Dodaj do ulubionych

Cud. Jak wymodlić?

08.04.07, 06:58
Jak wiemy by ktoś stał się świętym musi dokonać iluś tam (udokumentowanych)
cudów.
Cuda można wybłagać modlitwą.
Przykładem cudowne uzdrowienie siostrzyczki zakonnej we Francji (natenczas
jeszcze nie zatwierdzono lecz to tylko kwestia czasu).

A ja mam dylemat.
Zwracam się zatem do znawców tematu, którzy na szczęście w naszej
społeczności większość stanowią wspaniałą.
Jako żem laik, więc i pytanie me laickie:
Czy można modlić się do kogoś, kto jest spoza panteonu świętych?
I czy nie jest grzechem wznoszenie modłów do zwykłego śmiertelnika?
Boć przecie Bóg jest jedyny i zazdrosny wszak rzekł: „Nie będziesz miał...”
Lecz kto jak kto ale siostra zakonna wraz ze swą przełożoną wiedzą to
najlepiej przecie to „fachowcy”.

Załóżmy, że ludzkość cała w jednym dniu wznosi modły do kogoś konkretnego
(przez swą wrodzoną skromność siebie tu pomijam) prosząc by stało się coś
niemożliwe.
Kolejny dzień i kolejna konkretna postać nie ważne żyjąca czy nie.
Jak sądzicie iluż to cudów możnaby się spodziewać w wyniku takiego
eksperymentu?
I ilu świętych którym nie dano możliwości by się wykazać i zaistnieć w chwale?

Najniższe ukłony!
Cudami przejęty wielce M.J.
Obserwuj wątek
    • Gość: pocoo Re: Cud. Jak wymodlić? IP: *.tvteletronik.pl 08.04.07, 07:22
      Mika i Echo zaraz te głupoty z głowy ci wybiją.Modlimy się do Boga a ta cała
      rzesza świętych,wyniesionych przez grzesznych i śmiertelnych ludzi na ołtarze
      to posrednicy.Jak planuję dłuższy wyjazd solo, to modlę się(wcale nie żarliwie)
      do mojego męża o bilety NBP a raz moją prośbę spełnia.Co do reszty ,to Bóg
      mnie miał w nosie,a pośrednicy mają swoich krewnych i znajomych,są na
      emeryturze i zwyczajnie im się nie chce.Licz na siebie.
    • bystra_26 Cuda a WIARA 11.04.07, 12:15
      Cuda czyni tylko Bóg, więc Jego się o nie prosi. Nie wiem tylko dlaczego tylu
      ludziom prościej jest prosić, by jakiś święty (pośrednik), to zrobił za nich
      zamiast zwrócić się wprost do Boga.

      Poza tym modlić się o uzdrowienie mogą równie skutecznie wierzący obdarzeni
      charyzmatem uzdrawiania (jak w Dziejach Apostolskich), ale coś o nich nie
      słychać, ani nie widać, by Kościół Katolicki jakoś szczególnie wzywał swych
      wiernych do odkrywania otrzymanych przez Boga tych nadnaturalnych darów....
      czyżby mogli stać się konkurencją dla świętych?

      Może wynika to z obrazu Boga - surowego i zbyt zajetego, by się
      zająć "udogodnieniem" doczesnego życia człowieka np. by mógł chodzić zamiast
      jeździć na wózku inwalidzkim. Albo z BRAKU WIARY - jeśli poczytać Ewangelie, to
      widać, że udrowienia dokonywały się w ścisłym związku z wiarą proszących -
      kobiety cierpiącdej na krwotok, trędowatych czy czterech przyjaciół
      sparaliżowanego. W Nazarecie natomiast Jezus nie mógł czynić cudów, bo spotkal
      się z niewiarą.

      Czyli, żeby "otrzymać cud", trzeba wierzyć Bogu i prosić go usilnie z wiarą, a
      także o wzrost tejże wiary. Dodawanie formułki "jeśli taka jest wola Boża" jest
      niebezpieczne. Wskazuje bowiem na pozostawienie sobie wyjścia awaryjnego
      (przejaw braku zaufania jedynie Bogu, co Mu się nie podoba), jeśli modlitwy nie
      przyniosą skutku - winny jest Bóg, który miał inne plany, a nie nasz brak wiary
      w modlitwie, brak gorliwości w modlitwie czy oczekiwanie na natychmiastową
      reakcję Boga.
      • mala.mi74 Re: Cuda a WIARA 11.04.07, 12:34
        bystra_26 napisała:

        > Cuda czyni tylko Bóg, więc Jego się o nie prosi. Nie wiem tylko dlaczego tylu
        > ludziom prościej jest prosić, by jakiś święty (pośrednik), to zrobił za nich
        > zamiast zwrócić się wprost do Boga.

        Zgodnie z katolicka nauka "kazda modlitwa jest chrystocentryczna", czyli wznosi
        się do Boga.Moze wznosic sie tylko ode mnie lub od wspólnoty( kilku osób na
        ziemi,w niebie-sprawa drugorzedna)
        >
        > Poza tym modlić się o uzdrowienie mogą równie skutecznie wierzący obdarzeni
        > charyzmatem uzdrawiania (jak w Dziejach Apostolskich), ale coś o nich nie
        > słychać, ani nie widać, by Kościół Katolicki jakoś szczególnie wzywał swych
        > wiernych do odkrywania otrzymanych przez Boga tych nadnaturalnych darów....

        Zapraszam do mojej wspólnoty

        > czyżby mogli stać się konkurencją dla świętych?

        My modlimy się z nimi

        >
        > Może wynika to z obrazu Boga - surowego i zbyt zajetego, by się
        > zająć "udogodnieniem" doczesnego życia człowieka np. by mógł chodzić zamiast
        > jeździć na wózku inwalidzkim. Albo z BRAKU WIARY - jeśli poczytać Ewangelie,
        to
        >
        > widać, że udrowienia dokonywały się w ścisłym związku z wiarą proszących -
        > kobiety cierpiącdej na krwotok, trędowatych czy czterech przyjaciół
        > sparaliżowanego. W Nazarecie natomiast Jezus nie mógł czynić cudów, bo
        spotkal
        > się z niewiarą.
        >
        > Czyli, żeby "otrzymać cud", trzeba wierzyć Bogu i prosić go usilnie z wiarą,
        a
        > także o wzrost tejże wiary. Dodawanie formułki "jeśli taka jest wola Boża"
        jest
        >
        > niebezpieczne.

        tak sie modlił Jezus w Ogrójcu

        Wskazuje bowiem na pozostawienie sobie wyjścia awaryjnego
        > (przejaw braku zaufania jedynie Bogu, co Mu się nie podoba), jeśli modlitwy
        nie
        >
        > przyniosą skutku - winny jest Bóg, który miał inne plany, a nie nasz brak
        wiary
        >
        > w modlitwie, brak gorliwości w modlitwie czy oczekiwanie na natychmiastową
        > reakcję Boga.

        Bóg to nie automat
        • bystra_26 Re: Cuda a WIARA 11.04.07, 13:31
          mala.mi74 napisała:

          > Zgodnie z katolicka nauka "kazda modlitwa jest chrystocentryczna", czyli
          wznosi
          > się do Boga.Moze wznosic sie tylko ode mnie lub od wspólnoty( kilku osób na
          > ziemi,w niebie-sprawa drugorzedna)

          Możesz mi podać źródło tego stwierdzenia? Bo jak modlę się do drzewa albo do
          boga deszczu, to trudno powiedzieć o chrystocentryzmie. Niestety wielu
          katolików modli się do świętych jak do drzewa - z zerową świadomością, że
          święci w niebie nie czynią cudów, tylko sam Bóg. Potem mamy takie stwierdzenia
          "JPII mnie uzdrowił" - to nie jest zgodne z nauką Kościoła, ponadto jest
          odbieraniem chwały Bogu.
          Dlaczego proboszcz w niedzielę tego nie prostuje?


          > > Poza tym modlić się o uzdrowienie mogą równie skutecznie wierzący obdarze
          > ni
          > > charyzmatem uzdrawiania (jak w Dziejach Apostolskich), ale coś o nich nie
          >
          > > słychać, ani nie widać, by Kościół Katolicki jakoś szczególnie wzywał swych
          > > wiernych do odkrywania otrzymanych przez Boga tych nadnaturalnych darów....
          > Zapraszam do mojej wspólnoty

          Jaka to wspólnota? Gdzie? Kiedy się spotykacie?
          Ile uzdrowień w wyniku modlitwy w ciagu ostatniego półrocza odnotowaliście.
          Takich większych niż z kataru.


          > My modlimy się z nimi [świętymi]

          A bez nie można?



          >>Dodawanie formułki "jeśli taka jest wola Boża" jest niebezpieczne. > Wskazuje
          >>bowiem na pozostawienie sobie wyjścia awaryjnego
          > > (przejaw braku zaufania jedynie Bogu, co Mu się nie podoba),
          >
          > tak sie modlił Jezus w Ogrójcu

          On dopiero miał cierpieć i tylko ON miał misję zbawienia świata.
          Jak Bóg czegoś nam nie chce dać, to nie da.



          > Bóg to nie automat

          Nic takiego nie sugerowałam. W katolicyzmie kwitną jednak takie kwiatki - odmów
          tę modlitwę 3 razy przez 7 dni, a otrzymasz. Zostawiają je ludzie w kaplicach,
          a proboszcz nic nie robi, by ludziom ten zabobon wybić z głowy.
          • mala.mi74 Re: Cuda a WIARA 11.04.07, 14:16
            bystra_26 napisała:

            > mala.mi74 napisała:
            >
            > > Zgodnie z katolicka nauka "kazda modlitwa jest chrystocentryczna", czyli
            > wznosi
            > > się do Boga.Moze wznosic sie tylko ode mnie lub od wspólnoty( kilku osób
            > na
            > > ziemi,w niebie-sprawa drugorzedna)
            >
            > Możesz mi podać źródło tego stwierdzenia? Bo jak modlę się do drzewa albo do
            > boga deszczu, to trudno powiedzieć o chrystocentryzmie. Niestety wielu
            > katolików modli się do świętych jak do drzewa - z zerową świadomością, że
            > święci w niebie nie czynią cudów, tylko sam Bóg. Potem mamy takie
            stwierdzenia
            > "JPII mnie uzdrowił" - to nie jest zgodne z nauką Kościoła, ponadto jest
            > odbieraniem chwały Bogu.
            > Dlaczego proboszcz w niedzielę tego nie prostuje?

            Skąd wiesz,ze nie prostuje?Kazdy katolik znający swoją wiare to spostuje. ja
            własnie to prostuje.
            >
            >
            > > > Poza tym modlić się o uzdrowienie mogą równie skutecznie wierzący o
            > bdarze
            > > ni
            > > > charyzmatem uzdrawiania (jak w Dziejach Apostolskich), ale coś o ni
            > ch nie
            > >
            > > > słychać, ani nie widać, by Kościół Katolicki jakoś szczególnie wzyw
            > ał swych
            > > > wiernych do odkrywania otrzymanych przez Boga tych nadnaturalnych d
            > arów....
            > > Zapraszam do mojej wspólnoty
            >
            > Jaka to wspólnota? Gdzie? Kiedy się spotykacie?

            zajrzyj do najbliszej wpsólnoty charyzmatycznej.
            > Ile uzdrowień w wyniku modlitwy w ciagu ostatniego półrocza odnotowaliście.
            > Takich większych niż z kataru.

            Kilka wiekszych było. Ostatnie bylo nagłym uzdrowieniem z zaawansowanej
            narkomani.
            >
            >
            > > My modlimy się z nimi [świętymi]
            >
            > A bez nie można?

            Oczywiscie. Choc indywidualizm to nie przesłanie ewangeliczne.
            >
            >
            >
            > >>Dodawanie formułki "jeśli taka jest wola Boża" jest niebezpieczne. &#
            > 62; Wskazuje
            > >>bowiem na pozostawienie sobie wyjścia awaryjnego
            > > > (przejaw braku zaufania jedynie Bogu, co Mu się nie podoba),
            > >
            > > tak sie modlił Jezus w Ogrójcu
            >
            > On dopiero miał cierpieć i tylko ON miał misję zbawienia świata.
            > Jak Bóg czegoś nam nie chce dać, to nie da.

            jasne.
            >
            >
            >
            > > Bóg to nie automat
            >
            > Nic takiego nie sugerowałam. W katolicyzmie kwitną jednak takie kwiatki -
            odmów
            >
            > tę modlitwę 3 razy przez 7 dni, a otrzymasz. Zostawiają je ludzie w
            kaplicach,
            > a proboszcz nic nie robi, by ludziom ten zabobon wybić z głowy.

            Skad wiesz? Znasz wszystkich proboszczów? i czemu akurat proboszczów? Zwykły
            wikary jest be?
            • bystra_26 wspólnota itd. 13.04.07, 14:11
              1. Niestety nie jestem w stanie dotrzeć do wszystkich osób w parafii
              stawiających świętego w miejscu Boga. Ksiądz na kazaniu może.

              Niestety nie widziałam również, by jakiś katolik pracujący w "Dzienniku"
              napisał sprostowanie wypowiedzi uzdrowionej za wstawiennictwem JPII zakonnicy.

              2. Zapytałam o Twoja wspólnotę. Dlaczego nie odpowiesz?

              Najbliższa mi wspólnota charyzmatyczna to będzie jakaś warszawska Odnowa. Byłam
              parę razy na spotkaniach 3 różnych. Charyzmatyczne na papierze niestety.
              Uważam, że stwierdzenie "Po twoim uwielbieniu widać, jakiego Boga znasz" jest
              prawdziwe.

              Wiele osób w Odnowie wydaje się znać Boga tylko z drugiej ręki, papierowego, a
              chrześcijaństwo traktować jako zbiór zasad, które jeśli będziesz usilnie
              przestrzegać zapewnią Ci niebo.
              Ci, co mają osobową relację z Bogiem i pragną więcej - np. by objawiały się
              charyzmaty, by chodzić po domach ewangelizować są niestety często w
              imię "uczenia ich pokory" traktowani za dziwologów i pacyfikowani. Znam to nie
              tylko z własnego doświadczenia.

              3. Nazywanie indywidualizmem modlitwy bez wsparcia świętych uważam za
              nieuzasadnione.

              4. Do przeciwdziałania i prostowania magicznego podejścia do religii przez
              wiernych jak nabardziej wystarczy wikary. Jednak należałam już w moim życiu do
              kilku parafii, chodzę do Kościoła co niedziela, i NIGDY nie słyszałam kazania
              na ten temat!

              Parafie gdzie zwraca się wiernym przy święceniu pokarmów, że to pokropienie
              wodą nie jest błogosławieństwem ich a pokarmów, są niestety WYJĄTKIEM.
              • mala.mi74 Re: wspólnota itd. 13.04.07, 15:00
                bystra_26 napisała:

                > 1. Niestety nie jestem w stanie dotrzeć do wszystkich osób w parafii
                > stawiających świętego w miejscu Boga. Ksiądz na kazaniu może.

                Ksiadz na kazaniu powinien mówic homilię czyli objasniac to co bylo w
                czytaniach. Poziom katechizacji w kosciolach takze uwazam za sredni.
                Widze w tym dwie przyczyny:
                -przez ostatnie 50 lat KK w Polsce bardziej zajmował się walka z komuna niz
                duchowoscia,
                - kiepska kadra wykładowa w seminariach. Dlatego polecam bardziej "zakonne"
                kościoły.
                >
                > Niestety nie widziałam również, by jakiś katolik pracujący w "Dzienniku"
                > napisał sprostowanie wypowiedzi uzdrowionej za wstawiennictwem JPII zakonnicy.

                A co było nie tak w Dzienniku? niestety nie czytałam.
                >
                > 2. Zapytałam o Twoja wspólnotę. Dlaczego nie odpowiesz?

                A co chcesz wiedziec?
                >
                > Najbliższa mi wspólnota charyzmatyczna to będzie jakaś warszawska Odnowa.
                Byłam
                >
                > parę razy na spotkaniach 3 różnych. Charyzmatyczne na papierze niestety.
                > Uważam, że stwierdzenie "Po twoim uwielbieniu widać, jakiego Boga znasz" jest
                > prawdziwe.
                >
                > Wiele osób w Odnowie wydaje się znać Boga tylko z drugiej ręki, papierowego,
                a
                > chrześcijaństwo traktować jako zbiór zasad, które jeśli będziesz usilnie
                > przestrzegać zapewnią Ci niebo.
                > Ci, co mają osobową relację z Bogiem i pragną więcej - np. by objawiały się
                > charyzmaty, by chodzić po domach ewangelizować są niestety często w
                > imię "uczenia ich pokory" traktowani za dziwologów i pacyfikowani. Znam to
                nie
                > tylko z własnego doświadczenia.


                ja tez nam z doswidczenia,ze Ci wielcy ewngelizatorzy i charzmatycy laduja
                potem u psychoterapeutów lub odchodza z kościola wcale nie z powdu ich
                pacyfikacji. Ja mam zuplenie odwrotne doswidczenia i znam zbyt wielu ludzi
                poranionych emocjonalnie roznych sekciarstem panujacym w ielu wspolnotach.
                Duchowni powinni w koncu cos z tym zrobic.
                >
                > 3. Nazywanie indywidualizmem modlitwy bez wsparcia świętych uważam za
                > nieuzasadnione.

                Chodzilo mi nie o samych świetych ,ale o indywidualizm w stylu "nikt nie bedzie
                mi mowił o Bogu, Bóg sam do mnie mówi, nic nie bede czytac ani nikogo sluchac,
                bo ja mam wylacznosc na Ducha Sw" Jesli nie podoba Ci sie slowo indywidualizm
                mozesz zastapic go slowem egoizm.
                >
                > 4. Do przeciwdziałania i prostowania magicznego podejścia do religii przez
                > wiernych jak nabardziej wystarczy wikary. Jednak należałam już w moim życiu
                do
                > kilku parafii, chodzę do Kościoła co niedziela, i NIGDY nie słyszałam kazania
                > na ten temat!

                Wystraczy częsciej chodzic do spowiedzi, czytac wiecej ksiazek, szukac w
                internecie, poszukac sobie kierowika duchowego, nalzeac do jakiejs dojrzałej
                wspólnoty,a moze studiowac teologie?
                Myslisz,ze ktokolwiek jest odpwiedzialny za Twoj rozwój duchowy?
                Mylisz sie,za to jestes odpowiedzilna Ty sama , nikt sie za Ciebie nie
                nawróci...
                >
                > Parafie gdzie zwraca się wiernym przy święceniu pokarmów, że to pokropienie
                > wodą nie jest błogosławieństwem ich a pokarmów, są niestety WYJĄTKIEM.

                To załóz grupe katechizujaca albo dołacz do jakiejs.
                Widze,ze najłatwiej ci naprawiac Kosciół cudzymi rekami...
                Pozdr.
                • bystra_26 Kościół wobec świeckich 13.04.07, 16:45
                  > Ksiadz na kazaniu powinien mówic homilię czyli objasniac to co bylo w
                  > czytaniach. Poziom katechizacji w kosciolach takze uwazam za sredni

                  Proboszcz jest odpowiedzialny za rozwój duchowy swoich parafian. Homilie nie
                  wystarczają, trzeba nauczać, pokazywać naukę Kościoła kontra zabobony. Trwanie
                  w zabobonach nie sprzyja zbliżaniu się wiernych do Boga, prawda?

                  > > Niestety nie widziałam również, by jakiś katolik pracujący w "Dzienniku"
                  > > napisał sprostowanie wypowiedzi uzdrowionej za wstawiennictwem JPII zakon
                  > nicy.
                  >
                  > A co było nie tak w Dzienniku? niestety nie czytałam.

                  Wielki artykuł na pierwszą stronż z tytułem "Uzdrowił mnie Jan Paweł II" -
                  cytat z wypowiedzi zakonnicy.

                  > ja tez nam z doswidczenia,ze Ci wielcy ewngelizatorzy i charzmatycy laduja
                  > potem u psychoterapeutów lub odchodza z kościola wcale nie z powdu ich
                  > pacyfikacji. Ja mam zuplenie odwrotne doswidczenia i znam zbyt wielu ludzi
                  > poranionych emocjonalnie roznych sekciarstem panujacym w ielu wspolnotach.
                  > Duchowni powinni w koncu cos z tym zrobic.

                  Co? Zadekretować, że jedyną słuszną drogą chrześcijaństwa jest neokatechumenat?

                  W wielu niecharyzmatycznych wspólnotach jest równie dużo wypaczeń i
                  emocjonalnego łamania ludzi, nie mówiać o zakonach żeńskich. Jakoś nikt tam nie
                  interweniuje.

                  > > 2. Zapytałam o Twoja wspólnotę. Dlaczego nie odpowiesz?
                  >
                  > A co chcesz wiedziec?

                  Gdzie jest, jaka ma duchowość, jakie stawia sobie cele, ile istnieje, ilu ma
                  stałych członków, jak wygląda formacja...?

                  > Wystraczy częsciej chodzic do spowiedzi, czytac wiecej ksiazek, szukac w
                  > internecie, poszukac sobie kierowika duchowego, nalzeac do jakiejs dojrzałej
                  > wspólnoty,a moze studiowac teologie?
                  > Myslisz,ze ktokolwiek jest odpwiedzialny za Twoj rozwój duchowy?
                  > Mylisz sie,za to jestes odpowiedzilna Ty sama , nikt sie za Ciebie nie
                  > nawróci...


                  To co jest zadaniem Kościoła wobec świeckich?

                  Sami na"złe" książki też mogą natrafić. I niestety jak ktoś nie widzi nic złego
                  w "zestawach cudownych modlitw" czy wierze w horoskopy, to nigdy tego nie
                  poruszy na spowiedzi, czyli nie ma jak mu pomóc, jeśli nie głosi się tego w
                  niedzielę. Bo to niedzielna Msza jest dla większości katolików jedynym miejscem
                  na wzrost, pogłebianie i oczyszcanie się ich wiary.
                  • mala.mi74 Re: Kościół wobec świeckich 15.04.07, 13:04
                    > Ksiadz na kazaniu powinien mówic homilię czyli objasniac to co bylo w
                    > czytaniach. Poziom katechizacji w kosciolach takze uwazam za sredni

                    Proboszcz jest odpowiedzialny za rozwój duchowy swoich parafian. Homilie nie
                    wystarczają, trzeba nauczać, pokazywać naukę Kościoła kontra zabobony. Trwanie
                    w zabobonach nie sprzyja zbliżaniu się wiernych do Boga, prawda?

                    Czemu akurat proboszcz? proboszcz akurat jest bardziej od praw organizacyjnych
                    parafii z tego co zdąrzylam zauwazyc. A doprawdy zwalanie winy za swoj rozwoj
                    duchowy na proboszcza jest delikatnie mowiac... infantylny i nieodpowiedzialny.
                    Powiesz Bogu w niebie ,ze Go olewałas bo probosz z X był nie taki jak trzeba?
                    Co do kazan zdecydowani uwazam,ze rozwoj duchowy zaczyna sie od poznania Boga i
                    Ewangelii, wtedy nie bedzie problemu z horoskopami itd. od tego drugiego jest
                    spowiedź.

                    > > Niestety nie widziałam również, by jakiś katolik pracujący w "Dzienniku"
                    > > napisał sprostowanie wypowiedzi uzdrowionej za wstawiennictwem JPII zakon
                    > nicy.
                    >
                    > A co było nie tak w Dzienniku? niestety nie czytałam.

                    Wielki artykuł na pierwszą stronż z tytułem "Uzdrowił mnie Jan Paweł II" -
                    cytat z wypowiedzi zakonnicy.

                    Niestety nie czytalam i nie wiem czy to była cała wypowiedź, czy zakonnica
                    powiedziala potocznie zamiast " za wstawiennictwem " 'uzdrowil mnie oN', czy
                    było złe tłumaczenie a moze dziennikarz nieco tepy. Poza tym od kiedy
                    to "Dziennik" jest gazeta katolicka ,no wybacz...


                    > ja tez nam z doswidczenia,ze Ci wielcy ewngelizatorzy i charzmatycy laduja
                    > potem u psychoterapeutów lub odchodza z kościola wcale nie z powdu ich
                    > pacyfikacji. Ja mam zuplenie odwrotne doswidczenia i znam zbyt wielu ludzi
                    > poranionych emocjonalnie roznych sekciarstem panujacym w ielu wspolnotach.
                    > Duchowni powinni w koncu cos z tym zrobic.

                    Co? Zadekretować, że jedyną słuszną drogą chrześcijaństwa jest neokatechumenat?

                    W wielu niecharyzmatycznych wspólnotach jest równie dużo wypaczeń i
                    emocjonalnego łamania ludzi, nie mówiać o zakonach żeńskich. Jakoś nikt tam nie
                    interweniuje.

                    Zgadzam sie,akurat o neonach nie mam zbyt dobrego zdania. Ale napisałam o
                    swoich dosw\iadczeniac -często wielcy ewngelizatorzy bardziej szukaja siebie i
                    swojje chwlay niz pana Boga i konczy sie to wielkim buum i obraza na Kosciół (
                    a najczesniej jest to rozczarowanie samym soba po prostu) Co do braku
                    intrweniowania to bardzo Cie przepraszam...ale ja gadam własnie z jakims
                    biskupem?Skad Ty masz takie informacje...

                    > > 2. Zapytałam o Twoja wspólnotę. Dlaczego nie odpowiesz?
                    >
                    > A co chcesz wiedziec?

                    Gdzie jest, jaka ma duchowość, jakie stawia sobie cele, ile istnieje, ilu ma
                    stałych członków, jak wygląda formacja...?

                    taka jak w prawie kazdej grupie modlitwenej Odnowy. Spotkanie charyzmatyczne
                    raz na tydzien ( w tym raz kiedys spotkanie z modlitwa o uzdrowienie), dwa razy
                    w roku rekolekcje dla wspolnoty, raz do roku organizujemy Seminatrum Odnowy
                    Zycia Chrzescijanskiego ,czasami katechizujemy np. bierzmowanych w jakichs
                    wiejskich parafiach, gdzie opieka duszpasterska jest taka sobie. Co do
                    istnienia to mysle,ze ok. 15 lat, liczba uczestników jak w takich grupach
                    zmienna ,ale ogólnie ok. 40 osób.

                    > Wystraczy częsciej chodzic do spowiedzi, czytac wiecej ksiazek, szukac w
                    > internecie, poszukac sobie kierowika duchowego, nalzeac do jakiejs dojrzałej
                    > wspólnoty,a moze studiowac teologie?
                    > Myslisz,ze ktokolwiek jest odpwiedzialny za Twoj rozwój duchowy?
                    > Mylisz sie,za to jestes odpowiedzilna Ty sama , nikt sie za Ciebie nie
                    > nawróci...


                    To co jest zadaniem Kościoła wobec świeckich?

                    Sami na"złe" książki też mogą natrafić. I niestety jak ktoś nie widzi nic złego
                    w "zestawach cudownych modlitw"

                    zatwierdzonych prze Kosciol?

                    czy wierze w horoskopy,

                    Zatwierdzone przez Kosciół??????

                    to nigdy tego nie
                    poruszy na spowiedzi, czyli nie ma jak mu pomóc, jeśli nie głosi się tego w
                    niedzielę. Bo to niedzielna Msza jest dla większości katolików jedynym miejscem
                    na wzrost, pogłebianie i oczyszcanie się ich wiary.

                    A to juz problem tych "katolików"...nikt im sie narzucac nie bedzie. Kosciól to
                    nie sekta.
                    Pozdr.


                    • bystra_26 po stronie laikatu 16.04.07, 10:17
                      mala.mi74 napisała:

                      > parafii z tego co zdąrzylam zauwazyc. A doprawdy zwalanie winy za swoj rozwoj
                      > duchowy na proboszcza jest delikatnie mowiac... infantylny i
                      nieodpowiedzialny.
                      > Powiesz Bogu w niebie ,ze Go olewałas bo probosz z X był nie taki jak trzeba?

                      Czytaj, co napisałam, a nie co chciałabys widzieć między wierszami.
                      O siebie dbam. Ale co z tymi 90% w niedzielę na Mszy, którzy nic z tego nie
                      mają?

                      I nie czepiaj się słówek - proboszcz to też ksiądz z parafii.

                      > było złe tłumaczenie a moze dziennikarz nieco tepy. Poza tym od kiedy
                      > to "Dziennik" jest gazeta katolicka ,no wybacz...

                      Skoro mamy w Polsce ok. 94% katolików, to i w "Dzienniku" pewna ich ilość
                      pracuje. Czyżbyś uważała za słuszne podejście, że katolikiem to jestem w domu i
                      w niedzielę, a w pracy to żyję i działam zgodnie z wartościami świata?

                      > taka jak w prawie kazdej grupie modlitwenej Odnowy. Spotkanie charyzmatyczne
                      > raz na tydzien ( w tym raz kiedys spotkanie z modlitwa o uzdrowienie), dwa
                      razy

                      Odnowa jest ruchem w Kościele i ma wielorakie przejawy. Życie takich grup może
                      być bardzo różne, choć wielu wybiera pokazany przez Ciebie sposób
                      funkcjonowania. Spotkania modlitewne też są bardzo szerokim pojęciem.


                      >
                      > w roku rekolekcje dla wspolnoty, raz do roku organizujemy Seminatrum Odnowy
                      > Zycia Chrzescijanskiego ,czasami katechizujemy np. bierzmowanych w jakichs
                      > wiejskich parafiach, gdzie opieka duszpasterska jest taka sobie. Co do
                      > istnienia to mysle,ze ok. 15 lat, liczba uczestników jak w takich grupach
                      > zmienna ,ale ogólnie ok. 40 osób.

                      40 osób po 15 latach funkcjonowania... Niewiele. Chyba że to nie kilkutysięczna
                      parafia miejska.

                      -------

                      Co do studiowania teologii - chętnie, jak mi Kościół dbający o mój rozwój ją
                      zasponsoruje. Bo czas, choć byłoby ciężko, mogę poświęcić, ale w grę
                      wchodziłyby jedynie studia zaoczne, a opłata za nie zmieści się w moim budżecie.


                      > A to juz problem tych "katolików"...nikt im sie narzucac nie bedzie. Kosciól
                      >to nie sekta.

                      Czy wierzysz w to, co tu napisałaś? Kościół się nie narzuca? Ile rzeczy w Twoim
                      życiu podlegają ocenie Kościoła? Masz wpływ na ryt Mszy?

                      Narzucanie pewnych zasad, nakazów, zakazów (pozabiblijnych) nie jest
                      jednoznaczne ze zmuszaniem czy psychiczną manipulacją. Kościół najwyżej wprawia
                      nieposłusznych w poczucie winy - np. katolików mimo zakazu Kościoła stosujących
                      antykoncepcję. Nie nazwiesz tego działaniem sekty, prawda?

                      A troska o rozwój, dobre kazania, pokazywanie ludziom bogactwa i korzyści z
                      wiary, jest jeszcze mniej "nakazowa". Problem może leży w tym, że by to ludowi
                      dać trzeba się więcej napracować i dodatkowo zaryzykować, że rozbudziwszy
                      świadomość i duchowe apetyty świeckich trzeba będzie w przyszłości jeszcze
                      bardziej się starać, a większość wiernych będzie tego wprost wymagać.
                      • mala.mi74 Re: po stronie laikatu 16.04.07, 10:40
                        bystra_26 napisała:

                        > mala.mi74 napisała:
                        >
                        > > > Powiesz Bogu w niebie ,ze Go olewałas bo probosz z X był nie taki jak trz
                        > eba?
                        >
                        > Czytaj, co napisałam, a nie co chciałabys widzieć między wierszami.
                        > O siebie dbam. Ale co z tymi 90% w niedzielę na Mszy, którzy nic z tego nie
                        > mają?
                        >
                        > I nie czepiaj się słówek - proboszcz to też ksiądz z parafii.
                        >
                        > > było złe tłumaczenie a moze dziennikarz nieco tepy. Poza tym od kiedy
                        > > to "Dziennik" jest gazeta katolicka ,no wybacz...
                        >
                        > Skoro mamy w Polsce ok. 94% katolików, to i w "Dzienniku" pewna ich ilość
                        > pracuje. Czyżbyś uważała za słuszne podejście, że katolikiem to jestem w domu
                        i
                        >
                        > w niedzielę, a w pracy to żyję i działam zgodnie z wartościami świata?

                        O kim dokładnie mówisz?
                        Co do liczb np. w Szwecji zdecydowana wiekszosc to luteranie,w tym...wiekszosc
                        nie wierzy w Boga. Praktukuje ok. 2% ludzi. No i co z tego?
                        >
                        > > taka jak w prawie kazdej grupie modlitwenej Odnowy. Spotkanie charyzmatyc
                        > zne
                        > > raz na tydzien ( w tym raz kiedys spotkanie z modlitwa o uzdrowienie), dw
                        > a
                        > razy
                        >
                        > Odnowa jest ruchem w Kościele i ma wielorakie przejawy. Życie takich grup
                        może
                        > być bardzo różne, choć wielu wybiera pokazany przez Ciebie sposób
                        > funkcjonowania. Spotkania modlitewne też są bardzo szerokim pojęciem.

                        No dziękuje serdecznie za informacje;)
                        >
                        >
                        > >
                        > > w roku rekolekcje dla wspolnoty, raz do roku organizujemy Seminatrum Odno
                        > wy
                        > > Zycia Chrzescijanskiego ,czasami katechizujemy np. bierzmowanych w jakich
                        > s
                        > > wiejskich parafiach, gdzie opieka duszpasterska jest taka sobie. Co do
                        > > istnienia to mysle,ze ok. 15 lat, liczba uczestników jak w takich grupach
                        >
                        > > zmienna ,ale ogólnie ok. 40 osób.
                        >
                        > 40 osób po 15 latach funkcjonowania... Niewiele. Chyba że to nie
                        kilkutysięczna
                        >
                        > parafia miejska.

                        No i ..?
                        >
                        > -------
                        >
                        > Co do studiowania teologii - chętnie, jak mi Kościół dbający o mój rozwój ją
                        > zasponsoruje. Bo czas, choć byłoby ciężko, mogę poświęcić, ale w grę
                        > wchodziłyby jedynie studia zaoczne, a opłata za nie zmieści się w moim
                        budżecie
                        >
                        przepraszm ,ze Ci przetne ten arcy madruy wywód ,ale robisz kilka błedów:
                        -odzielasz świeckich od duchownych jako ci drudzy mieliby byc
                        jakims "Kosciołem", a ci drudzy tylko sterowanymi przez ten marionetkami
                        - pozbawiesz przecietnego katolika odpowiedzilnosci za kosciól
                        - chcesz wprowadzic (albo Ci się marzy) "totalitaryzm "koscileny, gdzie wszyscy
                        mieli byc wspaniałymi teologami nie popełniajcymi błedów (bez zadnych slabosci
                        rzecz jasna),
                        - masz pretensje nie wiadomo wlasciwie do kogo i o co konkretnie (moze po
                        prostu do siebie?)
                        - sugerujesz jakloby ludzie nie mieli telewizji, radia, internetu, ksiazek, nie
                        byłoby wspólnot i rekolekcji, spowiedników i kirowników duchowych i biedni
                        swieccy byliby skazani na jakiegos jednego nieokreslonego proboszcza
                        A co Ty robisz dla innych ludzi i Kościoła (czyli takze dla mnie) oprócz
                        marudzenia i narzekania na forum GW???No comments...
      • Gość: p28 bystra26 Bog jest milosierny i kochajacy, IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.04.07, 02:48
        Oczywiscie Bog chrzescijan. Bog muzulmanski jest msciwy i krwiozerczy, Bog
        zydowski jest poddanym rabinow i musi sie im tlumaczyc.
    • mala.mi74 Re: Cud. Jak wymodlić? 11.04.07, 12:28
      mjot1 napisał:

      > Jak wiemy by ktoś stał się świętym musi dokonać iluś tam (udokumentowanych)
      > cudów.
      > Cuda można wybłagać modlitwą.

      Mozna to dobre slowo. Bóg nie jest niewolnikiem naszych próśb.

      > Przykładem cudowne uzdrowienie siostrzyczki zakonnej we Francji (natenczas
      > jeszcze nie zatwierdzono lecz to tylko kwestia czasu).
      >
      > A ja mam dylemat.
      > Zwracam się zatem do znawców tematu, którzy na szczęście w naszej
      > społeczności większość stanowią wspaniałą.

      Wątpie

      > Jako żem laik, więc i pytanie me laickie:
      > Czy można modlić się do kogoś, kto jest spoza panteonu świętych?

      raczej nie,chyba ,ze ktos umarł w opinii świetosci

      > I czy nie jest grzechem wznoszenie modłów do zwykłego śmiertelnika?

      jesli ten umarl w grzechach to na pewno nie jest to niczym dobrym

      > Boć przecie Bóg jest jedyny i zazdrosny wszak rzekł: „Nie będziesz miał..
      > .”
      > Lecz kto jak kto ale siostra zakonna wraz ze swą przełożoną wiedzą to
      > najlepiej przecie to „fachowcy”.

      To ,ze świety modli się za nas nie czyni go Bogiem



      >
      > Załóżmy, że ludzkość cała w jednym dniu wznosi modły do kogoś konkretnego
      > (przez swą wrodzoną skromność siebie tu pomijam) prosząc by stało się coś
      > niemożliwe.

      To raczej fantastyka?
      > Kolejny dzień i kolejna konkretna postać nie ważne żyjąca czy nie.
      > Jak sądzicie iluż to cudów możnaby się spodziewać w wyniku takiego
      > eksperymentu?
      > I ilu świętych którym nie dano możliwości by się wykazać i zaistnieć w chwale?
      >
      > Najniższe ukłony!
      > Cudami przejęty wielce M.J.

      N
    • macedonski.rozrywacz.niemowlat Re: Cud. Jak wymodlić? 13.04.07, 22:01
      a ja mysle, ze jesli ktos ma czyste sumienie i czegos naprawde chce to cuda sie
      zdarzaja :)
      • dunajec1 Re: Cud. Jak wymodlić? 14.04.07, 00:37
        Oczywiscie ze cuda sie zdarzaja,sam znam jednego cudotworce,i z jego
        opowiadania wiem ze raz zrobil cud,jest to ksiadz katolicki [a jakze]

        Oto ten ksiadz zostal poproszony do chorej i starszej osoby w szpitalu ktora
        juz nawet nie mowila tak koniec byl bliski.
        Ale jeszcze musze powiedziec ze dzialo sie to w USA,a kobieta byla polka,ktora
        nie umiala angielskiego,a ksiadz umial po polsku.
        No i po skonczeniu ostatniego namaszczenia,ksiadz ten chcac zakonczyc obrzadek
        mowi-
        -wieczne odpoczywanie rac i dac panie-ale przez pomylke bo chcial powiedzec
        -chwala ojcu i......
        na to kobieta ozyla i krzyczy
        -jeszcze nie zmarlam,jeszcze zyje!!!
        Personel z wielkim zdziwieniem patrzy co ten ksiadz jej
        powiedzial,ze "przemowila" i putaja go co on zrobil
        Ten nie chcac sie przyznac do pomylki mowi ze -"zrobilem cud"
        Tak ze cuda sa i beda [sie zdarzac]
    • Gość: p28 Modlisz sie do Boga , nie do ludzi IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.04.07, 02:58
      Jest jeden Bog, kochajacy i milosierny. Jest ojcem kochajacym ale i
      wymagajacym .Jesli chcesz go o cos prosic mozesz zrobic to zarowno bezposrednio
      jak i posrednio poprzez swietych, proszac ich o wstawiennictwo u Boga. Mozesz
      sie zapisac do sekty i wowczas bedziesz sie modlil do jakigos kolesia, ale nie
      ma to nic wspolnego z Bogiem, ktory jak slusznie zauwazyles jest jeden.Mozesz
      rowniez poprosic innych ludzi o wspolna modlitwe w twojej intencji. Nigdy nie
      wiadomo kogo Bog moze wysluchac....
      • Gość: PiS da na czarnych Boga nie ma. Ludzie wymyslili boga. IP: *.cg.shawcable.net 14.04.07, 03:40
        Bo wielu z nich nie akceptuje realnego swiata.
    • mjot1 To może tak... 15.04.07, 10:28
      Prosto z mostu czyli najprościej jak potrafię.

      Jak nam powszechnie wiadomo Bóg jest jeden. Ale czy na pewno?
      Zaraz po śmierci Chrystusa wykombinowano sobie, że owszem jest jeden jedyny,
      lecz jednak w trzech osobach tzw. Trójca Św.
      Potem to już poooleciało i to w postępie geometrycznym.
      Do czasów obecnych kościół rzymski wyświęcił sobie tylu przeróżnych świętych,
      że w ilości bożków nie są w staniu mu dorównać wszelakie sekty czy inne
      pogańskie wierzenia razem wzięte.
      Jakoś to wszystko poukładano, podkolorowano, poubierano w dogmaty no i działa.
      Wiadomo, że modlić się wolno do wszystkich świętych i każdego z osobna oraz do
      trójcy, która w międzyczasie stała się „czwórcą” (wszak dokooptowano doń Matkę
      Bożą).
      Jest to jednak jakaś tam określona lista imienna.

      W moim laickim (czyt. laika) pojęciu modlenie się do kogokolwiek spoza tej
      listy jest niedopuszczalne.
      Czyż więc wznoszenie modłów przez siostrę zakonną (za wiedzą przełożonych) do
      JPII nie jest grzechem?
      Wiem, że stosów już nie ma, lecz jakoś nie słyszałem by ten oczywisty występek
      przeciwko najwyższemu napiętnowano, by pociągnięto grzeszników do jakiejkolwiek
      odpowiedzialności.
      Czyli zaistniał precedens.
      Zatem można modlić się do osób spoza tej określonej listy bożków.

      I stąd me dylematy.
      Czy można modlić się do byle kogo?
      Czy można modlić się do osób żyjących czy jedynie już uśmierconych?
      I czy musi to być człowiek? Czy może...
      Wszak rosną już w naszym pięknym cudów pełnym kraju święte dęby. Więc...?
      Ciekawym czy jeśli chrabąszcz zeżre święty liść to czy automatycznie stanie się
      świętym chrząszczem...

      Najniższe ukłony!
      Rozterkami dusznymi dręczon M.J.
      • scept89 Re: To może tak... 15.04.07, 18:44
        Drogi mjot1,

        stanowczo zanizasz liczbe uprawnionych cudotworcow w KK. Toz sam JP2 po zamachu
        dziekowal Matce Bozej __Fatimskiej__ za ocalenie. Jak skomentowal to Dawkins, MB
        z Miezdugorie, MB z Lourdes maly w tym czasie widac inne sprawy na glowie...

        A Ty sie tutaj szeregowych teologow pytasz aby z 10 tys katolickich swietych i
        blogoslawionych jakis prawomocnych uzdrawiaczy wybrac.
    • scept89 "skutecznosc" modlitw w Lourdes 16.04.07, 13:12
      W Lourdes modlac sie nie do jakiegos swietego trzeciej klasy swiezosci tylko do
      smaje MB cud mozna sobie wymodlic calkiem udatnie. Od 1858r pielgrzymowaly tam
      miliony ludzi. Zanotowano (za Dawkins "God Delusion") cale 66 potwierdzonych
      przez KK uzdrowien. Ruletka w Monte Carlo wydaje sie bardziej skuteczna.

      Liczba owych uzdrawien cudownych spada (medycyna w koncu idzie do przodu...),
      dodatkowo przynajmniej jeden z wymodlonych cudow ma odpowiednik w literaturze
      medycznej (== X wyzdowial w Lourdes dzieki modlom i 'cudowi' a majacy
      identyczna jednostke chorobowa Y juz bez modlow i w miejscu mniej swiatym).





Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka