neurosceptyk
04.04.07, 00:00
Oglądałem dziś "Teraz My" - dziwny się ten program zrobił. Zaproszony był
m.in. Maciej Damięcki, podrzędny aktor, który niedawno został przez Dziennik
ujawniony jako agent SB. Morozowski, być może w imię pielęgnacji wizerunku
dziennikarza obiektywnego, zachowywał się jak jakiś obsesjonat lustracyjny z
całą powagą traktujący ideę lustracji - i to kogo? Aktorów! Kiedy zaczął
bredzić o powołaniu specjalnej aktorskiej komisji do samooczyszczenia
środowiska aktorskiego na wzór komisji duchownych, oczy wyszły mi z orbit.
Czy ktoś mi może wyjaśnić po ch.. lustrować aktorów?!?
Lustracja w ogóle jest poronionym, nikczemnym idiotyzmem, ale gdy ktoś spiera
się ze mną na temat zasadności lustrowania wysokich urzędników państwowych
powołując się na argumenty o ochronie bezpieczeństwa państwa, jeszcze jestem
skłonny traktować go poważnie. Ale wyciąganie jakichś małych smrodków sprzed
30 lat należących do jakichś podrzędnych artystów jak wytłumaczyć z punktu
widzenia bezpieczeństwa państwa?
Proszę o wypowiedź zwolenników lustracji.
ps. Całe szczęście, że był w tym programie Olbrychski (w charakterze
pokrzywdzonego), który jak zwykle pokazał, że ma jaja i mózg na swoim
miejscu, bez niego ten program byłby przerażający.