mjot1
08.04.07, 06:58
Jak wiemy by ktoś stał się świętym musi dokonać iluś tam (udokumentowanych)
cudów.
Cuda można wybłagać modlitwą.
Przykładem cudowne uzdrowienie siostrzyczki zakonnej we Francji (natenczas
jeszcze nie zatwierdzono lecz to tylko kwestia czasu).
A ja mam dylemat.
Zwracam się zatem do znawców tematu, którzy na szczęście w naszej
społeczności większość stanowią wspaniałą.
Jako żem laik, więc i pytanie me laickie:
Czy można modlić się do kogoś, kto jest spoza panteonu świętych?
I czy nie jest grzechem wznoszenie modłów do zwykłego śmiertelnika?
Boć przecie Bóg jest jedyny i zazdrosny wszak rzekł: „Nie będziesz miał...”
Lecz kto jak kto ale siostra zakonna wraz ze swą przełożoną wiedzą to
najlepiej przecie to „fachowcy”.
Załóżmy, że ludzkość cała w jednym dniu wznosi modły do kogoś konkretnego
(przez swą wrodzoną skromność siebie tu pomijam) prosząc by stało się coś
niemożliwe.
Kolejny dzień i kolejna konkretna postać nie ważne żyjąca czy nie.
Jak sądzicie iluż to cudów możnaby się spodziewać w wyniku takiego
eksperymentu?
I ilu świętych którym nie dano możliwości by się wykazać i zaistnieć w chwale?
Najniższe ukłony!
Cudami przejęty wielce M.J.