Dodaj do ulubionych

Prześwietni Czterdziestoletni cz.V

08.05.03, 09:05
Oto motto nr 1 z prawa Murphy'ego:

"To co dzieje się teraz i po teraz
tak długo nie ma znaczenia
dopóki jutro jutra jest takie samo jak wczoraj wczoraj."

Jakkolwiek kazdy z nas to zinterpretuje, jedno jest pewne: mamy nareszcie
wiosnę!
Pozdrawiam serdecznie wszystkich Prześwietnych:)))))
spinkaa
Obserwuj wątek
    • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: *.deltanet.pl 08.05.03, 11:36
      Witam się wesoło w nowym Jubileuszowym!!! (piątka to całkiwm okrągły
      jubileusz!)wątku.
      MAj jest piękny! Kwitnie wszystko naraz konwalie, bez, drzewa owocowe,
      tulipany po prostu cudnie jest! Nawet się w związku z tym cieszę, że w sobotę
      ruszam w drogę (znowu) bo mój chrześniak ma I komunię i czeka mnie 400
      kilometrów, w każdą stronę, drogą w kwiatach. Mam tylko nadzieję, że pogoda
      się utrzyma, bo wojażując weselnie w zeszłym tygodniu trafiliśmy na wiatr
      urywający głowę i zniechęcający do wyjścia z samochodu...
      Mój balkon niestety nadal żółci się jedynie bratkami, ale może jeszcze jutro
      przed wyjazdem uda mi się nasycić go kwiatami...Jak wiadomo zawsze są dwa uda:
      uda się, albo nie uda :-))
      Pozdrowienia
      betka
      • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V 08.05.03, 20:25
        Witaj Betka,
        bardzo radośnie wkroczyłas w ten nowy watek (właściwie stary, a nowa jest jego
        kolejna odsłona) Tak trzymac przez wszystkie nastepne posty:))))
        Na pewno uda Ci się wspaniała uroczystość, szkoda tylko że pogode zapowiadają
        nieco gorsza(deszcze). Ale ma byc ciepło. Uważaj tylko po drodze, bo 800
        kilometrów w sumie (jednego dnia???) to niemało.
        Iza - i Tobie wspaniałego, zasłużonego weekednu. Wracaj wypoczeta i wiosenna, z
        nowymi siłami do pracy, większej odporności na szefa i oczywiście chęcia wielką
        odwiedzania i ożywiania naszego wspólnego wątku.
        Wszystkim Prześwietnym - pogody odpowiedniej dla każdego, odpoczynku, żadnych
        niechcianych stresów (te pozytywne spięcia emocjonalne dopuszczamy),
        najwspanialszych balkonów tonącyh w kawiatach, i w ogóle wszystkiego, co kto
        sobie wymarzy na ten weekend. I nie tylko na ten.
        Buziaczki:))))
        spinkaa
        (Ale weekend swoją droga, a kto ma stałe łącze i nie wyjeżdża, niech skrobnie
        pare miłych słowek do innych Przeswietnych:)))))
        • Gość: klamra Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: *.acn.pl 09.05.03, 10:15
          spinkaa napisała:


          > najwspanialszych balkonów tonącyh w kawiatach

          To nie takie proste, jakby się wydawało. Od pewnego czasu jeżdżę po różnych
          centrach i sklepach ogrodniczych, by znaleźć kwiaty w zaplanowanym kolorze.
          Tymczasem nasi handlowcy chyba nie zauważyli, że jest wiosna, ludzie urządzają
          balkony i ogrody. Czasami uda mi się skubnąć gdzieś 2 sztuki, bo więcej nie
          ma. Pytam, dlaczego. "Bo zamówiliśmy u dostawcy tylko jeden kartonik/paletkę
          (niepotrzebne skreślić)". Brakuje też akcesoriów, które zdążyłam już poznać i
          polubić. Trzeba urządzać prawdziwe polowanie. No to gdzie ten kapitalizm?
          Ponarzekałam sobie trochę, ulżyło mi, co nie zmienia faktu, że za chwilę będę
          objeżdżać prawobrzeżną Warszawę. Lewobrzeżną już zaliczyłam.
          • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: *.deltanet.pl 09.05.03, 12:49
            Zgadzam się z Tobą Klamerko w całej rozciągłości!!!
            W moim mieście jest dokładnie taka sama sytuacja-przerabiałam to w zeszłym
            roku...W tym sezonie -przyznaję się bez bicia!- poszłam na łatwiznę głównie z
            kompletnego braku czasu, który wyklucza w ogóle inne działania jak praca,
            praca, praca, ale "goły" balkon ??!! nie do pomyślenia!!! Może nie być
            wymyślnie piękny, ale w pełni ukwiecony zawsze!!! I zdecydowałam się na wersję
            (wydawałoby się najprostszą) - pelargonie wiszące i stojące czerwone jasne,
            przeplecione żółtymi i pomarańczowymi dodatkami. Nic z tego - też musiałam się
            dobrze naszukać, żeby te czerwone zdobyć o żółtych nie wspomnę...
            Ale właśnie skończyłam (zaczęłam przed 8) grzebać się w ziemi i mój balkon w
            parterze zdecydowanie poweselał, piętro wiszące wymaga męskiej ręki i pojawi
            się dopiero wieczorem jak mój mąż je zawiesi. Jestem z siebie dumna!!!To
            oczywiście jeszcze nie koniec, bo część skrzynek nadal okupują bratki, które
            trzeba będzie wymienić, ale główny "szkielet" już jest. Hurra!!!
            Spinko - na szczęście te 800 km jadę w dwa dni, bo I Komunia jest w sobotę o
            15.00- to też chyba jakiś nowy obyczaj, bo wydawało mi się, że powinna być w
            niedzielę? Więc jadę w sobotę a wracam w niedzielę. Prawie 1000 km robimy
            jadąc w jeden dzień na narty,ale imprezy w trakcie są absolutnie wykluczone ;-)
            Klamerko czy polowanie okazało się udane?
            Już prawie 13, teraz zakupy, obiad, pakowanie, dwudniowy wyjazd, a od
            poniedziałku normalna praca... i jak w takich warunkach rozwijać się
            naukowo?!? A termin wisi nad głową i to coraz bliżej...
            Uśmiechów i słonka dla Wszystkich!
            betka
            • Gość: klamra Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: *.acn.pl 11.05.03, 00:39
              Cudem udało mi się skompletować wszystko na balkon. Są pewne odstępstwa od
              pierwotnych założeń, ale trudno, musiałam pójść na kompromis. Mozolnie upycham
              teraz to wszystko do skrzynek. Roboty dużo, bo i balkon duży. W nagrodę pójdę
              sobie na basen. No i rolki czas wyciągnąć.
              • Gość: brzoza2 Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: *.chello.pl 11.05.03, 08:38
                Patrze na te "balkonowe zmagania" i nie moge wyjść z podziwu (oczywiście także
                z zazdrości, co tu kryć!).
                Uwielbiam wszystkie kwiaty (tylko na zapach pelargonii cierpnie mi wszystko),
                ale właściwie nigdy z nimi tak "roboczo" nie byłam zaprzyjaźniona. W domu
                ogrodnicze zapedy ma mój mąż, spod którego ręki wychodzą przepiekne rośliny
                doniczkowe, a balkon mamy łysy z wielu powodów, teraz nieważnych.
                Mam jedynie nadzieję, że jakies taletny może we mnie drzemia i odkryje je
                dopiero na swojej działce, gdzie będę mogła eksperymentowac bez obrazy
                czyjegokolwiek poczucia estetyki.
                Buziaczki:)))
                • Gość: spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: *.chello.pl 11.05.03, 08:55
                  Poprzedni post nalezał do mnie, czyli spinkii. Mam dwa nicki, stąd to
                  rozdwojenie. Ale nie ma to nic wspólnego ze schizofrenicznym odbiorem świata.
                  Spinkaa i brzoza2 to ja, ta sama i tak samo uwielbiajca wszystkich
                  Prześwietnych:))))
                  • Gość: piasia Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: diabel:* 12.05.03, 09:25
                    Witajcie Prześwietne Krągłe ;) (brak Płaskich w tym wątku rzuca się w oczy).

                    Ze zgrozą czytam Wasze wyznania/zeznania, że w Waszych miastach nie można kupić
                    takich kwiatów balkonowych, jakie się chce. Nawet w Warszawie, która ma pod
                    bokiem Instytut Kwiaciarstwa w Skierniewicach?!

                    W mojej powiatowej Częstochowie od prawie 30 lat co roku w pierwszy weekend
                    maja urządzane są targi ogrodnicze i kiermasz. Targi nieduże - ze trzydziestu
                    producentów i wystawców. Ale można kupić każdą wymarzoną roslinę we wszystkich
                    wymarzonych kolorach. Jeśli akurat zabraknie na kiermaszu - producent dowiezie
                    następnego dnia albo zaprasza do szklarni.
                    Co roku czynię mocne postanowienie poprawy i święcie pryrzekam sobie, że nie
                    ulegnę pokusie i nie wydam więcej niż.... a potem wydaję dużo więcej niż...

                    Przed wszystkimi kwiaciarniami stoją skrzynki i paletki z rozsadą, podobnie
                    jest we wszystkich ogrodniczych ... ale, ale.... może to i prawda, że
                    ogrodnicze sklepy mają tego mniej niż powinny.

                    Dlatego dam Wam radę - zamiast jeździć po mieście i szukać, weźcie książkę
                    telefoniczną, i sprawdźcie hasło "gospodarstwa ogrodnicze". Lepiej szukać
                    bezpośrednio u producenta. Nawet jeśli sam czegoś nie uprawia, to będzie
                    wiedział kto się tym zajmuje. No chyba że jest totalnym gburem...

                    Teraz inny temat - komunia w sobotę o 15-ej? Ja byłam już na komunii w sobotę o
                    8-ej rano! Fakt, że było to w Redzie, i ksiądz po prostu doszedł do wniosku, że
                    ludzie przyjeżdżają z całej Polski, więc żeby mieli czas odpocząć, to komunię
                    robi w sobotę.

                    Pozdrawiam ciepło i kończę, bo piszę nielegalnie z pracy!

                    PS> zamiast "ciepło" najpierw wyszło mi "cipeło" - też ładnie, nie? ;)
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: 212.33.67.* 13.05.03, 08:51
      Witajcie po przerwie na wypoczynek!
      Troche pogoda mi nie dopisala ale wypoczelam i wcale nie chce mi sie dzis
      pracowac. Tak popatrzylam ze dzis jest 13, fakt ze nie piatek ale zawsze to 13.
      Ja w zasadzie nie jestem przesadna ale mialam kolege, ktory tak uwierzyl w
      swojego pecha ze nie mozna bylo z nim wytrzymac. Nawet jak w czasach
      studenckich jechalismy na egzamin, to raz jeden wyskoczyl z autobusu, bo to
      byla linia nr 11 a on wyskakujac krzyknal 1+1 to 2 wyskakuje bo dostane pałę.
      Wyskoczył i zlamal noge. Ja od tej pory w ogóle staram sie nie być przesądna.
      Jak jednak przychodza jakies uroczystosci w rodzinie (typu wesele) to
      zastanawiam sie czy czegos nie "odczynić".
      Pozdrwaiam.
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.03, 18:41
      Kochani!
      Nie chce prowokowac ale dzien bez was to dzien stracony. Jak tam wasze
      balkony, jak tam wasz nastroj i co tam w reszcie swiata slychac. Ja niestety
      wkroczylam w te wiosne jako stary wrzodowiec-gastryk i troche cierpie. To
      jednak jest przejsciowe jak letni deszczyk - slowa otuchy by sie przydaly.
      pozdrawiam.
      • Gość: duha Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: *.devs.futuro.pl 16.05.03, 07:06
        Od tygodnia choduję świnkę zakaźną mojego dziecka.
        Przydałoby się wyjść po kwiaty i umieścić je na balkonie.
        Solidaryzuję się jednak z moim dzieckiem i siedzę razem z nią w czterech
        ścianach.
        Muszę stwierdzić, że dla nas obu to trudny okres. Córcia chciałaby na podwórko,
        ja do swoich normalnych codziennych zajęć.
        Pozdrawiam prześwietnych.
        • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: 212.33.67.* 16.05.03, 07:36
          Bardzo Ci współczuję z powodu tej świnki. Muszę Ci powiedzieć że to może być
          zaraźliwe i dla dorosłych. Moja mama chorowała z "każdym swoim" dzieckiem na to
          paskudztwo. Jednak chodujesz ją już tydzień, więc myśle,że wszystko jest na
          dobrej drodze.
          Ja z powodu tej parszywej pogody mam takie niskie ciśnienie, że ledwo trzymam
          glowę nad klawiaturą idę po duużą kawę.
          Pozdrawiam weekendowo !
          • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V 16.05.03, 08:50
            duha - podobno świnka im wczesniej, tym lepiej, bo łagodniej przechorowana.
            Myslałam jednak, że po pierwszej zyskuje sie juz odpornośc na całe życie. A
            problem rzeczywiście sie pojawia, gdy zachoruje dorosły. Podobnie zreszta jak
            na wszystkie choroby wieku dziecięcego.
            Iza - a moze by tak na zbyt niskie cisnienie odrobinke mocniejszych procentów?
            Bo podnoszenia cisnienia przy pomocy jakiegoś gwałtowniejszego spiecia, np, z
            szefem, zdecydowanie Ci nie zyczę.
            Buziaczki:)))
            • Gość: spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: *.chello.pl 17.05.03, 08:21
              Dzień zapowiada sie piękny - zielono, pachnąco, kwitnąco. Az chce sie zyć!
              Nawet moje osiedlowe obszczymurki jakies takie jakby czyściejsze, domyte i
              przeprane. Na nich tez wiosna widocznie działa.
              Jednym słowem: matka natura wyznaczyła czlowiekowi miejsce na swym łonie i
              widocznie kazdy ma na nim (tym łonie) jakąs cząstkę swojego szczęścia.
              A rolą Prześwietnych jest kształtownie tego miejsca ku własnej i czasem ogólnej
              radości.
              Miłego i udanego dnia:-))))
    • filut Żem wrócił - optymalnie 17.05.03, 16:18
      Com przeżył w Centrum Żywienia Optymalnego w Jastrzębiej Górze – opowiadam
      poniżej.
      1.Wierzę w korzystny wpływ Żywienia Optymalnego. Poniżej fakty.
      Podczas 2 tygodniowego pobytu:
      - schudłem 3 kg (był też przypadek spadku wagi 9 kg – ze 130 do 121kg; część
      osób nie schudła w ogóle), a mój obwód, w miejscu gdzie normalni ludzie mają
      talię, zmniejszył się zdecydowanie;
      - zawartość glukozy spadła (wszystkim i to bez „dragów”), chociaż nie zawsze do
      poziomu wzorcowego;
      - uzdrawiające działanie prądów selektywnych (np. na skutki kontuzji) było
      skuteczne w ok.50%.
      2.Nie wierzę w opowieści o natychmiastowych i powszechnych uzdrowieniach.
      Wierzę, że dieta optymalna zdecydowanie pomaga wszystkim – w dłuższych lub
      krótszych okresach czasu. Na pewno nie szkodzi. Mam zamiar sprawdzić to na swym
      biodrze, które od 3 miesięcy zdecydowanie sprawia mi dyskomfort (delikatnie
      mówiąc).

      Obsługa personelu pomocniczego – wspaniała przez 24h/dobę.
      Nadzór lekarski oraz zainteresowanie lekarza skutkami stosowania jego zaleceń
      uznaję za absolutnie niewystarczające. Konsultacje odbywały się z inicjatywy
      pacjenta.
      Oczekiwałem „prowadzenia” pacjenta (płacącego ok. 1900zł/2 tyg.) przez
      lekarza „prowadzącego”. Były też dni „bez lekarza”. Być może za dużo
      oczekiwałem lub byłem na pechowym turnusie.

      3.Wniosek ogólny – ja tam jeszcze wrócę! Tam lub do innego ośrodka żywienia
      optymalnego i prądów selektywnych. W Polsce takich ośrodków jest sporo.

      Pozdrawiam Was optymalnie
      Fil
      • spinkaa Re: Żem wrócił - optymalnie 17.05.03, 16:39
        Filu - jak dobrze, że wróciłes caly i zdrowy (zdrowszy?).
        Brakowała nam Ciebie:-)))))
        Napisz tylko, czym sa owe prądy selektywne, bo nie mam żandego, nawet ogólnego
        pojęcia.
        s.
        • filut Re: Żem wrócił - optymalnie 17.05.03, 18:00
          spinkaa napisała:

          > Filu - jak dobrze, że wróciłes caly i zdrowy (zdrowszy?).
          > Napisz tylko, czym sa owe prądy selektywne, bo nie mam żandego, nawet
          ogólnego pojęcia.
          > s.

          Wróciłem zdrowszy. Na pełnię zdrowia będę cierpliwe czekał.
          Prądy selektywne to (wg. mnie) prądy o małym natężeniu, płynące między
          przyłożonymi do ciała elektrodami. Działają na układ parasympatyczny lub
          sympatyczny - w zależności od ustawienia generatora impulsów prądowych.
          Więcej wiadomości: Warszawa Bemowo; ul Bat. Chłopskich 78 (0-22) 666 30 91.
          Warto to poznać empirycznie za ok. 1 zł/min.

          Pzdrawiam
          Optofil
          • Gość: Iza Re: Żem wrócił - optymalnie IP: 212.33.67.* 19.05.03, 07:33
            Trudno mi z daleka ocenic "wizualne" skutki odchudzania, ale co do podloza
            psychologicznego to widze same sukcesy i ta ksywa OPTOFIL mowi sama za siebie.
            Mozna te diete chwalic lub ganic ale i tak liczy sie skutek. Sukcesem jest
            wybranie odpowiedniej diety ktora zadziala. Mam kolezanke "blondynke", ktora
            stosowala diete jakas tam amerykanska i dziwila sie ze nic jej nie "spada", ale
            pozniej okazalo sie, ze jadla normalnie i oprocz tego skladniki diety, czyli
            normalna kanapka i pozniej np. smazony seler.
            Pozdrawiam.
            • Gość: piasia kto jest stary.... IP: diabel:* 19.05.03, 09:24
              Cześć Dziewczyny i Facecie!

              Na początek tygodnia zabawna przygoda z działek - udzielam się tam od niedawna.

              Sąsiadka A zaczęła bawić się z moim psem - ganiała z nim po ścieżce w tę i z
              powrotem, Kłopotek oczywiście był zachwycony.

              Sąsiadka B zapłakiwała się ze śmiechu, w końcu wykrztusiła: Anka, ja cię
              jeszcze nie widziałam w takiej akcji.

              Sąsiadka A: a co myślisz, ze jak człowiek stary, to już mu nic nie wolno? (A ma
              ok. 60 lat)

              Ja: co pani mówi? Jaki "stary"? Stary to tylko siedzi i różańce klepie, o, to
              jest stary!

              Sąsiadka B. posikała się w majtki.

              Jak się okazało, sąsiadka A zarobkowo chałupniczo składa różańce.

              Ot, człowiek chlapnie coś ozorem, i nawet nie wie jak trafi....

              Miłego dnia!
    • Gość: Iza Przyjaciele co słychać? IP: 212.33.67.* 21.05.03, 08:56
      Moze troche wiadomosci jak wygladaja rabatki, balkony. Jak sie czuja Kłopoty,
      kotki, no i oczywiscie czym jestescie tak zajeci, ze nie dajecie znaku zycia.
      Naszego watku trzeba szukac na dole - przyjaciele potrzeba sily zeby sie
      przepchac do gory !!!!
      papa
      • Gość: betka Re: Przyjaciele co słychać? IP: *.deltanet.pl 21.05.03, 10:17
        Tak naprawdę czy TRZEBA się pchać do góry? (pomijając nasz wątek, bo tu
        bezwzględnie trzeba)Do czego faktycznie niezbędne są sprawne łokcie i parę
        innych rzeczy? Bardzo długo żyłam w przeświadczeniu że trzeba, przy
        jednoczesnym przekonaniu, że najpierw wszyscy i wszystko inne a ja na
        końcu.... Nie wiem chyba wyniosłam to z domu. 35 lat zajęło mi dojście do
        wniosku, że JA też jestem ważna i mogę!? robić to na co mam ochotę?! NIE MUSZĘ
        pchać się nigdzie bo tego nie cierpię, NIE MUSZĘ przyjmować funkcji i
        stanowisk, które mnie nudzą i kompletnie nie interesują, ale są bardzo
        prestiżowe i finansowo opłacalne, NIE MUSZĘ muszę mieć domu z ogrodem i
        służbą, NIE MUSZĘ osobiście znać prezydenta RP lub Michała Wiśniewskiego itp
        itd. Od tamtej pory staram się o tym cały czas pamiętać, pomimo znaczącego
        pukania się w głowę co niektórych osób. Żałuję, że te przemyślenia dopadły
        mnie tak późno, bo żyje mi się coraz to lepiej z takim założeniem że NIE
        MUSZĘ, a nawet po cichutku czasami sobie pozwalam nawet na "należy mi się"?!!
        Zgroza!!!

        Balkon mam częściowo obsadzony -cieszy moje oko swoją żółto-czerwoną energią,
        czekam aż się na dobre rozrośnie, bo chwilowe zimno i brak słońca mu nie
        sprzyjają.

        Mój potwór - kot podobno domowy, nadal dysponuje swoimi szponami, bo
        operacja "obcinanie pazurków" poniosła sromotną klęskę...Pazurzyska ma tak
        długie, że stuka nimi o podłogę budząć mnie w nocy!!!!

        NA forum pisemnie pojawiam sie rzadko, bo niestety praca goni i słowo pisane,
        które należy do obowiązków pracowych powoli zaczyna mnie brzydzić-jak to pod
        koniec roku szkolnego...
        Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i zbieram sie do roboty (dziś znowu do
        21...)
        Buziaczki, betka
        • Gość: piasia Re: Przyjaciele co słychać? IP: diabel:* 21.05.03, 10:53
          Żyj kosztem innych? Żyj dla innych? Żyj i daj żyć innym?

          Z tych trzech opcji najbliższa jest mi ta trzecia.
          Podobnie jak Betka dłuuuugo uczyłam się, że ja też jestem ważna, wyjątkowa i
          niepowtarzalna (a do tego niezwykle skromna, he he) i że mam takie samo prawo
          do zycia jak cała ludzkość. A czasem wręcz chyba większe niż niektórzy
          przedstawiciele tejże ludzkości ;)

          Opcja pierwsza - żyj kosztem innych - jest bardzo modna w niektórych kręgach,
          zwłaszcza przestępczych, ale - niestety, niestety - spora część młodzieży
          zaczyna jej hołdować.

          Opcję drugą pozostawiam Ludziom, którym do pięt nie dorastam i nigdy nie
          dorosnę - tu stawiam tych, co adoptują chore dzieci czy ratują konie wiezione
          na rzeź. Podziwiam, chylę czoła, i złego słowa na nich nie powiem, ale nie
          dołączę.

          Gdy budzą się we mnie jakieś uśpione dawno temu wyrzuty, że przecież mogłabym
          też coś jakoś, natychmiast dla uspokojenia mówię sobie, że moja praca również
          komuś przynosi pożytek...

          To własnie ta odrobina egoizmu.
          Poza tym - dwa przygarnięte bezdomne psy.
          Rośliny ogródkowe rozdawane na prawo i lewo.
          Rady na forum (bezinteresowne, za dobre słowo) ogrodniczym i zwierzęcym.

          Ileż ja robię dla ludzkości!!!
          A mój balkon, gdzie pyszni się ciemnofioletowa werbena i pomarańczowe aksamitki
          to też bezpłatna uczta dla oczu przechodniów.
          I Kłopot, którego każdy może za darmo pogłaskać, a wiadomo, że głaskanie psa
          obniża ciśnienie i uspokaja.


          Jejku, jaka ja jestem dobra ;)))))))

          Całuski dla wszystkich!
      • Gość: klamra Re: Przyjaciele co słychać? IP: *.acn.pl 21.05.03, 20:04
        Balkon jako tako urządzony. W zamyśle różowo-biały. Sęk w tym, że to białe,
        owszem rośnie, ale różowe nie ma ochoty. Różowe jest trochę usprawiedliwione,
        bo w momencie zakupu było zdecydowanie mniejsze niż białe. Niskie temperatury
        dodatkowo utrudniają wyrównanie gabarytów. Stopniowo wyprowadzam też wreszcie
        (znacznie później niż w zeszłym roku) na balkon storczyki. Tylko co z tą
        pogodą? Mogłoby się trochę ocieplić. Ale jak wychodzę na ten mój niby
        zrobiony, a jednak nie skończony balkon, to uwielbiam, gdy tuż obok
        prześlizguje się z dzikim wrzaskiem banda jerzyków. Lubię gapić się na ich
        kunsztowne, powietrzne akrobacje. Szkoda, że przylatują do nas na krótko.
        • Gość: spinkaa Re: Przyjaciele co słychać? IP: *.chello.pl 21.05.03, 22:37
          Dołączę z przyjemnościa:))
          Mysle i czuje dokładnie to Wy. Miałam (i troche jeszcze mam) te same problemy z
          okresleniem własnej tożsamości w konfrontacji z innymi. Było tak jak u Was.
          Zawsze ta skromna, wspólczująca, rozumiejąca, szanująca, łagodzaca, ustepująca,
          pokorna, dobrze wychowana (a w ogóle, co to oznacza?) - w cieniu z założenia,
          wszak inni albo lepsi i mądrzejsi, albo i nawet głupsi, ale przed głupiego tez
          bez sensu sie wpychać.
          Moja babcia wyznawała zasadę: "Siedź w kącie znajda cie". Siedziałam więc w tym
          kacie nadwrażliwców i czekałam licząc, że "znajdą", czyli docenią, uznają,
          zrozumieja, polubia, pokochaja. Może i lubili, kochali, ale przepychać się
          przez zycie mnie nie nauczono.
          Dopiero od jakiegos czasu znam słowo: asertywnośc. Ucze się odmawiac, decydowac
          o sobie, wierzyc we własna wartośc, sprzeciwiac sie "jedynie slusznym". To
          trudna nauka. Ale ponoc na nauke nigdy za późno.
          Bardzo, bardzo się ciesze, ze jesteśmy tutaj razem:))))
          • Gość: Iza w sprawie przebojowości IP: 212.33.67.* 22.05.03, 07:48
            Jak tak czytam nasze listy, to widzę jakąś prawidłowość w naszych zachowaniach.
            To nasze pokolenie tak wychowano - badź skromna, znajdą Cię.Ja też miałam i mam
            z tym problem. Więcej powiem wpłynęło to na moje konieczne zmagania z nerwicą.
            Robię zawsze więcej od innych żeby udowodnić jaka jestem dobra, ale "sprzedać"
            swojej pracy nie potrafię. Bardzo bym chciała stosować zasadę - Jesteś dobra
            dostaniesz więcej roboty, ale jak jesteś bardzo dobra nie dopuściśz do tego !
            Ja pozostaję tylko dobra niestety. Próbowałam inaczej wychować córkę, ale te
            geny są nie do pokonania.
            Tak sie trochę poskarżyłam i jest mi lżej. Na balkonie nic nie mam z róznych
            powodów ale uwielbiam kwiaty i cieszę się że am ładnie wszystko rośnie.Teraz
            mam mnóstwo zajęć bo w sierpniu wydaję córkę za mąż, no i sie zaczęło.
            papa
            • piasia Re: w sprawie przebojowości 22.05.03, 10:05
              My jesteśmy chyba wszystkie z jednego miotu ;)

              "Siedź w kącie, znajdą cię" to hasło wychowawcze, jakim nas karmiono. Po latach
              zaczęłyśmy doceniać własne osoby, ale zawsze z jakimś poczuciem, że "inni są
              lepsi".
              Możemy mieć troszkę żalu (do losu? do życia?) że za tych młodszych lat byłyśmy
              takie szare, ciche i na uboczu i dopiero teraz rozkwitamy.

              Ale zastanówcie się, jakie niespodzianki czekają na tych, którzy teraz mając 20
              lat uważają że są królami świata i lepszych od nich nie ma!

              My mamy pozytywne niespodzianki, ich czeka rozczarowanie ;)

              Ja, będąc tu nowa i od niedawna - co widzę? Że jest tu sympatycznie i ciepło,
              że jeden na drugiego nie napada, nie bluzga, i że znacie ortografię, gramatykę,
              macie swój styl, wspieracie się nawzajem. Rzucicie dobrym słowem na początke
              dnia, żeby komś było milej, po prostu i aż tyle.

              Jak wiele jest takich miejsc jak to?



    • Gość: Iza Trochę wspomnień ! IP: 212.33.67.* 23.05.03, 07:34
      Wczoraj chodziłam trochę pooglądać sukienki ślubne. Wspomniałam też swoje
      czasy, kiedy trudno nawet było kupić materiał na takową. Kupiłam "po
      znajomości" biały żakard i moja osobista mama uszyła mi prostą acz wdzięczną
      sukienkę, którą później wykorzystała kuzunka na swój ślub, a w końcu została
      przerobina na sukienkę komunijną dla następnej kuzynki. A teraz szok w salonach
      nie wiadomo co wybrać wszystkie są piękne choć oczywiśćie drogie. Trudno się
      zdecydować na coś. Buty do ślubu to też przebój jak słucham koleżanek to każda
      miała jakiś przebój z kupnem butów - ja miałam 1 nr za małe ale miały odkryte
      palce i jakoś to było. A w ogóle te wspomnienia należa do miłych i jakoś mi tak
      łzawo. życzę cudownej pogody na weekend.
      papa
      • spinkaa Re: Trochę wspomnień ! 23.05.03, 08:14
        Izula - juz trzymam kciuki za uroczystość i choc to jeszcze troszke czasu, to
        na pewno im bliżej, tym wieksze beda emocje. Zdaje sie, że po raz pierwszy
        zostaniesz.... teściową:-))))
        Piesia - bardzo trafnie określiłas to, co rzeczywiście - tak mi sie wydaje -
        wszyscy (wszystkie?) tutaj czujemy. Zgodnie z zasadą naturalnej selekcji, w
        wątku pozostały chyba tylko te osoby, które w jakis sposób sa podobne do
        siebie. Zdaje mi sie równiez, że ci, którzy jedynie czytają, a nie włączają sie
        aktywnie do naszych pogaduszek o "zyciu i kwiatach", takze mysla podobnie -
        inaczej przeciez zanudziliby sie tutaj na smierc.
        Dzień i weekend zapowiadają sie pogodnie, oby było także spokojnie (nie mylic z
        brakiem aktywności). Wybywam do niedzieli na wieś, gdzie trawa czyta i woda
        zielona.
        Będe jednak cieplutko o Was myślała zycząc co najmniej tego samego, co sobie:
        pogody ducha, radości z każdej chwili i głębokiego przekonania, że wszyscy
        jestesmy wyjątkowi. Nawet, jesli jeszcze o tym nie wiemy.
        Buziaczki:)))))

        PS-ciągnijcie watek w górę, żeby w katakumbach GW sie nie zagubił
        • piasia Re: Trochę wspomnień ! 23.05.03, 10:40
          spinkaa napisała:
          >
          > Wybywam do niedzieli na wieś, gdzie trawa czyta i woda
          > zielona.

          Spineczko!
          Poszukaj miejsca, gdzie woda NIE JEST ZIELONA! ;))))
          A jeżeli nie masz takiego, to błagam nie wchodź do tej zielonej wody! Diabli
          wiedzą, co za cholerstwo w takiej zielonej wodzie może siedzieć! Jakieś -
          odpukać - rzęsistki czy inne paskudztwa.
          Szkoda by Cię było!

          ja też wybywam tam gdzie woda i trawa są czyste... ;)))))

          Całuski dla wszystkich!
          • Gość: betka Re: Trochę wspomnień ! IP: *.deltanet.pl 23.05.03, 11:56
            A ja wybywam do pracy!!!! I to nad morze...Ale jeżdżę tam już kilka lat i
            plaży nie udało mi się wykorzystać...Ze dwa razy popatrzeć mi się udało...W
            styczniu, bo morze było zamarznięte i ciekawiło mnie jak wygląda, więc się
            zmobilizowałam i wyrwałam 15 minut na swoje "widzi mi się"...

            Ale ponieważ nie jestem zawistna, to życzę tym którzy wybierają się na szeroko
            rozumiane "łono" wspaniałego wypoczynku!!!

            A za rok, jak już przeskoczę ten mur co przede mną, to też sobie będę jeździć
            i oddychać lasem!!!
            :-)))
            betka
    • Gość: Iza I znowu.... IP: 212.33.67.* 26.05.03, 07:24
      Trzeba ponarzekać bo znowu poniedziałek. Ja wcale nie wypoczęłam bo "strzeliły
      mi korzonki" i ledwo sie poruszam. Dzisiaj ledwo przyszlam do pracy. Może macie
      jakieś sposoby na szybki powrót do formy. Radykalne metody typu silny środek
      doustny odpada bo mam dolegliwości gastryczne po nich.
      Sorry,że tak z rana narzekam ale muszę komuś sie poskarżyć a od czego są
      przyjaciele.
      papa
      • Gość: ula la Re: I znowu.... IP: 130.94.107.* 26.05.03, 08:38
        rewolwer przyniesie ci ulge. Nie musisz brac do ust,
        mozesz przystawic to do glowy - zatkaj uszy.
        • Gość: piasia sposób na korzonki IP: diabel:* 26.05.03, 09:10
          Moja bratowa stosuje metodę deptaną - kładzie się na podłodze plecami do góry,
          a dwunastoletnie dziecko depcze jej po korzonkach. Podobno to pomaga!

          Współczuję - nigdy nie bolały mnie korzonki, ale widzę, jak potrafią złamać
          moich bliskich.

      • Gość: klamra Re: I znowu.... IP: *.acn.pl 26.05.03, 10:16
        Gość portalu: Iza napisał(a):

        > Może macie
        > jakieś sposoby na szybki powrót do formy. Radykalne metody typu silny środek
        > doustny odpada bo mam dolegliwości gastryczne po nich.

        Zapalenie korzonków dopada mnie regularnie niemal od dziecka. Nie ma metody,
        by pozbyć się tego jak ręką odjął, ale pewną doraźną ulgę daje voltaren.
        Trzeba go wprawdzie wziąć doustnie, ale teraz produkowany jest w słabszych
        dawkach, więc może nie zrujnuje żołądka, no i można go kupić bez recepty.
        Dodatkowo dobrze działa na mnie maść abc (Beierdorf AG) pod warunkiem, że
        wcześniej wezmę ciepłą kąpiel. Ta maść silnie rozgrzewa obolałe miejsce aż do
        pieczenia, co w sumie jest miłe, bo odwraca uwagę od bólu korzonkowego. Na
        zimnej skórze nie ma jednak takiego działania. Nie wiem, czy można ją kupić
        bez recepty.
        Tak czy siak przyjmij ode mnie wyrazy solidarności, bo dobrze wiem, o czym
        piszesz. Życzę szybkiego powrotu do formy. :-)
        • Gość: Iza Lepiej. IP: 212.33.67.* 27.05.03, 07:27
          Dzięki za wsparcie jest już trochę lepiej. Wczoraj grzecznie kurowałam się w
          domu i dziś "wstałam" do pracy. Jak to bywa w takich sytuacjach oczywiście
          wszystko podało mi z rąk i trzeba było sie schylić aby to podnieść, zawsze
          grzeczny królik uciekł z klatki i schował sie za kanapę i musiałam "zejść do
          parteru" żeby go złapać, ale ogólnie humor w normie. Na zwolnienie nie mogę
          sobie pozwolić, bo zaczynają się już urlopy i jest dużo roboty. Ale ja przecież
          też już 19.06. wyjeżdżam nad nasze morze i nie mogę się doczekać. A co z
          waszymi planami na urlop - kiedy i gdzie ?
          • piasia Re: Lepiej. 27.05.03, 09:09
            Witaj Izuniu!

            Wiesz że masz na imie tak jak moja najlepsza przyjaciółka, którą znam 20 lat?
            A jak jeszcze się dowiem, że są tu osoby spod znaku Byka, to przysięgam, że się
            ode mnie nie uwolnicie ;)

            Zazdroszczę Ci tego urlopu. Mnie uda się wyrwać na trzy dni - od jutra. A mam
            urlopu do wykorzystania 50 dni!!! Jak łatwo obliczyć - daaaaaaawno nie
            odpoczywałam. Odpoczywam tylko wtedy jak choruję ;) Z reguły dopada mnie jakieś
            zapalenie oskrzeli i tydzień w domu mam gwarantowany ;)
            • Gość: klamra Re: Lepiej. IP: *.acn.pl 27.05.03, 11:00
              piasia napisała:

              > A jak jeszcze się dowiem, że są tu osoby spod znaku Byka, to przysięgam, że
              > się ode mnie nie uwolnicie ;)

              Ale o co chodzi z tym Bykiem? No bo ja właśnie spod tego znaku jestem...
              • kreska1952 E tam lepiej, bardzo dobrze! 28.05.03, 08:42
                A ja jestem Rybka, i co? Ale charakterem to chyba Potwór! Nie ma takiego znaku?
                Niemożliwe :)))))) Poczytałam sobie bo mam dzisiaj dzień wolności :)
                Pogoda cudo, nie za gorąco, ogródek chyba w najwyższej fazie piękności! Byle
                tak dalej!
                Pozdrówka dla Prześwietych :)))))))))))))
            • Gość: Iza W sprawie znaków zodiaku. IP: 212.33.67.* 28.05.03, 09:24
              Piasiu poszukujesz Byka ale ja niestey (albo stety nie wiem) jestem Ryba, a w
              domu mam same Wodniki więc tak między nimi pływam i tłumię wodospady. Nigdy nie
              wnikałam w to z jakiego znaku jest dana osoba, trochę za mało wiem o tych
              sprawach. Myślę ze jest w tym jednak jakas siła, bo z niektórymi ludźmi jakoś
              mi się nie za dobrze rozmawia i wtedy wychodzi szydlo z worka że ten Znak ! A
              może to tylko moje przewidzenia ?
              • Gość: betka Re: W sprawie znaków zodiaku. IP: *.deltanet.pl 28.05.03, 10:27
                Coś w tych znakach jest...
                Ja jestem potworem Skorpionem z całym dobrodziejstwem cech negatywnych i kilku
                pozytywnych. Ale przez całe życie tak mi się składało, że moje najlepsze
                koleżanki "od serca" były spod znaku Bliźniąt- wszystkiego 4 osoby, po jednej
                na szkołę podstawową, średnią i studia + przyjaciółka "wakacyjna" od zawsze do
                dziś, mieszkająca tam gdzie moja ukochana Babcia. Żeby było śmieszniej mój mąż
                też jest Bliźniakiem. Fatum jakieś czy co?! :-)))
                Żeby jednak było sprawiedliwie dodam, że osoby na których mogę polegać prawie
                od zawsze, to stabilny Byk i niby niezdecydowany Koziorożec.
                Słoneczne pozdrowienia!
                betka
                • spinkaa Re: W sprawie znaków zodiaku. 29.05.03, 08:11
                  Jak miło znowu byc z Wami:-)))) Ostatnie dni miałam bardzo skotłowane, ale
                  powoli wychodzę na prostą.
                  Izula - mam nadzieję, że z korzonkami jest wszystko OK, ale na wszelki wypadek
                  (oby juz nie było potrzbene!) dołączę ze swoimi doswiadczeniami. Otóz mnie i
                  moim bliskim połamańcom zawsze pomagała maść, a właściwie krem o lekkiej
                  konsystencji, świetnie wchłaniający się, o sympatycznym zapachu, a przede
                  wszystkim skutecznie znieczulający na kilka godzin - ALGESAL-CREME. Chyba nawet
                  to nie jest zbyt drogie, juz nie pamietam (na szczęscie).
                  A tak zodiakalnie: ja jestem rybka, moja bratowa to rybka, męża mam wodnika, a
                  córka i brat to straszne lwy. Poza tym serdeczne, przyjazne rodzinno-
                  towarzyskie stosunki łącza mnie m.in z bykiem, koziorożcem, panną, strzelcem i
                  jeszcze kilkoma wodnikami.
                  I - jak wynika z moich obserwacji - coś jest na rzeczy z tymi znakami
                  zodiaku....
                  Miłego dnia zycze wszystkim Prześwietnym:))))
                  spinkaa
                  • Gość: Iza Co raz ... IP: 212.33.67.* 29.05.03, 08:44
                    Dzięki za słowa otuchy, ale mam nadzieje ze w weekend sie "wybyczę" i całkiem
                    wrócę do formy. Na razie testuje krzesła w pracy i wszystkie są niewygodne. A
                    jak mam jeszcze pisać i podnieść ręce do klawiatury to obłęd.
                    Co do Ryb to faktycznie ich sporo w naszym zakątku i to cieszy, bo jak widać
                    łatwo z nami się komunikowć i lubimy cały zodiak.
                    Wczoraj odkryłam piwo imbirowe i bardzo mi smakuje polecam
                    papa
    • filut Hej Ryby! 29.05.03, 08:15
      Wygląda na to, że powstaje frakcja Prześwietnych Ryb
      Pozdrawiam
      Rybofil
      • Gość: betka Hej, Prześwietni IP: *.deltanet.pl 30.05.03, 20:20
        Czy wszyscy już są na wakacjach??!! Bo w naszym wątku wieje pustką-ZGROZA.
        Ja do środy trwałam w mniemaniu, że mam wolny weekend (pierwszy od pół roku,
        przy czym ostatnich pięć pod rząd było wyjazdowych) i aż nie wiedziałam co ze
        szczęścia będę robić. Po czym okazało się, że przez pomyłkę zaznaczyłam, że
        pracuję w piątek, a tak na prawdę to niestety w sobotę :-(((((
        Więc sobotę zrobiłam sobie dzisiaj. Pojechałam na wycieczkę za bliską granicę
        i poptrzyłam jak tak lato nadchodzi, a ludzie sobie żyją powoli. Było fajnie i
        od razu czuję się lepiej. Dobrze zresztą że nie pracuję w niedzielę, bo moje
        dziecko byłoby niepocieszone a tak wymyślimy sobie coś razem i będzie cudnie!
        Miłego przełomu majowo-czerwcowego!
        betka

        ps. Oglądajcie zaćmienie słońca! Warto! chociaż trzeba wcześnie wstać...
        • spinkaa Re: Hej, Prześwietni 30.05.03, 21:17
          betka - zycze Ci w takim razie wszystkich weekendów w piatki:))
          W ogóle tam, gdzie - jak napisałas - "ludzie sobie zyja powoli" czas nabiera
          innego wymiaru. Podobnie jak i nasze codzienne problemy i zabieganie.
          Mysle, że i my, Przeswietni, gonimy to nasze zycie coraz szybciej. I brakuje
          nam czasu na oddech, uspokojenie, zadume. Takie jednak sa te nasze konieczności
          i pryncypia, z których jakos nie potrafimy (nie możemy, nie chcemy) sie
          wyzwolic.
          A jakie duze masz dziecko? Moja córcia za dwa miesiące skończy 16 lat - nawet
          nie wiem, kiedy to zleciało....
          A zacmienie oczywiście warto oglądac, ale kto wstanie o godzinie czwartej rano
          w sobote???
          • spinkaa Re: Hej, Prześwietni 01.06.03, 07:43
            Prześwietni! W góre wątek, a zarazem nasze poczucie wartości zycia:))))
            Miłego dnia
            s.
            • Gość: klamra Re: Hej, Prześwietni IP: *.acn.pl 01.06.03, 09:56
              Pójdę się trochę poopalać. Wiem, w tym wieku już nie powinnam, ale co mogę
              poradzić, skoro lubię? Poza tym mam ciemną karnację...
              • spinkaa Re: Hej, Prześwietni 01.06.03, 14:04
                Nie nalezy trzymac sie za bardzo dogmatów: masz ochote na opalanie, opalaj sie
                i juz! A poza tym, co to oznacza - w tym wieku! Rozsadek oczywiście zawsze sie
                przyda, i to w kazdym wieku, ale im człowiek starszy, tym podobno ma go wiecej,
                a wiec i opalać sie z głowa potrafi (głowe tez mozna zakryc)
                Ja wprawdzie nigdy nie przepadałam za klasycznym plażowaniem (karnacja
                wskazująca na przodków piekarzy), ale jestem w stanie zrozumieć potrzeby innych
                w tym względzie. Szczególnie jak nosek listkiem zakryty, a odkryte jest to, co
                odkryte powinno byc...
                Miłego i przyjaznego słoneczka:)))
                • Gość: klamra Re: Hej, Prześwietni IP: *.acn.pl 01.06.03, 19:47
                  Łeee, w końcu i tak nie poszłam się smażyć. Zwyciężyła nieokiełznana chęć
                  pogapienia się na ptaki. Skończyło się na szwendaniu się z lornetką wzdłuż
                  Wisły...
          • Gość: betka Re: Hej, Prześwietni IP: *.deltanet.pl 01.06.03, 20:39
            • Gość: betka Re: Hej, Prześwietni IP: *.deltanet.pl 01.06.03, 20:47
              Te pustki to ja - kot się ze mną przepychał po klawiaturze i tak pusty post
              się wysłał...
              Spinkaa - moja córka skończyła właśnie lat 10... i straszna panienka sie z
              niej zrobiła. Co za wiek! To nie, tamto nie, a w ogóle to się czepiam...Trochę
              cierpliwości mi niestety brakuje, bo w pracy potrzebuję cierpliwości słonia i
              nosorożca naraz...Myśle, że za jakieś 10 lat będzie lepiej. Ale mogę się
              mylić...Czy ktoś mam tu aż tak stare dzieci? i może coś na ten temat
              powiedzieć?
              Dzisiaj spędziłam na słońcu prawie godzinę, bo stwierdziłam, że czas wyglądać
              trochę "letnio" a nie ciągle "zimowo". Corocznie ratowały mnie narty w marcu,
              gdzie mimo woli łapało się trochę słońca i do lata jakoś człowiek "świeżo"
              wyglądał. W tym roku nie pojechałam no i bledzioch ze mnie.
              Ale dłużej na leżaku już nie wytrzymałam i dziwię się sobie, że nastolatką
              będąc byłam w stanie cały dzien leżeć i się smażyć z upodobaniem!
              Poweekendowe pozdrowienia dla wszystkich
              betka
              • Gość: Iza Już poniedziałek! IP: 212.33.67.* 02.06.03, 09:07
                Witajcie po weekendzie!
                Co do większych dzieci i cierpliwości do nich, to ja mogę coś na ten temat
                powiedzieć w takiej formie - życzę dużo cierpliwości, każdy następny rok życia
                dziecka to nowe wyzwania dla rodziców (którzy w/g dzieci nic nie "kumają" a już
                jak powiedzą - a nie mówiłam - to i tak złośliwie). Ja wydaję już moją córę za
                mąż i mam z nią wspaniały kontakt, ale trzeba było na to poczekać.Teraz kiedy
                mieszka oddzielnie to nie możemy się nagadać i nacieszyć sobą a wcześniej
                bywało różnie, ale warto było czekać (jak mówią słowa piosenki)
                Pozdrwaiam.
                • spinkaa Re: Już poniedziałek! 02.06.03, 09:59
                  Izula - mysle sobie, ze na dobry kontakt z doroslym dzieckiem nalezy nie tyle
                  poczekac (to tez, oczywiscie), co sobie na niego ciezko zapracowac. I mysle
                  jeszcze, ze takze w Twoim przypadku nie bylo to bierne czekanie, az dziecko
                  podrosnie. Nie badz taka skromna...
                  buziaczki poniedzialkowe:)))
                  • piasia Re: Już poniedziałek! 02.06.03, 10:51
                    Witajcie Ryby, Byki i Skorpiony!

                    Wróciłam z (zbyt krótkiego) urlopu i zaglądam do Was (tzn. do nas). A tu co?
                    Ryby, Byk i Skorpion! Czyli coś naprawdę "jest na rzeczy"! Mój facet to
                    Skorpion, z wszystkimi wadami tego znaku, moje przyjaciółki to Byki, mój
                    partner z pracy to Rybka, Rybką jest tez jedna z moich koleżanek i mój brat.

                    Jakie to znaki?

                    Byki są spokojne, solidne, zrównoważone, wiedzą czego chcą, kochają przyrodę i
                    ziemię. Na Byku zawsze można polegać.

                    Rybka jest trochę roztrzepana, bardzo młoda wewnętrznie, optymistycznie
                    nastawiona do świata, krzywdy nie zrobi ;)

                    Skorpion... to Skorpion ;)

                    Ja jestem Panna, czyli zaplątałam się tu z zupełnie innej bajki ;)

                    Całuję poniedziałkowo na cały dłuuuugi tydzień!
                  • Gość: Iza W sprawie dzieci ! IP: 212.33.67.* 02.06.03, 14:47
                    • Gość: Iza Re: W sprawie dzieci ! IP: 212.33.67.* 02.06.03, 14:55
                      Sorry za pudło na górze ale jakoś mi tak się "omskło". Masz racje Spinko że
                      oczywiście nie czekałam, tylko pracowałam ponad 20 lat. Chciałam tylko
                      powiedzieć, że jak przychodzi "czas burzy i naporów" u nastolatków to nie
                      należy się załamywać (bywa ciężko) tylko mieć tę świadomość,że przyjdą lepsze
                      czasy.
                      Pamiętam, że moja mama zawsze obdarzała mnie dużym zaufaniem i to bardziej
                      działało niż wszelkie zakazy i nakazy. Miałam dużą swobodę a przy okazji i
                      świadomość, że mama mi ufa. Teraz trzeba dużego wyczucia w wychowywaniu
                      zwłaszcza nastolatków - bo i czasy różnorodne !
                      pozdrawiam.
                      • Gość: spinkaa Re: W sprawie dzieci ! IP: *.chello.pl 03.06.03, 18:14
                        Póki co - tylko do góry:)))
                        s.
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: 212.33.67.* 04.06.03, 13:21
      Tez jestem w sumie zapracowana, ale juz się przyzwyczaiłam, że muszę Was
      pozdrowić. Wierzę że wszystko jest ok. Dzisiaj w pracy odwiedzila mnie
      kolezanka z ktora kiedys pracowalam. Nie widzialysmy się 10 lat, ale wcale to
      źle nie wyglądało. Trzymamy sie nie źle. Najgorzej że nasi rodzice tak
      się "posunęli" w latach, ale do wszystkiego trzeba sie przyzwyczaić a wręcz
      cieszyć się każda chwila bo "to się ne wrati" jak mówią Czesi.
      papa
      • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V 05.06.03, 11:32
        Alesmy Czterdziestaki z Plusem zapracowani okrutnie! A może ten gorąc z nieba
        sprawił, boimy sie nawet komputery otwierać, co by nie dołożyły swojego
        wirtualnego ciepełka do realneg aury?
        Tym razem pozdrawiam Was chłodniutko, z lodem i z cytrynka:))))
        spinkaa
        • 4you Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V 05.06.03, 12:41
          A gdzie ten lód i cytrynka???? Może bym się zwlokła od biurka....... eeeeee....
          chyba nie mam siły......... chętnie bym się położyła na podłodze.... ale co
          powiedzą klienci????? UUUUUUUUUPPPPPPPPPPAAAAAAAŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁ!!!!!!!
    • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: 212.33.67.* 06.06.03, 07:40
      Stale musimy narzekać na tę pogodę, ale prawda jest taka że teraz same
      skrajności. Kiedyś było latem 25 stopni i ok. a teraz albo 10 albo 38 i trzeba
      się do tego dostosować. Ja już za tydzień będę na urlopie i nic mi nie zmarnuje
      humoru nawet to że znowu te korzonki nerwowe dają mi w kość a szef karze przed
      urlopem wykonać duużą pracę. Potem jednak będę się byczyć, szaleć i na odwrót.
      Miłego odpoczynku weekendowego - papa.
      Acha a gdzie się podział nasz rodzynek Rybofil, czy aż tak schudł że nie ma
      siły coś do nas skreślić ?
      • Gość: Rybofil ... Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: *.crowley.pl 06.06.03, 13:07
        ..... gdzie się podział nasz rodzynek Rybofil, czy aż tak schudł że nie ma
        > siły coś do nas skreślić ?

        Filut (też Ryba) czyta posty, ale tematy kwiatkowe to nie moja dziedzina.
        Aktualnie jestem trochę cierpiący - wszystko zdrowe wg lekarzy specjalistów, a
        biodro zachowuje się jak cudze. Pieszo pokonując przestrzeń ledwo się telepię.
        Dziwne, bo na rowerze nic mi nie dolega. Spróbuję tą sytuację wykorzystać i
        popedałować w niedzielę (sobota - znowu zarobkowa).
        Pozdtrawiam
        Fil
        • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: *.deltanet.pl 08.06.03, 22:00
          No nie, na to nie mogę pozwolić!!! Potwornie "spadamy" w dół!!!
          Padam (z gorąca i przepracowania), ale nasz wątek powinien być na górze!
          Jak tam upłynął Prześwietnym weekend referendalny?
          Ide osłuchać, jaka była frekwencja
          Buziaczki na nowy tydzień
          betka
          • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V 09.06.03, 07:16
            Witaj Betko:))) Czy Ty zawsze pracujesz w weekendy? Przeciez czasami powinnas
            odpoczywac, bo Ci sił zabraknie na nowe wyzwania:)))) Nawet nie wiesz, jak
            cudnie ptaki śpiewają na wsi, jak wszystko kwitnie. Kiedy urlop?
            Witajcie Przeswietni:))) Witajmy w nowym tygodniu i w nowej rzeczywistości -
            nie zmieniając miejsca zrobiliśmy wielki krok w przyszłość.
            A teraz biegnę do pracy - może z racji naszej świeżej europejskości przestanie
            mi sie wreszcie w robocie zawieszać komputer, a i z szefem łatwiej mi sie
            bedzie dogadac...
            Buziaczki:))))
            spinkaa
            • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: *.deltanet.pl 09.06.03, 08:15
              spinkaa napisała:

              "Witaj Betko:))) Czy Ty zawsze pracujesz w weekendy? Przeciez czasami powinnas
              odpoczywac, bo Ci sił zabraknie na nowe wyzwania:))))"

              Niestety, faktycznie nie pamiętam wolnego weekendu od kilku miesięcy...Na
              szczęście jeszcze ten następny i w kwestii weekendów spokój do października.
              Tak do połowy lipca jeszcze normalna orka (ale bez weekendów), a potem czas na
              rozwój własny. Nieodwołalnie, bo terminy mnie duszą za gardło.

              "Nawet nie wiesz, jak cudnie ptaki śpiewają na wsi, jak wszystko kwitnie."

              Mieszkam na szczęście na skraju puszczy i ptaszyska nic sobie nie robią z
              naszego (wcale niemałego) osiedla i od wiosny budzą nas swoimi głosami. W
              ogóle mam taki luksus, że nasza sypialnia ma okna dachowe, a na wprost łóżka
              jest szafa z lustrami. Leżąc na łóku można oglądać gwiazdy i chmury goniące
              się po niebie (o tej "lampie" słonecznej ostatnio nie wspominając) oraz
              zieloną, zaśnieżoną, lub jesiennie przebarwioną puszczę, odbijającą się przez
              okna w lustrze.

              "Kiedy urlop?"

              Tak na prawdę to nie przewiduję, bo w zeszłym roku dałam się na niego namówić,
              przez co moja praca własna "omsknęła" się o rok...Ale w tym tygodniu wybieram
              się na 2-3 dni do mojej ukochanej Babci na wieś, bo już widzę, że później mi
              się to może nie udać, a nie byłam już bardzo dawno (to niestety aż 500 km).
              Zamierzam siedzieć w ogrodzie na leżaku i patrzeć jak rzeka leniwie płynie.
              Może poczytam książkę, a może i nie...Pogadam z Babcią i naładuję akumulatory
              na następny rok.
              Jeśli uda mi się rzetelnie popracować do września to urlop wypadnie mi może w
              październiku. No chyba że znowu ulegnę rodzinie, która beze mnie nie chce
              nigdzie wyjechać...Ale mam zamiar być dzielna i się nie poddać!!!
              Lecę do pracy
              Miłego dnia dla wszystkich!
              betka
    • Gość: Iza w sprawie IDZIE NOWE ! IP: 212.33.67.* 09.06.03, 07:30
      Strasznie się balam o te frekfencje na referendum. Na wynik nie mialam wplywu
      ale chociaż ta frekfencja. Mialam juz dobre przeczucia, jak w lokalu wyborczym
      spotkalo sie nasze całe piętro az komisja byla pelna podziwu.
      Jestem dzisiaj bardzo spiąca ledwo trzymam glowe nad biurkiem - juz szykuje
      litry kawy ale bedzie ciezko - mam nadzieje ze to nie zly znak nowej
      rzeczywistosci.
      Musze dzis jescze do Was sie odezwac jak bede w lepszej formie. Rybofilu
      proponuję zmasowac przyjmowanie vit.B lub Zinaxin to pomaga przy takich
      dolegliwiściach wiem co mowie bo sama jestem cierpiąca.
      papa
      • Gość: filut Re: w sprawie IDZIE NOWE ! IP: *.crowley.pl 10.06.03, 10:06
        Gość portalu: Iza napisał(a):

        > proponuję zmasowac przyjmowanie vit.B lub Zinaxin ........

        Dziękuję za radę. Nie korzystałem jeszcze z Zinaxin'u.
        Wg 2-ch ortopedów i neurologa oraz wyników USG brak powodów do cierpienia.
        A boli jak cholera. Przyjdzie mi to polubieć.
        Pozdrawiam
        Fil
        • Gość: filut uzupełnienie IP: *.crowley.pl 10.06.03, 10:54
          Gość portalu: filut napisał(a):

          "Nie korzystałem jeszcze z Zinaxin'u"
          Ortopeda stwierdził, że mam wystarczającą ilość "smarowidła" i nie polecał
          łykania tych pigułek.

          Pozdrawiam
          Fil
          • spinkaa Czarowanie Fila 10.06.03, 20:31
            Oj biedny, biedny Fil!
            Gdyby mozna było, to chociaz pogłaskałybysmy Cie po łebku i potrzymały za
            łapke, bo jeśli nic nie mozna pomóc, to przynajmniej ciepło drugiego czlowieka
            dodaje energii.
            Tymczasem więc przekazujemy Ci dobrą energię wirtualnie. Trzeba bardzo
            intensywnie i bardzo pozytywnie myslec o kimś, a na pewno ten ktos odbierze
            uzdrawiające, pozytywne wibracje.
            Czarujmy zatem, może to pomoże.
            spinkaa-czarownica
            • Gość: filut Re: Czarowanie Fila IP: *.crowley.pl 11.06.03, 13:32
              spinkaa napisała:

              > Oj biedny, biedny Fil!..........
              > spinkaa-czarownica

              Dzięki Ci, Dobra Wróżko, za słowa pociechy.
              Przełożeni "ściągli" biednego (bo cierpiącego) Fila do roboty! Nie honorowali
              L4. Gdybym był bardziej pusty, to mógłbym czuć się dowartościowany. Ale nie
              jestem i dlatego jestem w.....y.
              Zazdroszczę Izie urlopu. Takiej to dobrze!
              Pozdrawialski
              Fil
              PS
              Jako człek asertywny (zgłaszam akces do klubu Prześwietnych i Asertywnych) i
              nerwowy, widzę możliwość pożegnania aktualnego chlebodawcy. Będę intensywniej
              uprawiał wędrówki za chlebem. No, ale co nagle, to po diable!
    • Gość: xxx Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: *.chello.pl 09.06.03, 22:55
      • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V 11.06.03, 07:40
        Miłego, zdrowego i twórczego dnia:))))
        • Gość: Iza Tak tu u nas cicho! IP: 212.33.67.* 11.06.03, 12:41
          Wcielając się w rolę optymisty ta cisza w naszym wątku oznacza, że wszyscy są
          zapracowani, a więc mają pracę i bedą mieli pieniążki itd. i itp. Ja już
          finiszuję od poniedziałku jestem na urlopie a w środę wyjeżdżam nad nasze
          morze. Bardzo się na to cieszę, bo uwielbiam nadmorskie plaże i klimat. W
          zasadzie pogoda jest mi obojętna (chociaż deszcze nie są wskazane). Mam
          nadzieję że wszyskie dolegliwości mnie opuszczą ( bo tak przeważnie jest że z 1
          dniem urlopu rosną mi skrzydła).
          Pozdrawiam.
          • ypsilon Tak tu u nas cicho! 11.06.03, 15:11
            Wypada tylko pozazdrościć, piękna pogoda i urlop. U mnie to pełnia sezonu
            roboczego. Na razie czekam na koniec roku szkolnego i pierwszy samodzielny
            wyjazd na kolonie córki. W tym czasie odmalujemy jej pokój, a dopiero na
            przełomie lipca i sierpnia wybieram się na swój urlop. Gdzie go spędzę, jeszcze
            nie wiem. Może nad morzem-szukam gospodarstwa agroturystycznego w cichej
            okolicy nadmorskiej. Na razie trzymam formę na rowerze. A relaksuję się na
            balkonie, w tym roku kwiaty rosną mi koncertowo. Pozdrawiam wszystkich
            pracusiów i urlopowiczów.
            • spinkaa Gdzie na wakacje 12.06.03, 07:45
              Pamietam, jak przed kilku laty moja córcia pierwszy raz sama (bo niby z kim?)
              wyjeżdżała na kolonie. Nie jestem histeryczka, ale kosztowalo mnie duuuuzo
              nerwów i do dziś wspominam jako lekki koszmarek.
              A co do wakacji - polecam stronę:
              www.wakacje.agro.pl
              albo
              www.e-agroturystyka.pl
              Tam powinnas albo cos znaleźć, albo połazić gdzieś poprzez linki dalej. Może
              przydadzą sie te namiary.
              Pozdrawiam wszystkich Prześwietnych w ten rześki poranek. Wole nie myśleć, co
              będzie później...
              spinkaa

              • spinkaa Re: Gdzie na wakacje 12.06.03, 07:47
                Mam nadzieje, że teraz uaktywniłam te adresy:

                www.wakacje.agro.pl/
                www.e-agroturystyka.pl/
    • Gość: Iza W końcu urlop! IP: 212.33.67.* 13.06.03, 07:44
      Kochani dziś ostatni dzień w pracy przed urlopem. Jestem cała szczęśliwa i wiem
      jak jestem zmęczona i jak sobie wypocznę. Nie będę zaglądała do komputera, ale
      myślę że po powrocie nasz wątek będzie zawsze na górze - wierzę w Was. Zyczę
      pogody, zdrowia i dużo humoru .
      Papa
      • spinkaa Re: W końcu urlop! 13.06.03, 09:19
        Iza - spiesze z życzeniami, abys zdążyła odebrac. A więc: pogody wymarzonej
        przez Ciebie; towarzystwa wyśnionego, idealnego na urlop (każdy ma własne
        kryteria); nocy tak długiej, abyś mogła wyspac się za cały rok; tyle czasu na
        czytanie, gapienie sie, łażenie, jednym słowem na byczenie sie, ile
        zapragniesz; a na koniec - powrotu w formie i zdrowiu wielokrotnie lepszym, niz
        przed urlopem (aby miec także siłę na uczestnictwo w wątku Prześwietnych,
        którego zresztą jesteś podpora)!
        Wkacyjne buziaczki:))))))
        s.
        • spinkaa Re: W końcu urlop! 14.06.03, 07:45
          Dzień dobry Prześwietni:))))
          Wszystkim życze znakomitej pogody, zaś pracującym - sił, pogody ducha,
          wytrwałosci i najlepszych efektów, a odpoczywajacym... tego samego!
          s.

    • Gość: spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: *.chello.pl 17.06.03, 07:10
      Przeswietni - co sie dzieje? Gdzieście sie podziali?
      Miłego dnia:))))
      • Gość: Iza Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.03, 19:17
        Jestem juz na urlopie, ale tak serio wyjedzam w piatek switem. Niestety musze
        jeszcze sluzbowo posiedziec nad pewnym tekstem i oczywiscie zagladam do
        naszego watku - a tu wakacje. Dzisiaj maja swieto nasze pociechy, wiec i
        rodzice sa zajeci. A jak tam plany wakacyjne juz gotowe i jak tam cenzurki
        dzieci chwalcie sie poki mozna.
        papa pozdrawiam.
        • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: *.deltanet.pl 21.06.03, 20:47
          Kochani Prześwietni!!!!
          Spadamy na łeb na szyję!!!!
          Co tam porabiacie w tą zimę która przyszła do na s wraz z pierwszym dniem lata?
          JA wróciłam ze swojego króciutkiego wyjazdu wprost do roboty i nijak nie mogę
          się z niej wyplątać...Wyjazd napełnił mnie spokojem (niestety chwilowym) że są
          jeszcze ludzie którzy żyją normalnie. Nie śpieszą się, nie pracują w soboty i
          niedziele o ile w ogóle pracują...Moja Babcia bardzo się nami ucieszyła i jest
          to także moja radość, ale forma nie najlepsza. Noćóż wiek+upały robią swoje.
          W pracy wyglądam końca (ok 10 lipca) i tracę cierpliwość. Bez pardonu
          przeganiam tych którzy uważają że im się należy i "jak to??!! Nie będzie pani
          w niedzielę??!!A nie mogłaby by pani przyjść!!" Rozpacz ogarnia. Nie dociera,
          że to o co im chodzi mieli załatwić w maju, a dla mnie jest to piewsza wolno
          niedziela od hohohohoho...
          Poza tym ogłupiająca robota papierkowa i monotonna od której właśnie zrobiłam
          sobie z Wami malutką przerwę.
          Uśmiechy i pozdrowienia dla tych którzy tu jeszcze zaglądają!
          A może wszyscy mają już wakacje? No to błogość kompletna!!!
          betka
          • ypsilon Tak być nie może, 23.06.03, 12:45
            przeciez nie wszyscy są już na urlopach. Pozostali wyrabiają normy i użerają
            sie z problemami. Mnie spotkał (a raczej spadł jak grom z jasnego nieba)
            ostatnio nowy - moja 19-letnia córka jest w ciąży. Jak to się stało? Tyle w
            domu mówiło sie na tematy antykoncepcji, tyle książek, gazet, poradników. NIe
            jest to temat tabu, rozmawiamy o tym otwarcie, bez skrępowania. I co? Jak
            grochem o ścianę. Zdała maturę, a to o niczym nie świadczy. Teraz idzie do
            szkoły policealnej, będzie mieszkała z nami (rodzicami). Chłopak jest miły, ale
            też jeszcze się uczy, nie pracuje, jego rodzice? - dopiero się spotkamy.
            Obecnie szukam informacji, które dotyczą tego problemu: ubezpieczenie,
            świadczenia, zasiłki, alimenty. Gdzie mogę takie informacje znaleźć?
            • Gość: Mietek Re: Tak być nie może, IP: 130.94.107.* 23.06.03, 13:11
              a to macie wesolo
            • Gość: Gerda Re: Tak być nie może, IP: *.gen.twtelecom.net 23.06.03, 13:26
              a to pieknie, kurwa pieknie
            • Gość: filut Re: Mietek + Gerda to IP: *.crowley.pl 23.06.03, 13:36
              dwójka prymitywnych nastolatów. Nie warto reagować na posty takich ..
              (cenzura)...

              Wracając do problemu Ypsilon - samo życie. Przy mądrych rodzicach problem może
              dobrze się skończyć.
              Pozdrawiam
              Fil
              • Gość: betka Re: dzieci mają dzieci IP: *.deltanet.pl 23.06.03, 21:18
                Ypsi, nie martw się! Wiem, ze to niełatwe w takiej sytuacji, ale spróbuj!!!
                Na pocieszenie mogę napisać, że znam osobiście conajmniej trzy takie pary,
                którym się udało przetrwać razem w takiej sytuacji. Dwie to pary naszych
                przyjaciół, rówieśników, którzy "wpadli" w klasie maturalnej. Mimo różnych
                przeciwności są razem do dziś, a ich dzieci są już po maturze! Co
                najdziwniesze obu parom właściwie nikt nie pomagał! Taka była ich sytuacja
                rodzinna, że albo rodzina nie chciała albo jej po prostu nie było...Nie
                twierdzę, że to łatwe ale możliwe!!!Jedna z tych par ma dzieci dwoje, a im
                obojgu udało się skończyć studia! Trzecia para to moi rodzice -ja się
                urodziłam jak mama była na I roku studiów, oczywiście ją wyrzucili, ale
                dostała sie drugi raz i mimo tego, że urodził się również mój brat, to oboje
                rodzice pokończyli studia (trochę to trwało) i za tydzień będą obchodzić 40
                rocznicę ślubu. W opiece nad nami pomagał cały akademik, bo rodzina nie
                bardzo...
                To tyle historii z życia dla otuchy. Dodam jeszcze, że moi rodzice też byli w
                szoku jak zaszłam w ciążę, a miałam lat 27 i pracę. Ale nie miałam jeszcze
                męża...Życie pisze mnóstwo różnych historii. Ja też mam córkę i zastanawiam
                się co mnie jeszcze z nią czeka...próbuję się przygotować, że nie wszystko da
                się przewidzieć i nie przed wszystkim ustrzec...
                Przesyłam Ci mnóstwo ciepła, życzę cierpliwości i optymistycznego spojrzenia
                na świat
                A u nas za oknem burza szaleje i jest pięknie!!!
                betka
                • ypsilon Re: dzieci mają dzieci 24.06.03, 08:49
                  Nie zamierzam sie martwić cały czas, to nie leży w moim charakterze. Swoje
                  powiedziałam, trudno, żebym uważała, że nic się nie stało. Najważniejsze, żeby
                  kontynuować naukę. Jeszcze nie wyobrażam sobie tego. Na razie zarządziłam
                  malowanie w domu - dla mnie to jest jak terapia. Poza tym muszę wykorzystać
                  nieobecność w domu młodszej córki, która bardzo chciała zostać malarzem. A ja
                  muszę jej tego oszczędzić ze względu na alergię. Myślę, że wszyscy się jakoś z
                  tym uporamy.
                  • megxx Re: dzieci mają dzieci 25.06.03, 14:36
                    ypsilon napisała:

                    > Nie zamierzam sie martwić cały czas, to nie leży w moim charakterze. Swoje
                    > powiedziałam, trudno, żebym uważała, że nic się nie stało.

                    Podczytuję Wasz wątek, ale kwiatki z balkonu były mi obce. Teraz gdy
                    przeczytałam post ypsilon coś we mnie drgnęło.
                    Podziwiam Cię, skąd czerpiesz tyle mocy? Uważam się za optymistkę, człowieka
                    dobrej myśli, ale bardziej wobec obcych niż siebie i swoich synów.
                    Mają 15 i 17 lat. Tyle rozmów, tłumaczeń, a ja boję się, że odpowiadają słowami
                    jakie chcielibyśmy usłyszeć, a swoje robią. Czy my możemy jeszcze jakoś wpływać
                    na młodych, czy tylko przyglądać się i zbierać co zasiane? A w końcu sialiśmy
                    jeszcze w innej Polsce.
                    • ypsilon Re: dzieci mają dzieci 26.06.03, 08:28
                      Sądzę, że każde dziecko jest inne, dorasta w innym tempie. Sądziłam, że moja
                      córka jest rozsądna i odpowiedzialna. Wiele razy rozmawiałam z nią na temat
                      antykoncepcji, wskazywałam rodzaje itp. Mówiła, że wie, tłumaczyła swoim
                      koleżankom, pożyczała im książki, których u nas nie brakuje. Ale stare
                      przysłowie mówi, że szewc bez butów chodzi. Teraz nie pozostaje nam nic innego,
                      jak przygotować się na zmiany. Nie wiem, jak to będzie, ponieważ wg mnie
                      powinna kontynuować naukę w szkole dziennej a co z dzieckiem w tym czasie? Nie
                      wiem, co myśli druga strona, rodzice chłopaka. Mamy sie dopiero spotkać. Co z
                      utrzymaniem? To jest b. instrumentalne podejście, ale ktoś o tym musi myśleć.
                      Młodzi uważają, że jakoś to będzie, ktoś się będzie zajmował. A my pytamy, jak
                      i kto, i za ile? Ale to chyba nie jest wyrachowanie, tylko trzeźwe spojrzenie
                      na sytuację. Ja pracuję w innym mieście, wracam późno, młodsza córka ma
                      treningi 3xtyg, trzeba ją wozić. Mąż na rencie, czasami próbuje dorobić. Ale
                      żeby na wzystko starczyło, to trzeba dobrze przeplatac uszami.
                      Jak w tym wszystkim nie zwariować. Chyba w ten weekend wybiore sie na konie i
                      wypocę wszystkie kłopoty z siebie.
                      • spinkaa Re: dzieci mają dzieci 28.06.03, 17:30
                        Ypsi - żadne, najlepsze nawet rady na pewno nie rozwiążą twojego problemu. On
                        rozwiążę się sam, za kilka miesięcy...
                        Dlatego nie ma juz co tutaj radzic, a twój stounek do tego jest godzien
                        podziwu. Nie rwiesz włosów, nie prawisz kazań, a po prostu myslisz racjonalnie,
                        myslisz doświadczeniem życiowym. Podczas gdy córka mówi prawdopodobnie o
                        wielkich uczuciach, radości z nowego zycia itp,itd - ty już teraz pragmatycznie
                        kombinujesz ile to będzie kosztowało, skąd wziąc kasę, jak później zorganizować
                        codzienność, a wreszcie jak zadbac o wszystko i o wszystkich.
                        Rozumiem cie doskonale i wcale nie będe cię pocieszać, ani mówic, ze to łatwe.
                        Bedzie na pewno, na poczatku szczególnie, bardzo ciężko.
                        Po pierwsze jednak: dacie sobie rade, jesli jesteście całą rodziną związani ze
                        soba, jeśli sie kochacie i przyjaźnicie. To bardzo wazne, bo wtedy mozna
                        dzieliś sie dodatkowymi obowiązkami i polegac na sobie.
                        A po drugie: wszystkie te kłopoty z czasem będą niejako rozwiazywały sie same.
                        Zobaczysz, że to co dzis nie do przeskoczenia, za jakis czas pokonasz bez
                        trudu. Nie są to tylko puste słowa. Wielokrotnie sie przekonywałam, że stając
                        przed bardzo trudna i skomplikowana sytuacją myślałam, ze nie poradzę. I
                        radziłam sobie, i dawałam rade.
                        Tak będzie i z Toba. A za juz ra rok, półtora nie będziesz nawet mogła sobie
                        wyobrazić, że kiedyś świat obywał sie jakoś bez twojej wnusi albo wnuka i że
                        niemozlwe, aby tego maleństwa nie było kiedyś z wami.
                        Tego Ci zycze i tego.... Ci zazdroszczę. Mam 16-letnia dziś córkę i nie wiem,
                        jak bym myslała, gdybym była na twoim miejscu. Ale pewnie tak samo. Tylko że ty
                        masz te przewage, że i tak bedziesz ode mnie duzo młodsza babcia. I to jest
                        super:)))
                        • ypsilon Re: dzieci mają dzieci 30.06.03, 08:23
                          Najlepsze to to że ani nie wyglądam, ani nie czuję się przyszłą babcią. Mam
                          jeszcze 10-letnią córke i ona jest wyznacznikiem mojego wieku. Ale jest
                          dokładnie tak, jak piszesz. Młodzi mówią, jakoś to będzie i ktoś będzie sie
                          zajmował. A ja sie pytam, jak i kto. Druga przyszła babcia nie pracuje i mam
                          zajmować się maluszkiem podczas zajęć(?). Ale wiąże się to z przerwaniem
                          karmienia i zakupem kaszek itp. A wożenie dziecka tam i z powrotem. No i
                          dopiero teraz przekonałam się że w tym wieku w głowie niektórzy mają jeszcze
                          siano. Pocieszam się, że wszystko będzie ok.
                          • megxx Re: dzieci mają dzieci 30.06.03, 15:35
                            Czyli jestes po rozmowach z drugą babcią? Czy młodzi myślą o ślubie, czy na
                            razie nie?
                            Najgorsze, że nasze dzieci podkreślają swoją dorosłość, a w praktyce dalej my
                            jesteśmy od "ciągnięcia tego wózka", ale na pewno będzie dobrze. Obyśmy tylko
                            zdrowie mieli.
            • Gość: mark Re: spoko, IP: 168.143.113.* 24.06.03, 09:12
              mlodzi juz dawko rozpoczeli odpowiedzialny zywot - ty
              dowiedzialas sie ostatnia. Zostalo ci pomagac - to dosyc
              wdzieczne zajecie. Ja mlodym dobrze zycze i ty tez
              powinnas.
            • 4you Ale.... może tak być, może :))) 24.06.03, 09:21
              Mam nadzieję, że przjmujecie ten fakt całkiem naturalnie, i to nie tylko na
              zewnątrz, ale i wewnątrz. Można łatwo poznać stan "duszy" rodzica, wierzcie mi,
              na nic udawanie i mówienie, że nic się nie stało!
              A to po prostu proza życia, zresztą, jak się to przjmuje naturalnie, to może bć
              całkiem fajnie :)
              Taka młoda mama zdąży jeszcze ze wszystkim, a dziecko będzie sobie rosło
              pomalutku. Popatrzcie ile teraz młodych par bez dzieci, no bo nie ma pracy, nie
              ma forsy, nie ma ślubu, potem coraz trudniej się zdecydować.... a tak: jakoś
              tam będzie, no nie?
              Tylko szczęśliwych chwil dla młodej mamuśki :)))
    • spinkaa Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V 01.07.03, 23:21
      Kochani - przed snem chce Wam życzyć marzeń pięknych i spokojnej nocy:)))
      Pamietajcie - sny sa odzwierciedleniem stanu naszej duszy oraz sumy zdarzeń
      przeżytych. A więc także wyznacznikiem przyszłości: trzeba wierzyc w sny,
      szczególnie te dobre. Niech się spełnią.
      Dobrej nocy:)))
      • Gość: betka Re: Prześwietni Czterdziestoletni cz.V IP: *.deltanet.pl 02.07.03, 12:29
        Zaglądam tu do nas, ale nie piszę, bo nie chcę wszystkich zdołować swoim
        nędznym nastrojem... Jestem tak zmęczona, że to nie do opisania...Nie mogę
        nawet czytać, bo składanie liter w słowa jest zbyt męczącym zajęciem...Jak na
        mnie "nałogowego" czytacza to koniec...Mam za sobą potwornie zapracowanie
        tygodnie, ostatnie trzy dni praca po 18 godzin na dobę, następne trzy jeszcze
        gorzej...Czy ktoś mógłby mi "pożyczyć" wirtualnie siły i czasu?
        Uśmiech - mimo wszystko - dla wszystkich!
        betka=zombi
        • Gość: Iza W sprawie przekazania wirtualnych sił! IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.03, 18:04
          Betko zmeczona i pozostali czterdziesto-letni!
          Wrocilam ze wspanialego urlopu i mam sil cale mnostwoi troche Wam przekazuje.
          Pogoda byla w kratke (polskie morze) ale odpoczynek wspanialy. Dzis padam
          jeszcze po podrozy ale jutro wiecej napisze - pozdrawiam.
          • spinkaa Re: W sprawie przekazania wirtualnych sił! 03.07.03, 08:43
            Witaj Iza - niech Ci tych sił wystarczy na jak najdłużej, a najlepiej az do
            następnego urlopowego ładowania akumulatorka:)))

            Betka - jak tak dalej pójdzie, wykończysz się! Sama wiesz, że możliwości
            fizyczne i emocjonalne człowieka są ograniczone i w pewnym momencie, bez
            względu na wszystko, trzeba powiedziec: dość! Nie wiem nic o twojej pracy, ale
            zdaje mi sie, że powinnac nieco zweryfikować swój codzienny grafik, bo w pwenym
            momencie padniesz jak... no właśnie, jak betka:((
            Trzymaj się, dziewczyno, a ja Ci wirtualnie przekazuje tyle sił, ile tylko do
            Ciebie zdoła dotrzeć. Czasu sama mam bardzo mało, ale gdybym mogła, oddałabym
            Ci ze swoich zapasów tyle, ile byś chciała, bylebyś tylko zwolniła odrobinę
            tempo.
            Pozdrawiam serdecznie:))))
            spinkaa
            • Gość: betka Re: W sprawie przekazania wirtualnych sił! IP: *.deltanet.pl 05.07.03, 19:31
              Dzięki serdeczne, trochę sił mnie wzmocniło i pozwoliło przetrwać do dziś.
              Właśnie wróciłam z pracy i wygląda na to, że do poniedziałku mogę mieć
              formalnie wolne. Pomijając oczywiście wyrzuty sumienia, które prawdopodobnie
              jutro popchną mnie do zrobienia jakiś rzeczy mocno zaległych.
              Spinkaa? Czy Ty przypadkiem telepatycznie nie porozumiewasz się z moim Tatą?
              On na temat mojej pracy (a głównie ilości i mojego się nią przejmowania) też
              zawsze mówi dokładnie to co Ty napisałaś...Ja tak naprawdę to sama nie wiem,
              kiedy ta machina tak mnie wciągnęła...U nas po prostu większość rzeczy
              jest "odroczona" o jakieś dwa lata. Podejmujesz decyzje i zobowiązania, wydaje
              Ci się że niegroźne, i że spokojnie dasz sobie radę, później one się
              nawarstwiają, a później nie panujesz na tym kompletnie. W dodatku pracując z
              ludźmi, w masie liczącej się na setki w ciągu semestru, nie ma wyjścia jest
              się obiążonym problemami i indywidualnymi problemami dużej części z nich, co
              wysysa siły z "siłą wodospadu".
              Żeby było weselej jedna z wielu historyjek (AUTENTYCZNA)z życia uczelni
              wyższej:
              Leje deszcz, na parkingu parkuje samochód i wysiada pracownik naukowy (Dla
              ułatwienia dodam, że kobieta), z bagażnika wyciąga olbrzymią i ciężką teczkę,
              w której są prace mgr i licencjackie, oraz testy, w drugą rękę bierze równie
              ciężką reklamówkę, w trzecią torebkę, czwartą usiłuje znaleźć kluczyki i
              zamknąć samochód. Kątem oka widzi, że od drzwi uczelni biegnie w strugach
              deszczu student, mgnienie ulgi - może ktoś mi pomoże! Widać wyciągniętą rękę i
              słychać głos "mogę dostać wpis?". Żadne tam "dzień dobry" "może pani pomóc",
              rzucać manele i od razu na mokrej masce samochodu wpis dawac!!!Ratunku...
              Tak naprawdę to to wcale nie jest śmieszne, ale z perspektywy pośmiać się
              można!
              Lekko wyluzowana
              betka
              • spinkaa Re: W sprawie przekazania wirtualnych sił! 06.07.03, 08:30
                betka - z tego co widze, to nie jakis podły kapitalista pozbawiony ludzkich
                uczuć wykorzystuje cie dla własnego zysku i wysysa z ciebie wszystkie siły i
                soki. To ty sama, albo raczej to w tobie samej jest ten krwiopijca, który
                nakazuje pracowac, pracować, a w chwilach wolnych od pracy - pracowac.
                Oczywiście żartuję.
                Historyjka ze studentem jest super - mysle, że wiecej bys takich uzbierała. A
                tak przy okazji: ów student dostał ten wpis, czy nie...
                Spokojnego odpoczynku:)))
                • Gość: betka Re: W sprawie przekazania wirtualnych sił! IP: *.deltanet.pl 06.07.03, 10:07
                  Spinkaa, student na pytanie grzeczne acz zadane dość agresywnym tonem "czy tu
                  i teraz?" odpowiedział że "może później"... i zmył się. Nie myśl że
                  przypadkiem pomógł taszczyć graty!!!!
                  Uczelnia to też krwiopijca i niewiadomo czy nie gorszy niż
                  kapitalista...Wiadomo że boom na uczenie się skończy za jakieś 2-3 lata, więc
                  nie zatrudnia się nowych (bo co z nimi się zrobi za te parę lat?) i orze tymi
                  którzy są...A jak się nie jest prof. dr hab. to właściwie kładzie się uszy po
                  sobie i robi jak każą. Szczególnie jak się blisko przełomu typu dr, hab lub
                  prof...Później podobno wcale nie jest lepiej, szczególnie po hab. bo tacy to
                  dopiero mają "branie"! I ja cały czas się pocieszam, że jeszcze tylko 2-3 lata
                  i będzie już normalnie, jak kiedyś te 5 i więcej lat temu.
                  Serdecznie pozdrawiam w ten niedzielny poranek
                  betka
    • Gość: Iza Niestey po urlopie już ! IP: 212.33.67.* 03.07.03, 13:51
      A więc (ponoć tak się nie zaczyna wypowiedzi) jestem pierwszy dzień w pracy i
      wszystko czego nie wykonałam to na mnie czekało. Zakasałam rękawy i ... sami
      wiecie. Było trochę opowieści, bo jedna koleżanka była we Francji i miała
      mnóstwo zdjęć. Ja swoich jeszcze nie wywołałam ale mam nadzieję,że wyjdą
      ok.Starałam się na tym urlopie dużo być w ruchu, więc przemierzyłam setki
      kilometrów polskiego wybrzeża. Wyszło to na dobre moim biodrom. W pierwszym
      dniu pracy wróciły stare nawyki - drugie śniadanko i coś słodkiego
      (niestety).Szef jest też po urlopie i wcale nie jest z tego powodu szczęśliwy
      (też niestety). Pocieszam się tym, że pogodę miałam wcale nie najgorszą bo
      lipiec zapowiadają deszczowy a na urlopie deszcz jest tym nagorszym
      rozwiązaniem.
      Pozdrawiam (szef wzywa - niestety)
      • spinkaa Re: Niestey po urlopie już ! 06.07.03, 08:32
        Iza - czy to juz koniec twojego urlopowego szaleństwa na ten rok?
    • filut Coś na wesoło 04.07.03, 10:42
      Przed chwilą zaprzyjaźniony internauta przysłał mi poniższy tekst.

      SIEDEM CUDOW KOMUNIZMU
      1. Każdy miał prace.
      2. Mimo, ze każdy miał prace, nikt nigdy nie pracowal.
      3. Nawet mimo tego, ze nikt nie pracował, plan był zawsze wykonany w ponad
      100%.
      4. Nawet mimo tego, ze plan był wykonywany w ponad 100%, nie można było
      niczego kupic.
      5. Nawet mimo tego, ze nie możną było niczego kupić, wszyscy mieli wszystko.
      6. Nawet mimo tego, ze wszyscy mieli wszystko, wszyscy kradli.
      7. Nawet mimo tego, ze wszyscy kradli, nigdy niczego nie brakowało.

      Tekst dedykuję przede wszystkim ludziom na wielkich obrotach zawodowych.
      Pozdrawiam wszystkich
      Fil
      • spinkaa Re: Coś na wesoło 06.07.03, 08:16
        Filu - az łezka w oku sie kręci na to wspomnienie i chciałoby sie rzec: A to
        Polska własnie... Była.
        • Gość: Iza Znowu niestety poniedziałek! IP: 212.33.67.* 07.07.03, 07:35
          Kochani!
          Strasznie bylo ciężko dziś wstawać, ale cóż...Spinko pytałaś czy to koniec
          mogeo urlopowania - otóż mam jeszcze urlop, ale też mam w sierpmiu ślub córki i
          związane z tym obowiązki i potrzebę wzięcia pozostałego urlopu. Specjalnie go
          wzięłam przed miłymi obowiązkami żeby trochę odetchąć "dla siebie". Teraz
          jestem wyczulona na ostatnie zakupy ślubne i załatwianie menu itp.Z poczatku
          miałam popłoch w oczach, ale jakoś powoli wspólnymi rodzinnymi siłami
          opanowaliśmy to wszystko, ale co przede mną emocji ...
          Ja też mam fajną historyjkę o studentach. Ciągle mylą mój pokój z miejscem
          gdzie można zapisać się na lektorat. Kiedy zmęczona odpowiadam,że został tylko
          j. chiński to po namyśle stwierdzają - "a może być".
          Pozdrawiam.
          • spinkaa Re: Znowu niestety poniedziałek! 08.07.03, 21:51
            Iza - wynika z tego, że i Ty masz tę "chińszczyznę" na co dzień, o której -
            choc nieco inaczej - pisała Betka. Trzymaj się podczas zakupów i przygotowań
            przedślubnych. Doswiadczeni znajomi mówia, że dla rodziców to wręcz
            traumatyczne przezycie (ja mam to jeszcze przed soba).
            Betka - nie daj się pracy i... studentom.
            A w ogóle, to czas na nowy watek. Pojutrze wyjzeżdżam na wielce zasłuzony urlop
            i fajnie by było, abym po powrocie nie szukała Prześwietnych
            Czterdziestoletnich w katakumbach forumowych. Licze na Was:)))
            • Gość: Iza Nowy wątek! IP: 212.33.67.* 09.07.03, 07:35
              Spinko zycze milego wypoczynku i pogody. Zacznij jednak nowy watek, bo bez
              Twego udzialu marnie to widze -czekamy !
              • spinkaa Re: Nowy wątek! 09.07.03, 07:51
                Iza - juz wczoraj uruchomiłam nowy watek, który cały gotowy na was czeka.
                Buziaczki:)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka