Dodaj do ulubionych

jak ja zazdroszczę rodzicom,którzy

21.01.07, 09:07
dają swoim dzieciom wolny wybór w kwestii wiary, moi z góry ząłożyli,że
jestem wierząca i każą mi chodzić do kościoła, ale ja nie wierzę i nawet
ślubu nie wezmę, czyż to nie grzech zmuszać kogoś do wiary??
Obserwuj wątek
    • pocoo Re: jak ja zazdroszczę rodzicom,którzy 21.01.07, 10:16
      Spokojnie, tak to już w Polsce jest.Jeżeli zaczną za to religijne zniewolenie
      karać to utworzy się "podziemie" i kościołowi przybędzie męczenników.Wolna wola
      doprowadziła do tego,że na terenie UE w kościołach modli się najczęściej wiatr.
    • raveness1 Re: jak ja zazdroszczę rodzicom,którzy 21.01.07, 11:57
      Ma to swoje zalety. Gdy bedziesz pelnoletnia przestaniesz chodzic do kosciola i
      kozystajac z doswiadczen dziecinstwa, nigdy wiecej nie dasz sie zlapac w szpony
      jakiekolwiek religii.
      • pocoo Re: jak ja zazdroszczę rodzicom,którzy 21.01.07, 14:09
        Nie byłabym pewna sukcesu.Moja 37letnia sąsiadka ,matka 2 dzieci,mieszkająca z
        ojcem, musiała w niedzielę wychodzić z domu,(rzekomo do kościoła)bo inaczej
        ojciec się do niej nie odzywał przez kilka dni.Atmosfera w domu była nie do
        zniesienia.KK kojarzy mi się z totalnym zakłamaniem.Kłamstwo to chyba nie
        grzech,a zakłamanie to cnota.
        • Gość: upierdliwa Re: jak ja zazdroszczę rodzicom,którzy IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 14:20
          pocoo napisała:

          > Nie byłabym pewna sukcesu.Moja 37letnia sąsiadka ,matka 2 dzieci,mieszkająca z
          > ojcem, musiała w niedzielę wychodzić z domu,(rzekomo do kościoła)bo inaczej
          > ojciec się do niej nie odzywał przez kilka dni.Atmosfera w domu była nie do
          > zniesienia.KK kojarzy mi się z totalnym zakłamaniem.Kłamstwo to chyba nie
          > grzech,a zakłamanie to cnota.


          mieszka z ojcem w wieku 37 lat??! bywa i tak, ale wobec tego nie powinna miec
          pretensji. w tym wieku, i to z dziecmi, to juz czlowiek powinien na glowie
          stanac, ale na ten wlasny kat jakos zapracowac.
          • pocoo Re: jak ja zazdroszczę rodzicom,którzy 21.01.07, 14:27
            Nie roztrząsamy kwestii mieszkaniowej tylko zmuszanie do chodzenia na msze.Czy
            pierwszy raz się z tym spotykasz?
            • Gość: upierdliwa Re: jak ja zazdroszczę rodzicom,którzy IP: *.bochnia.pl 21.01.07, 15:21
              pocoo napisała:

              > Nie roztrząsamy kwestii mieszkaniowej tylko zmuszanie do chodzenia na msze.Czy
              > pierwszy raz się z tym spotykasz?

              no dobra, ale gdyby ta pani miala oddzielne mieszkanie i nie mieszkala ze swoim
              ojcem, to jednoczesnie problemu zmuszania do chodzenia na msze tez by nie bylo.
              a istnieje pewna niepisana zasada, ze dopoki mieszka sie w domu rodzicow, dopoty
              przestrzega sie ich zasad, co nie?
              nie pierwszy raz spotykam sie z sytuacja, ze dorosla osoba mieszka z rodzicami,
              ale w 90% tego typu sytuacji, sa to sytuacje nieco chore, tak, jak powyzsza.
        • raveness1 Re: jak ja zazdroszczę rodzicom,którzy 21.01.07, 15:21
          Oto do czego prowadzi fanatyzm religijny.
          Ale w wieku 37 lat to juz trzeba umiec postawic na swoim, pomimo zatargow z
          ojcem. No, jak nie w teraz to kiedy? Na emeryturze?
      • Gość: Sonia Re: jak ja zazdroszczę rodzicom,którzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 14:29
        alez ja jetsem pełnoletnia od 3 lat!!!ale moi starzy uważają,ze skoro z nimi
        mieszkam to muszę się dostosować do nich
    • Gość: wylogowana Re: jak ja zazdroszczę rodzicom,którzy IP: *.hsd1.ma.comcast.net 21.01.07, 14:25
      "zazdroszczę rodzicom"

      chyba dzieciom, ktorych rodzice... itd :P
      • Gość: Sonia Re: jak ja zazdroszczę dzieciom,których rodzice.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 14:30
        zgadza się, przejęzyczyłam się
        • sarawi jak ja zazdroszczę dzieciom,których rodzice... 21.01.07, 15:05
          Z moim bratem byl problem - pamietam, ze przez dluzszy czas rodzice sie
          awanturowali, ze nie chodzi do kosciola lub chodzi i wychodzi po 10
          minutach ... troche to trwalo zanim sie przyzwyczaili, ze nie jest
          zainteresowany. Mi dali spokoj - po prostu przestalam chodzic. Na poczatku
          mowilam, ze ide, a szlam gdzies indziej, potem postawilam sprawe jasno - nie
          wybieram sie na msze. Pare razy uslyszalam "przypominam ci, ze dzis jest
          niedziela ..." i na tym sie skonczylo. Mam 21 lat, w kosciele nie bylam od 2
          albo 3 lat, u spowiedzi chyba ze 4 albo wiecej ... i nie zamierzam w
          najblizszej przyszlosci.
    • Gość: jaija Re: jak ja zazdroszczę rodzicom,którzy IP: *.elblag.dialog.net.pl 21.01.07, 15:12
      Mnie moja mama też do pewnego czasu truła duszę, ale w końcu, jak podrosłam,
      dała sobie spokój. Myślę, że zmuszanie do chodzenia i obrażanie się na kogoś,
      że nie chodzi to idiotyczne zachowania. W końcu chodzi o to, żeby z własnej
      woli uczęszczać na mszę, a nie pod przymusem, bo to żadne uczestnictwo, prawda?
      • Gość: Sonia Re: jak ja zazdroszczę rodzicom,którzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 15:56
        tak po prostu udało wam się przekonac rodziców?u mnie żadne argumenty do nich
        nie docierają, będzie im bardzo przykro kiedy dowiedzą się,że nie zamierzam
        brac ślubu kościelnego ani chrzcić swoich dzieci, ale cóż to będzie wyłącznie
        ich wina
        • sarawi jak ja zazdroszczę rodzicom,którzy 21.01.07, 16:06
          Ja ich nie przekonywalam, postawilam ich przed faktem dokonanym. Dla mnie wiara
          w Boga nie ma nic wspolnego z chodzeniem do kosciola, w ktorym 80%
          uczestniczacych we mszy to ludzie, ktorzy sa tam tylko dlatego, zeby sie
          pokazac, zeby rodzina, sasiedzi nie wytykali ich palcami, albo wrecz odwrotnie -
          zeby dobrze o nich mowili "on chodzi do kosciola, to dobry czlowiek" bla bla
          bla ... a w zyciu codziennym niewiele maja wspolnego z prawdziwymi
          Chrzescijaninami. Takie jest moje zdanie. Nie potrzebuje siedziec w kosciele na
          nudnej mszy, odklepywac paciorki i wysluchiwac kazania przez 20 czy 30 minut,
          zeby wierzyc w Boga, albo z nim rozmawiac. Duzo lepiej czuje obecnosc Boga na
          lace pelnej kwiatow, niz w kosciele, w ktorym otaczaja mnie tacy jak ja -
          bladzacy myslami gdzies indziej ... bezsensu, prawda? Nigdy nie powiedzialam,
          ze nie wierze w Boga. Wierze. Nie wierze w Instytucje Kosiola Katolickiego - bo
          tak to nazywam. Dla mnie wazniejsze jest bycie dobrym czlowiekiem, zycie
          zgodnie z wlasnym sumieniem. Moi rodzice wiedza, ze nie robie nikomu (umyslnie)
          krzywdy, wiec moze dlatego sie nie czepiaja. Nie spedzam calych dni z
          podejrzanym towarzystwem, nie wracam po nocach pijana czy nacpana, nie mam
          problemow z policja itp itp ... wiec w czym problem? Dobrze mnie wychowali, a
          to chyba najwazniejsze, nie potrzebuje pomocy ksiedza w odnajdywaniu wlasnej
          drogi w zyciu. Takie jest moje zdanie. Pozdrawiam
          • Gość: jaija Sarawi, IP: *.elblag.dialog.net.pl 21.01.07, 16:08
            otóż to! Popieram.
            • calmus Soniu, 21.01.07, 16:47
              • calmus Soniu, 21.01.07, 16:50
                Twoi rodzice chcą Cię dobrze wychować i robią to najlepiej jak potrafią -
                kierując się nauką Kościoła. A drugim dnem być może jest i to, że martwią się
                "co sąsiedzi powiedzą".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka