś jedną z tych nastolatek wychowaną na
            > dyskotekach i imprezach. Być katolikiem to to coś więcej niż ci się "wydaje".
            > Kiedyś jak dorośniesz to może to zrozumiesz, a póki co poczytaj coś mądrego,
            > obejrzyj raz na tydzień Fakty lub Wiadomości i ... zmądrzej.

            Witam Norbert.

            Zapytam wprost: Jakim autorytetem jesteś, aby przemawiać "ex Cathedra" do kogoś kogo nawet nie znasz?

            Właśnie tu leży pogrzebany wielki, śmierdzący pies... W tym naszym przekonaniu, że wiemy lepiej, że jesteśmy od drugich mądrzejsi, doskonalsi, że możemy "uważać", tak na odległość, nawet nie pytając. A gdzież twoja chrześcijańska pokora? Która każe najpierw spytać... Zaś "Fakty i Wiadomości"... Dlaczego nie pokazują tam tych spraw dobrych, ludzi pomagających, spolegliwych, przecież tylu ich jest - wbrew wszelkim pozorom. Być może dlatego też, że ich dobroć, ich poświęcenie nie jest na pokaz, jest ciche, banalnie codzienne. I oni wcale nie chcą, aby ich pokazywano, nie chcą reklamy... Zresztą być może dobro jest "nudne" takie mało spektakularne... Zaś zło rzuca się w oczy...
        • Gość: Norbert Re: Czy jesteśmy katolikami ? IP: *.czaplinek.sdi.tpnet.pl 10.04.03, 19:02
          Gość portalu: Monika napisał(a):

          > Nie uwazam sie za katoliczke, bo nie zgadzam sie z wiekszoscia zasad
          przyjetych
          >
          > przez Kosciol katolicki, ale... slyszalam gdzies, ze bede uwazana za
          katoliczke
          >
          > dopoki doputy sama w kosciele nie zrzekne sie swojej przynaleznosci do
          kosciola
          >
          > katolickiego, a poniewaz mnie rodzice do chrztu zaniesli, do komunii poslali
          i
          > wygnali do bierzmowania, bo co ludzie powiedza, a czternastolatek jeszcze nie
          > ma zbyt wiele w tej kwestii do powiedzenia, przyjelam wszystkie sakramenty,
          > oprocz slubu koscielnego- bo tu juz bylam na tyle prawomocna by zadecydowac
          > sama o sobie. Pewnego dnia w konwersacji z kims napomknelam, ze nie jestem
          > katoliczka,a tu wytknieto mi, ze przeciez przeszlam przez chrzest, komunie i
          > bierzmowanie, a wiec przynaleze do kosciola katolickiego = jestem katoliczka,
          a
          >
          > co z moimi pogladami, to nikogo nie obchodzi. Hmm.. dziwne to jakies. Polska
          > jest katolicka nie przez poglady, ale przez sakramenty i przynaleznosc do
          > Kosciola kat. nawet jesli sie juz do niego nie chodzi, to jeszcze sie nalezy.
          > Glupie to jakies, ale tak gdzies slyszalam, iz to wlasnie wyglada w ten
          sposob.


          Po twoim wywodzie uważam, że jesteś jedną z tych nastolatek wychowaną na
          dyskotekach i imprezach. Być katolikiem to to coś więcej niż ci się "wydaje".
          Kiedyś jak dorośniesz to może to zrozumiesz, a póki co poczytaj coś mądrego,
          obejrzyj raz na tydzień Fakty lub Wiadomości i ... zmądrzej.
        • olivvka Re: Tak, niestety do końca życia od momentu chrztu 11.04.03, 16:21
          Gość portalu: Monika napisał(a):

          > Nie uwazam sie za katoliczke, bo nie zgadzam sie z wiekszoscia zasad
          przyjetych
          >
          > przez Kosciol katolicki, ale... slyszalam gdzies, ze bede uwazana za
          katoliczke
          >
          > dopoki doputy sama w kosciele nie zrzekne sie swojej przynaleznosci do
          kosciola
          >
          > katolickiego, a poniewaz mnie rodzice do chrztu zaniesli, do komunii poslali
          i
          > wygnali do bierzmowania, bo co ludzie powiedza, a czternastolatek jeszcze nie
          > ma zbyt wiele w tej kwestii do powiedzenia, przyjelam wszystkie sakramenty,
          > oprocz slubu koscielnego- bo tu juz bylam na tyle prawomocna by zadecydowac
          > sama o sobie. Pewnego dnia w konwersacji z kims napomknelam, ze nie jestem
          > katoliczka,a tu wytknieto mi, ze przeciez przeszlam przez chrzest, komunie i
          > bierzmowanie, a wiec przynaleze do kosciola katolickiego = jestem katoliczka,
          a
          >
          > co z moimi pogladami, to nikogo nie obchodzi. Hmm.. dziwne to jakies. Polska
          > jest katolicka nie przez poglady, ale przez sakramenty i przynaleznosc do
          > Kosciola kat. nawet jesli sie juz do niego nie chodzi, to jeszcze sie nalezy.
          > Glupie to jakies, ale tak gdzies slyszalam, iz to wlasnie wyglada w ten
          sposob.


          Witaj Moniko,

          Próbowałam wystąpić z kościoła katolickiego. W tym celu udałam się do kurii
          biskupiej w miejscu w którym zamieszkiwałam i w którym się urodziłam, w którym
          mnie ochrzczono, w którym przystąpiłam do komunii i w którym zostałam
          bierzmowana. Poinformowano mnie uprzejmie, że nie mogę zrzec się wiary
          katolickiej, gdyż.......... dostępując tych wszystkich sakramentów o których
          wspomniałam powyżej, raz na zawsze wstąpiłam do wielkiej katolickiej rodziny, z
          której już wystąpić się nie da.
          Tak więc KATOLICYZM to nie jest Twoja wiara, Twoje przekonania, tylko
          sakramenty, które jako małemu dziecku zostały nadane bez wyraźnej jego woli.
          I dlatego dziś kościół katolicki szczyci się, że jest 95% katolików.

          Swego czasu pracowałam dla OBOP-u. Robione były standardowe badania omnibusowe.
          Pamiętam, że gdy obliczaliśmy (dla regionu lubelskiego z którego pochodzę)
          wyniki wyszło, że....... katolików praktykujących i wierzących jest........
          zaledwie 30-35%.

          Kosciół katolicki więc dalej uważa mnie za swoją owieczkę, mimo że stanowczo
          powiedziałam im "nie".
          Jestem ateistką, a nie katoliczką i nie uważam, bym w swym postępowaniu była
          gorsza od tych, co mienią się chlubną ponoć nazwą "katolik".

          pozdrawiam serdecznie
          olivvka
      • Gość: fugitive Re: Czy jesteśmy katolikami ? IP: 213.134.133.* 23.04.03, 14:42
        >
        > Dwa tysiące lat temu powiedział ktoś "Błogosławieni ubodzy"... otóż wcale nie
        t
        > acy błogosławieni... Często niezasłużone ubóstwo sąsiadujące z często
        niezasłuż
        > onym bogactwem zawsze demoralizuje.
        >

        tam było " błogosławieni ubodzy duchem..." czyli świadomi swojej
        niedoskonałości, nie mający w sobie pychy itp....
    • Gość: ax Re: Czy jesteśmy katolikami ? IP: *.proxy.aol.com 10.04.03, 03:51
      a to rozumiesz: nie wyjmuj drzazgi oka brata swego jesli w twoi jest belka ?

      • Gość: z22 Re: Czy jestes´my katolikami ? IP: *.chello.pl 10.04.03, 14:02
        Mysle, ze na to pytanie najlepiej odpowiedzialoby opodatkowanie polskiego
        spoleczenstwa wzorem niemieckim. 2 - 5% katolikow?
        • Gość: Hans Re: Czy jestes´my katolikami ? IP: *.gen.twtelecom.net 10.04.03, 14:08
          Zaoferujmy katolikom prace na wzor amerykanski to zrobi
          sie 500% katolikow
          • elodia Re: Czy jestes´my katolikami ? 11.04.03, 00:59
            hmmm... chyba źle zadałam pytanie chodziło mi raczej o osoby , które upierając
            się przy nazwie katolik nie akceptują... 10 przykazań i przykazania miłości a
            tutaj wychodzi kościół ... i choć nie leżało w moich zamiarach poruszanie tego
            tematu to nie mogę ... Piszecie , że kościół to ONI ... Kto ? duchowieństwo ?
            Weźcie trzech chrześcijan i porozmawiajcie o Bogu ... to będzie kościół chrz. ,
            trzech katolików - katolicki ... ludzie przecież to my jesteśmy kościołem a nie
            duchowni albo budynek ...
            Ot Polska ... wybory ... jedne... drugie...dziesiąte... a potem podział MY i
            ONI , głupota właśnie ... bo wszyscy jesteśmy Polską ! W każdym razie wg
            religii katolickiej to MY tworzymy kościół... To może ja zadam pytanie jeszcze
            raz ...?
            Chodzi mi najbardziej o chrześcijan ( katolików wzięłam bo ponoć w Polsce
            najliczniejsi :))) ) , którzy upierają się "ja jestem katolik... lub
            chreścijanin" a jednocześnie dyskredytują 10 przykazań (wartości w nich
            zawarte)tak jak pisałam na początku ...

            -szóste przykazanie mi nie odpowiada bo...
            -siódme przykazanie mi nie odpowiada bo...
            -co ? ja miałabym się z tego spowiadać , że załatwiłam z pracy 10
            długopisów ? przecież to nie kradzież , warte toto grosze i w ogóle
            przesadzasz
            -no wiem , że przykazanie miłości ale nie wierzę , że mój Bóg kocha żydów ,
            czarnuchów , pedałów itd
            -dobra , dobra o zbawieniu to ja pomyślę na stare lata teraz to ja muszę żyć
            jak człowiek ... mieć coś z życia ... itd
            itp , itd .......

            Ufff ... chyba blondynkowatość ze mnie wyłazi... durnego pytania nie umieć
            zadać :(((
            Pozdrawiam promiennie
            Elodia
    • Gość: Arek Derkacz Re: Czy jesteśmy katolikami ? IP: *.thfac.poznan.pl 11.04.03, 09:55
      To bardzo dobre pytanie, które zostało tu postawione. Wydaje mi się jednak, że
      nie ma na nie jednoznaczenej odpowiedzi. MOżna oczywiście snuć dysertacje na
      temat, kim jest katolik wogóle, itd. Jednak czy w dzisiejszej Polsce taka
      definicja katolika jest tożsama z rzeczywistością? Bynajmniej nie. Czasami
      wydaje mi się, że takie twierdzenie, iż się jest katolikiem jest poprostu na
      rekę, jest wygodne i w Polsce jeszcze wciaż popularne, zwyczajowe. Może to być
      wynik pewnego rodzaju braku odwagi mówienia tego, co się naprawdę czuje. Może
      ktoś pamięta jak kiedyś w Trójce przedstawiono reportaż o kobiecie, która
      przeszła dobrowolnie na buddyzm (o ile się nie mylę). Wywołało to wielkie
      wzburzenie szczególnie wśród właśnie "katolków ale", jak ja takich ludzi
      nazywam. Zatem podaję sobię takie wytłumaczenie, że ludzie nie są do końca
      odważni mówić w Polsce o tym, co naprawdę mają w sercu. Nasze społęczeństwo
      jest bardzo mocno zamknięte w sobie. Trudno nam sobie porozmawiać w pociągu,
      czy w autobusie. Choć mieszkamy w jednym bloku to w zasadzie się nioe znamy.
      Jak tu zatem mówić o sprawach tak ważnych, jak wiara. W ten sposób robimy swoje
      a dla społęczeństwa i proboszcza jesteśmy katolikami. Jesteśmy jednak
      KATOLIKAMI ALE. Pozdrawiam serdecznie. arek.derkacz@gazeta.pl
    • unsatisfied6 Re: Czy jesteśmy katolikami ? 11.04.03, 19:06
      elodia napisała:

      > Dziwię się bardzo i to wcale nie dlatego , żem święta i idealna . Mówi się ,
      > że jesteśmy społeczeństwem katolickim - a ja często spotykam ludzi , którzy
      > twierdzą , że są katolikami a jednocześnie np:
      > -szóste przykazanie mi nie odpowiada bo...
      > -siódme przykazanie mi nie odpowiada bo...
      > -co ? ja miałabym się z tego spowiadać , że załatwiłam z pracy 10
      > długopisów ? przecież to nie kradzież , warte toto grosze i w ogóle
      > przesadzasz
      > -no wiem , że przykazanie miłości ale nie wierzę , że mój Bóg kocha żydów ,
      > czarnuchów , pedałów itd
      > -dobra , dobra o zbawieniu to ja pomyślę na stare lata teraz to ja muszę żyć
      > jak człowiek ... mieć coś z życia ... itd
      > itp , itd .......
      >
      > Dobrze mają takie a nie inne poglądy - ich sprawa , tylko dlaczego w takim
      > razie zapierają się zadnimi łapami , że oni katolicy ?
      > Co w Polsce znaczy KATOLIK ? Czasem jak rozmawiam z ludźmi to wygląda na to ,
      > KATOLIK( biorący pod uwagę 10 przykazań i przykazanie miłości) =IDIOTA .
      > Hmm... może katolik to chodzący do kościoła ? Na czym tym ludziom zależy ? Na
      > samej nazwie ? Wybaczcie głupotę moją wielką ale nie rozumiem z tego nic:(((
      >
      I właśnie to znaczy "katolik" , więc czemu się dziwić .
      • Gość: Monika Re: Czy jesteśmy katolikami ? IP: *.137-202-24.mtl.mc.videotron.ca 12.04.03, 02:59
        Ludzie,ktorym nie odpowiadaja zasady wiary, a ktorzy mimo wszystko wliczaja
        siebie w grono katolickie lub chrzescijanskie robia to moze ze strachu przed
        innymi, moi rodzice zawsze byli tacy wystraszeni,ze co inni o nich powiedza, co
        powie rodzina, ze ja mam tylko cywilny, albo co powie ksiadz jak pojdzie po
        koledzie, bo ja w sredniej szkole nie chodzilam na religie itp. Mysle , ze
        niektorzy chca dla swietego spokoju uniknac problemow ze strony innych ludzi,
        chociaz tak naprawde wcale nie szanuja wszystkich zasad wiary do ktorej sie
        przypisuja. A poza tym chce zapytac te osobe, ktora stwierdzila, iz na pewno
        wychowalam sie na imprezach i dyskotekach, co wedlug niej znaczy katolik,
        powiedziala mi ta osoba, ze wiecej niz sobie wyobrazam, wiec chce wiedziec co
        ta osoba miala na mysli, i co ja sobie wlasciwie takiego wyobrazam, skoro ja
        nie wliczam sie do grona katolikow i nie praktykuje bo nie uznaje tej religii,
        za to wliczaja mnie do niej inni, bo przeciez przyjelam sakramenty.A tak w
        ogole jesli mi nie odpowiada katolicyzm to na pewno jako nastolatka szalalam na
        dyskotekach i imprezach, a prawda jest taka, ze wiecej szaleli ci ktorzy
        ganiali na kazda majowke czy rozaniec. A poza tym nie obrzucam kogos blotem
        jesli nawet nie zdolalam zrozumiec co ten ktos ma na mysli.
        • tempus Re: Czy jesteśmy katolikami ? 12.04.03, 08:43
          Dla mnie Katolik to zazwyczaj człowiek który bezmyślnie klepie formułki, rzuca
          pieniążek i wpuszcza księdza po kolędzie. Po prostu bardzo mało spotyka się w
          Polsce katolików którzy przestrzegają zasad głoszonych przez Kościół
          Katolicki. Natomiast znam osoby należące do innych kościołów chrześcijańskich
          i widzę, że oni żyją wg. swojej wiary. Np. kumpel wywalił płyty z komputera
          pirackie programy i wyrzucił płyty z muzyką piracką! Chrześcijanin przecież
          nie kradnie. Znacie Katolików którzy nie używają pirackich programów i muzyki?
          Nie chcę uogólniać, na pewno są wyjątki. Tylko ile ich jest? 1% ? 2% ?
          • elodia Re: Czy jesteśmy katolikami ? 13.04.03, 00:24
            Racja , przecież to siódme - nie kradnij. Myślę , że takich jest niewielu , a
            jeśli już mają pirackie to pewnie do głowy im nie przyjdzie sie z tego
            spowiadać. Przecież za czasów Jezusa komputerów nie było :))) Eeeech , to jest
            to :(((
            • Gość: bb Re: Czy jesteśmy katolikami ? IP: 212.180.136.* 13.04.03, 11:16
              Ciekawy wątek. Akurat teraz w przeddzień Wielkiego Tygodnia nachodzą mnie
              refleksje związane z wiarą i religijnością. Śmiem postawić tezę, że Polacy są
              narodem bardzo religijnym, lecz niestety słabo wierzącym . Religijność często
              oczywiście wynika z wiary, ale głównie jest zasługą tradycji. Religijność, to
              chodzenie do kościoła, przyjmowanie księdza w domu, celebrowanie świąt i
              wieszanie obrazka na ścianie. Religijność, to naturalna potrzeba każdego bez
              mała człowieka i nie jest czymś wyjątkowym . Religijność cechowała już ludy
              pierwotne a także prymitywne plemiona afrykańskie, australijskie i jakie tam
              jeszcze tylko istnieją. Wynika ona z naturalnej potrzeby jakiejś metafizyki,
              czasami nawet wiary w magię i wszelakie siły nadprzyrodzone. Często znak krzyża
              noszony na szyi nie jest przejawem wiary, a traktuje się go jako talizman,
              który ma nas chronić od wszelakiego zła i przynosić szczęście. Jednak
              religijność nie tylko katolicka powinna wypływać z wiary. Wiary w Boga, ale
              także wiary Bogu. Wiary w to, że to co On do nas mówi i to co nam proponuje
              jest dla nas najlepszą drogą .
              Wiary w to, że jego przykazania są dokładnie takie, o jakich nam wprost
              powiedział i że przestrzegając ich osiągniemy zbawienie. Wiary w prawdę, w
              miłość i w drugiego człowieka. I dopiero jeśli z tego wynika liturgiczność i
              religijność, są to przeżycia pełne i owoce tego powinny być piękne.
    • Gość: Maria Re: Motto IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 13.04.03, 16:00
      „Bo podobnie jak o drzewie, nic nie wiesz o człowieku, Bóg sprawia, że rodzisz
      się, rośniesz, że wypełniają cię kolejno pragnienia, cierpienia, żale i
      radości, miłość i wściekłość – a później bierze cię do siebie z powrotem. Nie
      jesteś wszakże ani uczniem, ani małżonkiem, ani dzieckiem, ani starcem – jesteś
      człowiekiem, który szuka swojej pełni. I jeżeli będziesz umiał zobaczyć, że
      jesteś gałązką kołysaną przez wiatr, ale mocno wszczepioną w drzewo – pchany
      powiewem zakosztujesz wieczności. I wszystko dookoła ciebie stanie się
      wieczne...” (A. Saint – Exupery)
      Trzy główne dni w życiu człowieka to dzień narodzin, dzień zgonu i dzień
      kluczowej refleksji – tej, która godzi cię z życiem. Osiągasz wówczas wcześniej
      ci nie znaną jasność myślenia, i wydobywasz się z kopca zaaferowanych mrówek na
      bezkresną przestrzeń ciszy wewnętrznej, którą można chyba zwać spokojem
      wieczności.
      • Gość: .[]. Re: Motto IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.03, 19:39
        Niech ten kto mówi, że nie jest praktykującym katolikiem, przyzna się chodźby
        przed samym sobą w imię jakich wartości chce żyć, kochać, zasłużyć sobie na coś
        lepszego niż mamy tutaj na Ziemi. Nie chcę głosić kolejnych opinii na temat
        kościoła katolickiego w Polsce.
        Uważam jednak, że my Polacy powinniśmy iść inną drogą niż np., jak niektórzy
        uwarzają mało katoliccy Francuzi lub cieszący się swą wolnością i luzem
        Amerykanie.
        Przypomnijmy sobie jakie były rezultaty rozmiłowania się polskiej szlachty we
        wszystkim co kojarzyło się z Francją. Ubierali się podobnie jak we F., jedli to
        co we F., wierzyli w to co F. Nieład był toalny. Rozmiłowana szlachta w życiu
        dostatnim, wyrzekła się odpowiedzialności za sprawy narodowe. Polska była już
        tak słaba wewnętrznie, że musiała się rozpaść. Czy człowiek sytyt, bogaty, może
        wierzyć w Boga.
        Czas porozbiorowy był czasem ciężkiej próby dla Polski i Polaków. Polacy znowu
        powrócili, oczywiście w biedzie, na łono Maryi Panny. Jak za czasów Potopu
        Szwedzkiego. Proszę prześledzić losy powstańców walczących o wolność Polski
        przez ponad 100 lat. Błogoslawiony Zygmunt Szęsny Potocki powiedział: "bez
        wiary nie można służyć ojczyżnie a oderwanie się od ojczyzny powoduje załamanie
        się wiary".
        Oto dlaczego my Polacy powinnniśmy praktykować swoją wiarę. Kościół mimo
        swoich wad, troszczy się o ludzi zagubionych i słabych, a nie tylko o wiernych
        mu katolików. Nasza wiary wypływa także z głębokiej tradycji. Tak więc
        odsunięcie się od wiary jest także ucieczką od odpowiedzialności za dobro
        wspólne dla całego narodu.
        Francuzi także powracają pod Bożą strzechę, a wpływ w nie małej mierze ma na
        to także papież Jan Paweł II, który swoje życie duchowe ukształtował wśród
        ludzi wierzących.
        Spójrzcie na stronę www.bosko.pl.
    • Gość: kosia Re: Czy jesteśmy katolikami ? IP: *.acn.pl 13.04.03, 22:06
      A ja chyba wlasnie jestem na pewnym zakrecie jesli chodzi o wiare. Czytam wasze
      wypowiedzi i czuje ze sie nie myle w swoich przemysleniach. Mianowicie: bylam
      chrzczona, przyjelam komunie, bierzmowanie. Co niedziele chodzilam grzecznie z
      rodzicami do kosciola. Do pewnego momentu to byla taka rutyna, jak mycie zebow
      itp. bo tak bylo od zawsze. I przyszedl pewien moment, kiedy zaczelam sie
      zastanawiac po co ja wlasciwie tam co niedziele chodze.Bo przeciez przez te 50
      min stoje, wychodze i juz, raz na rok trafi sie ciekawe kazanie.Zaczelam unikac
      chodzenia do Kosciola- jesli czulam jakas potrzebe to po prostu szlam i nie
      czekalam do niedzieli.Nadal unikam, moi rodzice nie rozumieja moich argumentow-
      a ja ich pytam co to znaczy katolik??? Tzn ze pojdzie do kosciola, wroci i od
      nowa grzeszy? Po co ta cala szopka,skoro polowa jest tylko z nazwy katolikami.
      Moja wiara a kosciol jako instytucja to chyba dwie odrebne rzeczy.Jesli mam
      potrzebe pomodlenia sie, porozmawiania z Bogiem(bo nadal w niego wierze) to to
      robie .Czuje czesto taka potrzebe,natomiast gdy potrzebuje to ide do Kosciola
      kiedy jest pusto a nie na msze.To dziwne bo wierze ale nie widze sensu w
      Kosciele.
      • elodia Re: Czy jesteśmy katolikami ? 14.04.03, 01:56
        Już pisałam , że Kościół to MY - wierzący a nie budynek i duchowieństwo.
        Popieram bb , wydaje mi się , że jeśli chodzenie do kościoła wynika z wiary to
        jest to zupełnie inne przeżycie , a że wśród duchowieństwa są Rydzyki i
        Tischnery to inna sprawa , jak w każdym zawodzie są ludzie święci , ludzie
        dranie i ludzie przeciętni - tych wszędzie najwięcej , tacy jesteśmy po prostu.
        • Gość: Maria Re: Do elodia IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 14.04.03, 09:46
          „Bóg jest moim pasterzem. Choćbym szedł ciemną doliną, nie ulęknę się zła, gdyż
          On jest przy moim boku”. Czytając ten cytat, to credo, to wyznanie wiary,
          pomyślałam, że zazdrość, którą ludzie darzą swoich bliźnich z głodu pieniędzy,
          władzy, kobiet, domostw, rang i tytułów – jest błaha wobec zazdrości, jaką się
          darzy ludzi mających ołtarze.
          Dodam jeszcze jedną mała uwagę Drogi Redakcyjny Forumowiczu.
          ;Nie ma takiej rzeczy jak wolna prasa... Wy to wiecie i ja to wiem. Ani jeden
          spośród was nie odważyłby się szczerze wypowiedzieć własnego zdania...
          Gdybym kiedykolwiek ośmielił się zamieścić
          moją rzeczywistą opinię straciłbym pracę przed upływem 24 godzin.
          Obowiązkiem dziennikarzy jest sprzeniewierzać się prawdzie, kłamać, wypaczać,
          szkalować, padać Mamonie do stóp narzędziami sprzedawać samego siebie za
          codzienną kromkę chleba.
          Jesteśmy narzędziami i wasalami ukrytych za kulisami bogaczy. Jesteśmy ich
          marionetkami. To oni pociągają za sznurki, a my tańczymy. Nasz talent,
          możliwości i całe nasze życie jest własnością tych ludzi.
          Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami".
          (John Swinton - naczelny redaktor New York Times'a, w przemówieniu,
          które wywołało powszechną konfuzję podczas zebrania
          Nowojorskiego Klubu Prasowego w roku 1953.)
          • Gość: wojtas Re: Do elodia IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 10:03
            Tak to jest prawda, że kościół to nie tylko budynek, instytucja. Boga należy
            przyjmować na codzień. W naszej pracy, w naszych rodzinach. Pan Bóg jest
            obecny nie tylko w murach kościelnych. Jezus nauczał w synagogach dlatego, że
            Żydzi właśnie tam się gromadzili aby słuchać Słowa Bożego.
            Myślę, że nie można odpowiadać na pytanie, czy jesteśmy katolikami, my
            Polacy ? Wierzę że, po śmierci skończy się w końcu podział na katolicką Polskę,
            luterańskie Niemcy czy prawosławną Rosję itd. Wszyscy będą osądzeni według
            swoich uczynków.
            Pan Jezus powiedział przecież, że człowieka poznaję się po jego owocach.
            Pewień ksiądz niedawno powiedział, że Polacy podobnie jak Francuzi odwrócą się
            od kościoła aby dojrzeć samemu do wiary chrześcijańskiej i na nowo powrócić.
            Bóg daję się przecież poznać na różne sposoby.
            Rozumiem. Wielu z nas ma problemy z przyjęciem nauki kościoła. Wydaje mi się
            że wynika to m.in. z tego że wielu księży w swoim powołaniu decyduje się tylko
            na wygłaszanie pięknych kazań a nie zainteresują się tym, co wielu z nas
            skłania do przyjęcia postawy ateistycznej.
            Ja nie chę się odwracać od kościoła, gdyż już raz to uczyniłem.
            Zygmunt Szczęsny Feliński (przepraszam za Potocki) odkrył późno swoje
            powołanie na księdza, ale od kościoła katolickiego nigdy się nie odwrócił. Od
            dieciństwa miał wpojone proste prawdy chrześcijańskie, które póżniej
            zaowocowały życiem prowadzącym do świetości.
            Myślę, niezależnie od tego jak długo będzie toczyła się ta dyskusja, że każdy
            w końcu będzie musiał się wziąśc za siebie, a nie zastanawiać się jakimi
            jesteśmy katolikami.
            Popieram bb. To jest do rozważenia. www.bosko.pl- zachęcam wszystkich tych
            którzy szukają.
            • Gość: bb Re: Do elodia IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 14.04.03, 20:41
              Słówko do tych, którzy chodzą do kościoła, gdy jest pusty, modlą się po
              swojemu, wierzą w Boga a nie w Kościół i sami wyznaczają sobie kierunki swojej
              wiary. Jeżeli wierzymy w Boga takiego, jakim nam sie objawił, to wierzymy
              również i w Kościół. Bo jak mamy wypełniać przykazanie miłości, najważniejsze
              słowa Chrystusa, jeśli zamkniemy się na wspólnotę tylko dlatego, że jest
              niedoskonała. Chrystus wieczerzał z celnikami. Jak możemy stronić od Kościoła,
              skoro to Kościół Chrystusowy, którego On ustanowił. Jak mamy kochać Jezusa i
              nie odpowiadać na jego słowa - "Idźcie i nauczajcie", " To czyńcie na Moją
              pamiątkę". Wielu nie zdaje sobie sprawy, jak ważna jest liturgia - wspólnotowa
              kontemplacja Słowa Bożego, wspólna modlitwa we wspólnych intencjach. To on
              powiedział " Gdzie dwóch lub trzech gromadzi się w imię Moje, tam Ja jestem
              pośród nich". A jaka jest odpowiedź niektórych? Ja wierzę na swój sposób,
              wierzę ale nie chodzę do kościoła, nie ze wszystkim się zgadzam etc. etc.
              Tak lepiej odpowiedzieć, niż przyznać się wprost - nie czytałem Biblii, nie
              rozumiem Słowa Bożego, nie chce mi się( chyba jednak z akcentem na to ostatnie)
              A i fakt, że kapłan jest niedoskonały nie może mnie odciągnąć od
              uczestniczenia w Eucharystii. Ksiądz jest jednym z nas. Z całym bagażem
              ludzkich niedoskonałości. Jemu też potrzebna jest nasza modlitwa. Jako
              wierzący chrześcijanie nie możemy mu odmówić.
              • tempus Re: Do elodia 15.04.03, 07:11
                Gość portalu: bb napisał(a):

                "Jak możemy stronić od Kościoła,
                skoro to Kościół Chrystusowy, którego On ustanowił"

                Trochę ponosi Ciebie fantazja.
                Ciekawe stwierdzenie! Dlaczego twierdzisz, że Jezus ustanowił Kościół
                Katolicki? Przecież połowa nauk i postępowania KK jest sprzeczna z jego
                naukami!
      • Gość: bb Re: Do Kosi IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 14.04.03, 20:49
        I jeszcze słoweczko do Kosi. Napisałaś, że jeśli masz potrzebę pomodlenia, to
        się modlisz. A czy nie zastanowiłaś się nad tym, że ktoś może potrzebować
        Twojej modlitwy? Czy zamykając się tylko dla siebie - odpowiadasz na wezwanie
        Boga, w którego ponoć wierzysz. Idziesz do niego, kiedy jest Ci potrzebny, a
        nie ma Cię, kiedy jesteś potrzebna Jemu. A jemu jesteś potrzebna właśnie
        podczas liturgii, kiedy wszyscy razem modlą się we wspólnych intencjach. To
        jest jeden z najważniejszych sensów wiary w Jezusa.
        • Gość: aa Re: Do Kosi IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 21:40
          Chciałem zadać na forum pytanie, dlaczego ateizm. Już nie muszę, odpowiedż
          jest powyżej. Myślę, że Bóg specjalnie zakrył przed człowiekiem całą prawdę o
          nim, abysmy zebrali się na troszkę pokory i nauczyli coś od drugiego człowieka.
          Kościół, wspólnota jest odpowiednim do tego miejscem, aby rozwijać w sobie
          postawę dobrego chrześcijanina. Odbywa się to poprzez przyjmowanie sakrementów,
          jak i słuchanie i rozważanie Słowa Bożego.
          Możemy powiedzieć, że to jest tylko forum, które służy wspólnym rozważaniom na
          określony temat. Każdy coś od siebie napisze, ale póżniej przychodzą myśli czy
          aby troszeczkę niezagalopowaliśmy się za daleko. Jesteśmy anonimowi wobec
          siebie ale nie wobec Pana Boga, "który nas obseruje i bada każde nasze słowo i
          myśli".
          Człowiek, który wyrzeka sie krytyki, nie jest ani staromodny, ani szary, ani
          przecietny. Pan Jezus, powiedział: "Nie sadźćie, a nie będziecie osądzeni".
          Nie, chodzi tu już o żaden autorytet. Chodzi oto, że negatywna krytyka,
          kogokolwiek, czy to ze strony osoby duchownej, czy z naszej strony zawsze
          wprowadza jakiś zamęt, a u niektórych zgorszenie. Jeśli modlimy się w naszych
          rodzinach o pokój na świecie, sami także budujmy pokój. Niech słowa bedą
          wyważone, i skierowane na to aby łączyć a nie dzielić. Zarówno ks. Tischner,
          jak i papierz Jan Paweł II, są dla nas bliskimi osobami. Ks. Rydzyk natomiast,
          jest w Polsce osobą dosyc kontrowersyjną." A Jan odpowiadając rzekł: Mistrzu,
          widzieliśmy takiego, który w twoim imieniu wygania demony i zabranialiśmy mu,
          ponieważ nie chodzi z nami. Wtedy Jezus rzekł do niego: Nie zabraniajcie; kto
          bowiem nie jest przeciwko wam, jest z wami".
        • wiedzma_ple_ple Re: Do Kosi 15.04.03, 16:03
          Gość portalu: bb napisał(a):

          > I jeszcze słoweczko do Kosi. Napisałaś, że jeśli masz potrzebę pomodlenia, to
          > się modlisz. A czy nie zastanowiłaś się nad tym, że ktoś może potrzebować
          > Twojej modlitwy? Czy zamykając się tylko dla siebie - odpowiadasz na wezwanie
          > Boga, w którego ponoć wierzysz. Idziesz do niego, kiedy jest Ci potrzebny, a
          > nie ma Cię, kiedy jesteś potrzebna Jemu. A jemu jesteś potrzebna właśnie
          > podczas liturgii, kiedy wszyscy razem modlą się we wspólnych intencjach. To
          > jest jeden z najważniejszych sensów wiary w Jezusa.

          BB można się modlić i za siebie i za innych nie uczestnicząc w żadnych
          liturgiach. Do kontaktu z Bogiem nie jest mi potrzebny ani kościół ani ksiądz
          ani w ogóle nikt. Nie przeszkadza to w żaden sposób w przekazywaniu miłości i
          prośby o opiekę nad innymi. Bóg nie mieszka w kościele tylko w sercu każdej
          istoty. Kościół, jakaś określona ceremonia pozwala ci się po prostu skupić - i
          ok, ale wielu ludzi radzi sobie znakomicie bez takich ceremoniałów. Co nei
          znaczy że ma gorszy kontakt z Bogiem czy że jego modlitwy są "mniej ważne".
          • Gość: bb Re: Do Kosi IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 16.04.03, 19:50
            Droga Wiedźmo (jeżeli mogę tak do Ciebie się zwracać).
            To nie ja, ani żaden z moich kolegów wymyślił Kościół, liturgię i zaprosił do
            wspólnej, podkreślam - wspólnej modlitwy. Jeżeli mówisz, że Kościół
            ustanowiony przez Chrystusa jest Ci nie potrzebny, to tak, jakbyś mówiła " co
            Ty wiesz Panie Jezu, czego mi trzeba?" A Chrystus zaprasza nas do gromadzenia
            się w imię jego ( " gdzie dwóch, lub trzech..."), do wspólnego przeżywania
            Eucharystii. Piszesz, że wielu ludzi radzi sobie bez takich ceremoniałów.
            Pewnie, że można tak powiedzieć. Wielu ludzi jakoś radzi sobie bez modlitwy w
            ogóle, bez rodziców, żony i drugiego człowieka. Ale jeśli opowiemy się po
            stronie Jezusa, nie możemy lekceważyć tego, co On sam ustanowił. Nie możemy
            wybierać sobie z Jego nauki tylko tych rzeczy, które są dla nas z pozoru
            wygodne.
            • tempus Re: Do Kosi 16.04.03, 22:32
              Gość portalu: bb napisał(a):

              ...Ale jeśli opowiemy się po
              > stronie Jezusa, nie możemy lekceważyć tego, co On sam ustanowił. Nie możemy
              > wybierać sobie z Jego nauki tylko tych rzeczy, które są dla nas z pozoru
              > wygodne.

              A dlaczego Kościół Katolicki tak właśnie robi???
            • wiedzma_ple_ple Re: Do Kosi 17.04.03, 12:13
              Nie zgodziłabym się z tezą,że trzeba przyjmować "całe dobro z inwentarzem"
              skoro tego "nie czjemy" albo wręcz się z tym nie zgadzamy. To jest jawna
              obłuda - a to szczególnie w przypadku czegoś tak delikatnego jak wiara, nie
              powinno mieć miejsca. Optuję za tym że to kościół jest dla ludzi a nie
              odwrotnie i każdy ma prawo wybrać z tego to co jemu osobiście pasuje.
              Ja nie wybrałam tej religii (co też nie oznacza że się nie opowiadam za
              Jezusem - kościół katolicki nie ma monopolu na Jezusa). Podkreślam jedynie fakt
              że jakość, czy też skuteczność modlitwy nie zależy od ilości ludzi którzy ją
              wypowiadają a powiedziałabym stopnia zaangażowania. I czy to się robi w
              kościele czy nie, nie ma to w przypadku "działania" modlitwy znaczenia.
              Oczywiscie nie mam nic przeciwko liturgii, wspólnemu modleniu się -to
              oczywiście jest ważne dla wyznawców danej wiary - ale tak jak mówię, nie wydaję
              mi się że kontakt z Bogiem masz tylko wówczas gdy się modlisz z innymi w
              Kościele. Moim skromnym zdaniem modlitwa jest po prostu rozmową z Bogiem,
              sposobem na obcowanie z nim - było by smutno gdyby Jezusa można było spotkac
              tylko w Kościele. Dla mnie Bog jest moim najlepszym przyjacielem i mam
              świadomość że przez cały czas jesteśmy w kontakcie, prośby czy podziękowania
              nie muszą czekać niedzieli, czy wizyty w kościele, tylko są przekazywane na
              bieżąco. :)Nie twierdze że to jest "jedyna słuszna" droga - mnie akurat pasuje
              właśnie tak - ale to nie znaczy że to jest mniej wartościowe.
        • Gość: Kosia Re: Do Kosi IP: *.acn.pl 17.04.03, 13:53
          Gość portalu: bb napisał(a):

          > I jeszcze słoweczko do Kosi. Napisałaś, że jeśli masz potrzebę pomodlenia, to
          > się modlisz. A czy nie zastanowiłaś się nad tym, że ktoś może potrzebować
          > Twojej modlitwy? Czy zamykając się tylko dla siebie - odpowiadasz na wezwanie
          > Boga, w którego ponoć wierzysz. Idziesz do niego, kiedy jest Ci potrzebny, a
          > nie ma Cię, kiedy jesteś potrzebna Jemu. A jemu jesteś potrzebna właśnie
          > podczas liturgii, kiedy wszyscy razem modlą się we wspólnych intencjach. To
          > jest jeden z najważniejszych sensów wiary w Jezusa.


          Po czesci sie z Toba zgadzam. Rzeczywiscie napisalam ze jesli mam potrzebe to
          ide i sie modle. I mozna to zinterpretowac tylko na jeden spodob, tak jak to
          zrobiles TY.Ale to nie jest tak do konca.Czasami zdarza mi sie raczej nie
          modlic co bardziej porozmawiac z Bogiem w czasie jakiejs innej czynnosci np
          jadac autobusem, ale jest to na zasadzie raczej jakis pytan lub prozb dlaczego
          dzieje sie np krzywda ludziom.A zdarza sie i tak ze po prostu mowie w myslach
          Bogu, ze wspaniale ze sa na swiecie jeszcze dobrzy ludzie itp (zalezy od
          sytuacji).Jak widzisz nie jest tak ze zawsze modle sie proszac o cos dla
          siebie. Bardzo czesto sie zdarza, ze dziekuje Bogu za cos co mi sie przytrafi
          (np cos milego,dobrego).I nie czekam wtedy na msze tylko dziekuje mu od razu w
          myslach.
          Mozna by tak dlugo pisac... wiec sam widzisz ze nie jestem taka samolubna,ale
          mysle tez o innych.
          • Gość: bb Re: Do Kosi IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 17.04.03, 17:10
            Droga Kosiu, nie przyszło mi nawet przez moment do głowy twierdzić, że jesteś
            samolubna, ale złapałem Cię na pewnym wyznaniu pozwalającym tak sobie o Tobie
            pomyśleć, do czego zresztą się przyznałaś. W ogóle wydaje mi się że ludzie są
            przeważnie dobrzy i to bez względu na to, czy chodzą do kościoła, czy nie.
            Do Tempusa: Musimy sobie uświadomić, że KK, to ludzie niedoskonali, którzy
            czynią dobro, ale również zło. Gdyby wszyscy byli zawsze dobrzy i działali
            zgodnie z religią, jaką wyznają, nie byłoby potrzebne zmartwychwstanie.
            Wiedźmo (wciąż niezręcznie jest mi tak do Ciebie pisać, ale na razie nie mam
            alternatywy), wierzyć w Boga, to także wierzyć Bogu. Jeżeli uznajemy, że jest
            Bogiem, który nas kocha, który wie co dla nas dobre, to zawierzamy mu tak, jak
            mówił ostatnio Ojciec Św. - na przepadłe. Nie możemy mówić - Panie Boże tu
            jesteś w porządku, tu masz rację, ale z tym to ja się nie zgadzam i pozwolisz,
            że będę czynić tak, jak to uważam za stosowne. Oczywiście, Bóg dał nam wolną
            wolę, ale powiedział też jak żyć, by osiągnąć życie wieczne. Prosto i wyraźnie.
            Jeśli część z tych rzeczy odrzucamy, to tak, jakbyśmy nie do końca mu ufali.

            A jeśli ktoś mówi, że on zamiast pójść do kościoła, to woli pomodlić się sam
            kiedy chce, to - wybaczcie - najczęściej chce wtedy, kiedy nie ma imienin
            kumpla, kiedy akurat nie leci fajny film w telewizji, kiedy jedzie pociągiem i
            zapomniał kupić sobie gazety na podróż itd.
            I jeszcze pragnę zauważyć, droga Wiedźmo (jeśli mogę tak się do Ciebie
            zwracać), że nawet przez moment nie wspomniałem i nie mam zamiaru twierdzić,
            że modlitwa indywidualna jest gorsza, że poza kościołem Boga nie ma i
            wreszcie, że Kościół Katolicki jest jedyną słuszną drogą.
            A prośby i podziękowania istotnie nie muszą czekać niedzieli. Ale w niedzielę
            Chrystus wszystkich nas zaprasza na Eucharystię i ja tego zaproszenia nie
            odrzucam.
            Pozdrawiam szczerze i gorąco. Teraz wybieram się właśnie na nabożeństwo
            wielkoczwartkowe i mam nadzieję, że w tym samym czasie modlić się będziemy
            razem.
            • wiedzma_ple_ple Re: Do Kosi 22.04.03, 09:28
              BB - (Wiedźmo jest jak najbardziej ok, jak ci wygodniej moze być Ple Ple -jak
              zwał tak zwał ;) ). Tak sobie myślę czy to czasem nie jest tak że załóżmy Pan X
              przyjmując wiarę chrześcijańską, katolicką wyraża zgodę na pewien sposób
              celebrowania tej wiary. I ok - może w sumie masz racje że jak ktoś wybiera daną
              wiarę to powinien jednak się stosować do reguł tej religi. Przyznaję się -
              przemyślałam. Bo w sumie jak komuś nie pasuje to po co wstepuje? To tak jak
              wstąpić do klubu golfowego (sory za porównanie) i wymagać żeby członkowie
              zaczeli grać na cymbałkach. Ale z drugiej strony idę w zaparte że niestety za
              dużo rzeczy w tych celebrach nie wychodzi z nauk Jezusa a jedynie z organizacji
              jaką jest Kościół. To że nie należę do żadnej wiary nie przeszkadza mi kochać
              Boga i być dobrym człowiekiem. I ufam mu w pełni. Ale nie widze siebie w
              organizacji która według mnie jest zakłamana i która zbyt wiele nauk
              Jezusa "przekabaciła" sobie na swoje prywatne interesy. To jest moje prywatne
              zdanie. Ale fakt że nie jestem katoliczką nie oznacza że "trochę Bogu nie
              ufam" - Bogu ufam w pełni, Kościołowi - nie. Tak się zastanawialiśmy ostatnio
              ze znajomymi w jaki sposób można by się wypisać z Kościoła? Rodzice ochrzcili,
              było bierzmowianie, komunia ale teraz załóżmy ktoś dorósł i stwierdził że
              jednak mu nie pasuje i chce "wystąpić" z szeregu. Okazało się że nie ma jak. No
              to co to za kościół? To jak bilet w jedną stronę, pachnie to przymusem - a tego
              nikt nie lubi. Taki mój ulubiony cytat na koniec tej długachnej
              wypowiedzi "Ręce które czynią dobro są bardziej święte niż nie jedna modlitwa
              na ustach".
          • agacz2905 Re: Do bb 17.04.03, 17:43
            ...a ja niestety nie idę. Były czasy, kiedy przeżywałam Triduum Paschalne,
            czynnie uczestniczyłam w przygotowaniach (od strony muzycznej, było to na
            studiach). Teraz czuję się chora i...stara.Mam 29 lat, mąż z synkiem na
            spacerze, żeby mnie odciążyć, a ja tu siedzę i się użalam. Jestem w drugiej
            ciąży (z samą ciążą mam nadzieję wszystko o.k.), ale choroba stawów biodrowych
            gwałtownie postąpiła. Mam o to żal....do Pana Boga?? JUż lepiej zamilknę, nie
            ma sensu tak narzekać. Brak mi liturgii Triduum, to jakoś podnosiło na duchu.
            Proszę o modlitwę.
            Agnieszka
            • tempus Re: Do bb 17.04.03, 20:57
              agacz2905 napisała:

              > ...a ja niestety nie idę. Były czasy, kiedy przeżywałam Triduum Paschalne,
              > czynnie uczestniczyłam w przygotowaniach (od strony muzycznej, było to na
              > studiach). Teraz czuję się chora i...stara.Mam 29 lat, mąż z synkiem na
              > spacerze, żeby mnie odciążyć, a ja tu siedzę i się użalam. Jestem w drugiej
              > ciąży (z samą ciążą mam nadzieję wszystko o.k.), ale choroba stawów
              biodrowych
              > gwałtownie postąpiła. Mam o to żal....do Pana Boga?? JUż lepiej zamilknę,
              nie
              > ma sensu tak narzekać. Brak mi liturgii Triduum, to jakoś podnosiło na
              duchu.
              > Proszę o modlitwę.
              > Agnieszka

              Współczuję Ci z całego serca. Ale modlić się nie będę, bo w takie rzeczy nie
              wierzę. Próbowałaś u dobrego lekarza, bioenergoterapeuty?
              • Gość: bb Re: Do bb IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 17.04.03, 22:14
                Trzymaj się Agacz. Wierzę w to, że nadzei Ci nie braknie. Będę pamiętał o
                Tobie w modlitwie i jutro podczas liturgii wielkopiątkowej. Ja podczas
                studiów, podobnie jak Ty, pomagałem w oprawie muzycznej Eucharystii i dzięki
                temu dziś nie omijam kościoła tak jak kiedyś szerokim łukiem. Mam nadzeję, że
                również ten płomyk został gdzieś w Tobie rozpalony na tyle mocno, że nie
                zgaśnie. On czasami może tylko lekko przygasać, ale wierzę, że tam jest.
                Nie trać nadzei.
    • elodia Re: Czy jesteśmy katolikami ? 20.04.03, 00:15
      Bardzo żałuję , że nie jestem adminem , skasowała bym poprzedni post . Ja tu
      zadaję poważne pytania nie po to żeby jakieś oszołomy kaleczyły mi wątek !
      Bardzo proszę wszystkich wierzących pomódlcie się za tego biedaka może dobry
      Bóg go oświeci - w końcu jego syn Jezus urodził się jako żyd :)))
      • Gość: bb Re: Czy jesteśmy katolikami ? IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 22.04.03, 11:42
        Proponuję zatem droga Elodio, żebyś podpisując się różnymi nickami sama
        przysyłała co parę godzin różne posty, sama odpowiadała sobie na poruszane w
        nich kwestie i wtedy dyskusja będzie naprawdę poważna, a żadne oszołomy nie
        będą kaleczyć TWOJEGO wątku. a jeżeli jakiś wierzący, jak to sugerowałaś
        pomodli się za mnie, to będę szczerze zobowiązany. Nie wiem także, co do
        sprawy wnosi fakt, że Jezus urodził się Żydem (właśnie Żydem, a nie żydem),
        ale to może było w ramach poprawności elodycznej tego wątku
    • alfalfa Re: Czy jesteśmy katolikami ? 22.04.03, 13:33
      Tak sie zastanawiam - co Cię obchodzą inni ludzie, po co oceniasz? Katolik
      oceniać nie powinien (zwłaszcza "katolickości" innych) a jedynie postarać się
      bliźniego kochać takiego jakim jest i drugi policzek nadstawiać.
      • Gość: bb Re: Czy jesteśmy katolikami ? IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 22.04.03, 16:12
        Nie wiem, czy mogę odpowiedzieć, bo Elodia znowu będzie mnie wyganiać, że
        psuję jej wątek, ale niech tam. Zakładam, że dobrze wiesz, co powinien
        katolik. Ale o ile jest napisane "nie sądźcie, bo będziecie sądzeni", o tyle
        nikt nie odbiera katolikom prawa (no może oprócz Ciebie i jeszcze paru innych
        osób) do wyrażania swoich myśli, do posiadania zdania na jakiś temat, czy do
        oceny sytuacji bądź osoby. Człowiek nie może być ubezwłasnowolniony, bo gdyby
        tak było, nie mógłby odpowiadać za swoje grzechy. Zgadzam się, że powinniśmy
        bliźniego kochać takiego, jakim jest, tak jak matka kocha swoje dziecko
        takim , jakie jest, ale mimo to, a właściwie nawet DLATEGO, stara się wpływać
        na jego wychowanie i za to wychowanie odpowiada.
        PS. Niniejszym przepraszam Elodię za kaleczenie JEJ wątku, ale pozwoliłem
        sobie ustosunkować się do kwestii, która jak mniemam między innymi mnie
        została postawiona.
        • alfalfa Re: Czy jesteśmy katolikami ? 22.04.03, 22:30

          Ależ ja katolikom nie odbieram prawa do własnej oceny czy wyrażania myśli.
          Rzecz idzie o "sądzenie" a nie o wolność mysli czy opinii. Przecież wiesz o co
          chodzi, nie? Czy dobrze wiem co powinien katolik? Mam nadzieję że tak. Nadzieję
          a nie pewność. I na tym polega moim zdaniem raligia katolicka że to nie za
          zasługi będzie (jest) się zbawionym ale właśnie pomimo grzechów i słabości,
          siłą zbawienia jest Chrystus a nie wierzący z całych sił katolik (i nie Prawo,
          zresztą też znasz Ewangelię i wiesz co mam na myśli).

          Co to znaczy "ubezwłasnowolniony"? W tym kontekście nie rozumiem. Jest wolna
          wola i wolny wybór dobra i zła, wg. wiedzy i miłosci bliźniego właśnie. No i
          pewnie też wiesz co napisano w Piśmie na temat "wychowywania bliźniego"? 77
          razy należy przebaczać! Jak to zinterpretujesz? Ja tu widzę nawoływanie do
          miłosierdzia i nauki poprzez przykład.

          Czy przypadkiem nie jest nadużyciem oczekiwanie że katolik będzie =
          święty? "Świętymi bądźcie" ale "nikt na tym Świecie nie może powiedzieć o sobie
          że jest bez grzechu" (cytaty z pamięci) więc jest sprzeczność a jednak kazdy
          czuje o co chodzi, prawda?


          ps. czy aby do mnie pisałeś?:))) acha i jeszcze jedno - jestem katolikiem
          • Gość: bb Re: Czy jesteśmy katolikami ? IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 23.04.03, 15:37
            Myślę Alfalfo, że nasze posty w żaden sposób nie stoją w opozycji do siebie.
            Absolutnie zgadzam się z Twoim zdaniem i to chyba w całości. A jeśli chodzi o
            wybaczanie, to istotnie, należy miłosierdzie okazywać zawsze. Niestety, jest
            wielu, którzy wymagają tego od wierzących, samemu prowokująco z tego drwiąc i
            zapominając , że Pan Bóg daruje grzechy po wcześniejszym ich wyznaniu, żalu i
            szczerej obietnicy poprawy. Bo jak można przebaczać komuś, kto tego nie chce?
            Pozdrawiam.
            PS> Czy my aby nie za bardzo kaleczymy wątek Elodii?
            • alfalfa Re: Czy jesteśmy katolikami ? 23.04.03, 22:58
              Wracając w takim razie do wątku założycielki, sądzę że dylematem jest kwestia
              dlaczego ludzie mieniący sie katolikami równocześnie tak bardzo odbiegaja od
              ideału. Czy przestają być katolikami gdy rażąco przekraczają przykazania? O to
              jest pytanie.
              • elodia Re: Czy jesteśmy katolikami ? 24.04.03, 00:26
                Ludzie ja przepraszam bardzo - to teraz śmiesznie wyszło :))) Na szczęście
                admin skasował ten potworny post i już go nie ma ale teraz to wychodzi , że ja
                na was pyszczę a to było strasznie durne o żydach i Michniku - aż wstyd mi było
                czytać . Ufff dobrze , że tego już nie ma bo wy tak pięknie piszecie a tu takie
                coś było - mało się nie pobeczałam ...
                • Gość: bb Re: Czy jesteśmy katolikami ? IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 25.04.03, 21:51
                  Katolik jest katolikiem, jeśli sam się za takiego świadomie uważa, ale
                  jednocześnie to go do czegoś zobowiązuje. Tak na marginesie jestem trochę
                  oszołomiony ostatnim postem Elodii i niniejszym wycofuję się ze wszelkich
                  złośliwostek które wychodziły ze mnie pod jej adresem. A co do głównego
                  tematu, to już się wypowiedziałem w moich postach sprzed kilkunastu dni.
    • nauma Re: Czy jesteśmy katolikami ? 26.04.03, 00:10
      Przeczytałem z wielkim zaciekawieniem całość i dorzucam małą przygarść własnych
      przemyśleń.
      Zacznę od siebie. Moi rodzice (ojciec wierzący, matka nie) pozostawili mi
      świadomy wybór. Jestem poganinem, nie otrzymałem żadnego sakramentu, więc nawet
      statystycznie nie należę do grona katolików. Nie wierzę w żadną siłę, żadnego z
      bogów oraz nie mam w sobie żadnej potrzeby, żeby chcieć wierzyć. Wierzę w
      siebie, w ludzi, we wpojone przez rodzinę i parę osób zasady. Opieram się na
      logice, a ta w moim pojęciu wyklucza wiarę. Zresztą przekopałem się przez
      Biblię, Koran, hinduizm, buddyzm, konfucjanizm i jeszcze do tego całą masę
      mitologii (nb. z reguły dochodziłem do wniosku, że znam lepiej Biblię niż
      przeciętny katolik) i żadna z tych natchnionych ksiąg nie wywarła na mnie
      większego wrażenia. Głównie ze względu na fakt, że każda z nich uzurpuje sobie
      miano tej jedynej, nieomylnej (jeżeli nie sama, to przez interpretatorów), zaś
      sama w sobie jest zbiorem argumentów przyjmowanych na potwierdzenie danej tezy.
      Żyję wg zasad "nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe" i w ogólnej mierze
      wystawiam sobie pozytywną cenzurkę. Jeżeli Coś jest, to na pewno nie skarze
      mnie na męki piekielne (w które zresztą nie jestem w stanie uwierzyć) dlatego,
      że nie oddaję czci Jahwe, Allachowi czy komuś tam innemu.
      Z tej perspektywy obserwuję polski katolicyzm i... włosy stają mi dęba. Nie
      powiem - znam paru katolików, którzy są po prostu wspaniałymi ludźmi. Ale
      niestety są to wyjatki potwierdzające regułę. Na co dzień spotykam się z
      ludźmi, którzy szermują frazesami, stosują religijność na pokaz i w ogóle nie
      zastanawiają się nad tym, co Jezus chciał przekazać. Na tacę, do kościoła,
      ksiądz po kolędzie, święty obrazek, krzyżyk na szyi i święte oburzenie, gdy
      ktoś myśli INACZEJ. Abstrahując od tego, że do furii doprowadzają mnie
      statystyki (97% katolików, bo tyle było chrztów) i wypowiedzi polityków z
      prawicy, odmawiających mi polskości (Polak = katolik) w imię swych urojonych
      fobii. Wiara i życie zgodnie z kanonami wiary to rzecz piękna, ale jeżeli
      katolików zdefiniuję jako ludzi zyjących w taki sposób, to jest ich niewielu.
      Bo czy kanonem wiary jest łamanie przykazań, naginanie ich do własnego
      widzimisię? Kto jest katolikiem? Rydzyk, Glemp czy Matka Teresa? Czy też (tu
      trochę demagogii, której nie umiem sobie odmówić) Jahwe, który przyjął ofiarę
      Jeftego, wywyższył zabójcę męża Batszeby, zabił wszystkich pierworodnych synów
      Egipcjan lub w liście do Koryntian włożył w myśli świętego pochwałę
      niewolnictwa?
      Przepraszam z góry wszystkich urażonych, ale jesteście katolikami, jeżeli
      jesteście tacy jak większość moich i waszych krajan. Albo bycie katolikiem
      oznacza dla każdego co innego...
      • elodia Re: Czy jesteśmy katolikami ? 27.04.03, 01:10
        to właśnie.... czytałam o Andrzeju Sewerynie ( Teresy Wilniewczyc) - człowiek
        niewierzący doszedł do wiary iiii... zadałam sobie pytanie ...jak ma na IMIĘ
        mój bóg ... bóg.....allach.( mnóstwo innych nazw) ... Toć ja z NIM brudzia nie
        piłam ale po zastanowieniu wiem on ma na imię MIŁÓŚĆ - kocha mnie i was i
        Hitlera i Stalina... wszystkich kocha bo to dzieci JEGO...i do końca wierzy ,
        że ........przytulą się do OJCA - TAKI JEST MÓJ KATOLICKI BÓG...
    • Gość: P. a ja tam wcale nie jestem katolikiem... IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 30.04.03, 12:40
      choc napewno wliczaja mnie do statystyk (bo ochrzczony)...

      mama codziennie do tej pory gania do kosciola, ale z czworga dzieci zadne juz
      nie jest 'wierzace'...

      wlasnie dlatego ze jest jak piszesz...

      pozdrowko

      P.
      • elodia Re: a ja tam wcale nie jestem katolikiem... 03.05.03, 03:06
        brak słów
    • Gość: dilena Re: jacy my? IP: *.ptr.net.pl / 192.168.2.* 19.05.03, 00:31
      jacy my? czy jesteśmy? a co, wszyscy są tacy sami? nawet w tym kraju nie są
      ja nie jestem katoliczką
      • elodia Re: jacy my? 27.05.03, 02:44
        Polecany link:
        kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1120969

        Myślę , że ten artykuł ( razem z komentarzami jest ciekawym podumowaniem naszej
        dyskusji ) . Pozdrawiam wszystkich słonecznie :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka