shirley_manson
06.03.07, 18:23
architekt gdy buduje np. most, zawsze zakłada, że musi on wytrzymać obciążenie
które w rzeczywistości będzie niemożliwe (jest to tak zwane założenie
pesymistyczne - załóżmy, że będzie tragicznie, co najwyżej mile się
zaskoczymy). Myślę, że podobne rozumowanie można przeprowadzić w przypadku
aborcji:
chyba wszyscy zgodzimy się, że (przynajmniej na dzień dzisiejszy) nie można
powiedzieć stanowczo, bez wątpliwości, że płód (nie) jest człowiekiem.
I w tym momencie powinno zadziałać założenie pesymistyczne - skoro nie możemy
dowieść, że ów płód człowiekiem nie jest, to załóżmy pesymistycznie, że jest.
Takie postępowanie zabezpiecza nas z obu stron:
* jeżeli płód jednak jest człowiekiem, to nie dopuścimy się morderstwa
* jeżeli nie jest, to... nie dopuścimy się morderstwa
w obu przypadkach pozostaniemy zabezpieczeni - jest to komfort który daje
pesymistyczne założenie (gorzej być już nie może)
w przypadku optymistycznego (być może dla niektórych, realistycznego)
założenia o tym, iż płód człowiekiem nie jest, wystawiamy swoje sumienie na
niezłą próbę - dopóki ktoś stanowczo nie dowiedzie, że jest inaczej, będziemy
żyli ze świadomością, że BYć MOżE zabiliśmy człowieka. Oczywiście, można
powiedzieć, że "być może" nie jest dobrym argumentem, zauważcie jednak, że jak
napisałam, jest to kwestia optymistycznego założenia - przeciwnicy aborcji
mogą być spokojni - W NAJGORSZYM PRZYPADKU bronili życia czegoś co żywe nie
było. Zwolennicy już nie - W NAJGORSZYM PRZYPADKU opowiadali się za
mordowaniem ludzi ze względu na ich wiek. Proszę ludzi "pro choice" o nie
unoszenie się, nie chcę Was atakować, chcę tylko pokazać, że zgodnie z logiką
takie postępowanie jest co najmniej chodzeniem po cienkim lodzie moralności