Dodaj do ulubionych

Milość do księdza

29.01.07, 19:33
Spotkałam fantastycznego człowieka. Pokrewną duszę. Zakochałam się. On - nie
wiem. Wiem, że on jest księdzem. Co z tym zrobić? Odkochać się? Cierpieć?
Obserwuj wątek
    • Gość: realista Re: Milość do księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.07, 20:01
      "Wiara podobnie ,jak milosc nigdy nie opiera sie na rozumie" -/Hesse Herman-nob-
      lista/.To znaczy ze macie problemy. Pozdrawiam.
      • Gość: basia Re: Milość do księdza IP: *.160.unknown.vectranet.pl 30.01.07, 00:17
        I ja tak myślę-masz problemy z męzczyznami i szukasz kogoś
        podobnego.Nieporozumienie
        • jeshua Trudna sprawa 31.01.07, 21:09
          Hmm, trudna sprawa. Przeglądam notatki sprzed dwóch tysięcy lat... Chyba nie przewidziałem takiej sytuacji. Może dlatego, że wówczas jeszcze nie było katolickich księży. Ech, życie...
          • ouimet Re: Trudna sprawa 31.01.07, 21:57
            jeshua napisał:

            > Hmm, trudna sprawa. Przeglądam notatki sprzed dwóch tysięcy lat... Chyba nie pr
            > zewidziałem takiej sytuacji. Może dlatego, że wówczas jeszcze nie było katolick
            > ich księży. Ech, życie...

            rabini ZAWSZE dupczacy nie patrza na uczucia niewiasty dupczonej?
            • convalaria7 To tak jakbys zakochala sie w zonatym koledze z 01.02.07, 03:57
              pracy, ktory ma trojke dzieci... Kochac w takim wypadku znaczy nic nie popsuc w
              jego zyciu. Z cierpieniem nie przesadzaj.
              • Gość: Barbara Re: To tak jakbys zakochala sie w zonatym koledze IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 01.02.07, 07:21

                > pracy, ktory ma trojke dzieci... Kochac w takim wypadku znaczy nic nie popsuc w
                >
                > jego zyciu. Z cierpieniem nie przesadzaj.

                Rozsadna wypowiedz
                • kszynka Re: To tak jakbys zakochala sie w zonatym koledze 01.02.07, 07:38
                  Gość portalu: Barbara napisał(a):

                  >
                  > > pracy, ktory ma trojke dzieci... Kochac w takim wypadku znaczy nic nie po
                  > psuc w
                  > >
                  > > jego zyciu. Z cierpieniem nie przesadzaj.
                  >
                  > Rozsadna wypowiedz

                  popieram!
                  • Gość: arco Pokrewna dusza - to też nadajesz sie do klasztoru? IP: *.magma-net.pl 01.02.07, 09:26
                    Jak masz podobną duszę, to idź do klasztoru.
                    A jeśli Ci się to nie widzi, to tylko sobie wmawiasz pokrewność dusz; po prostu zakochałaś się w kimś, z kimś miłość jest bezpieczna, bo nie zajdzie za daleko. Osoby bojące się miłości tak sie zakochują: w księdzach, szefach, aktorach z TV i znajomych szczęśliwych z 3-ką dzieci.
                    • nigiri Re: Pokrewna dusza - to też nadajesz sie do klasz 01.02.07, 10:42
                      hm... jaka przenikliwosc. Po tym jak piszesz sadze,ze jestes matematykiem lub
                      fizykiem. Milosci z pewnoscia sie nie boisz ale napewno lubisz obserwowac
                      innych szukajacych milosci. Jestes psychologiem amatorem ...
                      pzdr
                      • nekropedofil Re: Pokrewna dusza - to też nadajesz sie do klasz 01.02.07, 15:20
                        aha, ciebie zapewne jakiś "matematyk lub fizyk" skrzywdził,
                        psychologu-profesjonalisto?
                        • pathi Re: Miłość do księdza 01.02.07, 15:34
                          nie ważne kto kogo skrzywdził ... ważne jest to co Ty czujesz i co ewentualnie
                          ten drugi czuje do Ciebie. Czy masz odwagę mu o tym powiedzieć?
                    • Gość: agus Re: Pokrewna dusza - to też nadajesz sie do klasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 17:28
                      nie znam dokładnie Twojego przypadku, ale prawdopodobnie jest właśnie tak, ze
                      chesz czegoś nieosiągalnego (nieświadomie) szukasz kogoś z kim tak na prawdę
                      nie możesz być...ale jeśli kochasz...zostaw..tak mysle...to zależy od Was
                      obojga....
                • Gość: gazeta.pl To tak jakbys zakochala sie w premierze 4 RP. IP: *.aster.pl 01.02.07, 12:54
                  jw
              • Gość: Viki Re: To tak jakbys zakochala sie w zonatym koledze IP: 89.186.5.* 01.02.07, 14:52
                A zonaci to owoc zakazany?
                • Gość: K. Re: To tak jakbys zakochala sie w zonatym koledze IP: *.man.polbox.pl 01.02.07, 15:20
                  na pewno nie zakazany dla tych, którzy nie potrafią normalnie ułożyć sobie
                  życia, muszą psuć, niszczyć, czują satysfakcję z cierpienia innych i tego, że
                  wali im się świat, na łzach i bólu szczęścia nie zbudujesz, gardzę zdradą
                • tapatik Re: To tak jakbys zakochala sie w zonatym koledze 02.02.07, 08:16
                  Gość portalu: Viki napisał(a):

                  > A zonaci to owoc zakazany?

                  Ze względu na swoją płeć i orientację żonaci nie interesują mnie. :-)))
                  Natomiast mężatki to dla mnie owoc zakazany. Skoro Ona ma faceta, to ja się nie
                  będę mieszał. Wolę taką, która nikogo nie ma. No chyba, że kogoś interesuje
                  szybki seks bez żadnych zobowiązań, ale mnie akurat nie interesuje....
          • arius5 Na co liczysz ? 01.02.07, 12:00
            Bedziecie razem dopoki nie wpadniesz i zajdziesz w ciaze.
            A wtedy go po prostu przeniasa w ciche miejsce i nigdy nie dowiesz sie, dokad.

      • Gość: :) Re: Milość do księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 17:26
        Mmmmmmmm, a w którym Hessem??? Bo tego nie kojarzę, a dobre:)
      • Gość: :) do realisty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 21:07
        Z którego Hessego żeś to wyczytał??? Bo nie kojarzę, a dobre... czyzbym coś
        pominęła w moich notatkach...
    • Gość: kelly Re: Milość do księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.07, 20:08
      "Nie usiłuję zrozumieć, aby wierzyć, lecz wierzę, aby zrozumieć" św. Augustyn

      Macie szansę odkryć nowe oblicza miłości.
      :)

      A może po prostu daj sobie spokój ?

      • Gość: Elka Re: Milość do księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.07, 20:15
        Jak byłam młoda też spotykałam się z księdzem-do momentu gdy się
        dowiedziałam.Nawet gdy rzuciłby dla ciebie kościół-nigdy ci tego nie
        wybaczy.Przy najdrobniejszej kłótni wypomni ci to.Lepiej popłacz teraz niż masz
        płakać całe życie.
        • Gość: Jola ;-) Re: Milość do księdza IP: *.master.pl 29.01.07, 20:43
          Miałam pare lat temu podobną sytuację... Zakochałam sie w kleryku. Byliśmy
          takimi pokrewnymi duszami. Marzyłam, żeby jego powołanie nagle zniknbęło.
          Pewnego dnia dowiedziałam się, że go przenoszą. Miałam się z nim spotkać
          ostatni raz w dziń jego wyjazdu. Przyjechałam do niego- a jego już nie było.
          Specjalnie wcześniej wyjechał, żeby się ze mną nie żegnać osobiście. Nie
          zostawił ani listu, ani namiarów, gdzie go szukać (a ja nawet nie miałam jego
          ani jednego zdjęcia)...
          -Czy go kochałam? Napewno!
          -Czy on mnie kochał? Nie mam pojęcia.
          -Czy cierpiałam po jego wyjeździe? Niesamowicie- ból nie do opisania...
          -Czy dobrze zrobił? Wtedy myślałam, że nie, że mieliśmy szansę, że mogło nam
          się udać. Pisałam dziesiątki wierszy i płakałam choćby na myśl o nim... Dzisiaj
          wiem, że kochał bardziej Boga, niż mnie i że nigdy bym mu Jego nie zastapiła.
          -Co się z nami stało? Nigdy więcej go nie spotkałam, nie rozmawialiśmy przez
          telefon, nie pisaliśmy listów- nie utrzymywaliśmy żadnych kontaktów... Po
          półtora roku poznałam Kogoś. Miał to być mój znajomy- przyjaciel. Stał się moim
          najpierw chłopakiem, potem narzeczonym a niedługo będzie mężem...
          -Czy żałuję tego, że pokochałam duchownego? Absolutnie nie!
          -Czy dalej go kocham? Tak- w pewnym sensie zawsze będa go kochać, ale już nie
          tak, jak wtedy. On będzie zawsze częścią mnie i nigdy o nim nie zapomnę. Teraz
          jednak jestem bardzo szczęśliwa- kocham i wiem, że jestem kochana! Każda z
          moich miłości jest inna- ale chyba dobrze, że stało sie tak, że każde z nas
          test teraz ze swoją ,,miłością'' i modli sie co dnia za szczęście tej drugiej
          (już zawsze wyjątkowej) osoby...
          • Gość: Neomena Re: Milość do księdza IP: 89.186.5.* 29.01.07, 22:04
            Myślę, że z jego strony to było zwykle tchórzostwo. Ucieczka. Nie liczył się z
            Tobą. Dobrze, że sobie poradziłaś. Ja nie umiem.
            • Gość: Jola ;-) Re: Milość do księdza IP: 217.98.103.* 30.01.07, 09:05
              Nie wiem, czy to było tchórzostwo... Wtedy może tak myślałam, ale teraz z
              perspektywy czasu stwierdzam, że jeśli by doszło do pożegnania, bolałoby mnie
              dużo bardziej. Jak powiedzieć ukochanemu ,,idź swoją drogą i mną sie nie
              przejmuj''? A tego właśnie dla niego chciałam. Chciałam, żeby był wierny
              swojemu wyborowi- on tak bardzo kochał Boga. Kiedy opowiadał o nim, jego twarz
              promieniała a głos napełniała niezwykła pasja. Dla mnie było oczywiste, że nie
              mogę konkurować z kimś tak ważnym dla niego.
              Bolało mnie strasznie, że nie możemy być razem... tylko, że chyba właśnie na
              tym polega miłość- na daniu szczęścia osobie, którą się kocha. Nie chciałam,
              żeby musiał wybierać między mną a Bogiem (jakbyśmy utrzymywali naszą znajomość
              z każdą chwilą byłoby nam coraz ciężej to zakończyć).
              PS On nie zachował się jak tchórz, tylko jak odpowiedzilny mężczyzna, który
              postawił sprawę jasno mimo, że nie powiedział ani słowa- dał mi do zrozumienia,
              że wybiera Boga (a pożegnanie mogłoby tylko przedłużyć nasze cierpienie).
              • neomena Re: Milość do księdza 30.01.07, 12:45
                Może masz rację. Może bez pożegnań było łatwiej. Może rzeczywiście miłość nei
                mogła być silniejszaod tego co on sobie wybrał. Ale jak poradzilaś sobie z
                bólem, cierpieniem, samotnością?
                • Gość: Jola ;-) Re: Milość do księdza IP: 217.98.103.* 30.01.07, 15:35
                  Ale jak poradzilaś sobie z
                  > bólem, cierpieniem, samotnością?

                  Miałam do wyboru, albo zamknąć się w sobie i zatracić w cierpieniu, albo żyć
                  dalej...
                  Ból ani cierpienie nei zniknęły tak od razu- nawet poznając mojego obecnego
                  narzeczonego(po 1,5 roku od spotkania tamtego) nadal go kochałam- nadal
                  budziłam się z nadzieją, ze może właśnie dzisiaj się opamięta i wróci... Tak
                  jednak się nei stalo- zadręczając się rozdrapywałam ciągle na nowo te stare
                  rany i po prostu nie miałam juz siły cierpieć tak cały czas. Zaczełam pisać
                  wiersze- najpierw pełne miłosci, potem bólu i cierpienia a na końcu pogodzenia
                  się z tym. Co dnia myślałam o nim i wmawiałam sobie, że tak będzie lepiej-
                  pewnego dnia w to uwierzyłam...
                  Co do samotności, to odwiedzałam naszego wspólnego znajomego przez którego sie
                  poznaliśmy, wiec to mi dawało jakby poczucie, że on tam zaraz znowu przyjdzie...
                  Szczerze mówiąc, to chyba nigdy nie przestalam go kochać- choć na dzień
                  dzisiejszy musze stwierdzić, że nie jest już to ta sama miłość, co te 7 lat
                  temu.
              • Gość: nuova Re: Milość do księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.07, 18:11
                Cudowne, cóż za dorosła odpowiedź! "... na tym polega miłość- na daniu
                szczęścia osobie, którą się kocha"
                Tez mialam kiedys podobne perypetie, ale juz sie z nich wyleczylam.
                Osobiscie mysla, ze nic zlego w tym nie ma, bo ksieza/klerycy to tez ludzie ;)

                pozdro
                • neomena Re: Milość do księdza 30.01.07, 18:37
                  Ale dlaczego nie można walczyć o swoje szczęście?
                  • Gość: zły.parafianin Re: Milość do księdza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 11:51
                    > Ale dlaczego nie można walczyć o swoje szczęście?
                    Jeśli zakochasz sie w żonatym, co ma rodzinę, to też w imie "walki o własne
                    szczęście" odbierzesz tamtej męża, a dzieciom ojca?
                    Uszanuj czyjś wybór pusta egoistko!
                    Może od służby Bogu chcesz odciągnąć księdza, który tę droge wybrał rzeczywiście
                    "z powołania"?
                    No ale twoje szczęście jest ważniejsze, jasne :/
                  • Gość: agata Re: Milość do księdza IP: *.media4.pl 01.02.07, 13:36
                    walczyc o swoje sczescie.. ale jak? Co mozna zrobic? Namawiac go? Pamietaj ze
                    on najprawdopodobniej bardzo wysoko ceni lojalnosc wobec Boga i jesli on
                    zgrzeszy, bedzie bardzo nieszczesliwy i bedzie cierpial a tego napewno nie
                    chcesz...
                    najlepsze by bylo zeby celibat zostal odwolany... ale co Ty mozesz (I jak
                    szybko) w tym celi zrobic?
                    Masz prawo do szczescia, on tez ma. Wydaje sie ze to co przynosi szcescie jemu
                    nie przynosi Tobie. I jak to pogodzic?
                  • kika843 Re: Milość do księdza 01.02.07, 15:01
                    neomena napisała:

                    > Ale dlaczego nie można walczyć o swoje szczęście?
                    Jeżeli są jakiekolwiek szanse, że zwyciężysz i wywalczysz sobie to szczęście,
                    to walcz. Nie ma w życiu nic gorszego niż nieustanne cierpienie z powodu, że
                    się nic nie zrobiło. Zastanawianie się, co by było, gdybym jednak się starała.
                    Może by mi się udało? To jest okropne, dlatego jeżeli warto walczyć, walcz.
                    Księża, klerycy to tacy sami ludzie jak my. A Bogu można służyć na różne
                    sposoby. Pozdrawiam.
                    • baba67 Re: Milość do księdza 03.02.07, 15:11
                      To jest kleryk, zadnych slubow jeszcze nie zlozyl, niczego panu Bogu nie
                      obiecywal oprocz tego, ze sie bedzie staral.
                      Znalam bardzo wartosciowego czlowieka, ktory spedzil 3 lata w seminarium zanim
                      zrezygnowal-ale nie dla dziewczyny. Okazalo sie, ze to, co bral za powolanie nie
                      bylo nim.Kilka lat po wystapieniu ozenil sie i jest szczesliwy.
                      Lata seminarium maja byc czasem refleksji, zeby decyzja byla podjeta swiadomie,
                      zeby mlody chlopak stal sie mezczyzna a dopiero wtedy slubowal.

                      Jesli myslisz,ze jego powolanie nie okrzeplo, nie jest niczym zlym ta
                      znajomosc, pod warunkiem ze sie nie bzykacie, bo jesli tak, to niechze da sobie
                      spokoj z tym seminarium. Badz w poblizu jako bratnia duza-kazdy potrzebuje
                      przyjaciol.
                      jednak nie moze to trwac bez konca-pomysl, ile jeszcze moglabys poczekac, zeby
                      sie nie uzaleznic i nie zranic psychicznie.
                      Powiedz sobie-poczekam jeszcze rok albl pare miesiecy-potem musze cos postanowic.
                      Serdecznie pozdrawiam
              • Gość: Inanna Re: Milość do księdza IP: *.mofnet.gov.pl 01.02.07, 14:36
                kleryk nie wybiera Boga tylko wygodne życie bez zobowiązań, a ty, Jolu,
                chciałaś mu załozyć obrączkę na palec, postawić przy dziecku i nie daj Bóg
                kazać przewijać z zasranych pieluch!! On marzył o podboju świata, o licznych
                romansach, przygodach, majątku .... nie idealizuj, bo to TYLKO CZŁOWIEK i nie
                o Boga mu chodziło! Jak im wszystkim zresztą!!
            • Gość: czarna zaraza [...] IP: *.hsd1.wa.comcast.net 31.01.07, 23:20
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: ateista Re: ksieza to zboczency IP: *.clv.wideopenwest.com 31.01.07, 23:36
                jedyna sensowna wypowiedz
                • Gość: grzesiek Re: ksieza to zboczency IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 23:53
                  cóż wszedłem tu z braku innej alternatywy po przeczytaniu wszystkiego co mnie
                  interesowało... ale macie rację... ja bym tylko dodał - jak pustą i głupią
                  idiotką trzeba być żeby się zakochać w księdzu - który z racji zawodu
                  reprezentuje sobą wszystkie "przymioty" wymienione przez "czarną zarazę" co
                  oznacza mniej więcej tyle że albo jest nastawionym wyłącznie na kasę hipokrytą
                  albo niespełnionym seksualnie (przynajmniej jeśli chodzi o kobiety bo w
                  seminarium to podobno większość tyłki bolą) erotomanem albo ewentualnie (jeśli
                  wierzy nie tyle w boga co w konieczność istnienia takiego kościula) osobą
                  niezbyt rozgarniętą intelektualnie i z poważnym problemem natury psychicznej...
                  dlatego takim tępmym idiotkom odpisywać nie warto - co ja niniejszym czynię i
                  wam również radzę... pozdrawiam was "czarna zarazo" i "ateisto" przewracając się
                  zarazem ze śmiechu po przeczytaniu "świadectw" tych bezmózgich lasek...
                  • neomena Re: ksieza to zboczency 01.02.07, 11:21
                    Nie trzeba mnie obrażać. Najpierw się zakochałam w człowieku, a potem
                    dowiedziałam się ,że jest ksiedzem. Nie planowałam miłości do księdza z
                    założenia, bo mam taką fantazję. I co teraz?
                    • Gość: ateista Re: ksieza to zboczency IP: *.clv.wideopenwest.com 01.02.07, 13:10
                      bardzo mi przykro, ze tak dlugo Cie oszukiwal
            • kryszal87 Re: Milość do księdza 01.02.07, 10:25
              Gość portalu: Neomena napisał(a):

              > Myślę, że z jego strony to było zwykle tchórzostwo. Ucieczka. Nie liczył się z
              > Tobą. Dobrze, że sobie poradziłaś. Ja nie umiem.

              Nie, po prostu z dwojga złego wybrał to mniejsze.
              Jemu napewno było przez to łatwiej zapomnieć a jej pewnie nie gorzej.
              Usunął się całkowicie w kilka chwil nie wywołująć zgubnych nadzieji.
          • Gość: milka Re: Milość do księdza IP: *.143.unknown.vectranet.pl 30.01.07, 22:14
            tak tak, nie zostawil namiarow, poszedl do klasztoru, Ty wiesz ze bardziej
            kochal Boga, wiec o nim juz nie marzysz, znalazlas sobie innego. Bardzo to
            pieknie tylko co zrobisz gdy pewnego dnia spotkasz go na ulicy z zona i dwojka
            dzieci? Jak sie poczujesz gdy zrozumiesz ze wyszedl, zalozyl rodzine, ale nie z
            Toba? O szczescie trzeba walczyc...Jesli sie uda to znaczy ze tak mialo byc!
            • Gość: Jola ;-) Re: Milość do księdza IP: *.master.pl 30.01.07, 23:06
              Po pierwsze to nie znalazłam sobie innego- nie planowałam ani pierwszego, ani
              tym bardziej drugiego uczucia. Oba przyszły niespodziewanie. Nikogo sobie nie
              szukałam i na nic nie liczyłam...
              Po drugie- Co zrobię, jak go kiedyś z kimś innym spotkam? To się będę cieszyć
              jego szczęściem. Może to brzmi bardzo górnolotnie, ale mi naprawdę zależy na
              tym, żeby był zadowolony z życia- skoro wtedy miałam dość siły na to, żeby
              oddać go Bogu, to czemu miałabym teraz inaczej do tego podchodzić? Skoro kocham
              mojego narzeczonego, to przecież oczywiste jest, że i tak byśmy wzieli ślub,
              gdyby on się nagle pojawił. Nigdy nie da się wejść 2 razy do tej samej rzeki-
              nie da się cofnąć czasu...
              PS Ciekawa tylko bym była, jaka jest jego żona- podobna do mnie, czy do
              Boga... ;-P
            • Gość: zły.parafianin Re: Milość do księdza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 13:57
              O szczęscie trzeba walczyć? Za wszelką cenę?
              Wiesz, dziecinko, co to jest egoizm?
              Zakochasz sie w żonatym, to w imię walki o własne szczęście odbierzesz innej
              męża, a dzieciom ojca???
              Uszanuj czyjśc wybór!

              Skoro powiedział jej że woli iść do klasztoru, to znaczy że jej nie kochał! Jaki
              jest sens walki o własne szczęście, jak ktoś z tobą nie będzie szczęśliwy? I
              któregoś dnia skończy sie to rozstaniem?
            • syb7 Re: Milość do księdza 31.01.07, 21:47
              tak o szczescie trzeba walczyc.. ale trzeba tez widziec cos wiecej niz czubek
              wlasnego nosa.. patrzec w przyszlosc... i nie budowac szczescie na cudzym
              nieszczesciu, to sie predzej czy pozniej zawali
          • Gość: "ewa" Re: Milość do księdza IP: *.icpnet.pl 01.02.07, 01:11
            DO JOLI :) Mądry i budujący jest Twój post. Ja też kiedyś byłam mocno zadurzona
            w osobie tej profesji, on był dość dobrze ustawiony zawodowo, a takich nie
            przenoszą, chyba że sami proszą. Ale też straciłam z nim kontakt, tylko że on
            nie przeniół sie, ale zrobił tzw. ucieczkę do przodu :) i po prostu zamieszkał
            z inną kobietą. Oficjalnie była to "kuzynka" czy ktoś taki niby z rodziny. Ale
            cały czas dręczyło mnie pytanie, czy była to z jego strony ucieczka przede mną,
            przed namiętnością, tak jak w przypadku Joli, czy już wcześniej miał taki plan
            na spokojne życie w "celibacie" , a ja byłam tylko jakąś tam przygodą po
            drodze. Jola wie przynajmniej, że ukochany wybrał milość do Boga, ja nie wiem
            co wybrał, czy wybrał Boga, czy życie w zakłamaniu, ale z inną. Więc drogie
            panie, nie warto !!! Nie z nimi !!! POZDRAWAIM CIĘ JOLU SERDECZNIE. A swoją
            drogą, ciekawa jestem czy komukolwiek mówiłaś o tamtym zakaznym uczuciu? Kiedy
            straciłaś z nim kontakt, to musiało być straszne przeżycie. Wiem cos o tym.
            Szukałaś gdzieś wtedy wsparcia i duchowej pociechy?
            • Gość: Jola ;-) Re: Milość do księdza IP: 213.199.235.* 01.02.07, 22:17
              >POZDRAWAIM CIĘ JOLU SERDECZNIE

              Dzięki wielkie Ewciu za zrozumienie. Tu wiele osób pisało, że trzeba
              być ,,niemądrym'' żeby się zakochać w duchownym, ale to przecież nie tak...
              uczucie do wyjątkowej osoby przychodzi nagle, niespodziewane- jest za razem
              piękne ale i ma się wewnętrzne wrażenie, że robi się coś złego (i ta walka- czy
              wybrać swoje uczucia i ich zaspokojenie czy to bardziej moralne wyjście...)

              A swoją
              > drogą, ciekawa jestem czy komukolwiek mówiłaś o tamtym zakaznym uczuciu?
              Kiedy
              > straciłaś z nim kontakt, to musiało być straszne przeżycie. Wiem cos o tym.
              > Szukałaś gdzieś wtedy wsparcia i duchowej pociechy?

              Tak- powiedziałam koleżance, z którą miałam wtedy dość dobry kontakt. Jednak
              nie potraktowała tego poważnie, jak prawdziwe uczucie, tylko jak jakąś
              abstrakcyją historyjkę... Po pewnym czasie powiedziałam innej, która tym razem
              zachowała się zupełnie inaczej. Wysłuchała, nie oceniała, pocieszyła. Jak mi
              się teraz on przypomina czasami, to wiem, że mogę jej się wygadać...
              Wie jeszcze moja mama, która też nie wgłębia się w szczegóły- po prostu wie,
              jak miał na imię, kim był i co do niego czyłam. No i oczywiście mój narzeczony-
              on jednak nie chce nic o nim wiedzieć- dla niego liczy się tu i teraz (i chyba
              dobrze). Nie chcę ich porównywać, więc to chyba lepiej, że przeszłość
              zostawiłam za plecami i nikt nie domaga się, żebym do tego wracała...
    • 0golone_jajka Re: Milość do księdza 29.01.07, 20:34
      Przekonaj go, że wg Biblii bóg stworzyl kobietę i mężczyznę by byli jednym i mieli dzieci. A celibat to wymysł sfrustrowanych impotentów z Watykanu. Niech nadal wierzy i kocha boga, ale po co ma słuchać Ratzingera i spółki? Zwłaszcza, że zgodnie z boskim planem, spotkał Ciebie?
      • ouimet Re: Milość do księdza 31.01.07, 21:51
        0golone_jajka napisał:

        > Przekonaj go, że wg Biblii bóg stworzyl kobietę i mężczyznę by byli jednym i
        mi eli dzieci. A celibat to wymysł sfrustrowanych impotentów z Watykanu.

        he,he,he...jakis sfrustrowany /rabin,doktor,czy znachorka/zamiast cie obrzezac
        dokonal kastracji?
      • Gość: agata Re: Milość do księdza IP: *.media4.pl 01.02.07, 13:48
        celibat zostal wymyslony zeby kosciol nie musial utrzymywac zon i dzieci ksiezy
        i mogl zostawic sobie weciej kasy. Bo jak ksiadz bierze kase to tyko dla siebie
        a tak bralby jescze na kilka osob: zone, dzieci.. ich dzieciitp. Toz ekonomi
        zakazano tego. Jakby im pozwolili to by musieli sie godzic z tym ze musza im
        miecej placic a po co wiecej placic jak sami moga to przezrec?
    • Gość: w Re: Milość do księdza IP: *.chello.pl 29.01.07, 21:10
      eee ,jak kocha to zrzuci sukienkę i ponownie założy spodnie stając się
      pełnoprawnym facetem. a póki nosi kieckę to ni pies ni wydra.
      znam udane tego rodzaju pary.
      póki nie zrzuci sukienki nie wiara takiemu...
      • Gość: Majka A ja mam brata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.07, 21:18
        ciotecznego, który chodził do seminarium i miał zostac księdzem :) Swięceń
        jeszcze nie miał, chyba na 3 czy 4 roku zrzucił sukienke, ożenił sie i ma dziś
        małe dziecko ;)) I bardzo dobrze.
        Wszystko jest możliwe.
        • Gość: Anka Re: A ja mam brata IP: 89.186.5.* 29.01.07, 22:06
          Ale on był klerykiem nie ksiedzem. To chyba różnica?
      • baba67 Re: Milość do księdza 03.02.07, 15:20
        Takiemu bardzo ciezko na wolnosci-problemy ze znalezieniem pracy, akceptacja,
        nieraz wyrzuty sumnienia.
        Takiemu czlowiekowi( a mialabym do niego wiekszy szacunek niz do hipokryty)
        trudno jest isc na budowe czy do innej prostej pracy, wyksztalcenie ma
        kompletnie niepraktyczne, musialby zdobywac inne a to kosztuje.
        Nie mozna byc szczesliwym nie bedac samowystarczalnym, pragnac miec rodzine. ja
        wiem, ze to brzmi przyziemnie, ale takie sprawy po pierwszych uniesieniach sa
        bardzo wazne.
        Moge zrozumiec, ze ukrywal przed Toba ze jest ksiedzem teskni sie do posiadania
        przyjaciol, a ksiedzu o nich trudniej. .
    • stokrootka40 Re: Milość do księdza 29.01.07, 22:53
      Odkochać się jak najprędzej. Uszanuj jego wybór. Miłość nie może być
      usprawiedliwieniem dla naszego egoizmu. WIem, co piszę. Największa miłość -
      poznaliśmy się, jak mieliśmy po 17 lat, został księdzem. Tęsknię za nim
      codziennie od 20 lat, ale wiem, że tak trzeba było.
      Bądź silna, dasz radę. I wycofaj się, póki jeszcze masz siłę, bo potem będzie
      za późno. Chyba nie chcesz, żeby ukochany facet żył w poczuciu winy wobec
      Najwyższego.
      Trzymam kciuki...
      • 0golone_jajka Re: Milość do księdza 30.01.07, 08:56
        Tzw. najwyższy sam kazał ludziom łączyć się w pary, a celibat to wymysł impotentów z Watykanu, więc żadnego poczucia winy wobec boga nie będzie, co najwyżej wobec Ratzingera. A co ważniejsze?
        • pocoo Re: Milość do księdza 30.01.07, 10:17
          Od kiedy pamiętam,zawsze jakieś dziewczyny kochały tego lub innego księdza.Albo
          był romans,albo nie.Albo zakładał na stałe portki,albo uciekał.Albo płacił
          alimenty,albo płaciła za niego z wielkim bólem kuria.Jeżeli bardzo kocha Boga
          to niech w diabły rzuci kościół rzymski i zostanie kapłanem kościoła
          polskiego.Epoka Romantyzmu dawno minęła i nie ma co bujać w obłokach.Ksiądz w
          kiecce bardziej podnieca niż w spodniach.Ot i cała prawda.
          • Gość: wr Re: Milość do księdza IP: *.chello.pl 30.01.07, 19:37
            "Ksiądz w
            kiecce bardziej podnieca niż w spodniach.Ot i cała prawda".

            chłopaków ?
        • Gość: lsm Mówisz że spotkałeś takiego i chciałeś IP: *.lublin.mm.pl 30.01.07, 11:18
          poderwać ale niestety mu nie stawał???:) Załamka:D
          • Gość: QPA Re: Mówisz że spotkałeś takiego i chciałeś IP: *.acn.waw.pl 30.01.07, 23:14
            Masz traumatycnze doświadczenia. Moje kondolencje.
    • Gość: Maggi Re: Milość do księdza IP: 89.186.5.* 30.01.07, 12:41
      Nie wiem czy da sie konkurowac z Bogiem. A jesli on ma naprawde powolanie?
      • Gość: pocoo Re:Jeżeli wierzysz w powołanie IP: *.tvteletronik.pl 30.01.07, 19:20
        to znaczy,że wierzysz w cuda.W seminarium każdego pozbawią złudzeń.Fajnie tak
        wszystko zwalić na Boga.
        • Gość: zły.parafianin Re:Jeżeli wierzysz w powołanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 11:33
          Wbrew pozorom zdarzają sie księża z powołania :P
          I co?
          Jak zniosą celibat, to kolo będzie narażony na atak takiej pustogłowej panny, co
          jej sie wydaje, że sie zakochała :P
    • Gość: zły.parafianin Poczekaj aż zniosą celibat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 11:32
      I później przez takie pustogłowe lale wrzeszczy się o zniesieniu celibatu :/
      • neomena Re: Poczekaj aż zniosą celibat 31.01.07, 12:47
        Dlaczego uważasz, ze tylk opustogłowe panny kochają się w księżach?
        • Gość: zły.parafianin Re: Poczekaj aż zniosą celibat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 13:19
          Takie same "mundre" jak te, co zakochują sie w żonatych i w imie własnego
          szczęścia odbierają innej kobiecie meża a dzieciom ojca. :/
          Egoizm w czystej formie!
          Może koleś poszedł do seminarium rzeczywiście z powołania i jest świetnym
          księdzem. Dla ciebie ma to rzucic? Bo tobie się wydaje, że sie zakochałaś?
          Bo rozumiem, że jak zostaniesz "spuszczona po brzytwie" to mu "umilisz" życie...
          • jola.pedagogspoleczny Re: Poczekaj aż zniosą celibat 31.01.07, 14:02
            Miłość nie ma nic wspólnego z ,,mundrością'' - to uczucie a nie logika- nie da
            się zaplanować, że się człowiek zakocha w żonatym czy nieżonatym, w księdzu,
            kleryku, murarzu czy maklerze giełdowym...
            Poza tym nikt tu nikogo nikomu nie zabiera- ani ja, ani koleżnaka nie
            sprowadziłyśmy nikogo na ,,złą drogę grzechu'' tylko powiedziałyśmy, że jest
            (był) taki wyjątkowy ktoś ;-P
            • Gość: zły Re: Poczekaj aż zniosą celibat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.07, 08:06
              > Poza tym nikt tu nikogo nikomu nie zabiera- ani ja, ani koleżnaka nie
              > sprowadziłyśmy nikogo na ,,złą drogę grzechu'' tylko powiedziałyśmy, że jest
              > (był) taki wyjątkowy ktoś ;-P
              Taaak????
              Tylko, że co druga jej tu "życzy" szczęścia i powodzenia :)) W tym, żeby byli
              razem...
              Kiepsko u ciebie z czytaniem kobieto :/
          • Gość: Ronja Re: Poczekaj aż zniosą celibat IP: *.net.pulawy.pl 31.01.07, 22:26
            > Takie same "mundre" jak te, co zakochują sie w żonatych i w imie własnego
            > szczęścia odbierają innej kobiecie meża a dzieciom ojca. :/

            A faceci to, przepraszam bardzo, wolnej woli nie mają? To tylko biedne, bezbronne ofiary
            egoistycznych kobiet-modliszek siłą odciągane od żon i dzieci?

            Osobiście nigdy nie czułabym się wobec siebie w porządku będąc z kolesiem, który ma już rodzinę, ale
            prawda jest taka, że jeśli facet ma szacunek dla kobiety, to nie zdradza i już, bez względu na to jak by
            go wszelkie "mundre" kusiły.

        • pocoo Re:Czy ksiądz to figurka na ołtarzu 31.01.07, 13:21
          czy facet z krwi i kości?Myślenie,że ksiądz ciągle sie modli aby omijaly go
          pokusy i nie miał ochoty na sex,to dopiero pustogłowie.
          • Gość: zły.parafianin Re:Czy ksiądz to figurka na ołtarzu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 13:43
            Czy większośc na tym forum ma w głowie tylko seks??
            I myśli, że inni mają podobnie pokręcone pod kopułą????
            Do was nie dociera, że ktoś może nie uważac spraw seksu za priorytet? Że chce
            służyć Bogu i prowadzić owieczki do Boga? Że się chce modlić?
            Dla was to nienormalne - ma obowiązek iść do łóżka z kobietą! Nie chce? To
            nienormalny! Albo gej!
            No cóż, sami sie sprowadzamy do poziomu zwierząt - seks, jedzenie i wygodne łóżko :/
            Wartości duchowe - a co to takiego??
            Może czas wrócić na drzewo, tam nasze miejsce :/
            • Gość: pocoo Re:Czy ksiądz to figurka na ołtarzu IP: *.tvteletronik.pl 31.01.07, 13:46
              Jeżeli na drzewie nie ma kopulacji to wyślij tam księży.
              • Gość: zły.parafianin Re:Czy ksiądz to figurka na ołtarzu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 13:53
                Czy ty naprawde nigdy nie spotkałes księdza, co nie lata na dziwki?
                Czy może jesteś aż tak zboczony, że tylko widzisz sex i kopulację dookoła?
                I jesteś zdziwiony, że ktoś potrafi myśleć o czymś innym, niż tylko o seksie.
                • Gość: jaija Re:Czy ksiądz to figurka na ołtarzu IP: *.elblag.dialog.net.pl 31.01.07, 14:30
                  Ale o co konkretnie Ci chodzi? Przecież nikt nie kazałby księżom się żenić,
                  jedni zachowaliby tzw. czystość (he, he, co za określenie), a inni znaleźliby
                  sobie żony. Myślisz, że od razu wszystkich wysłano by do kobiet?
                  • Gość: zły.parafianin Re:Czy ksiądz to figurka na ołtarzu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 14:54
                    > Myślisz, że od razu wszystkich wysłano by do kobiet?
                    1. Jakby ustawodawca zaprezentował myślenie na poziomie niejakiego "palnicka",
                    to pewnie tak :)) Skoro palnick urywek ze św. Pawła zrozumiał, że biskup MUSI
                    mieć żonę...

                    2. Obawiam się, że zdeczka bym się zjeżył, gdybym chciał wezwać księdza do
                    chorego, a ten by mi powiedział, że nie przyjdzie, bo ma dziecko/żonę w szpitalu
                    i jedzie w odwiedziny :P Ciekaw jestem twojej reakcji :P

                    3. W zasadzie koleś idąc do seminarium wie, że obowiązuje celibat. To jest
                    niejako wpisane w zawód... A zawsze można zrezygnować przed święceniami - tylko
                    mi nie mów, że facet w wieku lat 25 myśli jak dziecko.
                    Tak jak w przypadku sportowca - lata morderczego treningu, czy w przypadku top
                    modelki - balansowanie na granicy anoreksji.
                    • Gość: paula Re:Czy ksiądz to figurka na ołtarzu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.07, 09:37
                      Chyba trochę za bardzo się unosisz. Ja jakoś nie zauważyłam, żeby jej wszyscy
                      życzyli szczęścia i kazali walczyć o swoje. Owszem, są takie głosy, ale są
                      również taki, które odradzają kontynuowanie tej historii (nie wiem nawet czy nie
                      jest ich więcej).

                      Co do celibatu - poczytaj trochę o historii kościoła. To nie Jezus nakazał
                      przestrzeganie celibatu, to wymysł hierarchów kościelnych, żeby majątki księży i
                      biskupów przechodziły po ich śmierci w ręce kościoła (instytucji) a nie były
                      dziedziczone przez dzieci. To wszystko w temacie celibatu.
                      • Gość: zły.parafianin troche historii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.07, 10:37
                        zanim w ogóle wprowadzono celibat, powstawały zakony (a na początku wspólnoty
                        pustelników), które w regule miały wpisany... celibat właśnie :)
                        W X wieku duchowieństwo było już tak zepsute moralnie, że właśnie - wzorem
                        zakonników - wprowadzono powszechny celibat.
                        więc jak ktoś bredzi o problemach z dziedziczeniem, to czegoś nie doczytał, a mi
                        pozostaje sie uśmiechnąc.
                • baba67 Re:Czy ksiądz to figurka na ołtarzu 03.02.07, 15:24
                  Mysle, ze kazdy ksiadz chcialby miec takiego parafianina jak Ty :-)
    • Gość: a Re: Milość do księdza IP: *.chello.pl 31.01.07, 14:06
      Coraz więcej księży ,zakonników i zakonnic zrzuca służbowe uniformy. To dobry znak.

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070125/kraj/kraj_a_3.html
      • jozue.com Re: Milość do księdza 01.02.07, 11:14
        Ciekawe jest to, że Bartosiowi wypomnieli braciszkowie że jadł na ich koszt -
        musieli być bardzo zranieni, a z drugiej strony takie odcięcie się od stabilnej
        podpory zakonnej - musiał mieć ten Bartoś dużo odwagi.
    • ryssio Zapytaj go po prostu 31.01.07, 19:14
      W każdym razie jeśli wyciągniesz go z celibatu - zrobisz dobry uczynek.
      • Gość: Paw Re: Zapytaj go po prostu IP: 81.168.117.* 31.01.07, 19:55
        Czlowieku nie klam i to jeszcze w tym temacie.

        Ksiadz przysiega Bogu a namawianie do lamania tej przysiegi jest bardzo zle.
        • Gość: CCM Precz z celibatem IP: *.net.autocom.pl 31.01.07, 22:28
          Spróbujcie oddzielić intencje Boga od polityki finansowej instytucji kościoła
          katolickiego. Bóg nikomu nie kazał żyć w celibacie. W Ks. Rodzaju przynajmniej
          nie ma ani słowa na ten temat... To zdaje się w średniowieczu wymyślono takie
          sprytne rozwiązanie problemów finansowych, tj. co zrobić z wdowami i dziećmi po
          księżach.
          Efekt jest taki, że od ponad 1000 lat całkiem fajne chłopaki żyją w ustawicznej
          frustracji, wbrew naturze i w poczuciu winy. Szkoda mi ich...
    • Gość: askun Re: Milość do księdza IP: *.lanet.net.pl 31.01.07, 19:18
      ja Ci moge tylko zacytowac,co mi kiedys pewien ksiadz napisal na kartce
      imieninowej (nie ja jedna ja dostalam,ale zazwyczaj n nich pojawialy sie
      "tradycyjne" zyczenia wszystkiego najlepszego itp.) a na mojej: "Amor vincit
      omnia" -> milosc wszystko zwyciezy...no to moze poczekaj ;)
      • alterpars ale ksiadz tylko slubuje bezzennosc 31.01.07, 19:33
        nie ma tam mowy o unikaniu bzykanka. Moj kumpel ksiadz mi to powiedzial. Jest to
        zreszta jedyny ksiadz ktoremu wierze i on tez zreszta....
        • Gość: Paw Re: ale ksiadz tylko slubuje bezzennosc IP: 81.168.117.* 31.01.07, 19:51
          Nie mieszaj czlowieku ludziom w glowach.

          Sex pozamalzenski jest grzechem ciezkim. To ze ksiadz tego nie slubowal nie
          znaczy ze mu wolno.
          • piesnakoty Całe szczęście że boga nie ma :-) 31.01.07, 20:24
            Bo by cały episkopat trafił do piekła :-)
            • Gość: purify udowodnij IP: 195.150.94.* 31.01.07, 20:49
              n/t
              • Gość: Adomas Re: udowodnij IP: *.crowley.pl 31.01.07, 20:54
                Najpierw ty udowodnij że nie ma krasnoludków.
                • Gość: purify Re: udowodnij IP: 195.150.94.* 01.02.07, 12:56
                  jeżeli nie potrafisz argumentowac swoich opinii, to ich nie wygłaszaj.
          • alterpars Re: ale ksiadz tylko slubuje bezzennosc 01.02.07, 02:24
            no ale jak moze byc pozamalzenski skoro nie ma malzenstwa wiec nie ma punktu
            odniesienia.
        • a_weasley Bredzisz Waćpan 06.02.07, 20:12
          alterpars napisał:

          > nie ma tam mowy o unikaniu bzykanka.

          Z dokładnością do tego, że katolicka etyka wyklucza seks inny niż małżeński.

          > Moj kumpel ksiadz mi to powiedzial.

          Jak będzie wywiad z nim w "Faktach i Mitach", to powiedz.
          O ile on w ogóle istnieje, w co nie wierzę.
      • syb7 Re: Milość do księdza 31.01.07, 21:55
        tylko czasami ludziom sie myli milosc i egoizm
    • Gość: Paw Re: Milość do księdza IP: 81.168.117.* 31.01.07, 19:47
      Zakochanie sie nie jest miloscia ale moze do niej prowadzic.
      Powinnas zostawic czlowieka w spokoju skoro on juz komus swoja milosc ofiarowal.
      Nie mieszaj egoistycznie w czyims zyciu!
      • Gość: ewa z raju Re: Milość do księdza IP: *.pool.t-online.hu 31.01.07, 20:41
        Abstrachujac od konkretnego przypaku - czy uwazasz, ze zakochjac sie w kims i
        ewentualnie przekazujac mu to, postepujemy egoistycznie? A wiec uczucie powinno
        byc nasza slodka tajemnica?
    • Gość: kruk51 Re: Milość do księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 20:37
      Katabas to też facet ! Być może, że przyzwoity, choć takich jest mało. Miłość jest
      prawem natury, kto z nim walczy jest głupi.
      Kochaj! Kochaj ! Kochaj! aż Ci nie przejdzie. A jak nie przejdzie to też dobrze.
      • Gość: ewa z raju Re: Milość do księdza IP: *.pool.t-online.hu 31.01.07, 20:42
        Pod tym chce sie podpisac!
        • Gość: shelovesyou Re: Milość do księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 21:11
          jejeje
    • Gość: pozdro Re: Milość do księdza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 20:53
      Trzy razy huknąć łbem w ścianę. Powinno pomóż.
    • Gość: Mary Re: Milość do księdza IP: 89.186.5.* 31.01.07, 21:00
      Zobaczyć jake są jego reakcje i czego on chce. To w końcu on ma zdecydować.
    • Gość: szczerze.radzę Re: Milość do księdza IP: *.chello.pl 31.01.07, 21:12
      Kiedys spotkałam takiego człowieka na swojej drodze i wyobraź sobie, ze zarowno
      on jak i ja twierdzilismy ze to miłość życia i dla mnie i dla niego. I tak
      trwałam w chorym związku przez długie lata, lata które minęły choć nie uwazam
      ich za stracone, bo zawsze trudne doświadczenia wzmacniaja człowieka. Jednak
      odradzam Ci i zakończ to jak najszybciej poki nie zaangazowałas sie za bardzo!!
      Wierz mi nie bedziesz nigdy szczęśliwa z takim czlowiekiem i nie słuchaj
      tekstów, że skoro kochasz to należy walczyć o tę milość. Błąd! Na własnej
      skórze doświadczyłam zyciowego dramatu bo inaczej nie mozna tego określić.
      Powodzenia w odkochaniu i wszystkiego dobrego życzę :))
    • Gość: wicary Re: Milość do księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 21:29
      Ksiądz dziś to marna partia - celuj w biskupa ( z biskupem to jest klawe życie )
      Wikary ci to mówi Amen
      • Gość: Martyna Re: Milość do księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.07, 21:25
        powiem Ci szczerze,ze Cie bardzo rozumiem i oczywiscie nie potepiam.Mam taka
        sama sytuacje jak Ty,tez kocham Ksiedza,czuje to w srodku,tylko inni ludzie
        poprostu tego nie rozumieja,przeciez Ksiadz to tez czlowiek.
    • Gość: ona.. Re: Milość do księdza IP: 80.48.4.* 31.01.07, 21:40
      Kiedys jakaś dziewczyna zapytała ks. Tischnera - czy mozna zakochać sie w
      księdzu, na to ten odpowiedział "można, ale po co ?"
    • Gość: Kucharka księdza Też się zakochałam w księdzu!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 21:47
      Pozaglądaliśmy sobie pod kiecki.
      Po tym wszystkim udałam się do jego kuchni i ugotowałam obiad.
      I jedno i drugie bardzo mu smakowało.
      Jestem jego kucharką już czwarty rok.
      Kochamy się miłością szaleńczą!
      On uwielbia po francusku.
      Z moim byłym chłopcem klepałabym biedę.
      Tutaj żyję w dobrobycie i jestem szczęśliwa.
      Poprzednia gosposia patrzy na mnie z wielkim żalem i wiem że mnie nielubi.
      Z Bogiem.
      • ouimet [...] 31.01.07, 22:03
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Taka jedna.... Coś o tym wiem.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 22:02
      Ja też dawno temu zakochałam się w księdzu...Wręcz szaleńczo chciałam być z
      nim, ale jednocześnie zaufałam Bogu i chciałam poddać się Jego woli...Tego
      księdza przeniesiono...Nie mieliśmy kontaktu przez trzy lata, ale każdego dnia
      budziłam się i zasypiałam z myślą o nim...Ale dzięki mojej wierze było mi
      łatwiej...Przez te trzy lata "rozłąki" mogłam też bez emocji przeanalizować
      wszystko...Pamiętałam z jaką miłością mówił o Bogu, z jakim namaszczeniem
      odprawiał mszę, jaką radość sprawiało mu to, co robił...Wtedy uświadomiłam
      sobie, że jeśli naprawdę go kocham, to muszę pozwolić mu kroczyć wybraną
      drogą...że najlepszym wyrazem mojej miłości będzie pogodzenie się z jego
      prawdziwym powołaniem do służby Bogu....Dziś wiem, że postąpiłam właściwie...:)

      Pozdrawiam i życzę dużo wewnętrznej siły :)
      • Gość: kika Re: Coś o tym wiem.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 09:52
    • tredve94 Re: Milość do księdza 31.01.07, 22:23
      neomena napisała:

      > Spotkałam fantastycznego człowieka. Pokrewną duszę. Zakochałam się. On - nie
      > wiem. Wiem, że on jest księdzem. Co z tym zrobić? Odkochać się? Cierpieć?

      No to pogadjcie ze sobą, szczerze jak ludzie. i albo Ci przejdzie, albo
      zostaniecie razem.
      A Bóg? Bóg zostawił nam przykazanie byśmy się wzajemnie miłowali i to że
      królestwo boże jest wśród nas ludzi. Cóż więc za grzech kochac drugiego człowieka?
    • Gość: romanek Re: Milość do księdza IP: *.tpnet.pl 31.01.07, 22:46
      Wiadomość z ostatniej chwili:

      Jezus Chrystus przeszedł na Islam.
      • Gość: zyrafa Re: Milość do księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 17:39
        romanek - tępa strzała....
    • varsovius Re: Milość do księdza 31.01.07, 23:11
      najlepiej poddac go testowi cielesnej pasji a dopiero potem zdecydowac.
    • Gość: czarna zaraza [...] IP: *.hsd1.wa.comcast.net 31.01.07, 23:14
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • alicja1003 Re: Milość do księdza 31.01.07, 23:41
      A moze pociaga cie jego stroj ?
      Sprobuj z innym gosciem ale nie zapomnij zalozyc mu sutanny.
      • pocoo Re: Milość do księdza 01.02.07, 00:04
        Ksiadz to zakazany owoc.Im bardziej nie wolno,tym bardziej się chce.Najbardziej
        zdrowo myslący księża są w Częstochowie,bo caly czas konkurują z Paulinami w
        zdobywaniu dziewczyn.Mieszkańcy Częstochowy dużo na ten temat wiedzą.Ja też
        trochę wiem,a ci co piszą o powołaniu plotą trzy po trzy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka